eva15
31.07.06, 21:10
"(...)Chavez popełnia ten sam grzech arogancji, a przede wszystkim
ignorancji, jaki cechuje małych satrapów przekonanych o trwałej lojalności
wielkich tego świata (...)".
Jak ta naiwna Wenezuela z łzawej opowieści autora podobna do naiwnej Polski,
kto by przypuszczał? Toczka w toczkę rzekłby niejeden Rosjanin.
"(...)Szkoda, że Chavez (...) nie przepytał Castro o wnioski z rakietowego
kryzysu w październiku roku 1962. Castro i Che razem z całym światem
dowiedzieli się wtedy o wszystkim przez radio, że Moskwa ich zdradziła, że
nie uprzedzając Hawany, Chruszczow skapitulował przed Kennedym i sowieckie
rakiety zainstalowane na Kubie posłusznie wycofał(...)..
No zupełnie jak kochana Hameryka skapitulowała przed Stalinem w Tehereanie i
Jałcie zdradzając Polskę. Polski też nikt nie uprzedził, też się z radia
dowiedziała. Toczka w toczkę....
"(...) wielkie mocarstwa nie mają przyjaciół, mają tylko interesy. Chavez też
to kiedyś zrozumie. I też na własnej skórze."
To już brzmi kasandrycznie i groźnie dla Polski. Może ona się wreszcie po tym
wzruszającym artykule w stylu brazylijskiej telenoweli ocknie?