pjpb
06.06.07, 08:03
trafne podsumowanie sytuacji - niemniej z jednym, acz istotnym,
zastrzezeniem: pan kwasniewski oczyszczajacy lewice. mam powazne watpliwosci,
czy bylby zdolby to uczynic. owszem, ma popularnosc i wystarczajaco duzo
politycznego sprytu, aby nie byc wiazany z cala zgnilizna sld. to jednak
wcale nie oznacza, ze tak istotnie jest. oprocz epizodu wojny o wplywy z p.
millerem, p. kwasniewski byl niekwestionowanym liderem sld - i chetnie
firmowal wszystko swoim nazwiskiem - w szczegolnosci niejasne przenikanie sie
polityki i biznesu [tzw. kapitalizm polityczny]. w sledztwach dotyczacych
wielu patologii pojawia sie jego nazwisko. rowniez p. oleksy, zagrozony,
dawal do zrozumienia, ze sam na dno nie pojdzie. podobnie zapewne zachowalaby
sie cala wierchuszka sld ostatnich lat, gdyby sld probowaloby rzeczywiscie
zmienic tozsamosc. w tej sytuacji ucieczka do przodu jest najbardziej
logicznym wyjsciem - ktore juz raz wypalilo: udal sie zabieg liftingu pzpr-
>sdrp. i tak jak wtedy, z pierwszej linii znikaja niewygodni aktualnie
dzialacze, ale nikt sie nie wazy ich krytykowac, a oni pozostaja autorytetami
dla srodowiska. tym razem dodatkowo przypieli sobie do kozucha kwiatek pd.
czy ten zabieg socjotechniczny sie uda? niewykluczone, chociaz zapewne nie na
ta skale - sa znacznie silniejsi konkurenci w walce o dusze [szczegolnie pis -
platforma poki co nie potrafi sie okreslic i przynajmniej 10% wyborcow moze
zmienic barwy zanim pan tusk zrozumie, co sie wokol niego dzieje] i poparcie
mediow tez nie tak juz silne jak 15 lat temu, choc pozostaje znaczne