Dodaj do ulubionych

Iran tropi amerykańskich szpiegów

30.05.07, 10:45
""Afera szpiegowska" powinna być otrzeźwieniem dla wszystkich, którzy liczyli,
że poniedziałkowe spotkanie ambasadorów USA i Iranu w Bagdadzie jest
zapowiedzią odwilży. W Bagdadzie rozmawiano jedynie o sytuacji w Iraku, a
zasadnicze stanowiska obu krajów pozostają niezmienne - szyiccy duchowni
uważają USA za Wielkiego Szatana, a w Waszyngtonie wciąż rządzi prezydent
George Bush, ten sam, który pięć lat temu zaliczył Iran do "osi zła" razem z
Irakiem Saddama i komunistyczną Koreą Północną."


Iran juz mial okazje wspolpracowac z usa w napasci na Afganistan, probowal tez
na rozmiate inne sposoby pokazywac chec do wspolpracy. Jakos specjalnie nie
zostalo to nigdy docenione, czemu teraz mialoby byc inaczej:


"Over the past years, the U.S. has been paving the way for an attack against
Iran. In 2002, President Bush categorized Iran as part of the "axis of evil".
The following year, he said the U.S. "would not tolerate" an Iranian nuclear
weapon. The Bush administration continues to issue such warnings against
Tehran, but the circumstances surrounding these two threats are exceptional.
Iran had actively helped Washington in its fight against the Taliban when U.S.
forces invaded Afghanistan in late 2001. Two years later, Iranian officials
met Zalmay Khalilzad, Bush's special envoy to Afghanistan at the time, in
Geneva and proposed opening talks on weapons of mass destruction, terrorism
and security, as well as economic cooperation. Tehran also expressed its
readiness to back the Arab peace initiative, originally launched in 2002, and
help transform Lebanon’s Hezbollah into a political party. Also in 2003, Iran
became one of the few countries to sign the additional protocol to the
non-proliferation treaty, which boosts the International Atomic Energy
Agency's supervisory powers.

But Washington turned a blind eye to all these overtures since its only goal
is toppling the Iranian government. To pave the way for military intervention,
the U.S. constantly uses Iran’s alleged “nuclear threat"."


Washington’s secret war against Tehran:
www.aljazeera.com/cgi-bin/review/article_full_story.asp?service_ID=13849
Obserwuj wątek
    • darthmaciek co tak skwierczy w tej niedalekiej przyszlosci? 30.05.07, 13:48
      to ajatollach smazący sie w napalmie.
      • anty_krzak Re: co tak skwierczy w tej niedalekiej przyszlosc 30.05.07, 14:36
        bo amerykanie maja super-zaawansowane technologicznie bomby z ukladami naprowadzajacymi 'na ajatollahow'. i jak taki ajatollah sobie siedzi w meczecie, albo jedzie ulica, to bomba trafia mu w potylice, nie zabijajac nikogo oprocz niego. wlaczajac w to swieckich przechodniow czy pokojowo nastawionych bahaistow, ktorzy akurat znalezli sie w poblizu. a kiedy od jednego niedoskonalego amerykanskiego pociku, czy w skutek niedoskonalej amerykanskiej decyzji zginie choc jeden swiecki i anty-rezimowy iranczyk, sprawiedliwosc dziejowa i prawo naturalne wymaga, aby w ktoryms z amerykanskich miast wesolo zaskwierczeli przypadkowi przechodnie, ktorzy rownie przypadkowo znalezli sie w poblizu siedziby jakiejs agencji rzadowej czy ciezarkowki wojskowej. bo w koncu ajatollahowie to zasluga amerykanow.
        • darthmaciek plamy na sloncu i rak macicy to tez wina USA 30.05.07, 15:41
          wszyscy to wiedza. A Kopernik przeciez tez byla kobieta. Zas bardziej serio -
          ajatollahowie od poczatku rewolucji iranskiej nienawidzili USA jak morowej
          zarazy. Jedyna sila jakiej nienawidzili bardziej niz USA byly iranskie sily
          umiarkowane, jak post-mossadeghowska opozycja wobec szaha. Gdy upadek szaha
          stal sie juz wysoce prawdopodobny, Carter zaczal organizowac wyjaz Pahlaviego i
          przejecie wladzy przez rzad przejsciowy Szapura Bahtiara, dawnego
          wspolpracownika Mossadegha i wieznia politycznego w czasach szaha. Chomeini
          nigdy Amerykanom tej proby wprowadzenia demokracji w Iranie nie wybaczyl - zas
          samego Bahtiara najpierw wypedzil z kraju, potem zas kazal zamordowac. I nawet
          jesli pierwsze zamachy sie nie powiodly i sam Chomeini juz tego nie doczekal,
          to jednak Vevak (iranskie KGB, godny spadkobierca Savaku) w koncu wykonal wole
          swego pana i Bahtiar zostal zabity. Podobnie jak wielu innych zyjacych na
          uchodzstwie iranskich demokratow. Ale oczywiscie, to wszystko wina USA....
          • darthmaciek pytanie mam - jak Bush odejdzie, zmienisz nick? 30.05.07, 15:42
            na anty-barak, anty-hillary lub anty-rudi? (bo Mc Cain chyba jednak nie ma
            szans)
          • anty_krzak Re: plamy na sloncu i rak macicy to tez wina USA 30.05.07, 16:41
            jak wszyscy, to wszyscy. akurat ogolnoswiatowa tendencja jest taka, ze coraz wiecej ludzi nienawidzi lub nie lubi usa, a nie je podziwia i szanuje. tym lepiej (a czasem nawet tym gorzej) dla takich jak ja, ktorzy jednak interpretuja historie inaczej niz tacy jak ty, i usa uwazaja za czynnik sprawczy bardzo wielu negatywnych zdarzen z blizszej i dalszej przeszlosci - miedzy innymi wlasnie dojscie do wladzy teokratycznego rezimu w iranie.
            cala reszta twojego postu jest tym, czym jest - 'ajatollahowie od poczatku rewolucji', 'post-mossadeqowska opozycja', 'upadek szacha', 'carter zaczal organizowac'. co carter zaczal organizowac? przejecie wladzy w niepodleglym kraju przez ludzi, ktorych ON do tego wyznaczyl? co to za kpina? nie wiem czym mam sie smiac czy zaplakac. na poparcie jakiej tezy napisales ten fragment? 'za' usa, czy 'przeciw'?
            a ze ajatollahowie kazali mordowac? oczywiscie, ze tak. przeciez to prymitywne zwierzeta. ale nigdy nie bedzie wiadomo, czy doszliby do wladzy, gdyby amerykansko-brytyjskie zbrodnicze dzialania w postaci obalenia demokratycznego rzadu. bezposrednia przyczyna dojscia do wladzy ajatollahow nie bylo obalenie mossadeka, ceny benzyny, plamy na sloncu, czy rak macicy u jakiejs kobiety, ale to, ze iranskie spoleczenstwo nienawidzilo rezimu szacha, ktory stosowal masowe tortury i morderstwa. a czy usa poniosly kiedykolwiek konsekwencje proporcjonalne do wyrzadzonych szkod? nigdy. za to konsekwencje dzialan amerykanskich przestepcow ponosi do dzisiaj caly swiat. a osobiscie nie pasuje mi sytuacja, kiedy wladze nad swiatem ma jeden kraj, ktory nie ponosi konsekwencji swoich dzialan.
            a co do nicka to nie wiem, moze tak, moze nie. nie tylko ode mnie to zalezy, wiesz - mocodawcy.
            • darthmaciek przeczytaj moj post jeszcze raz i pomysl 30.05.07, 17:04
              to nic nie kosztuje i nie boli. Carter doszedl do wladzy w 1976 roku i
              odziedziczyl amerykanska polityke zagraniczna w stanie kompletnej ruiny, na
              skutek wojny wietnamskiej i wewnetrznego kryzysu w USA, wywolanego m.in. afera
              Watergate. Carter byl czlowiekiem slabszym niz jego nastepca i mial solidne
              skrzywienie lewicowe, ale jedno nalezy mu przyznac: zrozumial, ze w latach 70-
              tych XX wieku USA nie moga juz prowadzic takiej polityki, jaka prowadzily w
              latach 50-tych i 60-tych. I z polityka swoich poprzednikow w znacznym stopniu
              zerwal, zas tam gdzie mial ku temu sposobnosc, staral sie naprawic szkody.
              Najlepszym przykladem jest jego uklad z prezydentem Torrijosem w sprawie Kanalu
              Panamskiego. Doktryna Cartera (kontynuowana skrupulatnie przez jego wielkiego
              nastepce) zakladala, ze najlepszym srodkiem zapobiegawczym przeciw zwyciestwom
              komunistow w krajach Trzeciego Swiata sa rzady demokratyczne, a nie zamordyzm.
              I wlasnie na mocy tego zalozenia do konca lat 80-tych caly kontynent
              amerykanski (poza Kuba) powrocil do demokracji, podobnie jak wiele innych
              fragmentow amerykanskiej strefy wplywow (Filipiny, Korea Pld, Tajlandia, nawet
              Tajwan). Takze w Iranie, gdy wybuchla rewolucja, Waszyngton dosc szybko
              pogodzil sie z tym, ze jego zaufany sojusznik szach musi odejsc - ale Carter
              uznal takze, ze w niczyim interesie (a juz zwlaszcza nie samych Iranczykow) nie
              lezy triumf sil skrajnych, ktorych bylo pod dostatkiem: Chomeini, ale takze
              Mudzahedini Ludowi Radzawiego i - co dla Waszyngtonu w czasie zimnej wojny bylo
              najwazniejsze - komunistyczna partia Tudeh. Dlatego ambasada amerykanska
              powaznie zaangazowala sie w organizacje wladzy przejsciowej, robiac wszystko,
              aby na jej czele staneli ludzie umiarkowani, w tym zwlaszcza dawni
              wspolpracownicy Mossadegha. Niestety to sie nie udalo, ale nie widze, dlaczego
              wysilki te mialyby zaslugiwac na potepienie. W koncu skoro potepiasz USA (i Wlk
              Brytanie, nie zapominajmy o niej) za spieprzenie sprawy w Iranie w 1953 roku,
              nie powinno to byc powodem do potepiania tych samych krajow za probe naprawy
              sytuacji w 1978-79 roku.
              W swojej niecheci do USA zapominasz takze, ze USA AD 1953, USA AD 1978 i USA AD
              2007 to sa trzy rozne kraje. Inaczej Amerykanie dzialali w czasie pierwszego
              etapu zimnej wojny (do konca wojny wietnamskiej), inaczej w jej drugim etapie i
              jeszcze inaczej w czasach dzisiejszych.
              Na koniec jeszcze raz powtorze to co wiele razy pisalem na tym forum - strzez
              sie o co prosisz, bo jeszcze Cie wysluchaja. Zycze Ci abys dozyla i 120 lat w
              dobrym zdrowiu i zycze Ci, abys nigdy nie zobaczyla swiata, w ktorym to nie USA
              sa sila dominujaca. Bo nie tylko Waszyngton ma bilans calkiem pozytywny, ale
              wszelkie alternatywy sa znacznie gorsze.
              • anty_krzak Re: przeczytaj moj post jeszcze raz i pomysl 30.05.07, 17:41
                to najwyrazniej tobie sprawia to bol. na poczatek usun z listy lektur dziela wybitnego cepa, pana kissingera i pilnych uczniow, bo ci nie sluza - moze nie usun, ale zastanawiaj sie dluzej co czytasz. a z jego wybitnej tworczosci niech dobitnie zapadnie ci w pamieci jeden z fragmentow jego wspanialego dziela pt. 'dyplomacja' - ten w jednym z koncowych rozdzialow, zawierajacy w kilku zdaniach cala istote polityki twoich ukochanych stanow zjednoczonych wobec kontynentu 'europa'.
                'carter doszedl do wladzy' - jesli szczerze wierzysz, ze w usa wladze nad kluczowymi aspektami bezpieczenstwa ma prezydent, ktorego kadencja moze trwac 4, a maksymalnie 8 lat, i za kazdym razem jak zmienia sie ten wlasnie prezydent, cala polityka bezpieczenstwa stanow zjednoczonych ameryki polnocnej obiera taki kurs, jakiego zyczy sobie ow prezydent, to sie mylisz, nie masz kontaktu z rzeczywistoscia, nigdy nie miales blizszego kontaktu z aparatem biurokratycznym amerykanskiego 'rdzenia bezpieczenstwa' i zwyczajnie majaczysz - tak nie jest, a moc prezydenta w tej dziedzinie jest mocno, mocno ograniczona. i dlatego jesli uwazasz rowniez ze pan carter nagle 'zrozumial' ze trzeba prowadzic taka, a nie inna polityke, to nie mamy o czym rozmawiac.

                a czy usa 'moga' czy 'nie moga' prowadzic jakiejs polityki, to decyduje kto? wyjdz na ulice, podejdz do przechodnia, daj mu w morde, wyrwij mu telefon i rozbij o ziemie. bedzie do ciebie przyjaznie nastawiony? nie. jesli bedzie uwazal, ze ma szanse w starciu, da ci w morde. iranczycy takiej mozliwosci w danym momencie nie mieli. a teraz do ciebie stojacego przy przechodniu podchodzi chinczyk i oferuje mu swoj telefon - 'designed, and proudly manufatcured in china'. o kurcze, zamiast amerykanskiej motoroli bedzie facet teraz uzywal chinskiego czingciangciong, niedobrze - dajesz mu w morde, wyjmujesz swoja motorole i wciskasz mu ja sila, zamiast chinskiego produktu. ile czasu tak mozesz stac zanim ktos da tobie w morde?
                usa to organizacja przestepcza, ktora owszem, odegrala w historii bezprecedensowa, ogromnie pozytywna role. nazizm, japonski nacjonalizm, komunizm - doskonala robota, absolutnie bezkonkurencyjna. nie robili tego 'dla zasady', chociaz ty w to wierzysz - robili to, bo bylo to w ich interesie. i takze w ich interesie bylo mordowanie setek tysiecy ludzi i wspieranie krwawych rzadow na calym swiecie, np w iranie. i najwyzszy czas, zeby ktos im dal w morde. bo oprocz tego, ze dominujaca pozycja usa jest gwarantem pewnych elementow porzadku swiatowego, to jest przede wszystki gwarantem jednego, podstawowego czynnika obecnego systemu organizacji swiata - ze 'racje' ma nie ten, kto ma racje, ale ten, kto jest silniejszy. i kazda sekunda umacniania takiego stanu rzeczy prowadzi cala cywilizacje do katastrofy.
                przyklad z kanalem to kompletne dno - 'usa laskawie pozwolily dzikiemu brudasowi wziac pod ograniczony zarzad jego wlasne terytorium, dziekujemy ci usa, bijemy ci poklony' - dlaczego tak nie napisales?
                i na takiej wlasnie zasadzie jak 'sytuacja ze strzalem w morde' potepiam zarowno obalenie mossadegha, jak i pozniejsza probe ratowania sytuacji przez usa, przy pomocy shapura.
                czlowieku wez przyeczytaj co ty napisales: 'nie moga prowadzic takiej polityki', 'doktryna cartera', 'srodkiem zapobiegawczym', 'waszyngton dosc szybko sie pogodzil' - o dziekujemy ci waszyngtonie, zes sie tak szybko pogodzil, bo co by to bylo, gdyby ci, o wspanialy waszyngtonie, zajelo to troche wiecej czasu.
                i nie musisz wiecej razy powtarzac tego jakze tepego fragmentu o 120 latach - juz ci bylo tlumaczone, ze wole dozyc krotszego wieku, kiedy usa beda mialy taka pozycje na swiecie, na jaka sobie uczciwie zapracowaly - a ta daleka jest od obecnej. a 'wszelkie alternatywy' bynajmniej nie sa gorsze.
                • darthmaciek chwilowo tylko o Panamie 30.05.07, 17:51
                  gwoli scislosci to Panama zawdziecza swoje istnienie USA - gdyby nie one,
                  bylaby wciaz czescia Kolumbii. Carter nie musial oddawac strefy Kanalu - nikt
                  by go do tego nie zmusil, a w samych USA byla przeciw temu silna opozycja. Ale
                  uznal, ze ten ruch, poprzez swoje znaczenie moralne, zrobi z czasem wiecej dla
                  USA niz dalsza kontrola kanalu. I jak sie okazalo mial racje.
                  To co wypisujesz o mieszkancach Panamy, ktorych skadinad Amerykanie uwolnili od
                  dyktatury w 1989 roku placac za to cene takze we krwi wlasnych zolnierzy,
                  swiadczy tylko o Twojej zlosci wobec USA - w niczym nie odzwierciedla
                  postrzegania tego kraju przez Waszyngton.
                  • anty_krzak Re: chwilowo tylko o Panamie 30.05.07, 18:40
                    "gwoli scislosci to Panama zawdziecza swoje istnienie USA" - no powaznie?
                    'carter nie musial oddawac strefy kanalu' - haha, no ciekawe. chcialby zobaczyc jak w 1990 roku prezydent stanow zjednoczonych odmawia przekazania kanalu. nie mowiaz juz o okresie od 1990- do dzisiaj. to tak samo bystre stwierdzenie, jak powiedziec, ze 'syria nie musiala wycofywac sie z libanu', 'rosja dalej moze utrzymywac przy wladzy kuczme, shevardnadze i akayeva', czy 'w serbii dalej moze rzadzic slobo' - pewne rzeczy nie sa mozliwe w dzisiejszych czasach, i nie byloby mozliwe utrzymanie kanalu przez usa - bez wzgledu na to co myslal carter, czy co ty myslisz. 'znaczenie moralne' - piszes zpowaznie, czy sie nabijasz?
                    co do dalszej czesci o panamie to szczerze mowie, ze nie wiem, czy robisz sobie zarty, czy piszesz powaznie. bo jesli masz jakakolwiek wiedze o panamie, to wiesz o zwyciestwie ariasa, misji schultza, kim byl noriega, a takze elliot abrams , czy edwin meese, wiesz o programie sankcji amerykanskich, 'pomocy' w nikaragui, sandinistach. naprawde trudno jest mi zrozumiec jak jakiekolwiek ze znaczacych dzialan usa wobec panamy w ciagu ostanich kilkudziesieciu lat moze byc przedstawiane jako dowod cnoty usa, a nie zbrodniczego charakteru tego panstwa.
                    • darthmaciek sprawdz w encyklopedii 31.05.07, 16:04
                      Panama jest tworem USA - zostala oderwana od Kolumbii aby USA mogly kontrolowac
                      Kanal. USA nie musialy oddawac Kanalu - kto by je do tego zmusil? Walka Reagana
                      ze zbrodniczym rezymem sandinistow jest jednym z powodow, dla ktorych tak
                      bardzo popieram dzialania USA na swiecie. Noriega byl dlugo amerykanskim
                      poplecznikiem, zanim zaczal byc zbyt chciwy i zaangazowal sie w zwiazki z
                      kartelami narkotykowaymi - wtedy Waszyngton go obalil. Przywracajac przy tej
                      okazji demokracje w Panamie. Naprawde trudno mi uwierzyc, jak mozna NIE
                      popierac obalenia tego czlowieka. Nawet jesli kiedys byl czlowiekiem
                      Waszyngtonu. "Il n'est jamais trop tard pour bien faire" (Nigdy nie jest za
                      pozno, zeby zrobic cos dobrego) jak mowia Francuzi.
                      • anty_krzak Re: sprawdz w encyklopedii 31.05.07, 17:11
                        chyba znam historie panamy i rejonu troche lepiej od ciebie, i czesciowo na wlasnej skorze, to jest jednym z powodow dla ktorych tak bardzo sceptycznie podchodze do kazdego bez wyjatku dzialania usa gdziekolwiek na swiecie - nawet jesli glosci otwarcie dobre intencje i na pierwszy rzut oka wydaje sie, ze takie wlasnie sa.
                        'kto by je do tego zmusil' - moze blokada? moze bojkot? moze 'kanalowa rewolucja'? nie wiem. wiem, ze wraz z uplywem czasu i wzrostem nastrojow anty-amerykanskich w ameryce lacinskiej utrzymanie kanalu nie byloby mozliwe - bo absolutnie zaden, co podkresle - zaden amerykanski prezydent czy znaczacy polityk nie odwazylby sie wystapic w telewizji i powiedziec 'czesc latynoskie brudaski, wiem, ze to wasza ziemia i nie mamy do niej zadnych praw, ale pocalujcie nas w tylek, bo w naszym interesie lezy jej zatrzymanie i nie dostaniecie ani piedzi' - bo to by bylo samobojstwo - w przenosni a moze i doslownie. wyobraz sobie historie alternatywna - chavez u wladzy i strefa kanalu jako terytorium amerykanskie.
                        noriega byl powiazany z kartelami narkotykowymi co najmniej od wczesnych lat 79-tych, i wtedy to amerykanom nie bardzo przeszkaszalo - twoja teza, ze waszyngton go obalil 'bo sie zrobil chciwy i zwiazal sie z kartelami' wola o pomste do nieba. nie wymagam zebys czytal jakies tomy, ale chociaz nie kompromituj sie i zobacz jak w odniesieniu do noriegi postepowal prokurator generalny meese, czy jakie byly losy dzialan senatu amerykanskiego wobec noriegi, i jaka role odegral w nich departament stanu. zakaldam, ze o tym nie wiesz, bo inaczej takiej bzdury bys nie napisal. nie wiem, gdzie byles przez ostatnie 10 lat, ale raczej gdzies gleboko w dziurze, bo co jak co, ale akurat kwestia panamy zostala tak dokladnie zbadana i omowiona, zreszta glownie przez polnocno-amerykanskie kregi akademickie, zes takie twierdzenie np. na uniwersytecie hopkinsa wywolaloby usmiech politowania. dla mnie z kolei jest to ostateczny dowod na to, ze nie masz absolutnie zadnego pojecia o polityce zagranicznej usa, i prawdopodobnie rzeczywiscie rozpatrujesz ja w kategoriach 'moralnych' - dobry vs. zly.
                        za polityke wobec ameryki srodkowej szereg prominentnych politykow amerykanskich winno zawisiec na szafocie. nie ma zadnego 'ale', 'bo komunisci', 'zagrozenie', 'strefa wplywow' - amerykanska strefa wplywow konczy sie na grnicach usa, tak jak strefa wplywow kazdego innego panstwa konczy sie na jego granicach - to jest podstawowy filar, na ktorym bedzie budowany nowy obraz relacji miedzpanstwowych. i do poki za setki tysiecy zamordowanych ludzi w 'amerykanskiej strefie wplywow' [ap - jaka jestes gotow podac liczbe zabitych w trakcie amerykanskiej inwazji na paname?] usa nie poniesie odpowiedzialnosci, bedzie przeze mnie traktowane jak organizacja terrorystyczna, a nie panstwo prawa. i wyobraz sobie, ze takich jak ja jest sporo, i w miare naszych skromnych mozliwosci mozemy w odczuwalnym stopniu zaszkodzic interesom usa - od uniwersytetow, po organizacje ngo i w koncu do ksztaltowania polityki amerykanskich sojusznikow. akurat ja jestem z tego dumny. polecam uwadze swieze wydarzenia - bojkot izraela przez ucu, oraz inicjatywe madisha i cosat w afryce poludniowej.
                        i wyjasnie ci cos, po raz kolejny - oczywiscie, ze noriega byl zlym czlowiekiem i nie powinien stac na czele panstwa. oczywiscie, ze jego usuniecie bylo porzadane. jest pewne drobne ale: skoro noriega byl od samego poczatku taki, jaki byl i wszyscy o tym wiedzieli, to dlaczego w ogole w 'demokratycznym panstwie prawa' ktos odwazyl sie glosno wypoeidziec pomysl wspolpracy z nim, przy czym nie zostal natychmiast zakrzyczany glosami oburzenia i potepienia? ano dlatego, ze w ameryce nie ma ani 'demokracji' ani 'prawa'. ano dlatego, ze w usa rzadzacy maja gleboko w odbycie szumne hasla obrony demokracji i praw czlowieka, a jednynym co sie liczy jest zle pojety interes narodowy i amerykanskie strefy wplywow. i po drugie - czy ktos poniosl konsekwencje? czy ktos mial wytoczony proces, poszedl do wiezienia, czy zaplacil grzywne za bledy w amerykanskiej polityce i zamierzone dzialania na szkode milionow obywateli ameryki lacinskiej? nie. i to ci powinno wystarczyc jako uzasadnienie kazdej mojej wypowiedzi. cywilizacja rozwinela koncepcje czynu i konsekwencji, na czym oparty jest caly lad cywilizacyjny - od prawa poczawszy. i powtorze znowu - w interesie ludzkiej cywilizacji jest, aby stany zjednoczone poniosly tak niewyobrazalnie ciezka strate w skutek jakiejs zainicjowanej rpzez nie miedzynarodowej awantury, aby ludnosc ameryki zdecydowanie zaprotestowala za kazdym razem, kiedy amerykanscy politycy podejmuja decyzje w zgodnie z zasada 'strefy wplywow' i 'interesu amerykanskiego supermocarstwa'.
                        • darthmaciek USA uchronily Ameryke Srodkowa przed losem Kuby 01.06.07, 11:20
                          i chwala im za to. Gdyby tak sie nie stalo, mieszkancy tych krajow do dzis
                          zyliby w dyktaturze, uciekaliby do lepszega swiata na detkach rowerowych przez
                          morze pelne rekinow, a w ich stolicach zamiast zagranicznych inwestorow
                          wloczyliby sie glownie amerykanscy turysci szukajacy towarzystwa
                          nastoletnich "jineteras" za pare zielonych. Uwazasz, ze Kuba jest przykladem
                          pozytywnym, to sie mylisz. Ostatnia dyktatura kontynentu, tonaca w nedzy i z
                          ktorej wieje kto moze. Nikaragua i Salwador tez maja swoje problemy, ale w
                          odroznieniu od Kuby maja jakas nadzieje i maja jakas przyszlosc. Bo Kuba bedzie
                          miala przyszlosc dopiero wtedy gdy obaj bracia Castro zdechna....
                          • anty_krzak chwala terrorystom. 01.06.07, 13:08
                            zeby nie bylo stronniczosci z mojej strony:
                            masz ochote sam znalezc tabelke ze wskaznikami ekonomicznymi dla ameryki srodkowej. hdi, gni, gdp, gdp pc, ic, i inne. proponuje zaczac poszukiwania na takich stronach jak uneclac-united nations economic commission for latin america and the caribbean. ale oczywiscie jest wiele roznych zrodel podajacych nieco odmienne dane. ci akurat wydaja taka publikacje pt 'statistical yearbook for latin america and the caribbean', ktora jest dobrym punktem zaczepienia na poczatek. no chyba, ze uwazasz ich za bande komuchow parszywych, to od razu przejdz gdzie indziej.

                            nastepnie polecam wyszukac samodzielnie publikacje hds, census bureau, czy nawet grantmakers concerned with immigration and refugess, center for immigration studies, national network for immigrant and refugee rights i coalicion de derechos humanos, co pozwoli ci na zdobycie informacji niezbednych do zaprzestania wypisywania takich jednostronnych i nieobiektywnych bzdur - co oczywiscie nie znaczy, ze na pewno przestaniesz je wypisywac. otoz dowiesz sie, ze wskaznik emigracji z panstw ameryki srodkowej, w ktorych twoje ukochane stany zjednoczone dokonaly operacji budowy demokracji, pokoju i dobrobytu [czyli uprawialy wieloletni terror] i za co im taka 'chwala' jest bardzo zroznicowany, w taki sposob, ze dla kuby jest to 2.0-2-7%, dla takiego salvadoru tyle samo, a republiki dominikany 1.8-2.3; ale co ja tam ci bede kit wciskal, sam sprawdz jak wspaniale w porownaniu do zacofanej kuby zyja ludzie w wolnym hondurasie czy innej gwatemali. w koncu zgodnie z tym co piszesz, po 'zainwestowaniu' tam przez usa setek milionow, a kazdy cent z tego w celu poprawy bytu mieszkancow tych krajow, to powinien byc tam raj na ziemi, a co najmniej, jesli nie w porownaniu do europy zachodniej czy usa, to chociaz o 100 lat swietlnych przed socjalistyczna kuba.
                            szczegolnej uwadze polecam wskazniki analfabetyzmu, umieralnosci niemowlat, smiertelnosci kobiet przy porodzie, szacunkowego dostepu do opieki zdrowotnej na podstawowym poziomie, liczbie zabojstw, poziomu podstawowej infrastruktury sanitarnej, podstawowych szczepien, korupcji sluzb mundurowych, itp, itd.

                            a na koncu to co zawsze - pojedz i zobacz. pojedz do havany, ubrany w garnitur, z bizuteria i zegarkiem na reku, i przejdz sie po vieja czy vedado po zmroku.
                            a jak juz wrocisz to wsiadaj w samolot i prosto do el salvador. tylko pamietaj!
                            obroniony przed losem kuby przez amerykanow salvador jest uznawany przez departemant stanu za 'critical crime threat country', co w skrocie znaczy, ze jesli zrobisz to samo co na kubie, tyle ze w san salvador w centralnej dzielnicy, wykup dobre ubezpieczenie. moze z faktem,ze to panstewko ma jednen z najwyzszych na swiecie wskaznikow przestepczosci ma cos wspolnego pomoc usa? moze deportacja tych dziesiatek tysiecy salvadorczykow, ktorzy przeciez, jak mowisz, nigdzie nie wyjechali, bo dobrze im sie zylo na miejscu. ciekawe, dlaczego w hondurasie jest podobnie. a gwatemala? nikaragua - polecam wycieczke po managui, ale bez zegarkow.
                            taki jest obraz ameryki srodkowej, ktorej amerykanie tak pomogli. chwala im za to.
          • kijwoko Re: plamy na sloncu i rak macicy to tez wina USA 30.05.07, 16:47
            > Zas bardziej serio -
            > ajatollahowie od poczatku rewolucji iranskiej nienawidzili USA jak morowej
            > zarazy.

            Nie tylko ajatollahowie, wiekszosc Iranczykow nie znosila (i nie znosi) usa za
            wczesniejsze akcje - pewnie nazwywasz to "wprowadzaniem demokracji", nie?

            Operacja Ajax, 1953 r.:

            "Po II wojnie światowej władze w Iranie sprawował bliski sojusznik mocarstw
            anglosaskich, monarcha, Mohammad Reza Pahlavi. Sytuacja wydawała się, więc
            bardzo korzystna. Ku zdumieniu Waszyngtonu i Londynu diametralnie się ona
            zmieniła, gdy w 1951 roku, w demokratycznie przeprowadzonych wyborach wygrał
            lider nacjonalistów – demokratów, Mohammad Mossadegh. Szybko implementowana
            nacjonalizacja przemysłu petrochemicznego (w tym Anglo-Irańskiej Kompani
            Naftowej, późniejszej British Petroleum BP) i ochłodzenie wzajemnych stosunków,
            zrodziły pomysł zorganizowania zamachu stanu w celu ponownego przekazania pełnej
            władzy w ręce Rezy Pahlaviego.

            Pierwsi z pomysłem przeprowadzania operacji wystąpili Brytyjczycy, zwracając się
            z nim do Stanów Zjednoczonych. Początkowo, sprawujący urząd prezydenta Harry
            Truman odmówił, lecz w 1953 roku po wyborze na to stanowisko Dwight’a
            Eisenhower’a, plan został zaakceptowany. Nowy prezydent, po zapoznaniu się ze
            wszystkim szczegółami, wydał decyzję zezwalającą CIA na przeprowadzenie operacji
            obalenia legalnego rządu i przywrócenia proamerykańskiej dynastii Pahlavich.
            Szefem operacji został Kermit Roosevelt Jr., doświadczony, wysokiej rangi agent
            CIA. Natomiast agentem odpowiedzialnym za zaplanowanie i wykonanie operacji
            został Donald Wilber. Miała to być pierwsza operacja, zorganizowana przez
            amerykańskie specsłużby, obejmująca zamach stanu w obcym państwie. Głównym
            zadaniem agentów było inspirowanie i wzmacnianie powszechnego buntu przeciw
            władzy, korumpowanie sił bezpieczeństwa i sprowokowanie masowych wystąpień
            przeciw ośrodkom rządowym. Szybko nawiązano kontakty z irańską opozycją,
            odpowiednio ją wzmacniając i dofinansowując. Inspirowano na szeroką skalę
            antyrządowe akcje, angażując coraz liczniejsze gremia. Odpowiednio informowane i
            sterowane masy społeczeństwa zagwarantować miały wertykalną powszechność buntu.
            Pewność powodzenia miały zabezpieczyć specjalne jednostki, rekrutujące się z
            miejscowej ludności. Tak utworzone oddziały partyzanckie, w kluczowym momencie,
            miały wejść do akcji, przypieczętowując sukces. Centralnym ośrodkiem spisku
            stała się amerykańska ambasada w Teheranie. Z tego miejsca kierowano i
            koordynowano cały spisek. Rola budynku ambasady urosła do roli legendy i do dziś
            wzbudza ogromne emocje. Na ulicach Teheranu protestowały coraz większe pro- i
            antyreżimowe tłumy. W mieście zaczęło dochodzić do walk, w których życie
            utraciło kilkaset osób. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, a premier
            Mossadegh powoli zaczął tracić nad nią kontrolę. Uzbrojone grupy partyzantów
            zaczęły szturmować ośrodki rządowe, zaatakowana i zniszczona została rezydencja
            premiera. Na stronę zamachowców przechodzić zaczęła przekupiona armia. W obliczu
            nieuchronnej klęski Mossadegh skapitulował i 19 sierpnia 1953 roku został
            aresztowany. Autorytarne rządy objął amerykańsko-brytyjski pupil Reza Pahlavi. Z
            pomocą rezydentów brytyjskich i amerykańskich służb szybko zorganizował własną
            bezpiekę i systematycznie eliminował opozycję. Odnowiony też został polityczny
            sojusz między trzema państwami, a tak pożądana ropa, do zachodnich odbiorców,
            znowu zaczęła płynąć szerokim strumieniem. Pahlavi władzę sprawował aż do
            islamskiej rewolucji w 1979 roku."

            wg: pl.wikipedia.org/wiki/CIA
            • darthmaciek jak to sie ma do zwyciestwa Chomeiniego w 1978 r.? 30.05.07, 17:06

              • kijwoko Re: jak to sie ma do zwyciestwa Chomeiniego w 197 30.05.07, 17:34
                Chomeini proklamował powstanie pierwszego rządu islamskiego dopiero 5 lutego 1979 r.
                • kijwoko Re: jak to sie ma do zwyciestwa Chomeiniego w 197 30.05.07, 17:40
                  - 16 stycznia 1979 – szach uciekł z kraju wraz z rodziną, większość zachodnich
                  specjalistów zrobiła to samo.
                  - 1 lutego 1979 – ajatollah Chomeini wrócił do kraju.
                  - 1 kwietnia 1979 – proklamowano Islamską Republikę Iranu.
                • darthmaciek OK, jak to sie ma do zwyciestwa Chomeiniego w 1979 30.05.07, 17:41

                  • anty_krzak a kim bylby chomeini bez szacha? 30.05.07, 17:43
                    i masz na to jakis dowod, czy tylko spekulacje 'cobybylogdyby'? bo jak ktos tobie proponowal podobne spekulacje, to dosc jasno sie o nich wyrazales.
                    • darthmaciek a skad wiesz jak potoczylyby sie losy Iranu 30.05.07, 17:47
                      gdyby Mossadegha NIE obalono w 1953 roku? Biorac pod uwage, ze zadnemu z krajow
                      okolicznych nie udalo sie wytworzyc funkcjonujacej demokracji i ze we
                      WSZYSTKICH krajach Bliskiego Wschodu nastapil gwaltowny rozwoj ekstremizmu
                      muzulmanskiego w latach 70-tych, najprawdopodobniejsze jest, ze w 1979 roku
                      Chomeini doszedlby do wladzy po trupie jakiegos innego rezimu.
                      • kijwoko Re: a skad wiesz jak potoczylyby sie losy Iranu 30.05.07, 17:58
                        > a skad wiesz jak potoczylyby sie losy Iranu
                        > gdyby Mossadegha NIE obalono w 1953 roku?

                        Gdybac to sobie mozesz.. historia potoczyla sie tak jak wszyscy wiemy, wiemy
                        wiec dokladnie jaka byla rola usa w niszczeniu prawdziwej demokracji w Iranie.
                        Jak chcesz sobie pogdybac, to pogdybaj co by bylo dalej z tamtejsza demokracja,
                        gdyby ona rzeczywiscie trwala, czy wtedy ruchy islamistyczne mialyby takie
                        wziecie. A moze rzadzilyby legalnie bylyby postepowe i prozachodnie jak obecnie
                        w Turcji? Pomyslales o tym kiedys?!?
                        • anty_krzak Re: a skad wiesz jak potoczylyby sie losy Iranu 30.05.07, 18:20
                          dokladnie tak - jak gdybasz w jedna strone, to moze rowniez pogdybasz w druga strone?
                      • anty_krzak a skad ty wiesz? 30.05.07, 18:19
                        biorac pod uwage, ze cos sie nie udalo wiekszosc, masz prawo zaklada, ze sie nie uda nikomu? a ze sie nie udalo - a dlaczego? jaki kraj pozaeuropejski bedacy eksporterem ropy naftowej w drugiej polowie xx wieku cieszyl sie demokratycznym ustrojem? a jesli jakis sie nie cieszyl, to dlaczego?

                        te 'wszystkie kraje bliskiego wschodu' gdzie nastapil tak gwaltowny i wszechogarniajacy rozwoj ekstremizmu muzulmanskiego to ktoras z czesci skladowych 'wielkiego kalifatu bliskowschodniego'? moze 'teokratyczne islamska republika iraku', rzadzona przez mulle saddama? czy 'wielka przez boga wszechmocnego blogoslawiona syria', pod rzadami klanu ulemow assadow? 'wzniosly islamski kalifat konstantynopola' w turcji? 'swieta ziemia islamu jordania'? 'egipskie krolestwo boga na ziemi'? oooo, ale zaraz - przeciez mamy arabie saudyjska, uuu, powazna sprawa. tam to przeciez rzadza swieccy technokraci i nie maja nic wspolnego z usa. za to ci paskudni islamisci probuja ich ciagle obalic.
                        do stwierdzenia 'ze chomeini doszedlby do wladzy' masz takie samo prawo, jak do stwierdzenia, ze do wladzy doszedlby szewc z bam. gdyby nie szach, chomeini bylby na pewno kims innym, ale nie ma zadnych podstaw, zeby uwazac, ze spoleczesntwo iranu zwrociloby sie od razu w strone radykalnego islamu, majac mozliwosc demokratycznej zmiany skladu parlamentu w latach czesniejszych.


                        operacja ajax - masz jakies dziejowe usprawiedliwienie dla strzelania z karabinow maszynowych do protestujacych tlumow, w wykonaniu agentow cia?
                        • darthmaciek zadam Ci pytanie - rozumiem, ze wedlug Ciebie 31.05.07, 16:08
                          operacje amerykanskie (zwlaszcza te dokonywane przez CIA) w przeszlosci
                          powoduja, ze Waszyngton jest odpowiedzialny za pozniejsze losy tych krajow,
                          oraz ich dzisiejszy stan?
                          Od odpowiedzi bedzie zalezala dalsza czesc mojego postu, wiec poczekam.
                          • anty_krzak Re: zadam Ci pytanie - rozumiem, ze wedlug Ciebie 31.05.07, 17:12
                            oczywiscie ze tak i nie. chyba jestes w stanie wyciagnac logiczny wniosek, kiedy np. zabicie prezydenta czy dzialacza opozycji ma wplyw na pozniejsze losy tych krajow i ich dzisiejszy stan, a kiedy takiego wplywu nie ma.
                            • darthmaciek wlasnie przeszlas na Mroczna Strone Mocy 31.05.07, 18:05
                              bo skoro dawne interwencje USA w sprawy rozmaitych krajow sa znaczacym
                              czynnikiem jesli chodzi o ich dalsze losy, to wiekszosc tych ingerencji
                              przyniosla BARDZO POZYTYWNE rezultaty. Oto czolowe przyklady:

                              - Kostaryka - w latach 50-tych obalily lewicowego prezydenta. Dzis Kostaryka
                              jest jednym z najbardziej demokratycznych krajow na swiecie i jednym z
                              najzamozniejszych panstw Ameryki Srodkowej.
                              - Indonezja - w 1965 roku armia Indonezji, przy poparciu Waszyngtonu,
                              wymordowala pol miliona komunistow. Dzis Indonezja jest demokracja, szybko
                              wychodzaca z zacofania gospodarzczego i dobrym przykladem jak wielkie i ludne
                              panstwo muzulmanskie moze swietnie dawac sobie rade.
                              - Filipiny - w latach 50-tych USA wsparly prezydenta Magsaysaya w jego walce z
                              komunistami (Hukami), potem zas popieraly dyktature Marcosa,walczaca z kolejna
                              komunistyczna rebelia. I dzis Filipiny Filipiny sa stabilna demokracja,
                              sprzymierzona z USA i podobnie jak Indonezja wychodzaca szybko z zacofania.
                              - Korea Poludniowa - wojska USA i sprzymierzone uchronily ja od podboju przez
                              Polnoc i od wszelkich prob komunistycznej subwersji. I dzis jest to zamozna i
                              stabilna demokracja, inwestujaca w Europie i dajaca prace takze polskim
                              robotnikom.
                              - Chile - w 1973 roku Pinochet, czlowiek bardzo wybitny, powstrzymal (z pomoca
                              CIA) marsz komunistow do wladzy. I dzis Chile jest stabilna demokracja i jednym
                              z najzamozniejszych krajow Ameryki Poludniowej.
                              - inne kraje Ameryki Lacinskiej objete operacja "Condor", czyli likwidacja
                              czerwonych (przy wsparciu CIA), probujacych je zdestabilizowac. Dzis Argentyna,
                              Brazylia, Paragwaj i Urugwaj sa stabilnymi demokracjami i (w przypadku tych
                              dwoch pierwszych) waznymi graczami w swiatowej gospodarce.
                              - Salwador, Honduras, Gwatemala, Grenada, Panama i Nikaragua - wszytkie te
                              kraje byly celami amerykanskich interwencji i wszystkie sa dzis demokracjami,
                              wychodzacymi z zacofania. Zwalszcza nalezy tutaj podkreslic wage amerykanskiego
                              zaangazowania w Nikaragui i Salwadorze - pozwalam sobie tutaj zlozyc hold
                              dowodcy Contras, generalowi Bermudesowi i liderowi ARENA, majorowi d'Aubuisson,
                              ktorzy nie pozwolili zamknac swoich narodow w lagrze wzorowanym na Kubie.
                              Pierwszy z nuch niestety przyplacil to zyciem.
                              - Tajlandia - kraj, gdzie USA ogromnie pomogly w zniszczeniu komunistycznej
                              partyzantki, takze przez operacje CIA. Dzis stabilna i w miare zamozna
                              demokracja.
                              - Tajwan, kraj uchroniony przez USA przed chinska aneksja. Dzis stabilna i
                              bardzo zamozna demokracja.
                              - Polska - kraj, w ktorym nielegalna opozycja demokratyczna byla silnie
                              wspierana przez USA, zwlaszcza poprzez finansowanie Radia Wolna Europa i domow
                              wydawniczych na Zachodzie drukujacych bibule do przerzucania do kraju. Dzis
                              stabilna i w miare zamozna demokracja.

                              Ogolnie rzecz biorac, na interwencji amerykanskiej zle wyszly te kraje, gdzie
                              ingerencja sie NIE UDALA. Jak Iran, Wietnam, Kambodza, Laos i zwlaszcza Kuba. I
                              zauwaz, ze sama mi, o Piekna Nieznajoma, przyznalas w tym punkcie racje. Wiec
                              witam Cie uprzejmie po Mrocznej Stronie Mocy. A jako nowy Sith na forum winnas
                              miec swoje Sithowskie imie, wiec oficjalnie oglaszam, ze od dzis bedziesz znana
                              jako Darth Defolianta (bo coz lepiej gromi krzaki niz te substancje..).
                              • anty_krzak mozesz pomarzyc 31.05.07, 19:06
                                o bardzo pozytywne, bardzo. po co rozdrbniac sie na panstwa - spojrzmy na regiony. ameryka srodkowa - kuba, kraj socjalistyczny, z niewydolna i prymitywna gospodarka, objety od 50 lat scislym embargiem, w ktorym poziom zycia jest w scislej czolowce panstw regionu [niespodzianka] - wyprzedzja ja stale argentyna, kastaryka wlasnie, chile i uruguay. ?por que? porque taki np wskaznik hdi oparty jest na trzech skaldowych - kuba systematycznie jest na dnie pod wzgledem trzeciej skladowej - tej ekonomicznej - natomiast przoduje pod wzgledem dwoch pozostalych. opieka medyczna na kubie jest w oplakanym stanie - w pozostalych krajach albo nie ma jej wcale, albo jest znacznie gorsza. dostep do szkol i poziom analfabetyzmu? na kubie jest dobrze, ale i tak wiele do zyczenia. a reszta? kompletna tragedia. i to nawet jesli spojrzysz na statystyki mocno korygujace kubanskie dane, jako 'unreliable'. powszechnie uznaje sie stany zjednoczone jako glowny czynnik skladowy systemu ekonomicznego kazdego panstwa w regionie. to znaczy, ze import, eksport, produkcja, uslugi i turystyka wrecz powinny byc oparte nie na chinach czy ue, ale na usa. jak to mozliwe, ze przez 50 lat kraje regionu, majac mozliwosc nawiazania pelnej wspolpracy ekonomicznej z usa, czyli nie objete zadnymi niszczycielskimi blokadami, wypadaja gorzej od kuby? ano wlasnie z powodu usa. przez te kilkadziesiat lat ameryka lacinska traktowana byla jako wlasny folwark. doszlo do teg, ze producenci pomaranczy moga wezwac na pomoc amerykanskie wojsko.
                                to usa jest przyczyna wiekszosci niepowodzen krajow ameryki lacinskiej.

                                kostaryka - powiedz mi tak szczerze. kostaryka, jako jedyny kraj w regionie, cieszyla sie w miare demokratycznym systemem politycznym. od demokracji na wzor europejski sie znacznie roznil zreszta. czy masz chociaz minimalny, absolutnie mikroskopijny powod, zeby sie zastanowic dlaczego kostaryka, jako abslutny wyjatek, tym wyjatkiem sie stala? czy wcale cie to nie zastanawia? i moze jeszcze wez pod uwage komentarz amerykanskiego ambasadora: 'rzad kostaryki jako najlepszy przyjaciel amerykanskich inwestorow'.
                                indonezja - rozumiem, ze jesli morduja pol miliona komunistow, to jestes zadowolony, bo nie uwazasz komunistow za ludzi. tylko nie rozumiem dlaczego od roku 1965 przenosisz sie do dzisiaj. 30 lat rzadow terroru przy wesolym wsparciu usa, obchodzenie ograniczen narzuconych przez kongres i faktyczne ludobojstwo na polecenie mfw, cholernie za przeproszeniem pozytywny rezultat.

                                filipiny - doskonaly przyklad dlaczego miliony ludzi nie zastanawialoby sie dlugo, gdyby mialo mozliwosc zmiesc usa z powierzchni planety.

                                korea poludniowa - a tu jest sprawa bardziej skomplikowana. nie jest to moja specjalnosc, moze jak przyjdzie zmiana 'azjatycka' to ci szczegolowo wyjasni jak przecietna koreanska rodzina wielopokoleniowa postrzega role usa w historii ich kraju.

                                chile - pinochet - bezwartosciowe, skorumpowane scierwo zostal jednym z czlonkow dosc elitarnej grupy ludzi na swiecie, ktorych nazwisko kojarzy sie wiekszosci ludzi z morderstwami, torturami i junta. moze po prostu pojedz do chile i zrob sadaz o pinochecie. o, zaraz juz taki byl. 6/10 chiliczykow chcialo go widziec za kratami, oskarzonego o zbrodnie, 3/10 go kochalo, a jeden nie ma zdania. to co? mamy demokracje, czy tym razem stany rowniez zadecyduja, ze tych 6 to komunisci i trzeba zabic? nie mam linkow pod reka, ale poszukaj na reuters i tvnz. oczywiscie jako jeden z najzamozniejszych krajow ameryki lacinskiej jest krajem biednym, ktorego gospodarka jest calkowicie zalezna od cen miedzi na miedzynarodowym rynku. ale to tylko szczegol.
                                condor? a tak, to przeciez ta wielka operacja mordowania na masowa skale, pamietam. prawdziwa demokracja, poszanowanie praw czlowieka i amerykanski sen w calej okazalosci.

                                o hohoho, salwador, honduras, gwatemala, grenada, panama i nikaragua - tos sie rozpedzil. co sie bede powtarzac - po prostu jedz i zapytaj na ulicy. zloz jeszcze hold himmlerowi i mengele. oczywiscie zkladasz hold prawicowym terrorystom, ktorzy mordowli lewicowych terrorystow, na zasadzie, ze jesli jeden z takich siedzi w autobusie pelnym ludzi, to palimy caly autobus. pewnie dlatego ciesza sie w swoich krajach tak ogromnym szacunkiem.

                                azja to nie moja broszka. ale oczywiscie sie mylisz. pozniej moze ci ktos odpisze.

                                a do ostatniej listy krajow, nie trzeba filozofowac - westarczy wyjac rocznik statystyczny i porownac wskazniki spoleczne i ekonomiczne panstwa, w ktorych amerykanska 'interwencja' zakonczyla sie, jak to ujales, sukcese, z tymi, gdzie sie 'nie udala'. honduras i salwador czy greneda z wietnamem iranem i kuba. cos ta twoja teoria nie pasuje do rzeczywistosci. zwlasza pod wzgledem medyczno-spolecznym.
                                a co do defoliantow to moze znowu zaproponuje ci wycieczke [naprawde podroze ksztalca]- tym razem do wietnamu, a na czole zawiaz sobie z opaske z wyraznym napisem 'agent-orange makes me proud'.
                                • ksartan mnie także kimkolwiek jesteś nie przekonałeś 31.05.07, 21:26
                                  "filipiny - doskonaly przyklad dlaczego miliony ludzi nie zastanawialoby sie
                                  dlugo, gdyby mialo mozliwosc zmiesc usa z powierzchni
                                  planety"
                                  czyż to nie amerykanów z McArthurem na czele witały miliony filipińczyków jako
                                  przynoszących pokój ?
                                  • anty_krzak Re: mnie także kimkolwiek jesteś nie przekonałeś 31.05.07, 22:13
                                    nie mam zamiaru cie do niczego przekonywac.
                                    to filipiny istnieja od drugiej wojny swiatowej? wczesniej nikt tam nie mieszkal?
                                    zanim poczujesz sie 'przekonany' to moze zasiegnij wiedzy o takich ludziach jak ferdinand marcos i aquino - w szczegolnosci niemal otwarty udzial cia w tworzeniu, szkoleniu i samym nadzorowaniu filipinskich szwadronow smierci. zerknij tez na statystyki ekonomiczne z okresu rzadow marcosa i ocen sam w jakim stopniu gospodarka filipin byla zarzadzana z mysla o interesie filipinczykow. ewentualnie zapoznaj sie ze zdarzeniami poprzedzajacymi wprowadzenie stanu wojennego w 1972 oraz kampania terroru, ktora przy udziale wlasnych i amerykanskich sluzb specjalnych marcos 'podlaczyl' po ogolny balagan - wlaczajac w to zamachy bombowe wymierzone bezposrednio w ludnosc cywilna. do tego polecam transkrypty wypowiedzi urzednikow departamentu stanu na temat marcosa przed rokiem 1986, przy wielu roznych okazjach.
                                    a w skrocie - za terroryzm ksartan, za terroryzm wedlug kazdej szerzej akceptowanej definicji, wlacznie z ta alexa schmida i szczegolnie popularnej w onz.
                  • kijwoko Re: OK, jak to sie ma do zwyciestwa Chomeiniego w 30.05.07, 17:49
                    Nie chce mi sie wyszukiwac fragmentow, przeczytaj sobie:
                    pl.wikipedia.org/wiki/Ira%C5%84ska_rewolucja_islamska
                    • darthmaciek Re: OK, jak to sie ma do zwyciestwa Chomeiniego w 30.05.07, 17:53
                      Juz sie ustosunkowalem do tego w poscie powyzej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka