Dodaj do ulubionych

Tragedia na Śniardwach: żeglarz nie żyje

14.08.06, 14:07
[']
Obserwuj wątek
    • lucja17 Re: Tragedia na Śniardwach: żeglarz nie żyje 14.08.06, 14:28
      Jestem z Wami...
      • maciekamigo A na drogach... 14.08.06, 15:36
        w długi weekend zginęło już kilkadziesiąt osób...
    • tiuia [*] 14.08.06, 15:06
      A zeglowanie wydaje sie takim przyjemnym zajeciem... Ale zastanawiam sie czemu
      oni plywali w nocy
      • neiden problem jest inny! 14.08.06, 15:25
        polscy zeglarze nie posiadajacy radia VHF do komunikacji pomiedzy jachtami czy
        portem.nie rozumiem tego inwestuja powazne pieniadze w jachty - ale radio w
        ceni 300 - 1000 zl.nie jest znane.telefony komurkowe sa jeszcze tansze.ciekawy
        jestem co daja te "patenty" sternikow ,kapitanow. ale bezpieczenstwo jest
        lekcewazone.
        • paragraf222 Zawsze się znajdzie 14.08.06, 15:53
          Zawsze się znajdzie jakiś pajac, który wszystko wie najlepiej, bo oprócz niego wszyscy inni Polacy to kompletne głupki.
          Taki osobnik na ogół nie umie czytać ze zrozumieniem, koncetruje się na dawaniu wspaniałych rad, godnych Wujka Dobra Rada z "Misia".
          "Telefony konurkowe" nie istnieją, żeglarze mieli telefony komórkowe, które zamokły, tak samo jak zamokłoby radio. Przed wywrotką prawdopodobnie nie mieli powodu żeby wzywać pomocy, po wywrotce nie był jak , bo jacht zatonał (tu pytanie dlaczego, bo nie powinien).
          Co dają "patenty kapitanów"? Gdybyś miał choć blade pojecie o żeglarstwie to byś wiedział że nie ma patentu kapitana żeglugi śródlądowej. Pewnie jacht widziałeś tylko z brzegu, ale jesteś przekonany że świetnie się znasz na bezpieczeństwie żeglowania.
          • jurmak1 Re: Zawsze się znajdzie 14.08.06, 16:10
            paragraf222 napisał:


            > "Telefony konurkowe" nie istnieją, żeglarze mieli telefony komórkowe, które zam
            > okły, tak samo jak zamokłoby radio. Przed wywrotką prawdopodobnie nie mieli pow
            > odu żeby wzywać pomocy, po wywrotce nie był jak , bo jacht zatonał (tu pytanie
            > dlaczego, bo nie powinien).

            Osoba która wsiada na jacht z komórką bez aqapacka jest mówiąc delikatnie
            nieodpowiedzialna żeby nie powiedzieć brutalnie głupa...
            • foq kto tu jest głupi..? 22.08.06, 14:21
              > Osoba która wsiada na jacht z komórką bez aqapacka jest mówiąc delikatnie
              > nieodpowiedzialna żeby nie powiedzieć brutalnie głupa...

              A to ciekawe, ja do tej pory sądziłem, że tym zaszczytnym mianem można raczej
              uhonorować takich, którzy pływają podczas burzy na Śniardwach, po 18-tej i w
              dodatku na niesprawnej, a raczej wręcz rozpadającej się łajbie..
              A już pozostanie w wodzie na całą noc, niedaleko brzegu, ale w odludnym miejscu
              i bez szans na ratunek przed świtem, miast spokojnie z wiatrem, w kamizelkach,
              spłynąć do najbliższego brzegu - Medal Myśliciela!
              Jak widać, Bóg kocha idiotów (i sypatyków hipotermii)..
        • anewo Re: problem jest inny! 14.08.06, 15:57
          neiden napisał:

          nie rozumiem tego inwestuja powazne pieniadze w jachty - ale radio w
          > ceni 300 - 1000 zl.nie jest znane.telefony komurkowe sa jeszcze tansze.ciekawy
          > jestem co daja te "patenty" sternikow ,kapitanow. ale bezpieczenstwo jest
          > lekcewazone.

          Czytaj ze zrozumieniem! Telefony im zamokły, nie mogli zadzwonić. A co byłoby z
          radia, które znajdowałoby się w kabinie 7 metrów pod wodą?

          Czasami lepiej przemilczeć niż pisać głupoty!
          • borrka1 Re: problem jest inny! 15.08.06, 00:23
            anewo napisała:

            > neiden napisał:
            >
            > nie rozumiem tego inwestuja powazne pieniadze w jachty - ale radio w
            > > ceni 300 - 1000 zl.nie jest znane.telefony komurkowe sa jeszcze tansze.ci
            > ekawy
            > > jestem co daja te "patenty" sternikow ,kapitanow. ale bezpieczenstwo jest
            >
            > > lekcewazone.
            >
            > Czytaj ze zrozumieniem! Telefony im zamokły, nie mogli zadzwonić. A co byłoby
            z
            > radia, które znajdowałoby się w kabinie 7 metrów pod wodą?
            >
            > Czasami lepiej przemilczeć niż pisać głupoty!


            w pewnym sensie ma racje,jest taki model telefonu(a moze juz byl,widzialem to
            pare lat temu) "nieprzemakalny",chyba Nokia,ktory smialo mozesz zanurzyc pod
            wode i nic mu nie bedzie.Gdybym mial zamiar "jachtowac"czy tez zajmowac sie
            czyms podobnym mokrym,to obowiazkowo zaopatrzylbym sie w taki aparat.
            • lojejek Re: problem jest inny! 15.08.06, 09:58
              jaka hipokryzja obecnie na jeziorach znajduje się pewnie kilka tysięcy jachtów,
              większość z nich nie bierze pod uwage, że będzie miało wypadek a tym bardziej
              nie kupuje telefonu za kilka stów na tę okazję.
              Zdarzyła się tragedia, ale wg. mnie nie ma co szukać winnych, bo nie mieli tego
              tego i tego. Niech ktoś zrobi rachunek sumienie i z ręką na sercu powie, że jak
              wypływa na mazury to to wszystko ma. Zresztą może gdyby armator zapewniał takie
              środki to ok. Ja w tym roku wypożyczająć łodke na 6 osób dostać 2 kapoki na
              30kg;/ Doprawdy urocze, ale taką wagę to miałam w podstawowce.

              Co do środków pirotechnicznych to w tym roku miałam okazje oglądać racę zieloną
              i czerwoną prze urocze, ktoś świętował urodziny ;/

        • kpt_kloss Radio moze nie wystarczyc ... 14.08.06, 15:59
          Kiedy sie wywraca jacht moze nie byc czasu zeby uzyc radia bo wywrotka dzieje
          sie bardzo szybko. Po wywrotce radio, ktore znajduje sie wewnatrz jachtu, jest
          takze zatopione i zamoczone, zapewne nie bedzie dzialac. Zatem radio moze nie
          byc pomocne. Byc moze bardziej pomocnym urzadzeniem moze byc tzw emergency
          beacon. Wysyla ono droga satelitarna do sluzb ratowniczych sygnal SOS wraz z
          pozycja GPS. Jest ono bardziej poreczne i wodoodporne niz radio. Nie jestem
          pewien ile kosztuje ale chyba mniej niz radio. Zeglarze pelnomorscy uzywaja je
          w czasie rejsow oceanicznych. Jak sie okazuje moze byc takze przydatne na
          duzych jeziorach ktore potrafia byc rownie niebezpieczne jak morza.
          • marek.kaszczyc Re: Radio moze nie wystarczyc ... 14.08.06, 17:20
            EPIRB, o ktorym tu piszesz kosztuje kilkatysiecy zlotych i jest mowiac szczerze
            na wyrost przy rejsach srodladowych. Koniecznoscia natomiast jest tzw. aquapack
            na telefony komorkowe, ktore same w sobie jednak nie sa srodkiem ratunkowym w
            zegludze. Natomiast to co podpowiada dobra praktyka zeglarska to zaopatrzenie
            lodki w srodki pirotechniczne, ktore w takich przypadkach z pewnoscia pomoglyby
            wezwac pomoc.
            Gdyby ludzi edukowac zeglarsko, a nie ciagle klasc im pod nogi ustawy-knoty o
            uprawianiu zeglarstwa moze takich przypadkow byloby mniej.
            Stopy wody
            • mala_zeglarka Re: Radio moze nie wystarczyc ... 14.08.06, 22:55
              A jak użyliby tych sirodków pirotechnicznych, które zapewne byłyby schowane w
              kabinie. A może jeszcze użyli by do tego zapałek ???
              • marek.kaszczyc Re: Radio moze nie wystarczyc ... 15.08.06, 09:30
                No widzisz mala_zeglarko jak niewiele wiesz po szkoleniu PZZ (jesli takowe
                przeszlas, a domniemam, ze tak). Srodki pirotechniczne przechowuje sie w takiej
                fajnej, zoltej beczce, ktora jest szczelnie zakrecona, a co za tym idzie, w
                ktorej znajduje sie powietrze. Odpowiedz sobie sama co dzieje sie z nia kiedy
                wpadnie do wody. O srodkach pirotechnicznych tez radze poczytac troszke wiecej
                jesli chcesz wiedziec jak sie je aktywuje....no chyba, ze nie zalezy Ci na tym
                zeby miec je pod reka i wiedziec jak uzyc. W takim wypadku zycze milego
                zeglowania i spokojnej glowy jako skipper.
                Bezpiecznych przejsc i stopy wody
        • mala_zeglarka Re: problem jest inny! 14.08.06, 22:51
          Co do tego radia to nie mam zdania, a telefony podobno im zamokły. Nie wiem co
          dają patenty. A co dają prawa jazdy ?
      • jurmak1 Re: [*] 14.08.06, 15:38
        tiuia napisała:

        > A zeglowanie wydaje sie takim przyjemnym zajeciem... Ale zastanawiam sie czemu
        > oni plywali w nocy

        1800 to jest noc?
    • sfuj_hlop Re: Tragedia na Śniardwach: żeglarz nie żyje 14.08.06, 16:51
      Pływałem po Mazurach już prawie 20 lat temu. Komórek jeszcze nie było, a i tak
      wrzucało się wszystkie najważniejsze rzeczy do toreb plastikowych właśnie po to,
      by w razie wywrotki nie przemokły. Tak ciężo pomyśleć, że dokumenty, pieniądze,
      komórki (papierosy) trzeba zapakować w torby plastikowe?!
    • tereska82 Jak to możliwe ? 14.08.06, 17:56
      Przecież o godzinie 18 jest jeszcze jasno. Czy ludzie będący na brzegu nie
      zauważyli wywrotki? I dlaczego Ci żeglarze nie próbowali dopłynąć do brzegu?
      Przecież mieli kamizelki ratunkowe, w ten sposób nic by nie ryzykowali, a może
      wszyscy by przeżyli. Jak mogli zostać na całą noc w wodzie? Przecież wiadomo że
      organizm się wtedy wyziębia. Może chcieli pilnować jachtu, ale przecież w takiej
      sytuacji ważniejsze jest zdrowie i życie a nie jacht.
      Ja nie oskarżam tych ludzi, nie oceniam, zastanawiam się tylko głośno jak
      mogło dojść do tej tragedii.
      • mala_zeglarka Re: Jak to możliwe ? 14.08.06, 23:03
        Jest taka zasada żeby nie oddalać się od jachtu po wywrotce. Przy dużej fali (na
        Śniardwach prawie zawsze jest) płynąć jest bardzo trudno, a ponoć do brzegu
        mieli 1km. I zastanów się co oni by zrobili gdyby dopłyneli? Poszliby o
        zmieszchu przez ciemny las, w mokrych ubraniach, w szoku po wypadku, a moze
        jeszcze w burzy jakieś 5km, a może więcej??
    • sunnysideup Re: Tragedia na Śniardwach: żeglarz nie żyje 14.08.06, 20:57
      Ja się zastanawiam dlaczego żaden z nich nie zdecydował się płynąć wław na ląd, skoro zdarzyło się to o godz. 18 niedaleko "przesmyku z jeziorem Seksty koło miejscowości Niedźwiedzi Róg". W kapoku nawet metrowa fala nie jest specjalnie groźna a odległość typu 1-2 km średnio sprawna osoba - o ile nie będzie musiała płynąć pod wiatr - jest w stanie pokonać w sytuacji zagrożenia. Może gdyby maszt nie wystawał nikt by nie zginął...? Czy ktoś zna bliżej okoliczności tego zdarzenia?
      • sfuj_hlop Re: Tragedia na Śniardwach: żeglarz nie żyje 14.08.06, 21:10
        Cała ta tragedia wydaje mi się być tragikomedią. Dorośli i dojrzali ludzie
        zachowali się jak smarkacze. Nie zabezpieczyli sobie środków w razie wywrotki,
        do wypadku doszło po zmroku (???)(jaki żeglarz pływa po zmroku?!@), nie podjęli
        próby płynięcia do brzegu, by wezwać pomoc, nie mieli zabezpieczonych rzeczy
        (suche ciuchy, buty, tel. komórkowy, portfele zapakowane w folię). Totalna
        ignorancja!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka