czlowiek_ksiazka
11.03.07, 11:51
W każdym zdaniu, które autor (afftar - jak mówią Rosjanie) sączy na kartki
GazWyborczej można wyczuć materianą, fizyczną nienawiść, pogardę do Rosji
Putina. Pogarda - nie tylko wobec formacji, sposobu sprawowania rządów w
Rosji, ale wręcz wobec wszystkiego, co się dzieje w tym kraju. Narodowe
projekty, których kuratorem jest Miedwiediew to przecież - w sumie - ciekawy
i pożyteczny pomysł. Czy jest to godne zajęcie dziennikarza - skwitować
problem cedząc głupie formułki propagandowe o "carewiczach"?
Całość artykułu utrzymana w tonie histeryczno-szizofrenicznym. Jakieś "kasty
urzędnicze" przemieszane z "oligarchami" i "dygnitarzami"(!?), którzy
brutalnie - można odnieść wrażenie - rządzą krajem. W podsumowaniu - zdanie o
jedynowłądztwie Putina.
Zmagania przeróżnych grup nacisku, oligarchów to w każdej, nawet tej
wzorcowej, jedynie słusznej demokracji amerykańskiej - stały element
krajobrazu wyborczego. Lobby, partie, interesy grup - to wszystko świądczy o
istnieniu zdrowej (w zachodnim rozumieniu tego terminu) konkurencji
elektoralnej.
Red. Wacław zamieszcza również anegdotyczne, humorystyczne zdania, chociażby
takie, żeby sobie dodać splendoru:
"W lipcu 1999 r. byłem na spotkaniu politologów i doradców kremlowskich"
-