Dodaj do ulubionych

Niemcy uczcie mego syna polskiego

16.02.07, 07:54
Kwestia czasu i RFN zamieni się w Republikę Islamską, a językiem urzędowym będzie turecki. Tak więc luzik.
Obserwuj wątek
    • lubat Niemcy uczcie mego syna polskiego 16.02.07, 09:36
      Czy ten przypadek nie powinien być w rybryce "ciężkie przypadki psychiczne"?
      Nawet badzo złośliwi nie wymyślili by bardziej zgryźliwego antypolskiego wica.
      Nic dziwnego, że opinia o Polakach jest tam - powiedzmy - kontrowersyjna.
      • borrka Lubat, 16.02.07, 10:11
        Uwazam cie za agenciaka najnizszego sortu i jesli czasem koryguje twe bzdury, to tak "dal porzadku".

        Niemniej w tym wypadku masz racje.
        Patriotyczne pieniactwo do niczego nie prowadzi, poza przeksztalcanie problemu organizacyjnego w groteske.
        Jest oczywiste, ze nie mozna prowadzic lekcji polskiego dla jednego dziecka.
        Rownie jasne jest, iz mozna to zorganizowac z pomoca polskich placowek dyplomatycznych i lokalnych wladz oswiatowych, ktore z obawy przed oskarzeniami o ksenofobie z reguly sa otwarte na pomysly typu "kurs polskiego, szkolka niedzielna".
        To w koncu sa Niemcy, a nie IV RP i, byc moze chwilowo, jezykiem urzedowym jest NIEMIECKI!
        • lubat Re: Lubat, 16.02.07, 11:50
          borrka napisał:

          > Uwazam cie za agenciaka najnizszego sortu

          Wpędziłeś mnie w czarną rozpacz! Najniższy sort!? Czy to znaczy, że jestem
          kiepskim agentem? Jeśli tak, to powinieneś się cieszyć, bo kiepski agent
          wyrządza więcej szkód swoim mocodawcom.
          Jeśli natomiast "najniższy sort" oznacza najniższe wynagrodzenie - to też marna
          pociecha. Tylko wziąć i upić się!
          • frytz.frytz Co za tupet polskich wladz w PL masowo polonizuje 16.02.07, 17:58
            sie Slazakow i Kaszubow a te nacje sa u siebie na wlasnym terytorium, nie jak Polacy na ziemi im obcej i jednoczesnie domagaja sie praw nieprzewidzianych dla polakow przez Niemieckie prawodastwo. Skoro sad uznal ze dziecko nalezy sie matce to wlasnie matka powinna miec decydujacy wplyw na wychowanie mlodego niemca z domieszka polskiej krwi. Ojciec ktory postanowil sie rozwiesc gra na nacjonalistycznej nucie przeciwko matce i wlasnemu dziecku - takie zachowanie musi byc potepione.
            • poglodzio Re: Co za tupet polskich wladz w PL masowo poloni 21.02.07, 16:06
              Kaszugbi uważają się narodowa za polaków i po primo mają własne szkoły,
              podobnie jest ze ślązakami więc nie chrzań, zresztą kaszubi i ślązacy to nie
              oddzielne nacje
              • chooligan Re: Co za tupet polskich wladz w PL masowo poloni 22.02.07, 11:13
                poglodzio napisał:
                > Kaszugbi uważają się narodowa za polaków i po primo mają własne szkoły,
                > podobnie jest ze ślązakami więc nie chrzań, zresztą kaszubi i ślązacy to nie
                > oddzielne nacje

                Polacy powinni pozwolić Ślunzakom na własne państwo. Tańszy węgiel
                produkuje choćby Australia a Hanysy za cła tranzytowe zmienią się
                w III świat. Proste i logiczne
                • poglodzio Re: Co za tupet polskich wladz w PL masowo poloni 22.02.07, 14:27
                  A niby dlaczego mamy im pozowlić na owe własne państwo, jesteśmy słowinami,
                  nardowo ślązacy są Polakami, zaś etnicznie ślązakami, śląsk jest za słaby
                  gospodarczo i za mały na własne państwo zresztą w samej aglolomeracji śląskiej
                  żyło by wtedy 95 jak nie więcej procent polaków, tam też znajdują się owi
                  identyfikujący się ślązacy bo inni ślązacy nie chcą się uważać narodowo za
                  ślązaków tak jest na śląsku cieszyńskim czy śląsku opolskim
    • magnusg Re: Niemcy uczcie mego syna polskiego 16.02.07, 09:59
      O ile sprawa z nadzorem rozmow przez urzednikow Jugendamtu jest rzeczywiscie
      skandalem i zasluzenie znalazla sie przed sadem, o tyle tutaj dyskryminacji bym
      sie nie dopatrywal.
      Logiczne by sie wydawalo, zeby ojciec oplacal prywatnie nauke syna i prywatnie
      go uczyl jezyka polskiego.Obawiam sie tylko, ze temu sprzeciwia sie niemiecka
      matka, a nauka w szkole bylaby obowiazkowa.O to chyba tutaj chodzi.
    • caburn Co za pieniacz! A jakim cudem jestes w Niemczech? 16.02.07, 10:18
      Co za ciasne myslenie!
      Wystarczy przeniesc ten przypadek na teren Polski , gdzie ojciec Wietnamczyk
      zazada, zeby jego syn uczyl sie w polskiej szkole jezyka wietnamskiego.
      Albo ojciec Ukrainiec - jezyka ukrainskiego , najlepiej na Podkarpaciu.
      Polskie wladze oswiatowe sa pewnie bardzo tolerancyjne i pozwola natychmiast na
      te lekcje i jeszcze beda wspierac i finansowac.

      Niemcy przyjeli wielu emigrantow z roznych krajow, w Polsce skala tego zjawiska
      jest prawie nieznana. Oprocz Wietnamczykow, i ludzi z bylego ZSRR nikt do
      Polski specjalnie nie chce sie przenosic.
      Cco to bylby za problem , gdyby jemu pozwolili na polski, innemu na serbski,
      innemu na turecki, innemu na arabski itp, itd. Dzieci moglyby miec lekcje przez
      pol roku , codziennie w innym jezyku.
      Nikt przeciez pana Kraszewskiego nie zmusza do pozostania w Niemczech.

      Czy wystepuje pan Kraszewski jako Polak , czy tez ma niemieckie obywatelstwo?

      Jezeli ozenil sie z Niemka, to pewnie mial swoje powody i wtedy jezyk niemiecki
      mu nie przeszkadzal , ani Niemcy.
      Czy ozenil sie dla niemieckich papierow, prawa do pracy i stalego pobytu w
      Niemczech?
      Jezeli sad nie przyznal mu praw rodzicielskich - to moze nie calkiem jest pan w
      porzadku? Moze jest problem alkoholizmu lub braku checi do pracy, a tym samym
      mozliwosci utrzymania syna na godnym niemieckim poziomie.
      Sa tutaj sady , ktore dosc dokladnie sprawdzaja sytuacje rodzicow od strony
      materialnej i psychologicznej, np. mamy w sasiedztwie ojca z Serbii, ktory
      rozwiodl sie z Niemka z powodu jej alkoholizmu i to jemu sad przyznal opieke
      nad dwojka dzieci.
      Znam tez ojca z Polski( emigracja azylowa) , ktory ma przyznane prawa
      rodzicielskie i opiekuje sie swoim synem, bo zona ( Polka) zwiala z nastepnym
      Polakiem azylantem do USA.

      Wiec to nie jest tak , ze wylacznie ojcowie sa przesladowani i pozbawiani praw
      rodzicielskich, a juz zwlaszcza na tle narodowosciowym, to jednak teraz pasuje
      do ideologii antyniemieckich.

      A sadzic tu sie mozna do woli i jak dlugo ma sie pieniadze.
      Po co jednak ta antyniemiecka podpucha?
      Ale moze bedzie pan Kraszewski przez 3 godziny gwiazda w internecie, a jeszcze
      bedzie mogl udawac przesladowanego.....
      A jaka jest prawda - pewnie sie nikt nie dowie.
      • frytz.frytz Dokladnie doskonale to opisales 16.02.07, 18:06
        przedewszystkim by miec prawa do bycia i przebywania w Niemczech trzeba miec na to pozwolenie takie pozwolenie moga miec tylko Slazacy lub Kaszubi orientacji niemeickiej.

        Po drugie jezeli ozenil sie z Niemka i wtedy Niemiecki i niemcy mu nie przeszkadzali to dlaczego teraz nagle zada specjalnych praw jaezykowych do wlasnego syna, obawiam sie ze pan Kraszewski jest ofiara wrodzonego nacjonalizmu panie Fotygi ktora stara sie narobic mnustwo szumu wokol sprawy.
        • eva15 Re: Dokladnie doskonale to opisales 17.02.07, 02:13
          frytz.frytz napisała:

          > przedewszystkim by miec prawa do bycia i przebywania w Niemczech trzeba miec
          >na to pozwolenie takie pozwolenie moga miec tylko Slazacy lub Kaszubi
          >orientacji niemeickiej.

          Nic podobnego, mylisz się tak całkowicie, aż ręce opadają.

        • magnusg Re: Dokladnie doskonale to opisales 18.02.07, 15:14
          "przedewszystkim by miec prawa do bycia i przebywania w Niemczech trzeba miec na
          > to pozwolenie takie pozwolenie moga miec tylko Slazacy lub Kaszubi orientacji
          > niemeickiej."

          Chlopczyku-nie osmieszaj sie.Masz zero pojecia o tematyce
          Aufenthaltsberechtigung.
    • slawekpl Niemcy uczcie mego syna polskiego 16.02.07, 10:48
      Glupie i niepotrzebne polskie pieniactwo. Ciekawy jestem kto finansuje i
      wspiera tego Pieniacza Kraszewskiego????????
    • mobileinmobili To jakis duren 16.02.07, 17:34
      jezeli stac go na oplacenie nauczycielki w szkole, napewno stac go tez na
      oplacenie nauczycielki w domu, bedzie taniej, zreszta sami rodzice, jezeli sa na
      odpowiednim poziomie polskiosci - kupia w ebay, dziecku polski elementarz,
      rozmawiaja z dzieckiem o polskiej kulturze i jego korzeniach, chyba sa ze
      polskimi akohollikami i nie maja dziecku , nic z swojej tradycji rodzinnej do
      przekazania.

      Ten debil, ktory zada od Niemcow wychowywania w polskosci, powinien najpierw
      spojrzec na siebie, co dla tego dziecka zrobil, dlaczego mu zniszczy zycie
      rozwodem, dlaczego nie moze zapewinic dziecku we wlasnym domu odrobiny polskosci.

      Zrob najpierw sam dla swojej polskiej rodziny, potem pros o pomoc innych, pros
      nie zadaj, bo nie jestes ojcem, tylko smieciem, chcacym skasowac pare euro.

      Wstyd i hanba, gd
    • mobileinmobili To jakis duren-kroektura 16.02.07, 17:37
      jezeli stac go na oplacenie nauczycielki w szkole, napewno stac go tez na
      oplacenie nauczycielki w domu, bedzie taniej, zreszta sami rodzice, jezeli sa na
      odpowiednim poziomie polskiosci - kupia w ebay, dziecku polski elementarz,
      rozmawiaja z dzieckiem o polskiej kulturze i jego korzeniach, chyba sa ze
      polskimi akohollikami i nie maja dziecku , nic z swojej tradycji rodzinnej do
      przekazania.

      Ten debil, ktory zada od Niemcow wychowywania w polskosci, powinien najpierw
      spojrzec na siebie, co dla tego dziecka zrobil, dlaczego mu zniszczy zycie
      rozwodem, dlaczego nie moze zapewinic dziecku we wlasnym domu odrobiny polskosci.

      Zrob najpierw sam dla swojej polskiej rodziny, potem pros o pomoc innych, pros
      nie zadaj, bo nie jestes ojcem, tylko smieciem, chcacym skasowac pare euro.

      Wstyd i hanba, gdy statystyki europejskie podaja ze dzieci w Niemczech sa
      zaliczone do dobrgo obszaru szans spolecznych, a jesdzcze ojciec wielki Polak,
      chce mu zabrac te szanse.
      • magnusg Re: To jakis duren-kroektura 16.02.07, 17:42
        Pokaz te statystyki.Wedlug raportu UNICEF poziom wyksztalcenia jest w Polsce
        duzo wyzszy niz w Niemczech.
      • danz5 Re: To jakis duren-kroektura 16.02.07, 17:51
        Tekst poslugujac sie Twoim slownictwem debila i pieniacza.
        Nie widzisz nic zlego w tym,ze ojciec - Polak ma zakaz z urzedu (Jugendamt)
        porozumiewania sie po polsku.
        Reszty nie bede komentowac,bo zapewne jestes jednym z tych ,co mowia o sobie:
        my som deutsche.
        Totalne badziewie i po..iec.
        • helmut.berlin Re: To jakis duren-kroektura 18.02.07, 13:28
          > Nie widzisz nic zlego w tym,ze ojciec - Polak ma zakaz z urzedu (Jugendamt)
          > porozumiewania sie po polsku.

          Ja widze w tym wiele zlego ale nikoniecznie z winy Jugendamtu. Jakby sie ojciec z matka "dogadal", nawet po rozwodzie i takich przypadkow jest wiele, to nic nie staloby na przeszkodzie azeby dziecko uczylo sie zarowno niemieckiego jak i polskiego.
    • katrina_bush Typowy buc i pieniacz...a jakie ma dziad pretensje 16.02.07, 17:46
      Typowy buc i pieniacz...a jakie ma dziad pretensje !

      Do wszystkich i o wszystko.
      • monela bez ublizania, walczy o swoje 16.02.07, 18:34
    • miroslawkraszewski zwykla dyskryminacja?czy o podlozu narodowosciowym 16.02.07, 20:05
      Jezeli dziecko jest obywatelem Unii Europejskiej - niemcem po matce i polakiem
      po ojcu i jezeli zabrania sie z premedytacja temu dziecku edukacji jezykowej
      jednego z ojczystych jezykow to jest to dyskryminacja w sensie prawodawstwa
      Unii Europejskiej,Konstytucji niemieckiej i jeszche kilku konwencji,np. praw
      dziecka ,praw czlowieka.

      Lamanie prawa przez Jugendamt ,dyrekcje szkoly i przez sedzine Krämer w opinii
      neonazistow ,ale i tez w opinii starszej generacji hitlerowcow, powinno byc
      wychwalane i praktykowane tak dlugo, az stanie sie nowym oficjalnym prawem w
      imie wyzszosci narodu niemieckiego.

      Bezczelna urzedowa reaktywacja zakazow jezyka polskiego nie powinna byc dalej
      tolerowana.









      • eva15 pieniacz jako walczący pseudopatriota-szkodnik 17.02.07, 02:11
        Biedny pieniaczu, ile to dzieci np. wietnamskich w Polsce, będącej w EU, ma
        prawo uczyć się w polskich szkołach po wietnamsku? Ile dzieci chińskich we
        Francji po chińsku? Albo słowackich w Hiszpanii po słowacku? Co EU na takie
        łamanie praw człowieka i dziecka?

        A nawet jeśli chodzi o ten polski ideał - wiodącą demokrację: w ilu US-szkołach
        język polski jest językiem obowiązkowym w szkole? A Polaków tam ponoć ok. 10
        mln, czyli ca. 5x więcej niż w Niemczech. Ba, są nawet całe dzielnice
        zamieszkałe głównie przez Polaków, czego w tej formie w Niemczech nie ma - tu
        jak się trafi 1.- 2. polskich dzieci w klasie to już cud, bo Polacy są
        KOMPLETNIE rozsiani po całych Niemchech..

        Może więc EU powinna uświadomić tatusia, że język ojczysty to język ojca i on o
        to w domu powinien zadbać, a nie obcy kraj, który go przygarnął?


        Jugendamt sam się w nic nie włącza, bo mu nie wolno! CHRONI praw dziecka TYLKO
        i WYŁACZNIE w sytuacji, gdy jeden z rodziców, badź zaniepokojeni awanturami,
        bójkami etc. sąsiedzi, nauczyciele etc., o to WYSTAPIA.

        Może więc należy zacząć od siebie? Np. nie pić, nie bić żony i dzieci? Poczytać
        dzieciom przed snem po polsku? Wtedy i prawa rodzicielskie nie będą odebrane i
        Jugendamt się NIE włączy. Przy wszystkich wadach tego niewątpliwie
        zbiurokratyzowanego urzędu-molocha jest on jednak adwokatem tych, którzy są
        mali, słabi i głosu nie mają - czyli dzieci. I nikogo innego.

        Dla wszyskich, którzy mieszkają w Niemczech, tu wychowują swe dzieci (mówiące
        jak najbardziej po polsku), znają ten kraj oraz jego na wskroś liberalne
        prawodawstwo i mają przy tym choć trochę uczciwości ten pseudopatriotyczny
        bełkot jest kłamliwy i szkodliwy dla Polski i Polaków w Niemczech.
        • fibi1 eva zanim cos palniesz to dowiedz sie o co chodzi 17.02.07, 17:57
          Moze masz kompleksy i uwazasz ze Polak powinien wszedzie siedziec cicho,
          zamiast domagac sie tego co mu nalezy. Niemcy sa jedynym krajem, ktory zabrania
          ojcu rozmawiac z synem w jezyku ojczystym. Jugendamt zamiast ulatwiac kontakty
          z dzieckiem utrudnia i dazy do tego, aby nie bylo kontaktow. Ciekawe co ty bys
          powiedziala, jesli by ci nie wolno bylo zapytac dziecko jak sie czuje i jesli
          by zapisywano kazde slowo podczas rozmowy. W najwiekszych wiezieniach nawet
          tego nie ma.
          • caesar_pl Re: eva zanim cos palniesz to dowiedz sie o co ch 17.02.07, 19:10
            Zastanowiles sie nad tym co napisales?Wezmy taka sama sytuacje tej rodziny ale w Polsce.Rumun orzeniony jest z Polka,mieszka w Polsce juz pare lat i ma z nia dzieci ktore chodza do polskiej szkoly.Teraz sie rozwodza i ten Rumun zada przed polskim sadem rozmowy ze swoimi polsko-rumunskimi dziecmi po rumunsku.Mimo ze umie po polsku,gdyz tu mieszka i pracuje pare lat.Mimo ze dzieci chodzily do polskiego przedszkola i do polskiej szkoly,czyli biegle wladaja jezykiem polskim w przeciwienstwie do znajomosci rumunskiego,ktory znaja glownie ze slyszenia,bo nikt mi nie powie,ze rumunski ojciec ma wiekszy wplyw na rozwoj mowy dziecka mieszkajacego w Polsce niz jego polska matka,jej polska najblizsza rodzina,przedszkole, szkola,polscy koledzy i kolezanki i polskie media czyli czasopisma,radio,muzyka,kino,komputer i TV...
            Zrozumial teraz..?
            • monela Kontrolowanie rozmow i zakaz polskiego 17.02.07, 19:28
              Niemcy sa jedynym krajem,ktory wolnym ludziom zabrania polskiego i kontroluje
              rozmowy.
              • eva15 Re: Kontrolowanie rozmow i zakaz polskiego 18.02.07, 00:04
                A ty jesteś jedynym pomyleńcem na którego nie ma repliki. Od ciebie nawet
                psychiatra ucieknie.
                • lauretta eva 15 troche mniej chamstwa i obelg 18.02.07, 01:12
                  Oprocz ublizania nic nie potrafisz. Widocznie tobie zaden psychiatra nie byl w
                  stanie pomoc. Twoje posty sa przesiakniete nienawiscia i obelgami. Kazdy widzi
                  jak masz tam dobrze.
                  • caesar_pl Re: eva 15 troche mniej chamstwa i obelg 18.02.07, 08:28
                    ..polska ciemnota,te ostatnie dwa idiotyczne wpisy to potwierdzaja.Burak zostanie burakiem,nawet jak sie go potrze,zje i wysr...
                    • monela Re: eva 15 troche mniej chamstwa i obelg 18.02.07, 13:17
                      caesar_pl napisał:

                      > ..polska ciemnota,te ostatnie dwa idiotyczne wpisy to potwierdzaja.Burak
                      zostan
                      > ie burakiem,nawet jak sie go potrze,zje i wysr...



                      Cesar dobrze ze jestes taki samokrytyczny. Po tobie nic innego nie mozna sie
                      spodziewac, sloma wylazi z butow.
                  • eva15 Re: eva 15 troche mniej chamstwa i obelg 18.02.07, 14:44
                    Tak? No to podaj przykłady tych obelg. Natomiast na stwierdzeni, że w Niemczech
                    zabroniony jest polski NIE MA innej odpowiedzi, niż że ktoś zwariował. To po
                    prostu stwierdzenie faktu a nie obelga.
          • eva15 Biedaku, nie czytaj za dużo gadzinówek, to szkodzi 18.02.07, 00:01
            Biedaku, ja MIESZKAM w Niemczech od wielu lat. Mam tu rodzinę i dziecko,
            płynnie znające j. polski - MIMO, że nigdy nie chodziło do polskiej szkoły, a
            PL widziało nie więcej niż max. 20-25 x w życiu przez paręnaście dni(tygodni).

            Tak więc, ja WIEM, o czym mówię. W przeciwieństwie do ciebie.
            Mnie żadni pieniacze-pseudopatrioci kitu nie wcisną.
            • lauretta Bidula eva gadzinowki i wciskanie kitu 18.02.07, 01:23
              Plynnie znaja jezyk bez szkoly. A co to gadzinowki? Ublizasz komus od
              pieniaczy, a sama pienisz sie najwiecej. Wez sobie zastrzyk uspakajajacy albo
              nie wchodz na forum, bo dostaniesz jeszcze ataku serca, z tego powodu, ze sa
              osoby, ktore chca uczyc sie polskiego w szkole.
              • eva15 Re: Bidula eva gadzinowki i wciskanie kitu 18.02.07, 14:51
                lauretta napisała:

                > Plynnie znaja jezyk bez szkoly.

                Oczywiście, że tak. Wystarczy z dzieckiem rozmawiać, czytać mu etc... Czy
                sugerujesz że dziecko w wieklu PRZEDszkolnym w Polsce nie umie mówić po polsku?

                > osoby, ktore chca uczyc sie polskiego w szkole.

                Bo im się w domu dzieckiem nie chce zająć?

                • lauretta eva nie pisz bzdur 18.02.07, 15:26
                  Ty chyba jestes bezrobotna i nie zalapalas jeszcze, ze jak rodzice pracuja to
                  nie maja czasu, aby sami zajmowac sie nauka polskiego. Po drugie jesli pomagaja
                  dzieciom to w nauce niemieckiego, aby daly rade w szkole. Jesli z nimi
                  rozmawiasz wylacznie po polsku, co wynika z tego co napisalas to wspolczuje
                  tylko, bo zapewne nie nauczyly sie jeszcze po niemiecku a kazda klase
                  powtarzaja po 2 razy. Watpie aby twoje dzieci tylko od sluchania od ciebie
                  polskiego nauczyly sie i to plynnie hgdzie codzien musza w szkole rozmawiac po
                  niemiecku. I watpie aby od ciebie nauczyly sie niemieckiego. Z tego co
                  napisalas o wieku przedszkolnym wynika, ze to dla ciebie juz wszystko zostalo
                  osiagniete jesli dziecko nauczylo sie pare wyrazow po polsku. Dlatego nie
                  potrafisz zrozumiec innych, ktorym nie wystarczy tylko pare wyrazow sie
                  nauczyc. Pozatym nie zrozumialas o co chodzi w tym artykule, bo zu zabroniono
                  ojcu wlasnie uczyc dziecko.
                  • helmut.berlin Re: eva nie pisz bzdur 18.02.07, 20:41
                    Z tego co ty tutaj piszesz wynika, ze nie masz najmniejszego pojecia o dwujezycznym wychowaniu dzieci.

                    > Ty chyba jestes bezrobotna i nie zalapalas jeszcze, ze jak rodzice pracuja to
                    > nie maja czasu, aby sami zajmowac sie nauka polskiego.

                    To tutaj swiadczy o rodzicach, ktorym dobro dzieci po prosu "zwisa".
                    • eva15 Re: eva nie pisz bzdur 18.02.07, 23:58
                      >nie zalapalas jeszcze, ze jak rodzice pracuja to nie maja czasu, aby sami
                      >zajmowac sie nauka polskiego.


                      Tja, "aby sami zajmować się" no, no. Sądząc po twojej polszczyźnie, to czasem
                      lepiej, że niektórzy nie mają czasu.
                      • eva15 to było do lauretty 19.02.07, 00:02

                      • lauretta Re: eva sadzac po twoich gadzinowkach 19.02.07, 00:46
                        to twoi rodzice cie duzo nie nauczyli a z pewnoscia zabraklo dobrego
                        wychowania. Wziela bys sobie dodatkowe lekcje, bo az przykro patrzec i cie
                        sluchac. Tryska z ciebie zlosc i dopisujesz sie doslownie do kazdego postu, po
                        to aby nawymyslac i naublizac ludziom, ktorych nie znasz. Pewnie ci zaden
                        psychiatra nie moc pomoc. Jak ci nie wstyd. No coz takie cos jak ty to wstydu
                        nie ma. Tylko wyzwiska takie jak buc, pieniacz, duren, itp. Od razu widac, ze
                        sloma wylazi z butow. Nie musisz sie trudzic i wypisywac bredni, bo i tak nikt
                        tego czytac nie bedzie.
                        • eva15 skieruj energię na naukę zamiast na wyzwiska 19.02.07, 01:11
                          Zwracam ci tylko grzecznie uwagę, że marnie znasz polski, biedo. Niepotrzebnie
                          się aż tak wściekasz, lepiej przeznacz tą energię na naukę zamiast na wyzwiska.
                          • lauretta evo nie wyj tak bo az uszy bola, wscieklas sie 19.02.07, 02:08
                            atakujesz jak rotweiler. Trzeba ci zalozyc kaganiec. Juz napisalo ci wiele
                            osob, ze sie pienisz. Padniesz tu na forum z tej wielkiej histerii. Jeszcze raz
                            zwracam ci uwage, ze nie zycze sobie chamstwa. Zwrocilam ci uwage na to, ze
                            caly czas ublizasz ludziom od bucow, durniow, pieniaczy i kretynow. Widac ze
                            brak ci wychowania. Naucz sie troche kultury, bo wstyd mi za ciebie. Tylko
                            smrod po tobie zostaje. Nie odzywaj sie do mnie wiecej!
                    • lauretta Re: eva nie pisz bzdur 19.02.07, 00:34
                      Zwisa to chyba tobie cos miedzy nogami. Przeczytaj najpierw to co komentujesz.

                      Jesli rodzice sa poza domem bo w pracy to nie maja czasu. Od tego jest szkola,
                      zeby uczyc. Ale co z wami rozmawiac jesli sie wstydzicie za granica polskiego.
                      • helmut.berlin Re: eva nie pisz bzdur 19.02.07, 01:37
                        W twoim przypadku to chyba i lepiej jak szkola bedzie uczyc. Ciekawe jest jednak, ze polskiego za granica najbardziej "wstydza" sie ci, ktorzy innych jezykow nie znaja.
                        • fibi1 Re: eva nie pisz bzdur 19.02.07, 15:19
                          A czy uwazasz, ze w twoim przypadku juz za pozno na nauke? Ciekawe jak doszles
                          do swoich podejrzen, ze najwiecej wstydza sie jezyka ojczystego ci, ktorzy nie
                          znaja innych jezykow. Byc moze mowisz o sobie.
                          • helmut.berlin Re: eva nie pisz bzdur 19.02.07, 15:53
                            > A czy uwazasz, ze w twoim przypadku juz za pozno na nauke? Ciekawe jak doszles do swoich podejrzen, ze najwiecej wstydza sie jezyka ojczystego ci, ktorzy nie znaja innych jezykow. Byc moze mowisz o sobie

                            Ciekawy jestem jak "doszles do podejrzenia", ze mowie o sobie?
          • borrka Az mi jakos nieswojo sie zrobilo.... 18.02.07, 02:10
            Ale musze przyznac racje naszej Evci, godnej nastepczyni Wandy Wasilewskiej!

            Krzyk jest o pojedyncze wypadki, tymczasem ogolnie problem jezyka sprowadza sie do malej aktywnosci srodowisk polonijnych w Rajchu, kompletnie zdezintegrowanych, skloconych i pozbawionych koncepcji dzialania.

            Byc moze kiedys, podobno zaraz po wojnie, miala miejsce wrogosc do polskiej imigracji, ale obecnie spotyka sie to raczej wsrod zesklerocialych ausiedlerskich dziadkow nie trzymajacych stolca, a nie urzednikow liberalnego panstwa prawa.
            A juz szczegolnie nie wsrod lewackich nauczycieli z wiecznym kompleksem mutti w BDM.

            Prawda jest , ze NIE MOZNA prowadzic lekcji polskiego dla pojedynczych dzieci, ze ten obowiazek w duzym stopniu obciaza rodzicow.
            • eva15 Mnie jeszcze bardziej.... 18.02.07, 14:46

        • magnusg Ty pienisz eva. 18.02.07, 15:20
          "Dla wszyskich, którzy mieszkają w Niemczech, tu wychowują swe dzieci (mówiące
          jak najbardziej po polsku), znają ten kraj oraz jego na wskroś liberalne
          prawodawstwo i mają przy tym choć trochę uczciwości ten pseudopatriotyczny
          bełkot jest kłamliwy i szkodliwy dla Polski i Polaków w Niemczech. "

          Klamstwo-krytyka wobec polityki Jugendamtow jest powszechna.Czasami na krzywde
          dzieci nie reaguja w ogole,mimo ze o niej wiedza(przyklad KJevina z Bremy), a
          czasami rozbijaja rodziny z blachych powodow.
          To czego dopuscily sie Jugendamty wobec tych Polakow uniemozliwiajac im kontakt
          z dziecmi po polsku to skandal, za ktory odpowiedza przed europejskim sadem w
          Strassburgu.Nota bene racje Polakow bedzie wspierala komisja europejska, ktora
          nie robi tego napewno bezpodstawnie.
          W tym przypadku tutaj obawiam sie, ze nie zrozumialas tekstu, ktory komentujesz.
          Ten facet chce sam placic za nauczycielke.Chodzi tylko o to, zeby nauka
          polskiego byla dla syna potwierdzona decyzja szkoly, bo na inne formy nauki
          polskiego nie zgadza sie matka.Gdyby sie zgadzala, to moglby uczyc syna
          prywatnie.Zrozumialas?
          • eva15 Re: Ty pienisz 18.02.07, 15:29
            Już kilka razy na tym forum pisałam, że Jugendamty nie pracują idealnie, trudno
            to za każdym razem powtarzać. Ale należy ich pracę ULEPSZAC a nie urzędy
            likwidować, bo są jednak potrzebne.

            Nie rozumiesz zasad demokracji. Jej podstawą jest prawo obywatela do skarżenia
            i nie dziwota, że KE to PRAWO popiera, co nie znaczy, że skarżący muszą wygrać
            przed sądem.

            Szkoła NIE jest władna nakazać nauki polskiego. Nie ma do tego
            instytucjonalnych uprawnień. O tym, jakich języków naucza się w szkole,
            decydują Kultusministerien danego landu, dla CAŁYCH szkół/klas a nie dla
            POJEDYNCZYCH uczniów.
            • magnusg Re: Ty pienisz 18.02.07, 15:35
              "Nie rozumiesz zasad demokracji. Jej podstawą jest prawo obywatela do skarżenia
              > i nie dziwota, że KE to PRAWO popiera, co nie znaczy, że skarżący muszą
              wygrać
              > przed sądem."-to ty niestety czegos nie rozumiesz.Tu nie chodzi o poparcie
              prawa do skargi, tylko o poparcie konkretnej skargi po zapoznaniu sie z jej
              merytorycznym podlozem.Rozumiesz ta zasadnicza roznice??

              Kultusminister danego Landu decyduja tylko o liscie jezykow, ktore moga byc
              oferowane w szkolach.Wybor pojedynczych dodatkowych jezykow(poza ustalona n.p.
              obowiazkowa nauka angielskiego) nalezy do poszczegolnych szkol.
              • eva15 Re: Ty pienisz 18.02.07, 15:38

                Dokładnie i najpierw polski musiłaby sięń tam na tej liżcie znaleóć. Atego NIE
                da się uzasadnić potrzebami JEDNEGO (2,3?) ucznia w landzie.
                • magnusg Re: Ty pienisz 18.02.07, 15:43
                  "Der muttersprachliche Unterricht in Nordrhein-Westfalen ist ein Angebot des
                  Landes. Er wird nach seinen inhaltlichen Vorgaben erteilt und steht unter
                  seiner Schulaufsicht. Die Schulbücher bedürfen der Genehmigung durch das
                  Ministerium. Der muttersprachliche Unterricht in Nordrhein-Westfalen
                  unterscheidet sich damit vom so genannten Konsularunterricht in anderen
                  Ländern, der unter der Verantwortung ausländischer Staaten erteilt wird.Das
                  Informationsangebot beinhaltet Organisation, Unterricht, Teilnehmer,
                  Sprachenangebote und Abschluss. Zur Zeit gibt es Angebote in Albanisch,
                  Arabisch, Bosnisch, Farsi, Griechisch, Italienisch, Koreanisch, Kroatisch,
                  Kurmanci, Mazedonisch, Polnisch, Portugiesisch, Russisch, Serbisch, Slowenisch,
                  Spanisch, Tamil und Türkisch."

                  Jeszcze jakies pytania??
                  I tak po kawalku zegnasz sie ze swoja argumentacja.A poniewaz tak chetnie
                  opierasz ja na tym, ze mieszkasz kilka lat w Niemczech, to ja ci powiem, ze
                  mieszkam w Niemczech duzo dluzej niz ty.Chociaz ja sam w przeciwienstwie do
                  ciebie uwazam, ze to o niczym nie swiadczy.
                  • eva15 Re: Ty pienisz 18.02.07, 15:51

                    O co ci chodzi? Przecież jeśli polski JEST doppuszczony do nauczania to jest
                    OK, czy ja twierdzę, że ma być zakazany?

                    Ale po 1. w NR-W to nie znaczy, że w Hamburgu (Landesrecht), po 2.
                    przypuszczalnie jest tak, że musi być jakaś minimalna liczba uczniów, by to
                    zorganizować.
                    • magnusg Re: Ty pienisz 18.02.07, 15:57
                      Twierdzilas, ze nikt nie bedzie dopuszczal polskiego dla 1 czy 2 uczniow, wiec
                      ci udowodnilem, ze juz jest dopuszczony.

                      "Ale po 1. w NR-W to nie znaczy, że w Hamburgu (Landesrecht), po 2.
                      > przypuszczalnie jest tak, że musi być jakaś minimalna liczba uczniów, by to
                      > zorganizować."

                      Wybacz eva-ale ty naprawde chyba nie rozumiesz tekstu, ktory komentujesz.Wiec
                      powtorze ci zdanie z tego tekstu.


                      "Szóstoklasista Filip Kraszewski uczy się w szkole im. Anny Frank w Gütersloh w
                      zachodnich Niemczech. Jego ojciec zażądał od szkoły, by ta zorganizowała dla
                      syna lekcje polskiego. Był gotów za nie sam płacić, znalazł nawet
                      nauczycielkę. "

                      GÜTERSLOH lezy w NRW i dlatego przytoczylem prawo tego Landu.Gdzie ty sobie
                      znalazlas Hamburg pozostanie chyba twoja tajemnica.
                      • caesar_pl Re: Ty pienisz 18.02.07, 17:51
                        nie ucz dziecka polskiego bo sie bedzie cale zycie wstydzil.Znam dzieci Polakow w Niemczech,w NRW.w Bochum i Dortmundzie,do Polski jada by zaszpanowac na dyskotekach.Chlopcy jako Niemcy sa u dziewczyn nr 1...Po za tym te babcie...!,ktore je kochaja i daja forse.Z NIemiec to 200 zl a swojemu na urodziny 50..ha,ha... j
                        • magnusg Re: Ty pienisz 18.02.07, 20:26
                          Wybacz zakompleksiony chlopczyku,ale typki twojego pokroju wywoluja u mnie
                          tylko odczucie wspolczucia i smiech.Lecz kompleksy.
                      • eva15 Re: Ty pienisz 18.02.07, 23:41
                        Zadna tajemnica - drugi taki przypadek jest w Hamburgu, p.Pomorski - pełno go
                        było ostatnio w mediach stąd skojarzenie.

                        Co do NR-W to przypuszczam, że prawo landu przewiduje, iż musi się zebrać
                        jakoaś minimalna liczba dzieci, by lekcje języka mogły się odbywać.

                        PS. Nie uzależniam znajomości Niemiec, czy innego kraju (tylko) od lat tu
                        spędzonych, ale uważam za zabawne,gdy Polacy, którzy nigdy w Niemczech nie
                        mieszkali, usiłują mi tłumaczyć jak tam jest. To się często zdarza.

                        Skąd wiesz, że mieszkasz w Niemczech dużo dłużej niż ja?
                        • magnusg Re: Ty pienisz 19.02.07, 10:27
                          Ten artykul ma sie nijak do casusa Pomorskiego, wiec nie wiem po co tu to
                          wtracasz?
                          "Co do NR-W to przypuszczam, że prawo landu przewiduje, iż musi się zebrać
                          > jakoaś minimalna liczba dzieci, by lekcje języka mogły się odbywać."
                          Zrodlo???
                          Zreszta nawet gdyby tak bylo, to zapominasz, ze tutaj rodzic sam chce ponosic
                          koszty nauki.

                          "Skąd wiesz, że mieszkasz w Niemczech dużo dłużej niż ja?"-bo napisalas, ze
                          mieszkasz kilka lat.
                          • helmut.berlin Re: Ty pienisz 19.02.07, 15:43
                            > Zreszta nawet gdyby tak bylo, to zapominasz, ze tutaj rodzic sam chce ponosic
                            > koszty nauki.

                            To nie musi byc koniecznie argumentem ulatwiajacym cala sprawe, moze nawet ja utrudnia. Czy wyobrazasz sobie jakikolwiek panstwowy system szkolnictwa, do ktorego rodzice mogliby "wpychac" wlasnych nauczycieli albo tez takowych finansowac?
                            • eva15 Re: Ty pienisz 19.02.07, 18:15
                              Naturalnie, to trudna sprawa, ale on tego nie rozumi, że jest tu problem np.
                              turecki i ciągotki nauczania islamu w wersji fundamentalnej poza kontrolą
                              państwa niemieckiego, NA WŁASNY koszt własnymi nauczycielami (z Turcji). A tego
                              właśnie Niemcy nie chcą.
                              • magnusg Re: Ty pienisz 20.02.07, 10:00
                                Dlaczego poza kontrola?Szkola powinna nauczyciela zaakceptowac i w kazdym
                                momemcie mogla by zweryfikowac to co naucza.
                          • eva15 Poszukiwanie źródła 19.02.07, 18:11
                            magnusg napisał:

                            > "Co do NR-W to przypuszczam, że prawo landu przewiduje, iż musi się zebrać
                            > > jakoaś minimalna liczba dzieci, by lekcje języka mogły się odbywać."
                            > Zrodlo???

                            Jakie znowu źródło? Nie rozumiesz znaczenia słowa "przypuszczam"(sic!)?

                            > "Skąd wiesz, że mieszkasz w Niemczech dużo dłużej niż ja?"-bo napisalas, ze
                            > mieszkasz kilka lat.

                            Zródło? Może cytat? Ja nie mogłam tego napisać, bo to nie prawda. Mogłam co
                            najwyżej napisać "dobrych/ładnych parę lat" a to ma już nieco inne znaczenie...
                            • magnusg Re: Poszukiwanie źródła 20.02.07, 10:01
                              Przypuszczac to mozna sobie wszystko.Mnie interesuja fakty, a nie gdybanie.
          • helmut.berlin Re: Ty pienisz eva. 18.02.07, 19:15
            > Ten facet chce sam placic za nauczycielke.Chodzi tylko o to, zeby nauka
            > polskiego byla dla syna potwierdzona decyzja szkoly, bo na inne formy nauki
            > polskiego nie zgadza sie matka.Gdyby sie zgadzala, to moglby uczyc syna
            > prywatnie.Zrozumialas?

            A ty nie widzisz braku logiki w tym o czym tu wspominasz. Faktem jest, ze matka ma prawa rodzicielskie i nie chce dzieciaka uczyc polskiego. Jakby byla nauka w szkole to by prawdopodobnie nie mogla sie sprzeciwic, tak wiec nie mysle, ze jest jak mowisz "ona sie na to zgadza". Wyglada na to, ze matka jest na tyle "sprytna", ze nie zgadza sie z tym na co sie moze nie zgadzac.
      • helmut.berlin Zastanow sie nad tym 18.02.07, 13:24
        Wyobraz sobie taka teoretyczna sytuacje. Twoja siostra, Polka wychodzi za berlinskiego Turka, z paszportem niemeickim, maja dziecko. Rozchodza sie, sad przyznaje matce prawa rodzicielskie. Moze sie zdarzyc np. nastepujace:

        (1) Siostra zostaje w Niemczech i wychowuje dziecko zarowno po polsku jak i niemiecku.
        (2) Siostra "wraca" z dzieckiem do Polski i wychowuje dziecko tylko po polsku

        W obydwoch przypadkach upiera sie turecki ojciec, azeby uczyc dziecko po turecku. Co robimy?

        • k-town To za trudny przyklad dla Polakow, Helmut 18.02.07, 19:43
          To zbyt trudne do przeanalizowania, a poza tym za malo antyniemieckie , wiec
          sie nie nadaje.


          Jest wielu rozsadnych Polakow w Niemczech, ktorzy wiedza z jakiego powodu
          wyjechali z tej wspanialej Polski i do dzis nie chca wracac. Ich dzieci maja
          szanse byc Europejczykami , ktorym obca jest polska zasciankowosc i ograniczone
          myslenie.
          Ale zostali jeszcze w Polsce Polacy , ktorzy nigdy na Zachodzie nie mieszkali i
          maja mizerne pojecie o standardzie zycia w Europie Zachodniej, a przede
          wszystkim nie sa w stanie pojac , ze mozna zyc na dobrym poziomie nawet z
          Niemcami, nawet gdy sie ich nie zwalcza i weszy wroga.
          W koncu jesli sie ktos przenosi do Niemiec to z wlasnej woli,
          PRZYMUSU MIESZKANIA W NIEMCZECH DLA POLAKOW NIE MA.

          Jak sie nie podoba , zawsze mozna wrocic do Polski, kurcze,
          tylko te EURO tak latwo przychodzi, i tak dobrze smakuje, a i nawet pomoc
          socjalna dla Polakow ci wredni Niemcy maja lepsza niz ich ojczyzna dla swoich,
          kurcze lepiej tych Niemcow nienawidziec, czy te Euro tak kochac.......

          Ku....., jak to pogodzic, przeciez wracac do Polski sie nie oplaca......
        • magnusg Re: Zastanow sie nad tym 18.02.07, 20:28
          Jezeli dziecko ma tureckiego ojca, to raczej oczywiste ze powinno miec kontakt
          z kultura tego kraju.
          • helmut.berlin Re: Zastanow sie nad tym 18.02.07, 20:35
            > Jezeli dziecko ma tureckiego ojca, to raczej oczywiste ze powinno miec kontakt z kultura tego kraju.

            Nawet jak dziecko tego ojca nie zna, jak dziecko ma np. 2 lata? Co jest tutaj takie "oczywiste"? Co oznacza kontakt z "kultura" tego kraju?
            • magnusg Re: Zastanow sie nad tym 18.02.07, 20:45
              Twoj przypadek ma sie nijak do tego o ktory tu chodzi.A jak wiadomo kazdy
              nalezy rozpatrywac indywidualnie.Nie widze potrzeby dyskutowania sztucznie
              wymyslonych przyadkow, skoro mamy casus realny.
              • helmut.berlin Re: Zastanow sie nad tym 18.02.07, 23:02
                Przeciez caly czas o tym dyskutujemy, w calej tej dyskusji chodzi byc moze o kilka, kilkanascie "polsko-niemieckich" przypadkow, poza tym troche wiecej z innymi narodowosciami. Kazdy przypadek jest na pewno inny i w jakis sposob unikalny. Dyskusja jednak jest o tym czy jest to sprawa "polityczna" czy tez nie, albo tez czy nalezy z tego robic polityke.
    • ira.nie.siad Moj syn nie zna polskiego 17.02.07, 02:14
      zna angielski, niemiecki, francuski..
      • miroslawkraszewski Re: Moj syn nie zna polskiego 18.02.07, 02:30
        Ja mieszkam w Unii Europejskiej od wielu lat i zauwazam ze jest tutaj wiele
        osob,ktore prawa unijnego nie akceptuja.Niektorzy nie wiedza ze takie istnieje
        i ze maja prawo do nauki i to rowniez nauki swojego jezyka w mowie i w pismie a
        panstwa czlonkowskie maja obowiazek zapewnic dzieciom edukacje jezykowa.

        Niemieckie dzieci maja wiec prawo do nauki niemieckiego,polskie do polskiego a
        rumunskie do rumunskiego i.t.d. niezaleznie gdzie w tej Unii mieszkaja.

        Wietnam i Chiny nie naleza do Unii Europejskiej.Wiele osob o tym nie wie i co
        gorzej niektorzy uwazaja za jezeli mieszkaja w Niemczech to wiedza wszystko
        lepiej i uzurpuja sobie prawo do zabraniania jezyka polskiego bezbronnemu
        nieletniemu polskiemu obywatelowi w imie bezprawia..

        W szkole im Anny Frank w Gütersloh pracuje nawet sekretarka podajaca sie za
        Polke,ktora wraz z pania dyrektor Dr. Obellode zastraszaja dzieci polskie
        uczeszczajace do tej szkoly aby nie uczyly sie polskiego.Pani sekretarka mowi
        wprost - moje wlasne dzieci mowia po polsku to po co maja sie uczyc........SAME
        nie chca.......

        Jezeli sekretarka jest rzeczywiscie Polka,to zostala calkowicie oglupiona albo
        tez zastraszona azeby tak mowic pod grozba wyrzucenia z pracy.A moze pozwolili
        jej tylko mowic z wlasnymi dziecmi w ramach nagrody za zastraszanie innych??
        Nie wiadomo.Moj syn ma kompletny zakaz polskiego.

        Ja uwazam ze wychowywanie polskich dzieci w Niemczech na polakow nieukow przez
        pania dyrektor i sekretarke jest niezgodne z prawem europejskim ,polskim i
        niemieckim.
        • caesar_pl Re: Moj syn nie zna polskiego 18.02.07, 08:43
          A kto ma oplacac nauczycielke polskiego dla twoich dzieci?Mniejszosc niemiecka w POlsce ucza nauczyciele oplacani przez Niemcy.Zapytaj Fotygi,czemu nie chce placic za nauczycielke dla twoich dzieci.Wiesz co ci powie?Polska nie ma pieniedzy wiec niech Niemcy sie o to zatroszcza....
          • bak_on Re: Moj syn nie zna polskiego 18.02.07, 09:10
            Znajomy w Niemczech zaprowadza swojego dzieciaka do szkolki polskiej przy
            konsulacie polskim w Monachium. Ostatnio dowiedzial sie od pracownicy tegoz
            konsulatu, ze wlasciwie niezbyt legalnie, gdyz szkolka ta jest jedynie dla
            dzieci Polakow czasowo przebywajacych w Niemczech, a nie na stale. Czyzby
            dzialania w ramach resortu pani Fotygi?
        • eva15 Opowiadanie Polakom w Polsce bajek o prawie EU 18.02.07, 14:30
          Jakie niby prawo unijne nakazuje szkołom nauczać dzieci w języku kraju ich
          pochodzenia? Proszę o konkretny paragraf zamiast takich opowieści i bełtania
          ludziom w głowach.

          W Niemczech, Francji, Anglii ec. klasy z reguły wyglądają tak, że w ławkach
          siedzi od ca. 5 czasem aż do 10-12 różnych narodowości. I co? Prawo unijne
          nakazuje zatrudniać 12 nauczycieli języka na koszt Bogu ducha winnego
          niemieckiego/francuskiego/angielskiego podatnika, któremu się ci ludzie na łeb
          zwalili nie pytając go o zgodę?

          Jak niby owe "prawo unijne" nakazuje organizować klasy? Czy wszyscy rozmawiają
          ze swymi nauczycielami jeden przez drugiego jednocześnie (w jednym
          pomieszczeniu), czy też podatnik ma obowiązek opłacić 12 pomieszczeń po jednym
          dla każdego ucznia, aby mogli bez mieszania wszystkich języków na raz uczyć się
          własnego?

          Nie ma takiego sądu unijnego który, by wam, kilku skarżącym, przyznał racją. Bo
          nie ma takiego prawa, które miałoby zmuszać państwo do nauczania na własny
          koszt wszystkich możliwych języków, nawet jeśli chodziłoby "tylko" o 27
          języków unijnych.

          Istnieje z całą pewnością prawo DOBROWOLNEGO kultywowania własnego języka i
          przekazywania go swoim dzieciom. To PRZYWILEJ rodziców ale NIE obowiązek.
          Skoro NIKT nie jest w stanie ani zmusić do nauczania ani karać rodziców za to,
          że nie uczą dziecka swego języka, to jakim prawem miałaby być do tego ZMUSZANE
          obce państwo?
          Niby czemu OBCE państwo miałaoby wyręczać rosziców w zachowaniu więzi
          kulturowej z krajem pochodzenia?
          • lauretta Eva! Opowiadasz Polakom w Polsce bajki 18.02.07, 15:31
            To wlasnie ty opowiadasz jakies bajki i do tego jestes niedouczona. Poczytaj
            sobie najpierw o prawie w EU. Nie len sie i nie wymagaj aby ciebie ktos douczal.
            • eva15 Nie MA takiego paragrafu, to jak go przeczytać???? 18.02.07, 15:32

              Możesz mi to wyjaśnić? Udowodnić, że JEST?
              • lauretta evahaha udowadniac? za kogo ty sie uwazasz? buhaha 18.02.07, 15:42
                Nie badz taka leniwa i sobie poszukaj. Pienisz sie caly czas a przyznajesz sie
                ze nie masz zielonego pojecia o paragrafach.
        • oda15 Re: Moj syn nie zna polskiego 19.02.07, 10:15
          Nie masz prawa rodzicielskich, aby wymagac, co Twoj syn moze sie nauczyc, a
          czego nie.
          Oczywiscie istnieje prawo, ktore pozwala na nauke jezyka polskiego. Ale rowniez
          istnieje prawo, ktore zabrania osobym nieprwnym do deydowania o losu dziecku.

          Oda
    • banme1 Re: Niemcy uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 03:53
      tys glupi polak i nikt smiecia nie bedzie uczyc. tys od durnia masz dostac
      nauke, durniu polski.
    • old.european A ja domagam sie, aby wszystkie dzieci w Warszawie 18.02.07, 09:13
      uczyly sie chinskiego.

      Uzasadnienie:

      Tez nie mam praw rodzicielskich.
      Wlasnie sie ucze sam chinskiego i chce z tym dzecmi porozmawiac po chinsku.
      • borrka Re: A ja domagam sie, 18.02.07, 10:08
        Bys pampersy zakladal przed logowaniem sie na forum.
        Zanieczyszczasz, co w twoim wieku fizjologicznie uzasadnione, ale technika medyczna juz tak poszla do przodu ...
        • jankowski1960 Re: A ja domagam sie, 18.02.07, 18:01
          domagam sie zajec z jezyka lemkowskiego na calym Dolnym Slasku
    • maciej.wojewodka Niemcy uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 11:00
      Gdyby zastosowano tu rozwiązania, które zaproponowałem dla paradoksu rozstania
      prawdopodobnie nie byłoby potrzeby powoływania specjalnej polsko niemieckiej
      komisji międzynarodowej.
      O rozwiązania dla paradoksu rozstania przedstawiam na stronie:

      www.goldenline.pl/group_site.php?id=1423

      pod tematem: Paradoks rozstania – opis sytuacji, propozycje rozwiązania,
      zmiana punktu widzenia
      Zapraszam wszystkich do dyskusji na ten i inne tematy, związane z prawami ojca.
      Członkami grupy są ojcowie matki, psychologowie, prawnicy oraz inne
      zainteresowane osoby.
      • miroslawkraszewski nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 12:14
        Konflikty pomiedzy rodzicami sa eskalowane poprzez Jugendamty.Te organizacje
        powinno sie zlikwidowac.Petycja w tej sprawie (zalaczam)zostala przyjeta.Niemcy
        eksportuja idee Jugendamtow w Europie i w Polsce tez znajduja wielu zwolennikow
        wychowywania dzieci w domach dziecka i rodzinach zastepczych.

        Rodzice dziecka powinni rozstrzygac sami o swoim losie i losie dziecka.Gdy
        rozstrzygaja Jugendamty i inne temu podobne instytucje,to chodzi im tylko o
        kompletne rozbicie rodziny w imie rozszerzenia politycznej wladzy nad rodzina i
        w imie profitu przemyslu rozwodowego.

        Polscy rodzice w sprawach rozwodowych nie sa jeszcze tak do konca oglupieni i
        nie sa jeszcze calkowicie w kleszczach tak zwanych organizacji pomocy jak to ma
        miejsce w Niemczech.

        Tutaj zabranianie nauki jezyka dziecku jest nazywane dobrem dziecka i niektore
        matki -Polki mieszkajace w Niemczech sa tez tak oglupione ze takie oglupianie
        dziecka jako dobro dziecka akceptuja.

        PETYCJA

        Petycja
        Dotyczy: antypolskiej, antydemokratycznej i antyeuropejskiej działalności
        organizacji Jugendamtów (Niemcy) i ich likwidacji

        1. Termin Jugendamt jest ze względu na swoją nazwę (Amt - tłumaczone jako
        urząd) zazwyczaj mylnie rozumiany jako urząd państwowy, chociaż są to
        pojedyncze organizacje terytorialne o antydemokratycznym charakterze,
        finansowane przez burmistrza każdej gminy i miasta.
        2. Jugendamty zostały ostatecznie ukonstytuowane przez NSDAP jako lokalne
        organizacje politycznej kontroli, ucisku i germanizacji dzieci i rodzin na
        terenie Niemiec. Jugendamty selekcjonowały i uprowadzały z Polski rasowo
        przydatne dzieci do Rzeszy.
        3. Po wojnie struktury Jugendamtów nie zostały rozwiązane.
        4. Do roku 1952 były one pod kontrolą policji (Ministerstwo Spraw Wewnętrznych)
        i zatuszowały tożsamość 160 tys. uprowadzonych dzieci polskich w rodzinach
        niemieckich.
        5. Obecnie Jugendamty nie podlegają żadnej kontroli państwa i organów
        wykonawczych (Ministerstw, Departamentów itd.)
        6. Burmistrz nie kontroluje Jugendamtów i nie może im narzucić żadnej decyzji ?
        ma obowiązek finansowania.
        7. Decyzje o Jugendamcie może podejmować tylko i wyłącznie wewnętrzna komórka
        Jugendamtu (Jugendamtausschuß), składająca się z polityków. To znaczy Jugendamt
        kontroluje sam siebie.
        8. Ustawowo zadaniem Jugendamtu jest kontrola społeczeństwa w aspekcie dobra
        dziecka (Kindeswohl).
        9. Dobro dziecka (Kindeswohl) nie zostało nigdy, w żadnej ustawie ani w
        przepisie prawnym zdefiniowane, jest więc rozumiane tak jak rozumieją to
        lokalni politycy Jugendamtów.
        10. Każde dziecko i każda rodzina, również obywateli zagranicznych
        przebywających na terenie Niemiec podlega automatycznie pod kontrolę
        Jugendamtu, a dziecko może być w każdej chwili zabrane rodzicom bez podania
        przyczyn. Sąd może być powiadamiany o tym po stworzeniu faktów dokonanych i
        zatajeniu pobytu dziecka.
        11. Jugendamt ma obowiązek koordynowania działalności sądów rodzinnych, szkół,
        przedszkoli oraz wszystkich organizacji dziecięcych, młodzieżowych,
        wychowawczych, sportowych i charytatywnych. Lokalne kompetencje Jugendamtów są
        ważniejsze niż decyzje oddalonych od spraw ministerstw: Ministerstwa
        Sprawiedliwości, Ministerstwa Szkolnictwa, Kultury i Edukacji, Ministerstwa
        Rodziny a nawet sądów.
        12. Jugendamty są zobowiązane do występowania przed sądami rodzinnymi (w roli
        pierwszego rodzica).
        13. Jugendamt jest zobowiązany do udziału we wszystkich sprawach rodzinnych
        jako strona (pierwszy rodzic) i w sprawach może przedkładać sądowi nieprawdę na
        temat biologicznych rodziców dziecka oraz dziecka (w imię niemieckiego dobra
        dziecka).
        14. Jugendamt zawsze działa ustawowo w imię niemieckiego dobra dziecka, dlatego
        popełniane ?w dobrej wierze? kłamstwa Jugendamtu nie są ścigane przez
        prokuraturę.
        15. Jugendamty jako jedyna instytucja w Europie zbierają bez żadnego
        uzasadnienia wszystkie informacje i dane o każdej rodzinie, w której znajdują
        się dzieci w imię niemieckiego dobra dziecka, pomimo, że jest to sprzeczne z
        ustawą o ochronie danych.
        16. Sądom rodzinnym jest ustawowo zabronione podejmowanie decyzji w sprawach
        dzieci i młodzieży bez wcześniejszej decyzji Jugendamtu. Dlatego zależność
        sądów rodzinnych od Jugendamtów ogranicza ich niezawisłość i czyni sądy
        rodzinne pomocnikami i wykonawcami woli Jugendamtów.
        17. Każdy Jugendamt nadzoruje planowe zabieranie dzieci ich biologicznym
        rodzicom i finansuje w ten sposób domy dziecka oraz czysto niemieckich i
        politycznie poprawnych (o nastawieniu nacjonalistycznym) rodzin zastępczych.
        Rachunek za czysto niemieckie wychowanie dzieci pod kontrolą Jugendamtu dostają
        pod groźbą komorniczą rodzice biologiczni.
        18. W rodzinach zastępczych i domach dziecka zabronione są rozmowy i
        kształcenie dzieci w języku polskim. (Prawdopodobnie także i w językach innych
        narodowości.)
        19. Każdy z polskich rodziców jest traktowany jako potencjalny przestępca,
        ponieważ może uprowadzić swoje własne dziecko do Polski. Z tego powodu
        prowadzone są własne rejestry Jugendamtu. Biuro meldunkowe ma obowiązek
        natychmiastowego informowania Jugendamtu.
        20. W mieszanych małżeństwach polsko-niemieckich Jugendamty rozpoczynają
        ingerencję od zabraniania j. polskiego, potem nadzorowania rozmów oraz
        nadzorowania widywania dzieci.
        21. Jugendamty wszelkimi metodami uniemożliwiają naukę j. polskiego dzieciom
        polskim z rozwiedzionych rodzin, tłumacząc, że dziecko jest Niemcem i ma
        mieszkać w Niemczech.
        22. Jugendamty dążą do przymusowej integracji (Zwangsintegration) i ograniczają
        polskim rodzicom widywanie własnych dzieci, co najmniej przez 2 lata, tak żeby
        dziecko ?samo? zrezygnowało z używania j. polskiego, nauki j. polskiego i
        wyjazdu do rodziny do Polski oraz widywania polskich rodziców.
        23. Jugendamt nie respektuje wyroków sądów niemieckich oraz Trybunału
        Europejskiego (Przypadek Görgölu, Haase).
        24. Celowe i planowe wykorzenianie bezbronnych nieletnich obywateli polskich z
        więzi rodzinnych i narodowych oraz oduczanie języka i kultury polskiej jest
        rozumiane przez Jugendamty jako konieczność integracji z narodem niemieckim. W
        Polsce rozumie się to jako wynaradawianie (nationale Säuberung).
        25. Jugendamty stwierdzają szkodliwość języka polskiego i kultury polskiej na
        rozwój dziecka w Niemczech. Jeżeli polscy rodzice krytykują lub nie chcą
        zaakceptować wynaradawiania zabiera się im władzę rodzicielską oraz prawo
        widywania dziecka, uzasadniając że polscy rodzice nie kooperują z Jugendamtem,
        co dyskredytuje ich jako wychowawców i rodziców dziecka.
        26. Niemieckie ?dobro dziecka? znaczy w rozumieniu Jugendamtów i niemieckich
        sądów rodzinnych: zakaz używania i nauczania j. polskiego, zakaz kontaktu z
        polskim rodzicem i rodziną w Polsce, zakaz kształcenia w j. polskim.
        Podobne zakazy dla innych narodowości są znane z prasy.
        27. Od kilku lat wprowadza się Landesjugendamty finansowane z kasy Landów. Są
        to niezależne organizacje nie podegające żadnej kontroli i zajmujące się
        sprowadzaniem dzieci z zagranicy w celu organizowania finansowania procesów
        adopcji. Nie są one jednostkami nadrzędnymi Jugendamtów.

        O dyskryminujących polskich rodziców działaniach Jugendamtu i jego zbrodniach
        przeciw ludzkości, przede wszystkim przeciw dzieciom, o zakazie j. polskiego
        polskim dzieciom w kontaktach z ich polskimi rodzicami oraz o dyskryminacji
        polskich rodziców poinformowani zostali:

        Prezydent RFN, Pan Horst Köhler
        Pani Prof. Dr Gesine Schwan (koordynator rządu niemieckiego ds. współpracy z
        Polską)
        Pani Minister Zypries, Ministerstwo Sprawiedliwości RFN
        Ministerstwo to potwierdza oficjalnie w piśmie z dn. 26.07.2006, sygn. akt.
        3473/6 ? 5 II ? 12 846/2006 podjęcie na nowo po roku 2000 praktyki zakazu j.
        polskiego i uważa je za legalne i uzasadnione.
        Posłowie Bundestagu:
        Pani Claudia Roth, Pani Renate Künast, Pan Volker Beck, Pan Günther Nooke

        Powyżej wymienione udok
        • helmut.berlin Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 13:02
          > Rodzice dziecka powinni rozstrzygac sami o swoim losie i losie dziecka.Gdy
          > rozstrzygaja Jugendamty i inne temu podobne instytucje,to chodzi im tylko o
          > kompletne rozbicie rodziny w imie rozszerzenia politycznej wladzy nad rodzina i w imie profitu przemyslu rozwodowego.

          Moze powiesz mi jak moga rodzice dziecka "rozstrzygac" kiedy nie moga sie miedzy soba dogadac?

        • caesar_pl Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 14:19
          W Niemczech problem Polakow i nauczania do niedawna nie istnial bo jak Fotyga powiedziala - Niemcy Polakow asymiluja.A Jugendamty maja inne problemy niz z zasymilowanymi polskimi dziecmi.W Niemczech sa miliony dzieci Aussländrow ktorzy sie nie asymiluja.Albanczyki,Jugole,Bosniaki,Kurdy to miedzy innymi...
        • eva15 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 14:41
          miroslawkraszewski napisał:

          > Tutaj zabranianie nauki jezyka dziecku jest nazywane dobrem dziecka i nektore
          > matki -Polki mieszkajace w Niemczech sa tez tak oglupione ze takie oglupianie
          > dziecka jako dobro dziecka akceptuja.
          >

          Człowieku, co ty wypisujesz, w to może uwierzyć tylko ktoś, kto Niemiec nie
          zna. Ani mnie ani kilkudziesięciu moim znajomym nikt nigdy nie zabronił uczenia
          dzieci po polsku. Nikt też nie słyszał o takich przypadkach w sobie znanym
          gronie.

          Owszem, znam zresztą tylko kilkoro raptem dzieci, które po polsku już nie
          umieją, ale był to WOLNY wybór ich rodziców(gł. ze Sląska).

          Zapewniam, że wystarczy się dzieckiem zająć a będzie po polsku mówić i żaden
          Niemiec w tym nie przeszkodzi, ani mu to w głowie. Podobnie jak nie w głowie mu
          WYRECZAC w tym rodziców..
          • helmut.berlin Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 14:52
            > Zapewniam, że wystarczy się dzieckiem zająć a będzie po polsku mówić i żaden
            > Niemiec w tym nie przeszkodzi, ani mu to w głowie. Podobnie jak nie w głowie mu WYRECZAC w tym rodziców..

            Mysle, ze tutaj chodzi po prostu o podwazenie (slusznej czy tez nie) decyzji sadu rodzinnego, uzywajac tanich chwytow "propagandowych" i "narodosciowych".

            Jesli rozwiedzeni rodzice nie moga sie dogadac, a jedno z nich ma na mocy wyroku przyznane prawa rodzicielskie, to zaden urzad nie jest w stanie pomoc. Wychowanie dwujezyczne ma bardzo wiele bezsprzecznych zalet, ale wychowanie wymuszone albo w atmosferze sporow i klotni nie jest na korzysc dziecka.

            Z punktu widzenia dobra dziecka, kultywowanie "narodowosci" nie jest najwazniejsze, jesli jest robione "za wszelko cene", najwazniejsze jest szczescie dziecka, moje prywatne zdanie!


            • eva15 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 15:01
              helmut.berlin napisał:
              > Mysle, ze tutaj chodzi po prostu o podwazenie (slusznej czy tez nie) decyzji
              >sa du rodzinnego, uzywajac tanich chwytow "propagandowych" i "narodosciowych".

              Pewnie masz rację, ja również tak podejrzewam, trudno o inną interpretację. Nie
              mniej takie pieniactwo jego kilku autorom i tak nie pomoże (nie tędy droga) a
              setkom tys. (milionom?) Polaków w Niemczech wystawia niepotrzebnie złe
              świadectwo.
              • fibi1 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 21.02.07, 00:29
                > >uzywajac tanich chwytow "propagandowych"

                nauka jezyka polskiego ma byc chwytem propagandowym???


                > mniej takie pieniactwo jego kilku autorom i tak nie pomoże (nie tędy droga) a
                > setkom tys. (milionom?) Polaków w Niemczech wystawia niepotrzebnie złe
                > świadectwo.

                To jest chore!! Zle swiadectwo milionom Polakow? Bo chce uczyc dziecka jez.
                polskiego. Ojej brzuch boli ze smiechu.
            • miroslawkraszewski Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 18:15
              w wielu krajach nie ma jugendamtow a sa rozwody i ludzie sie dogaduja.
              Wymuszanie zabraniania dziecku dwujezycznosci wyrokiem JA i sadu w Gütersloh
              jest wykladnikiem tradycyjnej kultury niemieckiej.

              To jest to niemieckie niewymuszone dobro dziecka.
              • helmut.berlin Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 18:45
                > w wielu krajach nie ma jugendamtow a sa rozwody i ludzie sie dogaduja.

                Masz cos problemy z logika? A co stoi tutaj na przeszkodzie? Jak sie rodzice dogadaja, to zaden Jugendamt sie nie bedzie wtracal. Moze usilujesz tutaj komus wmowic, ze Jugendamt bedzie cos bezwzglednei egzekwowal jak np. matka zgodzi sie azeby ojciec widzial dziecko czesciej niz ma zagwarantowane i bez zadnej kontroli.
              • helmut.berlin Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 18:47
                > Wymuszanie zabraniania dziecku dwujezycznosci wyrokiem JA i sadu w Gütersloh

                Powiedz mi kto wniosl pozew w sadzie? Jak byl to Jugendamt to tylko na prosbe matki.
                • miroslawkraszewski Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 21:27
                  Matka Niemka wychowywala dziecko dwujezycznie i byla z tego dumna ale JA jako
                  pierwszy polityczny urzedowy rodzic niemiecki zakazal matce dwujezycznosci w
                  momencie gdy dziecko zaczelo czytac i pisac po polsku- to znaczy zakazal
                  polskiego i wniosl sprawe z urzedu do sadu.

                  Gdyby matka sie sprzeciwila to dziecko znalazloby sie w czysto niemieckiej
                  rodzinie zastepczej.

                  Jugendamt jest odpowiedzialny od 1939 za wychowanie polityczne kazdego dziecka
                  zamieszkujacego na terenie Niemiec i obecnie reaktywuje sie stara polityke,
                  • helmut.berlin Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 22:57
                    > Matka Niemka wychowywala dziecko dwujezycznie i byla z tego dumna ale JA jako
                    > pierwszy polityczny urzedowy rodzic niemiecki zakazal matce dwujezycznosci w
                    > momencie gdy dziecko zaczelo czytac i pisac po polsku- to znaczy zakazal
                    > polskiego i wniosl sprawe z urzedu do sadu.

                    Widze, ze to smutna historia i nie moge jej napewno oceniac ani tez osadzac. Nie moge jakos uwierzyc, ze Jugendamt zrobil to tak sobie bez powodu. Nie znaczy to, ze powod musial byc wazny czy prawdziwy, ale byc moze jest cos w tej historii o czym nie chcesz albo nie mozesz opowiadac?

                  • oda15 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 19.02.07, 10:19
                    Powiedz prosze wszystko. Znam Ciebie, znam matke i znam caly przypdek. Nikt nie
                    zabranial Filipowi mowic po polsku. Powiedz tutaj, ile nieszczescie przyniosles
                    na cala rodzine. A tu klamiesz i rozgrasz polska karte.
                    Zobaczymy sie w Minden.

                    Oda.
                    • helmut.berlin Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 19.02.07, 10:48
                      Ciekaw jestem co Miroslaw na to odpowie. Byc moze zgadza sie to co przypuszczalem, sa jakies fakty, o ktorych sie tutaj nie mowi. Smutne sa proby upolityczniania takich historii, napewno nei polepsza to napietych stosunkow polsko-niemeickich.
                    • miroslawkraszewski Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 19.02.07, 14:41
                      Oda 15 nie moze sie zaliczac do osob ktore znaja te sprawe ale pomawia mnie
                      tutaj o klamstwo.

                      W kregu moich znajomych sa osoby zorientowane o tym ze w pierwszym na swiecie
                      wysoku sadu AG Gütersloh akta nr 16 F 77/00 juz w roku 2000 pani sedzina Krämer
                      nakazaka wstrzymanie dwujezycznosci (to znaczy j.polskiego) pod grozba zakazu
                      widywania dziecka.

                      Nawet nieznajome osoby z Jugendamtow o tym wiedza bo ten wyrok to precedensowa
                      sprawa publiczna sluzaca do zastraszania innych Polakow w Niemczech aby zmusic
                      ich do dobrowolnego oglupiania swoich dzieci pod grozba zakazu widywania.

                      Rzecznik pani Burmistrz z Gütersloh sie tym chwali wespol z pania Dyrektor
                      szkoly i potwierdza ze jest wielu (kilka tysiecy) polakow w Gütersloh ale z
                      czystrj nieprzymuszonej woli nikt nie chce uczyc sie jezyka polskiego .Ludzie
                      boja sie SAMI czytajac o Filipie Kraszewskim.

                      Dyskryminacja wiec nie istnieje.Sami sie boja mowic i uczyc po polsku.

                      Nikt ich nie musi dyskryminowac.

                      Anna Frank jest najlepszym przykladem tego co sie moze zdarzyc gdy dziecko nie
                      podda sie CALKOWITEJ dobrowolnej asymilacji.

                      Jest tylko taki jedyny Filip Kraszewski ktory chce sie uczyc polskiego ale
                      wystarczy go kilka razy pobic i oblac zimna woda to moze sie wreszcie wole
                      dziecka zlamie.

                      Moze w radio Gütersloh lub RTL bedzie mogl nawet powiedziec do kamery ze
                      zupelnie dobrowolnie nie chce sie uczyc jezyka polskiego bo jest niemieckim
                      polakiem.

                      • helmut.berlin Cos niespojna ta twoja odpowiedz 19.02.07, 15:25
                        Wiele nie wyjasnia. Mnie uderza to, ze mozna co prawda znalezc w sieci wiele odnosnikow do tej sprawy, sa to jednak informacje pochodzace tylko od ciebie. Nieznany jest np. tekst wyroku, do ktorego sie ciage odwolujesz. Nie znane sa tez oficjalne stanowiska Jugendamtu czy innych instytucji, wszystko na zasadzie "ktos cos powiedzial". Mowisz, ze mata "popiera", a nawet z tego cos jest w siecie nie jest to wcale takie jasne.

                        Wiem raczej napewno, ze w Niemczech obywatel nie da sie tak latwo "zastraszyc" jak to to sugerujesz. Byc moze nie ma wielkiej woli wsrod tych "kilku tysiecy" Polakow w Guetersloh albo tez nie potrafia sie zorganizowac.
                        • miroslawkraszewski Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 19.02.07, 18:49
                          Panie Helmut,jest pan inteligentnym czlowiekiem i wie pan gdzie znalezc tekst
                          wyroku??.Podpowiadam - w sadzie w Gütersloh w Jugendamtach(jako podstawa prawna
                          zakazow),w redakcji GW u moich adwokatow ,u ministrow spraw zagranicznych i
                          ministrow sprawiedliwosci obu panstw..oraz u mnie bezposrednio.

                          Sadownictwo i JA nic nie dodadza ani sie nie wypowiedza bo sie juz pisemnie
                          wypowiedzialy i wszyscy od siedmiu lat uwazaja ze zakazywanie j.polskiego
                          polskiemu dziecku przez sady i Jugendamty jest sluszne.Nawet pani prof.Gesine
                          Schwan potwierdza to pisemnie.....wiec chyba ma racje ta najprawdziwsza
                          przyjaciolka polskich dzieci,ale dlaczego ma racje??.

                          ..skoro nikt nigdy nie podal podstawy prawnej tych zakazow.


                          • helmut.berlin Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 19.02.07, 21:51
                            Mysli Pan, ze mam czas na szukanie, albo pisanie do urzedow, powinien byc w sieci jezeli sprawa ma byc jasno przedstawiona i zrozumiana.

                            Polecam zalozenie "wlasnej" strony internetowej, albo tez bloga, nic nie kosztuje. Na tej stronie umiescilbym wszystkie zalaczniki, ktorych publikacja jest dozwolona (niektore dane mozna zamazac).

                            Zamiast atakowac caly system niemiecki, upolityczniac i uogolniac sprawe, skoncentrowal bym sie na tym pojedynczym konkretnym przypadku, wtedy szanse na wyjasnienie czy tez rozwiazanie (jesli takowe jest mozliwe) beda napewno wieksze.

                            Tak jak na razie te sprawe rozumiem, matka ma prawa rodzicielskie i matka (wbrew temu co Pan twierdzi?) wcale nie walczy o te nauke.

                            • miroslawkraszewski Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 20.02.07, 01:46
                              Szanowny Panie Helmut.sprawa jest w miare jasna.
                              Dziecko ma zabronione dwujezyczne wychowanie (polskiego)wyrokiem sadu z roku
                              2000.

                              Czego pan nie rozumie??


                              System niemieckiego JA (o kazdemu znanym podlozu nazistowskim )atakuje moje
                              dziecko, matke dziecka i ojca dziecka i bez najmniejszych skrupulow dopuszcza
                              do permanentnego lamania prawa od roku 2000.

                              Gdzie pan sie dopatrzyl tego ze ja kogos atakuje?

                              czego pan jeszcze nie rozumie??
                              • helmut.berlin Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 20.02.07, 01:59
                                > System niemieckiego JA (o kazdemu znanym podlozu nazistowskim )atakuje moje
                                > dziecko, matke dziecka i ojca dziecka i bez najmniejszych skrupulow dopuszcza
                                > do permanentnego lamania prawa od roku 2000.

                                Bzdura i wymijajace odpowiedzi. Nikt nie widzial zadnej wypowiedzi matki natomiast na tej stronie:

                                www.vaeter-aktuell.de/erfahrungsberichte/2003-Miroslaw-Kraszewski/welcome.htm
                                znalazlem taki tekst:
                                "Andrea Kraszewski an die Tür gelehnt, beobachtet gleichgültig die Begrüßung, lässt den Ehemann nicht ins Haus"

                                Jezeli w tym przyjaznym dla Pana artykule pisze sie, ze matka "sie obojetnie przypatruje" i "meza do domu nie wpuszcza" to nalezy, takze dla dobra dziecka, przedstawic sprawe nalezycie.
                                Dla mnie nei wyglada na to, ze matka czuje sie "atakowana" przez system.
                          • oda15 Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 20.02.07, 12:05
                            Dlaczego Pan nie pisze, o co chodzi? Pan zostal pozbawiony _praw
                            rodzicielskich_. I to nie z powodu pochodzenia polskiego lub chec rozmawiania po
                            polsku. Caly spor o jezyk toczy sie na drugim biegunie. Jest to juz jakby
                            tematem zastepczym, gdzie Pan rozegra narodowa karte, poniewaz jesli chodzi o
                            prawa rodzicielskie Pan juz nie ma zadnych argumentow. Toczy sie walka na t.zw.
                            'Nebenschauplatz' aby odwrocic uwage od tego.
                            Pan nie ma juz prawa decydowac o tym, jak filip bedzie wychowany i co sie nauczy
                            -kropka-

                            A Pan udaje, ze tu chodzi o specyfyke polska. Nie. Tu chodzi jedynie o to, ze
                            Pan chce nadal decydowac o swoim synku. Jezyk polski jest do tego dobrym
                            srodkiem, poniewaz jest Pan Polakiem i ma Pan cudowna argumentacje o rzekomej
                            dyskryminacji. Gorzej juz by bylo, jeli Pan przyszlo by do glowy zadac od
                            szkoly, aby panski syn ma wybierac n.p. Physik Leistungskurs na 'Anne Frank'.
                            Tez szkola by odmawiala - z tych samych powodow.

                            Oda
                            • miroslawkraszewski Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 20.02.07, 18:44
                              Pani dyrektor Dr.Jutta Obellode powiedziala do kamer TVP ze matka dziecka -
                              Niemka nie zyczy SOBIE (dziecku) nauki jezyka polskiego i nalezy to
                              respektowac.

                              A co bedzie gdy ta sama matka Niemka nie bedzie SOBIE zyczyla od jutra
                              udzielania dziecku nauki jezyka niemieckiego?

                              Czy pani dyrektor Dr.Jutta Obellode zaprzestanie nauczania jezyka niemieckiego?
                              Mysle ze nie.Dlaczego??

                              Bo jest to wlasnie planowa dyskryminacja jednego z jezykow dziecka z zamiarem
                              dyskryminacji narodowosciowej i zostalo to wyraznie powiedziane w czasie
                              posiedzenia komisji petycji Parlamentu Europejskiego w Brukseli dnia
                              30.01.2007.

                              Rzad niemiecki musi sie do tego pytania ustosunkowac - Jakim prawem zabrania
                              sie dziecku edukacji wlasnego jezyka skoro jest mozliwe jego nauczanie.

                              Prawo rodzicielskie zostalo mi zabrane aby bezproblemowo wynaradawiac dziecko -
                              bo nie chcialem sie dobrowolnie zastosowac do wytepiania jezyka polskiego
                              mojemu dziecku przez Jugendamt i Schulamt - bylem niekooperatywny w tym
                              procesie ktory nazywa sie Nationale Säuberung - Deutsche Leitkultur.

                              Czy popiera pani wytepianie polskosci wszelkimi metodami, czy tylko tymi
                              chwilowo tutaj urzedowo dostepnymi??Bo metody jak Pani wie sa bardzo rozne.

                              Jestem pewny ze Pani sie na tym bardzo dobrze zna jak to robic i dla Pani jest
                              to tylko gra w karty narodowe w celu niszczenia edukacji dziecku.

                              • helmut.berlin Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 20.02.07, 18:59
                                Drogi Panie Kraszewski, ja nie mam zadnego zamiaru Pana zgnebiac czy tez zwalczac albo nawet krytykowac. Musze jednak objektywnei przyznac, ze starajac sie zrozumiec Panska argumentacje, przestaje sie powoli dziwic.

                                Dalej brak odpowiedzi na podstawowe pytanie, co sadzi o tym wszystki matka?

                                > Pani dyrektor Dr.Jutta Obellode powiedziala do kamer TVP ze matka dziecka -
                                > Niemka nie zyczy SOBIE (dziecku) nauki jezyka polskiego i nalezy to
                                > respektowac.

                                Czyzby oznaczalo to insynuacje, ze mowi sie za matke, byc moze beldnie. Dlaczego nie zacytuja Pan matki dziecka zamiast pani "dyrektor"?

                                > A co bedzie gdy ta sama matka Niemka nie bedzie SOBIE zyczyla od jutra
                                > udzielania dziecku nauki jezyka niemieckiego?

                                Zyje Pan tak dlugo w Niemczceh i nie zna odpowiedzi?

                                > Czy pani dyrektor Dr.Jutta Obellode zaprzestanie nauczania jezyka niemieckiego? Mysle ze nie.Dlaczego??

                                Bo takie jest prawo, dzieci podlegaja obowiazkowi szkolnemu. Znane sa, scigane pzrez prawo, przypadki propb unikania tego np. przez rozne sekty.

                                > Rzad niemiecki musi sie do tego pytania ustosunkowac - Jakim prawem zabrania
                                > sie dziecku edukacji wlasnego jezyka skoro jest mozliwe jego nauczanie.

                                Nalezaloby sie zastanowic co to jest "wlasny jezyk"? Dogadaj sie Pan do cholery z matka i zorganikujcie wspolnie nauke poza szkola. Zaden JA wam w tym nei przeszkodzi. Wiem, ze odpowiedz bedzie znow wymijajaca, bo prawdopodobnie matka nie jest zainteresowana. "Pech gehabt" ale "man kann nichts machen"...




                                • miroslawkraszewski Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 21.02.07, 01:21
                                  Szanowny Panie Helmut,
                                  matka wypowiedziala sie w wywiadzie do Gazety wyborczej dyplomatycznie ze od
                                  czasu wyroku sadu w roku 2000 dziecko nie mowi po polsku.(no bo sad i JUGENDAMT
                                  tego zakazali)

                                  Najlepiej niech pan do matki dziecka zadzwoni zadzwoni i sie spyta zamiast mnie
                                  zasypywac takimi pytaniami na ktore juz odpowiedzialem.Mysle ze jest pan za
                                  malo dociekliwy i jednostronny i pyta tylko mnie.

                                  A pani dyrektor musi zwalic wine na matke bo to nieladnie jest powiedziec ze
                                  dziecko ma zabronione polskiego wyrokiem kolesi z JA i Sadu RODZINNEGO a ona
                                  takie wyroki preferuje w imie (dzis niepisanego) prawa narodu niemieckiego.
                                  Ona bala sie klamac przed sadem i nie przyszla w ogole na sprawe sadowa bez
                                  zadnego usprawiedliwienia.Dlatego pojechalismy z TV do niej do szkoly po
                                  zakonczonej rozprawie.

                                  Panie Helmut ,przypominam ze zyjemy w Europie i nasze dzieci maja inne prawa
                                  niz my a dzisiejsi nauczyciele tez inne obowiazki niz nasi nauczyciele.

                                  Prosze zadzwonic do komisarza EU do sprawy jezykow to sie pan dowie co to jest
                                  wlasny jezyk w znaczeniu prawa europejskiego, skoro pan tego pojecia nie
                                  rozumie.

                                  Tam rowniez sie pan dowie co to jest dyskryminacja wlasnego jezyka skoro mi pan
                                  nie wierzy ,lub to sie to panu nie miesci we wlasnej glowie.






                                  • helmut.berlin Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 21.02.07, 09:58
                                    Drogi Panie Kraszewski
                                    staram sie zrozumiec te konkretna sprawe i byc moze sluzyc rada. Nie jestem jednak ani detektywem ani dziennikarzem, nie mam tez czasu azeby tropic i dzwonic po osobach ze sprawa zwiazanych.

                                    Uwazam, ze jak Pan wybral publiczne forum to oczekuje Pan jakichs rezultatow, dlatego nalezy przedstawic wszystkie fakty tak jak sa. Decydujace jest tutaj chyba stanowisko matki.

                                    Mowienie, ze matka "dyplomatycznie" (czyli wymijajaco) cos powiedziala, dalej nie odpowiada na pytanie czy matka popiera te inicjatywe. Z opisu w vaeter-aktuell wynika, ze matka sprzeciwia sie temu satanowczo.

                                    www.vaeter-aktuell.de/erfahrungsberichte/2003-Miroslaw-Kraszewski/welcome.htm
                                    Czyli mamay tutaj dwie mozliwosci, albo matka rzeczywiscie popiera nauke syna, w takim przypadku ma Pan absolutnie racje, ze dzieje sie cos niesprawiedliwego.

                                    Jesli jednak matka nie popiera tego to sprawa wyglada zupelnie inaczej np. odpowiedz na pytanie czy dziecko ma prawo do nauki jezyka ojca, ktorego pozbawiono praw rodzicielskich oraz czy wladze sa zobowiazane taka nauke umozliwic.

                                    pozdrawiam

                                    • monela Helmut uwazam, ze przeoczyles cos waznego 21.02.07, 12:10
                                      > wiedz na pytanie czy dziecko ma prawo do nauki jezyka ojca, ktorego
                                      pozbawiono
                                      > praw rodzicielskich oraz czy wladze sa zobowiazane taka nauke umozliwic.

                                      Helmut zastanow sie co ma jedno z drugim. Dziecko jest tez obywatelem polskim,
                                      a wiec ma prawo do nauki polskiego. Powinien miec takie prawo jak wszystkie
                                      inne dzieci, bez wzgledu na to, czy rodzice sie rozwiedli czy nie. Osobiscie
                                      uwazam, ze JA dziala na szkode dziecka w tym przypadku, dlatego ze dziecko
                                      pragnie uczyc sie jez.polskiego.

                                      Pozatym to, ze opieke nad dzieckiem powierzono matce to jeszcze nic nie znaczy.
                                      I napewno nie moze to byc powodem zakazu jez.polskiego jak nie powinno miec
                                      wplywu na to, czy dziecko bedzie uczyc sie polskiego czy nie. To sa zupelnie
                                      rozne sprawy.
                                      • helmut.berlin Re: Helmut uwazam, ze przeoczyles cos waznego 21.02.07, 12:29
                                        > Helmut zastanow sie co ma jedno z drugim. Dziecko jest tez obywatelem polskim, a wiec ma prawo do nauki polskiego.

                                        "Powierzenie opieki matce" jak ty to nazywasz oznacza, ze tylko ta matka moze sie o prawa dziecka upominac dopoki dziecko nie jest pelnoletnie. Jugendamt i inne urzedy, z urzedu czuwaja nad dobrem dzieci w przypadku jak rodzice swoich obowiazkow nie wypelniaja. Ani prawo niemieckie ani tez prawo zadnego innego kraju nie wymaga obowiazkowej nauki jezyka tego rodzica, ktory nie ma praw rodzicielskich. Jest oczywiste, ze pan Kraszewski domaga sie od panstwa niemieckiego zmiany prawa. Zmiana prawa to nei jest prosta sprawa. Przeczytaj co napisalem tutaj:

                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=57435759&a=57556215
                                        • monela Re: Helmut uwazam, ze przeoczyles cos waznego 21.02.07, 14:02
                                          > owiazkow nie wypelniaja. Ani prawo niemieckie ani tez prawo zadnego innego
                                          kraj
                                          > u nie wymaga obowiazkowej nauki jezyka tego rodzica, ktory nie ma praw
                                          rodzicie
                                          > lskich. Jest oczywiste, ze pan Kraszewski domaga sie od panstwa niemieckiego
                                          zm
                                          > iany prawa

                                          Piszesz o obowiazkowej nauce jezyka rodzica. Ja nie wiem skad to wziales. Do
                                          tej pory nikt nie pisal o obowiazkowej nauce tylko o tym, ze dziecko chce sie
                                          uczyc jezyka polskiego.

                                          Przeczytalam co napisales i w takiej sytuacji, ktora przedstawiles nie widze
                                          powodu, aby dziecku zakazac nauki jez. tureckiego, jezeli dziecko jest turkiem
                                          i jego ojciec. Jeszcze od nauki dodatkowego jezyka nic nikomu sie nie stalo.
                                          Jeszcze nie bylo slychac n.p. o uszczerbku na zdrowiu. Chodzi tylko o dobra
                                          wole niektorych urzedow.


                                          • helmut.berlin Re: Helmut uwazam, ze przeoczyles cos waznego 21.02.07, 21:03
                                            > tej pory nikt nie pisal o obowiazkowej nauce tylko o tym, ze dziecko chce sie
                                            > uczyc jezyka polskiego.

                                            Kraszewski pisal, za siebie, za matke i za dziecko. Innej wersji nie znamy.

                                            > Przeczytalam co napisales i w takiej sytuacji, ktora przedstawiles nie widze
                                            > powodu, aby dziecku zakazac nauki jez. tureckiego, jezeli dziecko jest turkiem i jego ojciec.

                                            Widzisz to moze byc fizycznie niemozliwe, jak ojciec ma np "przydzielone" 2 godziny tygodniowo widzenia.

                                            Wszystko co chce przez te cala dyskusje powiedziec jest to, ze mimo rozwodu jest mozliwa doskonala wspolpraca miedzy rodzicami i bylymi malzonkami. Wiem dobrze bo w ten sposob wychowalismy z byla zona jedno dziecko. Jak (byli) malzonkowie nie moga sie dogadac, tak jak najwidoczniej w tym przypadku, to zadne pretensje pod adresem Jugendamtow i innych instytucji nie pomoga. Nie wiem kto jest "winny" w przypadku Kraszewskich io nie moja sprawa to oceniac, prywatnie mam jednal swoje zdanie.







                                        • miroslawkraszewski Re: Helmut uwazam, ze przeoczyles cos waznego 21.02.07, 19:00
                                          Panie helmut,

                                          Kto panu tykich glupstw naopowiadal ze na skutek powierzenia opieki
                                          rodzicielskiej tylko matka moze sie upominac o prawa dziecka?Panscy
                                          pracodawcy??czy tez nie potrafi pan samodzielnie myslec??

                                          Jezeli dziecko jest dyskryminowane ,albo pies na ulicy jest bity to
                                          ma pan prawo zareagowac jako Helmut obywatel EU.
                                          Ja domagam sie respektowania - a nie lamania istniejacego prawa.

                                          Co pan panie Helmut cos wypisuje o zmianie prawa??

                                          No tylko pan chyba nie zareaguje tylko bedzie sie pytac czy pan moze
                                          i gdzie jest taki przepis i prawo.

                                          Co pan panie Helmut cos wypisuje o zmianie prawa??
                                          • helmut.berlin Re: Helmut uwazam, ze przeoczyles cos waznego 21.02.07, 20:56
                                            Panie Kraszewski
                                            jest pan niby lekarzem, niech pan poczyta albo da koledze poczytac co pan tutaj wypisuje. Unwazam, ze powinnismy skonczyc te jalowa dyskusje. Powoli pzezstaje sie dziwc, ze wszyskie decyzje urzedow byly dla pana niekorzystne.

                                            > Jezeli dziecko jest dyskryminowane ,albo pies na ulicy jest bity to
                                            > ma pan prawo zareagowac jako Helmut obywatel EU.
                                            > Ja domagam sie respektowania - a nie lamania istniejacego prawa.

                                            Miesza pan znowu pojecia, poza tym jako typowo swiezo upieczony obywatel EU ma pan sklonnosci do "wyciagania rodzynek z ciasta".
                                          • oda15 Re: Helmut uwazam, ze przeoczyles cos waznego 22.02.07, 08:52
                                            Panie Miroslawie, prosze mi pokazac przepis, ktore mowi o tym, ze dziecko ma
                                            prawo do nauki przedmiotow _dodatkowych_ wbrew woli rodzicow. Przeciez to, o
                                            czym Pan mowi nie ma niczego wspolnego z Europa i prawami dziecka. Chodzi tu
                                            wylacznie o _zajeciach_ w szkole. I nie ma takiego prawa unijnego, ktore mowi o
                                            tym, ze dziecko, ktore chce sie uczyc ojczystego jezyka _musi_ to uczynnic w
                                            szkole. To, co w szkole jest dodatkowo lezy w zakresie decyzji rodzicow. Conie
                                            zabrania dziecku nauczyc sie polskiego w domu.

                                            Oda
                                      • oda15 Re: Helmut uwazam, ze przeoczyles cos waznego 22.02.07, 08:46
                                        Dziecko ma prawo, ale w zakresie decyzji rodzicow. Jesli moje dzieci postanowia
                                        uczyc sie w szkole jezyka polskiego. A ich tato (Polak) nie zyczy sobie tego,
                                        n.p. bo uwaza, ze dzieci beda zbyt obciazone nauka, to szkola nie moze to
                                        uczynnic wbrew woli rodzicow.

                                        Oda
                                  • oda15 Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 22.02.07, 08:44
                                    Pan ma racje: dzieci maja prawo. Ale rodzice rowniez. A jesli dziecko nie jest
                                    pelnoletni, to rodzicy, ktore maja prawa rodzicielskie decyduja o nauce swojego
                                    dziecka. Jesli dziecko sobie decyduje, ze nie bedzie bral udzial na religii,
                                    przedmiot, ktory jest rowniez nieobowiazkowo, to rodzic moze o tym decydowac, ze
                                    _musi_ brac udzial. Ale decyduje o tym rodzic, ktory ma prawo rodzicielskie.
                                    Szkola nie moze narzucac czegos, co jest dobrowolnie wbrew woli rodzicow.


                                    Oda
                              • oda15 Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 22.02.07, 08:40
                                Jezyk niemiecki w szkolach niemieckich jest _obowiazkiem_. Nauczanie jezyka
                                polskiego nie jest obvowiazkiem. Jesli rodzicy tego zycza, to moze to byc
                                zorganizowane - pod pewnymi warunkami. Ale nie wystarczy, ze tato, ktory juz nie
                                ma praw rodzicielskich sobie to zyczy.
                                Prawo rodzicielskie zostaly odebrane z innego powodu. Ale o woli Pan tu juz nie
                                pisac;) Przeciez latwo zacytowac z werdyktu, dlaczego Pan juz nie ma prawo
                                decydowac o wychowanie swojego syna, nie?

                                Oda
                                • eat.putsy Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 22.02.07, 10:00
                                  Chyba jasne, że ten pan próbuje okręznymi drogami czegoś, co mu sie nie udało normalnie. Robi z własnego nieszczęścia czy niepowodzenia aferę państwową. Pani Fotyga, prawdopodobnie bez sprawdzenia faktów, wykorzystuje ten fakt jako argument w swojej dyskusji.
                                  • fibi1 Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 22.02.07, 10:18
                                    oda 15 i eat.pusty ! Snujecie tylko same domysly. oda 15 domyslasz sie co jest
                                    w werdykcie choc nie masz o tym zapewne pojecia i wiesz dobrze, ze to i tak z
                                    nauka jez.polskiego nie ma nic wspolnego. Caly czas sciagasz dyskusje na bok.
                                    • helmut.berlin Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 22.02.07, 10:26
                                      > oda 15 i eat.pusty ! Snujecie tylko same domysly.

                                      Napewno sa to tylko domysly ale w tym konkretnym przypadku ten werdykt moze miec wiele wspolnego z ta sprawa. Jakby sie ten pan dogadal z byla zona to nic nie staloby na przeszkodzie, azeby dziecko uczylo sie polskiego.
                                    • oda15 Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 22.02.07, 11:06
                                      fibi1 napisała:

                                      > oda 15 i eat.pusty ! Snujecie tylko same domysly. oda 15 domyslasz sie co jest
                                      > w werdykcie choc nie masz o tym zapewne pojecia i wiesz dobrze, ze to i tak z
                                      > nauka jez.polskiego nie ma nic wspolnego. Caly czas sciagasz dyskusje na bok.

                                      Nic nie stoi na przeszkodzie dla tego Pana, aby zacytowal tu, dlaczego mu
                                      odebrano prawa rodzicielskie. Narazie Pan Kraszewski az do bolu otwarty mowi o
                                      wszystkich sprawach zwiazane z jezykiem. Ale to dopiero by bylo skandalem! Nie?
                                      Wobec tego niemozliwosc nauki jezyka polskiego w szkolach to male piwko.
                                      Ja tu zyje od urodzenia, moje dzieci sie ucza polskiego i znam wielu
                                      rozwiedzonych binacjonalnych malzenstw.
                                      To nie dyskusja na bok, poniewaz werdykt decydujacy o pozbawieniu praw
                                      rodzicielskich jest przyczynna tego, ze dzis za Filipa decyduje jedynie matka.

                                      Oda
                                      • fibi1 Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 22.02.07, 11:40
                                        Powiem krotko, ze nastapilo pogwalcenie praw dziecka. Jestem osoba postronna i
                                        patrze na to z boku.
                                        • oda15 Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 22.02.07, 11:49
                                          O ile rozumiem akt oskarzenia, to chodzi tu wylacznie o praw, ktory sie ojciec
                                          domaga.

                                          Oda

                                          fibi1 napisała:

                                          > Powiem krotko, ze nastapilo pogwalcenie praw dziecka. Jestem osoba postronna i
                                          > patrze na to z boku.
                                          • fibi1 Re: Cos niespojna ta twoja odpowiedz 22.02.07, 15:41
                                            www.polenflug.de/index.php?option=com_simpleboard&func=view&catid=19&id=57
          • jankowski1960 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 14:53
            sam w Niemczech slyszalem:
            ... cicho, cicho ... nie mow po polsku. to straszne, ale duzo jest tej
            nazistowskiej mentalnosci i jej wplywu na wspolczesne spoleczenstwo niemieckie,
            przy czym prym wioda zgermanizowani Slazacy...!
            • eva15 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 14:58
              jankowski1960 napisał:

              > sam w Niemczech slyszalem:
              > ... cicho, cicho ... nie mow po polsku. to straszne, ale duzo jest tej

              Owszem też to słyszałam ale NIGDY od Niemców. Tak szepczą do siebie niektórzy
              Polacy.

              Wielkokroć mówiłam/mówię normoalnie głośno po polsku, zwłaszcza gdy mam
              odwiedziny z PL. Nigdy jestzcze żaden Niemiec nie zrócił mi z tego powodu uwagi.
              • jankowski1960 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 14:59
                ALE ZWRACAL NA WAS UWAGE I W CHARAKTERYSTYCZNY SPOSOB ROZDLADAL SIE KRECAC GLOWA
                • eva15 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 15:02
                  jankowski1960 napisał:

                  > ALE ZWRACAL NA WAS UWAGE I W CHARAKTERYSTYCZNY SPOSOB ROZDLADAL SIE KRECAC
                  GLOWA

                  Tego się dopiero od ciebie dowiedziałam.
                  • jankowski1960 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 15:05
                    jesli chcesz mozesz dowiedziec sie kilku innych ciekawych rzeczy.
                    Niemcy proponuja nam jedynie zmodyfikowana wersje germanizacji. Dzis za polski
                    jezyk nie idziesz wprawdzie do gazu, ale nie wesolo zyje sie tam Polakom.
                    • eva15 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 15:11
                      Czy mieszkasz w Niemczech?
                    • helmut.berlin Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 15:12
                      > jezyk nie idziesz wprawdzie do gazu, ale nie wesolo zyje sie tam Polakom.

                      Zyje sie nie tylko wesolo ale czasem nawet dostatnio, jak sie kims jest albo cos umie. Jak zaczynalem swoja "kariere" w Niemczech, to w biurze konstrukcyjnym, w ktorym pracowalem byli (a bylo dawno temu) Wegrzy, Rumuni, Austriacy, Anglicy, Polacy i Amerykanie. Wszyscy byli inzynierami i nikt nie czul sie gorzej od Niemcow, zarobki byly dla wszystkich takei same.
                  • eva15 myślenie Polaka o tym, co myśli Niemiec 18.02.07, 15:11
                    Rzecz w tym, że w Niemczech jest ponad 6 mln obcokrajowców, co 4. rodzące się
                    wNiemczehc dziecko ma choć jednego rodzica obcego pochodzenia, czyli dziadkowie
                    niemieccy mają nie do końca niemieckie wnuki, szkoły, miejsca pracy i ulice
                    pełne są ludzi o mało niemieckim wyglądzie.

                    Niemcy od dziesięcioleci są do tego PRZYZWYCZAJENI, że na ulicy, czy w sklepie
                    słychać DZIESIATKI języków obcych. Gdyby za każdym razem mieli kręcić głową, to
                    ta dawno już by im się urwała. To są bardzo polskie projekcje, nie mające
                    odbicia w codzienności niemieckiej. A już na pewno nie w dużych miastach. Może
                    jeszcze co najwyżej na głuchej prowincji, ale tam z kolei obcokrajowców mało.
                    • jankowski1960 Re: myślenie Polaka o tym, co myśli Niemiec 18.02.07, 15:17
                      ja problem germanizacji widze w perspektywie historycznej. w sredniowieczu za
                      jezyk slowianski, wendyjski - jak mowili Niemcy, grozila kara smierci. jeszcze
                      w XIX wieku na Slasku osoba nie mowiaca po niemiecku nie miala prawa do slubu
                      (dzis jest to jedno z praw czlowieka). gdzie sa Luzyczanie? dzis za wendyjski
                      wprawdzie nie idzie sie do gazu, ale jest tyle innych sposobow nacisku
                      germanizacjnego...
                      • eva15 Re: myślenie Polaka o tym, co myśli Niemiec 18.02.07, 15:19
                        Od myślenia historycznego jest polski rząd, niczym innym się nie zajmuje.
                        My rozmawiamy o dzisiejszych Niemczeh- czy mieszkasz w nich, bo ja tak i tego
                        ucisku nie odczuwam. Jak ty go odczuwasz, na czym to polega?
                        • jankowski1960 Re: myślenie Polaka o tym, co myśli Niemiec 18.02.07, 15:23
                          przyjedz do Niemiec na autem na Polskich numerach, zobaczysz, co oznacza ucisk
                          narodowosciowy w wykonaniu kulturalnach niemieckich policjantow od
                          Brandenburgii po Nadrenie...
                          zawodowo czesto jestem w Niemczech
                          • eva15 Re: myślenie Polaka o tym, co myśli Niemiec 18.02.07, 15:31

                            Ależ dość często mi się to zadarza, bo często mam odwiedziny z PL. Jeździmy po
                            mieście, robimy zakupy OD LAT już. I NIC.
                            • jankowski1960 Re: myślenie Polaka o tym, co myśli Niemiec 18.02.07, 15:36
                              to co mowisz to samozaklamanie... niestety
                              • eva15 Re: myślenie Polaka o tym, co myśli Niemiec 18.02.07, 15:39

                                Rzecz w tym, że właśnie nie zamierzam dla twego zadowoloneia zakłamywać
                                rzeczywistości.
                        • jankowski1960 Re: myślenie Polaka o tym, co myśli Niemiec 18.02.07, 15:24
                          mysle, ze kazdy czlowiek winien i ma prawo byc historykiem

                          a polski rzad dzis - to banda idiotow
                        • lauretta Od myślenia historycznego jest polski rząd,eva hah 18.02.07, 15:39
                          hahaha Widzisz jaka jestes ograniczona. I chcialabys oglupiac innych.
                          Chcialabys zabronic rozmawiac innym. Widzisz nie akceptujesz innego zdania jak
                          tylko twoje jednostronne. Mow o sobie i daj innym rozmawiac. Nie kompromituj
                          sie dalej, bo chcialabys dyktowac kto i jak ma myslec a nawet to jak rzad ma
                          myslec. Puknij sie jak masz w co.
                • helmut.berlin Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 15:08
                  > ALE ZWRACAL NA WAS UWAGE I W CHARAKTERYSTYCZNY SPOSOB ROZDLADAL SIE KRECAC GLOWA

                  Widzisz, nie znasz wogole Niemcow. Ja kiedys trafilem we wschodnim Berlinie przez przypadek do knajpy najwidoczniej opanowanej przez skinow, nie wiem czy od razu nazistow. Jak sie dowiedzieli, ze jestem "Polakiem" to nie tylko nie skopali mnie ale mielismy calkiem ciekawa dyskusje, w ktorej niekoniecznie sie zgadzalismy ale nie bylo zadnego powodu ani do klotni ani do bojki.

                  • eva15 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 15:14
                    helmut.berlin napisał:

                    > Widzisz, nie znasz wogole Niemcow. Ja kiedys trafilem we wschodnim Berlinie
                    >przez przypadek do knajpy najwidoczniej opanowanej przez skinow, nie wiem czy
                    >od razu nazistow. Jak sie dowiedzieli, ze jestem "Polakiem" to nie tylko nie
                    >skopal

                    Dokładnie. A ja kilka miesięcy temu była z 1 Polakiem i 2 Niemcami w znanym,
                    rzekomo "kulturalnym" łódzkim pubie i tam właśnoe kilku pijanych studentów
                    odczuło ni stąd ni z owąd, słysząc niemiecki, przemożną potrzebę oddwetu za
                    zabory i przegrane wojny... Z trudem opanowano sytuację z pomocą wykidajły i
                    szefa lokalu. Co tacy Niemcy mogą o Polsce pomyśleć?
                  • jankowski1960 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 15:26
                    helmut.berlin napisał:

                    > > ALE ZWRACAL NA WAS UWAGE I W CHARAKTERYSTYCZNY SPOSOB ROZDLADAL SIE KRECA
                    > C GLOWA
                    >
                    > Widzisz, nie znasz wogole Niemcow. Ja kiedys trafilem we wschodnim Berlinie
                    prz
                    > ez przypadek do knajpy najwidoczniej opanowanej przez skinow, nie wiem czy od
                    r
                    > azu nazistow. Jak sie dowiedzieli, ze jestem "Polakiem" to nie tylko nie
                    skopal
                    > i mnie ale mielismy calkiem ciekawa dyskusje, w ktorej niekoniecznie sie
                    zgadza
                    > lismy ale nie bylo zadnego powodu ani do klotni ani do bojki.
                    >

                    Pewnie 10 razy podkresliles swoja niemieckosc ze Slaska i plules na Polske i
                    Polakow i i wzieli Cie za swojego.
                    • eva15 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 15:33
                      No to sobie pogadałeś, nie ma co.
                      • jankowski1960 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 15:35
                        eva15 napisała:

                        > No to sobie pogadałeś, nie ma co.

                        a co brak argumentow?
                        • eva15 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 15:36

                          No właśnie i dlatego pewnie zacząłeś mu takie rzeczy wmawiać.
                      • eva15 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 15:35
                        Helmut po prostu ZNA Niemcy i wie, co pisze.

                        Zaznaczam, że nie jestem ze Sląska, ale i to mi pewnie nie pomoże.
                        • jankowski1960 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 17:18
                          spedzilem w Niemczech 13 lat. po niemiecku mowie lepiej niz wielu Niemcow...
                          znam niezle dialekt bawarski, berlinski i kolonski.
                          znam niezle mentalnosc Niemcow.
                          wiec nie mow mi, ze jakis belinski technik zna lepiej niemieckie realia.
                          wiesz jaka jest tresc ogloszenia osoby szukajacej sprzataczki w NRW dzis i w
                          latach 80. ubieglego stulecia? Powiem: wowczas poszukiwano Niemki, dzis mowi
                          sie o "deutschsprachige Person", jakby to sprzataczka miala niemieckim
                          gospodarzom komentowac Schillera...
                          • helmut.berlin Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 18:12
                            a ja spedzilem prawie 30, jak mowisz o mnie ironicznie "technik" to oznacza to prawie napewno, ze byles szoferem w konsulacie.
                          • eva15 Jak zmarnować lata niczego się nie ucząc 18.02.07, 23:54
                            No to zmarnowałeś ten czas. Czy mieszkałeś tu czy nie, to bez znaczenia, bo
                            twój osąd Niemców tkwi w czasach II WS. To zbiór przesądów, uprzedzeń,
                            kompleksów i historycznych lęków. Tymczasem ten kraj się bardzo zmienił.

                            Naturalnie, że Niemmiec woli sprzątaczkę z którą może się dogadać po niemiecku,
                            co, kiedy i jak ma robić. Sprzątaczki cechuje duża fluktuacja. Trudno by dla
                            każdej następnej pracodawca niemiecki musiał uczyć się we własnym kraju podstaw
                            nowego, kolejnego języka. Choć ty czy M. Kraszewski też pewnie uważacie, że tak
                            powinno być.
                            Może i to należy zaskarżyć do Strasburga? Może należy uznać, że niezbywalnym
                            prawem sprzątaczek w Niemczech jest żądanie, by jej pracodawca opanował
                            podstawy jej języka ojczystego, jeśli chce ją zatrudnić.
                            • jankowski1960 Re: Jak zmarnować lata niczego się nie ucząc 19.02.07, 10:11
                              Evciu,
                              urodzilem sie po IIWS.Moje obserwacje Niemiec sa regularne i wrecz naukowe. Ja
                              jedynie chcialem powiedziec formowiczom, ze mimo przyjecia Polski do UE, cigle
                              jeszcze Polacy traktowani sa przez Niemcow jak powstancy w czasie Powstania
                              Warszawskiego. Faktem jest, dzis nie rozstrzeliwuja.
                              Jest takze duzo Niemcow przychylnych Polsce i Polakom, ale ci nie maja w
                              Niemczech duzo do gadania. W Niemczech rzadza byli czlonkowie partii
                              nazistowskiej, albo ich potomkowie. Tu nigdy nie bylo denazyfikacji. Powieszono
                              kilkow duzych bandziorow. Denazyfikacje w NRD odwraca sie do gury nogami
                              traktujac wszystko jako bezprawne dzialania komunistow. Przykladow jest wiele.
                              • helmut.berlin Re: Jak zmarnować lata niczego się nie ucząc 19.02.07, 10:55
                                > kilkow duzych bandziorow. Denazyfikacje w NRD odwraca sie do gury nogami

                                Naukowe obserwacje i piszesz z takimi bledami, przepraszam za "wytykanie". Twoja "nauka" to populistyczne i bledne stwierdzenie, ze w Niemczech rzadza byli czlonkowie partii nazistowskich albo (zapewne dla zabezpieczenia bo tacy "czlonkowie" sa raczej starzy) ich potomkowie. Wyglada na to, ze to wlasnei tobie cos w Niemczceh nei wyszlo a teraz szukasz winnych naokolo, zamiast zastanowic sie nad soba.
                                • jankowski1960 Re: Jak zmarnować lata niczego się nie ucząc 20.02.07, 08:06
                                  a wlasciwie, dlaczego zwrociles uwage jedynie na bald ortograficzny i
                                  wyciagnales "daleko idace wnioski" dotyczyce mojej osoby, a nie odniosles sie
                                  do meritum sptrawy.
                                  • helmut.berlin Re: Jak zmarnować lata niczego się nie ucząc 20.02.07, 08:55
                                    a nie odniosles sie
                                    > do meritum sptrawy.

                                    Mowisz o Kraszewskim? Facet najwidoczniej kreci, musialem zabawic sie w detektywa, czekam teraz na jego odpowiedz. Jesli chodzi o (pewne) bledy ortograficzne to jestem po prostu uczulony jak piszacy jest osoba np. w srednim wieku...
                              • eva15 Re: Jak zmarnować lata niczego się nie ucząc 19.02.07, 18:21
                                Wybacz, ale o obserwacjach naukowych naprawdę mam pojęcie.. Zle trafiłeś.

                                To co wypisujesz nie tylko nie pokrywa się kompletnie z realnym światem w
                                którym mieszkam, to jeszcze w dodatku od analizy naukowej jest tak oddalone jak
                                my od Marsa. Ty nawet nie rozumiesz, że podstawą poznania naukowego jest
                                diametralnie INNE podejście. Poznanie jeśli ma być tymże, musi być OBIEKTYWNE i
                                pozbawione WARTOSCIOWANIA. Twoje podejście z podejrzeniami i uprzedzeniami jest
                                podstawą demagogi nie poznania naukowego.
                                • jankowski1960 Re: Jak zmarnować lata niczego się nie ucząc 20.02.07, 07:48
                                  Ewciu, ja o swoich obserwacjach powiedzialem "i wrecz naukowe", a
                                  nie "naukowe". Moje obserwacje sa subiektywne i podlegaja jedynie mojemu
                                  subjektywnemu osadowi, aczkolwiek liczna grupa znajomych miala watpliwa
                                  przyjemnosc spotkania sie z "obiektywna" niemiecka biurokracja. Nie wszyscy np.
                                  mogli nazywac swoje dzieci zbyt slowiansko brzmiacymi imionami, zezwolenia
                                  (sic!) na sluby z osobami nie mieszkajacymi na terenie Niemiec wydawano po 2-3
                                  latach, a jak wiesz, prawo do zawarcia malzenstwa jest prawem czlowieka;
                                  wreszcie w wypadku rozwodu orzekanie prawa do wychowywania dziecka jednemu z
                                  rodzicow, bez uwzgledniania faktu, kto jaki wklad wnosil w wychowanie, tzn.
                                  brutalne rozlaczenie z ojcem czy matka tylko ze wzgledu na rozwod i racje
                                  jugendamtu.
                                  Jesl chodzi o prace naukowa, moge jedynie przypuszczac, ze zajmujesz sie
                                  socjologia, albo tez nauka o polityce. Takie, moze pobiezne, wnioski wyciagam
                                  z twoich wystapien na forum. Owa praca "naukowa" moze byc obiektywna jedynie w
                                  takim zakresie, w jakim jestes finansowana przez instutucje, w ktorej
                                  pracujesz. Nie wiem, czy jest to fundacja Boscha , czy tez uniwersystet. Zawsze
                                  bedziesz powtarzala bzdury, ktore potrzebne sa twojemu chlebodawcy.Owa
                                  gospodarcza podstawa takiej nauki jest zaprzeczeniem wszelkiego
                                  obiektywizmui "wolnosci" nauki. Nauka jest np. fizyka, ale jak wiesz, Einstein
                                  nie zajmowal sie w Niemczech teoria wzglednosci, gdyz dla wlodarzy tego kraju
                                  nauka jego byla zbyt spekulatywna...A teraz wrocmy do Ciebie: pracujac z
                                  kulturalnymi Niemcami nie wiesz, jak wyglada zycie na budowach, w amtssztubach,
                                  halach targowych i produkcyjnych. Twoje Niemcy to komputer, kawka "halb zehn in
                                  Deutschland" i karnawal:) i konferencje "naukowe", ktore sa raczej
                                  towarzystwami wzajemnej adoracji.
                    • helmut.berlin kret.yn jestes 18.02.07, 18:04
                      > Pewnie 10 razy podkresliles swoja niemieckosc ze Slaska i plules na Polske i
                      > Polakow i i wzieli Cie za swoje

                      "polskosc", "niemieckosc" czy "slaskosc" w twoim wydaniu to tylko dowod uposledzenia intelektualnego. Dziwie sie, ze pisac umiesz.
                      • jankowski1960 Re: kret.yn jestes 18.02.07, 18:20
                        jestem przekonany, ze mieszkales kiedys pod Proskau, a teraz udajesz
                        stuprocentowego. nie bylem szoferem, ale prawda jest, ze jezdze samochodem.
                        dlaczego tak sie wpieniasz. znam wielu, co wyjechali w latach 70. i do dzisiaj
                        tego zaluja, tylko ze jakos im sie do tego wstyd przyznac... do dzis musza
                        codzien udowadniac , ze nie sa wielbladami...::))
                        • helmut.berlin Re: kret.yn jestes 18.02.07, 18:34
                          > znam wielu, co wyjechali w latach 70.

                          Najwidoczniej wszystkich nie znasz, znasz najwyzej tych, ktorzy wspolpracowali z konsulatem, w ktorym ty pracowales. Dziwnym trafem konsulaty sa w Monachium, Kolonii i Berlinie.

                          Barany takie jak ty do dzisiaj nie moga pojac jak kraj taki jak Niemcy funkcjonuja. To ci powiem, ze "wyejchalem" albo raczej "pojechalem" zaraz po studiach i moja pierwsza prace jako inzynier rozpoczalem w Niemczech, a nie w POlsce. Nie jako Slazak, Kaszub czy Aussiedler tylko jako "normalny" Polak. Wy w ambasadzie wiedzieliscie dobrze dlaczego tak bylo.
                          • jankowski1960 Re: kret.yn jestes 18.02.07, 18:37
                            normalny to ty nie byles nigdy
                            • jankowski1960 Re: kret.yn jestes 18.02.07, 18:47
                              zapomniales o konsulacie w Lipsku, ale i tak jestes dobrze poinformaowany...
                              wtedy nie kazdy mogl wyjechac z Polski, jak ci sie udalo?:::)))
                              • helmut.berlin Re: kret.yn jestes 18.02.07, 18:52
                                > wtedy nie kazdy mogl wyjechac z Polski, jak ci sie udalo?:::)))

                                Nie kazdy? Nastepna "urban legend", wlasnie na poczatku lat 70-ch "kazdy" mogl albo legalnie wyjechac albo bez wiekszych tarapatow "uciec".
                  • jankowski1960 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 20.02.07, 09:35
                    jak chcesz zajac sie ortografia to prosze:
                    pisze sie "w ogóle" , a nie "wogóle"
                    • helmut.berlin Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 20.02.07, 09:57
                      Ale przyklad znalazles, wlasnie tutaj sprawa nie jest jednoznaczna i nalezy oczekiwac, ze pisowania sie zmieni bo jezyk "zyje". Czy z "góry" bedzie kiedykolwiek "gura" to watpie... Dla pocieszenia dodam, ze przez 25 lat bardzo malo uzywalem polskiego, szczegolnie pisanego.
                      • jankowski1960 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 20.02.07, 10:09
                        Ja sie do swojego bledu przyznalem i wierz mi, sam nie wiem, jak to sie moglo
                        stac, ze tak napisale, ale jesli sie tak zdarzylo, z pokora pochylilem glowe, a
                        ty nie...
                        Uwierz mi, znajde wiecej bledow.
                        • helmut.berlin Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 20.02.07, 17:53
                          Nie mialbym problemu z "przyznaniem" ale wybrales raczej zly przyklad, dlatego napisalem, ze jezyk "zyje". Google nie jest wyrocznia ale pewnym wskaznikiem "trendow", tam najwiecej jest "wogóle" (prawie 4 miliony versus ok. 2 miliony "w ogóle";)

                          Moze znajdziesz wiecej bledow, ale powiem ci, byla ostatnio taka olimpiada pisowni (szczegolow nie pamietam ale mozna bylo sie sprobowac). Byly dwa testy i zrobilem jeden blad, jakis dziwny ptak, o ktorym nigdy nei slyszalem;)
                          • jankowski1960 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 20.02.07, 18:56
                            nie myl gramatyki opisowej z normatywna
              • fibi1 cicho po polsku 21.02.07, 00:47
                jankowski1960 napisał:
                >
                > > sam w Niemczech slyszalem:
                > > ... cicho, cicho ... nie mow po polsku. to straszne, ale duzo jest tej

                > Owszem też to słyszałam ale NIGDY od Niemców. Tak szepczą do siebie niektórzy
                > Polacy.

                A czy zadalas sobie pytanie dlaczego oni tak szepca? Bo moze nie chca dostac
                butelka po glowie tak jak ten cudzoziemiec w Poczdamie albo jak ta grupa
                turystow z Polski, ktora zostala zaatakowana lancuchami stalowymi.

                • helmut.berlin Re: cicho po polsku 21.02.07, 13:26
                  > A czy zadalas sobie pytanie dlaczego oni tak szepca? Bo moze nie chca dostac
                  > butelka po glowie tak jak ten cudzoziemiec w Poczdamie

                  Nie opowiadfaj takich historii, ten "cudzoziemiec" sam zaczal, bylo ostatnio w prasie, zarowno on jak i "przeciwnicy" byli pijani w sztok. Jesli chodzi o lancuchy to nie wiem, ale w Polsce tez zatlukly skiny na smierc niemieckiego kierowce, jak sobie przypominam 1-2 lata temu.
                  • fibi1 Re: cicho po polsku 22.02.07, 09:56
                    Helmut szokujesz swoim pomyslem. Uwazasz, ze jak wypijesz piwo i nazisci
                    napadna na ciebie i rotrzaskaja ci leb, to bedzie twoja winna. Widzisz zapewne
                    dlatego, ze pokazales sie w tamtym kraju. Poczytaj sobie niemieckie statystyki.
                    Niemcy sami przyznaja, ze ilosc napadow na cudzoziemcow na tle rasistowskim w
                    ich kraju bardzo znacznie wzrosla.
                    • fibi1 Re: cicho po polsku 22.02.07, 10:08
                      Helumt zacznij czytac moze cos sie dowiesz zanim podejmiesz dyskusje w tej
                      sprawie.

                      press.jrc.it/NewsExplorer/clusteredition/de/20060526,Welt-424873a01e6a85086a870126f1282e30.html

                      www.n-tv.de/669863.html
                      www.zeit.de/online/2006/16/presseschau19
                      www.abendblatt.de/daten/2006/05/15/562841.html
                      • helmut.berlin Re: cicho po polsku 22.02.07, 10:18
                        Nie cytuj dobrze wszystkim znanych, pojedynczych przypadkow. Nad tym fenomenem dyskutuje sie nie o dzisiaj.
                        • fibi1 Re: cicho po polsku 22.02.07, 10:20
                          Ja nie cytuje tylko uswiadamiam ciebie o pewnych faktach, o ktorych nie masz
                          pojecia, jak wynika z twego poprzedniego postu.
                          • helmut.berlin Re: cicho po polsku 22.02.07, 10:29
                            Dziecko, mam napewno wiecej pojecia niz sie tobie wydaje. Mieszkam w tym kraju bardzo dlugo, od dluzszego czasu takze we wschodnim Berlinie. Czesto przebywam w takich dzielnicach jak Marzahn czy Koepenick, jak ci to cos mowi.
                    • helmut.berlin Re: cicho po polsku 22.02.07, 10:22
                      > Helmut szokujesz swoim pomyslem. Uwazasz, ze jak wypijesz piwo i nazisci
                      > napadna na ciebie i rotrzaskaja ci leb, to bedzie twoja winna.

                      Jak wypije piwo i bede zaczepial kogokolwiek to musze sie z tym liczyc. W tym konkretnym przypadku w Poczdamie, facet zaczal i to bardzo prowokujaco. Potem okazalo sie, ze zarzuty rzekomego nazimu wobec jego "przeciwnikow" byly wyssane z palca. Faktem jest, ze z calej historii zarowno prasa jak i prokuratura zrobily niepotrzebnie wielka afere, albo tez pokazaly, ze Niemcy sa bardzo uczuleni na takie sprawy i szybko reaguja.
                      • fibi1 Re: cicho po polsku 22.02.07, 10:52
                        Czy byles przytym jak napadnieto na tego cudzoziemca z Poczdamu? Sa dowody na
                        to, ze na tle rasistowskim. Miedzy innymi zostaly nagrane glosy sprawcow. Czy
                        wypijesz piwo czy nie, nie ma prawa nikt napadac i usilowac zabojstwa. Jesli
                        jest kilku sprawcow i pobija ciebie tak, ze jestes jedna noga na tamtym swiecie
                        i w operacji wytna ci pol glowy tak, ze nie bedziesz pamietac co sie wydarzylo
                        to jest jasne, ze sprawcy maja dobre szanse zwalac wine na ofiare. Zreszta w
                        tym kraju jest to nagminne. Polakow pobija a zwalaja wine na nich. Polakowi
                        ukradna samochod a zwala na niego wine, ze wywiozl i sprzedal.

                        Jestes w wielkim bledzie i ci przeszkadza to, ze prokuratura wszczela sledztwo,
                        bo pobito czlowieka i zrobiono z niego inwalide, bo chyba nie zaprzeczysz, ze
                        zrobiono inwalide. Nie wiem skad w tobie tyle obludy. Zobaczymy jak bedziesz
                        mowic, jesli ciebie kiku lysych pobije kijami i skopie.
                        • helmut.berlin Re: cicho po polsku 22.02.07, 10:58
                          Poczytaj sobie tutaj, nic innego tak szybko nie znalazlem:
                          www.bild.t-online.de/BTO/news/2007/02/08/potsdam-schlaegerei-prozess/freispruch-tatort-ermyas.html
                          • fibi1 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 11:35
                            Jesli cie ten temat interesuje to

                            www.opferperspektive.org/Home/Pressemitteilungen/2004/60.html
                            www.hilchenbacherbuendnis.de/skinhead-prozesse.htm
                            venceremos.antifa.net/ddneonazis/prozesse/index.htm
                            pozatym wiadomosci:

                            " Polski kierowca ciężarówki został znieważony i pobity na stacji benzynowej w
                            Mittenwald pod Berlinem, w Brandenburgii - poinformowało biuro prasowe komendy
                            głównej brandenburskiej policji w Poczdamie.

                            Jak wynika z komunikatu, na teren stacji weszło w piątek około godz. 1.30
                            czterech głośno zachowujących się mężczyzn. Jeden z nich znieważył, posługując
                            się nazistowskimi hasłami, pobierającego paliwo Polaka. Następnie zaatakował
                            go, zadając mu ciosy pięścią i kopiąc go. Cała czwórka odjechała po ataku
                            samochodem marki Golf z numerami rejestracyjnymi gminy Teltow- Flaeming.

                            Policja poszukuje sprawców napaści. Komunikat nie zawiera informacji o stanie
                            zdrowia ofiary napadu."

                            albo to:

                            " Sąd rejonowy w Senftenbergu wymierzył sprawcom napaści kary więzienia od roku
                            do trzech lat. W stosunku do części skazanych wykonanie kary zawieszono -
                            informuje dpa, nie podając jednak szczegółów. Sędziowie uznali oskarżonych za
                            winnych niebezpiecznego uszkodzenia ciała.

                            Do napaści na Polaków doszło we wrześniu ubiegłego roku. Czterej mężczyźni w
                            wieku od 19 do 21 lat, pochodzący z miejscowości Schipkau, zaatakowali polskich
                            turystów, skandując nazistowskie hasła i bijąc ich łańcuchem. Trzej Polacy
                            odnieśli obrażenia głowy."

                            Ze mna nie musisz dyskutowac helmut, bo ja wiem jak jest. Dlatego nie odpisuj
                            mi prosze na ten temat, bo szkoda mi na to czasu.

                            • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 13:30
                              Jesli sie szuka, mozna znalesc cos w kazdym kraju. Mysle, ze wazne tu, jak
                              publicznosc i organy scigajace to traktuja.
                              Nieco mozna tutaj poczytac:
                              www.nigdywiecej.prh.pl/katalog/spis.php
                              lub tu
                              tygodnik.onet.pl/1547,1151807,dzial.html
                              "Polska specyfika jest nie tyle skala poparcia dla pogladow nacjonalistycznych,
                              ile skala przyzwolenia spolecznego i biernosc wladz. To oznacza przyzwolenie na
                              dzialalność nawet najbardziej ekstremalnych organizacji jawnie odwolujacych sie
                              do rasizmu oraz bezkarnosc wydawcow czy kolporterow materialow rasistowskich.
                              Kolportuje je nawet panstwowa firma "Ruch".

                              Tak zle mi sie w kazdym badz razie Niemcy nie wydaja.

                              Oda

                              • fibi1 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 13:41
                                To zalezy co uwazasz za pojecie zla. Bo normalny czlowiek to uwaza za zlo
                                zabijanie cudzoziemcow za to ze sa cudzoziemcami i napady na cudzoziemcow tylko
                                dlatego, ze pochodza z innego kraju i mowia innym jezykiem. np. jak ponizej.

                                www.opferperspektive.org/Home/Pressemitteilungen/2004/60.html
                                www.hilchenbacherbuendnis.de/skinhead-prozesse.htm
                                venceremos.antifa.net/ddneonazis/prozesse/index.htm

                                pozatym wiadomosci:

                                " Polski kierowca ciężarówki został znieważony i pobity na stacji benzynowej w
                                Mittenwald pod Berlinem, w Brandenburgii - poinformowało biuro prasowe komendy
                                głównej brandenburskiej policji w Poczdamie.

                                Jak wynika z komunikatu, na teren stacji weszło w piątek około godz. 1.30
                                czterech głośno zachowujących się mężczyzn. Jeden z nich znieważył, posługując
                                się nazistowskimi hasłami, pobierającego paliwo Polaka. Następnie zaatakował
                                go, zadając mu ciosy pięścią i kopiąc go. Cała czwórka odjechała po ataku
                                samochodem marki Golf z numerami rejestracyjnymi gminy Teltow- Flaeming.

                                Policja poszukuje sprawców napaści. Komunikat nie zawiera informacji o stanie
                                zdrowia ofiary napadu."

                                albo to:

                                " Sąd rejonowy w Senftenbergu wymierzył sprawcom napaści kary więzienia od roku
                                do trzech lat. W stosunku do części skazanych wykonanie kary zawieszono -
                                informuje dpa, nie podając jednak szczegółów. Sędziowie uznali oskarżonych za
                                winnych niebezpiecznego uszkodzenia ciała.

                                Do napaści na Polaków doszło we wrześniu ubiegłego roku. Czterej mężczyźni w
                                wieku od 19 do 21 lat, pochodzący z miejscowości Schipkau, zaatakowali polskich
                                turystów, skandując nazistowskie hasła i bijąc ich łańcuchem. Trzej Polacy
                                odnieśli obrażenia głowy."

                                Ze mna nie musisz dyskutowac, bo ja wiem jak jest. Dlatego nie odpisuj
                                mi prosze na ten temat, bo szkoda mi na to czasu.

                                • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 13:57
                                  fibi1 napisała:

                                  > To zalezy co uwazasz za pojecie zla. Bo normalny czlowiek to uwaza za zlo
                                  > zabijanie cudzoziemcow za to ze sa cudzoziemcami i napady na cudzoziemcow tylko
                                  >
                                  > dlatego, ze pochodza z innego kraju i mowia innym jezykiem. np. jak ponizej.

                                  To widze tak samo. Ale roznica polega moze na tym, ze ja twierdze, ze to nie
                                  specjalnosc Niemcow z czego trzeba wnioskowac specjalne wskazowki, kiedy
                                  porusza sie przez Niemcy. Prosze pytac Pana Kraszewskiego, czy go juz pobito za
                                  to, ze podal swoja sprawe do sadu.
                                  Roznica polega rowniez na tym, ze w Niemczech Ty sie dowiesz o tym, poniewaz
                                  _niemiecka_ prasa pisze o tym, a sprawcy stoja przed _niemieckim_ sadem. Moze
                                  byc rowniez inaczej w innych krajach.

                                  "22 maja w barze KFC Rotunda przy ulicy Lindleya nierozpoznany rasista
                                  zaatakował i dotkliwie pobił kameruńskiego uchodźcę Emmanuela Biande stojącego
                                  spokojnie w kolejce. Świadkami zdarzenia było jeszcze trzech afrykańskich
                                  uchodźców, m.in. szef Stowarzyszenia Uchodźców w RP – Simon Mol i Hadji Sessay z
                                  Sierra Leone, profesor socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, którzy starali
                                  się odciągnąć agresywnego rasistę od jego ofiary. Po ich interwencji mężczyzna
                                  zbiegł. Na miejsce przybyła policja. Mimo że całe zdarzenie odbywało się w
                                  obecności ochrony KFC i trwało kilkanaście minut, nie podjęła ona żadnych działań. "

                                  "W styczniowym numerze pisma mniejszości białoruskiej „Czasopis”, w relacji z
                                  debaty na temat sytuacji Białorusinów w Polsce, Eugeniusz Wappa – kierujący
                                  Związkiem Białoruskim w RP – opowiedział o zdarzeniu ze swoim udziałem, które
                                  miało miejsce w autobusie białostockiej komunikacji miejskiej. Wappa zawoził
                                  rano swoją córkę do przedszkola. Zaspane dziecko domagało się głośno: „Ja chaczu
                                  do mamy”. Podniosły na to larum dwie jadące autobusem kobiety („Ruska mafia
                                  dziecko ukradła”), a grupa agresywnych uczniów szkoły średniej zagroziła
                                  mężczyźnie pobiciem („Dawaj temu ruskiemu wpie…l”). Według uczestników dyskusji,
                                  niechęć i nietolerancja ze strony polskiej i katolickiej większości obecna jest
                                  na Podlasiu wobec Białorusinów we wszystkich niemal dziedzinach życia tej
                                  społeczności. "


                                  "14 marca „Magazyn Sportowy”, kolorowy dodatek „Przeglądu Sportowego”,
                                  katowickiego „Sportu” i krakowskiego „Tempa”, opisał ciężkie pobicie Anthonego
                                  Egwuatu z Nigerii, przyjaciela Kalu Uche – piłkarza Wisły Kraków. Egwuatu,
                                  doktorant medycyny, został zaczepiony w okolicy swojego łódzkiego mieszkania i,
                                  po serii rasistowskich wyzwisk, uderzony przez nieznajomego mężczyznę. Gdy
                                  próbował się najpierw bronić, a potem uciec, dopadło go i skatowało pięciu
                                  kompanów prowodyra. W wyniku pobicia mężczyzna miał poważne problemy z okiem. "

                                  "17 stycznia na jednym z osiedli sześciu nazi-skinów pobiło nastolatka, którego
                                  wygląd uznali za „odstający od wizerunku godnego Polaka” – miał na sobie
                                  koszulkę znanego z radykalnie antyrasistowskich kibiców klubu piłkarskiego FC
                                  St. Pauli. Pobity doznał kilku obrażeń, np. rozcięcia głowy. Sprawców nie ustalono."

                                  "19 lutego na ul. Panewnickiej trzej nazi-skini w wieku 14, 17 i 19 lat napadli
                                  i pobili zagranicznego studenta. Poszkodowany to Amerykanin arabskiego
                                  pochodzenia, student Śląskiej Akademii Medycznej. Mężczyzna ma złamany nos. On
                                  sam zadzwonił pod numer 997 i wezwał policjantów. Bojówkarze zostali szybko
                                  zatrzymani. Ich sprawą zajęła się prokuratura i sąd. "


                                  > Ze mna nie musisz dyskutowac, bo ja wiem jak jest. Dlatego nie odpisuj
                                  > mi prosze na ten temat, bo szkoda mi na to czasu.

                                  ok.

                                  Oda
                                  • fibi1 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 15:27
                                    > To widze tak samo. Ale roznica polega moze na tym, ze ja twierdze, ze to nie
                                    > specjalnosc Niemcow z czego trzeba wnioskowac specjalne wskazowki, kiedy
                                    > porusza sie przez Niemcy. Prosze pytac Pana Kraszewskiego, czy go juz pobito
                                    za
                                    > to, ze podal swoja sprawe do sadu.

                                    Specjalnosci niemcow sa bardzo dobrze znane i to nie wymaga komentarza.
                                    Wystarczy rzucic spojrzenie w przeszlosc. A czasy terazniejsze tez na to
                                    wskazuja. Mozesz wrocic do mego postu i przeczytac zalacznik. To ze
                                    Kraszewskiego w sensie fizycznym nikt nie pobil jak uwazasz, to nie znaczy ze w
                                    sensie psychicznym nie sprawiono mu upokorzen i wyrzadzono krzywde. Powiem ci
                                    jedno oda15, bo moze nie wiesz o tym, ale lepiej dostac piescia w twarz niz byc
                                    systematycznie n.p. szykanowanym i roznymi metodami zalatwianym. Sady
                                    niemieckie znamy. Polecam niektore strony w internecie. Ludzie siedza niewinnie
                                    kilka i kilkanascie lat. O tym sie nie mowi, bo to jest niewygodne.



                                    • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 15:44
                                      Zaskakujaco jest, ze siedzi w Niemczech 2,5 mil. Polakow, ktorzy na cholere nie
                                      chca opuszcic ten strasny kraj. Cos tu nie gra. Albo lepiej byc dyskryminowany i
                                      podlegac znecaniu niz zyc w Polsce, albo mowi sie o pojedynczych przypadkach
                                      ludzi czasami lekko paranoicznych..

                                      Oda

                                      fibi1 napisała:

                                      > > To widze tak samo. Ale roznica polega moze na tym, ze ja twierdze, ze to
                                      > nie
                                      > > specjalnosc Niemcow z czego trzeba wnioskowac specjalne wskazowki, kiedy
                                      > > porusza sie przez Niemcy. Prosze pytac Pana Kraszewskiego, czy go juz pob
                                      > ito
                                      > za
                                      > > to, ze podal swoja sprawe do sadu.
                                      >
                                      > Specjalnosci niemcow sa bardzo dobrze znane i to nie wymaga komentarza.
                                      > Wystarczy rzucic spojrzenie w przeszlosc. A czasy terazniejsze tez na to
                                      > wskazuja. Mozesz wrocic do mego postu i przeczytac zalacznik. To ze
                                      > Kraszewskiego w sensie fizycznym nikt nie pobil jak uwazasz, to nie znaczy ze w
                                      >
                                      > sensie psychicznym nie sprawiono mu upokorzen i wyrzadzono krzywde. Powiem ci
                                      > jedno oda15, bo moze nie wiesz o tym, ale lepiej dostac piescia w twarz niz byc
                                      >
                                      > systematycznie n.p. szykanowanym i roznymi metodami zalatwianym. Sady
                                      > niemieckie znamy. Polecam niektore strony w internecie. Ludzie siedza niewinnie
                                      >
                                      > kilka i kilkanascie lat. O tym sie nie mowi, bo to jest niewygodne.
                                      >
                                      >
                                      >
                                      • fibi1 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 15:54
                                        Widzisz mozna poznac twoja mentalnosc. Masz kompleks nizszosci i uwazasz, ze
                                        trzeba uciekac, bo dyskryminuja zamiast domagac sie swoich praw. Nie mamy wiec
                                        co dyskutowac, bo jesli cierpisz na kompleks nizszosci to potrzebujesz doraznej
                                        pomocy psychologa. To ze polscy niemcy mieszkaja w Niemczech nie oznacza, ze
                                        maja wspaniale. Niemcy mowia o nich i tak Polacy, a wiec dla nich nie sa
                                        niemcami. Ty uwazasz przypadki dyskryminacji jako " paranoiczne" jak piszesz,
                                        wiec zacznij terapie u psychologa. Zapewne nie wiesz, ze weszlo w zycie prawo
                                        przeciwdyskryminacyjne.
                                        • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 16:02
                                          Nie, nie tak sadze. Ja od urodzenia siedze w tym samym kraju. Z jakich mi nie
                                          znanych powodow 2,5 mil ludzi nie uczynilo tak. A Ty teraz twierdzisz, ze jesli
                                          sie ich dyskryminuje to tym bardziej zostana. To jakie kompleksy dopiero
                                          zmuszalo ich do zmiany miejsca pobytu?
                                          Przeciez to mazochizm wyjechac do jakiegos kraju, gdzie nie mozna swobodnie
                                          rozmawiac swoim ojczystym jezyku!

                                          Oda

                                          fibi1 napisała:

                                          > Widzisz mozna poznac twoja mentalnosc. Masz kompleks nizszosci i uwazasz, ze
                                          > trzeba uciekac, bo dyskryminuja zamiast domagac sie swoich praw. Nie mamy wiec
                                          >
                                          > co dyskutowac, bo jesli cierpisz na kompleks nizszosci to potrzebujesz doraznej
                                          >
                                          > pomocy psychologa. To ze polscy niemcy mieszkaja w Niemczech nie oznacza, ze
                                          > maja wspaniale. Niemcy mowia o nich i tak Polacy, a wiec dla nich nie sa
                                          > niemcami. Ty uwazasz przypadki dyskryminacji jako " paranoiczne" jak piszesz,
                                          > wiec zacznij terapie u psychologa. Zapewne nie wiesz, ze weszlo w zycie prawo
                                          > przeciwdyskryminacyjne.
                                          • fibi1 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 16:12
                                            A moze przeczytasz najpierw to co komentujesz, bo caly czas wciskasz ludziom to
                                            co oni nie napisali. To, ze sie siedzisz od urodzenia tam gdzie siedzisz to nic
                                            nie znaczy, a napewno nie to, ze znasz szczegoly tej sprawy opisanej w
                                            artykule. Z zadnego z twoich postow nie wynika, ze znasz sprawe. Nie podajesz
                                            konkretow. Tylko ciagle insynuacje. Ty twierdzisz, ze ludzie musza uciekac jak
                                            sa dyskryminowani. To wynika z twoich kompleksow. Widzisz ty potrafisz wejsc
                                            tylko na polskie forum i nawymyslac nieznajac sprawe, ale nie odwazysz sie na
                                            niemieckim forum zrobic tego, choc uwazasz sie za niemca.

                                            Przestan klamac, ze ja twierdze to co ty sobie wymyslilies cyt.:" A Ty teraz
                                            twierdzisz, ze jesli> sie ich dyskryminuje to tym bardziej zostana". Wciskasz
                                            komus cos co sam wymyslasz. Ja nie uwazam, ze maja uciekac z niemiec, bo sa
                                            dyskryminowani lecz ze maja dochodzic tego co im sie nalezy. Europa jest dla
                                            wszystkich o czym zapominasz.
                                    • eat.putsy Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 15:49
                                      A ty gdzie mieszklasz, ze sie tutaj tak "fachowo" wypowiadasz? Moze jeden z tych wiecznie niezadowolonych przybyszow z Polski, ktory przy kazdej okazji pluje na Niemcy, a jednoczesnie reke wyciaga po Hartza.
                                      • fibi1 Re: oda15 -pusty 22.02.07, 15:58
                                        Najlepiej byc wazeliniarzem.
                                        • eat.putsy Re: oda15 -pusty 22.02.07, 16:05
                                          Wazeliniarzem to raczej ty jesteś. Wygląda na to, że siedzisz w Niemczech i nikt cie nie docenia, więc myślisz, że obecny wspaniały rząd ci pomoże.

                                          Zastanów się nad soba, twoja pisanina nie świadczy o tym, że masz za dużo edukacji.
                                          • fibi1 pusty 22.02.07, 16:19
                                            Nie potrafisz napisac nic sensownego. Zasmiecasz tylko forum. Jesli nie masz
                                            nic do powiedzenia to zejdz z forum i nie osmieszaj sie. Ublizac lezy w twojej
                                            naturze. Ja nic od nikogo nie chce, a ty doklejasz sie do mnie, jak rzep do
                                            psiego ogona, zeby napisac troche bzdur. Gdzie wyczytales o rzadzie? Gdzie
                                            twoja edukacja? Ani jednego komentarza na temat.
          • magnusg Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 15:28
            Ale ty nie rozumiesz sytuacji ktora komentujesz.Tobie nikt nie zabrania, bo w
            twoje zycie nie wlazl Jugendamt.Jakbys miala dziecko z Niemcem i sie rozwiodla,
            to byc moze bys ich juz miala na gardle.Rozroznij dwie sytuacje.Normalnej
            rodziny i rozpadlego zwiazku obcokrajowca z obywatelen Niemiec, gdzie trwa
            walka o dzieci.
    • caesar_pl Re: Niemcy uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 19:25
      Nie dyskutujcie juz na ten temat.Niemcy tego sobie nie zycza tylko Fotyga w wiadomym celu - odwrocic uwage od realnych problemow w Polsce...nas Slazakow chce wziasc w kleszcze..
      • miroslawkraszewski nauczyciele uczcie mego syna polskiego 18.02.07, 22:08
        Pani Minister Fotyga jako pierwsza osoba na tym stanowisku w historji
        powojennej , wstawila sie za dyskryminowanymi Polakami w Niemczech.Jej
        poprzednicy traktowali polskich emigrantow jako uciekinierow,zdrajcow a
        przedewszystkiem jako antykomunistow i zyczyli im wszystkiego najgorszego.


        Byc moze moj syn doczeka sie powaznej i realnej zmiany polityki ,azeby mogl
        mowic nie tylko ojcem ale i z babcia ktora mowi tylko po polsku i ja
        zobaczyc,bo tego mu tez nie wolno.

        Jugendamt i szkola robia co moga aby temu zapobiec.Babcia dziecka ma obecnie 93
        lata.

        • helmut.berlin Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 19.02.07, 00:04
          > Jej poprzednicy traktowali polskich emigrantow jako uciekinierow,zdrajcow a
          > przedewszystkiem jako antykomunistow i zyczyli im wszystkiego najgorszego.

          Czy mozesz to rozwinac? Mowisz chyba o ministrach spraw zagranicznych III RP?
          Czy mozesz podac jakies przyklady tego zlego traktowania? Ja poznalem kiedys przypadkowo Janusza Reitera, na spotkaniu az sie roilo od "uciekinierow", "zdrajcow" i "antykomunistow". Nikt ich za drzwi nie wyprosil, wrecz przeciwnie. Nie wiem wiec tak naprawde o kim mowisz.
          • jankowski1960 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 19.02.07, 10:25
            Helmut, widzisz, mialem racje. a ty mi tak od kosulatow wymyslasz::))
            • helmut.berlin Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 19.02.07, 10:51
              W czym miales racje? Ja zostalem na to spotkanie zaproszony przez znajomych Niemcow z CDU.
              • jankowski1960 Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 19.02.07, 13:36
                to wszystko wyjasnia.znajomi z cdu.
                blad ortogrficzny to moja wina.
                • helmut.berlin Re: nauczyciele uczcie mego syna polskiego 19.02.07, 13:56
                  > to wszystko wyjasnia.znajomi z cdu.

                  Nie wiem co to ma "wyjasniac"? Jak mimo rzekomo tak dlugiego pobytu w Niemczceh nie poznales nikogo z CDU, to nie masz raczej podstaw azeby wydawac osady o Niemczceh czy Niemcach.
                  • fibi1 Czy trzeba kogos z cdu znac, zeby poznac niemcow? 19.02.07, 15:13
                    I zeby miec o nich swoje zdanie. Oczywiscie nie.
                    • helmut.berlin Mozna tez i z gazet (probowac) 19.02.07, 15:28
                      albo internetu....
                      • jankowski1960 Re: Mozna tez i z gazet (probowac) 19.02.07, 16:47
                        w Niemczech drazni mnie fakt, ze jadac na polskich blachach, przynajmniej raz
                        dziennie kontroluja mnie ci zwolennicy CDU/CSU, a jezdzac na niemieckich
                        blachach zdarzalo mi sie to raz na 2-3 lata.
                        Rzeczywiscie nie widzisz tego, czy glupa rzniesz?
                        Polacy i Niemcy sa UE, ale ta unia ma dzialac tylko w jedna strone. Ma byc dla
                        firm niemieckich i ich ekspansji na wschod, a Polska ma sprowadzic sie do rynku
                        dla niemieckich towarow.
                        • helmut.berlin Re: Mozna tez i z gazet (probowac) 19.02.07, 17:07
                          Zdarzylo mi sie tez, jak pokazalem niemieckie papiery to zakonczyli kontrole. Potem stal ten "polski" samochod dlugo w jednym miejscu bo cos nawalilo, nikt sie do niego nie przyczepil.

                          Nie przypuszczam jednak, ze jest to wyjatkowa zlosliwosc w stosunku do Polakow, od innych obcokrajowcow slyszalem o podobnych przypadkach. Nie wiem w jakim regionie ci sie to przydarzylo, w Berlinie jest taka masa samochodow z Polski, ze nawet jakby chcieli to wszystkich nie skontroluja.

                          Nie zgadza sie, ze Polska jest tylko rynkiem dla niemieckich towarow. Faktem jest, ze Niemcy bardzo duzo w Polsce zainwestowali, kupujac "niemieckie" produkty w Polsce kupujesz najprawdopodobniej tez wyprodukowane w Polsce.
                          • jankowski1960 Re: Mozna tez i z gazet (probowac) 19.02.07, 17:36
                            czesciowo potwierdzasz moja wypowiedz.
                            faktem jest, ze Polakow w Niemczech traktuje sie zle. Czesto jade przez Niemcy,
                            do Belgii. Kontroluja mnie na kazdym kroku. W przyszlosci bede chyba tylko
                            poslugiwal sie komunikacja lotnicza... Mam takie wrazenie, ze urzednicy chca,
                            abym udowodnil , ze nie jestem np. wielbladem...
                            kiedy slysza moj niemiecki i raczej subtelne kpiny, moge jechac dalej..::)
                            • cozano Re: Mozna tez i z gazet (probowac) 19.02.07, 18:17
                              Chyba jakos dziwnie musisz jezdzic. Dosyc czesto po Niemczech jezdze, ale
                              wlasnie jeszcze nigdy nie bylem kontrolowany, co przyznam, tez mnie nieco dziwi.
                              • eva15 Może jeździ zygzakiem i prowokuje? 19.02.07, 18:28
                                Chyba jeździ zygzakiem i prowokuje. Do mnie przez lata przyjeżdza rodzina czy
                                znajomi i NIGDY ani jedna osoba nie była kontrolowana.
                              • helmut.berlin Re: Mozna tez i z gazet (probowac) 19.02.07, 21:55
                                no moze jezdzi ta slynna polska laweta, czy jak to sie nazywa? Wiem tez, ze kontroluje sie uwazniej polskie (ale nie tylko polskie) ciezarowki czy tez autobusy, po wielu przypadkach lysych opon, wypadkow, jazdy 24 godzinnej non-stop itp.
                                • beznerwow to zadziwiające jak 20.02.07, 21:57
                                  te dyskusje schodzą na nacjonalistyczne tory.Ani jedna wypowiedź nie porusza
                                  sytuacji dziecka, które zostało użyte przez rodziców do ich celów.
                                  • helmut.berlin Re: to zadziwiające jak 20.02.07, 22:08
                                    Oj porusza, to byl tylko "dodatkowy" watek. Pan Kraszewski nie potrafi albo nie chce odpowiedziec na pare podstawowych pytan, przede wszystkim usiluje wywrzec wrazenie, ze zarowno on jak i zona chca uczyc dziecka polskiego. Wyglada jednak na to, ze zona ani mysli o tym. Jedynym wyjsciem z sytuacji jest zaaranzowanie sie z zona, atakowanie calego niemieckiego systemu nie ma zadnego sensu.

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=57435759&a=57702423
                                    • miroslawkraszewski Re: to zadziwiające jak 21.02.07, 01:50
                                      Panie Helmut,
                                      wyraznie wszystko wytlumaczylem,ale wyglada na to ze panu sie to nie poukladalo
                                      w glowie do tego stopnia , zeby to zrozumiec,albo tez pan celowo insynuuje ze
                                      ja nie chce odpowiedziec na pytania,na ktore odpowiedzialem.

                                      Z tym atakowaniem przezemnie CALEGO NIEMIECKIEGO SYSTEMU tez cos sie panu
                                      kompletnie miesza i mnie pan chyba przecenia.Kompletnie..................


                                      A jezeli tak rzeczywiscie pan uwaza to Powinien pan zglosic sie o pomoc do
                                      odpowiednich sluzb i zglosic pana obawy.




                                      • helmut.berlin Re: to zadziwiające jak 21.02.07, 10:05
                                        Panie Kraszewski

                                        > wyraznie wszystko wytlumaczylem,ale wyglada na to ze panu sie to nie poukladalo w glowie do tego stopnia , zeby to zrozumiec,albo tez pan celowo insynuuje ze ja nie chce odpowiedziec na pytania,na ktore odpowiedzialem.

                                        Przypuszczam, ze takim jezykiem rozmawia Pan z zona, Jugendamtem i byc moze wszystkim innymi w tej sprawie. Byz moze dlatego rezultaty sa takie jakie sa....

                                        • miroslawkraszewski Re: to zadziwiające jak 21.02.07, 15:05
                                          Moj syn jest Polakiem,chce sie uczyc polskiego(o ile mu to przez wychowawcow z
                                          JA nie wybito z glowy)ma mozliwosci uczyc sie polskiego bo zyje w EU i jest to
                                          jeden z oficjalnych jezykow EU.

                                          Nawet gdyby oboje rodzice zmarli ,to dziecko ma prawo do nauki jezyka polskiego
                                          bo ma obywatelstwo polskie.

                                          Nawet gdybym ja takim lub innym jezykiem rozmawial z kimkolwiek to i tak moj
                                          syn bedzie mial prawo nauki jezyka polskiego.

                                          Tylko problem w tym ze prawo europejskie nie jest przez Jugendamty i sady
                                          rodzinne respektowane.Potwierdzil to dobitnie Lucius Wildhaber.

                                          Niech sie pan nie denerwuje niepotrzebnie tylko napisze czego Pan nie zrozumial
                                          to odpisze Panu tak ze Pan na pewno zrozumie
                                          • helmut.berlin Re: to zadziwiające jak 21.02.07, 21:10
                                            > Nawet gdyby oboje rodzice zmarli ,to dziecko ma prawo do nauki jezyka polskiego bo ma obywatelstwo polskie.

                                            Zastanowmy sie nad takim przypadkiem. Nie sluszalem o ustawodawstwie, ktore by zobowiazywalo kraj pobytu do zapewniania nauki tego drugiego jezyka.

                                            Wyobrazam sobie jaki bylby szum w Polsce jakby dziecko wasze bylo w Polsce i oboje rodzice (nikomu z was tego nie zycze) poumierali. Nagle zjawia sie pani Steinbach i mowi, ze dziecko nalezy uczyc niemirckiego bo ma obywatelstwo niemieckie.

                                  • miroslawkraszewski Re: to zadziwiające jak 21.02.07, 02:40
                                    Sytuacja dziecka jest jasna.

                                    Jest Niemcem i Polakiem wiec jest wychowywane tak aby nie moglo sie uczyc
                                    wlasnego jezyka polskiego,poznac swojego ojca Polaka ,widziec wlasnej polskiej
                                    rodziny ani poznac wlasnej ojczyzny.To jest to tradycyjne niemieckie dobro
                                    dziecka (Kindeswohl)

                                    Moj syn jest wychowywany na pokazowego Polaka ktory nie potrafi po polsku
                                    zliczyc do dziesieciu.Jest to taki idealny szczesliwy obywatel niemiecki z
                                    polskim paszportem uzyty przez pierwszego politycznego rodzica niemieckiego
                                    , to znaczy JUGENDAMT ,do realizacji swoich celow.

                                    Sam proces ktory pierwszy urzedowy niemiecki rodzic (JA)wniosl do sadu(z
                                    urzedu) w celu zabronieniu kontaktow dziecku z polskim ojcem i polska kultura
                                    przyniosl na wniosek JA profit 8000 Euro samej tylko pani psycholog
                                    Klitschmüller.Koszty sadowe i adwokata zony to drugie tyle.

                                    Placa za to biologiczni rodzice dziecka wiec widac ze sie komus oplacalo
                                    skarzyc rodzicow do sadu.Matka dziecka i jej adwokat zostaly o tym fakcie
                                    prowadzenia sprawy z urzedu poinformowane dopiero po roku dochodzenia sadowego.

                                    Ja mysle ze nie ma to nic wspolnego z nacjonalistycznymi torami.

                                    To (chyba)tylko Jugendamty posiadaja Nazihintergrund.Nie wiem jak to sie
                                    tlumaczy na polski.Jest to specyficzne niemieckie slowo ktorego sie w zasadzie
                                    nie tlumaczy podobnie jak nie tlumaczy sie JA,VW,SS i innych typowo niemieckich
                                    wytworow.
                                    • oda15 Re: to zadziwiające jak 22.02.07, 08:55
                                      Kindeswohl jest taki, ze sie decyduje co jest najlepsze dla dziecka. Dziecko ma
                                      prawo do wlasnego jezyka. Ale jesli korzystanie z tego prawo za posrednictwem
                                      osoby, ktora szkodzi dziecko na innej plaszczyznie, to trzeba rozwazyc co
                                      szkodzidziecku bardziej: kontakt z osoba, ktora zle plywana rozwoj ogolne
                                      dziecka lub brak rozmawiania po polsku.

                                      Oda
                                      • fibi1 oda15 i kindeswohl 22.02.07, 09:48
                                        oda15 napisał:

                                        > Kindeswohl jest taki, ze sie decyduje co jest najlepsze dla dziecka. Dziecko
                                        ma
                                        > prawo do wlasnego jezyka. Ale jesli korzystanie z tego prawo za posrednictwem
                                        > osoby, ktora szkodzi dziecko na innej plaszczyznie, to trzeba rozwazyc co
                                        > szkodzidziecku bardziej: kontakt z osoba, ktora zle plywana rozwoj ogolne
                                        > dziecka lub brak rozmawiania po polsku.

                                        Moze troche konkretow zamiast tych bredni??

                                        Ty nie wiesz co oznacza Kindeswohl. Wytlumacz mi dlaczego nauka jez. polskiego
                                        dla polskiego dziecka nie ma byc Kindeswohl, a w dodatku jesli dziecko zyczy
                                        sobie uczyc sie tego jezyka.

                                        Oda piszesz, ze twoj syn nie zna polskiego. Dlaczego zaniedbalas nauke? Jesli
                                        twoj syn nie zna polskiego to wychodzisz zapewne z zalozenia ze i Filip
                                        Kraszweski nie powinien uczyc sie jezyka. Jestes dlatego jednostronna.

                                        Moze wytlumaczysz nam, co to znaczy dla ciebie to co piszesz, " korzystanie z
                                        tego prawo za posrednictwem osoby, ktora szkodzi dziecko". Szkola szkodzi
                                        dziecku. Pozatym mieszasz nauke jezyka z kontaktem ojca z dzieckiem.
                                        Zapomnials, ze chodzi o nauke jezyka w szkole.
                                        • eat.putsy Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 10:06
                                          Chyba sama wypisujesz brednie. Wygląda na to, że wszystko bazuje na nigdzie nieudowodnionych twierdzeniach tego pana. Nigdzie nie wyczytałem, że "matka chce". Dla mnie jest oczywiste, że matka nie chce i żadne prawo nie może jej zmusić.
                                        • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 10:16
                                          fibi1 napisała:

                                          /../
                                          > Ty nie wiesz co oznacza Kindeswohl. Wytlumacz mi dlaczego nauka jez. polskiego
                                          > dla polskiego dziecka nie ma byc Kindeswohl, a w dodatku jesli dziecko zyczy
                                          > sobie uczyc sie tego jezyka.

                                          Nikt nie mowi, ze nauka z jezyka polskiego jest przeciwko Kindeswohl. Ale jesli
                                          ta nauka oznacza, ze dziecko bedzie mial do czynnienia z osobami, ktore dzialaja
                                          wbrew temu Kindeswohl, to lepiej, jesli dziecko nie tyka sie z nimi, nie?
                                          Przyklad wymyslone: Jesli bliski znajomy dziecka, ktory nauczy mu polskiego,
                                          zneca sie nad dzieckiem rownoczesnie, to zabrania mu sie kontakt z dzieckiem.
                                          Pan mi chyba przyzna racje, ze to koniecznie. Jesli teraz ta osoba twierdzi, ze
                                          to dzialanie wbrew prawom dziecku, poniewaz juz nie ma mozliwosci mowienia w
                                          tym jezyka, to chyba kazdy stuknie sie w czole.

                                          > Oda piszesz, ze twoj syn nie zna polskiego. Dlaczego zaniedbalas nauke? Jesli
                                          > twoj syn nie zna polskiego to wychodzisz zapewne z zalozenia ze i Filip
                                          > Kraszweski nie powinien uczyc sie jezyka. Jestes dlatego jednostronna.

                                          Co pisalam? Ja pisalam 'gdyby'. Moje dzieci mowia po polsku - mimo, ze nie
                                          jestem Polka. Nikt nie stawial klopotow temu. Jesli zas moj maz (Polak!)
                                          zyczylby, ze dzieci nie ucza sie polskiego w szkole, to nauczyciele nie mogli im
                                          to zorganizowac wbrew woli tatusia-Polaka. Wiec jesli nie moga to robic jesli
                                          tato-Polak tego sobbie nie zyczy, to rowniez nie moga sobie robic tego, jesli
                                          matka-Niemka tego sobie nie zyczy. (To jest przyklad! Nasze dzieci sie ucza
                                          polskiego. I to nie, poniewaz szkola spelnia jakies prawo unijne, lecz dlatego,
                                          ze rodzicy sie na to zgodza!)

                                          > Moze wytlumaczysz nam, co to znaczy dla ciebie to co piszesz, " korzystanie z
                                          > tego prawo za posrednictwem osoby, ktora szkodzi dziecko". Szkola szkodzi
                                          > dziecku. Pozatym mieszasz nauke jezyka z kontaktem ojca z dzieckiem.
                                          > Zapomnials, ze chodzi o nauke jezyka w szkole.

                                          Przyklad podlama wyzej. Jest to przyklad na to, ze 'Kindeswohl' wymaga wiecej
                                          niz nauka z jezyka polskiego. A szkola nie jest od tego aby decydowac, jakie
                                          dobrowolne przedmioty dziecko ma sie nauczyc. Od tego sa rodzicy, ktore maja
                                          prawo do decyzji. Jesli Matka Filipa twierdzi inaczej, to trzeba to
                                          zaakceptowac. Czy Pan uznalby za adekwatny, ze panstwo zmuszalby n.p. matke, ze
                                          dziecko chodzi na religie, poniewaz rozwiedzony religijne tato bez praw
                                          rodzicielskich sobie to zyczy?

                                          Oda
                                          • helmut.berlin Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 10:34
                                            ich stimme zu;)
                                          • fibi1 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 10:37
                                            eat.pusty-oda15!


                                            > Nikt nie mowi, ze nauka z jezyka polskiego jest przeciwko Kindeswohl. Ale
                                            jesli
                                            > ta nauka oznacza, ze dziecko bedzie mial do czynnienia z osobami, ktore
                                            dzialaj
                                            > a
                                            > wbrew temu Kindeswohl, to lepiej, jesli dziecko nie tyka sie z nimi, nie?

                                            I znow te same brednie!. Mieszasz nauke jez. polskiego z kontaktem rodzica z
                                            dzieckiem choc sa to 2 rozne sprawy. Z twoich bredni wynika, ze " nauka jezyka
                                            oznacza, ze dziecko bedzie mialo doczynienia z z osobami, ktore dzialaja
                                            wbrew " Kindeswohl". Tylko dlaczego masz takie domysly nie napisalas nic. Co ma
                                            piernik do wiatraka?

                                            Pozatym piszesz jakies straszne brednie opierajace sie wylacznie na twoich
                                            domyslach. Przeczytaj sama co napisalas. " Jesli bliski znajomy dziecka, ktory
                                            nauczy mu polskiego,
                                            > zneca sie nad dzieckiem rownoczesnie, to zabrania mu sie kontakt z dzieckiem."

                                            Jest mowa o nauczycielce! Dlaczego ta nauczycielka ma sie znecac nad dzieckiem
                                            to nie piszesz. Skoncz z tymi bredniami.

                                            > > Moze wytlumaczysz nam, co to znaczy dla ciebie to co piszesz, " korzystan
                                            > ie z
                                            > > tego prawo za posrednictwem osoby, ktora szkodzi dziecko". Szkola szkodzi
                                            >
                                            > > dziecku. Pozatym mieszasz nauke jezyka z kontaktem ojca z dzieckiem.
                                            > > Zapomnials, ze chodzi o nauke jezyka w szkole.
                                            >

                                            Na to nadal nie udzielilas odpowiedzi.

                                            Pozatym piszesz, ze jesli matka chce inaczej. A co jest z dzieckiem? Co jest z
                                            tym co chce dziecko? Jest takie cos jak prawa dziecka, choc zapewne nigdy nie
                                            slyszalas o tym.
                                            • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 10:57
                                              fibi1 napisała:

                                              > I znow te same brednie!. Mieszasz nauke jez. polskiego z kontaktem rodzica z
                                              > dzieckiem choc sa to 2 rozne sprawy. Z twoich bredni wynika, ze " nauka jezyka
                                              > oznacza, ze dziecko bedzie mialo doczynienia z z osobami, ktore dzialaja
                                              > wbrew " Kindeswohl". Tylko dlaczego masz takie domysly nie napisalas nic. Co ma
                                              >
                                              > piernik do wiatraka?


                                              To nie sa dwa rozne rzeczy. O tym, jaki jezyk dziecko sie uczy decyduja
                                              wylacznie rodzice. Ja podalam przyklad, kiedy Kindeswohl polega na tym, gdzie
                                              zakaz kontaktu moze nieumozliwia nauke zyczonego jezyka, lecz chronni dziecko
                                              przed gorszym. To bylo przyklad aby pokazac, ze Kindeswohl jest szersze od nauki
                                              jezyka ojczystego. Nawet jesli tato tego nie widzi. Kindeswohl nie polega
                                              wylacznie na tym, aby dziecko moze sie spotkac z pewnymi osobami w celu nauki
                                              ojczystego jezyka. Szczegolnie, jesli tutaj problem rozwodu jest szersze od
                                              sporu o jezyka.
                                              Jesli zas matka sobie nie zyczy, ze dziecko chodzi na pewne dobrowolne zajecia,
                                              to szkola musi to zyczenie akceptowac.

                                              > Pozatym piszesz jakies straszne brednie opierajace sie wylacznie na twoich
                                              > domyslach. Przeczytaj sama co napisalas. " Jesli bliski znajomy dziecka, ktory
                                              > nauczy mu polskiego,
                                              > > zneca sie nad dzieckiem rownoczesnie, to zabrania mu sie kontakt z dzieck
                                              > iem."

                                              To byl przyklad. Zasugerowales, ze Kindeswohl wylacznie polega na wciskanie
                                              dziecku swoj ojczysty jezyk. A kazdy, ktory sie przeciw temu wstawia dziala
                                              wbrew prawu dziecku.

                                              > Jest mowa o nauczycielce! Dlaczego ta nauczycielka ma sie znecac nad dzieckiem
                                              > to nie piszesz. Skoncz z tymi bredniami.

                                              Nie nauczycielka, lecz ten, ktory mowi, ze strasnie krzywde sie dziecku robi,
                                              jesli sie nie nauczy polskiego. Przeciez ta cala sprawa zaczela sie nie od nauki
                                              w szkole lecz od kontaktu z ojcem. Na taki list rowniez odpowiadalam. Ojciec
                                              twierdzi, ze zabrania mu sie kontakt z dzieckiem w celu wynarodowania. I to jest
                                              przeciwko Kindeswohl.
                                              Podalam przyklad, kiedy Kindeswohl nie mozna redukowac na nauke jezyka.

                                              > Na to nadal nie udzielilas odpowiedzi.

                                              No dobra: O zajeciach dobrowolnych w szkole decyduje jedynie matka. Ojciec do
                                              tego juz nie ma prawa. Wbrew temu, co ojciec tu zasugeruje, to te prawa nie ma
                                              dlatego, ze on jest Polakiem.

                                              > Pozatym piszesz, ze jesli matka chce inaczej. A co jest z dzieckiem? Co jest z
                                              > tym co chce dziecko? Jest takie cos jak prawa dziecka, choc zapewne nigdy nie
                                              > slyszalas o tym.

                                              Podalam przyklad z religia: Dziecko moze 'chciec chca chce'. Do pewnego wieku
                                              rodzice decyduja, czego ma sie nauczyc. Jesli dziecko ma moze ogromne klopoty
                                              nadazyc za obowiazkowymi przedmiotami, to moze (moze!) matka uwaza, ze lepiej
                                              nie miec jeszcze wiecej przedmiotow z wiecej nauka. Dziecko moze uwaza inaczej,
                                              ale dlatego ono jest jes zczeniepelnoletnim i ma rodzice, aby oni decyduja, jak
                                              jest najlepiej.

                                              Ale najlepiej dla Kindeswohl jest oczywiscie robic z tego miedzypanstwowa afere.
                                              Mylse, ze ta cala sprawa - nawet jesli sie tu tylko jedna strona wypowiada - juz
                                              duzo mowi o tym, gdzie ta jedna strona ma swoje pryjoretety.

                                              Oda
                                              • fibi1 Re: oda15 i kindeswohl, @ oda15 22.02.07, 11:48
                                                Rodzice powinni brac pod uwage to co chce dziecko. Jesli 13 letni chlopiec
                                                mowi, ze chce sie uczyc jezyka to nie widze powodu mu zabraniac. Pozatym
                                                zapominasz o tym, ze zabronil sad.

                                                Pozatym nie wciskaj mi oda15 rzeczy, o ktorych nigdy nie pisalam, bo to ty
                                                piszesz, ze Kindeswohl polega WYLACZNIE na wciskaniu jezyka polskiego.
                                                Widocznie nie wiesz nadal co oznacza Kindeswohl.
                                            • helmut.berlin Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 11:05
                                              Popraw moze swoja pisaninie, tak zeby byla zrozumiala. Nie wiem w sumie o co ci chodzi. Doradz moze panu Kraszewskiemu, azeby dogadal sie z zona, ale prawdopodobnie on tego nie potrafi. Tak jak mowi oda, czasem trzeba wlasnie dla "dobra dziecka" powziac takie, a nie inne decyzje.
                                              • fibi1 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 11:44
                                                Masz trudnosci ze zrozumieniem helmut. Nie uczmiesz lub nie chcesz czytac ze
                                                zrozumieniem, a w tym wszystkim jeszcze nie pojales, ze w rozwodach nie ma
                                                miejsca na dogadywanie sie miedzy byla zona i bylym mezem. Gdyby oni mogli sie
                                                dogadac to nie byloby zapewne rozwodu. A ty piszesz caly czas o dogadywaniu sie
                                                choc z artykulu i postow Kraszewskiego wynika, ze jest mu zabroniony
                                                jakikolwiek kontakt.
                                                • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 11:47
                                                  No wlasnie! I dlaczego? W interesie 'Kindeswohl'. Ale dla Kraszewskiego
                                                  Kindeswohl sie redukuje na nauke polskiego, choc Kraszewski nie mogl pokazac, ze
                                                  w sprawie zabrania kontaktu jezyk polski wogole gral roli. Juz to zasluguje na
                                                  podniesienie brwi, nie?

                                                  Oda

                                                  fibi1 napisała:


                                                  > choc z artykulu i postow Kraszewskiego wynika, ze jest mu zabroniony
                                                  > jakikolwiek kontakt.
                                                  • fibi1 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 11:51
                                                    Ciekawe oda15! Insynujesz ciagle, ze ty niby az tak dobrze znasz sczegoly tej
                                                    sprawy. Wiec napisz nam kim ty jestes!. Skad mozesz wiedziec co Kraszewski mogl
                                                    udowodnic a co nie. Podejrzenia i domysly?
                                                  • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 12:03
                                                    Dziwne, ze do mnie dopiero piszesz, ze jestem insynujacy? Przeciez Pan
                                                    Kraszewski caly czas incynuje. Malymi dozami da nam tylko to do informacji, co
                                                    potwierdzi jego spojrzenie na sprawe. Jesli pytamy o konkrete, to milczy.
                                                    Dlaczego nie moze sie spotkac z dzieckiem? Dlaczego nie ma praw rodzicielskich?
                                                    On nam powie, poniewaz dziecko ma byc wynarodowane, germanizowane. Przeciez to
                                                    by bylo skandalem bez porownania? Dlaczego nie stoi z tym w Strassburgu? To sa
                                                    zwykle i logiczne pytania ktore przychodza, jesli sie slysze tylko jedna strone.
                                                    Poza tym mieszkam akurat w tym miescie, gdzie odbywa sie proces. A oprocz tego
                                                    moim dzieciom nikt nie stoi na przeszkodzie do nauki polskiego. Wrecz
                                                    przeciwnie. Wiec cos tu nie gra..Wiecej musi Pan Kraszewski pisac. Przeciez to
                                                    on tu od tego, dbajac o Kindeswohl, wystawi swoje biedne dziecko.

                                                    Oda

                                                    fibi1 napisała:

                                                    > Ciekawe oda15! Insynujesz ciagle, ze ty niby az tak dobrze znasz sczegoly tej
                                                    > sprawy. Wiec napisz nam kim ty jestes!. Skad mozesz wiedziec co Kraszewski mogl
                                                    >
                                                    > udowodnic a co nie. Podejrzenia i domysly?
                                                • helmut.berlin Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 15:52
                                                  ze w rozwodach nie ma
                                                  > miejsca na dogadywanie sie miedzy byla zona i bylym mezem

                                                  Moze w twoich kregach kobieto, bo ja wychowalem wspolnie z byla zona syna, ktory mial 4 lata jak sie malzenstwo rozpadlo. Wyszedl na ludzi i to wcale niezle.
                                                  • fibi1 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 16:32
                                                    helmut jesli tak swietnie mogles sie dogadac z byla zona to dlaczego byl
                                                    rozwod. Ciekawe. Mozesz napisz cos o tym konkretnie, bo to niejasne. A jesli
                                                    chcesz, zeby ci inni uwierzyli to troche konkretow. Ciekawe jak to robia w
                                                    twoim kregu, bo jesli rozwod jet prawdziwy to malzonkowie nie chca wiecej
                                                    kontaktu. Chyba ze w mowisz o kregu, ze bierze sie rozwod tylko na niby dla
                                                    papieru, a zyje sie dalej ze soba. Sa i takie przypadki. Czyli zwykle oszustwo
                                                    przed urzedem.
                                                  • helmut.berlin Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 18:17
                                                    Kobieto moherowa przestan nudzic... Rozstalem sie z moja zona bo mi sie nie podobaly jej blond wlosy i to, ze palila cygara, a mnie zachcialo sie brunetki, minimum 175 wzrostu. Ona z kolei chciala murzyna i koniecznie chciala mieszkac w dzungli. Poza tym pozosatlismy przyjaciolmi. Dalej nie rozumiesz?
                                                  • fibi1 Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 20:04
                                                    helmut.berlin napisał:

                                                    > Kobieto moherowa przestan nudzic... Rozstalem sie z moja zona bo mi sie nie
                                                    pod
                                                    > obaly jej blond wlosy i to, ze palila cygara, a mnie zachcialo sie brunetki,
                                                    mi
                                                    > nimum 175 wzrostu. Ona z kolei chciala murzyna i koniecznie chciala mieszkac
                                                    w
                                                    > dzungli. Poza tym pozosatlismy przyjaciolmi. Dalej nie rozumiesz?


                                                    Takie bajki to mozesz opowiadac swoim dzieciom na dobranoc, moherowy chlopcze.
                                          • miroslawkraszewski Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 20:45
                                            A gdzie zdefiniowane jest pojecie Kindeswohl??W ktorej ksiazce??Czy ta ksiazka
                                            zostala wydrukowana w znanaj drukarni w Gütersloh?Kto wie??

                                            Kto i kiedy wprowadzil niemieckie slowo Kindeswohl??
                                            (Pana Helmuta nie pytam bo zapewni ze nie wie rowniez i tego,jak i wszystkiego
                                            innego,czego nie wie i o czym zapewnia)

                                            Ostatnio co na temat Kindeswohl widzialem to bylo z okazji wbudowania tablicy
                                            pamiatkowej ul.Piotrkowska 113 w Lodzi.Tam urzedowal JUGENDAMT i punkt selekcji
                                            dzieci polskich ktore w imie dobra dziecka bito i oblewano zimna woda aby
                                            przestaly mowic po polsku,a gdy ulegly torturom wysylano je do Niemiec do
                                            JUGENDAMTOW,ktore to te dzieci prezentowaly bauerom.

                                            Pani konsul honorowy Niemiec Ewa Goczek z Lodzi urzeduje po sasiedzku ul.
                                            Piotrkowska 111 i opowiada chetnie o tych sprawach i wie o slusznosci zakazow
                                            jezyka polskiego wczoraj i dzisiaj i znajduje tez zawsze jakies uzasadnienie.

                                            Losy tych dzieci byly rozne.Niektore umarly z przepracowania,niektore zostaly
                                            adoptowane a te ktore nie byly pokorne i mowile pomiedzy soba po polsku wyslano
                                            z powrotem do Lodzi do centralnego obozu koncentracyjnego dla polskich dzieci i
                                            zabijano w imie niemieckiego dobra dziecka zeby sie nie meczyly zyjac jako
                                            polacy.

                                            W jednej bardzo znanej rodzinie w Gütersloh przebywalo tych dzieci niewolnikow
                                            kilkanascie.Gwarancja przezycia dla tych dzieci(Kindeswohl)bylo wyrzeczenie sie
                                            polskosci.

                                            Ta tradycja zakazow jezyka polskiego i wynaradaawiania jest kultywowana przez
                                            JA GÜTERSLOH.Sprobujcie spojrzec do akt.polecam kontakt Herr Haddenhorst.

                                            Dzieci tych bylo podobno tylko okolo 160000-250000 wiec sa to przypadki
                                            pojedyncze o ktorych sie w Niemczech niechetnie mowi.Szczegolnie w Gütersloh.

                                            Sa to tragiczne sprawy i reaktywowanie tych tradycji niemieckiego dobra dziecka
                                            uwazam za niewlasciwe,pomijajac ze jest to bezprawne.

                                            Prymitywna argumentacja:dziecko mowi wiec po co ma sie uczyc jezyka zatrwaza
                                            mnie.
                                            • helmut.berlin Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 21:26
                                              > (Pana Helmuta nie pytam bo zapewni ze nie wie rowniez i tego,jak i wszystkiego innego,czego nie wie i o czym zapewnia)

                                              Nie wysilaj sie Pan niepotrzebnie. Widac coraz wyrazniej, ze wyrok sadu byl sluszny. Zona wyrzucila Pana i nie chce miec z Panem nic wspolnego, musiala miec wazny powod. Szkoda tego dzieciaka, ale moze i lepiej dla niego.
                                              • lauretta Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 22:27
                                                helmut.berlin napisał:

                                                > > (Pana Helmuta nie pytam bo zapewni ze nie wie rowniez i tego,jak i wszyst
                                                > kiego innego,czego nie wie i o czym zapewnia)
                                                >
                                                > Nie wysilaj sie Pan niepotrzebnie. Widac coraz wyrazniej, ze wyrok sadu byl
                                                slu
                                                > szny. Zona wyrzucila Pana i nie chce miec z Panem nic wspolnego, musiala miec
                                                w
                                                > azny powod. Szkoda tego dzieciaka, ale moze i lepiej dla niego.


                                                Helmut nie badz taki agresywny. Moze przyniosl 100 euro mniej do domu niz
                                                zwykle. Nie wydawaj wyroku jak nie wiesz o co chodzi.

                                                www.rbb-online.de/_/nachrichten/politik/beitrag_jsp/key=news5511092.html

                                                • helmut.berlin Re: oda15 i kindeswohl 22.02.07, 22:46
                                                  Masz racje, ale facet staje sie agresywny, w sumie chcialem mu pomoc. Mam troche doswiadczenia w "walce" z niemiecka biurokracja i sadami, bez drogich i leniwych adwokatow.

                                                  Moze i przyniosl mniej do domu, moze radiologom nie powodzi sie najlepiej w Niemczech:) W kazdym razie czyms narazil sie zonie albo ona jemu...

                                                  Powinien jednak przedstawic sprawe tak jak faktycznie jest (jak juz robi to publicznie), a tego nie jestem pewien. Przekrecanie faktow szukajac poparcia nie pomoze wiele, a powoduje wiele niezdrowych emocji.

                                                  Tutaj jest opisany przyklad jak ktos, w bardzo drastycznym przypadku z Jugendamtem wygral:

                                                  www.kreis-anzeiger.de/sixcms/detail.php?id=2132151&template_id=2634&_adtag=localnews&_zeitungstitel=1133846&_dpa=
                                                • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 08:36
                                                  lauretta napisała:

                                                  > <a
                                                  href="www.rbb-online.de/_/nachrichten/politik/beitrag_jsp/key=news5511092.html"
                                                  target="_blank">www.rbb-online.de/_/nachrichten/politik/beitrag_jsp/key=news5511092.html</a>

                                                  >
                                                  Chyba Pani nie zrozumiala o co tu chodzi..:)

                                                  Oda
                                                  • lauretta Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 11:32
                                                    oda15 napisał:

                                                    > lauretta napisała:
                                                    >
                                                    > > <a
                                                    > href="www.rbb-
                                                    online.de/_/nachrichten/politik/beitrag_jsp/key=news5511092.html"
                                                    > target="_blank">www.rbb-online.de/_/nachrichten/politik/beitrag_jsp/key=new
                                                    > s5511092.html</a>
                                                    >
                                                    > >
                                                    > Chyba Pani nie zrozumiala o co tu chodzi..:)
                                                    >
                                                    > Oda

                                                    A dlaczego wysuwasz takie falszywe przypuszczenie, ze ja nie zrozumialam? Skad
                                                    ci to przychodzi do glowy? Ja nie komentowalam jeszcze tego artykulu z linku,
                                                    dlatego dziwi mnie bardzo twoje falszywe przypuszczenie. Wmawiasz ciagle innym,
                                                    ze nie zrozumieli, chociaz sama nie rozumiesz o co chodzi i nie rozumiesz tego
                                                    co pisza inni.
                                                  • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 13:39
                                                    Z kontekstu _przypuszczam_ (czy nie pisalam 'chyba'?).
                                                    Jesli zrozumialabys link, nie podalabys go. Jego tresc jest sprzeczna z Twoimi
                                                    wszesniejszymi wypowiedziami. Ten sprzeciw 'gegen Erziehungsrichter' nie jest,
                                                    poniewaz ktos nie potrafi zadzialac w interesie dziecka, lecz odwrotnie.

                                                    Oda
                                                  • lauretta Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 13:56
                                                    Skoro nie komentowalam artykulu z linku to nie wciskaj mi prosze tego, ze go
                                                    nie roumiem. Bo na ten temat nie masz zielonego pojecia i sama nie rozumiesz
                                                    czego dotyczy ten artykul. Wogole to chyba cierpisz na jakies schorzenie
                                                    psychiczne, bo wciskasz innym bez przerwy cos czego wogole nie komentuja. U
                                                    ciebie jak zwykle tylko falszywe przypuszczenia a konkretow brak. Wogole to nie
                                                    wiem jak ci nie wstyd, bo ublizasz p. Kraszewskiemu i dalej nie rozumiesz o co
                                                    chodzi. Przeczytaj swoj poprzedni post i zajrzyj do slownika co oznacza
                                                    positive Beziehung zu Eltern. Bo skoro sama piszesz, ze to Kindeswohl a
                                                    jednoczesnie upierasz sie przytym, ze jest swietnie i w imie Kindeswohl
                                                    zakazuje sie kontaktu rodzica z wlasnym dzieckiem to to jest sprzeczne i nie
                                                    moze byc Kindeswohl.
                                                  • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 14:57
                                                    I rzeczywiscie niczego nie zrozumialas lacznie z tym co ja napisalam. Ja
                                                    pisalam, ze 'Jezyk ojczysty' to nie jedyna miara 'Kindeswohl', to chyba jasne, o
                                                    co chodzi.
                                                    Wazne jest rzeczywiscie 'positive Beziehung zu Eltern'. I dokladnie do tego
                                                    odnioslam sie przykladami: jesli nie jest mozliwe budowa takiego stosunku, to
                                                    nie mozna nia wymuszac twierdzac, ze ponad wszystkim stoi prawo dziecka do
                                                    jezyka ojczystego. Nawet jesli od tego juz dostanie szajbe.

                                                    Oda


                                                    lauretta napisała:

                                                    > Skoro nie komentowalam artykulu z linku to nie wciskaj mi prosze tego, ze go
                                                    > nie roumiem. Bo na ten temat nie masz zielonego pojecia i sama nie rozumiesz
                                                    > czego dotyczy ten artykul. Wogole to chyba cierpisz na jakies schorzenie
                                                    > psychiczne, bo wciskasz innym bez przerwy cos czego wogole nie komentuja. U
                                                    > ciebie jak zwykle tylko falszywe przypuszczenia a konkretow brak. Wogole to nie
                                                    >
                                                    > wiem jak ci nie wstyd, bo ublizasz p. Kraszewskiemu i dalej nie rozumiesz o co
                                                    > chodzi. Przeczytaj swoj poprzedni post i zajrzyj do slownika co oznacza
                                                    > positive Beziehung zu Eltern. Bo skoro sama piszesz, ze to Kindeswohl a
                                                    > jednoczesnie upierasz sie przytym, ze jest swietnie i w imie Kindeswohl
                                                    > zakazuje sie kontaktu rodzica z wlasnym dzieckiem to to jest sprzeczne i nie
                                                    > moze byc Kindeswohl.
                                                  • lauretta Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 15:24
                                                    oda15 napisał:

                                                    > I rzeczywiscie niczego nie zrozumialas lacznie z tym co ja napisalam. Ja
                                                    > pisalam, ze 'Jezyk ojczysty' to nie jedyna miara 'Kindeswohl', to chyba
                                                    jasne,
                                                    > o
                                                    > co chodzi.

                                                    Widzisz jak przeinaczasz teraz to co sama napisalas. Ty zarzucilas, ze
                                                    Kindeswohl oznacza wciskanie wylacznie jezyka. Zapomnials juz o tym?


                                                    > Wazne jest rzeczywiscie 'positive Beziehung zu Eltern'. I dokladnie do tego
                                                    > odnioslam sie przykladami: jesli nie jest mozliwe budowa takiego stosunku, to
                                                    > nie mozna nia wymuszac twierdzac, ze ponad wszystkim stoi prawo dziecka do
                                                    > jezyka ojczystego. Nawet jesli od tego juz dostanie szajbe.
                                                    >
                                                    > Oda

                                                    A skad ty mozesz wiedziec, ze nie jest mozliwa budowa dobrych stosunkow
                                                    pomiedzy ojciem i dzieckiem? Co to za brednie? Moze pozwol w tej kwestii
                                                    wypowiedziec sie ojcu. Kim ty jestes, ze tak ciagle ujadasz? Moze cos napisz o
                                                    sobie, bo to staje sie interesujace. Jestes z Minden jak piszesz. To ciekawe.
                                                    Zadnych konkretow jak do tej pory, tylko insynuacje.

                                                    Zapominasz wogole, ze jak jest zakaz kontaktu z dzieckiem to o budowie dobrych
                                                    stosunkow nie masz nawet co marzyc. Zejdz na ziemie z oblokow! Cos wyglada mi
                                                    na to, ze to ty dostajesz szajbe od tego, bo tak upierdliwie sie przyklejasz.

                                                  • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 15:49
                                                    lauretta napisała:

                                                    > oda15 napisał:

                                                    >
                                                    > Widzisz jak przeinaczasz teraz to co sama napisalas. Ty zarzucilas, ze
                                                    > Kindeswohl oznacza wciskanie wylacznie jezyka. Zapomnials juz o tym?

                                                    I w czym przecznosc? Jesli ktos caly 'Kindeswohl' opiera wylacznie na tym, czy
                                                    dziecko nauczy sie jezyka polskiego, to cos tu nie gra.

                                                    > A skad ty mozesz wiedziec, ze nie jest mozliwa budowa dobrych stosunkow
                                                    > pomiedzy ojciem i dzieckiem? Co to za brednie? Moze pozwol w tej kwestii
                                                    > wypowiedziec sie ojcu. Kim ty jestes, ze tak ciagle ujadasz? Moze cos napisz o
                                                    > sobie, bo to staje sie interesujace. Jestes z Minden jak piszesz. To ciekawe.
                                                    > Zadnych konkretow jak do tej pory, tylko insynuacje.

                                                    Nie znasz konkretow, poniewaz nam tylko podane te konkrety, ktore pasowaly do
                                                    obrazu dyskryminowanego dziecka. Dlaczego mi to zarzucasz?
                                                    Ojciec na ten temat uparte milczy:) Dziwne nie?
                                                    I jakos Pan Kraszewski incynuje, ze mogl sie spotkac z dzieckiem tylko pod
                                                    nadzorem, _poniewaz_ jest Polakiem. I co spotkal sie ze synkiem aby budowac
                                                    dobre stosunki? Czy uwazal, ze wazniej od spotkan jest jezyk ojczysty?
                                                    Nie mowiac juz o tym, ze wogole sie nie wypowiada na temat tego, co doprowadzilo
                                                    do takiej sytuacji. Nie musi. Ale tym bardziej dziwi jego pozniejsza akcja, nie?


                                                    > Zapominasz wogole, ze jak jest zakaz kontaktu z dzieckiem to o budowie dobrych
                                                    > stosunkow nie masz nawet co marzyc. Zejdz na ziemie z oblokow! Cos wyglada mi
                                                    > na to, ze to ty dostajesz szajbe od tego, bo tak upierdliwie sie przyklejasz.
                                                    >
                                                    Nie bylo zakazu, nie bylo. Ale ktos sadzi, ze wazniej od dobrych stosunkow jest
                                                    jezyk.

                                                    Oda


                                                  • lauretta Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 16:05
                                                    >
                                                    > I w czym przecznosc? Jesli ktos caly 'Kindeswohl' opiera wylacznie na tym, czy
                                                    > dziecko nauczy sie jezyka polskiego, to cos tu nie gra.

                                                    Ale kto na tym opiera CALY Kindeswohl? Znow przeinaczasz i wymyslasz to, co ci
                                                    akurat teraz pasuje. Ty usilujesz wcisnac, ze inne osoby twierdzaja ze
                                                    WYLACZNIE nauka jezyka jest Kindeswohl. Jestes jedyna osoba, ktora pisze, ze
                                                    CALY Kindeswohl to nauka jezyka.

                                                    > I jakos Pan Kraszewski incynuje, ze mogl sie spotkac z dzieckiem tylko pod
                                                    > nadzorem, _poniewaz_ jest Polakiem. I co spotkal sie ze synkiem aby budowac
                                                    > dobre stosunki?

                                                    Ale to przeciez fakt, ze on mogl sie spotkac tylko pod nadzorem, a ty nazywasz
                                                    to insynuacja. Wiec klamiesz poprostu. Tak samo inni rodzice mogli tylko pod
                                                    nadzorem sie spotkac i tylko wtedy jesli zaprzestana mowic po polsku.


                                                    Zadajesz ma dodatek b. glupie i niedorzeczne pytanie (oda15) czy mogl sie
                                                    spotkac aby budowac dobre stosunki. Juz z twego tekstu wynika, ze nie mogl, bo
                                                    nie mial tej mozliwosci. Bo jesli ktos 30 minut pod nadzorem spedzi ze swoim
                                                    dzieckiem, gdzie nie wolno mu zapytac jak sie czuje i wszystko jest zanotowane
                                                    to jak mozna budowac w takich warunkach dobre stosunki. Bo twoje dziecko oda15
                                                    w takiej sytuacji mogloby nie chcec nawet przyjsc na takie kontrolowane
                                                    spotkanie, bo to gorzej niz w ciezkim wiezieniu.
                                                  • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 26.02.07, 08:43
                                                    lauretta napisała:

                                                    > Ale kto na tym opiera CALY Kindeswohl? Znow przeinaczasz i wymyslasz to, co ci
                                                    > akurat teraz pasuje. Ty usilujesz wcisnac, ze inne osoby twierdzaja ze
                                                    > WYLACZNIE nauka jezyka jest Kindeswohl. Jestes jedyna osoba, ktora pisze, ze
                                                    > CALY Kindeswohl to nauka jezyka.

                                                    To co moze Pan Kraszewski twierdzi? Dlaczego urzadza taki cos dla swojego dziecka?
                                                    Ja podalem to jako drastyczny przyklad, ze nauka polskiego to nie najwazniejsze
                                                    pod kazdym wzgledem. Ale oczywiscie mozna z tego tworzyc falszywa negacje, jesli
                                                    sie nie pojmuje prosta logike.


                                                    > Ale to przeciez fakt, ze on mogl sie spotkac tylko pod nadzorem, a ty nazywasz
                                                    > to insynuacja. Wiec klamiesz poprostu. Tak samo inni rodzice mogli tylko pod
                                                    > nadzorem sie spotkac i tylko wtedy jesli zaprzestana mowic po polsku.

                                                    A co ja klamalam? Spytaj go, dlaczego mogl sie sportkac tylko pod nadzorem. Ale
                                                    rozumiem, ze dla Twojego prostegoswiatopogladu lepiej sobie wmawiac, ze to jezyk
                                                    jest przyczynna;)
                                                    Ale badz choc raz taka czujna wobec niego jak chcesz byc wobec mnie;);)

                                                    >
                                                    > Zadajesz ma dodatek b. glupie i niedorzeczne pytanie (oda15) czy mogl sie
                                                    > spotkac aby budowac dobre stosunki. Juz z twego tekstu wynika, ze nie mogl, bo
                                                    > nie mial tej mozliwosci. Bo jesli ktos 30 minut pod nadzorem spedzi ze swoim
                                                    > dzieckiem, gdzie nie wolno mu zapytac jak sie czuje i wszystko jest zanotowane
                                                    > to jak mozna budowac w takich warunkach dobre stosunki. Bo twoje dziecko oda15
                                                    > w takiej sytuacji mogloby nie chcec nawet przyjsc na takie kontrolowane
                                                    > spotkanie, bo to gorzej niz w ciezkim wiezieniu.

                                                    Spytaj, dlaczego sa kontrolowane. Ale widze, ze nie masz pojecia, co to sa
                                                    'spotkania pod nadzorem' i do czego sluza. Aleo 'Kindeswohl' to mozesz sie
                                                    wypowiadac..;)

                                                    Oda
                                            • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 08:35
                                              Sadze, ze Pan ma powazne problemy psychiczne. Wiem, ze Pan podobne teksty juz
                                              glosil rowniez przed Niemcami. Prosze sie nie dziwic, jesli kazdy ma
                                              zastrzezenia co do panskich zdolnosci wychowawczych. Ja w kazdym badz razie
                                              jestem przerazona, jak Pan potrafi ponad glowa swojego dziecka wywalczyc swoj
                                              zasciankowy nacjonalizm i nienawiesc wobec Niemcow. Pan caly czas zapomina, ze
                                              dziecko rowniez jest Niemcem, ma niemiecka matke i zyje w tym kraju. Pan nie
                                              walczy o dobra dziecka. Pan walczy ze sam ze soba.

                                              Das Kindeswohl als Rechtsbegriff (nach Coester):
                                              - Kontinuität und Stabilität von Erziehungsverhältnissen.
                                              - Die inneren Bindungen des Kindes.
                                              - Die positiven Beziehungen zu beiden Eltern.
                                              - Die Haltung der Eltern und des Kindes zur Gestaltung der nachehelichen
                                              Beziehungen.
                                              - Der Kindeswille: a) als Ausdruck der Selbstbestimmung; b) als Ausdruck der
                                              Verbundenheit und c) als Ausdruck des persönlichen Wohlbefindens

                                              Zaskakujaco nie?

                                              Oda
                                              • miroslawkraszewski Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 12:59
                                                najlepszy przyklad tego ze kazdy moze sobie interpretowac to slowo Kindeswohl
                                                jak chce.Dla niejakiego cytowanego tutaj autora Coester jest to aby jego wlasna
                                                interpretacja tego slowa stala sie przepisem prawnym.Ale tak nie jest.
                                                Tej definicji nie ma w zadnym przepisie prawa niemieckiego.

                                                Dlatego (nach Haddenhorst) Das Verbot der polnische sprache und
                                                Umgangsauschluss ist hier (in Gütersloh) als Kindeswohl anzusehen.

                                                Niech Pani napisze wlasna definicje i bedzie ona na pewno tak samo wiazaca
                                                prawnie jak to co wypisuje ktos powolujac sie na osobe Coester a nie na
                                                definicje wynikajaca z konkretnego przepisu prawnego ,czyli po prostu smiec.

                                                To co wypisuje niejaki Coester nazywa sie po niemiecku Wunschgedanke i mozna
                                                przeczytac na stronach internetowych ale niestety w zadnym przepisie prawnym.

                                                Rzeczywistosc jest kazdego dnia inna i pani nie przyjmuje jej do wiadomosci.

                                                deposit.ddb.de/cgi-bin/dokserv?idn=980587883&dok_var=d1&dok_ext=pdf&filename=980587883.pdf

                                                Na stronie 39 dokumentu pdf.znajdzie Pani cos co wstrzasnie pani psychika i
                                                moze bedzie Pani od tego momentu mogla troszeczke lepiej zrozumiec nie tylko
                                                moje ,ale i wlasne problemy psychiczne.

                                                Nienawisc jest mi obca i prosze mi nie zarzucac tego ze z kims walcze i
                                                napadam.To Jugendamt walczy z polskoscia dziecka w imie nacjonalizmu i
                                                nienawisci.Oni nie zapominaja polskosci dziecka tylko ja konsekwentnie tepia
                                                (nationale Säuberung) i reaktywuja ponad 55 lat po wojnie stare schematy
                                                realizacji koncepcji dobra dziecka.














                                                • eat.putsy Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 13:43
                                                  Wydaje sie, że w tym konkretnym przypadku cel tej calej akcji (dobro dziecka) juz od dawna jest marginesowy. Mama nadzieję, że Filip będzie szczęsliwym dzieckim, niezależnie od języków, którymi włada. O Piłsudzkim, Dmowskim, Kaczyńskim, Powstaniu czy bitwie pod Grunwaldem nie musi za wiele wiedzieć.
                                              • miroslawkraszewski Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 13:43
                                                Erika Mann
                                                Zehn Millionen Kinder: Die Erziehung der Jugend im Dritten Reich.

                                                Mit einem Geleitwort von Thomas Mann
                                                Rowohlt Taschenbuch ? EUR 7,50

                                                Gastkommentar von Birgit Rühe:

                                                Unter dem viel zutreffenderen Titel School for Barbarians erschien dieses Buch
                                                Erika Manns 1938 in den USA. Nach drei Monaten waren schon 40 000 Exemplare
                                                verkauft. Thomas Mann schrieb in der Einführung: ?Der wissenschaftliche
                                                Rückgang Deutschlands, sein rapides Ins-Hintertreffen-Geraten auf allen
                                                Gebieten des Geistes ist schon heute ein öffentliches Geheimnis.?
                                                Die deutsche Version mochte man dem ins Hintertreffen geratenen deutschen Geist
                                                erst 48 Jahre später zumuten!
                                                Dieses Buch sollten jene lesen, die in der Nazi-Diktatur Kind waren und
                                                vielleicht ? ihres Mißbrauchs nicht bewußt ? noch immer sagen: ?Aber wir sind
                                                gewandert und haben gesungen, die Jugend stand nicht auf der Straße.? Erika
                                                Mann weist in den Bereichen Familie/Schule/"Staatsjugend" nach, wie gezielt
                                                eine Erziehung der Kinder zum Krieg und zum Haß stattfand; wie die Kinder dem
                                                Familienleben entfremdet wurden; wie eine kriegerische Ausrichtung der
                                                Schulfächer bis hin zum Kunstunterricht stattfand; wie gezielte Kampagnen ?
                                                z.B. gegen katholische Priester ? kritische Stimmen entmachteten. Der genaue
                                                Blick der Autorin, ihr Wissen um Einzelheiten, ihre sorgfältige Recherche ? und
                                                nicht zuletzt die immer wieder formulierte Hoffnung, daß Freiheit und
                                                Gerechtigkeit siegen werden, machen dieses Buch immer noch zu einer
                                                aufrüttelnden Lektüre. Die Leserin fragt sich, wie es kommt, daß eine Erika
                                                Mann schon 1937 alles so klar sah, während die Mehrheit der Deutschen das
                                                anscheinend Offensichtliche nicht merkte?!
                                                Erika Mann wären nach dem Krieg mehr Einfluß und Erfolg zu wünschen gewesen.


                                                • eat.putsy Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 13:56
                                                  > Unter dem viel zutreffenderen Titel School for Barbarians erschien dieses Buch Erika Manns 1938 in den USA.

                                                  Czlowieku, o co ci w końcu chodzi? Jak sie z żoną nie dogadasz to masz nikłe szanse, ażeby cokolwiek osiągnąć. Im pózniej sie dogadasz, tym gorzej dla sprawy. Zostaw historię historykom, bo i tak widzisz wszystko tak jak chcesz widzieć. Marnujesz tylko czas, coraz bardziej uogólniając i upolityczniając ten konkretny przypadek.
                                                  • miroslawkraszewski Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 14:23
                                                    School for Barbarians
                                                  • eat.putsy Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 14:27
                                                    eher eine Wahnvorstellung
                                                  • miroslawkraszewski Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 15:03
                                                    To sa niestety realia niemieckie .Partia NPD ma w programie zlikwidowanie nauki
                                                    angielskiego w Niemczech i ma rosnace poparcie.

                                                    Zabranianie nauki jezyka polskiego polskiemu dziecku juz teraz propaguje sie i
                                                    wmawia nie tylko uczniom w Anne Frank Schule w Gütersloh jako legalne i
                                                    sprzyjajace dobru dziecka , ale rowniez przez elity polityczne niemiec.

                                                    School for Barbarians

                                                  • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 15:10
                                                    I znowu: Woli Pan ogolniac niz fakty. Po pierwszy dotyczy to _wylacznie_
                                                    pankskie dziecko, poniewaz nie ma Pan juz praw rodzicielskich. A matka - ktora
                                                    ma prawo decydowac, co dziecko ma sie nauczyc - mowila 'nie'.

                                                    Po drugie, to w NRW NPD wogole nie ma i Bildungspolitik jest Ländersache, nie?

                                                    Po trzecie to jest mnowstwo polskich dzieci (m.i. moi) ktorzy maja nadal
                                                    mozliwosc nauki polskiego bez przeszkod.

                                                    Po czwarty: To nie wstyd Panu tak mowic i pisac w stylu prlowskim o kraju, z
                                                    ktorego sie panski syn wywodzi? Jak mozna dziecko nauczyc szanowania milosc do
                                                    Polski, jesli Pan mu odbiera slowami jedna ojczyzne? Jesli Pan bezwstydnie
                                                    manipuluje i instrumentalizuje cala sprawe bez podawaniu wszystkich faktow?
                                                    Narazie jeszcze cierpliwie czekam na odpowiedz, dlaczego Pan nie pisal do
                                                    Parlamentu Europejskiego w sprawie odebrania praw rodzicielskich? Czyzby nie
                                                    odebrano poniewaz Pan rozmawial ze synkiem po polsku?;)

                                                    Oda

                                                    miroslawkraszewski napisał:

                                                    > To sa niestety realia niemieckie .Partia NPD ma w programie zlikwidowanie nauki
                                                    >
                                                    > angielskiego w Niemczech i ma rosnace poparcie.
                                                    >
                                                    > Zabranianie nauki jezyka polskiego polskiemu dziecku juz teraz propaguje sie i
                                                    > wmawia nie tylko uczniom w Anne Frank Schule w Gütersloh jako legalne i
                                                    > sprzyjajace dobru dziecka , ale rowniez przez elity polityczne niemiec.
                                                    >
                                                    > School for Barbarians
                                                    >
                                                    >
                                                  • miroslawkraszewski Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 16:01
                                                    Napisalem do Parlamentu Europejskiego i nawet przemawialem tam 30.01.2007 i
                                                    moja petycja 848/2006 w sprawie dyskryminacji jezyka i narodowosci zostala
                                                    przyjeta i jest teraz rozpatrywana przez Komisje Europejska.

                                                    Komisja Europejska czeka na stanowisko Bundestagu.

                                                    Sympatycy NPD zabraniaja nauki polskiego rowniez w NRW.

                                                    Pierwsza w tej polityce ODUCZANIA NAUKI dzieci polskich jest pani Barbara
                                                    Sommer ktora byla dyrektorem Urzedu Szkolnictwa w Gütersloh i po wydaniu zakazu
                                                    j.polskiego mojemu synowi przez jej wspolpracownikow zostala od razu awansowana
                                                    na stanowisko ministra NRW.Ona nie musi sie zapisywac do NPD.

                                                    Najbardziej co mnie przeraza to systemowa ciemnota i wpojenie oraz przyswojenie
                                                    slusznosci zakazow nauki i twierdzenie niektorych rodzicow (nie tylko w
                                                    Niemczech)w stylu:

                                                    moje dzieci juz jezyk znaja to po co maja sie uczyc mowic albo pisac....


                                                  • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 14:51
                                                    Calkowita racja. Dlatego tez juz sadze, ze tu nie chodzi o Kindeswohl. Bo jesli
                                                    by bylo inaczej, to chociarz po stronie Taty mozna by bylo rozczytac zdolnosci
                                                    do kompromisu. Ja tego nie potrafie. Pan Kraszewski nie walczy o 'Wohl' swojego
                                                    dziecka. On walczy o swoj osobisty (nacjonalistyczny) 'Wohl'.
                                                    Wyobrazasz sobie, jak sie na niego patrza, jesli wali takie teksty w urzedzie?
                                                    Jak wyzywa urzednikow od Nazi? Jak rzuca haslami jak 'Lebensbaum' i 'wie im 3.
                                                    Reich'?
                                                    Ja caly czas mysle, ze ta zona chyba duzo musiala wytrzymac, jesli to
                                                    rzeczywisty charakter Kraszewskiego. Nic dziwnego, ze ma dosc od wszystko co
                                                    polskie, jesli od rana do wieczora naslucha sie od Polaka, ze zyje w III rzeszy
                                                    i sie tak zachowuje..

                                                    Oda




                                                    eat.putsy napisał:

                                                    > > Unter dem viel zutreffenderen Titel School for Barbarians erschien dieses
                                                    > Buch Erika Manns 1938 in den USA.
                                                    >
                                                    > Czlowieku, o co ci w końcu chodzi? Jak sie z żoną nie dogadasz to masz nikłe sz
                                                    > anse, ażeby cokolwiek osiągnąć. Im pózniej sie dogadasz, tym gorzej dla sprawy.
                                                    > Zostaw historię historykom, bo i tak widzisz wszystko tak jak chcesz widzieć.
                                                    > Marnujesz tylko czas, coraz bardziej uogólniając i upolityczniając ten konkretn
                                                    > y przypadek.
                                                  • miroslawkraszewski Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 15:24
                                                    Nigdy nikogo nie obrazalem i nie porownywalem do Lebensborn i nie twierdzilem
                                                    ze ktos germanizuje mojego syna.Pisali tak dziennikarze bo sie im tak
                                                    kojarzylo.

                                                    Jak mozna germanizowac dziecko ktore jest Niemcem??

                                                    Cos sie tutaj komus myli.

                                                    Mojego syna poddaje sie procesowi o nazwach:
                                                    wynaradawiania,wymuszonej asymilacji,Zwangsaszmilation,Nationale Säuberung,
                                                    Unterwerfung der deutsche Leitkultur.

                                                    Jezeli planowe i celowe oglupianie dziecka poprzez zakaz nauki w szkole nie
                                                    powinno nazywac sie barbarzynstwem to prosze zaproponowac inna nazwe.
                                                  • helmut.berlin Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 18:05
                                                    > Nigdy nikogo nie obrazalem i nie porownywalem do Lebensborn i nie twierdzilem
                                                    > ze ktos germanizuje mojego syna.Pisali tak dziennikarze bo sie im tak
                                                    > kojarzylo.
                                                    >

                                                    A w petycji tez nie???


                                                    >
                                                    2. Jugendamty zostały ostatecznie ukonstytuowane przez NSDAP jako lokalne
                                                    organizacje politycznej kontroli, ucisku i germanizacji dzieci i rodzin na
                                                    terenie Niemiec. Jugendamty selekcjonowały i uprowadzały z Polski rasowo
                                                    przydatne dzieci do Rzeszy.
                                                  • lauretta Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 16:22
                                                    Z toba oda15 to nikt nie wytrzyma. Masz jakiegos bzika na tym punkcie. Bardzo
                                                    ci przeszkadza to, ze Kraszewski domaga sie tego prawnie co mu sie nalezy.
                                                    Ciekawe dlaczego. Twoje powody oda15 sa nieznane. Napisz cos o tym co ciebie
                                                    sklania do takiego ataku ponizej pasa i jaki masz w tym interes. Chcialabys jak
                                                    widze zamknac buzie pokrzywdzonym Polakom. Tacy niemcy jak ty sa najgorsi i
                                                    nikt z nimi sie tak naprawde nie liczy ani w jednym kraju ani w drugim.
                                                  • helmut.berlin Re: oda15 i kindeswohl 23.02.07, 18:16
                                                    > Z toba oda15 to nikt nie wytrzyma. Masz jakiegos bzika na tym punkcie. Bardzo
                                                    > ci przeszkadza to, ze Kraszewski domaga sie tego prawnie co mu sie nalezy.

                                                    Mylisz chyba pare rzeczy tutaj. Kraszewskiemu niestety nic sie nie "nalezy", o tym wie on dobrze. Dlatego probuje uogolniac i upolityczniac cala sprawe. Te wszystkie fakty i historie, do ktorych on sie odwoluje, maja w sumie niewiele wspolnego z tym "konkretnym" przypadkiem.
                                                  • oda15 Re: oda15 i kindeswohl 26.02.07, 08:47
                                                    Bo moje dzieci ucza sie polskiego i maja sie dobrze w Niemczech. Wszyscy Niemcy
                                                    sa zachwyceni i popieraja gdzie moga ta nauke.
                                                    Wiec troche wiem o czym mowie. Mam tylko jedna wade: Jesli mi sie cos nie uda w
                                                    zyciu nie moge to zwalic na Niemcow, poniewaz naleze do nich..co za pech:)

                                                    Oda

                                                    lauretta napisała:

                                                    > Z toba oda15 to nikt nie wytrzyma. Masz jakiegos bzika na tym punkcie. Bardzo
                                                    > ci przeszkadza to, ze Kraszewski domaga sie tego prawnie co mu sie nalezy.
                                                    > Ciekawe dlaczego. Twoje powody oda15 sa nieznane. Napisz cos o tym co ciebie
                                                    > sklania do takiego ataku ponizej pasa i jaki masz w tym interes. Chcialabys jak
                                                    >
                                                    > widze zamknac buzie pokrzywdzonym Polakom. Tacy niemcy jak ty sa najgorsi i
                                                    > nikt z nimi sie tak naprawde nie liczy ani w jednym kraju ani w drugim.
                        • eva15 Kto komu NIE daje a bierze 19.02.07, 18:25
                          jankowski1960 napisał:

                          > Polacy i Niemcy sa UE, ale ta unia ma dzialac tylko w jedna strone

                          Jeśli myśżlisz o subwencjach to masz rację

                          >Polska ma sprowadzic sie do rynku dla niemieckich towarow.

                          Eee tam, jak na razie to Hameryka zasypie Polskę swoim złomem militarnym za
                          grube miliardy. BEZ niczego w zamian,żadnych subwencji ani innych głupot. To
                          jest dopiero droga w jedną stronę.
                          • jankowski1960 Re: Kto komu NIE daje a bierze 20.02.07, 07:52
                            nie mow mi o Ameryce. To zlodzieje. Na tym forum mowimy o jugendamtach i ich
                            pracy, a nie o bandytach politycznych. Jesli chodzi o USA, to nasze pozycje sa
                            zblizone.
    • gienek15 Niemcy uczcie mego syna polskiego 20.02.07, 14:20
      Jak chce po Polsku to po co wyjechał do Niemiec? To pewnie jakiś kumpel tych
      cwaniaków Giertychów i Kaczyńskich.
      • fibi1 co za belkot to przerazajace 21.02.07, 00:08
        • jankowski1960 Re: co za belkot to przerazajace 21.02.07, 12:19
          gdzie sie podziala evka15
          • helmut.berlin Re: co za belkot to przerazajace 21.02.07, 12:35
            wyglada na to,ze zyje i ma sie dobrze;)
            • jankowski1960 Re: co za belkot to przerazajace 21.02.07, 13:02
              a gdzie pisze teraz z pozycji kawa "halb zehn in Deutschland"? ::))
              • helmut.berlin Re: co za belkot to przerazajace 21.02.07, 13:26
                steskniles sie?;)
                • jankowski1960 Re: co za belkot to przerazajace 21.02.07, 13:36
                  zdecydowanie:) zmowiliscie sie przeciwko mnie?
                  • helmut.berlin Re: co za belkot to przerazajace 21.02.07, 21:11
                    nieee.. w sumie jestes ok;)
                    • jankowski1960 Re: co za belkot to przerazajace 23.02.07, 19:04
                      ewka15 , wracaj na forum ze sztuby:)
                      • polonski Boze niemiecki patrzysz i nie grzmisz... 24.02.07, 02:50
                        Jak dlugo jeszcze potrwa terror psychiczny szweinehund na Polskich Ludziach,
                        Polskich Emigrantach i ich potomkach.

                        Kiedy wreszcie Polacy straca cierpliwosc i zmusza szweinehund czlowieka do
                        respektowania praw ludzi o innej kulturze.

                        Kiedy wreszcie ktos w w tzw. wspolnej europie przywola do porzadku
                        zdegenerowanego umyslowo niemieckiego czlowieka przez tysiacletnia niemiecka
                        szweinehund_kulture.
                        • kentucky.schreit.ficken polonski wracaj do budy!.. 24.02.07, 14:37
                          • jankowski1960 Re: polonski wracaj do budy!.. 26.02.07, 12:20
                            nie masz argumentow, to sam wracaj do budy
    • bergman1 do doktora musi iść ten gość lub sam niech się zba 04.03.07, 11:41
      da .dawno się tak nie uśmiałem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka