Dodaj do ulubionych

Noworodki umierały odłożone na szafkę

03.11.06, 07:35
To skandal na miarę międzynarodową.
Mordercy!!!! Kryminaliści!!!! Bandyci!!!!
Dożywocie w zakładach karnych o obostrzonym rygorze!!!!
Jak można krzywdzić Maleństwa - cudowne, bezbronne, chore, słabe.
To draństwo! Malutki Człowieczek przychodzi na świat. Jest skazany na naszą
pomoc - Dorosłych-Łobuzów. A Ci dorośli pozwalają Kochanemu Malcowi umierać w
strasznych cierpieniach.
Czy "pseudo-rodzice" chorych Dzieciaczków, których chcieli się pozbyć,
żeby "nie mieć kłopotów" naprawdę o tym nie wiedzieli???? Wątpliwe....
Obserwuj wątek
    • michalf78 "Nie przeznaczone do życia" 03.11.06, 07:39
      Ten cytat mówi wystarczająco wiele.
      • peperro Re: "Nie przeznaczone do życia" 03.11.06, 07:46
        To jest cała Polska! Z jednej strony "szczytne", ale idiotyczne uchwały posłów,
        a z drugiej strony - brutalna rzeczywistość. Na papierze wszystko się zgadza, a
        w życiu koszmar. Puste ideologie i popaprane bezmyślne albo przestępcze
        postępowanie. Ohyda!
    • homosapiens5 Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 08:12
      Sam Pan jesteś PROBLEMEM...
      Cytat z GW:
      Prof. Bogdan Chazan, były krajowy konsultant ds. ginekologii i położnictwa,
      przyznaje, że słyszał o takich przypadkach. - Dochodzi do porodu dziecka, które
      oddycha, czasami płacze i nie wiadomo, co z nim zrobić - tłumaczy prof.
      Chazan. - Obowiązkiem lekarza jest ratować dziecko, ale, jeżeli przeprowadzono
      całą serię zabiegów, by się urodziło, i nie jest przeznaczone do życia,
      powstaje problem - dodaje.
      • malpolid Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 08:26
        Prof. Chazan akurat jest przeciwny takiemu procederowi. Dlatego też w swoim
        czasie został napiętnowany i pozbawiony funkcji szefa Kliniki Gin.Poł. Instytutu
        Matki i Dziecka w Warszawie.
    • jedruch Wady rozwojowe 03.11.06, 08:28
      Larum się podnosi, bo okazuje się, że dziecko z wadą rozwojową rodzi się żywe po
      wywołanym sztucznie poronieniu. To aborcja na żądanie w przypadku wykrycia w
      badaniu prenatalnym uszkodzenia uniemożliwiającego samodzielną egzystencję. To
      jest to, o co tak wszyscy walczą w imię miłości do tych dzieci. To jest to, o
      czym prof. Chazan mówi "Nie przeznaczone do życia" - przez NAS. W imię NASZEJ
      wolności.
      I przy okazji wychodzi na jaw NASZA hipokryzja.
      Mimo że jestem zdecydowanie przeciwny takim praktykom, piszę w pierwszej osobie,
      bo siedząc cicho w tym społeczeństwie również popełniam tę zbrodnię.
      • homosapiens5 Re: Wady rozwojowe 03.11.06, 08:35
        Masz rację! To nie jest tylko wina lekarzy. Swoje łapy maczali w tym również
        rodzice, którym nie w smak wychowywanie chorych Maluszków. Tylko zdrowe i
        śliczne zasługują na ich uwagę. Jak za czasów III Rzeszy.
        Draństwo!!! Czy to wina nienarodzonych, że ich "mamusie" przed porodem piją,
        palą, ćpają, imprezują, biorą leki szkodliwe dla płodu.
        • mreck Re: Wady rozwojowe 03.11.06, 08:43
          nie machaj mieczem.
          pochyl głowę ze wstydu.
          nie zabijaj kociat, swinek i krówek.
          nie sterylizuj psów.
          nie noś skórzanych rekawiczek.
          pomysl jak rozwiazac ten problem.
          jak pomóc rodzicom niepełnosprawnych dzieci.
          • salmon Tak musi być, a artykul to manipulacja 03.11.06, 08:50
            ok, troche manipulacja jest tez temat mojego postu:)

            ale szkoda ze dzienikarze nie zasiegneli opinii zadnego lekarza przed
            opublikowaniem artykulu.
            czemu wywolalo sie sztuczne poronienie w tym przypadku? - bo dziecko mialo wady
            rozwojowe. nie robi sie tego u dziecka, ktore ma np. zajecza warge (jesli usg
            wogole to wykryje) ale u dzieci, ktore maja takie uszkodzenia ciala, ze nie
            beda w stanie samodzielnie funkcjonowac.

            przykro mi, ale tak musi byc. jesli taki dzieciaczek urodzi sie zywy to co z
            nim zrobic??? danie go matce, zeby umarl na jej rekach to moim zdaniem rownie
            barbarzynskie rozwiazanie - matka powinna dostac informacje ze dziecko urodzilo
            sie martwe, i tyle.

            zaraz odezwa sie obroncy ludzkosci ktorzy stwierdza, ze w takiej sytuacji
            trzeba dziecko ratowac. tak?? a kto za to zaplaci?? to sa dzieci, na ratowanie
            (czesto nieskuteczne) trzeba by wydac olbrzymia kase, taka sama kasa pojdzie
            pozniej na leczenie tego dziecka. a nono i tak pewnie umezr po paru tygodniach,
            czy miesiacach. za to pieniadze, ktore wydamy na leczenie spowoduja ze
            zabraknie ich na ratowanie zycia np. meza i ojca trojki dzieci.

            niestety zycie nie jest czarno-biale i czasem zdarzaja sie taki okropne rzeczy.
            • salmon Re: Tak musi być, a artykul to manipulacja 03.11.06, 08:58
              sorki za literowki.

              a pozatym w artykule jest przytoczona opinia lekarza - lekarza, ktory zgadza
              sie z ta praktyka. oczywiscie pytanie czy to dziecko powinno umierac na szafie.
              moze powinien byc osobny pokoj, ale umowmy sie - to sa kolejne koszty, a dla
              takiego dziecka nie ma znaczenia gdzie lezy. wiem ze to brzmi bestialsko, ale
              nie zyjemy w kraju mlekiem i miodem plynacym. niestety. LUDZIE - PATRZCIE TEZ
              NA REALIA W KTORYCH ZYJEMY!!

              co do twierdzenia, ze matki ktore decyduja sie na wywolanie poronienia i ze to
              sa wyrodne matki - malo o zycie wiesz czytelniczko... czasem plod jest tak
              zdeformowany i ma takie wady ze po prostu trzeba ciaze przerwac. powtarzam -
              nie wykonuje sie takiego zabiegu na dziecku z np, zajecza warga, ludzie
              pomyslcie!

              co do pomylki lekarza - w takim przypadku nie ma mowy o pomylce - jest tyle
              badan, i te badania sa wiarygodne, ze nie ma pomylki. Oczywiscie mozliwe jest w
              ten sposob celowe usuniecie zdrowego plodu, ale nie o tym jest ten temat.
              • mg2005 Re: Tak musi być, a artykul to manipulacja 03.11.06, 10:31
                salmon napisał:

                > co do pomylki lekarza - w takim przypadku nie ma mowy o pomylce - jest tyle
                > badan, i te badania sa wiarygodne, ze nie ma pomylki.

                Pieprzysz. Badania prenatalne często dają błędny wynik.
            • anka_po_prostu Re: do Salmona 03.11.06, 10:24
              podpisuję się pod tym, co piszesz, obiema rękami.

              A.
              • dorota.alex Re: do Salmona 03.11.06, 16:19
                mysle, ze jezeli tak ciezko chorym dzieciom, ktore nie maja szansy na samodzielne zycie (samodzielne,
                tzn. bez roznego rodzaju aparatur), wyzdrowienie i na zycie bez cierpienia - jezeli takim dzieciom
                pozwolimy umrzec - to jest to wyraz naszej milosci do nich. Skazywanie ich na krotka, beznadziejna i
                pelna bolu egzystencje w sterylnym inkubatorze w szpitalu jest egoizmem. Nie tak powinno wygladac
                zycie noworodka. Jezeli dziecko nie ma najmniejszej szansy na wyzdrowienie - jezeli porod jest sztucznie
                wywolywany na dlugo przed terminem, to uwazam, ze nie nalezy ratowac takiego zycia.
            • mg2005 Re: Tak musi być, a artykul to manipulacja 03.11.06, 10:29
              salmon napisał:

              > przykro mi, ale tak musi byc. jesli taki dzieciaczek urodzi sie zywy to co z
              > nim zrobic??? danie go matce, zeby umarl na jej rekach to moim zdaniem rownie
              > barbarzynskie rozwiazanie - matka powinna dostac informacje ze dziecko
              urodzilo>
              > sie martwe, i tyle.


              A może zostawić tę decyzję matce (rodzicom), bo to ich dziecko.
              Czy Ty zawsze "wiesz lepiej" ?...
              • salmon Re: Tak musi być, a artykul to manipulacja 03.11.06, 11:08
                hmm... to trudna etyczna kwestia... niby powinny wiedziec, ale czy sa gotowe na
                widok jaki ich czeka? jak ktos nie wie czego sie spodziewac to chyba lepiej
                zeby nie byl zmuszony... tak mysle...
              • cest_moi decyzja matki 03.11.06, 13:01
                mg2005 napisał:

                > A może zostawić tę decyzję matce (rodzicom), bo to ich dziecko.
                > Czy Ty zawsze "wiesz lepiej" ?...

                zdaje sie, ze matka podjela decyzje wczesniej...
        • malpolid Re: Wady rozwojowe 03.11.06, 08:48
          Nie zapędzaj się tak. Pomyśl tez o cierpieniu tych matek, którym "lekarze" dają
          tylko jedną alternatywę: terminacja. Nie mówią o tym, że można takie dziecko
          urodzić, że są hospicja, że lekarz czasem się myli. Nie informują o tym, że
          jeżeli dziecko urodzi się żywe to zapewnią mu godne i bezbolesne odejście, że
          rodzice mogą zabrać ciało dziecka i pochować....
          Nie osądzaj tych rodziców, bo są oni często niedoinformowani przez lekarzy i
          położne. Rak toczy polską służbę zdrowia....
          • nioma Re: Wady rozwojowe 03.11.06, 08:50
            a ja z pelna swiadomscia mowie - nie chcialabym urodzic dziecka z wadami
            genetycznymi ktore i tak skazane byloby na smierc.
            wybralabym aborcje lub wywolanie poronienia.
            • mg2005 Re: Wady rozwojowe 03.11.06, 10:21
              nioma napisała:

              > a ja z pelna swiadomscia mowie - nie chcialabym urodzic dziecka z wadami
              > genetycznymi ktore i tak skazane byloby na smierc.


              Wszyscy jesteśmy skazani na śmierć - nie wiedziałaś ?...

              Kto daje Ci prawo decydowania o życiu drugiego człowieka ? Jesteś Bogiem?...
              • nioma Re: Wady rozwojowe 03.11.06, 13:30
                nie wierze w cos takiego jak bog wiec nim nie jestem
                mam za to prawo decydowania o wlasnym brzuchu i zyciu
          • betsaida Re: Wady rozwojowe 03.11.06, 09:06
            Abstrahując od kwestii moralnych, czy zauważyliście że artykuł jest na miarę
            "Fucktu"? Oto klika głównych punktów:

            "szokujące-lekarze zabijają dzieci"- to jest główne przesłanie, to co
            najbardziej szokuje, tymczasem jest to niestety prawda, tak bywa bo tak byc
            musi, kiedy zagrozone jest zycie matki, albo płód naprawdę nie rokuje przeżycia
            tak się robi, bolesne to i smutne ale konieczne, dzięki temu ciąża nie kończy
            się już prawie nigdy śmiercią matki, w przeciwieństwie do przeszłości i stanu natury

            "żywe dzieci umierają porzucone"-kolejny szok, tymczasem wystarczy pomyśleć o
            najdrastyczniejeszym(dla mnie) przykładzie - anencefalii, czyli po prostu braku
            mózgu. takie rzeczy się zdarzają, jeśli to wyjdzie w badaniach prenatalnych
            najrozsądniejsze co może zrobić lekarz, to terminować. Jeżeli zarodek ma
            wykształcony pień mózgu i móżdzek ale nie będzie miał w ogólew półkul, to urodzi
            się "żywy" tzn będzie poruszał kończynami, kwilił itd- ale nie ma szans na
            uratowanie go,sam będzie umierał godzinę, podłączony do aparatury - kilkanaście
            poza tym bak wyższcych części mózgu uniemożliwia powstanie świadomości, toteż
            przyrównywanie tego do agonii świadomego człowieka jest nieadekwatne,

            "zawienięte w serwecie na szafce"- kolejne niedookreślenia semantyczne,
            czytelnik od razu widzi pokój typu "salon" i szafki jak z kredensu, tymczasem w
            ustach pielęgniarki chodzi o "Serwety" takie jak do operacji i szafki np. takie
            jak do przewiajania niemowląt,
            szkoda, że gazeta też już zapadła na pisanie półprawd...
        • latoszka Re: Wady rozwojowe 03.11.06, 10:15
          Nie wszystkie wady rozwojowe są spowodowane nieodpowiedzialnym zachowaniem
          matek. Miej to na uwadze bo możesz kogoś skrzywdzić...
      • s-y-l-l-a Re: Wady rozwojowe 03.11.06, 09:06

        Na wstępie chcę zaznaczyć, że NIE BRONIĘ przedmiotowych lekarzy i pielęgniarek!!

        Jednak sprawa wygląda troszkę inaczej jak się patrzy od strony rodzica tego
        chorego dzieciaczka :-(

        Sama to przezyłam i nie życzę tego nikomu...

        3 doby spędziłam na porodówce podczas gdy personel szpitala usiłował wywołać
        poród..., mój dzidziuś był 5-cio miesięcznym brzuszkiem.

        Ciąża była planowana i wyczekiwana przez pół roku starań...., z dwóch kresek na
        teście cieszyliśmy się jak dzieci, póki nie okazało się, że niunia jest
        baaardzo ciężko chora i nie ma szans na przeżycie po porodzie....

        Zostaliśmy postawieni przed, jak do tej pory, najtrudniejszym wyborem życiowym -
        wywoływac poród w 5 miesiącu czy też czekać do końca ciąży i patrzeć jak
        dzidziuś umiera..... Wybraliśmy to pierwsze :-( naszym zdaniem lepsze, zarówno
        dla maleństwa jak i dla nas, zło!

        Niestety, a może czytając artykuł i stety nie udało się wywołać porodu drogą
        naturalną i miałam zabieg...;-( Nie będę się wdawać w szczegóły wszystkich prób
        i metod wywołania porodu (po 6-ciu latach zbyt bolesnych, zresztą zupełnie
        nieistotnych dla sprawy) jednak efekt był taki, że dzidziuś w momencie gdy
        doszło do zabiegu nie żył już a ja "jedną nogą" również byłam na tamtym
        świecie! Nie będę osądzać lekarzy-rzeźników, którzy się mną zajmowali, bo
        również nie o to chodzi! Jednak, stwierdzenie które padło w którymś z
        wcześniejszych postów, że rodzice również są winni temu co się stało jest
        baaardzo niesprawiedliwe!!!!
        • mg2005 Re: Wady rozwojowe 03.11.06, 10:24
          s-y-l-l-a napisała:

          > a ja "jedną nogą" również byłam na tamtym świecie


          Zagrożenie życia matki to jedyne usprawiedliwienie dla zabicia płodu.
          • s-y-l-l-a Re: Wady rozwojowe 03.11.06, 11:09

            mg2005 napisał:

            > s-y-l-l-a napisała:
            >
            > > a ja "jedną nogą" również byłam na tamtym świecie
            >
            >
            > Zagrożenie życia matki to jedyne usprawiedliwienie dla zabicia płodu.

            Wiem, że teraz kręcę bicz sama na siebie, ale nie było zagrożenia w momencie
            gdy podejmowaliśmy tą decyzję. Pojawiło się ono podczas prób wywołania porodu!

            Wiem, że moje maleństwo było "skazane na śmierć" i nie żałuje swojej decyzji!

            • salmon Re: Wady rozwojowe 03.11.06, 12:31
              moim zdaniem s-y-l-l-a umozliwilas malemu jak najbardziej humanitarne odejscie
              z tego swiata... bez zbednego meczenia malego, bez zbednego bolu...

              takie decyzje sa straszne, ale czasem to co jest najlepsze dla nas,
              niekoniecznie jest najlepsze dla kogos innego.
              • s-y-l-l-a Re: Wady rozwojowe 03.11.06, 13:17

                Salmon po raz wtóry dziękuję :-)

                Nic więcej nie napiszę, bo dostaję k****** jak czytam niektóre posty i nie chcę
                potem czegoś żałowac !!!!

          • anka_po_prostu Re: Wady rozwojowe 03.11.06, 11:13
            Są wady naprawdę bardzo ciężkie - bezmózgowie, brak czaszki, wytrzewienie
            jelit, serce zewnętrzne. Jest dużo innych poważnych uszkodzeń ciała, które
            powodują niemożność życia po urodzeniu lub życie w cierpieniu.
            Nie mamy prawa oceniać rodziców, po prostu nie mamy. Nie mówimy tu o aborcji na
            życzenie. Często dla tych ludzi jest to strata na całe życie. Podjęli
            najtrudniejszą decyzję w życiu. Nikt z nas nie potrafi powiedzieć, jaką drogę
            by wybrał, gdyby wiedział, że przedłużanie życia jego dziecka oznacza jedynie
            ból.

            Jeśli czyta to rodzic, który przeszedł przez terminację, proszę o kontakt na
            priv. Wskażę adres zamkniętego forum dla rodziców po terminacji ciąży ze
            względu na letalne wady dziecka.

            A.
    • homosapiens5 Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 08:57
      Ludzie! Co Wy mówicie.
      Każdy ma prawo do życia. Zapytajcie niepełnosprawnych, ludzi niewidomych, bez
      rąk i nóg, niemych - czy chcieliby, żeby "zdrowy element" chorego,
      bestialskiego społeczeństwa mógł decydować o ich być albo nie być?!?!?!
      A gdyby ktoś z Waszych bliskich okazał się chory - poddalibyście go przymusowej
      eutanazji, czy za wszelką cenę, wszelkimi sposobami walczylibyście o jego życie
      i zdrowie?!?!?!?!
      Życie jest największą wartością. Ludzie ułomni są czesto szczęśliwsi niż okazy
      zdrowia. Potrafią się cieszyć każdym dniem, promieniem słońca, zapachem lasu.
      Psychologowie!!!!! Gdzie jesteście?!?!?!? Tylu ludzi nie zna wartości ludzkiego
      ŻYCIA.
      To porażka dla całej ludzkości.
      A gdzie uświadamianie, miłość, człowieczeństwo????
      • salmon Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 09:02
        homosapiens5 - nie masz racji. nikt nie usowa plodu, u ktorego stwierdzona ze
        nie bedzie mialo (lub bedzie mialo zdeformowana) raczke lub nozke.
        nie takie plody podlegaja procedurze wywolania poronienia! pomyslcie chwile
        zanim cos napiszecie.

        pod ta procedure podlegaja plody, ktore nie sa w stanie same zyc. plody ktore
        umarly by najpozniej pare miesiecy, moze lat po porodzie. ale ten czas spedzony
        poza lonem matki bylby to czas cieprienia, pobytu w szpitalu, czasem
        calkowitego braku swiadomosci, licznych operacji. a na koncu smierci...

        prykre, ale takie jest zycie, swiat i cud narodzin nie jest idealny:((
        • homosapiens5 Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 09:06
          salmon napisał:

          > homosapiens5 - nie masz racji. nikt nie usowa plodu, u ktorego stwierdzona ze
          > nie bedzie mialo (lub bedzie mialo zdeformowana) raczke lub nozke.
          > nie takie plody podlegaja procedurze wywolania poronienia! pomyslcie chwile
          > zanim cos napiszecie.
          >
          > pod ta procedure podlegaja plody, ktore nie sa w stanie same zyc. plody ktore
          > umarly by najpozniej pare miesiecy, moze lat po porodzie. ale ten czas
          spedzony
          >
          > poza lonem matki bylby to czas cieprienia, pobytu w szpitalu, czasem
          > calkowitego braku swiadomosci, licznych operacji. a na koncu smierci...
          >
          > prykre, ale takie jest zycie, swiat i cud narodzin nie jest idealny:((


          Życie to dar od Boga. I trzeba walczyć o każdy dzień, każdy uśmiech, każdy
          gest. Nie można pozbywać się chorego Malucha i z góry skazywać Go na śmierć w
          męczarniach tylko dlatego, że Małe jest chore. Takie dzieci kocha się jeszcze
          bardziej.... wszystkie matki to wiedzą.
          Porozmawiajcie z rodzicami Dzieciaczków w hospicjach. Zawsze jest wiara,
          nadzieja, miłość. I jest BÓG.
          Poza tym jak można żywe dziecko wyrzucic w kąt i czekać, aż się wykończy. To
          barbarzyństwo.
          • salmon Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 09:27
            taki Maluch (jak go okreslasz) juz jest z gory skazany na smierc. a przez
            kogo? - przez los!! niestety nie mial szczescia i rozwinely sie u niego takie
            wady ze musi umrzec.... albo po prostu jak pisze przedmowczyni - nie rozwinely
            sie u niego polkole mozgowe - i tez nie ma szans na przezycie.

            lepiej skazywac kogos takiego na wieczne cierpienie (tzn. tak dlugo jak bedzie
            zyl, czyli pare godzin, moze pare miesiecy), ktorego nie bedzie rozumial, czy
            dac mu odejsc w spokoju i niech trafi do nieba, z pominieciem cierpien?
        • malpolid Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 09:32
          Salmon, jeśli tych urodzonych dzieci NIKT z lekarzy nie oglądał, nie badał, to
          powstaje pytanie: w ilu przypadkach potwierdziła się diagnoza , że dziecko jest
          chore, a w ilu pomylono się i dziecko było zdrowe?
          • salmon Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 09:47
            malpolid - te dzieci bada sie przed wywolaniem poronienia. po wywolaniu, wiem
            ze to brzmi okrutnie, nie ma po co tych dzieci juz badac... :(

            co do ewentulanych bledow - ok, teoretycznie moze sie okazac ze takie dziecko
            po wywolanym poronieniu daloby sie odratowac i by zylo.
            ALE:
            - trzeba by probowac ratowac kazde dziecko, a moze jakis maly procent dzieci
            by przezyl. to pociagneloby za soba ogromne koszty.
            - takie dziecko potem przez cale zycie potrzebowaloby specjalistycznej opieki
            i aparatury - pamietajmy, ze to nie sa dzieci zdolne do samodzielnego zycia.
            maja uszkodzone narzady wewnetrzne, wogole ich nie maja, deformacja fizyczna
            (widoczna na zewnatrz) to ich najmniejsze zmartwienie. a takie utrzymuwanie
            dlasze przy zyciu pociaga za soba dodatkowe koszty. czyli mamay juz element
            kasy po raz drugi.
            - jakosc takiego "zycia" - w dodatku "zycia" krotkiego poniewaz takie dzieci
            umora predzej czy pozniej (pewnie predzej) z powodu roznych powiklan.

            nie stac zadnego panstwa na probe ratowania takich dzieci. lepiej utopic grube
            miliony zeby przedluzac beznadziejne cieprienie paru dzieci, czy ratowac ofiery
            wypadkow drogowych, przy pracy, ludzi z wylewami, itp?
            wg mnie to drugie.
            problem polega na tym, ze ludzie nie zwiazani z medycyna nie zdaja sobie sprawy
            jak bardzo prawa natury sa czasem niedoskonale...
            • malpolid Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 10:21
              Po terminacji bada je patomorfolog a nie lekarz, który terminuje, neonatolga tez
              tam nie uświadczysz.
              Chodzi o pokazanie prawdy ile diagnoz się rzeczywiście potwierdziło.
              No jasne, dziecko już zoztało skazane na śmierć, dlatego lekarz nawet nie
              spojrzy na nie po terminacji bo co by było gdyby jednak się pomylił?

              Mnie chodzi o zapewnienie dziecku godnego, bezbolesnego odejścia, a nie
              utrzymywanie życia przez x czasu. Chyba jest to różnica?
    • homosapiens5 Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 09:01
      Zawsze jestem opanowana, kulturalna i ugrzeczniona, ale..... jeżeli ktoś
      krzywdzi maleńkie, chore, bezbronne, nienarodzone dzieci - nie mam dla niego
      żadnego wytłumaczenia. Żadnego.
    • pinia1a Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 09:06
      Robi się wielkie debaty i dyskusje nad tym czy zygota jest człowiekiem i walczy
      się o życie od momentu zapłodnienia a tu żywe dzieci się morduje!
      To jest skandaliczne i chore!!! Obłęd!!
      • homosapiens5 Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 09:08
        pinia1a napisała:

        > Robi się wielkie debaty i dyskusje nad tym czy zygota jest człowiekiem i
        walczy
        >
        > się o życie od momentu zapłodnienia a tu żywe dzieci się morduje!
        > To jest skandaliczne i chore!!! Obłęd!!


        Masz rację. O każde życie mamy moralny obowiązek walczyć od początku do końca.
        Kiedyś za to odpowiemy przed NIM.
        • salmon Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 09:21
          homosapiens5 - z toba jest taki problem ze niejestes obiektywna.
          patrzysz na problem nie "z boku" ale poprzez pryzmat swoich skrajnych przekonan
          (nie chce rozpoczynac jalowej dyskusji jakich, bo to bez znaczenia).

          skrajne poglady nigdy nie sa dobre i czesto prowadza do wiekszych nieszczesc
          niz pozytku jakie moga przyniesc. dotyczy to zarowno skrajnych pogladow
          religijnych, seksualnych jak i w tym temacie obecnym.

          raze ci przenies sie na forum jakichs fanatycznych obroncow plodow
          nienarodzonych, bo wsrod ludzi o wywazonych pogladach nie masz co szukac...
          • s-y-l-l-a Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 09:26

            Dziękuję Ci Salmon :-)
    • nauma Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 10:00
      Te dzieci i tak umrą.
      Będąc bardziej rozwinięte będą się tylko dłużej męczyć.
      Ale faktem jest, że skandalem jest taki sposób "na szafę".
      Traktują je zupełnie jak umierających w szpitalach i w domach starców... (to
      ironia)
      • salmon Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 10:15
        nauma - pytanie tylko jak z tymi dziecmi w praktyce postapic?
        - wydzielic osobny pokoj - nie sadze, bo takie przypadki sa za rzadkie na
        osobny pokoj.
        - dac matce do potrzymania - obawiam sie, ze to byloby zbyt drastyczne dla
        kazdej matki. lepiej chyba powiedziec matce ze dziecko urodzilo sie martwe niz
        dawac jej zdeformowany plod zeby umarl na jej rekach.... :(
        - podac im jakis specjalny srodek, ktory spowoduje ustanie akcji serca? ten
        sposob wydaje sie potwoernie drastyczny...
        - "szafa" - tak jak bylo napisane wyzej - to nie zaden kredens w rogu pokoju.

        niestety tez artykul jest strasznie tendencyjny i GW publikujac go strasznie
        obniza pozion swojego dzienikarstwa. gonia za sensacja rodem z "faktu" zamiast
        przedstawic obiektywne fakty.

        Nie chce bronic personelu opisywanego szpitala, bo faktycznie mozna bylo moze
        inaczej postapic z tymi dziecmi, ale jedn wiem: na pewno inaczej (obiektywniej
        i rzetelniej) mozna bylo napisac ten artykół.
        • salmon Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 10:22
          artykuł oczywiście :)
    • listek_a Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 10:05
      Nie jest przeznaczone do życia??????????????????????????????
      Bóg w tym w szpitalu urzęduje??
      • salmon Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 10:07
        kolejna nawiedzona, ktora nie przeczytała wczesniejszych postów....
    • darthmaciek jeszcze jeden glos przeciw aborcji! 03.11.06, 10:10
      • salmon Re: jeszcze jeden glos przeciw aborcji! 03.11.06, 10:27
        i znów ja - mam dzis wene twórczą:)

        zastanawiam się jaki jest poziom interektualny osób piszących na tym forum.
        jaki jest ich wykształcenie... w końcu, jaki jest ich światopogląd, czy to są
        ludzie otwarci na świat, na osiągnięcia naukowe, tolerancyjni, itp, czy...nie.

        czy najpierw cos przeczytaja, a potem komentuja, czy na odwrót...

        tak sobie mysle...
        • mg2005 Płód - odpad - śmietnik 03.11.06, 10:40
          Większość szpitali traktuje martwe płody jako odpady, które kończą w śmietniku.
          A rodzicom odmawiano prawa do odebrania ciała i pogrzebu dziecka.
          To barbarzyństwo trwało przez całą III RP. Dopiero obecny rząd podjął kroki,
          aby to zmienić.
        • mg2005 Re: jeszcze jeden glos przeciw aborcji! 03.11.06, 10:44
          salmon napisał:

          > zastanawiam się jaki jest poziom interektualny osób piszących na tym forum.
          > jaki jest ich wykształcenie... w końcu, jaki jest ich światopogląd

          >
          > tak sobie mysle...


          Myśl, myśl - i nie wykluczaj z kręgu swoich przemyśleń własnej osoby...
      • nabram Re: jeszcze jeden glos przeciw aborcji! 03.11.06, 10:48
        Szanowna "gazeto" po co taki tendencyjny artykuł, czyżby zmiana
        światopoglądu ???????? A rozpasane "czarne harcowniki " mają używanie na
        forum.Uprzejmie informuję ,że neutralnego "harcownika" na "czarne" forum nie
        dopuszczą, nawet ze sprostowaniem.
        • salmon Re: jeszcze jeden glos przeciw aborcji! 03.11.06, 11:06
          nie wiem o co ci chodzi o tymi kolorami i "harconikami".
          uzylem skrotu myslowego znanego zbyt waskiej grupie ludzi :)
          • salmon Re: jeszcze jeden glos przeciw aborcji! 03.11.06, 11:14
            nie wiem o co ci chodzi o tymi kolorami i "harcownikami".
            uzyleś skrotu myslowego znanego zbyt waskiej grupie ludzi :)
    • fields1 Nie martwcie się 03.11.06, 10:35
      Jaruga-Nowacka, Dunin i inne kapłanki "wolności wyboru" dały na to błogosławieństwo.
      • mg2005 Ta afera pokazuje... 03.11.06, 10:48
        - jakim barbarzyństwem jest zgoda na zabijanie dzieci ze wzgl. na ich chorobę.
        Jeśli urodzą się żywe - trzeba je 'dobić'...
        • salmon Re: Ta afera pokazuje... 03.11.06, 11:03
          po pierwsze to nie jest afera. niektorzy lubia naduzywac tego slowa.
          po drugie - te dzieci nie sa chore. maja wrodzone wady rozwojowe, ktore
          uniemozliwiaja samodzielna egzystencje. choroba, to cos z czym mozna zyc, co
          czesto mozna wyleczyc. a tu mowimy o calkiem innych przypadkach.

          uwazaj, zeby samemu nie wpasc w nurt fanatycznego bronienia nienarodzonych
          dzieci. moim zdaniem nie tylko zagrozone zycie matki to usporawiedliwienie do
          wywolania poronienia. byles kiedys w szpitalu, widziales co potrafi sie czasem
          rozwijac w brzuchu matki? (celowo uzywam takiego brutalnego okreslenia)


          a pozatym moze odpowiesz sensownie na pytanie - co z dzieckiem, ktore celowo
          poroniono robic?
          moje rozwazania sa ponizej, masz jakis lepszy pomysł?

          "pytanie tylko jak z tymi dziecmi w praktyce postapic?
          - wydzielic osobny pokoj zeby tam umarly - nie sadze, bo takie przypadki sa za
          rzadkie na osobny pokoj.
          - dac matce do potrzymania - obawiam sie, ze to byloby zbyt drastyczne dla
          kazdej matki. lepiej chyba powiedziec matce ze dziecko urodzilo sie martwe niz
          dawac jej zdeformowany plod zeby umarl na jej rekach.... :(
          - podac im jakis specjalny srodek, ktory spowoduje ustanie akcji serca? ten
          sposob wydaje sie potwornie drastyczny...
          - "szafa" - tak jak bylo napisane wyzej - to nie zaden kredens w rogu pokoju"
          • roroism istne "Królestwo" 03.11.06, 11:17
            posługując sie obrazami popkultury....

            natura sama wie najlepiej..
            niektóre ciąże sie nieprzyjmują
            niektóre płody są wydalane
            niektóre noworoki umieraja..
            szkoda ze wszystko teraz jest tak naszp[ikowane aparaturą i chemia..nie ma nic
            pomiedzy reanimacja a pozuceniem...

            to wina podwójnej katolickeij moralnosci i szalonej medycyny zachodu zajmujacej
            sie tylko skutkami i usówaniem bólu...
            • salmon Re: istne "Królestwo" 03.11.06, 11:46
              hmm.. obawiam sie ze w obecnych czasach nie mozemy zdac sie wylacznie na
              nature. czy to dobrze, czy zle?

              moj argument jest taki: kazdy rozwoj cywilizacyjny niesie za soba dobre i zle
              strony, a co przewaza? moim zdaniem dobre strony, bo jednak wole zyc tak jak
              zyje sie teraz, a nie jak indianie 200 lat temu, albo mormoni obecnie w USA
              (swoja droga ciekawa jaka jest ich srednia dlugosc zycia)

              a nie da sie roroism wposcic technologii tylko do wybranych dziedzin zycia, a
              do niektorych jej nie dopuszczac. albo sie na nia godzimy, albo nie.
          • kika113 Proponuję Salomonowe rozwiazanie 03.11.06, 11:59
            i zbudowanie takiej małej mini komory gazowej. Można tez przy okazji
            rozwiazywać w niej problem niezbyt ładnych dzieci czy też dziewczynek, których
            rodzi się za dużo.
            • anka_po_prostu Re: Proponuję Salomonowe rozwiazanie 03.11.06, 12:04
              Kiko, to jest demagogia.
              Chciałabyś urodzić dziecko bez mózgu i patrzeć na jego "spokojną" śmierć.
              Rozumiem, że miałabyś siłę trzymać je za rękę i żegnać się bez żalu?
              To jest bardzo trudne, dlatego warto używać sensownych argumentów, a nie
              spłycać to do tematu eliminowania brzydkich dzieci lub regulowania proporcji
              między płciami.

              A.
              • kika113 Re: Proponuję Salomonowe rozwiazanie 03.11.06, 12:11
                Skoro możemy decydować kto ma żyć a kto ma umierać, badania prenatalne nie są
                nieomylne, to czemu nie pójść (oczywiście dla dobra spółeczeństwa)o malusieńki
                krok naprzód, w imię postępu i rozwoju lepszych nowych pokoleń.
            • salmon Re: Proponuję Salomonowe rozwiazanie 03.11.06, 12:09
              kika113 - unikalem tego typu okreslen (dotychczas), bo tez nikt mnie wczesniej
              nie obrazal, i mimo roznicy zdan zachowaywal pewien poziom.

              Ale ty jestes glupia debilka, ktora nie czytala moich wczesniejszych postow, a
              mnie krytykuje.
              w dodatku uzywasz tak drastycznego porownania ze zstanawiam sie czy jestes
              normalna? co? jak to jest smarkulo?
              • kika113 Re: Proponuję Salomonowe rozwiazanie 03.11.06, 12:14
                Ja poszłam twoim tokiem myślenia, a ty mnie wyzywasz, nie rozumiem twojej
                furii. Mój post był dalszym rozwojem twojego rozumowania i stawiania nowinek
                techniki ponad naturę.
                • salmon Re: Proponuję Salomonowe rozwiazanie 03.11.06, 12:25
                  ok, sorki. widze ze jednak jest pewien poziom zachowany.
                  sama przyznaj ze twoje porownanie bylo za daleko idace.

                  pisalem o technice w odpowiedzi na post, w ktorym ktos twierdzil, zeby takie
                  sprawy zostawiac naturze. moim zdaniem nie powinniesmy tego zostawiac naturze.
                  wg mnie lepiej w takim przypadku wywolac poronienie niz dopuscic do tego, zeby
                  takie dziecko zostalo urodzone (podkreslam - caly czas mowimy o plodach,
                  dzieciach, z takimi wadami, ze nie sa w stanie przezyc po urodzeniu).
                  donoszenie i urodzenie takiego dziecka na pewno byloby wiekszym szokiem dla
                  matki niz wczesniejsze poronienie.

                  Tak naprawde to tylko ktos kto znalazl sie w takiej sytuacji jest w stanie
                  powiedziec co sie wtedy czuje, i co dla niego jest lepsze.
                  ja przedstawiam tylko swoja opinie.
                • salmon Re: Proponuję Salomonowe rozwiazanie 03.11.06, 12:27
                  ps.
                  no i nie poszlas moim tokiem myslenia - przykro mi, chybilas.
          • mg2005 Re: Ta afera pokazuje... 03.11.06, 13:48
            Afera polega na tym, że istota ludzka jest traktowana jak przedmiot.

            Można zapytać: co zrobić z ludźmi chorymi na nieuleczalne, śmiertelne choroby ?
            Zabić od razu, czy poczekać aż zrobi to natura...?

            Na pewno rodzice powinni mieć możliwość 'pożegnania się' ze swoim dzieckiem,
            możliwość dokonania pogrzebu.

            Ta afera przypomina mi inną aferę - w zeszłym roku w Stanach zagłodzono kobietę
            na śmierć, bo Sąd Najwyższy "przeznaczył " ją na śmierć.
      • salmon Re: Nie martwcie się 03.11.06, 11:15
        kolejny skrajny, nieprzemyslany i pelny dogmatycznej nienawisci glos.
        takie glosy w trakcie debaty pomijamy. zupelnie jak skrajne noty w sedziow np.
        w lyzwiarstwie figurowym :)

        • kika113 Salomon 03.11.06, 12:08
          zgodzisz się ze dzięki super nowoczesnej technice możemy nie ograniczać sie do
          zacofanych pogladów i dostosowywać naturę do współczesnych wymagań. Myślę że
          zgodzisz się ze mną że usypianie (na zawsze) np brzydkich noworodków płci
          żeńskiej przyniosłoby bardzo pozytywne rezultaty dla rozwoju i dobra następnych
          doskonalszych pokoleń.
          • salmon Re: Salomon 03.11.06, 12:13
            chcesz to sobie usypiaj (na zawsze) np. brzydkie noworodki płci zenskiej - jak
            piszesz.
            ja gdybym wiedzial, ze ktos zrobil cos takiego naprawde to zglosilbym to do
            prokuratury, bo taka osoba bym sie brzydzil. i uwazam, ze taka osoba powinna
            spedzic reszte zycia w wiezieniu.

            jestes "troche" porypana skoro dajsz takie przyklady, wiesz?
            • kika113 Ja wohl! Herr Salomon! 03.11.06, 12:39
              • lze_elita.073 Frau kika - daj osobisty przyklad i adoptuj te 03.11.06, 13:25
                "nie przeznaczone do zycia" dzieci - zobaczymy, ile z nich i jak dlugo ci sie
                uchowa.
    • mmuszewski1 Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 11:29
      to nie jest skandal na skalę międzynarodową, to nie jest nic dziwnego tylko
      "normalne " postępowanie w świetle prawa. jeśli dziecko jest obciążone wadą
      rozwojową to w myśl ustawy antyaorcyjnej można je usunąć, jeśli oczywiście
      rodzice tego chcą. będąc na stażu po medycynie sam byłem świadkiem takich
      rozmów, kiedy rodzice w majestacie prawa prosili o przerwanie ciąży. fakt że nie
      widziałem żadnego przypadku, kiedy miałoby to miejsce po 18 tyg. ciąży, czyli
      teoretycznie nawet jeśli dzieci żyły po urodzeniu(a niby dlaczego nie miałyby
      żyć) to szans na przeżycie nie miały.
      ale prawdą jest też że w Europie Zach. w razie nieuleczalnej choroby dziecka
      (nawet jeśli nie ma pewności co do jej istnienia, a tylko duże statystyczne
      prawdopodobieństwa) normalnym jest przerywanie ciąży w o wiele bardziej
      zaawansowanej ciąży.
      Od siebie powiem tylko, że jak się chociaż raz widziało na czym to wszystko
      polega, to argumenty o wolności kobiet i autonomicznych decyzjach to jedna
      wielka bzdura.
      • eon3 Feministki i geje- do ataku! 03.11.06, 12:08
        Co za ohyda. Te obrzydliwości dzieją się dlatego, że PIS "wprowadza taką
        atmosferę" w kraju.
        Kaczyńscy pod Trybunał Stanu!
      • anka1 Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 12:17
        jest jeszcze w Polsce prawo, ktore dopuszcza aborcje jesli stwierdzono ciezkie
        uszkodzenie plodu. dlaczego w takim razie dopuszczano, aby taka ciaza sie
        rozwijala i rodzilo sie dziecko, a potem je traktowano w taki sposob ? moge
        zrozumiec jesli to byla decyzja rodzicow. ale u nas sa klopoty z wykonywaniem
        badan prenatalnych, bo wielu lekarzy odmawia nawet skierowania na nie. wiec to
        tacy lekarze sa winni. a to cos sie dzialo a moze i dzieje to po prostu skandal.
        dziwie sie, ze dzieci jeszcze w ogole chca na taki swiat przychodzic ...
        • lze_elita.073 Wlasnie, u nas te wady wykrywa sie na poziomie 03.11.06, 13:22
          genetycznym juz w pierwszych tygodniach ciazy. U was wyraznie czeka sie, az na
          ekranie USG pojawi sie dwuglowy potworek. Brr...
    • lze_elita.073 I o co ten caly krzyk? Przeciez byly ochrzczone. 03.11.06, 12:53
      Eutanazji tez nikt na nich nie popelnil? Bog dal - Bog wzial...
      A serio: psim obowiazkiem lekarzy bylo zbadanie tych dzieci. I w zaleznosci od
      najlepszej wiedzy medycznej albo pozwolic im bez meki umrzec, albo ratowac.
      • nioma Re: I o co ten caly krzyk? Przeciez byly ochrzczo 03.11.06, 13:34
        ale to nie sa dzieci z donoszonych ciazy
        mowa jest o poronieniach a nie urodzeniach, a poronienie to wydalenie plodu
        niezdolnego do samodzielnego przezycia poza organizmem matki
        nikt nie bedzie ratowal poronionego plodu bo to bez sensu
        • lze_elita.073 Plod ktory "kwili" jest juz conajmniej 7-8 miesiec 03.11.06, 13:49
          plodem. Nie slyszalas o takich wczesniakach, co sie z mala pomoca inkubatora
          uchowaly?
          • salmon Re: Plod ktory "kwili" jest juz conajmniej 7-8 mi 03.11.06, 13:52
            a przeczytales wczesniej artykul? o jakich dzieciach sie w nim mówi?
            • lze_elita.073 Przeczytalem. Wiek "poronionych" plodow nie jest 03.11.06, 14:18
              podany. Niemniej nie uwierze, ze 10 tygodniowy plod komukolwiek zakwili,
              doktorku:)
        • lze_elita.073 PS: Zbrodnia bylo nieusuniecie tych plodow pare 03.11.06, 13:53
          miesiecy wczesniej - chce, bys mnie dobrze zrozumiala. Zbrodnia jest trzymanie
          takiej ciazy do czasu, gdy dopiero na USG widac w pelni noszonego przez matke
          potworka. Wady rozwojowe wykrywa sie na poziomie genetycznym, a wiec juz we
          wczesnej ciazy - to w tym, w badaniach prenatalnych, tkwi cale zlo.
        • malpolid Re: I o co ten caly krzyk? Przeciez byly ochrzczo 03.11.06, 14:24
          W przypadku 25 tygodniowego płodu ludzkiego to już nie jest poronienie.
    • cest_moi moralnosc spoleczenstwa 03.11.06, 13:54
      Cala ta dyskusja,podobnie jak i inne dotyczace kwestii etyki, nie bedzie miala
      nigdy "wnioskow", ktore pogodzilyby wszystkie zwasnione strony. Gdy w gre
      wchodzi kwestia religii, moralnosci, tzw. prawa i mozliwosci medycyny bedzie
      tyle opinii ilu ludzi. Swiat byl jednak duzo prostszy gdy medycyna nie byla tak
      zaawansowana, a kobiety rodzily w domach. Wszystko w rekach Boga. Tymczasem
      dorobilismy sie emancypacji, rozwoju technologii i rozwoju problemow etycznych.
      Nie doczekalismy sie tylko rozwoju tolerancji. Trzeba uwaznie przypatrzec sie
      co zostalo napisane i dyskutowac na t e m a t, aby nie zapedzic sie w rzucanie
      obelg w adwersarzy i zacietrzewienie sie w religijnym lub feministycznym zapale.
      Artykul nie mowi przeciez o przerywaniu zdrowej ciazy na zyczenie dziewczyny,
      ktora sie zapomniala.
      Jest w tym arykule kilka niejasnych dla mnie kwestii, mysle ze dlatego tez
      niejednemu z forumowiczow wzburza sie krew. Nie wspomina sie np. o tym,
      dlaczego ciaze przerywane sa w tak poznym stadium, pozwalajac, by dzieci po tym
      wywolanym sztucznie poronieniu ciagle zyly. Mowi sie o odkladaniu "na szafke"
      i, jak wspomniala jedna z przedmowczyn, przed naszymi oczami staje nam po
      prostu komoda, "niehumanitarny" mebel. Jest to bardzo nieszczesliwe okreslenie
      zastosowane przed dziennikarza, ktory zdaje sie nie umial zachowac zawodowej
      obiektywnosci (przyznaje, to trudne).
      Nie wspomina sie o burzy, jaka przeszla kilka lat temu, w sprawie dostepu do
      badan prenatalnych w zaleznosci od "etycznosci" (moze raczej religijnosci)
      lekarza czy aktualnie rzadacej nam swiatle wladzy, oraz zasobnosci portfela
      rodzicow. Badania takie, j e s l i sa wykonywane, czesto wykonuje sie zbyt
      pozno. Nie wiem, czy USG, najbardziej rozpowszechniony sposob badania, wykrywa
      wszystkie wady plodu, nie sadze.
      Niezaleznie od tego jak ciezko chore sa dzieci (niektorzy byliby sklonni nazwac
      je moze roslinkami), ktore przezyja zabieg, nie wolno traktowac ich
      przedmiotowo, to jednak nasze, ludzkie geny, czy nie sa wiec ludzmi
      zaslugujacymi na szacunek. Nie wiem, czy lepiej ratowac, czy pozostawiac samym
      sobie, nie wiem czy narazac matki na cierpienie powtornego podejmowania
      decyzji, one przeciez juz raz ja podjely. moze po prostu kazdy tego typu
      dylemat powinien byc rozpatrywany indywidualnie zamiast rutynowo. Wiekszosc
      kobiet postawiona przed wyborem pozwolic umrzec czy podtrzymywac zycie dziecka,
      nie umialaby go dokonac, pozostawiona ze swoimi wyrzutami sumienia tak czy
      inaczej do konca zycia.
      Nie osadzam lekarzy wykonujacych lub niewykonujacych zabiegow, nie osadzam
      matek, nie osadzam tych, ktorzy osadzaja. Sama nie chcialabym znalezc sie w
      sytuacji tych matek, w sytuacji, gdzie zaden argument nie jest dosc mocny, i
      nie wiem, jak bym sie zachowala. Zostalo powiedziane kilkadziesiat lat temu:
      tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.
      • mg2005 "Jeśli nie wiesz jak się zachować..." 03.11.06, 18:48
        "...zachowaj się przyzwoicie"...

        cest_moi napisała:

        > Nie osadzam lekarzy wykonujacych lub niewykonujacych zabiegow, nie osadzam
        > matek, nie osadzam tych, ktorzy osadzaja. Sama nie chcialabym znalezc sie w
        > sytuacji tych matek, w sytuacji, gdzie zaden argument nie jest dosc mocny, i
        > nie wiem, jak bym sie zachowala.
        • cest_moi Re: "Jeśli nie wiesz jak się zachować..." 04.11.06, 12:00
          O to wlasnie w tym wszystkim chodzi: to, co dla Ciebie jest "przyzwoitym
          zachowaniem", dla innych moze okazac sie zbrodnia. Na pewno postapilabym w
          zgodzie z wlasnym sumieniem. Pozdrawiam
          --
    • krwawy.zenek [...] 03.11.06, 14:07
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • muhi1 Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 15:23
      Wklejam to, co napisałam w innym wątku założonym także przez homosapiens5:

      To samo dzieje się z maluchami, które rodzą się w 5-6 miesiącu ciąży - w wyniku
      normalnego, przedwczesnego porodu (a nie tylko przerwania ciąży). Też ląduja
      zawinięte w pieluchę na tacce, a matkę w tym czasie skrobią w celu usunięcia
      łożyska. Czasami oczekiwanie na śmierć trwa i godzinę. A potem wszystko ląduje
      w piecu szpitalnym jako "odpady medyczne". Tak było 20 lat temu i widzę, że
      nic się nie zmieniło.
      Zwierzęta usypia się, aby się długo nie męczyły; dzieci przedwczesnie urodzone
      natomiast muszą umrzeć "naturalnie". Nikt im nie skróci cierpień, choć wiadomo,
      ze nie przeżyją nawet dnia. I takie traktowanie jest uważane za humanitarne! To
      jest po prostu nieludzkie.
      Dużo musi się jeszcze zmienić w szpitalach, ale przede wszystkim w ludziach.
      Brak szacunku dla rodzącej kobiety, jej przezyć i bólu jakiemu podlega
      przeklada sie na późniejsze traktowanie nowonarodzonych dzieci. Nie jestem za
      przedłużaniem życia za wszelką cenę, ale jeżeli " nic z tego nie będzie" ( jak
      słyszy się w sali szpitalnej), to decyzja o eutanazji powinna być szybka, tak
      aby uniknąć niepotrzebnych cierpień małej, jeszcze żywej istotki.


      Nie sądźcie rodziców, za ich decyzje - nie kazdy ma w sobie tyle heroizmu.
      Łatwo osadzać, gdy nie dotyczy to osoby wygłaszajacej dany pogląd. Niech
      wszyscy kipiacy z oburzenia zrobią wszystko, aby w tak delikatnych sprawach i
      sytuacjach przede wszystkim była zachowana godność człowieka: zarówno matki,
      jak i jej utraconego dziecka.
    • malomi do Salmon 03.11.06, 17:45
      Po pierwsz chciałabym Ci podziękować za Twoje słowa. Szczerze mówiąc ciekawi mi
      skąd takie wyważone i mądre opinie w tym temacie prezentujesz?

      Od dwóch lat zajmuję się tym tematem. Od czasu kiedy mnie to spotkało.
      Rozmawiałm z położnymi w szpitalach i wiem jedno, to co się dzieje z
      dzieciaczkami, to nie jest wina bezdusznych lekarzy, ale bezdusznego MZ, które
      nie wydał żadnych procedur jak postępować z dzieckiem po terminacji, które
      rodzi się żywe. Takie porody są zazwyczaj przeprowadzane na patologii ciąży
      gdzie nie ma inkubatorów, gdzie nie ma warunków dla takich dzieciaczków.
      Jedyne co można zrobić to pisać i pisać do MZ, żeby coś się zmieniło, chcociaż
      w świetle wchodzącej ustawy o poronieniach/porodach i urzędników głuchych na
      nasze wołanie, to raczej nic się nie zmieni.

      I jeszcze jedno. Nie ma sensu Salmon dyskutować z ludźmi, których światopogląd
      kończy się na własnym podwórku i wiedzą wszystko najlepiej. Nie ma się co
      denerwować.

      Pozdrawiam
    • nessie-jp Re: Noworodki umierały odłożone na szafkę 03.11.06, 18:01
      Po przeczytaniu części wątku jednego nie rozumiem. W kraju tylu obrońców życia
      poczętego nikt się nie zgłosił, żeby takie dziecko adoptować? Kobietom
      wychodzącym z badań prenatalnych nie wciskano w ręce ulotek z adresami
      bezpłatnych hospicjów i ośrodków opieki, finansowanych ze składek obrońców
      życia? Kto zaproponował matce z nieuleczalnie chorym dzieckiem, że po porodzie
      przejmie opiekę nad nim? Kto Z WAS?!

      No co?

      Nikt?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka