gazeciarz68 14.06.06, 02:51 Oberlehrer Bachmann znowu poucza Polaczków... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
x3936012 finansowanie przez rzad Centrum Wypedzonych 14.06.06, 06:56 nie jest realizacja niemieckiej polityki historycznej (ukazywania "rownowagi krzywd" narodow napadajacych i napadanych?) Odpowiedz Link Zgłoś
plzoltek Nie polityka historyczna, lecz polityka o historii 14.06.06, 10:20 I to nie rząd i politycy(JK, LK, PiS, Giertych,...), a historycy i inni ludzie z autoretytami mają obowiązek i mogą wypracować plan edukacji i politykę o historii. innego zdania nie chcę słyszeć, wybaczcie Odpowiedz Link Zgłoś
ramzes_br Re: Walka z wiatrakami historii 14.06.06, 15:15 Bardzo ciekawy artykul i ciekawe wnioski. Popieram uczenie sie na doswiadczenich innych narodow. Niemcy sa doskonalym laboratorium. Odpowiedz Link Zgłoś
eutrapelia O czym autor zapomniał ??? 14.06.06, 19:13 Drobnostka, o denazyfikacji przeprowadzonej w Niemczech po wojnie. Odpowiedz Link Zgłoś
osiolekporfirion O czym jeszcze autor zapomniał ??? 14.06.06, 21:13 Choćby o tym, że w ostatnich 5 latach zabito w RFN z powodów rasisitowskich 109 osób (dane oficjalne),że członkowie neofaszystowskiej NPD (finansowanej oficjalnie ze skarca rządowego) zasiadają m.inn. w parlamncie Saksonii, a MSZ było i jest przechowalnią byłych członków NSDAP. RFN jest oficjalnie i pryncypialnie krajem nacjonalistycznym, ponieważ prawo krwi, czyli urodzenie z niemieckich rodziców jest - jak za Hitlera - gwarancją pełnowartościowego obywatelstwa. Niemcy mają nas uczyć myślenia (a)historycznego?!?! Chę?! Odpowiedz Link Zgłoś
fritz.fritz Bachmann cierpi w dodatku na schizofrenie. Cytat: 14.06.06, 21:57 "Aby temu zapobiec, zwolennicy polityki historycznej postulują, aby państwo wzięło na siebie zadanie wyznaczenia kierunku interpretacji historii."... "Przeciwnicy polityki historycznej odrzucają te postulaty, dowodząc, że próba narzucenia wszystkim obywatelom jednej wizji historii jest anachroniczna i stanowi zagrożenie dla pluralizmu politycznego.." Bachman przeoczyl wyraznie jeden drobiazg: pare tygodni temu Niemcy i Francja swietowaly i glosily jako wielki sukces ... wprowadzenie wspolnego, panstwowego, wszystkie sprzecznosci wyjasniajacego (tzn. sie usuwajacego) podrecznika.... historii. Czegos bardzie panstwowo-historyczno-antypluralistycznego - zgodnie z wypowiedzia Bachmana - nie mozna sobie wyobrazic. Czyzby Bachmann byl tak katastrofalnie zle poinformowany, czy tez gleboki nacjonalizm niemiecki w polaczeniu z antypolskoscia jaki reprezentuje kazal mu prostu niektore fakty z najnowszej "historycznej terazniejszosci"-wspolny podrecznik- dyskretnie przemilczec, aby oslabic i zapobiec odradzaniu sie spojrzenia na Polske jako wartosci, z ktorej kazdy Polak moze byc naprawde dumny? I jeszecze mala dygresja. Pan Bachman spoznil sie o .. kilkadziesia lat, nie zauwazyl, ze kolo historii odwrocilo sie, a ostatni kanclerze Niemiec duza a nawet najwyzsza estyma i szacunkiem traktuja jako wzor godny najwyzszego nasladowania, jako czerwony sznur ich polityki linie polityczna i swiatopoglady Bismarcka (Schröder wozil nawet jego portret ze soba ) i Katarzyny Wielkiej (Merkel kazala zawiesic olbrzymi portret w swoim gabinecie ). Jak wszyscy wiemy, moze poza Bachmanem, akurat poglady tych politykow stanowia czyste przeciwstawienstwo ideii Uni Europejskiej jako wspolnego dobra narodow Europy. Jezeli spojrzymy na aktualna polityke Niemiec, slepy antyamerykanizm, dazenie do oslabienia i zdewaluowania NATO, dazenie do wyparcia wplywow USA w Europie przy rownoczesnym tworzeniu roznego rodzaju osi z Moskwa i "krysztalowo czystym" demokrata Putinem, jak go Schröder nazwal, to widac na pierwszy rzut oka, ze ta polityka pokrywa sie wlasnie z polityczna perspektywa Bismarcka i Katarzyny Wielkiej. Dlatego wlasnie Niemcy staja sie wlasnie najwiekszym niebezpieczenstwem dla przyszlosci Uni: zaczynaja budowac Europe XIX stulecia z wiadomymi skutkami: najbardziej barbarzynskimi wojnami i dwukrotnym podzialem Niemiec. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Nomen - omen? 15.06.06, 09:12 osiolekporfirion napisał: > > MSZ było i jest przechowalnią byłych członków NSDAP. Z prostej arytmetyki wynika, że - zgodnie z powyższą konstatacją - niemieckie MSZ zatrudnia rzesze +/- dziewiećdziesięciolatków. Ja wiem, że na zachodzie ludzie się dobrze trzymają (wystarczy popatrzeć na rzesze emerytów, zwiedzających świat), ale żeby aż do tego stopnia? O RFN, jako kraju "pryncypialnie nacjonalistycznym" oraz gwarancjach "PEŁNOWARTOŚCIOWEGO [podkreśl. moje] obywatelstwa", miłosiernie, rozpisywać się nie będę... > Niemcy mają nas uczyć myślenia (a)historycznego?!?! Niechby i Niemcy, jeśli mają coś sensownego do powiedzenia, jak, na przykład, autor artykułu... Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: Walka z wiatrakami historii 14.06.06, 21:24 Brak polityki historycznej bylby tez pewna jej forma. Rada, by sie wlasciwie historii nie uczyc, a w kazdym badz razie nie wyciagac z niej wnioskow, jest forma uinfaltylnienia spoleczenstwa. Ciekawe czy autor tych cennych mysli takze nie uczyc sie historii i nie wyciagnal z niej zadnych wnioskow? A moze prawo do interpretacji historii chcialby pozostawic tylko sobie? Wac Odpowiedz Link Zgłoś
fritz.fritz Re: Walka z wiatrakami historii 14.06.06, 22:00 timoszyk napisał: > > Brak polityki historycznej bylby tez pewna jej forma. Rada, by sie wlasciwie > historii nie uczyc, a w kazdym badz razie nie wyciagac z niej wnioskow, jest > forma uinfaltylnienia spoleczenstwa. Dokladnie o to chodzi: Polacy bez znajomosci wlasnej historii sa tym idealnym narodem w oczach Bachmana. Narodem, ktory z czasem nauczy sie historii dla Polakow w wydaniu niemieckim, po niemiecku naucza sie rowniez i... rozdzial zostanie zamkniety. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Walka z wiatrakami historii 14.06.06, 21:30 Potomkowie nazistow w akcji. Juz mnie nudzi ta ciagle pouczanie nas przez tych, ktorych dziadkowie, ojcowie, wujkowie etc. sluzyli w Wermachcie, SS i temu podobnych milych organizacjach. Moze powinni wykazac troche wstrzemiezliwosci w pouczaniu? No ale chyba to juz siedzi w niemieckiej krwi, ze czuja sie zawsze lepsi niz jakas tam slowianska holota! Odpowiedz Link Zgłoś
annamarta8 Re: Walka z wiatrakami historii 15.06.06, 01:23 "slowianska holota" - oczywiscie w cudzyslowiu! :) Odpowiedz Link Zgłoś
sam16 Re: Walka z wiatrakami historii 15.06.06, 07:50 Historie powinno sie zostawic historykom bo jak wiadomo ona sie powtarza jakos nie widac zeby rzady wyciagaly z nich wnioski. Niemcy powojenne zmienily sie pod naciskiem zwyciezcow.Gdyby nie obecnosc wojsk NATO i Ukladu Warszawskiego nie doszlo by do zmian jakich jestesmy dzisiaj swiadkami. Proby uprawiania polityki historycznej w Polsce oczywiscie nie doprowadza do niczego i szkoda na to pieniedzy i "energii spolecznej" Historia nie da ludziom nowych miejsc pracy,nie zatrzyma zastraszajaco wysokiej emigracji zarobkowej a raczej ja poglebi itd. Mieszkam w Kanadzie gdzie nie ma poczucia wiezi narodowej w polskim rozumieniu a mimo wszystko nie widac zeby wynikaly z tego jakies zagrozenia dla bytu panstwa kanadyjskiego. To co nas trzyma razem jako obywateli kanadyjskich to mozliwosci rozwoju i nadzieja na przysle pokolenia.Ludzie zyja z pracy i przedsiebiorczosci i w Polsce trzeba uprawiac polityke tworzenia miesc pracy , budowac tzw.klase srednia czyli male biznesy a oceny historyczne zostawic noukowcom. Pamiec historyczna narodu jest w jakim stopniu potrzebna ale nie mozna z tym tez przesadzac bo jak wiemy historie przepisuje sie albo raczej interpretuje inaczej prawie w kzadym pokoleniu. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Walka z wiatrakami historii 15.06.06, 09:34 sam16 napisał: > > Proby uprawiania polityki historycznej w Polsce oczywiscie nie doprowadza do > niczego i szkoda na to pieniedzy i "energii spolecznej" Historia nie da > ludziom nowych miejsc pracy,nie zatrzyma zastraszajaco wysokiej emigracji > zarobkowej a raczej ja poglebi ...pochłaniając fundusze, które można spożytkować znacznie lepiej. Dodam jeszcze, że skuteczność takiej "polityki historycznej" bywa znikoma: przez czterdzieści pięć lat prowadziło ją państwo socjalistyczne i wyszło z tego to, co wyszło. > oceny historyczne zostawic noukowcom. Pamiec > historyczna narodu jest w jakim stopniu potrzebna ale nie mozna z tym tez > przesadzac bo jak wiemy historie przepisuje sie albo raczej interpretuje > inaczej prawie w kzadym pokoleniu. Zgadzam się w całej rozciągłości. Odpowiedz Link Zgłoś
avin Re: Walka z wiatrakami historii 15.06.06, 12:04 koloratura1 napisała: > sam16 napisał: > > > > > Proby uprawiania polityki historycznej w Polsce oczywiscie nie doprowadza > do > > niczego i szkoda na to pieniedzy i "energii spolecznej" Historia nie da > > ludziom nowych miejsc pracy,nie zatrzyma zastraszajaco wysokiej emigracji > > > zarobkowej a raczej ja poglebi > > ...pochłaniając fundusze, które można spożytkować znacznie lepiej. > > Dodam jeszcze, że skuteczność takiej "polityki historycznej" bywa znikoma: prze > z > czterdzieści pięć lat prowadziło ją państwo socjalistyczne i wyszło z tego to, > co wyszło. > > > oceny historyczne zostawic noukowcom. Pamiec > > historyczna narodu jest w jakim stopniu potrzebna ale nie mozna z tym tez > > przesadzac bo jak wiemy historie przepisuje sie albo raczej interpretuje > > inaczej prawie w kzadym pokoleniu. > > Zgadzam się w całej rozciągłości. Dla niedoszlych panow swiata konfrontacja z najnowsza historia jest przezyciem bolesnym i wbrew temu co twierdzi autor artykulu modyfikacja niemickiej swiadomosci narodowej nie jest wynikiem zmian w strukturze ekonomicznej - tworzenie sie spoleczenstwa postindustrialnego - lecz wynikiem dyskomfortu psychicznego jaki wiaze sie z uswiadamiana sobie przez wiekszosc Niemcow najnowsza historia wlasnego narodu. Poczucie dumy narodowej jest dobrem wyzszego rzedu niz pelny piwska brzuch i pod tym wzgledem los jak na razie okazal sie laskawszy dla Niemcow niz dla Rosjan - dotkliwie odczuwajacych brak wodki. Trudno mi jednak uwierzyc, ze autor artykulu nie dostrzega mentalnych implikacji zbrodni - splaszczenia Niemcow w wyniku braku poczucia nieklamanej godnosci narodowej i braku mozliwosci jej odzyskania. Trudno mi uwierzyc , by autor nie widzial jak wielkie konsekwencje dla Niemcow i dla Niemiec ma pamiec o ich wojennych dokonaniach. Swiadomosc narodowa Niemcow to problem niemiecki i zycze im duzo piwa na poprawe tej swiadomosci natomiast pamiec o ich zbrodniach to nasz obowiazek jako swiadkow i ofiar. Oderwanie polityki od histori jest niewykonalne i autor o tym doskonale wie, wiec niech nie mydli oczu innym gdy sam krzywo patrzy w przeszlosc. Odpowiedz Link Zgłoś
sam16 Re: Walka z wiatrakami historii 15.06.06, 16:11 Nie jestem Niemcem wiec trudno mi sie wypowiadac w ich imieniu ani tez nie jestem specjalista o problemow jakie Niemcy maja jako nrod. Po przeczytaniu artykulu nie odnioslem wrazenia zeby autor do czegos mnie namawial albo zmuszal. Jest to glos w dyskusji a konkluzje nie sa dogmatami wiary. Dla mnie artykul jest wazny,zeby ludziom uswiadomic,ze polityka historyczna prowadzi do nikad. Tworzenie kamisji sejmowych do zbadania przeszlosci(bankowej,zwiazkowej,partyjnej) moze jedynie jeszcze bardziej narod polski podzielic.Ciegle szczucie i wypominanie innym bledow,(jak to robi obecna ekipa rzadzaca) jest programem NEGATYWNYM a na takim nie mozna zbudowac odnowy panstwa. Jesli kotos kradl czy robil inne przekrety niech opowiada przed sadem a rzad ma tworzyc warunki do zycia dla przecietnych ludzi a nie gonic czarownic. Pozytywne myslenie i dzialanie przynosi pozytywne skutki i na odwrot. Kto chce dobra Polski powinien sprzeciwiac sie negatynym programom. Odpowiedz Link Zgłoś
annamarta8 Re: Walka z wiatrakami historii 15.06.06, 16:39 hmm! - to co mowisz mialo by sens! Zakladajac, ze poprzednie ekipy rzadzace kierowaly sie li tylko i wylacznie dobrem narodu jako jedynej wartosci nadrzednej. Ze nie bylo powiazan ze swiatem przestepczym, ze nie bylo zabiegow o odebranie Polakom dobrego imienia, ze nie bylo przekretow gospodarczych i roztrwonienia majatku narodowego, ktory dzisiaj owocuje masowa emigracja zarobkowa. Jesli tego wszystkiego nie bylo to zgadzam sie z Twoim zdaniem. Inaczej jednak, budujac lepsza Polske, musimy uporac sie z niedawna przeszloscia i ta z PRL i ta z calkiem niedawna. Historia i ekonomia sa ze soba nierozerwalnie zwiazane. I nic nie ginie i jest zapominane. Nic! I to nie dlatego, ze ludzie sa msciwi. Tylko dlatego, ze nic nie dzieje sie w prozni i zaszlosci maja decydujacy wplyw na to co dzisiaj sie dzieje. :) Odpowiedz Link Zgłoś
sam16 Re: Walka z wiatrakami historii 16.06.06, 05:33 annamarta napisala...nic nie dzieje sie w prozni i zaszlosci maja decygujacy wplyw na to co dzisiaj sie dzieje. Chcialbym zobaczyc jakie to zaszlosci(prosze o przyklady) maja decytujacy wplyw na terazniejszosc. Oczywiscie nie zyjemy w prozni dlatego niech sad osadzi powiazania ze swiatem przestepczym i roztrwonienie majatku narodowego. Polityka byla i jest brudna. Ludzie garna sie do wladzy zeby miec wladze ale przy okazji kochaja tez pieniadze. Wczoraj ogladalem doskonaly program w tv z udzialem Brzezinskiego,bardzo ostro skrytykowal wojne w Iraku.Taka wojna to jest dopiero trwonienie majatku narodowego(miliard dol.tygodniowo) a przeciez Busha nie mozna posadzic ze jest biedny albo,ze jest komunista.NIe nauczyl sie tez niczego z historii swojego kraju z ktorej wynika ze konserwatysci przewaznie trwonia majatek ktory demokratom udalo sie skumulowac.Clinton zostawil po sobie ogomna nadwyzke w budzecie a teraz dlug w stanach liczy sie juz w trilonach a konca wojny nie widac ale najscislejsze grono bialego domu robi kase ze hej. Pisze o tym zeby udowodnic swoja teze ze z historii nikt sie jeszcze niczego nie nauczyl.Zycie pokazuje,ze popelniamy te same bledy. Dlatego niech rzad zamnie sie tworzeniem stanowisk pracy i budowa domow i mieszkan a historia niech zajmuja sie historycy a przestepcami sady. Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: Walka z wiatrakami historii 15.06.06, 16:51 sam16 napisał: >> Mieszkam w Kanadzie gdzie nie ma poczucia wiezi narodowej w polskim rozumieniu > a > mimo wszystko nie widac zeby wynikaly z tego jakies zagrozenia dla bytu panstwa > kanadyjskiego. Autor tych slow jest dosc oderwany od kanadyjskiej rzeczywistosci. Rzeczywiscie trudno dosc o wspolny mianownik dla wszystkich ludow i kultur zamieszkujacych ten kraj, ale jest to dla tego kraju bardzo powazny problem. Co kilka lat odbywa sie referendum na temat niezaleznosci prowincji Quebeck, polnocne terytoria zostaly praktycznie oddane Eskimosom jako niemal niezalezny kraj, a na Zachodzie kraju jest bardzo silny ruch separatystyczny pod haslem dbania o wlasne finansowe interesy. W dziewietnastym wieku dochodzilo nawet do zbrojnych rebelii na tym tle. Jak widzimy poslulat nie interesowania sie historia idzie w parze z nieinteresowaniem sie terazniejszoscia. Moze wlasnie o to chodzi autorowi artykulu o ktorym rozprawiamy Wac Odpowiedz Link Zgłoś
sam16 Re: Walka z wiatrakami historii 16.06.06, 06:18 Jesli jestem oderwany to raczej od polskiej rzeczywistosci a nie kanadyjskiej. Tutaj jak wszedzie politycy robia przekrety i to w dodatku w bardzo prymitywny sposob. Takie zjawiska znajduja odbicie w parlamencie przez tydzien lub dwa potem powstaje komisja albo biora sie za to sady. W Polsce rozliczenie przeszlosci jest glownym motorem dzialania partii rzadzacej i to zakrawa na chorobe umyslowa calego kierownictwa. Jesli nawet uda sie zlapac i rozliczyc kilkudziesiecu czy kilkuset malwersantow (co jest w najwyzszym stopniu nieprawdopodobne) i odzyskac powiedzmy miliard zlotych albo wiecej to z tego nie powstanie ani jedno mieszkanie ani zaklad pracy zatrudniajacy uciekajacych z kraju ludzi. Natomiast z cala pwenosci poglebia sie podzialy w spoleczenstwie i zapanuje jeszcze wieksza nieufnosc miedzy ludzmi, ktora juz w tej chwili jest najwyzsza w Europie. W Kanadzie nie ma problemow o jakich piszesz. Sa referenda w Quebeck i nawet mowi sie o nowym w niedlugim czasie ale to sa sprawy biezace nie historyczne. Historii nie da sie zmienic bo odeszla w przeszlosc wiec zajmjmy sie dniem dzisiejszym. Nie stawiam tez postulatu nie interesowania sie historia.Stawiam postulat zeby plitycy w swoje codziennej dzialalnosci przestali sie emocjonowac czasem przeszlym a wzieli sie za terazniejszoc i przyszlosc bo tam skupiaja sie zywotne interesy panstwa a nie w historii. ps.wielkokulturowosc w Kanadzie nie jest problemem.W codziennym zyciu spotykamy sie z ludzmi o domiennych kulturach,przyzwyczajeniach,religiach i to zupelnie nam nie przeszkadza.Problemy natomiast maja poszczegolne nacje.Mlodzi Hindusi morduja sie miedzy soba bo maja jakies historyczne zaszloci albo najczesciej religijne i rozliczenia gangow.W Vancouver gdzie mieszkam najczesciej slyszy sie o takich wlasnie morderstwach.Poza tym sa gangi wietnamskie,chinskie i pewnie inne ale to jest getto i margines.Przecietni ludzie robia swoje bez wzgledu na to z kim trzeba zalatwiac interesy. Polacy chociaz nie trzymaja sie blisko siebie( jak Hindusi,Chinczyc czy Wlosi majacy swoje dzielnice) w miare dobrze znosza sie nawzajem.Oczywiscie nie trzymamy sie razem bo tak jak w Polsce tak i tutaj nie mamy do siebie zaufania. To chyba jedna rzecz, ktora wynieslismy z historii. W skrocie wyglada to tak.Jesli jestes Polakiem to nie zatrudniaj Polaka a jesli szukasz pracy tez nie szukaj jej u Polaka.Oczywiscie sa wyjatki ale one tylko potwierdzaja smutna regule. Odpowiedz Link Zgłoś
aby Tak nie było i nie jest 16.06.06, 02:47 Przedstawiony tu obraz ewolucji postaw niemieckich nie przystaje do rzeczywistości. Nieprawdziwe jest uogólnienie, że kiedykolwiek - a więc i w pierwszym okresie historii republiki bońskiej (do połowy lat 60-tych) - "nawet SS oceniano całkiem pozytywnie" czy "oddawano cześć... generałom i żołnierzom Wehrmachtu, którzy bronili kraju i systemu nazistowskiego do ostatniej chwili". Na pozytywną ocenę, tj. włączenie do izb pamięci Bundeswehry, mogli liczyc tylko dowódcy, którzy łączyli zasługi czysto wojenne - a więc ludzie nie obciążeni zbrodniami na okupowanych terenach - ze sprzeciwem przeciwko Hitlerowi lub popadnięciem w jego niełaskę (np. Rommel). Twierdzenie, że "byli członkowie SS mogli liczyć na poparcie kierownictwa zarówno chadecji jak i socjaldemokracji" jest dziwaczną insynuacją. Ciekaw jestem, czy p. Bachman potrafiłby wskazać, jakich to ludzi z (niezatajoną) SS-owską przeszłością "popierały" kierownictwa partii politycznych. Owszem, miała miejsce tolerancja wobec byłych członków NSDAP, którym nie broniono wstępu nawet do politycznej czołówki, ale jest rzeczą niewyobrażalną, by tego rodzaju pobłażliwość, a tym bardziej poparcie, okazywano, i to szersza skalę, ludziom zwiazanym z SS. Twierdzenie, że w Niemczech nastąpił rozdział polityki od historii jest głęboko nieprawdziwe. Dogmaty polityki historycznej zostały ustanowione po wojnie wraz z systemem moralno-wychowawczego nadzoru, wymuszającym na wszystkich uczestnikach życia politycznego ich bezwarunkową akceptację. Najmniejsza wątpliwość, czy sugestia, że prawdy te zasługują na nowe spojrzenie, jest równoznaczna z eliminacją z polityki. Przekonał się o tym na przykład przed dziesięciu laty (nota bene bardzo dobry) kandydat na prezydenta z b. NRD, Steffen Heitmann. Odpowiedz Link Zgłoś
sam16 Re: Tak nie było i nie jest 16.06.06, 06:31 Nie podejmuje tematu bo go nie znam.Chyba nie bardzo da sie to rowniez przelozyc na polskie warunki.Jedyna analogie jaka mi przychodzi do glowy w zwiazku z polityka historyczna jest taka: Jesli ktos z czlonkow PiS byl w PZPR a teraz zajmuje wysokie stanowisko to on w tym PZPR niczego zlego nie zrobil natomiast jesli ktos z innej partii byl kiedys w PZPR to byla najgorsza szuja i morderca,ktoremu nawet nie powinno sie podawac reki. Jesli z teczki J,Kaczynskiego zginely jakies akta to oczywiscie zrobil to Lesiak ale jesli czegos brakuje w teczce czlonka innej partii to wiadomo zadzialal tam ukalad. W mlodosci mialem kolege ktorego ulubionym powiedzieniem bylo:Smiej sie pan bo zyjesz pan w smiesznym kraju. Szkoda tylko.ze teraz nie wiadomo czy sie smiac czy plakac. Odpowiedz Link Zgłoś