Dodaj do ulubionych

Kotlety mielone!

25.07.05, 08:05
To nie ma być wątek kulinarnysmile.Chciałam żeby to było miejsce do poruszania
tematów bardzo róznych,ale nie koniecznie tych z "górnej półki".
Zaglądam na to forum już prawie dwa lata i zawsze ceniłam je za
różnorodność,kulturę i szybkie tempo.Teraz pozostała tylko kulturasmile i kilka
osób mających o sobie bardzo wysokie mniemanie.Ja to rozumiem,w końcu ta
gwiazdka zobowiązujesmile,a ton nadaje przecież admin!Tylko,że kiedyś jednak
było inaczej i żal mi tych czasów.Przecież nie każdy czterdziestolatek ma
ochotę po całym dniu szarpania się z życiem, jeszcze wieczorem dyskutować o
polityce światowej,czy cenach złota na światowych giełdach,zwłaszcza kiedy w
portfelu zostało tylko kilka złotówek do ostatniego.Czyżby innych problemów
czterdziestolatkowie nie mieli?Czy nic innego ich nie interesuje?A może z
innymi sprawami wolą tu nie wchodzić,bo przecież NIE WYPADA!?
Nie chodzi mi o kolejne mieszanie,ale o możliwość bycia tu też takich osób
jak ja.Jeżeli ich tu nie ma, to trudno!
Zresztą kotlety mielone też bywają różne!Sa takie w podrzędnej
knajpie,zrobione z "przeglądu tygodnia i takie jak robimy sobie w domu,z
najlepszego mięska,smażone na zmienianym olejusmile.
Co Wy na tosmile?
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Kotlety mielone! 25.07.05, 09:58
      Wszyscy jestesmy tacy i owacy, raz kotleta sie chce, a innym razem ostryg (blee wink

      Ja osobiscie wole siekane od mielonych. Z podsmazona cebulka.
      • lablafox Fanie -j23, podawaj 25.07.05, 10:30
        pierwszy kotletowy watek , bo pomyśł dobry , a na dodatek masz zapotrzebowanie.
        • jan.kran Re: Fanie -j23, podawaj 25.07.05, 11:53
          Ja też czekam żeby się zorientować w jakim kirunku będzie smażone smile)))
          Kran
          • fan-j23 Re: Fanie -j23, podawaj 25.07.05, 13:37
            jan.kran napisała:

            > Ja też czekam żeby się zorientować w jakim kirunku

            Jeżeli chodzi o KIRUNEKsmile),to może nie będziemy od niego zaczynaćwink)).
            A powaznie to może od egoizmu zacząć?Tylko nie naukowo i nie tak jak powinno
            być,tylko tak jak wc życiu jest?Ja ostatnio jestem większą egoistką niż
            kiedyś,ale jest tak ,bo myśle,ze tak jest dla mnie lepiej i nie mam z tego
            powodu wyrzutów sumienia.Egoizm jest w każdym z nas,jedni tylko nim się
            kierują,a inni tylko od czasu do czasu.Są jednak tacy,którzy tylko altruizmem
            żyją i takich kochają "przyjaciele".Czy Wy też jesteście egoistami i w jakim
            stopniu ułatwia Wam to życie,bo myslę że ułatwia,mimo,że czasami wstyd.
            • fan-j23 Re: Fanie -j23, podawaj 25.07.05, 14:01
              Jezeli jednak ten temat uważacie za zbyt "drętwy" do mielenia,to możemy
              porozmawiać o wizji świata bez mężczyzn i dlaczego taki świat byłby lepszywink)
              od naszego?
              • skynews Re: Fanie -j23, podawaj 25.07.05, 14:17

                Nie znosze kotletow mielonych bo sam ich robic nie umie a w gotowych mieszaja
                co popadniesad

                ..."wizja świata bez mężczyzn" - jestem zdecydowanie za!!!
                Ja i tylko ja oraz wszystkie kobietki..., taki swiat bylby idealnysmile
              • fan-j23 Re: Fanie -j23, podawaj 25.07.05, 16:07
                Po pierwsze nie mam zamiaru brać inicjatywy w swoje ręce,bo ma je strasznie
                zapracowane i nawet na swoim forum nie mam czasu klikać.Po drugie, wiem,że
                czasy szczerości już tu nie wrócą,zresztą szczerość mnie też kosztowała bardzo
                dużo,bo ja byłam szczera na forum swojego miasta,więc mam gorsze doświadczenia
                niż Mark.Po trzecie to,ze Skay nie lubi mielonych wcale mnie nie dziwi,powiem
                więcej-liczyłam na towink).
                Wracając do egoizmu to mnie on pomaga w utrzymianiu zdrowia psychicznego,bo
                inaczej chyba bym zwariowała.
                A co do świata bez mężczyzn,też ich kocham a nawet pożądam od czasu do
                czasusmile),ale takie wakacje dwutygodniowe, bez panów to mi sie marzą.Pomyślcie
                dziewczyny jaki to byłby cudowny wyjazd!Panie byłyby dla siebie miłe,nie trzeba
                by pół dnia przed lustrem,w knajpkach nie śmierdziało by piwskiem,a na plaży
                nie trzeba by być cały czas na wdechu.Raj jak cholerawink)).
                • lablafox Mielone odgrzewane 27.07.05, 11:04
                  Wreszcie mam chwilkę czasu na pomyślenie - i stwierdzam ,że od kilku tygodni
                  toczy się we mnie wewnętrzna walka między , altruizmem ,posiadanym ,ale
                  nawykowo utrwalonym przez lata życia dla...a egoizmem , będącym po tych latach
                  dla... moja wewnętrzną potrzebą na dzień dzisiejszy.
                  Oczekuję się ode mnie bym żyła za , co wywołuje mój bunt , ale równocześnie
                  pozwolić nie mogę by dzieci chodziły głodne , tylko dlatego ,że ktoś kto kiedyś
                  był moim dzieckiem , jest osobą zupełnie niedostosowaną do samodzielnego życia.
                  Buntuję sie tez dlatego ,że z mojego wyboru - mogę pomóc , próbuje się zrobić
                  nakaz kategoryczny - MUSZE .
                  A tak wyobrażałam sobie resztę życia w spokoju i nastawieniu na siebie i dla
                  siebie , wreszcie.
            • kamfora Re: Fanie -j23, podawaj 30.07.05, 16:01
              fan-j23 napisała:

              > A powaznie to może od egoizmu zacząć?Tylko nie naukowo i nie tak jak powinno
              > być,tylko tak jak wc życiu jest?Ja ostatnio jestem większą egoistką niż
              > kiedyś,ale jest tak ,bo myśle,ze tak jest dla mnie lepiej i nie mam z tego
              > powodu wyrzutów sumienia.Egoizm jest w każdym z nas,jedni tylko nim się
              > kierują,a inni tylko od czasu do czasu.Są jednak tacy,którzy tylko altruizmem
              > żyją i takich kochają "przyjaciele".Czy Wy też jesteście egoistami i w jakim
              > stopniu ułatwia Wam to życie,bo myslę że ułatwia,mimo,że czasami wstyd.

              A ja myślę, że to, o czym Ty piszesz to wcale nie jest egoizm.
              Bo nie egoizm jest przeciwieństwem altruizmu, ale najzwyczajniejsza zasada
              "kochaj bliźniego jak siebie samego" - nie mniej niż siebie, ale i nie więcej.
              Mnóstwo osób dało się nabrało (i nadal nabiera), że altruizm jest
              tym ideałem, do którego człowiek powinien dążyć. Na szczęście wiele osób
              wcześniej czy później dojrzewa do tego, że to po prostu głupota i wreszcie
              życie staje się prostsze i dla nich i dla otoczenia smile))

              (Na mój osobisty użytek mam twierdzenie, że altruizm = egoizm,
              ale na razie nie mam dostatecznej argumentacji wink
              • lablafox Re: Fanie -j23, podawaj 31.07.05, 11:08
                Altruizm to bezinteresowna troska o dobro innych ludzi , nie kierująca się
                interesem własnym , sobkostwem , egoizmem.
                Czyli coś wyżej , ponad nasze egoistyczne potrzeby i pomimo , albo wbrew tych
                potrzeb.Nie ma nic wspólnego , moim zdaniem ,ż cierpieniem i umartwianiem się.
                Więc jeśli atlriuzm to nie egoizm to , albo powinnaś Kamforo przebudowac Twój
                sposób myślenia , albo egoistycznie przy nim zostać .
                W realu mówiąc to mrugnełabym do Ciebie okiem , abyś nie pomyślała ,że to
                poważny atak skierowany na Ciebie i Twoje myslenie.
                Pytanie , a co robić jeśli niezgodnie z Twoją teorią ktoś kocha bliźniego
                bardziej niż siebie samego i czy zawsze , jeśli nie kocham ,z różnych powodów
                siebie , muszę nie kochać bliźnich?
                • jutka1 Re: Fanie -j23, podawaj 31.07.05, 12:24
                  Czy mozna kochac innych, nie potrafiac kochac czy choc akceptowac siebie samego?
    • jej_maz Re: Kotlety mielone! 25.07.05, 15:15
      Swietny pomysl i zycze powodzenia. Przyznam jednak, ze nie jest to watek dla
      mnie. Dlaczego? Otoz zakladajac to cale forum, mialem wlasnie idee dzielenia
      sie uwagami o problemach i doswiadczeniach w ich rozwiazywaniu. Zaczalem o
      moich stosunkach z dorastajacym synem, jego doswiadczeniami z marihuana i
      tatuazami. Pamietarz jak to sie skonczylo? Ja na pewno, ale tez podejrzewam ze
      wielu innych uczestnikow tego forum, po wycieraniu sobie buzi moimi problemami
      przez innych, nie mam nawet ochoty na wspomnienie swojej codziennej szarpaniny.
      Wcale to nie oznacza ze zyje w idealnym swiecie szczescia. Wierz mi ze nie. Mam
      nawet kilka spraw, z ktorymi nie za bardzo sam moge dac sobie rade, ale na
      pewno nie bede o nich pisal na forum.

      Druga sprawa jest ta widoczna sol w oku jaka jest mniemanie o sobie. Przyznam,
      ze nie mam najgorszego o wlasnym ja. Nie glupi, umiejacy podjac pewne ryzyko,
      kochajacy rodzine, dzieki ciezkiej pracy i nauce ustabilizowany zawodowo i
      materialnie. Moge jeszcze tak dluzej, ale po co? Z pewnoscia jest ogromna
      liczba osob, ktore maja lepsza pozycje zawodowa czy wiecej pieniedzy, ale
      poniewaz ani jedno ani drugie nigdy nie bylo moim priorytetem, jestem bardzo
      zadowolony z zycia i siebie. Chce tylko podkreslic tu jedno; nikt mi nic nigdy
      nie dal za darmo. Przyjechalem do nowego kraju prawie dwadziescia lat temu, bez
      znajomosci jezyka z czterdziestoma dolarami w kieszeni, zona i rocznym synem.
      Wszystko to co osiagnalem, zawdzieczam wlasnej, ciezkiej pracy, bywalo nawet ze
      na dwoch etatach na raz. Wcale to nie oznacza ze mi bylo zle w kraju - wrecz
      przeciwnie. To ze jestem tutaj, tez bylo moja decyzja. Wlasnie; kazdy jest
      kowalem swojego losu, podejmuje decyzje dotyczace swojego zycia i ponosi ich
      konsekwencje - ja jestem zadowolony z moich i nie widze powodu, dla ktorego mam
      miec zle samopoczucie. Jestem przekonany, ze wielu mysli podobnie, nawet jezeli
      nie mowi tego glosno.

      Na zakonczenie; admin nie nadaje tutaj zadnego tonu. Admina potrafi nawet tu
      nie byc calymi tygodniami, a wiec nie jest to tylko admina wina, ze forum jest
      takie a nie inne. Dlatego tez ciesze sie ze tez przejelas w koncu troche
      inicjatywy, zakladajac ten watek i raz jeszcze; zycze powodzenia.

      Uklony - Mark
      • jej_maz PS 25.07.05, 15:28
        A watek o cenach zlota na gieldzie jest wlasnie po to, aby dowiedziec sie jak z
        tej ostatniej zlotowki przed pierwszym zrobic dwie. Wystarczy tylko dokladnie
        czytac i zaiteresowac sie samemu.
        • jan.kran Re: Mielone. 25.07.05, 15:48
          Ok. Egoizm i mężczyzni jako pierwsze kotlety.

          Egoizm umiarkowany jest dobry dla wszystkich ponieważ każdy powinien myslec o
          sobie. Jak nie myśli to zamęcza otoczenie tym jak się poświęca i wpada w
          chorobliwy altruizm.
          Przesada w kazdą stronę powoduje przejedzenie kotletami.
          Akurat przeżywam fazę egoizmu light po altruiźmie totalnym.
          Jest dobrze.

          Jak chodzi o wizję świata bez meżczyzn to trudno mi przychodzi.
          Dzięki jednemu męzczyźnie mam dwoje super dzieci a z kolei jedno z dzieci bedzie
          niedługo mężczyzną.
          Tak że mój świat ma pierwiastek meski...
          Kran.
        • skynews Re: PS 25.07.05, 15:50

          Dokladnie!
          O cenach zlota sie nie dyskutuje - trzeba je tylko znac "aby dowiedziec sie jak z tej ostatniej zlotowki przed pierwszym zrobic dwie."smile)))

          London Gold Fix
          • fan-j23 Re: PS 25.07.05, 16:09
            troche nie w tym miejscu mi się wkleił poprzedni post,bo powinien być pod Marka
            wypowiedziąsad.
            • jej_maz Re: PS 25.07.05, 16:15
              smile) widzicie dziewczyny; my bez was nie mozemy zyc! Na pochybel ze swiatem bez
              kobiet! Nawet wakacje... no... moze bez zony, ale jakies dziewczyny musialy by
              byc wink)))
              • fan-j23 Re: PS 25.07.05, 16:37
                jej_maz napisał:

                > smile) widzicie dziewczyny; my bez was nie mozemy zyc! Na pochybel ze swiatem
                bez
                > kobiet! Nawet wakacje... no... moze bez zony, ale jakies dziewczyny musialy
                by
                > byc wink)))
                No i kolejny temat do mieleniasmile.Wakacje razem czy osobno?Ja jestem za
                razem,ale może dlatego,że nigdy nie byłam osobno?smileA jeżeli
                bez mżonka nawet to i tak zawsze z dziećmi.
                • jej_maz Re: PS 25.07.05, 16:40
                  Ja jestem za razem; zawsze sobie przypomninamy jak to bylo wtedy, gdy bylismi
                  mlodzi i sami wink Chociaz przyznam szczerze, ze zaczynam dojrzewac aby sprobowac
                  jak to jest samemu....
                • skynews Re: PS 25.07.05, 16:42

                  Drewno do lasu wozic lub piasek na pustynie smile))

                  Osobno!
                  Bedzie o czym opowiadac, a dzieciom tez sie nalezy odpoczynek!
                  Tez osobno!
                  • fan-j23 Re: PS 25.07.05, 16:47
                    My dopiero dojrzewamy do wyjazdu "sami",bo od 24 lat zawsze z dziećmi!
                    więc do wyjazdu osobno chyba jeszcze daleka drogawink).
                    • bacik6 Re: Razem 25.07.05, 19:24
                      My zawsze razem. Na krótkie, wspólne wyjazdy nawet dzieci nie protestują. Może
                      dlatego, że na codzień jesteśmy osobno? Razem spędzamy soboty, niedziele,
                      święta i urlopy właśnie. Wiem, że jeszcze trochę, i dzieci będą jeździc same,
                      zreszta juz tak jest. Ale wakacje są na tyle długie, że jest czas i na razam z
                      dziećmi i na bez dzieci. W zeszłym roku nasze córki same nam zaproponowały,
                      abyśmy na 20-tą rocznicę ślubu zrobili sobie wycieczkę bez nich. I muszę im
                      przyznać, że to był wspaniały pomysł.

                      Cieszę się z tego wątku. Czy można podrzucać tu własne problemy? Bo mam taki.
                      • verbena1 Re: O s o b n o 25.07.05, 21:10
                        Kiedy przebywa sie z druga osoba cale lata, dzien i noc to dla zdrowia
                        psychicznego wskazane jest na jakis czas pobyc osobno.
                        Nawet dla par zakochanych i zapatrzonych w siebie cale lata.
                        Pozwala to spojrzec na zwiazek z dystansu, zobaczyc wiecej, przemyslec pewne
                        sprawy.
                        Jest to troche niebezpieczne, a nuz odkryjemy ,ze jest nam calkiem dobrze
                        samym a tu trzeba wracac do tego troche juz obcego facetasmile))

                        Marzy mi sie od dawna wyjazd z jakas kupelka, ktora lubi podobne miejsca,
                        zachwyca sie podobnymi widokami. Bylyby to idealne dla mnie spedzenie wolnego
                        czasu.
                        Rok temu wyjechalam wreszcie sama ku niezadowoleniu mego lubego i co?
                        "Wzial" i zachorowal. Mialam caly urlop popsuty telefonami nawolujacymi mnie do
                        powrotu do prawie umierajacego czlowieka. Ech, zycie, zycie.....
                        • verbena1 Re: Egoizm 25.07.05, 21:28
                          Egoizm jest zdrowy i pozadany.
                          Niestety, nas, kobiet z mojego pokolenia uczono ,ze mamy pelnic role sluzebna.
                          Najpierw maz ,dzieci,praca a my jako malo znaczace na szarym koncu.
                          Kto to widzial aby kobita chciala prowadzic auto, to maz mial prawo jazdy i
                          kluczyki od auta.
                          To chlop szedl do knajpy a baba czekala na niego grzecznie w domu.
                          Przyjechalam na ten zgnily i wyuzdany zachod i co widze.
                          To kobieta ma kluczyki od samochodu bo musi odwiezc dzieci do szkoly a maz
                          pedaluje do pracy na rowerze.
                          W soboty kobieta ma wolne od gotowania bo przeciez musi wypoczac po calym
                          tygodniu. Rodzina musi radzic sobie sama i zrobic zakupy na niedziele.
                          Kobieta ma czas na fitnes lub babskie pogaduszki.

                          Tutejsze kobiety sa zdrowo egoistyczne w mysl zasady wszystkim po rowno.
                          Podoba mi sie to i wprowadzam to tez w moim domu ale opornie jakos to idzie.
                          Na poczatku malzenstwa rozpuscilam moje chlopisko bardzo ,postepujac jak na
                          kobiete-polke przystalo i teraz on nie chce juz tego zmieniacsmile))
                          Pracuje jednak systematycznie nad moim egoizmem.
                        • lablafox Mielone odgrzewane -II 27.07.05, 11:09
                          Razem .
                          Byliśmy , raz mąż , raz ja osobno na wyjazdach i co , okazuje się ,że brakowało
                          bardzo wspólnego podziwiania , delektowania , wymiany myśli itp .
                          Każdy z nas przywiózł ze sobą masę informacji , odczuć i przemyśleń by
                          przekazać je drugiej połowie i myśl,że pojedziemy tam razem.
                          Czyli wyjazdy wspólne .
                          Osobno - ale nie wakacyjnie - czasem bardzo potrzebne dla złapania oddechu .
                      • skynews Re: Razem 25.07.05, 21:18

                        To chyba nie dzieci tylko juz raczej mlodziez.
                        Przypomnijcie sobie jak w ich wieku robiliscie swoich rodzicow "w konia" tylko
                        po to aby miec na jakis czas wolna chatesmile

                        Krotkie, dobrowolne rozstania powoduja wzajemna tesknote, wzajemne zaciekawienie i jest naprawde co opowiadac.

                        Bacik,
                        co sie stalo?
                        • bacik6 Re: Razem 25.07.05, 21:46
                          Właściwie to nic. Szukałam pracy na wszystkie strony. Od miesiąca pracuję, a tu
                          odezwali sie do mnie z firmy, w której mocno zabiegałam kiedyś o pracę. Po pół
                          roku. Teraz mam umowę tylko na okres próbny, mam nadzieję, że zatrudnia mnie
                          potem dalej, ale zawsze jest jakaś wątpliwość. Umówiłam się na rozmowę za parę
                          dni w tej drugiej firmie i co im powiem? Zapewniałam kiedyś gotowośc do pracy w
                          każdej chwili. A teraz to lipa. I przyznaję uczciwie, że wolałabym pracować
                          właśnie tam, gdzie mnie nie ma. Ale wątpię, czy mnie zatrudnią i czy zechcą
                          czekać teraz oni na mnie. Cokolwiek nie zrobię, kogoś zawiodę. Źle sie z tym
                          czuję.
                          • fan-j23 A co z optymizmem? 26.07.05, 08:41
                            Kotlety mielone powinny być świeże,więc dzisiaj nowy temat do kotleta-każdy
                            moze oczywiście zaproponować swójsmile.
                            Jak tam u Was kochani z poziomem optymizmu?Bo u mnie jest ogromny,musi
                            wystarczyc dla całej rodziny i jeszcze zarazić dalszych krewnych.
                            Zawsze widzę światełko w tunelu i zawsze myśle,ze w końcu będzie dobrze.Ale
                            czasami jednak zastanawiam się, czy ten mój optymizm nie jest hamulcem w
                            działaniu?Bo skoro uważam,że w końcu i tak sie ułoży,to może za mało się staram?
                            Czy łatwiej zyje się optymiście,czy może jednak pesymiści mają lepiej?Bo kiedy
                            jednak mimo pesymizmu wszystko się dobrze ułoży to ich szczęście jest
                            większe,bo niespodziewane?
                            • meg_s Re: A co z optymizmem? 26.07.05, 10:13
                              fan-j23 napisała:

                              > ....może jednak pesymiści mają lepiej?Bo kiedy
                              > jednak mimo pesymizmu wszystko się dobrze ułoży to ich szczęście jest
                              > większe,bo niespodziewane?

                              błąd - PRAWDZIWY pesymista wcale nie odczuje szczęścia, ani nawet zadowolenia -
                              napewno będzie szukał dziury w całym - wiem, bo od 20 lat mam takiego w domu
                              i rację ma Jutka - on nawet nie próbuje podejmować żadnych działań "bo i tak
                              się nie uda"
                              • jutka1 Re: A co z optymizmem? 26.07.05, 10:50
                                Meg, nie zazdroszcze sad
                                Tez mialam takiego w domu. Nie tylko siebie, ale i mnie ciagnal do dolu.
                                • jan.kran Re: A co z optymizmem? 26.07.05, 11:39
                                  Ja miałam prawie 20 lat nawet nie pesymistę tylko znerwicowanego faceta ze
                                  skłonnością do depresji.
                                  Mojego otymizmu życia wystarczało na dwoje ale w końcu miarka się przebrała i
                                  już Go nie ma w moim życiu , przynajmniej nie na codzień.
                                  Miałam okazję obserwować jak pesymizm hamuje działanie i fatalnie wpływa na życie.

                                  Terax mogę swój optymizm i radość życia używać egistycznie sama i w związku ztym
                                  już pare gór i pagórków przeniosłam smile))))))))
                                  Kran
                          • fan-j23 Do Bacika 26.07.05, 08:43
                            Ja też szukam i nie mogę znaleźć.Nie chcą mnie ani tam gdzie ja chcę,ani tam
                            gdzie nie chcę.Nikogo nie zawiodłam oprócz siebie samej i też się z tym czuję
                            źle,nawet bardzosad.
                          • meg_s Re: bacik 26.07.05, 09:51
                            jeżeli wolałabyś pracować "tam" - to nie wątp (przepraszam za to słowo wink
                            zdobądź się na maksimum optymizmu, entuzjazmu i pozytywnego myślenia - tak
                            uzbrojona idź na rozmowę "tam" i stań na głowie żeby ich przekonać że na Ciebie
                            naprawdę warto poczekać
                            trzymam kciuki
                            • jan.kran Re: bacik 26.07.05, 11:43
                              meg_s napisała:

                              > jeżeli wolałabyś pracować "tam" - to nie wątp (przepraszam za to słowo wink
                              > zdobądź się na maksimum optymizmu, entuzjazmu i pozytywnego myślenia - tak
                              > uzbrojona idź na rozmowę "tam" i stań na głowie żeby ich przekonać że na Ciebie
                              >
                              > naprawdę warto poczekać
                              > trzymam kciuki


                              Kciuki przyłączam i tak samo myślę. Szczerość jest w tym wypadku najlepszą
                              drogą. Podkreśl jak bardzo Ci na pracy u nich zależy , zaznacz że nie mogłaś
                              pozostać bez pracy czekając pól roku na odpowiedź i przekonaj że na Ciebie
                              warto czekać.
                              Życzę powodzenia !
                              Kran
    • jutka1 Re: Kotlety mielone! 26.07.05, 09:56
      W sprawie egoizmu - dobra doza egoizmu jest i zdrowa, i pozyteczna. Asertywnosci
      rowniez.

      Ws. swiata bez mezczyzn - nie, nie i nie smile)) Oni tacy ciekawi sa smile

      Ws. optymizmu... Staram sie byc wieksza optymistka, niz jestem, i nad tym
      pracuje. Z lepszymi lub gorszymi rezultatami. Nie sadze, Kitko, zeby optymizm
      byl hamulcem - wrecz przeciwnie! Pesymista wielu rzeczy nawet nie zacznie
      robic, "bo i tak z tego nic nie wyjdzie". Optymista przynajmniej sprobuje, i czasem
      cos z tego bedzie.
      • jan.kran Re: Pułapki pozytywnego myślenia. 26.07.05, 11:50
        Nie należy mylić optymizmu z tzw. pozytywnym myśleniem często opisywanym w
        różnych książkach.
        Bezczynne siedzenie i powtarzanie " wszystko sie uda , będzie dobrze " jest bez
        sensu.
        Ja zawsze nawet w najgorszych chwilach , a tych mi w ostatnich latach nie
        brakowało myslałam :
        jeszcze jest inna moźliwośc , inne wyjście.
        I dopóki wiedziałam że nie wyczerpałam wszystkich możliwości czułam że będzie
        dobrze.
        Kran.
        • skynews Bacik... 26.07.05, 13:30

          "Ale wątpię, czy mnie zatrudnią i czy zechcą
          czekać teraz oni na mnie. Cokolwiek nie zrobię, kogoś zawiodę. Źle sie z tym
          czuję."

          Bacik,
          w tym przypadku trzeba wykazac sie sprytem i dzialac bardzo dyplomatycznie oraz
          z wielkim wyczuciem.
          Jeden pracodawca nie moze nic wiedziec o drugim.
          Umowa na czas probny nic ne gwarantuje dopoki nie zostanie przedluzona na jakis konkretny okres lub na czas nieokreslony.

          Poczekaj co Ci zaoferuje aktualmy pracodawca - mozesz go "wyczuc" i negocjowac
          juz teraz o skrocenie okresu probnego, ale ostroznie.
          Jesli uslyszysz "zobaczymy", "poczekamy", "pomyslimy", "jeszcze za wczesnie" itp. to mozesz byc prawie na 100% pewna ze chca Cie tylko wykorzystac do konca
          okresu probnego i...to wszystko.


          Z pracodawca tam gdzie "zapewnilas gotowośc do pracy w kazdej chwili" prowadz
          w dalszym ciagu dyskretne negocjacje.

          Powiedz im ze jestes bardzo zainteresowana ich firma i inne bla, bla...,ale bedziesz do dyspozycji od dnia dd.mm.rr, poniewaz jestes aktualne zajeta czyms
          wanym (i dajacym okreslone dochody - ale nie przesadzaj) jak rowniez uczestniczysz w seminariach i wykladach majacych podniesc Twoje kwalifikacje
          w okreslonej dziedzinie - powiaz to z tym czym mialabys zajmowac sie u Twojego
          rozmowcy. Mozesz tez wspomniec o praktykach zagranicznych lub perspektywach
          takowych - to robi na "miekko" kazdego szefa personalnego!

          Inaczej: musisz spowodowac ze przyszly pracodawca "rzuci" sie na Ciebie i bedzie
          chcial Cie za wszelka cene miec.

          Ani slowa o innym pracodawcy - bedzie to potraktowane jako brak lojalnosci
          i to jeszcze przed zawarciem umowy.

          Nie miej zadnych wyrzutow sumienia i skrupułów - pracodawca nie bedzie ich mial
          zwalniajac Ciebie!!!
          • fan-j23 powiało optymizmem:) 26.07.05, 19:09
            Takie odnoszę wrażenie.Co do pesymistów, to też mam w najbliższej rrodzinie
            taki egzemlarzsmile,potrafi zespsuć każdą radość,a każdą porażkę wspomina
            miesiącamiJa nawet nie wiem jak mi się udało wyrosnąć na optymistkę i jeszcze
            wierzyć w siebie mając taką Mamęsmile.Wprawdzie już do tego jej gderania
            przywykłam,ale przyznam się bez bicia,że odbieranie telefonów mojej Mamy to dla
            mnie katorga i już mi brakuje repertuaru na miganie się od rozmów z nią na
            poważne tematy,bo wiem z góry jak to się zakończy i wiem,że mnie skutecznie
            będzie zniechęcać do wszelkiego działania.A przecież to moja Mama i nie mogę
            jej unikać,albo ciągle się kłócić!
            • bacik6 Re: powiało optymizmem:) 26.07.05, 20:17
              Witam wszystkich ciepło.
              Co do pracy, to szukałam jej bez skutku prawie trzy lata, przechodząc od
              optymizmu w skrajny pesymizm i znowu na odwrót. Wszyscy wiemy, że pań 40+ to
              już raczej się nie zatrudnia bez względu na kwalifikacje! A tu taki klops. A
              podobno od nadmiaru głowa nieboli.smile)

              A teraz o rodzicielkach naszych wspaniałych. Moja mama powiedziała mi kiedyś
              tak: popatrz jakich ciekawych czasów dożyłam - żyję, bo mi rozrusznik
              wszczepili, chodzę, bo lekarze zoperowali mi biodro(endoproteza stawu
              biodrowego), widzę, bo mam sztuczne soczewki, jem, bo sobie nowy "garnitur"
              zafundowałam, grzeszyłabym, gdybym narzekała. Ot, i cała moja mama. Życie jej
              nie oszczędzało, a jednak ma w sobie bardzo dużo siły i optymizmu, którym
              potrafi zarazić innych. Gdy patrzę na swoją mamę, chciałabym choć odrobinę być
              do niej podobna.
              • fan-j23 Re: powiało optymizmem:) 27.07.05, 09:39
                bacik6 napisała:
                Gdy patrzę na swoją mamę, chciałabym choć odrobinę być
                > do niej podobna.

                A ja do moje nie chcę być podobna nic a nicsmileale to wcale nie oznacza,ze jestem
                wyrodną córką,a Mama wyrodną Matką.Ona naprawdę świetnie się u mnie czuje i
                zawsze mówi,że jak na wczasach jej tu jest,bo ma wszystko pod nosek podane o
                jest w centrum zainteresowania.A to jest to co nasza babunia lubi najbardziejsmile.
                Jest jednak taka rzecz za którą jestem jej bardzo wdzięczna,a jest to
                przegnanie pewnego kandydata na mojego męża.Ona uratowała mnie przed katastrofą
                życiową,bo wcześniej niż ja, zorientowała się ,że to zły człowiek jest.Co do
                mojego męża to była bardzo na tak,chociaż teraz potrafią się nieźle "spiąć",ale
                nigdy mam nawet w chwilach kiedy ma mu coś za złe nie powiedziała,że to był zły
                wybór i lepiej gdybym wyszła za kogoś innego.I tu mi się nasunął kolejny temat
                do mielenia:rodzice a wybór przez dziecko partnera życiowego.Jak to u Was było?
                A jak Wy traktujecie ten problem jako rodzice?
                • lablafox Re: powiało optymizmem:) 27.07.05, 11:25
                  Moja Mama , do niczego sie nie wtrącała.Mogłam robić co mi sie zywnie
                  podobało .Ojciec gonił absztyfikantów gorliwie.
                  Ja miałam oczekiwania co do kandydatów na meżów dla moich dziewcząt , ale jeden
                  z moich synów mi wytłumaczył ,że one wybierają sobie chłopaków na miarę swoich
                  mozliwosci intelektualnych .Pomyślałam , przemyslałam i stwierdziłam ,ze to
                  bardzo madra myśla byłam na etapie odganiania kandydata na meża dla 1 będącej
                  juz dojrzała do zamażpójścia.Teraz zięcia doceniam i szanuje , okazało sie ,ze
                  bardzo sie stara i wogóle lubimy sie. Mówi do mnie mamo - z własnej potrzeby.
                  Po raz drugi wtraciłam się gdy kolejne dziewcze okazało się być w ciąży z
                  drugim dzieckiem , a narzeczony co to do mnie do dziś mówi - "niech da , niech
                  powie , niech zrobi", nie kwapi się do żeniaczki. Teraz mąż ten zwany przeze
                  mnie "producentem" siedzi , a ja żywię jego głodne dzieci , i remontuje norę ,
                  którą zrobili przez 6 lat wspolnego zamieszkiwania i twierdzenia "niech się nie
                  wtraca, ale daje kase"z mieszkania , ktrre świeżo wyremontowane dostali.
                  Potem powiedziałam sobie ,że nie wtrącam się.
                  Pozostali niech robią jak chcą .
                  To nie to ,że mnie nie obchodzi , ale nie będę niczemu winna.
      • lablafox Kotlety mielone- podgrzewane III 27.07.05, 11:14
        Świat bez mężczyzn ? - nieeeeeeeeeee!
        Pozbawić się dreszczyków , emocji ,fascynacji, flirtów , miłostek , zauroczen i
        miłosci, uniesień jak i wkurzeń o nie ,zdecydowanie nie.
        Optymizm - TAAAAAAAAAAAAAAAK - bez niego nie potrafiłabym przezyć .
        To nadzieja , to wiara ,że będzie lepiej ,że kiedyś.... ,że gdzieś....to
        szukanie rozwiązań .
        • antyproton Re: Kotlety mielone- podgrzewane III 27.07.05, 17:44
          Niestety , musze was zmartwic.
          Przeprowadzono badania z ktorych wynika ze :
          pesymisci lepiej sobie radza w zyciu od optymistow.

          Nie mowimy tutaj o osobach bezczynnych lub zdepresowanych lecz o
          ludziach ,ktorzy wszedzie widza niebezpieczenstwo lub podstep.
          Odnosza takze wieksze sukcesy od niepoprawnych optymistow , ktorzy zakladaja ze
          bedzie dobrze.

          Przewidujac wczesniej niebezpieczenstwa lub problemy pesymisci potrafia lepiej
          sie zabezpieczyc przed nimi i ich uniknac.
          Zreszta jak sie dobrze rozejrzycie w waszych srodowiskach to sami sie
          przekonacie , ze tzw. "sukces" odnosza w wiekszosci osoby z wielka wola i
          olbrzymim talentem do przewidywania niepowodzen .


          • bodzio49 Re: Kotlety mielone- podgrzewane III 27.07.05, 20:39
            > Zreszta jak sie dobrze rozejrzycie w waszych srodowiskach to sami sie
            > przekonacie , ze tzw. "sukces" odnosza w wiekszosci osoby z wielka wola i
            > olbrzymim talentem do przewidywania niepowodzen.
            ---------
            Zgodziłbym sie z tym z małym zastrzeżeniem. niepotrzebne jest ostatnie słowo w
            tej wypowiedzi. Sukces odnoszą najczęściej ci co potrafią trafnie przewidywać.
            A jeszcze lepiej: ci co potrafią trafnie ocenić ryzyko związane z podejmowanymi
            działaniami.
            Nie ma sukcesu bez ryzyka. Kiedyś mój ulubiony belfer żartował: nie ma
            przyjemności bez ryzyka. Był na jakiejś praktyce w którymś z afrykańskich
            krajów gdzie tzw francuskie choroby skutecznie pozbawiały ich przyjemności z
            przebywania w tym miejscu smile
    • ewelina10 Re: Kotlety mielone! 28.07.05, 09:04
      powtórzę się ... optymista w każdej sytuacji widzi przesmyk zaś pesymista tylko
      skałę.

      tiiia ... ale czy można się tego nauczyć ?

      jestem osobą dosyć pogodną, ale czasami wpadnę do dołka i trudno mnie wtedy
      stamtąd wyciągnąć ... najgorsze dołki to są takie, które nie mają określonej
      przyczyny.
    • fan-j23 A co z ambicją? 28.07.05, 09:58
      Moja jest chyba na zbyt niskim poziomie.Nie "awanturowała sie" kiedy trzeba
      było się kształcić,za to teraz odzywała się kiedy wesdług niej oferty pracy
      były nieadekwatne do jej poziomusad.Myśle,że brakuje mi jej od dawna?
      Wiem,że chorobliwa przeszkadza w życiu,zwłaszcza partnerom posiadacza,ale ja
      chyba nawet nie mam takiej w SAM RAZ!!!!!!!!!!!
      • mammaja Re: O optymizmie 28.07.05, 11:07
        Patrzac z perspektywy lat ze zdumieniem jak moj wlasny optymizma graniczacy
        byc moze z nie dostrzeganiem przeciwienstw, pomogl mi zrealizowac wiele
        przedsiewziec. Nie wszystko zawsze wychodzi, ale uwazam ze brak optymizmu
        hamuje i filozofia Klapouchego ("tylko nie miejcie do mnie zalu jak bedzie
        padal deszcz") jest duzo gorsza. Przewidywanie ze i tak sie nie uda, wiec nie
        warto probowac jest beznadziejne. Chociaz np. moj tata byl pelen optymizmu, ze
        kiedys zrobi swietny interes i jakos mu sie nie udalo smile))) Ale to nie byly
        czasy do rozwijania inicjatyw sad
    • wenus440 Re: Kotlety mielone! 28.07.05, 11:37
      moje drugie imie to optymizmsmile

      praca.gazeta.pl/praca/1,47393,1470178.html
      nie sprawdzalam jeszcze, zrobie to pozniej...
      • kaylene1 Re: Kotlety mielone! 28.07.05, 13:19
        Ja tez jesli pozwolicie zabiore glos.
        Tylko optymizm.I radosc zycia.Pesymisci sa nie do przyjecia.Mezczyzni nie lubia
        ponurych kobiet,pracodawcy tez, przyjaciolki tez.To jest toksyczne!!!
        Ale nawet nie o to chodzi.Gdy jestes radosna znajdujesz dobre strony, latwiej ci
        zyc.Optymizm zaraza. Jestem optymistka i ten optymizm ,mc gyveryzm,smieszny
        nawet dla mnie ,przenosi gory.
        I trzeba byc egoista.Umiarkowanym i kulturalnym.Nie zoologicznym.Ale..Drugi raz
        nie zaprosza nas wcale...
      • bacik6 Re: Kotlety mielone! 28.07.05, 21:56
        No, no, nie wiedziałam, że taka ze mnie optymistka. Jednak na niektóre pytania
        najchetniej dałabym odpowiedź "po środku". Wydaje mi się, że to jednak optymizm
        jest motorem naszych działań. Jaki byłby sens zaczynać coś nowego bez wiary w
        powodzenie tego przedsięwzięcia?
        • fan-j23 Kotlety z lżejszego menu 04.08.05, 14:19
          Kiedyś Sophia Loren powiedziała,że bluzka ma być o numer za mała,a buty o numer
          za duże.Ja długo nosiłam i buty,i bluzkę dla wygody a nie dla podkreślenia
          urody.Od jakiegoś czasu buty na obcasie a bluzka dla podkreślenia..smile).
          Jasne,że na pieszą wycieczkę nie założę obcasów,ale bluzeczka może być przecież
          podkreślającasmile.Czy Wy też to u siebie zauważyłyście?Czy to już "łabędzi
          śpiew"?smile).
          • jutka1 Re: Kotlety z lżejszego menu 04.08.05, 15:02
            Ja nosze wszystko w rozmiarze, ktory mam. A czy wyciete mniej czy wiecej... smile)
            Jaki tam labedzi spiew, Kitko, w kazdym wieku mozna dbac o siebie i podkreslac
            atuty!!!
            smile
            • mantra1 Re: Kotlety z lżejszego menu 04.08.05, 15:58
              Zawsze myslalam, ze okreslenie "labedzi spiew" dotyczy tylko facetow. Kobiety
              spiewaja do konca smile)
              No, ale prawda zawsze lezy po srodku, chociaz ten srodek czasami znajduje sie
              niebezpiecznie blisko skraju. Na przyklad spodnicy wink
    • luiza-w-ogrodzie Optymizm i pesymizm w cudzej sygnaturce 05.08.05, 05:16
      Podejrzane w cudzej sygnaturce:

      "Pesymista widzi ciemny tunel.
      Optymista widzi światełko w tunelu.
      Realista widzi światło pociągu.
      A maszynista widzi trzech debili na torach."

      Pozdrawiam, zyczac widoku swiatelka i umiejetnosci szybkiego zejscia z torow
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • lablafox Re: Optymizm i pesymizm w cudzej sygnaturce 05.08.05, 05:26
        Hahaha , jakiego zejścia z torów , Luizo nam życzysz?
        Uważam ,że torować sobie należy drogę ku świetlanej starości , bez wcięć ,
        rozmiarów i łabędzich śpiewów, czyli jak najdłuzej iść właściwym torem wink))
        • luiza-w-ogrodzie Re: Optymizm i pesymizm w cudzej sygnaturce 05.08.05, 05:32
          lablafox napisała:

          > Hahaha , jakiego zejścia z torów , Luizo nam życzysz?
          > Uważam ,że torować sobie należy drogę ku świetlanej starości , bez wcięć ,
          > rozmiarów i łabędzich śpiewów, czyli jak najdłuzej iść właściwym torem wink))

          No, zejscia z torow rozpedzonej lokomotywy, czyli czujnosci w obliczu
          niebezpieczenstwa... Nie o TYM zejsciu myslalam!

          Co do starosci, to byle byla zdrowa, nie musi byc swietlana, bez wciec,
          rozmiarow i labedzich spiewow. Obiecalam moim przyszlym wnukom i prawnukom ze
          bede z nimi jezdzic na rolkach, teraz trzeba pracowac nad technika ;oD

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          • lablafox Re: Optymizm i pesymizm w cudzej sygnaturce 05.08.05, 05:40
            Wiem , wiem , Luzio , co "autor" maiał na myśli.
            Załozenia robisz słuszne , dbaj o kondycje , a technika ??? może być różna -
            czy rolki przyczepione do wózka babci to też jazda na rolkach? Jesli tak , to
            ja chyba tez kiedyś na rolkach pojeźdźić będę mogła.
            Chciałabym tak jak moja mama - jak na razie w pełni władz umysłowych i
            fizycznych , ale to inne mimo wszystko geny, w jej rodzinie dożywano w pełnej
            sprawności do 96-97 lat .W rodzinie mojego ojca w porywach do 75.
            • luiza-w-ogrodzie Lx, nie przejmuj sie genami 05.08.05, 05:46
              Lx, nie przejmuj sie genami. Wystarczy mocno sobie postanowic ze nie bedziesz
              starzec sie z godnoscia ;oD

              Pozdrawiam popijajac przedluzajaca zycie zielona herbatke i sluchajac
              przedluzajacej zycie Norah Jones, w nieprzedluzonych spodniach
              Luiza-w-Ogrodzie

              ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              • lablafox Re: Lx, nie przejmuj sie genami 05.08.05, 05:54
                Luzio , nie przejmuję się .
                Co ma być to będzie.
                Dlaczego nie mam starzeć się z godnością?
                Wiesz , mnie ta niezależność, mimo wieku pociąga i chciałabym być do póznej
                starosci właśnie niezależną , pogodną staruszką .
                Idę jeszcze podrzemać , do łóżeczka , bo u nas świt dopiero, teraz juz prawie 6
                rano i słonce już wstało, może do 7.30 - 8 uda mi się jeszcze we śnie trochę
                młodości zatrzymać .Dziś przede mna kolejny dość intensywny dzień, wymagający
                duzej dozy cierpliwości.
                Dobranoc Luizo .
                Dzień dobry budzącym się.
                • luiza-w-ogrodzie Starzenie sie z godnoscia 05.08.05, 06:10
                  lablafox napisała:

                  > Luzio , nie przejmuję się .
                  > Co ma być to będzie.
                  > Dlaczego nie mam starzeć się z godnością?

                  Mnie zwrot "starzenie sie z godnoscia" kojarzy sie z odmawianiem sobie roznych
                  rzeczy bo "co ludzie powiedza" albo "w moim wieku juz nie wypada". W tym sensie
                  mam zamiar starzec sie "niegodnie".

                  > Wiesz , mnie ta niezależność, mimo wieku pociąga i chciałabym być do póznej
                  > starosci właśnie niezależną , pogodną staruszką .

                  Niezaleznosc to inna para kaloszy. Mysle ze starosc zaczyna sie kiedy tracimy
                  niezaleznosc.

                  > Idę jeszcze podrzemać , do łóżeczka , bo u nas świt dopiero, teraz juz prawie
                  6 rano i słonce już wstało, może do 7.30 - 8 uda mi się jeszcze we śnie trochę
                  > młodości zatrzymać .Dziś przede mna kolejny dość intensywny dzień, wymagający
                  > duzej dozy cierpliwości.

                  Ech, szczesciara - przede mna aktywne popoludnie i wieczor - zakupy na caly
                  tydzien, zbiorka skautow, silownia, porzadkowanie zdjec... nie ma szans na
                  spanie do dziesiatej wieczorem!

                  > Dobranoc Luizo .

                  Dobranoc, spij dobrze i zdrowo, niech we snie przybedzie Tobie cierpliwosci

                  > Dzień dobry budzącym się.

                  Eee, wszyscy jeszcze spia...

                  Pozdrawiam
                  Luiza-w-Ogrodzie

                  ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                  .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                  • bodzio49 Re: Starzenie sie z godnoscia 05.08.05, 07:40
                    Nie wszyscy śpią, nie wszyscy. Ja też już dawno na nogach mimo, że nic nie
                    muszę. Lubię tak wcześnie wstać i nic nie musieć tyko chcieć smile
                    Tak czytam ostatnie wpisy i myślę, że mimo wszystko natury nie da się oszukać i
                    pewne dyskomforty czekają nas niechybnie, choćbyśmy na głowie stawali i od rana
                    do wieczora na basenach czy siłowniach koczowali. Może nawet wtedy wcześniej.
                    Bodzio - niepoprawny optymista.
                    • annabellee1 Re: Starzenie sie z godnoscia 05.08.05, 09:03
                      Starosc to wyzwanie - jak sie ja przebedzie zalezy od fantazji w gruncie
                      rzeczy.No i zdrowia.Obserwujac kolezanki mojej mamy zauwazylam,ze niektore w
                      ogole sie nie starzeja.Sa mlode i juz...
                      To sa te, ktore zawsze byly czynne,mialy poczucie humoru i szerokie
                      zainteresowania.Tudziez choc troche byly sportowe.W zw. z powyzszem zaczelam sie
                      sportowac czego nigdy nie lubilam ale uznalam ze musze skoro mam zamiar niezle
                      sie bawic poki sie da...
                    • fan-j23 Re: Starzenie sie z godnoscia 05.08.05, 18:02
                      Koniec świata!!!!!!!!Ja o podkreślaniu urody w wieku średnim,bo może wcześniej
                      samo sie podkreślałowink),albo nie było czasu na to zwracać uwagi, bo dzieciątka
                      kwiliły,a WY mi o godnym starzeniu?smile.Ja się jeszcze nie starzeje,ja właśnie
                      dojrzałam do kobiecościwink))))))))))!!!!!!!!!!
    • pastelka1 Re: Kotlety mielone! 05.08.05, 12:18
      Świetny wątek smile Podbudowaliście mój (nadwątlony ostatnio) optymizm i
      utwierdziliście w tym, co od pewnego czasu podejrzewałam: zdrowa dawka egoizmu
      jest niezbędna do prawidłowgo funkcjonowania. Żałuję, że nie ma mnie tu w
      porze, kiedy się zbieracie na rozmowę. Cóż, taki układ dnia. Mogę być tylko
      obserwatorką i ew. komentować. Pozdrawiam przedurlopowo smile
      Po powrocie, wypoczęta, mam zamiar podrzucić coś do zmielenia smileMogę?
      • jutka1 Re: Kotlety mielone! 05.08.05, 13:02
        Witam "nowa twarz" (?)
        smile

        Jasne, ze mozesz cos zmielic.

        Skad piszesz, jesli moge?
        • jan.kran Re: Kotlety mielone! 05.08.05, 14:13
          Witaj na forum Pastelko smile)))
          Nieważne skąd piszesz ,ważne że piszesz...

          Pytani inwigilacyjne pojawiaja się tu niekiedy. Mnie to irytuje ,bo jak ktoś
          chce to powie.
          Miłego dnai !
          Kran_z _Oslo ( ale to ogólnie wiadome... )
          • jutka1 Re: Kotlety mielone! 05.08.05, 14:17
            nawet tutaj nie potrafi pani powstrzymac zlosliwosci?
            • skynews Re: Kotlety mielone! 05.08.05, 17:18

              Kran,
              istnieje na tym forum od dluzszego juz czasu watek
              KTOGDZIEJAK
              • lablafox Re: Kotlety mielone! 05.08.05, 18:56
                To nie jest inwigilacja , Kranie, rozmawiajac z Tobą, poprzez forum moje myśli
                i wewnętrzny wzrok kierują się na północ Europy, z Luzizą i Dan - do Australii
                z Verbeną do Holandii, a z Kamforą na drugi koniec mojego miasta , a Bacikiem
                gdzieś za lasem , na Woli itd , itd , nie będę wymieniać wszystkich i dla
                mnie , to umiejscowienie w przestrzeni sprawia ,że jest to konkretna istota .
                Osoby bez miejsca są jakby bez twarzy , chyba wiesz o czym piszę , są w
                przestrzeni , w niebycie, nierealne.
                • fan-j23 Życzliwość! 09.08.05, 07:38
                  Czy życzliwość widać na pierwszy rzut?Czy człowiek,który zawsze jest
                  uśmiechnięty,nikomy nie powie złego słowa,zawszwe jest na tak,to jest napewno
                  człowiek życzliwy?A moze to tylko człowiek,który dobrze skrywa swoje prawdziwe
                  uczucia?Moze ktoś,kto potrafi Cię skkrytykować,potrafi pokazać twoje błędy jest
                  Ci bardziej życzliwy?A przecież łatwiej przyjmować "głaskanie" niż ostre cięgi!
                  • annabellee1 Re: Życzliwość! 09.08.05, 17:26
                    Pewnie jest i tak i tak.Jak to w zyciu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka