presentation1
29.06.06, 07:08
Za komentarz.Niech ludziom otworza sie w koncu oczy.
Zyta Gilowska padła ofiarą operacji wymierzonej w PiS, a przeprowadzonej
prawdopodobnie przez ludzi dawnych komunistycznych służb specjalnych -
przypuszcza socjolog Jadwiga Staniszkis w artykule opublikowanym
przez "Dziennik".
Ludzie, którzy w okresie PRL pracowali w służbach cywilnych lub wojskowych,
stworzyli swego rodzaju spółdzielnię usługową zbierającą różnego typu haki.
Kiedy dana osoba wchodzi w orbitę partii, którą chce się zaatakować, te haki
zostają użyte.
Absurdem jest formułowana przez Donalda Tuska hipoteza, jakoby Zyta Gilowska
padła ofiarą wewnętrznych rozgrywek w PiS. Ta sprawa uderza bowiem mocno w
całą tę partię, i to przed wyborami samorządowymi. Uderza też w wizerunek
rządu. Gilowska była przecież postrzegana jako jedyna przeciwwaga dla
ewentualnych populistycznych zapędów części obozu władzy - podkreśla autorka.
Sprawa Gilowskiej pokazuje, że w lustracji przestaje już chodzić o
wyjaśnienie czyjejś winy lub jej braku. Materiały zgromadzone przez
komunistyczne służby są dziś w coraz większym stopniu wykorzystywane do gier
politycznych i nie ma innego wyjścia, niż wrzucić wszystkie materiały IPN do
Internetu, a następnie, uzupełniając tę bazę, zaznaczać za każdym razem, skąd
pochodzą nowe dokumenty. Wtedy trudniej będzie ich użyć do politycznego
szantażu - proponuje Jadwiga Staniszkis. (PAP