Dodaj do ulubionych

Superbohater w rajtuzach

19.09.06, 20:05
A bo się uparcie biorą za gry akcji… Bez sensu. Madrzejszym byłoby zekranizować jakąś dobrą grę przygodową, jak "The longest journey" - "Najdłuższa podróż". Sama gra jest już (interaktywną) opowieścią. Gotowa, świetna fabuła, klimat; mimo egzotycznych scenerii przy dzisiejszej technice nie byłby to nawet wielki budżet.
Ostatecznie jakieś cRPG… Mogłoby z tego coś wyjść.
Obserwuj wątek
    • gryszcz A Fahrenheit? 20.09.06, 04:31
      Autor artykułu nie zauważył jednej, moim zdaniem najistotniejszej, tendencji.
      Przecież to raczej gry zbliżają się swoją formą/konstrukcją/dramaturgią do
      filmów, niż odwrotnie (próby rzeczywiście żałosne). Wystarczy wymienić takiego
      Fahrenheita/Indigo Prophecy.
      Interaktywny film? Jak najbardziej realne i już na wyciągnięcie ręki.
      Nieinteraktywna gra? Sprzeczne z logiką i nie do strawienia.
    • requiem Superbohater w rajtuzach 20.09.06, 08:29
      "Barbarella" zrobiona bez mrugania do widza? To chyba jakiś żart. Przecież to
      ewidentny pastisz.
      • hamurabin Re: Superbohater w rajtuzach 20.09.06, 12:19
        Czytanie ze zrozumieniem sie klania
    • kajetanb52 Fallout 20.09.06, 08:43
      Mogliby nakręcić film na podstawie motywów z tej gry. Nawet wiele by nie trzeba
      było zmieniać, praktycznie gotowy scenariusz i co ważniejsze trzymający się kupy.
      • aybabtu Re: Fallout 20.09.06, 11:47
        Jestem jak najbardziej za! Jedna z najbardziej klimatycznych gier wszechczasów.
        Dorzuciłbym jeszcze HL2 (jakiż orwellowski klimat!). Baldursy mnie nie ujeły ale
        wiem ze maja cala rzesze wiernych fanów, wiec też pomysl bylby swietny.
    • johny_twice Po co to komu? 20.09.06, 09:52
      Szkoda, że autor nie zadał sobie fundamentalnego pytania: jaki w ogóle mają
      sens adaptacje gier komputerowych? Spece z Hollywood zrobią każde gó.. dające
      cień szansy na wyciągnięcie kilku dolarów od odmóżdżonych zjadaczy popkornu.
      To, że kolejne gnioty nie przynoszą tyle kasy, ile by sobie życzyli ich twórcy -
      to jest wyłącznie ich problem. Tymczasem red. Orliński martwi się wraz z nimi,
      próbuje znaleźć Burtona od gier komputerowych i czeka na cud, który nie
      nastąpi.
      • gabriel Re: Po co to komu? 20.09.06, 10:15
        Niektóre gry same w sobie zawierają fabułę na znakomity film akcji.
        Taki Metal Gear Solid, po prostu "oglądało" się w pewnym momencie, przerywając
        tylko scenami walki.
        Swego czasu wymieniony w artykula UWe Boll, zapowiadał ekranizację i tej gry,
        ale Hideo Nakata na szczęście nie spadł na głowę.
        A gazeciarze zapomnieli chyba o Super Mario Bros.
        • covallus.annison Re: Po co to komu? 20.09.06, 10:36
          Gdyby ktoś (z głową) wziął się za ekranizację genialnych RPGów typu Fallout,
          Baldur's Gate, Planescape Torment mielibyśmy moim zdaniem dochodową i ciekawą
          megaprodukcję na miarę powiedzmy Władcy Pierścieni...

          pozdr.
          • thorgallpl Re: Po co to komu? 20.09.06, 10:50
            covallus.annison napisał:

            > Gdyby ktoś (z głową) wziął się za ekranizację genialnych RPGów typu Fallout,
            > Baldur's Gate, Planescape Torment mielibyśmy moim zdaniem dochodową i ciekawą
            > megaprodukcję na miarę powiedzmy Władcy Pierścieni...
            >
            > pozdr.


            Na to potrzeba funduszy, a sponsorzy bardziej pchaja sie z kasa na proste,
            aczkolwiek popularne tytuly...
            Kiedys byl Final Fantasy i okazal sie klapa mimo faktu, iz jako gra prezentowal
            sie bardziej niz przyzwoicie.
            • dresiarzyk Re: Po co to komu? 20.09.06, 12:24
              niedawno powstalo Final Fantasy VII bardzo polecam - miod dla oka. fabula jak to
              fabula, ale oglada sie naprawde dobrze
        • ryslaw Re: Po co to komu? 20.09.06, 10:57
          Nie Hideo Nakata tylko Hideo Kojima.
          • gabriel Re: Po co to komu? 20.09.06, 12:25
            ryslaw napisał:

            > Nie Hideo Nakata tylko Hideo Kojima.

            Racja, dlaczego zmieniłem nazwisko, i skąd mi się w głowie wziął ten Nakata to
            nie wiem. Dzięki za poprawkę.
    • pokeo2 FF czy Doom to 20.09.06, 10:46
      sa zle filmy? A to ciekawe...
      • thorgallpl Re: FF czy Doom to 20.09.06, 10:47
        pokeo2 napisał:

        > sa zle filmy? A to ciekawe...


        Wlasciwie do Dooma nie ma co sie czepiac: jest strzelanina i taka zostal takze
        na duzym ekranie...
        • pokeo2 Otoz to 20.09.06, 10:50
          To niezly film i to niezbyt sztampowy - gdzie w jakimkolwiek innym, czysto rozrywkowym, filmie amerykanscy chlopcy masakruja niewinnych cywili.
          • thorgallpl Re: Otoz to 20.09.06, 10:52
            ...mozna sie przyczepic tylko do ostatniej sceny, ktora..hm byla widokiem znanym
            z gry :))
      • kajetanb52 Re: FF czy Doom to 20.09.06, 12:23
        Z całym szacunkiem ale filmy FF:Spirit Within i FF:Advent Children to żałość nad
        żałościami i jeszcze raz żałość. A Doom to mocno taki sobie
    • dexterek77 Re: Superbohater w rajtuzach 20.09.06, 10:46
      Jest też inna droga. Wziąć napisać zwykłu scenariusz filmowy, a kilka charakterystycznych momentów zwiąć "ukraść" z gry komputerowej. Tak zrobiła wytwórnia Disney podczas kręcenia drugiej części Piratów z Karaibów, która to większość zabawnych scen , po prostu wzięła z gry "Secret of Monkey Island".
      • thorgallpl Re: Superbohater w rajtuzach 20.09.06, 10:48
        dexterek77 napisał:

        > Jest też inna droga. Wziąć napisać zwykłu scenariusz filmowy, a kilka charakter
        > ystycznych momentów zwiąć "ukraść" z gry komputerowej. Tak zrobiła wytwórnia Di
        > sney podczas kręcenia drugiej części Piratów z Karaibów, która to większość zab
        > awnych scen , po prostu wzięła z gry "Secret of Monkey Island".


        Tego nie slyszalem, gra byla przednia :)
        • dexterek77 Re: Superbohater w rajtuzach 20.09.06, 10:56
          Gdzieś na serwisie gry.interia.pl czytałem wypowiedź projektanta serii "Monkey Island", że po obejrzeniu filmy był zdumiony tym co zobaczył na ekranie. Jak znajdę ten artykuł to podam link do niego.
          Poza tym sam pamiętam kilka z nich. Np. walka na szpady wewnątrz koła młyńskiego, ucieczka piratów w klatce-kuli, znalazłoby się jeszcze kilka.
          • aybabtu Re: Superbohater w rajtuzach 20.09.06, 11:50
            Ehh, aż się łezka w oku kręci jak wspomne "Monkeye" i Guybrusha Threepwooda :)
          • dexterek77 Re: Superbohater w rajtuzach 20.09.06, 11:53
            > Gdzieś na serwisie gry.interia.pl czytałem wypowiedź projektanta serii "Monkey
            > Island", że po obejrzeniu filmy był zdumiony tym co zobaczył na ekranie. Jak
            > znajdę ten artykuł to podam link do niego.

            Znalazłem, to jet tutaj:
            gry.interia.pl/news?inf=764919
      • zubaran1 Re: Superbohater w rajtuzach 20.09.06, 12:10
        Nie okreslilbym Piratów z Karaibów (drugiej części) zwykłym scenariuszem.
        Dlatego, żeby nie obrażać zwykłych scenariuszy.
        • dexterek77 Re: Superbohater w rajtuzach 20.09.06, 12:19
          Chodziło mi o scenariusz nie oparty na grze. Nie chciałem tego też nazwać scenariuszem niezależnym.
    • thorgallpl Pan dziennikarz dokonal kolejnego odkrycia 20.09.06, 10:47
      Zwykle gry sa proste, DOOM jest prosty, street fighter prostacki...
      Co do ekranizacji silent hill pozwole sie ze zdaniem dziennikarza nie zgodzic.
      Moim skromnym zdaniem film byl swietnie nakrecony, muzyka genialna, a stwory
      wywoluja chichot tylko u osobnikow zupelnie nie rozumiejacych tej produkcji. Tak
      bylo z gra, tak jest takze z filmem.
      Kiedys gralem w te gre i powiem szczerze, ze niewiele mozna w filmie poprawic
      (moze dialogi). Reszta jest zaskakujaco dobra, plus typowe dla silent hilla
      komputerowego zakonczenie, ktorego wielu nie zrozumialo...
      • mr.yez Re: Pan dziennikarz dokonal kolejnego odkrycia 20.09.06, 11:22
        Filmu DOOM ja bym jednak bronił, tylko i wyłącznie za pięć minut FPP pod koniec.
        Być może adaptacje strzelanek powinny iść tym torem właśnie.... ;-)
      • kajetanb52 Re: Pan dziennikarz dokonal kolejnego odkrycia 20.09.06, 12:31
        A ja uważam że autor ma rację. Silent Hill jako film nie broni się wcale. Grałem
        we wszstkie SH od jedynki na szaraku poczynając i o ile jako gry są świetne, a
        jedynka i dwójka wybitne, to film wyszedl z tego żenujący. Nie jest sztuką
        nakręcić coś co będzie zrozumiałem dla gracza, cały ból leży w tym żeby to było
        do obejrzenia dla człowieka który nigdy w grę nie grał.
        • gotrek Re: Pan dziennikarz dokonal kolejnego odkrycia 20.09.06, 13:01
          Taaa, ale tu właśnie pies pogrzebany. Dobre gry są zorientowane na gracza - w
          zależności od gatunku czujesz się osaczony/rozbawiony/kontrolujący sytuację...
          A kino zmusza Cię do oglądania kogoś innego, który normalnie robi to, co ty byś
          robił w grze.

          Coś jak oglądanie meczy w FPPach w trybie spectator. Bardzo hermetyczna publika.

          W takiej sytuacji każdy film będzie jedynie jedynie ograniczeniem tego, co
          odczywasz w grze - i jest to naturalne. Główną cechą gry jest interaktywność -
          to TY mordujesz potwory/rozwiązujesz zagadki/kierujesz imperium. A w kinie
          oglądasz jakiegoś leszcza, który robi to co ty w grze, ale zwykle gorzej
          (noob!). Można nawet zachować klimat oryginału, ale zawsze będzie to mniej, niż
          sama rozgrywka.

          Porównanie z przenoszeniem na ekrany komiksów jest zupełnie nie na miejscu. Ani
          kino, ani komiks nie są interaktywne.

    • exxon "Piraci z Karaibow" to swietny film oparty na grze 20.09.06, 11:33
      a wlasciwie na calej serii gier przygodowych. Niewatpliwie podstawowa
      inspiracja byla tu piracka seria LucasArtu "Monkey Island".

      Gry akcji nie nadaja sie na film, ale przygodowki jak najabrdziej.
      • lambert77 Re: "Piraci z Karaibow" to swietny film oparty na 20.09.06, 15:36
        :) a skąd ty te informacje wziełeś??? Piraci są oparci na pomyśle Disneya z
        tego co pamiętam pierwszy był film Disneya a Piraci to luźny remake tamtego
    • dem0kryt Z niecierpliwością czekam na ekranizację Tetrisa.. 20.09.06, 11:44
      W końcu to była gra wszechczasów...
      • tluszczem_zatkana_arteria Re: Z niecierpliwością czekam na ekranizację Tetr 20.09.06, 15:26
        jesli chodzi o ekranizacje tetrisa to prosze bardzo:

        www.smog.pl/wideo/3638/simpsonowie_graja_w_tetrisa/
    • zubaran1 Re: Superbohater w rajtuzach 20.09.06, 11:46
      Dokladnie, złe gry adaptuja, albo tez zakladaja, ze wszyscy widzowie grali w
      dana gre.

      Na potrzeby anime z dosc duzym powodzeniem adaptuje sie gry - np. Air, Fate
      Stay-Night, Utawarerumono, itp.
    • thepixies www.sufferrosa.com 20.09.06, 12:10
      SUFFERROSA - neo-noir interactive narrative space.
    • ubu_roy Re: Superbohater w rajtuzach 20.09.06, 13:31
      Im bardziej straszna jest otaczajaca nas rzeczywistosc tym bardziej specjalisci
      od mas staraja sie odrealnic swiat.
    • mobscene Czego oczekujemy... 20.09.06, 14:16
      Resident Evil w kategorii "adaptacja gry - rozpierducha z fajnym klimacikiem,
      ostrą muzyczką i super laseczką z dużym pistoletem" ma u mnie 9/10. W innych
      kategoriach nie ma co tego filmu oceniać.

      Klimat totalnej kontroli wszechobecnej Umbrelli, walki człowieka z
      technologią(Red Queen) - to naprawdę się udało. Muzyka(w tym genialny kawałek
      otwierający film, który skomponował Marilyn Manson) pierwsza klasa.

      Boska M. Jovovich z wdziękiem rozprawiająca się z zombiakami i innymi
      "przeszkadzajkami" też się udała.

      Wszystkie te opinie mogę oczywiście wyrzucić do kosza, jeżeli spojrzę na to z
      pktu widzenia kogoś, kto po raz kolejny zobaczył wczoraaj Fargo i popatrzy na to
      w kategorii "film". Ale nie o to tu chodzi. Kiedy sięgam po film taki jak RE,
      oczekuję 3xR - rozrywki, rozpierduchy i roznegliżowanej M. Jovovich. Dostaję to
      i jestem zadowolony. Powiedzmy sobie szczerze - film z chociażby jednym "zębatym
      zombi" nie może już w dzisiejszych czasach dać tego thrilla, jakiego miał
      pierwszy Alien. Żaden film tego nie zrobi, po prostu za dużo już widzieliśmy i
      niewiele jest w stanie nas choćby zaniepokoić. Era horroru powróci, gdy kino
      wkroczy w 21 wiek - stanie się interaktywne. Gdy zostaniemy wrzuceni pomiędzy
      śmiesznego piramidogłowego pana z dużym nożem i bezgłową pielęgniarkę, choć na
      chwilę zrobi się nam gorąco w środku i napewno się nie zaśmiejemy.

      Wracając do tematu - zgadzam się z opiniami, że naprawdę dobry film(czytaj: nie
      tylko dla graczy) może powstać z gier, których scenariusz sam w sobie jest
      dobry(patrząc na współczesny świat, aż prosi się o ekranizację MGS). Ktoś powie
      - przecież można napisać świetny scenariusz i wpleść go w realia gry. Tak, ale
      mistrzowie tej sztuki na same hasło "na podstawie gry" odkładają słuchawkę. Zbyt
      wielu "recenzentów" z różnych stron świata zakłada, że z tego nie może wyjść
      nic dobrego. I tego nasi pisarze się obawiają, w końcu długo pracowali na swoją
      reputację.

      Co do samego artykułu - jest naprawdę płytki i nie znalazłem w nim choćby próby
      przekonania mnie do "prawd" głoszonych przez autora. Ot takie tam tezy
      sprawiające wrażenie wyssanych z palca, popartych stwierdzeniami opartymi na
      zasłyszanych komentarzach(w grze SF były informacje n.t. postaci, scenariusz nie
      był do końca "z *upy"; w RE tym bardziej). To, jak widać, wynika też z
      przeświadczenia, że nie warto poświęcać temu tematowi więcej niż stronę tekstu,
      a wiemy jak ciekawie GW potrafi pisać o ambitniejszym kinie.

      Marzy mi się dzień, w którym autorzy recenzji czy artykułów w tej tematyce
      zaczną patrzeć na filmy w bardziej profesjonalny sposób. Kiedy kończy się pisać
      recenzję filmu Almodovara, a zaczynam "maglować" kolejne Gwiezdne Wojny,
      należałoby się przestawić nieco i spojrzeć na film z innej perspektywy. Jakoś
      nie widziałem nigdy recenzji, w której skrytykowano by jakiś dobry dramat za
      brak strzelanin, pościgów, czy też krwawych zbrodni. Dlaczego więc wyśmiewamy
      Silent Hill za brak pogłębiających głębię postaci dialogów? Rozrywka to rozrywka.

      "Me, You and Everyone We Know" kocham za prowokowanie mnie do użycia mózgu,
      "Resident Evil" za to, że mogłem go na chwilę wyłączyć i podelektować się "fajną
      rozpierduchą". Obydwa filmy oceniane razem to przepaść, wiadomo który film
      wyróżniająca, oceniane osobno są naprawdę dobre.

      Pozdrawiam tych, którzy wytrwali do napisów końcowych mojego forumowego filmu.

      Michał
      • arkras RE 20.09.06, 14:51
        Nie widze powodu, dla którego ktoś miałby mieszac z błotem RE ( nie
        krytykować - to inna sprawa ), dlatego ciesze się, że znalażł się ktoś, kto
        rzeczowo wyjaśnił sprawę. W większości zgadzam się z Twoim zdaniem, ale sądze,
        że RE broni sie nawet kiedy porównuje sie go do horrorów nie opartych na grach.
        Pozdrawiam.
      • lambert77 Re: Czego oczekujemy... 20.09.06, 15:45
        amen :) zgadzam się z przedmówcą ... chociaz RE 2 to już inna bajka nawet jak
        na ekranizację jest kompletną pomyłką :)
        Druga sprawa recenzenci ludzie takie filmy powinni recenzować ludzie związani z
        branżą ... a nie Ci którzy na codzień pierdzą w fotele na sztukach wszelkiej
        maści teatrów eksperymentalnych. Pewnie że nie doceni się filmu jeżeli nie
        potrafi się usiedzieć spokojnie na napisach początkowych
    • yourij PAC MAN The Movie 20.09.06, 15:25
      "Pac Man" The Movie :)
      www.youtube.com/watch?v=ZxOaOyXkrkg&mode=related&search=
    • stephen_s Błędy merytoryczne!!! 20.09.06, 15:51
      1. "Batman" Westa był kiczowaty i niepoważny, ale żeby od razu nazywac go
      parodią..??? No i też warto pamietać, że komiksy z Batmanem tamtego okresu też
      nie były takie znowu mroczne i poważne. To dopiero później Denny O'Neill
      narzucił wizję Batmana jako mrocznego superbohatera.

      2. "Batman" Burtona pierwszą poważną adaptacją komiksu? A dwie pierwsze części
      "Supermana" to niby były zamierzonymi parodiami? Też przecież istniała w latach
      70tych całkiem poważna (telewizyjna, ale z aktorami, nieanimowana) seria o
      Spider-Manie. No i co z "Czerwoną Sonją" z 1985 roku? To TEŻ jest adaptacja
      komiksu, panie Orliński! I raczej zrobiona na poważnie...

      3. Odnośnie filmowego "Alone in the Dark" - zgadzam się, nie przypomina
      oryginalnych gier pod tym tytułem. Ale czy aby przypadkiem, parę lat przed
      filmem, sami autorzy gry nie zerwali ze scenografią z lat 30tych? Z tego co
      wiem, to film Bolla jest sequelem do "Alone in the Dark: The New Nightmare".
      Który właśnie rozgrywa się współcześnie...

      Podsumowując - czemu po raz kolejny "GW" puszcza tekst o komiksach i grach
      usiany błędami? To już tradycja, że kiedy "GW" daje tekst o tego typu tematyce,
      to ręce opadają od ewidentnych merytorycznych "krzaków"...
      • banzai123 Re: Błędy merytoryczne!!! 20.09.06, 16:16
        Chyba największą pomyłką jest stwierdzenie w tekście, że "Doom miał całkiem
        rozbudowaną fabułę". Doomy to akurat seria gier, które znane są z tego, że
        fabuły nie mają wcale. Stąd zresztą byłem załamany faktem, że ktoś chce to
        ekranizować (z drugiej strony jeszcze bardziej załamany byłem po obejrzeniu
        Silent Hilla, z którym nadzieje wiązałem ogromne).
        • stephen_s Ano właśnie... 20.09.06, 16:24
          "Doom" i rozbudowana fabuła..? Że jak???
    • xaliemorph Batman vs Predator - warte obejrzenia! 20.09.06, 16:00
      To ja proponuję www.youtube.com/watch?v=jOZVp9NFhQE
      • xaliemorph Re: Batman Dead End - warte obejrzenia! 20.09.06, 16:04
        download.theforce.net/theater/batman-deadend/Batman_Dead_End_Full_Screen.mpg
      • xaliemorph Neo vs Robocop 20.09.06, 16:11
        www.youtube.com/watch?v=TmBmWNh55VY
    • frank_drebin Orlinski niech sie wezmie do kopania rowow, a nie 21.09.06, 23:27
      pisania rzeczy, na ktorych sie kompletnie nie zna:
      "Batman poważnieje
      Zerwał z tą tradycją dopiero Tim Burton, realizując w 1989 r.
      przełomowego "Batmana" - pierwszą adaptację komiksu o superbohaterze
      zrealizowaną całkowicie serio, bez mrugania okiem do widza, tak jak to robiono
      wcześniej np. przy "Supermanach" czy "Barbarelli"."

      Zeby cos takiego napisac to trzeba miec amputowane poczucie humoru lub nie
      zauwazyc Nicholsona w roli Jockera w "Batmanie".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka