hwadu
09.06.06, 08:55
"I znowu brat Millera
Andrzej Z. pracował w spółce Unires, także i ta firma związana była
interesami z BGM oraz Colloseum. Unires otrzymywał, jak zeznał, także
zlecenia od firm, które były związane ze środowiskiem lewicy, “w
szczególności takich osób jak Sławomir Miller, Andrzej Szarawarski (...)
szefem rady nadzorczej firmy Unires był wiceadmirał Romuald Waga (...) miał
on pełnić funkcję znaku firmowego”.
Andrzej Z. przyznał, że z przyrodnim bratem Millera spotkał się trzykrotnie.
Po raz pierwszy doszło do takiego spotkania jeszcze w czasach rządów AWS.
Przyrodni brat przyszłego premiera przedstawiał się jako brat Leszka Millera.
Na rozmówcach robił wrażenie człowieka interesów, który szukał dużych
pieniędzy. W trakcie rozmów miał wspominać o powiązaniach ze służbami
specjalnymi. Andrzej Z. zwrócił uwagę, że Sławomir Miller nie mówił o sobie w
liczbie pojedynczej, używał liczby mnogiej.
Sławomir jest synem ojca Millera z drugiego małżeństwa. Przez kilka lat
trenował boks w warszawskiej Polonii, potem zajął się handlem
nieruchomościami. Kupił m.in. budynek dyrekcji żyrardowskich zakładów
lniarskich (do dziś mieści się tam siedziba jego firmy Business Centre sp. z
o.o.).
O podejrzanych interesach przyrodniego brata premiera Millera mówi się już od
kilku lat. Kiedy wybuchła afera Rywina premier Miller zwrócił się do ABW o
sprawdzenie sygnałów, że jego przyrodni brat Sławomir powołuje się na niego i
czy w związku z tym nie doszło do próby korupcji funkcjonariuszy publicznych.
Szef ABW oficjalnie poinformował, że Agencja podjęła stosowne czynności, aby
to wyjaśnić.
Ówczesny rzecznik rządu Michał Tober oświadczył, że premiera do takiego kroku
skłoniły dotychczasowe działania Sławomira Millera, który bez jego wiedzy i
zgody stara się czerpać profity z tej racji, że nosi to samo nazwisko. Tober
przekonywał, że to była ta część rodziny, z którą premier nie utrzymuje
żadnych kontaktów.
Już kilka lat temu prasa podała, że osoba Sławomira Millera pojawiła się w
związku z aferą paliwową. Latem 2002 r. został on szefem rady nadzorczej
Konsorcjum Gdańskiego, które było zainteresowane w prywatyzacji Rafinerii
Gdańskiej. Konsorcjum zostało stworzone przez 17 firm zajmujących się handlem
paliwami. Konsorcjum nie kryło, że nie posiada kapitału na zakup Rafinerii,
miało pełnić jedynie rolę pośrednika finansowego, którego zadaniem jest
pozyskanie inwestora dla Rafinerii. Występowało razem z Kredyt Bankiem. Być
może chodziło o wyeliminowanie z gry brytyjskiej firmy Rotch na rzecz układu
Łukoil-Konsorcjum Gdańskie. W takim układzie Konsorcjum pełniłoby rolę
marionetki przy rosyjskim potentacie naftowym.
Wkrótce Sławomir Miller odszedł z Konsorcjum. Jednak w 2002 r. miał
rozmawiać, w imieniu Konsorcjum z przedstawicielami rosyjskiego giganta
paliwowego.
Służby pod kontrolą
Indulski i Wilczak ujawniają także prawdziwe przyczyny reformy służb
specjalnych. Dzięki rozwiązaniu UOP i powołaniu nowych struktur można było na
kluczowe stanowiska powołać odpowiednich ludzi, którzy nie przeszkadzaliby w
prowadzeniu interesów.
Po rozwiązaniu UOP do kontrwywiadu cywilnego przeszła duża ilość oficerów
WSI. Szefem delegatury ABW w Szczecinie został Wiesław Kowalski. Prokuratura
Apelacyjna w Krakowie, prowadząca sprawę afery paliwowej, wielokrotnie żaliła
się, że ze Szczecina nie może dostać żadnych dokumentów.
Delegatura w Szczecinie prowadziła śledztwo w sprawie mafii paliwowej i
spółki BGM. Tymczasem Kowalski od wielu lat znał się z twórcą i
współwłaścicielem tej spółki Arkadiuszem Grochulskim. Na jego prośbę
Grochulski sponsorował klub siatkarski Piast, w którym grała córka
Kowalskiego. Natomiast żona Kowalskiego była oficerem szczecińskiej Komendy
Wojewódzkiej Policji, szefową komórki odpowiedzialnej za ściganie
Grochulskiego. Z wojska do ABW przyszedł pułkownik Antoni Paliwoda, który
został szefem delegatury w Lublinie.
Natomiast delegaturę ABW w Bydgoszczy objął pułkownik Piotr Lenart, były
oficer WSI. Tymczasem to właśnie bydgoska ABW odpowiadała za ochronę koncernu
paliwowego Orlen."
PIOTR BĄCZEK
"Głos"