Dodaj do ulubionych

Ameryka tęskni z Europą

20.08.06, 09:40
no to wezcie Turcje w sklad usa, i wszyscy beda happy
Obserwuj wątek
    • czlowiek_ksiazka Europa BARDZO tęskni, też 20.08.06, 12:28

      "W Ameryce wzmaga się rozczarowanie Europą"
    • eva15 komuś się Europa z Polską pomyliła 20.08.06, 13:18
      Podsumowując ten przydługi koncert życzeń:

      Europa powinna stać na baczność i słuchać USA, bo: " Europejczycy muszą
      pogodzić się z tym, że nasze poparcie dla silniejszej UE jest warunkowe". Z
      tego wynika, że:

      -Europa powinna otworzyć szeroko swe rynki na każdy amerykański chłam, jak np.
      hormonalno-antybiotykową, i w dodatku (poprzez pasze) genetycznie zmienioną,
      wołowinę i inne produkty zwane dumnie "żywnościowymi".
      -Europa powinna się dozbrajać (zapewne w USA).
      -Europa powinna już dozbrojona dawać się wysyłać wszędzie tam, gdzie USA się
      wydaje, że wymaga to ich interes.
      -Europa powinna przyjąć Turcję do EU, aby spacyfikować, a przynajmniej utrudnić
      Turcji sprzeciw wobec US- szarogęszenia się w regionie.

      no i na koniec najlepsze:

      - Europa powinna, podkręcana przez USA i takich specjalistów jak Hamilton,
      prowadzić wobec Rosji politykę awantur i konfrontacji. Powinna zniszczyć sobie
      dobre układy z Rosją, a wszystko to w obliczu nadciągających konfliktów o
      dostęp do surowców.

      A może lepiej wobec tego wszystkiego, Europa powinna od razu palnąś sobie w
      łeb, zamiast rozkładać to na raty?
      • eva15 Re: komuś się Europa z Polską pomyliła 20.08.06, 13:24
        Jedno jest pewne - czytając takich ludzi jak Hamilton widać WYRAZNIE, że
        różnice między partiami w USA są tak duże jak między pepsi a coca colą, lub
        między Hamburgerem a big Mac.

        Zatrważający to obraz wielkiego 300 mln. kraju w którym dwie partie mówią w
        sprawach zasadniczych jednym głosem, w którym nie ma żadnej poważnej debaty nad
        inną wizją świata niż tylko hegemonialno-awanturnicza. Raz w bardziej brutalnym
        (Republikanie) raz w łagodniejszym, bardziej rozwodnionym wydaniu (Demokraci).
    • eva15 prawdziwy obraz Ameryki 20.08.06, 13:31
      Każdemu kogo interesuje rozwój sytuacji w USA i tego jak, i przez kogo
      ksztatowana jest polityka tego mocarstwa, polecam wywiad ze Zb. Brzezińskim,
      który ukazał się w ostatniej Polityce. Pełny wywiad jest tylko w princie, w
      necie są jedynie fragmenty. Wywiad ten bardzo jest wart przeczytania.

      www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead03&news_cat_id=835&news_id=188821&layout=1&forum_id=5685&fpage=Threads
      &page=text
      • czlowiek_ksiazka dzięki za link 20.08.06, 13:35
        Słyszałem o artykule, ale jeszcze nie czytałem.

        Jedna uwaga, piszesz: "Europa powinna się dozbrajać (zapewne w USA)."
        Zapewne?? A gdzieżby jeszcze?? W ROSJI?! Toż taka sypozycja automatem przekł-da
        się na posądzenie o totalitaryzm (patrz Wenezuela, Iran, Białoruś, etc.).
        • eva15 Re: dzięki za link 20.08.06, 13:40
          Fakt, to prosta droga do stania się państwami zbójeckimi.

          Ale tak na serio - mam na myśli rozwijanie WŁASNEGO niezależnego nie tylko od
          Rosji ale i od USA potencjału obronnego. Bez niezależności militarnej nie ma
          prawdziwej niezależności politycznej.
          • czlowiek_ksiazka chmmm 20.08.06, 13:47
            a co to znaczy "niezależność militarna"? Chiny kupują na potęgę rosyjską broń.
            Czy stają się przez to zależne politycznie? Arabia Saudyjska - tak kupuje od
            USA, zdaje się. Ta rzeczywiście zależy od partnera.
            Broń, dobrą i (stosunkowo) tanią robi na świecie kilku producentów. Pluralizm i
            wolny rynek w tej dziedzinie - tak rozumiany można odłożyć do lamusa. Rynek od
            dawna jest już podzielony. Głównie USA, Rosja i Europa - sprzedają i produkują
            broń.
            Pewnie, że dobrze jest jak się ma Łucznika, swojego, nieżle prosperującego.
            Jeśli nalezy do państwa, to trzeba na niego łożyć, dbać. Trzeba mieć z podatków
            pieniądze na wojskowe zabawki.
            • eva15 Re: chmmm 20.08.06, 13:54
              Nnie wyraziłam się precyzyjnie. Chodzi mi o taką niezależność, w której w
              wypadku zagrożenia dany kraj jest w stanie bronić się, mimo np. embarga na
              sprzedaż broni. Czyli powinien mieć jakiś podst. potencjał własny. Zakupów w
              czasie pokoju to nie wyklucza - przeciwnie pozwalają one na podciąganie się do
              najlepszych. Myślę, że tak też jest w przypadku Chin - kupują a jednocześnie na
              pewno rozwijają dalej własny przemysł zbrojeniowy.
              • czlowiek_ksiazka tak właśnie jest 20.08.06, 13:57
                "bronić się, mimo np. embarga na sprzedaż broni."
                Wenezuela broni się mimo embarga. Kupuje licencje(!) m. in. rosyjskie. Kupuje
                broń. Podciąga się. Tak, to jest ważne.
                Jakiś forumowicz - wg mnie naiwny do szpiku kości - martwił się niedawno,
                że "populistyczny" Chavez kupuje broń zamiast remontować drogę na lotnisko.
                Żeby forumowiczowi było wygodniej. Remont też ważny, ale i broń jest potrzebna.
                Niestety.
                • eva15 Re: tak właśnie jest 20.08.06, 14:24
                  Jak Chavez nie będzie miał broni to straci i lotnisko. Już raz próbowano go
                  obalić.
                  • czlowiek_ksiazka po raz 1 nie zgodzę się z Evą 20.08.06, 18:11
                    Przeczytałem część interview Brzezińskiego i dochodzą do wniosku, że najsłabszą
                    stroną jego wypowiedzi jest dialektyka. Można odnieść wrażenie, że jak
                    tylko "niedobrzy buszyści" przestaną rządzić, to Ameryka automatiko zrobi się
                    liberalna, pokojowa i miodem oraz mlekiem płynąca. Interview z demokrata
                    Hamiltonem - o czym sama wspomniałaś - dowodzi, że demokraci NIEWIELE różnią
                    się republikanów pod kątem postrzegania zawiłości rzeczywistości.
                    Co znaczą wypowiedzi profesora, że gdyby nie Ameryka słabła, to Brazylia nie
                    stawałaby się mocniejsza. W ogóle Ż_DNYCH zasług Luli, Jintao, etc. nie widzi??
                    Wolne żarty, etc.
                    • eva15 Re: po raz 1 nie zgodzę się z Evą 20.08.06, 22:54
                      czlowiek_ksiazka napisała:

                      >Można odnieść wrażenie, że jak tylko "niedobrzy buszyści" przestaną rządzić,
                      >to Ameryka automatiko zrobi się liberalna, pokojowa i miodem oraz mlekiem
                      >płynąca.

                      Ja odebrałam to trochę inaczej. Brzeziński raczej ma nadzieję, że zmiany
                      nastąpią wraz ze zmianą krajobrazu lobbyistycznego. Spójrz na ostatnie 2
                      akapity na stronie 6 i na lewą kolumnę na str. 8.


                      > Co znaczą wypowiedzi profesora, że gdyby nie Ameryka słabła, to Brazylia nie
                      > stawałaby się mocniejsza. W ogóle Ż_DNYCH zasług Luli, Jintao, etc. nie
                      >widzi??

                      Przecież on niczego takiego nie twierdzi. Odwrotnie, pisze na str. 8 w
                      środkowej kolumnie jasno i wyraźnie:

                      "Ja bym raczej powiedział, że szybko rośnie siła innych krajów, a potęga
                      Ameryki nie jest odpowiednio wykorzystywana i sama się osłabia".
                      • czlowiek_ksiazka no dobrze, ale zastanówmy się głębiej 21.08.06, 02:52
                        Wypowiedzi Brzezińskiego - oczywiście ciekawe. Jak to zwykle bywa u niego -
                        mądre koncepcje przemieszane z chaotycznymi, histerycznymi osądami.

                        Prof. Brzeziński nie stroni od szafowania pustymi frazesami typu: "prawo
                        międzynarodowe będzie odgrywało decydującą rolę". Będzie o tyle, o ile to się
                        wielkim tego świata opłaci. Utytułowany prof. nie powinien częstować nas tego
                        rodzaju bajkami. Zasługujemy na więcej.

                        Brzeziński ma sporo racji pisząc o - śmiejąc się z koncepcji - tzw. "krajów
                        zbójeckich", terrorystach, położeniu geograficznym Polski - trudno żeby się
                        mylił, o znaczeniu Polski dla USA, o znaczeniu Niemiec, szerzej Europy dla
                        Polski. Te ciągle podkreślanie roli Niemiec dla Polski. Ważne, ty zapewne też
                        tak sądzisz.

                        Myli się - srodze i myślę, że specjalnie - pisząc o tym, że Ameryka "poprzednio
                        grała rolę mediatora w konflikcie izraelsko-arabskim". Nie, Ameryka zawsze -
                        najcześciej praktycznie z równym skutkiem - popierała Izrael. Czyni to dalej.
                        Liczą się jednak odcienie, fakt. Demokraci dążyli do zawarcia pokoju przez
                        Izrael i Egipt. Udało im się. Clintonowi - pogodzić z Palestyną, już nie.
                        Republikanie ABSOLUTNIE nie są "demagogiczni" czy "dogmatyczni". Kierują się
                        interesem. A interes różnych energetycznych transnarodowców - wraz ze wzrostem
                        cen na ropę - kwitnie. A Chenney to przecież z Haliburtona pochodzi, tak?

                        Nie wierzę w opowieści Brzezińskiego o - niedosłownie, ale prawie - szczerej
                        walce Busha z Antychrystem, "raju dla wierzących", etc. To nie są poważne
                        rozważania, wyrażnie daje znać o sobie wiek profesora. O trockiżmie ekipy
                        rządzącej rozumiem - w charakterze hipotezy publicystycznej.
                        Ale "pseudoreligia"? Nie sądzę. To za poważni ludzie.

                        Gdy panowie zaczynają rozmawiać o Rosji to widoczna jest - niedająca się chyba
                        nijak wykorzenić - ta słynna, jaskiniowa rusofobia. "Rosja jest w dalszym ciągu
                        zagrożeniem dla Polski". Tak, tak. Jest. Rosja - zasi-dająca w charakterze
                        półstałego członka w NATO. Współpracująca ze Stanami w Afganistanie, etc.
                        Rosja jest przede wszystkim zagrożeniem dla siebie. Kraj wciąż będący w
                        kryzysie, dzięki m. in. sowietom z lat 90-ych reformatorów z demokratycznego
                        obozu Brzezińskiego.
                        Po co-śmy do NATO wstepowali??? NATO miało nam po wsze czasy bezpieczeństwo
                        zapewnić. I nie polecałbym nam - będąc Brzezińskim - "pomagać" Rosji w
                        demokratyzowaniu się. Chyba, że chce odwrotne efekty do zamierzonych
                        osiągnąć.

                        Marzenie Brzezińskiego o Rosji - "państwie narodowym". W opinii wielu
                        rosyjskich naukowców narodowość państwowa Rosji (typu europejskiego) to gwóżdź
                        do trumny Rosji, jako scalonego państwa. Rosja to wciąż, mimo przewagi grupy
                        etnicznej Rosjan-Słowian - setki narodowości, potężny czynnik islamski, etc.
                        Stąd publicznie okazywany np. przez Putina szacunek dla islamu. Oparcie się na
                        jednej narodowości w Rosji to - w opinii tychże Rosjan - najprostszy sposób
                        dzielnicowego rozbicia kraju. Pisał o tym zresztą na forum niedawno
                        bodajże "kacap_z_moskwy". A potem, tak - możliwe będzie wejście do Unii
                        Europejskiej państwa narodowego pt. gubernia moskiewska. Koncepcja państwa nie-
                        narodowego to warunek niezbędny dla istnienia Rosji w dzisiejszym kształcie i
                        granicach. Współczesna Rosja - właśnie dzięki temu, ze nie jest państwem
                        narodowym - nie może, nie chce np. wejść do UE. Taki pogląd jest ciekawy, nie
                        sądzisz?

                        Zdań typu: "to jest niemądra wojna prow-dzona w niemądry sposób, ale polski
                        udział jest mądry" przez grzeczność komentować nie będę. Ani zdania o Chiracu,
                        że się niby "osmieszył" tym swoim "siedzcie cicho". Ośmieszył?? Przed kim?

                        Porównanie Brzezińskiego Indii do Związku Sowieckiego też nie wytrzymuje
                        krytyki. I ten jego atlanto-centryzm: "Chinom z pewnością trudniej będzie
                        przekształcić się w demokrację". Tak, o niczym innym Chiny nie marzą jak
                        przekształcić się w "demokrację". Zapewne typu irackiego.
                        • eva15 Sympatie i fobie Zb. Brzezińskiego 21.08.06, 10:30
                          Trudno ująć wszystko w kilku postach. Jest faktem, że nasze poglądy i fobie
                          kształtuje obok wiedzy książkowej, akademickiej empiria - nasze życie.
                          Nie inaczej i z Brzezińskim. Dawno już spostrzegłam lekkie idealizowanie
                          Niemiec przy jednocześnym "udiablaniu" Rosji, również tej dzisiejszej.

                          Już parę misięcy temu pisałam, że całe życie zawodowe Brzezińskiego
                          ukształtowała walka z komunizmen i z Rosją.

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=40239204&a=40248815

                          ZSRR/Rosja - ten wróg ukszatałtował Brzezińskiego, narzucił sposób widzenia
                          świata i stał się jakby alter ego. Zimnowojenna optyka na Rosję już go chyba
                          nie opuści.

                          Brzeziński ma natomiast faktycznie mniej urazów do Niemiec - wojny w PL nie
                          przeżył, a Niemcy poznał będąc politykiem jako lojalnego i posłusznego (długi
                          czas) "partnera" USA, który zawsze, do ostatniej awantury irackiej, wspierał
                          Stany w różnych przedsięwzięciach. Jego stosunki z RFN układały się zapewne
                          dobrze a powszechnie przypisywane Niemcom cechy takie jak dyscyplina, świetna
                          organizacja etc. mogły mu się podobać, jako bardzo przydatne w polityce.

                          • czlowiek_ksiazka fobie fobiami a 21.08.06, 20:23
                            a niedobra Rosja ("w dalszym ciągu zagrożenie") spłaciła właśnie sowiecki dług.
                            Do końca. en.rian.ru/russia/20060821/52925947.html
                            Pewnie rating kredytowy jej się znowu zwiekszy. Aj aj aj...
                            W nauce o stosunkach międzynarodowych - tak myślę - powinno się mieć zdrowy,
                            wyważony pogląd o wszystkim. Trudno jest mieć rację, gdy mowa o Niemczech, a
                            nie mieć - gdy rozmawiamy o Rosji. Politologia - system naczyń połączonych,
                            analiza zjawisk zależnych, coś wynika z czegoś. Coś jak matematyka. W jednym
                            miejscu plus na minus zamienisz - i wynik będzie błędny. Jeśli w jednym miejscu
                            popełniasz błąd (n-dużycie), to cała reszta wywodów (cześciowo) traci na
                            znaczeniu.
                            Ktoś po przeczytaniu tego, co napisałem mógłby pomyśleć: Polityka Polski byłaby
                            zrównoważona i pragmatyczna, gdybyśmy nie tylko dbali o dobre relacje z
                            Niemcami, ale i z Rosją. Tylko(!) wtedy miałoby to sens, merytoryczne podstawy,
                            ręce i nogi.
                            Mylił-by się?
                            • eva15 Re: fobie fobiami a 21.08.06, 21:56
                              Ja się z ytm zgadzam, co piszesz. Brzeziński jest nadmiernie chyba,jak na
                              aktualną sytuację i aktualne niebezpieczeństwa, wyczulony na Rosję. Nie stąd
                              idzie dziś zagrożenie.
                        • eva15 Brzeziński, Bush, Rosja 21.08.06, 10:44
                          czlowiek_ksiazka napisała:
                          > Nie wierzę w opowieści Brzezińskiego o - niedosłownie, ale prawie - szczerej
                          > walce Busha z Antychrystem, "raju dla wierzących", etc. To nie są poważne
                          > rozważania, wyrażnie daje znać o sobie wiek profesora.

                          Nie masz racji. Rąbnięciu Busha na tle new-born (religijnego fanatyzmu
                          ewangelikanów) poświęcono na Zachodzie wiele rzetelnych opracowań, w tym
                          również popularnych, tak np. Spiegel poświęcił temu przed 2-3 laty
                          kilkadziesiąt stron z doskonałą dokumentacją z różnych wystąpień Busha.

                          Jest jak pisze Brzeziński. Bush jest świetnym, wymarzonym medium. Jak sam
                          przyznaje słyszy głosy i nimi się kieruje. To jest dobre i przydatne. W tym
                          tkwi tajemnica jego demokratycznego wyboru na prezydenta za pomocą sądu.

                          Co do doradzania Rosji stania się państwem narodowym to masz zapewne absolutną
                          rację. No ale jaka fobia takie rady.. To byłby gwódź do Rosji trumny, a
                          Brzeziński nad tą trumną by nie zapłakał.
                          Równie dobrze można by, co ciekawe, doradzać USA odizolowanie się od
                          wszystkich, którzy nie są WASP. Upadek byłby niemniejszy.
                          • czlowiek_ksiazka trudno to zrozumieć 21.08.06, 20:01
                            Mam na myśli religijne obsesje rządzących Stanami. Wydają sie być realistami,
                            zdrowymi (aż do bólu i krwi) pragmatykami. Dogmatyzm fanatyczny ekipy Busha to
                            dla mnie rewelacja. W sumie - smutna i przerażająca.
                            • eva15 Re: trudno to zrozumieć 21.08.06, 21:54
                              To nie jest dogmatyzm ekipy Busha, to jedynie dogmatyzm samego Busha - dlatego
                              jest wygodny jako medium.
                              • czlowiek_ksiazka na moment o czymś innym 21.08.06, 23:48
                                Świetny artykuł M. Almonda. Znalazłem na inosmi, a potem na sajcie guardiana.
                                www.guardian.co.uk/comment/story/0,,1844573,00.html
                                Mark Almond pisze b. dobrze, stawia tezy z prawdziwego zdarzenia.
                                No właśnie - chciałby się rzec! CO Z MEKSYKIEM!??? CZEMU CISZA???
                                • eva15 bumerang w "autorów" 22.08.06, 00:18
                                  Jesteś kopalnią dobrych linków.

                                  "The cruel reality is that "people power" has become a global brand. But like
                                  so many global brands it is owned by Americans. Mexicans and any
                                  other "populists" who try to copy it should beware that they're infringing a
                                  copyright. No matter how many protesters swarm through Mexico City or how long
                                  they protest, it is George Bush and co who decide which people truly represent
                                  The People"

                                  Otóż to. Pisałam o tym parę dni temu twierdząc, że rewolucyjne pomysły i
                                  wynikające stąd wg. USA prawa autorskie wracają do Stanów bumerangiem. A
                                  Ameryka nie może się z tym pogodzić, że dzieje się coś bez jej zgody,
                                  upoważnień i licencji. Ba, wręcz PRZECIW jej przepisom, nakazom i prawom, w i
                                  tym autorskim.
                                  • czlowiek_ksiazka o licencjach czytałem - od razu o tobie pomysłałem 22.08.06, 00:26
                                    Też na ten fragment zwróciłem uwagę.
                                    Swietnie napisane, co nie?

                                    Global brand owned by Americans. Oni decydują CZY lub po spelnieniu JAKICH
                                    warunkow jest demokratą! Takim prawdziwym, ze znakiem jakości.
                                  • czlowiek_ksiazka ostry komentarz pod tekstem Almonda, z forum 22.08.06, 00:35

                                    "rogerjthornton

                                    August 15, 2006 10:23 AM

                                    I think that we all understand by now that there are good democratic elections
                                    and bąd ones. The good ones result in a pro-western party being elected and as
                                    such are feted in the 'free' press. Bąd ones elect a non-friendly party and are
                                    therefore clearly the result of electoral fraud, bribery, terrorisation of the
                                    populace etc. etc. etc.

                                    Hamas won an election and the entire west threw its hands up in horror and
                                    refused to speak to them, cut of aid and generally sought to punish the
                                    electorate for their temerity in not voting the way we wanted.

                                    In Iraq the election resulted in a mainly islamacist government coming into
                                    being. We couldn't claim fraud since we (the coalition of the willing) hąd
                                    largely organised it. As a consequence the new government has not been allowed
                                    much by way of power and authority.

                                    The partial reversal of the Ukraine election following the economic colapse
                                    brought about by the 'good party' has been played down to the extent that few
                                    ordinary people in the west realised that anything hąd happened.

                                    But are we suprised? Hardly!

                                    Elections are just another way of 'guiding' democratic change to ensure the
                                    right result.

                                    It was, I think, Uncle Joe (Stalin to you youngsters) who said 'It matters not
                                    who votes for what. It is more important to know who will count the votes' - or
                                    words to that effect.

                                    Was not Florida in the first 'Dubya' victory that illustrated this point most
                                    splendidly?"
                                  • czlowiek_ksiazka jeszcze jeden, oraz pro-demokr zwolennika porządku 22.08.06, 00:46
                                    "Mr Almond – the title of your article just about sums it up. I can see that
                                    other contributors understand the situation. Yes, the US elite interfere with
                                    other countries' democracies as well as its own. Yes, the US elite are winning
                                    the propaganda war and brainwashing both its citizens and other citizens around
                                    the world.

                                    Here's a snapshot to assist. It shows the number of corporations that control a
                                    majority of US media (newspapers, mags, TV, radio, books, music, movies,
                                    videos, wire services and photo agencies):

                                    1983 = 50
                                    1987 = 29
                                    1990 = 23
                                    1992 = 14
                                    1997 = 10
                                    2000 = 6
                                    2004 = 5 "

                                    "Almond fails to make a crucial distinction. Elections in countries that are
                                    emerging from dictatorships or anti-democratic regimes, like the Ukraine, are
                                    not the same as elections in countries like Mexico, where democracy has alre-dy
                                    been established. When a totalitarian regime attempts to rig an election,
                                    popular protests are the only means to try and overturn an unfair result. When
                                    alleged irregularities take place in a democratic system, even one as imperfect
                                    as Mexico's, mechanisms are in place to handle such disputes, including the bid
                                    for legal redress that Lopez Obrador is using. The best way to resolve these
                                    matters in ą democracy does not involve mass acts of civil disobedience that
                                    are designed to send a message to the authorities: submit to the mob's wishes
                                    or else."

                                    Czyli w demokratycznym Meksyku - nie powinno się na ulicę wychodzić, nie wyp-
                                    da. Po co, prawda i tak wyjdzie na jaw! :)
                                    W totalitarnej(!sic?) Ukrainie - to był jedyny sposób na to, by prawda i dobro
                                    zwyciężyły.
                                    Ciekawe...
                              • czlowiek_ksiazka jeszcze raz Almond 22.08.06, 00:08
                                www.guardian.co.uk/comment/story/0,,1691590,00.html
                                Z początku roku. Widać, ze autor trochę się mylił. Ale i tak ciekawe.
                                Mozna z większej perspektywy na wydarzenia ze stycznia popatrzeć. Pomysleć -
                                kto wygrał, kto przegrał. Ach ten Putin, jak on sie szybko uczy.

                                i jeszcze, jeśli ci się spodobał:
                                www.guardian.co.uk/commentisfree/story/0,,1735514,00.html - to już
                                kiedyś było
                                albo: www.guardian.co.uk/comment/story/0,3604,1367965,00.html
                                i news.bbc.co.uk/2/hi/programmes/from_our_own_correspondent/4268064.stm
                                To na poczytanie do poduszki, na jutro :)
                                • eva15 jak za Tobą nadążyć? 22.08.06, 00:24
                                  chyba nie mam tyle czasu i nie nadążę tak szybko czytać, jak szybko Ty
                                  potrafisz wynajdywać różne perełki.

                                  но стремиться надо,
                                  спасибо большое (poprawiłam się?)
                                  • czlowiek_ksiazka Re: jak? 22.08.06, 00:29
                                    Tak, Almond pisze obficie. Pracuej w BHHRG. Słyszałaś o tej organizacji? Mają
                                    niezły sajt - www.bhhrg.org/
                                    Krytykowany przez różne formalne autorytety. Krytyka typu bla bla. Nawet w
                                    wikpedia o nich piszą.
                                    Eva - po rosyjsku piszesz b. dobrze. Na piątkę z plusem, prawie na szóstkę. W
                                    bezokoliczniku "stremitsa" nie zapomniałaś nawet o miękkim znaku. Znam
                                    filologów, którzy często popełniają ten błąd.
                                    • eva15 dobre linki, marny rosyjski 22.08.06, 01:08
                                      Serdeczne dzięki za linki. Przejrzę NA PEWNO.

                                      Mój rosyjski mimo Twoich komplementów jest dziś mocno garbaty. Chodziłam swego
                                      czasu do rosyjkiego liceum, miałam natywnych nauczycieli, lubiłam ten język i
                                      sama wiem najlepiej, ile zapomniałam. Język jest jak organ - nieużywany zanika.
                                      Ale faktem jest, że szybko wraca, gdy znów zacząć mówić (ostatnio w szpitalu
                                      pielęgniarka była z Rosji) a poza tym po dziś dzież sporo potrafię
                                      wysłuchać "tymi uszami", tak np. znaki miękkie. Nie zawsze, ale na ogół po
                                      wymowie danego słowa domyślam się, gdzie powinny być.

                                      Спокойной ночи
                                  • czlowiek_ksiazka dobranoc, Eva 22.08.06, 00:32
                                    moje linki nie są tak dobre jak twoje. Jeśli będziesz chciała i miała czas,
                                    humor to sobie kiedyś przejrzysz.
                        • eva15 poparcie USA dla Izraela 21.08.06, 10:54
                          czlowiek_ksiazka napisała:
                          > Myli się - srodze i myślę, że specjalnie - pisząc o tym, że
                          >Ameryka "poprzednio grała rolę mediatora w konflikcie izraelsko-arabskim".
                          >Nie, Ameryka zawsze najcześciej praktycznie z równym skutkiem - popierała
                          >Izrael. Czyni to dalej. Liczą się jednak odcienie, fakt.

                          Przeczytaj uważnie ostatni akapit na str. 5. i 2 pierwsze kolumn y na str. 6.
                          Brzeziński pisze wyraźnie, że USA od 1956 r. ZAWSZE popierały Izrael i podaje
                          równie wyraźnie, że to jest OK. Rzecz nie w popieraniu lecz w tym "JAK" i po
                          co - dla jakich celów.
                      • czlowiek_ksiazka p.s. 21.08.06, 02:57
                        Porównanie Indii z ZSRR o tyle chybione, że nawet Brzeziński zwraca uwagę na
                        np. panujący w tym kraju analfabetyzm. Rzeczywiście, tylko ok. 50% kobiet
                        potrafi w Indiach czytać i pisać (Fact Book).
                        W ZSRR % piśmiennych był wyższy. O kilka wielkości.
                      • czlowiek_ksiazka p.s.2 21.08.06, 03:00
                        A Chirac nie "ośmieszył" się, a ewentualnie obraził, obniżył rolę i znaczenie.
                        Ci, którzy zwrócili uwagę na jego słowa - nikomu nie było do smiechu po jego
                        wypowiedzi, myślę.
        • eva15 prawdziwy obraz Ameryki 20.08.06, 13:49
          Najlepsze kawałki w tym wywiadzie nie są w necie. A jest ich dużo , np.:

          Zakowski:
          "Pana zdaniem Ameryka powinna rozmawiać z terrorystami?"

          Brzeziński:
          "Określanie przeciwników politycznych mianem terrorystów przypomina mi
          ideologię komunistyczną. W tym języku zbrojny oprór przeciw ludowej władzy
          zawsze był dziełem bandytów."

          I w innym miejscu Brzeziński:

          "Czy pan poważnie sugeruje, że Iran, Wenezuela albo Syria to "kraje zbójeckie"?
          Ja myślę, że taka argumentacja nie opiera się już na rozumowaniu i redukuje
          dyskusję do głoszenia sloganów".

          Uważam to ostatnie zdanie za ważne, bo tak właśnie jest. Coraz mniej jest już
          dyskusji na argumenty, coraz więcej ideologicznej wojny obrzucania przeciwnika
          wszelkim możliwym błotem. Wyłącza się rozum i zaczynają budzić się upiory.
          • czlowiek_ksiazka Re: prawdziwy obraz Ameryki 20.08.06, 13:54
            Lecę do kiosku po Politykę! :)
          • czlowiek_ksiazka Re: prawdziwy obraz Ameryki 20.08.06, 14:17
            A najlepsze kawałki tekściora z GWyb to:
            "USA są krajem pacyficznym od 150 lat." Przez chwilę myślałem, że chodzi o kraj
            pacyfistyczny. :)

            "Gdy pojawiają się różnice zdań, nie pytamy się wzajemnie: - Dlaczego tak
            zrobiliście? Tylko od razu: - Jak mogliście to zrobić?" Tak - stara Europa nie
            pytała w sprawie Iraku: dlaczego. Tylko od razu z grubej rury waliła: jak tak
            można??

            "Ale z drugiej strony zaklęcie "multilateralizmu" używane przez niektórych
            Europejczyków nie może oznaczać, że nie robimy nic. Że spokojnie przyglądamy
            się, gdy terroryści zamieniają kolejne państwo afrykańskie w swoją bazę..."
            Zaklęcie multilateralizmu! :)) Niedobry multilateralizm - ma być dyktat!
            Słusznie, cały świat z niepokojem przygląda się jak Afganistan zamienia(ł) się
            w globalnego producenta koki, a Irak - zamienia się w państwo demokratyczne i
            stabilne.
            "To, co się działo w Europie wokół poparcia, bądź nie, wyprawy Busha na Irak,
            pokazało Ameryce, że Europa nie jest w stanie zjednoczyć się przeciw USA."
            Oto lista krajów, dzięki którym Europie nie udało się zjednoczyć: Czechy,
            Dania, Hiszpania, Polska, Portugalia, Węgry, Wielka Brytania, Włochy. Chyba
            pełna. Czechy, Węgry, Polska nie były jeszcze w UE. Wielka Brytania - wszystko
            jasne. Reszta - Amerykanie wykorzystali wtedy znakomitą dla nich koniunkturę
            polityczną. Fakt, że w Hiszpanii i we Włoszech rządzili wtedy pro-Amerykanie.
            Plus Portugalia i Dania - państwa mniejsze, które - śmiem przypuszczać -
            zmieniłyby political stance, gdyby w UE był konsensus. Teraz, po rozszerzeniu
            UE o nowe, prężne demokracje o konsensus trudniej.
            • eva15 Re: prawdziwy obraz Ameryki 20.08.06, 14:38
              czlowiek_ksiazka napisała:

              > "USA są krajem pacyficznym od 150 lat." Przez chwilę myślałem, że chodzi o
              >kraj pacyfistyczny. :)

              Nie, nie, tym razem, choć trudno uwierzyć, napisano prawdę.
          • maruda.r Re: prawdziwy obraz Ameryki 21.08.06, 01:47
            eva15 napisała:

            > Brzeziński:
            > "Określanie przeciwników politycznych mianem terrorystów przypomina mi
            > ideologię komunistyczną. W tym języku zbrojny oprór przeciw ludowej władzy
            > zawsze był dziełem bandytów."

            ************************************

            Powinno również przypominać wrzucanie wszystkich oponentów do jednego worka z
            komuchami. Nie spodziewam się jednak, żeby Brzeziński publicznie odciął się od
            tego, co kiedyś robił, bo mogłoby to zostać opacznie odebrane przez opinię
            publicznę.

            Nawiązanie do tego, że polityka zagraniczna USA przestała ewoluować i zatrzymała
            się gdzieś pod koniec lat 70. jest wyraźne.

            • eva15 Re: prawdziwy obraz Ameryki 21.08.06, 11:05
              maruda.r napisał:
              > Powinno również przypominać wrzucanie wszystkich oponentów do jednego worka z
              > komuchami. Nie spodziewam się jednak, żeby Brzeziński publicznie odciął się od
              > tego, co kiedyś robił, bo mogłoby to zostać opacznie odebrane przez opinię
              > publicznę.

              To raz. A dwa to to, że Brzeziński jeśli chodzi o nastawienie do "komuchów",
              Rosji etc.. tak za bardzo zdania chyba nie zmnienił. To jest produkt Zimnej
              Wojny i tej optyki raczej już nie opuści. Ale faktem jest, że teraz nie każdy,
              kto się z nim nie zgadza, nie jest od razu komuchem.

              > Nawiązanie do tego, że polityka zagraniczna USA przestała ewoluować i
              >zatrzymała się gdzieś pod koniec lat 70. jest wyraźne.

              W zasadzie skutecznym "sukcesorem" Brzezińskiego jeśli chodzi o politykę
              wschodnią był Reagan i najpóźniej od czasu jego prezydentury USA tkwią w
              okowach Zimnej Wojny. W przeciwieństwie do Rosji.
    • jandrzeja Buahahahaha,Europa to pojęcie geograficzne 20.08.06, 14:00
      Co dzisiaj widać coraz wyrażniej.Ten zlepek zwany EWG istniał zlepiony strachem
      przed komunizmem.a teraz UE się sypie.no bo co łączy np.Polskę i Niemcy ? tylko
      kasa.a nie cele.ten twór jest sztuczny i obumiera !
    • machete.eln Imperializm Hamiltona 20.08.06, 14:19
      "Weźmy międzynarodowe prawa własności. I Europa, i USA niepokoją się, że Chiny nie chcą ich respektować. Ale nie działamy wspólnie. A gdybyśmy ustalili jedne standardy, Chińczycy czy Brazylijczycy musieliby się im podporządkować, gdyby naprawdę chcieli wejść do światowej gospodarki."
      A dlaczego nie stworzyc wspolnie standardow?
      Jesli Europa jest Stanom potrzebna zeby pałka byla wieksza, to My dziekujemy. Niech Stany dalej beda jedynym swiatowym dresiarzem.
      • eva15 Re: Imperializm Hamiltona 20.08.06, 14:32
        Wspólne stworzenie standardów musiałoby uwzględniać interesy tych krajów, a o
        to dokładnie NIE chodzi. Chodzi o zachowanie własnych zdobyczy i benefitów.
        • cyntia5 Nie umiecie wyłuskać sedna. 20.08.06, 18:26
          Wy tu wszyscy gubicie się w szczegółach. Jasne, że powinna być sprawiedliwość i
          USA czy UE nie powinna gnębić np. Brazylii. Ale to jest sprawa drugorzędna.

          Przypominam, że ze względu na rozmiar Chin i Indii utrzymywanie mniejszych
          państw to fanaberia. Więc bez względu na wzajemny wstręt i tymczasowe straty,
          USA i UE powinne jak najszybciej połączyć się w większą unię.

          W przeciwnym razie skończymy jak Grecja, tyle że rolę Rzymu odegrają Chiny (za
          przeproszeniem).
          • bart_canada Jacy wszyscy? To tylko kolko wzajemnej adoracji 20.08.06, 19:06
            nieudacznikow, ktorzy maja zbyt wiele wolnego czasu i spedzaja je prezentujac
            na nowo swoje poglady swoim poplecznikom. To utwierdza taka mevopauze w
            poczuciu wyzszosci, ale wiekszego sensu ani glebi tam nie ma.

            A co do zaciesnienia wspolpracy unii i USA, tylko debile+Bush+mevopauza+itd.
            nie widza jej koniecznosci. Niestety po obu stronach oceanu brakuje politykow z
            prawdziwego zdarzenia, wiec czarno widze mozliwosci bloku transatlantyckiego.
            • cyntia5 Re: Jacy wszyscy? To tylko kolko wzajemnej adorac 20.08.06, 19:20
              A na mnie zagłosujesz, jak zaproponuję Unię Atlantycką?
          • eva15 Re: Nie umiecie wyłuskać sedna. 20.08.06, 23:52
            Oczywiście, zagrożenia są i można, a nawet być może należy się łaczyć. Ale
            czemu ma to oznaczać podporządkowanie i rezygnację z WŁASNYCH interesów i
            uznanie, że wszystko, co jest dobre dla Hameryki, jest dobre dla Europy? Czemu?
            Ze strachu przed ben Ladenem i spółdzielnią "terroryzm"? Wolne żarty....
          • maruda.r Re: Nie umiecie wyłuskać sedna. 21.08.06, 01:59
            cyntia5 napisała:

            > Przypominam, że ze względu na rozmiar Chin i Indii utrzymywanie mniejszych
            > państw to fanaberia. Więc bez względu na wzajemny wstręt i tymczasowe straty,
            > USA i UE powinne jak najszybciej połączyć się w większą unię.

            **********************************

            Musi być Ci ciężko na tym łez padole, skoro uważasz, że każdy większy musi
            pożreć mniejszego.

            • cmok_wawelski Sedno jest na dnie (kanistra) 22.08.06, 03:20
              No problemo. Im wiecej Czajnikuf i Indykuf tym bardziej wszyscy zachca
              zamieniac skutery Bajaj i rowery 'Czerwony Marsz' na limuzyny Maruti i Kia. A
              wtedy GWB sprzeda im te benzynke z Araku i bedzie lepiej.

              airpaharganj.com/People.aspx
    • wasylzly Komunistyczna nostalgia 20.08.06, 19:07
      no coz taka nostalgia przebija sie przez caly artykul, mozna odniesc wrazenie, ze fajnie bylo, gdy tak usa z europa, z drugiej strony zsrr. Ameryka bila kase,na zbrojeniach calej wystraszonej europy, byli tu panami w kazdym wymiarze i zakresie, szpiegostwo gospodarcze dyktat polityczny.
      Koncza sie pokolenia, ktore mialy zaszczepiniony strach wojny, w ogole strach, ktory coraz ciezej zaszczepic nowym pokoleiom, czy to bedzie terroryzm, neoglobalizm i inne dyzurne czynniki zastraszania, dlatego zredukowala sie do minimum sila sterowania calymi populacjami, internet, sms, majle, caly swiat telekomunikacji,zmienil ten swiat, oraz srodki oddzialywania na masy spoleczne.

      Do tematu, stosunki usa -europa wracaja wlasciwie do normalnosci, do niezaleznosci politycznnej i gospodarczej, coraz bardziej uwalniajace sie od dyktatu dolara, od dyktatu gieldy nowojorskiej. Z drugiej strony, w tych stosunkach ujawinly sie ponowinie kolosalne roznice cywilizacyjne, gdy usa balansuje na granicy barbazynskich wojen rabunkowych, powrotu do sekciarskiego znaczenia biblii, satatnizmu i voodo, Europa czuje zablokowana kultralnie i mentalnie.
      Role usa trzeba zredukowac do roli jak zajmowalo przed 2 wojna swiatowa, pacyfistyczne spoleczenstwo, zamkinete i izolowane na swojej najwiekszej wyspie tego swiata, przyczni sie do szerokiego oddechu ulgi w europie, my tutaj w Europie, mamy wszystko co potrzebujemy, technologie, surowce naturalne, pilnych i wyksztalconych ludzi, chleba i pracy tu w Europie jest dosyc dla wszystkich. Pierwsze co trzeba zrobic na tej drodze to odbudowac potege militana Europy w polaczeniu z stabilna i godna zaufania Rosja, umiec niezaleznie od amerykanskiego nato, reagowac na lokalne konflity w Europie, stanowic realna sile militarna w swiecie.
      • maruda.r Re: Komunistyczna nostalgia 21.08.06, 01:56
        wasylzly napisał:

        > Do tematu, stosunki usa -europa wracaja wlasciwie do normalnosci, do niezalezno
        > sci politycznnej i gospodarczej, coraz bardziej uwalniajace sie od dyktatu dola
        > ra, od dyktatu gieldy nowojorskiej. Z drugiej strony, w tych stosunkach ujawinl
        > y sie ponowinie kolosalne roznice cywilizacyjne, gdy usa balansuje na granicy b
        > arbazynskich wojen rabunkowych, powrotu do sekciarskiego znaczenia biblii, sata
        > tnizmu i voodo, Europa czuje zablokowana kultralnie i mentalnie.

        **************************************

        Ów powrót do normalności oznacza również zejście z pozycji nieomylnego strażnika
        światowej demokracji i utraty przywilejów z tym związanych. Stąd frustracje
        demokratów i republikanów oraz histeryczne wypowiedzi Hamiltona.

    • toja3003 W Europie 21.08.06, 09:40
      W Europie istnienie niezależnych państw wielokrotnie
      prowadziło do wojen, bo wojny toczą się
      głównie między państwami.

      Brak niezależnych (narodowych) państw
      to brak wojen. Co byłoby z USA gdyby
      powstało tam też pół setki niezależnych
      państw, zamiast federalnego państwa
      z 50-ma stanami? Zapewne wielokrotnie toczyłyby
      ze sobą krwawe wojny.

      W Europie właśnie dlatego mamy pokój, że
      się integrujemy. Im ściślejsza
      integracja tym gwarancja pokoju większa.

      A ramach UE minimum integracji to wspólna polityka zagraniczna.
      • grosz-ek Re: W Europie 21.08.06, 12:38
        Za te słowa, PiS i LPR przestaną Ciebie lubić.
        Dla nich "państwo narodowe" to niezbędny i konieczny warunek istnienia Polski.

        Ale masz rację - rywalizacja między państwami określającymi siebie jako
        "narodowe" faktycznie była (i jest) dość krwawa - zarówno wewnętrznie (w ramach
        marginalizacji mniejszości narodowych i ujednalicania struktury narodowej), jak
        i zewnętrznie (w konfrontacji z innymi państwami). Można przy okazji zauważyć,
        że aktualna "wojna z terroryzmem" jest prowadzona w imieniu obrony
        "amerykańskiego stylu życia", który to "styl" określa Amerykanów jako naród.

        W tym kontekście zachodzi pytanie, czy powinno sie podejmować definicję
        "Europejczyka". Co to znaczy - być "Europejczykiem"? I czy wogóle powinniśmy
        odpowiadać na to pytanie? I jeśli odpowiemy na nie - czy na jej podstawie
        powinniśmy wyznaczać dalszy kierunek integracji europejskiej? (PiS i LPR mówią,
        że nie).

        A jeśli nie odpowiemy - to jak zapewnić spoistość i sprawność działania
        instytucji europejskich? Jak wyznaczyć rolę UE w świecie? Jak uzyskać poparcie
        społeczeństw dla projektu europejskiego?

        Myślę, że rozbieżności w odpowiedzi na "europejskość" Europy są przyczyną
        aktualnych problemów z traktatem konstytucyjnym.

        Powyższy artykuł, jest próbą odpowiedzi na te pytania z punktu widzenia USA.
        Sytułuje on Europę w roli "młodszego" brata USA. Czasami krąbrnego i pyskatego
        we wzajmenych relacjach, choć na ogół robiącego to "starszy brat" sobie zażyczy.
        No i zawsze popierający go wobec obcych.

        Czy chcemy takiej roli Europy? Czy jednak chcemy niezależności i swobody w
        podejmowaniu naszych, europejskich decyzji? Bo narazie Polska zachowuje się
        wobec USA jak ten "młodszy brat" - i to dużo "młodszy" ;-) . Czy to jest nasza
        odpowiedź dla europejkich problemów z tożsamością?
        • toja3003 przyszłość Europy to europejskie 21.08.06, 14:01
          przyszłość Europy to europejskie społeczeństwo obywatelskie czyli ponad pół
          miliarda ludzi posiadających europejskie obywatelstwo, natomiast
          narodowość mieszkańca USE (Stany Zjednoczone Europy), posiadającego europejskie
          obywatelstwo winna pozostać jego prywatną sprawą, podobnie jak to jest z
          religią. W ten sposób Europejczyk staje się dwuwymiarowy: europejsko-
          obywatelski i indywidualnie-narodowy.

          A po co nam integracja? Pytanie jest podstawowe ale nad takimi też trzeba się
          zastanawiać.

          Nam (Polsce) potrzebna jest dla korzyści
          cywilizacyjnych, niezbędnych dla dalszego rozwoju.

          Polska potrzebuje Europy a Europa potrzebuje Polski
          ale Polska potrzebuje bardziej Europy niż Europa Polski.

          Dowód:
          a) UE istnieje już dziesięciolecia bez Polski
          i może dalej bez Polski istnieć
          b) Jaka jest sytuacja w Polsce każdy widzi,
          unijna pomoc bardzo się nam przydaje

          Oczywiscie inny wymiar pytania może dotyczyć
          integracji w ogóle - po co to Europie
          czy nie lepiej zostawić w niej pół setki
          całkowicie niezależnych państw?

          Warto tu spojrzeć na historię. W Europie
          istnienie niezależnych państw wielokrotnie
          prowadziło do wojen, bo wojny toczą się
          głównie między państwami.

          Brak niezależnych (narodowych) państw
          to brak wojen. Co byłoby z USA gdyby
          powstało tam też pół setki niezależnych
          państw, zamiast federalnego państwa
          z 50-ma stanami? Zapewne wielokrotnie toczyłyby
          ze sobą krwawe wojny.

          W Europie właśnie dlatego mamy pokój, że
          się integrujemy. Im ściślejsza
          integracja tym gwarancja pokoju większa.

          I bez komentarza dalsze powody
          dla dalszej integracji:

          - zjednoczona Europa moze stać się
          silnym partnerem dla USA i
          silnym państwem nie obawiającym
          się zagrożeń zewnętrznych i wewnętrznych (terroryzm!)

          - Europa bez granic to szybszy i
          bardziej równomierny rozwój
          gospodarczy

          Oczywiście możemy pozostać dalej podzieleni a Rosja, Chiny i teroryści się
          cieszą, bo mogą nas wykańczać po kawałku.

          A ramach UE minimum integracji to wspólna polityka zagraniczna.

          Dalej wspominasz o eurokonstytucji, odniosę się i od tego wątku.
          Politycy, więcej wyczucia! Jak będziecie się co chwila pytać ludu co sądzi na
          jaki temat to będziecie dostawać przeróżne odpowiedzi. Po co pytać jak nie
          trzeba? A po drugie to po co używać drażliwych słów takich jak
          np. „konstytucja”. Przecież każdy kraj już ma swoją (poza GB). Trzeba było
          podpisać kolejny „traktat” czy „układ” bądź „umowę prawną” i spokój.

          Przecież UE ma de facto wspólne granice zewnętrzne ale nikt nie krzyczał o
          zawiązywaniu Stanów Zjednoczonych Europy tylko podpisał „układ szengeński” i
          spoko. Gdyby wcześniej pod referenda poddawać jakąś „Wspólnotę Obrony Granic”
          itp., to do dziś nie możnaby przejechać ze Szwecji do Portugalii czy z Islandii
          do Grecji bez kontroli. Więcej wyczucia politycy!

          Więc jak chcecie mieć unijnego ministra spraw zagranicznych to nie nazywajcie
          go ministrem ale jakimś powiedzmy rzecznikiem czy referentem ds. pozaunijnych i
          nikt tego nie zauważy a efekt będzie taki sam.

          Tak samo z euro. Po co było Francuzom zabierać franka itp. Trzeba było zamrozić
          kursy (co zresztą się stało półtora roku przed 1-szym stycznia 2002 i to wtedy
          wprowadzono ekonomicznie euro) a potem przeprowadzić rewaluację walut w
          eurostrefie wedle stosownych współczynników, tak że 1 frank byłby warty tyle co
          1 marka i każdy by się cieszył swoją walutą. A potem tylko podmienić monety
          żeby miały jedną, neutralną stronę wspólną z nominałem a drugą z ładnymi
          napisami typu „deutsche mark” „viva la france” i co tam kto chce, zresztą tak
          jest i dzisiaj. Każdy miałby „swoją” walutę i mógłby się tym narodowo
          podniecać. A tak to Brytyjczyk myśli, że mu się gospodarka rozwija, bo nie ma
          euro a Irlandczyk myśli, że mu się rozwija, bo... ma euro. Austriak myśli, że
          ma tylko 5% bezrobocia dzięki euro a Niemiec myśli, że ma 10% wskutek euro. Dać
          ludowi jego zabawki a samemu robić swoją robotę. Inaczej nadal będziemy dreptać
          z 50 państewkami w Europie a Rosja, Chiny się tylko cieszą a i dla Ameryki taka
          pokawałkowana Europa nie jest partnerem, zresztą tą układankę z narodowych
          państewek przećwiczyliśmy już dobrze - do wojen światowych włącznie.

          To czy podpiszemy dokument o nazwie "konstytucja europejska"
          miałoby znaczenie symboliczne ale nie jest najważniejsze.

          Minimum to wspólna polityka zagraniczna UE w najważniejszych
          sprawach.

          Chyba wchodząc do domu wisielca nie będziesz pytał zdejmując płaszcz „gdzie się
          tu można powiesić” albo wyglądając przez okno i widząc przystanek autobusowy
          nie powiesz „dobry punkt – blisko pętli”. Po prostu trzeba być dyplomatą i
          także w demokracji ładnie pakować towar czyli pewne idee. Kto lubi prezenty
          zawinięte tylko w gazetę?

          Ale jestem za demokracją, gdzie inteligentna sprzątaczka ma taki sam głos co
          głupi profesor matematyki. To gawarantuje nam w Europie jeszcze długo zabawę w
          nacjonalizmy a Rosja, Chińczycy i terroryści się cieszą, bo mogą nas wykańczać
          po kawałku. Nawet dla USA, podzieleni na państewka, nie jesteśmy partnerem. Ale
          tam gdzie potrafiliśmy działać europejsko zjednoczeni nie mam na nas siły.
          Przykład: nie ma państwa w Europie, które samo potrafiłoby zbudować największy
          samolot pasażerski ale razem to zrobiliśmy. Albo takie euro. Dziś jest
          najsilniejszą walutą i także na świecie wypiera dolara. Tego nie osiągnęłoby
          żadne europejskie państwo pojedynczo. No ale my wolimy zawsze wszystko sami
          (zwłaszcza w Polsce). No to i historia jest zawsze taka sama dla takich
          samotnych rycerzy.

          • grosz-ek Re: przyszłość Europy to europejskie 21.08.06, 17:10
            Społeczeństwo obywatelskie a Europa - czy to się da zrobić? Mam wątpliwości.

            Społeczeństwo obywatelskie to koncepcja zakładająca, że obywatele są gotowi
            ponosić odpowiedzialność za swój los, a Państwo stawarza im możliwości
            realizacji i zapewnia im równe zasady traktowania. Zakłada ono takze dobrą wolę
            stron, przez co wymaga wzajemnego zaufania obywatela do państwa (państwo nie
            będzie działało na moją szkodę), państwa do obywatela (obywatel będzie
            postępował racjonalnie i będzie stosował się do przepisów prawa), a także między
            obywatelami (że wszyscy mają takie same prawa). Zaufanie to wymaga poczycia
            wspólnoty między wszystkimi stronami. Widzisz takie poczucie?

            Powstanie państw narodowych jest odpowiedzią na taka potrzebę - wspólnego
            mianownika dla wszystkich ludzi żyjących w danym kraju w sytuacji gdy inne
            (przynaleznośc do stanu, religia) przestały nim być. Zgodnie z nim: "musimy się
            dogadać - w końcu jesteśmy Polakami". W dawniejszych czasach takie poczucie
            dawała wspólnota plemienna ("jesteśmy krewniakami"), stanu ("należymy do
            szlachty") lub religijna ("wyznajemy wspólną wiarę). A jaki widzisz wspólny
            mianownik dla Polaka, bogatego Niemca, protenstanckiego Holendra, prawosławnego
            Greka, nobliwego Anglika itd? Sam fakt zycia na geograficznym terytorium Europy
            nie wystarcza ! A i historia wzajmenych relacji nie daje takiego poczucia.
            • toja3003 to o czym mówisz to kilka 22.08.06, 13:59
              niezależnych wymiarów: religia, narodowość, przynależność klasowa (stanowa) czy
              miejsce zamieszkania (region, kontynent). Obywatelstwo jest zupełnie czymś
              innym.

              Problem zdefiniowania przyszłości Europy
              to w znacznej mierze problem rozróżniania takich
              pojęć jak "narodowość" i "obywatelstwo".

              W szczególności wielu ludzi ma z tym trudności co prowadzi do
              nieporozumień.

              Obywatelstwo to zbiór praw i obowiązków,
              wynikajacych z konstytucji i pochodnego
              ustawodawstwa, określanych przez dane
              państwo i dotyczących obywateli tegoż państwa.

              Posiadanie określonego obywatelstwa
              nie mówi nic o narodowości obywatela.

              Przykłady można mnożyć. np. Olisadebe
              jest polskim obywatelem narodowości
              nigeryjskiej. Z kolei obywatel
              polski, ktory wyjeżdża do Francji
              i dostaje tam obywatelstwo jest
              obywatelem francuskim narodowości
              polskiej. Rzecz jasna istnieją
              mieszanki tych kombinacji,
              podwójne obywatelstwa itp.

              Owszem, słusznie pokazujesz jak społeczeności organizowały się w coraz
              większych grupach: od wspólnot plemiennych do narodów ale klasyczne państwo
              narodowe jest przeżytkiem.

              Pozostańmy przykładowo w kręgu sportu i piłki nożnej, zobacz ile różnych
              narodowości się miesza w drużynach klubowych, drużyny angielskie, niemieckie
              czy francuskie już dawno przestały być wyłącznie angielskie, niemieckie czy
              francuskie w sensie narodowościowym. Podobne procesy następują na poziomie
              drużyn krajowych – przykłady chyba potrafisz dostrzec, jeśli się choć trochę
              piłką interesujesz. Te procesy będą postępować dalej ale sport to tylko jeden z
              wymiarów tych procesów – popatrz na gospodarkę i na miliony ludzi, którzy
              przeprowadzają się z kraju do kraju w związku z pracą, popatrz jak
              międzynarodowa jest nauka czy sztuka, jak rośnie znaczenie międzynarodowych
              instytucji, wojskowych sojuszy, kapitału, koncernów, mediów, masowej kultury,
              która też jest międzynarodowa. Nawet gdybyśmy bardzo chcieli to klasycznego
              państwa narodowego nie da się utrzymać, bo ono po prostu zanika.

              Pytasz o wspólny mianownik dla „Polaka, bogatego Niemca, protenstanckiego
              Holendra, prawosławnego Greka, nobliwego Anglika itd.”. A jaki jest wspólny
              mianownik dla tych przykładowych panów, którzy trafiają do USA i przyjmują
              tamtejsze obywatelstwo? Dlaczego nie miałoby to być możliwe w USE (United State
              of Europe)? Ze względów historycznych? Historia jest ważna ale ważniejsza od
              niej jest teraźniejszość i przyszłość więc nie sądzę żeby to była przeszkoda
              dla następnych pokoleń, bo tych wspólnych mianowników mamy w Europie więcej:
              nie tylko wspólna waluta ale gospodarka, nauka, turystyka, potrzeba wspólnej
              obronności i polityki zagranicznej, koordynacja prawa i zwalczanie
              przestępczości. To są wszystko dziedziny, które nie interesują się kreskami na
              mapach, symbolizującymi granice, albo tym czy ktoś gdzieś mówi takim bądź innym
              językiem. A niech sobie mówi.

              Tylko nie mów, że obywatelstwo to jacyś przodkowie, bo wtedy nikt w Polsce nie
              byłby Polakiem, bo nasi dziadkowie czy pradziadkowie byli do 1918 roku albo
              obywatelami rosyjskimi albo pruskimi (niemieckimi) albo austriackimi
              (węgierskimi), bo nie było polskiego państwa.

              I nie mów, że narodowość nie powinna być sprawą tylko prywatną jak religia ale
              powinna być powiązana z państwem. Pytam zatem: co to jest narodowość? Co
              powoduje, że ktoś uważa np., że należy do narodu żydowskiego. Przecież w
              Moskwie Żyd mówi po rosyjsku, w Ameryce po angielsku, załóżmy statystycznie, że
              obaj nie chodzą do synagogi więc co?

              Wprowadźmy europejskie obywatelstwo i pozwólmy Europejczykowi na
              dwuwymiarowość: europejsko-obywatelską i indywidualnie-narodową.

    • bezportek Ameryka tęskni za Europą 21.08.06, 12:56
      Historia pewnikiem znowu sie powtorzy. Jak przedtem czerwoni czy brunatni, tak
      bambusy albo putinsyny rozochocone biernym niechlujstwem dekadenckiej Europy
      rozpetaja kolejna zawieruche i wymorduja miliony ludzi, zanim Ameryka
      przyplynie na pomoc i raz jeszcze wyciagnie euromeneli z szamba. I po co? Zeby
      zachlane duparyskie i jeberlinskiecw..e znowu mogly zaczac krecic syfiastym
      nochalem nad prymitywnym jankeskim poczuciem wiezi ze Starym Kontynentem?
      Patrzac z drugiej strony Atlantyku nie mam watpliwosci, ze dalsze utrzymywanie
      sklerotycznej Europy na sztucznym oddychaniu nie ma sensu.
    • genocidezionism Re: Ameryka tęskni z Europą 21.08.06, 20:53
      !!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka