Dodaj do ulubionych

Klimat sensacji

11.02.07, 22:46
Niesamowita ignorancja!

Na przyklad ze ofiary ocieplenia to na razie ofiary wirtualne... Moze pan doktor by sobie poczytal o
huraganach, jak Katrina, rosnacej suszy w Polnocnej Afryce.

Moze pan doktor by poczytal o badaniach srednich temperatur z przed ostatnich 6000 lat, i ich
korelacja z emisja CO2. Rozumiem ze ten tekst to tak na zamowienie - zasiac watpliwosc. Jednak
wsrod naukowcow, tych powaznych, nie ma watpliwoasci ze efekt cieplarniany istnieje (sa na ten
temat badani prasy naukowej). Ile my sie przyczyniamy, trydno dokladnie okreslic, ale na slonce my
nie mamy wplywu, zas na nasze zachowanie mamy.

Zupelna naiwnoscia jest stwierdzenie ze ludzkosc bedzie sie przejmowac klimatem nawet jezeli
prasa nie bedzie bila na larum. Panie doktorze, zapraszam do biblioteki by poczytal Pan sobie
historie ludzkosci, powiedzmy od rewolucji przemyslowej. Ciekawe czy znajdzie Pan przypadki
spontanicznego, ni w piec ni w dziewiec przejmowania sie ekologia.

Jezeli nasz kraj ma takich naukowcow, to jest gorzej niz myslalem.
Obserwuj wątek
    • dzgdz Re: Klimat sensacji 12.02.07, 12:38
      Jaka ignorancja, uważam, że autor ma rację.

      Katrina to był huragan o normalnej sile dla tego reionu. Ofiar było tak dużo
      ponieważ poleciał bardziej niż inne w stronę Nowego Orleanu, który jest
      otoczony z trzech stron wodą i (nieodpowiedzialnie) są tam zabudowane tereny
      tuż koło wałów. Wały pękły i stąd katastrofa, coś jak Wrocław, tylko w znacznie
      większej skali. Był to nieuchronny wynik wcześniejszych zaniedbań.

      Północna Afryka pustynnieje coraz bardziej ale to nie oznacza że to wina
      człowieka. Kiedyś (późnie średniowiecze) Włochy i Hiszpania to były bardzo
      urodzajne tereny a teraz jest tam znacznie goręcej i bardziej pustynne - i co
      ta zmiana też była spowodowana aktywnością człowieka?

      Pomiary średnich temoperatur z ostanich 6000 lat? Co to ma być? A kiedy
      wymyślono termometr, pismo, itd.

      Korelacja z CO2 - a od kiedy są robione badania.

      Człowieku - to bardzo mądry i wywarzony artykuł.

      Lepiej sam pomyśl czy w swoich decyzjach jesteś proekologiczny?

      Smiecie sortujesz?

      Mi się podoba ten artykuł, bo pokazuje, że problem jest to znacznie bardziej
      skomplikowany niż papka, która nam serwują politycy i dziennikarze.

      pzdr
      • adam02138 Re: Klimat sensacji 12.02.07, 17:38
        - przez ostatnie 30 lat podwoila sie liczba huraganow kat 4, 5. Katrina byla anomalia, inaczej Nowy
        orlean by juz dawno zatonal.

        - anegdoty typy kiedys bylo cieplo, a teraz nie, o niczym nie swiadcza. Chodzi o zmiany ktore
        odbiegaja od normy wachan badanych przez setki lat. Chodzi tez o korelacje pewnych zjawisk na skali
        globalnej: zmiana stref kilmatycznych, gwaltowniejsza pogoda, topnienie Bieguna Polnocnego, etc.

        - Korelacja CO2 i tempartury opiera sie na badaniach z wachan z ostatnich 6000 lat (opierajac sie na
        zmianach kory lowowej).

        Sugeruje poczytac powazniejsze opracowania niz to co serwuje nam pan doktor Rozek.

        Nie jest to ani madry ani wywarzony artykul.

    • toja3003 A kto powiedział, że ten klimat, który mamy jest i 12.02.07, 17:04
      A kto powiedział, że ten klimat, który mamy jest idealny i nie wolno mu się
      zmieniać? W czasach Rzymian lodowce alpejskie były o wiele mniejsze niż teraz,
      bo było cieplej i komu to przeszkadzało? A co mieli powiedzieć nasi przdokowie
      w czasach zlodowacenia? Najśmniejsze są jednostronne „badania” takich firm jak
      WWF – niedawno opublikowali raport ilu ludzi wiącej rocznie zginie z powodu
      ocieplenia klimatu. Wyszło im 15 tysięcy. Nieważne jak to liczyli. Ważne, że
      nie uwzględnili, prostej zależności: jeśli gdzieś będzie za ciepło i ktoś
      dostanie zawału to gdzie indziej z kolei ktoś nie zamarznie, bo się tam też
      temperatura podniesie a poza tym ludzie bądą migrować i zasiedlać tereny gdzie
      jest teraz zbyt zimno.

      Po pierwsze skąd wiadomo, że klimat
      się ociepla?

      Ano porównuje się pomiary temperatury
      na przestrzeni ostatniego stulecia.
      Pięknie. Tyle, że jeszcze niedawno
      automatyczne pomiary temperatury
      były rzadkością i ograniczały
      się do paru procent co bardziej
      cywilizowanych obszarów planety.

      Nie trzeba szukać w Afryce,
      wystarczy przyjrzeć jak mierzono
      w Polsce. A wyjrzał taki baca
      z wieczora ile jest stopni,
      zanotował i poszedł spać.
      Czy ktoś uwierzy, że dzielnie
      co 2 godziny wstawał aby sprawdzać
      jak się temperatura zmienia?
      Rano wyciągnał z grubsza średnią
      i wynik poszedł w świat.

      Od kiedy stosuje sie cyfrowe
      metody pomiarów? Rownież
      od niedawna. Wiec porównanie
      ze starszymi, analogowymi
      i mniej dokładnymi danymi
      daje błąd pomiaru w skali
      porównywanej z opisywanymi
      zmianami tj. 1 - 2 stopnie.

      Jeszcze w końcu lat 70-tych
      nauka wieściła nadejście
      małego zlodowacenia z początkiem
      XXI wieku. Jak widać na załączonym
      obrazku nic takiego sie nie dzieje,
      a przecież opierano się wtedy na
      i d e n t y c z n y c h danych
      historycznych, bo te się już
      n i g d y nie zmienią! Skąd zatem
      tak przeciwstawne wnioski?

      Oczywiście jest też archeologia meteorologiczna (dendrochronologia),
      badanie grubości słojów drzew, proporcji
      składników lodowców w różnych epokach itp.
      Ale i te metody sa obarczone błędami
      pomiarowymi na poziomie 0,8 - 1,6 stopnia,
      więc i one nie mogą wyrokować o zmianach
      klimatu w tym zakresie.

      Pozostaje sceptykiem w tym wzgledzie.
      Nie wiem czy klimat sie zmienia i
      w jakim kierunku. Reszta to spekulacje.

      Jest wiele różnych teorii na temat zmian klimatu i co ciekawe, wzajemnie się
      wykluczających: jedne mówią, że się ociepla inne, że się oziębia i komu wierzyć?
      Dlaczego tak jest? Bo każda z grup badaczy bada problem wycinkowo. Jedni badają
      atmosferę, temperaturę powietrza i na tej podstawie wyciągają wnioski. Inni
      badają co się dzieje w oceanach, jeszcze inni koncentrują się na zjawiskach
      wewnątrz Ziemii (aktywność geotermiczna, wulkany albo koncentrują się na
      kosmosie (aktywność Słońca). Niestety nie ma modelu, który by uwzględniał
      wszystkie te czynniki jednocześnie. Wiem, że to trudne ale tym bardziej
      pozostaje sceptyczny: nie wiem czy klimat sie zmienia i
      w jakim kierunku. Reszta to spekulacje.

      • adam02138 Re: A kto powiedział, że ten klimat, który mamy j 12.02.07, 17:51
        Termin ocieplania klimatu odnosi sie do tego ze w atmosferze jest wiecej energi - nie znaczy to ze
        wszedzie bedzie milo i cieplo, tylko to ze pogoda bedzie gwaltowniejsza (w tym ostrzejsze zimy), ze
        poziom oceanow sie powiekszy, zanikna rezerwy swierzej wody, etc.

        Tobie moze takie zmiany nie przeszkadzaja. No coz

        Nie myl ocieplania z wakacjami, bo to naprawde wstyd!

        Pomiary kory lodowcowej sa obarczone bledem, ale jakbys sie znal na statystyce to bys wiedzial ze sa
        one statystycznie znaczace, co znaczy ze prawdopodobienstwo ze przypadkiem jest wzrost
        temperatury, jak i korelacja ze wzrostem CO2 jest mniejsze niz 0.005.

        Moze Ci sie nie podobac nauka, i to ze teorie sa teoriami, jezeli potrzebujesz pewnosci - to poczekaj
        troche, jezeli sie okaze ze ludzkosc jest w wiekszosci tak nastawiona jak Ty, bedziesz mial niezbite
        dowody. Tylko wtedy bedziesz wypisywal, ze jak mogli oni do tego doprowadzic.
        • pjpb Re: A kto powiedział, że ten klimat, który mamy j 12.02.07, 22:52
          najlatwiej zarzucac jest komus ignorancje. z tym, ze aytor artykulu otwarcie
          sie do niej przyznaje - nie tylko w imieniu wlasnym, ale calej ludzkosci.
          przestrzega tylko przed histeria, hurraoptymizmem i fanatyzmem - ktore na
          podstawie slabo udokumentowanych przeslanek sa gotowe przedstawiac gotowe
          scenariusze wydarzen i od takich-nie-owakich wymyslac naukowcow. niestety,
          komentowany post jest doskonala ilustracja twierdzen autora artykulu.
          malo jest rzeczy rownie niebezpiecznych, jak szczatkowa wiedza. ktos kto sie
          zetknal z nauka i naukowa metodyka wiedziec powinien, ze jakakolwiek analiza
          wynikow jest w ogromnej wiekszosci przypadkow zlozona - i zalezna od modelu, w
          ktorym dane sa korelowane. w ten sposob bardzo latwo jest otrzymac wynik bedacy
          bezposrednia funckja przyjetych zalozen - choc z reczywistoscia nie miajacy nic
          wspolnego. i to ze statysyczna istotnascia rownowazna calkowitej pewnosci
          • adam02138 Re: A kto powiedział, że ten klimat, który mamy j 13.02.07, 04:12
            >aytor artykulu otwarcie
            > sie do niej przyznaje - nie tylko w imieniu wlasnym, ale calej ludzkosci.

            W imieniu calej ludzkosci? To trzeba miec mniemanie o sobie!

            >histeria, hurraoptymizmem i fanatyzmem - ktore na
            > podstawie slabo udokumentowanych przeslanek sa gotowe przedstawiac gotowe
            > scenariusze wydarzen i od takich-nie-owakich wymyslac naukowcow

            Jak histeria? Jaki fanatyzm? czy Kioto to objaw histerii?

            Ci tacy ni owacy naukowcy publikuja w czasopismach typu Nature i Science, etc. Pan Doktor Rozek
            publikuje w Gosciu Niedzielnym i Gazecie Wyborczej. Mysle ze wole ufac tym takim nie owakim.

            >ktos kto sie
            > zetknal z nauka i naukowa metodyka wiedziec powinien, ze jakakolwiek analiza
            > wynikow jest w ogromnej wiekszosci przypadkow zlozona - i zalezna od modelu, w
            > ktorym dane sa korelowane. w ten sposob bardzo latwo jest otrzymac wynik bedacy

            Owszem, ale jezeli rozne osrodki niezaleznie dochodza do tych samych konkluzji to powinno to dawac
            do namyslu. No chyba ze to spisek lewakow, ukladu i zlych ludzi. Tak jak teoria ewolucji...

            >choc z reczywistoscia nie miajacy nic
            > wspolnego. i to ze statysyczna istotnascia rownowazna calkowitej pewnosci

            Widac ze nie masz zielonego pojecia na czym polega nauka, jedynym miernikiem tak zwanej
            rzeczywistosci sa empiryczne pomiary ktore sa statystycznie znaczace. A pewnosc to znajdziesz
            jedynie w Kosciele swej ulubionej denominacji.

            • toja3003 nauka mi się bardo podoba i dlatego pytam: 13.02.07, 16:43
              1. Jeszcze w końcu lat 70-tych nauka wieściła nadejście
              małego zlodowacenia z początkiem XXI wieku.
              Jak widać na załączonym obrazku nic takiego sie nie dzieje,
              a przecież opierano się wtedy na i d e n t y c z n y c h danych
              historycznych, bo te się już n i g d y nie zmienią! Skąd zatem
              tak przeciwstawne wnioski?

              2. Jest wiele różnych teorii na temat zmian klimatu i co ciekawe, wzajemnie się
              wykluczających: jedne mówią, że się ociepla inne, że się oziębia i komu wierzyć?
              Dlaczego tak jest? Bo każda z grup badaczy bada problem wycinkowo. Jedni badają
              atmosferę, temperaturę powietrza i na tej podstawie wyciągają wnioski. Inni
              badają co się dzieje w oceanach, jeszcze inni koncentrują się na zjawiskach
              wewnątrz Ziemii (aktywność geotermiczna, wulkany albo koncentrują się na
              kosmosie (aktywność Słońca). Niestety nie ma modelu, który by uwzględniał
              wszystkie te czynniki jednocześnie. Wiem, że to trudne ale tym bardziej
              pozostaje sceptyczny: nie wiem czy klimat sie zmienia i
              w jakim kierunku. Reszta to spekulacje.

              3. Daleki jestem od hołdowania spiskowym teoriom dziejów ale w nauce istnieją
              pewne regionalne mody czy szkoły i jest charakterystyczne, że w zależnożci od
              ośrodków i ich sponsorów czy nacisków politycznych istnieją różne interpretacje
              badawcze. Są np. nobliści, którzy udowadniają, że energetyka atomowa jest
              bezpieczna a inni nobliści udowadniają, że nie jest. Kto z nich ma rację?
              Podobnie jest z ociepleniem/oziębieniem klimatu. W Ameryce Płn. są grupy
              badawcze pokazujące oziębienie a w Europie (gdzie znaczniejsze są polityczne
              wpływy ekologów, np. w Austrii) ocieplenie. A wszyscy opierają sie przecież na
              tych samych danych ale inaczej je interpretują i innymi modelami przetwarzają.
              Niedawno miałem okazję wysłuchać podsumowania konferencji zorganizowanej przez
              banki krajów alpejskich (m.in. Szwajcaria, Austria), które zamówiły prognozę
              rozwoju sytuacji klimatycznej w tych rejonach w związku z kredytami udzielanymi
              pod budowę wyciągów narciarskich. Otóż wnioski były takie, że w Alpach będzie
              więcej śniegu a zatem można udzielać takich kredytów np. na 20 lat. Z kolei
              niedawno, gdy szereg ministerstw w Niemczech było w rękach Zielonych tamtejsi
              naukowcy skłaniali się ku innym wnioskom. Przypadek?

              4. Proponuję źledzić sytuację na całej planecie a nie tylko
              europocentryzm. Przykład: mierzący kilkadziesiąt kilometrów długości i
              dochodzący do ponad 100 m wysokości Perito Moreno znajduje się na terenie
              argentyńskiego Parku Narodowego "Los Glaciares" wpisanego na Listę Światowego
              Dziedzictwa Przyrody UNESCO. Lodowiec c a ł y c z a s rośnie - w tempie od
              30 do 60 cm dziennie.

              5. I dalej z obszaru naukowego (na podstawie prof. Lorenca)
              Straszeni globalnym ociepleniem obawiamy się jego rozmaitych konsekwencji,
              tymczasem jedną z nich może być... nagły powrót chłodu na planetę. Tak twierdzą
              uczestnicy międzynarodowej ekspedycji, której przewodził Gerald Haug z
              Instytutu Badania Zmian Klimatu w Poczdamie.

              Badali oni, co się działo z ziemskim klimatem 2,7 mln lat temu.

              Był to ważny moment w dziejach półkuli północnej. Przyszło wtedy ochłodzenie,
              które było wstępem do ostatniej epoki lodowej zwanej plejstocenem. Ślady
              dawnych wahań klimatu uczeni odnaleźli na dnie Oceanu Spokojnego, niedaleko
              Kamczatki, a efekty naukowe wyprawy opisują w "Nature".

              Celem poszukiwań zespołu Hauga były szkieleciki okrzemek i kokolitoforów -
              jednokomórkowych organizmów wchodzących w skład planktonu morskiego. Obie grupy
              mieszkają w morzach od dawna. Okrzemki pojawiają się wiosną, gdy w wodzie jest
              dużo światła i związków odżywczych, giną zwykle wczesnym latem. Wtedy ich
              krzemowe szkieleciki opadają masowo na dno oceanu. Kokolitofory także budują
              szkielety, ale do tego celu wykorzystują wapń. Ich ulubioną porą roku jest
              wczesna jesień, kiedy wody oceaniczne są cieplejsze, choć mniej żyzne. Po
              śmierci ich pancerzyki również lądują na dnie.

              Haug i jego towarzysze wykonali odwierty w dnie Pacyfiku, wydobywając na
              powierzchnię próbki osadów morskich sprzed ok. 2,7 mln lat. W tych osadach
              zachowały się leżące na przemian warstwy krzemowych i wapiennych szkielecików.
              Ich ułożenie oraz skład chemiczny laikowi nic nie powiedzą, lecz ten, kto
              dobrze poznał biologię okrzemek i kokolitoforów, może z tych szczątków
              dowiedzieć się wiele na temat środowiska, w którym żył jednokomórkowy drobiazg.

              Miłe złego początki

              Dzięki okrzemkom i kokolitoforom uczeni ustalili, że zaburzenie klimatu, które
              doprowadziło do niespotykanej od setek milionów lat inwazji lodu, zaczęło się
              niewinnie.

              Ocean Spokojny intensywnie parował, a powietrze nad nim stawało się coraz
              bardziej wilgotne. Zachodni wiatr spychał je nad północną część Ameryki
              Północnej. Nad lądem para wodna skraplała się, latem zamieniając się w deszcz,
              a gdy temperatury spadały poniżej zera - w śnieg.

              - Zima zaczęła się spóźniać, bo ciepły ocean blokował jej nadejście - mówi
              Haug. - W końcu jednak mróz zwyciężał i wtedy nad Ameryką natura włączała
              gigantyczną armatkę śnieżną. Po paru tygodniach olbrzymie połacie lądu
              pokrywały się grubą na wiele metrów warstwą śniegu. Było go tak dużo, że daleko
              na północy nie zdążył stopnieć w ciągu lata. W ten sposób doszło do powstania
              pierwszych na naszej półkuli lodowców nizinnych. Większość z nich istnieje do
              dziś, choć obecnie są znacznie mniejsze niż w epoce lodowej.

              Wyjaśnienie zagadki tkwi w zachowaniu oceanu - twierdzą badacze. Ich zdaniem
              wcześniej, zanim doszło do przełomowych wydarzeń, wody Pacyfiku mieszały się
              intensywnie - chłodniejsze z głębin podpływały do góry, cieplejsze wędrowały w
              dół. Nagle ta wymiana wody ustała. W efekcie powierzchnia oceanu pozbawiona
              dopływu chłodniejszej wody z dna zaczęła się nagrzewać. Wykazały to symulacje
              komputerowe, które uczeni wykonali już po powrocie spod Kamczatki. - Jak na
              ironię, właśnie to ciepło doprowadziło w ostateczności do ekspansji zimna -
              mówi Haug.

              Przyszłość nie do przewidzenia

              Czy ten scenariusz może się niedługo powtórzyć w Europie?

              Rzeczywiście widać też pewne podobieństwa. Na przykład takie, że Atlantyk jest
              coraz cieplejszy i silniej ogrzewa Europę, szczególnie w chłodnej połowie roku.
              Stąd właśnie te spóźnione, łagodniejsze zimy. Ponadto ciepłe powietrze może
              pomieścić więcej pary wodnej, więc niże sunące znad Atlantyku są ostatnio
              bardziej wilgotne, co zimą kończy się śnieżycami.

              Przypomnijmy, że w ciągu ostatniego miliona lat grube na 2-3 km lodowce kilka
              razy zajęły północną część Europy, Azji i Ameryki Północnej. Ostatni wycofał
              się z naszych ziem zaledwie przed 13 tys. lat (a na dobre znikł pięć tysięcy
              lat później w Skandynawii). Do końca nie wiadomo, czy epoka lodowa odeszła już
              w przeszłość, czy tylko zrobiła sobie przerwę.

              Teoretycznie jest to możliwe. Widać to choćby po zachowaniu lodowców górskich.
              Niektóre dzięki wzrostowi temperatur ruszyły do przodu. To dlatego, że teraz
              spada na nie więcej śniegu. Co jednak się stanie za kilkadziesiąt czy kilkaset
              lat - nie wiemy. Przyszłości nie da się przewidzieć, bo zależy ona od zbyt
              wielu zmiennych, o których wiemy mało albo nic.

              6. Inny przykład naukowej teorii. Ogłoszona przez dwóch oceanografów -
              Amerykanina Knuta Aagaarda i Kanadyjczyka Eddiego Carmacka - koncepcja
              katastrofy termohalinowej głosi, że słodka woda z topniejących lodowców może
              rozcieńczyć Atlantyk i "wyłączyć" Golfsztrom. Jeśli do tego dojdzie, półkulę
              północną naprawdę pokryje gigantyczna warstwa lodu i śniegu (co w końcu w
              historii Ziemi, zwłaszcza w ciągu ostatnich kilkuset tysięcy lat, nie byłoby
              niczym nowym).

              7. Nie podniecaj się zatem kolego jakąś jedną naukową teorią, bo jest ich wiele
              i na tym włanie nauka polega: na otwartości i różnorodności modeli. Tu nie
              ma "jedynie słusznych" poglądów. Rzecz trzeba udowodnić.
              • adam02138 Re: nauka mi się bardo podoba i dlatego pytam: 14.02.07, 18:26
                toja3003 napisała:

                > 1. Jeszcze w końcu lat 70-tych nauka wieściła nadejście
                > małego zlodowacenia z początkiem XXI wieku.
                > Jak widać na załączonym obrazku nic takiego sie nie dzieje,
                > a przecież opierano się wtedy na i d e n t y c z n y c h danych
                > historycznych, bo te się już n i g d y nie zmienią! Skąd zatem
                > tak przeciwstawne wnioski?

                - Lepsze pomiary
                - bardziej precyzyjne modele
                Jakbys cos wiedzial na temat modelowania klimatu to bys wiedzial ze male zmiany powoduje duze
                efekty


                >
                > 2. Jest wiele różnych teorii na temat zmian klimatu i co ciekawe, wzajemnie się
                >
                > wykluczających: jedne mówią, że się ociepla inne, że się oziębia i komu wierzyć
                > ?

                Nikomu, nauka to nie wiara, teorie sie zmieniaja.


                > Dlaczego tak jest? Bo każda z grup badaczy bada problem wycinkowo. Jedni badają
                >
                > atmosferę, temperaturę powietrza i na tej podstawie wyciągają wnioski. Inni
                > badają co się dzieje w oceanach, jeszcze inni koncentrują się na zjawiskach
                > wewnątrz Ziemii (aktywność geotermiczna, wulkany albo koncentrują się na
                > kosmosie (aktywność Słońca). Niestety nie ma modelu, który by uwzględniał
                > wszystkie te czynniki jednocześnie. Wiem, że to trudne ale tym bardziej
                > pozostaje sceptyczny: nie wiem czy klimat sie zmienia i
                > w jakim kierunku. Reszta to spekulacje.

                Na podstawie wycinkowych danych mozna rowniez wyciagac ogolne wnioski. Jezeli chcesz czekac na
                pelen obraz uwzgledniajacy wszystkie zmienne to sie nie doczekasz. Nie ma zadnej teori w nauce ktora
                spelnia twoje kryteria wiarygodnosci.




                >
                > 3. Daleki jestem od hołdowania spiskowym teoriom dziejów ale w nauce istnieją
                > pewne regionalne mody czy szkoły i jest charakterystyczne, że w zależnożci od
                > ośrodków i ich sponsorów czy nacisków politycznych istnieją różne interpretacje
                >
                > badawcze.

                Owszem, ciekawe ze Ci co neguja obecny konsensus naukowy odnosnie efektu cieplarnianego sa
                zwiazani z przemyslem, badz roznymi grupami prawicowymi.

                Są np. nobliści, którzy udowadniają, że energetyka atomowa jest
                > bezpieczna a inni nobliści udowadniają, że nie jest. Kto z nich ma rację?

                Noblista to nie Papierz, jest omylny. Ludzie maja prawo do swoich teori i opinii.


                > Podobnie jest z ociepleniem/oziębieniem klimatu. W Ameryce Płn. są grupy
                > badawcze pokazujące oziębienie a w Europie (gdzie znaczniejsze są polityczne
                > wpływy ekologów, np. w Austrii) ocieplenie. A wszyscy opierają sie przecież na
                > tych samych danych ale inaczej je interpretują i innymi modelami przetwarzają.
                > Niedawno miałem okazję wysłuchać podsumowania konferencji zorganizowanej przez
                > banki krajów alpejskich (m.in. Szwajcaria, Austria), które zamówiły prognozę
                > rozwoju sytuacji klimatycznej w tych rejonach w związku z kredytami udzielanymi
                >
                > pod budowę wyciągów narciarskich. Otóż wnioski były takie, że w Alpach będzie
                > więcej śniegu a zatem można udzielać takich kredytów np. na 20 lat. Z kolei
                > niedawno, gdy szereg ministerstw w Niemczech było w rękach Zielonych tamtejsi
                > naukowcy skłaniali się ku innym wnioskom. Przypadek?

                Nie wiem, napewno spisek. Zas naukowcy dostaja rozkazy od perfindnych zielonych i klamia.
                Mozna mnozyc przyklady niezgody w nauce - Ewolucje popieraja masoni chca zniszczyc Kosciol,
                przypadek ze w bardziej religijnych krajach ewolucja nie jest tak popularna wsrod naukowcow?




                >
                > 4. Proponuję źledzić sytuację na całej planecie a nie tylko
                > europocentryzm. Przykład: mierzący kilkadziesiąt kilometrów długości i
                > dochodzący do ponad 100 m wysokości Perito Moreno znajduje się na terenie
                > argentyńskiego Parku Narodowego "Los Glaciares" wpisanego na Listę Światowego
                > Dziedzictwa Przyrody UNESCO. Lodowiec c a ł y c z a s rośnie - w tempie od
                > 30 do 60 cm dziennie.
                >

                Jeszce raz tlumacze, teoria ze atmosfera ulega ociepleni, nie znaczy ze bedziemy mielei Hawaje na calej
                ziemi. Znaczy ze bedzie wiecej energi w atmosferze i na skutek tego pogoda bedzie bardziej gwaltowna
                i bedzie wiecej kontrastow.


                > 5. I dalej z obszaru naukowego (na podstawie prof. Lorenca)
                > Straszeni globalnym ociepleniem obawiamy się jego rozmaitych konsekwencji,
                > tymczasem jedną z nich może być... nagły powrót chłodu na planetę. Tak twierdzą
                >
                > uczestnicy międzynarodowej ekspedycji, której przewodził Gerald Haug z
                > Instytutu Badania Zmian Klimatu w Poczdamie.

                Patrz komnetarz powyzej


                > Badali oni, co się działo z ziemskim klimatem 2,7 mln lat temu.
                >
                > Był to ważny moment w dziejach półkuli północnej. Przyszło wtedy ochłodzenie,
                > które było wstępem do ostatniej epoki lodowej zwanej plejstocenem. Ślady
                > dawnych wahań klimatu uczeni odnaleźli na dnie Oceanu Spokojnego, niedaleko
                > Kamczatki, a efekty naukowe wyprawy opisują w "Nature".
                >
                > Celem poszukiwań zespołu Hauga były szkieleciki okrzemek i kokolitoforów -
                > jednokomórkowych organizmów wchodzących w skład planktonu morskiego. Obie grupy
                >
                > mieszkają w morzach od dawna. Okrzemki pojawiają się wiosną, gdy w wodzie jest
                > dużo światła i związków odżywczych, giną zwykle wczesnym latem. Wtedy ich
                > krzemowe szkieleciki opadają masowo na dno oceanu. Kokolitofory także budują
                > szkielety, ale do tego celu wykorzystują wapń. Ich ulubioną porą roku jest
                > wczesna jesień, kiedy wody oceaniczne są cieplejsze, choć mniej żyzne. Po
                > śmierci ich pancerzyki również lądują na dnie.
                >
                > Haug i jego towarzysze wykonali odwierty w dnie Pacyfiku, wydobywając na
                > powierzchnię próbki osadów morskich sprzed ok. 2,7 mln lat. W tych osadach
                > zachowały się leżące na przemian warstwy krzemowych i wapiennych szkielecików.
                > Ich ułożenie oraz skład chemiczny laikowi nic nie powiedzą, lecz ten, kto
                > dobrze poznał biologię okrzemek i kokolitoforów, może z tych szczątków
                > dowiedzieć się wiele na temat środowiska, w którym żył jednokomórkowy drobiazg.
                >
                >
                > Miłe złego początki
                >
                > Dzięki okrzemkom i kokolitoforom uczeni ustalili, że zaburzenie klimatu, które
                > doprowadziło do niespotykanej od setek milionów lat inwazji lodu, zaczęło się
                > niewinnie.
                >
                > Ocean Spokojny intensywnie parował, a powietrze nad nim stawało się coraz
                > bardziej wilgotne. Zachodni wiatr spychał je nad północną część Ameryki
                > Północnej. Nad lądem para wodna skraplała się, latem zamieniając się w deszcz,
                > a gdy temperatury spadały poniżej zera - w śnieg.
                >
                > - Zima zaczęła się spóźniać, bo ciepły ocean blokował jej nadejście - mówi
                > Haug. - W końcu jednak mróz zwyciężał i wtedy nad Ameryką natura włączała
                > gigantyczną armatkę śnieżną. Po paru tygodniach olbrzymie połacie lądu
                > pokrywały się grubą na wiele metrów warstwą śniegu. Było go tak dużo, że daleko
                >
                > na północy nie zdążył stopnieć w ciągu lata. W ten sposób doszło do powstania
                > pierwszych na naszej półkuli lodowców nizinnych. Większość z nich istnieje do
                > dziś, choć obecnie są znacznie mniejsze niż w epoce lodowej.
                >
                > Wyjaśnienie zagadki tkwi w zachowaniu oceanu - twierdzą badacze. Ich zdaniem
                > wcześniej, zanim doszło do przełomowych wydarzeń, wody Pacyfiku mieszały się
                > intensywnie - chłodniejsze z głębin podpływały do góry, cieplejsze wędrowały w
                > dół. Nagle ta wymiana wody ustała. W efekcie powierzchnia oceanu pozbawiona
                > dopływu chłodniejszej wody z dna zaczęła się nagrzewać. Wykazały to symulacje
                > komputerowe, które uczeni wykonali już po powrocie spod Kamczatki. - Jak na
                > ironię, właśnie to ciepło doprowadziło w ostateczności do ekspansji zimna -
                > mówi H
              • adam02138 Re: nauka mi się bardo podoba i dlatego pytam: 14.02.07, 18:38
                7. Nie podniecaj się zatem kolego jakąś jedną naukową teorią, bo jest ich wiele
                i na tym włanie nauka polega: na otwartości i różnorodności modeli. Tu nie
                ma "jedynie słusznych" poglądów. Rzecz trzeba udowodnić.

                Nie wiem od kiedy jestesmy kolegami.

                Nie nie ma slusznych pogladow, ale sa fakty i teorie, ktore najlepiej pasuja do tych faktow. Nie wiem
                jakich oczekujesz dowodow. Niezbite dowody uzyskasz kiedy bedzie za pozno. Na dzien disiejszy
                najlepsza teoria zmian klimatu jest teoria ocieplenia. Czy jest prawda? Nie, zadna teoria nie jest
                prawda, i w pewnym momencie powstanie lepsza. Jakbys rozumial na czym polega rozwoj nauki to bys
                wiedzial ze czekanie na prawde i niezbite dowody jest zajeciem jalowym. Nawet teraz sa fizycy ktorzy
                badaja czy aby napewno drugie prawo termodynamiki naprawde istenieje.

                Standardy zaakceptowania teori jakie ludzie tacy jak ty, czy pan Rozek stawiaja teoriom klimatu sa nie
                do siagniecia w jakiejkolwiek innej dziedzinie. Wiec dlaczego macie takie wymagania? Jedyne co mi
                przychodzi do glowy to wzgledy polityczne i swiatopogadowe. W koncy ci zieloni to lewacy, komunisci,
                bezboznicy, przeciwnicy biznesu etc. Smutne.
                • toja3003 hej kolego nie denerwuj się, nie masz argumentów, 15.02.07, 08:58
                  bo pominąłeś moje kompletnym milczeniem a operujesz ogólnikami.
                  Autorytatywnie wyrokujesz "najlepsza teoria zmian klimatu jest teoria
                  ocieplenia". Koniec kropka od decyzji nieniejszej odwolanie nie przysluguje. A
                  niby kto ci dał takie prawo?

                  Nauka jest otwarta i bada wszelkie hipotezy szukając potwierdzenia w
                  doświadczeniu. A względy polityczne i światopoglądowe też się liczą w nauce -
                  zwłaszcza kto sponsoruje badania prawda? Przykłady można mnożyć. Np. czy
                  energetyka atomowa jest bezpieczna?

                  Zapytaj noblistów ekspertów a powiedzą, że tak. Zapytaj innych noblistów
                  ekspertów a powiedzą, że nie. Komu wierzyć? Zajrzyj do aktualnych publikacji
                  naukowych. Napotkasz różne modele. Podobnie z klimatem. Twoja sprawa, z którymi
                  się identyfikujesz. A moja, które wybieram ja.
                  • adam02138 Re: hej kolego nie denerwuj się, nie masz argumen 16.02.07, 01:09
                    Droga Toju,

                    Trudno odnosic sie do argumentow, kiedy ich nie masz. Anegdoty typu gdzies sie zrobilo chlodniej, a
                    gdzie indziej cieplej nie sa argumentami. Jedynie swiadcza o niezrozumieniu teorii ktora atakujesz.
                    Sugeruje, przeczytac dokladnie jej zalozenia i pozniej krytykowac. Zobaczysz ze nikt nie twierdzi ze
                    wszedzie bedzie cieplej.

                    Jezeli chodzi o pseudoargument ze rozni naukowcy, w tym noblisci maja rozne opinie, to jak
                    probowalem wtlymaczyc, niestety nieskutecznie, ze to jest normalne w nauce, niezaleznie od dziedziny
                    czy teori. Masz gleboko zakozenione niezrozumienie procesu naukowego, oczekujesz pewnikow, a ich
                    nie ma. Wedlug Ciebie warto ryzykowac przyszlosc bo to tylko teoria, wedlug mnie nie, gdyz uwazam,
                    ze ta teoria jest najlepsza jaka na razie mamy, i zbyt wiele znanych ekspertow uwaza ze dobrze
                    odzwierciedla stan i przyszlsc naszego klimatu. Ktoregos dnia napewno bedziemy mieli lepszy model,
                    ale wtedy moze byc za pozno zeby cokolwiek zmienic. Ja nie chce tego ryzykowac, bo stawka jest zbyt
                    wielka, ty chcesz. Nie wiem jaka motywacja sie kierujesz, jezeli jest to ignorancja, to trudno tak bywa.
                    na szczescie osob takich jak Ty jest coraz mniej.

                    Pozdrawiam i koncze te dyskusje, gdyz nie ma ona dalszego sensu.

                    Adam
                    • toja3003 rozumiem, że ten list wysłałeś też do 19.02.07, 17:02
                      tych "noblistów, którzy operują pseudoargumentami" i do tych wszytskich
                      utytułowanych ludzi nauki, którzy jej nie rozumieją. Jaki odzew?

                      Nie wiem też skłąd wziąłeś przypuszczenie, że "oczekuję pewników"? Wręcz
                      przeciwnie. W nauce takowych nie ma. Jeśli są to podaj choć jeden.

                      Prognoza, a zwłaszcza w sferze klimatycznje, jest spekulacją. Jakie są
                      gwarancje prognozy opracowywanej na lata jeśli nie wiemy jaka będzie pogoda za
                      miesiąc. Wiesz to na pewno? Albo znasz jakąś naikową placówkę, która to na
                      pweno wie? Nie ma takiej.

                      Podałem wyniki konkretnych badań i źródła. Wiem, że są też inne źródła i inne
                      wyniki badań. Dlatego powtarzam: nie wiem czy klimat sie zmienia i
                      w jakim kierunku. Reszta to spekulacje. No ale ty nie masz wątpliwości. Ty
                      wiesz. To sobie wiedz.
    • awe30 Klimat sensacji 16.02.07, 12:51
      Autor gra w gre twoja prawda/moja prawda. Jest to gra bez sensu, przede
      wszystkim dlatego ze ma swoje rzeczywiste ofiary. Gdyby opierać politykę na
      takich założeniach, to trzeba byłoby najpierw czekać na niepodwazalne dowody w
      postaci utraty podstaw do życia czy śmierci "rzeczywistych" ofiar, a potem
      zacząć coś robić. Jest to bardzo okrutna propozycja... "rzeczywiste" ofiary jako
      laboratoryjne zwierzęta, na ktorym ma przeprowadzony eksperyment, musza zginąc,
      aby autor - naukowy purysta - doszedł do empirycznie zweryfikowanej prawdy...
      To jakas zgroza rodem z historii Frankensteina


      Jesli istnieje poważne domniemanie, że dany związek chemiczny, produkt czy
      działność jest szkodliwa, to w polityce należy stosować zasadę uzasadnionej
      ostrożnosci - po angielsku precautionary principle. Ta zasada zostala przyjeta w
      Deklaracji z RIo, podpisanej przez czlonkow rządu, w tym z Polski w 1992.

      Niestety, autor nie chce się uczyć na historycznych błędach. Po odkryciu radu,
      ten związek był stosowany do kredek do ust (powabny wyglad), napoi
      energetyzujacych (środek na zmęczenie, na wskazowkach zegarkow, zeby wygodnie
      odczytać czas w nocy. W piśmiennctwie dot. toksykologii można znaleźć studium
      przypadku kobiet zatrudnionych w fabryce pod Nowym Jorkiem, gdzie na poczatku
      ubieglego wieku produkowano zegarki ze wskazowkami malowanymi farba zawierającą
      związki radu. Kobiety chorowały, umierały. Pierwsza reakcja była taka,ze nie ma
      dowodow naukowych, winą obarczano kobiety, ich rzekomy niski poziom higieny.
      Produkcja trwala ponad 20 lat, zanim po walkach związkow zawodowych i społecznie
      zaangażowanych lekarzy tę farbę wycofano z produkcji. Ceną "naukowej pewnosci"
      było życie tych kobiet. Dr Rożek domaga się takiej samej ceny, aby udowodnić,
      czy teza o zmianie klimatu jest prawdziwa.

      Podobnych przykładow jest wiecej, np. tzw "Dust belt" - ciągnacy sie przez kilka
      Stanow w USA obszar wyjawionej ziemi, gdzie silne wiatry wznosily kurz,
      wzmagaly erozje gleby. Powód? Na tym terenie powstaly gigantyczne farmy gdzie
      wykarczowano wszystkie drzewa, zaorano wszystkie miedze, co w interkacji z
      lolalnym kontynentalnym klimatem spowodowalo burze kurzu, zmniejszyła radykalnie
      produktywność rolnictwa, ludzie stracili pracę i środki do życia. "Dust belt" i
      ekologiczne skutki wycinania lasów dały początek polityce zarządzania
      środwiskiem, a program New Deal zawierał prace interwencyjne, obliczone na
      ratowanie środowiska.

      Niestety, silne lobby biznesow zainterowanych tym, zeby nic nie robić
      sprzeciwia się podjęciu podobnych kroków w odniesieniu do przeciwdziałania
      zmianom klimatu. Ostatnio w polskich emdiach znalazła sie np. informacja o tym,
      ze neokonserwatywny American Enterpise Institute dostal grant od amerykanskich
      firm naftowych na obalanie hipotezy o zmianie klimatu. W tym samym Instytucie
      powstawały koncepcje wojny z Irakiem.



    • bambok Re: Klimat sensacji - Niewygodna Prawda 18.02.07, 19:30
      NIEWYGODNA PRAWDA - wstrząsający dokument o zmianach klimatycznych nominowany
      do Oscara - od 16 lutego w kinach Cinema City Sadyba w Warszawie, Kinepolis
      w Poznaniu i Plaza w Krakowie.

      Zobacz więcej:
      klik.wp.pl/?adr=http%3A%2F%2Fadv.reklama.wp.pl%2Fas%2Fcos.html&sid=1020
      Tym, co wpędza nas w kłopoty nie jest to, czego nie wiemy, ale to, że
      jesteśmy przekonani, że tak nie jest.
      Ludzkość siedzi na bombie zegarowej. Jeśli większość naukowców ma rację, mamy
      10 lat, żeby zapobiec olbrzymiej katastrofie, która może zniszczyć cały
      system klimatyczny naszej planety doprowadzając do niespotykanych zmian
      pogodowych, powodzi, suszy, epidemii...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka