Dodaj do ulubionych

Wrócić i zainwestować

08.07.06, 02:30
Ucieczke z zascianka sobie panowie kapitalisci wymyslili. Tymczasem przez 16
lat michniko-mazowiecko-geremko-kuroniowe-rywino podobne elyty pozwalaly na
korupcje, mowily nam, ze nie bedziemy zasciankiem jesli przez drzwi bedziemy
miec agencje towarzyska i jesli zgodzimy sie pojsc na kuroniowke. Robta co
chceta, tylko nie zakladajta rodziny, pozwolta nam spekulowac i krasc i nie
chodzta do kosciola - to bylo ich haslo. A to, ze placa psia i nie stac
uczciwie pracujacego na mieszkanie, to wasza wina - gadali nam. Sami cwaniacy
poustawiali sie na eurodupowatych stanowiskach i gwizdza na nas. Liberaly od
ucisku prostych ludzi.Takie mielismy elyty: Urbanow, Rywinow, Szmacinskich
itp.
Obserwuj wątek
    • tadluzny Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 04:56
      Swiete slowa panie Mordasewicz. Ale to niestety tylko takie wolanie na puszczy,
      szczegolnie dopoty dopoki ludzie nie zmadrzeja przy urnach wyborczych...
      • immonaa Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 11:18
        Bardzo ładne wyróżnienie przyczyn i motywacji emigracji. Dziękuję za nie
        pomijanie tych, którym chodzi o bardziej toleracyjne środowisko i większe
        możliwości w zawodzie, bo gazety piszą z upodobaniem wyłącznie o desperatach
        jadących do prac niewykwalifikowanych.

        W jednym jednak pan Mordasewicz zdradza, że jest ze starego pokolenia. Chodzi o
        stwierdzenie, że w obcym kraju będzie zawsze gorzej, że kody kulturowe,
        wyobcowanie, tęsknota itd. To są doświadczenia starej emigracji - sprzed czasów
        Internetu, Skype'a i tanich linii lotniczych.
        Obecnie młody człowiek wyjeżdżając gdzieś ma wielkie możliwości stałego kontaktu
        z krajem i z tym, co w kraju lubił. Weźmy na przykład mnie. Siedzę na
        antypodach, więc częste wizyty w kraju odpadają, ale dla siedzących w UK nie
        jest to problem. Przez Skype'a rozmawiam za darmo z rodziną i znajomymi z
        Polski. Czytam interesujące mnie działy GW i "Rz" codziennie - na ich stronach
        internetowych. Mogę sobie podyskutować z ludźmi na forum. Mogę iść na czata i
        zapytać kogoś, jaka dziś pogoda we Wrocławiu. Jeśli chcę jakiejś niedostępnej tu
        polskiej książki czy płyty, to - o ile nie da się zamówić przez Internet -
        wysyłam kasę rodzinie i oni mi kupują i wysyłają.

        Jednocześnie nie żyję w jakimś polskim getcie (nie ma tu takiego, ale - znów -
        ludzie, którzy wybrali popularne kierunki wyjazdów, nie mają problemu z
        posiadaniem licznych polskich znajomych na miejscu, jeśli komuś aż tak
        przeszkadzają różnice kulturowe). W pracy mam ludzi z NZ, Chin, Zimbabwe i
        różnych innych krajów. Moja najlepsza tutejsza kumpela jest z Malezji, a
        narodowości, z którymi mam kontakt towarzyski, trudno by wszystkie wymienić. I
        powiem panu, panie Mordasewicz, że różnice "kodów" po pierwsze nie są tak
        wielkie, żeby je demonizować, bo my młodzi korzystaliśmy nie tylko z kultury
        polskiej, ale i z globalnej i nie przeszkadza mi, że nie mogę np. rzucić cytatem
        z Rejsu, ponieważ mogę rzucić cytatem z Monty Pythona i Niemiec z
        Australijczykiem doskonale mnie zrozumieją. Po drugie, te różnice w mentalności,
        kulturze itd. są fajne. W Polsce było pod tym względem nudno. Mogę strzelić gafę
        wobec Maorysa czy Szkota, ale po chwilowym zakłopotaniu nauczę się czegoś nowego
        i poznam jeszcze jeden nowy sposób myślenia i postępowania. Polski we mnie nie
        straciłam, za to wzbogaciłam się o poznanie wielu nowych rzeczy.

        Tęsknię za pewnymi konkretnymi ludźmi, ale może mi się uda tu ich kiedyś sprowadzić.

        Na pewno nie wrócę do Polski robić tam biznesu/inwestować z tęsknoty. To tak
        naiwne wyobrażenie, że zadziwia wypowiedziane przez osobę obytą w kapitalizmie.
        Jedynym powodem, dla którego mogłabym w Polsce robić biznes byłoby to, że byłoby
        to bardziej opłacalne i mniej stresujące niż robienie biznesu za te same
        pieniądze w innym miejscu świata.
        • boederman Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 12:31
          Gratuluje. Zgadzam sie calkowicie.

          Czasami, gdy slysze takie naiwne wywody jak ten zamieszczony w GW to mam
          wrazenie, ze zyje w zupelnie innej rzeczywistosci anizeli autor artykulu.

          Zyjemy w czasach, w ktorych szczegolnie mlodzi ludzie maja mozliwosc
          komunikacji z calym swiatem, a podroz z jednego konca Europy na drugi nie
          zajmie dluzej niz 4 godziny. Nie jestesmy emigracja, ktora wyplywa do Ziemii
          Obiecanej parostatkiem.

          Odnosze wrazenie, ze czas w Polsce sie zatrzymal, a moze nawet i cofnal. Jako
          emigrant i student zagranicznej uczelni nie mam zamiaru tego naprawiac, bo nie
          widze swojej korzysci w przebywaniu w Polsce i w tej skostnialej mentalnosci.
          Swiat polega na roznorodnosci, na akceptacji innych, na globalnym pojmowaniu
          problemow spolecznych. Ktos kto zamyka sie we wlasnym swiecie, w swoim polskim
          zascianku jest niestety osoba ograniczona i pozbawiona szerszego spectrum.

          Tylko jedna kwestia dotyczaca mojego dziecinstwa w Polsce jest godna pochwaly.
          Na szczescie wychowalem sie w czasach wzglednej wolnosci, rozprezenia
          spolecznego, rozwoju polskiej gospodarku, a przez to mialem mozliwosc kontaktu
          z nowoczesna technologia, edukacja globalna oraz jezykami obcymi. Mozna
          powiedziec, ze trafilem we wlasciwy moment. Teraz wszystko powraca do stanu
          pierwotnego, skrajnego pesymizmu, nacjonalizmu, zahamowania rozwoju. Naturalnie
          chcialbym, aby wielu moich przyjaciol, ktorych zostawilem w Polsce tez mieli
          dobrze, ale wiem, ze w obecnych warunkach panujacych w Polsce jest to
          niemozliwe.
        • chomskybornagain1 Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 12:47
          no to sproboj rzucic cytatem z monty pyhtona w chioanch albo w tajlandii.
          austaralia to wciaz jest nasz krag kulturowy, to wciaz kultura greko-rzymska,
          jesli ktos jest w naprawde innej kulturze, np japonskiej czy gdzies w czarnej
          afryce, wtedy dopiero wychodza rozne kody kulturowe.

          pozdrawiam zanurzonych w "obcych" kulturach :))))
          • umghhh Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 15:12
            Artykul jestdobry o tyle ze jak kuz wspomniano wspomina tez inne przyczyny
            emigracji jak szmal. Zyje sobie tu i tam juz dobrych pare lat. Jezykow lokalnych
            sie nauczylem i po dobrych paru latach jak juz dostalem prawa wyborcze poznalem
            dokladniej kraj w ktorym zyje, zalozylem rodzine to z jednej strony zaczyna
            doskwierac moze nie tesknota ale innosc obyczajow z drugiej jednak strony powrot
            do kraju po 15 latach to kolejna emigracja a tegostresu wolalbym sobie oszczedzic.
            CO do tych nieistotnych roznic kulturowych: ze statystyk ktore mi kiedys w reke
            wpadly wynikalo ze przecietne malzenstwo tubylcze ma co prawda bardzo duze
            szanse na rozpad po paru latach ale prawdopodobienstwo tegoz rozpadu dla
            malzenstwa mieszanego jest znacznie wieksze - roznice kulturalne zaczynaja grac
            role. Szczegolnie wsrod ludzi mniej wyksztalconych czy tez obytych z innosciami
            i nie przyzwyczajonych do akceptacji innych obyczajow.

            Czesc ludzi podrozowala zawsze - jak ktos sie bawil w badanie pochodzenia swojej
            rodziny (ja doszedlem do polowy XVIIIw) to widzi wtedy ze przynajmniej czesc
            rodziny pochodzi skads indziej niz z wlasnego grajdolka.
            To ze emigracja z Polski przez ostatnie dwa lata przybrala tak masowy charakter
            to juz inna sprawa - to olbrzymi problem dla kraju dawcy jesli wykwalifikowani i
            zaradni wyjezdzaja. To tez problem dla kraju biorcy bo ostatecznie jak
            emigrantow liczy sie w setkach tysiecy to to jest egzodus i malo ktory kraj
            jestw stanie takie masy bez wiekszych problemow zintegrowac - jakie problemy to
            powoduje mozna zobaczyc w szwecji (calkiem mocny ruch nacjonalistyczny),
            holandii czy tez francji. Ciekawe kiedy tapnie na wyspach brytyjskich.

            Liczenie na powrot pracownikow ktorzy za granica spedzili lata i sie tam
            zaaklimatizowali to utopia - jak sobie pomysle o rentach i ubezpieczeniach
            zdrowotnych (transfer jak i czy bylby mozliwy bez straty?) czy tez o takiej
            trywialnej rzeczy jak akceptacja obcokrajowcow (a moja zona nie jest Polka) to
            powrot wydaje mi sie zwykla bzdura no chyba ze za sumy ktorych polscy pracodawcy
            nie sa gotowi placic bo by im powiedzmy na basen albo druga kochanke nie
            wystarczylo.

            Ciekawe ze to juz cala seria artykulow na ten temat. Widac daje sie w kraju
            zauwazyc te masy ktore wyjezdzaja.


            //
          • cabernet.merlot Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 17:35
            Jaki to ma zwiazek z tematem?
            Ilu Polakow emigruje do Chin lub czarnej Afryki?
            Poza tym ludzie n.p. w Somalii chcieli ogladac Mundial
            tak samo jak ludzie w Europie.

            Istnieje i relacja odwrotna.
            Gdyby Polakom i innym Europejczykom oplacalo
            sie emigrowac do Afryki i Chin i wice versa
            to Afryka i Chiny a taqkze Europa i ich kregi kulturowe
            nie bylyby takie jak dzis.


            Malezyjczycy i Polacy rozumieja sie w Australii wlasnie
            dlatego, ze do Australii ale takze do Malezji emigruja
            ludzie z innych kregow kulturowych.

            Poza ty, ludzie sa ludzmi i maja wiele cech w mysleniu
            wspolnych, niezaleznych od Monty Pythona.
          • immonaa Re: Wrócić i zainwestować 09.07.06, 04:37
            chomskybornagain1 napisał:

            > no to sproboj rzucic cytatem z monty pyhtona w chioanch albo w tajlandii.
            > austaralia to wciaz jest nasz krag kulturowy, to wciaz kultura greko-rzymska,
            > jesli ktos jest w naprawde innej kulturze, np japonskiej czy gdzies w czarnej
            > afryce, wtedy dopiero wychodza rozne kody kulturowe.
            >
            > pozdrawiam zanurzonych w "obcych" kulturach :))))

            Masz rację. Tyle, że nie chodzi tak naprawdę o krąg kulturowy, ale o
            wielonarodowość. Japonia, Chiny kontynentalne czy niektóre miejsca Afryki są
            jednolite narodowościowo. Jest mało obcokrajowców i ludzie bywają nawet mało
            świadomi tego, że może istnieć "inność". Szok kulturowy w takich miejscach
            potrafi być bardzo trudny, bo nikt nie rozumie przeżywanych przez Ciebie jako
            obcokrajowca trudności.

            Natomiast w miejscach międzynarodowych, gdzie ocierają się o siebie od dawna
            ludzie różnych narodowości, każdy się nauczył, że inni są... inni i rodzi się ta
            cierpliwość, zrozumienie, że dane działanie może być wynikiem jakiegoś innego
            sposobu myślenia, świadomość, że czasem trzeba po prostu zapytać wprost i
            dopytać, o co chodzi. Taka postawa się rodzi z kontaktów międzynarodowych i
            towarzyszącego im klimatu i nie zauważyłam, żeby ludzie z kultury japońskiej czy
            afrykańskiej mieli z tym jakiś większy problem niż ludzie z naszego kręgu
            kulturowego.
        • ingryd poczekaj troszeczke 08.07.06, 13:00
          fakt, jest skype, sa tanie linnie lotnicze, masz rowniez racje jesli chodzi o wzbogacenie swoich
          horyzontow poprzez kontakty wielokulturowe, jak najbardziej, i ja jestem zdania, ze moja ojczyzna jest
          tam gdzie jem moj chleb, ale......., jest male ale,
          wydaje mi sie, ze jeszcze o tym nie wiesz,
          to male "ale"to rodzina, najpierw ta ktora sama zalozysz a przdewszystkim dzieci ktore urodzisz,
          istnieje w pewnym momencie na emigracji pewien kryzys identyfikacji miedzy stara a nowa ojczyzna,
          gdy sama czujesz sie powolana do przekazania swoich wartosci komus innemu, i to istocie tobie
          najblizszej, twojemu dziecku,
          i tu zaczynasz sie zastanawiac gdzie jestes, na tle jakich wartosci oscylujesz,
          probujesz oczywiscie stworzyc esencje wartosci uniwersalnych, wybrac co najlepsze z obydwu kultur
          i ........ , tu nastepuje niesamowita, nieodparta potrzeba "powrotu" do starej ojczyzny nawet jesli
          zdajesz sobie sprawe ze wszystkich jej negatywnych realiow ktore cie wkurzaja, ktorych nie znosisz, to
          mimo wszystko rodzi sie potrzeba "powrotow" po to by twoje dzieci mogly poznac i przezyc cos co
          stanowi czesc ciebie (czy tego chcesz czy nie),
          musze ci powiedziec z doswiadczenia ze te "powroty" sa czesto bolesne, i pelne sprzecznych odczuc
          (to tak chce, a wlasciwie nie chce, a na koncu to wpadam w depresje bo zupelnie glupieje nie wiedzac
          co sie dzieje),
          z czasem to sie wmiare normalizuje, ale nigdy nie jest proste,
          potem "gnojki" rosna, najczesciej po twoich mordegach i szarpaninie, masz satysfakcje ze oni sie
          swietnie czuja, ze dzieki swojej "wielokuklturowosci" stali sie ludzmi wartosciowymi, otwartymi, ze
          idzie im swietnie w szkole, ze nie maja problemu z nauczeniem sie 5 jezyka obcego (jesli od
          dziecinstwa byli dwujezyczni), ze wyzbyci sa wszelakich utartych stereotypow bo po prostu wiedza ze
          mozna zawsze , wszystko "inaczej",
          ale to nie koniec, bo gdy przestalas sie miotac z identyfikacja swojego potomstwa, przychodzi nastepny
          etap bardzo bolesny nawet dla najbardziej szczesliwego i zadowolonego emigranta : zaczynaja
          odchodzic twoi bliscy, i tu oszczedze ci opisow stanu ducha,

          sumujac, jeszcze 15 lat temu nigdy mi do glowy nie przyszlo ze moglabym kiedys chciec wrocic do
          polski, dzisiaj tez nie jestem tego pewna, za to nie wiem czy moje dzieci kiedys tam sie nie zainstaluja,
          a inwestowac tam to nie taka glupia sprawa, szczegolnie jesli mieszkasz w europie

          pozdrowienia
          • cabernet.merlot Re: poczekaj troszeczke 08.07.06, 17:46
            ingryd napisała:


            > ale to nie koniec, bo gdy przestalas sie miotac z identyfikacja swojego potomst
            > wa, przychodzi nastepny
            > etap bardzo bolesny nawet dla najbardziej szczesliwego i zadowolonego emigranta
            > : zaczynaja
            > odchodzic twoi bliscy, i tu oszczedze ci opisow stanu ducha,
            >

            Odchodzenie bliskich nie jest spowodowane emigracja tylko biologia.
            Bliscy odchodza takze w kraju.
            • catriona Re: poczekaj troszeczke 08.07.06, 21:32
              cabernet.merlot napisał:

              >
              > Odchodzenie bliskich nie jest spowodowane emigracja tylko biologia.
              > Bliscy odchodza takze w kraju.

              Wine buff,

              Mysle ze taka odpowiedz jest bardzo grubskorna.

              Ingryd,
              Ja tez przez to przeszlam i wiem, jak sie czujesz. Pozdrawiam.
              • viking2 Re: poczekaj troszeczke 09.07.06, 03:57
                catriona napisała:

                > cabernet.merlot napisał:
                >
                > >
                > > Odchodzenie bliskich nie jest spowodowane emigracja tylko biologia.
                > > Bliscy odchodza takze w kraju.
                >
                > Wine buff,
                >
                > Mysle ze taka odpowiedz jest bardzo grubskorna.
                >
                > Ingryd,
                > Ja tez przez to przeszlam i wiem, jak sie czujesz

                Nie tyle gruboskorna, ile racjonalna. Istotna prawda jest, ze bliscy ze
                starszego pokolenia odchodza niezaleznie od tego, gdzie Ty akurat mieszkasz - w
                Polsce, czy za granica. Jesli spojrzec na realia, to jesli Twoi bliscy
                mieszkaja, powiedzmy, w Bochni - a Ty masz prace na przyklad w Szczecinie, to
                nie bardzo moge sobie wyobrazic podroz do domu codziennie, zaby sie z nimi
                zobaczyc. W najlepszym razie wchodzi w gre weekend, ale po pol roku juz bedziesz
                miala calkiem dosyc podrozy (utrapienia z gonieniem na lotnisko, przelotem i
                wszystkimi z nim zwiazanymi przypadlosciami, dojazdami z lotniska, do lotniska,
                wstawaniem nad ranem zeby zdazyc, poznym przylotem i tak dalej i tak dalej...).
                I zaczniesz "wpadac do domu" nieco rzadziej - moze nie raz na rok, ale i nie co
                tydzien. Inaczej mowiac, napatrzysz sie tych bliskich i naobcujesz z nimi (nim
                odejda - oby jak najpozniej, tego zycze kazdemu) mniej wiecej tyle samo, co
                gdybys miala prace nie w Szczecinie, a w Sztokholmie, Londynie, Monachium czy
                Rzymie.
                Z pewnoscia rzecz ma sie inaczej dla tych, co siedza za wielka woda - ale i tu
                ostatecznie mozna wyskoczyc do Polski ze 3 razy w roku, a jak komus naprawde
                bardzo zalezy to i 4 lub 5. Zwazywszy, ze za kazdym razem takie odwiedziny nie
                trwaja tyle co weekend, tylko co najmniej tydzien (jesli nie dluzej) - w sumie
                widzisz sie z rodzina w zasadzie tyle samo, co ten hipotetyczny pracownik w
                Szczecinie z rodzicami w Bochni. A i on tez - mimo, ze nigdy nie wyjezdzal za
                granice - musi liczyc sie z tym, ze starsze pokolenie kiedys odejdzie. I taka,
                niestety, jest naturalna kolej rzeczy od zawsze i bedzie zawsze - dla naszych
                dzieci, my bedziemy tym "starszym pokoleniem", ktore kiedys odejdzie...
                • ingryd odwiedziny w kraju zaczynamy od cmentarzy 09.07.06, 14:17
                  jest to bardziej skomplikowane niz ci sie wydaje,
                  oprocz tego ze wzgledu na odleglosc nie mogles "pozegnac sie", dochodzi problem "zaloby",
                  "zaloby" ktora pomoze ci przejsc ten jak to slusznie podkreslasz nieodwracalny okres zycia ( a raczej
                  smierci ),
                  jesli mozesz ja przezyc z bliskimi, wyplakujac ostatnie lzy jakie posiadasz, wylewajac z nimi bol,
                  poczucie winy i co tylko kazdy z nas z osobna potrzbuje, naprawde latwiej jest ci pogodzic sie z
                  "nieodwracalnym" ,

                  zupelnie inaczej dzieje sie gdy dziela cie tysiace kilometrow, poniewaz zdajesz sobie sprawe ze tak
                  naprawde nigdy do konca nie dane ci bylo przezyc tej "zaloby",

                  i tak to, w pewnym momencie, swoje powroty do kraju zaczynasz od wizyt na cmentarzu
                  • viking2 Re: odwiedziny w kraju zaczynamy od cmentarzy 11.07.06, 03:37
                    ingryd napisała:

                    > jest to bardziej skomplikowane niz ci sie wydaje,
                    > oprocz tego ze wzgledu na odleglosc nie mogles "pozegnac sie", dochodzi problem
                    > "zaloby",
                    > "zaloby" ktora pomoze ci przejsc ten jak to slusznie podkreslasz nieodwracalny
                    > okres zycia ( a raczej
                    > smierci ),
                    > jesli mozesz ja przezyc z bliskimi, wyplakujac ostatnie lzy jakie posiadasz, wy
                    > lewajac z nimi bol,
                    > poczucie winy i co tylko kazdy z nas z osobna potrzbuje, naprawde latwiej jest
                    > ci pogodzic sie z

                    Z pewnoscia rzecz jest trudna - ale nie jest tez skomplikowana. Tez zaczynam
                    wizyty od cmentarza (ojciec, tesciowa, ciotki) - ale bylem w podobnej sytuacji
                    zanim wyemigrowalem - i zaloba nie wygladala tak znow bardzo odmiennie. Jak
                    wiekszosc, przechodzisz przez okres pustki, rozpamietywania, rozmyslania nad tym
                    co bylo, a co moglo byc - a potem czesciowo uplyw czasu, a czesciowo koniecznosc
                    zaakceptowania nieuchronnosci powoduja, ze nastroj sie zmienia. Zycie idzie
                    naprzod i - chcesz czy nie - musisz brac w nim czynny udzial. Nie zgadzam sie z
                    tym, ze odleglosc w jakis sposob "nie pozwala" Ci przejsc przez okres zaloby.
                    Kazdy odczuwa inaczej - i zaluje inaczej, ale odbywa sie to w Tobie, w srodku i
                    nie ma znaczenia czy od cmentarza dzieli Cie 10 kilometrow, czy 10 tysiecy.
                    Uwazam, ze o wiele silniejszym odczuciem jest poczucie braku, jesli nie zdazysz
                    sie w pore zobaczyc z tymi, ktorzy odeszli. Jest wowczas jakies poczucie
                    niespelnienia i zalu, ze sie nie pozegnalas - ale pozegnanie kogos, kto odchodzi
                    to i tak w sytuacjach ostatecznych slaba pociecha.
          • kingfiszer Re: poczekaj troszeczke 08.07.06, 22:22
            ingryd, wydawalo mi sie, ze niewiele ludzi choruje podobna "karuzele
            kulturowa". Moja corka ma 4 lata i jest trojjezyczna, juz teraz przesiaknieta
            francuskim "savoir vivre", wychowywana calkiem inaczej.Probuje jej pokazac,
            czego uczono mnie w dziecinstwie chyba nie dlatego, ze uwazam to za wyjatkowo
            dobre, ale dlatego zeby ona mogla wiecej zrozumiec. W ciagu ostatnich pieciu
            lat zylam, studiowalam i pracowalam w trzech roznych krajach i staralam sie w
            kazdym pojac, jak ci ludzie funkcjonuja, co jest dla nich wazne, jak widza i
            oceniaja "rzeczywistosc". koniec koncem czlowiek przesiaka kazda z kultur do
            pewnego stopnia - a poniewaz wartosci w nich sa sprzeczne, zaczyna sie krecic
            karuzela. Tu kult pracy , tam kult jedzenia, sexu i rodziny, tu protestantyzm,
            tam filozofia, w kraju coraz bardziej zacofany katolicyzm, tu mniejszosc
            arabska tam rosyjska...Konczy sie na tym, ze wszystko zaczyna wydawac sie
            wzgledne - to dobrze, czlowiek mniej sie oburza i, nigdy nie moze powiedziec do
            konca, ze ma racje. Bo tez w jakim wymiarze dokonuje slusznego wyboru?
            Ekonomicznym, emocjonalnym, filozoficznym, spolecznym ??? Zle: pozostaje
            niewiele wartosci - wytycznych na ktorych mozna sie oprzec i powiedziec tu
            stoje i stad sie nie rusze, to jest wlasciwe a to nie, to jest biale a to
            czarne - wszystko jest mniej lub bardziej szare. i tez trudno znalezc ludzi,
            ktorzy by to zrozumieli, to taki nowy gatunek czlowieka, z homo sovieticus
            stajemy sie homo cosmopolitus...

            Do artykulu:

            - Dlaczego ucieka sie z Polski - powodow jest wiele - pewne sa podane w
            artykule. Brakuje przede wszystkim odpowiedzialnosci- inaczej mowiac
            przedsiabiorczosci. To poczucie bezsilnosci jest jednak, biorac pod uwage tak
            dluga epoke komunizmu czyms normalnym a uwolnienie sie z niej najwazniejszym
            wyzwaniem. To takie przejscie z punktu widzenia dziecka do punktu widzenia
            rodzica. Powiedzialabym - jest przed nami wysoka barierka do przeskoczenia,
            zanim bedziemy mieli jak liczniejsza grupa a nie bezskutecznie wypalajace sie
            jednostki swiadomosc naszych wlasnych mozliwosci. Tutaj wyjazd zagranice,
            konfrontacja z inna, wyzsza kultura pracy i organizacji moze byc, jak sie to
            mialo w moim przypadku, silnym impulsem do przeskoczenia na inny poziom
            swiadomosci ekonomicznej i przedsiebiorczosci. Lata spedzone zagranica
            pozwalaja tez ocenic byle zycie w Polsce z dystansem, pozwalaja nazwac problemy
            i zjawiska ktore wczesniej odczuwalo sie podswiadomie po imieniu.
            Mnie bolal gleboki prymitywizm po czesci zwiazany z kultem religijnym a po
            czesci z niskim stopniem wyksztalcenia, brak mozliwosci rozwoju zawodowego -
            wokol mnie bylo przeciez tylu ambitnych i madrych ludzi ktorzy wyladowali na
            nieruchomych posadkach za 1500 zl - przeciez nie chodzi o to, zeby ciulac i
            zyc, zyc i ciulac, skromnie i w strachu - nie, zycie jest na to za krotkie -
            trzeba sie nim cieszyc i korzystac z tego, co nam oferuje, dac sobie i swoim
            dzieciom srodki do rozwoju i osobistej wolnosci. Wolnosc- to kolejne wazne
            haslo - w Polsce czlowiek jest ze wzgledow finansowych zawsze uwiklany w
            jakiegos typu zaleznosci, bez wyboru - jednostka zadko moze sobie pozwolic na
            calkowicie zamodzielne zycie (wspomniany w artykule problem cen mieszkan w
            stosunku do zarobkow). Mlode malzenstwa zyja u tesciow, zona jest finansowo
            zalezna od meza i vice versa, rodzice zalezni od dzieci... - kazdy powrot do
            Polski utwierdza mnie w przekonaniu, ze niewiele sie zmienia, kazda dziura w
            drodze, opryskliwa pani Zosia na poczcie, ten prymityw moj nauczyciel od prawa
            jazdy, panowie przed budka z piwem...czasem kiedy wracam nabiera to takiej
            kolorowej egzotyki...jeszcze nie czas na powrot
        • duch_elvisa_presleya doskonala riposta pani immonko 08.07.06, 17:10
          Mieszkam od ponad 20 lat w USA. Mam bardzo podobne odczucia do pani. Mam
          wrazenie ze pan Mordasewicz, choc bez watpienia o dobrych intencjach, nie ma
          dobrego wyobrazenia o zyciu na emigracji. Zycie to moze byc bardzo bogate
          poprzez przelamanie wielu barier mentalnych jakie kulturowo w Polsce pokutuja.
          Kwestia jest po prostu otworzenie umyslu na nowe idee i zycie jakie istnieja w
          swiecie. Niektorzy sa w stania przeskoczyc te bariery i radza sobie dobrze na
          emigracji. Inni nie. Polska bedac stosunkowo malym krajem o dosc monolitycznej
          i pomimo bliskosci Europy hermetycznej kulturze czesto przypomina maly staw z,
          przepraszam za slowo, odrobine stechla woda. Pan Mordasewicz sam o tym wspomina
          piszac o "zascianku". Wazne jest zeby umiec z tego zascianka wyjsc i poradzic
          sobie na szerszych wodach. To ten zascianek jest wlasnie swego rodzaju polskim
          ghettem w Polsce.
        • bognus Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 20:38
          Sluszna uwaga. Ze mna jest to samo. Powrot do Polski na razie wkluczam. Te
          wszstkie nacjonalno-katolickie fanaberie sa chore, zasciankowe i nie mam ochoty
          tracic na nie czasu. Nowoczesne srodki komunikacji ulatwiaja utrzymywanie
          kontaktow z przyjaciolmi czy rodzina. Jesli ktos z tych emigrantow znalazl
          sobie odpowiednia prace (a niekoniecznie mysle w tym miejscu o zmywanie garow
          czy czyszczenie WC) to nie porzuci jej z romantycznej tesknoty do kraju. Mlodzi
          sa znacznie bardziej zglobalizowani niz pan Mordasewicz przypuszcza. Pozytywne
          jest ze pan Mordasewicz jako ekspert Zwiazku Pracodawcow Polskich tak
          krytycznie ocenia zjawisko masowej emigracji. Hurra-optymistyczne artykuly na
          ten temat (takze w GW) swiadcza o krotkowzrocznosci i glupocie. Nie ma kraju
          ktoryby profitowalby z faktu ze jego obywatele masowo emigruja. Na tym
          korzystaja inni.
        • d_arek_d Re: Wrócić i zainwestować 09.07.06, 02:16
          immonaa napisała:

          > W jednym jednak pan Mordasewicz zdradza, że jest ze starego pokolenia. Chodzi
          o
          > stwierdzenie, że w obcym kraju będzie zawsze gorzej, że kody kulturowe,
          > wyobcowanie, tęsknota itd. To są doświadczenia starej emigracji - sprzed
          czasów
          > Internetu, Skype'a i tanich linii lotniczych.

          Nie powinnaś generalizować. Jeśli Ty masz takie, a nie inne zdanie na ten temat
          nie znaczy to, że jesteś "tubą" całego młodego pokolenia. Ja jestem tego
          przykładem. Należę do młodego pokolenia i jeszcze przez dłuższy czas tak
          będzie. Z Polski wyjechałem -naście lat temu gdy miałem -naście lat. W
          międzyczasie bywałem w Polsce wiele razy, w tym był jeden okres trzyletni
          (tanie linie mnie nie dotyczą).

          Nie wystarcza mi taki kontakt, jaki opisałaś w swym poście. Zapewne to kwestia
          wychowania i środowiska, w którym w Polsce miałem styczność. Po prostu jestem
          sentymentalny i nie wyobrażam sobie, abym miał całe dorosłe życie spędzić poza
          Ojczyzną. Jeśli tylko możliwości na to pozwolą, wrócę z rodziną "robić
          biznes/inwestować", jak Ty to określiłaś.

          Tak, że ja akurat w pełni zgadzam się z panem Mordasewiczem. I, w
          przeciwieństwie do Ciebie nie twierdzę, że tak ma całe młode pokolenie ;)
          pozdrawiam
        • amdrzej11 Re: Wrócić i zainwestować 10.07.06, 16:30
          Niemiec zrozumie cytat z Monty Pythona? Hehehehe.....
      • krawiec6661 Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 14:18
        Mam wrazenie, ze polowy slow ktorych uzyles sam nie rozumiesz, a druga polowa
        to belkot zaslyszany w jedynie slusznym radiu. Zapomniales napisac
        o "liberalizmie", ktory pewnie utozsamiasz z "hamburgerami" i "masonami".
    • duk123 Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 07:40
      Poszukiwany: WROG forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=218

      O wplywie dziecinstwa na polityke forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?act=ST&f=25&t=423&st=0#entry9871
      • mark.parker Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 20:04
        duk123 napisała:

        > Poszukiwany: WROG <a
        href="forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=218"
        target="_blank">forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=218</a>
        >
        > O wplywie dziecinstwa na polityke <a
        href="forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?act=ST&f=25&t=423&st=0#entry9871"
        target="_blank">forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?act=ST&f=25&t=423&st=0#entry9871</a>
        >

        Wrócić? Do tego nierządu? Do dyktatury "genetycznych patriotów" spod znaku
        kaczki w koronie, ONR-u i Brony z krzyżem i kijem bejsbolowym w klapie? Po 31
        latach normalnego życia na Zachodzie? Jeszcze nie zwariowałem, jak kaczyści.
    • radoskor1985 od kiedy to przedsiębiorcy mysle o kraju????? 08.07.06, 09:35
      Dla przedsiebiorstw wyjazdy to jest tragedia . Nie maja ludzi którzy by sie
      zaharowywali za nedzne pieniądze. Widza , ze musza podnosic zarobki i to robi
      koszty i zmniejsza zysk. Na ich miejscu nappasałbym do pisu prosbe o zamkniecie
      granic bo nraród traci swoje zasoby .
      • investor5 Re: od kiedy to przedsiębiorcy mysle o kraju????? 08.07.06, 16:24
        > Dla przedsiebiorstw wyjazdy to jest tragedia . Nie maja ludzi którzy by sie
        > zaharowywali za nedzne pieniądze. Widza , ze musza podnosic zarobki i to robi
        > koszty i zmniejsza zysk. Na ich miejscu nappasałbym do pisu prosbe o zamkniecie
        >
        > granic bo nraród traci swoje zasoby .

        Właśnie... A za parę lat dopiero poczujemy prawdziwe skutki systematycznej
        emigracji 80 - 90% absolwentów wyższych uczelni. Nie tylko totalny brak
        wykwalifikowanych pracowników, ale i totalny brak elit.
        • cabernet.merlot Re: od kiedy to przedsiębiorcy mysle o kraju????? 08.07.06, 17:55
          investor5 napisała:

          > > Dla przedsiebiorstw wyjazdy to jest tragedia . Nie maja ludzi którzy by s
          > ie
          > > zaharowywali za nedzne pieniądze. Widza , ze musza podnosic zarobki i to
          > robi
          > > koszty i zmniejsza zysk. Na ich miejscu nappasałbym do pisu prosbe o zamk
          > niecie
          > >
          > > granic bo nraród traci swoje zasoby .
          >
          > Właśnie... A za parę lat dopiero poczujemy prawdziwe skutki systematycznej
          > emigracji 80 - 90% absolwentów wyższych uczelni. Nie tylko totalny brak
          > wykwalifikowanych pracowników, ale i totalny brak elit.
          >


          Przyjda obce elity.
          Narod, ktory pluje na wlasne dzieci
          i straszy je kamaszami za domaganie
          sie godziwych zarobkow skonczy
          pod obcym panowaniem.

          Polski narod cwiczy ten sport
          od 60 lat i wkrotce bedzie mial
          rezultaty.

          Wybral sobie nastepnego wieszcza, ktory chce
          isc dalej tym torem.

          Polscy gornicy dostana niemieckich sztygarow
          i wtedy wezma sie dziarsko do pracy
          a nie do rzucanai srubami.

          Juz placza na obce firmy, ale to jeszcze nie
          koniec. Jeszcze ciekawsze rzeczy ich czekaja.
          Polacy maja to do siebie, ze jakos uparcie
          wierze, za brnac w bledy, glupote i nieszczescia dojda
          wreszcie do ich konca i odbija sie od sciany.
          Zadnej sciany nie ma.
          Kto nie zawroci sam, ten sie nigdy nie odbije.
    • blumen1 Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 09:46
      To co sie w Polsce dzieje teraz i przedtem udowania mi tylko (niestety) że pewnie i na starość nie wrócę
      do kraju.Mnie dobrze na zachodzie.Nie narzekam na byt finansowy.stać mnie na wszystko to co chcę.W
      Polsce tylko bywam.Kiedy jadę do Polski, zawsze z radością.Ale z wiekszą radością po paru tygodniach
      wyjeżdżam.Martwi mnie to bo chciałbym mieszkać w Polsce ale jak mieszkać skoro jak nie jakieś LSD to
      inne oszołomy dobierają się do żłobu,żeby się nachapać.Strasznie mi przykro pisać takie słowa.Ale taka
      rzeczywistość.
    • faqu emigrant 08.07.06, 09:54
      Nareszcie slysze rozsądną analize. Jest to mało zrozumiałe kiedy rząd sie ciesz,
      że otwieraja sie inne rynki pracy. Tylko statystyki z bezrobociem sie zmniejsza
      i bedzie wtedy PiS mowil, ze to ich zasluga. Imbecyle.
    • szkwaram Pozdrowienia dla Rzadu Jej Krolewskiej Mosci i Jej 08.07.06, 10:19
      Przyznam szczerze lza mi sie w oku zakrecila, ktos napisal wreszczie prawde o
      tym kulawym panstwie i chorej wladzy.Polacy zamiast odkrywac kolo na swoj
      dziwny sposob, moze po prostu brali by przyklad z innych rzadow z ich polityki
      rozwiazan. Moze wartaloby wyslac rzadzacych na emigracje, moze sie czegos by
      nauczyli.Siedze w anglii od niedawna i jestem szczesliwy, tak wlasnie
      szczesliwy. Im mniej patrze w kierunku Polski tym lepiej sie czuje, wystarzcy
      ogladnac jedne wydanie wiadomosci, przeczytac tytuly na onecie by zebralo na
      wymioty.Pisac sie nawet nie chce co wtedy mysle....Pozdrowienia dla Rzadu Jej
      Krolewskiej Mosci i Jej samej.
      • corgan1 gdyby pan Jeremi napisał o polskich byznesmenach 08.07.06, 15:02
        którzy swoimi fatalnymi warunkami pracy swą przennoburaczaności i pazernością
        doprowadzają ludzi do emigracji toby i mnie sie łezka w oku zakręciła....
      • timoszyk Re: Pozdrowienia dla Rzadu Jej Krolewskiej Mosci 08.07.06, 15:47
        szkwaram napisał:

        > Przyznam szczerze lza mi sie w oku zakrecila, ktos napisal wreszczie prawde o
        > tym kulawym panstwie i chorej wladzy.Polacy zamiast odkrywac kolo na swoj
        > dziwny sposob, moze po prostu brali by przyklad z innych rzadow z ich polityki
        > rozwiazan. Moze wartaloby wyslac rzadzacych na emigracje, moze sie czegos by
        > nauczyli.Siedze w anglii od niedawna i jestem szczesliwy, tak wlasnie
        > szczesliwy. Im mniej patrze w kierunku Polski tym lepiej sie czuje, wystarzcy
        > ogladnac jedne wydanie wiadomosci, przeczytac tytuly na onecie by zebralo na
        > wymioty.Pisac sie nawet nie chce co wtedy mysle....Pozdrowienia dla Rzadu Jej
        > Krolewskiej Mosci i Jej samej.

        Tak, branie przykladu jest ze wszech miar wskazane. Moze by wiec wzorem Wielkeij
        Brytanii zmienic w Polsce orydnacje wyborcza na wiekszosciowa, by wreszcie
        skonczyc z tym nieustajacym rytualem tworzenia i rozwalania koalicji? Ordynacja
        wiekszosciowa eliminuje male egzotyczne partyjki i jednoczesnie uzaleznia w
        wiekszym stopniu parlamentarzystow od wyborcy, zamiast od partyjnej gory.
        Nieco mnie dziwi zachlystywanie sie sprawnoscia wladzy niektorych krajow bez
        pytania o przyczyny instytucjonalne tej stabilnosci. Ordynacja proporcjonalna
        wszedzie prowadzi do wynaturzen bardzo podobnych do tych w Polsce, gdzie
        politycy juz tak bardzo zajeci sa soba, ze nie maja czasu na nic innego.

        Wac
    • boederman Nie rozumiem po co wracac.Ktos wyjasni? 08.07.06, 10:25
      Przepraszam, ale w co ja mam w tym kraju inwestowac?? Pracuje za granica, zyje
      mi sie bardzo dobrze, doksztalcam sie i mam sporo czasu dla siebie i swoich
      najblizszych. W Polsce byloby to nie do pomyslenia. Nie mam zamiaru wracac do
      kraju, ktory wyzyskuje swoich obywateli, w ktorym lamane sa podstawowe prawa
      czlowieka, w ktorym poziom debaty politycznej siegnal dna oraz w ktorym rzadza
      nieuki i zakompleksieni maruderzy. W Polsce nigdy nie bedzie dobrze i nawet
      temu krajowi dobrze nie zycze. Nie wiem tez czemu w polskich mediach istnieje
      mit powracajacego polskiego emigranta, ktory z checia zainwestuje swoje
      zarobione za granica pieniadze w ojczyznie. Ten mit jest zludny i nieprawdziwy.
      Znam wielu Polakow mieszkajacych poza polskimi granicami i musze przyznac, ze
      zaledwie 10-15% z nich mysli o powrocie do Polski. Ojczyzna ojczyzną, ale zyje
      sie tylko raz, dlatego nie dziwie sie im i sobie. Pozdrawiam.
      • giewont Re: Nie rozumiem po co wracac.Ktos wyjasni? 08.07.06, 13:40
        > w ktorym rzadza
        > nieuki i zakompleksieni maruderzy.

        Wymieńmy premierów:
        Mazowiecki, nieuk - fakt no ale doświadzcenie i zwyczajowo tytułowany prof.
        Bielecki - kształcony, obecnie w bankowości, uk.
        Olszewski - adwokat, uk.
        Pawlak - człowiek zwany cyborgiem - zatem uk.
        Suchocka - tytuł naukowy, uk.
        Cimoszewicz - kształcony, uk.
        Oleksy - ksztalcony i wygadany, uk bez wątpienia.
        Buzek - uk, z tytułem.
        Miller - uk, chyba nawet z tytułem.
        Marcinkiewicz, uk niewątpliwy.
        wreszcie Kaczyńscy - profesorowie.

        To o kogo chodzi?






        • ppo Re: Nie rozumiem po co wracac.Ktos wyjasni? 08.07.06, 13:57
          Sugerujesz, że oni wszyscy wyjechali do UK? ;)
        • boederman Re: Nie rozumiem po co wracac.Ktos wyjasni? 08.07.06, 14:17
          Alez zaprezentowales liste? Sami intelektualisci, hahahahha :). Olszewski -
          "fantastyczny" adwokat, cos o nim wiem, bo jestem z tego srodowiska. Suchocka -
          gdybys znal jej przeszlosc czlowieku ;). Oleksy - prawdziwy "uk" :), tez
          z "piekna" historia. Miller - "swietnie" konczy (bo jeszcze przeciez nie
          skonczyl), a skonczy jak Peczak z Lodzi. Kaczynscy.... hehehehe... profesorowie
          spod ciemnej gwiazdy, przypomne, ze jeden z nich wychwalal Lenina w swojej
          jedynej publikacji.

          Gdzie wiec autorytety? Rozumiem, ze w polskiej polityce nie ma na nich miejsca?
          Stosujac twoje kryteria, Lepper tez zapewnie jest wielkiem mezem stanu, bo
          i "wygadany" (niczym Oleksy) i nieco cybernetyczny (jak Pawlak), a i laczy
          mniejszosci etniczne, bo gdzie znajdziesz takiego mulata z siwymi wlosami i
          polska "geba" :).
        • cabernet.merlot Re: Nie rozumiem po co wracac.Ktos wyjasni? 08.07.06, 18:22
          giewont napisał:

          > > w ktorym rzadza
          > > nieuki i zakompleksieni maruderzy.
          >
          > Wymieńmy premierów:
          > Mazowiecki, nieuk - fakt no ale doświadzcenie i zwyczajowo tytułowany prof.
          > Bielecki - kształcony, obecnie w bankowości, uk.
          > Olszewski - adwokat, uk.
          > Pawlak - człowiek zwany cyborgiem - zatem uk.
          > Suchocka - tytuł naukowy, uk.
          > Cimoszewicz - kształcony, uk.
          > Oleksy - ksztalcony i wygadany, uk bez wątpienia.
          > Buzek - uk, z tytułem.
          > Miller - uk, chyba nawet z tytułem.

          Pierwszego sekretarza, po wyzszej szkole ckm-ow?

          > Marcinkiewicz, uk niewątpliwy.
          > wreszcie Kaczyńscy - profesorowie.

          Prawa i wcale nie profesorowie,
          chyba, ze w sensie licealnym.

          >
          > To o kogo chodzi?

          O ich elektorat, ktory rzadzi przez
          swoich wybrancow.

          Wiekszosc z tych ludzi, z wyjatkami, trzeba przyznac,
          to nieuki ekonomiczne albo zachowujacy sie w taki sposob
          jakby nimi byli. Liczy sie to co robia w praktyce
          a nie to co wiedza tylko dla siebie.

          Mowimy o wadliwosci polskiego prawa wiec
          uctwo w polskim prawie to watpliwy atut
          w nowoczesnym rzadzeniu.

          Gdy sie slyszy pomysly tych ludzi na rzadzenie,
          to w ogole nie mozna zobaczyc w nich jakiegokolwiek uctwa
          za to duzo prowincjonalnych kompleksow, ktore przycmiewaja
          im rozum i wiekszej troski o zagarniecie jak najwiekszej wladzy
          niz o dobro kraju.

          Co z tego, ze facet napchal sie wiedza, skoro nie robi z niej uzytku
          jego glowna troska jest prymitywny pociag do stolkow, ktory moglby miec
          bez konczenia jakiejkolwiek szkoly?

          Nauka ma to do siebie, ze moze sie nie utrwalic w czyjejs glowie
          i bywa, ze ludzie popadaja we wtorny analfabetyzm z powodu niewykorzystywania
          swojej wiedzy w praktyce.

          Uki w rzadzie czesto zdominowane sa przez nieukow,
          dodanych im do towarzystwa i czesto zastraszone przez elektorat
          nieukow gracko rzucajacych srubami.

          Nawt jesli ktos w rzadzie jest uk, to probuje
          sie tym agresywnym nieukom z ulicy przypodobac.
      • lordjim4 Re: Nie rozumiem po co wracac.Ktos wyjasni? 08.07.06, 17:20
        BINGO!!!!!!!!!! Tylko ja nie nie życzę Polsce źle :o)
    • rmstemero Wrócić i zainwestować. Tylko co, w co i po co? 08.07.06, 10:50
      gllenda napisała:

      > Ucieczke z zascianka sobie panowie kapitalisci wymyslili.
      ***********************************************************

      Mysle ze powyzszy cytat moglaby sobie obecnie rzadzaca koalicja wyhaftowac na
      proporcu. Odzwierciedla on najlepiej kondycje umyslowa zascianka, ktory wzbrania
      sie przed uznaniem siebie za zascianek i zmeczony niezrozumialymi dla siebie
      tezami o spoleczenstwie obywatelskim udaje sie do urn wyborczych aby wybrac to
      co mile, znane i przytulne: system gwarantujacy ze dalej bedzie mozna narzekac
      na "onych", na "wroga klasowego", na "medrkow", na "zlodzieji". Swiat jest
      wowczas w porzadku, winni sa zawsze inni a za wlasna nedze (ktora w momencie gdy
      powszechna przestaje byc taka straszna) nie trzeba ponosic zadnej odpowiedzialnosci.
      Ze smutnymi pozdrowieniami.
      Wymyslony przez kapitalistow.
    • kiki-riki22 Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 11:06
      to jest pierwszy jakis sensowny artykul na ten temat
      az sie wzruszylam

      zyje za granica i pewnie jakbym wiedziala po co wracac i jak zainwestowac to bym
      przyjechala do pl. niestety jeszcze nie znalazlam powodow. a szkoda.
      czas leci. kiedy zaloze rodzine na zachodzie nie w glowie mi bedzie
      przeprowadzka z dziecmi i zagranicznym mezem do pl. bedzie za pozno. tak sobie
      mysle, ze nie bede jednyna w podobnej sytuacji. wiec masowy powrot moze i
      bedzie, ale tych ktorzy za bardzo tesknia, albo tych ktorym sie nie udalo.
      reszta zapewne zostanie tam gdzie ich nowe rodziny.
      • arcyfioletowy Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 18:52
        masz racje nie po co wracać, trend jest spadkowy, żyję tutaj na codzień,
        prowadzę firmę i mam miesięcznie około 10.000 PLN, niby żyje powyżej średniej
        ale tutaj wszystko jest "takie pod górkę", ostatnio widać autentycznie problemy
        z pracownikami także i z własnym biznesem może być problem, jak spojżeć w
        przyszłość to prognozy są również nieciekawe, emigracja zostawia emerytów z ich
        niewydolnymi systemami emerytalnymi, generalnie tak jak napisałem, jest trend
        spadkowy i to od wielu lat, z korektą w latach '90, a trend się szybko nie odwraca.
        Szkoda że mam już swoje lata, do tego dzieci na miejscu, gdyby nie to również
        zdecydowałbym się na emigrację.
        O bagienku politycznym typu PIS, kartofle i czarni nie wspominam ale uwież mi
        można mieć tago naprawde dosyć, pozdrawiam.
      • eti.gda Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 19:54
        kiki-riki22 napisała

        zyje za granica i pewnie jakbym wiedziala po co wracac i jak zainwestowac to by
        > m
        > przyjechala do pl. niestety jeszcze nie znalazlam powodow. a szkoda.
        > czas leci. kiedy zaloze rodzine na zachodzie nie w glowie mi bedzie
        > przeprowadzka z dziecmi i zagranicznym mezem do pl. bedzie za pozno. tak sobie
        > mysle, ze nie bede jednyna w podobnej sytuacji. wiec masowy powrot moze i
        > bedzie, ale tych ktorzy za bardzo tesknia, albo tych ktorym sie nie udalo.
        > reszta zapewne zostanie tam gdzie ich nowe rodziny.


        I masz rację!. Nawet nie próbuj tu inwestować, bo rząd poprzez swoje urzędy
        ograbi Cię ze wszystkiego. Tu jest taki system, że tylko niektórzy cwaniacy i
        gangsterzy czują się tu jak ryba w wodzie i potrafią nieźle zarobić nie płacąc
        ani grosza podatku.
    • 1europejczyk "Takie mielismy elyty" 08.07.06, 11:36
      Takie "mielismy" jakie sobie wybralismy.
      Sa naszym zwierciadlem: uosabiaja w formie skoncentrowanej nas samych:
      wierzacych w nierealne obietnice tylko dlatego, ze "oferuja" latwiejsze zycie
      czyims kosztem,
      tlumaczacych porazki bedace konsekwencja naszych bledow "historycznym"
      pokrzywdzeniem,
      szukajacych pocieszenia w kosciolach zamiast we wspolnym dzialaniu,
      dowartosciowywujacych sie bezmyslnym holdowaniem tradycji (ktorej czescia jest
      utrata polskiej panstwowosci) zamiast szukaniu w niej elementow z ktorych mozna
      korzystac w budowie lepszej przyszlosci.
      itd.....

      "Elyty" nie tylko w Polsce sa na miare reszty obywateli: te obecne dumne ze
      swego "wyksztalcenia" i swojej nowej pozycji w spoleczenstwie i panstwie,
      pelne pogardy dla rzadzonych i dla biednych, zadawalajace sie oportunistycznym
      "zarzadzaniem" naszymi fobiami zamiast wytyczaniem i realizowaniem wspolnych
      celow sa niczym innym tylko obrazem dzisiejszegp polskiego spoleczenstwa jako
      calosci.
      • kordas11 wró do Polski i oddaj polowe tego co zarobiles... 08.07.06, 11:58
        zastanawaim sie nad tym co pisza tu o powrotach do kraju... jesli pracuje jkis
        czas za granica to po co mam wrocic? po to by zaplacic prawie wszystko co
        zaoszczedzilem za granica? siedze teraz w Canterbury i gadajac z ludzmi ktorzy
        robia tu dluzej, widze ze znaczna czesc zostaje tu na stale, bo nikt nie
        zamierza placic podatku tu i w Polsce, powrot do kraju to conajwyzej po to by
        przepisac wszystko na kogos z rodziny lub w odwiedziny... gdyby nie studi w
        toku tez bym myslal nad zostaniem tu na dluzej, mam dosc polityki panstwa,
        kosciola lozenia kasy na grupy ktore ine chca odpuscic swych przywilejow,
        zamiast pchnac kase na rozwoj
      • murderdoll Re: "Takie mielismy elyty" 08.07.06, 22:35
        Ja nie czuje aby kaczynscy uosabiali w skoncentrowanej formie mnie sama.gdyby
        Polska nie rzadzili kaczynscy, Giertych nie bylby ministrem edukacji, to
        potrzeba emigracji nie bylaby u mnie tak palaca. Nie musialabym sie wstydzic za
        swoj kraj. Teraz w bardziej cywilizowanych krajach mierza nas ta sama miara.
        Homofobow, ksenofobow i kartofli.
        • umghhh Re: "Takie mielismy elyty" 09.07.06, 01:03
          a co chcesz od kartofli? To teraz jest powod do emigracji?


          //
      • umghhh Re: "Takie mielismy elyty" 09.07.06, 00:57
        swiete slowa.


        //
      • gobi03 Re: "Takie mielismy elyty" 09.07.06, 07:58
        Nie wybraliśmy tych elit - dostaliśmy je do wybrania. Mogłem sobie głosować na
        kogo chciałem, ale i tak odpowiednie elity pozostały u władzy.
        Dekomunizacja nie została przeprowadzona, rządzą ludzie PZPR.
    • sumienie.lk A tymczasem na czele stoją dwa kartofle... 08.07.06, 11:52
      Kartofle, które nic nie rozumieją z tego, że poprawa poziomu życia jest możliwa
      wyłącznie poprzez pracę, a nie rozdawnictwo biedy. Głupie te kartofle. Głupie i
      żałosne w swoim zadufaniu we własne posłannictwo dziejowe.
      • 1europejczyk Jak nie "kartofle " to mozdzkujacy i 08.07.06, 12:30
        oportunistyczni zlodzieje, ktorzy siebie nazywaja liberalami a zlodziejstwo
        bissnesem
        Polska kwadratura kola !


      • giewont Re: A tymczasem na czele stoją dwa kartofle... 08.07.06, 13:31
        sumienie.lk napisał:

        > Kartofle, które nic nie rozumieją z tego, że poprawa poziomu życia jest możliwa
        >
        > wyłącznie poprzez pracę, a nie rozdawnictwo biedy.

        "Kartofle" rządzą niecały rok. Mówisz, że to z ich powodu ludzie emigrują?
        • czarusia1 przekwalifikowanie poglądów 08.07.06, 13:54
          Problem nie w 'kartoflach'(czy jak by ich nie nazwać)-bo nasza nikła
          produktywność i zasada, ze czy się stoi czy się leży......istnieje nie od dziś.
          Dlatego trzeba zmian w poglądach i nastawieniu nie tylko rządów, w których
          średnia wieku to 45-50 lat, ale takze społeczeństwa zwłaszcza tej jego części,
          która pamięta czasy 'dobrobytu za nic'.
          Żaden rząd w skład którego będą wchodzić ludzie poprzedniej epoki bez względu na
          formacje nie zmieni nastawienia na czysto kapitalistyczne.Mam wrażenie, że ten
          nasz socjo-kapitalizm nie sprawdza sie na dłuższą metę. Jedyne wyjście to zmiana
          poglądów przez zmianę osobników na scenie politycznej.
          • cabernet.merlot Re: przekwalifikowanie poglądów 08.07.06, 19:03
            czarusia1 napisała:

            > Problem nie w 'kartoflach'(czy jak by ich nie nazwać)-bo nasza nikła
            > produktywność i zasada, ze czy się stoi czy się leży......istnieje nie od
            > dziś.

            A oni skad sie wzieli? Problem jednak lezy wlasnie w nich,
            ze nie zajmuja sie walka z ta zasada tylko jakimis bredniami.
            Poza tym machanie rekami w pocie czola w sposob niezorganizowany
            tez niczego dobrego nie przynosi.

            > Dlatego trzeba zmian w poglądach i nastawieniu nie tylko rządów, w których
            > średnia wieku to 45-50 lat, ale takze społeczeństwa zwłaszcza tej jego części,
            > która pamięta czasy 'dobrobytu za nic'.
            >


            Czy wy nigdy nie nauczycie sie poslugiwania
            sie argumentami merytorycznymi?
            Jesli masz zastrzezenia przeciwko czyims pomyslom
            na rzadzenie czy pogladom to pokaz, ze jestes madrzejsza
            i masz lepsze. Jesli wysuwasz argumenty wieku, plci,
            rasy czy narodowosci to prawdopodobnie nie masz.
            Nie ma wiec powodu by ich wyganiac ze stolkow
            a sadzac na nich ciebie tylko z racji wieku.

            To moze pomoze tobie, ale co to pomoze krajowi?

            W jakim kraju rzadza 25-30-latkowie?
            O ile pamietam jakis kraj, w ktorym rzadzila mlodziez
            to byla to Kambodza. Nic dobrego z tego nie wyniklo.
            Mlodziaki zaczeli mordowac "staruchow" motykami
            a potem sami nie mieli z czego zyc.

            Smieszna jestes? Ile Bush albo Clinton mieli lat
            gdy obejmowali rzady? Clinton byl bodajze
            najmlodszym prezydentem Ameryki.

            W jakim ty swiecie zyjesz?
            Dzisiaj ludzie zyja po 90+ lat
            a 70-letni uwazani sa za mlodych,
            wystarczajaco mlodych by byc n.p. szefami
            Rezerwy Federalnej.

            Przeciez wydluzanie sie zycia
            i utrzymywanai wieku emerytalnego na tym
            samym poziomie jest jednym z glownych powodow
            kryzysu systemow emerytalnych.

            Nie mozna wiecznie popadac w schizofrenie
            i domagac sie n.p. podwyzszenia wieku emerytalnego
            a z drugiej strony zabraniac ludziom po 40-ce pracowac
            i awansowac. Co im niby wolno byloby robic przed emerytura?
            Pilnowac parkingow?

            czy Polska nie ma jeszze dosyc obsadzania ludzi na stanowiskach
            wedlug kryteriow pozamerytorycznych?

            Z zasciankiem walczysz a zasciankowe
            uwazanie 45-50-latka za struszka z ciebie wychodzi.

            Ktos, kto ma dzis 45 lat w 1989 mial 28 czyli, jesli
            chodzi o rzadzacych, ktorzy powinni miec kwalifikacje
            i doswiadczenie w rzadzeniu zaledwie 3-4 lata doroslego
            doswiadczenia, z racji wieku na pewno nie na wysokich
            stanowiskach kierowniczych albo w ogole nie na kierowniczych.

            Niektorzy z tych ludzi przebywali za granica zanim wrocili do Polski
            by rzadzic.

            Nie ma wiec co mowic o zlych doswiadczeniach takich ludzi na tego
            typu stanowiskach w PRL-u bo oni bo albo w ogole albo prawie nie maja.

            W twoich slowach przebija nie logiczne rozumowanie a po prostu ciagota do
            dyskryminacji, tym razem wiekowej, czyli poslugiwanie sie magicznymi formulkami.
            Skupiasz sie na obecnym wieku ludzi, gdyz starsi od ciebie a zapominasz, ze w
            okresie zmiany ustroju byli oni mlodymi doroslymi
            na samym poczatku karier zawodowych, w sam raz na uczenie sie nowych rzeczy.

            To, ze tego nie dostrzegasz swiadczy o tym, ze twoja niechec do starszych od
            ciebie to zwykly impuls i odruch nie oparty na powodach merytorycznych,
            podobny do rasizmu.

            Nawet dzisiaj jak na stanowiska wysokiego szczebla to sa wciaz po prostu mlodzi
            ludzie. Starzy to oni moga byc ale na stanowiska roznosicieli porannych gazet
            czy modeli mody mlodziezowej, a nie do rzadzenia krajem.

            Zapominasz, ze dzisiejsi 45-latkowie w momencie
            przemiany ustrojowej byli jeszcze calkiem mlodymi ludzmi
            i wiekszosc swojego doroslego doswiadczenia kierowniczego wynosza
            z okresu tej przemiany.


          • eti.gda Re: przekwalifikowanie poglądów 08.07.06, 20:16
            Problem nie w 'kartoflach'(czy jak by ich nie nazwać)-bo nasza nikła
            > produktywność i zasada, ze czy się stoi czy się leży......istnieje nie od
            dziś.
            > Dlatego trzeba zmian w poglądach i nastawieniu nie tylko rządów, w których
            > średnia wieku to 45-50 lat, ale takze społeczeństwa zwłaszcza tej jego części,
            > która pamięta czasy 'dobrobytu za nic'.

            Nie wiem, ile masz lat, ale jeżeli lęk, czy starczy forsy do pierwszego oraz
            gigantyczne kolejki w sklepach nazywasz "dobrobytem za nic", to nie wiem, co
            nim nie było. Były dwie drogi do względnego dobrobytu w tej słusznie minionej
            epoce: prostszy, polegający na wkręceniu się w ówczesne układy i drugi,
            trudniejszy, polegający na wytrwałej i ciężkiej pracy. Bo możliwości były,
            tylko większość rzeczywiście wyznawała zasadę "czy się robi, itd". Ja wybrałem
            tę drugą możliwość i nie żałowałem. Ale spotykałem się z zawiścią ze strony
            kolegów: "tobie to dobrze, możesz sobie dodatkowo zarobić, np. ucząc w szkole"
            (w tamtych czasach nie były to grosze). Kiedy odpowiadałem, dlaczego nie
            próbuje szukać dodatkowego zarobku, odpowiadali najczęściej : "byłbym głupi.
            Robotnik musi zarobić tyle, aby starczyło na całą rodzinę". No to się ucz,
            podnoś kwalifikacje, w naszym zakładzie było to premiowane, można było
            awansować, itd. Odpowiedź była taka sama. Jeżeli "za komuny" ktoś poprzestawał
            tylko na tym, co zarobi przez 8 godzin, to ledwie starczało mu na przeżycie.
            Podobnie jest i teraz.

            "Leniwy wiele pożąda, a jednak nic nie ma, lecz dusza pilnych zawsze jest
            obficie nasycona". (Biblia, księga Przysłow)
        • arcyfioletowy Re: A tymczasem na czele stoją dwa kartofle... 08.07.06, 18:57
          kartofle to Porozumienie Centrum i inne ultrakatolickie powiązania a to się już
          panoszy od drugiej połowy lat '80
    • jerry.uk trafny artykuł! 08.07.06, 12:27
      rzeczywiście nie chodzi nam o brak kapitału ale wiedzy. Polacy mogliby przecież
      mieć równie sprawnie działajace systemy komputerowe, organizację służb
      publicznych, biznes gdyby tylko WIEDZIELI jak to zrobić.
      • xandau Re: trafny artykuł! 08.07.06, 12:55
        artykul trafny jak najbardziej...dzis wyczytalem podobny w:
        news.bbc.co.uk/1/hi/programmes/newsnight/5154002.stm
        wypowiedz Girtycha "dlatego bylem przeciw Uni zeby ludzie nie wyjezdzali"..:)
        pomijac trglodytow, troche madrzejszy wydaje sie Dutkiewicz mowi:
        "The quality of life here is quite high," he says, "and will be much higher in
        the future. And the possibilities for improving your professional career are
        much greater here than in Western Europe." - no i pieknie tylko jak to ma sie do
        rzeczywistosci? Wielu moich znajomych wyjechalo bo w Polsce zamiast pracowac w
        laboratorich z prawdziwym sprzetem bawia sie probowkami. Wiec kiedy, jak maja
        szanse na rozwoj kariery? Na co idzie budzet, czemu utrudnia sie dotacje UE?
        jaka jest "inteligencja", ktora wytycza kierunki? Odpowiedzia na te pytania nie
        musza sie martwic ludzie ktorzy zdecydowali sie zyc w mniej brak mi slowa jakim
        kraju,pozdrawiam
        a propos:
        rzeczywiście nie chodzi nam o brak kapitału ale wiedzy. Polacy mogliby przecież
        > mieć równie sprawnie działajace systemy komputerowe, organizację służb
        > publicznych, biznes gdyby tylko WIEDZIELI jak to zrobić

        Polacy "wiedza jak to zrobic" skoro przyjmuja ich w zagranicznych firmach.
        Problem polega na tym ze przetarg na komputeryzacje ZUS-u wygrywa firma X ktorej
        szef jest kolega "postawionego" pana Y, ktora to firma nie jest w stanie podolac
        impementacji takiego systemu w zwiazku z czym sa opoznienia, wzrastaja koszty a
        ostatecznie przejmuje to inna firma itd.
        • boederman Zgadzam sie! 08.07.06, 14:23
          Calkowicie sie zgadzam. Moja siostra - doktorantka, mikrobiolog, tez musiala
          wyjezdzac z Polski. W swoim gabinecie na polskim uniwersytecie nie miala nawet
          podstawowych przyrzadow, mikroskopow, nie wspomne juz o komputerze. W Finlandii
          dostala wszystko, o co poprosila plus godziwe wynagrodzenie, o jakim moze tylko
          pomarzyc profesor mikrobiologii w Polsce z kilkunastoletnim stazem. Ponadto
          dostala 3 dotacje na badania na najblizsze 5 lat. Ot taka jest wlasnie polska
          rzeczywistosc! I nikt mnie nie przekona, ze Polska to kraj mlekiem i miodem
          plynacy. Takiego syfu jaki jest w PL nie ma w calej Unii Europejskiej. Az
          dziwie sie, ze nas chcieli w UE.
        • cabernet.merlot Re: trafny artykuł! 08.07.06, 19:09
          xandau napisał:

          > artykul trafny jak najbardziej...dzis wyczytalem podobny w:
          > news.bbc.co.uk/1/hi/programmes/newsnight/5154002.stm
          > wypowiedz Girtycha "dlatego bylem przeciw Uni zeby ludzie nie wyjezdzali"..:)


          A po co mu ci ludzie byli potrzebni? Do polozenia na polke?

          Dlaczego on uwaza, ze ma prawo sklaniac ludzi
          do siedzenia bezuzytecznie gdzie mu sie podoba, wbrew ich woli,
          a nie przez stwarzanie zachet i warukow do pozostania?


          Dlaczego on uwaza, ze ci ludzie nie maja prawa dysponowac swoim zyciem
          tylko oddac to prawo jemu?
          Kim on jest? Za kogo sie uwaza?
    • renebenay Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 12:53
      Do Polski jak powroci 5-10% ludzi to bedzie tak i tak duzo bo zarobione
      pieniadze nie wystarcza na otwarcie jakiejs inicjatywy a jezeli ktos sobie dom
      wybuduje to potem znowu nie bedzie mial na zycie bo nie znajdzie pracy.Osobiscie
      jestem ponad 33 lata poza Krajem i nigdy juz nie wroce,nie wyobrazam sobie aby
      sie radykalnie poprawilo w Polsce poprzez najblizsze 15-20 lat.Pamietam jak
      Hiszpania zaczela sie rozwijac po smierci Franco i poziom jaki posiada
      obecnie,na to bylo potrzebne jednak okolo 25 lat.
    • ricofederico w 12 Lat?????? 08.07.06, 13:17
      Po pierwsze: nie wierze ze w Polsce moze sie polepszyc w 12 lat.
      Po drugie: ja mam 31 i raczej nie wroce do Polski bo po co??? Czekac na zdrowy
      kraj niewiadomo ile lat??? Zaluje tylko ze tak pozno wyjechalem i wspolczuje
      kumplom (takim po 30) ktorym juz sie nie chce wyjezdzac i licza na to ze cos sie
      zmieni. Spedza cale zycie biorac udzial w tym cyrku obecnie fundowanym nam przez
      Kaczory.

      www.spieprzajdziadu.com
      • glemp1 Re: w 12 Lat?????? 08.07.06, 13:29
        Aby cokolwiek dało się poprawić w tym popierniczonym kraju, to trzeba zmienić
        mentalność ludzką. Sposób myślenia niestety zmienia się najwolniej i potrzeba
        na to mnóstwo czasu. Trzy generacje mogą nie wystarczyć, by zmienić mentalność
        niewolniczo-pańszczyźnianą (identyczną mają mieszkańcy Afryki) na mentalność
        ludzi cywilizowanych.
        • mariuszdz Re: w 12 Lat?????? 08.07.06, 13:34
          > Aby cokolwiek dało się poprawić w tym popierniczonym kraju, to trzeba zmienić
          > mentalność ludzką.

          mentalność ludzką == Polaka ,nie ma większego cwaniaka nad Polaka .
          • glemp1 Re: w 12 Lat?????? 08.07.06, 13:41
            Pseudocwaniactwo jest największym nieszczęściem tego kraju, utrudnia życie
            mieszkańcom Polski, rodzi wiele patologii.
            • wiarusik Re: w 12 Lat?????? 08.07.06, 14:28
              NO!NARESZCIE!
              Politycy,jak zwykle,obudzili się z ręką w nocniku.
              Oto rezultat ich 17-letnich ''strategii'',''planów gospodarczych'',
              ''ustawodastwa''.
              Oni ciągle myślą,że ludzie są głupsi od nich i nie będą poszukiwać
              lepszych rozwiązań dla siebie.
              Odwołując się do historii,sumienia narodowego nic nie wskóramy.
              Historia dzieje się teraz,dziś-trzeba ten czas najlepiej wykorzystać,
              by w oczach wnuków nie wyjść na:
              -głupców,
              -durni,
              -idiotów,
              -kwaśniewskich,millerów,kaczyńskich,lepperów,giertychów,wierzejskich...
    • nessska Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 14:25
      gllenda...Ty na pewno wiesz co znaczy liberalizm???
      • wiarusik Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 14:35
        Hahaha!
        W co zainwestować?
        W Juratę?BMW,śmigłowce dla''VIP''?
        Pieniążki zeżre Ci ta hydra nienasycona!
        • wiarusik Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 14:40
          DZIĘKUJĘ
          tym debilom za zrobienie z tego kraju,narodu
          murzynów i dziwek Europy.
          Kuba to RWPG na karaibach,Polska-republika bananowa w Europce:(((
    • wojtek2784 Re: Emigracja to koszmar i powód wiecznego stresu. 08.07.06, 14:39
      Dla wielu ludzi skończy się to wręcz tragicznie. To jest nikomu nie potrzebne
      doświadczenie życiowe . Człowiek powinien mieć szansę rozwijać się w otoczeniu
      przyjaznym , a nie wrogim. Niech ci, co nie umieją organizować życia w Polsce
      emigrują do innych krajów. Człowiek normalny powinien być blisko rodziny i to
      tej dalszej i bliskiej. Oszukano Solidarność. Oni nie wiedzieli jak będzie
      wyglądała Polska w XXI wieku.
      • wiarusik Re: Emigracja to koszmar i powód wiecznego stresu 08.07.06, 14:43
        Cholera,tak mi się marzy czasem rewolucja.
        REWOLUCJA!REWOLUCJA!!REWOLUCJA!!!........
        • nitemarc Re: Emigracja to koszmar i powód wiecznego stresu 08.07.06, 16:20
          zebys wiedzial: taka bezkrwawa rewolucja polaczona z obaleniem
          konserwatywno-zasciankowych Kaczynskich.
          Nam u wladzy potrzeba takich ludzi takich jak Balcerowicz!

          Potwory i Spolka, Trędowaci, co oni robia z ta Polska?!
          • critto liberalna rewolucja 08.07.06, 16:29
            tez jestem za LIBERALNĄ rewolucją
            • viking2 Re: liberalna rewolucja 09.07.06, 04:12
              critto napisał:

              > tez jestem za LIBERALNĄ rewolucją
          • wojtek2784 Re: Emigracja to koszmar i powód wiecznego stresu 08.07.06, 17:02
            Przekonacie się sami , co to znaczy być "obywatelem UE" , ale trzeciej
            kategorii.
      • rafvonthorn Re: Emigracja to koszmar i powód wiecznego stresu 08.07.06, 14:59
        Tylko jedna rzecz: nigdzie na świecie (pracowałem w 5 krajach) ludzie nie są
        tak wrogo nastawieni do siebie jak w mojej ojczyźnie. Tylko rodzina i firma
        mnie tu trzymają. Naprawdę przyjazne nastawienie do siebie czułem w londynie i
        Paryżu. W Polsce normą jest cham i burak, naprawdę ciężko znieść atmosferę w
        społeczeństwie, gdy wróci się z zagranicy. Wielka część Polaków to chamy i
        prostaki i nawet są z tego dumni. Okropny kraj, by wychowywać w nim dzieci...
        • wiarusik Re: Emigracja to koszmar i powód wiecznego stresu 08.07.06, 15:03
          To może o to chodzi?
          Wyjeżdżacie nie za chlebem,tylko dlatego bo tu tacy mało uśmiechnięci
          chodzimy?
          Uśmiechaj się!Kto Ci broni?Pełną klawiaturą,na zdrowie!
          • cabernet.merlot Re: Emigracja to koszmar i powód wiecznego stresu 08.07.06, 19:25
            wiarusik napisał:

            > To może o to chodzi?
            > Wyjeżdżacie nie za chlebem,tylko dlatego bo tu tacy mało uśmiechnięci
            > chodzimy?

            Tak dlatego. Ktos kto nie moglby wytrzymac bez "rodakow"
            nie wyjechalby. Ktos kto nie moze ich zniesc ma ochote
            wyjechac dokadkolwiek.

            > Uśmiechaj się!Kto Ci broni?Pełną klawiaturą,na zdrowie!
          • eti.gda Re: Emigracja to koszmar i powód wiecznego stresu 08.07.06, 20:28
            wiarusik napisał:

            > To może o to chodzi?
            > Wyjeżdżacie nie za chlebem,tylko dlatego bo tu tacy mało uśmiechnięci
            > chodzimy?
            > Uśmiechaj się!Kto Ci broni?Pełną klawiaturą,na zdrowie!

            W pracy wolno tylko uśmiechać się sztucznie do klienta. W innym przypadku
            możesz być uznany za wariata lub pijanego. Wiem to z autopsji.
        • cabernet.merlot Re: Emigracja to koszmar i powód wiecznego stresu 08.07.06, 19:23
          rafvonthorn napisał:

          > Tylko jedna rzecz: nigdzie na świecie (pracowałem w 5 krajach) ludzie nie są
          > tak wrogo nastawieni do siebie jak w mojej ojczyźnie. Tylko rodzina i firma
          > mnie tu trzymają. Naprawdę przyjazne nastawienie do siebie czułem w londynie i
          > Paryżu. W Polsce normą jest cham i burak, naprawdę ciężko znieść atmosferę w
          > społeczeństwie, gdy wróci się z zagranicy. Wielka część Polaków to chamy i
          > prostaki i nawet są z tego dumni. Okropny kraj, by wychowywać w nim dzieci...


          Gdy bylem w Polsce, to po zajrzeniu do paru biur czulem sie jak pewnie
          czuje sie pestka wypychana z d...
          Chcialo sie byc od tego miejsca natychmiast jak najdalej.
      • cabernet.merlot Re: Emigracja to koszmar i powód wiecznego stresu 08.07.06, 19:19
        wojtek2784 napisał:

        > Dla wielu ludzi skończy się to wręcz tragicznie. To jest nikomu nie potrzebne
        > doświadczenie życiowe . Człowiek powinien mieć szansę rozwijać się w otoczeniu
        > przyjaznym , a nie wrogim.



        Co jest "wrogim" otoczeniem?

        Skad ty wyskoczyles?
        Nie przypisuj swoje mentalnsoci innym.
        Nie dla kazdego wszystko co innego to wrog.


        > Niech ci, co nie umieją organizować życia w Polsce
        > emigrują do innych krajów.

        Ha ha ha, zostali ci co umieja.


        > Człowiek normalny powinien być blisko rodziny i to
        > tej dalszej i bliskiej.

        Rodzina tez moze wyjechac.

        > Oszukano Solidarność. Oni nie wiedzieli jak będzie
        > wyglądała Polska w XXI wieku.


        To byl wlasnie glos z zascianka.
        Zascianek noe rozumie, ze jest zasciankiem.
        Zasciankowi wydaje sie, ze maszeruje na przedzie
        i ma do spelnienia misje, n.p. ewangelizacji Europy.
    • allspice Warto wyjechać... 08.07.06, 14:42
      Leciałam ostatnio do Edynburga.Wszystkie miejsca były zajęte.Ok.200 młodych
      ludzi opuszczało Polskę. W Edynburgu jest juz ok.20 tys.Polaków,a i następni
      mogą liczyc na pracę.Od zaraz poszukiwani są spawacze i kierowcy autobusów.
      Zarobki jakie się proponuje Polakom są niezłe,a przyszłośc- o ile pozostaną,
      też interesująca,bo Szkocja jest przyjazna Polakom.
      Początkowo,byłam przeciwna masowej migracji młodziezy z Polski,ale kiedy
      przekonałam się,że to dobry wybór,nie mam nic przeciwko temu,a nawet pochwalam.
      • wiarusik Re: Warto wyjechać... 08.07.06, 14:47
        Przecież nie wszyscy mogą wyjechać.
        Co ja tu sam zrobię?
        Cała uwaga Giertycha skupi się wtedy tylko na mnie.
        Tylko ja będę ponosił konsekwencje jego decyzji.
        Może lepiej wróć i walcz razem ze mną.
        GUERILLA!!!
        • lesew Re: Warto wyjechać... 08.07.06, 22:12
          Nareszcie spotkałem bratnią duszę! Mam ten sam problem: dla mnie na wyjazd już
          za późno, a boję się że na starość zostanę wśród samych oszołomów, bigotów,
          ksenofobów i innych "prawdziwych polaków", bo wszyscy normalni wyemigrują!
      • wojtek2784 Re: Warto wyjechać...na chwilę ... 08.07.06, 17:05
        Zobaczycie jak wasze dzieci będą się za was w nowym kraju wstydzić, kiedy
        będziecie kaleczyć język w którym nauczyciel i ojciec kolegi mówi płynnie.
        To jest wieczny stres.
        • adam.2x Re: Warto wyjechać...na chwilę 08.07.06, 17:34
          wojtek2784 napisał:
          > Zobaczycie jak wasze dzieci będą się za was w nowym kraju wstydzić, kiedy
          > będziecie kaleczyć język w którym nauczyciel i ojciec kolegi mówi płynnie.
          > To jest wieczny stres.
          ------------------------
          Przesada.... to nie tyle problem spoleczenstwa w ktorym zyja ale problem
          wychowania w rodzinie. W takim wypadku w Polsce tez by prawdopodobnie mieli
          kompleksy takie czy inne.
        • b00g13 Re: Warto wyjechać...na chwilę ... 08.07.06, 18:04
          Jak sie własnych dzieci wstydzisz to się ucz języka. Inni potrafią sie nauczyć
          tylko Wojtek biedny narzeka, że mu coś kołkiem w gębie staje.
        • cabernet.merlot Re: Warto wyjechać...na chwilę ... 08.07.06, 19:38
          wojtek2784 napisał:

          > Zobaczycie jak wasze dzieci będą się za was w nowym kraju wstydzić,

          Z tego wniosek, nie miec dzieci, jesli sie maja wstydzic.
          Pies ganial zasuwanie na kogos, kto nie bedzie sie chcial
          przyznac. Niech sobie siedzi tam gdzie jest.

          > kiedy będziecie kaleczyć język w którym nauczyciel i ojciec kolegi mówi
          > płynnie.

          Eeeee, tam. w tym celu trzeba by zalozyc, ze sie jest jedynym imigrantem
          w danym kraju i nie ma kolegow innych narodowosci. Trzeba sie uczyc jezyka. W
          stosunkowo mlodym wieku nie jest to trudne.

          Nie strasz i niech cie nie boli cudza glowa.

          Nie tylko dzieci imigrantow moga sie przyjaznic ale sami imigranci roznych
          narodowosci takze. Moze im byc dobrze ze soba i jakos sie zrozumieja,
          jesli sie lubia nawzajem.

          > To jest wieczny stres.

          Olaboga! Tak jakby w Polsce dzieci nie wstydzily sie rodzicow, za n.p.
          wsiowe pochodzenie albo jakby "rodacy" nie dyskryminowali rodakow
          z "prowincji". Nie moga sluchac tych obludnikow
          dla ktorych nagle te "wsioki" czy "przyjezdni Warszawiacy"
          staja sie "ukochanymi rodakami", gdy wyemigruja.

          Ach, co ja mowie!? Co tu czepiac sie cudzoziemcow
          skoro oni sami nawet na emigracji ciagle dziela sie na
          "tych z Warszawy" i nie, tych z Lomzy i nie, albo Gorali
          i ceprow. Wystarczy poczytac artykul "Jada gbury na Mazury".
        • viking2 Re: Warto wyjechać...na chwilę ... 09.07.06, 04:20
          wojtek2784 napisał:

          > Zobaczycie jak wasze dzieci będą się za was w nowym kraju wstydzić, kiedy
          > będziecie kaleczyć język w którym nauczyciel i ojciec kolegi mówi płynnie.
          > To jest wieczny stres.

          Wiesz, Wojtuniu, to moze poddam Ci pewna, zupelnie rewolucyjna, mysl - naucz sie
          jezyka kraju, w ktorym zyjesz. I wtedy nikt nie bedzie sie nikogo wstydzil.
          Tylko, prosze, nie mow, ze "nijak nie mozesz sie nauczyc" - polski jakos
          opanowales, sadzac z obecnosci Twojego postu na forum. Gdybys istotnie byl
          "niezdolny" do nauczenia sie jezyka, to i polsku nie wydalbys z siebie wiecej,
          niz "ga, ga, ga, ble, ble, ble".
          A tak na powaznie, to nie tyle "nie mozesz sie nauczyc", ile ta nauka okazuje
          sie bardzo trudna i mozolna. Dzieje sie tak nie dlatego, ze "nie mozesz", tylko
          dlatego, ze jeszcze nie znalazles tej metody nauki (a jest ich sporo), ktora
          najlepiej pasuje do Twojego ukladu mentalnego.
    • pavlikmedvid Polska? Prosze, przodem. 08.07.06, 14:42
      Czytajac niektore posty wciaz aktualne jest to, co powiedziala pewna pani
      rezyser: MENTALNOSC ZMIENIA SIE WOLNIEJ NIE EKONOMIA...

      Dlatego, nawet jesli za 15-20 lat bedzie w Polsce dobrobyt wiekszy niz w Anglii
      czy Francji, nie zdecyduje sie wrocic do Polski i zyc wsrod ludzi do ktorych
      odczuwam antypatie polaczona z pogarda lub bezsilnosc zmieszana ze wtretem.
      • wiarusik Re: Polska? Prosze, przodem. 08.07.06, 14:49
        pavlikmedvid napisał:

        > Czytajac niektore posty wciaz aktualne jest to, co powiedziala pewna pani
        > rezyser: MENTALNOSC ZMIENIA SIE WOLNIEJ NIE EKONOMIA...
        >
        > Dlatego, nawet jesli za 15-20 lat bedzie w Polsce dobrobyt wiekszy niz w
        Anglii
        >
        > czy Francji, nie zdecyduje sie wrocic do Polski i zyc wsrod ludzi do ktorych
        > odczuwam antypatie polaczona z pogarda lub bezsilnosc zmieszana ze wtretem.


        A CO MAM CZUĆ?!?!
        Śmiać się jak głupi do sera?
        • pavlikmedvid Re: Polska? Prosze, przodem. 21.09.06, 00:40
          Czuj sie jak u siebie, po prostu.
    • login-ka Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 14:50
      "Oszukano Solidarność"? Halo! W jaki sposób? Tu nie ma żadnego oszustwa, kto stworzył to co jest? Po części wszyscy! Ktoś bierze, ale przyzwyczaił się, bo dają! Tu nie ma prostych odpowiedzi, nie zgadzam się z takimi prostymi hasełkami, jak "oszukano". Pytanie: czy był pomysł na to, jak kraj poprowadzić? Bo jak dotąd historia nas uczy, że zryw do walki przychodzi łatwo, pociągnąć dalej życie "na wolności" trudniej, wystarczy spojrzeć na historię tego kraju. No, niestety... Dziś mamy znów to samo, brak rozsądnej wizji rozwoju, który nie zrobi się w ciągu 4 lat sam. A tu niestety kadencja trwa tylko 4, więc trzeba szarpnąć coś dla siebie, a przyszłość? Co tam przyszłość!? Poradzi sobie jakoś bez nas. Żyjemy w kraju bez przyszłości, liczy się tylko przeszłość i rozliczanie z nią. Ja tak żyć nie chcę.
      • wiarusik Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 14:54
        login-ka napisała:

        > "Oszukano Solidarność"? Halo! W jaki sposób? Tu nie ma żadnego oszustwa, kto
        st
        > worzył to co jest? Po części wszyscy! Ktoś bierze, ale przyzwyczaił się, bo
        daj
        > ą! Tu nie ma prostych odpowiedzi, nie zgadzam się z takimi prostymi
        hasełkami,
        > jak "oszukano". Pytanie: czy był pomysł na to, jak kraj poprowadzić? Bo jak
        dot
        > ąd historia nas uczy, że zryw do walki przychodzi łatwo, pociągnąć dalej
        życie
        > "na wolności" trudniej, wystarczy spojrzeć na historię tego kraju. No,
        niestety
        > ... Dziś mamy znów to samo, brak rozsądnej wizji rozwoju, który nie zrobi się
        w
        > ciągu 4 lat sam. A tu niestety kadencja trwa tylko 4, więc trzeba szarpnąć
        coś
        > dla siebie, a przyszłość? Co tam przyszłość!? Poradzi sobie jakoś bez nas.
        Żyj
        > emy w kraju bez przyszłości, liczy się tylko przeszłość i rozliczanie z nią.
        Ja
        > tak żyć nie chcę.


        Nie musisz tak żyć!
        Choć!Bierz pomidory i idziemy na Wiejską i pod Kancelarię i może pod
        Pałac.
    • adam.2x Investycje emigrantow nie koniecznie uzyteczne 08.07.06, 14:51
      Nie bardzo wiem co autor rozumie mowiac o inwestycjach emigrantow. Uwaz ze
      bardzo przecenia ten czynnik.
      Mnie wydaje sie raczej nieprawdopodobne ze emigrant wroci z gotowka i zalozy
      przedsiebiorstwo dlatego ze byl emigrantem i chce wrocic do Polski. Zakladanie
      przedsiebiorstw okreslaja warunki rynku i kosztow pracy. Przy niskich kosztach,
      dostepnosci kwalifikowanych pracownikow i innych warunkach sprzyjacych
      rozwojowi zatrudnienia nastepuje natychmiastowa reacja miedzynarodowego
      kapitalu i nikt nie musi czekac na emigrantow az zainwestuja.
      W przypadku braku zachet do rozwoju przedsiebiorstw, emigrant czy kazdy inny
      musialby byc kompletnym frajerem aby w ruine inwestowac.
      Tak wiec uwazam ze w kazdym wypadku inwestycje emigrantow ogranicza sie do
      domow, mieszkan, gruntow co tylko podniesie koszty utrzymania tych
      mieszkajacych zawsze w Polsce i nie wplynie na wzrost zatrudnienia (moze troche
      w budownictwie). Pozostaja jeszcze inwestycje w rynki kapitalowe ale one tez sa
      okreslane stopami wzrostu, bezpieczenstwem inwestycji i struktura podatkowa.

      W sumie emigracja jest kozystna dla tych co moga miec lepiej za granica i dla
      kraju w sensie ze obniza napiecia spoleczne w czsach znacznego bezrobocia. Nie
      widze doprawdy innych kozysci.
      • rafvonthorn Re: Investycje emigrantow nie koniecznie uzyteczn 08.07.06, 15:01
        "W przypadku braku zachet do rozwoju przedsiebiorstw, emigrant czy kazdy inny
        musialby byc kompletnym frajerem aby w ruine inwestowac."

        Aye, popełniłem ten błąd. Żałuję strasznie.
        • corgan1 hehe no bo czasem warto zainwestować w riunę 08.07.06, 15:04
          w której nikt oprócz Ciebie nie widzi żyły złota >;)) no ale zasadę "tanio
          kupić drogo sprzedać" to rozumieją tylko nieliczni :)
          • adam.2x Re: hehe no bo czasem warto zainwestować w riunę 08.07.06, 15:08
            corgan1 napisał:

            > w której nikt oprócz Ciebie nie widzi żyły złota >;)) no ale zasadę "tanio
            > kupić drogo sprzedać" to rozumieją tylko nieliczni :)
            -----------------------------
            Na ogol robia to ci co maja duzo kapitalu na zbyciu i nie oczekuja zwrotu w
            krotkim okresie czasu (np aby wyzywic rodzine z dochodow wlasnej firmy).
            • corgan1 no więc dlatego są bogaci itp. 08.07.06, 15:36
              coś w tej materii zmieniło się w ciągu ostatnich kilkuset lat bo nie zauwazyłem.
              No a skąd wzięli kapitał Ci co mają go dużo na zbyciu? hehe
              • adam.2x Re: no więc dlatego są bogaci itp. 08.07.06, 15:41
                Ci co maja beda mieli jeszcze wiecej a ci co nie maja straca reszte ktora im
                pozostala. Zasada sformulowana pare tysiecy lat temu. Nie, nic sie nie zmienilo.
                • cabernet.merlot Re: no więc dlatego są bogaci itp. 08.07.06, 19:44
                  adam.2x napisał:

                  > Ci co maja beda mieli jeszcze wiecej a ci co nie maja straca reszte ktora im
                  > pozostala. Zasada sformulowana pare tysiecy lat temu. Nie, nic sie nie zmienilo
                  > .


                  No ale skad mieli na poczatku ci co maja?
                  Spadl im z nieba?
                  • adam.2x Re: no więc dlatego są bogaci itp.- odpowiadam 08.07.06, 20:59
                    Najwiekszym (najpowszechniejszym) zrodlem bogactwa jest tania sila robocza
                    ktora roznie okreslano w roznych okresach cywilizcji tak jak feudalizm,
                    niwolnictwo, kolonializm, wszesny kapitalizm, obecnie globalizm. Ci ktorzy
                    potrafili zastosowac metody zabezpieczajace im dostep do taniej sily roboczej
                    zrobili majatki. Drugim elementem jest umijetnosc wczesnego dostrzezenia
                    wylaniajacych sie potrzeb spoleczenstwa (np. Rockeffeler - ropa, Gates -
                    programy computerowe ... przyklady mozna mnozyc) i jeszcze raz - tanie
                    wdrozenie.
    • a541 Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 15:02
      wnioski z mordasewicza są inne: "produkują" bezrobocie przedsiębiorcy dla
      utrzymywania cen ochronnych na swoje produkty. Mylą się , że emigranci wrócą -
      gdyby tak było, wróciłaby cała emigracja od lat 60-tych, którą ja pamiętam. Czy
      jednak 50-latkowie rozdają karty w polityce? Dane twierdzą, że najlepiej
      zarabiają 64-latkowie z woj. mazowieckiego. Artykuł Mordasewicza jest modelowym
      studium przypadku wyprowadzania wniosków zyczeniowych nie opartych na
      prawidłowym rozumowaniu, prognozach i metodologii. Gratulacje dla "Wyborczej"
      za zamieszczenie tego ciekawego artykułu.
      • wiarusik Mam pytanie 08.07.06, 15:05
        • wiarusik Mam pytanie 08.07.06, 15:07
          Dlaczego w telewizji ciągle te same gęby od tylu lat?
          Czy oni tam na Wiejskiej mieszkają?
          • wiarusik Re: Mam pytanie 08.07.06, 15:10
            Raz na cztery lata tylko zmieniają skarpetki,bo stare śmierdzą aż
            w całym kraju czuć.
          • adam.2x Re: Mam pytanie 08.07.06, 15:11
            wiarusik napisał:

            > Dlaczego w telewizji ciągle te same gęby od tylu lat?
            > Czy oni tam na Wiejskiej mieszkają?
            -----------------------
            To sa zawodowie Przywodcy Narodu.
            • wiarusik Re: Mam pytanie 08.07.06, 15:13
              Ajatollachy to są w Iranie.
              Nie wiedziałem,że nasz ustrój ma korzenie w Persji;)
              • wiarusik Re: Mam pytanie 08.07.06, 15:19
                Wpuścić chłopa do biura to atrament wypije.
                I tak od 17 lat.Do tej pory się jeszcze sovoir vivru nie nauczył.
                Gęba cała fioletowa.
                • wiarusik Re: Mam pytanie 08.07.06, 15:37
                  Szkoda,że już wszyscy wyjeżdżacie.
                  Na wasze miejsce przyjadą Ukraińcy.
                  Za 100 lat wasze prawnuki przyjadą tu na wakacje,obejżeć ziemię przodków...
                  ...zwaną od teraz Ukrainą Nowozachodnią:)))
                  SLAVA UKRAINA!
                • bronek24 emigracja to stres i koszmar 08.07.06, 16:05
                  Jadac dwa tygodnie temu do Kornwalii zauwazylem nagle, w srodku hrabstwa
                  Devon, kompletne zadupie, zywej duszy, na bocznej scianie jakiejs chalupy
                  napis "Fuck off Poles"(przepraszam, cytat). To sa poczatki tego backlash, o
                  ktorego prawdopodobienstwie ktos tu wyzej wspomnial.

                  Co tu duzo mowic, MASOWA emigracja/imigracja jest b.negatywnym zjawiskiem dla
                  obu stron. Oczywiscie Europejczykowi latwiej sie zaaklimatyzowac w innym
                  europejskim kraju anizeli niepismiennemu Kurdowi z Turcji , ktory szykuje sobie
                  i swojej rodzinie stres na kilka pokolen, ale w sytuacji masowego najazdu na
                  jakis kraj przestaje on (ten Europejczyk) byc indywidualna jednostka, a zaczyna
                  byc postrzegany jako czesc tej masy, ktora po jakims czasie zaczyna tubylcom
                  przeszkadzac.
                  Juz w Wlk.Brytanii zaczynaja sie krytyczne analizy wplywu taniej sily roboczej
                  z Polski na poziom plac w niewykwalifikowanym sektorze.

                  Jesli chodzi o inwestycje w Polsce przez powracajacych emigrantow : to czyste
                  mrzonki - jakie mozna sumy oszczedzic w ciagu kilku lat, zeby rzeczywiscie
                  zrobic jakas produktywna inwestycje? Nawet 50 -60 tys funtow (marzenie scietej
                  glowy dla wiekszosci) to jedynie cena mieszkania w wiekszym miescie albo domu
                  na wsi. Na istotne inwestycje produkcyjne nikogo z indywidualnych emigrantow
                  nigdy nie bedzie stac, to po prostu ekonomicznie niemozliwe.
                  • wiarusik Re: emigracja to stres i koszmar 08.07.06, 16:22
                    Jeszcze jedno:
                    jak zachodem będą wstrząsać pogromy Polaków,wypadałoby wrócić.
                    Niestety,może już nie być do czego......
                  • stregaren Nie mam zamiaru wracac ! 08.07.06, 16:25
                    10 lat poza granicami Polski, w innym kraju, ktory mnie szanuje, pozwala
                    pracowac, rozwijac sie. Tu po trudnych (jak zwykle na emigracji) poczatkach
                    moglam zdobyc wyzsze wyksztalcenie na dwoch swietnych uniwersytach, zdobyc
                    wysoki tytul (doktorat), znalazlam prace.
                    Zostalam doceniona.
                    W momencie, gdy wyjezdzalam w Polsce zas nikt nie przejmowal sie losem
                    utalentowanych mlodych ludzi, ktory chetnie przyjeliby kazda posade po studiach
                    magisterskich w Krakowie. Moja decyzja o wyjezdzie byla bardzo szybka i niczego
                    nie zaluje. Wszystkich mlodych zachecam : wyjezdzajcie bez zastanowienia!!!!
                    Rzadzacy krajem tylko sadzaja swoje tyleczki na wysokach stolkach. Wami nikt
                    sie nie przejmie. Poza granicami kraju odzyjecie, otworzycie sie na inny swiat,
                    kulture, na innych ludzi.Bedziecie traktowani jak ludzie.
                    • wiarusik Re: Nie mam zamiaru wracac ! 08.07.06, 17:01
                      NIEEEEEEEEE!!!!
                      Ja tu zostanę i pędę taszczył kamień na samą górę.
                      Są rzeczy ważniejsze niż dobra praca,samochód,dom ale za granicą.
                    • johnny_blaze Re: 6 lat poza krajem ! 08.07.06, 17:14
                      Stregaren.. jedyni ludzie ktorzy mnie szanuja do tej pory to wlasnie Polacy
                      (bron Boze nie zagranica!) Wiec mialas pecha, kazdy z nas ma hmm.. "wolna wole"
                      i zadecyduje czy jechac czy nie , jak szybko wrocic.. Skoro siedzisz zagranica,
                      to miej na tyle szacunku, dla innych i desperacko nie wrzeszcz "jedzcie bez
                      zastanowienia".. Po Twoich poscie widac, ze otwarta na inne kultury chyba nie
                      jestes do konca, czyzbys nie znala smutnych "przypadkow" Twoich rodakow
                      zagranica, nie wszyscy sobie radza, mnie sie udalo tak srednio; "srednio"
                      znaczy jestem za daleko od Polski, wolalem byc hmm.. gdzies w Europie (tu w
                      Kanadzie mam zone- naturalizowana Greczynke- i dziecko)..
                      • stregaren Re: 6 lat poza krajem ! 08.07.06, 19:43
                        Johnny, Nie mowie, ze za granica jest latwo. Poczatki moje tez byly bardzo
                        trudne, ale nie mam niestety zbytnio szacunku do kraju, ktory nic nie robi aby
                        zatrzymac mlodych, zdolnych ludzi w swoim kraju (prosze podaj mi choc jeden
                        powod powrotu ??? praca ? Nie ma. Mieszkania? drogie, bez pracy ani rusz
                        Czynsz ? Drogi, oplaty za gaz itp ? drogie. Wszedzie tylko lapowkarstwo i nic
                        poza tym) Chodzi mi o to, ze tutaj, gdzie jestem nie od razu przyjeto mnie z
                        otwartymi rekami,po studiach, specjalizacjach itp musialam sie wykazac, niezle
                        napocic i ciagle szukac, szukac, zdarzalo mi sie wysylac po 100 CV dziennie (z
                        reka na sercu), nastepnie gdy juz zaczelam pracowac-musialam przekonac do
                        swoich kompetencji "nieufnych tubylcow".
                        Co do otwarcia sie na kulture-nie bede komentowac Twoich zaczepek. Pracuje z
                        ludzmi z ponad 20 roznych krajow swiata, w duzej miedzynarodowej firmie o
                        roznych jezykach, wyznaniach i przekonanich seksualnych. Bardzo mi odpowiada
                        taki klimat.Zycze Ci powodzenia.
                    • freud1 Raczej nie wroca... 09.07.06, 01:05
                      Grecy, Wlosi, Hiszpanie, Portugalczycy, Irlandczycy, ba nawet Rosjanie (w
                      niedalekiej przyszlosci) owszem, ale z pewnoscia nie wiekszosc z nas (tzn.
                      Polonii). Chyba ze w mundurze obcego wojska... Powod? To proste, Polacy jak
                      zaden inny narod, przechodza juz po stosunkowo krotkim pobycie za granica
                      niezwykla metamorfoze. Z wlasnego, z racji dzialalnosci w SPD i DPG NRW dosc
                      bogatego doswiadczenia z rodakami mieszkajacymi w Niemczech, jestem pewien, ze
                      polscy emigranci juz niebawem wystawia Polsce rachunek. Slony i bolesny. Nasi
                      rodacy (i nie mowie tu o Aussiedlerach etc., bo to juz jakby inny temat) sa,
                      ogolnie rzecz biorac, bardziej niemieccy niz sami Niemcy. Niepokojace jest to,
                      ze ta swoja niemieckosc definiuja w bardzo specyficzny sposob. Czasami odnosze
                      nawet wrazenie, ze ich ulubionym (a moze i jedynym) hobby jest opluwanie i
                      oczernianie Polski. Najgorszym w tym wszystkim jest to, ze nikt tego od nich nie
                      wymaga, nie mowiac juz o tym, zeby byli do tego zmuszani. Trudno jest
                      polemizowac z Niemcami na temat Polski (a jak mam nadzieje wiadomo, opinia o
                      Polsce po drugiej stronie Odry jest nieciekawa) kiedy jednym z tych Niemcow
                      okazuje sie koles (rodak oczywiscie), ktory roztacza przed uczestnikami dyskusji
                      wizje kraju dzikiego, nedznego (nie, nie biednego, ale nedznego), w ktorym nie
                      zansz dnia ani godziny, kiedy zostaniesz zasztyletowany w bialy dzien przed
                      ratuszem, stojac w kolejce po piwo w proszku. Odwiedzajac ostatnio w NRW jedna
                      ze szkol srednich z grupa rzeszowskich dzieciakow z jednego z tamtejszych
                      gimnaziow (praktycznie kazdy z komurka, z przenosnymi konsolami do gier,
                      I-podami itp.) mialem zaszczyt wysluchac wykladu nt. "Bieda w Polsce" autorstwa
                      dziweczyny z Wroclawia, o przepraszam, chcialem powiedziec Breslau (siksa za
                      kazdym razem zwracala 12. letnim dzieciakom uwage). Nie musze chyba dodawac, ze
                      dziolcha w Niemczech jakby od niedawna (raptem 2 lata), ale referowala
                      oczywiscie po niemiecku (ech, ale co to byl za niemiecki). W trakcie owego
                      referatu (rzadko tylko przerywanego chichotkami autorki), moglem wraz z
                      dzieciakami dowiedziec sie min. tego, ze sredni czynsz w Polse wynosi 1200 pln,
                      przy sredniej placy wysokosci 700 pln (przy kompletnym braku jakiegokolwiek
                      wsparcia od panstwa). Natomiast srednia wielkosc powierzchni gospodarstw rolnych
                      wynosi raptem 3,5ha, przyczym ca. 90% gospodarstw nie przekracza tej liczby
                      (zdajac sobie sprawe z niskiej samooceny w kraju nt. gospodarki, takze rolnej,
                      odsylam wszystkich zainteresowanych na strony obop w celu przekonania sie jak ta
                      sytuacja wyglada naprawde). Na koniec, jakze interesujacego - szczegolnie dla
                      12.letnich dzieciakow- referatu, moglismy przysluchac sie jeszcze dyskusji
                      toczonej przez grupe niemieckich uczniow obecnych na sali. Dyskusji ponad
                      naszymi glowami, gdyz po slawnym referacie, jakos nie moglem sie zdobyc na
                      dalsze tlumaczenie. Jest to tylko jeden malenki epizodzik, choc zapewniam, ze
                      tylko ja sam moglbym ich podawac wlasciwie w nieskonczonosc.
                      Przepraszam, ze uogolniam opierajac sie tylko i wylacznie, ze wzgledu na
                      zamieszkanie, na sytuacji w Niemczech. Obawiam sie jednak, ze wszedzie tam gdzie
                      sa Polacy sytuacja, w roznym stadium, jest podobna. Z reszta wystarczy poczytac
                      sobie wypowiedzi boedermana, ktory "Polsce dobrze nie zyczy". Coz, tak to sie
                      przewaznie zaczyna...
                      W odruznieniu do Bosniakow, czy Rosjan, ktorzy w kraju swojego pochodzenia
                      doswiadczyli nie takich krzywd i biedy jestesmy mistrzami w kalniu wlasnego
                      gniazda. Niestety...
                      Dobrej nocy
                      • stregaren Re: Raczej nie wroca... 09.07.06, 13:18
                        W pewnym sensie masz racje : nie nalezy tak opisywac wlasnego kraju, w ktorym
                        mimo wszystko sie wychowalo, chodzilo do szkoly, jakos zylo....No
                        wlasnie "jakos". Niestety znam wielu ludzi, ktorzy zarabiaja 500 zl miesiecznie
                        (pielegniarka) i trzeba z tego utrzymac rodzine wiec fakt faktem : tak jest.
                        Nieprzyjemnym faktem jest to, ze Polacy innym narodom tak czarno przedstawiaja
                        kraj. Ja zawsze mowie, ze tam zyc sie raczej nie da obecnie, ale za to mamy
                        niesamowite mozliwosci jesli chodzi o turystyke i zawsze zachecam obcokrajowcow
                        do odwiedzania mojego kraju. Mamy przeciez wspaniale czyste powietrze, piekne
                        jeziora, zdrowa zywnosc : o tym trzeba mowic, a jesli zapytaja juz o warunki
                        zycia, pracy i kariery-to niestety powiem im prawde : zadnych mozliwosci pracy,
                        placy, mieszkania, nedzne mozliwosci, nedzne wynagrodzenia. Takie sa fakty. Ja
                        do Polski nie wroce, ale staram sie obiektywnie przedstawiac obcokrajowcom nasz
                        piekny kraj.Zreszta wielu z moich znajomych juz Polske odwiedzilo i zakochalo
                        sie w krajobrazach, zyczliwosci i goscinnosci Polakow....no i te piekne Polki :)
                        Powodzenia wszystkim i milej niedzieli !
                  • cabernet.merlot Re: emigracja to stres i koszmar 08.07.06, 19:52
                    bronek24 napisał:

                    > Jadac dwa tygodnie temu do Kornwalii zauwazylem nagle, w srodku hrabstwa
                    > Devon, kompletne zadupie, zywej duszy, na bocznej scianie jakiejs chalupy
                    > napis "Fuck off Poles"(przepraszam, cytat). To sa poczatki tego backlash, o
                    > ktorego prawdopodobienstwie ktos tu wyzej wspomnial.


                    Zajechales wlasnie do tamtejszego zascianka.
                    On jest identyczny jak polski.
                    Ogladajac taki zascianek z zewnatrza, a nie
                    od wewnatrz, nmozesz sobaczyc jako on jest beznadziejny.
                    To byly kornwalijskie buraki.


                    >
                    > Co tu duzo mowic, MASOWA emigracja/imigracja jest b.negatywnym zjawiskiem dla
                    > obu stron. Oczywiscie Europejczykowi latwiej sie zaaklimatyzowac w innym
                    > europejskim kraju anizeli niepismiennemu Kurdowi z Turcji , ktory szykuje sobie
                    >
                    > i swojej rodzinie stres na kilka pokolen, ale w sytuacji masowego najazdu na
                    > jakis kraj przestaje on (ten Europejczyk) byc indywidualna jednostka, a zaczyna
                    >
                    > byc postrzegany jako czesc tej masy, ktora po jakims czasie zaczyna tubylcom
                    > przeszkadzac.
                    > Juz w Wlk.Brytanii zaczynaja sie krytyczne analizy wplywu taniej sily roboczej
                    >
                    > z Polski na poziom plac w niewykwalifikowanym sektorze.
                    >
                    > Jesli chodzi o inwestycje w Polsce przez powracajacych emigrantow : to czyste
                    > mrzonki - jakie mozna sumy oszczedzic w ciagu kilku lat, zeby rzeczywiscie
                    > zrobic jakas produktywna inwestycje? Nawet 50 -60 tys funtow (marzenie scietej
                    > glowy dla wiekszosci) to jedynie cena mieszkania w wiekszym miescie albo domu
                    > na wsi. Na istotne inwestycje produkcyjne nikogo z indywidualnych emigrantow
                    > nigdy nie bedzie stac, to po prostu ekonomicznie niemozliwe.

                    Calkowicie sie zgadzam. Mogliby co najwyzej, wracajac masowo, stworzyc rynek
                    na towary konsumpcyjne, podnaszac jednoczesnie poziom cen.
                    • bronek24 Re: emigracja to stres i koszmar 08.07.06, 23:01
                      Nie bardzo mnie zrozumiales.
                      Po pierwsze, to bylo w Devon, w DRODZE do Kornwalii, wiec nie "kornwalijskie
                      buraki", jak to wdziecznie nazywasz.
                      Po drugie, nie miala ta anegdota negatywnie rzutowac na tubylcow, a jedynie
                      zilustrowac fakt byc moze rozpoczynajacego sie tzw backlash miejscowej ludnosci
                      wobec hord cudzoziemcow najezdzajacych ich kraj. Ciekawe, czy podobaloby ci
                      sie, gdyby nagle okolo miliona osobnikow jakiejs nacji zwaliloby ci sie na
                      glowe w Polsce.

                      Zauwazmy, ze rzad labourzystowski nie pytal sie wyborcow, czy zgadzaja sie na
                      nieograniczona imigracje z nowych 10ciu krajow unii europejskiej; nie bylo o
                      tym mowy w manifescie wyborczym, zadnego tzw white paper, referendum, czy tp.

                      Od lat brytyjskie rzady roznej masci prowadza katastrofalna polityke
                      imigracyjna, wpuszczajac do kraju kogo sie da : tabuny niewykwalifikowanych,
                      niepismiennych Kurdow, Albanczykow (teraz swietnie kwitnie mafia albanska w
                      Londynie), muzulmanow ze wszystkich zakatkow swiata po to zeby wysadzali ich w
                      powietrze w zamachach terrorystycznych, itd., itp.

                      Cierpliwy brytyjski narod jakos to znosil od lat, ale zaczyna powoli (a nawet
                      dosyc szybko) miec tego dosyc. Otwarcie granic dla nowych czlonkow unii zostalo
                      przyjete wprawdzie sceptycznie, ale poczatkowo w miare spokojnie : to przeciez
                      Europejczycy, mowiono, chrzescijanie, jakas odmiana na lepsze po hordach
                      odleglych kulturowo ludow zakutanych w zawijaki, nie palacych sie do zadnej
                      pracy, za to ochoczo przesiadujacych w meczetach cale dni, z przerwa tylko na
                      pobranie zasilku z poczty. Nikomu (lacznie z rzadem) nie przyszlo do glowy, ze
                      zjawia sie tak ogromne masy ludzi, glownie z Polski .

                      Jak pisalem uprzednio,zaczely sie ukazywac w prasie i w BBC analizy wplywu tego
                      fenomenu, czyli masowej, naglej imigracji zarobkowej na sytuacje na brytyjskim,
                      glownie niewykwalifikowanym, rynku pracy i wnioski, jak na razie,nie sa
                      pozytywne.

                      Zdecydowanie obnizyly sie stawki plac; oczekuje sie katastrofy mieszkaniowej,
                      przedszkolnej, szkolnej (po jakims okresie, oczywiscie), uslug zdrowotnych (juz
                      na fatalnym poziomie, glownie ze wzgledu na szalony popyt na
                      wszystko, "bezplatne" przeciez), jako ze wiekszosc imigrantow deklaruje sie z
                      checia pozostania w Wlk. Brytanii, a nie powrotu do swoich krajow, zeby
                      tam "inwestowac", jak to beztrosko i naiwnie przewiduja rozni politycy po obu
                      stronach.
                  • usak Re: emigracja to stres i koszmar 09.07.06, 06:02
                    Czyli Twoim zdaniem wykup mieszkania w duzym miescie lub domu na wsi to zadna
                    inwestycja?
          • me-e Re: Mam pytanie 09.07.06, 02:48
            ...to ty nie wiesz...to sa bezprtyjni fachowcy z kc lsd i PO...oraz od
            pawlaka...
    • thorgal10 Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 16:26
      Bardzo ciekawa dyskusja.

      Ja teraz kończe studia magisterskie w Manchester'ze i wracam do Polski, bo mam
      tam równie dobre warunki do rozwoju, oczywiście mniejsze zarobki, ale myślę, że
      w przeciągu kilku lat sytuacja znacznie się poprawi.

      Co do różnych kultur to osobiście miałem więcej wspólnych tematów z Irańczykiem
      niż z Chińczykiem czy Malezyjczykiem - chodzi głównie o filmy, samochody, stare
      gry komputerowe czy muzykę. Mam trzech kolegów z Dalekiego Wchodu i z nimi
      świetnie się rozmawia, ale tak jakby ich "wiedza" zaczynała się od końca lat 90-
      tych, widać to np. przy oglądaniu reklam telewizyjnych, które w swojej treści
      odnoszą się do jakiegoś zdarzenia z przeszłości, Europejczyk nie ma problemów
      z "załapaniem", a Chińczyk już nie widzi powiązania.

      Z drugiej strony Malezyjczyk tłumaczy mi ich historie i opowiada o gwiazdach
      muzyki, które sprzedają miliony płyt, a ja nie mam zielonego pojęcia...

      Pozdrawiam,
    • milis2 Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 16:30
      Bardzo mądry i treściwy artykuł.
    • as200 Re: Wrócić i zainwestować 08.07.06, 16:36
      Idealem "mieszczanina" bylo dzialac w byznesie, zarabiac, produkowac importowac,
      exportowac inwestowac, sponsorowac sztuke, budowac eleganckie miasta ...

      Idealem "chlopa panszczyznianego" bylo wymigac sie od pracy, odpoczac, pojsc na
      ryby, podklusowac, ukrasc kure, czasem spalic panu dwor...

      W jednej z rysunkowych historyjek Adamsa o inzynierze Dilbercie czytamy o ideale
      pracownika: "we want them smart but cluless" . Czasami "elity" mysla, ze
      niewolnik jest najlepszym pracownikiem. Patrzac na historie przywilejow
      szlacheckich w Polsce widac, ze panujaca klasa ziemian, tak wlasnie myslala
      ograniczajac prawa mieszczan i wpedzajac chlopow we wtorne poddanstwo.
      Historia nie wybacza takich bledow. Potomkowie panszczyznianych chlopow nie
      umieja sie rzadzic.

      Dwie rozne mentalnosci: wiara ze mozna cos zrobic i wiara, ze nic sie nie da
      zrobic.
      Spoleczenstwo wytwarza, zbiorowym dzialaniem, ale glownie elit, dminacje jednej
      albo drugiej atmosfery.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka