Dodaj do ulubionych

Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi?

12.09.06, 16:24
Na tej samej zasadzie: przechodzenie na czerwonym swietle jest znacznie
bezpieczniejsze niz przechodzenie na zielonym.
Obserwuj wątek
    • kantyjan Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 16:26
      Z moich doświadczeń nasi kierowcy wyprzedzają za blisko nawet rowerzystów bez
      kasku.

      Proponuję pomarańczową flagę wystawialną z lewej strony. Im dłuzsza tym lepiej.
      • aniazm Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 16:30
        Świetnie, tylko czemu moja znajoma leży w śpiączce, bo ją samochód potrącił na
        ścieżce rowerowej??? Przejeżdżała na zielonym a idiota miał zieloną strzałkę...
        bez kasku jechała. I teraz będzie warzywkiem do końca życia. Nawet jak się
        obudzi, to lekarze małe szanse dają na normalne życie.
        • helmut.berlin zielone strzalki to tak jak 12.09.06, 16:33
          zaproszenie do przestepstwa
          • kantyjan Re: zielone strzalki to tak jak 12.09.06, 16:40
            helmut.berlin napisał:

            > zaproszenie do przestepstwa

            Zielona strzałka nie ma tu nic do rzeczy. Dyskutujemy o jeżdzie prosto na
            zielonym świetle ścieżka rowerową. Jadący równolegle do ciebie samochód ma wtedy
            też zielone światło i nie potrzebuje żadnej strzałki aby ciebie przejechać
            skręcając w prawo jeśli cię nie zauważy. A sporo kierowców zupełnie nie
            spodziewa się roweru na... ścieżce rowerowej.
            • helmut.berlin Re: zielone strzalki to tak jak 12.09.06, 16:47
              Moj komentarz byl o zielonej strzalce jako takiej;) Jesli chodzi o rower to w
              Warszawie np. bardzo niebezpieczna jest (dozwolona) jazda po chodniku i
              samochody wyjezdzajace z bram albo posesji. Wiem bo mnie taki idiota najechal, w
              bramie nacisnal na gaz i wystrzelil na chodnik.
              • michalng Re: zielone strzalki to tak jak 12.09.06, 17:41
                O ile sie orietuje to jazda po chodniku jest dozwolona tylko w kilku przypadkach
                i to z bredkoscia do 10km/h. Normalnie jest niedozwolona.Trzeba jechac ulicą.
                • tjbykowicz Re: zielone strzalki to tak jak 12.09.06, 17:43
                  >i to z bredkoscia do 10km/h.
                  no offence9bo to nie Ty wymysliles ten hmmm przepis)
                  ale...kto to sprawdza i mierzy?
                  jest obowiazek posiadania licznika w rowerze

                  • tjbykowicz Re: zielone strzalki to tak jak 12.09.06, 17:44
                    powinno byc
                    > jest obowiazek posiadania licznika w rowerze?
                    • doktor_szlafrok Re: zielone strzalki to tak jak 12.09.06, 20:13
                      Proponuję zakładac tachograf, ABS, ESP do rowerów
                  • michalng Re: zielone strzalki to tak jak 12.09.06, 18:15
                    Przepis ograniczeniu tyczy sie nie tylko rowerów ale i samochodów (jadących po
                    chodnikach). W rowerach nie musisz miec licznika ale to oczywiste ze obowiazuja
                    cie ograniczenia prędkosci.
                • helmut.berlin Re: zielone strzalki to tak jak 12.09.06, 17:59
                  Jak nie ma sciezki to jest dozwolona, nie wiem z jaka max. prdekoscia, ale nie
                  pochwalam idiotow, ktorzy robia na chodniku wyscigi.
                  • michalng Re: zielone strzalki to tak jak 12.09.06, 18:13
                    Dozwolona jest tylko wtedy kiedy jazda ulica jest niemozliwa albo predkosc
                    dopuszczalna na ulicy jest wieksza niz 50 km/h. Na wiekszosci ulic w terenie
                    zabudowanym jest 50km/h i wtedy trzeba jechac ulicą.
                    • perugino1 chodnik, ulica, piesi, rowery... 12.09.06, 18:23
                      to zobacz jak kierowcy respektuja przepis o 50 kaemach/godz...
                      jak ktos jedzie po chodniku (jak ja czesto) to nie robi tego na zlosc pieszym
                      czy dla wlasnej przyjemnosci, bo generlanie plyty chodnikowe to nie jest
                      optymalana nawierzchnia, tylko dlatego, ze na chodniku jest bezpieczniej;
                      jesli ktos jedzie rowerem po chodniku i jedzie ostroznie - uwaza na pieszych, to
                      nie wiem w czym problem
                      • michalng Re: chodnik, ulica, piesi, rowery... 12.09.06, 18:33
                        W pełni sie z tym zgadzam. Tez jezdze chodnikami. Tylko trzeba sobie zdawac
                        sprawe ze jest to "nie legalne" :)
                        • perugino1 Re: chodnik, ulica, piesi, rowery... 12.09.06, 20:50
                          tak...moze i nielegalne, ale wole byc zywym "przestepca" niz martwym/rannym
                          "porzadnym obywatelem" pozdro :)
                    • pkrehbiel A to już zależy od wykładni... 12.09.06, 19:45
                      Otóż na większości ulic jest dozwolona jazda do 60 km/h, ale warunkowo. Pod
                      warunkiem mianowicie, że jest po godzinie 23 i przed godziną 5. Tak więc moim
                      zdaniem wzdłuż takich ulic nocą na pewno, a za dnia z dużym prawdopodobieństwem
                      można jeździć chodnikiem (jeśli jest wystarczająco szeroki).
                      • michalng Re: A to już zależy od wykładni... 12.09.06, 19:48
                        pkrehbiel napisał:

                        > Otóż na większości ulic jest dozwolona jazda do 60 km/h, ale warunkowo. Pod
                        > warunkiem mianowicie, że jest po godzinie 23 i przed godziną 5. Tak więc moim
                        > zdaniem wzdłuż takich ulic nocą na pewno, a za dnia z dużym
                        > prawdopodobieństwem
                        > można jeździć chodnikiem (jeśli jest wystarczająco szeroki).

                        W dzien nie wolno. Przynajmniej tak "pouczał" mnie Policjant.


                • pkrehbiel Podstawa prawna? 12.09.06, 19:43
                  Jeździć po chodniku można wszędzie, jeśli się weźmie ze sobą dziecko, albo jak
                  jest po 23... W niektórych miejscach za dnia i bez dziecka też.

                  Ale to ograniczenie do 10 km/h to sobie sam wymyśliłeś.
                  • michalng Re: Podstawa prawna? 12.09.06, 20:02
                    > Jeździć po chodniku można wszędzie, jeśli się weźmie ze sobą dziecko, albo jak
                    > jest po 23... W niektórych miejscach za dnia i bez dziecka też.

                    Jak sie wezmie dziecko ponizej 10 roku zycia na rowerze to mozna :)

                    Jesli chodnik jest wezszy niz 2 metry - nie mozna nawet w nocy , jesli predkośc
                    jest ograniczona znakami do np: 40km/h nie mozna nawet w nocy :), jesli jest
                    sciezka -nie mozna nawet w nocy :)

                    > Ale to ograniczenie do 10 km/h to sobie sam wymyśliłeś.

                    Przeczesałem kodeks drogowy. Nic tam o 10 km/h niema.
                    Jestem pewny ze kiedys było :) albo wyleciało to z kodeksu albo moja "pamiec"
                    juz z biegiem lat osłabła :)
        • kantyjan Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 16:34
          aniazm napisała:

          > Świetnie, tylko czemu moja znajoma leży w śpiączce, bo ją samochód potrącił na
          > ścieżce rowerowej??? Przejeżdżała na zielonym a idiota miał zieloną strzałkę...
          >
          > bez kasku jechała. I teraz będzie warzywkiem do końca życia. Nawet jak się
          > obudzi, to lekarze małe szanse dają na normalne życie.

          Patrz mój poprzedni posting. Zielone światło jest czasami naprawdę
          niebezpieczne. A mało kto wie, że według naszego debilnego prawa skręcający
          samochód ma pierwszeństwo przed rowerem jadącym prosto ścieżką. Nie jestem pewny
          czy obowiązuje to też na światłach ale nie mam ochoty sprawdzać na sobie. Ja
          przed takimi skrzyżowaniami zwalniam na tyle aby móc sie obejrzeć i przepuszczam
          "asertywnych" kierowców.
          • aniazm Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 16:39
            a przed ludźmi na pasach mają??? ostatnio coraz częściej zdarza mi się w
            ostatniej chwili wychamować przed skręcającym samochodem... dodam, że zwykle
            jestem z dzieckiem w wózku bądź na rowerku. ale debilowi się spieszy, więc
            jeszcze gazu doda. a mieszkam w w-wie.
            • forresty Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 18:08
              powiem tyle: większosć wypadków rowerzystów bierze sie stad ze rowerzysci w
              znacznej większosci wychodzą z założenia, skądinąd słusznego, że kierowca
              samochodu zrobi wszystko aby mu umilić zycie. Jeśłi dochodzi do tego mniemanie
              że jak jadę rowerem to jeste świętą krową to nieszczęście gotowe. Dodajmy
              jeszcze kask który wg większosci "kaskowników" uchroni przed wszelkim
              nieszczęściem a tragedia gotowa. Jeżdżę 10 lat na kolarce po szosach całkiem
              ruchliwych. Różne miałem przygody ale najgorsze to kolizja z laską która na
              ślepo weszła na pasy "no bo przecie pasy są żeby wejść kiedy mam ochotę" i
              kolizja z downhillowcem który wjechał na szosę w ogóle nie patrząc czy aby ktos
              w swej bezczelnosci nie zapragnął akurat tamtędy jechać.
              Wobec samochodów stosuję zasadę ograniczonego zaufania. nie puszczam samochodów
              które chcą mnie z tyłu wyprzedzać na trzeciego. tym co jadą z naprzeciwka
              ustępuje drogi - z idiotą czołówki nie wygrasz przecież. Ni eśmigam miedzy
              samochodami na postojach, na skrzuyżowaniach przepuszczam samochody i cieszę sie
              zdrowiem . nie klnę kierowców bo sam jeżdze i wiem jak wk.. może być gość co
              wyskoczy ci zza węgła przed maską.
              Polecam wszystkim trochę więcej pokory, realizmu i stonowania nastrojów. Nie
              każdy kierowca chce zrobić ci krzywdę. A co do kasków to Pan z Anglii ma
              częściowo rację - jak porządnie przygrzmocisz to nic ci nie pomoże. Suma sumarum
              warto nosić, ale tylko wtedy jak nie wmawiamy sobie ze to panaceum na wszystkie
              nieszczęścia
              • maruda.r Święte krowy na bicyklach 12.09.06, 20:08
                forresty napisał:

                > powiem tyle: większosć wypadków rowerzystów bierze sie stad ze rowerzysci w
                > znacznej większosci wychodzą z założenia, skądinąd słusznego, że kierowca
                > samochodu zrobi wszystko aby mu umilić zycie. Jeśłi dochodzi do tego mniemanie
                > że jak jadę rowerem to jeste świętą krową to nieszczęście gotowe. Dodajmy
                > jeszcze kask który wg większosci "kaskowników" uchroni przed wszelkim
                > nieszczęściem a tragedia gotowa.

                **********************************

                Mam bardzo podobne spostrzeżenia. Znaczna część rowrzystów zaczęła się uważać za
                święte krowy. Nagminna stała się jazda po zmroku bez oświetlenia, ba, nawet bez
                świateł odblaskowych. Rowerzyści potrafią jeździć po zamkniętych dla nich
                ulicach, gdy równolegle biegnie ścieżka rowerowa. Jazda pod prąd na jezdni bez
                pobocza przestała już mnie dziwić. Nakaz przeprowadzania roweru na przejściach
                dla pieszych jest totalnie olewany. Również olewany jest nakaz jazdy gęsiego po
                drogach publicznych.

                I najważniejsze: absolutny brak wyobraźni. Korzystam ze stacji benzynowej, do
                której zjazd przecina scieżkę rowerową, oddzieloną od jezdni żywopłotem. Szansa
                na to, żeby kierowca ogarnął wzrokiem obie części ścieżki jest żadna. Późniejsze
                rozstrzyganie, kto miał rację, niczego nie załatwi, gdy rowerzysta będzie musiał
                resztę życia spędzić na wózku inwalidzkim.

                Jako kierowca zdaję sobie sprawę z ewentualnych następstw kolizji z większym
                pojazdem, np. tirem. Nic mi nie pomoże fakt, że miałem pierwszeństwo. Absolutnie
                wykluczam stosowanie tzw. prawa silniejszego - zwyczajnie, mam świadomość, że
                muszę uważać za siebie i za innego kierowcę. To właśnie zasada ograniczonego
                zaufania.

                • oktawianc Re: Święte krowy na bicyklach 12.09.06, 20:17
                  Co do zasady się z Tobą zgadzam, co do przypadku jednak... Przepis o
                  przeprowadzaniu roweru przez jezdnię, uważam za jeden z głupszych. Wystarczy, że
                  uważam i nie wjeżdżam pod pędzące samochody, które zresztą nie mogą pędzić na
                  pasach. Na moim osiedlu musiałbym co kilkanaście metrów zsiadać z roweru i go
                  przeprowadzać, a ruch prawie żaden. To samo tyczy się pustej jezdni... A
                  zdarzyło mi się, że bardzo znudzeni policjanci mnie dręczyli o to; jezdnia jak
                  okiem sięgnąć(a zasięg i widoczność dobra), była pusta, ale ja przejechałem. Ech...
                  • maruda.r Re: Święte krowy na bicyklach 12.09.06, 20:44
                    oktawianc napisał:

                    > Co do zasady się z Tobą zgadzam, co do przypadku jednak... Przepis o
                    > przeprowadzaniu roweru przez jezdnię, uważam za jeden z głupszych.

                    **********************************

                    Rozumiem doskonale Twój punkt widzenia. Jednak piszesz o osiedlu. Sytuacja
                    przestaje być oczywista, gdy skrzyżowanie jest nieco większe, niż osiedlowe.
                    Na codzień ćwiczę taką oto sytuację: muszę skręcić w prawo i ustawić się na
                    środkowym pasie; z uwagi na ruch skorzystanie z zielonej strzałki jest mało
                    prawdopodobne; pozostaje normalny skręt na zielonym, ale muszę przejechać przez
                    przejście, tzn. odczekać, aż przejdą piesi; zazwyczaj trwa to na tyle długo, że
                    uruchamia się już zielone dla ulicy poprzecznej - piesi już zeszli, z lewej
                    rusza sznur samochodów i w tym momencie na przejściu pojawiają się rowerzyści (w
                    kaskach). Mogę skalkulować prędkość pieszego i odpowiednio się zachować, ale nie
                    mogę skalkulować prędkości rowerzystku, który w momencie oceny sytuacji na
                    skrzyżowaniu pozostaje poza mim zaintersowaniem, bo go nie widzę. Rozsądku! Mimo
                    najszczerszych chęci mam do dyspozycji tylko parę oczu i nie są one osadzone na
                    szypułkach.

                    Nie jest moim celem ustanawianie kategorii uczestników ruchu (gorszy, lepszy).
                    Apeluję jedynie o rozsądek i poszanowanie własnego zdrowia.


                    • oktawianc Re: Święte krowy na bicyklach 12.09.06, 20:50
                      Nie widziałem jeszcze przejścia gdzie piesi i rowerzyści mają w innym czasie
                      zielone światło, tak więc pokonują ulicę razem. Generalnie jednak jest po prostu
                      tak, że matoły po obydwu stronach powodują wypadki. Sam często wjeżdżam na ulicę
                      za szybko, jednak w zasadzie stwarzam w ten sposób zagrożenie tylko dla siebie,
                      czyli odwrotnie niż kierowca.
                      Tak czy inaczej jedni i drudzy potrafią "dać czadu".
                      • maaac Święte krowy za kierownicą. 12.09.06, 21:52
                        Dla mnie hitem był kierowca samochodu, który zatrzymał swój pojazd na pasach,
                        koło zakrętu, w dodatku z kiepską widocznością, bo zasłania tam budynek, tylko
                        by mnie objechać, że siedze na rowerze przy przejściu dla pieszych (wcale mu
                        nie zamierzałem wtargnąć przed maskę - życie mi jeszcze miłe). Jak kto
                        zainteresowany to wskarzę, które to miejsce we Wrocławiu. Ciekawe ile punktów
                        było warte to jego "pouczanie" jakby go Policja na tym złapała.

                        Tak co do tematu - jeżdżę często w kasku i po drogach. Wyjątkowo chodnikiem
                        gdybym musiał sporo nadkładać drogi jadąc do okoła. Na kierowców nie narzekam -
                        niebezpieczne są tylko taksówki i od czasu do czasu tacy co im się spieszy i
                        potrafią wyprzedzać na skrzyżowaniu od prawej. Niebezpieczne są też uszkodzenia
                        drogi blisko krawężnika. Panowie kierowcy muszą wybaczyć, ale jade wtedy po
                        drodze, która zapewnia mi bezpieczeństwo tamując im ruch. Jak się im nie
                        podoba - niech nacisną na odpowiedzialnego za stan nawierzchni.
          • oszolom3 przepis skreslony 12.09.06, 16:55
            > A mało kto wie, że według naszego debilnego prawa skręcający
            > samochód ma pierwszeństwo przed rowerem jadącym prosto ścieżką.

            Jest jeszcze gorzej, bo kiedys pierwszenstwo (co jest logiczne i obowiazuje w
            krajach cywilizowanych) mial w takiej sytuacji rowerzysta. Tak wyslalem, az do
            czasu, gdy zostalem otrabiony i niemal przejechany przez blachosmroda. Pol
            godziny pozniej sprawdzilem w kodeksie, ze ... przepis skreslony. Ciekawe ile
            osob to skreslenie wykresli rowniez sposrod zyjacych.
          • woo-cash Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 17:01
            > niebezpieczne. A mało kto wie, że według naszego debilnego prawa skręcający
            > samochód ma pierwszeństwo przed rowerem jadącym prosto ścieżką. Nie jestem
            pewn
            > y
            > czy obowiązuje to też na światłach ale nie mam ochoty sprawdzać na sobie.

            To nie do końca tak.
            "Art. 27. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów,
            jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerowi
            znajdującemu się na przejeździe."

            Zapis jest taki, że właściwie nie wiadomo, kto ma pierwszeństwo - auto nie może
            rozjechać rowerzysty na przejeździe. ;)
            Dlatego ja wolę jezdnią i jak ognia unikam ulic z wydzielonymi ścieżkami, gdzie
            nikt nie wie, kto ma pierwszeństwo przed kim.

            Pozdrower.
            • maruda.r Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 20:24
              woo-cash napisał:

              > Zapis jest taki, że właściwie nie wiadomo, kto ma pierwszeństwo - auto nie może
              > rozjechać rowerzysty na przejeździe. ;)

              ****************************************

              Może, o ile rowerzysta jest na tyle wściekły i szybki, że wjedzie mu pod koła.
              Problem z rowerzystą w istocie dotyczy prędkości - nie da się zastosować pełnej
              analogii do pieszego znajdującego się na przejściu. Przeciętny pieszy znajdujący
              się na przejściu (ten kawałek asfaltu między krawężnikami) daje szansę kierowcy.
              Szybki rowerzysta może nie dać szansy i znaleźć się na przejściu w momencie, gdy
              kierowca już rozpoczął jego pokonywanie.



          • cezary64 Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 13.09.06, 09:22
            Według naszego prawa każdy pojaz skręcający w lewo czy w prawo ma obowiązek przepuszczenia pieszych idących na wprost lub rowerzystów jadących na wprost po ścieżce rowerowej i tylko po ścieżce gdyż po przejściach dla pieszych jazda rowerem jest zabroniona.
        • sztukmiszczzlublyna Zielone Szczałki 12.09.06, 16:42
          aniazm napisała:

          > Świetnie, tylko czemu moja znajoma leży w śpiączce, bo ją samochód potrącił na
          > ścieżce rowerowej??? Przejeżdżała na zielonym a idiota miał zieloną strzałkę...

          Bo w Polsce obowiązują przepisy i system szkolenia kierowców nie do pomyślenia w
          normalnych krajach.

          Ze skóry należałoby obedrzeć urzędnika, który:

          1. Dopuscił tzw. "zielone strzałki" do istnienia
          2. Dopuścił zastosowanie "zielonej strzałki" na skrzyżowaniu z przejazdem
          rowerowym (nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby wiedzieć, że 99,9 proc. kierowców
          w ogóle nie kuma czaczy i nie wie, co to jest przejazd rowerowy i nie wie, że
          rowerzysta MA PRAWO wjechać na przejazd z prędkością 50 km/godz)
          3. Dopuścił do takich procedur szkolenia kierowców, że ci mają w d. rowerzystów
          i nie mają pojęcia że oni czasem (choć rzadko) też mają pierwszeństwo.

          Pod względem przepisów i rowerzystów, to III RP należy do III Świata. IV RP też.

          • kantyjan Re: Zielone Szczałki 12.09.06, 16:48
            sztukmiszczzlublyna napisał:


            > Ze skóry należałoby obedrzeć urzędnika, który:
            >
            > 1. Dopuscił tzw. "zielone strzałki" do istnienia
            > 2. Dopuścił zastosowanie "zielonej strzałki" na skrzyżowaniu z przejazdem
            > rowerowym (nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby wiedzieć, że 99,9 proc.
            > kierowców w ogóle nie kuma czaczy i nie wie, co to jest przejazd rowerowy
            > i nie wie, że rowerzysta MA PRAWO wjechać na przejazd z prędkością 50 km/godz)

            Jeszcze raz zapytam co tu ma do rzeczy zielona strzałka? Jeśli ty masz zielone
            światło, to skręcający w prawo i grożący ci samochód tez ma zielone światło!
            Reszta jest prawdziwa ale jeśli masz ochotę wjeżdżać z prędkością 50 km/h
            ścieżką rowerową na skrzyżowania to lepiej od razu zamów kwaterę na cmentarzu.
            Oszczędzisz roboty rodzinie.
            • sztukmiszczzlublyna Re: Zielone Szczałki 12.09.06, 16:56
              kantyjan napisała:

              > Jeszcze raz zapytam co tu ma do rzeczy zielona strzałka? Jeśli ty masz zielone
              > światło, to skręcający w prawo i grożący ci samochód tez ma zielone światło!

              Aby bezpiecznie jeździć na rowerze przydaje się ciut inteligencji i wyobraźni,
              a nie trzymać się kurczowo jednej myśli ;-)

              Jedziesz drogą rowerową. Wjeżdżasz na przejazd rowerowy masz zielone światło i
              bezwzględne pierwszeństwo. Przejazd jest po prawej stronie skrzyżowania. Ulica
              poprzeczna, przez którą prowadzi przejazd ma 2-3 pasy ruchu w jednym kierunku.
              Na dwóch pierwszych auta i autobusy stoją, bo mają czerwone.

              Na trzecim, ostatnim, do skrętu w prawo pali się jadącym Z PRAWEJ zielona
              strzałka. I tuż przed tobą pojawia się z prawej strony miszcz kierownicy wpada
              na skrzyżowanie, żeby skręcić w prawo. Jedzie 40 km/godz, bo uznaje, że nie ma
              pieszych i mu wolno. Bum, rowerzysta miał zielone i na tym zielonym upolował go
              kierowca. Bo miał "zieloną strzałkę" a nie skoordynowane zielone swiatło.

              Problem jest szczególnie bolesny, kiedy na pierwszych (od strony jadącego
              rowerzysty) pasach stoją autobusy i ciężarówki.

              Oczywiście, analogiczny problem pojawia sie kiedy rowerzysta ma zielone na
              wprost i skręcający z równoległej ulicy w prawo samochod huknie rowerzystę na
              przejeździe. Wtedy zielona strzałka nie ma nic do rzeczy, ale zielone światło na
              wprost (S-1) nie uprawnia samochodu skręcającego w prawo do potrącenia
              rowerzysty, który ma zielone światło w swoim sygnalizatorze.

              • kantyjan Re: Zielone Szczałki 12.09.06, 17:02
                Daj spokój. Masz całą jezdnię na zachamowanie a nikt nie podjeżdża a kierowca
                patrzy w Twoją stronę. Musisz naprawdę jechać 50 km/h aby się w niego wbić (bo
                tylko taki wypadek jest możliwy).

                Natomiast skręt w prawo na zielonym świetle jest znacznie bardziej niebezpieczny
                dla rowerzysty. Kierowca nie musi się zatrzymać bo ma pierwszeństo (o pieszych i
                rowerzystach oczywiście nie pamięta). Rowerzysta go nie widzi bo ma go z tyłu. A
                że ścieżki są głównie wzdłuż "ważnych" (czyli szybkich) ulic to mozesz się
                spodziewać całkiej pokaźniej prędkości samochodu skręcającego z takiej ulicy w
                prawo.
                • tytoos1 Re: Zielone Szczałki 12.09.06, 17:28
                  > Daj spokój. Masz całą jezdnię na zachamowanie a nikt nie podjeżdża a kierowca
                  > patrzy w Twoją stronę. Musisz naprawdę jechać 50 km/h aby się w niego wbić (bo
                  > tylko taki wypadek jest możliwy).

                  O nie zgadzam się. Jakis czas temu przejeżdzałem właśnie w takiej sytuacji jak
                  opisał przedmówca. Ze skrajnego pasa po prawej wyskoczył samochód zza ciężarówki
                  i autobusu i chciał stanąc przed nimi wjezdzając na pasy :-| Zawsze staram sie
                  przejeżdzać przez wszystkie przejazdy mając oczy dookoła głowy i z niewielka
                  prędkościa a jezdzę regularnie od kilku lat do pracy, no ale tu mnie prawie gość
                  pokonał. Na szczęście zatrzymalismy sie tuż przed sobą, ale ja o mało przez
                  kierwonice nie przeleciałem.... tak, ze nie ma co generalizować, kazdy przypadek
                  jest inny. A co do meritum: test czy w kasku czy bez, u nas to chyba nie ma
                  znaczenia, kierowca i tak Cie ominie w oległości 20cm, nie ważne czy kask masz
                  czy nie. No ale lepiej osłonić głowe niz jeździć z goła....
                • sztukmiszczzlublyna Re: Zielone Szczałki 12.09.06, 17:54
                  kantyjan napisała:

                  > Daj spokój. Masz całą jezdnię na zachamowanie a nikt nie podjeżdża a kierowca
                  > patrzy w Twoją stronę. Musisz naprawdę jechać 50 km/h aby się w niego wbić (bo
                  > tylko taki wypadek jest możliwy).

                  Widać mało jeździsz na rowerze. Pisałem o autobusach i dużych ciężarówkach - one
                  bardzo skutecznie zasłaniają widok. Na pasie do skrętu w prawo z zieloną
                  strzałką kierowcy bez wyobraźni i znajomości przepisów (znaków drogowych) prują
                  z jezdni poprzecznej nawet 40 na godzine. W miejscu nie staną, a z tą prędkością
                  zderzenie boczne zawsze wyrzuca rowerzyste na jezdnie.

                  > Natomiast skręt w prawo na zielonym świetle jest znacznie bardziej
                  > niebezpieczny
                  > dla rowerzysty. Kierowca nie musi się zatrzymać bo ma pierwszeństo

                  Musi sie zatrzymać i nie ma pierwszeństwa. Nawet jeśli mu się pali zielone
                  światło w S-1. Chyba, że ma S-2, ale wtedy rowerzysta w S-6 musi mieć czerwone.

                  Nieznajomość przepisów nie zwalnia z obowiązku ich przestrzegania ;-)
              • zwykx Re: Zielone Szczałki 12.09.06, 20:21
                > Na trzecim, ostatnim, do skrętu w prawo pali się jadącym Z PRAWEJ zielona
                > strzałka. I tuż przed tobą pojawia się z prawej strony miszcz kierownicy wpada
                > na skrzyżowanie, żeby skręcić w prawo. Jedzie 40 km/godz, bo uznaje, że nie ma
                > pieszych i mu wolno. Bum, rowerzysta miał zielone i na tym zielonym upolował go
                > kierowca. Bo miał "zieloną strzałkę" a nie skoordynowane zielone swiatło.

                Po pierwsze, to samochód nie ma prawa "wpadać" na skrzyżowanie - bo przed
                zieloną strzałką MUSI się zatrzymać. Przynajmniej tak było w kodeksie jeszcze
                jakiś rok temu. A po drugie - szczególną ostrożność powinni zachować wszyscy na
                skrzyżowaniu. Także rowerzysta. Choć to uwaga raczej nie do Ciebie, ale do
                jednego z poprzednich postów (wjazd rowerem na skrzyżowanie 50 km/h - jak dla
                mnie samobójstwo...).
                • sztukmiszczzlublyna Re: Zielone Szczałki 12.09.06, 21:45
                  zwykx napisał:

                  > Po pierwsze, to samochód nie ma prawa "wpadać" na skrzyżowanie - bo przed
                  > zieloną strzałką MUSI się zatrzymać. Przynajmniej tak było w kodeksie jeszcze
                  > jakiś rok temu.

                  Nie ma chyba większej przepaści między kodeksem a życiem, niż w przypadku tego
                  akurat zapisu. Praktycznie nikt się nie zatrzymuje.

                  > A po drugie - szczególną ostrożność powinni zachować wszyscy na
                  > skrzyżowaniu. Także rowerzysta.

                  Jest taki paragraf kodeksu drogowego (art. 5.1), który mówi o tym, że
                  sygnalizacja świetlna niweluje obowiązujące w tym miejscu znaki drogowe i
                  przepisy ogólne kodeksu.

                  Jak mam zielone światło, to jadę.

                  > Choć to uwaga raczej nie do Ciebie, ale do
                  > jednego z poprzednich postów (wjazd rowerem na skrzyżowanie 50 km/h - jak dla
                  > mnie samobójstwo...).

                  Rowerzysta ma prawo (!) wjechać z taką prędkością na przejazd rowerowy.
                  Oczywiście nikt tego nie bierze poważnie pod uwagę i między innymi stąd takie
                  jaja na skrzyżowaniach z przejazdami rowerowymi przez jezdnie.
            • michalng Re: Zielone Szczałki 12.09.06, 18:05
              Masz na mysli kierowce jadacego równolegle w stosunku do rowerzysty i
              próbujacego skrecic ? Sa jeszcze kierowcy jadoncy prostopadle do scieżki i
              próbujacy skrecic . To ci stanowią zagrozenie.
            • extrafresh Re: Zielone Szczałki 12.09.06, 22:37
              Nie, geniuszu.
              Kierowca, ktory skreca w prawo i ma warunkowa 'zielona strzalke'
              ma przede wszystkim CZERWONE SWIATLO!
          • woo-cash Re: Zielone Szczałki 12.09.06, 17:03
            > Ze skóry należałoby obedrzeć urzędnika, który:
            >
            > 1. Dopuscił tzw. "zielone strzałki" do istnienia

            Widziaem zielone strzałki w zachodnich Niemczech. Problem nie tkwi w zielonej
            strzałce jako takiej, ale w ogólnej kulturze ruchu na drodze. Na zielone
            strzałki sobie po prostu należy zasłużyć. W polsce uczestnicy ruchu, IMO, nie
            zasłużyli sobie jeszcze na zielone strzałki, bo nie potrafią nawet bezpiecznie
            skrcać w prawo, gdy zielone mają obok piesi i rowerzyści. Strzałki są już
            stanowczo za trudne. ;)

            Pozdrower,
            Woo.
            • mjacek3 Re: Zielone Szczałki 27.09.06, 16:01
              W Niemczech (akurat tym razem wschodnich, Drezno) widziałem NOWIUTKIE zielone
              strzałki BLASZANE (u nas od lat tłumaczą, że to nieeuropejskie). Służę fotografią.

              Strzałki są jak najbardziej sensowne, jeśli służą płynności ruchu. Nie ma co
              wylewać dziecka z kąpielą. Niechby jednak ktoś powychowywał kierowców, że mają
              się zatrzymać i obejrzeć.

              Inna rzecz, to brak konsekwencji. Tu strzałki są rozmieszczone wg. takich zasad,
              tam innych. Sam głupieję.... Raz strzałka oznacza przajazd całkowicie
              bezkolizyjny (WAW:np. wyjazd z Bartyckiej w Czerniakowską - powinno być
              pełnoprawne zielone!), raz BARDZO kolizyjny....
          • sqwind Re: Zielone Szczałki 12.09.06, 20:14
            A czego sie spodziewasz po kraju,gdzie sobiepani sobie dwóch skretyniałych
            wicepremierów,którzy na wyścigi wożą swe przybory do prokreacji samolotami i
            helikopterami rządowymi na spotkania rodzinno-partyne,zebrania kółek gosposi
            wiejskich,zloty ciotek moherowych.Trzeba pojezdzic na rowerze,by zrozumieć
            rowerzystę,tymczasem oni boją sie chyba niewzwodu przed tym audytorium.....
        • macarthur Nie jestem pewien 12.09.06, 17:22
          czy te badania tak samo wyszłyby u nas ale przejazd rowerem ulicami warszawy to
          prawdziwa walka o przetrwanie mówię o ulicach bez rowerowych ścieżek
        • divak2 Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 19:01
          Z człym szacunkiem dla Twojej znajomej, ale czy uważasz ze kask by jej pomógł?
          On chroni jedynie głowę przed uderzeniami i to tylko do pewnego stopnia. Mnie
          też potrącił kierowca jak jechałem na rowerze (w dodatku nietrzeźwy), ale żeby
          sie zabezpieczyc przed obrażeniami (peknieta śledziona, wstrzasnienie mozgu) to
          musiałbym miec na sobie najwytrzymalsze kamizelki kulodporne, a kask i tak nie
          uchroniłby mnie przed wsztrząśnieniem mózgu. Nie miałbym za to rany na głowie.
          Pozdrawiam!
          divak
          • michalng Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 19:21
            divak2 napisał:

            > Z człym szacunkiem dla Twojej znajomej, ale czy uważasz ze kask by jej pomógł?
            > On chroni jedynie głowę przed uderzeniami i to tylko do pewnego stopnia. Mnie
            > też potrącił kierowca jak jechałem na rowerze (w dodatku nietrzeźwy),

            Kto był nietrzeżwy ? Bo z twojej wypowiedzi wynika ze Ty :/
            • divak2 Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 19:25
              oczywiscie kierowca :) ja wtedy nie bywalem jeszcze nietrzeźwy :)
      • mjacek3 Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 16:43
        Najlepsze są grabie wiezione na bagażniku w poprzek. Albo kosa ;). Żelastwem do
        lewej!
        • michalng Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 18:09
          Zwłaszcza jak w cos przywalisz, przelecisz przez kierownice a nastepnie
          przyjmiesz cios tymi grabiami albo kosa w plecy :)
      • tzetze1 Kto jezdzi rowerem po ulicach Wawy ten kozak 12.09.06, 18:50
        Buahahahah! Co za typ! Dwa wypadki zaliczyl,... dobre dobre. Ale tak na
        powaznie tez jezdze sporo po wawie i sory ale NIGDY nie wyjezdzam na ulice.
        Samobojca nie jestem
        • michalng Re: Kto jezdzi rowerem po ulicach Wawy ten kozak 12.09.06, 19:24
          Mój synek tez tylko dookoła bloku :) a tak powaznie jak ktos chce sie poruszac
          szybko o sprawnie rowerem to ulicy nie uniknie. Szciezek jest mało i czesto sa
          beznadzielne ulicami szybciej i wygodniej tylko nie tymi "głownymi" gdzie
          kierowcy zapier@#% 1000 km/h ale bocznymi.
      • losiu4 Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 20:24
        kantyjan napisała:

        > Z moich doświadczeń nasi kierowcy wyprzedzają za blisko nawet rowerzystów bez
        > kasku.

        z moich doświadczeń całkiem niedawno: uchachana grupa rowerzystów miast jechac
        ściezka rowerową bądź nawet przynajmniej jechać gesiego, swobodną, równolegle
        jadącą grupką zablokowała pas ruchu, bo gadać im sie zachciało... w centrum
        miasta, a co...

        Pozdrawiam

        Losiu
      • mirek-b Tak. Ale tylko z jakimś gwoździem na końcu tej 12.09.06, 20:43
        flagi. Chrzęst rysowanego lakieru niejednego natychmiast otrzeźwi..
      • mirek-b Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 21:37
        Oczywiście, że tak. Ale do tej flagi na końcu trzeba przywiązać gwóźdź,
        najlepiej 5-calowy. Chrzęst rysowanego lakieru na pewno nauczy kierowcę
        szacunku dla słabszych użytkowników drogi.
    • kantyjan Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 16:28
      uburama napisał:

      > Na tej samej zasadzie: przechodzenie na czerwonym swietle jest znacznie
      > bezpieczniejsze niz przechodzenie na zielonym.

      Czasami jest. Na mało ruchliwych ulicach krzyżujących sie z "szybką" arterią.
      Skręcający w prawo z nadmierną prędkością mają cię ochotę przejechać właśnie gdy
      masz zielone światło!
    • ppo Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 16:48
      "Stwierdził, że kierowcy są szczególnie ostrożni wobec rowerzystek i zostawiają
      im średnio o 14 centymetrów odległości więcej niż mężczyznom."

      To jeden z czynników, która wyjaśnia dlaczego kobiety statystycznie dłużej żyją.
    • toja3003 Jak ja lubię takie pseudonaukowe wnioski! 12.09.06, 16:57
      He, he ale niedouki z tych „naukowców”. Wnioski typu „kiedy robi się latem
      ciepło to Słońce staje się lżejsze i dlatego jest wyżej na niebie”.

      Przecież ci kierowcy podjeżdżają bliżej do rowerzysty w kasku, bo nawet kątem
      oka lepiej dostrzegają kolorowy czy błyszczący obiekt, powiększający optycznie
      rowerzystę i wtedy mogą precyzyjniej, tj. bliżej niego podjechać, po znacznie
      wcześniejszym jego spotrzeżeniu. To właśnie jest bezpieczniejsze.

      Natomiast większa odległość podjazdu jest standardem wynikającym z gorszego
      postrzegania rowerzysty a więc jest systuacją mniej bezpieczną, gdy kierowca
      hamuje „w ostatnim momencie”.

      Natomiast zostawianie średnio większej o kilka centymetrów odległości od
      kobiety ma kontekst erotyczny i wynika z chęci postrzegania jej całej sylwetki,
      względnie dolnej części, np. nóg, co nie jest możliwe z bliska.
      • sztukmiszczzlublyna Re: Jak ja lubię takie pseudonaukowe wnioski! 12.09.06, 16:59
        toja3003 napisała:

        > He, he ale niedouki z tych „naukowców”. Wnioski typu „kiedy robi się latem
        > ciepło to Słońce staje się lżejsze i dlatego jest wyżej na niebie”.
        >
        > Przecież ci kierowcy podjeżdżają bliżej do rowerzysty w kasku, bo nawet kątem
        > oka lepiej dostrzegają kolorowy czy błyszczący obiekt,

        Wykładasz na uniwersytecie? Chyba kafelki w sraczu...
        • toja3003 Ja nie wykładam. Ja wiem. 12.09.06, 17:17
          Tylko nie wiem co to jest "sraczu", a może ty się tak przedstawiasz sraczu?
        • dobry11 Re: Jak ja lubię takie pseudonaukowe wnioski! 12.09.06, 17:24
          > toja3003 napisała:
          >
          > > He, he ale niedouki z tych ?naukowców?. Wnioski typu ?k
          > iedy robi się latem
          > > ciepło to Słońce staje się lżejsze i dlatego jest wyżej na niebie?.
          > >
          > > Przecież ci kierowcy podjeżdżają bliżej do rowerzysty w kasku, bo nawet k
          > ątem
          > > oka lepiej dostrzegają kolorowy czy błyszczący obiekt,
          >
          > Wykładasz na uniwersytecie? Chyba kafelki w sraczu...

          Jest ciekawa wypowiedz toja3003, a tu taki motherfucker sztukmiszczzlublyna musi sobie ulzyc. Why
          don't you go and jerk off, motherfucker? To jest forum dla ludzi myslacych, a nie dla zestresowanych
          szczurow.
        • lze_elita.71 Przeciez to bzdura z jakiegos UK brukowca. 12.09.06, 18:56
          A ty bierzesz toto serio? I serio bierzesz "uniwersytet" w Bath? Buhahaha..
          Poziom brytyjskiego prola.
      • ready4freddy Re: Jak ja lubię takie pseudonaukowe wnioski! 12.09.06, 17:20
        jednym slowem idealny (w sensie_ bezpieczny) rowerzysta to kobieta jadaca nago
        lub prawie nago?
        • toja3003 Oczywiście! W takiej sytuacji gały wszystkich 13.09.06, 08:44
          kierowców - od zachwyconych panów do zszokowanych pań - będą śledzić każdy ruch
          nudystki i na pewno nie zrobią jej krzywdy.
      • tkuprian No to w takim razie kierowcy to idioci 12.09.06, 19:00
        Przynajmniej wszystko na to wskazuje.

        Jezeli dzięki kaskowi zauważają rowerzystę lepiej i precyzyjniej - czyli bliżej
        - go mijają to powodują u nieg większe zgrożenie wypadku. Mogą go zdmuchnąć z
        jezdni - lub spowodować jego upadek i w konsekwencji przejechanie przez kolejny
        samochód nawet jeżeli go nie dotkną. Im bliżej zaś mijają rowerzystę tym podmuch
        powodowany przez przejeżdżający samochód a odczuwany przez rowerzystę jest
        większy. Już nie mówiąc o tym, że jeżeli wiatr jest duży, to sam jego naturalny
        podmuch (bez efektu podmuchu od samochodu) może zminić w sposób znaczny tor
        jazdy roweru - czyli wpakować rower pod koła "precyzyjnie" mijającego go samochodu.
        Każdemu kto nie wierzy proponuję przejazd rowewrem po ulicy, po której samochody
        poruszają się z dużą prędkością. Mocne wrażenia gwarantowane.

        Moim zdaniem wskazane jest mijanie rowerzystów w możliwie największej odległości
        - nie zaś w odległości jak to ujęłaś "precyzyjniej - tj. bliżej niego"

        A wracając do tematu, to uważam, że jednak większość kierowców mysli logicznie i
        jednak starają się minąć rowerzystę w jak najbezpieczniejszej - jak największej
        odległości. Dlatego uważa że wnioski wyciągniete przez badacza z artykułu są
        bnardziej trafne niż wnioski toji.

        P.S. Ciekawe jaka była średnia odległość w jakiej samochody mijają rowerzystów,
        bo w artykule chyba tego zabrakło.
        • pkrehbiel W odróżnieniu od kierowców samochodów... 12.09.06, 19:59
          ...którzy to muszą wyprzedzać rowerzystów w odległości nie mniejszej niż 1 metr,
          rowerzyści mogą omijać samochody w dowolnej odległości. Przy czym należy
          pamiętać o tym, że ktoś może niespodziewanie otworzyć drzwi...
        • oktawianc Re: No to w takim razie kierowcy to idioci 12.09.06, 20:11
          Masz rację. Ciągle mam żywo w pamięci, jak precyzyjnie wyprzedzał mnie TIR.
          Najpierw podmuch wyrzuca, a potem wciąga pod niego, a po prawej krawędź
          chodnika. Rewelacja.
      • oktawianc Re: Jak ja lubię takie pseudonaukowe wnioski! 12.09.06, 20:08
        Jeśli to nie żart, to większych bredni dawno nie czytałem...
    • silezius.monachijski tak w dużym stopniu jest! 12.09.06, 17:21
      >Na tej samej zasadzie: przechodzenie na czerwonym swietle jest znacznie
      >bezpieczniejsze niz przechodzenie na zielonym.

      za sprawą zielonej strzałki zielone światło nie oznacza wolnej drogi!

      Ale uczony nie wziął pod uwagę jak bardzo przydatny bywa kask podczas urazów i
      upadków poza drogą, a także już po samym potrąceniu
      • michalng Re: tak w dużym stopniu jest! 12.09.06, 18:31
        > Ale uczony nie wziął pod uwagę jak bardzo przydatny bywa kask podczas urazów i
        > upadków poza drogą, a także już po samym potrąceniu.

        Gdzies widziałem wyniki badań przeprowadzonych w Australii z których wynikało ze
        ochrona jaka daje kask podczas wypadku drogowego nie jest wysoka. Czestrze od
        urazów głowy sa wtedy urazy konczyn i tułowia. A czesto spora róznica predkosci
        powoduje ze kask nie chroni tez głowy. Natomiast kask ma kapitalne znaczenie w
        wypadku "przelecenia przez kierownice" bo to czesto konczy sie urazem głowy.
    • minerva_mcgonagall Najlepiej mieć kask ozdobiony długimi blond włosam 12.09.06, 17:26
      Najlepiej mieć kask z nałożoną na niego peruką z długich blond włosów. Może
      nawet zostawią 16 cm?
    • tjbykowicz Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 17:41
      po Warszawie jezdze rowerem tylko w nocy
      bo jest bezpieczniej
      nawet bez kasku

      co do zielonej strzalki itp. - mnie najbardziej rozwaja sytuacje, jak
      samochodziarz z drogi podporzadkowanej wymusza pierwszenstwo w ostatniej chwili
      zdarza sie to...przeczesto
      zastanawiam sie, czy to chamstwo, zlosliwosc, glupota, czy wszystko na raz
    • lze_elita.71 A CO na to psychiatra tego "uczonego" z wielkiego 12.09.06, 18:54
      "universytetu" w Bath?
      A tak poza tym to jazda w kaskach jest wymogiem prawa drogowego UK:)
    • mak_garfi Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 19:06
      1) Jeżeli chodzi o pierwszeństwo:
      Kodeks drogowy
      Art. 27.
      1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów, jest
      obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerowi
      znajdującemu się na przejeździe.
      2. (uchylony).
      3. Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez drogę dla rowerów poza jezdnią, jest
      obowiązany ustąpić pierwszeństwa rowerowi. (...)
      ------------
      Art. 33.
      (...)
      4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
      1) wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
      2) zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny.

      Według mnie oznacza to, że my rowerzyści mamy z grubsza takie same relacje w
      stosunku do samochodów co piesi, tzn. mamy pierwszeństwo, ale, mówiąc potocznie,
      nie wolno wjechać nam na przejazd "na pewniaka". Przyznam, że jestem tym
      zaskoczony i sam dotąd sądziłem że jest inaczej, ale wymowa paragrafów jest
      oczywista. Nie wiem tylko jak należałoby to zinterpretować, gdy tzw. "ścieżka
      rowerowa" jest wyznaczonym pasem na jezdni (jak to często wygląda w Berlinie; u
      nas w Łodzi chyba nie ma takiego przypadku).

      2) Jeżeli chodzi o jazdę po chodniku:
      Kodeks drogowy
      Art. 33.
      (...)
      5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem
      jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
      1) opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub
      2) szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z
      prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej
      drogi dla rowerów.
      (...)

      Z tego już jasno wynika, że w większości przypadków, w obszarze zabudowanym
      rowerzyści nie mają prawa jeżdżenia po chodnikach.

      3) Odnośnie "zielonej strzałki"
      Boże broń podnieść rękę na to doskonałe rozwiązanie. Niebezpieczeństwo polega na
      tym, że większość kierowców nie wykorzystuje jej prawidłowo, tzn. nie zatrzymuje
      się przed sygnalizatorem (lub chociaż nie wyhamowuje do minimalnej prędkości),
      ot co. Młotkiem można zabić, niemniej właściwie wykorzystywany jest podstawowym
      narzędziem - podobnie zielona strzałka.

      4) Odnośnie życiowej praktyki
      Mam chyba prawo do wypowiadania się, gdyż od 10 lat pokonuję ok. 3-5 tys. km
      rocznie rowerem i od 4 lat 12-15 tys. km samochodem, z czego około połowy w
      ruchu miejskim (Łódź). I - zapewne zaskakująco - będę z tej pozycji niejako
      bronił kierowców w niektórych przypadkach. Sam bowiem doświadczyłem, jak łatwo
      jest zwyczajnie nie zauważyć rowerzysty - nie dlatego, że się go ignoruje, ale
      tak zwyczajnie. Kilka przyczyn:
      - rowerzysta jest obiektem dość wąskim, i potrafi bardzo ładnie schować się np.
      za przednim słupkiem;
      - przy dużym ruchu rowerzyści to zaledwie promile, w porywach procenty ruchu
      który widzi kierowca, reszta to samochody, które w odróżnieniu od rowerzysty
      postrzegamy jako duże, na ogół płaskie, jednobarwne powierzchnie. Gdy wyjeżdżamy
      z ulicy podporządkowanej, niejako nastawiamy się (bezwolnie) na obserwację
      właśnie tego typu obiektów, a rowerzysta może umknąć uwadze;
      - jeżeli skręcamy samochodem w boczną ulicę, gdzie ścieżka rowerowa jest
      poprowadzona tuż przy jezdni, bardzo łatwo jest nie zauważyć rowerzysty
      nadjeżdżającego z tyłu, zwłaszcza że może on nadjeżdżać z dużo większą
      prędkością niż pieszy;
      - to już uwaga do rowerzystów - często jeździmy bez oświetlenia, a bynajmniej
      nie jest to problem tylko w nocy, ale także wieczorem i rano przy szarówce.
      Pamiętajmy o tym, że szyby samochodu często nieco przyciemniają widzenie i jesli
      rowerzysta uważa że jest jeszcze "zupełnie jasno" to kierowca samochodu może
      mieć zupełnie inne zdanie na ten temat.

      Oczywiście do tego należałoby dodać katalog niebezpieczeństw wynikających po
      prostu z brawurowej i aroganckiej jazdy kierowców (wyprzedzanie rowerzysty po
      to, żeby się zaraz zatrzymać i otworzyć drzwi, lub skręcić w prawo; wyprzedzanie
      na wąskiej drodze, gdy z przeciwka jedzie rowerzysta; zakładanie przy włączaniu
      się do ruchu, że rowerzysta potrafi jechać nie szybciej niż to umie Pan
      Kierowca, czyli maks. 20 km/h; częste przeświadczenie kierowców, że poza
      obszarem zabudowanym rowerzysta będzie poruszał się po poboczu wysypanym żwirem
      lub "popapranym" bylejakim, dziurawym asfaltem; i inne takie). Tym niemniej
      trzeba liczyć się z tym, że pełen najlepszej woli kierowca może nas nie zauważyć
      i niechcący wymusić na nas pierwszeństwo. Dlatego moją regułą jest to, że jadąc
      rowerem muszę przewidywać sytuację zawsze o krok do przodu w stosunku do
      samochodów, i w razie czego zwolnić unikając kolizji (pamiętajmy, że w takich
      sytuacjach nasze możliwości są daleko większe - mamy znacznie krótsze drogi
      hamowania). Na przykład, gdy jadę ścieżką rowerową i dojeżdżam do przejazdu
      przez jezdnię, to zawczasu sprawdzam w lusterku (wg mnie powinno być
      obowiązkowe!), czy ktoś nie szykuje się do skrętu i czy zakładając że mnie nie
      zauważy może wejść ze mną w kolizję. W takim przypadku ręce na hamulec i
      profilaktycznie ostrzegam dzwonkiem, że nadjeżdżam. W ten sposób jeżdżąc po
      ulicach już 16 lat i pokonując duże dystanse nie "zaliczyłem" ŻADNEGO zdarzenia.
      Żadne kask i żaden przepis nie zastąpi oczu "dookoła głowy" i myślenia.
      Pozdrawiam wszystkich rowerzystów :)
    • parob ja jeżdzę środkiem jezdni i czuję się bezpieczny. 12.09.06, 19:31
      jak buraki za kierownicą nie mogą zachować przepisowego 1,5 m odległości jak mnie mijają, to i ja nie muszę specjalnie im ustępować. poza tym im bliżej krawędzi jezdni się jedzie, tym bardziej kierowcy cię przyciskają do niej. ale coż, buractwo za kółkiem się mnoży.
    • patman Czerwone światło jest OK 12.09.06, 19:54
      uburama napisał:

      > Na tej samej zasadzie: przechodzenie na czerwonym swietle jest znacznie
      > bezpieczniejsze niz przechodzenie na zielonym.

      Ja zawsze staram się przechodzić na czerwonym. Dokładnie sprawdzam czy mogę bezpiecznie przejść, czy nie ma milicji w pobliżu i już czas zaoszczędzony. Nie ma to jak wpaść pod samochód na zielonym.

      Tu leży ten, który miał pierwszeństwo.
      • michalng Re: Czerwone światło jest OK 12.09.06, 20:27
        patman napisał:


        > Ja zawsze staram się przechodzić na czerwonym. Dokładnie sprawdzam czy mogę bez
        > piecznie przejść, czy nie ma milicji w pobliżu i już czas zaoszczędzony.

        Milicji w pobliżu nie ma juz od ladnych kilku lat :)
        • patman Re: Czerwone światło jest OK 12.09.06, 22:12
          Dla mnie milicja pozostanie milicją i koniec. ;p
    • spector1 Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 20:08
      Czy jest jakas roznica miedzy psychologiem a astrologiem?
      Psycholog natychmiast poczulby sie urazony za takie porownanie.
      Prawda jest taka,ze zarowno psycholog jak i astrolog sa "naukowcami",ktorzy
      swoje "naukowe" konkluzje opieraja na wrozeniu z fusow.
      GW za wszelka cene chce sprowokowac internautow do pseudo dyskusji,z ktorej nic
      nie wyniknie, opierajac sie na wywodach dr.psychologii Ian Walker'a z
      uniwersytetu w Bath.
      Pan psycholog,ryzykowal zyciem,uczac sie jezdzic na rowerze w ruchu ulicznym.
      Do tej pory nie wie on gdzie bylo zrodlo prawdziwego zagrozenia i swoje"naukowe"
      opracowania sprzedal brukowcom.

      Niektorzy nawet b.powaznie potraktowali temat podrzucony przez GW ,jakby
      dopiero uczyli sie jezdzic tak jak pan psycholog Walker.

      Gdyby pan psycholog dal kilka rad praktycznych,ktore zawsze sie
      sprawdzaja np. na przejsciach dla pieszych dowiodlby,ze nie ma nic wspolnego z
      astrologia.
      Tymczasem pozostanie on zwykla oferma.

      Spector
    • mr.hell a fanatycy chcą hełmy i bazooki dla pieszych! 12.09.06, 20:11
      ]:o/
    • losiu4 Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 20:19
      "Test wykazał, że kierowcy podjeżdżają do niego średnio o 8,5 cm bliżej, gdy ma
      założony kask."

      czyli test wykrył ze podjeżdżali blizej. I nic wiecej :)

      Pozdrawiam

      Losiu
      • hippiehippie Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 21:05
        Pracuję jako kurier rowerowy. Na rowerze spędzam średnio 10h dziennie. Od czasu
        gdy w ciągu 2 miesięcy potrącono mnie 6 razy w różnych sytuacjach stosuję proste
        zasady: NIGDY nie ufam kierowcom (lepiej cztery razy zerknąć na co się czai i
        puścić niż władować się pod koła), przestrzegam przepisów (lepiej się spóźnić 5
        minut niż połamać sobie nogi i ręce), mam oczy dookoła głowy, nie jeżdzę
        chodnikami (dorosły rowerzysta po chodniku może się poruszać jeżeli nie ma
        ścieżki rowerowej, na szosie dozwolona prędkość przekracza 50 km/h, chodnik ma
        co najmniej 2 metry szerokości [nie czarujmy się jak chodnik ma mniej to lepiej
        rower poprowadzić niż lawirować między przechodniami]). No i jeszcze jedna
        zasada: frajerom parkującym na ścieżkach dla rowerów zawsze pluję na auto
        (nieważne czy jestem w pracy czy prywatnie).
        • sqwind Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 21:54
          ja raczej nie pluję.Natomiast z upodobaniem godnym dziesięciolatka
          sprawdzam,czy zaparkowany na ścieżce ma autoalarm i powtarzam to nawet
          kilkakrotnie,mam wielki ubaw,jak widzę,że właściciel dostaje troszke zdrówka,by
          sprawdzić,co też spowodowało włączenie alarmu.Kiedyś tak z kolegą
          sprawdzaliśmy,że za piatym razem ktoś zadzwonił po staż miejską,że zaparkowany
          pod oknami wóz wyje i nie daje spokoju(chłopcy podciągnęli lawete do
          odholowania,natomiast nie wpadli na pomysł ukarania mandatem).Drugi znakomity
          sposób-robić zdjęcia,tak by było dokładnie widać nr rejestracyjny i wysyłać do
          straży miejskiej z dokładnym opisem miejsca i czasu oraz pokornym
          zapytaniem,dlaczego na tego typu wybryki za kółkiem nikt nie reaguje.Po kilku
          dniach mnie prosili,bym zaprzestał,bo im zablokowałem totalnie skrzynkę
        • losiu4 Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 14.09.06, 12:27
          jeśli przestrzegasz przepisów - nie ma sprawy, natomiast jeśli zachowujesz się
          jak większość rowerzystów to sorry, ale nie będziesz miał poparcia

          Pozdrawiam

          Losiu
          • tkuprian Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 14.09.06, 13:23
            Moja wypowiedź tyczyć się będzie sytuacji które zdarzają się na pasach na
            ruchliwych ulicach.

            Wydaje mi się, że gdyby prawa przestrzegali kierowcy - tj. przepuszczali
            pieszych oczekujących na przejście po pasach wówczas i rowerzyści zsiadali by z
            rowerów. Prosta kalkulacja, jak zsiądziesz z roweru, to zaraz będziesz na
            drugiej stronie i nie narazisz się na mandat. niestety, zazwyczaj wygląda to
            tak, że stojąc przed pasami musisz poczekać aż będziesz miał wolne - tj. nie
            będą jechać samochody, bo inaczej narażasz się na poważne niebezpieczenstwo
            utraty życia i zdrowia. Dlatego rowerzyście bardziej opaca się śmignąć przed
            nadjeżdżającym samochodem (znajdującym się dajmy na to 40 m. od przejścia, gdy z
            pewnością nie jest bezpośrednio przed nim) niż zsiąść z roweru i czekać na wolną
            drogę. Czekanie czasem trwa bardzo długo.

            Jako cikawostkę podaję fakt, że w Londynie wystarczy zbliżyć się do krawędzi
            jezdni, aby ustał ruch samochodów. Przepuszczają pieszych, często nawet gdy nie
            ma wyznaczonego przejścia.

            Niestety im dalej na wschód tym kultura kierowców niższa.

            Pocieszeniem, że na Ukrainie piesi mają jeszce gorzej niż u nas, ale w tym
            miejscu trzeba by się zastanowić do jakich standardów dążymy? Tych zza Odry, czy
            tych zza Buga?
    • marcin82 Co za brednie 12.09.06, 21:33
      Największą brednią tego wybitnego psychologa jest: "[...]Są przydatne przy
      małych prędkościach, zdecydowanie służą dzieciom, ale to, czy dają faktyczne
      zabezpieczenie przy zderzeniu z samochodem, nie jest takie pewne.[...]"
      A od kiedy to kask chroni przy większych prędkościach??? Chyba, że
      ten "naukowiec" myślał, że z założonym kaskiem może mieć wypadek przy 40 km/h i
      wyjść z niego z poobijanymi łokciami...
    • drogibronislaw Ten "óczony" jest zupełnym debilem!!!!!!!!!!!!!!!! 12.09.06, 22:20
      Co ma do cięzkiej cholery to, czy ktoś ma czy nie kask, do tego, w jakiej
      odległości obok niego jadą samochody??? Różnica, jeśli w ogóle zachodzi, to
      może się stąd brać, że ci z kaskami jeżdzą bardziej pewnie (często sa to
      pasjonaci) od tych bez kasków.
    • bartemis Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 22:44
      Bzdura, Jestem kurierem rowerowym i jezdze w kasku! to czy kierowca widzi cie w
      kasku czy bez ma znikome znaczenie, wazne ze cie widzi!
      Gdyby znajomy mial miesiac temu kask, jego rodzice mieli by dzis syna - tak
      stwierdzili lekarze..
      Dr Walker jak nazwisko sugeruje niech sie lepiej zajmie sprawami pieszych..
    • nico911 Re: Rowerzyści bez kasków bezpieczniejsi? 12.09.06, 22:55
      Kolejny kandydat to zdobycia tegorocznego Ignobla.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka