maiczek86
23.05.06, 19:55
Miałam dzisiaj pewną niemiłą "przygodę". Otóż podczas zajęć zasłabł
wykładowca, upadł i stracił przytomność. Zadzwoniłam więc z telefony
komórkowego pod 112 i okazało się, że linia jest zajęta. Kilkakrotnie
ponawiałam próby - bez skutku. Moje pytanie: JAK TO MOŻLIWE?! To jest
niedopuszczalne, żeby ogólny numer alarmowy był niedostępny! Na szczęście
wykładowca doszedł do siebie, ale co by było gdyby ta pomoc była rzeczywiście
niezbędna i potrzebna natychmiast i nie byłoby innej możliwości jej wezwania?!