pieron.slonski
17.08.06, 11:58
GazWyb rozpętał kampanię prasową w obronie młodego SS-mana Grassa.
Czytając te wypociny zauważamy z zażenowaniem, iż dla tych ludzi nie istnieje
przerażająca perspektywa ofiar: co kogo obchodzą miliony Zydów i Polaków
zamordowanych w Auschwitz i w innych miejscach kaźni. Zbrodnie dokonywane
przez oddziały SS również są takie szalenie zatarte.
Ważny jest "wewnętrzny dramat" "bolesne rozdarcie" młodego Grassa. No ileż On
musiał cierpieć nosząc w sobie tę przerażającą prawdę?
A tutaj jeszcze mali ludzie reprezentujący zwierzęcy antynazizm się Go
czepiają?!
Dokładnie tak samo GazWyb pisał i pisze o komuniźmie. Tu też nie są ważne
ofiary. Kto dziś pamięta o ofiarach komunizmu - chyba jeden z drugim jakiś
oszołom! Kto dziś pamięta, na przykład, o tysiącach Slązaków zamordowanych po
wojnie w obozach pracy? A przecież główny sprawca Salomon Morel jest dziś
niewinnym, biednym staruszkiem i tyle przecierpiał.
Obrzydliwie moralna jest ta obłudna optyka, w której nie istnieją ofiary a
problemem są "uwikłania ludzkich losów i tragedie" tych wszystkich SS-manów i
UBe-eków.