unde_malum 19.08.06, 02:34 Patriotą swojego kraju jest ten,kto bezinteresownie działa na jego rzecz. Patriotyzm pozbawiony bezinteresowności nie istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
antytotalitarysta Dla dobrej sławy tow. Jaruzelskiego 19.08.06, 03:08 sporo zrobili tacy jego wielbiciele,jak: A. Michnik i A. Romanowski. Niedługo 38 rocznica operacji "Dunaj",ale w "GW" napisano kiedyś,że władze PRL nie miały chyba innego wyjścia (też mniejsze zło ?). Odpowiedz Link Zgłoś
brak_nadziei Jeszcze za wcześnie na likwidację 19.08.06, 07:56 państwa polskiego ? A kiedy będzie właściwy moment ? Może proeuropejskie elity Polakom to objaśnią. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 odlot Walickiego 19.08.06, 08:58 czy Walicki może pokazać chociaż jednego prawicowego polityka, który po 1989 roku definiował zagrożenie ze strony postkomunistów, jako projekt odbudowania komunizmu? Odpowiedz Link Zgłoś
witaschek Re: Jeszcze za wcześnie na likwidację 19.08.06, 12:55 Takze zauwazylem to zdanie o likwidacji panstwa polskiego. Wlosy mi sie zjezyly i teraz juz jestem na maxa pewny, ze GWno i jego koledzy z Walickim to zdrajcy. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Polska forever? 19.08.06, 14:44 Państwo to nie jest żaden bożek! Może warto to przemyśleć, zamiast rozrywać szaty i wołać: "bluźnierstwo!" Państwo ma do spełnienia pewne funkcje i jest tworem zmieniających się warunków historycznych. Być może niedługo te funkcje, które dotychczas spełniało państwo, ludzie stopniowo będą woleli scedować na inne instytucje. Także ponadnarodowe. (Ja nawet myślę, że tak po prostu będzie.) Z tego, że legioniści Piłsudskiego walczyli o zaistnienie państwa polskiego, nijak nie wynika, że Polacy mają obowiązek podtrzymywać je wiecznie, niezależnie od zmieniających się okoliczności. Może w 1914 byłbym leginionistą. Może niektórzy z legionistów, gdyby jakimś sposobem przenieść ich w czas za 10-20 lat, byliby np. za federalizmem europejskim (to byli w większości bardzo myślący ludzie, a nie jacyś zakuci "patrioci"). Patriotyzm sprowadzający się do irracjonalnego przywiązania do pewnych form i oskarżania prób odejścia od nich o "zdradę" - nie jest wartością godną kultywowania. Ale, wiem, to bardzo wzmacnia własne ego - czuć się kapłanem jakiejś świętości (jakiejkolwiek:) i piętnować bliźnich. "Patriotyzm". Odpowiedz Link Zgłoś
antykomunista101 Re: Polska forever? 26.08.06, 06:13 nick3 napisał: > Może w 1914 byłbym leginionistą. Umiesz rozśmieszyć. Odpowiedz Link Zgłoś
dalecooper Re: Jeszcze za wcześnie na likwidację 21.08.06, 02:32 Zabawne, ale zależy to najprawdopodobniej od sytuacji w Azji. Gdy poziom rozwoju gospodarczego Indii i Chin osiągnie pewien pułap dla wszystkich jako tako myślących ludzi stanie się jasne, że utrzymywanie "rozdrobnienia dzielnicowego" maleńkiej Europy jest pozbawione sensu, ponieważ grozi marginalizacją a w dalszej perspektywie kulturową, ekonomiczną, czy wręcz militarną kolonizacją przez większe i lepiej zorganizowane organizmy państwowe. To, co dziś robi Rosja jest tylko zapowiedzą rzeczywistych zagrożeń, z którymi przyjdzie się nam wszystkim zmierzyć za 15-20 lat. Zrozumieją to w swoim czasie najbardziej twardogłowi nacjonaliści. Im wcześniej jednak zaczniemy podejmować strategiczne decyzje dotyczące kierunków polityki zagranicznej, zaopatrzenia w surowce, czy obronności na poziomie ponadnarodowym, tym większe mamy szanse na zachowanie suwerenności. Odpowiedz Link Zgłoś
besserwisser patriotyzm to wymysł Rewolucji Francuskiej... 19.08.06, 11:50 razem z powszechną służbą wojskową... Odpowiedz Link Zgłoś
sburczymucha Mit jedności narodu 19.08.06, 14:51 ?Tego rodzaju tradycja "nacjonalizmu" w Europie nigdy nie będzie miała szans na zrozumienie i akceptację. Na Zachodzie akceptuje się obronę interesów narodowych, nawet wąsko pojętych?? Bzdura. Wystarczy popatrzec na Irlandie Polnocna i Kraj Baskow, a takze wspomniec wojne Wielkiej Brytanii z Argentyna o kilka wysepek na Atlantyku pod koniec lat 70-tych. ?Nie dość, że nie wejdziemy do Europy jako pełnoprawny partner, ale nie obronimy naszej tożsamości narodowej. Szybko ją skompromitujemy i wszyscy rozsądni ludzie będą od niej uciekać jak najdalej. Calkowicie NIE zgadzam sie z autorem, ktory wypowiada sie z pozycji kompleksu nizszosci wobec Europy Zachodniej, a takze swoich preferencji politycznych i ideologicznych. ?Będą się stawali Europejczykami, z niechęcią myśląc o swoich korzeniach?. Oni juz sa Europejczykami, my zostaniemy kosmopolitami. ?Jeśli utożsamimy wartości narodowe z tak prymitywną prawicą, to integracja z Europą będzie katastrofą dla wszystkich - i dla Europy, i dla nas?. I na czym ta katastrofa bedzie polegac? ?Takim rozumieniem narodu - integralnym, nacjonalistycznym, łączącym polskość z katolicyzmem - nie poradzimy sobie z problemem połączenia polskiej tożsamości z wartościami europejskimi?. ? Do niedawna nawet specjaliści na Zachodzie nie zdawali sobie sprawy, że w Polsce istnieje też inna, obywatelska tradycja używania słowa "naród" i tworzenia ideologii narodowych. Panował schemat: są dwa nacjonalizmy - zachodnioeuropejski, który jest nacjonalizmem obywatelskim, wytworem nowoczesnego państwa, i wschodnioeuropejski, który jest etniczno-plemienny. Wartosci europejskie tworzone byly w dobie kolonializmu. Dlatego w Wielkiej Brytanii, przykladowo, jest tylu ?obywateli? Hindusow, Arabow i Afrykanczykow. My mamy zupelnie inne doswiadczenia i nie mamy zadnych zobowiazan politycznych wobec Hindusow, Arabow i Afrykanczykow. Tzw. ?specjaliści na Zachodzie? probuja nas nawracac, jak nawracano przed wiekami Indian, przy pomocy ?paciorkow? i w imie supremacji cywilizacyjnej Zachodu. Przypomnijmy wiec Zachodowi o niedawnych rozruchach rasowych we Francji, o ograniczeniach emigracyjnych w Holandii, oraz o akcjach terorystycznych w Anglii. W polsce takich wydazen nie ma i dlugo nie bedzie. ?Jestem za państwem narodowym o ograniczonej suwerenności w ramach wspólnoty europejskiej. Chyba jeszcze zbyt wcześnie na jego likwidację. Nazbyt szybki proces ograniczenia świeżo odzyskanej suwerenności wytworzyłby w Polsce fatalny podział na tych, którzy reagują alergicznie na samą chęć zachowania ram narodowych tego społeczeństwa, i tych, którzy są za tym państwem narodowym w sensie mocnym, nie zachodnim, lecz powierzchownie prawicowym.? To jest ?neotrockizm? i wiecznie zywe ?Proletariusze wszystkich krajow laczcie sie?. Pytanie: kto na tej ?ograniczonej suwerennosci? Polski, oraz ?likwidacji panstwowosci polskiej? zyska Polacy, czy Zachod? A moze Powiernictwo Niemieckie? Jak na tym zyskaja Polacy, stajac sie kosmopolitami ?bez ziemi?, zastepujac jezyk polski angielskim? Trzymajac dlon na sercu i spiewajac ?Ode do radosci?? Klutnie o finanse w Unii Europejskiej wskazuja, ze nie ma altruizmu w polityce, a idee autora to utopia. Faktem jest ze na naszym wejsciu do Unii Zachod juz zyskal finansowo. Nam sie wciaz mowi, ze dogonimy Zachod za 30-40 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Stefek Bez Ziemi 19.08.06, 15:32 Ratunku, co za mentalność!!! sburczymucha napisał: > Jak na tym zyskaja Polacy, stajac sie kosmopolitami ?bez ziemi? Ależ wy macie bzika w tym "Naszym Dzienniku"! Masz jakąś ziemię (działkę rolną lub rekreacyjną)? I co? Unia chce ci ją zabrać? Dzięki Unii będzie można nawet coraz łatwiej kupić sobie taką działkę w dowolnej części Europy. Bolejesz nad tym? No i ta urocza antyzachodnia paranoja: > Tzw. ?specjaliści na Zachodzie? probuja nas nawracac Mnie wystarczy, jak uda mi się obronić przed rodzimymi specjalistami od nawracania. Moimi "rodakami":) Mam we własnym kraju wystarczająco wielu chętnych do ograniczenia mojej wolności, bym się bał wyimaginowanych "zachodnich paciorków". > Pytanie: kto na tej ?ograniczonej suwerennosci? Polski, oraz ?likwidacji panstw > owosci polskiej? zyska > Polacy, czy Zachod? "Polska" i "Zachód" to abstrakcyjne hipostazy! Ja zyskam, a moja sąsiadka straci (lub na odwrót). Co to znaczy "Polska zyska"? Może polscy górnicy mają interesy zbieżne (i to nawet długofalowo) z górnikami katalońskimi, a zupełnie rozbieżne z interesami np. polskich rolników? Za wyjątkiem czasów wojny, raczej nie ma nic realnego pod nazwą "interes narodu". Myśl indywidualnie. Realni są jednostkowi ludzie. Najpierw jesteśmy ludźmi dopiero później narodami. > Klutnie o finanse w Unii Europejskiej wskazuja, ze nie ma altruizmu w polityce, Czystego altruizmu może i nie ma, ale i nie jest on potrzebny. Czy Warszawa musi obawiać się Wrocławia tylko dlatego, że "nie ma altruizmu"? Nie. Na dłuższą metę uczciwość i współpraca wszystkim się opłacają (choć Polacy w przeciwieństwie do zachodnich Europejczyków jeszcze słabo to rozumieją) >?neotrockizm? Stary, kogo bedziesz straszył? Może jakieś moherowe panie, czytelniczki twojego pisma. Każda struktura globalizacyjna to "panie dziejku, komuna!"? Rozumiem, że jedyne wolne od "lewactwa" rozwiązanie to samowystarczalne narodowe państwo zamknięte (coś jak KRL-D?:)? > Trzymajac dlon na sercu i spiewajac ?Ode do radosci?? Potrafię sobie wyobrazić, że nic nie czujesz słuchając "Ody do radości". Myślę, że jesteś na tym stratny, ale to mój prywatny pogląd. Ja mogę ci to powiedzieć bardziej identyfikuję się emocjonalnie z "Odą do radości" niż z "Mazurkiem Dąbrowskiego". Wiem, jestem "zdrajcą":))) Ale zajrzyjmy wszyscy w siebie i powiedzmy sobie uczciwie, co czujemy. Szanuję przeszłe pokolenia, dla których "Mazurek Dąbrowskiego" znaczył wiele. Czy dla nas jednak nie jest to sztucznie wskrzeszana emocja należąca nieodwołalnie do świata naszych przodków? Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 bokassie, mojemu niedoszłemu bratu 19.08.06, 23:23 Po pierwsze: posłałem twój post do kosza, bo jest wobec mnie obraźliwy. Po drugie: Mógłbyś ode mnie wymagać, bym ci nie odpowiadał, gdyby to była rozmowa prywatna. Ale nie jest. Wchodząc na publiczne forum po prostu akceptujesz fakt, że na twój post może przyjść odpowiedź. Abyś jednak nie czuł, że zupełnie zignorowałem twoją prośbę, podpinam swój post obok twojego, a nie pod nim. A teraz konkretnie: Gdyby mój "proces myślowy" był tak "do szczętu zdegenerowany", jak mówisz, nie przysporzyłoby ci trudności na jakimś jednym jedynym wybranym przykładzie pokazać jego "pokrętność". Tylko byś na tym zyskał unikając podejrzeń o gołosłowność. Nie robisz tego. Zamiast tego próbujesz retoryką sprawić wrażenie zwolnionego z obowiązku racjonalnej dyskusji. Ograniczasz się do argumentu z autorytetu (zdaniem Tomasza z Akwinu najsłabszy rodzaj argumentacji): Popiełuszko. Tak się składa, że posiadam jeszcze z czasów podziemnych odbity na powielaczu egzemplarz kazań Popiełuszki. O "Narodzie" - nie ma tam wcale! Jest o przebaczeniu, jest o godności, jest o odwadze. Jest nie mało o wolności. Jest sporo o czymś, co w dzisiejszych czasach brzmi niepokojąco: o sprawiedliwości społecznej. Nacjonalizmu a la PiS, Radio Maryja czy Nasz Dziennik nie uświadczysz tam za grosz! (Ciemnogród przywłaszczył sobie Popiełuszkę przede wszystkim dlatego, że on zginął i nadaje się na robienie z siebie zbiorowo męczenników, tudzież kultywowanie nienawistniczego "antykomunizmu". Wątpię, czy taki użytek z jego osoby Popiełuszko by zaaprobował.) Jestem "prowokatorem"? Co to znaczy w kontekście dyskusji na forum - przyznaję się - nie wiem. Ale w pewnym sensie się z tobą zgodzę. Chcę nieco rozruszać "świętości". I sprowokować je do myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
bokassa Mit jedności narodu 19.08.06, 22:15 Oczywistym jest,że 100% jedność narodu to mit,czy złajdaczony bezideowy michnikoidalny gość nick-3 może być moim bratem. Czy pokrętny,do szczętu zdegenerowany proces myślowy,który przedstawia w wielu wypowiedziach można uznać za uprawniony i równorzędny na równi z np.tym co głosił ks.Popiełuszko w swoich kazaniach.Pocieszam się myślą,że w każdym narodzie są szubrawcy,zaprzańcy dla których jedyną ideą jest brak wszelkich zasad i z tego wyciągają wniosek ,że są postępowymi europejczykami.Tylko w jednym zgadzam się z Wałęsą,gdy z wrodzoną sobie przenikliwością stwierdził,że miała być demokracja a teraz każda łajza może mówić i pisać co chce. Błagam dyżurnego,gazetowego prowokatora,bez odbioru. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Mit jedności narodu 19.08.06, 23:13 bokassa napisał: Pocieszam się myślą,że w każdym > narodzie są szubrawcy,zaprzańcy dla których jedyną ideą jest brak wszelkich > zasad ************************************* Kaczyńscy, Giertych, Lepper. Odpowiedz Link Zgłoś
prowdziwy_oberschlesier nick3 i maruda.r - lewicowi "myśliciele" 20.08.06, 18:43 . Odpowiedz Link Zgłoś
janek-007 Przewartosciowujesz tych gosci. Oni z mysleniem... 20.08.06, 18:58 nie maja nic wspolnego. To sda rury przez ktore przelatuja lewackie bzdety. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 A tak kulturalnie się z Panem rozmawiało, 007... 20.08.06, 20:57 A miał się ktoś "wyrobić"... To tak wygląda to "wyrobienie"? Ten wiecznie jednaki u wszystkich pisowców - prawicowy plwotok? Odpowiedz Link Zgłoś
dzienziobry Re: Mit jedności narodu 21.08.06, 02:01 bokassa napisał: >Oczywistym jest, że 100% jedność narodu to mit, czy złajdaczony bezideowy > michnikoidalny gość nick-3 może być moim bratem. Uważam, że problem jest głębszy, bo psychologicznej natury. Co z tego, że ktoś mówi moim językiem, nosi to samo obywatelstwo, uznaje siebie za katolika lub werbalnie ceni podobne wartości, gdy faktycznie między nami występuje emocjonalny dysonans. Mam tu na myśli konieczność istnienia przewagi duchowej więzi, wiodącej ku wspólnocie. Niestety Polacy wykształcili we własnej przeciętnej mentalności(w wyniku dość tragicznej historii) skłonność do podejrzliwości i związanej z tym agresji. Łączy ich na krótko tylko stan zagrożenia. Czytając wypowiedzi nawet na tym forum, nasuwa się obraz "modlitwy" z "Dnia świra". Pojęcie "naród" nie wyrosło samo z siebie. Jest kontynuacją jakiegoś rodowego wątku. A więc leżącego u podstaw ludzkiej cywilizacji. W dobie globalizacji propaguje się świat oparty już na innych (nie związanych z pokrewieństwem) korzeniach. Kreujemy nowy, "lepszy świat", pozbawiony granic, pozwalający na swobodny przepływ ludzi, towarów, usług i kapitału, ignorując wrodzone cechy człowieka, takie jak: skłonność do powielania zachowań ukształtowanych w dzieciństwie, ocena otoczenia pod kątem własnego interesu, nepotyzm, rosnące z wiekiem konserwatywne nastawienie (smutek przemijania). To tylko niektóre cechy modelujące nasze zachowania. Są ważne, bo właśnie one sprawiają, że tak wielu z nas docenia znaczenie granic prywatnej własności i szuka tej niszy w odpowiednim sąsiedztwie, owocami naszej pracy najchętniej dzielimy się z własną rodziną, a potomstwu przekazujemy to co nazywamy rodzinną tradycją. Jest to zupełnie inny behawior, niż typowy, np. dla społeczeństwa mrówek. Trudny również do realizacji w świecie, w którym wszystko podporządkowano rynkowym relacjom: klient-producent-właściciel kapitału. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Naród - psychologiczną "potrzebą wrodzoną"? 21.08.06, 02:57 "Złajdaczony, bezideowy, michnikoidalny gość nick-3" też uważa, że problem jest głębszy. Ani człowiek nie jest "z natury" taki "konserwatywny", jak piszesz, ani współczesny świat taki "mrówczy". Wyselekcjonowałeś sobie wybrane "wrodzone cechy człowieka" > takie jak: skłonność do powielania zachowań > ukształtowanych w dzieciństwie, ocena otoczenia pod kątem własnego interesu, > nepotyzm, rosnące z wiekiem konserwatywne nastawienie (smutek przemijania) Twierdzisz, że są niedostatecznie uwzględnione w wyłaniającym się nowym modelu życia zbiorowego i uważasz, że miałyby z nich wynikać jakieś szczególne wartości tworzące ową słynną, dobrą "wspólnotę". Żałujesz świata "opartego na korzeniach związanych z pokrewieństwem", a wyraźną nieufność budzi w tobie > nowy, "lepszy świat", pozbawiony granic, > pozwalający na swobodny przepływ ludzi, towarów, usług i kapitału, Jego winą ma być to, że ignoruje jakoby wartościotwórczy "nepotyzm" i kilka innych wspólnototwórczych "wrodzonych cech" człowieka (jak "ocena otoczenia pod kątem własnego interesu") Ogólnie rzecz biorąc, niedobry "swobodny przepływ" ma podporządkowywać wszystko rynkowym relacjom: klient-producent-właściciel kapitału. Po pierwsze: konserwatywne "wrodzone cechy" są tylko jednymi z wielu motywacji kierujących ludźmi. Człowiek ma też np. sporą potrzebę zmiany (nuda!:) Po drugie: nawet, gdyby rzeczywiście cechy, o których mówisz, były w człowieku silne zakorzenione, i tak nie widać, by wynikała z nich jakaś szczególnie wartościowa "wspólnota" (naród!) Po trzecie: nie wydają się koniecznym następstwem "swobodnego przepływu" ludzi i towarów - apokaliptyczne konsekwencje w rodzaju "społeczeństwa mrówek". Globalizacja też jest dla ludzi. A w każdym razie możemy jej nadać taki kształt. Swoboda poruszania się, nawet na dużą skalę, nie jest chyba sama z siebie zabójcza (choć Lao-tsy uważał, że ludzie dużo lepiej by zrobili, gdyby siedzieli w domach:) Odpowiedz Link Zgłoś
dzienziobry Re: Naród - psychologiczną "potrzebą wrodzoną"? 22.08.06, 02:09 nick3 napisał: >Po pierwsze: konserwatywne "wrodzone cechy" są tylko jednymi z wielu >motywacji kierujących ludźmi. Człowiek ma też np. sporą potrzebę zmiany (nuda!:) Oczywiście, że są jednymi z wielu motywacji. Właściwie każda ludzka motywacja trafia na przeciwstawną. Tak jak w fizyce występuje tu polaryzacja. Całe życie to nauka wyborów między sprzecznościami tkwiącymi w psychice. W pradziejach naszego języka pojęcie "wątpliwość" oznaczało proces szukania prawdy właśnie między granicami dwóch przeciwieństw. >Po drugie: nawet, gdyby rzeczywiście cechy, o których mówisz, były w człowieku >silne zakorzenione, i tak nie widać, by wynikała z nich jakaś szczególnie >wartościowa "wspólnota" (naród!) Naród to wypadkowa międzyludzkich interakcji. Od zwierząt różni nas, przede wszystkim, umiejętność kodowania informacji w postaci zrozumiałych tylko dla danej grupy symboli. Tak powstawały granice kultury określonej wspólnoty. Potrzeba posiadania własnego języka występuje nawet na poziomie regionów i subkultur młodzieżowych. Chyba "czaisz bazę" :-) W sytuacji amerykanizacji świata i rozwoju elektronicznych translatorów, te granice już znikają otwierając kolejną drogę do mitycznej "wieży Babel". >Po trzecie: nie wydają się koniecznym następstwem "swobodnego przepływu" >ludzi i towarów - apokaliptyczne konsekwencje w rodzaju "społeczeństwa mrówek". Ależ "społeczeństwo mrówek" to model totalitarnego państwa, np. Chin za ojca Mao, czy aktualnie Kuby Fidela Castro. Globalizm to raczej model "nomadyczny", w którym "istniejące wolności" podporządkowano ekonomicznemu rachunkowi - maksymalizacja zysku przy minimalnych nakładach. Właśnie w tym modelu zmienność form i zachowań ma górować nad ich stałością. Jest to "epoka wyrzucania" - przedmiotów jednorazowego użytku. >Globalizacja też jest dla ludzi. A w każdym razie możemy jej nadać taki kształt Też tak sądzę, człowiek ma naturę eksperymentatora. Ale za każdy nieudany eksperyment płacimy wysoką cenę. Ta może przerastać nasze zasoby, fizyczne i psychiczne. Najbardziej zadziwia mnie modne od niedawna pojęcie społeczeństwa otwartego. Pytanie: na co i jak dalece? Jego piewca - Karl Popper - już nie żyje, ale wizję zdążył zaszczepić. Odpowiedz Link Zgłoś