Dodaj do ulubionych

Premier: Promowanie "gejowskiego stylu życia" -...

13.03.07, 16:18
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • znajomy_jennifer_lopez Czy gej jest gorszym człowiekiem? 13.03.07, 16:25
      Tak/Nie? Dlaczego?
      Czy stary kawaler bardziej przysłuzy sie przetrwaniu gatunku niż gej?
      A dziewica konsekrowana?
      • cuffed Czy seksualnosc premiera podlega dyskusji? 13.03.07, 16:28
        I po co mieszac sie do spraw prywatnych obywateli panie premierze?
        • wacek44 Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicznego 13.03.07, 16:59
          I w związku z tym nie zgadzać się na parady tzw równości, plakaty pederastó,
          wystąpienia w tv lub innych mediach. Jeżeli walenie w odbyt to sprawa prywatna
          to nie należy tego upubliczniać.
          • moon5 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 13.03.07, 17:16
            "Wacek44" ma rację. Jeśli życie intymne to sprawy prywatnie, niech nie wychodzą
            z tym na ulicę i nie straszą ludzi plakatami.
            Mam dość gejowskiej i lesbijskiej propagandy.
            Za jakiś czas zapędza nas do gett, abyśmy tam "produkowali" dla nich dzieci.
            • m2t Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 13.03.07, 18:27
              getta, to niestety wymysl homofobow.
              kolejnym, powszechnie znanym faktem jest tez twierdzenie, ze agresja rodzi
              agresje, totez zastanawia mnie, czemu w odpowiedzi na takie a nie inne
              zachowania rzadu-ktory w koncu reprezentuje spoleczenstwo i, ze pozwole sobie na
              drobne circulus vitiosus, spoleczenstwa-ktore swietnie odzwierciedla zalosny
              obraz naszych politykow, osoby homoseksulane jeszcze nie zaczely publicznie
              palic na stosach heterykow.
              • moon5 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 13.03.07, 18:56
                Homofoby jeszcze nie pakują Was do gett, ani tego nie robili w przeszłości.
                Coś podobnego robili tylko naziści, ukrywając jednocześnie "swoich" homo.
                Bracia homosie byli bardzo niesolidarni w Trzeciej Rzeszy. Może i teraz nie ma
                wśród Was jedności, więc czepiacie się hetero.
                • mirmat1 Homosie awangarda Niemieckiego nazizmu 28.03.07, 04:20
                  moon5 napisała:

                  > Homofoby jeszcze nie pakują Was do gett, ani tego nie robili w przeszłości.
                  > Coś podobnego robili tylko naziści, ukrywając jednocześnie "swoich" homo.
                  > Bracia homosie byli bardzo niesolidarni w Trzeciej Rzeszy. Może i teraz nie ma
                  > wśród Was jedności, więc czepiacie się hetero.
                  M: Dzis nawet sie ubieraja jak nazisci w skore i czapki ala Gestapo. Tylko
                  brakuje im kamrada Roehma
                  • moon5 Re: Homosie awangarda Niemieckiego nazizmu 28.03.07, 14:52
                    Czy oni mają jakieś rozdwojenie? Z jednej strony chcą w Polsce pomnika
                    gejów-ofiar faszyzmu i postawili już takie pomniki na Zachodzie. Z drugiej
                    strony uwielbiają przebierać sie w mundury z okresu Trzeciej Rzeszy. Widziałam
                    to w jakimś gejowskim magazynie, gdzie było też napisane "Za mundurem geje sznurem".
                    • obrazoburca Re: Homosie awangarda Niemieckiego nazizmu 30.03.07, 03:20
                      Twoje zainteresowanie gejowskimi magazynami i portalami jest godne wiekszej uwagi.
                      Mozesz mi o tym powiedziec coś więcej?
                      • moon5 Re: Homosie awangarda Niemieckiego nazizmu 31.03.07, 02:58
                        Ta gazeta Leżała na półce w kiosku. Dopiero gdy zaczęłam oglądać zobaczyłam, że
                        to gejowskie pismo. Niestety nie trafiłeś na jakąś zboczoną babę gotową do orgii.
                        • obrazoburca Przyganiał kocioł garnkowi. 02.04.07, 21:06
                          Nigdy tez nie trafiłem na zadną 'zdrową' heteroseksualna kobiete, która miałaby takie rozeznanie w mediach gejowskich.

                          Poza tym, skoro zainteresowało Cie pismo, w którym pojawiaja sie faceci w mundurach hitlerowskich, to naprawde radziłbym wybrac się do jakiegos dobrego psychologa.
                          • moon5 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 02.04.07, 21:49
                            obrazoburca napisał:

                            > Nigdy tez nie trafiłem na zadną 'zdrową' heteroseksualna kobiete, która miałaby
                            > takie rozeznanie w mediach gejowskich.
                            >
                            > Poza tym, skoro zainteresowało Cie pismo, w którym pojawiaja sie faceci w mundu
                            > rach hitlerowskich, to naprawde radziłbym wybrac się do jakiegos dobrego psycho
                            > loga.

                            Ależ ja nie mam żadnego rozeznania w mediach gejowskich. Jak pewnie wiele kobiet
                            kliknęłam dwa razy przez przypadek czy z ciekawości na linki do stron
                            gejowskich. Jest zapewne wiele heteroseksualnych, "zdrowych" kobiet, które
                            znacznie częściej odwiedzały te strony choćby ze zwykłej ciekawości, nie mówiąc
                            już o przypadku. A nawet, gdybym miała takie rozeznanie, też nie byłoby to czymś
                            złym. Dobrze jest mieć szeroką wiedzę.

                            Mnie nie zainteresowało pismo z facetami w mundurach hitlerowskich. To pismo
                            wyglądało z okładki jak jakiś magazyn dotyczący sztuki i czy stylu życia, jakich
                            dużo. Dopiero, gdy zaczęłam oglądać zauważyłam, że to jakieś czasopismo dla
                            wykształconych gejów; artykuł o mundurach nie był reklamowany na okładce.
                            Zresztą nie mam powodu do jakichkolwiek tłumaczeń, bo ani nie jestem
                            neonazistką, ani wielbicielką wszelkich dewiacji, ani gejem.
                            A nawet gdyby zainteresowało mnie pismo z facetami w mundurach hitlerowskich,
                            nie byłoby w tym niczego złego, interesuję sie również trochę historią i nie
                            widzę powodu odwiedzania psychologa z tego powodu.

                            spokojnej nocy.
                            • obrazoburca Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 02.04.07, 22:34
                              tym samym odpowiedzialas sobie równiez na pytanie zadane w poście, na który odpisałem:

                              zainteresowanie hitlerowskimi mundurami nie jest niczym 'złym' ani nie wskazuje na 'rozdwojenie'.
                              • moon5 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 02.04.07, 22:52
                                Czy Ty nie wywnioskowałeś z kontekstu tych wypowiedzi i z obserwacji życia, że u
                                gejów to nie jest zwykle hobbystyczne zainteresowanie mundurami, ale czynienie z
                                munduru fetysza(u) seksualnego. "Za mundurem geje sznurem" - oni się po prostu,
                                wulgarnie mówiąc, podniecają tymi mundurami, dlatego się w nie przebierają. Nie
                                rozumiem, dlaczego odwracasz kota ogonem.
                                • obrazoburca Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 03.04.07, 03:01
                                  'Oni" tzn. kto?
                                  - wszyscy homoskesualni mężczyźni?

                                  Odpowiem więc tak:
                                  'oni' przynajmniej, chcąc zamówic piwo podchodza do baru.

                                  Nie chce tutaj rozkładac mechanizmów psychicznych powodujących fetyszyzm, ale... fetysze nie są chrakterystyczne dla orientacji seksualnej, i nie wynikają z niej.

                                  Nie odwróciłem kota ogonem, poprostu staram sie pokazać Ci, ze sa to tacy sami ludzie jak Ty, i zachowania jakie przejawiaja, i potrzeby (tzw. negatywne)jakie się w nich rodzą nie są ich wyłaczną domeną. Staram Ci sie pokazac, ze Twoje spostrzeżenia i oceny nacechowane sa relatywizmem (wiem, ze niezamierzonym). Ponadto, chce z Toba rozmawiac językiem Twoich emocji i odczuć (do uczuc jeszcze nie doszlismy) po to, żebys pełniej zrozumiała innych ludzi.

                                  Wracajać do fetysza jakim sa mundury, musztra.... i dominacja w ogólnosci:
                                  Przecież to nie homoseksualiści wynaleźli lateks, pejcze, wojsko, musztrę...
                                  To nie homoskesualiści podniecają sie 'koceniem' młodego wojska....

                                  Nie możesz mieszac pojęć, bo wpadniesz w prawdziwie rydzykową paranoję,

                                  Prawda jest taka, ze osoby homosksualne są (z natury) takie same jak osoby heteroseksualne - pod kazdym względem, a projektowanie na nich własnych leków i 'przewin' sprowadza się do tworzenia z nich 'kozła ofiarnego', do którego juz kilkakrotnie sie odwoływałem.

                                  Prawda jest taka, ze ci ludzie w żaden sposób nie ingeruja w zycie innych bardziej, niz robia to heteroseksualiści (a nawet w o wiele mniejszym stopniu).

                                  Prawda jest taka, że homosksualista nie jest dla Ciebie (heteryczki) bardziej 'szkodliwy' czy mniej 'dostepny' niz facet heteroseksualny, w którego typie nie jesteś.

                                  Dlatego cała ta dyskusja jest pozbawiona najmniejszego sensu, bo równie dobrze moglibyśmy deliberowac nad wyższością świąt bożego narodzenia nad świetami wielkanocnymi. Albo próbowac odrzegnać od czci i wiary ludzi, którzy chcą żywic sie znienawidzionym przez nas (ja akurat uwielbiam) szpinakiem.

                                  Cały ten smród ma jedynie wydźwiek polityczno-'religijny', sprowadzający sie do (utraty) kontroli emocjonalnej elit rządzących, nad masami proli.

                                  ot co.
                                • zdanka1 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 05.04.07, 15:24
                                  Fascynująca ta rozmowa o gejach i mundurach:))))))))))) W kazdym razie - żadna
                                  formacja w historii swiata nie miała lepiej pomyslanych mundurów niż SS,
                                  konkretnie oficerowie oczywiscie...A skoro ludzie podnieca galaretka malinowa
                                  na ciele(nie rozumiem kompletnie), to chyba moze tez mundur? Powiedizałabym, ze
                                  to nawet normalniejsze, o ile w tej dziedzinie mozna stopniować normalnosc...
                                  • moon5 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 05.04.07, 15:51
                                    W dziedzinie fetyszy nie ma normalności. W jednym z internetowych sklepów można
                                    kupić niemowlęce czapeczki dla dorosłych i i inne infantylne gadżety do zabaw
                                    erotycznych we dwoje.
                                    • zdanka1 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 05.04.07, 22:18
                                      O ile tylko dwie pełnoletnie osoby się na coś godza i nie sprawia im to
                                      przykrosci/ nie powoduje dyskomfortu - to jest to sprawa najzupłniej normalna.
                                      Buty to genialny fetysz i nie widzę w tym nic nienormalnego.
                                      • moon5 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 05.04.07, 22:37
                                        Buty zdobią nogi kobiety i czasami poprawiają wygląd całej figury, nie
                                        postrzegałam ich jako fetysz, może dlatego, ze nie interesowałam sie aż tak
                                        bardzo tą dziedziną ani też seks choć ważny, nie jest dla mnie najistotniejszy w
                                        życiu.
                                        • zdanka1 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 06.04.07, 10:14
                                          Nikt też nie twierdzi, z e postrzeganie czegoś jako fetysza warunkuje to, ze
                                          seks jest najwazniejszy w zyciu:)
                                          • moon5 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 06.04.07, 15:39
                                            Ja też nie twierdzę, że postrzeganie bądź nie postrzeganie czegoś jako fetysza
                                            świadczy o roli, jaką seks odgrywa w naszym życiu. Widocznie niezbyt fortunnie
                                            się wyraziłam w poprzednim poście.
                                            • karl ŁÓŻKU GEJA, może lepiej dziewczynami sie zająć? 25.04.07, 00:43

                                            • karl W ŁÓŻKU GEJA, może lepiej dziewczynami sie zająć? 25.04.07, 00:44
                                              a nie z gejami w łózku sie zajmować?
                          • moon5 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 03.04.07, 18:33
                            obrazoburca napisał:
                            > Poza tym, skoro zainteresowało Cie pismo, w którym pojawiaja sie faceci w mundu
                            > rach hitlerowskich, to naprawde radziłbym wybrac się do jakiegos dobrego psycho
                            > loga.

                            Zabiłeś mnie swoim wczorajszym stwierdzeniem, że powinnam udać się do dobrego
                            psychologa, bo wzięłam do ręki pismo leżące na półce w kiosku. Poza tym nawet,
                            gdyby na okładce tego pisma byli faceci w hitlerowskich mundurach, to też
                            miałabym prawo zainteresować sie tą gazetą i nie byłby to objaw zaburzeń
                            psychicznych. A swoja drogą jako heteroseksualna kobieta mam prawo interesować
                            się mężczyznami, natomiast nie oglądam pism z gołymi babami. Jeśli dalej
                            będziesz poddawał mnie swojej indoktrynacji, nie wykluczone, że za jakiś czas
                            zostanę lesbijką i wtedy trzeba będzie skierować mnie do psychologa :)
                            • obrazoburca Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 05.04.07, 14:11
                              w przeciwieństwie do Ciebie, ja nie poddaję Cie indoktrynacji, bo nie narzucam Ci żadnych poglądów (doktryn) - wykazuje jedynie podobieństwa i róznice - bez żadneych emocjonalnych ocen.
                              Ty choćby w powyższym poscie dzielisz ludzi na tych, którzy 'mają prawo', i na tych, którzy 'powinni udac sie do lekarza', nie majac na odrone swoich twierdzedzeń nic prócz zestawu dogmatów, założeń - czyli doktryne własnie.

                              Pisałem Ci juz, że ja rozmawiam z Toba jedynie językiem Twoich emocji, uzywając do ich wywołania Twoich własnych DOGMATÓW.

                              Jeśli uważasz, ze TY masz prawo decydowac o tym co jest dla kogoś innego dobre a co złe; że TY masz prawo mowić kogo ma kochac a kogo się brzydzić; jeśli sądzisz, że to TY jesteś od wmawiania komuś że jest ZŁY tylko z tego powodu, że TY brzydzisz sie czegos co on lubi.... To umebluj mi mieszkanie, wychowaj dzieci, załatw pracę, wybierz repertuar rozrywki, powiedz w jkai sposób mam płodzi dzieci, w jakich godzinach mam sie golic, i czy wolno mi sie kapac częściej niż raz w tyg; poprowadź kuchnię - bo nie chciałbym zrobić przez przypadek czegoś (chocby ugotowac szpinaku), do czego 'jako (zobowiązany nazwą) mężczyzna' nie mam prawa - bo to sprzeczne z naturą.

                              Nie jestes pępkiem świata, a to że utożsamiasz się z grupa silniejszych i brutalniejszych ludzi? wybacz, ale nie oznacza to że masz racje, oznacza wyłacznie to, że imponuje Ci chamstwo, zezwierzecenie, przemoc...

                              Poza tym, wykręcasz kota ogonem, bo nie mówiliśmy o 'pociągu do płci', tylko o zainteresowaniu hitlerowskimi mundurami (sama zapodałaś ten temat) jako 'jakimś rozdwojeniu'.
                              Chcesz powiedzieć, ze homoseksualni mężczyźni chcący wystawić pomnik gejow wymordowanyych przez hitleryzm odczuwający 'pociąg' do hitlerowskich mundurów maja 'jakieś rozdwojenie', a heteroseksualne kobiety współtworzące ustrój pietnujący i zakazujący (teoretycznie) wszelkiego rodzaju przejawów faszyzmu, wykazujące sie podobnymi reakcjami już nie?

                              To jest dopiero 'jakieś rozdwojenie'.
                              • moon5 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 07.04.07, 23:50
                                > Nie jestes pępkiem świata, a to że utożsamiasz się z grupa silniejszych i bruta
                                > lniejszych ludzi? wybacz, ale nie oznacza to że masz racje, oznacza wyłacznie t
                                > o, że imponuje Ci chamstwo, zezwierzecenie, przemoc...
                                Nie utożsamiam sie z grupą silniejszych i brutalniejszych, ale zawsze we
                                wszystkim szukam obiektywnej prawdy.
                                W najmniejszym stopniu imponuje mi chamstwo i przemoc.

                                bo nie chciałbym zrobić przez przypadek czegoś (cho
                                > cby ugotowac szpinaku), do czego 'jako (zobowiązany nazwą) mężczyzna' nie mam p
                                > rawa - bo to sprzeczne z naturą.
                                Mężczyzna może sobie od czasu do czasu pogotować, byleby zostawił porządek w
                                kuchni :) Zresztą gotowanie nie moją szczególną pasją, choć umiem gotować jak
                                każda prawie kobieta.
                                • obrazoburca Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 08.04.07, 12:11
                                  moon5 napisała:

                                  > Nie utożsamiam sie z grupą silniejszych i brutalniejszych, ale zawsze we
                                  > wszystkim szukam obiektywnej prawdy.

                                  nieprawda:P:P
                                  Szukasz w świecie zgodności z Twoją subiektywną prawdą, a kiedy ich nie dostrzegasz (bo brakuje Ci np. doświadczenia, albo własciwego rozumienia danej sytaucji czy obrazu rzeczywistości), to przejmujesz 'prawdę' od wiekszości.

                                  I tak:
                                  Nie próbując nigdy naroktyków, wiesz, że sa złe.
                                  Wiesz że ziemia jest kulą
                                  Przekonana jestes, że na biegunie północnym jest snieg, że na południowym zyja pingwiny
                                  Hitler był zły
                                  Wojtyła jest 'świety'
                                  Kopernik 'udowodnił' (przeglądąłas choćby te 'dowody'?) że ziemnia kręci sie wokół słońca
                                  etc, etc...

                                  > W najmniejszym stopniu imponuje mi chamstwo i przemoc.

                                  Być może źle sie wyraziłem.
                                  Nawet, jeśli Ci nie imponuje, to na tyle sie go boisz doświadczyć na własnej skorze, że wolisz mysleć i wierzyc w to co Ci każą, wypierając z umysłu chocby wspomnienie o mozliwości buntu. I krzyczec z innymi 'bij zyda', kiedy tluma tego zażąda.

                                  są rózne rodzaje brutalnosci, czasem jest to krzyk, czasem pięśc, a czasem zwykłe milczenie; niespełnienie prośby, pominięcie...

                                  > Mężczyzna może sobie od czasu do czasu pogotować, byleby zostawił porządek w
                                  > kuchni :)

                                  Dziekuję. ;-)

                                  > Zresztą gotowanie nie moją szczególną pasją, choć umiem gotować jak
                                  > każda prawie kobieta.

                                  I tutaj się z Toba nie zgodze. :P:P:P
                                  Nie kazda kobie kobieta umie gotować. Powiem więcej: WIĘKSZOŚĆ z nich tego nie potrafi. :D:D
                                  • moon5 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 09.04.07, 01:24
                                    > nieprawda:P:P
                                    > Szukasz w świecie zgodności z Twoją subiektywną prawdą, a kiedy ich nie dostrze
                                    > gasz (bo brakuje Ci np. doświadczenia, albo własciwego rozumienia danej sytaucj
                                    > i czy obrazu rzeczywistości), to przejmujesz 'prawdę' od wiekszości.

                                    A Ty jakiej prawdy szukasz?

                                    > Nie próbując nigdy naroktyków, wiesz, że sa złe.
                                    > Wiesz że ziemia jest kulą
                                    > Przekonana jestes, że na biegunie północnym jest snieg, że na południowym zyja
                                    > pingwiny
                                    > Hitler był zły
                                    > Wojtyła jest 'świety'
                                    > Kopernik 'udowodnił' (przeglądąłas choćby te 'dowody'?) że ziemnia kręci sie wo
                                    > kół słońca
                                    > etc, etc...

                                    Narkotyki są złe, bo doprowadzają do degradacji osoby używającej ich oraz
                                    krzywdzą osoby bliskie narkomanowi, przyczyniają sie do przestępstw, itd.
                                    Ziemia jest kulą, bo widać to na zdjęciach z kosmosu.
                                    To, co jest na biegunach ukazują niezliczone dowody zdjęciowe z różnych źródeł.
                                    Hitler był ciężko chory, a nie zły. Źli byli inni.
                                    Wojtyła nie jest bardziej "święty" niż ja czy Ty.
                                    Ziemia się kręci, bo to widać na niebie, zaś pozycja gwiazd, w tym słońca, jest
                                    stała w naszej części kosmosu.

                                    > Nawet, jeśli Ci nie imponuje, to na tyle sie go boisz doświadczyć na własnej sk
                                    > orze, że wolisz mysleć i wierzyc w to co Ci każą, wypierając z umysłu chocby ws
                                    > pomnienie o mozliwości buntu. I krzyczec z innymi 'bij zyda', kiedy tluma tego
                                    > zażąda.

                                    Zawsze myślałam swoje i wierzyłam w to, co chciałam.
                                    Jak każdy normalny człowiek, zawsze sie buntowałam. Nie mogę krzyczeć "bij
                                    Żyda", bo i mnie kiedyś zapędzą do gazu.

                                    > są rózne rodzaje brutalnosci, czasem jest to krzyk, czasem pięśc, a czasem zwyk
                                    > łe milczenie; niespełnienie prośby, pominięcie...

                                    Dostrzegam w świecie te różne rodzaje brutalności.

                                    > Nie kazda kobie kobieta umie gotować. Powiem więcej: WIĘKSZOŚĆ z nich tego nie
                                    > potrafi. :D:D

                                    Na pewno byś nie zjadł czegoś ugotowanego przeze mnie. Zwłaszcza, że i mi nie
                                    zawsze smakuje.
                                    • obrazoburca Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 12.04.07, 00:32
                                      > A Ty jakiej prawdy szukasz?

                                      'moja' Prawda jest tylko jedna - i nie można jej znaleźć w otaczajacym świecie próbując go zrozumieć - ale to temat na zupełnie inna rozmowę - w innym mijescu, innym czasie...

                                      > Narkotyki są złe, bo doprowadzają do degradacji osoby używającej ich oraz
                                      > krzywdzą osoby bliskie narkomanowi, przyczyniają sie do przestępstw, itd.
                                      > Ziemia jest kulą, bo widać to na zdjęciach z kosmosu.
                                      > To, co jest na biegunach ukazują niezliczone dowody zdjęciowe z różnych źródeł.
                                      > Hitler był ciężko chory, a nie zły. Źli byli inni.
                                      > Wojtyła nie jest bardziej "święty" niż ja czy Ty.
                                      > Ziemia się kręci, bo to widać na niebie, zaś pozycja gwiazd, w tym słońca, jest
                                      > stała w naszej części kosmosu.

                                      To wszystko aksjomaty, faktycznie nie doświadcztyłas żadnej z tych rzeczy (najprawdopodobniej) - więc możesz powtarzac tylko 'prawdy' zaserwowane Ci przez innych, którzy na poaprcie swoich tez podlai kilka niekoniecznie faktycznie związanych z tezą faktów.

                                      No bo jak niby 'widac na niebie' ruch ziemi?
                                      Widzialas kiedyś? Czy ktoś Ci to powiedział?
                                      Kiedyś ludzie mówili, ze ziemie jest płaska, i na poparcie swojej tezy podnosili identyczne dowody.

                                      > Zawsze myślałam swoje i wierzyłam w to, co chciałam.

                                      Czy aby napewno Twoja 'chęć' była słuszna? 'prawdziwa'?
                                      Kupując proszek w hipermarkecie czy telefon w promocji tez wybierasz to co TY chcesz?

                                      > Jak każdy normalny człowiek, zawsze sie buntowałam. Nie mogę krzyczeć "bij
                                      > Żyda", bo i mnie kiedyś zapędzą do gazu.

                                      Możesz - bo to Żydzi najgłośniej krzyczą tego typu hsała.

                                      - Łapaj złodzieja!!!

                                      poza tym pomimio że (jak twoerdzisz) nie możesz krzyczeć 'żydzi do gazu', to doskonale wychodzi Ci krzyk 'pedały do gazu' (choć w 'delikatniejszej' nieco formie) - a ja, widzisz, nie dostrzegam żadnej róznicy pomiedzy jednym a drugim. Przynajmniej w efekcie.

                                      > Na pewno byś nie zjadł czegoś ugotowanego przeze mnie. Zwłaszcza, że i mi nie
                                      > zawsze smakuje.

                                      Prawdopodobnie nie ruszyłbym nawet - i to nie ze względu na walory (lub ich brak) smakowe.
                                      • moon5 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 12.04.07, 00:53
                                        > > Na pewno byś nie zjadł czegoś ugotowanego przeze mnie. Zwłaszcza, że i mi
                                        > nie
                                        > > zawsze smakuje.
                                        >
                                        > Prawdopodobnie nie ruszyłbym nawet - i to nie ze względu na walory (lub ich bra
                                        > k) smakowe.

                                        Jeśli aż tak silna jest Twoja odraza do mnie, że nie ruszyłbyś jedzenia
                                        przygotowanego przeze mnie, nie ma chyba sensu kontynuować tej rozmowy.
                                        • obrazoburca Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 12.04.07, 01:26
                                          odraza DO CIEBIE?
                                          Napisałem przeciez, ze nie ze względu na walory smakowe (Twoje zdolnosci kulinarne) - poprostu moja dieta jest bardzo 'obostrzona' w stosunku do diety 'normalnych' ludzi :D

                                          I nie ma znaczenia czy ugotowałabyś to ty, czy 99% kobiet (i mężczyzn) czytających to forum. - to nie było nic osobistego. :D

                                          Kurde, Ty naprawde masz spore ego. :D
                                          • moon5 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 12.04.07, 01:31
                                            Lepiej mieć duże ego niż nie mieć go wcale. Jestem już od dwóch godzin zmęczona.
                                            • obrazoburca Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 12.04.07, 01:40
                                              najlepjej własnie nie miec go ani odrobinki. ;-)

                                              ja też jestem koszmarnie zmęczony, ale juz od ok 6 h - dziś miałem sporo zajęć - a nic tak nie męczy, jak 'programowe' przekazywnaie ludziom wiedzy - zwłaszcza dorosłym, ukształtowanym i 'wiedzącym lepiej' od kogoś, do kogo po nia przyszli.

                                              śpij zatem dobrze, i wypocznij jeszcze lepiej - ja jutro ma wolny od zajęć dzień, więc zycze Ci, zebys wypoczęła przynajmniej (albo lepiej) tak jak ja postaram sie to zrobić. :-)

                                              Dobranoc.
                                              • moon5 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 12.04.07, 01:51
                                                Dobranoc.
                                      • moon5 Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 13.04.07, 23:56
                                        > 'moja' Prawda jest tylko jedna - i nie można jej znaleźć w otaczajacym świecie
                                        > próbując go zrozumieć - ale to temat na zupełnie inna rozmowę - w innym mijescu
                                        > , innym czasie...

                                        Ja jednak uważam, że można znaleźć część prawdy, po prostu patrząc na ten świat.

                                        > > Narkotyki są złe, bo doprowadzają do degradacji osoby używającej ich oraz
                                        > > krzywdzą osoby bliskie narkomanowi, przyczyniają sie do przestępstw, itd.
                                        > > Ziemia jest kulą, bo widać to na zdjęciach z kosmosu.
                                        > > To, co jest na biegunach ukazują niezliczone dowody zdjęciowe z różnych ź
                                        > ródeł.
                                        > > Hitler był ciężko chory, a nie zły. Źli byli inni.
                                        > > Wojtyła nie jest bardziej "święty" niż ja czy Ty.
                                        > > Ziemia się kręci, bo to widać na niebie, zaś pozycja gwiazd, w tym słońca
                                        > , jest
                                        > > stała w naszej części kosmosu.
                                        >
                                        > To wszystko aksjomaty, faktycznie nie doświadcztyłas żadnej z tych rzeczy (najp
                                        > rawdopodobniej) - więc możesz powtarzac tylko 'prawdy' zaserwowane Ci przez inn
                                        > ych, którzy na poaprcie swoich tez podlai kilka niekoniecznie faktycznie związa
                                        > nych z tezą faktów.

                                        Nie żyjemy w jakimś matrixie. Ja wierzę w fizykę i w to, że do pewnego stopnia
                                        opisuje otaczający świat. Ruch ziemi jest fizycznie udowodniony. Pingwiny też -
                                        można je zobaczyć i sfotografować, pozostaje tylko uwierzyć, że są na tym, a nie
                                        innym biegunie, zresztą i to da się udowodnić. Narkotyków nie używam, bo dbam o
                                        zdrowie, poza tym nie są mi do niczego potrzebne. Wiem czym jest uzależnienie,
                                        rzuciłam palenie po trzech latach tego okropnego nałogu.

                                        > No bo jak niby 'widac na niebie' ruch ziemi?
                                        > Widzialas kiedyś? Czy ktoś Ci to powiedział?
                                        > Kiedyś ludzie mówili, ze ziemie jest płaska, i na poparcie swojej tezy podnosil
                                        > i identyczne dowody.

                                        Powiedzieli mi, jak można zaobserwować ruch ziemi i ja w to uwierzyłam, bo
                                        dostarczyli różnorodnych dowodów.

                                        > > Zawsze myślałam swoje i wierzyłam w to, co chciałam.
                                        >
                                        > Czy aby napewno Twoja 'chęć' była słuszna? 'prawdziwa'?
                                        > Kupując proszek w hipermarkecie czy telefon w promocji tez wybierasz to co TY c
                                        > hcesz?

                                        Jestem bardzo wyczulona na manipulacje i fałsz. Staram się, aby nie uczyniono ze
                                        mnie ofiary i dobrego klienta.

                                        > > Jak każdy normalny człowiek, zawsze sie buntowałam. Nie mogę krzyczeć "bi
                                        > j
                                        > > Żyda", bo i mnie kiedyś zapędzą do gazu.
                                        >
                                        > Możesz - bo to Żydzi najgłośniej krzyczą tego typu hsała.
                                        >
                                        > - Łapaj złodzieja!!!

                                        Jacy Żydzi? Czy ci, którzy udają, że nie są Żydami? Czy też ci, którzy
                                        podejrzewają lub nie zdają sobie do końca sprawy, że mogą nimi być?

                                        > poza tym pomimio że (jak twoerdzisz) nie możesz krzyczeć 'żydzi do gazu', to do
                                        > skonale wychodzi Ci krzyk 'pedały do gazu' (choć w 'delikatniejszej' nieco form
                                        > ie) - a ja, widzisz, nie dostrzegam żadnej róznicy pomiedzy jednym a drugim. Pr
                                        > zynajmniej w efekcie.

                                        Nie chcę ich kierować do gazu, jednak nie chcę odczuwać agresji niektórych z
                                        nich na swojej osobie, ale o tym już rozmawialiśmy.
                                        • obrazoburca Re: Przyganiał kocioł garnkowi. 15.04.07, 16:53
                                          moon5 napisała:

                                          > Ja jednak uważam, że można znaleźć część prawdy, po prostu patrząc na ten świat

                                          Nieustannie patrzysz na Prawdę, ale widzisz jej tylko tyle, ile jestes w stanie, ile chcesz jej zrozumieć.
                                          ale jak juz wspomniałem wyżej: to rozmowa na inny czas, miejsce...

                                          > Nie żyjemy w jakimś matrixie.

                                          Otóż żyjemy w 'jakimś matrixie'' Żyjemy w matrixie własnych stereotypów, wyobrażeń, poglądów, 'morlaności', manier, fobii, pragnień... płynących z 'kultury', 'religii', 'nauki'...
                                          Czyli róznego rodzaju wypadkowych wielu róznych subiektywizmów kreowanych przez mniej lub bardziej 'moralnych' sprzedawców, polityków, szamanów... wykorzystujących te mechanizmy do forsowania własnych racji i dbania o własne interesy.

                                          indoktrynacja, 'edukacja', marketing... socjotechnika.

                                          > Ja wierzę w fizykę i w to, że do pewnego stopni opisuje otaczający świat.
                                          > Ruch ziemi jest fizycznie udowodniony.

                                          ależ to nie są dowody tylko teorie - przynajmniej dla Ciebie czy dla mnie.
                                          Teorie pełne i sensowne w swojej hermetyczności; teorie całokwicie abstrakcyjne dla Prawdy.

                                          Nauki, w tym Fizyka jest tylko zbiorem torii, ktorych autorzy i wyznawcy robia wszystko, żeby przekonac reszte ludzi do swojej wizji swiata.

                                          Kilaset lat temu ta sama nauka mowiła rzeczy, które obcenie bezlitośnie obsmiewa. UDOWADNIAŁA współczesne sobie 'prawdy' z jeszcze weksza siłą przekonywania co dziś. Skąd pewnośc, że za lat kilka(set) nie będzie mowic czegoś skrajnie różnego do obecnych twierdzeń?

                                          Nie neguje 'słuszności' twierdzeń świata materialnego (w tym fizyki), nie neguję ich 'weryfikowalności' - w miare obecnej wiedzy, i mozliwosci intelektualnych sluchaczy, ale twierdze, ze żadna (czy nawet wszystkie łącznie) z tzw. 'nauk' nie może być obiektywnym źródłem Prawdy. Od mądrości słuchacza, od Twojej madrości zalezy jedynie, czy w tym kalejdoskopie uchwycisz Prawde, czy nie; czy bedziesz WIERZYĆ w to co Ci przekazuje ktokolwiek, czy...

                                          No właśnie, to tez juz temat na inna rozmowe, w innym czasie....

                                          > Pingwiny też -
                                          > można je zobaczyć i sfotografować, pozostaje tylko uwierzyć, że są na tym, a ni
                                          > e
                                          > innym biegunie, zresztą i to da się udowodnić.

                                          NO właśnie....
                                          UWIERZYĆ - Prawda nie ma nic wspólnego z wiarą.

                                          > Narkotyków nie używam, bo dbam o
                                          > zdrowie, poza tym nie są mi do niczego potrzebne.

                                          skąd wiesz czym sa narkotyki i jak działaja na ludzki organizm; Twój organizm?
                                          - Ktoś Ci to powiedzial, a Ty w to uwierzyłaś.
                                          - jeśli byłabyś zainteresowana Prawda, to zadałbyś sobie (na początek) pytanie, jaki cel mogła miec osoba (grupa osób) informująca Cie o ich 'szkodliwosci', jakie mogła mieć z tej informacji korzyści, i ... najważniejsze:
                                          czy jest to osoba (grupa osób) godna zaufania; czy jest to osoba, ktora nigdy Cię nie zawiodła? - chodzi mi oczywiscie o 'źródło' informacji, czyli kogoś, kto w jakiś sposób 'doświadczyl' zjawiska o jakim mówi, i pomijam tutaj 'posredników' (rodziców, nauczycieli, dziennikarzy, etc.)

                                          Jaki mogła miec cel w 'ratowaniu' CIEBIE przed domniemanymi skutkami?

                                          Nie każę Ci próbowac wszystkiego - chciałbym jedynie, żebys w danych sytuacjach zdawała sobie sprawę z tego, że czegos nie wiesz, zamiast głosić 'prawdy' wbite Ci do glowy przez innych - niekoniecznie kochających Cie - ludzi, firmy, instytucje czy ideologie.

                                          > Wiem czym jest uzależnienie,
                                          > rzuciłam palenie po trzech latach tego okropnego nałogu.

                                          ja po ośmiu, w trakcie ktorych paliłem po 2-4 paczki dzienie - wiec mi nie zaimponujesz.
                                          Poza tym zwróc uwagę, że Twoja wypowiedź (emocja i myśl) wskazuje na najzwyklejsza demagogię 'źródeł' demonizacji narkotyków czy innych substancji.
                                          - pijesz czasem alkohol?
                                          - kupujesz słodycze?
                                          - lubisz kawe?

                                          to też są naroktyki - dlaczego nie boisz ich sie tak samo jak pewnej grupy (podobno) uzalezniajacych substancji; dlaczego nie nazywasz ich nawet narkotykami?

                                          > Powiedzieli mi, jak można zaobserwować ruch ziemi i ja w to uwierzyłam, bo
                                          > dostarczyli różnorodnych dowodów.

                                          czyli dostarczyli Ci własnych 'dowodów' na poparcie swojej teorii.
                                          Czy te 'dowody' sa dla Ciebie wiarygodne, czy sa tak samo abstrakcyjne jak teza?

                                          - jeśli wiarygodnosć dowodu nie wynika z Twojej jego bezwzglednej znajomości (doswiadczenia), a jest jedynie czysto rozumowa, teoretyczna, to wart taki dowód tyle, co teza której broni.

                                          to tak jak z 'dowodami' na szkodliwość 'narkotyków' (czy innej substancji lub zjawiska, z którym sie nigdy nie spotkałaś).
                                          Najpierw dprowadźmy do tego, zeby klient uwierzył w cos jako obiektywnego, pewnego źródła prawdy (np. ststystyki, sondaze, etc.) a później przy pomocy tego czego czegoś 'udowodnijmy' mu prawdziwość naszych tez, odwołując sie w ostatecznosci do danego autorytetu.

                                          Jak za komuny:
                                          Ludzie wierzyli w to co mówiła tv czy prasa (przynajmniej na początku), więc można było powołać sie na fakt, że powiedziano o czyms w tv. Zatem to co zostało ogłoszone w tv było 'prawdą'

                                          Teraz zresztą jest podobnie (radio maryja, nasz dziennik, ambona, 'nauka', etc):
                                          'żadne płacze i żadne krzyki nie przekonają nas, ze czarne jest czarne, a białe jest białe. Nie przekonaja...'

                                          > Jestem bardzo wyczulona na manipulacje i fałsz. Staram się, aby nie uczyniono
                                          > ze mnie ofiary i dobrego klienta.

                                          Alez takie działania tez sa wkalkulowane w koszt i budowę reklamy, rozplanowanie hipermarketu, temperature wnetrza, intensywność oświetlenia, wilgotność powietrza...

                                          nie twierdze, ze TY akurat jestes podatna na reklamy w tv czy radio (ja nie jestem). Nie twierdze nawet, że te rekalmy sa 'złe' - czyli z natury swojej działające na niekorzyśc klienta. Daleki jestem od tego.
                                          Twierdze jedynie, że przynajmniej 99% naszych działań finansowych jest kontrolowanych przez 'kogoś tam', kto ma w tym własny interes.

                                          > Jacy Żydzi? Czy ci, którzy udają, że nie są Żydami? Czy też ci, którzy
                                          > podejrzewają lub nie zdają sobie do końca sprawy, że mogą nimi być?

                                          jedni i drudzy. dodam jeszcze trzecia grupę:
                                          Ci, którzy sa przekonai że nimi nie są. Sa natomiast potomkani ludzi, którzy byli świadomi swojej 'nieczystości' rasowej i ja z jakichś powodów wyparli ze swiadomosci. To samo tyczy homoseksualistów, choc tutaj akurat przeważa ta druga grupa.

                                          > Nie chcę ich kierować do gazu, jednak nie chcę odczuwać agresji niektórych z
                                          > nich na swojej osobie, ale o tym już rozmawialiśmy.

                                          a co to ma do rzeczy?
                                          czy nie chcą odczuwac agresji niektórych heteroseksualistów, murzynów, kaszubów... chciałabyś zakazać im wykonywania jakichś zawodów; czy kazałabyś im 'niedemonstrowac swojej seksualności' np. nie pozwalając im zawierać związków z przedstawicielem własnej 'grupy genetycznej', zabroniłabys fascynacji jakimiś fetyszami, etc.?

                                          Jesli nie, to krzyczysz właśnie 'pedały do gazu' - bez względu na to, jakiego używasz do tego języka.

                                          Jesli poszukujesz 'Prawdy' (jak się zadklarowałas) to spójrz jej w oczy, bo 'Prawda' czy 'sprawiedliwość' nie okazuje, czy nie dokonuje się tylko wtedy, kiedy innych spotyka 'kara za ich postepowanie', ale dokonuje się przedewszystkim w chwili, w której to nas spotyka jakis dyskomfort, 'krzywda', 'niesprawiedliwość' - trzeba tylko chcieć to dostrzec. Trzeba tylko byc otwartym na Prawdę.
                        • wotomasz Re: Homosie awangarda Niemieckiego nazizmu 12.04.07, 01:14
                          moon5 napisała:

                          > Ta gazeta Leżała na półce w kiosku. Dopiero gdy zaczęłam oglądać zobaczyłam, że
                          > to gejowskie pismo. Niestety nie trafiłeś na jakąś zboczoną babę gotową do orgi
                          > i.

                          ty mi w ogole na pie..ieta xianska pizde wygladasz a nie zboczona babe...rotflll
                          • moon5 Re: Homosie awangarda Niemieckiego nazizmu 12.04.07, 01:19
                            Miło było poznać.
                • mark.parker Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 06.04.07, 01:52
                  moon5 napisała:

                  > Homofoby jeszcze nie pakują Was do gett, ani tego nie robili w przeszłości.
                  > Coś podobnego robili tylko naziści, ukrywając jednocześnie "swoich" homo.
                  > Bracia homosie byli bardzo niesolidarni w Trzeciej Rzeszy. Może i teraz nie ma
                  > wśród Was jedności, więc czepiacie się hetero.

                  Ależ jesteś głupia. Blondynka? Nie bój się, nie będziemy ci odbijać twego
                  owłosionego, śmierdzącego troglodyty i nie zabronimy ci zarabiać pod latarnią.
                  • moon5 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 06.04.07, 01:58
                    Ja się nie nadaję do pracy pod latarnią :)
                    • mark.parker Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 06.04.07, 01:59
                      moon5 napisała:

                      > Ja się nie nadaję do pracy pod latarnią :)

                      To musisz być jeszcze głupszą, niż myślałem, i jeszcze bardziej odrażającą
                      ropuchą. Współczję.
                      • moon5 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 06.04.07, 02:18
                        Odrażającej Ropucha mówi dobranoc i Bogu podziękuj,ze Cię nie może pocałować,
                        Księciu.
              • naura Czy ty przypadkiem nie podżegasz przeciw 14.03.07, 09:42
                heteroseksualistom?
                Marzą ci się pogromy ludzi normalnych?
                Nie kliknę na kosz wyłącznie po to, by była widoczna agresja homo.

                astanawia mnie, czemu w odpowiedzi na takie a nie inne
                zachowania rzadu-ktory w koncu reprezentuje spoleczenstwo i, ze pozwole sobie na
                drobne circulus vitiosus, spoleczenstwa-ktore swietnie odzwierciedla zalosny
                obraz naszych politykow, osoby homoseksulane jeszcze nie zaczely publicznie
                palic na stosach heterykow.
            • obrazoburca Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 13.03.07, 22:32
              Póki co, to z plakatów wylewa sie heterycka pornografia z cycata panienka klejaca sie do wpółnagiego kolesia.

              zapominasz, ze przed prawem wszyscy sa równi.
              Jeśli chcesz, zeby nie 'straszyli' Cie homoseksualiści, to Ty nie strasz ich.
              Ot i cała filozofia.

              'czyń innym tak, jak bys chciał aby tobie czyniono' - pamiętasz te słowa?
              • jankos71 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 13.03.07, 22:46
                obrazoburca napisał:
                > 'czyń innym tak, jak bys chciał aby tobie czyniono' - pamiętasz te słowa?

                ... i nie czyń tak, jak nie chcesz by tobie czyniono.

                Proszę mnie więc nie zachęcać to stosunków odbytniczych i zabawy kałem, a od
                dzieci wara! Możecie sobie być homoseksualistami, to wasza sprawa, ale
                przychodzenie do szkoły i indoktrynacja dzieci to tak jakby werbować ku.. do
                pracy - to powinno być karalne.
                • moon5 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 13.03.07, 23:58
                  Do dziś nie wiedziałam, że bawią się również kałem.
                  Każdy lubi , co innego.
                  • jankos71 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 14.03.07, 01:04
                    Broszury o takiej treści 'edukacyjnej', wydrukowane za pieniądze z dotacji,
                    rozdawali w szkołach geje z organizacji Biedronia.
              • moon5 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 14.03.07, 00:26
                Ja tę nie lubię tej heteryckiej pornografii na ulicach i gdzie indziej.
                Powiedzmy, że się staram czynić innym, jak bym chciała, aby mnie czyniono. Wcale
                mi to nie wychodzi.
                Ja nie straszę homoseksualistów.
                • obrazoburca Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 14.03.07, 01:45
                  a oni straszą Ciebie?
                  Czy homoskesualisci robią coś, czego nie robiliby heteroseksualiści (jesli chodzi o obscene)?

                  wiem wiem: Parady - powiesz.
                  a widzisz jakąś widzisz róznice pomiędzy np. karnawałem w Rio a takimi paradami (tymi barwnymi, jakich w Polsce nigdy nie było)? (poza 'opcją seksualną' oczywiście).

                  Nie domagaj sie prosze (jako przedstawicielka heteroseksualistów) aby jakas grupa społeczna nie przejawiala zachowan, które uchodza za normalne w grupie 'konkurencyjnej'. Bo brzmi to nieco niepowaznie.

                  Poza tym problem jest seksizm 'moralistów', którzy zapominaja ze związek dwojga ludzi nie sprowadza się wyłacznie do seksu, vide jankos71.
                  Biedny musi byc człowiek, który w uscisku dwojga ludzi widzi wyłacznie własne, niezaspokojone potrzeby seksualne. Biedna musi byc jego partnerka, która zamiast doświadczyc milości, więzi emocjonalnej, uczuciowej.. doświadcza instynktu podtrzymania gatunku swojego samca (bo partnerem go nie nazwe).

                  Jakże uposledzony emocjonalnie musi byc czlowiek, który swoją seksualność określa poprzez zaprzeczenie seksualności innych.
                  Na zasadzie: Jestem Polakiem, bo nie jestem Żydem, a im bardziej nienawidze Żydów, tym wiekszym, lepszym jestem Polakiem.
                  Tutaj mamy ten sam mechanizm:
                  Jestem heterykiem bo nie jestem pedałem - zobaczcie pedały, jaki ze mnie wspaniały heteryk. Widzisz tato, Twój syn nie jest ciota, wiec ma prawo do normalnego zycia i twojej akceptacji. Widzisz, żono moja jaki jestem męski? Jaki bezwzględny dla tych 'niemeskich'?

                  biedni Ci homofobiczni heterycy musza byc. Biedne, przerażone dzieci, które musza wykrzyczeć nienawiść do 'ciot' po to, żeby pokazać światu (i sobie) że zasługuja na miano mężczyzn (kobiet równiez).

                  Ja jestem mężczyzną, człowiekiem, znam swoje potrzeby i nikt mi nie wmówi, że jestem kotem, psem, stołkiem czy 'zboczeńcem' tylko dlatego, ze nie spełniam jakichs jego idiotycznych, schizofrenicznych wyobrażeń, sprowadzających sie do przemocy, brutalności, zaliczania panienek...

                  Nie muszę pic wódki, palic papierosów, nienawidzić pedałów, krzyczeć jak przekupka 'łapaj zlodzieja' i bić legionistów, widzewiaków, czy własnej żony i dzieci.
                  BTW
                  Co TY na to?
                  • jankos71 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 14.03.07, 07:03
                    obrazoburca napisał:
                    > Poza tym problem jest seksizm 'moralistów', którzy zapominaja ze związek
                    > dwojga ludzi nie sprowadza się wyłacznie do seksu, vide jankos71.

                    Ciekawe na podstawie czego mnie tak charakteryzujesz? Czyżbym wyraził się
                    nieprecyzyjnie, czy też Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem?
                    Na czym polega ten seksizm, o którym tu piszesz? - zarzucasz mi dyskryminację
                    jednej płci a promowanie innej? Której?

                    Zachowania, które tu opisujesz to margines, który, jestem o tym przekonany,
                    jest obcy większości naszego społeczeństwa, a z pewnoscią ludziom myślącym. Nie
                    wiem z jakimi ludźmi Ty się stykasz, ale środowisko z którym ja mam do
                    czynienia ceni takie cechy jak dobroć, przyjaźń, empatia, kultura osobista
                    i przyzwoitość. Nikt z nas nawet nie pomyśli o dyskryminacji innego człowieka,
                    z kolei nikt też nie bedzie tolerował zachowań negatywnych i szkodliwych, co z
                    dyskryminacją nie ma nic wspólnego.

                    To co mnie, premiera, czy też innych ludzi razi u homosksualistów, to właśnie
                    zachowania które opisujesz. Wydaje się, że to właśnie oni chcą sobie i światu
                    coś pokazać...

                    "Biedny musi być człowiek, który w uscisku dwojga ludzi widzi wyłacznie własne,
                    niezaspokojone potrzeby seksualne..."
                    - właśnie to epatowanie seksualizmem najbardziej razi, natomiast strona
                    emocjonalna i uczuciowa wzbudza empatię. Gej obnoszący się ze swymi
                    preferencjami seksualnymi budzi tą samą dezaprobatę co prostytutka pod latarnią.

                    "Jakże upośledzony emocjonalnie musi być człowiek, który swoją seksualność
                    określa poprzez zaprzeczenie seksualności innych..."
                    - to o wiele bardziej odnosi się do różnych 'aktywistów' gejowskich niż do
                    przeciętnego heteroseksualisty. Tutaj mamy ten sam mechanizm: zobaczcie
                    heterycy, jaki ze mnie wspaniały pedał.

                    Biedne dzieci, którym wręcza się broszurę opisującą praktyki seksualne (np
                    sodomizm i fetyszyzm), jak to robi Biedroń i jego aktywiści. Coś takiego daleko
                    wykracza poza ramy zwalczania tzw. homofobii i propagowania tolerancji. To jest
                    aktywne propagowanie określonych zachowań seksualnych, czyli indoktrynacja
                    nieletnich! Każdy rodzic się ze mną zgodzi, że takie praktyki są karygodne.

                    Mógłbym za Tobą powtórzyć: "Ja jestem mężczyzną, człowiekiem, znam swoje
                    potrzeby...". Nie piję, nie palę i nie ku..ę się, nie żywię też nienawiści do
                    pedałów ani kogokolwiek. A co do homofobii i tolerancji to nie obawiam się
                    homoseksualistów i toleruję inność, nie toleruję zaś nahalności i wyuzdania
                    i uważam to za dyskryminację gdy oczekuje się ode mnie akceptacji takich
                    zachowań.
                    • obrazoburca Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 18.03.07, 15:32
                      > Ciekawe na podstawie czego mnie tak charakteryzujesz?

                      Dałes do wyboru tylko dwie opcje, a ja założyłem, ze nie jestes (jak to nazwałes) 'wierzący' - tak, wiem, mogłem sie pomylic.
                      ale pomyslałem, że mniej stracisz w moich oczach, kiedy zaliczę Cię do grupy seksistów (skądinąd myślących w innych dziedzinach), niż do grupy zidiociałych dewotów, którym mózg zastępuje eunuch w sukience wywrzeszczający publicznie swoje kompleksy.

                      > Czyżbym wyraził się
                      > nieprecyzyjnie, czy też Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem?

                      W przeciwieństwie do Ciebie, jest to cos, co przychodzi mi bez trudu.

                      > Na czym polega ten seksizm, o którym tu piszesz? - zarzucasz mi dyskryminację
                      > jednej płci a promowanie innej? Której?

                      Nie płci, tylko opcji seksualnej - i Ty pisałes o czytaniu ze zrozumieniem. ]

                      > Zachowania, które tu opisujesz to margines, który, jestem o tym przekonany,
                      > jest obcy większości naszego społeczeństwa, a z pewnoscią ludziom myślącym.

                      A to co Ty sądzisz o homoseksualistach i to co o nich wypisujesz to norma?
                      Zatem gratuluję dogłębnej znajomości osób i srodowisk homoseksualnych, a także emaptii i zrozumienia, o których napiszesz poniżej.

                      >Nie
                      > wiem z jakimi ludźmi Ty się stykasz, ale środowisko z którym ja mam do
                      > czynienia ceni takie cechy jak dobroć, przyjaźń, empatia, kultura osobista
                      > i przyzwoitość. Nikt z nas nawet nie pomyśli o dyskryminacji innego człowieka,
                      > z kolei nikt też nie bedzie tolerował zachowań negatywnych i szkodliwych, co z
                      > dyskryminacją nie ma nic wspólnego.

                      Zachowania negatywne i szkodliwe to co to takiego?
                      Czy to cos, czego Ty nie lubisz? Albo nie lubi zidiociały szaman, pioroący mózgi swoim wyznawcom?

                      > To co mnie, premiera, czy też innych ludzi razi u homosksualistów, to właśnie
                      > zachowania które opisujesz. Wydaje się, że to właśnie oni chcą sobie i światu
                      > coś pokazać...

                      Oczywiście, że chca pokazać.
                      Chcą pokazać że żyja, i że nie są jakimiś potworami, którymi się starszy dzieci (mnie np. straszono 'pedałem' jak byłem mały).
                      Zwróć uwagę, ze oni nie chcą pokazywać nic innego, niż analogicznie pokazuja heteroseksualni.
                      Kiedy z takim samym oburzeniam zaczniesz wykrzykiwac o zgorszeniu, obrzydliwosci i tych wszsystkich innych rzeczach kiedy zobaczysz liżącą się pare heteroseksualną na ulicy czy w parku, albo bezpłciowego eunucha wypluwającego swoje chuci w kierunku młodych ludzi, których indoktrynuje swoja chorą z niedorżnięcia wyobraźnią. Wtedy przyznam, ze to przejaw walki z 'patologiami'.

                      W kazdym innym przypadku będzie to dyskryminacjia i próba zawłaszczenia przestrzeni publicznej.

                      Pam,iętaj, że to nie Ty decydujesz co jest patologia, zgorszeniem, czy czymkolwiek innym. I nie jest od tego jakiś sekciarz, włążący do łózka ludziom, którzy wcale nie chcą go tam wpuścic.

                      > Gej obnoszący się ze swymi
                      > preferencjami seksualnymi budzi tą samą dezaprobatę co prostytutka pod latarnią

                      A heteryk epatujący swoim seksualizmem nie budzi w Tobie takich skojarzeń?
                      To może zacznij leczyć choć nagniotki, bo widze, ze na rozum za późno.

                      > Biedne dzieci, którym wręcza się broszurę opisującą praktyki seksualne (np

                      a jakże bogate sa te, którym rysuje sie w podręcznikach do szkół narządy płciowe, czy wpuszcza się sekciarza wmawiającego 10% z nich, że są wynaturzeniem i czymś co trzeba zniszczyc, nienawidzić...

                      Tak, polska mentalność jest ok.

                      > - to o wiele bardziej odnosi się do różnych 'aktywistów' gejowskich niż do
                      > przeciętnego heteroseksualisty. Tutaj mamy ten sam mechanizm: zobaczcie
                      > heterycy, jaki ze mnie wspaniały pedał.

                      ależ Ty bredzisz.
                      Nawet gdyby tak było, to w końcu to heteroseksualny tatus z przerostem kutasa nad mózgiem ich nauczył eksponowania swojej seksualnosci. To wierzeje i inne plugastwo pokazują, że nienawiść do drugiego człowieka jest czymś chwalebnym...
                      Nic nowego by to nie było.
                      "BY" pisze, bo nic takiego nie ma tutaj miejsca.
                      Trudno eksponować z duma cechy, które nie sa powszechnie akceptowane.
                      Naucz sie mysleć. Proszę.

                      > To jest
                      > aktywne propagowanie określonych zachowań seksualnych, czyli indoktrynacja
                      > nieletnich!

                      Bredzisz chłopie, najpierw zaglądnij do słownika, i sprawdź znaczenie słowa indoktrynacja, a potem go używaj. Proszę.
                      O indoktrynacji możemy mówić w przypadku propagandy heteroseksualnej, w przypadku homo jest to jedynie akcja informacyjna.

                      > Każdy rodzic się ze mną zgodzi, że takie praktyki są karygodne.

                      I znów bredzisz.
                      Ja sie z Tobą nie zgadzam. I co mi zrobisz?

                      > A co do homofobii i tolerancji to nie obawiam się
                      > homoseksualistów i toleruję inność, nie toleruję zaś nahalności i wyuzdania
                      > i uważam to za dyskryminację gdy oczekuje się ode mnie akceptacji takich
                      > zachowań.

                      a ja uważam za dyskryminacje, gdy ktoś oczekuje ode mnie akceptacji takich (jak Twoje, Orzechwoskiego, Kaczyńskiego, czy Rydzyka) zachowań.

                      Dyskryminacja to nie jest próba zmuszenia kogokolwiek do akceptacji czegokolwiek chlopaku, dyskryminacja to próba ograniczenia kogos w analogoicznych dla siebie (czy innych grup społecznych) prawach.
                      • obrazoburca ERRATA 18.03.07, 15:55
                        pardąsik, to nie Ty pisałes o 2 opcjach, wiec tą część posta wycofuję (pod warunkiem, ze Twoje poglady nie sa zbierzne z głoszonymi przez 'szlachcica').

                        jesli są, to uwazaj prosze ten post za nieistniejacy.
                      • jankos71 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 19.03.07, 06:20
                        obrazoburca napisał:
                        > > Czyżbym wyraził się
                        > > nieprecyzyjnie, czy też Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem?
                        >
                        > W przeciwieństwie do Ciebie, jest to cos, co przychodzi mi bez trudu.

                        Zacytuję Ci co napisałem:
                        " Możecie sobie być homoseksualistami, to wasza sprawa, ale przychodzenie do
                        szkoły i indoktrynacja dzieci to tak jakby werbować ku.. do pracy - to powinno
                        być karalne."

                        I na tej podstawie Ty stawiasz mnie na równi z prymitywami, którzy poniżają
                        homoseksualistów? Dziwne. Nie wierzę, że w taki sposób można 'zrozumieć' to
                        zdanie.

                        > Nie płci, tylko opcji seksualnej - i Ty pisałes o czytaniu ze zrozumieniem.

                        Użyłeś wyrażenia, którego definicja jest jednoznaczna i inna od tego co
                        chciałeś przekazać. Wyraziłeś się więc nieprecyzyjnie.

                        > A to co Ty sądzisz o homoseksualistach i to co o nich wypisujesz to norma?...

                        Co Twoim zdaniem ja sądzę o homoseksualistach? Ja wyraziłem się precyzyjnie -
                        akceptuję inność, ale nie akceptuję nahalności i wyuzdania, podobnie jak nie
                        akceptuję tego u osób heteroseksualnych. Mam szczerą nadzieję, że zachowania
                        aktywistów Biedronia nie są normą wśród homoseksualistów, i że geje
                        ostentacyjnie okazujący wyuzdanie to margines.

                        > Zachowania negatywne i szkodliwe to co to takiego?
                        > Czy to cos, czego Ty nie lubisz?

                        Na ten temat też wyraziłem się precyzyjnie - wspominałem m. in. o broszurze
                        propagującej stosunki odbytnicze i zabawy kałem. Wspominałem też o wyuzdaniu i
                        podkreślam, że w równym stopniu nie akceptuję tego u osób heteroseksualnych.

                        > Zwróć uwagę, ze oni nie chcą pokazywać nic innego, niż analogicznie pokazuja
                        > heteroseksualni.

                        To jest dyskusyjne, ja bym to rozpatrywał zależnie od przypadku.

                        > Kiedy z takim samym oburzeniam zaczniesz wykrzykiwac o zgorszeniu,
                        > obrzydliwosci i tych wszsystkich innych rzeczach kiedy zobaczysz liżącą się
                        > pare heteroseksualną na ulicy czy w parku, ...

                        Na jakiej podstawie zakładasz, że tak nie jest, że nie razi mnie to u
                        heteroseksualistów? Wygląda na to, że to Ty postrzegasz ludzi szablonowo.
                        Myślę, że warto tu zauważyć, że większość ludzi niechętnych tzw 'paradom
                        równości' sprzeciwia się również pornografii, prostytucji i różnego rodzaju
                        ostentacyjności seksualnej.

                        > Pam,iętaj, że to nie Ty decydujesz co jest patologia, zgorszeniem, czy
                        czymkolwiek innym

                        Owszem decyduję, podobnie jak każdy człowiek dokonuję oceny zachowan innych.
                        Sam też oceniam które z postaw i zachowań akceptuję, które toleruję, a którym
                        się sprzeciwiam. Ty zresztą też to robisz, czego wyrazem są Twoje wypowiedzi na
                        tym forum.

                        > A heteryk epatujący swoim seksualizmem nie budzi w Tobie takich skojarzeń? ...

                        Owszem.

                        > Nawet gdyby tak było, to w końcu to heteroseksualny tatus z przerostem kutasa
                        > nad mózgiem ich nauczył eksponowania swojej seksualnosci.

                        Znów odwołanie do prymitywnego tatusia. Skąd się to bierze? Czyżby Twoje
                        osobiste doświadczenia? Jeśli tak to współczuję, nie myśl jednak, że wszyscy
                        tak mają.

                        > To wierzeje i inne plugastwo pokazują, że nienawiść do drugiego człowieka
                        > jest czymś chwalebnym...

                        "Wierzeje" to ludzie wierzący? Mam rozumieć że to jest takie wyzwisko? Czy na
                        tym ma polegać tolerancja, której domagasz się dla homoseksualistów? Jeśli tak
                        to robisz im niedźwiedzią przysługę.
                        Nie wiem, do której religii się u odnosisz, ale np chrześcijaństwo uważa
                        zchowania homoseksualne za "przeciwne naturze" i grzech, natomiast propaguje
                        tolerancję. Historia pokazuje natomiast, że właśnie tam gdzie odzuca się Boga
                        dochodzi do prześladowań.

                        > Nic nowego by to nie było.
                        > "BY" pisze, bo nic takiego nie ma tutaj miejsca.
                        > Trudno eksponować z duma cechy, które nie sa powszechnie akceptowane.
                        > Naucz sie mysleć. Proszę.

                        Właśnie o to chodzi, że to ma miejsce nagminnie i właśnie takie zachowania
                        spotykają się ze sprzeciwem, nie zaś sam fakt bycia gejem.

                        > (...)w przypadku homo jest to jedynie akcja informacyjna.
                        >
                        > > Każdy rodzic się ze mną zgodzi, że takie praktyki są karygodne.
                        >
                        > I znów bredzisz.
                        > Ja sie z Tobą nie zgadzam. I co mi zrobisz?

                        Ty masz dzieci? Zgadzasz się na to by jacyś aktywiści instruowali je w szkole
                        nt stosunków odbytniczych, zabaw kałem i innych praktyk seksualnych? Uważasz to
                        za jedynie 'akcję informacyjną'? Ja jstem też przekonany, że to jest
                        indoktrynacja mająca na celu zaszczepienie ludziom młodym określonych zachowań
                        i postaw seksualnych. I uważam, że niezależnie od orientacji seksualnej jest to
                        niedopuszczalne.

                        > a ja uważam za dyskryminacje, gdy ktoś oczekuje ode mnie akceptacji takich
                        > (jak Twoje,(...)) zachowań.

                        To znaczy jakich zachowań?

                        > Dyskryminacja to nie jest próba zmuszenia kogokolwiek do akceptacji
                        > czegokolwiek chlopaku, dyskryminacja to próba ograniczenia kogos w
                        > analogoicznych dla siebie (czy innych grup społecznych) prawach.

                        Wychodzi tu "masło maślane", bo w tym przypadku 'zmuszenie do akceptacji' jest
                        jednoznaczne z 'ograniczeniem prawa' do sprzeciwu. 'Naucz sie mysleć. Proszę.'
                        • obrazoburca Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 19.03.07, 23:02
                          jankos71 napisał:

                          > Zacytuję Ci co napisałem:
                          > " Możecie sobie być homoseksualistami, to wasza sprawa, ale przychodzenie do
                          > szkoły i indoktrynacja dzieci to tak jakby werbować ku.. do pracy - to powinno
                          > być karalne."
                          >
                          > I na tej podstawie Ty stawiasz mnie na równi z prymitywami, którzy poniżają
                          > homoseksualistów? Dziwne. Nie wierzę, że w taki sposób można 'zrozumieć' to
                          > zdanie.

                          Jeśli Ty uważasz, że porównywanie kogos do kurew nie jest poniżające, to dalsza rozmowa z Toba nie ma sensu.

                          EOT
                          • jankos71 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 19.03.07, 23:19
                            Hahaha

                            A kogo ja porównuję do kurew?

                            ja porównuję >indoktrynację< nieletnich do >werbowania< kurew.

                            Coś jeszcze chciałbyś skomentować? Najpierw 'naucz się myśleć. Proszę',
                            Naucz sie też czytać ze zrozumieniem.
                  • moon5 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 14.03.07, 23:28
                    Ja jestem mężczyzną, człowiekiem, znam swoje potrzeby i nikt mi nie wmówi, że j
                    > estem kotem, psem, stołkiem czy 'zboczeńcem' tylko dlatego, ze nie spełniam jak
                    > ichs jego idiotycznych, schizofrenicznych wyobrażeń, sprowadzających sie do prz
                    > emocy, brutalności, zaliczania panienek...

                    Nie wszyscy heteroseksualni mężczyźni są brutalni czy zaliczają panienki.
                    Prawdziwy mężczyzna szanuje kobietę, kocha ją, ale jest zdolny również do
                    miłości fizycznej z nią.
                    Tacy, którzy ciągle zdobywają nowe kobiety są mało męscy.
                    Prawdziwa męskość to nie wygląd fizyczny, ale osobowość, umysłowość i sposób życia.

                    Ten artykuł, który poleciłeś świadczy o nędzy i dewiacji, jaka panuje w naszym
                    kraju. I to politycy za to odpowiadają.
                    • obrazoburca Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 18.03.07, 13:14
                      tak jak nie wszyscy homoseksualni mężczyźni sa zniewieściali i rozwydrzeni.
                      Powiem wiecej, znam kilku takich homoseksualistów, wokół których ustawia sie wianuszek heteroseksualnych kobiet w charaterze adoratorek.

                      a to że tacy heteroseksualni mężczyźni są 'mało męsy' to Twoje zdanie (i jakiejś części społeczeństwa), wiekszoć, szczególnie tych mniej wykształconych (czyt. prostych) ma odmienne zdanie.
                      Ot, chocby posły nasze, Wierzeje, Giertychy i reszta tego tałatajstwa.
                      • moon5 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 18.03.07, 18:33
                        > tak jak nie wszyscy homoseksualni mężczyźni sa zniewieściali i rozwydrzeni.
                        > Powiem wiecej, znam kilku takich homoseksualistów, wokół których ustawia sie wi
                        > anuszek heteroseksualnych kobiet w charaterze adoratorek.

                        I nikt tym kobietom nie wytłumaczy, że mężczyzna (nawet heteroseksualny) nie
                        jest po to, aby był adorowany?
                        Nawet najbardziej męski gej nie jest prawdziwym mężczyzną, co widać, słychać i czuć.
                        • obrazoburca Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 19.03.07, 03:59
                          > I nikt tym kobietom nie wytłumaczy, że mężczyzna (nawet heteroseksualny) nie
                          > jest po to, aby był adorowany?

                          a nie jest po to?
                          - no to po co jest?
                          I skąd wiesz, że nie jest właśnie po to?

                          > Nawet najbardziej męski gej nie jest prawdziwym mężczyzną, co widać, słychać i
                          > czuć.

                          co to znaczy 'prawdziwym mężczyzną'?
                          no i czym sie różni 'najbardziej męski gej' od najbardziej (nie)męskiego, żonatego i kochającego swoją żone heteryka?

                          Przeciez obaj sa równie nieosiągalni dla reszty populacji kobiecej (w tym Ciebie).
                          Czy sprawia Ci jakąś róznice to, że zazdroscisz faceta babce czy facetowi?
                          Czy może czujesz się urażona brakiem zainteresowania i adoracji ze strony mężczyzny? Aż tak wielkie masz ego, ze myslisz, że kazdy facet powinien Cie pożądać? A może masz cicha nadzieję, że choć w skrytosci swojego umysłu pragnie Ciebie, a homoskesualistów nie lubisz za to, że oni nie pozostawiają Ci nawet cienia złudzeń?

                          Widzisz, jedyny problem tkwi w braku szacunku dla faceta homoseksualnego, a ten brak szacunku wynika z indoktrynacji jaką serwują rydzykoidalne bobochłopy mszczące się na innych ludziach za swoje nieudane zycie seksualne; za swoje niedorozwinięte uczucia, pokaleczone fanatycznym praniem mózgu; za niskie zarobki, zidiociałych polityków i inne problemy zycia codziennego.
                          Polecam zainteresowanie się instytucja 'kozła ofiarnego', byc może to pomoze Ci zrozumiec o co tutaj tak naprawde chodzi.

                          Problem wynika z demonizacji określenia 'homoseksualista', i próbach całkowitego pozbawienia tych osób mozliwosci 'obrony'. Chocby akcja LPR ma to wlasnie na celu.

                          Wiesz, ja osobiście nie widzę większego sensu w tych wszystkich akcjach homoseksualistów, mających na celu integracje z plebsem.
                          Jak sama zauwazyłas w innym topicu, osoby homoskesualne sa wrażliwsze, inteligentniejsze, bardziej 'doświadczone' właśnie dlatego, ze sa tak a nie inaczej traktowane przez społeczeństwo.
                          I jeśli tak jest, to to społeczeństwo właśnie (z rodzicami na czele) izoluje emocjonalnie homoseksualistów od reszty ludzkości. To ci normalni 'ludzie' wmawiają tak uporczywie homoseksualiście, ze nie sa tym samym gatunkiem zwierzecia, nie są tym samym narodem, nie sa nawet tej samej płci 'prawdziwymi mężczyznami' (choćby Twoja wypowiedź w poście powyżej).
                          To WY tworzycie różnicę pomiędzy ludźmi, których skazując na cierpienie kształujecie jako mądrzejszych od siebie.

                          Nie rozumiem pedu homoseksualistów do integracji...
                          do skarlenia swoich cech, ukształtowanych dzięki tym, którzy ich nienawidzą.
                          I...
                          Rozumiem Żydów, którzy trzymając sie razem wykorzystują tą tłuszczę do tego, do czego ona sie nadaje - wyłacznie do zarabiania na nich, do tyrania na inteligentniejszych, wrażliwszych od siebie ludzi.
                          Rozumiem Żydów, bo oni przechodzili i przechodza takie samo odrzucenie od społeczeństwa praczek, szwaczek, kurew, tokarzy, kopidołów, konduktorów, elektryków...
                          I nie pojmuję do końca tego zsocjalizowania homoseksualistów.

                          Być moze grają tutaj uczucia 'rodzinne', gatunkowe, narodowe, czy inne emocje nakazujące utożsamiac się z otoczeniem....

                          Być może, ale cisną mi sie tutaj na myśl i usta słowa pewnego nieżonatego, trzydziestotrzyletniego, zrodzonego i wychowanego w pedofilskim związku bezdomnego Żyda, żyjącego bez kobiet z kilkunastoma ('bezkobietowymi') mężczyznami:
                          "Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem."
                          • moon5 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 21.03.07, 21:52
                            Dlaczego to nie kobieta ma adorować mężczyznę?

                            Mężczyzna ma znacznie wyższy poziom testosteronu niż kobieta, co sprawia, że
                            jest on zdolny do długotrwałego wysiłku fizycznego. Z tego też względu jest on
                            bardziej aktywny fizycznie, a że ma wysoki poziom testosteronu (ten hormon
                            najsilniej pobudza popęd płciowy), to równocześnie ma wyższy poziom potencji
                            seksualnej, co powoduje, że to on mając silniejsze potrzeby seksualne zabiega o
                            kontakt z kobieta, adoruje ja, aby dopiąć swego i doprowadzić do aktu
                            seksualnego. Tylko niektóre kobiety uganiają się za facetami, co jest odstępstwo
                            od normy. No i geje też są odstępstwem od normy. Coś jest tam inaczej w ich
                            mózgu i systemie hormonalnym. Może też dlatego geje nie garną sie do pracy
                            fizycznej, bo maja niższy poziom testosteronu.
                            Dlatego nie możesz mi mówić, że to mężczyzna ma być adorowany. Nie jesteście
                            tacy, jak normalni biologicznie mężczyźni, zdolni do tworzenia związków mających
                            na celu przetrwanie gatunku. Trzeba sie z tym pogodzić. Są znacznie większe
                            tragedie.

                            > co to znaczy 'prawdziwym mężczyzną'?

                            Kobiety wyczuwają geja choćby nawet był "męski". Jest coś innego, jeśli nie w
                            rysach twarzy, to w mimice, spojrzeniu, głosie. Ta męskość której im brakuje
                            jest warunkowana układem hormonów, co ma przełożenie na dostrzegalne lub
                            wyczuwalne przez większość kobiet cechy. Samiec w okresie godowym tez wydziela
                            pewne substancje, które przyciągają samice. Człowiek jest zdolny do rozmnażania
                            się przez cały rok, a nie tylko przez pewien okres.

                            >Czy sprawia Ci jakąś róznice to, że zazdroscisz faceta babce czy facetowi?

                            Zazdrościć można komuś dóbr materialnych a nie danej osoby, bo kontakty i
                            relacje międzyludzkie nie opierają się na prawie własności, a na uczuciach które
                            są unikalne dla danego związku. Nie wiem, dlaczego tego nie rozumiesz.
                            Ja nigdy nikomu nie zazdrościłam żadnego mężczyzny, czy to żonatego, czy wolnego
                            czy tym bardziej geja. Może było tak również dlatego, ze ja nie patrzę na świat
                            przez pryzmat genitaliów.

                            >Aż tak wielkie masz ego, ze myslisz, że kazdy facet powinien Cie pożądać?

                            Nie powinien, ale może. A jeśli nie będzie pożądać, to tez nic sie nie stanie.
                            Jak pisałam już, nie patrzę na świat przez wspomniany pryzmat. Poza nie ma we
                            mnie głupiej próznosci.

                            > A może masz cicha nadzieję, że choć w skrytosci swojego umysłu pragnie Ciebie,
                            > a homoskesualistów nie lubisz za to, że oni nie pozostawiają Ci nawet cienia z
                            > łudzeń?

                            Nie zależy mi na tym, aby homoseksualiści mnie pożądali, bo oni mi się nie
                            podobają jako mężczyźni.

                            > To WY tworzycie różnicę pomiędzy ludźmi, których skazując na cierpienie kształu
                            > jecie jako mądrzejszych od siebie.

                            Nie czuję się głupsza od homoseksualistów.

                            > Rozumiem Żydów, którzy trzymając sie razem wykorzystują tą tłuszczę do tego, do
                            > czego ona sie nadaje - wyłacznie do zarabiania na nich, do tyrania na intelige
                            > ntniejszych, wrażliwszych od siebie ludzi.
                            > Rozumiem Żydów, bo oni przechodzili i przechodza takie samo odrzucenie od społe
                            > czeństwa praczek, szwaczek, kurew, tokarzy, kopidołów, konduktorów, elektryków.
                            > ..

                            Zydzi sami sie odizolowali od innych społeczeństw poprzez trzymanie sie surowych
                            zaleceń Talmudu, zakazującego im związków z gojami, jak również kontaktów
                            towarzyskich. Mieli sie izolować, aby przetrwać jako naród, bo nie mieli swojego
                            państwa. Jak to sie skończyło, pokazała ostatnia wojna. Jeśli Zydzi nadal będą
                            kontynuować ten rasizm nadejdzie kolejny zagłada, przed czym przestrzegają nawet
                            niektórzy działacze żydowscy.

                            > Rozumiem Żydów, bo oni przechodzili i przechodza takie samo odrzucenie od społe
                            > czeństwa praczek, szwaczek, kurew, tokarzy, kopidołów, konduktorów, elektryków.

                            Ciebie chyba nikt nie odrzuca.

                            Nie rozumiem dlaczego przytoczyłeś to te słowa Chrystusa.
                            • obrazoburca Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 27.03.07, 21:37
                              moon5 napisała:

                              > Mężczyzna ma znacznie wyższy poziom testosteronu niż kobieta, co sprawia, że
                              > jest on zdolny do długotrwałego wysiłku fizycznego.

                              Nieprawda. Kobiety sa bardziej wytrzymałe fizycznie od mężczyzn.
                              Mężczyźni sa silniejsi w sposób krótkotrwały, i nie jest to związane z testosteronem, tylko z adrenalina, której wytwarzają wieksze ilości, uzyskując tym samym bardziej spektakularne efekty wysiłku fizycznego.
                              Mówiąc krótko: organizm kobiety jest w stanie wykonac o wiele wieksza prace, tylko w dłuższym czasie, niz organizm mężczyzny.

                              > Z tego też względu jest on
                              > bardziej aktywny fizycznie, a że ma wysoki poziom testosteronu (ten hormon
                              > najsilniej pobudza popęd płciowy), to równocześnie ma wyższy poziom potencji
                              > seksualnej, co powoduje, że to on mając silniejsze potrzeby seksualne zabiega o
                              > kontakt z kobieta, adoruje ja, aby dopiąć swego i doprowadzić do aktu
                              > seksualnego.

                              to tylko kwestia instynktu gatunkowego.
                              Zapominasz tez, że mężczyzna (samiec) jest z natury poligamiczny, i poziom testosteronu nakazuje mu zapłodnic jaknajwiekszą liczbe partnerek (samic) - szkoda, że nie nazywasz odstepstwem od normy monogamii wsród ludzi.
                              Czyżby relatywizm?

                              Przeciez próba zmonogamizowania mężczyzny jest zbrodnią przeciw jego naturze. Nie mówiąc juz o cierpieniu emocjonalnym na jakie skazuje się go takimi zabiegami.

                              > Tylko niektóre kobiety uganiają się za facetami, co jest odstępstw
                              > o
                              > od normy. No i geje też są odstępstwem od normy. Coś jest tam inaczej w ich
                              > mózgu i systemie hormonalnym. Może też dlatego geje nie garną sie do pracy
                              > fizycznej, bo maja niższy poziom testosteronu.

                              Mylisz sie, mężczyźni homoskesualni maja o wiele wyższy poziom testosteronu (nie pamietam już gdzie sa te badania), hipotezy dotyczące tego stanu rzeczy podnoszą o higienie psychicznej i fizycznej zycia, jakkolwiek faktem jest, ze geje mają wyższy poziom tego hormonu w organizmie. :P:P:P

                              > Dlatego nie możesz mi mówić, że to mężczyzna ma być adorowany.

                              Dlaczego? :P:P:P

                              Zapominasz tez o pewnej bardzo waznej rzeczy, ale o tym później.

                              > Nie jesteście
                              > tacy, jak normalni biologicznie mężczyźni, zdolni do tworzenia związków mającyc
                              > h
                              > na celu przetrwanie gatunku. Trzeba sie z tym pogodzić. Są znacznie większe
                              > tragedie.

                              Nie jesteście? tzn. KTO?
                              No i nie mówi mi prosze o 'tworzeniu związków majacych na celu przetrwanie gatunku', bo to jakis oksymoron.
                              Związek mający na celu przetrwanie gatunku ogranicza się do zdobycia i zapłodnienia samicy. WYŁĄCZNIE. mozemy sie jeszcze spierać o bardzo krótki okres dorastania młodych (okres tzw. niemowlectwa, kiedy samica nie jest w stanie sama zapewnić pokarmu dla szczeniąt, których musi doglądać). Cała reszta to jakiś kulturowy nowotwór. Trzeba sie z tym pogodzić. Są znacznie większe tragedie.

                              > > co to znaczy 'prawdziwym mężczyzną'?
                              >
                              > Kobiety wyczuwają geja choćby nawet był "męski". Jest coś innego, jeśli nie w
                              > rysach twarzy, to w mimice, spojrzeniu, głosie. Ta męskość której im brakuje
                              > jest warunkowana układem hormonów, co ma przełożenie na dostrzegalne lub
                              > wyczuwalne przez większość kobiet cechy. Samiec w okresie godowym tez wydziela
                              > pewne substancje, które przyciągają samice.

                              Tak jest, nazywa sie toto 'feromony', i nie zostało jak dotąd potwierdzone ich występowanie w przypadku człowieka.
                              Ale to juz zupełnie inna historia.

                              Poza tym to nieprawda - homoskesualiści sa niejednokrotnie 'rozrywani' przez heteroseksualne kobiety. Właśnie ze względu na swoja meskość, którą kultywuja w sobie potrafiąc ją dostrzec i wyeksponować - w przeciwieństwie do wiekszości heteryków, którzy tylko z dowodu osobistego wiedzą jaką mają płeć.
                              Ty piszesz o tej drugiej, 'kobiecej' części homoskesualnych mężczyzn, która jest właściwie bardziej trans- niz homo- seksualna.

                              Poza tym nawet ten 'niemeski'gej jest niejednoktornie bardziej męski 'hormonalnie' niz przeciętny pantoflarz (a sporo takich w łacińskiej cywilizacji) ze zgwałcona przez NORMALNĄ matke psychiką.

                              > Człowiek jest zdolny do rozmnażania
                              > się przez cały rok, a nie tylko przez pewien okres.

                              Czlowiek jest zdolny do rozmnażania i wielu innych rzeczy niezgodnie ze swoim biologicznym rytmem. Cóż, taka jest cena, jaka płaci ludzkość za wytworzenie cywilizacji technicznej.
                              Faktem jest również, że skoro pomieszane i zanegowane przez cywilizacje zostały instynkty, cykle, zachowania, to absurdem jest odwolywac sie do atawizmów wtedy, kiedy jest to wygodne jakiejś danej ideologii.

                              > >Czy sprawia Ci jakąś róznice to, że zazdroscisz faceta babce czy facetowi?
                              >
                              > Zazdrościć można komuś dóbr materialnych a nie danej osoby, bo kontakty i
                              > relacje międzyludzkie nie opierają się na prawie własności, a na uczuciach któr
                              > e
                              > są unikalne dla danego związku. Nie wiem, dlaczego tego nie rozumiesz.

                              Rozumiem to doskonale.
                              To Ty nie chcesz zrozumieć, ze poczucie własnosci, czy wogóle eskalacja żądań ego nie ogranicza się jedynie do przedmiotów fizycznych nieozywionych.
                              Poza tym, nieprawda jest, ze 'kontakty i relacje opierają sie na uczuciach które są unikalne'
                              Prawda natomiast jest, ze w ogromnej wiekszości powoduje ludzką psychiką ten sam mechanizm, który zwie się EGO, i który każe podporządkować wszystkie zjawiska otaczającego swiata sobie samemu.
                              Czy to jest zona, czy mąż, pieniądz, osioł, niewolnik, dziecko, dom, samochód, przestrzen publiczna... nie ma znaczenia - projekcja i mechanizm jest ten sam: JA!!!

                              Ale tutaj wchodzimy w kwestię, którą obiecałem poruszyć. Wchodzimy mianowicie w emocje i uczucia, które nie sa zależne od mechanizmów genetycznych czy gatunkowych; nie maja wiele wspólnego z płcią czy kolorem skóry, a sprowadzanie ich do poziomu zdolnosci rozpłodowych genitaliów jest ....
                              No właśnie, sama to nazwij, bo napewno doskonale wiesz o czym teraz pisze.

                              > Ja nigdy nikomu nie zazdrościłam żadnego mężczyzny, czy to żonatego, czy wolneg
                              > o
                              > czy tym bardziej geja. Może było tak również dlatego, ze ja nie patrzę na świat
                              > przez pryzmat genitaliów.

                              a jednak patrzysz przez pryzmat genitaliów, na co wskazuje ta rozmowa.
                              W przeciwnym wypadku, w zyciu by Ci nie przyszło do głowy sprowadzać do testosteronu (produkowanego nota bene prawie wyłacznie przez męskie genitalia) relacje między ludźmi, i nie stalibysmy po 'przeciwnej stronie barykady'; byc moze przyszłoby Ci wtedy do głowy, że cos co łączy dwie homoskesualne osoby jest o wiele wspanialsze niż miejsce, do którego wkładają swoje narządy płciowe.

                              ... być może.

                              > >Aż tak wielkie masz ego, ze myslisz, że kazdy facet powinien Cie pożądać?
                              >
                              > Nie powinien, ale może. A jeśli nie będzie pożądać, to tez nic sie nie stanie.
                              > Jak pisałam już, nie patrzę na świat przez wspomniany pryzmat. Poza nie ma we
                              > mnie głupiej próznosci.

                              w takim razie co powoduje Tobą kiedy stajesz na danym stanowisku? Troska o przetrwanie ludzkiego gatunku? Nie bądź smieszna. Gdyby tak było to przemawiałby przez Ciebie albo totalitaryzm, każący traktować populacje jako potencjalne źródło napędowe cywilizacji, systemu, czy społeczeństw, albo rasiszm, nacjonalizm... (nazwij to jak chcesz) nakazujący zachowac 'czystośc rasy', gatunku... bedący ideologiczną strona totalitaryzmu.
                              A może fanatyzm religijny, wymagający nienawisci do wszystkiego co 'potępione przez boga'?

                              Polecam raz jeszcze poczytanie o,i przeanalizowanie mechanizmu 'kozła ofiarnego'

                              > Nie zależy mi na tym, aby homoseksualiści mnie pożądali, bo oni mi się nie
                              > podobają jako mężczyźni.

                              Qrcze, zastanów sie prosze dwa razy zanim cos napiszesz.
                              Homoseksualista nie ma napisane na czole, że jest homosksualistą to raz.
                              Homoseksualista jest biologicznie mężczyzną 'pełniejszym' niejednokrotnie niz heteroseksualista - różnia sie tylko psychicznie, ale biorąc pod uwage ta różn
                              • moon5 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 01.04.07, 00:29
                                > Mylisz sie, mężczyźni homoskesualni maja o wiele wyższy poziom testosteronu (ni
                                > e pamietam już gdzie sa te badania), hipotezy dotyczące tego stanu rzeczy podno
                                > szą o higienie psychicznej i fizycznej zycia, jakkolwiek faktem jest, ze geje m
                                > ają wyższy poziom tego hormonu w organizmie. :P:P:P

                                I to dowodzi, ze miałam rację mówiąc, ze geje są bardziej rozwiąźli. Ten wysoki
                                poziom testosteronu znajduje ujście w tych orgiach, które heteroseksualni
                                mężczyźni tak krytykują. Testosteron u mężczyzn decyduje o popędzie płciowym.
                                więc ci homoseksualiści są inni nie tylko pod względem psychicznym, ale i
                                fizycznym. Są badania amerykańskie dowodzące, że mają więcej partnerów i większą
                                ilość czasu poświęcają na seks niż heteroseksualiści. Uświadomiłam to sobie
                                dopiero, gdy wyprowadziłeś mnie z błędu, że mają niższy poziom testosteronu.
                                • obrazoburca Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 02.04.07, 21:12
                                  Co nie zmienia faktu, że Twoje wyobrażenie o 'meskości' mężczyzn heteroseksualnych legło w gruzach.

                                  Poza tym, zapominasz o bardzo istotnej rzeczy, o kórej pisałem juz kilkakrotnie w tym topicu:
                                  Mężczyźni homoseksualni nie maja praktycznie mozliwości ukierunkowania, i realizacji swojego popedu seksualnego z jednym partnerem...
                                  z przyczyn czysto społecznych.
                                  Natomiast mężczyźni heteroseksualni nie maja mozliwości ukierunkowania swojego popędu na wiele partnerek z tych samych przyczyn.

                                  To społeczeństwo i tzw. 'moralność' wytwarza takie, a nie inne wskaźniki ...gamii mężczyzn różnej orientacji seksualnej.
                                  • ddyzma5 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 05.04.07, 23:52
                                    obrazoburca napisał:

                                    > Co nie zmienia faktu, że Twoje wyobrażenie o 'meskości' mężczyzn
                                    heteroseksualn
                                    > ych legło w gruzach.
                                    >
                                    Nie wydaje mi się iż cokolwiek uległo w gruzach. Ty po prostu masz skłonności
                                    udowadniania własnej racji skacząc po przypadkach marginalnych.
                                    Wyciągasz ze środowiska homo jednostki lalek męskich, a następnie wyciągasz ze
                                    środowiska hetero ślimaków męskich.
                                    Taki dowód jest niczym innym jak udowadnianiem własnej racji za wszelką cenę.
                                    I to do tego w złym stylu. To nie ma sensu.
                                    >
                                    > Poza tym, zapominasz o bardzo istotnej rzeczy, o kórej pisałem juz
                                    kilkakrotnie
                                    > w tym topicu:
                                    > Mężczyźni homoseksualni nie maja praktycznie mozliwości ukierunkowania, i
                                    reali
                                    > zacji swojego popedu seksualnego z jednym partnerem...
                                    > z przyczyn czysto społecznych.
                                    >
                                    Nie prawda .
                                    Zaspakajanie popędu seksualnego nie odbywa się przecież w miejscach publicznych.
                                    >
                                    > Natomiast mężczyźni heteroseksualni nie maja mozliwości ukierunkowania
                                    swojego
                                    > popędu na wiele partnerek z tych samych przyczyn.
                                    >
                                    Bzdury , mężczyzna hetero ma doskonałe możliwości wyżycia się seksualnego z
                                    wieloma partnerkami.
                                    >
                                    > To społeczeństwo i tzw. 'moralność' wytwarza takie, a nie inne
                                    wskaźniki ...gam
                                    > ii mężczyzn różnej orientacji seksualnej.
                                    >
                                    Nie ma różnej orientacji seksualnej, to słowo to błędne sformułowanie.
                                    Dlaczego?
                                    Ponieważ prowadzi do wykluczenia wszystkich form zboczeń seksualnych.
                                    Poprawna seksualność człowieka , to heteroseksualność.
                                    Wszystko co od tego odbiega jest zboczeniem seksualnym.

                                    • obrazoburca Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 06.04.07, 00:57
                                      > Nie wydaje mi się iż cokolwiek uległo w gruzach.

                                      jak poczytasz całą rozmowę i zrozumiesz jej treść i przebieg, to będziesz mógł sie o niej wypowiedzieć.

                                      zapraszam zatem do lektury.

                                      > Nie prawda .
                                      > Zaspakajanie popędu seksualnego nie odbywa się przecież w miejscach publicznych

                                      a co ma piernik do wiatraka?

                                      > Bzdury , mężczyzna hetero ma doskonałe możliwości wyżycia się seksualnego z
                                      > wieloma partnerkami.

                                      jasne - do pierwszej wpadki.
                                      póxniej albo 'slub' i chodzenie cichaczem na ku.., albo ostracyzm społeczny, alimenty...

                                      > Nie ma różnej orientacji seksualnej, to słowo to błędne sformułowanie.
                                      > Dlaczego?
                                      > Ponieważ prowadzi do wykluczenia wszystkich form zboczeń seksualnych.
                                      > Poprawna seksualność człowieka , to heteroseksualność.
                                      > Wszystko co od tego odbiega jest zboczeniem seksualnym.

                                      Przeciez to dogmat.

                                      Kiedy zaczniesz używac głowy do myslenia, a nie tylko do powtarzania idiotycznych wniosków, to sie zgłoś - chetnie wtedy z Toba porozmawiam.

                                      BTW Przypomniałes mi dowcip:
                                      - Dlaczego blondynka dwa dni po menstruacji gotuje grochówkę?
                                      - bo tak!!!

                                      równie idiotyczny jak Twoja wypowiedź.
                                • ddyzma5 Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 05.04.07, 23:16
                                  moon5 napisała:

                                  >
                                  > I to dowodzi, ze miałam rację mówiąc, ze geje są bardziej rozwiąźli. Ten
                                  wysoki
                                  > poziom testosteronu znajduje ujście w tych orgiach, które heteroseksualni
                                  > mężczyźni tak krytykują. Testosteron u mężczyzn decyduje o popędzie płciowym.
                                  > więc ci homoseksualiści są inni nie tylko pod względem psychicznym, ale i
                                  > fizycznym. Są badania amerykańskie dowodzące, że mają więcej partnerów i
                                  większ
                                  > ą
                                  > ilość czasu poświęcają na seks niż heteroseksualiści. Uświadomiłam to sobie
                                  > dopiero, gdy wyprowadziłeś mnie z błędu, że mają niższy poziom testosteronu.
                                  >

                                  Homoseksualiści mają jeszcze jedną bardzo negatywną cechę, ze społecznego
                                  punktu widzenia. Nie snują planów dalekowzrocznych , jak zdrowa kobieta czy
                                  mężczyzna.
                                  Są również psychicznie mniej stabilni, i popełniają więcej samobójstw.
                                  Mają instynkt rodzicielski , ale nie są w stanie go zrealizować. Skutkiem czego
                                  powiększa to ich kompleksy i prowadzi do wewnętrznych konfliktów.
                                  Tych konfliktów jest więcej, co z kolei prowadzi do ciągłej ucieczki przed
                                  siebie samym.
                                  • obrazoburca Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 06.04.07, 01:09
                                    ddyzma5 napisał:

                                    > Homoseksualiści mają jeszcze jedną bardzo negatywną cechę, ze społecznego
                                    > punktu widzenia.

                                    bredzisz kolego, to nie jest CECHA osob homoskesualnych.

                                    > Nie snują planów dalekowzrocznych , jak zdrowa kobieta czy
                                    > mężczyzna.

                                    No bo jak maja niby je snuć?
                                    'zdrowa' kobieta czy 'zdrowy' mężczyzna musi je snuc, żeby utrzymać rodzinę, do założenia której jest zmuszony przez społeczeństwo - to i plany MUSI snuć.

                                    a jak ma snuc jakiekolwiek plany człowiek, któreu nie pozwala sie na ich realizację?
                                    To tak jak bys uznal za negtywna społecznie cechę niesnucie planów przez ludzi skazanych na dozywocie.
                                    Poza tym to nieprawda, znam sporo osób homoseksualnych snujących i realizujących pomimo to swoje plany.

                                    > Są również psychicznie mniej stabilni, i popełniają więcej samobójstw.

                                    Jak Ty bys słyszał z każdego głośnika i widział napisy na każdym murze że jestes 'zły' 'chory' czy jakistam inny jesczze, to pie..ąłbys sobie w tą psutą głowę szybciej, nizbyś wogóle zdążył o tym pomysleć.

                                    > Mają instynkt rodzicielski , ale nie są w stanie go zrealizować.

                                    Nie są w stanie wyłącznie dlatego, ze takie oszołomy jak Ty im to uniemozlwiiaja szczczując polityków i otoczenie przeciw nim i ich dzieciom.

                                    > powiększa to ich kompleksy i prowadzi do wewnętrznych konfliktów.
                                    > Tych konfliktów jest więcej, co z kolei prowadzi do ciągłej ucieczki przed
                                    > siebie samym.

                                    tylko wprzypadku osób, które poczucie własnej wartości dostrzegają w oczach różnej masci chorych z chrzescijańskiej milosci 'współobywateli'

                                    Ci, którzy widza siebie w sobie nie maja takich problemów - za to maja problemy Ci, którzy odrzucili takiego delikwenta - najczęściej materialne, bo traktowani sa tak, jak na to zasługują - jako siła robocza napędzająca cywilizacje, płodzaca dzieci, i podtrzymująca gatunek w celu zaspokojenia potrzeb 'własciciela' - czyli jak zwykła trzoda.
                            • obrazoburca Qrde, ucięło - tutaj cd: 27.03.07, 21:38
                              Qrcze, zastanów sie prosze dwa razy zanim cos napiszesz.
                              Homoseksualista nie ma napisane na czole, że jest homosksualistą to raz.
                              Homoseksualista jest biologicznie mężczyzną 'pełniejszym' niejednokrotnie niz heteroseksualista - różnia sie tylko psychicznie, ale biorąc pod uwage ta różnice, musiałabyś powiedziec, ze nie podobają Ci się filateliści, tylko szalejesz za numizmatykami, a zatem 'propagandę filatelistyczna' trzeba zwalczać.
                              Jesli nie podobają Ci się geje, to przyczyna tkwi w TWOJEJ psychice, a nie w ich budowie hormonalnej czy czymkolwiek innym.
                              Poza tym śmieszne jest to, ze to właśnie homoskesualisci mają wieksze powodzenie u kobiet niż mężczyźni heteroseksualni (znam osobiście kilka takich przypadków) - ale to juz temat na zupełnie inna rozmowę.

                              > Nie czuję się głupsza od homoseksualistów.

                              Ja tez nie :P

                              Poza tym to nie ma znaczenia jak Ty (czy ktokolwiek inny) sie czujesz - znaczenie ma to, czy JESTEŚ od nich głupsza czy nie.
                              Przykłąd:
                              minister Polaczek nie czuje się głupszy od mr Dimasa i całej reszty KE; minister Szyszko także samo uważa, że skoro ktoś czuje się niewinny, tzn. że nie może zostac skazany za to, o co go oskarżają. :D
                              Czy to znaczy, że to oni maja rację?

                              > Zydzi sami sie odizolowali od innych społeczeństw poprzez trzymanie sie ...

                              Demagogia.
                              Jedyną winą Żydów bylo to, że:
                              1. urodzili sie Żydami - zatem byli celem 'słusznej'!!! nienawisci chrześcijan jako 'mordercy Chrystusa'
                              2. nie dali sie przechrzcić na 'jedynie słuszna' - jak Słowianie, czy Germanie na ten przykład.

                              > Ciebie chyba nikt nie odrzuca.

                              Nie rozmawiamy o mnie.

                              > Nie rozumiem dlaczego przytoczyłeś to te słowa Chrystusa.

                              Przeczytaj je kilkakrotnie w kontekscie tematu i swoich własnych spostrzeżeń, a byc może zrozumiesz.


                              BTW nie neguje istnienia różnic pomiedzy osobami homo i heteroseksualnymi.
                              Problem nie tkwi w róznicach, problem tkwi w epatowaniu nienawiscią i poniżaniu jakiejś grupy ludzi i faworyzowaniu innej - kosztem tej poniżanej.
                              I tylko na tym powinna się skupic ta rozmowa.
                              • moon5 Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 28.03.07, 00:41
                                Twoje poczucie wyższości, jak również sugerowanie mi, że jako kobieta jestem
                                głupsza i mniej wartościowa niż homoseksualiści jest dla mnie nie do
                                zaakceptowana, dlatego nie będę odpowiadała na Twoje trzy ostatnie posty, mimo
                                iż miałabym wiele argumentów nie gorszych niż Twoje.
                                • obrazoburca Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 28.03.07, 01:39
                                  widze, że przemawia przez Ciebie 'feminizm'. :-)
                                  Niczego Ci nie sugeruje, a jeśli sie tak poczułas - cóż, 'uderz w stół, a nozyce sie odezwą' jak mówi stare przysłowie.

                                  Mógłbym napisać:
                                  Twoje poczucie wyższości, jak równiez sugrowanie mi, że jako homoseksualista (pomimo, iz jako taki nigdy na tym forum się nie określiłem) jestem głupszy i mniej wartościowy niz heteroseksualiści, jest dla mnie nie do zaakeptowania...

                                  Natomiast jeśli pojawiałyBY sie takie sugestie, to tylko odnosnie Twojego heteroseksualizmu, a nie płci - w końcu to TY SAMA zauwazyłaś w innym topicu 'wyższość' intelektualno-emocjonalną homoskesualistów, spowodowaną warunkami w jakich przyszło im wzrastac i zyc. Ja tylko podążam tym tropem - Twoim tropem.

                                  poza tym, tak jak pisałem wczesniej: Nie ma znaczenia to wszystko co piszemy o różnicach czy podobieństwach pomiedzy tymi ludźmi. Znaczenie ma wyłącznie żądanie osób 'skrajnie' heteroseksualnych do głoszenia nienawisci i swojego poczucia wyższości względem homoskesualistów. I do tego ta rozmowa się powinna ograniczyc.


                                  BTW co Ty na TO?

                                  Naprawde nie dostrzegasz o co w tym wszystkim idzie?
                                  Nie chce Ci się spojrzeć trzeźwo na sprawę?

                                  To podmień dla łatwiejszego zrozumienia słowa 'heteroseksualizm' na 'katolicyzm', 'homoseksualizm' na 'żydowstwo' (albo buddyzm, czy chocby hinduizm). Zamienic tez możesz 'hetero...' na 'aryjskość', a 'homo' na .... itp.

                                  konkludując poslużę sie słowami polityka, który jaknajwiększym w tej dziedzinie stara się byc autorytetem: cjako rzecze Wojciech Wierzejski

                                  Pozdrawiam.
                                  • moon5 Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 28.03.07, 12:58
                                    > Mógłbym napisać:
                                    > Twoje poczucie wyższości, jak równiez sugrowanie mi, że jako homoseksualista (p
                                    > omimo, iz jako taki nigdy na tym forum się nie określiłem) jestem głupszy i mni
                                    > ej wartościowy niz heteroseksualiści, jest dla mnie nie do zaakeptowania...

                                    Pomimo iż nigdy się tu nie określiłeś jako homoseksualista, jesteś nim, co jest
                                    dość oczywiste. Jeśli nie zrobisz "coming out", nie ma sensu kontynuować tu
                                    jakichkolwiek rozmów. Twoja postawa od początku nie jest uczciwa.
                                    • obrazoburca Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 30.03.07, 03:21
                                      moon5 napisała:

                                      > Pomimo iż nigdy się tu nie określiłeś jako homoseksualista, jesteś nim, co jest
                                      > dość oczywiste.

                                      Dlaczego?

                                      > Jeśli nie zrobisz "coming out", nie ma sensu kontynuować tu
                                      > jakichkolwiek rozmów.

                                      Dlaczego?

                                      > Twoja postawa od początku nie jest uczciwa.

                                      Dlaczego?
                                      • moon5 Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 31.03.07, 17:45
                                        > > Pomimo iż nigdy się tu nie określiłeś jako homoseksualista, jesteś nim, c
                                        > o jest
                                        > > dość oczywiste.
                                        >
                                        > Dlaczego?
                                        Bo pięknie przedstawiasz tu tylko miłość między mężczyznami, a o miłości między
                                        mężczyzną a kobietą nie napisałeś niczego dobrego.

                                        > > Jeśli nie zrobisz "coming out", nie ma sensu kontynuować tu
                                        > > jakichkolwiek rozmów.
                                        >
                                        > Dlaczego?
                                        Bo muszę wiedzieć do jakiego stopnia muszę być delikatna w mówieniu o gejach.
                                        Niektórzy są nazbyt wrażliwi.

                                        > > Twoja postawa od początku nie jest uczciwa.
                                        >
                                        > Dlaczego?
                                        Bo ja się nie kryję nie tylko ze swoją orientacją, ale również ze ze swoją
                                        twarzą i wiekiem. A Ty nawet orientacji nie chcesz podać.
                                        • obrazoburca Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 02.04.07, 21:26
                                          > Bo pięknie przedstawiasz tu tylko miłość między mężczyznami, a o miłości między
                                          > mężczyzną a kobietą nie napisałeś niczego dobrego.

                                          Bo temat, na który przyszło nam rozmawiac nie demonizuje, i nie wulgaryzuje relacji heteroseksualnych, wiec i mówić o nich nie ma potrzeby.
                                          Poza tym, poadło tyle złych słów na temat związków mm, ze choćby dla równowagi, i zwyczajnej rzyzwoitosci wypadałoby wykazać hipokryzje krytyków.

                                          > Bo muszę wiedzieć do jakiego stopnia muszę być delikatna w mówieniu o gejach.
                                          > Niektórzy są nazbyt wrażliwi.

                                          Nie musisz być 'delikatna' w żadnym stopiniu (jak dla mnie), możesz walić nawet wulgaryzmami - jesli tyle te bedą miały jakikolwiek związek logiczny z resztą wypowiedzi.
                                          Musisz sie iczyc jedynie z tym, że wtedy moge zacząć używac identycznego jezyka w odniesieniu do przeciwnika w dyskusji.
                                          Mnie interesuje jedynie meryotryczna część tej rozmowy.

                                          > Bo ja się nie kryję nie tylko ze swoją orientacją, ale również ze ze swoją
                                          > twarzą i wiekiem. A Ty nawet orientacji nie chcesz podać.

                                          Bo nie wnosi ona niczego pozytywnego do dyskusji, a mogłaby wiele 'namięszać', ukierunkowując Twoje wypowiedzi w 'za' lub 'przeciw'... stadnym instynktem.

                                          Nie poodaje równiez swojego wykształcenia, zawodu...
                                          Bo wtedy wogole wielu przestaloby ze mna dyskutować, tylko zaczęliby sie zgadzać ze mna 'z urzędu'.


                                          Czy w dyskusji o dyskryminacji murzynów, żydów, kobiet; rozmowie o dręczeniu zwierząt, czy znęcaniu sie nad dziećmi tez muszę zająć jakieś stadne stanowisko określając swoją rasę, religię, płeć, gatunek biologiczny czy wiek?
                                  • moon5 Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 28.03.07, 23:54
                                    Dlaczego mi podałeś linki do tekstów o onanizmie i seksie analnym?
                                    Co to za dobór tematyki?
                                    • obrazoburca Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 30.03.07, 03:22
                                      link do onanizmu pojawił się w konntekscie indoktrynacji epatującej ekshibicjonizmem, i jakims chorym, patoligicznym wręcz fanatyzmem religijnym dokonującej sie za przyzwoleniem a wręcz na zyczenie 'władz' i sporej części społeczeństwa. Podąłem go w celu unaocznienia Ci, że takie zapędy do zakzania 'promocji..' to zwykłe tepienie 'konkurencji' i zamykanie ust 'opozycji' - Praktyki zupełnie normalne w systemach totalitarnych. wypowiedź pana posla Wierzejskiego zaś, pojawiła się jako konkluzja:

                                      '...mysle że jest to sparwa na tyle intymna i prywatna, ze politykom od tego WARA"

                                      Ps. Mam wciąż nadzieje, ze jednak nie przeceniłem Cię, i że to tylko późna godzina i emocje troszkę zakłuciły zdolność dostrzegania logicznych związków pomiedzy 'doborem tematyki' a reszta mojej wypowiedzi, oraz topicu, w jakim przyszło nam, te poniekąd bardzo przyjemna pogawedkę ucinać.
                                      • moon5 Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 31.03.07, 03:14
                                        > Ps. Mam wciąż nadzieje, ze jednak nie przeceniłem Cię, i że to tylko późna godz
                                        > ina i emocje troszkę zakłuciły zdolność dostrzegania logicznych związków pomied
                                        > zy 'doborem tematyki' a reszta mojej wypowiedzi, oraz topicu, w jakim przyszło
                                        > nam, te poniekąd bardzo przyjemna pogawedkę ucinać.

                                        Nie miej już żadnej nadziei, że mnie nie przeceniłeś. Przyznaj się przed sobą,
                                        że mnie jednak przeceniłeś i zakończ te rozmowę.
                                        Dla Ciebie jest to bardzo przyjemna pogawędka, ja zaś napisałam Ci ostatnio że
                                        Twoje poczucie wyższości i traktowanie kobiet jako podgatunku człowieka jest dla
                                        mnie nie do zaakceptowania. Masz więc sadystyczne podejście do kobiet, co też
                                        może dowodzić, że jesteś gejem.
                                        • obrazoburca Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 02.04.07, 21:35
                                          Mylisz się moja droga.
                                          Nie mam sadystycznego stosunku do kobiet, i eksponuje tutaj poczucia wyższosci (choć faktycznie takie posiadam - tyle że nie w odniesieniu do płci).
                                          Ja poprostu prowadzę rozmowe w tonie moich rozmówców (choć i tak uzywam delikatnego języka).
                                          To TY zaczęłaś eksponować poczucie wyższości pisząc chociażby 'nie jestescie prawdziwymi mężczyznami' (czy jakoś tak), 'nie interesują mnie homoskesualiści' i inne takie.
                                          Ja tylko podmieniam podmioty w zdaniach, ton zoatsawiając ten sam - może to da Ci do myslenia, jak czują sie ludzie, o których, i (rzekomo) do których piszesz te słowa.

                                          A ja osobiście nie angażuję się emocjonalnie w tą rozmowę - tak jak na gejowskich portalach jade po nich tak samo, jak po heterykach jadę tam, gdzie mania wyższości odbija im dekielek.
                                  • moon5 Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 31.03.07, 18:26
                                    > Mógłbym napisać:
                                    > Twoje poczucie wyższości, jak równiez sugrowanie mi, że jako homoseksualista (p
                                    > omimo, iz jako taki nigdy na tym forum się nie określiłem) jestem głupszy i mni
                                    > ej wartościowy niz heteroseksualiści, jest dla mnie nie do zaakeptowania...
                                    >
                                    > Natomiast jeśli pojawiałyBY sie takie sugestie, to tylko odnosnie Twojego heter
                                    > oseksualizmu, a nie płci - w końcu to TY SAMA zauwazyłaś w innym topicu 'wyższo
                                    > ść' intelektualno-emocjonalną homoskesualistów, spowodowaną warunkami w jakich
                                    > przyszło im wzrastac i zyc. Ja tylko podążam tym tropem - Twoim tropem.

                                    Często dokonujesz nadinterpretacji wysnuwanych przeze mnie wniosków, albo
                                    przytaczasz tylko część moich wniosków, co zmienia ostateczny wynik dyskusji.
                                    Pisząc o cierpieniach młodych homoseksualistów, wspomniałam, że byli również
                                    słynni artyści heteroseksualni, którzy stali się wielkimi twórcami głównie w
                                    związku z trudnościami i cierpieniami, jakie przeszli w życiu. Dodam jeszcze, że
                                    wielu heteroseksualistów, przechodzących trudne doświadczenia może uzyskać
                                    więcej mądrości i świadomości rzeczywistości niż niejeden nadmiernie
                                    wydelikacony gej, żyjący trochę w oderwaniu od świata.
                                    Z tego co napisałeś wynika, ze tylko homoseksualiści mają szanse na
                                    wyszlachetnienie dzięki cierpieniu. Ja nie doszłam do takiego błędnego wniosku.
                                    • obrazoburca Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 02.04.07, 22:15
                                      Nie, nie wynika to z tego co napisałem.
                                      To wyłacznie Twoja nadinterpretacja, bo ja nigdy nie wykluczyłem osób heteroseksualnych z tego 'grona'. Koncentruję sie poprostu na gejach, bo o nich ta rozmowa. Poza tym, osoby heteroseksualne nie są poddawane takiemu kształtowaniu, choćby dlatego, ze mechanizmy kompensacyjne pozwalają uniknąć mysli o 'złu' jakie siedzi w nich, i pozawalają dowartościowac się na innych społecznych płaszczyznach - a zatem więź społeczna nie jest całkowice zrywana.
                                      W przypadku homoskeusalistów NIC nie łaczy ich ze społeczeństwem (zgodnie z tym co społeczeństwo twierdzi), bo wszelkiego rodzju kompensacja osobowości odbywa się na fałszywej płaszczyźnie osobowościowej; na zaprzeczeniu siebie - zatem jest zwykła grą.

                                      Dla wychowanego w tak traumatycznych warunkach czlowieka, heteryk (w tym wypadku) zawsze będzie 'wrogiem', z którym mozna tylko grać o korzyści, jakie danan jednostak okresliła jako najwyższe (pieniądze, władza, sława, etc.)

                                      Będzie poprostu tym, czym jest on dla swojego 'wroga'.

                                      Z mioch słów winknąć mialo jedynie to, że ustawicznie skazując na cierpienie (dowolną, acz konkretną) grupę ludzi, społeczeństwo wychowuje niejako swoisty 'gatunek nadludzi', przerasatający ich intelektualnie a oderwany od reszty społeczeństwa emocjonalnie.

                                      To moze pozwoli Ci odpowiedziec na pytanie dlaczego wśród kleru jest tylu homoskeusalistów; dlaczego 'żydowska finansjera' rządzi światem, etc., ...

                                      Strasznie głupie to ze strony społeczeństwa: wychowywać kogoś madrzejszego od siebie, i robić sobie z nigo wroga. Nie sadzisz?


                                      na koniec taki mały cytat z jednej z najmądrzejszych książek, jakie w życiu udało mi sie przeczytać:

                                      "Oswoić" znaczy "stworzyć więzy".

                                      Przemysl go proszę.
                                      • moon5 Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 05.04.07, 01:42
                                        obrazoburca napisał:
                                        > "Oswoić" znaczy "stworzyć więzy".
                                        >
                                        > Przemysl go proszę.

                                        Ja Ciebie nie oswoiłam :), bo ciągle brak u Ciebie chęci do zrozumienia moich
                                        argumentów.
                                        Z niektórymi Twoimi argumentami się zgadzam, z dużą częścią jednak nie do końca
                                        lub wcale. Uważam, ze upraszczasz pewne sprawy, ale już nie chcę Ci tłumaczyć
                                        co, bo zauważam brak chęci do dialogu, cały czas mnie pouczasz.
                                        Zauważyłam, że to geje nienawidzą nas, heteroseksualne kobiety (z zazdrości o
                                        powodzenie wśród atrakcyjnych dla nich mężczyzn), a nie my ich. Poznałam kiedyś
                                        geja i bardzo dało zauważyć sie tę zawiść. Próbował wyrządzić mi ogromną krzywdę.
                                        • obrazoburca Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 05.04.07, 15:02
                                          Oczywiście, że mnie nie oswoilaś - mnie nie trzeba oswajać, nie odczuwam takiej potrzeby.
                                          Poza tym - rozumiem Twoje argumenty (mówię całkkowicie poważnie), tak jak rozumiem argumenty dziecka, które boi sie iśc do dentysty, czy argumenty głodnego złodzieja, który ukradł cos do jedzenia dla siebie, swoich dzieci, dzieci swoich dzieci, i dzieci dzieci tych dzieci.

                                          Problem nie w tym, że to ja nie chcę Ciebie zrozumieć - problem w tym, ze Ty uważasz, iż Twoje argumenty czy stanowisko jest najsłuszniejsze zapominając, że nie piszesz o stołkach, samochodach, pieniądzach, czy nawet ideologiach.
                                          zapominasz, ze piszesz o żywych, czujących ludziach, którzy kochają tak samo (jak nie 'głębiej') jak Ty, ktorzy tak samo jak Ty cierpią, pragną... czego innego niz Ty, jedynie.
                                          zapominasz o tym, że kazdy człowiek czuje tak samo, i żaden inny nie ma prawa próbowac mówić mu jak ma żyć - bez względu na ideologie, 'religie', status materialny, kolor skóry, język, zamilowania, pasje, czy wygląd lub cechy odsoby z która chce żyć.
                                          Jedynym hamulcem może byc bariera stawiana przez drugiego człowieka - 'partnera' - z którym dana rzecz, pasje, zamilowanie, chce sie podzielać czy realizować.

                                          > bo zauważam brak chęci do dialogu, cały czas mnie pouczasz.

                                          Alez ja cały czas z Toba ROZMAWIAM.
                                          Nie zauwazyłas, że staram sie ustosunkowac do wszystkich Twoich tez?

                                          Najsmutniejsze w tej rozmowie jest to, ze jestes kobietą, czyli osoba (semantycznie ;-)) wrażliwszą; że jesteś kobieta inteligentną - choć semantyka odbiera Ci do tego prawo :D.

                                          A nie potrafisz zrozumiec drugiego człowieka.

                                          Smieszne natomiast w całej tej 'kampanii' antyhomoskesualnej jest, że jednym z głównych argumentów przeciw związkom i ustabilizowaniu zycia tych ludzi, jest strach przed 'zmuszeniem do hmomoseksualizmu', zauwazyłaś, że wiekszoć krzyczy ze nie chce byc teraz gwałcona, zmuszana do życia z osoba tej samej płci, etc...?

                                          W psychologii istnieje pojęcie 'przeniesienia' lub 'projekcji', które kaze projektować na otoczeniu swoje własne zachowania, potrzeby, leki...
                                          stąd ksenofobia.
                                          A w praktyce wygląda to tak, że zlodziej boi sie że go okradna a morderca uważa na plecy; niewierny (choćby emocjonalnie jedynie) małzonek wyklazuje się chorobliwą zazdrością a gwałciciel boi sie gwałtu....

                                          W praktyce wygląda to tak, ze tzw 'zdrowe' społeczeństwo GWAŁCI homoskesualistów tak, jak samo boi się zostać przez homoskesualistów zgwałconym; że wyrządzacie im dokładnie taką sama krzywde, jaką odczuwacie na myśl o 'tym co oni moga Wam zrobic'.

                                          W praktyce wyglada to tak, że lesbijka ożeniona z mężczyzna (pod presja rodziny czy społeczeństwa) jest tak samo przez niego gwałcona, jakby heteroseksualny mężyzna gwałcony był przez ożenionego na siłę z nim facetem; ze odczuwa do niego taki sam wstręt (o ile nie większy) jak Ty odczuwasz na myśl o seksie z kobieta.

                                          wnioski jak zaradzić własnym lekom wyciagnij sobie sama.

                                          Ja wiem, ze empatia jest zjawiskiem abstrakcyjnym dla religijnego katolika, chrześcijanina, a tym samym przez większość polskiego społeczeństwa (równającego do wiekszości) postrzegna jak E.T. nie przymierzając.
                                          Ale ...

                                          No właśnie: ale!

                                          > Zauważyłam, że to geje nienawidzą nas, heteroseksualne kobiety (z zazdrości o
                                          > powodzenie wśród atrakcyjnych dla nich mężczyzn), a nie my ich. Poznałam kiedyś
                                          > geja i bardzo dało zauważyć sie tę zawiść. Próbował wyrządzić mi ogromną krzywd
                                          > ę.

                                          Zauważyłem, ze to Niemcy nienawidzą nas, Polaków (z zazdrosci o powodzenie w śród niemieckich kobiet), a nie my ich. Poznałem kiedys Niemca, który próbował wyrzadzić mi ogrmona krzywdę.

                                          Poaza tym, Polak to pijak i złodziej.

                                          A Ty zarzucałaś mi, ze to ja generalizuję.

                                          Nie chce tłumaczyc tutaj tego faceta (choć byłbym w stanie go przynajmniej w częsci usprawiedliwić), chcę tylko zapytac, czy nigdy nie spotkałaś kobiety podsrywającej Ciebie czy innej swojej 'rywalki'?
                                          będąc konsekwentna, powinnaś rzucić opinie o tej kobiecie na cały rodzaj kobiecy.

                                          Rozumiem Twój ból, rozgoryczenie, strach przed ponownym skrzywdzeniem... naprawde Cię rozumiem, ale musisz pamietać, że są różni ludzie, różne mają potrzeby (te dobre i te złe)...

                                          Powinnaś pamiętac, że stereotypy krzywdzą najbardziej osobe, która je tworzy i wyznaje - czyli Ciebie. I to na wielu płaszczyznach
                                          • moon5 Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 08.04.07, 02:15
                                            >zapominasz, ze piszesz o żywych, czujących ludziach, którzy kochają tak samo (j
                                            > ak nie 'głębiej') jak Ty, ktorzy tak samo jak Ty cierpią, pragną...

                                            Nie rozumiem zupełnie dlaczego napisałeś "jak nie głębiej". "Głębokość" kochania
                                            nie zależy przecież od orientacji, ale od osobowości. Geje też niejednokrotnie
                                            siedzą ze sobą dla pieniędzy.

                                            > Najsmutniejsze w tej rozmowie jest to, ze jestes kobietą, czyli osoba (semantyc
                                            > znie ;-)) wrażliwszą; że jesteś kobieta inteligentną - choć semantyka odbiera C
                                            > i do tego prawo :D.
                                            >
                                            > A nie potrafisz zrozumiec drugiego człowieka.

                                            Potrafię zrozumieć drugiego człowieka, może z jakichś powodów tego nie
                                            dostrzegasz. A poza zrozumieniem człowieka we wszystkim najistotniejsza jest dla
                                            mnie prawda, jak pisałam w ostatnim poście.

                                            Ludzie boja się, że kampania przeciw homofobii skieruje ku homoseksualizmowi
                                            osoby jeszcze seksualnie niezdecydowane albo niedojrzałe, a nie byłoby dla nich
                                            dobre w związku późniejszymi problemami z potomstwem.
                                            > W praktyce wygląda to tak, ze tzw 'zdrowe' społeczeństwo GWAŁCI homoskesualistó
                                            > w tak, jak samo boi się zostać przez homoskesualistów zgwałconym; że wyrządzaci
                                            > e im dokładnie taką sama krzywde, jaką odczuwacie na myśl o 'tym co oni moga Wa
                                            > m zrobic'.

                                            Ja chyba w tym samym stopniu bałabym sie być zgwałcona przez lesbijkę, jak przez
                                            mężczyznę. Nawet lesbijki boję się mniej, bo starałabym się bronić, przed
                                            mężczyzną nie mogłabym się obronić.

                                            > Nie chce tłumaczyc tutaj tego faceta (choć byłbym w stanie go przynajmniej w cz
                                            > ęsci usprawiedliwić)

                                            Nie wiem, dlaczego byłbyś w stanie go usprawiedliwić. Czy ja jestem aż tak warta
                                            ogromnego krzywdzenia mnie? To zły człowiek. Rzadko kiedy spotyka się złych ludzi.

                                            > Rozumiem Twój ból, rozgoryczenie, strach przed ponownym skrzywdzeniem... napraw
                                            > de Cię rozumiem, ale musisz pamietać, że są różni ludzie, różne mają potrzeby (
                                            > te dobre i te złe)...

                                            Dziękuje za zrozumienie.

                                            Wiem, że stereotypy krzywdzą, ale siebie trudno zmienić.
                                            • obrazoburca Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 08.04.07, 11:54
                                              > Nie rozumiem zupełnie dlaczego napisałeś "jak nie głębiej". "Głębokość" kochania
                                              > nie zależy przecież od orientacji, ale od osobowości. Geje też niejednokrotnie
                                              > siedzą ze sobą dla pieniędzy.

                                              Zgadaza się - od 'osobowości', a tą najmocniej kształtuje emocjonalne cierpienie - co sama kiedys tam zauwazyłas, a tego 'naszym' homoskesualistom nie brak.
                                              Poza tym, napisałem to tylko w celu uswiadomienia Tobie, że Twoje doznwanie milosci nie jest 'najgłębsze', a moja uwaga nie byla ukierunkowana na konkretna orientację - a innego czlowieka jedynie.

                                              > A poza zrozumieniem człowieka we wszystkim najistotniejsza jest dla
                                              > mnie prawda, jak pisałam w ostatnim poście.

                                              nie istnieje coś takiego, jak 'obiektywna prawda' - nie w tej rzeczywistości, i nie na tym poziomie rozwoju rozumienia.
                                              Każda 'prawda' jest subiektywna, a tzw 'obiektywizmm' jest jedynie wypadkową jakiejś ilosci subiektywizmów. Stąd takie wynalazki ludzkości jak 'nienormalność' homoskesualizmu, 'nieczystość rasowa', nacjonalizm, religijny fanatyzm, etc.

                                              > Nie wiem, dlaczego byłbyś w stanie go usprawiedliwić.

                                              Bo wiem jaki świat go ukształtował, w jakiej 'kulturze' przyszło mu wzrastać, potrafię sobie wyobrazić jak sam musiał byc krzywdzony, i jak bardzo musiał cierpieć - zanim zaczął sie na nim mscić, krzywdząc innych.

                                              > Czy ja jestem aż tak
                                              > warta ogromnego krzywdzenia mnie?

                                              Na to pytanie musisz sama poszukac odpowiedzi - głeboko w sobie.

                                              > To zły człowiek. Rzadko kiedy spotyka się złych lud
                                              > zi.

                                              Nie ma złych ludzi - sa tylko ludzie mniej lub bardziej podatni na 'zło', jakie im serwuje świat; Sa tylko ludzie poddawani różnemu natężeniu 'zła' w otaczajacym ich swiecie.
                                              W KAŻDYM 'złym' działaniu dokopiesz sie zaspokajania poczucia akceptacji, albo próby dostawania do wyobrażeń swiata o 'rodzaju człowieka' jakim sie jest - tutaj pisze o tej 'negatywnej' z własnego punktu widzenia osobowości, nakazującej włączac mechanizmy autodestrukcyjne. Mechanizmy dostarczające zresztą równiez poczucia akceptacji (poprzez 'oczyszczenie z grzechu'), zgodności z 'normą', z ideałem.


                                              "słowo 'mężczyzna' do czegos w końcu zobowiązuje".
                                              • moon5 Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 09.04.07, 01:57
                                                > Poza tym, napisałem to tylko w celu uswiadomienia Tobie, że Twoje doznwanie mil
                                                > osci nie jest 'najgłębsze', a moja uwaga nie byla ukierunkowana na konkretna or
                                                > ientację - a innego czlowieka jedynie.

                                                A skąd Ty możesz wiedzieć, czy moje doznawanie miłości jest głębokie czy płytkie?

                                                > Każda 'prawda' jest subiektywna, a tzw 'obiektywizmm' jest jedynie wypadkową ja
                                                > kiejś ilosci subiektywizmów. Stąd takie wynalazki ludzkości jak 'nienormalność'
                                                > homoskesualizmu, 'nieczystość rasowa', nacjonalizm, religijny fanatyzm, etc.

                                                Istnieje prawda, ale nielicznym jest dane ją poznać, nie upoważnia to jednak do
                                                relatywizmu moralnego czy poznawczego. Trzeba starać sie zbliżać do prawdy.

                                                Niektórych ludzi nie warto usprawiedliwiać i tłumaczyć. Zrozumiesz to, gdy ktoś
                                                będzie chciał zabić czy zniszczyć Ciebie lub kogoś z Twojej rodziny.

                                                > > Czy ja jestem aż tak
                                                > > warta ogromnego krzywdzenia mnie?
                                                >
                                                > Na to pytanie musisz sama poszukac odpowiedzi - głeboko w sobie.

                                                Głęboko we mnie jest odpowiedź, że nie jestem warta skrzywdzenia. Dziwi mnie, że
                                                Ty nie znałeś tej odpowiedzi.

                                                > Nie ma złych ludzi - sa tylko ludzie mniej lub bardziej podatni na 'zło', jakie
                                                > im serwuje świat; Sa tylko ludzie poddawani różnemu natężeniu 'zła' w otaczaja
                                                > cym ich swiecie.

                                                Nieprawda. Są źli ludzi z uszkodzeniami różnych części mózgu, odpowiedzialnymi
                                                za niemoralne zachowania. Jest to udowodnione badaniami.
                                                Normalni ludzie mogą źle postępować, ale mniej lub bardziej są czy stają się
                                                potem świadomi tego. Nie popełniają oni jednak rzeczy odrażających.
                                                Jest również stwierdzone, że prawdziwy mężczyzna ma inną budowę mózgu niż gej, a
                                                że istnieje coś takiego jak "płeć mózg", to psychika, a nie wygląd zewnętrzny
                                                świadczy o męskości, kobiecości, gejostwie, lesbijskości.
                                                • obrazoburca Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 12.04.07, 01:23
                                                  > A skąd Ty możesz wiedzieć, czy moje doznawanie miłości jest głębokie czy płytki
                                                  > e?

                                                  nie wiem tego - i dlatego właśnie chce Ci uświadomic, ze Ty tez nie wiesz jakie jest doznawanie milości przez innych, oraz, ze Twoje niekoniecznie jest najgłębsze - stąd moje 'prawdopodobnie'.

                                                  > Istnieje prawda, ale nielicznym jest dane ją poznać, nie upoważnia to jednak do
                                                  > relatywizmu moralnego czy poznawczego. Trzeba starać sie zbliżać do prawdy.

                                                  Tak jest, dlatego napisałem że nie 'na tym poziomie rozwoju rozumienia'.
                                                  I... naprawde warto się do niej zblizać.

                                                  > Niektórych ludzi nie warto usprawiedliwiać i tłumaczyć. Zrozumiesz to, gdy ktoś
                                                  > będzie chciał zabić czy zniszczyć Ciebie lub kogoś z Twojej rodziny.

                                                  Tak się składa, ze każdego 'warto' usprawiedliwiac i tłumaczyć - w ten sposób możemy sie zblizyc do "prawdy" - pochopne sądy nie są najlepsze, a emocje (zwłaszcza strach, zemsta, czy rozgoryczenie) sa bardzo złym doradcą.

                                                  Niestety najczęściej jest tak, ze to sprawca 'zbrodni' jest faktyczna ofiarą zaistniełej sytuacji - tak przed, jak i po 'fakcie'.

                                                  Prostym przykładem moze być człowiek zabijający podjadającego go komara, czy pies gryzący dokuczające mu dziecko.

                                                  > Głęboko we mnie jest odpowiedź, że nie jestem warta skrzywdzenia.

                                                  Głeboko w Tobie jest odpowiedź, że to co sie stało, nie stało sie bez przyczyny, a poczucie krzywdy jest bardzo powierzchowna emocją - emocją, która każe mścić się za 'zniewagi', wybijac całe rody za zabicie członka rodziny...
                                                  I wogóle jest odpowiedzialna za bardzo szeroko pojete stosowanie prawa 'oko za oko, ząb za ząb'

                                                  Gniew jest złym doradcą.

                                                  > Dziwi mnie, że Ty nie znałeś tej odpowiedzi.

                                                  Znałem, ale wiem, że nie ona jest 'Prawdziwą' odpowiedzią - i napewno to co pisze uznasz za 'krzywdzące', ale spróbuj przeanalizować pewną część doznanych w swoim zyciu 'krzywd' i poszukać w przeszlosci analogicznych zachowan, których sprawczynią byłaś TY w stosunku do innych osób, a kóre zbagatelizwoałaś, albo wogóle ich nie zauważyłas (pozornie).
                                                  Najlepiej postaraj sie to zrobić w trakcie takiego 'zdarzenia' jeśli kiedyś jeszcze wystąpi.

                                                  > Nieprawda. Są źli ludzi z uszkodzeniami różnych części mózgu, odpowiedzialnymi
                                                  > za niemoralne zachowania. Jest to udowodnione badaniami.

                                                  No widzisz, i znów posługujesz sie pojęciami propagandowymi, których do konca nie rozumiesz.

                                                  do zaistnienia 'zła' niezbędna jest wola i ŚWIADOMOŚĆ konsekwencji dokonanego wyboru (co uwzględnia nawet nasz polski Kodeks Karny) czy 'popełnionego czynu'. "uszkodzenie części móżgu" o jakim piszesz, eliminuje ten element, i w tym wypadku 'zło' zachowań danych ludzi jest wynikiem oceny otaczającego ich środowiska, a dla nich samych zupełnie niezrozumiałe.
                                                  Absurdem całej sytuacji jest to, ze dane zachowania nie są złe czy niemoralne, tylko ich ocena jest zła; paradoksem jest to, ze te zachowania sa DOBRE i MORALNE, a kaleczone sa jedynie przez opinię swiata.

                                                  Moglabys równie dobrze powiedzieć, ze murzyn jest zły, bo urodził się czarny, a jego wychodzenie na ulicę i pokazywanie sie 'normalnym' ludziom jest niemoralne - bo obowiązująca w danym miejscu i czasie morlaność zabrania mieć czarnej skóry.

                                                  > Normalni ludzie mogą źle postępować, ale mniej lub bardziej są czy stają się
                                                  > potem świadomi tego. Nie popełniają oni jednak rzeczy odrażających.

                                                  czyli np. nie jedzą ślimaków, żab czy karaluchów?
                                                  Nie przyrządzają na obiad psów....
                                                  To chcesz powiedziec?
                                                  - co to jest 'rzecz odrażająca'?
                                                  - to kolejny wytwór kulturowy. Bardzo zmienny zresztą.

                                                  > Jest również stwierdzone, że prawdziwy mężczyzna ma inną budowę mózgu niż gej,

                                                  No widzisz i znów wypisujesz idiotyzmy.

                                                  żadne badania naukowe nie definiuja pojęcia 'prawdziwy mężczyzna', a tym samym nie moga wykazywać róznicy pomiędzy nim, a kimkolwiek innym.

                                                  > że istnieje coś takiego jak "płeć mózg", to psychika, a nie wygląd zewnętrzny
                                                  > świadczy o męskości, kobiecości, gejostwie, lesbijskości.

                                                  Istnieje cos takiego jak płeć mózgu, ale nie 'świadczy to o męskości czy kobiecości' bo 'męskość czy kobiecość' (w Twoim rozumieniu) są pojęciami czysto kulturowymi - z biologicznego (naukowego) punktu widzenienia mężczyznę czy kobietę definiują pierwszo- i drugorzędne cechy płciowe.

                                                  płeć mózgu jest w wieksozsci efektem sterotypu kulturowego.
                                                  imho przyczyną jest ogromnie nierównomierny rozwój intelektualno-emocjonalno-somatyczny, prowadzący do 'rozdwojenia', oddzielenia psyche od soma.
                                                  I o ile w przpadku schizofrenii sprawa jest o wiele bardziej złożona, o tyle w przypadku płci mózgu najczęstszą przyczyna jest samodrzucenie i rozwój 'alternatywnej' osobowości płciowej.

                                                  Mózg 'mózgowej' kobiety pracuje przecież jak mózg mężczyzny, tyle, że nie obsługuje 'spornych' części organizmu tak samo intensywnie jak u reszty populacji. Ale je 'obsługuje' - nie obumieraja przeciez narządy płciowe.
                                                  • moon5 Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 15.04.07, 03:01
                                                    > nie wiem tego - i dlatego właśnie chce Ci uświadomic, ze Ty tez nie wiesz jakie
                                                    > jest doznawanie milości przez innych, oraz, ze Twoje niekoniecznie jest najgłę
                                                    > bsze - stąd moje 'prawdopodobnie'.

                                                    Jako realista powinieneś wiedzieć, ze miłość nie istnieje. To tylko gra
                                                    neuroprzekaźników w mózgu i popęd seksualny. Idea miłości to tylko idea, bo
                                                    miłość jako taka po prostu nie istnieje. A macierzyństwo i rodzicielstwo to
                                                    instynkt przetrwania i zachowania gatunku, a nie miłość.

                                                    > > relatywizmu moralnego czy poznawczego. Trzeba starać sie zbliżać do prawd
                                                    > y.
                                                    > Tak jest, dlatego napisałem że nie 'na tym poziomie rozwoju rozumienia'.
                                                    > I... naprawde warto się do niej zblizać.

                                                    Jeśli nie na tym poziomie rozwoju rozumienia, to na jakim poziomie? Na "tamtym
                                                    świecie" czy za 10 tys.(1 mln) lat?
                                                    Poza tym każdy ma inny poziom rozumienia otaczającego go świata.
                                                    Większość ludzi którym powiesz, że warto zbliżać się do prawdy odpowie Ci, że
                                                    jesteś "nieżyciowym frajerem", a o kobiecie zastanawiającej sie nad takimi
                                                    kwestiami powiedzą tak, jak zwrócił sie do mnie pewien pan na tym wątku trzy dni
                                                    temu.

                                                    > Tak się składa, ze każdego 'warto' usprawiedliwiac i tłumaczyć - w ten sposób m
                                                    > ożemy sie zblizyc do "prawdy" - pochopne sądy nie są najlepsze, a emocje (zwłas
                                                    > zcza strach, zemsta, czy rozgoryczenie) sa bardzo złym doradcą.

                                                    Tak, wiem. Strach i zemsta mogą twemu prześladowcy ułatwić zadanie.
                                                    A analiza ludzkich zachowań dostarcza nam informacji o nas samych i o świecie.

                                                    > Niestety najczęściej jest tak, ze to sprawca 'zbrodni' jest faktyczna ofiarą za
                                                    > istniełej sytuacji - tak przed, jak i po 'fakcie'.

                                                    Nie toleruję obrony zbrodniarzy i jednoczesnego uznawania ofiar za winnych danej
                                                    zbrodni w jakimś sensie. To nie jest sprawiedliwe wobec ofiar. Nie każdy jest
                                                    człowiekiem.

                                                    > Głeboko w Tobie jest odpowiedź, że to co sie stało, nie stało sie bez przyczyny

                                                    Tu się nie zgadzam. Wiele krzywdy dzieje się ludziom bez ich winy.

                                                    > Znałem, ale wiem, że nie ona jest 'Prawdziwą' odpowiedzią - i napewno to co pis
                                                    > ze uznasz za 'krzywdzące', ale spróbuj przeanalizować pewną część doznanych w s
                                                    > woim zyciu 'krzywd' i poszukać w przeszlosci analogicznych zachowan, których sp
                                                    > rawczynią byłaś TY w stosunku do innych osób, a kóre zbagatelizwoałaś, albo wog
                                                    > óle ich nie zauważyłas (pozornie).

                                                    Nie zgadzam się z teoria ściągania na siebie kary przez samego siebie za własne
                                                    złe uczynki. Nie wiem czy to zgodne z buddyzmem, czy z hinduizmem, czy z
                                                    nowoczesna psychologią, nie interesowałam się zbytnio religiami. Często dziecko
                                                    jest krzywdzone wkrótce po urodzeniu, gdy nie zdążyło zrobić jeszcze niczego
                                                    złego. Czy pokutuje wtedy za swe poprzednie wcielenia?

                                                    > Absurdem całej sytuacji jest to, ze dane zachowania nie są złe czy niemoralne,
                                                    > tylko ich ocena jest zła; paradoksem jest to, ze te zachowania sa DOBRE i MORAL
                                                    > NE, a kaleczone sa jedynie przez opinię swiata.

                                                    To straszny relatywizm, określanie czynów dewianta jako dobre! Dobre jest to
                                                    ludzkie, a ludzie umieją żyć w społeczeństwie.

                                                    > czyli np. nie jedzą ślimaków, żab czy karaluchów?
                                                    > Nie przyrządzają na obiad psów....
                                                    > To chcesz powiedziec?
                                                    > - co to jest 'rzecz odrażająca'?
                                                    > - to kolejny wytwór kulturowy. Bardzo zmienny zresztą.

                                                    Miałam na myśli odrażające zbrodnie.

                                                    > Istnieje cos takiego jak płeć mózgu, ale nie 'świadczy to o męskości czy kobiec
                                                    > ości' bo 'męskość czy kobiecość' (w Twoim rozumieniu) są pojęciami czysto kultu
                                                    > rowymi - z biologicznego (naukowego) punktu widzenienia mężczyznę czy kobietę d
                                                    > efiniują pierwszo- i drugorzędne cechy płciowe.

                                                    Nie wiem więc, dlaczego kobiety mają inne predyspozycje umysłowe i psychiczne
                                                    niż mężczyźni. A co z gejami i lesbijkami?

                                                    > płeć mózgu jest w wieksozsci efektem sterotypu kulturowego.
                                                    > imho przyczyną jest ogromnie nierównomierny rozwój intelektualno-emocjonalno-so
                                                    > matyczny, prowadzący do 'rozdwojenia', oddzielenia psyche od soma.
                                                    > I o ile w przpadku schizofrenii sprawa jest o wiele bardziej złożona, o tyle w
                                                    > przypadku płci mózgu najczęstszą przyczyna jest samodrzucenie i rozwój 'alterna
                                                    > tywnej' osobowości płciowej.
                                                    >
                                                    > Mózg 'mózgowej' kobiety pracuje przecież jak mózg mężczyzny, tyle, że nie obsłu
                                                    > guje 'spornych' części organizmu tak samo intensywnie jak u reszty populacji. A
                                                    > le je 'obsługuje' - nie obumieraja przeciez narządy płciowe.

                                                    Tego fragmentu nie rozumiem do końca.
                                                  • obrazoburca Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 15.04.07, 19:21
                                                    moon5 napisała:

                                                    > Jako realista powinieneś wiedzieć, ze miłość nie istnieje. To tylko gra
                                                    > neuroprzekaźników w mózgu i popęd seksualny. Idea miłości to tylko idea, bo
                                                    > miłość jako taka po prostu nie istnieje. A macierzyństwo i rodzicielstwo to
                                                    > instynkt przetrwania i zachowania gatunku, a nie miłość.

                                                    Jako realista WIEM, że Miłość istnieje.
                                                    to o czym mowisz to cała masa instynktów, emocji, zachowan w koncu, ktore nazywane sa Miłością przez ludzi, którzy jej świadomie nie doświadczyli, którzy jej nie rozumieja.
                                                    Kazada z tych rzeczy o której piszesz jest jedynie jednym zewnętrznych przejawów miłosci (interakcji dwóch kochających sie osób) obserwowanych przez niedoświadczających tego 'uczucia' ludzi, i na tej podstawie tworzących 'obraz milosci'.

                                                    Tu masz swietny przykład wypowiedzi z początku mojego poprzedniego posta:
                                                    Patrzysz na prawde, ale widzisz jej tylko tyle ile chcesz zobaczyc; dostrzegasz tylko te zjawiska, które potrafisz odnaleźć w sobie samej i sklasyfikowac podług doswiadczenia własnego, lub 'prawd' przejetych od innych.

                                                    Seksista w 'milosci' dwóch innych osób dostrzeże tylko seks, kosmetyczka dostrzeże w nich maikjaż, jaki wtedy na siebie nakładaja (i dorobi całą naukę mówiąca o tym, jakich kosmetyków uzywa się w danej fazie 'miłosci'); sadysta będzie widział że skoro jeden partner mocniej złapał za ręke drugiego sprawiając mu (niezamierzony) ból tzn. ze miłośc jest zadawaniem bólu...
                                                    Kazdy będzie widzial w nich to, na co sam jest najbardziej wyczulony zupełnie ignorując pozostałe zachowania (które równiez nie sa wykałdnikiem miłosci) i na tej podstawie tworzyc będzie swój obraz 'Miłości'. Kolejnym etapem jest wszechobece pożądanie 'miłości', podsycane przez oszalałych z nienawiści szamanów, a tym samym dążenie do realizacji zachowan uznanych przez nas (albo naszych rodziców, nauczycieli, 'nauke', czy autorytety w ogólnosci) za 'miłość' zachowań.
                                                    stąd patologie typu znęcanie się nad dziećmi, żoną, łojenie wódy (bo tatus tez pił), i inne - ale chyba pisałem juz o tym.

                                                    Miłość istnieje moja droga, tylko trzeba chcieć dotrzec do niej. A żeby to zrobic, trzeba odrzucić 'wiary' w cokolwiek - bo one sa tylko substytutem tego, co opisują - niejednokrotnie z czasem tak juz wypaczonym, ze stają się przeciewieństwem swojego pierwowzoru.

                                                    > Jeśli nie na tym poziomie rozwoju rozumienia, to na jakim poziomie? Na "tamtym
                                                    > świecie" czy za 10 tys.(1 mln) lat?

                                                    Nie na 'tamtym świecie' i nie za ilestam lat.
                                                    ale TU I TERAZ.

                                                    Ja pisze o przecietnie panującym poziomie rozumienia - czyli o poziomie obecnie panujących różnych 'wiar' Od Ciebie zalezy tylko czy poddasz mu sie, czy 'pójdziesz dalej'.

                                                    > Poza tym każdy ma inny poziom rozumienia otaczającego go świata.

                                                    zgadza się. Dlatego jeden sądzi że milośc to bicie dzieci za ich 'przewinienia', innych chciałby je tylko nagradzać. Jeszcze inny pozwala im rosnąć 'bezstresowo'...
                                                    Dlatego ktoś twierdzi że 'macierzyństwo' o instynkt przetrwania gatunku, a inne kobiety mówią że to miłośc. paradoksalnie: obie sie mylą.

                                                    > Większość ludzi którym powiesz, że warto zbliżać się do prawdy odpowie Ci, że
                                                    > jesteś "nieżyciowym frajerem", a o kobiecie zastanawiającej sie nad takimi
                                                    > kwestiami powiedzą tak, jak zwrócił sie do mnie pewien pan na tym wątku trzy
                                                    > dni temu.

                                                    och, przywykłem do tego typu określeń - byc może dlatego, ze rozumiem ludzi, którzy tak mówią - z ich punktu widzenia tak właśnie jest - całe szczęscie, że ja moge miec zupełnie inny. I o to własnie 'walczę' min. w tym topicu - o prawo do zycia zgodnie z własnymi zasadami, przekonaniami, potrzebami: z własnym poziomem rozwoju świadomości. I tak jak nie odbieram prawa do nienawidzenia kogokolwiek komukolwiek, tak samo nadaję prawo do kochania tego, kogo się chce.

                                                    > Nie toleruję obrony zbrodniarzy i jednoczesnego uznawania ofiar za winnych
                                                    > danej zbrodni w jakimś sensie.

                                                    co to jest 'sprawiedliwość'?
                                                    Czy jesli ktoś zaszczuje Cię tak, ze zabijesz go w afekcie też odrzucisz obrone Twojej osoby jako faktycznej ofiary?
                                                    Podaj mi zatem swoje namiary, a przeprowadzimy eksperyment, który pozwoli Ci zrozumieć drugiego człowieka; 'zrbrodniarza' - który tez jest człowiekiem.

                                                    > To nie jest sprawiedliwe wobec ofiar. Nie każdy jest człowiekiem.

                                                    Człowiekiem jest kazdy przedstawiciel gatunku Homo Sapiens.
                                                    Natomiast każda próba klasyfikacji człowieczeństwa jako zaleznego od przejawiania konkretnych zachowań jest efektem indoktrynacji oraz eskalacji żądań ego.

                                                    Według 'białych' murzyni nie byli (nie są) ludźmi. Według ortodoksyjnych Żydów ludźmi nie są goje. Zgodnie z mentalnościa narodowców nie sa ludźmi przedstawiciele innych nacji...

                                                    Przykro mi, ale przemawia przez Ciebie ksenofobia i mania wyższosci.
                                                    Najsmutniejsze jest to, ze mysląc w ten sposób, sama sobie odbierasz człowieczeństwo, nazywając nim coś co nim faktycznie nie jest. Zupełnie jak z milością.

                                                    > > Głeboko w Tobie jest odpowiedź, że to co sie stało, nie stało sie bez prz
                                                    > yczyny
                                                    >
                                                    > Tu się nie zgadzam. Wiele krzywdy dzieje się ludziom bez ich winy.

                                                    To jest Twoja wersja i TWOJE rozumienie 'Prawdy'.

                                                    Widzisz, to, ze nie potrafimy dostrzec przyczyny w następującym po niej skutku, nie znaczy jeszcze że jej tam nie ma.

                                                    > Nie zgadzam się z teoria ściągania na siebie kary przez samego siebie za własne
                                                    > złe uczynki. Nie wiem czy to zgodne z buddyzmem, czy z hinduizmem, czy z
                                                    > nowoczesna psychologią, nie interesowałam się zbytnio religiami.

                                                    Ja natomiast sporo o nich wiem.

                                                    > Często dziecko
                                                    > jest krzywdzone wkrótce po urodzeniu, gdy nie zdążyło zrobić jeszcze niczego
                                                    > złego. Czy pokutuje wtedy za swe poprzednie wcielenia?

                                                    Jeśli przyjmiemy teorie reinkarnacji i Prawo Karmy za prawdziwe, to - tak.
                                                    Poza tym, jesli wkrótce po urodzeniu dzieci sa (jak napisałas) krzywdzone, to im faktycznie (subiektywnie) nie dzieje sie 'krzywda' - bo krzywda to poczucie dyskomfortu a ten może się pojawic jedynie poprzez gwałtowne odebranie komfortu, czyli odbranie 'wartości' które sa za porzadane uznawane.

                                                    Krzywdą zrobiona dziecku nie jest nieposyłanie go do szkoły (przykładowo), tylko wytworzenie w nim potrzeby uczęszczania do szkoły a następnie uniemozliwienie tego.
                                                    inaczej musiałabys nazwać skrzywdzonym kazdego człowieka (na przestrzeni dziejów) który do szkoły nie chodził.
                                                    To samo z przemoca - jesli zabronisz ludziom bić dzieci, to ich skrzywdzisz - bo oni zostali ukształtowani tak, żeby przemoc doświadczana od rodzioców traktowac i rozumieć jako cos pozytywnego, jako objaw milości - zatem bijąc swoje pociechy okazuja im 'miłość'.

                                                    zapytaj dzieci z 'patologicznych' rodzin złodziejskich, żyjących i świetnie funkcjonujacych w swoim środowisku czy były przez swoich rodziców krzywdzone.

                                                    > > Absurdem całej sytuacji jest to, ze dane zachowania nie są złe czy niemor
                                                    > alne,
                                                    > > tylko ich ocena jest zła; paradoksem jest to, ze te zachowania sa DOBRE i
                                                    > MORAL
                                                    > > NE, a kaleczone sa jedynie przez opinię swiata.
                                                    >
                                                    > To straszny relatywizm, określanie czynów dewianta jako dobre! Dobre jest to
                                                    > ludzkie, a ludzie umieją żyć w społeczeństwie.

                                                    Czyli jednostka aspołeczna lub nie przystosowana (nie umiejaca życ w społeczeństwie) nie jest człowiekiem?

                                                    Poza tym co to jest 'dewiant'?
                                                    Ty jestes dewiantem z punktu widzenia 'czystości rasy', z punktu widzenia narodowców.
                                                    z punktu widzenia biblijnej morlaności powinnaś zostac ukamienowana na równi z mordercą za 'obrzydliwość' jaką jest noszenie spodni (czy innych części męskiej garderoby) przez kobiety.
                                                    z punktu widzenia Muzułmanow ....
                                                    nawet wymieniac mi sie tego nie chce.

                                                    Strasznym relatywizmem jest 'kultura', 'moralnośc' i inne takie duperele do których stara sie rownac człowiek z Tobą na czele.
                                                    "określanie czynów dewianta jako dobre" jest PRAWDĄ (niejednokrotnie) - bo DOBRO i ZŁO są uwarunkowane intencją, swiadomością - wyborem - pi
                                                  • obrazoburca znów nie zmieściłem się w poście. CD: 15.04.07, 19:23
                                                    salem juz o tym.

                                                    Dobro i zło w znaczeniu 'obiektywnym' sa tylko systemem obecnie panujących trendów i interesów grupy rzadzącej i nijak maja sie do rzeczywistości, natomiast sa definicja relatywizmu (strasznego) właśnie.

                                                    > Miałam na myśli odrażające zbrodnie.

                                                    wiem, ale ja nie widze różnicy pomiędzy przedmiotami wzbudzającymi odrazę.
                                                    Odraza jest odrazą.

                                                    Zabicie murzyna całkiem niedawno nie wzbudzało w nikm odrazy innej, niż wzbudzało ścierwo ofiary.
                                                    Wzbudzało równiez słuszny gniew - że czarnuch uciekał swojemu panu, albo był mu nieposłuszny.

                                                    > > Istnieje cos takiego jak płeć mózgu, ale nie 'świadczy to o męskości czy
                                                    > kobiec
                                                    > > ości' bo 'męskość czy kobiecość' (w Twoim rozumieniu) są pojęciami czysto
                                                    > kultu
                                                    > > rowymi - z biologicznego (naukowego) punktu widzenienia mężczyznę czy kob
                                                    > ietę d
                                                    > > efiniują pierwszo- i drugorzędne cechy płciowe.
                                                    >
                                                    > Nie wiem więc, dlaczego kobiety mają inne predyspozycje umysłowe i psychiczne
                                                    > niż mężczyźni. A co z gejami i lesbijkami?

                                                    a co ma piernik do wiatraka?
                                                    Ja ustalam tylko faktyczne znaczenie pojęć, którymi sie posługujemy.

                                                    Mężczyzną jest człowiek który posiada penisa, jądra, prostste i pare jeszcze innych części organizmu, a kobietą jest człowiek posiadający macicę, jaowody, jajniki, etc. kropka.

                                                    cała reszta jest kulturowym i ideologicznym nowotworem nakazującym wypelniac jakieś okreslone oczekiwania, żeby 'zasłużyć' na miano płci, która się od poczecia prawie, posiada.

                                                    zaglądnij do pojęcia 'miłość' z innego (poprzedniego) mojego posta.

                                                    > > płeć mózgu jest w wieksozsci efektem sterotypu kulturowego.
                                                    > > imho przyczyną jest ogromnie nierównomierny rozwój intelektualno-emocjona
                                                    > lno-so
                                                    > > matyczny, prowadzący do 'rozdwojenia', oddzielenia psyche od soma.
                                                    > > I o ile w przpadku schizofrenii sprawa jest o wiele bardziej złożona, o t
                                                    > yle w
                                                    > > przypadku płci mózgu najczęstszą przyczyna jest samodrzucenie i rozwój 'a
                                                    > lterna
                                                    > > tywnej' osobowości płciowej.
                                                    > >
                                                    > > Mózg 'mózgowej' kobiety pracuje przecież jak mózg mężczyzny, tyle, że nie
                                                    > obsłu
                                                    > > guje 'spornych' części organizmu tak samo intensywnie jak u reszty popula
                                                    > cji. A
                                                    > > le je 'obsługuje' - nie obumieraja przeciez narządy płciowe.
                                                    >
                                                    > Tego fragmentu nie rozumiem do końca.

                                                    czego nie rozumiesz?
                                                  • moon5 Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 15.04.07, 20:26
                                                    Wybacz, mój drogi, ale nie będę już kontynuowała tej dyskusji z Tobą, mimo że
                                                    jest dość ciekawa. Co jakiś czas włączają się w tę rozmowę osoby snujące swoje
                                                    złośliwe rozważania, z których przebija dość prymitywne poczucie wyższości wobec
                                                    moich poglądów i mojej inteligencji, albo też jestem obsypywana wulgarnymi bądź
                                                    bardzo wulgarnymi wyzwiskami i komentarzami. Rozumiem, że to forum, ale pewne
                                                    normy dobrego wychowania nie są przestrzegane przez pewne panie i panów.
                                                    Dziękuję Ci za rozmowę.
                                                  • zawisza60 Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 15.04.07, 21:08

                                                    moon5 napisała
                                                    Co jakiś czas włączają się w tę rozmowę osoby snujące swoje
                                                    > złośliwe rozważania, z których przebija dość prymitywne poczucie wyższości
                                                    wobe
                                                    > c
                                                    > moich poglądów i mojej inteligencji, albo też jestem obsypywana wulgarnymi
                                                    bądź
                                                    > bardzo wulgarnymi wyzwiskami i komentarzami. Rozumiem, że to forum, ale pewne
                                                    > normy dobrego wychowania nie są przestrzegane przez pewne panie i panów.



                                                    Przepraszam, to pewnie bylo do mnie! Ale czasami mnie nerwy ponosza! Masz
                                                    racje, powinno sie zachowac kulture dyskusji. Nie zawsze mi sie to udaje.

                                                  • moon5 Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 15.04.07, 21:24
                                                    Tu na tym forum nigdy nikt nie przeprasza. Jestem zdziwiona. Nie chodziło mi
                                                    tylko o Ciebie, ale również o trzy inne osoby.
                                                    A swoją drogą nie wiem, dlaczego wzbudzam aż takie zdenerwowanie.
                                                    Jeśli mnie ktoś bardzo denerwuje, staram sie nie wyzłośliwiać na tej osobie.
                                                  • zawisza60 Do moon5 15.04.07, 21:49
                                                    Nie powinnam sie byla na Ciebie denerwowac, kazda dyskusja to proces i madzry
                                                    ludzie czegos sie w koncu ucza. Ty wygladasz mi na osobe reformowalna. Nikt z
                                                    nas nie urodzil sie z pewnymi pogladami, tylko jakos tam do nich doszedl. W
                                                    Polsce homoseksualizm jako zjawisko spoleczne jest stosunkowo nowe, ludzie
                                                    musza sie przyzwyczaic, Ty tez. Ja mialam na to ok 15 lat, a moze wiecej, nie
                                                    wiem nawet, nie dziwota ze mnie to ani ziebi ani parzy.

                                                    Niecierpliwie sie tylko dlatego, ze podczas gdy polskie spoleczenstwo sie
                                                    przyzwyczaja cierpia niewinni ludzie. Mnie latwo powiedziec ze ten proces musi
                                                    potrwac, bo jestem hetero i nie cierpie, ale co ma powiedziec mlody chlopak lub
                                                    mloda dziewczyna o odmiennej orientacji jezeli wciaz musza sie ukrywac.

                                                    Dlatego mnie poniosly nerwy, za co jeszcze raz przepraszam! :)
                                                  • obrazoburca Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 17.04.07, 02:31
                                                    moon5 napisała:

                                                    > Wybacz, mój drogi, ale nie będę już kontynuowała tej dyskusji z Tobą, mimo że
                                                    > jest dość ciekawa. Co jakiś czas włączają się w tę rozmowę osoby snujące swoje
                                                    > złośliwe rozważania, z których przebija dość prymitywne poczucie wyższości wobe
                                                    > c
                                                    > moich poglądów i mojej inteligencji, albo też jestem obsypywana wulgarnymi bądź
                                                    > bardzo wulgarnymi wyzwiskami i komentarzami. Rozumiem, że to forum, ale pewne
                                                    > normy dobrego wychowania nie są przestrzegane przez pewne panie i panów.
                                                    >


                                                    Przykro mi, ze w taki sposób zakończyłaś ta rozmowę.
                                                    Przykro mi o tyle, ze argumenty podnoszone przez Ciebie jako przyczynę jej zakończenia nie mają żadnej wartości ani sensu.

                                                    Niestety, ale kiedy w tym topicu (i wielu innych) lżono poszczególne osoby, oraz grupy ludzi z którymi się nie utożsamiasz, i to słowami o wiele bardziej wulgarnymi i obraźliwymi niz te, których użyto w stosunku do Ciebie, nie przyszło Ci do głowy protestować, obrażać się, czy zwracac uwagi autorom tego belkotu, czy zakańczac swojego pobytu na tym forum.
                                                    Mało tego, sama niejednokrotnie w sposób dość brutalny manifestowałaś swoje (jak to nazwałaś? 'prymitywne'?) poczucie wyższości, klasyfikowałaś ludzi uzywając do tego określeń wartościujacych...

                                                    Język innych uczestników forum nie przeszkadzał Ci w róznych konfabulacjach, oskarżeniach...

                                                    a teraz z obrazona mina i z tupnięciem nóżką krzyczysz o obrażaniu Twojej osoby (tak, wiem, ze głęboko w Tobie jest poczucie skrzywdzenia i swiadomość, ze nie zasłużyłaś sobie na takie traktowanie) przez najłagodniejszą z wypowiedzi Twoich 'przeciwników' jaką przeczytałem na tym forum. Na dodatek nie kierowanej bezpośrednio do Ciebie.

                                                    Przykro mi, bo przez ten miesiąc odnosiłem wrazenie, że jestes kobieta inteligentną i dość szeroko otwartą na otaczający Cie świat, a Twoje 'poglądy' wynikają jedynie z przeżytej traumy i niewiedzy - nie wystarczającej znajomości tematu o którym sie wypowiadasz.
                                                    Niestety, okazuje sie, że zawładnęły Tobą emocje, poczucie krzywdy (to Ci daje przynajmniej jako takie wyobrażenie tego, jak się czują Twoi 'przeciwnicy' kiedy TY się o nich w 'swój sposób' wyrażasz), i wywaliły stereotypy, ktorymi nakarmiono Twoja głowę...

                                                    Nadal twierdze, że posiadasz wiecej inteligencji i otwartości niż ogromna większośc istot odwiedzających to forum - szkoda tylko, że nie wystarczajaco duzo żeby spojrzeć poszukiwanej przez Ciebie (podobno) prawdzie w oczy, i zrozumieć, ze tak własnie dokunuje się sprawiedliwość; że tak jak teraz Ty, czuje sie czlowiek, na którego patrząc odczuwasz satysfakcję, że 'zycie mu odpłaciło' Szkoda, ze zabrakło Ci mądrości, zeby przełknąć z pokora tą 'lekcję' i wycignąć z niej własciwą, zyciową naukę.


                                                    Ciekaw tylko jestem, na ile zdajesz sobie sprawe z faktycznych przyczyn Twojego 'odwrotu' - nie piewrszy raz wszak w tym wątku ignoujesz całkwiecie zwartość merytoryczna wypowiedzi rozmówcy na rzecz domniemanych (poprzednio) 'krzywd' doznanych od ludzi zupełnie nie związanych z treścia rozmowy (jak w tym wypadku). Ciekaw jestem na ile jestes swiadoma tego, iz to tylko wybieg Twojej psychiki w celu uniknięcia koniczności odniesienia sie do treści rozmowy.

                                                    > Dziękuję Ci za rozmowę.

                                                    Dziękuję również.
                                                    I pomimo wszystko mam nadzieje, ze coś z niej dla siebie zachowasz.
                                                  • moon5 Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 18.04.07, 04:25
                                                    > Przykro mi, ze w taki sposób zakończyłaś ta rozmowę.
                                                    > Przykro mi o tyle, ze argumenty podnoszone przez Ciebie jako przyczynę jej zako
                                                    > ńczenia nie mają żadnej wartości ani sensu.

                                                    Mnie również jest bardzo smutno, że ta rozmowa musiała się zakończyć w tak
                                                    przykry dla mnie, a może też dla Ciebie sposób. Jedynym powodem mojej decyzji o
                                                    jej zakończeniu był Twój gest akceptacji |:)| wypowiedzi osoby, która napisała:
                                                    "Jestem pelna podziwu dla Twojej wytrwalosci w tej upierdliwej dyskusji z
                                                    moon.Miejmy nadzieje ze kobieta sie czegos wreszcie nauczyla. Miala w kazdym
                                                    razie chyba dobre checi, bo tez dlugo na tym forum wytrwala."
                                                    A Ty przecież jeszcze niedawno napisałeś, że ta rozmowa ze mną, mimo trudnego
                                                    tematu, jest dla Ciebie "bardzo przyjemną pogawędką". Byłam też Ci wdzięczna, że
                                                    tak dokładnie mi wszystko tłumaczysz, że i nie tracisz cierpliwości. Poza tym w
                                                    jakimś sensie Cię polubiłam. Więc jaka w końcu była dla Ciebie ta rozmowa,
                                                    przyjemna czy "upierdliwa"? Ja nie traktowałam tej dyskusji jako "wytrwanie" na
                                                    tym topicu, ale jako normalną rozmowę dwóch internetowych znajomych czy
                                                    przyjaciół. W wypowiedzi tej osoby odniesiono się do mnie jak do ciemnogrodzkiej
                                                    Moon, którą trzeba pchnąć na właściwą drogę, bo jest jakby trochę ciężko
                                                    kapująca, ale "reformowalna", więc "miejmy nadzieję, że kobieta się czegoś
                                                    wreszcie nauczyła". Włos się jeży na głowie!!!
                                                    A ja traktowałam tę naszą wymianę zdań poważnie, i z sympatią, i odnosiłam
                                                    wrażenie, że Ty podobnie. Ufałam Ci, sądziłam, ze jesteś uczciwy w tej rozmowie
                                                    ze mną i nigdy nie wyraziłbyś aprobaty dla takich podsumowań naszej dyskusji i
                                                    mnie samej.
                                                  • moon5 Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 20.04.07, 02:27
                                                    Szkoda,
                                                    > ze zabrakło Ci mądrości, zeby przełknąć z pokora tą 'lekcję' i wycignąć z niej
                                                    > własciwą, zyciową naukę.

                                                    Mnie nie zabrakło mądrości. Możesz być ode mnie inteligentniejszy, ale nie
                                                    musisz uważać się za mądrzejszego.

                                                    > Dziękuję również.
                                                    > I pomimo wszystko mam nadzieje, ze coś z niej dla siebie zachowasz.

                                                    Ja tez mam nadzieję, ze Ty coś zachowasz. Trochę zarozumiały jesteś.
                                                  • zawisza60 Do moon! 20.04.07, 13:09
                                                    Moon, jeszcze raz przepraszam! Czytajac dalszy ciag Waszej dyskusji widze ze
                                                    cos popsulam i b. mi glupio z tego powodu. Nie lubie sprawiac przykrosci
                                                    ludziom madrym i zyczliwym. Popelnilam blad. Mam nadzieje ze mi oboje
                                                    wybaczycie. Na przyszlosc postaram sie zachowac wiecej zimnej krwi i okazywac
                                                    wiecej zyczliwosci.
                                                  • moon5 Re: Do moon! 20.04.07, 13:39
                                                    Już się na Ciebie nie gniewam.
                                                  • obrazoburca Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 24.04.07, 00:42
                                                    > Mnie nie zabrakło mądrości.

                                                    niestety, zabrakło - przynajmniej w tej kwestii.
                                                    zabrakło mądrości, tej najprostrzej - zyciowej.

                                                    > Możesz być ode mnie inteligentniejszy,

                                                    och, dziękuję. :D

                                                    > ale nie musisz uważać się za mądrzejszego.

                                                    nie uważam się za mądrzejszego, a to czy jestem mądrzejszy czy nie...
                                                    nawet gdybym uznał sie za mądrzejszego, to nie znaczyłoby jeszcze, że uważam sie za lepszego.

                                                    cóz... nauczyciel jest 'mądrzejszy' od ucznia - czy przez to jest 'lepszy'?
                                                    dorosły jest 'mądrzejszy' od dziecka - czy to stanowi o jego 'wartości'?

                                                    to, ze widze brak mąrdości u Ciebie (czy kogoklwiek innego) i mówie o tym, nie znaczy, że chce się wyłacznie dowartościować, czy Ciebie upokorzyć - nie wszyscy są 'wrogami'.

                                                    Bardzo często osoby wskazujące nam nasze braki wiedzy czy niedociągnięcia postrzegania robia to dla 'naszego dobra' - to tylko nasza duma, pycha, i zarozumiałość własnie, każą nam ta pomoc odrzucać.

                                                    Człowiek który wartościuje innych ludzi na podstawie 'mądrości', tej mądrości nie ma - ma wyłącznie swoją pyche i ew. jakiś zasób wiedzy - a to za mało na 'mądrość', bo nawet malpie, papudze czy kaczce ;-) mozna napakowac do glowy frazesów, które będzie powtarzała bezrozumnie - czy przez to stanie sie mądrzejsza od innych zwierząt?

                                                    > Trochę zarozumiały jesteś.

                                                    Nie jestem zarozumiały (no, może troszke ;-) ) - choć może to tak wyglądać,
                                                    zwłaszcza na odległość, i w czysto werbalnej, forumowej formie.

                                                    Pisałem juz w któryms z poprzednich postów, ze pojmujemy ze swiata (i zachowań innych ludzi) jedynie to, co sami jesteśmy w stanie pojąć, wyobrazić sobie, przypomnieć, wyciągnąć z zasobu 'wiedzy' o swiecie jaki zdobylismy przez całe dotychczasowe życie...
                                                    jednym słowem projektujemy na świecie i innych ludziach własna osobowość, kompleksy, niewiedzę, uprzedzenia, traumę, okrucieństwo, złość, strach, megalomanię...

                                                    pozdrawiam.
                                                  • moon5 Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 25.04.07, 00:37
                                                    > > Mnie nie zabrakło mądrości.
                                                    >
                                                    > niestety, zabrakło - przynajmniej w tej kwestii.
                                                    > zabrakło mądrości, tej najprostrzej - zyciowej.

                                                    Może nie zbrakło. Może emocje zagłuszyły te potencjalną mądrość.

                                                    > > Możesz być ode mnie inteligentniejszy,

                                                    Miałam na myśli to, ze prawdopodobnie jesteś ode mnie inteligentniejszy.

                                                    nie uważam się za mądrzejszego, a to czy jestem mądrzejszy czy nie...
                                                    > nawet gdybym uznał sie za mądrzejszego, to nie znaczyłoby jeszcze, że uważam si
                                                    > e za lepszego.

                                                    Mądrość to pojecie względne. Poza tym często dopiero pod koniec życia widać, czy
                                                    ktoś naprawdę był mądry.

                                                    > cóz... nauczyciel jest 'mądrzejszy' od ucznia - czy przez to jest 'lepszy'?

                                                    Wszystko zależy od tego w jaki sposób wykorzystuje się swoja mądrość. Dopiero to
                                                    świadczy o tym, czy jest się lepszym.

                                                    > to, ze widze brak mąrdości u Ciebie (czy kogoklwiek innego) i mówie o tym, nie
                                                    > znaczy, że chce się wyłacznie dowartościować, czy Ciebie upokorzyć - nie wszysc
                                                    > y są 'wrogami'.

                                                    Ktoś mi powiedział, ze człowiek jest samotny do śmierci, więc ktoś taki jak
                                                    przyjaciele nie istnieje. Jednak to nieudowodnione twierdzenie.

                                                    > Bardzo często osoby wskazujące nam nasze braki wiedzy czy niedociągnięcia postr
                                                    > zegania robia to dla 'naszego dobra' - to tylko nasza duma, pycha, i zarozumiał
                                                    > ość własnie, każą nam ta pomoc odrzucać.

                                                    Nie jestem przyzwyczajona do przyjmowania rad.

                                                    > Człowiek który wartościuje innych ludzi na podstawie 'mądrości', tej mądrości n
                                                    > ie ma - ma wyłącznie swoją pyche i ew. jakiś zasób wiedzy - a to za mało na 'mą
                                                    > drość',

                                                    Ja wartościuję ludzi na podstawie ich normalności, czyli rozsądnego stosunku do
                                                    świata i samego siebie.

                                                    > Pisałem juz w któryms z poprzednich postów, ze pojmujemy ze swiata (i zachowań
                                                    > innych ludzi) jedynie to, co sami jesteśmy w stanie pojąć, wyobrazić sobie, prz
                                                    > ypomnieć, wyciągnąć z zasobu 'wiedzy' o swiecie jaki zdobylismy przez całe doty
                                                    > chczasowe życie...
                                                    > jednym słowem projektujemy na świecie i innych ludziach własna osobowość, kompl
                                                    > eksy, niewiedzę, uprzedzenia, traumę, okrucieństwo, złość, strach, megalomanię.
                                                    > ..

                                                    Zdarzyło mi się spotkać takich, których nie mogłam pojąć na podstawie wszystkich
                                                    swoich życiowych doświadczeń.
                                                  • obrazoburca Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 25.04.07, 02:43
                                                    > Miałam na myśli to, ze prawdopodobnie jesteś ode mnie inteligentniejszy.

                                                    wiem co miałas na mysli.

                                                    > Wszystko zależy od tego w jaki sposób wykorzystuje się swoja mądrość. Dopiero
                                                    > to świadczy o tym, czy jest się lepszym.

                                                    nikt nie jest lepszy ani gorszy - tylko to chciałem przekazać.

                                                    > Ktoś mi powiedział, ze człowiek jest samotny do śmierci, więc ktoś taki jak
                                                    > przyjaciele nie istnieje. Jednak to nieudowodnione twierdzenie.

                                                    zatem nie istnieje ktos taki jak wróg (skoro nie ma przyjaciół nie ma równiez wrogów).
                                                    Tylko o 'niebyciu wrogiem' pisałem. Nie próbowałem 'niewroga' nazwać 'przyjacielem'.

                                                    > Nie jestem przyzwyczajona do przyjmowania rad.

                                                    jak wiekszość ludzi. Ale ja nie pisałem o udzielaniu, czy przyjmowaniu 'rad'. pisałem raczej o wyciąganiu wniosków z unaocznionych nam przez innych ludzi błedów jakie popełniamy.

                                                    > Ja wartościuję ludzi na podstawie ich normalności, czyli rozsądnego stosunku > do świata i samego siebie.

                                                    co to jest 'normalność' i na czym polega 'rozsądek'?

                                                    wybacz, ale jesli wartościujesz ludzi z jakiegokolwiek powodu, to nie różnisz sie niczym od Hitlera, Kaczyńskiego, Orzechowskiego, Stalina i innych wujków 'samo dobro' - wyznajecie tylko inna 'normalność'.
                                                    Choociaż nie, jest różnica miedzy Wami: Oni tworzyli 'normalność', a Ty jedynie podporządkowujesz się którejś z nich.

                                                    > Zdarzyło mi się spotkać takich, których nie mogłam pojąć na podstawie
                                                    > wszystkich swoich życiowych doświadczeń.

                                                    i to byli ci 'nienormalni'?

                                                    Chciałem tylko powiedziec, że stosunek emocjonalny do człowieka i 'ocena' tegoz, wynika z kompleksów, lęków, stereotypów, urojeń...

                                                    - 'na złodzieju czapka gore'.
                                                  • moon5 Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 26.04.07, 00:55
                                                    Teraz jak i w naszych poprzednich rozmowach zastanawiałam sie czasem nad Twoją
                                                    konsekwencją. Nie chciałabym Cię dotknąć, ale czasami dostrzegałam
                                                    niekonsekwencję. Z jednej strony piszesz "nikt nie jest lepszy ani gorszy", a z
                                                    drugiej - " wybacz, ale jeśli wartościujesz ludzi z jakiegokolwiek powodu, to
                                                    nie różnisz sie niczym od Hitlera, Kaczyńskiego, Orzechowskiego, Stalina i
                                                    innych wujków 'samo dobro'". Ta druga twoja wypowiedź nasuwa wniosek, że nie
                                                    oceniasz np. Hitlera dobrze, a jeśli nie oceniasz go dobrze, to jest on w jakimś
                                                    aspekcie zły. Czyli tym samym zaprzeczasz temu, że nikt nie jest lepszy ani
                                                    gorszy". Czy chcesz mi przez to powiedzieć, że to nie ludzie są źli tylko ich
                                                    uczynki? Gdzie więc jest to zło zlokalizowane?

                                                    > > Ja wartościuję ludzi na podstawie ich normalności, czyli rozsądnego stosu
                                                    > nku > do świata i samego siebie.
                                                    >
                                                    > co to jest 'normalność' i na czym polega 'rozsądek'?

                                                    Normalność to właściwy, zdystansowany, nieagresywny, niezachłanny stosunek do
                                                    innych ludzi i do naszego ziemskiego bytu.

                                                    > wybacz, ale jesli wartościujesz ludzi z jakiegokolwiek powodu, to nie różnisz s
                                                    > ie niczym od Hitlera, Kaczyńskiego, Orzechowskiego, Stalina i innych wujków 'sa
                                                    > mo dobro' - wyznajecie tylko inna 'normalność'.
                                                    > Choociaż nie, jest różnica miedzy Wami: Oni tworzyli 'normalność', a Ty jedynie
                                                    > podporządkowujesz się którejś z nich.

                                                    Nie można chyba zestawiać Hitlera i Stalina z Kaczyńskim. A dlaczego uważasz, że
                                                    ja podporządkowuję się normalności np. Kaczyńskiego? Mam własne poglądy
                                                    niezgodne w 100% z żadną opcja polityczną.

                                                    > > Zdarzyło mi się spotkać takich, których nie mogłam pojąć na podstawie
                                                    > > wszystkich swoich życiowych doświadczeń.
                                                    >
                                                    > i to byli ci 'nienormalni'?

                                                    W jakimś tam sensie byli 'nienormalni', ale niektórzy z nich byli nawet
                                                    niebezpieczni, co potwierdziłby nie jeden policyjny ekspert. Takich ludzi też
                                                    mam lubić?

                                                    > Chciałem tylko powiedziec, że stosunek emocjonalny do człowieka i 'ocena' tegoz
                                                    > , wynika z kompleksów, lęków, stereotypów, urojeń...

                                                    Rozumiem to, ale do samego końca się z tym nie zgadzam, bo ludzie z dużą
                                                    intuicją często oceniają innych obiektywnie bez rzutowania na ich obraz własnych
                                                    doświadczeń.
                                                  • obrazoburca Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 26.04.07, 04:07
                                                    moon5 napisała:

                                                    > Teraz jak i w naszych poprzednich rozmowach zastanawiałam sie czasem nad Twoją
                                                    > konsekwencją. Nie chciałabym Cię dotknąć, ale czasami dostrzegałam
                                                    > niekonsekwencję. Z jednej strony piszesz "nikt nie jest lepszy ani gorszy", a z
                                                    > drugiej - " wybacz, ale jeśli wartościujesz ludzi z jakiegokolwiek powodu, to
                                                    > nie różnisz sie niczym od Hitlera, Kaczyńskiego, Orzechowskiego, Stalina i
                                                    > innych wujków 'samo dobro'".
                                                    > Ta druga twoja wypowiedź nasuwa wniosek, że nie
                                                    > oceniasz np. Hitlera dobrze, a jeśli nie oceniasz go dobrze, to jest on w
                                                    > jakimś aspekcie zły.

                                                    Przecież to sylogizm.

                                                    Często wygłaszam komunikat, który ma unaocznić rozmówcy wydźwięk jego słów w świetle jego własnej oceny danego zjawiska - czasem chcąc tym zmobilizować danego do większego wysiłku emocjonalno-intelektualnego

                                                    a jeśli chodzi o mnie...
                                                    Ja nie wartościuję wogóle, tak samo postrzegam mordercę i filantropa - tylko w wyprany z ocen sposób postrzegania świata i człowieka (szczególnie) można zrozumieć min. mechanizmy psychiczne powodujące ludzkimi zachowaniami - tak uważam, i jak dotąd doskonale się to sprawdza. Na każdym kroku.

                                                    Dlatego też, jeśli nie będziesz w stanie zrozumieć, wyczuć i zastosować takiego sposobu postrzegania, niejednokrotnie może wydawać Ci się że jestem niekonsekwentny, że przeczę sobie, etc.

                                                    Niestety, możliwość porozumiewania się z ludźmi jest ograniczona możliwościami językowymi, zasobem wiedzy o świecie, a także możliwościami intelektualnymi ROZMÓWCY - i działa to w obie strony.
                                                    Poza tym, jak już wspomniałem: rozumiemy ze świata tylko tyle, ile sami jesteśmy w stanie pojąć.
                                                    Myśli, słowa, pojęcia... to są tylko etykietki przyczepione do jakichś wspomnień znajdujących się w naszym umyśle. Dlatego np. pan Orzechowski 'brzydzi się' innego człowieka - bo ktoś kto kształtował jego psychikę, powiązał jakieś pojęcia w określony zbitek.
                                                    Z tego samego powodu statystyczny Polak brzydzi się ślimaków, żab... a przeciętny Francuz postrzega w nich specjał kulinarny.
                                                    Dlatego kobieta 'zachodnia' lubi się malować, zakładać kuse spódniczki, zmieniać partnerów, a Muzułmanka widzi w tym 'zło'.... i chowa się pod czadorem.
                                                    etc, etc…

                                                    > Czy chcesz mi przez to powiedzieć, że to nie ludzie są źli tylko ich
                                                    > uczynki?

                                                    Nie oceniam nikogo, a o Hitlerze pisałem już w innym wątku (wiem, ze nie pamiętasz z tej - nieistniejącej już - wypowiedzi wiele, ale wiem również, że ją przeczytałaś) i ogólnie wiesz jaki mam stosunek do tej sprawy.

                                                    Powiem więcej: nawet uczynki nie są 'złe'.
                                                    Zło jest wymyślonym przez daną ideologie pojęciem emocjonalnym, mieszczącym w sobie niepożądane przez nas (czy jej autora) cechy, zachowania... a służącym niejednokrotnie do kontroli intelektualnej osób, grup ludzi, społeczeństw w końcu.
                                                    Zwróć uwagę, że im bardziej ktoś podnosi 'zło' jako argument, tym mniej merytorycznie ma do powiedzenia na temat danego zjawiska.

                                                    Obiektywnie zło nie istnieje - z każdego 'zła' wynika 'dobro' dla strony sprawczej, albo trzeciej, piątej czy szesnastej.
                                                    Paradoksalnie, często ze ‘zła’ ‘dobro’ wynika dla samego ‘poszkodowanego’ – choć dopiero po czasie (o ile wogóle zdoła) jest w stanie to dostrzec.

                                                    - gdy rozum śpi budzą się upiory

                                                    > Gdzie więc jest to zło zlokalizowane?

                                                    Tam gdzie cala reszta emocji – w samym ‘postrzegaczu’.
                                                    Ale to jest dość długi temat, a to nie miejsce ku temu żeby go rozwijać.

                                                    > Normalność to właściwy, zdystansowany, nieagresywny, niezachłanny stosunek do
                                                    > innych ludzi i do naszego ziemskiego bytu.

                                                    wybacz, ale... nie masz racji.
                                                    Normalność, to średnia zachowań danej populacji, a tej bardzo daleko do nieagresji, niezachłannosci, etc. przynajmniej w 'naszej' kulturze.

                                                    > Nie można chyba zestawiać Hitlera i Stalina z Kaczyńskim.

                                                    Dlaczego nie można?

                                                    > A dlaczego uważasz, że ja podporządkowuję się normalności np. Kaczyńskiego?

                                                    Nie napisałem, ze podporządkowujesz się normalności Kaczyńskiego.

                                                    > Mam własne poglądy
                                                    > niezgodne w 100% z żadną opcja polityczną.

                                                    No to co?
                                                    Ale mieścisz się z tymi odchyłami w normie, i głosisz 'normalność' jako cos pożądanego, tym samym piętnując 'nienormalność' (czyli każde zachowanie wychylające się poza dane granice).

                                                    > W jakimś tam sensie byli 'nienormalni', ale niektórzy z nich byli nawet
                                                    > niebezpieczni, co potwierdziłby nie jeden policyjny ekspert.

                                                    'policyjny ekspert' nie jest dla mnie żadnym autorytetem, i nie ma najmniejszego znaczenia w naszej rozmowie.

                                                    > Takich ludzi też mam lubić?

                                                    Nie każę Ci nikogo lubić.

                                                    > > Chciałem tylko powiedziec, że stosunek emocjonalny do człowieka i 'ocena'
                                                    > > tegoz , wynika z kompleksów, lęków, stereotypów, urojeń...
                                                    >
                                                    > Rozumiem to, ale do samego końca się z tym nie zgadzam, bo ludzie z dużą
                                                    > intuicją często oceniają innych obiektywnie bez rzutowania na ich obraz
                                                    > własnych doświadczeń.

                                                    Nie ma czegoś takiego jak 'intuicja i obiektywna ocena bez rzutowania na obraz własnych doświadczeń’.

                                                    poza tym, intuicja (prawdziwa) nie ocenia ludzi, tylko blokuje lub rozwija zjawiska, sytuacje...
                                                    Powiedziałbym nawet, ze intuicja jest 'antyoceną' - wszak pojawia się najczęściej wtedy, kiedy ocena danego człowieka, interesu, zjawiska juz została dokonana w sposób z intuicyjnymi odczuciami sprzeczny.

                                                    Poza tym, intuicja jest nieuświadomiona sferą emocjonalnych wspomnień.
                                                    ale żeby to wyjaśnić, musiałbym rozwinąć temat w sposób zbyt wykraczający po za ramy tego topicu.
                                                  • moon5 Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 27.04.07, 01:35
                                                    > Przecież to sylogizm.

                                                    A co złego w prawdziwym sylogizmie? A prawdę mówiąc, nie wiem dokładnie w którym
                                                    miejscu widzisz ten sylogizm :) Mam tylko podejrzenia.

                                                    > Często wygłaszam komunikat, który ma unaocznić rozmówcy wydźwięk jego słów w św
                                                    > ietle jego własnej oceny danego zjawiska - czasem chcąc tym zmobilizować danego
                                                    > do większego wysiłku emocjonalno-intelektualnego

                                                    A więc nie oceniasz negatywnie Hitlera, Stalina, Kaczyńskiego?

                                                    > Ja nie wartościuję wogóle, tak samo postrzegam mordercę i filantropa - tylko w
                                                    > wyprany z ocen sposób postrzegania świata i człowieka (szczególnie) można zrozu
                                                    > mieć min. mechanizmy psychiczne powodujące ludzkimi zachowaniami - tak uważam,
                                                    > i jak dotąd doskonale się to sprawdza. Na każdym kroku.

                                                    Można nie wartościować, ale prawo obowiązuje i kary trzeba odbywać, przynajmniej
                                                    formalnie, bo niektórzy mają takie szczęście w tym ziemskim życiu, że tylko kary
                                                    zasądzone przez sąd ich dotykają, los obchodzi się z nimi łagodnie.
                                                    A czy nie da się jednocześnie rozumieć mechanizmy psychiczne i stosować oceny?
                                                    Przecież wystarczy odrobina znajomości "duszy ludzkiej", aby rozumieć większość
                                                    mechanizmów.
                                                    Ja na co dzień też staram sie nie wartościować, ale działa mi to na nerwy, bo
                                                    mnie zawsze oceniano.

                                                    > Dlatego też, jeśli nie będziesz w stanie zrozumieć, wyczuć i zastosować takiego
                                                    > sposobu postrzegania, niejednokrotnie może wydawać Ci się że jestem niekonsekw
                                                    > entny, że przeczę sobie, etc.

                                                    A jednak mam wrażenie, ze pewnych ludzi źle oceniasz.

                                                    > Zło jest wymyślonym przez daną ideologie pojęciem emocjonalnym, mieszczącym w s
                                                    > obie niepożądane przez nas (czy jej autora) cechy, zachowania... a służącym nie
                                                    > jednokrotnie do kontroli intelektualnej osób, grup ludzi, społeczeństw w końcu.

                                                    Istnieje zło bezwzględne, np. wykorzystywanie seksualne małych dzieci, zabicie
                                                    człowieka, zabicie ducha w człowieku.

                                                    > Zwróć uwagę, że im bardziej ktoś podnosi 'zło' jako argument, tym mniej merytor
                                                    > ycznie ma do powiedzenia na temat danego zjawiska.

                                                    A im bardziej ktoś kogoś wyzywa od głupich, tym mniej ma argumentów.

                                                    > > Normalność to właściwy, zdystansowany, nieagresywny, niezachłanny stosune
                                                    > k do
                                                    > > innych ludzi i do naszego ziemskiego bytu.
                                                    >
                                                    > wybacz, ale... nie masz racji.
                                                    > Normalność, to średnia zachowań danej populacji, a tej bardzo daleko do nieagre
                                                    > sji, niezachłannosci, etc. przynajmniej w 'naszej' kulturze.

                                                    Powinnam była napisać, że to 'moja normalność'.

                                                    > Paradoksalnie, często ze ‘zła’ ‘dobro’ wynika dla sameg
                                                    > o ‘poszkodowanego’ – choć dopiero po czasie (o ile wogóle zdo
                                                    > ła) jest w stanie to dostrzec.

                                                    Większość ludzi wolałaby nie nabywać "życiowej mądrości", ale w naszym
                                                    społeczeństwie i kraju to nieuniknione.

                                                    > > Nie można chyba zestawiać Hitlera i Stalina z Kaczyńskim.
                                                    >
                                                    > Dlaczego nie można?

                                                    Bo daleko mu do ich obłędu.

                                                    > Ale mieścisz się z tymi odchyłami w normie, i głosisz 'normalność' jako cos poż
                                                    > ądanego, tym samym piętnując 'nienormalność' (czyli każde zachowanie wychylając
                                                    > e się poza dane granice).

                                                    Nie mogę pozwolić, aby czyjaś "nienormalność" nieodwracalnie krzywdziła innych
                                                    ludzi. I przeciwko takiej nienormalności występuje każdy rozsądny człowiek.

                                                    > > > Chciałem tylko powiedziec, że stosunek emocjonalny do człowieka i '
                                                    > ocena'
                                                    > > > tegoz , wynika z kompleksów, lęków, stereotypów, urojeń...

                                                    Gdybym miała więcej urojeń, nie przeżyłabym napadu w środku nocy, bo nie
                                                    podejmowałabym ryzyka.

                                                    > Powiedziałbym nawet, ze intuicja jest 'antyoceną' - wszak pojawia się najczęści
                                                    > ej wtedy, kiedy ocena danego człowieka, interesu, zjawiska juz została dokonana
                                                    > w sposób z intuicyjnymi odczuciami sprzeczny.

                                                    Dobrze, ze mam tę kobiecą intuicję, bo rozum u kobiet czasami przestaje
                                                    właściwie funkcjonować.
                                                  • obrazoburca Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 30.04.07, 00:18
                                                    > A co złego w prawdziwym sylogizmie?

                                                    nic, ale dwie przesłanki to za mało dla właściwej konkluzji.

                                                    > A więc nie oceniasz negatywnie Hitlera, Stalina, Kaczyńskiego?

                                                    nie, nie oceniam ich negatywnie.

                                                    > Można nie wartościować, ale prawo obowiązuje i kary trzeba odbywać,
                                                    > przynajmniej formalnie, bo niektórzy mają takie
                                                    > szczęście w tym ziemskim życiu, że tylko
                                                    > kary zasądzone przez sąd ich dotykają, los obchodzi się z nimi łagodnie.

                                                    Oczywiście, że 'kary' trzeba odbywać, a tym, którzy unikaja konsekwencji prawnych raczej współczuję, bo nic 'dobrego' z tego dla nich nie wynika.
                                                    Poza tym, to że 'los obchodzi sie z nimi łagodnie' jest juz innym, szerszym aspektem rzeczywistości.

                                                    > A czy nie da się jednocześnie rozumieć mechanizmy psychiczne i stosować oceny?

                                                    Nie bardzo, bo 'ocena' jest subiektywizacją sytuacji, i przechyla 'szalę' bardziej w kierunku którejś z opcji.
                                                    Oceniająć zjawisko próbujesz w konsekwencji dowieść słuszności swojej wczesniejszej oceny.
                                                    Ustalenie 'prawdy' wymaga próby obalenia KAŻDEJ możliwej opcji w danej sytuacji.

                                                    Czyli chcąc zrozumieć 'złego człowieka' musisz załozyć, że jest DOBRY i eliminowac z jego 'dobroci' wszystko co mogłoby przemawaić za jego obroną.
                                                    I odwrotnie:
                                                    Chcąc zrozumieć 'dobrego człowieka' powinnaś zarzucić mu wszystkie złe intencje, najniższe pobudki...

                                                    Każda ocena każe Ci kibicować którejś z opcji, bo stajesz sie stroną zainteresowaną w 'sporze'.


                                                    Kiedy poznajesz 'życie' wraz z mądrościa przychodzi wiedza i swiadomosć konsekwecji danych sytuacji czy zachowań. Pojawiają sie nieuniknione wybory, ale.... nie wynikają z 'oceny' - raczej z braku zainteresowania danym zakończeniem.

                                                    > Przecież wystarczy odrobina znajomości "duszy ludzkiej", aby rozumieć większość
                                                    > mechanizmów.

                                                    jasne, ale 'dusze ludzką' mozna zrozumiec tylko poprzez doświadczenie (jak wszystko inne). Jeśli zabraknie doświadczenia, pojawi się teoretyzacja - wyspekulowana, sztuczna ocena sytuacji wynikająca z indoktrynacji społecznej. A zatem fałszywy obraz tejże 'ludzkiej duszy' - duszy takiej, jaką ona 'powinna być, żeby miec prawo do swojej nazwy'.

                                                    > A jednak mam wrażenie, ze pewnych ludzi źle oceniasz.

                                                    Nie, nie oceniam 'źle', a tym, u których widzę 'złe' postepowanie raczej współczuję.

                                                    BTW pan Orzechowski porusza we mnie całe pokłady sympatii.

                                                    > Istnieje zło bezwzględne, np. wykorzystywanie seksualne małych dzieci, zabicie
                                                    > człowieka, zabicie ducha w człowieku.

                                                    Nie istnieje 'zło bezwzględne' - wykorzystywanie seksualne malych dzieci tez do czegos prowadzi, a to, że w danym momencie nie potrafimy tego zrozumieć nie znaczy jeszcze ze nie ma w tym 'sprawiedliwości'. Trzeba tylko spojrzeć w szerszym kontekście na daną sytuacje. W miare swojej wiedzy i 'mąrdości' oczywiście.

                                                    Wiem, ze się powtarzam, ale...
                                                    W kazdej sytuacji i zjawisku widzimy jedynie to, co sami jestesmy w stanie z niego pojąć; co jesteśmy w stanie pojąć dzięki (a może 'pomimo') swojej wiedzy o swiecie.

                                                    'Ducha' w człowieku nie mozna zabić.

                                                    > Powinnam była napisać, że to 'moja normalność'.

                                                    Czyli obiektywna NIENORMALNOŚĆ.
                                                    zwróć uwage, ze KAŻDY tzw 'nienormalny' tworzy własną normalność, i min. dlatego własnie twierdzę, ze nie istnieje obiektywne 'zlo' czy 'nienormalność'.

                                                    > Większość ludzi wolałaby nie nabywać "życiowej mądrości", ale w naszym
                                                    > społeczeństwie i kraju to nieuniknione.

                                                    w naszym kraju i społeczeństwie to niestety 'uniknione' - przy tych rządach jeszcze duzo wody upłynie, i zostanie zniszczonych wiele ludzkich istnień, zanim ktokolwiek z tych 'prawych i sprawiedliwych' będzie mial okazje sie czegos nauczyć.

                                                    > > > Nie można chyba zestawiać Hitlera i Stalina z Kaczyńskim.
                                                    > >
                                                    > > Dlaczego nie można?
                                                    >
                                                    > Bo daleko mu do ich obłędu.

                                                    Wierz mi, że tylko kawałeczek - on poprostu nie ma takich mozliwości prawnych jakie mieli tamci.
                                                    Chociaż juz się zaczyna: choćby projekt 'nowego KK' umożliwiający zamordowanie człowieka w swoim domu - bo nas wystraszył.
                                                    Hitler tez nie zaczynał od obozów zagłady.

                                                    > Nie mogę pozwolić, aby czyjaś "nienormalność" nieodwracalnie krzywdziła innych
                                                    > ludzi. I przeciwko takiej nienormalności występuje każdy rozsądny człowiek.

                                                    a czy mozesz pozwolić na to, zeby czyjaś NORMALNOŚĆ innych ludzi krzywdziła?

                                                    > Gdybym miała więcej urojeń, nie przeżyłabym napadu w środku nocy, bo nie
                                                    > podejmowałabym ryzyka.

                                                    NIDGY nie dowiesz sie 'co by było gdyby'. Każde rozważanie na ten temat jest czystą abstrakcją - urojeniem własnie.

                                                    Poza tym, ja nie pisze o urojeniach w medycznym tego słowa znaczeniu.

                                                    > Dobrze, ze mam tę kobiecą intuicję, bo rozum u kobiet czasami przestaje
                                                    > właściwie funkcjonować.

                                                    Och, intuicja wcale nie jest 'kobieca', ale jesli ja masz, to ciesze się razem z Toba. :-D
                                                  • moon5 Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 30.04.07, 00:45
                                                    Znowu będę musiała się nie zgodzić z pewnymi rzeczami, oczywiście nie z
                                                    wszystkimi, ale to dopiero jutro.
                                                  • moon5 Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 01.05.07, 01:37
                                                    > Czyli chcąc zrozumieć 'złego człowieka' musisz załozyć, że jest DOBRY i elimino
                                                    > wac z jego 'dobroci' wszystko co mogłoby przemawaić za jego obroną.
                                                    > I odwrotnie:
                                                    > Chcąc zrozumieć 'dobrego człowieka' powinnaś zarzucić mu wszystkie złe intencje
                                                    > , najniższe pobudki...

                                                    Raczej już od dawna nie postrzegam ludzi jako złych czy dobrych. Mimo, że w
                                                    rozmowie nadal używam tych terminów, bo takie określenia są czasem przydatne.
                                                    Postępowanie poszczególnych ludzi są dla mnie wypadkową ich wewnętrznego
                                                    "pokręcenia" lub prostoty, o różnych stopniach nasilenia, a te z kolei wynikają
                                                    z ich kompleksów, obaw, lęków, urazów z przeszłości, sytuacji materialnej, stylu
                                                    życia i wrodzonych predyspozycji psychofizycznych. Zgadzam się oczywiście, że
                                                    ludzie nie są ani dobrzy, ani źli, choć ja doszłam do takiej oceny
                                                    prawdopodobnie w trochę inny sposób niż Ty, na innym gruncie.
                                                    Poza tym uważam, że ani pokręcenie ani prostota, nie wiąże się z czyjąś
                                                    mądrością lub jej brakiem, bo to chyba jeszcze inna historia. Arystoteles
                                                    podobno napisał - "Mądrość jest uzależniona od trzech rzeczy: osobowości, wiedzy
                                                    i samokontroli", A jak to jest naprawdę ? Każdy pewnie inaczej osiąga mądrość
                                                    (jeśli w ogóle osiąga).

                                                    > jasne, ale 'dusze ludzką' mozna zrozumiec tylko poprzez doświadczenie (jak wszy
                                                    > stko inne). Jeśli zabraknie doświadczenia, pojawi się teoretyzacja - wyspekulow
                                                    > ana, sztuczna ocena sytuacji wynikająca z indoktrynacji społecznej. A zatem fa
                                                    > łszywy obraz tejże 'ludzkiej duszy' - duszy takiej, jaką ona 'powinna być, żeby
                                                    > miec prawo do swojej nazwy'.

                                                    Z niektórych ludzi wprost wypływa obłuda, koniunkturalizm, płytkość, zaś
                                                    "szlachetny charakter" i głębię nie zawsze widać tak od razu, bo tacy ludzie
                                                    często nie są otwarci. Czasami zaś ludzie przez długi czas są 'nieprzezroczyści'
                                                    czyli bardzo "pokręceni", z różnych powodów dobrze ukrywający prawdę o sobie,
                                                    mniej lub bardziej świadomie.
                                                    Poza tym nie wszystkich można poznać do końca, ponadto większość ludzi zmienia
                                                    się z biegiem lat.

                                                    > Nie istnieje 'zło bezwzględne' - wykorzystywanie seksualne malych dzieci tez do
                                                    > czegos prowadzi, a to, że w danym momencie nie potrafimy tego zrozumieć nie zn
                                                    > aczy jeszcze ze nie ma w tym 'sprawiedliwości'. Trzeba tylko spojrzeć w szerszy
                                                    > m kontekście na daną sytuacje. W miare swojej wiedzy i 'mąrdości' oczywiście.

                                                    Przyjmując ten punkt widzenia można dojść do wniosku, że nawet zabójstwo
                                                    człowieka jest dobre dla ofiary i jej rodzin, i że powinno być jak najwięcej
                                                    zabójstw, jak też i jak najwięcej pedofilii. Niestety, moje spojrzenie na życie
                                                    jest mało religijne i przestępstwach nie widzę sensu religijnego, mimo iż wierzę
                                                    w Boga.

                                                    > 'Ducha' w człowieku nie mozna zabić.

                                                    Wydaje mi się, ze dałoby sie znaleźć przypadki zabicia "ducha" czy "duszy".

                                                    > Wierz mi, że tylko kawałeczek - on poprostu nie ma takich mozliwości prawnych j
                                                    > akie mieli tamci.
                                                    > Chociaż juz się zaczyna: choćby projekt 'nowego KK' umożliwiający zamordowanie
                                                    > człowieka w swoim domu - bo nas wystraszył.
                                                    > Hitler tez nie zaczynał od obozów zagłady.

                                                    Jarosław nie jest politykiem idealnym, ale w tym momencie historycznym nie ma
                                                    alternatywy. Nikt z PO czy innych partii nie "rozwaliłby" tych wszystkich mafii
                                                    gospodarczych i nie dokonałby planowanej dopiero dekomunizacji, itd. Komuna w
                                                    polskim wydaniu zniszczyła osobowości wielu ludzi, dlatego mamy taki chory
                                                    naród. Każde z nas ma jednak inne poglądy polityczne i na te tematy nie
                                                    powinniśmy chyba za dużo rozmawiać. Ten nowy projekt KK może wymaga poprawek.

                                                    > a czy mozesz pozwolić na to, zeby czyjaś NORMALNOŚĆ innych ludzi krzywdziła?

                                                    Największym problemem jest to, że we współczesnym świecie brak absolutnych norm
                                                    uznawanych przez większość ludzi, są tylko mniej lub bardziej ułomne kodeksy
                                                    karne. Ale takich norm chyba nigdy nie było, teraz jednak jest gorzej. Ludzie
                                                    chcący zdobyć władzę nad innymi robią wiele, aby zrelatywizować wszystko.

                                                    > NIDGY nie dowiesz sie 'co by było gdyby'. Każde rozważanie na ten temat jest cz
                                                    > ystą abstrakcją - urojeniem własnie.
                                                    >
                                                    > Poza tym, ja nie pisze o urojeniach w medycznym tego słowa znaczeniu.


                                                    Ja też nie miałam na myśli urojeń chorobowych, ale ostrożny i nieufny stosunek
                                                    do świata, którego brak niejednokrotnie przyczynił się do gwałtu czy morderstwa
                                                    na niejednej kobiecie.

                                                    > Och, intuicja wcale nie jest 'kobieca', ale jesli ja masz, to ciesze się razem
                                                    > z Toba. :-D

                                                    Miło mi, że ktoś cieszy sie z moich zalet, choć nie rozumiem dlaczego.
                                                  • obrazoburca Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 06.05.07, 23:48
                                                    moon5 napisała:

                                                    > Poza tym uważam, że ani pokręcenie ani prostota, nie wiąże się z czyjąś
                                                    > mądrością lub jej brakiem, bo to chyba jeszcze inna historia.

                                                    wiąże sie, ale to faktycznie inna historia. :-)

                                                    > A jak to jest naprawdę ? Każdy pewnie inaczej osiąga mądrość
                                                    > (jeśli w ogóle osiąga).

                                                    Każdy osiąga tak samo - tylko znajduje się na innym etapie drogi do jej osiągnięcia - stąd niemożliwym staje sie ustalenie 'normalnosci' jakiegos wspólnego zbioru oczekiwanych zachowań czy cech.

                                                    > Z niektórych ludzi wprost wypływa obłuda, koniunkturalizm, płytkość,

                                                    Och nie jest tak do końca, ze z nich cokolwiek 'wypływa' - Ty to poprostu dostrzegasz, bo jestes odrobinę 'wyżej' od nich. Tak jak oczytany człowiek dostrzega błedy językowe popełniane przez innych ludzi, czy tak jak lekarz widzi stany chorobowe u osób, które są święcie przekonane o swoim zdrowiu.
                                                    Kiedy obcujesz ze stanem 'właściwym' wychwycisz (chocby 'intuicyjnie') stan 'niewłaściwy'.
                                                    Na tym min. polega mądrość.

                                                    > "szlachetny charakter" i głębię nie zawsze widać tak od razu, bo tacy ludzie
                                                    > często nie są otwarci. Czasami zaś ludzie przez długi czas są 'nieprzezroczyści
                                                    > czyli bardzo "pokręceni", z różnych powodów dobrze ukrywający prawdę o sobie,
                                                    > mniej lub bardziej świadomie.

                                                    Ludzie szlachetni i 'głebocy' sa praktycznie zawsze prosci.
                                                    Pisałem juz o tym, że widzimy w świecie tylko tyle, ile sami jesteśmy w stanie (przy pomocy naszej 'mądrości') z niego pojąć.

                                                    Ludzie szlachetni kryją sie niejednokrotnie pod róznymi pozorami przed plebsem, ale nie zdołają się ukryc przed innymi szlachetnymi ludzmi - bo tamci zobaczą w nich siebie. Tak poprostu.
                                                    Paradoksalnie: im 'mądrzejszy' jest człowiek, tym bardziej jest prosty.
                                                    Nie myl prosze 'prostoty' z ignorancją.

                                                    > Poza tym nie wszystkich można poznać do końca, ponadto większość ludzi zmienia
                                                    > się z biegiem lat.

                                                    och, ludzie się nie zmieniają - nabierają tylko (lub ja tracą) mądrości zyciowej rozwijąc sie w obranych przez siebie (często nieświadomie) kierunkach.

                                                    > Przyjmując ten punkt widzenia można dojść do wniosku, że nawet zabójstwo
                                                    > człowieka jest dobre dla ofiary i jej rodzin, i że powinno być jak najwięcej
                                                    > zabójstw, jak też i jak najwięcej pedofilii. \

                                                    wybacz, ale wyciągasz koszmarnie mylne wnioski.
                                                    czy to, ze cos nie jest złe, lub nawet fakt, że jest 'dobre' oznacza, że 'powinno byc tego jak najwiecej'?
                                                    W ten sposób rozumując, ludzie powinni spożywac ogromne ilości witamin, antybiotyków, neuroleptyków... Ludzkość powinna dążyć do wywołania jaknajwiekszej ilości opadów na terenach rolniczych, etc.

                                                    We wszystkim potrzebna jest równowaga, umiar i .... wyczucie, wiedza i mądrość w stosowaniu.
                                                    Wielu czynników nie jestesmy w stanie świadomie wywołać, sprowokowac, kontrolować, ale... cieszymy sie kiedy wyspępują - choćby wzmiankowany przezemnie deszcz - a nawet, jeśli pomstujemy (bo np. zbiory nam wygniły), to ktoś lub cos innego odnosi z tego korzyść - nawet dla nas niezrozumiałą, albo w naszym systemie wartości niewspółmiernie niska do naszych strat.

                                                    Mało tego, niejednokrotnie (praktycznie zawsze) sami 'poszkodowani' odnoszą korzyści z tego, co przyprawiło ich o załamanie, ból, stratę i inne takie. Przykre jest to, że w większości nie potrafią tych szans, możliwości czy 'zysków' w ogólnosci, wykorzystac.

                                                    > Niestety, moje spojrzenie na życie jest mało religijne
                                                    > i przestępstwach nie widzę sensu religijnego,

                                                    Bo patrzysz z niewłasciwej strony na to zjawisko.
                                                    Tak jak (naturalne) pożary lasów mają sens, tak jak sens mają wojny (analogicznie), tak nie są 'złe' inne przykre zdarzenia. Trzeba spojrzeć tylko na nie w szerszym kontekście, i potrafic go dostrzec.

                                                    > mimo iż wierzę w Boga.

                                                    jeśli (jak piszesz) 'wierzysz a Boga', to dlaczego Mu nie ufasz?
                                                    Na czym polega Twoja wiara w Niego? na zaakceptowaniu faktu Jego istnienia i chowaniu się przed Nim po kątach, żeby tylko nie zasłuzyc na Jego gniew?
                                                    Jeśli tak, to znów musimy wrócić do moich wcześniejszych wywodów o indoktrynacji społecznej i konformizmie zastepującym faktyczne doświadczenie i wiedze z niego płynącą.
                                                    Jeśli tak, to Ty nie w Boga wierzysz, tylko w Jego wyobrażenie wciśnięte Ci szamańską demagogią do głowy

                                                    "Stwórzmy Boga na swój wzór i podobieństwo, niech będzie mały i parszywy. Wtedy wszyscy w niego uwierzą"

                                                    Jeśli nie, to .... na czym Twoja 'wiara' polega?

                                                    > Wydaje mi się, ze dałoby sie znaleźć przypadki zabicia "ducha" czy "duszy".

                                                    'dusza' jest nieśmiertelna, a 'duch' jest poza sfera materialną, a zatem z materialnej (w tym mentalnej) płaszczyzny 'nie do ruszenia'

                                                    > Jarosław nie jest politykiem idealnym, ale w tym momencie historycznym nie ma
                                                    > alternatywy.

                                                    Hitler tez nie miał alternatywy i tez nie był 'politykiem idealnym'
                                                    Nie próbuje ich stawiać w jednym szeregu na podstawie tego co zrobili, czego dokonali - bo tutaj faktycznie jednemu do drugiego sporo (jeszcze) brakuje. Ja w Jarosławie (i całej reszcie tego kurnika) widze ta sama osobowośc, te same działania (tyle, ze mniej zaawansowane w swojej makabryczności), te same postulaty, i taki sam elektorat.

                                                    Oni róznia sie jedynie ideologia (choć są zbliżone) i tym, że Jarosław jest 'naszym' człowiekiem.
                                                    Z punktu widzenia homoseksualistów, Żydów, 'sekciarzy' i wszystkich, którzy nie mieszczą się w jaroslawowej 'normalnosci' nie ma róznicy innej niz wspomniana przezemnie juz skala poczynań fuhrera, a tutaj jedynym hamulcem jest czynnik prawny o którym wspomniałem.

                                                    > Nikt z PO czy innych partii nie "rozwaliłby" tych wszystkich mafii
                                                    > gospodarczych i nie dokonałby planowanej dopiero dekomunizacji, itd.

                                                    Zastępując 'te wszystkie mafie' mafiami sensu stricte.
                                                    Zastępując 'układ' 'zaufanymi, kompetentnymi ludźmi spoza (tamtego) układu'...
                                                    Nawet nazwy juz maja: Rodzina Radia Maryja, Liga Polskich Rodzin...

                                                    > Komuna w polskim wydaniu zniszczyła osobowości wielu ludzi,
                                                    > dlatego mamy taki chory naród.

                                                    I chorych polityków.
                                                    To nie była wina 'komuny w polskim wydaniu', tylko Polaków te komunę tworzących.
                                                    Problem (jak w każdej rewolucji) nie zostanie rozwiązany poprzez 'rozliczanie poprzedników' (czy jakiegokolwiek innego 'wroga'), bo takowe służy jedynie zaspokojeniu instynktu zemsty i podburzeniu elektoratu.
                                                    Od 'dekomunizacji' nie przybedzie chleba w polskiej rodzinie, nie ubedzie dziur w drogach ani płace minimalne nie podniosa sie nawet o grosz; szpitale nie bedą świadczyły uslug na wyzszym poziomie, nie zmniejszy sie przestepczość, żywność nie stanie sie mniej szkodliwa dla konsumenta... Za to zaoraja chłopaki torfowiska wokół Rospudy, dofinansuja budowę świątyni opacznosci(sic) bożej, wymienia sobie samochody, poprowadzą 'biura poselskie', wypłaca naczelnemu szamanowi IV RP dotacje na szukanie wód geotermalnych, wyremontują w końcu łazienkę w sejmie, podgrzeja podjazd przed prezydenckim pałacem, podwiozą czasem jakiegoś księdza ministerialna limuzyną...

                                                    a przy okazji zabierze się wcześniejsze emerytury, zorganizuje becikowe coby napłodzić jaknawiecej rąk do pracy, a podczas przerwy w obradach odprawi sie mszę w kaplicy sejmowej w intencji deszczu - oczywiście cołaske odpowiedniej wielkości (zależna od wagi sprawy) wpłacając.
                                                    A potem zrobi sie jakiegos lokalnego bozka królem bezywznaniowej(?) Rzeczpospolitej, pogrzebie w Konstytucji, skrzyczy TK za to, ze nie orzeka po mysli Wodza....

                                                    I wszystko będzie ok!!!
                                                    a dlaczego? Bo to 'nasi' wydają, obsadzają, remontują, pouczają...
                                                    wyłacznie dlatego.
                                                    Wyłacznie dlatego, ze nie robią tego 'oni'; że nie robi tego 'układ'.

                                                    To nie jest wina komuny (pisałem juz o tym niedawno gdzieś na forum GW)

                                                    > Każde z nas ma jednak inne poglądy polityczne i na te tematy nie
                                                    > powinniśmy chyba za dużo rozmawiać. Ten nowy projekt KK może wymaga poprawek.

                                                    może wymaga, a może nie wymaga. Jakie to ma znaczenie? Nie rozmawiamy o projektach i ew konsekwencjach wprowadzenia danego prawa, tylk
                                                  • obrazoburca i znów musi pojawić sie CD ;-) 06.05.07, 23:50
                                                    może wymaga, a może nie wymaga. Jakie to ma znaczenie? Nie rozmawiamy o projektach i ew konsekwencjach wprowadzenia danego prawa, tylko o psychice i predyspozycjach ludzi, którzy takie 'prawo' spłodzili w swoich prawych i sprawiedliwych - 'normalnych' - umysłach, którym 'daleko do Hitlera'.

                                                    > Największym problemem jest to, że we współczesnym świecie brak absolutnych norm
                                                    > uznawanych przez większość ludzi, są tylko mniej lub bardziej ułomne kodeksy
                                                    > karne.
                                                    > Ale takich norm chyba nigdy nie było,

                                                    Och, takie normy zawsze istniały, tylko ze:

                                                    > Ludzie chcący zdobyć władzę nad innymi robią wiele,
                                                    > aby zrelatywizować wszystko.

                                                    Jak świat swiatem istniały Wedy, Biblia, Adi Granth, etc. ujmujące te własnie absolutne normy w czytelna całość. To wyżej wzmiankowani ludzie, chcący zdobyc władze relatywizowali, naginali, naditerpretowali te normy korzystając z niewiedzy i najniższych instynktów swojego elektoratu (wyznawców).

                                                    > Ja też nie miałam na myśli urojeń chorobowych, ale ostrożny i nieufny stosunek
                                                    > do świata, którego brak niejednokrotnie przyczynił się do gwałtu czy morderstwa
                                                    > na niejednej kobiecie.

                                                    to nie brak nieufności i ostrożności doprowadzał do 'tragedii'.
                                                    To eskalacja ego i nieprzestrzeganie (zalegalizowane zresztą, a jak!!) właściwych (absolutnych) norm.

                                                    Gwałt nie jest czyms złym - jest najwyżej konsekwencja 'czegoś złego' - tak jak choroba, ból, zmartwienie są bardzo dobrymi zjawiskami, bo ostrzegaja o niewłasciwosci postepowania z ciałem czy swiatem zewnetrznym, a ich nasilenie jest zależne od stopnia ignorancji, egoizmu i uporu delikwenta.

                                                    Trzeba tylko potrafic się uczyc.
                                                    Niestety, obecne 'uczenie się' polega na wymyslaniu srodków, które maja ten ból uśmierzyc, zlikwidować, pozwolic o nim zapomnieć.

                                                    Alkoholik nie czerpie madrości z nadchodzącego kaca, tylko wymysla coraz 'lepsze' specyfiki mające na celu odsunięcie od niego konekwencji pijanstwa (niewłasciwego - z punktu widzenia jego ciała - postepowania z organizmem).
                                                    Dopiero kiedy wysiądzie wątroba, rodzina się rozpadnie, rozpieprzy sie całe życie, i bagatelizowanie i unikanie kaca stanie sie niemożliwe (lub nieskuteczne) wtedy zacznie sie subiektywna tragedia, i obwinianie lekarzy, kolegów od butelki, rządu (ze pozwolił handlować tym paskudztwem), rodziny (że sie odwróciła)....

                                                    a na początku tylko niewinnie wykrzywiło twarz po wypiciu kieliszka wódki.
                                                    ale co tam, trzeba było udowodnic, ze jest sie 'prawdziwym mężczyzną', 'normalnym' mężczyzną.

                                                    > Miło mi, że ktoś cieszy sie z moich zalet, choć nie rozumiem dlaczego.

                                                    bo lubie odkrywac zalety u innych, i ciesze się z ich występowania.
                                                  • moon5 Re: i znów musi pojawić sie CD ;-) 11.05.07, 01:30
                                                    > Jak świat swiatem istniały Wedy, Biblia, Adi Granth, etc. ujmujące te własnie a
                                                    > bsolutne normy w czytelna całość. To wyżej wzmiankowani ludzie, chcący zdobyc w
                                                    > ładze relatywizowali, naginali, naditerpretowali te normy korzystając z niewied
                                                    > zy i najniższych instynktów swojego elektoratu (wyznawców).

                                                    Te właśnie księgi posłużyły do stworzenia wielu, często zbrodniczych czy
                                                    niemoralnych religii. Stary Testament służy zarówno judaistom jak i katolikom, a
                                                    jedni z drugimi przez wieki walczyli.

                                                    > to nie brak nieufności i ostrożności doprowadzał do 'tragedii'.
                                                    > To eskalacja ego i nieprzestrzeganie (zalegalizowane zresztą, a jak!!) właściwy
                                                    > ch (absolutnych) norm.
                                                    >
                                                    > Gwałt nie jest czyms złym - jest najwyżej konsekwencja 'czegoś złego' - tak jak
                                                    > choroba, ból, zmartwienie są bardzo dobrymi zjawiskami, bo ostrzegaja o niewła
                                                    > sciwosci postepowania z ciałem czy swiatem zewnetrznym, a ich nasilenie jest za
                                                    > leżne od stopnia ignorancji, egoizmu i uporu delikwenta.

                                                    A co to "absolutne normy" ?
                                                    Gwałt może być konsekwencją złego prowadzenia się albo braku ostrożności. I
                                                    jedno i drugie jest błędem.

                                                    > Niestety, obecne 'uczenie się' polega na wymyslaniu srodków, które maja ten ból
                                                    > uśmierzyc, zlikwidować, pozwolic o nim zapomnieć.

                                                    Dlaczego ludzie nie umieją sie uczyć?

                                                    > bo lubie odkrywac zalety u innych, i ciesze się z ich występowania.

                                                    To ciekawe zjawisko. W naszym kraju ludzie najczęściej wyszukują wszystkie twoje
                                                    wady, nawet te, których nie masz. A zalet nie dostrzegają lub nie chcą dostrzec.
                                                  • obrazoburca 1 14.05.07, 15:30
                                                    moon5 napisała:

                                                    > Można chyba dojść do takiego wniosku na gruncie świeckim, jak i pod wpływem
                                                    > jakiejś wschodniej religii.

                                                    Można. Na każdym gruncie, nie potrzebne do tego żadne religie ani ich brak.

                                                    > A co to jest plebs w dzisiejszych czasach i w naszych warunkach? Ja rozumiem,
                                                    > że ludzie gruboskórni, niezależnie od tego, czy wykształceni czy nie,
                                                    > homo czy hetero.

                                                    więc rozumiemy to określenie tak samo (choć ja bardziej bym je rozbudował).

                                                    > Jeśli ludzie się nie zmieniają, to czym się od siebie generalnie różnią?

                                                    wiedzą, doświadczeniem.... 'mądrością'; sposobem pojmowania, wartościowania...
                                                    wrażliwością.

                                                    > Jeśli nie potrafią wykorzystać tych szans, to po co Bóg zsyła na nich te
                                                    > doświadczenia?

                                                    Myślę, że to pytanie powinnaś skierować do Boga właśnie.

                                                    > Jaki to ma cel?

                                                    Czemu posądzasz Boga o celowość? Dlaczego zakładasz, ze On cokolwiek 'chce'; że chce 'nas czegoś nauczyć' czy ‘coś dać’?

                                                    A może to jest tak, że świat (materialny jak i niematerialny) jest wyrazem jakiegoś Prawa? sprawiedliwego, statycznego, niezmiennego Prawa?
                                                    Może jest tak, że każde działanie pociąga za sobą określone konsekwencje? Może dane konsekwencje nie maja wydźwięku 'moralnego' i nie mieszczą się w żadnych znanych człowiekowi kategoriach dobra i zła?
                                                    Tak jak prawo grawitacji, wyprane z moralnych naleciałości... jak ból pojawiający się podczas taranowania głową ściany.

                                                    Czy ściana ma jakiś cel w sprawianiu bólu agresorowi?
                                                    a może to jej twórca chciał skrzywdzić biednego ludzika nawalającego w nią raz po raz z mesjańska misją zawładnięcia tym co po drugiej stronie?

                                                    A może modlenie się do ściany o to, żeby pozwoliła się przebić cokolwiek zmieni jej strukturę?

                                                    > Nie potrafię wyjaśnić na czym polega moja wiara w Boga. Prawie o tym nie myślę.
                                                    > zastanawiałam sie nad tym, gdy byłam młodsza, może na starość znowu więcej będę
                                                    > myśleć o Bogu.

                                                    O Bogu nie da się myśleć. Boga nie można sobie nawet wyobrazić, bo On wykracza poza granice pojmowania i 'wiedzy'.
                                                    Równie dobrze mogłabyś myśleć o smaku ludzkiego mózgu, czy zapachu kwiatów, kwitnących na jakiejś odległej planecie.
                                                    Tutaj znów się powtórzę:
                                                    Rozumiemy ze świata tylko tyle, ile sami jesteśmy w stanie z niego pojąć - na podstawie własnych, dotychczasowych doświadczeń, wiedzy, wyobrażeń...

                                                    Boga można tylko doświadczać.
                                                    Dla ułatwienia tego służą min. 'normy absolutne' zawarte w pismach 'świętych' - tyle, że nikt nie jest zainteresowany ich stosowaniem, wiec i efektów nie może spróbować.

                                                    ale:

                                                    > Wiary w Boga nie można zakazać czy nakazać,

                                                    więc narzucanie komuś własnej Jego interpretacji jest bezcelowe i prowadzi do wypaczeń.

                                                    > zaś wszelkie religie powinny być zdelegalizowane,

                                                    A dlaczego powinny być zdelegalizowane?

                                                    > jednak to niemożliwe, bo dla ludzi religia to tradycja albo
                                                    > poczucie wspólnoty, a te rzeczy ludzie kochają bardziej od Boga.

                                                    Ludzie w większości nie znają Boga, wiec nie mogą Go kochać.
                                                    Powiem więcej: ludzie w większości nie potrafią wogóle kochać (o tym tez juz pisałem), nazywając miłością coś co nią nie jest.

                                                    > Zresztą Bóg nie jest po to, aby go kochać.

                                                    A po co jest Bóg?

                                                    > Dzięki istnieniu przeróżnych religii dzieje się dużo
                                                    > zła w historii i współczesności.

                                                    To nie dzięki religiom dzieje się 'zło', tak jak nie przez komunę Polska wygląda tak jak wygląda.
                                                    wróć proszę do mojego poprzedniego posta.

                                                    > Ale kto wie czy nie byłoby gorzej bez organizacji religijnych ?

                                                    Tak: Nikt tego nie wie.
                                                    IMHO nie byłoby 'gorzej', bo organizacje religijne są jedynie instrumentem politycznym, i jak pokazuje historia: nie ma znaczenia w co się wierzy i w imię czego się krzywdzi innych ludzi.
                                                    To nie ideologie są 'złe' - 'złe' są metody, którymi się dane ideologie posługują, a te są niezależne od opcji politycznej i obecnie panującej słuszności.

                                                    > Współczesne społeczeństwa zlaicyzowanego zachodu Europy wpadły z kolei w > otchłań hedonizmu.

                                                    dlaczego?
                                                    - bo 'religia' w której byli kształtowani jest fałszywa, bo nie jest religią, tylko zbiorem frazesów, tradycji, poglądów poszczególnych 'świętych'... w końcu narzędziem do uprawiania polityki.

                                                    ‘po owocach ich poznacie’ – jak miał powiedzieć facet, na którego słowa ta pseudoreligia powołuje.

                                                    > Wątpię, aby Jarosław miał coś przeciw homoseksualistom czy Żydom. On źle żyje
                                                    > tylko z pewnym rodzajem Żydów, resztę docenia.

                                                    Nie docenia, tylko jest od nich zależny.
                                                    Poza tym (ja osobiście sądzę) że ma przeciwko nim sporo. Oni po prostu nie mieszczą się w jego 'normalności'; nie mieszczą się w jego zbiorze pozytywnym, a zatem są 'nieludźmi'.

                                                    Ja zresztą myślę, ze dla Jarosława wszyscy otaczający go ludzie są w pewnym sensie 'nieludźmi', za których trzeba decydować, którym trzeba mówić co jest dla nich dobre a co złe, których należy karać, nagradzać...
                                                    W zależności od własnej oceny 'zła' danych zachowań czy cech.
                                                    jak ze zwierzątkami: jedne są kochane, pieszczone, inne ignorowane, inne podziwiane, inne mordowane... jeszcze inne hodowane przed zamordowaniem i wykorzystaniem ich ciał do zaspokajania własnych 'potrzeb'....
                                                    Nie, ja nie posądzam go o 'złe intencje' (Hitlera zresztą tez nie) - twierdzę wręcz, ze on to wszystko robi i mówi w 'dobrej wierze' - tyle, ze to jego 'samo dobro' jest trochę na bakier i 'dobrem' obiektywnym.

                                                    > W Polsce w tej chwili jedni Żydzi walczą o władzę z drugimi,

                                                    dwa pytania:
                                                    1. skąd o tym wiesz.
                                                    2. jakie to ma znaczenie?

                                                    > jest tam też trochę Polaków w to zamieszanych :) Taka
                                                    > tylko różnica, że Dorn, Wassermann, Wildstein, prawdopodobnie Kaczyńscy i
                                                    > Ziobro, oraz wiele innych czują się bardziej Polakami niż Żydami.

                                                    Jak raz, wspomniany wcześniej Adolf, tez czul się bardziej Niemcem niż Żydem :D
                                                    Cieszę się, ze też zaczynasz dostrzegać podobieństwa.

                                                    > A jeśli wspomniałeś o "kurniku", to ja wolę mały drób niż nadęte indory z PO (
                                                    > Nicea albo śmierć! ).

                                                    No tak: co dwie kaczki to nie jedna. ;-)

                                                    > > Od 'dekomunizacji' nie przybedzie chleba w polskiej rodzinie,
                                                    >
                                                    > Dekomunizacja ma znaczenie moralne,

                                                    w myśl zasady: 'jak nie ma chleba, to zróbmy im igrzyska'
                                                    Inkwizycja też miała znaczenie moralne.

                                                    > tak jak ukaranie sprawcy wiezieniem poprawia
                                                    > samopoczucie psychiczne ofiary i wiarę w sprawiedliwość.

                                                    Samopoczucie i owszem, poprawia, ale ze sprawiedliwością nie ma to nic wspólnego.

                                                    > Naród ma prawo do zbiorowej psychoterapii.

                                                    pewnie że ma prawo. Naród zawsze miał do niej prawo. Wszak juz dawno mądrzy Żydzi wymyślili 'kozła ofiarnego' i tym samym zbiorowa psychoterapie zinstytucjonalizowali.

                                                    > Niech sobie mają luksusy, władza musi żyć w luksusie,

                                                    a to ciekawe stwierdzenie. Ciekawe dlatego, że nijak ma się do przedniej władzy, do 'układu', który juz w luksusach nie musiał żyć.

                                                    'cztery nogi dobrze, dwie nogi źle'

                                                    luksus poprzedniej władzy nazywał się 'układem' a luksus obecnej jest niezbędny.
                                                    To jest relatywizm moja droga. zwykły relatywizm.

                                                    > Poza tym, ja będę ich bronic, bo są opluwani bardziej niż homoseksualiści.

                                                    Kto 'opluwa' Kaczyńskich?
                                                  • obrazoburca Re: i znów musi pojawić sie CD ;-) 14.05.07, 15:31
                                                    był jeden taki, który niepochlebnie się o preziu wyraził, i zrobił się smród na cały kraj (słynny bezdomny warszawski).
                                                    Kto prezentuje wymiotne odruchy mówiąc o nich w TV (jak Orzechowski mówiąc o homoseksualistach)?
                                                    To oni sami mówią że są opluwani i atakowani. Nie zauważyłaś?
                                                    W każdej wypowiedzi.
                                                    'zachowanie trybunału jest symptomatyczne', 'pewne określone siły', 'zmasowany atak'...
                                                    obrażając swoimi wypowiedziami cały świat.

                                                    A może to TK opluł Kaczyńskich stwierdzając, że prawo które stanowią jest sprzeczne z prawem któremu podlegają?

                                                    - …Tym gorzej dla faktów.


                                                    Poza tym, oni nie są bezbronni tak jak homoseksualiści.
                                                    Kaczyńscy trzymają w garści wszystkie sznurki.

                                                    > A co on winien, że nie urósł albo że nie ma "gładkiej gadki"

                                                    że nie urósł... faktycznie niewiele, (choć nikt nie krzyczy że niski wzrost to zboczenie czy promowanie cywilizacji śmierci, niszczenie rodziny, ‘układ’ etc...) a że 'nie ma gładkiej gadki'? to juz jego wina. w końcu parę lat studiował, czytał, oglądał, poznawał ludzi...
                                                    zresztą nie o winę tu chodzi tylko predyspozycje do danego stanowiska.

                                                    Jak się chce zostać politykiem trzeba spełnić pewne warunki. Żeby zostać nauczycielem czy rektorem też - jak ‘nie ma gładkiej gadki’ to niech zajmie się powożeniem furmanką - tam nikt nie będzie zwracał uwagi na jego słownictwo.

                                                    > i nadmiernej pewności siebie?

                                                    no tego, to akurat im nie brakuje.
                                                    To jedyne co przekracza ich wzrost i to nieporównywalnie.

                                                    > Kwestie merytoryczne trzeba rozliczać osobno.

                                                    Problem w tym, że kwestii merytorycznych tutaj w ogóle nie ma, wiec nie ma czego rozliczać.
                                                    no chyba, że mówisz o tym:
                                                    youtube.com/watch?v=TdfUk-F_28w „...zresztą i w tym pierwszym względzie”. :/
                                                    youtube.com/watch?v=tDR2VX7RH60
                                                    youtube.com/watch?v=0D-jQZ-1FIM
                                                    youtube.com/watch?v=s14s8ky8tU8
                                                    youtube.com/watch?v=t1pBYqV_vzw
                                                    a tutaj ktoś z ich stadka:
                                                    youtube.com/watch?v=l0NiwO6QLQs
                                                    youtube.com/watch?v=ro_rlphazH4
                                                    youtube.com/watch?v=0bLZYhVLjgk
                                                    no i mój idol (nowy wicepremier):
                                                    youtube.com/watch?v=njHsMW-3CFY
                                                    youtube.com/watch?v=DUvD_4UIFGc
                                                    youtube.com/watch?v=y-0v_dMpDkA
                                                    a za sposób zdobywania merytorycznej wiedzy ich uwielbiam:
                                                    youtube.com/watch?v=9LL8Z1Rv8E8
                                                    youtube.com/watch?v=2blZahx2oC8
                                                    chcesz więcej?

                                                    no to przypatrzmy się merytorycznym wypowiedziom (i cytatom z) koalicjantów:
                                                    youtube.com/watch?v=b_uEgiLiRNs
                                                    youtube.com/watch?v=_7wEgVLLU2U
                                                    > Za mało wiem o Rospudzie, ale dzięki szalonym obrońcom przyrody nadal mamy w
                                                    > wielu rejonach zabójcze drzewa przy drogach.

                                                    zabójcze przy drogach to są tirówki - jak ogłosiły ostatnio 'nasze' posły.

                                                    > Tysiące ludzi zginęło przez te drzewa.

                                                    Rzucające się biednym ludziom, będącym podręcznikowymi użytkownikami drogi pod koła...
                                                    Ogłuszające rykiem swoich targanych wiatrem gałęzi.
                                                    Rosnącym w końcu wbrew naturalnemu, przyrodzonemu człowiekowi prawu do wyasfaltowania oraz uraczania spalinami i ściekami jakiegoś terenu i całego zamieszkującego go (bezprawnie) ekosystemu.

                                                    PRECZ Z DRZEWAMI MORDUJĄCYMI NIEWINNYCH KIEROWCÓW!!!

                                                    EKOLODZY PROMUJĄ CYWILAZCJE ŚMIERCI!!!!

                                                    > Za granica już dawno je wycięto.

                                                    Być może dlatego właśnie UE wymyśliła 'natura 2000' i inne tego typu programy - bo nauczona własnymi błędami nie chce zniszczyć tego świata do reszty.

                                                    IMHO ekolodzy niepotrzebnie działają w tym wspaniałym, kwitnącym od cywilizacji świecie.
                                                    zamiast walczyć o zachowanie środowiska naturalnego w jak najmniej naruszonym stanie, powinni zrzucić się na kilka wysp na Pacyfiku i przenieść się tam, a kontynenty zostawić (właściwie tylko Europę i Ameryki) tym, którzy chcą żyć 'cywilizowanie' z całym dobrodziejstwem inwentarza tejże cywilizacji.

                                                    > Te właśnie księgi posłużyły do stworzenia wielu, często zbrodniczych czy
                                                    > niemoralnych religii.

                                                    Noże, kije, kosy, łomy, siekiery etc. służyły do mordowania, napaści, gwałtów…
                                                    To TV i gazety posłużyły do pomówień, oszczerstw; Radio służyło agresorowi do przekazywania raportów wojennych…

                                                    > Stary Testament służy zarówno judaistom jak i katolikom,
                                                    > a jedni z drugimi przez wieki walczyli.

                                                    i co z tego?
                                                    Czy to w jakiś sposób ujmuje tym księgom prawdziwości przekazu?

                                                    > A co to "absolutne normy" ?

                                                    Ot, choćby dekalog doskonale je precyzuje.
                                                    Nie trzeba daleko szukać.

                                                    > Gwałt może być konsekwencją złego prowadzenia się albo braku ostrożności.

                                                    przy dobrym prowadzeniu się nie ma mowy o braku ostrożności, bo nie wykraczanie poza 'normy absolutne' samo w sobie zabezpiecza przed niepożądanymi konsekwencjami tak, jak nie konsumowanie alkoholu zabezpiecza przed alkoholizmem.

                                                    Ostrożność jest potrzebna jedynie w sytuacjach ryzykownych.

                                                    > > Niestety, obecne 'uczenie się' polega na wymyślaniu środków, które maja
                                                    > > ten ból uśmierzyć, zlikwidować, pozwolić o nim zapomnieć.
                                                    >
                                                    > Dlaczego ludzie nie umieją sie uczyć?

                                                    Bo nie chcą rezygnować ze swoich wyobrażeń o rzeczywistości, z 'przyjemności' (albo czegoś co przyjemnością nazywają); nie umieją się uczyć, bo są przekonani o własnej (albo zaakceptowanego autorytetu) nieomylności, wyjątkowości...
                                                    Jednym słowem ludzie nie potrafią się uczyć dlatego, że pielęgnują ego, nakazujące im sprowadzać świat do 'ja', 'moje':
                                                    Mój Kraj, mój Naród, moja rodzina, moja wiara, mój Bóg, mój głód (w końcu), moje dobre samopoczucie, moja krzywda, moje życie, moje pieniądze, mój autorytet, moje wartości, moje zainteresowania...

                                                    a żeby istniało 'ja' musi istnieć cos, co nie jest 'mną', cos co jest 'złe', coś, z czym trzeba walczyć, coś co krzywdzi 'mnie', czyli: układ, mafia, masoni, pedały, unia, sekty, policja, ZOMO, kanary, pedofile, szatan, 'ONI'...
                                                    w końcu kosmici, których nikt nie widział, a wszyscy wiedzą, że są źli i chcą skolonizować ziemię, a człowieka zniewolić lub robić na nim eksperymenty, więc trzeba łożyć grube pieniądze na badania kosmiczne, nowe bronie i inne takie środki pozwalające się zabezpieczyć przed tymi potworami.

                                                    Ludzie po prostu NIE CHCĄ się uczyć.

                                                    > W naszym kraju ludzie najczęściej wyszukują wszystkie twoje
                                                    > wady, nawet te, których nie masz. A zalet nie dostrzegają lub nie chcą dostrzec.

                                                    Bo każdy szuka podobieństw w otaczającym go świecie, nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy:
                                                    lekarz szuka lekarzy, aktor aktorów, prawnik poszukuje prawników a kanalarz kanalarzy...
                                                    tym samym głupiec poszukuje głupców a mędrzec odnajduje przyjemność w obcowaniu z mędrcami.
                                                  • moon5 Re: i znów musi pojawić sie CD ;-) 14.05.07, 20:38
                                                    Może inaczej pisałbyś o drzewach przy drogach, gdyby ktoś z Twojej rodziny
                                                    zginął przez takie drzewo. Te drzewa nie wyrosły tam same, zostały posadzone
                                                    przez ludzi przed wojną, gdy prędkości pojazdów były niewielkie. W Niemczech
                                                    wycięto takie drzewa na przełomie lat 60-tych i 70-tych, i również z tego powodu
                                                    jest tam nieporównywalnie mniej wypadków. Jeśli samochód jest ze słabej blachy,
                                                    nie ma poduszek powietrznych takie drzewo potrafi przeciąć samochód niemal na
                                                    połowę. Kierowca ginie od razu, często też pasażerowie. Mieliby szansę
                                                    przeżycia, gdyby nie te przeszkody na poboczu. Wcale nie trzeba rozwijać
                                                    gigantycznej prędkości, aby wylądować na drzewie przy stanie naszych dróg.
                                                    Nie mam szacunku dla ludzi, którzy parę lat temu blokowali akcję wycinania drzew
                                                    ze względu na żyjące tam ptaki. Jeśli się żyje w kraju "szambem płynącym",
                                                    trzeba mieć trochę poczucia realizmu.
                                                  • moon5 Re: i znów musi pojawić sie CD ;-) 14.05.07, 21:07
                                                    A gdyby cała twoja rodzina zginęła na takim drzewie, wtedy przestałbyś bronić
                                                    Wajraków i innych fiksatów.
                                                  • obrazoburca Re: i znów musi pojawić sie CD ;-) 14.05.07, 22:03
                                                    1. nikogo nie bronię.
                                                    2. nie widzę tam fiksatów.
                                                    3. czy gdyby ktoś z Twojej rodziny skaleczył sie w rekę przy krojeniu chleba, to zaczełabyś agitować za 'zdelegalizowaniem przemysłu nożowego'?
                                                    4. miałas racje pisząc, ze za malo wiesz żeby pisac o Rospudzie (i o ekologii wogólnosci).
                                                    5. gdyby nie było ekologów, to już dawno doceniałbys piekno cywilizacji zaglądając w płynąca z kranu smródke, a lasy oglądałabyś jedynie na zdjęciach w muzeum.

                                                    wybacz, ale to co napisałaś jest ta głupie, że nie da się z tym wogóle polemizowac.

                                                    Byc moze, gdybym był tak egoistyczny, zeby za glupotę ludzi (choćby najbliższych) obwiniać cały swiat; gdybym był takim egoista, zebym własne poczucie krzywdy przedkladał ponad cały swiat, i starał się zniszczyć go w zemście za swoja stratę;....
                                                    Byc może wtedy Twój argument przyjąłbym za sensowny. ale.... niestety, nie przemawia on do mnie.
                                                  • moon5 Re: i znów musi pojawić sie CD ;-) 14.05.07, 22:08
                                                    > wybacz, ale to co napisałaś jest ta głupie, że nie da się z tym wogóle polemizo
                                                    > wac.

                                                    Nie polemizujmy już więcej.
                                                  • obrazoburca Re: i znów musi pojawić sie CD ;-) 15.05.07, 01:44
                                                    > Nie polemizujmy już więcej.

                                                    jeśli sadzisz, ze to pomoże, to ok.
                                                    ale jesli bedziesz chciała pogadać o tym, i innych trudnych sprawach, to zapraszam na priv.

                                                    ps. nie powiem przepraszam, bo wiem, ze mam racje, i wiem równiez, ze Ty tez wiesz, ze ją mam.
                                                    Powiem tylko: trzymaj sie, i nie pozwól ponieść sie działaniu pod wpływem fali emocji.
                                                    a jak coś, to wal jak w dym.
                                                  • moon5 Re: i znów musi pojawić sie CD ;-) 15.05.07, 02:01
                                                    Aby odpowiedzieć na wszystkie Twoje argumenty związane z Twoimi dzisiejszymi
                                                    postami do mnie, musiałabym napisać do Ciebie maila, bo wszystko co bym napisała
                                                    , byłoby natychmiast usunięte przez cenzora ( nawet z ukrytego forum prywatnego,
                                                    bo tam tez obowiązuje regulamin forum), ale odnosiłam wrażenie, ze nie można
                                                    wysyłać do ciebie maili, więc zdecydowałam zakończyć tę trudna rozmowę, bo na
                                                    tym forum nie mogłabym się swobodnie wypowiedzieć i dla mnie ta rozmowa byłaby
                                                    jeszcze trudniejsza, zwłaszcza że do tej pory też nie mogłam wyrazić wszystkiego
                                                    i dlatego Ty zawsze byłeś górą.
                                                  • moon5 Re: i znów musi pojawić sie CD ;-) 15.05.07, 02:09
                                                    Emocje maja prawo mnie ponosić, bo dziś zmarł u mnie półroczny pies.
                                                    Dobranoc.
                                                  • obrazoburca Re: i znów musi pojawić sie CD ;-) 15.05.07, 02:23
                                                    Dobranoc.
                                                  • obrazoburca Re: i znów musi pojawić sie CD ;-) 15.05.07, 02:15
                                                    Przeciwnie: możesz pisac do mnie maile, zwłaszcza, ze sam zamierzałem Ci zaproponwać tą forme korespondencji, gdyz nasze 'rozważania' dawno już stały sie OT, poza tym długośc ostatnich postów zaczęła wykraczac poza normy GW i trzeba było je dzielić.

                                                    Nie wiem, czemu Twoja argumentacja mialaby łamac regulamin forumowy - czyżbyś zamierzała podjąć próby ubliżenia mi? Tego sie jednak po Tobie nie spodziewam. Zapewniam rózniez, że byłby to marny trud: w tych warunkach nie do zrealizowania.

                                                    Mysle, że wiem, na czym polega problem, i dlatego napisałem posta o 1:44 w takim kształcie, w jakim on powstał.

                                                    Propozycję podtrzymuję, choć z regularnościa korespondencji nie bedzie lepiej niż na forum, a w najbliżych kilku miesiacach będzie jeszcze gorzej. Cóz, niezbyt często bywam w domu.
                                                  • moon5 Re: i znów musi pojawić sie CD ;-) 15.05.07, 02:25
                                                    Nie zamierzałam Ci ubliżać, ale pewne kwestie są z tego forum usuwane, jak juz
                                                    to kiedyś było. W najbliższych dniach odpiszę na tamte posty w mailu.
                                                  • moon5 Re: i znów musi pojawić sie CD ;-) 15.05.07, 01:35
                                                    P.S.

                                                    obrazoburca napisał:
                                                    > 3. czy gdyby ktoś z Twojej rodziny skaleczył sie w rekę przy krojeniu chleba, t
                                                    > o zaczełabyś agitować za 'zdelegalizowaniem przemysłu nożowego'?

                                                    Gdybym domagała się delegalizacji przemysłu samochodowego, to wtedy mógłbyś
                                                    zastosować porównanie do "skaleczenia się" i "przemysłu nożowego". Ja natomiast
                                                    mówiłam o warunkach bezpieczeństwa przy drodze, a nie "narzędziu zbrodni". W
                                                    używaniu samochodu jest analogia do używania noża.

                                                    Próbowałeś, przy pomocy innych, zrobić ze mnie "mohera". Nie wiem, jakie miałeś
                                                    motywy. Ludzie dowartościowują się na różne sposoby. Żałuję, że na nowo zaczęłam
                                                    dyskusję. Żegnam.
                                                  • obrazoburca Re: i znów musi pojawić sie CD ;-) 15.05.07, 02:00
                                                    > Gdybym domagała się delegalizacji przemysłu samochodowego, to wtedy mógłbyś
                                                    > zastosować porównanie do "skaleczenia się" i "przemysłu nożowego". Ja natomiast
                                                    > mówiłam o warunkach bezpieczeństwa przy drodze, a nie "narzędziu zbrodni". W
                                                    > używaniu samochodu jest analogia do używania noża.

                                                    ależ Ty obwiniasz drzewa rosnące przy drodze za dany wypadek, tym samym to drzewa stają się 'narzedziem zbrodni' w Twojej intepretacji, dlatego moja analogia jest prawidłowa dla kontekstu rozmowy.

                                                    > Próbowałeś, przy pomocy innych, zrobić ze mnie "mohera". Nie wiem, jakie miałeś
                                                    > motywy. Ludzie dowartościowują się na różne sposoby. Żałuję, że na nowo
                                                    > zaczęłam dyskusję. Żegnam.

                                                    nie próbowałem z Ciebie zrobić 'mohera'; nie korzystałem w rozmowie z Tobą z pomocy innych - do zadnych celów.
                                                    szkoda, ze znów poniosły Cię emocje, bo....
                                                    ja naprawdę Cię polubiłem przez ten czas, który spedziliśmy wspólnie na tym forum.

                                                    Ps. mój poprzedni post napisałem przed przeczytaniem tego, który teraz komentuję, ale nie próbuje go 'odwołac' wręcz przeciwnie.

                                                    jesli zmaierzasz zakonczyc rozmowe (jak deklarowałaś) na tym forum, to przestane zaglądac do niego w poszukiwaniu Twoich odpowiedzi, tym samym jest to moja ostatnia wizyta w tym topicu.
                                                    Jak wspomniałem poprzednio:
                                                    jesli będziesz miała ochote kiedykowliek podjąć jakis inny (lub nawet ten sam) temat, to zapraszam na priv.

                                                    Dobranoc.
                                                  • moon5 Re: znów nie zmieściłem się w poście. CD: 11.05.07, 00:48
                                                    > > Poza tym uważam, że ani pokręcenie ani prostota, nie wiąże się z czyjąś
                                                    > > mądrością lub jej brakiem, bo to chyba jeszcze inna historia.
                                                    >
                                                    > wiąże sie, ale to faktycznie inna historia. :-)

                                                    Gdyby się nad tym trochę dłużej zastanowić, to chyba rzeczywiście się wiąże, ale
                                                    to trochę skomplikowane.

                                                    > > A jak to jest naprawdę ? Każdy pewnie inaczej osiąga mądrość
                                                    > > (jeśli w ogóle osiąga).
                                                    >
                                                    > Każdy osiąga tak samo - tylko znajduje się na innym etapie drogi do jej osiągni
                                                    > ęcia - stąd niemożliwym staje sie ustalenie 'normalnosci' jakiegos wspólnego zb
                                                    > ioru oczekiwanych zachowań czy cech.

                                                    Można chyba dojść do takiego wniosku na gruncie świeckim, jak i pod wpływem
                                                    jakiejś wschodniej religii.

                                                    > Ludzie szlachetni kryją sie niejednokrotnie pod róznymi pozorami przed plebsem,
                                                    > ale nie zdołają się ukryc przed innymi szlachetnymi ludzmi - bo tamci zobaczą
                                                    > w nich siebie. Tak poprostu.
                                                    > Paradoksalnie: im 'mądrzejszy' jest człowiek, tym bardziej jest prosty.
                                                    > Nie myl prosze 'prostoty' z ignorancją.

                                                    A co to jest plebs w dzisiejszych czasach i w naszych warunkach? Ja rozumiem, że
                                                    ludzie gruboskórni, niezależnie od tego, czy wykształceni czy nie, homo czy hetero.
                                                    Czekam, kiedy ja będę zupełnie prosta, wtedy będę naprawdę mądra. Nie mylę
                                                    prostoty z ignorancją.

                                                    > och, ludzie się nie zmieniają - nabierają tylko (lub ja tracą) mądrości zyciowe
                                                    > j rozwijąc sie w obranych przez siebie (często nieświadomie) kierunkach.

                                                    Jeśli ludzie się nie zmieniają, to czym się od siebie generalnie różnią?

                                                    > wybacz, ale wyciągasz koszmarnie mylne wnioski.

                                                    Nie wysnuwałam wniosku, tylko zastanawiałam się.

                                                    > Mało tego, niejednokrotnie (praktycznie zawsze) sami 'poszkodowani' odnoszą kor
                                                    > zyści z tego, co przyprawiło ich o załamanie, ból, stratę i inne takie. Przykre
                                                    > jest to, że w większości nie potrafią tych szans, możliwości czy 'zysków' w og
                                                    > ólnosci, wykorzystac.

                                                    Jeśli nie potrafią wykorzystać tych szans, to po co Bóg zsyła na nich te
                                                    doświadczenia? Jaki to ma cel?

                                                    > jeśli (jak piszesz) 'wierzysz a Boga', to dlaczego Mu nie ufasz?
                                                    > Na czym polega Twoja wiara w Niego? na zaakceptowaniu faktu Jego istnienia i ch
                                                    > owaniu się przed Nim po kątach, żeby tylko nie zasłuzyc na Jego gniew?
                                                    > Jeśli tak, to znów musimy wrócić do moich wcześniejszych wywodów o indoktrynacj
                                                    > i społecznej i konformizmie zastepującym faktyczne doświadczenie i wiedze z nie
                                                    > go płynącą.
                                                    > Jeśli tak, to Ty nie w Boga wierzysz, tylko w Jego wyobrażenie wciśnięte Ci sza
                                                    > mańską demagogią do głowy
                                                    >
                                                    > "Stwórzmy Boga na swój wzór i podobieństwo, niech będzie mały i parszywy. Wtedy
                                                    > wszyscy w niego uwierzą"

                                                    Nie potrafię wyjaśnić na czym polega moja wiara w Boga. Prawie o tym nie myślę.
                                                    zastanawiałam sie nad tym, gdy byłam młodsza, może na starość znowu więcej będę
                                                    myśleć o Bogu.
                                                    Wiary w Boga nie można zakazać czy nakazać, zaś wszelkie religie powinny być
                                                    zdelegalizowane, jednak to niemożliwe, bo dla ludzi religia to tradycja albo
                                                    poczucie wspólnoty, a te rzeczy ludzie kochają bardziej od Boga. Zresztą Bóg nie
                                                    jest po to, aby go kochać. Dzięki istnieniu przeróżnych religii dzieje się dużo
                                                    zła w historii i współczesności. Ale kto wie czy nie byłoby gorzej bez
                                                    organizacji religijnych ? Chrześcijaństwo zyskało na znaczeniu dzięki upadkowi
                                                    starożytnego Rzymu, gdyby nie ten zmierzch imperium byłoby tylko sektą. Ktoś
                                                    szybko wykorzystał nową religię do umacniania władzy nad innymi i tak zostało.
                                                    Współczesne społeczeństwa zlaicyzowanego zachodu Europy wpadły z kolei w otchłań
                                                    hedonizmu.

                                                    > > Wydaje mi się, ze dałoby sie znaleźć przypadki zabicia "ducha" czy "duszy
                                                    > ".
                                                    >
                                                    > 'dusza' jest nieśmiertelna, a 'duch' jest poza sfera materialną, a zatem z mate
                                                    > rialnej (w tym mentalnej) płaszczyzny 'nie do ruszenia'

                                                    Od początku miałam na myśli "energię psychiczną", w znaczeniu potocznym "ducha".

                                                    > Z punktu widzenia homoseksualistów, Żydów, 'sekciarzy' i wszystkich, którzy nie
                                                    > mieszczą się w jaroslawowej 'normalnosci' nie ma róznicy innej niz wspomniana
                                                    > przezemnie juz skala poczynań fuhrera, a tutaj jedynym hamulcem jest czynnik pr
                                                    > awny o którym wspomniałem.

                                                    Wątpię, aby Jarosław miał coś przeciw homoseksualistom czy Żydom. On źle żyje
                                                    tylko z pewnym rodzajem Żydów, resztę docenia. W Polsce w tej chwili jedni Żydzi
                                                    walczą o władzę z drugimi, jest tam też trochę Polaków w to zamieszanych :) Taka
                                                    tylko różnica, że Dorn, Wassermann, Wildstein, prawdopodobnie Kaczyńscy i
                                                    Ziobro, oraz wiele innych czują się bardziej Polakami niż Żydami.
                                                    A jeśli wspomniałeś o "kurniku", to ja wolę mały drób niż nadęte indory z PO (
                                                    Nicea albo śmierć! ).

                                                    > Od 'dekomunizacji' nie przybedzie chleba w polskiej rodzinie,

                                                    Dekomunizacja ma znaczenie moralne, tak jak ukaranie sprawcy wiezieniem poprawia
                                                    samopoczucie psychiczne ofiary i wiarę w sprawiedliwość. Naród ma prawo do
                                                    zbiorowej psychoterapii. Niech sobie mają luksusy, władza musi żyć w luksusie,
                                                    aby nie była podatna na korupcję. Jest co najmniej trzech polityków, którym
                                                    trzeba udowodnić ich moralne upodlenie. Potem Kaczyńscy mogą iść na emeryturę.
                                                    Poza tym, ja będę ich bronic, bo są opluwani bardziej niż homoseksualiści. A co
                                                    on winien, że nie urósł albo że nie ma "gładkiej gadki" i nadmiernej pewności
                                                    siebie? Kwestie merytoryczne trzeba rozliczać osobno.
                                                    Za mało wiem o Rospudzie, ale dzięki szalonym obrońcom przyrody nadal mamy w
                                                    wielu rejonach zabójcze drzewa przy drogach. Tysiące ludzi zginęło przez te
                                                    drzewa. Za granica już dawno je wycięto.
                                                  • zawisza60 Do obrazoburcy! (II) 15.04.07, 19:25
                                                    POdziwiam coraz bardziej...
                                                  • obrazoburca Re: Do obrazoburcy! (II) 15.04.07, 19:53
                                                    :-)
                                                  • moon5 Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 16.04.07, 03:15
                                                    obrazoburca napisał:
                                                    > co to jest 'sprawiedliwość'?
                                                    > Czy jesli ktoś zaszczuje Cię tak, ze zabijesz go w afekcie też odrzucisz obrone
                                                    > Twojej osoby jako faktycznej ofiary?
                                                    > Podaj mi zatem swoje namiary, a przeprowadzimy eksperyment, który pozwoli Ci zr
                                                    > ozumieć drugiego człowieka; 'zrbrodniarza' - który tez jest człowiekiem.

                                                    Jakie swoje namiary miałabym ci podać? I jaki eksperyment ze zbrodniarzem
                                                    chciałbyś przeprowadzić na mojej osobie???
                                                  • obrazoburca Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 16.04.07, 15:33
                                                    nie chcę przeprowadzać żadnego (bo i czasu i chęci do tego niezbyt wiele), ale jesli tak trudno Ci zrozumiec drugiego człowieka, to jesli podasz mi swoje dane (najlepiej wszystkie - z danymi dostepowymi do kont bankowych włącznie) i swojej rodziny, przyjaciół namiary, to sądze, że będę w stanie (jesli sie zgodzisz oczywiście, i jeśli znajdę chwilkę czasu) doprowadzic Cie do takiego stanu psychicznego (wszystko zgodnie z panującymi standardami morlaności tego 'normalnego' społeczeństwa), ze przestaniesz panowac nad swoimi emocjami i zrobisz coś 'głupiego' - to pozwoliłoby Ci zrozumieć, że nie zawsze 'sprawca zbrodni' jest 'ZŁY', a 'ofiara' bezpośredniej przemocy nie zawsze jest bez winy.
                                                  • moon5 Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 16.04.07, 16:08
                                                    obrazoburca napisał:

                                                    > nie chcę przeprowadzać żadnego (bo i czasu i chęci do tego niezbyt wiele), ale
                                                    > jesli tak trudno Ci zrozumiec drugiego człowieka, to jesli podasz mi swoje dane
                                                    > (najlepiej wszystkie - z danymi dostepowymi do kont bankowych włącznie) i swoj
                                                    > ej rodziny, przyjaciół namiary, to sądze, że będę w stanie (jesli sie zgodzisz
                                                    > oczywiście, i jeśli znajdę chwilkę czasu) doprowadzic Cie do takiego stanu psyc
                                                    > hicznego (wszystko zgodnie z panującymi standardami morlaności tego 'normalnego
                                                    > ' społeczeństwa), ze przestaniesz panowac nad swoimi emocjami i zrobisz coś 'gł
                                                    > upiego' - to pozwoliłoby Ci zrozumieć, że nie zawsze 'sprawca zbrodni' jest 'ZŁ
                                                    > Y', a 'ofiara' bezpośredniej przemocy nie zawsze jest bez winy.

                                                    Martwię sie o Ciebie, mój drogi. Skąd Ci się biorą takie pomysły? Trawka? Narkotyki?
                                                  • moon5 Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 16.04.07, 18:20
                                                    A może powinnam zapytać, skąd w Tobie tyle nienawiści czy pogardy do mnie. Przez
                                                    cały miesiąc tej rozmowy sączysz jad i złośliwości pod moim adresem, a w końcu,
                                                    pół żartem pół serio, proponujesz eksperyment, który ma mnie doprowadzić do
                                                    stanu utraty poczytalności i popełnienia jakiejś zbrodni. Pokazałeś swoją
                                                    prawdziwą twarz, pełną nienawiści do drugiego człowieka, tylko dlatego, że jest
                                                    on heteroseksualną kobietą. A cały czas próbowałeś mi wmówić, że to ja
                                                    nienawidzę Was gejów.
                                                  • obrazoburca EOT 17.04.07, 02:47
                                                    No i cóż...
                                                    Jednak wyskoczyła z Ciebie z wrzaskiem mania prześladowcza, zagłuszając głos rozsądku i inteligencji. A może tej ostatniej poprostu juz zabrakło? - przykre.

                                                    1. pogarda, złośliwość czy tym bardziej nienawiśc w stosunku do Twojej osoby nie znajduje sie we mnie - w tej chwili prawie wyłacznie współczucie.

                                                    2. 'eksperyment' który zaproponowałem miałby za zadanie unaocznić Ci Twoją ignorancję i egozim - ale cóż, ani ja przeprowadzać go nie zmaierzam (chocby z braku chęci i czasu, o których już wczesniej pisałem), ani Ty nie byłabys jak widze w stanie wyciągnąć z niego żadnych konstruktywnych wniosków. Zresztą, nie ma takiej potrzeby, bo zycie samo doskonale Ci to wytłumaczy - bez mojej ingerencji czy chocby nawet cienia wiedzy na ten temat.

                                                    3. Nie próbowałem Ci niczego wmówić - w przeciwieństwie do Ciebie, która ciągle wciskasz mi to, że jestem gejem - choc tak jak już wczesniej wspomniałem, nigdy w portalu gazeta.pl takiego faktu nawet nie zasugerowałem; która wciąż próbujesz mi wmówić, że Cię nienawidzę, pogardzam Tobą; że brzydze sie tego co uwarzysz, etc.
                                                    Cóz, skoro swoje konfabulacje uważasz za bardziej prawdziwe od faktów... to ta (ani zadna inna z Tobą) rozmowa nie ma najmniejszego sensu.

                                                    Miło mi sie z Toba rozmawiało - zwłaszcza w momentach, w których zdawałaś sie jarzyć - cóż, szkoda tylko, że na koniec postanowiłas udowodnic, iż wszystkie Twoje obawy o oczekiwaną przez Ciebie ocene Twojej osoby maja solidne podstawy.

                                                    Dziękuję za ten miesiąc (z minutami) czasu, który przeklikalismy do siebie z dwóch róznych miejsc na ziemi. Dziękuje za tych kilka(naście) godzin, które mogłem poświęcić na wklepanie kilku(set) kB tekstu, i dzięki temu dostrzec ułomność moich zdolności teksciarskich i wtórny analfabetyzm objawiający sie wywalaniem błedów gramatycznych, stylistycznych, ortograficznych...
                                                    Dziekuje w końcu za tych kilka wniosków, jakie wyciągnąłem odnosnie ludzkiej psychiki po tej dość wyczerpującej rozmowie z Tobą.

                                                    Dziękuje, i zyczę .... szczęśliwego, pozbawionego gejów dybiących na Twoje szczęście życia.

                                                    EOT
                                                  • moon5 Re: EOT 20.04.07, 02:19
                                                    > Dziękuje, i zyczę .... szczęśliwego, pozbawionego gejów dybiących na Twoje szcz
                                                    > ęście życia.

                                                    Nigdy nie twierdziłam, ze jacyś geje dybią na moje szczęscie, po prostu kiedys
                                                    trafiłam na psychopatę-geja. Nie ja jedna pewnie.
                              • moon5 Re: Qrde, ucięło - tutaj cd: 01.04.07, 00:14
                                > Jedyną winą Żydów bylo to, że:
                                > 1. urodzili sie Żydami - zatem byli celem 'słusznej'!!! nienawisci chrześcijan
                                > jako 'mordercy Chrystusa'
                                > 2. nie dali sie przechrzcić na 'jedynie słuszna' - jak Słowianie, czy Germanie
                                > na ten przykład.
                                Czy jesteś Zydem?

                                > > Nie czuję się głupsza od homoseksualistów.
                                >
                                > Ja tez nie :P
                                >
                                > Poza tym to nie ma znaczenia jak Ty (czy ktokolwiek inny) sie czujesz - znaczen
                                > ie ma to, czy JESTEŚ od nich głupsza czy nie.
                                Nie czuję się i nie jestem głupsza od nich.

                                > Homoseksualista jest biologicznie mężczyzną 'pełniejszym' niejednokrotnie niz h
                                > eteroseksualista - różnia sie tylko psychicznie,

                                Jak twierdzą psychologowie, socjologowie i każdy mądry człowiek, to właśnie
                                psychika decyduje o naszej męskości czy kobiecości, a nie wygląd zewnętrzny, np.
                                transseksualiści, choć to skrajny przypadek. Więc ten jest mężczyzną, który
                                odczuwa pociąg do kobiet, mężczyzna to psychiczne i duchowe przeciwieństwo
                                kobiety, dopiero na końcu, najmniej istotne są piękne mięśnie i opalona cera,
                                jak u geja w Twojej wizytówce.
                                Mężczyzna to semantyczne przeciwieństwo kobiety, więc mężczyzna nie może pragnąc
                                mężczyzny, taki który pragnie to gej lub biseksualny rozpustnik. Słowo mężczyzna
                                do czegoś zobowiązuje, głównie do odpowiedzialności, powagi, szacunku dla siebie
                                i kobiety.
                                • obrazoburca semantyka 02.04.07, 22:30
                                  > Czy jesteś Zydem?

                                  Jesli będziemy rozmawiali o zwierzetach, to zapytasz czy jestem koniem?

                                  > Jak twierdzą psychologowie, socjologowie i każdy mądry człowiek, to właśnie
                                  > psychika decyduje o naszej męskości czy kobiecości, a nie wygląd zewnętrzny,

                                  Przeczysz sobie - zauwazyłaś?
                                  Kilka postów temu podnosiłas o hormonach i biologii w ogólności jako wykładniku męskośći.

                                  > Więc ten jest mężczyzną, który
                                  > odczuwa pociąg do kobiet, mężczyzna to psychiczne i duchowe przeciwieństwo
                                  > kobiety,

                                  Nieprawda.
                                  Kobieta i mężczyzna 'duchowo' sa IDENTYCZNI, ale to jest OT.

                                  > dopiero na końcu, najmniej istotne są piękne mięśnie i opalona cera,
                                  > jak u geja w Twojej wizytówce.

                                  Skąd pewność, ze na mojej wizytówce jest gej?
                                  Ja sam takowej nie posiadam.

                                  > Mężczyzna to semantyczne przeciwieństwo kobiety,

                                  płeć, psychika, i duchowość to nie semantyka - wybacz.

                                  > więc mężczyzna nie może pragnąc
                                  > mężczyzny, taki który pragnie to gej lub biseksualny rozpustnik.

                                  z tego co piszesz wynika, że gej jest czymś róznym od mężczyzny.
                                  ach, ta semantyka. :D

                                  > Słowo mężczyzna do czegoś zobowiązuje,

                                  Mężczyzna nie jest słowem, tylko samcem człowieka.
                                  i jesli mówimy o zobowiązywaniu, to moze byc jedynie odwrotnie.
                                  To słownik i świadomość zbiorowa jest zobowiązana do modyfikacji pojęć tak, żeby były zgodne z rzeczywistością, którą wyznaczaja (w tym wypadku) ludzcy samce.

                                  > głównie do odpowiedzialności, powagi, szacunku dla siebie i kobiety.

                                  A geje są nieodpowiedziali w stosunku do siebie i kobiet. - to chcesz powiedzieć?
                    • www.nasznocnik.pl Re: Promowanie "gejowskiego stylu życia" 28.03.07, 14:57
                      Chodzi o mieszkanie z kotem - or what ? ;-)
            • renament wielkie oczy 19.03.07, 04:24
              moon5 napisała:

              > "Wacek44" ma rację. Jeśli życie intymne to sprawy prywatnie, niech nie wychodzą
              > z tym na ulicę i nie straszą ludzi plakatami.
              > Mam dość gejowskiej i lesbijskiej propagandy.
              > Za jakiś czas zapędza nas do gett, abyśmy tam "produkowali" dla nich dzieci.

              Strach ma wielkie oczy :) Zwłaszcza w przypdku wszelkich forbii.

              Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego oni wychodzą na ulicę?
              Nie po to by nas namawiać do miziania się z własną płcią czy chwalenia sie
              awangardowym życiem seksualnym. Oni to robią żeby nas oswoić a nawet znudzć
              swoją obecnością. Żeby bycie gejem nie było czymś skandalicznym czy sensacyjnym.
              Żeby temat oklepał się do znudzenia.

              Żeby za kilka lat nie trzeba było paradować i żeby temat tolerancji i równych
              praw stał sie tematem oczywistym.
              I bardzo,kurka na wacie, słusznie.
            • mark.parker Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 06.04.07, 01:41
              moon5 napisała:

              > "Wacek44" ma rację. Jeśli życie intymne to sprawy prywatnie, niech nie wychodzą
              > z tym na ulicę i nie straszą ludzi plakatami.
              > Mam dość gejowskiej i lesbijskiej propagandy.
              > Za jakiś czas zapędza nas do gett, abyśmy tam "produkowali" dla nich dzieci.


              Białoruś czeka, mój ty nazistowski propagandysto. Pomyślałeś, że nikt nie chce
              oglądać na ulicy twojego świńskiego ryja i że lepszy ładny chłopiec na plakacie
              niż wieprz obłapiający się publicznie ze swoją maciorą w realu?
          • wolt-r Homoseksualizm to nie sam seks! 14.03.07, 20:28
            Dlaczego ludzie tak upraszczają sprawę?! Orzechowski robi to samo.
            Homoseksualizm to nie jest choroba. Jest tylko odmienną orientacja płciową.
            Przejawia się w zainteresowaniu tą samą płacią.Homoseksualista darzy prawdziwym
            uczuciem drugiego człowieka. Często tworzy z nim związki trwalsze niż wiele
            tradycyjnych małżeństw. Partnerzy kochają się, jak mąż i żona - mam na myśli
            uczucie. Seks zazwyczaj tez się pojawia: jeżeli się kogoś kocha, to zazwyczaj
            chce się z tą osoba uprawiać seks. Normalna prawidłowość - nie związana w ogóle
            z orientacją seksualną.
            Ci ludzie chcą głównie praw takich, jak mają osoby tworzące związki
            heteroseksualne... Jeżeli jedna osoba trafia do szpitala, to partner, który ją
            szczerze kocha chce ją odwiedzać. Ona też chce być odwiedzana. To normalne.
            Tymczasem homoseksualiści nie mają takiej możliwości. Jako osoba nie
            spokrewniona partner nie ma prawa odwiedzić chorego. Nie będąc jej mężem czy
            narzeczonym też nie ma prawa. Są siłą rozłączeni. Przecież takie prawo to
            sadyzm wobec tych ludzi!
            Z tego samego powodu homoseksualiści chcieliby mieć prawo do... dziedziczenia
            majątku po partnerze, z którym przecież spędzają wiele lat życia, jak w
            małżeństwie.
            Jeszcze raz napiszę: partnerzy darzą się miłością - jak mąż i żona. Seks
            zazwyczaj tez się pojawia, bo jeżeli się kogoś kocha, to zazwyczaj chce się
            także z tą osoba uprawiać seks.
            I co komu do tego, kogo uczuciem darzy Kowalski?!
          • mark.parker Re: Nie mieszać spraw prywatnych do życia publicz 06.04.07, 01:36
            wacek44 napisał:

            > I w związku z tym nie zgadzać się na parady tzw równości, plakaty pederastó,
            > wystąpienia w tv lub innych mediach. Jeżeli walenie w odbyt to sprawa prywatna
            > to nie należy tego upubliczniać.

            A ty znowu o tym, jak ci tatuś robił dobrze, a mamusia pomagała. Nie mieszaj
            swoich prywatnych spraw do... czegokolwiek. Idź do psychiatry.
      • romano33 Re: Czy gej jest gorszym człowiekiem? 13.03.07, 17:12
        Czy gej jest gorszym człowiekiem?

        Nie ale jego orientacja seksualna nie jest normą w świecie naturalnym

        > Czy stary kawaler bardziej przysłuzy sie przetrwaniu gatunku niż gej?

        A co kawaler ma do tego ? Czy kawalerem nie moze byc gej ?
        • obrazoburca Re: Czy gej jest gorszym człowiekiem? 13.03.07, 22:00
          romano33 napisała:

          > A co kawaler ma do tego ? Czy kawalerem nie moze byc gej ?

          A to, że zgodnie z panującymi idiotyzmami wpuszczenie do szkoły starego kawalera (panny) byłoby 'promowaniem starokawalerstwa' (staropanieńswtwa)

          btw. Czy w w 'świecie naturalnym' jest normą zawieranie 'małżeństw'?
        • wolt-r Re: Czy gej jest gorszym człowiekiem? 14.03.07, 20:43
          Taka orientacja choć nie jest w przyrodzie dominująca, to jest w przyrodzie
          powszechna. A zatem jest, z punktu widzenia przyrodniczego, normalna. Czyli
          jest normą w świecie naturalny.
          Poza tym: to wspaniałe uczucie należeć do większości, zamiast do marginesu,
          prawda, heteroseksualni?
      • bravocharlie Re: Czy gej jest gorszym człowiekiem? 13.03.07, 17:27
        Kurcze, to z takich posad jak Minister Edukacji Narodowej, Premier, Prezydent
        też powinni zwalniać za propagowanie zachowań homoseksualnych. Przecież te
        dzieci jak patrzą na koniaktórymówi, na prezydenta (który popełnia gafę za
        gafą), na premiera (który mówi trzy po trzy i uwielbia kotka), słyszy to co oni
        wygadują to już ma wypaczony obraz dotyczący mężczyzn. Jak tu nie zostać lesbijką...
      • s-k-i-n to chory człowiek wymagajacy leczenia 14.03.07, 00:01
        i nalezy go traktowac tak samo jak się traktuje chorych na AIDS schizofrenię
        nowotwory złośliwe itd
        • tomxp a jak traktujesz chorych na AIDS schizofrenię 05.04.07, 02:10
          nowotwory zlosliwe i ze tak powiem itd, drogi skinie?
      • mg2005 Re: Czy gej jest gorszym człowiekiem? 27.03.07, 21:43
        znajomy_jennifer_lopez napisał:

        > Tak/Nie? Dlaczego?

        To zależy. Ale na pewno jest dewiantem :)

        >
      • mark.parker Rodzina kaczki-ukrytki 06.04.07, 01:32
        Od dziś każdy facet w Polsce ma żyć na kocią łapę z własną matką! Akurat
        matkoj.bca może się wypowiadać na te tematy. Połykaczka dzieci wylazła z krzaków
        i obwieściła, że jest przeciwna umałżeństwom par homoseksualnych. Ukrytka
        przekonyweała, że małżeństwo to nie "instytucja tolerowana", lecz "afirmowana,
        wspierana przez państwo". Niestety, państwo rzeczywiście wspiera teraz twoje
        pożycie z mamusią - i nie jest to instytucja tolerowana, moherowy kurduplu.
      • mmikki Re: Czy gej jest gorszym człowiekiem? 15.05.07, 01:55
        "czym innym jest tolerancja, a czym innym jest afirmacja" - podkreślił J. Kaczyński

        czy to oznacza koniec programu O toleracji" może zastapi go program O afirmacji?

        a czy zamiast bredzic, nie lepiej zająć sie nadciągającym strajkiem nauczycieli?
    • mat25 Prawdziwy cel ustawy 13.03.07, 16:29
      Chodzi o zwalnianie ze szkół nauczycieli, co do których istnieje
      przypuszczenie, że są gejami. Dyrektor będzie się bał zatrudnić taką osobę,
      nawet jeśli nie będzie się zajmowała żadną propagandą tylko np. uczeniem
      matematyki. Ta ustawa to wstęp do jawnej segregacji ludzi przez państwo i mam
      nadzieje, że zosanie uchylona przez TK jako sprzeczna z Konstytucją.
      • wacek44 Re: Prawdziwy cel ustawy 13.03.07, 17:00
        Oczyścić szkoły ze zboczeńców.
        • obrazoburca Re: Prawdziwy cel ustawy 13.03.07, 17:05
          to wtedy uczyc będą chyba tylko sprzątaczki.
          • mark.parker Re: Prawdziwy cel ustawy 06.04.07, 01:37
            obrazoburca napisał:

            > to wtedy uczyc będą chyba tylko sprzątaczki.

            Tak się w Polsce "odzyskuje" szkoły i nie tylko. Może zatrudnią tego, jak mu
            tam, sracka44. :))))
        • xs550 Re: Prawdziwy cel ustawy 13.03.07, 20:57
          wacek44 napisał:

          > Oczyścić szkoły ze zboczeńców.

          To znaczy z kogo?
          • eryk2 Re: Prawdziwy cel ustawy 14.03.07, 23:15
            xs550 napisał:

            > wacek44 napisał:
            >
            > > Oczyścić szkoły ze zboczeńców.
            >
            > To znaczy z kogo?

            To proste: w pierwszej kolejności z katechetów...
      • alex1215 Re: Prawdziwy cel ustawy 14.05.07, 21:16
        > Chodzi o zwalnianie ze szkół nauczycieli, co do których istnieje
        > przypuszczenie, że są gejami. Dyrektor będzie się bał zatrudnić taką osobę,
        > matematyki. Ta ustawa to wstęp do jawnej segregacji ludzi przez państwo i mam
        > nadzieje, że zosanie uchylona przez TK jako sprzeczna z Konstytucją

        i jeszcze obowiazkowe opaski z napisem "gej" zeby
        wszyscy widzieli, jak w III Rzeszy.
        chcecie takiego faszystowskiego Państwa ?
        • alex1215 Re: Prawdziwy cel ustawy 14.05.07, 21:18
          > Chodzi o zwalnianie ze szkół nauczycieli, co do których istnieje
          > przypuszczenie, że są gejami. Dyrektor będzie się bał zatrudnić taką osobę,
          > matematyki. Ta ustawa to wstęp do jawnej segregacji ludzi przez państwo i mam
          > nadzieje, że zosanie uchylona przez TK jako sprzeczna z Konstytucją

          i jeszcze obowiazkowe opaski z napisem "gej" zeby
          wszyscy widzieli, jak w III Rzeszy.
          chcecie takiego faszystowskiego Państwa ?
    • globetrotuar Niech zyja lesbijki 13.03.07, 16:35
      Genetyka i tu jest problem.
      Akceptuje dwie kobiety uprawjajace seks. Nie jestem w stanie akceptowac tego u
      mezczyzn. Calujacy sie faceci przypominaja mi raczaj Honeckera z Brezniewem. To
      sprawa genetyki, a nie politycznej poprawnosci. Moj organizm genetycznie
      odrzuca to.
    • gayboy [...] 13.03.07, 17:10
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • jankbh Rzad erotomanów 13.03.07, 17:11
      Kiedy wreszcie ministrowie przestana sie publicznie zaspakajac gadajac
      nieustajaco o seksie - sa wazniejsze rzeczy do robienia w godzinach pracy za
      panstwowe pieniadze. Jak ktos ma obsesje seksualne to powinien sie raczej
      wyciszyc, taki ekshibicjonizm u wicepremiera jest zenujacy i osmiesza pelniona
      funkcje.
      • kika113 Lansowanie i moda na gejowski styl 13.03.07, 17:21
        W starożytnej Grecji homoseksualizm był modny i stosunki z mlodymi chłopcami
        popularne a nawet uważane za bardziej wartościowe niż z kobietami, taka moda
        panowała. Parady z uczestnictwem 11 letnich dzieci jest propagowaniem wśród
        dzieci homoseksualizmu.
        • moon5 Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 13.03.07, 17:25
          I dlatego cywilizacja starożytnej Grecji upadła.
          • romano33 Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 13.03.07, 17:32
            moon5 napisała:

            > I dlatego cywilizacja starożytnej Grecji upadła.

            Nie, to nie tak. Raczej moralność tej cywilizacji upadła. To nie ma nic
            wspólnego z nauką itd.
            • moon5 Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 13.03.07, 17:49
              Użyłam tego słowa w znaczeniu potocznym mając na myśli ogół greckich
              miast-państw w starożytności.
              W Europie tez powoli upada moralność. Jeśli źle pójdzie, może upaść cała
              cywilizacja europejska i kiedyś w przyszłości nowi ludzie nie będą wiedzieli, że
              mieliśmy np. komputery.
              • obrazoburca Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 13.03.07, 22:34
                I będzie to oczywiscie wina homoseklsualistów, którzy przypomnieli sobie, że sa ludźmi, i postanowili nie dac soba pomiatac.
                • moon5 Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 14.03.07, 00:13
                  Ja mój, mój drogi, jestem bardzo daleka od pomiatania normalnymi, kochającymi
                  ludźmi, ale wielu gejów zachowuje się bardzo obscenicznie i wulgarnie,
                  demonstrując przy tym brak jakichkolwiek zasad moralnych, np. nagminne
                  sprzedawanie się, napędzanie biznesu dealerom narkotykowym, przechodzenie z
                  łózka do łóżka w celu zrobienia kariery.
                  • obrazoburca Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 14.03.07, 01:58
                    Czego nie robia osoby heteroskeualne. Tak?
                    Jesli odpowiedź jest negatywna, to nie zarzucaj tego prosze osobom homoseksualnym, bo to nie ich wymysł.

                    Poza tym, nie wiem czy zauwazyłaś, ze cały ten dym idzie własnie o znormalizowanie i ustabilizowanie zycia dwóch osób, które chcą byc wyłacznie ze soba i dla siebie (ślub do czego miałby niby slużyć?), do czego nie chcą dopuscic 'normalni'.
                    Nie dostrzegasz tego paradoksu?

                    To tak jak by zarzucać jakiejś grupie ludzi chcących wywalczyć sobie prawo do edukacji, że są analfabetami i dlatego nie wolno wpuścic ich do szkoły, żeby nie demoralizowały i nie zachęcały do nieuczenia sie 'normalnych' dzieci, ktorym tego prawa sie nie odmawia.

                    Przecież do tego własnie zmierzają organizacje gejowskie, żeby móc życ 'normalnie'. Walczą z systemem, który takie zycie im uniemozliwia..

                    moon5 Ty jestes mądra facetka, jak juz to zauwazylem kiedyś tam i podtrzymuję wciąż, jak to sie dzieje, ze nie dostrzegasz tego paradoksu?

                    Przeciez gdbyby geje chciały życ rozwiąźle, to zyłyby sobie nadal tak jak im sie zarzuca że zyją, i siedziałyby cicho, zeby przypadkiem nikomu nie przyszło do głowy kazać im sie żenić z jednym partnerem, i spędzać z nim całe zycie, ograniczając tym samym mozliwość pławienia się w rozkosznej rozpuście.
                    • moon5 Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 14.03.07, 23:08
                      > Nie dostrzegasz tego paradoksu?

                      Dostrzegam ten paradoks, ale paradoksów może być więcej niż się wydaje.
                    • moon5 Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 18.03.07, 00:44
                      > Przeciez gdbyby geje chciały życ rozwiąźle, to zyłyby sobie nadal tak jak im si
                      > e zarzuca że zyją, i siedziałyby cicho, zeby przypadkiem nikomu nie przyszło do
                      > głowy kazać im sie żenić z jednym partnerem, i spędzać z nim całe zycie, ogran
                      > iczając tym samym mozliwość pławienia się w rozkosznej rozpuście.

                      A jak oni żyją jeśli nie rozwiąźle?

                      A te Twoje komplementy, że jestem "mądra facetka" to po to, abym przestała myśleć?
                      Dziś znowu przez przypadek trafiłam na stronę główną Gaylfe.pl i znów byłam
                      zdziwiona reklamą gej-sauny: na obrazku męski seks grupowy a najważniejsza jest
                      informacja, że chłopcy poniżej 24 lat płacą o 2zł mniej za wstęp. Pamiętam, że
                      ostatnio ci młodzi chłopcy mieli wstęp wolny.

                      link do gaylife
                      www.gaylife.pl/
                      • obrazoburca Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 18.03.07, 13:09
                        a ja dziś natrafiłem na strone laski.pl (nie przez przypadek, a pod wpływem Twojego 'przypadku'), czy to znaczy, ze heterycy nie żyją nierozwiąźle?

                        Pisze że jestes mądra facetka, wyrażając swego rodzaju podziw (bo na tym forum to niestety rzadkość), i nie próbuję Cię odmóżdżyć, tylko niejako zmusić do większego wysiłki intelektualnego, bo czasem mi sie zdaje, że idziesz na łatwiznę (jak choćby w poscie powyżej) i zapominasz troszke o tym, że jednak potrafisz ruszac mózgiem. ;P

                        BTW jak to sie trafia 'przez przypadek' na strony gejlajf.pl?
                        Nota bene, kilka razy mnie tam banowali za głoszenie 'nieprawożądnych' poglądów :D
                        --
                        Tum podex carmen extulit horridulum
                        • moon5 Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 18.03.07, 19:32
                          Trochę niesmaczna jest ta strona strona laski.pl.Zwłaszcza lesbijstwo, ale
                          również pewne inne kategorie.

                          Pierwszy raz trafiłam na stronę gaylife.pl przez link umieszczony w notce na
                          jednym z popularniejszych blogów. Drugi raz, wczoraj z linku na wizytówce geja,
                          piszącego na forum.
                          Jeśli Cię banowali na forum gejowskim to musiałeś wytykać im ich zakłamanie
                          (potrafią być tak samo zakłamani jak heterycy), a może głosiłeś pochwałę
                          biseksualizmu albo pedofilii?

                          >zapominasz troszke o tym, że jednak potrafisz r
                          > uszac mózgiem. ;P
                          Dobrze, że nie napisałeś "mózdzkiem" zamiast "mózgiem".

                          Wydaje mi się, że zdecydowanie mniejsza ilość heteryków żyje tak rozwiąźle jak
                          część homoseksualistów, biorąc pod uwagę wielkość obu grup.
                          • obrazoburca Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 19.03.07, 04:17
                            > Jeśli Cię banowali na forum gejowskim to musiałeś wytykać im ich zakłamanie
                            > (potrafią być tak samo zakłamani jak heterycy), a może głosiłeś pochwałę
                            > biseksualizmu albo pedofilii?

                            Oczywiscie, że wytykałem im zakłamanie i zidiocenie.
                            Bo widzisz, ja nie lubie betonu w żadnej postaci, a w politykę nie chce mi się już bawic.
                            Poza tym, używam dość brutalnego jezyka, jak pewnie zauważyłas.

                            > Wydaje mi się, że zdecydowanie mniejsza ilość heteryków żyje tak rozwiąźle jak
                            > część homoseksualistów, biorąc pod uwagę wielkość obu grup.

                            Masz rację: wydaje Ci się!!
                            no i podstawowa kwesita:
                            co to znaczy żyć rozwiąźle, a jak to jest 'zwiąźle'?
                            Czy 'zwiąźle' to gzic sie (bo inaczej tego nazwać się nie da) na prawo i lewo do pierwszej 'wpadki', a potem zmuszonym przez rodzinę i społeczeństwo pieprzyć cos o kochaniu i szanowaniu 'aż do smierci'?
                            Czy 'zwiąźle' to wychowywać dzieci zgodnie z nakazami rodziny i szamana?
                            Czy 'zwiąźle' to katowac i okradać rodzinę, chodzić na dziwki, chlać wódkę, chodzić na mecze....?

                            No i kolejne pytanie:
                            W jaki sposób homoskesualiści mają życ 'zwiąźle', skoro do swoich uczuć (nie tylko związku) nawet przyznać sie nie moga przed światem w obawie o własne bezpieczeństwo, zdrowie, zycie niejednokrotnie?

                            Poza tym, na jakiej podstawie twierdzsz, ze zyją bardziej 'rozwiąźle'? Na podstawie tych niedorżniętych ciotek z gejlajf.pl?
                            To tak jak ja bym wysnuł wnioski, że heterycy żyja rozwiąźle na podstawie jednej tylko strony laski.pl.

                            Możesz mi wierzyć lub nie, ale wiekszość homoseksualistów mogłaby byc wzorem moralności i 'związłości' dla pozostałej części społeczeństwa.
                            Choćby przez wzgląd na warunki, w jakich przyszlo im swoja 'związłość' uprawiać.
                  • boston911 Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 14.03.07, 04:20
                    moon5 napisała:

                    > Ja mój, mój drogi, jestem bardzo daleka od pomiatania normalnymi, kochającymi
                    > ludźmi, ale wielu gejów zachowuje się bardzo obscenicznie i wulgarnie,
                    > demonstrując przy tym brak jakichkolwiek zasad moralnych, np. nagminne
                    > sprzedawanie się, napędzanie biznesu dealerom narkotykowym, przechodzenie z
                    > łózka do łóżka w celu zrobienia kariery.

                    Co to znaczy, ze wielu gejow zachowuje sie obscenicznie? Caluja sie? Dotykaja
                    sie? A czy pary hetero tez zachowuja sie obscenicznie czy tylko geje maja na to
                    monopol?
                    Czy nagminne sprzedawanie sie jest bardziej niemoralne w wydaniu homo? Czy
                    napedzanie bizneusu dealerom narkotykow przez hetero jest latwiej zaakceptowac?
                    Czy przechodzenie z lozka do lozka w celu zrobienia kariery jest niemoralne
                    tylko kiedy dotyczy to gejow?
                    Tak sobie mysle...
                    • moon5 Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 14.03.07, 18:16
                      Pisząc, że często geje zachowują się obscenicznie i wulgarnie, zapomniałam
                      dodać: "w miejscach publicznych". I wśród osób heteroseksualnych zdarzają się
                      takie manifestacje własnej seksualności, ale te gejowskie parady na Zachodzie
                      (oglądane w telewizji) wzbudzają czasem niesmak, a czasem silniejsze uczucia
                      negatywne .
                      Właściwie nie wiem, po co im "parady wolności" - przecież oni maja tę wolność.
                      Może walczą o wyzwolenie gejów na całym świecie? Zresztą niektórzy z Was, nie
                      chcą się wyzwalać, a wolą poddawać się psychoterapii, co często kończy się
                      bardzo dobrze - ślub z kobietą, dzieci... Ale, jak powiedział kiedyś pewien gej,
                      ta terapia działa tylko przez dziesięć lat, potem następuje powrót dawnych
                      upodobań. Nie wiem czy to prawda.
                      Pisząc o tym sprzedawaniu się i innych negatywnych zjawiskach, wiedziałam, że
                      zaraz ktoś mi powie o tym, że wśród hetero również one występują, mimo to
                      przytoczyłam te argumenty, abyście zauważyli, że w świeci gejowskim skala tych
                      zjawisk jest chyba trochę większa.
                      Myślę że, wiąże się to w dużej mierze z nieuregulowaniem statusu prawnego i roli
                      społecznej Waszych związków. Gdyby na całym świecie zezwolono na śluby cywilne i
                      kościelne, prostytucja, rozwiązły tryb życia i narkomania byłyby zjawiskami
                      istniejącymi głownie wśród biseksualistów i seksoholików, a nie gejów.
                      Jeśli chcecie, aby ludzie lepiej Was postrzegali powinniście zdecydowanie odciąć
                      się od niektórych ruchów pedofilskich, które czasami się sytuują przy
                      organizacjach homoseksualistów.
                    • eryk2 Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 14.03.07, 23:24
                      > Co to znaczy, ze wielu gejow zachowuje sie obscenicznie? Caluja sie? Dotykaja
                      > sie? A czy pary hetero tez zachowuja sie obscenicznie czy tylko geje maja na
                      to
                      >
                      > monopol?

                      Zaczęła się wiosna i na ulice polskich miast wyległy heteroseksualne pary,
                      trzymające się za ręce, patrzące sobie głęboko w oczy, całujące się (na ławkach
                      w parkach, na przystankach tramwajowych, na środku ulicy). Czyż nie jest to
                      jawne propagowanie rozwiązłego stylu życia, wszak 99,9% tych osób nie ma ślubu
                      (nie tylko kościelnego, ale nawet magistrackiego)? I w dodatku jest to zachęta
                      do uprawiania seksu dopochwowego...

                      >Czy nagminne sprzedawanie sie jest bardziej niemoralne w wydaniu homo?

                      Od 1989 reklamy z panienkami (obecnie już wielkości 10 m x 10 m w niektórych
                      miastach) uprzedmiotawiają kobiety, czyniąc z nich li tylko obiekt seksualnego
                      pożądania. Te obsceniczne teksty o krótkim, wilgotnej, wulgarne niby-
                      półsłówka, "możesz ją mieć za 0,5 zł... twoją nową komórkę, oczywiście" - to
                      wszystko jest piękne, moralne i katolickie.

                      > Czy przechodzenie z lozka do lozka w celu zrobienia kariery jest niemoralne
                      > tylko kiedy dotyczy to gejow?

                      Wspomnienia dowolnej gwiazdy/gwiazdki show-buisinessu rozwiewają wszelkie
                      wątpliwości: tak jak heteroseksualistów jest więcej, tak więcej jest możliwości
                      przejścia przez łóżko dziewczyny niż chłopaka w tych zawodach. Polecam
                      zwłaszcza zwierzenia modelek, bynajmniej nie trykanych przez gejów...
                • zawisza60 Do obrazoburcy! 15.04.07, 17:15
                  Jestem pelna podziwu dla Twojej wytrwalosci w tej upierdliwej dyskusji z moon.
                  Miejmy nadzieje ze kobieta sie czegos wreszcie nauczyla. Miala w kazdym razie
                  chyba dobre checi, bo tez dlugo na tym forum wytrwala. Watkow gejowskich na
                  forum GW jest teraz zatrzesienie, az sie dziwie, ze mimo to ludzie powtarzaja
                  raz po raz te same androny, jak zacieta plyta. Czy nic nie czytaja, tylko sami
                  pisza, czy nie umieja czytac ze zrozumieniem?
                  Pozdrawiam!
              • obrazoburca Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 14.03.07, 03:36
                acha i nie rozśmieszaj mnie prosze twierdzeniem, ze w Europie istniała kiedykolwiek 'moralnośc'. No, chyba, ze moralnościa nazywasz prawo pierwszej nocy, procesy o czary (z wszystkimi konsekwencjami)...

                europejska moralnośc inne nosi imię...
                tylko kto z europejczyków jest w stanie je z siebie wyartykułować?
                • moon5 Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 14.03.07, 19:08
                  Tak, masz rację, w Europie w gruncie rzeczy nigdy nie było żadnej moralności,
                  ale może najwyższy czas ją zbudować, bo inaczej zafundują nam ją ci obleśni
                  obłudnicy, którzy kobietom każą owijać się od stóp do głów.

                  Nie wiem za bardzo, co to jest prawo pierwszej nocy.
                  • obrazoburca Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 18.03.07, 15:40
                    Ius primae noctis (z łaciny), prawo pierwszej nocy. Obyczaj polegający na spędzaniu nocy poślubnej z poddaną i deflorowaniu jej przez dziedzica, wodza szczepu, klanu itp. Powszechny w Europie do XVI w.
        • mark.parker Re: Lansowanie i moda na gejowski styl 06.04.07, 01:47
          kika113 napisała:

          > W starożytnej Grecji homoseksualizm był modny i stosunki z mlodymi chłopcami
          > popularne a nawet uważane za bardziej wartościowe niż z kobietami, taka moda
          > panowała. Parady z uczestnictwem 11 letnich dzieci jest propagowaniem wśród
          > dzieci homoseksualizmu.

          Jedyna parada zboczeńców z 11-letnimi dziećmi, jaką widziałem w Polsce, to była
          parada z baldachimami, jakąś taką czarną plamą w ramkach i pedofilami w
          sukienkach; niektórzy mieli bardzo ozdobne, wyszywane złotem, a jeden miał nawet
          na nogach złote ciżemki na obcasiku i fioletową czapeczkę na łbie.
    • lahdaan Czy homoseksualizm to zaburzenie psychiczne? 13.03.07, 17:19
      W ustach wielu "przeciwnikow propagandy homoseksualnej" homoseksualizm uznawany jest za zboczenie. Zboczenie to wg. SJP to odchylenie od normalnego stanu umyslowego - czyli choroba psychiczna, podobnie jak schizofrenia, depresja i in.

      Dlaczego zatem "przeciwnicy propagandy homoseksualnej", kontynuujac swoja argumentacje, nie domagaja sie zakazu akcji np. "Otworzcie drzwi", "Depresja i lek"? Czyzby brakowalo odwagi Nowi Spartanie?
      • wacek44 [...] 13.03.07, 17:24
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • lahdaan Re: Pederastia jest zboczeniem seksualnym 13.03.07, 17:38
          >Nie porównuj smieciu chorych osób z rzeczywistymi problemami z hałastrą >wyżywającą się na odbycie partnera.

          Czy homoseksualizm nie jest obecnie rzeczywistym problemem? Chyba jednak jest skoro owym "problemem" zajeto sie na poziomie ministerialnym, a i wokol niego toczy sie czesto debata polityczna.
          • xs550 glupota w rzadzie i na forum GW siegnela zenitu 13.03.07, 20:59
            Homoseksualizm jest problemem jedynie dla tych ktorzy sami sa gejami i boja sie
            do tego przyznac.
    • junkier Pelne poparcie dla likwidacji propagandy h-s w sfe 13.03.07, 17:21
      Pelne poparcie dla likwidacji propagandy h-s w sferze publicznej.
      • lahdaan Re: Pelne poparcie dla likwidacji propagandy h-s 13.03.07, 17:25
        Co rozumiesaz przez wyrazenie "propaganda h-s w sferze publicznej"?
        • junkier Re: Pelne poparcie dla likwidacji propagandy h-s 13.03.07, 17:43
          Jako zepchneicie sfery zachowan h-s do sfery calkowicie prywatnej i
          zastrzezonej wylacznie dla zainteresowanych osob pelnoletnich.
        • szlachcic Re: Pelne poparcie dla likwidacji propagandy h-s 13.03.07, 21:30
          lahdaan napisał:

          > Co rozumiesaz przez wyrazenie "propaganda h-s w sferze publicznej"?

          to znaczy stawianie homoseksualizmu na rowni z heteroseksualizmem!!!
          Nie moze byc tak ze ktos w szkole np mowi ze seks miedzy mezczyznami nie rozni
          sie niczym od hetero
          Trzeba jasno powiedziec 2 rzeczy
          homoseksualizm to dewiacja w sferze seksualnosci czlowieka
          i nie ma ona wplywu na inne sfery zycia
          Czlowieka tego nalezy szanowac ale sprzeciwiam sie temu aby mowic ze
          homoseksualizm to normalnosc
          normalnoscia w sferze seksualnej czlowieka jest pociag do plci przeciwnej
          dla wierzacych - bo tak mowi Kosciol
          dla ateistow - w celu przedluzenia gatunku
          Wielu ludzi myli tolerancje z normalnoscia i tu wydaje mi sie jest cala
          przyczyna dyskusji
          • obrazoburca Re: Pelne poparcie dla likwidacji propagandy h-s 13.03.07, 22:41
            Bredzisz.
            Pokaż mi 'cel przedłużenia gatunku' wśród osób stosujących środki antykoncepcyjne, domagajacych sie aborcji, czy zabawiających się np. sikaniem na partnerkę, albo korzystających z usług prostytutek - no bo chyba nie zechcesz mi wmawiac, ze klient płacący ku..e za usługe poszedł tam z zamiarem zmajstrowania jej dziecka.

            BTW słyszłes kiedys słowo "Miłośc'?
            Gdys kiedykolwiek o nim posłyszał, to może przyszłoby do pustego łba, ze nie każdy mysli instynktem przedłużenia gatunku - tak jak Ty.
            • szlachcic Re: Pelne poparcie dla likwidacji propagandy h-s 14.03.07, 18:47
              obrazoburca napisał:

              > Bredzisz.
              > Pokaż mi 'cel przedłużenia gatunku' wśród osób stosujących środki
              >antykoncepcyjne, domagajacych sie aborcji,

              ale masz zargumenty heheheh
              mylisz pojecia z
              - zabezpieczaniu sie przed niechciana ciaza dzis jutro w tym roku
              ale za 2 lata..... chce miec dziecko badz nie chce miec bo nie lubie dzieci
              a
              - spolkowaniem z osoba tej samej plci w ktorym to zwiazku o dzieciach myslec
              nie mozesz bo to nie mozliwe bilogicznie

              >czy zabawiających się np. sikaniem na partnerkę,

              uwazam to za dewiacje tak jak okaleczanie sie dla przyjemnosci. Ty zapewne
              uwazasz okaleczanie sie dla przyjemnosci za normalne bo okaleczajacy sie tego
              chce

              > albo korzystających z usług prostytutek

              zaspakajanie potrzeb seksualnych mezczyzny jest normalna potrzeba lecz malo
              moralna

              >no bo chyba nie zechcesz mi wmawiac,
              > ze klient płacący ku..e za usługe poszedł tam z zamiarem zmajstrowania jej dzi
              > ecka.

              nie poszedl tam zaspokoic swoje potrzeby seksualne dla mezczyzny normalne ze
              poszedl do kobiety - wystepuje tu tylko problem moralnosci i zdrowotnosci na
              wenere - zaden inny

              > BTW słyszłes kiedys słowo "Miłośc'?
              > Gdys kiedykolwiek o nim posłyszał, to może przyszłoby do pustego łba, ze nie
              >każdy mysli instynktem przedłużenia gatunku - tak jak Ty

              wiesz ja zwrotu przedluzenie gatunku uzylem z premedytacja aby zwiekszyc szanse
              wytlumaczenia takim prostym ludziom jak ty ze homoseksualizm nie jest normalny
              tylko i wylacznie z tego powodu
              -dla wierzacych sprawa jest prosta bo Kosciol wypowiada sie jasno
              -dla wierzacych ze czlowiek powstal z malpy przedluzanie gatunku jest
              normalnoscia
              Wybierz sobie 1 z tych 2 mozliwosci, innych nie ma

              zakladam ze jestes hetero, masz zone/przyjaciolke. Masz za co utrzymac rodzine,
              nie ma przeciwskazan zdrowotnych. Jezeli nie chcecie miec dziecka to jestescie
              chorzy


              • obrazoburca Re: Pelne poparcie dla likwidacji propagandy h-s 18.03.07, 15:52
                szlachcic napisał:

                > > albo korzystających z usług prostytutek
                >
                > zaspakajanie potrzeb seksualnych mezczyzny jest normalna potrzeba lecz malo
                > moralna

                no tak. NORMALNA czyli chwalebna.
                a zaspokajanie potrzeb mężczyzny homoseksualnego nie jest 'normalne'. a dlaczego?
                - bo tak!

                > >no bo chyba nie zechcesz mi wmawiac,
                > > ze klient płacący ku..e za usługe poszedł tam z zamiarem zmajstrowania je
                > j dzi
                > > ecka.
                >
                > nie poszedl tam zaspokoic swoje potrzeby seksualne dla mezczyzny normalne ze
                > poszedl do kobiety - wystepuje tu tylko problem moralnosci i zdrowotnosci na
                > wenere - zaden inny

                ależ chrzanisz.
                zaspokojenie potrzeb seksualnych heteroseksualnego mężczyzny ze swiadomościa i w celu nie przedłużenia gatunku jest patologia, wynaturzeniem i 'zbrodnia przeciw naturze', bo służy jedynie zaspokojeniu popędu, i jest SWIADOMYM i ZAPLANOWANYM występkiem przeciw naturalnym procesom biologicznym.
                Jeśli robia to osoby homoseksualne, czy bezpłodne, to możemy mówic jedynie o niemożliwości biologicznego zrealizowania instynktu przedłużenia gatunku.
                Aczkowliek w większości powoduje tymi ludźmi uczucie, a nie zwykła chuc.

                > > BTW słyszłes kiedys słowo "Miłośc'?
                > > Gdys kiedykolwiek o nim posłyszał, to może przyszłoby do pustego łba, ze
                > nie
                > >każdy mysli instynktem przedłużenia gatunku - tak jak Ty
                >
                > wiesz ja zwrotu przedluzenie gatunku uzylem z premedytacja aby zwiekszyc szanse
                >
                > wytlumaczenia takim prostym ludziom jak ty ze homoseksualizm nie jest normalny
                > tylko i wylacznie z tego powodu
                > -dla wierzacych sprawa jest prosta bo Kosciol wypowiada sie jasno
                > -dla wierzacych ze czlowiek powstal z malpy przedluzanie gatunku jest
                > normalnoscia
                > Wybierz sobie 1 z tych 2 mozliwosci, innych nie ma

                skoro innych nie ma, to znaczy, że albo jestes dewotką bezmózga, za którą mysli klecha, albo zwierzęciem, dla którego znaczenie ma tylko ilość zapłodnionych samic.

                W żadnym z tych dwu przypadków nie można mówic o Milości. Bo dla Ciebie to tylko puste słowo, w które uwierzyłes bo:
                Powiedział Ci to ksiądz, albo
                nazwałeś nim instynkt przedłuzenia gatunku.

                wybierz sobie jedną z tych dwu możliwości, innych nie ma.

                > zakladam ze jestes hetero, masz zone/przyjaciolke. Masz za co utrzymac rodzine,
                >
                > nie ma przeciwskazan zdrowotnych. Jezeli nie chcecie miec dziecka to jestescie
                > chorzy

                tak jest panie dokorze. Co nam pan zapisze?
                Lewatywę?
          • mark.parker Re: Pelne poparcie dla likwidacji propagandy h-s 06.04.07, 01:57
            szlachcic napisał:

            > lahdaan napisał:
            >
            > > Co rozumiesaz przez wyrazenie "propaganda h-s w sferze publicznej"?
            >
            > to znaczy stawianie homoseksualizmu na rowni z heteroseksualizmem!!!
            > Nie moze byc tak ze ktos w szkole np mowi ze seks miedzy mezczyznami nie rozni
            > sie niczym od hetero
            > Trzeba jasno powiedziec 2 rzeczy
            > homoseksualizm to dewiacja w sferze seksualnosci czlowieka
            > i nie ma ona wplywu na inne sfery zycia
            > Czlowieka tego nalezy szanowac ale sprzeciwiam sie temu aby mowic ze
            > homoseksualizm to normalnosc
            > normalnoscia w sferze seksualnej czlowieka jest pociag do plci przeciwnej
            > dla wierzacych - bo tak mowi Kosciol
            > dla ateistow - w celu przedluzenia gatunku
            > Wielu ludzi myli tolerancje z normalnoscia i tu wydaje mi sie jest cala
            > przyczyna dyskusji

            Ach, jakiś ty "mundry", parobku.
      • aw34 Re: Pelne poparcie dla likwidacji propagandy h-s 13.03.07, 17:53
        Przecież dajecie się wpuszczać w maliny. Giertych wami manipuluje jak chce. Co
        to za problem homoseksualiści w polskiej szkole. Jaka jest skala zjawiska.
        Sztucznie wmawia się ludziom, że oto dzielny minister walczy z demoralizacją
        uczniów w szkole do której masowo zaprasza się homoseksualistów aby propagowali
        swoje "zboczenie". Chwyty pod publiczkę głęboko przemyślane,. Naród nie znosi
        homo to rzucimy im coś na żer i zbierzemy punkty. I nikt z nauczycieli głośno
        nie zaprotestuje bo zostali już mocno zastraszeni.A prawdziwe problemy oświaty
        leżą odłogiem bo przecież giertychowi nie o uczniów tak naprawdę chodzi.
        • sjoz Re: Pelne poparcie dla likwidacji propagandy h-s 13.03.07, 22:52
          Dokladnie tak jest jak napisales. Oj ciemne te polskie spoleczenstwo!
    • rojczer Zboczony Orzechowski 13.03.07, 19:11
      Karze ograniczenia wolności lub grzywny powinna podlegac też "Gazeta..." za propagowanie kretyńskich pomysłów zboczonych facetów pokroju Giertycha i jego kolesia Orzechowskiego.
      • emax4 Re: Zboczony Orzechowski 13.03.07, 20:54
        Facet czuje obrzydzenie... Ja też do niego. Szukając na gwałt elektoratu, LPR
        odwołuje się do najniższych instynktów. Głos zabierają starzy faceci typu
        Orzechowski. Maja skrajnie radykalne poglądy zarówno na sferę seksualności
        człowieka, jak i szkołę. Całe szczęście, że takie typy nie mogą zajść w ciążę,
        zwłaszcza, że ich ociężałość umysłowa nie daje absolutnie żadnych gwarancji, że
        byliby dobrymi matkami. Zresztą cała LPR to ekstrema absurdalnych pomysłów.
    • zoomca A kiedy Giertych i Orzechowski beda ukarani 13.03.07, 20:42
      za szerzenie nienawisci i nietolerancji? Kiedy jakis parlamentarzysta zglosi
      taka uwage?
      • xs550 Re: A kiedy Giertych i Orzechowski beda ukarani 13.03.07, 21:04
        Wpuszczajac tych cwiercinteligentow do MEN, kolega Kaczynski poswiecil
        przyszlosc naszych dzieci dla partyjnego interesu (czyt: koalicji). Warto tez o
        tym pamietac.
        • xs550 poprawka 13.03.07, 21:18
          Zeby nie bylo niedomowien: nie chcialem nikogo obrazic i tym samym wskrzesic wojny na tym forum. Slowo "cwiercinteligenci" ktorego uzylem odnosilo sie raczej do ogolnego trendu nietolerancji w MEN. Samego Giertycha i Orzechowskiego nie znam wiec nie wiem jacy sa. Nie sprawiaja najlepszego wrazenia bo maja bardzo zasciankowe poglady ale niemniej cofam slowo "cwiercinteligenci". Po prostu zdenerwowalem sie, ze ktos znowu majstruje aby ograniczyc wolnosc i tolerancje w RP. Jezeli ktos sie poruszyl tym co napisalem to serdecznie przepraszam.
    • xs550 prosta psychologia 13.03.07, 20:56
      Kolega Giertych i Kaczynski maja jakas niezdrowa obsesje na punkcie gejow. Cos
      o nich w ogole nie moga przestac mowic. Moze warto by bylo aby sprawdzili swoja
      wlasna orientacje bo cos mi sie zdaje, ze sie sami oszukuja w tym wzgledzie...
      Jest faktem natury, ze najwieksze homofoby sa ukrytymi homoseksualistami.
    • zdenkazero promocja! 13.03.07, 21:29
      No słusznie, słusznie, bo ci geje i lesbijki nic tylko chodzą po szkołach i
      promują: "Promocja homoseksualizmu! Zostań gejem/lesbijką jeszcze dziś!" A, i
      "inne zboczenia" też pewnie promują: "Spróbuj z kozą!" na przykład. Taaa, też
      bym tego zakazał.
      • mark.parker Re: promocja! 06.04.07, 01:56
        zdenkazero napisała:

        > No słusznie, słusznie, bo ci geje i lesbijki nic tylko chodzą po szkołach i
        > promują: "Promocja homoseksualizmu! Zostań gejem/lesbijką jeszcze dziś!" A, i
        > "inne zboczenia" też pewnie promują: "Spróbuj z kozą!" na przykład. Taaa, też
        > bym tego zakazał.

        Eeeeee, jakby krzyczeli "Spróbuj z kaczką" "Spróbuj z wałachem" i "Spróbuj z
        własną mamusią na kocią łapę" to by im chyba sam orzechowski wybaczył.
    • vomitorium1 Premier: Promowanie "gejowskiego stylu życia" - pr 13.03.07, 22:40
      ale
      ten się
      na tym zna
      • gregor_o7 Re: Premier: Promowanie "gejowskiego stylu życia" 13.03.07, 23:35
        Moim zdaniem nie powinno sie tego tematu poruszać ( na forum publicznym). Bo
        nieustanne wałkowanie tego typu tematów w prasie i innych mediach tylko wzbudza
        niepotrzebne emocje. Mnie osobiście te kwestie napawają wstrętem . Niech sobie
        żyją ( z daleka ode mnie) ale niech się z tym nie obnoszą. Myślę że tak by było
        najlepiej. A najbardziej mnie wkurza jak tego typu tendencje ujawniają się
        wśród kleru - to są już jaja mówiąc krótko.
    • pompompom Wybór 14.03.07, 19:18
      Zapytajmy obywateli czy wolą mieć za sąsiada parę homoseksualistów, ale za to
      cichych, spokojnych, grzecznych i kulturalnych, nie wadzących nikomu. Czy
      łysego osiłka dresiarza, który od rana do wieczora puszcza dudniącą muzykę na
      cały regulator, sprowadza kumpli, co to i ukraść potrafią, albo przyłożyć komuś
      w mordę, a jak się im nudzi to pomazać ściany i wybić szybę w drzwiach, bo
      zapomniało się kluczy do klatki. Ale za to jest hetero i na swoją laskę foczkę
      mówi "moja dupa". Tak czule, nieprawdaż
      Ciekawe kogo wybiorą.
      • szlachcic Re: Wybór 14.03.07, 20:55
        pompompom napisała:

        > Zapytajmy obywateli czy wolą mieć za sąsiada parę homoseksualistów,
        >Czy łysego osiłka dresiarza

        pomyliles tematy
        tematem jest zakaz propagowania homoseksualizmu
        ja sie z takim zakazem zgadzam i go popieram, bo uwazam ze homoseksualizm to
        dewiacja a dewiacji chorob zboczen itp nie mozna popierac
        Brak poparcia nie znaczy ze nie mozna byc tolerancyjnym wobec nich. wrecz
        przeciwnie nalezy ich traktowac z godnoscia
        a odpowiadajac na twoje pytanie to wolalbym za sasiadow miec homoseksualistow
        ale jak mowilem, nie rozumiesz tematu
        • pompompom Re: Wybór 15.03.07, 14:08
          Po pierwsze homoseksualizm nie jest dewiacją i chorobą, to już ustalono. Możemy
          się z tym zgadzać lub nie. Osobiście homoseksualistów nie lubię, z czysto
          egoistycznych pobudek: nie chcę, by jakiś chłop odbierał mi chłopa, bo i tak
          jest ich mniej niż nas kobiet. To znacznie zmniejsza możliwość wyboru.
          A jeśli już zakazujemy dewiacji, to zakażmy wszystkich poczynań mających
          znamiona dewiacji. Teraz wygląda to na polowanie na czarownice.
    • renament Promocja (?????????) 19.03.07, 04:29
      Niech mi ktoś wytłumaczy, bo ja nie pojmuję...
      Jak można promować homoseksualizm?

      Ręka do góry ci mężczyźni, którzy po obejrzeniu parady równości albo obejrzeniu
      gejowskiego zdjęcia nabierają chęci do seksu analnego z kolegą z pracy?

      I rękę niech podniosę te panie, które mają podobne reakcje wobec swoich
      koleżanek na widok gejowskiej broszury albo Biedronia w telewizji?

      Jako zatwardziałego heteryka nic mnie nigdy nie skłoni do związków seksualnych z
      własną płcią.
      Chociaż parady równości popieram, a homoseksualiści nieszczególnie mnie grzeją i
      nieszczególnie chłodzą.

      Na jakich badaniach opiera się premier twierdząc, ze na skutek obecności tematu
      homoseksualizmu w debacie publicznej, zwiększają się szeregi gejów i lesbijek?
      Bo ja je z przyjemnością poznam.

      Chyba że szanowny pan premier opiera sie an opiniach lub niusach kolegów z
      klubu... No i fakt, na tej podstawie faktycznie można bhdować ustawy, pies
      drapał ekspertyzy i opinie naukowców...
      • obrazoburca Re: Promocja (?????????) 19.03.07, 05:00
        no i jeszcze jedna, badzo ważna kwestia:
        Czy ta zwiekszająca się liczba gejów i lesbijek to osoby 'nawrócone', czy tez takie, które w koncu przestaly sie bac przyznac do swojej seksualnosci i w koncu zaczęły o tym mówic?
        • neptus Re: Promocja (?????????) 19.03.07, 05:40
          To proste - jesli nie zaprzeczysz istnieniu homoseksualizmu, to dzieci moga
          zauważyć, ze panowie noszący sukienki sa transwestytami, a skoro wolą przebywac
          w w wyłącznie meskim towarzystwie, to widocznie ono im odpowiada ponad miarę.
          Żadne tuszowanie tego, co oni robia z podwładnymi i ministrantami juz sie wtedy
          nie uda.
    • leonard3 [...] 31.03.07, 17:49
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka