Dodaj do ulubionych

Putin odpowiada na pytania obywateli

25.10.06, 11:43
Przydent Putin, jest najbardziej szanowaym politykiem na swiecie, jego autorytet i poparcie w swoim narodzie, co tu ukrywac, jest powodem do zazdrosci, wielu, wielu nieudolnych politykierow. Potega i osobisty autorytet Prezydenta Putina, mozna porownac do najwybitniejszych postaci XX wieku, a on sam pisze historie XXI wieku, Wielkiej Matki Rosji, potegi gospodarcczej, politycznej i militarnej. Oczywiscie moglby wola narodu rosyjskiego zostac Prezydentem dozgonnie, pomnazajac majatki Rosjan, ale Prezydent wie kiedy moze odejsc, wie ze nalezy szanowac zasady demokracji, wie ze nie zostawi Rosji napastwe neoliberalnej szaranczy kapitalizmu zachodniego, obcego kapitau, obcej kultury i tych uzurpujacych sobie wladze nad calym swiatem. Rosjanie kochaja swojego, madrego Prezydenta, sa z niego dumi, wybawiciela Rosji i budowniczgo dobrobytu!
Obserwuj wątek
    • czlowiek_ksiazka PoLeCaM słuchanie! 25.10.06, 11:48
      Live - kablówka albo antena sat. Kanał Russia Today albo jakiś rosyjski.
      BARDZO ciekawe.
      • mooomin Boję się, że jak on odejdzie 25.10.06, 12:00
        to na swojego zastępcę wybierze kogoś jeszcze bardziej "mocarstwowego"
        • cyberdemokracja Kaczyńscy nie mają odwagi na dialog ze społeczeńst 25.10.06, 12:44
          wem. Czyżby nasza demokracja upadła niżej niż Rosyjska tzw. demokracja? Czy po
          prostu Putin ma lepsze zaplecze - u nas Kurski sam by nie zmajstrował akcji na
          taką skalę, z podstawionymi pytającymi, filtrowaniem treści itd.
          • galapagos-real Putinokio chce zawłaszczyć Białoruś !!!!!!!!!!!!!! 25.10.06, 13:51
            ... Putin opowiedział się za przyspieszeniem budowy
            wspólnego państwa przez Białoruś i Rosję....

            co za tupet tego
            KGB-owskiego bęcwała !!!!
        • rabl_sruiek Nie ma sie czego bac 25.10.06, 12:45
          Ruscy wymieraja w tempie 1 mln szt. /rok, gazu, ktorym usiluja straszyc maja na 20 lat (z czego gubia
          17% na samym przesyle), Anglia, jeden z najwiekszych potencjalnych klientow rosji przepchnela ostatnio
          ustawe o powrocie do energii nuklearnej, Niemcy nie chca placic za idiootyczna rure pln. a srednei
          wynagrodzenie ruska wynosi 80 USD na miesiac - PO PODWYZCE. Nie ma sie czego bac, rosja to glupek
          wioskowy w dziurawych portkach :)
          • presentation1 Re: Nie ma sie czego bac 25.10.06, 12:53
            Jestes chory z nienawisci.Wymiera cala rasa biala-to na pocieszenie
      • timoszyk Re: PoLeCaM słuchanie! 25.10.06, 16:26

        Ten "stabilny" rozwoj Rosji oparty jest glownei na eksporcie surowcow
        energetycznych i innych - jakies 200 miliardow dolarow rocznie. Spadna ceny
        surowcow, skonczy sie ten "stabilny" rozwoj. Zreszta nawet i teraz dotyczy on
        glownie kilku wybranych dziedzin i osrodkow kraju. Rosja byla zawsze mistrzynia
        propagandy sukcesu. czy ktos widzi w sklepach jakies rosyjskie towary? A moze w
        fabrykach rosyjski sprzet?

        Wac
        • czlowiek_ksiazka Re: PoLeCaM słuchanie! 25.10.06, 16:28
          Nie, ja widzę gł. towary chińskie.
          KIEDY - orientacyjnie - polecą w dół ceny na surowce. Może ty podasz? Pytam i
          pytam, a nikt nie wie - ale każy jest pewien, że kiedyś spdną. KIEDY - jutro,
          dzisiaj, za 100 lat, nigdy???
          • skipper_ Re: PoLeCaM słuchanie! 27.10.06, 03:57
            czlowiek_ksiazka napisała:

            > Nie, ja widzę gł. towary chińskie.
            > KIEDY - orientacyjnie - polecą w dół ceny na surowce. Może ty podasz? Pytam i
            > pytam, a nikt nie wie - ale każy jest pewien, że kiedyś spdną. KIEDY - jutro,
            > dzisiaj, za 100 lat, nigdy???

            proponuje pacanowi_dziela_lenina zapoznanie sie chocby
            z cenami (oraz zuzyciem) wegla kamiennego w ostatnich 200 latach...
    • o333 Re: Putin odpowiada na pytania obywateli 25.10.06, 11:48
      osobiście nie przepadam za Putinem no właśnie oglądam to na żywo. Szczerze jest to
      prawdopodobnie jeden z najlepszych polityków obecnie na świecie. Mam do niego
      szaczunek za to co robi, mimo że wiele bym mógł zarzucić jego polityce. Sposób w
      jaki on się wypowiada powala na kolana, szacunek dla doradców równierz.
      • rabl_sruiek Kto jest twoim idolem i dlaczego jest to Lenin?:) 25.10.06, 12:37
    • cyberdemokracja Re: Putin odpowiada na pytania obywateli 25.10.06, 11:52
      Nasi niczego nieświadomi obywarele też kochają Kaczyńskich. Wystarczy podatność
      na populizm zamiast wiedzy i mądrości. A wracając do XX wi - to Hitler
      początkowo też cieszył się niezłym poparciem społecznym. Słyszałeś o
      kreskówkach finansowanych przez Dumę, z budżetem jak Shrek? Uczą dzieci m.in.
      tego, że wielcy władcy w historii Rosji, jeśli popełniali błęby, to przez złych
      doradców. No i oczywiście w tych kreskówkach jest kupa przekłamań. Ale czego
      się nie robi, aby wychować wierne i tępe społeczeństwo. W końcu ci którzy
      przyjmują wszelkie wiadomości bezrefleksyjnie są najlepszymi wyborcami. Niczego
      im nie trzeba tłumaczyć. Wystarczy krótki slogan, krzykliwe hasło, trochę
      propagandy. A Kim Dzong Il jakim poparciem społecznym się cieszy? Ja nie mam
      ochoty być kukiełkom starowaną przez władzę. Jeśli tobie to odpowiada - twoja
      sprawa. Głosuj na PiS.
      • wasylzly Premier Polski i przyszly prezydent Andrzej Lepper 25.10.06, 12:05
        popiera polityke Prezydenta Putina, ich wspolpraca pomiedzy partiami przynosi piersze owoce. Andrzej Lepper, Trybun Ludowy, majacy szeroki poparcie w masach spolecznych, jest w opinii bolszewikow, tak samo traktowany, opluwany, ponizany. No coz, ale historia XXI wieku idzie naprzod nie ogladajac sie na samozwanczych wykladowcow demokracji, chowajacych za plecami "puste lodowki" i ageture wsi.

        Brawo premierze Lepper, Rosja i Polska zlaczone tysiacletnia wspolpraca gospodarcza, zrobia duzo dla europy wschodniej, kolebki slowianstwa, kolebki tolerancji i dobrobytu dla swoich obywateli
        • adas313 Re: Premier Polski i przyszly prezydent Andrzej L 25.10.06, 12:20
          Andrzej Lepper trafi na należne mu miejsce. Na dłuuuugie lata.
          Jego kompania - toże!

          Co do agentury WSI - to właśnie SamooBrona jest tu i ówdzie wymieniana
          w kontekście ciemnych sprawek tychże służb...
        • ambl Re: Premier Polski i przyszly prezydent Andrzej L 25.10.06, 14:03
          wasyl zły:A.Lepper ma takie samo poparcie w Polsce jak ty na tym forum."europy
          wshodniej kolebki słowiaństwa"Waszą natomiast kolebką jest Mongolia
      • 1europejczyk " Wystarczy podatność na populizm ........()..." 25.10.06, 13:06
        "Jeśli tobie to odpowiada - twoja sprawa. Głosuj na PiS.
        "Wystarczy podatność na populizm zamiast wiedzy i mądrości."

        I coz ci dyktuje ta wiedza i madrosc ?
        Sa w Polsce srodowiska, w ktorych "uwaza sie", ze pozostwanie w stalej opozycji
        wobec jakiejkolwiek wladzy jest nobilitujace.
        Nalezy do nich polska "inteligencja", ktora swoja mylaca nazwe odziedziczyla po
        czasach PRL-u. Dzisiaj w demokratycznym kraju jej postawa na "nie" wobec
        polityki bardziej zaslugiwalaby na inna nazwe. Na uzytek roboczy nazywam ja
        pseudointeligencja.
        Brak udzialu polskiej pseudinteligencji w zyciu politycznym kraju jest wlasnie
        konsekwencja jej postawy, ktora wyraza sie w "albo jest tak jak chce, albo sie
        obraze bo i tak jestem madrzejszy". Wyrazem takiej postawy bylo powyborcze
        zachowanie Tuska.
        Podstawowa cecha demokracji jest wola wiekszosci oparta na slusznej zasadzie, ze
        kazdy ma jeden glos niezaleznie czy to jest ktos biedny i niewyksztalcony spod
        budki z piwem czy ktos dysponujacy olbrzymim majatkiem albo wiedza albo
        doswiadczeniem albo wszystkim naraz.
        Jest rola madrzejszych zrozumienie tej zasady i skuteczne stosowanie tak by
        zdobyc wladze w celu realizowania wlasnego programu, a nie narzekanie na "wierne
        i tepe spoleczenstwo" tylko dlatego, ze wiekszosc nie podziela Twojego
        glebokiego przekonania o Twoich racjach. Fakt, ze te przekonania pozwalaja Ci na
        lepsze samopoczucie nie oznacza jeszcze, ze masz racje.
        Inni maja po prostu inne priorytety i inne spojrzenie na rzeczywistosc i inaczej
        niz Ty potrafia stosowac reguly demokracji by moc wprowadzac w zycie wlasna
        wizje rzeczywistosci. Jesli chcesz sie z nimi zmierzyc to na pewno inwektywami
        jakich im nie zalujesz (nieswiadomi, podatnosc na populizm zamiast wiedzy i
        madrosci, przyjmuja wszelkie wiadomosci bezrefleksyjnie) bardziej zniechecisz do
        siebie wiekszosc niz ja przekonasz.
        PS.
        Poprawianie sobie samopoczucia kosztem innych, tych ktorzy "sa kukielka
        sterowana przez wladze" przemawia bardziej przeciwko przeciwko Twojej
        wizji niz ja czyni godna zainteresowania.
    • konrad.ludwik02 Budzi szacunek stwierdzenie prez. Putina, że ... 25.10.06, 12:04
      ... najważniejszą rzeczą na przyszłość jest w Rosji zmniejszenie przepaści
      pomiędzy najlepiej i najgorzej zarabiającymi. Takie stwierdzenie w
      ustach "naszych" luminarzy byłoby rzeczą nie do pomyślenia, oni kombinują
      wyłącznie jak samym sobie poprawić! Tanie państwo? Śmiech na sali, w miejsce
      tego: nowe Biura, nowe synekury - bez żadnych wymiernych i sprawdzalnych dla
      społeczeństwa efektów.
      • wasylzly Prawdziwa forma demokracji, to demokracja rosyjska 25.10.06, 12:19
        gdzie przywodca narodu rozmawia ze swoim spoleczenstwem, gdzie omawia z nim problemy, wyjasnia i wskauje wizje. Ktoryz to polityk na swiecie podda sie ocenie calego spoleczenstwa? Ktory rozmawia bezposrednio o tym co ludzi boli i zmusza do zastanowienia, ktory ma taki autorytet w narodzie?
        Na codzien widzmy tych zbirow politycznych, ktorzy po wyborach zapominaja co obeicywali, ktorzy matacza narodem, matacza historia i napychaja wlasne kieszenie. Demokracja tzw. "zachodna", uczcie sie co to znaczy demokracja XXI wieku, demokracja bezposrednia, nie przez skorupowane parlament, ale przez internet, telewizje, telefony komorkowe. Rosja wraz z jej Preydentem Putinem, wzorem demokracji bezposredniej dla innych.
        • presentation1 Re: Prawdziwa forma demokracji, to demokracja ros 25.10.06, 12:23
          Widzialem jego rozmowy z przedstawicielami wladz przed kamerami.Jest to ciekawy
          sposob prowadzenia dyskusji gdzie zdarza sie ze beszta jakiegos gubernatora za
          niedociagniecia.
          • darthmaciek To sie nazywa populizm lub granie pod publiczke! 25.10.06, 13:43
            Rzecz zgola nie nowa. Az dziwne ze sie na to nabrales!
        • adas313 Re: Prawdziwa forma demokracji, to demokracja ros 25.10.06, 12:23
          > Ktoryz to polityk na swiecie podda sie ocenie calego spoleczenstwa?

          W kraju demokratycznym - KAŻDY.
          Wybory są obowiązkowe, do tego dochodzą sondaże itp.

          Konferencje Putina w TV to PR. Zgrabny, ale tylko PR.
          • czlowiek_ksiazka Re: Prawdziwa forma demokracji, to demokracja ros 25.10.06, 12:32

            Wybory obowiązkowe? Dla kogo? Dla wybierających czy wybieranych!?
            Frekwencja w Polsce - 40% podczas parlamentarnych świ-dczy o tym, że ludzie
            WIĘKSZOŚCIOWO i masowo (60%) odrzucają pryncypia tzw. zachodniej liberalnej
            (medialnej, partycypacyjnej, etc.) demokracji.
            • adas313 Re: Prawdziwa forma demokracji, to demokracja ros 25.10.06, 12:34
              > Wybory obowiązkowe?

              Przeprowadzenie wyborów.
              • czlowiek_ksiazka Re: Prawdziwa forma demokracji, to demokracja ros 25.10.06, 12:37
                Formalne, tak. Formalnie to wybory są również na Kubie.
                Jaką funkcję - regulującą, managerską, inną? - pełnią wybory, w których
                uczestniczy 40% tych, którzy mogą głosować? Wybory uzupełniające - w zeszłym
                roku frekwencja wynosiła ok. 2-3%, z tego co pamiętam. Czy nie jest to parodia,
                złośliwa i niepoważna reguł demokraji?
            • rmstemero Ciekawy poglad, ale bledny wniosek 25.10.06, 13:28
              czlowiek_ksiazka napisała:

              > Frekwencja w Polsce - 40% podczas parlamentarnych świ-dczy o tym, że ludzie
              > WIĘKSZOŚCIOWO i masowo (60%) odrzucają pryncypia tzw. zachodniej liberalnej
              > (medialnej, partycypacyjnej, etc.) demokracji.

              Odrzucic mozna to co sie zna, co sie wyprobowalo, co sie rozumie. Mam duze
              watpliwosci czy warunki te sa spelnione. Demokracja jest systemem opartym na
              zalozeniu ze dojrzale spoleczenstwo chce swego samostanowienia i rozumie
              wyplywajace z tego faktu korzysci. Tak samo jak dyktatura oparta jest na fakcie,
              ze ten kto ma sile i wladze ma prawo trzymac innych za morde i obowiazkowo miec
              racje.

              Gdy jednak czesc spoleczenstwa nie rozumie swych praw i obowiazkow a reszta jest
              zbyt leniwa lub obdarzona zbyt slaba wiara to istotnie mamy problem. Jest to
              jednak problem spoleczenstwa a nie demokracji. I wyjsciem z tego dylematu jest
              nie tyle wprowadzenie rzadow autorytarnych (bo spoleczenstwo na nic lepszego nie
              zasluguje) lecz powolna i mnader mozolna praca zmierzajaca do tego aby
              zrozumialo. W UK trwalo to 300 lat. W USA 230. W Niemczech (po ostatniej
              katastrofie wynikajacej z szukania rozwiazan alternatywnych) trwa to ponad pol
              wieku. W Polsce (gdzie demokracja parlamentarna w 20-leciu miedzywojennym
              zakonczyla sie po 7 latach) bawimy sie w te zabawe od lat 17. To bardzo niedlugo.

              • czlowiek_ksiazka europocentryczny fatalizm dziejowy 25.10.06, 13:52
                Model demokracji liberalnej jako coś, do czego trzeba stopniowo dojrzewac. A
                inne alternatywy - nie wiem, może z wykorzystaniem miejscowej, słowiańskiej,
                polskiej specyfiki? Korwin-Mikke, niepoważnie, zgoda - mówi o restauracji np.
                monarchii. Czemuż to mamy ponosić klęski i cierpieć przez kolejne 300 lat, jak
                to proponujesz, aż dojrzejemy(sic) do zrozumienia.

                Odrzucasz to, czego nie pragniesz, czego nie rozumiesz. Rmstemero - reguły
                demokracji liberalnej NAPRAWDĘ nie są skomplikowane. Najpierw - musisz mieć
                RZECZYWISTY wybór, między partiami proponującymi RÓŻNE warianty rozwoju. Potem
                głosujesz - będąc na tyle świdomym uczestnikiem procesu, że dobrze ZNASZ i
                ROZUMIESZ różnice.
                Widocznie - albo jeden, albo dwa powyższe warunki - są jednocześnie NIE-
                spełniane. I dlatego frekwencja, jaka jest, taka jest - i odrzucenie
                partycypacji przez większość.
                • rmstemero Re: europocentryczny fatalizm dziejowy 25.10.06, 16:38
                  czlowiek_ksiazka napisała:

                  > Model demokracji liberalnej jako coś, do czego trzeba stopniowo dojrzewac. A
                  > inne alternatywy - nie wiem, może z wykorzystaniem miejscowej, słowiańskiej,
                  > polskiej specyfiki? Korwin-Mikke, niepoważnie, zgoda - mówi o restauracji np.
                  > monarchii. Czemuż to mamy ponosić klęski i cierpieć przez kolejne 300 lat, jak
                  > to proponujesz, aż dojrzejemy(sic) do zrozumienia.

                  Skad ten pesymizm? Dlaczego musi to byc 300 lat. Zyjemy w epoce informatycznego
                  przyspieszenia, sadze ze bedzie krocej.

                  >
                  > Odrzucasz to, czego nie pragniesz, czego nie rozumiesz.
                  Rmstemero - reguły
                  > demokracji liberalnej NAPRAWDĘ nie są skomplikowane. Najpierw - musisz mieć
                  > RZECZYWISTY wybór, między partiami proponującymi RÓŻNE warianty rozwoju. Potem
                  > głosujesz - będąc na tyle świdomym uczestnikiem procesu, że dobrze ZNASZ i
                  > ROZUMIESZ różnice.

                  Odnosze wrazenie ze sie nie rozumiemy. Reguly naturalnie nie sa skomplikowane.
                  Swiadomosc uczestnictwa rozumianego jako obywatelski imperatyw, przedkladanie
                  dobra spolecznosci lokalnej ponad partykularne interesy jednostek, swiadomosc ze
                  demokracja to nie tylko polityczne igrzyska lecz przede wszystkim kolosalny
                  obowiazek i odpowiedzialnosc za konsekwencje swego wyboru i w koncu wiara w
                  celowosc procesu - to sa psychologiczne poprzeczki nie do przeskoczenia dla
                  wychowanych bez wzorcow. A nasze spoleczenstwo wzorcow takich nie ma. Wybiera
                  sobie "tatusia" w coraz to nowych glosowaniach sposrod osobnikow obdarzonych
                  fantazja i brakiem odpowiedzialnosci za slowo. I jest rozczarowane ze
                  "tatusiowi" nie udalo sie spelnic obietnic a wiec wybiera sobie nowego
                  "tatusia". Swiadomosc ze powinno wybierac sie nie tych ktorzy maja cos zrobic
                  "za nas" lecz tych ktorzy zagwarantuja nam swobode "zrobienia czegos dla siebie"
                  nie jest raczej rozpowszechniona.
                  Nie wiem jak dlugo bedzie to jeszcze trwalo. Wiem jednak ze (dobrze
                  funkcjonujacej) alternatywy raczej nie ma.


                  > Widocznie - albo jeden, albo dwa powyższe warunki - są jednocześnie NIE-
                  > spełniane. I dlatego frekwencja, jaka jest, taka jest - i odrzucenie
                  > partycypacji przez większość.

                  ALez wcale tego nie neguje. Ale kierujac sie ta logika mozna byloby w 19 wieku
                  zrezygnowac z obowiazku nauki czytania i pisania bo wiekszosc wcale sie do nauki
                  alfabetu nie garnela. Wg. powaznych szacunkow na poczatku XIX wieku okolo 5%
                  Polakow potrafilo sie podpisac. Pod koniec zas 60%. Do tego trzeba bylo rowniez
                  dojrzec. Chociaz wiekszosc raczej wolalaby do knajpy.
                  • czlowiek_ksiazka Re: europocentryczny fatalizm dziejowy 25.10.06, 17:05
                    No nie, "przymus" powszechnej edukacji porównujesz z konkretnym wyborem
                    politycznym. Nie, to są sprawy nieporównywalne. Ludzkość - na samym początku -
                    też chciała się tylko prać po gębach (jeszcze w XXleciu międzywojennym - kodeks
                    Boziewicza, etc.) i trzeba ją było na siłę cywilizowac. Ale nie o to tu chodzi -
                    a o wariant rozwoju cywilizacyjnego. Każdy kraj - ma SWÓJ.
                    Oraz o warunki formalne - żeby demokracja, nawet ta w stylu zachodnim (tak ją
                    definiujemy) działała - musi, a przynajmniej powinien być na samym początku
                    WYBÓR. Może nie od razy wybór między systemowcami i antysystemowcami
                    (socjalizm, neoliberalizm, anarchizm, etc,), ale przynajmniej taki jak w
                    Hiszpanii: wojska zostają w Iraku, lub nie zostają, czy taki: podatki DUŻO
                    wyższe lub DUŻO niższe. Wybór - rzeczywisty - powinien ułatwić ludziom udział w
                    rządzaniu. Wybór oraz ZROZUMIENIE jego konsekwencji, rozumienie racji jednej
                    strony i drugiej.
                    U nas jest inaczej - wybór w rzeczywistości minimalny, czym różni się PIS od
                    PO,? oraz NIECHĘC ludzi do generalnie - wybierania między pepsi colą i coca
                    colą. Dlaczego chcesz złamac w ludziach własnie takie - pewnie historycznie -
                    uksztłatowane rozumienie polityki i demokracji??? No nie chcą i koniec ludzie
                    wybierać, nie chcą, bo nie mają wyboru, nie chcą, bo nie wierzą w jego
                    skuteczność, nie wiem, etc.
                    Czemu chcesz - na siłe i łamiąc przyzwyczajenia ludzi - "rozpowszechniać"
                    (widocznie obce, skoro frekwencja niska) naszej kulturze rozumienie demokracji?
                    Tak naprawdę konsekwencje wyboru w demokracji plebiscytowej są MAŁE. Wbrew temu
                    co piszesz, w kontekście odpowiedzialności. Ludzie wcale nie muszą wznosić się
                    na wyżyny odpowiedzialności, a tym sie ich straszy i to im wmawia. Powszechna
                    bezideologiczność partii, przechodzenie - masowe - polityków z jednego obozu
                    do - zdawałoby sie - zupełnie obcego, innego, etc. - utrudnia czynienie
                    jakichkolwiek prognoz. Uniemożliwia wzięcia odpowiedzialności - przez wyborców -
                    na siebie. Mówi się, ze ludzie głosowali na PO i PIS, bo chcieli takiej
                    koalicji. Odpowiedzialnie zagłosowali. No i co z tego? Jest koalicja polityków,
                    którzy w stosunku do siebie używają pojęć: chamstwo i warcholstwo.
                    • rmstemero Re: europocentryczny fatalizm dziejowy 25.10.06, 20:28
                      czlowiek_ksiazka napisała:

                      > No nie, "przymus" powszechnej edukacji porównujesz z konkretnym wyborem
                      > politycznym. Nie, to są sprawy nieporównywalne.

                      Nie bardzo rozumiem dlaczego? W gruncie rzeczy cala historia cywilizacji to
                      powolny proces "wychowywania" spoleczenstw przez szeroko rozumiane elity. Przez
                      pisarzy, filozofow, myslicieli, przywodcow, wladcow, artystow. Wszystkie idee
                      rodzily sie wpierw w czyjejs glowie i trzeba bylo stosu Giordana Bruno, kilkuset
                      lat przesladowan, walki z oporem zadowolonych ze swej wizji swiata tlumokow
                      abysmy wreszcie mogli znalezc w naszych podrecznikach szkolnych poglad ze
                      wszechswiat jest nieskonczony. W ten sposob wprowadzono wszystko z czego
                      jestesmy obecnie dumni i co uwazamy za oczywiste. Niezjadanie sasiada,
                      niepalenie na stosach, poszanowanie prawa, prawo wyborcze dla kobiet. Gdyby tak
                      nie bylo to nie byloby rowniez disiejszego pojecia demokracji.
                      Najprawdopodobniej zatrzymalibysmy sie na modelu atenskim ktory byl w gruncie
                      rzeczy dyktytura zamznych posiadaczy niewolnikow plci meskiej.




                      Ludzkość - na samym początku -
                      > też chciała się tylko prać po gębach (jeszcze w XXleciu międzywojennym - kodeks
                      >
                      > Boziewicza, etc.) i trzeba ją było na siłę cywilizowac. Ale nie o to tu chodzi
                      > -
                      > a o wariant rozwoju cywilizacyjnego. Każdy kraj - ma SWÓJ.

                      Alez naturalnie. Kanibale rowniez. Ja tego nie neguje. Ja po prostu zastanawiam
                      sie czy nasza niecierpliwosc i niezadowolenie nie sa przedwczesne. Mysle ze
                      jestesmy na poczatku dlugiej drogi a juz zaczynamy narzekac ze cel nie taki jak
                      chcielismy.


                      > Oraz o warunki formalne - żeby demokracja, nawet ta w stylu zachodnim (tak ją
                      > definiujemy) działała - musi, a przynajmniej powinien być na samym początku
                      > WYBÓR.

                      Zgoda. Powinien byc. Pytanie tylko czy jest to wina albo mankament demokracji
                      gdy uczestnicy procesu nie potrafia sensownie i przekonywujaco przedstawic
                      swoich racji i sformulowac wiarygodnego programu? Moze programowa metnosc
                      odzwierciedla po prostu wynikajacy z niedojrzalosci i myslenia zyczeniowego stan
                      umyslowy i emocjonalny elektoratu?

                      Może nie od razy wybór między systemowcami i antysystemowcami
                      > (socjalizm, neoliberalizm, anarchizm, etc,), ale przynajmniej taki jak w
                      > Hiszpanii: wojska zostają w Iraku, lub nie zostają, czy taki: podatki DUŻO
                      > wyższe lub DUŻO niższe. Wybór - rzeczywisty - powinien ułatwić ludziom udział
                      w rządzaniu. Wybór oraz ZROZUMIENIE jego konsekwencji, rozumienie racji jednej
                      > strony i drugiej.
                      > U nas jest inaczej - wybór w rzeczywistości minimalny, czym różni się PIS od
                      > PO,? oraz NIECHĘC ludzi do generalnie - wybierania między pepsi colą i coca
                      > colą.

                      Sadzisz naprawde ze to porownywalne?. Ale co do roznic pomiedzy PO i PISem
                      zgadzam sie - sa minimalne,w zasadzie zalosnie male. Pytanie pozostaje:
                      dlaczego? I czy sadzisz ze pozostalyby takie gdyby dajmy na to 40% wyborcow
                      zyczylo sobie n.p. brutalnej prawdy na temat mozliwosci naszej gospodarki
                      zamiast gruszek na wierzbie? Gdyby istnial dajmy na to oddolny obywatelski ruch
                      na rzecz wycofania wojsk z Iraku (tak jak w Hiszpanii lub Wloszech?).


                      Dlaczego chcesz złamac w ludziach własnie takie - pewnie historycznie -
                      > uksztłatowane rozumienie polityki i demokracji???

                      Ja niczego w nikim nie chce lamac. Jestem daleki od proby wychowywania moich
                      rodakow. Stwierdzam tylko ze jesli burak wchodzi do restauracji, ryczy: "dajcie
                      mi duzo do zarcia bo sobie pojde gdzie indziej" albo przysypia zapruty przy
                      stole to nie jest wina gastronomii ze nie rozoszowal sie langustami jak jego
                      smakowo i estetycznie bardziej wyrobiony sasiad. I ze dostal do jedzenia cos co
                      mu nie smakowalo. Mysle rowniez ze od politykow, ktorzy niczym sie nie roznia od
                      swego elektoratu, dostajemy to na co zaslugujemy: taki sam szacunek,
                      wiarygodnosc, jakosc decyzji i dbalosc o interesy kraju jakie i my jako
                      elektorat im prezentujemy.


                      No nie chcą i koniec ludzie
                      > wybierać, nie chcą, bo nie mają wyboru, nie chcą, bo nie wierzą w jego
                      > skuteczność, nie wiem, etc.

                      Acha. Wiesz, ostatni raz to spoleczenstwo zniechecilo sie do demokracji w latach
                      trzydziestych. Nie musze Ci przypominac co z tego wyszlo. Fakt poszanowania
                      regul demokratycznych w takiej np. Hiszpanii wynika m.in. z faktu ze setki
                      tysiecy ludzi stracilo zycie w obronie tejze. W Polsce zwyklo sie ginac za
                      szeroko rozumiana wolnosc.

                      > Czemu chcesz - na siłe i łamiąc przyzwyczajenia ludzi - "rozpowszechniać"
                      > (widocznie obce, skoro frekwencja niska) naszej kulturze rozumienie demokracji?

                      Nie chce niczego rozpowszechniac na sile. Z faktu ze oprocz w Polsce mam
                      przyjemnosc zyc i pracowac jeszcze w dwoch innych europejskich krajach czerpie
                      przekonanie ze demokracja moze ma mase mankamentow ale moze funkcjonowac. Moze
                      nie od razu i nie za darmo ale moze. I ze oplaca sie cos robic w tym kierunku
                      aby tak bylo bo alternatywy raczej malo przekonywujace i nic nie przyjdzie samo.

                      > Tak naprawdę konsekwencje wyboru w demokracji plebiscytowej są MAŁE. Wbrew temu
                      >
                      > co piszesz, w kontekście odpowiedzialności. Ludzie wcale nie muszą wznosić się
                      > na wyżyny odpowiedzialności, a tym sie ich straszy i to im wmawia.



                      Nie podzielam tego pogladu.

                      Powszechna
                      > bezideologiczność partii, przechodzenie - masowe - polityków z jednego obozu
                      > do - zdawałoby sie - zupełnie obcego, innego, etc. - utrudnia czynienie
                      > jakichkolwiek prognoz. Uniemożliwia wzięcia odpowiedzialności - przez wyborców
                      > -
                      > na siebie. Mówi się, ze ludzie głosowali na PO i PIS, bo chcieli takiej
                      > koalicji. Odpowiedzialnie zagłosowali. No i co z tego? Jest koalicja polityków,
                      >
                      > którzy w stosunku do siebie używają pojęć: chamstwo i warcholstwo.


                      Wcale nie przecze ze obecnie w naszym kraju krajobraz polityczny jest
                      przygnebiajacy. Ale powiedz mi jaki inny ustroj poza demokracja gwarantuje
                      obywatelom przejecie inicjatywy, wypracowanie programu, przekonanie do niego
                      wspolobywateli i uzyskania od nich mandatu? A ze tak sie nie dzieje? Ciekawe
                      dlaczego? I z czego to wynika?

                      Przyjemnie sie rozmawialo.
                      pzdr
                      • czlowiek_ksiazka Re: europocentryczny fatalizm dziejowy 25.10.06, 21:36
                        Piszesz o "dzisiejszym pojeciu demokracji."
                        Co to znaczy? Uniwersalne rozumienie "demokracji"? Jakiś jeden szablon -
                        przystawił, i wszędzie działa? Chcesz powiedzieć, że reguły rządzące życiem
                        społecznym np. Holandii powinny być, mało tego! - muszą!, wprow. we wszystkich
                        pozostałych krajach? I że jest to tendencja naturalna, porównywalna ze
                        staraniami pozytywistów dot. zmagań z analfabetyzmem?

                        Piszesz: "wina albo mankament demokracji, gdy uczestnicy procesu nie potrafia
                        sensownie i przekonywujaco przedstawic swoich racji".
                        Czasy, w których to człowiek był winien, a nie system - już minęły. Demokracja
                        implementowana w naszym kraju musi być zrozumiała i akceptowana przez większość
                        jego mieszkańców. Powinna tworzyć, przyczyniać sie do powstawania warunków, w
                        których możliwe jest jej kształtowanie, rozwój.

                        "Moze programowa metnosc odzwierciedla po prostu wynikajacy z niedojrzalosci".
                        Może, ale raczej nie. 17 lat prób, intensywnej edukacji społeczeństwa, a
                        frekwencję mamy gorszą niż w 1989 r. Zobaczymy jaka będzie frekwencja podczas
                        najbliższych wyborów samorządowych. Ja stawiam - w ciemno - że ok. lub poniżej
                        20%. Niestety.
                        Pamiętaj - ludzie nie są winni tego, że system nie odpowida ukształtowanej w
                        naszym kraju kulturze politycznej, moralności, światopoglądowi większości,
                        przekonań o tym, co jest dobre, a co - złe. Nie jestem mężem ani nawet żoną
                        stanu, a zwykłym forumowym człowiekiem-książką. Ale gdybym był liderem ruchu
                        przemian społecznych, to zaproponowałbym model demokracji odpow. wyobrażeniom
                        większości o niej. Nie wiem - pewnie jakiś wariant wypośrodkowany: pragmatyczny
                        wkł-d zachodni, może cos z tr-dycji przedwojennej, prl-owskiej, etc.

                        Porządna restauracja albo nie wpuści ponownie pijaka, albo pijak będzie się
                        czuł swojsko gdzieś indziej - i tam sobie pójdzie. Wcale nie jesteśmy jakimś
                        gorszą, mniej rozwiniętą wariacją modelu zachodniego. Tu tkwi sedno - dążenie
                        do zachodniego stylu życia we wszystkim, kopiowanie rozwiązań, które sprawdzają
                        się np. tylko w Holandii wcale nie świ-dczy o jakimś "zaawansowaniu"
                        cywilizacyjnym. Slepe dążenie do tego, co ponoć jest jedynie słuszne (w naszym
                        przyp-dku - bezkrytyczny europocentryzm) jest jedną z odmian totalitaryzmu.
                        Japoński wariant demokracji różni się od koreańskich czeboli, a amerykańska
                        kara śmierci od europejskiego rozumienia praw homoseksualistów, etc. Ale -
                        zdaje mi się - że wpływamy juz na za bardzo głebokie wody rozważań
                        ogólnofilozoficznych.

                        "spoleczenstwo zniechecilo sie do demokracji w latach trzydziestych."
                        Tak? A ja myślałem, że Hitler jeśli nie wygrał, to otrzymał b. dużo głosów
                        właśnie w wyborach demokratycznych. Wiesz, że kobiety nie mogły głosować we
                        Francji w wyborach aż do - jesli sie nie myle - końca lat 50-ych XX w.
                        Demokracja partycypacyjna - nieżle funkcjonuje własnie na Zachodzie Europy.
                        Stopniowo tworzono, w II poł. XX w. Jej złote lata - 50-80 XX w.

                        "demokracja moze ma mase mankamentow ale moze funkcjonowac."
                        Pewnie, że tak! Ale dlaczego TYLKO demokracja partycypacyjna (medialno,
                        zachodnia, zwał jak chciał)? Chyba o to chodzi w tej całej naszej rozmowie.
                        Zobacz - prezydent Bush niedawno mówił o Kazachstanie: to wolny kraj. Wolny,
                        czyli demokratyczny, jak rozumiem. Rosja ma swoją tzw. "demokrację suwerenną"
                        (sterowaną). Chiny - demokrację kapitalistyczno-komunistyczną. Chavez -
                        demokrację boliwariańską. A Stany - amerykańską, ZNACZNIE różniącą się od np.
                        europejskiej. Zaczęliśmy rozmowę od tego, że w Polsce BARDZO mało ludzi
                        uczestniczy w wyborach (szerzej: zyciu politycznym - kilkusetosobowe manify,
                        śmiesznie zalosne czlonkostwo w partiach politycznych, najnizszy w Europie
                        stopien uzwiazkowienia, etc.). Wyciągam stąd wniosek, że implementowany od
                        prawie 20 lat (długo!) model demokracji jest dla społeczeństwa NIE do
                        zaakceptowania. Ty twierdzisz, że to społeczeństwo jest "niedojrzałe" i w ogóle
                        nie rozumie, co dla niego jest najlepsze. Ja twierdzę, że rozumie i daje temu
                        wyraz.
                        I wcale "to nie przyjdzie samo". Nie musi.
                        Czy "oplaca sie cos robic w tym kierunku", jak piszesz. A może - robić cos w
                        innym kierunku, w kierunku, który odpowidałby ukształtowanej w kraju (wcale nie
                        gorszej niz w innych regionach) kulturze politycznej. Najpierw ustalić - po to
                        mamy tylu nowych studentów: JAKA to kultura.
                        Mnie się wydaje, że np. w tym kierunku, o jakim pisze, próbował zrobić - na
                        razie mówił - coś PIS, jakieś szczątkowe kroki, początkowe. Może dlatego -
                        niespodziewanie, przyznasza - wygrał wybory. Ludzie poczuli, że zmiany - mogą -
                        iść w POŻĄDANYM przez ogół kierunku. A na praktyce - na razie - jak to u nas,
                        jak zawsze. Czym sie rózni np. minister Zyta Gilowska od premiera M. Belki?
                        Podasz trzy różnice, istotne? Bo ja nie. Czyżby czekała nas znowu rezygnacja?
                        Zobaczymy jaka będzie frekwencja w wyborach. Już niedługo. Co jesli np. ok.
                        10%?
                        • rmstemero Re: europocentryczny fatalizm dziejowy 26.10.06, 12:39
                          Dziekuje za odpowiedz. Jest obszerna, dobra bo zmusza do refleksji. A zatem:

                          czlowiek_ksiazka napisała:

                          > Piszesz o "dzisiejszym pojeciu demokracji."
                          > Co to znaczy? Uniwersalne rozumienie "demokracji"? Jakiś jeden szablon -
                          > przystawił, i wszędzie działa? Chcesz powiedzieć, że reguły rządzące życiem
                          > społecznym np. Holandii powinny być, mało tego! - muszą!, wprow. we wszystkich
                          > pozostałych krajach? I że jest to tendencja naturalna, porównywalna ze
                          > staraniami pozytywistów dot. zmagań z analfabetyzmem?

                          To jest chyba nieporozumienie. Nie musi. Ale gdy widze funkcjonujace modele
                          samozarzadzania sie spoleczenstw to ogarnia mnie smutek. W Szwajcarii, ktora
                          znam z codziennego obcowania, demokratyczne samoorganizowanie sie spoleczenstwa
                          trwalo na przyklad kilkaset lat ale sie oplacilo. I to bardzo. W Niemczech, po
                          wbudowaniu do systemu mechanizmow zabezpieczajacych przed ponownym "obsunieciem
                          sie w ramiona populistow" - mamy do czynienia z polwiecznym funkcjonowaniem
                          demokratycznego panstwa opartym na stabilnosci, poszanowaniu regul gry i
                          dialogu. Holandie znam mniej ale zyczylbym sobie podobnej kultury politycznego
                          dialogu i podobnej cierpliwosci w Polsce. Czyli: NIE MUSI. ALe w moim
                          przekonaniu bledem jest wynajdowanie kola na nowo. Kolo jest kolem. Nie ma
                          polskiego specyficznego kola. Tak samo kanon demokratycznych regul ma znaczenie
                          uniwersalne. Przynajmniej dla mnie. I chociaz istotnie Kazachstan uznawany jest
                          przez Busha za demokratyczne panstwo to przeciez oboje wiemy ze w tym kierunku
                          nam raczej niespieszno.

                          > Piszesz: "wina albo mankament demokracji, gdy uczestnicy procesu nie potrafia
                          > sensownie i przekonywujaco przedstawic swoich racji".
                          > Czasy, w których to człowiek był winien, a nie system - już minęły. Demokracja
                          > implementowana w naszym kraju musi być zrozumiała i akceptowana przez
                          większość jego mieszkańców. Powinna tworzyć, przyczyniać sie do powstawania
                          warunków, w
                          > których możliwe jest jej kształtowanie, rozwój.

                          Zgadzam sie z tym calkowicie. Z jednym zastrzezeniem: spoleczna akceptacja jest
                          procesem rozciagnietym w czasie a nie stanem. I wynika z konkretnej pracy ktora
                          trzeba wlozyc w doskonalenie swej politycznej oferty. Jakosc tej pracy zalezy od
                          kwalifikacji, te znow od zainwestowanego czasu i zdobytych doswiadczen.
                          Zwroc uwage jak wygladaly pierwsze debaty sejmowe, w 1989 i 1990 roku. Nigdy nie
                          zapomne zarliwej i ciagnacej sie przez kilka posiedzen dyskusji na temat
                          ksztaltu korony i pazurow orla bialego. Wprowadzenie najwazniejszych ustaw
                          decydujacych o gospodarce i finansach kraju moglo sobie poczekac. Mysle ze
                          politycy tez musza sie wychowac. I ze obywatele sa za ten proces
                          wspolodpowiedzialni.


                          > "Moze programowa metnosc odzwierciedla po prostu wynikajacy z niedojrzalosci".
                          > Może, ale raczej nie. 17 lat prób, intensywnej edukacji społeczeństwa, a
                          > frekwencję mamy gorszą niż w 1989 r. Zobaczymy jaka będzie frekwencja podczas
                          > najbliższych wyborów samorządowych. Ja stawiam - w ciemno - że ok. lub poniżej
                          > 20%. Niestety.

                          Zobaczymy. Mam nadzieje ze trend spadkowy sie zatrzyma. Mimo iz nie ma
                          interesujacych i sensownych ofert.


                          > Pamiętaj - ludzie nie są winni tego, że system nie odpowida ukształtowanej w
                          > naszym kraju kulturze politycznej, moralności, światopoglądowi większości,
                          > przekonań o tym, co jest dobre, a co - złe.

                          Alez jestem daleki od obwiniania kogokolwiek. Mysle po prostu ze kultura
                          polityczna nie miala w Polsce szczegolnie dobrych szans aby sie ksztaltowac.
                          Prowadzone u nas obecnie dyskusje przypominaja swymi tematami i nastrojem te
                          ktore toczono w USA, we Francji i Anglii w XIX wieku a w Niemczech i innych
                          niestabilnych demokracjach miedzywojnia w latach dwudziestych i trzydziestych.


                          Nie jestem mężem ani nawet żoną
                          > stanu, a zwykłym forumowym człowiekiem-książką. Ale gdybym był liderem ruchu
                          > przemian społecznych, to zaproponowałbym model demokracji odpow. wyobrażeniom
                          > większości o niej. Nie wiem - pewnie jakiś wariant wypośrodkowany:
                          pragmatyczny wkł-d zachodni, może cos z tr-dycji przedwojennej, prl-owskiej, etc.

                          Zgoda. Ale jak widzisz do takich wnioskow jak Twoje albo moje dochodzi sie droga
                          dialogu i refleksji. Mozolny proces. Trudny do zrealizowania w medialnym wrzasku
                          tych wszystkich ktorym chodzi nie o porozumienie i kompromis ale o racje. Swoja
                          racje. Mysle ze nasi politycy musza sie swym wrzaskiem i uporem upoic a potem
                          zmeczyc. Szkoda ze zajmuje to tyle czasu.


                          > Porządna restauracja albo nie wpuści ponownie pijaka, albo pijak będzie się
                          > czuł swojsko gdzieś indziej - i tam sobie pójdzie. Wcale nie jesteśmy jakimś
                          > gorszą, mniej rozwiniętą wariacją modelu zachodniego. Tu tkwi sedno - dążenie
                          > do zachodniego stylu życia we wszystkim, kopiowanie rozwiązań, które
                          sprawdzają się np. tylko w Holandii wcale nie świ-dczy o jakimś "zaawansowaniu"
                          > cywilizacyjnym.

                          Alez podpisuje sie pod tym obiema rekoma. Ale wole abysmy kopiowali szwajcarskie
                          zegarki a dopiero pozniej zastanawiali sie nad tym jak wymyslic wlasny
                          czasomierz. A nie na odwrot. A na razie nawet kopiowanie nam nie wychodzi.

                          >
                          > "spoleczenstwo zniechecilo sie do demokracji w latach trzydziestych."
                          > Tak? A ja myślałem, że Hitler jeśli nie wygrał, to otrzymał b. dużo głosów
                          > właśnie w wyborach demokratycznych.

                          Nie widze sprzecznosci. Wybor totalitaryzmu nastapil istotnie droga
                          demokratyczna ale wynikal ze zniechecenia i wynikajacego zen przyzwolenia.


                          Zaczęliśmy rozmowę od tego, że w Polsce BARDZO mało ludzi
                          > uczestniczy w wyborach (szerzej: zyciu politycznym - kilkusetosobowe manify,
                          > śmiesznie zalosne czlonkostwo w partiach politycznych, najnizszy w Europie
                          > stopien uzwiazkowienia, etc.). Wyciągam stąd wniosek, że implementowany od
                          > prawie 20 lat (długo!) model demokracji jest dla społeczeństwa NIE do
                          > zaakceptowania. Ty twierdzisz, że to społeczeństwo jest "niedojrzałe" i w
                          ogóle nie rozumie, co dla niego jest najlepsze. Ja twierdzę, że rozumie i daje
                          temu wyraz.

                          Niezupelnie. Ja twierdze, ze przed nami jeszcze dluga droga nauki i
                          doskonalenia. A to jest roznica.

                          > Czym sie rózni np. minister Zyta Gilowska od premiera M. Belki?
                          > Podasz trzy różnice, istotne? Bo ja nie.
                          Na szczescie niczym lub prawie niczym. Ale z tego nie musi automatycznie wynikac
                          ze oboje sa beznadziejni bo nie znalezli jakiegos genialnego tricku na zamiane
                          wody w wino jak w oparciu o myslenie zyczeniowe sugerowal to wyborcom np. PIS.
                          Spoleczenstwo staje sie zamozne gdy kilka pokolen na ta zamoznosc pracuje a nie
                          wowczas gdy zmieni sie ministra. Od rzadu oczekuje lepszych warunkow ramowych
                          dla mojej dzialanosi a nie cudow i rozwiazywania problemow za mnie.

                          Co jesli np. ok.
                          > 10%?

                          To by istotnie byla katastrofa. Ale pocieszam sie ze nie bedzie tak zle.
                          • czlowiek_ksiazka Re: europocentryczny fatalizm dziejowy 27.10.06, 00:58
                            I tu jest pies pogrzebany, piszesz: "kanon demokratycznych regul ma znaczenie
                            uniwersalne."
                            Otóż nie ma, wyobraż sobie, że chyba nie zawsze ma. Chińczycy patrzą na ten
                            kanon inaczej, Afgańczycy - po tym, jak żolnierze Niemieccy zabawili się
                            czaszką w Kabulu - tym bardziej inaczej, etc.

                            "W Szwajcarii (...) demokratyczne samoorganizowanie sie spoleczenstwa (...) sie
                            oplacilo."
                            W Szwajcarii tak - w procesie uczestniczyli i uczestniczą ludzie, masowo (te
                            słynne referenda szwajcarskie z wysoką frekwencją). Widocznie wypracowane
                            reguły im odpowi-dają - światopoglądowi Szwajcarów (wspólny, do akcpetacji
                            przez większość Szwajcarów pogląd na życie). Ale co na Boga, my - Słowanie,
                            katolicy, z inną tr-dycją mamy wspólnego z kalwinistami-Helwetami z Alp???
                            Dlaczego U NAS te same reguły powinny działać? Właśnie - NIE powinny i nie
                            działają (patrz frekwencja, ogólne zniechęcenie, NIEfunkcjonowanie mechanizmów
                            demokracji, etc.). Well, ty twierdzisz tak: poczekaj, mamy czas. Bądźmy
                            cierpliwi, będzie działało. A ja uważam, że tego rodzaju cierpliwość to
                            łamanie, wręcz dekonstrukcja - nazwijmy ją - światopoglądowej tkanki społecznej
                            Polski i Polaków. Tak - narody można również konstruować, budować, można
                            również niszczyć. To bolesny proces, któremu towarzyszą inne, smutne zjawiska:
                            emigracja, zmniejszenie liczby urodzeń, kryzys ideologiczny, etc. OBEJDŹMY się
                            bez nich, bez bólu! Po co budować coś nowego i obecego, skoro mamy (na pewno
                            mamy!) swój własny sposób organizacji społeczno-politycznej - które nie
                            odżegnuje się od zapożyczeń, mądrych rozwiązań szkoły zachodniej,
                            środkowoeuropejskiej, wschodniej, etc. Komu są potrzebne dodatkowe ofiary??

                            "akceptacja jest procesem rozciagnietym w czasie"
                            Oczywiście. Tak: "obywatele muszą być za nią współodpowiedzialni". Ale najpierw
                            musi się pojawić ta akceptacja. Społeczna legitymizacja jakiejś - obranej i
                            implementowanej przez rząd - drogi rozwoju. Jak ją zatwierdzić? W jaki sposób
                            zaproponować, przedstawić ją społeczeństwu?? I najważniejsze - JAKA ona ma
                            być??? To są trudne pytania. Na razie w Polsce ani jedna siła polityczna na nie
                            nie odpowiedziała. Próbował PIS (nie mówię, że się zgdzam z tym, co
                            proponował).
                            Na razie generlanie mamy jednak do czynienia z bezdumnym (pseudo)kopionowaniem
                            obych nam kulturowo i mentalnie mechanizmów UE (obcych - bo zobacz jakie partię
                            tworzą wybraną koalicję - jak odnoszące się do Zachodu, niejednoznacznie; i nie
                            zanosi się na zmianę).

                            "kultura polityczna nie miala w Polsce szczegolnie dobrych szans aby sie
                            ksztaltowac"
                            Nie zgodzę się z takim stwierdzeniem. Każdy naród, państwo (etno-społeczeństwo)
                            ma swoją kulturę. Ukształtowaną przez lata. Nasza kształtowana przez 1000 lat,
                            od początków państwowości. Różne okresy - rozbiory, sanacja, PRL - różnie ją
                            kształtowały. I coś powstało - coś jest, coś mamy.

                            "wole abysmy kopiowali szwajcarskie zegarki"
                            Nie. Kopia - zawsze będzie marną podróbą. Nikomu oprócz Szwajcarów nie uda się
                            wyprodukowac dobrego czasomierza. My produkujmy coś swojego - np. oscypki,
                            wódkę, kiełbasę. Są obszary (również w polityce) - w których jesteśmy dobrzy
                            (mamy swoje mechanizmy dochodzenią do rozwiązań), a raczej - z których możemy
                            czerpać garścią, z pożytkiem wykorzystywać.

                            "Spoleczenstwo staje sie zamozne gdy"...
                            No właśnie. Ja kończę zdanie w ten sposób: gdy rozwija się zgodnie z przyjętymi
                            w danym społeczeństwie wyobrażeniami o życiu, świecie, o tym, co jest dobre, co
                            jest złe, etc. Wszędzie specyfika. W Nikaragua np. mocno-socjalistyczny
                            pretendent na stołek prezydenta - Ortega, głosował za przyjęciem ustawy o ...
                            zaostrzeniu aborcji! Dziwne? Nie. Jesli przyjrzysz się strukturze społecznej,
                            jej specyfice - w Am. Środkowej, to się nie zdziwisz.

                            Reszta wpisów, twoich - b. ciekawa, ale już nie omawiam. Wielkie dzięki za
                            komentarz, również.

          • darthmaciek Boze, wreszcie ktos sensowny!! 25.10.06, 13:47
            Dziekuje Ci za Twoj post dobry czlowieku! Juz myslalem ze jestem ostatni na
            swiecie, ktory sie jeszcze nie zapisal do sekty Wielbicieli Rosyjskiego
            Zamaskowanego Odrazajacego Dzierzymordzia (WRZOD).

            Wielbiciele Cara Wladimira - chyba nie wytrzymam i wydam klonom rozkaz numer
            66. Czas zaprowadzic porzadek na tym forum!
        • pawka_m Uhh, wasylkuniedobry 25.10.06, 14:20
          Znowu wytrysk twojej odwagi w głoszeniu tej prostej prawdy o naszym kremlowskim
          sokole doprowadził nas do orgazmu(całkiem jak w Rosji, a odwrotnie niż na
          świecie, gdzie orgazm doprowadza do wytrysku). ON ci to, kremlowskie słoneczko
          nasze, o nieco mylącym gapowatym wejrzeniu, jest we wszechświecie i kosmosie
          całym nieskończonym, nie tylko na tym parszywym globie ziemskim, wzorem dla
          wszystkich zielonych kurdupli i wszelkich stworzonek, które tam budują szczera
          demokrację. I tu masz rację, że on sam pisze dalszy ciag historii matuszki
          naszej Rosji (zawsze niemnożko podpitej, ale nic to,taka jej słowiańska natura
          szczera i czysta jak najlepszy samogon), którą zaczął pisać, ale nie dokończył
          Wielki Stalin. Onże to, Putin Wołodźka, samopas kontynuuje gigantyczne dzieło
          Wszechrusi Kosmicznej, aż mu te kochane, nieco wyłupiaste oczęta mgłą rozkoszy
          zachodzą. I jeszcze jedno wasylku, co z pewnością uraduje twoje serduszko
          łubiańskie, prosty lud rosyjski to powtarza i my wraz z tobą wierzymy, że Jemu,
          orłu naszemu kremlowskiemu, nawet z dupy nie śmierdzi!!!
          Wielka Polska pozdrawia Wielką Rosję.

          P.S. Wyobraź sobie wasylku nasz , że te kundle ze Śpiegla napisały, że w
          matuszce naszej Rosji zamordowano w ostatnich kilkunastu latach 260
          dziennikarzy, więcej niż w Iraku. Niemiecka podłość nie zna granic. Ponawiamy
          zaproszenie do wstąpienia do naszej grupy terapeutycznej politologów nie
          mających własnej kolumny w Śpieglu, w skrócie GTPNMWKwŚ.
      • darthmaciek a co mial powiedziec? Czy cos co sie nie spodoba? 25.10.06, 13:41
        nie, mowi ludziom to co wie, ze im przypadnie do gustu. Jak nasi politycy przed
        wyborami. Zreszta, gdyby taki na ten przyklad Tusk to samo powiedzial
        najszczerzej na swiecie, to domyslam sie ze jemu, polskiemu demokracie bys
        nikak nie uwierzyl. Ale obcemu zamordyscie i owszem!
    • adoczego Re: Putin odpowiada na pytania obywateli 25.10.06, 12:07
      Jestes najgenialniejszym analitykiem jakiego kiedykolwiek wydal swiat.
      Kocham cie szczerze z calych sil. Zyj wiecznie.
    • adas313 Putin odpowiada na pytania obywateli 25.10.06, 12:13
      "Razem zdołamy zachować wpływ na to, co dzieje się w Rosji - dodał Putin."
      ______

      Wygląda mi to na sugestię: "Co prawda nie będę preziem, ale i tak będę rządzić"
    • presentation1 Rosja............. 25.10.06, 12:15
      moze byc dumna z Putina.W sumie przypadek sprawil ze zaszedl tak wysoko.Gdy
      zakonczyl dzialalnosc wywiadowcza w Niemczech przyjechal do Rosji gdzie
      zamierzal zostac.....taksowkarzem.
    • abhaod Re: Putin odpowiada na pytania obywateli 25.10.06, 12:15
      wasylzly napisał:

      > Przydent Putin, jest najbardziej szanowaym politykiem na swiecie, jego autoryte

      prezydent putin jest najbardziej cynicznym politykiem swiata, skladajacym
      tysiace deklaracji, ktorych nigdy nie realizuje; odbudowa imperialnej Rosji
      zbudowanej na knucie i bagnecie, to jego ukryte motywy, a czy zrezygnuje ze
      swojej wladzy? poczekajmy....
    • adas313 Re: Putin odpowiada na pytania obywateli 25.10.06, 12:18
      > a on sam pisze historie XXI wieku

      No, generalnie w Rosji to władza zawsze pisała historię.
      • czlowiek_ksiazka Re: Putin odpowiada na pytania obywateli 25.10.06, 12:34
        O, a już się przestraszyłem, że w innych krajach historii nie pisze szlachetny
        lud. Rety - Rosja jakaś nie-trendy. Tam historię piszą rządzący.
    • olex5 gdyby Polska miała takiego prezydenta ! 25.10.06, 12:24
      gdyby Polska miała takiego prezydenta to dzis nie byłaby takim dziadem z ktorego
      uciakają ludzie,z najwiekszym bezrobociem w Europie, ogromnym długiem i
      strukturą gospodarki na wzor III swiata gdzie 80% gospodarki tez jest w obcych
      zagranicznych rekach wielkiego kapitału,majątek narodowy rozdrapany na zasadzie
      łapowek i zdrady własnego kraju a przecietny człowiek nie ma nic do gadania i
      jest sprowadzony do roli murzyna jako taniej siły roboczej czyli ekonomicznego
      niewolnika we własnym kraju.
      • darthmaciek Towarzyszu olex5, poczekajcie tylko az ceny ropy 25.10.06, 13:39
        choc troche spadna. Zapewniam was proletariackim slowem honoru, ze sladu po
        rosyjskim cudzie gospodarczym wtedy nie tylko ze swieca ale nawet z mikroskopem
        sie nie doszukacie!

        Zachowajcie partyjna czujnosc! Wrog klasowy nie spi! Kulak jest ukryty w kazdej
        rece!

        Towarzysz Darth Maciek
        • czlowiek_ksiazka Czy mogę prosić o info 25.10.06, 13:54
          i spytać sie kiedy - orientacyjnie - ceny polecą na łeb na szyję na ropę? Żebym
          mógł zatankowac, po to się pytam.
          • darthmaciek Re: Czy mogę prosić o info 25.10.06, 14:11
          • darthmaciek juz troche zaczely spadac, a sa tak wysrubowane 25.10.06, 14:13
            ze musza choc troche jeszcze spasc. Poza tym, nie to ze chcialbym przypominac
            zle wspomnienia, ale powiem to co Zyd do sierzanta w wojsku "ja myslalem, ze
            sie gniewamy"?
            • czlowiek_ksiazka wtedy nie otrzymałem dowodów 25.10.06, 16:01
              podczas poprzedniej rozmowy. Obrażałeś mnie mówiąc, że wyrażam się - bez
              godności - o np. prezydencie Stanów. Co wg mnie jest nikczemną nieprawdą.
              Teraz też - gdybanie i jąkanie się. Konkretną datę - KIEDY ropa poleci w dół,
              tak, że niedobra Rosja szczeżnie. ORIENTACYJNIE: jutro, za rok, nigdy?
              • darthmaciek ceny juz ida w dol na skutek zwiekszonej produkcji 25.10.06, 17:28
                tak jest zazwyczaj - jak jakis surowiec jest za drogi, musi w koncu pojsc w
                dol. A Rosja nie szczeznie, ani tego nie oczekuje, ani tego nie chce. Ale jak
                nie beda mieli tego fantastycznego kola ratunkowego w postaci naftowego zlotego
                deszczu, beda musieli sie zabrac za prawdziwe reformy swojej gospodarki,
                zamiast sie nadymac na supermocarstwo. Amen.

                A co do wypowiedzi o Bushu - sluchaj, nie chce mi sie przeszukiwac wszystkich
                Twoich postow (nie dlatego, ze sa zle, po prostu nie mam czasu), wole sie
                przyznac, ze przeszarzowalem. OK, nie mowiles nigdy kalumni o Bushu.
                Przepraszam.

                Ale absolutnie nie przestawajmy sie klocic! Strasznie mi sie to podoba!
                • czlowiek_ksiazka Re: ceny juz ida w dol na skutek zwiekszonej prod 25.10.06, 20:05
                  Tak? Piszesz: "jak jakis surowiec jest zbyt drogi, musi w koncu pojsc w dol."
                  Rozumiem, że masz na myśli generalnie gospodarkę. Czy znasz jakiś kraj, w
                  którym np. przez 5 lat utrzymywała sie deflacja? Ceny szły w dół? NIE. Takiego
                  kraju nie ma. Ceny mogą tylko rosnąć. Tylko sezonowo i na 5 minut mogą zejść w
                  dół. Generalnie dotyczy to prawie wszystkich wyrobów. Może oprócz elektroniki,
                  zaawansowanej. Walkmeny nie są już dziś modne, nikt ich nie używa, a więc ceny
                  na ich resztki są niższe niż kiedyś.
                  A np. mieszkania - inny produkt strategiczny? Widziałeś, żeby cena leciała na
                  łeb na szyję w dół? Jak i kiedy może opaść ropa??? Niestabilnie na Bliskim
                  Wschodzie, wokół Iranu, Korei Płn., w Iraku demokracja, że aż wióry lecą, to
                  samo w Afganie. Czy - w perspektywie, przewidywalnej, nie wiem 20-letniej -
                  jest szansa na znaczącą realną obniżkę na energię??? Popyt na nią wzrasta,
                  źródeł - nie tak dużo znowu.
                  • darthmaciek Wszystko o czym mowisz jest prawda 25.10.06, 21:04
                    wszelako ceny ropy, ktore przez ostatnie dwa-trzy lata osiagnely poziom tak
                    astronomiczny, ze w koncu zaczely spadac, gdy rosnaca produkcja zaczela - na
                    razie - byc ZA wysoka. Oczywiscie, ze nie wrocimy juz nigdy do naprawde taniej
                    ropy, a kiedys, za kilkadziesiat lat lub wiecej, sie ona wyczerpie. Ale obecnie
                    ceny powoli spadaja i jesli kraje produkujace jakos sie nie dogadaja do
                    zmniejszenia produkcji, nie powinny przez jakis czas rosnac. Oznacza to, ze
                    Rosja nie bedzie mogla liczyc w najblizszym czasie na tak bajeczne dochody jak
                    w ciagu ostatnich trzech lat. I wiesz co? To moze jej wyjsc tylko na zdrowie.
                    Gdyz gospdoarka rosyjska nie przeszla jeszcze do konca swojej transformacji na
                    w pelni rynkowa, jak np. nasza. Dpoty tego nie zrobi, Rosja bedzie gospodarczo
                    wrazliwa. Mowiac brutalnie, Rosja potrzebuje swojego Balcerowicza - i brak
                    naftowego kola ratunkowego moze jej tylko w tym pomoc. Chwilowo, rzeczywista
                    slabosc rosyjskiej gospodarki jest swietnie ukryta za rzeka petrodolarow.
                    • czlowiek_ksiazka Re: Wszystko o czym mowisz jest prawda 25.10.06, 21:40
                      Nie jestem bezkrytycznym apologetą prof. Balcerowicza, tym bardziej rynkowym
                      fundamentalistą (w ogóle odżegnuje się od postaw skrajnych) i nie uważam, żeby
                      warunkiem osiągnięcia jakiejkowliek szczęśliwości czyh normalnosci
                      było "przejście do końca swojej transformacji rynkowej", tym bardziej - akurat
                      w przyp. Rosji - takiej "jak nasza". Inne kraje, inne możliwości, etc.
                      Norwegia ma ponoć zapisane w konstytucji, że złoża należą do społeczeństwa.
                      Norwegia ma swój Fundusz Stabilizacyjny. Zupełnie jak Rosja. Generalnie - nie-
                      rynkowe posunięcia. Ale nie sądzę, że przez to jest mniej szczęśliwa czy
                      wydajna.
                      • darthmaciek jesli Rosji uda sie osiagnac stabilny dobrobyt bez 25.10.06, 22:38
                        przeprowadzenia gruntownej - i bardzo bolesnej - reformy "a la Balcerowicz", to
                        chwala im za to i niech sie ciesza i beda szczesliwi Ale bardzo watpie, zeby
                        cos takiego nastapilo. Z samej renty naftowej otoczonej malo wydajna gospodarka
                        nie da sie na dluzsza mete zyc. Norwegia, kiedy trafila wielka rope, byla juz
                        gospodarka w pelni rynkowa i stablina, a poza tym rzeczywiscie bardzo rozsadnie
                        i racjonalnie swoimi petrodolarami zarzadza. I - to Putinowi przyznaje - Rosja
                        takze jak dotad wykorzystuje swoje pieniadze z ropy bardzo ostroznie i
                        sensownie. Ale bez zreformowania gospodarki i zwlaszcza zakonczenia
                        prywatyzacji przemyslu i wprowadzenia w pelni wolnego obrotu ziemia (to tylko
                        glowne przyklady) watpie, zeby Rosjanie osiagneli poziom rozwoju na jaki
                        zasluguja.
                  • darthmaciek Co do cen mieszkan 25.10.06, 21:10
                    owszem widzialem jak szly w dol. Np. w Japonii, w 1990 roku gdy eksplodowala
                    tak zwana "banka nieruchomosciowa". Ceny mieszkan i innych nieruchomosci
                    osiagnely w Japonii pod koniec 1989 roku tak niewiarygodny poziom, ze w koncu
                    zaczely spadac, bo juz malo kogo bylo na nie stac. I wtedy posypala sie cala
                    gospodarka, gdyz pod zabezpieczenie nadmiernie wycenionych nieruchomosci ludzi
                    i firmy brali kredyty i w rezultacie powstala ogromna ilosc wierzytelnosci zle
                    zabezpieczonych. To w rezultacie doprowadzilo do bez mala 15-u lat recesji i
                    chwilami deflacji - dopiero teraz Japonia powoli przyspiesza i wygrzebuje sie z
                    dolka. A teraz cos co Ci sie spodoba - dokladnie taka sama sytuacja istnieje w
                    tej chwili w USA. Amerykanie sa ogromnie zadluzeni wobec bankow i najczesciej
                    zabezpieczeniami sa nadmiernie drogie nieruchomosci. Jesli ceny zaczna isc w
                    dol, a wydaje sie, ze to musi nastapic, Ameryke czeka kilka lat ciezkiej
                    recesji. I to musi w koncu nastapic.
                    • ewswr Re: Co do cen mieszkan 25.10.06, 23:33
                      darthmaciek napisał:
                      Ameryke czeka kilka lat ciezkiej
                      > recesj

                      zaraz Zigzaur wyskoczy i napiszę cos typu: opowiesci o upadku Ameryki są
                      głoszone od roku 1917....
                      lub: Bush to b. sprawny i dynamiczny prezydent, wybitny mąż stanu itd. dzięki
                      niemu Ameryka sie rozwija i poszerza swe wpływy tu i ówdzie.
    • rabl_sruiek Kto jest twoim idolem i dlaczego jest to Lenin? :) 25.10.06, 12:36
    • kauzyperda Szacunek dla Putina! 25.10.06, 12:42
      Wyprowadził kraj z ruiny w którą wpędził Rosję pijak Jelcyn. Uporządkował wiele
      spraw (podatki), uspokoił pogranicze, sprawił że znów z Rosją liczą się wszyscy
      na świecie (może poza paroma małymi krajami które tradycyjnie kierują się w
      dyplomacji mitami i pobożnymi życzeniami niż realiami). Pozazdrościć
      skuteczności. I nam by się ktoś taki przydał zamiast garderobianych co tylko z
      głową w szafie siedzą i dyskutują czy Mietek doniósł na Franka 30 lat temu czy
      może odwrotnie.
      • ojuwkijsjikw Szacunek dla Putina! 25.10.06, 16:14
        Również uważam, że mu się szacunek należy. Przede wszystkim chodzi tu o rosyjską
        gospodarke. A to, że wiele osob(na czele z GW i ślepcami kierującymi się
        ksenofobią) dazy Rosję niechęcią, to nie powód dla krytykowania wszystkiego
        rosyjskiego.
    • presentation1 Choroba na Moskala 25.10.06, 12:49
      a wiec polecam
      www.prawy.net/?dz=felietony&id=15061&subdz=113
    • arahat1 ja niewiem jak wyglada nasz prezydent- juz 25.10.06, 12:50
      nie klikajac o tym czy podszedlby do laptopa...
      • antykaczy niezływasyl 25.10.06, 13:16
        Jak tak czytam towarzysza wasyla to zaczynam dostrzegać oczywisty fakt: on nie
        jest raczej specem w dziedzinie rosyjskiej propagandy, pracownikiem ambasady,
        on nie jest nawet zły...on jest po prostu CHORY.
        PS. - Nie należy mylić z faktem bycia Rosjaninem. (kryzys po takim upadku musi
        u niektórych trochę potrwać dłużej, ale kiedyś przejdzie - miejmy nadzieje)
        • rmstemero Re: niezływasyl 25.10.06, 13:31
          daj spokoj, jakis niedojrzaly szczeniak z kompleksami i sklonnosciami do - jak
          mu sie wydaje - intelektualnej prowokacji jaja sobie robi udajac rosjanina
          putinopoddanczego i liczac na wsciekle reakcje a ty od razu z diagnoza. Odprez
          sie, to przeciez kabaret.



          antykaczy napisał:

          > Jak tak czytam towarzysza wasyla to zaczynam dostrzegać oczywisty fakt: on nie
          > jest raczej specem w dziedzinie rosyjskiej propagandy, pracownikiem ambasady,
          > on nie jest nawet zły...on jest po prostu CHORY.
          > PS. - Nie należy mylić z faktem bycia Rosjaninem. (kryzys po takim upadku musi
          > u niektórych trochę potrwać dłużej, ale kiedyś przejdzie - miejmy nadzieje)
          >
    • darthmaciek "po odejsciu od wladzy zachowam wplyw" 25.10.06, 13:34
      codziennie sie potwierdza powolne ukrecanie lba przez cara - najpierw
      dziennikarzom, teraz samej demokracji.
    • hohlik3 istotnie wielki czlowiek 25.10.06, 15:01
      • hohlik3 Re: istotnie wielki czlowiek 25.10.06, 15:04
        zawsze co mowi doprowadza do konca, nigdy nie wypowiada pustych frazesow....
        zyczylbym sobie i wszystkim Polakom tak wielkiego prezydenta
        a takze zblizenia obu narodow i odtawnienie historii tam gdzie jej miejsce
    • zyks Ten szary sczur z Łubianki już używa po carsku 25.10.06, 15:01
      pluralis majestatis :)
    • zyks Nie zamierzamy anektowac, narody Abchazji i Osetii 25.10.06, 15:15
      spontanicznie i radośnie same przyłączą się do macierzy !
      • adas313 Re: Nie zamierzamy anektowac, narody Abchazji i O 25.10.06, 15:18
        Bratnie narody! Bratnie! ;o)))))
    • kacap_z_moskwy Putin odpowiada na pytania obywateli 25.10.06, 17:36
      lenta.ru/articles/2006/10/25/putin/
      • eva15 video na www.kremlin.ru 25.10.06, 18:48
        Nie wiem, jak ten facet to wszystko zapamiętuje. Rzuca danymi, liczbami,
        faktami bez kartki na KAZDY temat od rolnictwa poprzez różne gałęzie przemysłu,
        leśnictwo, politykę rodzinną, na każdy dosłownie temat i w dodatku z
        uzwględnieniem specyfiki tego ogromnego kraju. Wie, co jest bolączką na dalekim
        Wschodzie, co na południu kraju. To trzeba zobaczyć, inaczej uwierzyć naprawdę
        niesposób.
        • borrka Bravo Ewa! 25.10.06, 20:41
          Beatyfikowac kremlowskiego szczurka.
          Kolega po fachu, Aleksiej II, wszystko zalatwi.
          • hohlik3 Re: Bravo Ewa! 25.10.06, 20:56
            twoja retoryka od dluzszego czasu sprowadza sie do obrazania i prostackiej ironii.....nie zaslugujesz na szacunek i powazanie

            zreszta co sie dziwic jak caly twoj swiatopoglad nie bardzo pasuje do rzeczywistosci ;))))))a umiec sie przynac do bledow nie wychodzi
            • eva15 Re: Bravo Ewa! 25.10.06, 23:17
              hohlik3 napisał:

              > ii.....nie zaslugujesz na szacunek i powazanie

              Tak naprawdę to on nawet nie zasługuje na post. Robisz mu zaszczyt/uprzejmość,
              co i mnie niestety się zdarza. A on nie doceni, bo jak i czym?
          • eva15 Re: Bravo Ewa! 26.10.06, 01:07
            borrka napisał:

            > Beatyfikowac kremlowskiego szczurka.

            Biedaku pocieszny, poproś Busha, aby prze 3 godziny odpowiadał LIVE na pytania
            Amerykanów - od Alaski po Florydę, od NY po LA.. Buha, ha, haaaaa.. To by
            dopiero było wesoło.
            Ktoś musiałby mu na początek kupić ATLAS i wytłumaczyć do czego służy...
        • kacap_z_moskwy Re: video na www.kremlin.ru 25.10.06, 22:10
          Taka czeka wizja od fina - inosmi.ru/translation/230691.html
          • eva15 Re: video na www.kremlin.ru 25.10.06, 23:31
            Denis, bądź tak miły i, proszę, zrób czasem krótkie tłumaczenie-streszczenie
            rosyjskich tekstów. Twój polski jest naprawdę dobry, coraz lepszy, a już na
            pewno lepszy od przeciętnego polskiego patrioty typu gekon, skipper i spółka.

            Mnie przez to skupienie się na tych ciekawych tekstach, które tylko dość powoli
            po rosyjsku czytam, zaczynają bić zawodowo i prywatnie. Nie mogę w kółko wisieć
            na internecie, proszę tłumacz trochę, pójdzie szybciej...
            • ewswr Re: video na www.kremlin.ru 25.10.06, 23:53
              Jednym zdaniem: Odwalcie sie od Putina.
              Piszę, że tzw Zachód zamiast Putina wspierac, tylko krytykuje i przeszkadza.
              No i karzą mu sie odpowiadac za wszystko co sie złego dzieje i z tego
              tłumaczyc, zapominając że nie jest przywodcą totalitarnego kraju i że nie
              wszystko może kontrolowaci i sterowac.
              • eva15 Re: video na www.kremlin.ru 26.10.06, 00:37
                ewswr napisał:

                > Jednym zdaniem: Odwalcie sie od Putina.
                > Piszę, że tzw Zachód zamiast Putina wspierac, tylko krytykuje i przeszkadza.
                > No i karzą mu sie odpowiadac za wszystko co sie złego dzieje i z tego
                > tłumaczyc, zapominając że nie jest przywodcą totalitarnego kraju i że nie
                > wszystko może kontrolowaci i sterowac.

                Czyli artykuł inteligentny i logiczny. Serdeczne, ogromne dzięki za skrót
                tłumaczenia.


                PS.N a marginesie każą, nie karzą
                • kacap_z_moskwy Re: video na www.kremlin.ru 26.10.06, 00:54
                  No moze nie tak az wszystko w rozowych okularach w teksce, ale to pisze
                  dzienikaz o opinji pracujacego w Rosji jurysta z Finlandii. W porownaniu do
                  wiekszosci tlumaczonych tekstow na inosmi.ru jest jak biala wrona.

                  A tu dwa ostatnie tlumaczenia z polskich gazet. Jak bedzies miala czas poczytaj
                  forum na nie - trzeba nacisnac обсудить публикацию w koncu teksta i porownaj
                  forum GW i tam.
                  www.inosmi.ru/stories/05/08/08/3450/230696.html
                  www.inosmi.ru/stories/06/10/20/3493/230673.html
                  Niestety wszedzie sa swoi gekony czy borki...
                  • eva15 Re: video na www.kremlin.ru 26.10.06, 01:11
                    > A tu dwa ostatnie tlumaczenia z polskich gazet. Jak bedzies miala czas
                    poczytaj
                    >
                    > forum na nie - trzeba nacisnac обсудит
                    > ;ь публикацию
                    > w koncu teksta i porownaj
                    > forum GW i tam.
                    > www.inosmi.ru/stories/05/08/08/3450/230696.html

                    Spasiba bolszoje, jesteś niezawodny (kak eto skazat'?)
    • lubat Putin : zachowamy wpływy 25.10.06, 20:28
      GW nie byłaby sobą, gdyby nie zostawiła jakiegoś smrodu wokół Putina. Nie chodzi
      mi nawet o wybór omówionych problemów, ale o sam tytuł. Sugeruje on wyraźnie, że
      Putin tylko pozornie odda władzę, ale rządzić i tak będzie dalej. Akurat ten
      fragment słyszałem, a dla pewności sprawdziłem to jeszcze w stenogramie. Brzmi
      to tak: "Nawet utraciwszy kompetencje prezydenckiej władzy, to sądzę, że udało
      mi się zdobyć najważniejszą rzecz, jaką może się poszczycić człowiek zajmujący
      się polityką - wasze zaufanie. Posługując się nim będę mógł razem z wami wpływać
      na życie w naszym kraju ..."

      Rada dla czytelników GW. Jeśli w tekście o Rosji pisze jakiś Wacek, że stolicą
      jest Moskwa, to dla pewności sprawdźcie to w jakimś niezależnym źródle.
      • czlowiek_ksiazka Re: Putin : zachowamy wpływy 25.10.06, 21:41
        O to samo postuluję już dawno. Skrzętnie korzystam z twojej rądy. Dowierjaj,
        ale prowjerjaj.
      • eva15 manipulacje jak zwykle 25.10.06, 23:58
        Что касается меня, то я говорил, что конституция – даже несмотря на то, что мне
        моя работа нравится – конституция не дает мне права баллотироваться третий раз
        подряд.

        Но даже утратив властные полномочия и рычаги президентской власти, не подгоняя
        Основной закон под свои личные интересы, я думаю, мне удастся сохранить самое
        главное, чем должен дорожить человек, который занимается политикой – ваше
        доверие. И используя это, мы с вами сможем влиять на жизнь в нашей стране и на
        то, чтобы гарантировать ее развитие поступательным образом, чтобы оказывать
        влияние на то, что происходит в России.

    • gekon1979 taa, prawdziwa demokracja :D nie ma co :P 26.10.06, 05:02

    • pixelpainter Pogrozki Puty, odwiedz www.gs-arts.net 26.10.06, 11:50
      Pogrozki Puty, odwiedz www.gs-arts.net
    • entefuhrer Farsa. 05.11.06, 23:08

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka