Dodaj do ulubionych

Dyskryminacja, ostentacja i obsesja

17.06.07, 02:05
pomieszanie sfery publicznej z prywatną to własnie pokłosie seksrewolucji z
lat 60 tych XX wieku...
Obserwuj wątek
    • katmoso Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 11:45
      nie mogę zgodzić się z panem Majcherkiem. utopią jest wymaganie od
      społeczeństwa, żeby wyrzekło sie wszelkich zewnętrznych oznak przynależności do
      tej czy innej grupy. zabraniamy homoseksualistom okazywania sobie czułości na
      ulicy, zabrońmy tego też heteroseksualistom. zabraniamy muzułmankom noszenia
      chust, zabrońmy noszenia krzyżyków katolikom. a dalej zabrońmy członkom różnych
      subkultur ubioru, ktory zaznacza ich przynależność. to może od razu zamozni
      niech nie pokazują ostentacyjnie swjego statusu społecznego poprzez drogie
      zegarki, biżuterie. kobiety niech się nie odróżniają ubiorem od mężczyzn. pan
      Majcherek pojmuje demokrację jako zamknięcie pewnych prywatnych przejawów życie
      ludzkiego w czterech ścianach jego domu. ale dla mnie demokracja jest
      możliwością pokazania swojej odmienności, o ile tylko nie godzi w obowiązujące
      prawo (dlatego swastyki oraz sierp z młotem nie mogą być elementem ubioru czy
      wyniesione na sztandary). nie razi mnie parada równości (tym bardziej, że wbrew
      temu co imputuje pan Majcherek nikt tam ostentacyjnie nie uprawia
      homoseksualnego seksu) ani procesje bozociałowe. jeśli są ludzie, którzy chcą w
      tym uczestniczyc, powinno sie im na to pozwolić i zapewnić bezpieczeństwo i
      komfort zarówno im, jak i innym mieszkańcom miasta.
      • wkraa Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 19.06.07, 11:56
        Po pierwsze chciałam zwrócić uwagę i pogratulować. Wszystkim obecnym. Pierwszy
        raz widzę tak rzeczową, spokojną i inteligentną dyskusję odnośnie tekstu. Chylę
        czoła i mam nadzieję, że tam zostanie.

        Po drugie generalnie zgadzam się z autorem w kilku miejscach, nie są to jednak
        główne tezy tekstu. Nie podobają mi się porównania homoseksualizmu do pedofilii
        czy religii. Miały być czytelne, a są nietrafione i niesprawiedliwe.
        Nie chcę się powtarzać, sporo "moich" argumentów już padło. Powiem więc
        jedynie, że nie ma zmiany kulturowej bez buntu i głośnej dyskusji, a tym
        właśnie jest "manifestowanie seksualności" przez homoseksualistów. Wydaje mi
        się też, że zawsze walczymy o więcej by mieć szanse osiągnąć choć część. Parady
        Równości nie mają doprowadzić do tego, by ludzie przyzwyczaili się do gejów w
        samych futerkach, czy lesbijek uprawiających seks na ławce w parku. Mają
        doprowadzić do tego, byśmy, jako społeczeństwo, przyzwyczaili się do tego, że
        homoseksualiści są i mają prawo wyjść na spacer z chłopakiem, czy przytulić się
        w kinie. Tak samo jak robią to heteroseksualiści. Tak samo jak katolik może
        przeżegnać się przechodząc koło kościoła, jeśli już porównanie miałoby zostać.
        • tetlian Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 19.06.07, 18:12
          Każda skrajność jest groźna.
      • wenussa Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 19.06.07, 18:37
        Ja również nie zgadzam się z autorem.Tyle się Pan Filozof namyślił,a nic
        sensownego nie napisał.Zdziwiło mnie np zdanie:"Niektórzy bowiem uważają, że
        wolność, równość czy tolerancja nie polegają na tym, że respektujemy innych,
        gdyż nie wiemy kim są, lecz właśnie na tym, że akceptujemy ich takimi, jacy są,
        gdy wszystko o nich wiemy.(...)To nadmierne żądanie." No to ja właśnie do tych
        "niektórych" należę. No przecież to jest pozbawione sensu,powiedzcie sami!Jak ja
        mogę powiedzieć o sobie,że jestem tolerancyjna wobec mojego kolegi geja,skoro
        nie wiem że on nim jest?!
        • w.linii.prostej Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 19.06.07, 19:57
          W tym konkretnym przypadku autor ma rację - jeżeli nie wiesz, że Twój kolega
          jest gejem, okażesz brak uprzedzeń przeciwko gejom swoim codziennym
          zachowaniem - nie będziesz używała wyzwiska "pedał" ani opowiadała głupich
          dowcipów o gejach.

          Nietrafione jest moim zdaniem porównanie z alkoholizmem - alkoholizm nie jest
          cechą wrodzoną, i można go leczyć. Są na to bardzo liczne dowody.
          Homoseksualizm jest natomiast jak kolor skóry - można najwyżej próbować go
          sztucznie zmieniać. Być może ktoś w wyniku psychoterapii, czy też może lepiej
          powiedzieć psychomanipulacji, wmówi sobie, że już nie jest czarny, tylko
          przerobił się na białego. Ciężko mi wyobrazić sobie powodzenie takiego
          eksperymentu.
          • aaneta Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 11:25
            > alkoholizm nie jest
            > cechą wrodzoną, i można go leczyć. Są na to bardzo liczne dowody.

            Trochę OT, ale czy znasz jakiegoś wyleczonego alkoholika? Bo ja nie. Podaj choć
            jedno źródło z tymi bardzo licznymi dowodami na to, że alkoholizm można
            wyleczyć. Chyba że należy dosłownie potraktować użycie przez Ciebie formy
            niedokonanej "leczyć", tzn. można leczyć, ale niekoniecznie wyleczyć.
            • nekropedofil Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 14:02
              ja znam 2 wyleczonych. znam także wyleczonych heroinistów (3 akurat)

              nie znam natomiast przypadku wyleczenia z nietolerancji
        • wojtek45-1 Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 08:08
          ano po prostu!!!
          nie interesuje mnie czy on jest gejem czy hetero!!!!!
          Nie jest istotne czy jesteś katolikiem, protestantem czy żydem (religia czyli
          żyd z małej litery, w odróżnieniu od Żyda jako narodowości). albo cie lubię albo
          nie, za twoje zachowanie, itp, bez wzgledu na religię czy preferencję seksualną
        • cotozanazwa Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 21.06.07, 17:37
          może własnie dopiero wtedy jesteś tolerancyjna kiedy nie interesuje Cię, że
          kolega jest gejem? To chyba chciał Profesor powiedzieć kiedy przytaczał
          opowieść o orkiestrach.
      • lol76 Nie podoba mi sie cytat z Fukuyamy... 20.06.07, 12:13
        Nie zgadzam sie tutaj z Fukuyama w kwestii podzielnego rozumienia
        homoseksualizmu przez prawice i lewice. To jest zbytnie generalizowanie, ktore
        nie przynosi swiatu i pseudonauce nic, poza kolejnym fikcyjnym rozroznieniem
        miedzy lewica a prawica (ktore tak naprawde nie istnieje). Nie podoba mnie sie
        to obsesyjne przywolywanie lewicy i prawicy do (w zasadzie) kazdego aspektu
        spolecznosci w Polsce - jest to tylko i wylacznie rezultat belednego myslenia
        spolecznesntwa spwodowany syrtuacja polityczna w tej czesci swiata.
        Nie podoba mnie sie ze pedalstwo jest upolitycznione.
        Za autorytety w dziedzinie pedalstwa uznalbym tutaj seksuologow a nie
        politologow.
        Czytajac artykul prof. Majecherka (z calym szacunkiem) nie potrafilem sie
        oprzec wrazenou ze nie wnosi on nic do tematu poza belkotliwym, filozoficznym
        teoretyzowaniem.
      • sappone Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 14:17
        Zgadzam się w stu procentach z użytkownikiemm katmoso.
      • fitpink Dokladnie tak... 20.06.07, 14:42
        ... ow filozof ostentacyjnie wychodzi ze swoimi .. tym czasem reprezentuje tez
        pewna grupe ktora ostentacyjnie probuje narzucic zwyczajna cenzure zachowan
        spolecznych. Zarowno religia jak i seksualnosc jest czyms co buduje w dalczym
        ciagu cale grupy spoleczne i nie mozna zwyczajnie udawac ze takowe nie
        istnieja.. sa to elementy bardzo wazne jezeli nie najwazniejsze w zyciu
        czlowieka.. i to wlasnie one sa czynnikami ktore napedzaja zycie ludzie.
        Noszenie krzyzyka to nie jest oscentacja - tylko przywiazanie do wartosci.. ( no
        chyba ze ktos zamierza nosic wielki krycyfiks) ktore i tak sa wpisane w uklady
        spoleczne. To samo dotyczy trzymania sie za reke czy pocalunek na ulicy - nie
        wazne czy hetero czy homo... Nie jest to ostentacja.. tylko wzajemne
        przywiazanie - wyraz uczucia ktore laczy dwojke doroslych ludzi.
    • zofiafil Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 13:35
      Totalnym, acz nagminnym nieporozumieniem jest gówna teza autora, w której
      zarzuca on rzecznikom praw osób homoseksualnych, iż wbrew zasadzie demokracji
      czynią sferę intymności przedmiotem publicznej dyskusji. Błąd rozumowania tkwi
      w dość powszechnym myleniu czynności seksualnych, które stanowią właśnie sferę
      jak najbardziej intymną (i nikt tego nie chcę zmieniać) z seksualnością
      człowieka, która z samej swej istoty intymną być nie może, gdyż "wychodzi na
      jaw" (nie dając się ukryć) w wielu sferach ludzkiego życia nie mających z
      życiem seksualnym wiele, albo nic wspólnego. Nieporozumienie to bierze się
      zapewne stąd, że żyjąc zanurzeni w heteroseksualnej kulturze, w
      heteroseksualnym środowisku, wielu z nas (w tym najwyraźniej autor) nawet nie
      zdaje sobie sprawy jak często w swoim codziennym życiu "manifestujemy" swoją
      seksualność, "obnosimy się z nią". Żyjemy zresztą w społeczeństwie, w którym
      takie publiczne obnoszenie się tym, że żyjemy w związku, z tym, że
      heteroseksualnym, jest właściwie kulturową normą -nosimy obrączki, "publicznie
      paradujemy", mówimy w zwykłym rozmowach (np. w pracy) o swojej rodzinie,
      politycy pokazują się ze swoimi żonami lub mężami ( nie jest np. tajemnicą,
      kto w Polsce jest "pierwszą damą", a przecież osoba ta nie pełni żadnego
      państwowego urzędu, pozostaje jedynie z osobą prezydenta RP w formalno-prawnym
      związku heteroseksualnym). Nie jest również prawdą, że "nikt nie ma nas prawa
      pytać o nasze upodobania seksualne", skoro o nasz stan cywilny pytają nas np. w
      urzędach. Przecież odpowiadając, że jestem w związku heteroseksualnym,
      równocześnie ujawniam, "manifestuje" swoją seksualność. Z tego właśnie powodu
      czymś niezwykle trudnym, czy wręcz niewykonalnym jest ukrywanie własnej
      seksualności, a presja społeczna zmuszająca do tego osoby homoseksualne ("niech
      to robią, ale we własnych czterech ścianach") może być zasadnie uznawana za
      przejaw dyskryminacji.

      • adrem63 Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 15:39
        Samokreślenie się człowieka, ujawnienie swojej tożsamości nie może być powodem
        krytyki.
        Autorowi o wiele bardziej chodzi o sposób w jaki to się realizuje.

        „Ostentacja jednych prowokuje ostentację innych. Ostentacji w manifestowaniu
        własnej tożsamości towarzyszy obsesja w deprecjonowaniu cudzych. Eskalacja
        obecności ostentacyjnej seksualności jest dla sfery publicznej równie
        niebezpieczna, jak ekspansja ostentacyjnej religijności czy etniczności.”
        Ponadto nie należy pomijać kontekstu kulturowego w jakim żyjemy.

        Świetny tekst.
        • m-a-g-a Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 16:39
          A na czym polega "ostentacyjna etniczność"? Biorąc pod uwagę poziom rozumowania
          autora artykułu, to ostentacyjna etniczność polega chyba wg niego na byciu
          czarnym, bo bycie białym jest "neutralne". ;-P

          Parady są ostentacyjne? Nie było by parad, gdyby geje i lesbijki mogli żyć
          normalnie, chcociażby chodzić z partnerem/partnerką do sklepu za rękę. Nie mają
          pewnych praw, więc się ich domagają. A to domaganie się jest dla autora tekstu
          ostentacyjnym promowaniem seksualności. Co za absurd.
          • m-a-g-a Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 16:41
            No i ten fragment:

            "Gdy więc teraz niektórzy homoseksualiści domagają się dopuszczenia przejawów
            ich seksualności do przestrzeni publicznej i na widok publiczny, postępują
            sprzecznie z osiągnięciami liberalnego porządku społeczno-politycznego, który
            wyrzekł się zajmowania życiem intymnym obywateli."

            Widocznie liberalny porządek wcale się nie wyrzekł kontrolowania życia
            seksualnego obywateli, skoro osoby homoseksualne nie mogą zawierać małżeństw
            cywilnych.

            feminizm.blox.pl
            • arturwilmanski Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 12:47
              Bo małżeństwo to z definicji związek kobiety i mężczyzny. Dlaczego koniecznie
              związek jednopłciowy ma być "małżeństwem"? Można co prawda nazwać konia
              senatorem, ale czy przez to koń przestał być koniem?
              • kubissimo Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 12:58
                kazdy jezyk ewoluuje. Niektóre słowa zmieniają kompletnie swoje znaczenie,
                jeszce inne tylko rozszerzają (lub zawężają) swoje znaczenie. I nie widzę
                żadnych racjonalnych przesłanek, żeby słowa "małżeństwo" nie rozciągnąć rónież
                na formalne związki jednopłciowe.
                • wkry Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 15:26
                  > I nie widzę żadnych racjonalnych przesłanek,
                  > żeby słowa "małżeństwo" nie rozciągnąć rónież
                  > na formalne związki jednopłciowe.

                  Zgaduje: obraza uczuć religijnych?
                  Czy jest jakaś szkoda jeżeli się taki związek nazwie inaczej?
                  • kubissimo Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 15:31
                    chyba wyraznie napisalem: RACJONALNYCH przeslanek :)
                    • wkry Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 15:45
                      Dla mnie one na przykład wydają się racjonalne (nie jestem wierzący).
              • migg.migg Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 15:41
                > Bo małżeństwo to z definicji związek kobiety i mężczyzny.

                obecnie w polskim prawie tak. wg praw innych państw nie zawsze. czasem są to np.
                związki jednego mężczyzny i kilku kobiet. jeśli mówisz o takich rodzinach (np.
                muzułmańskich), czy używasz słowa małżeństwo?

                Dlaczego koniecznie
                > związek jednopłciowy ma być "małżeństwem"? Można co prawda nazwać konia
                > senatorem, ale czy przez to koń przestał być koniem?

                a kto mówi, że po nazwaniu związków jednopłciowych małżeństwami przestaną być
                one jednopłciowe?
          • swoboda_t Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 19.06.07, 18:56
            "Parady są ostentacyjne? Nie było by parad, gdyby geje i lesbijki mogli żyć
            normalnie, chcociażby chodzić z partnerem/partnerką do sklepu za rękę. Nie mają
            pewnych praw, więc się ich domagają."

            Są ostentacyjne, zwłąszcza za granicą. I niestety chyba tak naprawdę szkodzą
            sprawie. Homoseksualiści powinni dążyć do formalnego uznania ich związków,
            zlikwidowania dyskryminacji wobec par homo względem hetero. Takie rzeczy
            załatwia się lobbingiem, dojrzałą publiczną debatą. Tymczasem walczą o
            możliwość pokazywania swoich preferencji w czasie parad - to wg. mnie głupie,
            bezcelowe i szkodliwe dla społecznego odbioru homoseksualistów. Polskie
            społeczeństwo to ciemnogród, ale do Iranu nam daleko. Nikt im nie zabrania
            chodzenia pod rękę do sklepu czy całowania się na ławce w parku, nie jest to
            też karane. Jeśli uważają, że nie mogą tego robić to mają problem ze sobą, z
            samoakceptacją. Ujawnijcie się, bądźcie normalni, pewni siebie, zadbajcie o
            unormowanie formalnej strony związków, a szybko przekonacie się, że w Polsce
            homopara może żyć normalnie. Tymczasem parady i robienie z takich osób jak
            Biedroń (zniewieściały, agresywny, niekulturalny, mało rzeczowy) swoich
            rzeczników utrwalają w społeczeństwie stereotyp "pedała".
            • w.linii.prostej Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 19.06.07, 20:05
              Gdyby nie było nieprzyzwoitych i obscenicznych pochodów sufrażystek (niektóre z
              nich nosiły, skaranie Boskie, spodnie!) prawdopodobnie kobiety jeszcze długo
              walczyłyby o prawo do głosowania.

              Nikt im nie zabrania
              > chodzenia pod rękę do sklepu czy całowania się na ławce w parku, nie jest to
              > też karane. Jeśli uważają, że nie mogą tego robić to mają problem ze sobą, z
              > samoakceptacją. Ujawnijcie się, bądźcie normalni, pewni siebie, zadbajcie o
              > unormowanie formalnej strony związków, a szybko przekonacie się, że w Polsce
              > homopara może żyć normalnie.

              Odpowiem wyczytanym gdzieś na forum stwierdzeniem: "takie kity to mamusi"
            • kubissimo Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 19.06.07, 20:28
              tjaaa. porozmawiaj o tym normalnym zyciu homopary z dresiarzami, ktorzy z braku
              innych zajec zbieraja sie pod niektorymi klubami gejowskimi i czekaja, az
              wyjdzie z nich jakis osobnik bez towarzystwa. Na pewno beda bardzo otwarci na
              dyskusje :/

              swoja droga nie wiem jaki final znalazla sprawa chlopaka pobitego w takiej
              wlasnie sytuacji, ktory zglosil sie na policje, a policjanci go wysmieli i
              zwyzywali od ciot i pedalow. ktos wie?
            • wojtek45-1 Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 08:30
              karane nie jest ale bezpieczne tez nie jest!
              W morde dostac można a i pod obcasy
          • wrezz Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 14:50
            > A na czym polega "ostentacyjna etniczność"?

            Spotkałem się ostatnio z czyms takim. W miejscu publicznym "podsłuchiwałem"
            rozmowę grupki młodych ludzi, z których jeden kilkukrotnie, w różnych
            kontekstach, obok głównego tematu rozmowy stwierdzał swoje żydowskie
            pochodzenie. Miałem wrażenie, że korzysta z każdego pretekstu by zakomunikowac
            otoczeniu, że jest Żydem.
        • zofiafil Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 17:26
          "Ostentacja jednych prowokuje ostentację innych". Właśnie, święte słowa. Normą
          w naszej kulturze jest bowiem –o czym pisałem powyżej –ostentacyjne
          manifestowanie własnej tożsamości seksualnej -orientacji heteroseksualnej.
          Gdyby faktycznie –jak chciałby autor artykułu –seksualność była w Polsce
          powszechnie uznawana za sferę intymną, całkowicie prywatną ( i np. nietaktem
          byłoby opowiadać o swoich związkach uczuciowych, nietaktem byłoby również
          interesować się tym, czy ktoś ma męża lub żonę, pytać: "dlaczego jeszcze się
          nie ożeniłaś/ dlaczego jeszcze nie wyszłaś za mąż" itp.), to -być może -
          homoseksualiści nie mieliby powodu, aby urządzać swoje marsze i parady. Dla
          wielu homoseksualistów postulaty prawne (rejestracja związków partnerskich)
          mają bowiem marginalne znaczenie, najbardziej uciążliwa jest dla nich natomiast
          konieczność ciągłego udawania, krycia się własną seksualnością, w kulturze, w
          której seksualność (ale tylko w wersji hetero) jest manifestowana dosłownie
          wszędzie –swobodnie mówi się o swoich życiowych partnerach, "paraduje się" z
          nimi na ulicach, jest się razem z nimi zapraszanym na przyjęcia (jako osoba
          towarzysząca), a nawet występuje się z nimi na wyborczych plakatach.
          • adrem63 Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 19:44
            Zachodzi pytanie czy wszystko co wymieniasz, można nazwać ostentacją, i co
            wpływa na nasze poczucie ostentacyjności, żyjemy przecież w określonym
            kontekscie kulturowym.
            Dla mnie kobieta, która zakłada buciki na wysokich obcasach żeby pdkreślić
            swoją seksualność nie zachowuje się już ostentacyjnie, z całą pewnością jednak
            gej, który robi to samo.
            Przynajmniej jeszcze teraz.
            • m-a-g-a Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 20:15
              Przykład akurat idiotyczny, bo nieprawdziwy. Geje na obcasach? Ha ha ha. Odnieś
              się lepiej do REALNYCH problemów, tak jak to robi zofiafil, zamiast dawać
              ekstremalne, wyssana z palca przykłady, zeby wyszło na twoje.
              • zofiafil Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 21:01
                Może jeszcze jak Tinky Winky z czerwoną torebką? :)
              • adrem63 Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 22:07
                Przykład może i nie prawdziwy, ale na skrajnościach łatwiej jest uświadomić
                sobie istotę problemu.
                Poza tym mnie nie zależy na tym „żeby wyszło na moje”, co mi po tym.
                Na ten wątek przyciąga mnie poznanie opinii i mentalności i jeszcze nie bardzo
                wiem co jest moje, jak na razie to „moje’ wydaje mi się rozumowanie Majcherka.
                Zastrzegam jednak jak zawsze, że próby ocen moralnych bez uwzględniania
                kontekstu kulturowego w konkretnym czasie i przestrzeni prowadzić może na
                manowce logiki.

                zofiafil napisał:
                > Dla wielu homoseksualistów postulaty prawne (rejestracja związków
                partnerskich)
                > mają bowiem marginalne znaczenie, najbardziej uciążliwa jest dla nich
                natomiast
                > konieczność ciągłego udawania, krycia się własną seksualnością, w kulturze,
                > w której seksualność (ale tylko w wersji hetero) jest manifestowana dosłownie
                > wszędzie...

                No właśnie, w tej kulturze tak jest, a zmiany zachodzą, tylko, jak się zdaje,
                nie w takim zakresie i nie tak szybko jak tego niektórzy oczekują i to jest
                problem,
                dla oczekujących.
      • heterofob2 Orientacja psychoseksualna 19.06.07, 21:53
        Nieprzypadkiem orientacja określana jest naukowo jako psychoseksualna. Jeszcze
        poprawniej byłoby: orientacja socjopsychoseksualna, tzn. mająca wiele wymiarów i
        manifestująca się na różnych polach, z których niektóre należą do sfery
        intymnej, a inne do publicznej.

        Orientacja jest częścią osobowości, i kształtuje się w pierwszych latach życia.
        Dlatego też można mówić o orientacji, nie mówiąc o seksie. Dotyczy to osób na
        przykład nieletnich i starszych. Przeto nietrafione są argumetny sugerujące, że
        cokolwiek ze sfery intymnej jest upubliczniane na paradach. Nie wiesz, kto z kim
        jaki seks uprawia, nawet jeśli ma na koszulce wypisane, że HOMO lub HETERO. Np.
        co niby manifestuje na paradzie gej osiemdziesięciolatek? Na pewno nic z życia
        intymnego, bo seksu już nie uprawia!

        Praktyki seksualne to sfera intymna, o niej się nie wypowiadam ani na forum, ani
        na lekcjach. I niech tak zostanie.

        Natomiast inne aspekty związane z orientacją (socjo)psychoseksualną to zupełnie
        co innego, i należy do sfery publicznej: kto lubi blondynów, a kto brunetki; kto
        jest mężaty, a kto żonaty: kto ma dwóch ojców, a kto mamę z tatą albo samą mamę
        itp. I o tym rozmawiamy na lekcjach, nie wspominając słowa seks ani niczego z
        nim związanego!
      • kgsz O, to, to, to właśnie 20.06.07, 07:35
        > Osoby autentycznie zakochane nie czynią ze swej miłości ostentacji,
        > lecz cieszą się sobą w intymności, bez świadków i widzów.

        Przytulenie się, trzymanie za rękę czy pocałowanie się w parku nie powinno być zabronione - zabronione jako przejaw uczuć. Nie nazwałbym spontanicznego pocałunku ostentacją, a w moim rozumieniu homoseksualistom zależy właśnie na znormalizowaniu tej sfery - na tym, żeby dwóch zakochanych chłopaków mogło spacerować wieczorem po deptaku czy pocałować się pod kinem, a akcja "niech nas zobaczą" miała zwrócić uwagę na to, że w polskim, opresyjnym i skostniałym społeczeństwie, coś takiego obarczone jest bardzo dużym ryzykiem - nie tylko oplucia, ale i obrażeń fizycznych.
      • wojtek45-1 Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 08:13
        pytając o stan cywilny pytają o nasz stan prawny.
        faktycznie znani są geje żonaci, lesbijki zamężne (czasami z gejami, lesbijkami)
        dla zamaskowania seksualności.
        czy kawaler jest gejem?
        jeszcze trochę i stanie sie obsesją patrzenie na kawalerów (panny) tzw
        starych/stare. I tu chyba zaczyna sie problem.
        Nikogo nie powinno obchodzić czy jest czy nie jest. jego/jej problem.
        Amen.
    • klubkik Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 20:30
      klubkik.blogspot.com/2007/05/przed-chwil-miaem-okazje-przysuchiwa-si.html
    • paralela1 Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 20:40
      chodzi zapewne o ostentacyjne pradowanie nago, w strojach zakonnic lub papieża
      z doczepionym wielkim przyrodzeniem lub z gołymi pośladkami. Każdy obywatel tak
      ubrany musiałby się liczyć z prawnymi reperkusjami, bo jest to jakoś w kodeksie
      ujęte. Tymczasem geje na zachodzie wmówili społeczeństwu że to normalne i że
      mają się z tego cieszyć. Najbardziej zaszkodziły właśnie takie parady próbie
      zrównania w prawach homoseksualistów i hetero, gdyż jest to rażąco obsceniczne
      i nazywamy to po imieniu. Sami sobie tą gejowska wolnościa i wyjściem klubów
      zaszkodzili, bo pokazują że nie jest to normalne zachowanie w przestrzeni
      publicznej, stawiają się ponad hetero, im można więcej i patrzy się na nich z
      przymrużeniem oka.
      • zofiafil Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 21:22
        paralela1 napisała:

        > chodzi zapewne o ostentacyjne pradowanie nago, w strojach zakonnic lub
        papieża
        > z doczepionym wielkim przyrodzeniem lub z gołymi pośladkami. Każdy obywatel
        tak
        >
        > ubrany musiałby się liczyć z prawnymi reperkusjami, bo jest to jakoś w
        kodeksie
        >
        > ujęte. Tymczasem geje na zachodzie wmówili społeczeństwu że to normalne i że
        > mają się z tego cieszyć. Najbardziej zaszkodziły właśnie takie parady próbie
        > zrównania w prawach homoseksualistów i hetero, gdyż jest to rażąco
        obsceniczne
        > i nazywamy to po imieniu. Sami sobie tą gejowska wolnościa i wyjściem klubów
        > zaszkodzili, bo pokazują że nie jest to normalne zachowanie w przestrzeni
        > publicznej, stawiają się ponad hetero, im można więcej i patrzy się na nich z
        > przymrużeniem oka.

        Wydaje mi się, że uwagi autora odnosiły się do sytuacji w Polsce. W każdym bądź
        razie nic nie pisał o "doczepionym przyrodzeniu", czy "gołych pośladkach",
        przeszkadzało mu natomiast "ostentacyjne zachowanie osób zakochanych"
        (trzymanie się za ręce? pocałunki?), czy publiczne obnoszenie się z tym, że
        żyje się w homo-związku. Na tzw. "paradach homoseksualistów" (w rzeczywistości
        licznie w nich brały udział również osoby heteroseksualne)w Polsce nie
        dochodziło to tego typu obscenicznych zachowań, a mimo to wzbudzały one i
        wzbudzają opór, a wręcz wywołują agresje. Więc chyba nie o to chodzi.
        • paralela1 Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 22:44
          Przed paradami w Polsce byliśmy suto częstowani obrazkami parad zachodnich, to
          one sprawiły, że społeczeństwo miało takie pojęcie o paradach i miało obawy
          przed takimi scenami, niesmacznymi, obrażającymi innych, stad zapewne obawa
          przed paradami.
    • kubissimo Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 17.06.07, 21:20
      to takie strasznie krakowskie - zamknijmy swoja szeroko rozumiana sfere intymna
      w domu. bo przeciez "Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w
      domu i aby nikt o nich nie wiedział." jak to powiedziała pewna pani D. ;)

      idąc tropem myslenia pana Majcherka mozna powiedziec Murzynom, że ze swoją
      ciemną skórą to mogą się ostentacyjnie obnosić w domu, ale wychodząc na ulicę
      niech najlepiej wkładają papierową torbę na głowę, bo ich kolor skóry to sprawa
      prywatna i nie powinni tak tym epatować

      wlasnie to jest fajne, ze ludzie są tak różni, tyle że w naszym pieknym kraju
      tylko część społeczeństwa umie to docenic. Do tego obecna nagonka obozu
      rzadzacego na wszystko to, co jest inne, nie sprzyja w budowaniu klimatu
      tolerancji i zrozumienia :/

      Zaistnienie "inności", czy "różnorodności" w sferze publicznej jest jedynym
      sposobem na przebicie sie ich do mainstreamu, a co za tym idzie
      przyzwyczajeniem innych ludzi do tego, ze kazdy jest inny. Propozycja
      Majcherka, zeby skrupulatnie rozdzielac sfere publiczna od prywatnej, moze
      doprowadzic jedynie do powstawania i utrwalania stereotypow (wynikajacych
      zazwyczaj z bardzo powierzchownej wiedzy na jakis temat) i uprzedzen, a
      nastepnie do agresji.

      niedawno bylem w Australii i bylem zachwycony tym, jak wspaniale funkcjnuje tak
      heterogeniczne społeczeństwo, w którym jest miejsce na różne narodowości,
      kultury, religie i orientacje seksualne. Owszem, Australijczycy tez maja
      niechlubna karte w swojej przeszłości - kwestię Aborygenów, których jeszcze do
      niedawna traktowano jako ludzi niższej kategorii - ale trzeba przyznać, że w
      przeciwieństwie do Amerykanów, Australijczycy wyciągnęli wnioski z tej lekcji i
      dziś trudno tam mówić o jakichkolwiek uprzedzeniach względem kogokolwiek.
      I nie ma mowy o zamykaniu swojej sfery prywatnej w czterech ścianach. To
      właśnie w Sydney odbywa się jedna z największych parad gejowskich świata -
      Mardi Gras.

      Oczywiście nie jest to typ rozrywki wysokiej, ale przecież ludzie od zawsze
      mieli potrzebę takich rozrywek: starożytne bachanalia oraz igrzyska,
      średniowieczne święta głupców, itp.
      oczywiście mozna dyskutować nad etyczną stroną tego typu imprez, ale szczerze
      mówiąc chetniej bym podyskutował o etycznej stronie imprez typu hiszpańska
      Tomatina, czy karnawał w Ivrei, gdzie ludzie rzucają w siebie owocami
      (pomidorami i pomarańczami). Jakoś marnotrawstwo setek (tysięcy?) ton jedzenia
      w obliczu głodującego Trzeciego Świata bardziej mnie oburza niż kilka tysięcy
      skapo ubranych mężczyzn maszerujących w paradzie gejowskiej.

      poza tym Majcherek dokonuje nieuprawnionego porównania homoseksualizmu i
      religijności (i oczywiście chodzi tu o dominujacy w naszym kraju katolicyzm).
      Może mi to umknęło, ale jakos nie słyszałem o pobiciu na ulicy, zwolnieniu z
      pracy, czy odrzuceniu przez rodzinę dlatego, że ktoś jest katolikiem. Państwo
      nie odmawia ślubu dwóm osobom, dlatego, że oboje sa katolikami, prawda? ;)
      To dlatego, że katolicyzm (czy ogólnie ujmując religijność) jest jak
      najbardziej akceptowalnym elementem osobowości każdego człowieka. Takie samo
      miejsce miejsce ma seksualność, przy zastrzeżeniu, że tylko w wersji
      heteroseksualnej. Niestety tej akceptacji nie starcza dla homoseksualizmu i
      dlatego imprezy typu Parada Równości są bardzo ważnym krokiem w kierunku
      otwarcia umysłów Polaków na to, że 'inny' znaczy tylko 'inny', ale
      nie 'gorszy', czy 'grzeszny'
      • wencyngetoryks Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 18.06.07, 03:43
        >Państwo
        >nie odmawia ślubu dwóm osobom, dlatego, że oboje sa katolikami, prawda? ;)

        Ale państwo odmawia prawa do ślubu dwóm osobom, gdy któraś z nich jest już w
        związku małżeńskim. Odmawia takiego prawa gdy jedna z nich była adoptowana i
        wychowywana przez drugą. Odmawia także w większości przypadków gdy oboje są
        niepełnoletni. Odmawia, gdy któreś ma nieuregulowaną sytuację dotyczącą
        obywatelstwa. Odmawia prawa do ślubu trzem osobom, które zgłaszają taką chęć.
        itd itp.
        Jest cała masa powodów.
        Poza tym każdy homoseksualista ma w Polsce prawo do ślubu! A małżeństwo to
        związek kobiety i mężczyzny.
        • kubissimo Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 18.06.07, 07:10
          ok, ale w takim razie niech pan Majcherek porownuje sobie homoseksualizm z
          poligamia. Tak jak napisalem - w warunkach polskich ciezko znalezc plaszczyzne
          porownania orientacji seksualnej i religijnosci. to tak jakby porownywac
          spozycie chleba i prowadzenie samochodu po alkoholu

          > Poza tym każdy homoseksualista ma w Polsce prawo do ślubu! A małżeństwo to
          > związek kobiety i mężczyzny.

          tego tekstu to nawet nie chce sie komentowac. brzmi jak cytat z rysunku
          Raczkowskiego
          • arturwilmanski Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 13:03
            A dlaczego nie chce się komentować? Jeżeli małżeństwo to nie jest związek
            kobiety i mężczyzny tylko dwojga osób, to może pójdźmy dalej i nazywajmy tak
            związek człowieka z dowolną istotą? Jeżeli nazwę motocykl rowerem to będę mógł
            nim jeździć bez prawa jazdy?
            • kubissimo Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 13:17
              spoczko, oczywiście pod warunkiem, że ta istota świadomie wyrazi chęć bycia w
              związku z tym człowiekiem, jest pełnoletnia i podpisze stosowne dokumenty w
              Urzedzie Stanu Cywilnego :)
      • adrem63 Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 18.06.07, 10:35
        Ciekawy tekst, ale chyba trochę przeginasz z dulszczyzną i nie tylko.
        > Propozycja Majcherka, zeby skrupulatnie rozdzielac sfere publiczna od
        prywatnej, moze
        > doprowadzic jedynie do powstawania i utrwalania stereotypow (wynikajacych
        > zazwyczaj z bardzo powierzchownej wiedzy na jakis temat) i uprzedzen, a
        > nastepnie do agresji.
        Wprawdzie ja sam też nie wiem w jaki sposób oddzielić >skrupulatnie< sferę
        publiczną od prywatnej, ale zapewne i autorowi nie o to chodzi.
        O wiele bardziej chodzi taki model współżycia międzyludzkiego, aby
        ostentacyjnością
        i powiedzmy to, nachalnością nie naruszać sfery publicznej z której korzystamy
        wszyscy.
        Mam tu na myśli zwłaszcza oddzielenie religii od państwa, ale dotyczy to innych
        ostentacyjności jak choćby etnicznych czy rasowych ( władza tylko dla białych,
        Żydów, Aryjczyków ), czy ostentacyjności seksualnej.
        „Sfera publiczna jest w demokracji dostępna dla wszystkich, ale korzystanie z
        niej powinno być powściągliwe, bo inaczej stanie się ona miejscem zderzenia i
        konfliktu, a w perspektywie - walki, grożącej jej zniszczeniem. Ostentacja
        niesie takie zagrożenie.”

        > poza tym Majcherek dokonuje nieuprawnionego porównania homoseksualizmu
        > i religijności (i oczywiście chodzi tu o dominujacy w naszym kraju
        katolicyzm).
        Majcherek porównuje te dwie sfery jedynie na płaszczyźnie ostentacyjności, a to
        nie ma nic wspólnego z porównaniem, którego sam dalej karykaturalnie dokonujesz.

        Przykład z Murzynami całkiem chybiony, bo Murzyn idąc po ulicy niczego nie
        demonstruje,
        a zwłaszcza nie demonstruje ostentacyjnie, chyba że bierze udział w
        demonstracji niosąc
        transparent z napisem „czarne jest piękne” i domaga się głośno bezpłatnych
        olejków do opalania dla wszystkich :-).

        Istotne jest pytanie,
        jak reagować na ostentacyjność naruszającą sferę publiczną, czy protestem,
        jeśli to wywołuje poczucie zagrożenia, czy obojętnością, która jest chyba
        antidotum na ostentację ?
        • mwookash ??? 18.06.07, 12:15
          "Przykład z Murzynami całkiem chybiony, bo Murzyn idąc po ulicy niczego nie
          demonstruje, a zwłaszcza nie demonstruje ostentacyjnie, chyba że bierze udział
          w demonstracji niosąc transparent z napisem „czarne jest piękne” i domaga się
          głośno bezpłatnych olejków do opalania dla wszystkich :-)."

          To żart? Czarnoskóry kolorem skóry tak samo demonstruje swoją czarnoskórość jak
          dwóch facetów trzymających się za ręce demonstruje swój homoseksualizm. Czy to
          ostentacyjne zachowanie?
          Mam wrażenie, że "ogół" uważa, że jak zaakceptuje homoseksualistów w
          przestrzeni publicznej to oni wszyscy rzucą dotychczasowe zajęcia i przez cały
          rok będą paradować i wyprawią nieustający karnawał z Rio. To jakieś chore
          myślenie...
          • adrem63 urojenia 18.06.07, 13:12
            > Czarnoskóry kolorem skóry tak samo demonstruje swoją czarnoskórość jak
            > dwóch facetów trzymających się za ręce demonstruje swój homoseksualizm.
            > Czy to ostentacyjne zachowanie?

            Demonstruje w pewnym znaczeniu tego słowa.
            Nie demonstruje w sensie ostentacyjności, tak samo jak gej spacerujący po
            ulicy, ale już para gejów trzymająca się za ręce w miejscu publicznym zachowuje
            się ostentacyjnie
            wg kryteriów naszej kultury.

            > Mam wrażenie, że "ogół" uważa, że jak zaakceptuje homoseksualistów w
            > przestrzeni publicznej to oni wszyscy rzucą dotychczasowe zajęcia i przez
            cały
            > rok będą paradować i wyprawią nieustający karnawał z Rio. To jakieś chore
            > myślenie...
            Tak, to byłoby chore myślenie, ale myślę, że Twoje wrażenie to złuda.
            Jak dotąd wszyscy znani mi oponenci posługujący się tak chętnie słowem
            homofobia,nie biorą pod uwagę kontekstu kulturowego w którym żyjemy.

            Myślenie, że jakieś szersze środowisko funkcjonujące w ramach kultury
            chrześcijańskiej może z dnia na dzień zaakceptować homoseksualistów jest
            urojeniem.
            • kubissimo Re: urojenia 18.06.07, 13:18
              czy za równie ostentacyjne zachowanie się uznasz parę (mieszaną) nastolatków,
              którzy trzymaja się za ręce na ulicy, czy w parku?
            • mwookash No popatrz, a chrześcijaństwo zaakceptowano :-) nt 18.06.07, 13:18

            • michalng Re: urojenia 19.06.07, 21:37
              adrem63 napisał:


              > Myślenie, że jakieś szersze środowisko funkcjonujące w ramach kultury
              > chrześcijańskiej może z dnia na dzień zaakceptować homoseksualistów jest
              > urojeniem.

              Nie jest to urojenie Hiszpania jest tego najlepszym przykładem.
              • adrem63 Re: urojenia 20.06.07, 14:17
                Ciekawe, dzisiaj zaakceptowali, a wczoraj (w XV w) zaczęli ich palić na stosie.
        • kubissimo Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 18.06.07, 13:25
          1. "Można się domagać ochrony czy formalizacji prawnej związków
          homoseksualnych, ale to nie powód, aby się z nimi obnosić publicznie."

          uważasz, że to nie dulszczyzna?

          2. "Mam tu na myśli zwłaszcza oddzielenie religii od państwa"
          ok, to najpierw Ty załatw w naszym pięknym kraju takie rozdzielenie i spraw,
          żeby kościól nie pchał się do (szeroko rozumianej) polityki, a ja potem
          zlikwiduję paradę równosci, ok? powodzenia :)
          • adrem63 Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 18.06.07, 18:32
            > 1. "Można się domagać ochrony czy formalizacji prawnej związków
            > homoseksualnych, ale to nie powód, aby się z nimi obnosić publicznie."

            > uważasz, że to nie dulszczyzna?

            To zdanie brzmi wprawdzie dość chropawo, ale jak na moją znajomość dulszczyzny,
            nią nie jest.
            Pani Dulska powiedziałaby „nie obnosić mi się z tym publicznie – brudy pierze
            się w domu”.
            Dzisiejszy domniemany pan Dulski (Majcherek) mówi:
            To co zachodzi pomiędzy ludźmi stanowiącymi parę powinno odbywać się w sferze
            prywatnej. Nie ma powodu do ostentacyjnej demonstracji publicznej.
            Łapiesz różnicę, jeśli nie to podpowiem – brudy.

            > 2. "Mam tu na myśli zwłaszcza oddzielenie religii od państwa"
            > ok, to najpierw Ty załatw w naszym pięknym kraju takie rozdzielenie i spraw,
            > żeby kościól nie pchał się do (szeroko rozumianej) polityki, a ja potem
            > zlikwiduję paradę równosci, ok? powodzenia :)

            Ad 2. Zgoda, chociaż nie sądzę żeby w mojej sytuacji udało mi się to w tym
            wcieleniu,
            ale sporządziłem już odpowiednie wytyczne moim wnukom :-).
            • kubissimo Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 18.06.07, 23:12
              1. ktoś już to wyżej napisał. heteroseksualna większość się obnosi na
              wszystkich frontach swoim udanym (lub nie) pożyciem - rozmowy o rodzinie przy
              kawie w pracy, spotkania ze znajomymi, uściski i pocałunki wymieniane na
              spacerze/w kinie/na plazy, i tysiace innych drobiazgów (które przecież są
              ważne), i to już przecież jest wchodzenie w sferę publiczną. A Majcherek
              właśnie takich drobiazgów (które jednak sa ważne) odmawia gejom, bo w wykonaniu
              gejów to już będzie ostentacyjne.

              > Pani Dulska powiedziałaby „nie obnosić mi się z tym publicznie – br
              > udy pierze się w domu”.

              A Majcherek mówi "Nie obnosić mi się z tym publicznie", a całą resztę zdania
              ewidentnie zostawia w domyśle, ale właśnie o to mu chodzi.

              2. ok ;)
              • mwookash No przecież wiadomo, że dwóch facetów 18.06.07, 23:52
                trzymających się za ręce to obrzydliwy widok. A inne rzeczy? Dlatego nawet co
                powszechnie wiadomo wszyscy geje spędzają masę czasu w darkroomach, bo nie mogą
                patrzeć na to co robią ;)
                • kubissimo Re: No przecież wiadomo, że dwóch facetów 19.06.07, 12:09
                  LOL!
              • adrem63 Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 19.06.07, 11:20
                > 1. ktoś już to wyżej napisał. heteroseksualna większość się obnosi na
                > wszystkich frontach swoim udanym (lub nie) pożyciem - rozmowy o rodzinie przy
                > kawie w pracy, spotkania ze znajomymi, uściski i pocałunki wymieniane na
                > spacerze/w kinie/na plazy, i tysiace innych drobiazgów (które przecież są
                > ważne), i to już przecież jest wchodzenie w sferę publiczną. A Majcherek
                > właśnie takich drobiazgów (które jednak sa ważne) odmawia gejom, bo w
                wykonaniu
                > gejów to już będzie ostentacyjne.

                To prawda co napisałeś,
                na obronę Majcherka ( ja bronię Majcherka – ludzie to cud ! :-)) podam, że on
                nie pochwala istnienia w sferze publicznej przejawów także i przejawów
                heteroseksualności.
                Znalazłoby się w tekscie parę punktów na dowód.
                Poza tym intuicyjnie nie podejrzewam go o taki stosunek do tematu o jaki Ty go
                podejrzewasz.
        • sam_sob Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 19.06.07, 07:32
          adrem63 napisał:

          >
          > Istotne jest pytanie,
          > jak reagować na ostentacyjność naruszającą sferę publiczną, czy protestem,
          > jeśli to wywołuje poczucie zagrożenia, czy obojętnością, która jest chyba
          > antidotum na ostentację ?

          A najistotniejsze to to, że istnieje antidotum, o którym trafnie powiadasz.
    • mwookash Dziwi mnie takie stawianie sprawy przez autora 17.06.07, 21:53
      "Można się domagać ochrony czy formalizacji prawnej związków homoseksualnych,
      ale to nie powód, aby się z nimi obnosić publicznie."

      Ale przecież związek dwóch np. mężczyzn homoseksualnych nie jest prawnie
      zabroniony więc nie rozumiem dlaczego domagając się prawa do formalizacji
      takiego związku nie można głośno powiedzieć, że jest się w nieformalnym
      dozwolonym związku.
      Jaki to ma związek z wymienionymi wcześniej zachowaniami, które akurat są
      zabronione obecnym prawem?
      Kolejny wyraz "szacunku" dla osób homoseksualnych?
      • paralela1 Re: Dziwi mnie takie stawianie sprawy przez autor 17.06.07, 22:49
        takie są zwyczaje w Polsce i dotycza wszystkich, nie tylko homo ale i hetero. A
        tu wychodzi facet w piórkach i chce żeby go nagle wszyscy kochali i to na
        rozkaz.
        • mwookash Bredzisz. nt 18.06.07, 12:04

          • wkry Re: Bredzisz. nt 19.06.07, 21:36
            Nie do końca, mam wrażenie, że tego się między innymi ludzie boją.
            • mwookash Bali się kiedyś (ludzie) Ausralii 19.06.07, 22:33
              że spadną z Ziemii jak tam pojadą, bo przecież tam wszystko jest odwrotnie

              No cóż, historia wskazuje, że warto przełamywać stereotypowe przekonania i
              wydumane lęki
    • wencyngetoryks Tolerancja, MIŁOŚĆ i Akceptacja 18.06.07, 03:31
      "Niektórzy bowiem uważają, że wolność, równość czy tolerancja nie polegają na
      tym, że respektujemy innych, gdyż nie wiemy kim są, lecz właśnie na tym, że
      akceptujemy ich takimi, jacy są, gdy wszystko o nich wiemy. W myśl tego ujęcia o
      braku antysemityzmu nie świadczy obojętność na to, czy ktoś jest Żydem, lecz
      dopiero akceptowanie go jako Żyda, gdy się wie, że nim jest. To nadmierne
      żądanie. Wymaga ono bowiem, aby Żyd "ujawnił" swoją tożsamość. Dociekanie, kto
      jest Żydem oraz domaganie się od Żydów ujawniania - to kliniczne objawy
      antysemityzmu."

      Pierwsza część rozumowania mnie zastanawia. Albo ze względu na porę coś
      przeoczam albo coś tu jest nie tak. Respekt jako coś w rodzaju szacunku czy
      uznania dla czyichś zasług albo jakiegoś rodzaju potencjału, niekoniecznie w
      moim mniemaniu musi wiązać się np. z wolnością, choć oczywiście miło jak się
      wiąże. Innymi słowy - wolność sama w sobie nie implikuje istnienia w danej
      relacji respektu. Podobnie rzecz się ma z akceptacją. Nieco inaczej jest w
      przypadku równości, choć tutaj oczywiście można wyróżnić wiele hipotez co do
      stanu faktycznego i pola znaczeniowego tego pojęcia. Tolerancja też nie oznacza
      moim zdaniem ani respektu (choć takie sytuacje się zdarzają), ani już tym
      bardziej pełnej akceptacji. Bo o ile przy pierwszym założeniu istotne są różnice
      w pojmowaniu tego określenia, o tyle przy drugim akceptacja dla danego stanu
      rzeczy jest już warunkowa (jeśli "toleruję" to warunkowo powstrzymuję się od
      przeciwdziałania albo w innym rozumieniu - toleruję, a więc akceptuję
      dopuszczalność istnienia czegoś, czego nie podzielam i nie aprobuję). Tak więc
      oprócz istnienia 'tolerancji' i 'nietolerancji' istnieje także coś takiego jak
      'nieistnienie tolerancji'. Podobnie jak prócz 'antysemityzmu' i 'filosemityzmu'
      istnieje 'brak postawy wobec Semitów'. Jeśli jednak większość podmiotów
      posługujących się owym pojęciem mówiąc 'tolerancja' myśli 'akceptacja', to warto
      zauważyć, że samo akceptowanie występuje niezależnie od wiedzy sprawcy czynu.
      Akceptacja względem Żyda występuje zarówno gdy ktoś akceptuje Żyda jako Żyda
      (wiedząc o jego narodowości lub ewentualnie wyznawanej przez niego religii) jak
      i w sytuacji gdy Żyd jest akceptowany przez kogoś jako "zwykły człowiek" (a więc
      bez określania jego narodowości czy religii, innymi słowy - czynnik aktywnie
      akceptujący nie ma informacji na temat religii czy narodowości przedmiotu
      akceptacji). Jeśli natomiast pośród dużej ilości ludzi jakaś forma dyskryminacji
      względem Żydów następuje dopiero podówczas gdy pojawia się informacja, że ktoś
      jest Żydem, wtedy mamy do czynienia z dyskryminacją względem 'osób powszechnie
      uważanych za Żydów', nie zaś względem 'Żydów' sensu stricte. Ale to już nieco
      inny temat. Inna kwestia dotyczy skutków tolerancji rozumianej jako
      "akceptowanie kogoś takim jakim jest". Jest to bowiem moim zdaniem wypaczenie
      istoty miłości, która zakłada dążenie do zmieniania innych podług tego jak
      postrzega się jego obiektywne dobro. I tu prosty przykład. Nasz przyjaciel jest
      bardzo miłym i ciekawym człowiekiem. Niestety z pewnego względu jest postrzegany
      przez pokaźne grono osób jako osoba nieco ekscentryczna. Dzieje się tak między
      innymi ze względu na to, że do garnituru w pełnej czerni z lubością przyodziewa
      lśniące białe skarpety. O ile na początku traktowaliśmy to jako pewną formę
      oryginalności, o tyle z czasem zaczynamy dostrzegać, że ze względu na ten dziwny
      zwyczaj jest on uważany za dziwaka lub nawet osobę wydatnie ograniczoną
      intelektualnie. Ludzie nie traktują jego wypowiedzi poważnie i w żadnym
      towarzystwie nie zdobywa należnej sobie pozycji. Śmieją się z niego znajomi,
      sąsiedzi, współpracownicy i przypadkowo mijający go przechodnie. Im bardziej
      poznawaliśmy owego człowieka tym bardziej przenikała nas świadomość, że
      powinniśmy zaradzić jakoś temu problemowi. Przystąpiliśmy zatem do prób
      przekonania owego człowieka, że jego styl ubierania się jest powszechnie
      przyjmowany jako niestosowny, zabawny i ośmieszający. Załóżmy, że on przyjmował
      to czasem ze zdziwieniem (że ktoś może tak sądzić), czasem z pewnym
      podenerwowaniem (że ktoś śmie mu zwracać uwagę w tak intymnej kwestii), czasem
      ze smutkiem (że jego własny, pełen elegancji styl ktoś może deprecjonować choćby
      w myślach). Na pewno nasze przedsięwzięcie było próbą ingerencji w jego
      indywidualny rytm życia. Przypuszczalnie wśród hipotetycznych 'skarpecianych
      indywidualności' znalazłoby się wielu, którzy już przy pierwszym napomnieniu
      zmieniliby styl ubierania się. Byliby i tacy, którzy po jakimś czasie doszliby
      do tego, że warto dokonać takiej zmiany, bo "wyrażanie siebie" można realizować
      w innej formie. Na pewno natrafić można by i na takiego, który za nic w świecie
      nie dałby się nakłonić do zmiany utrwalonych przyzwyczajeń. Pytanie polega
      jednak na tym czy w imię subiektywnie pojmowanego dobra bliźniego mamy prawo
      ingerować w jego życie, a jeśli tak to w jakim stopniu? Czy przy tym idea
      tolerancji w zasadniczy sposób nie kłóci się z potrzebą działania w imię
      pojmowanej misji? Wszakże akceptowanie kogoś takim jakim jest wyklucza zasadność
      a nawet dopuszczalnosć prób zmieniania go. Albo więc akceptuję to, że np. palisz
      w moim pokoju i nie próbuję tego zmieniać albo dążę, choćby subtelnie, do
      zasugerowania Ci byś tego nie czynił. Oczywiście moim zdaniem czym innym byłaby
      tu tolerancja (np. "nie znoszę dymu papierosowego, ale ..." "a niech sobie
      zapali, w końcu tak się zdenerwował, ze sobie ulży" albo: "skoro on tak nałogowo
      pali, to nie będę go dręczyć zakazami, potem sobie przewietrzę") zaś czym innym
      akceptacja (ja tu palę, więc niby czemu on miałby nie palić) jeszcze czym innym
      nietolerancja ("Kolego, tu się nie pali. Zapalisz sobie jak stąd wyjdziesz").
      Pozostając jednak przy tożsamym (lub niezwykle zbliżonym) pojmowaniu tolerancji
      i akceptacji, a stosując to drugie pojęcie, można zastanawiać się nad jeszcze
      innym zagadnieniem. Mianowicie czy może jednocześnie istnieć akceptacja i
      nieakceptacja względem danego stanu rzeczy? Ja sądzę, ze nie. Dlatego właśnie
      nie sposób połączyć miłość z tolerancją w pełnym tych słów zakresie. Wyznając do
      kogoś miłość (choćby chrześcijańską miłość bliźniego) chcę dla danej osoby dobra
      i chcę go zmieniać na lepsze. Owszem, daję jej prawo do błądzenia, ale aktywnie
      staram się dążyć do tego by do tych błędów nie dochodziło. Nie mogę jednocześnie
      absolutnie nie dopuszczać kogoś do decyzji, które uważam za błędne. Byłby to
      bowiem terror a nie prawdziwa miłość. Tak oto miłość i tolerancja względem
      drugiego człowieka nie są też zjawiskami całkowicie rozbieżnymi. Pewna doza
      tolerancji wypływa bowiem z istoty miłości, jednak jej nadmiar jest
      zaprzeczeniem prawdziwej miłości i przyzwoleniem na zło. Tolerowanie kogoś takim
      jakim jest, bez prób dążenia do zmiany go na lepsze, jest więc zaprzeczeniem
      miłości prawdziwej. Jeśli zaś próbujemy go zmieniać na lepsze (choćby poprzez
      doradzenie w jakiejś sprawie czy próbę dania dobrego przykładu) już nie
      tolerujemy go takim jakim jest.

      Żądnym bardziej klarownych sytuacji, proponowałbym by wyobrazili sobie, że ich
      syn od czasu do czasu zażywa porcję twardych narkotyków. Wychodzi przy tym z
      założenia, że korzysta z indywidualnego prawa do wolności i, będąc w pełni
      samodzielnym, dorosłym i odpowiedzialnym za swoje czyny człowiekiem, deklaruje,
      że nie uzależni się od owego specyfiku, a zaświadcza o jego dobroczynnym wpływie
      na świadomość i postrzeganie świata. Co więcej - młodzieniec ów stroni od
      papierosów i alkoholu, twierdząc, że owe narkotyczne używki szkodzą jego zdrowiu
      i zdolnościom percepcyjnym, w odróżnieniu od środka, który ma okazję zażywać.
      Winniśmy 'tolerować go takim jakim jest' czy zmieniać wedle naszych oczekiwań?
      • kubissimo Re: Tolerancja, MIŁOŚĆ i Akceptacja 18.06.07, 07:42
        "Tak więc oprócz istnienia 'tolerancji' i 'nietolerancji' istnieje także coś
        takiego jak 'nieistnienie tolerancji'. Podobnie jak prócz 'antysemityzmu'
        i 'filosemityzmu' istnieje 'brak postawy wobec Semitów'."

        mamy tu maly lapsus jezykowy (chyba, ze to zamierzona manipulacja), bo z
        lingwistycznego punktu widzenia "niestnienie (czyli brak) tolerancji"
        = "nietolerancja". I to nie jest to samo, co "brak postawy"


        i przyznam szczerze, ze bardzo rozbawil mnie wywod o tym, ze "Wyznając do
        kogoś miłość (choćby chrześcijańską miłość bliźniego) chcę dla danej osoby dobra
        i chcę go zmieniać na lepsze".
        Juz pomijajac ten nietrafiony przyklad z paleniem w czyims domu, zapytam czy
        nie masz wrazenia, ze mylisz WYCHOWANIE z MIŁOŚCIĄ? Takze przyklad z synem
        narkomanem pokazuje, ze probujesz podciagnac wszystkie odmiany miłości pod
        miłość rodzicielską, a to tez nietrafne zestawienie.
        Zresztą same narkotyki nie są dobrym przykładem w tej dyskusji, bo mówimy o
        czymś, co jest środkiem uzależniającym fizycznie i psychicznie, co w szybkim
        czasie prowadzi do wyniszczenia organizmu i totalnego spustoszenia w psychice,
        a ostatecznie bardzo często do śmierci. W przypadku narkomanii cięzko mówić o
        wolnej woli i świadomym wyborze, co usprawiedliwia ingerencje osób trzecich,
        chcących ratować takiego delikwenta. Konia z rzędem, dla tych którzy znajdą tu
        jakieś analogie do kwestii homoseksualizmu.

        W kazdym razie uwazam, za zachwycająco zabawną tezę, że Ty wiesz lepiej co jest
        sluszne dla drugiej osoby i uwazasz, ze w imie miloscie do tej osoby masz prawo
        do zmieniania jej. Zazdroszczę Twojej partnerce.
        • wkry Re: Tolerancja, MIŁOŚĆ i Akceptacja 19.06.07, 23:00
          kubissimo napisał:

          > i przyznam szczerze, ze bardzo rozbawil mnie wywod o tym, ze "Wyznając do
          > kogoś miłość (choćby chrześcijańską miłość bliźniego) chcę dla danej osoby dobra
          > i chcę go zmieniać na lepsze".

          Myślę że za dużo z tego wyczytałeś, ja przynajmniej odebrałem to w zupełnie inny
          sposób. Na pewno mnie tamten post nie rozbawił, uważam że to dosyć rozsądne
          podejście.

          Dla mnie bardzo istotnymi pytaniami są: co jest lepsze i w jakim momencie należy
          się powstrzymać z chęcią zmieniania?

          (przy okazji, wchodząc na forum spodziewałem się zupełnie innych (typewych)
          komentarzy, mam wrażenie że obudziłem się w jakimś innym (lepszym) świecie)
          • mwookash Bo dopiero zalinkowali tekst na głównej stronie 19.06.07, 23:34
            jeszcze się niektórzy nie rozkręcili
            • kubissimo Re: Bo dopiero zalinkowali tekst na głównej stron 20.06.07, 12:13
              a poza tym teskt jest dlugi i trudny, wiec moze forumowi pieniacze sie
              zniechecili ;)
          • kubissimo Re: Tolerancja, MIŁOŚĆ i Akceptacja 20.06.07, 12:11
            ja zgadzam sie z duza czescia tego zdania, do slow "chce dla danej osoby
            dobra". ale ta chec zmiany na lepsze mnie rozwala. zakladajac, ze nie jestesmy
            w zwiazku z dzieckiem (a mam nadzieje, ze nikt z nas nie jest) chyba powinnismy
            miec duzo zaufania do naszych partnerow (plci wszelakiej), ze jako osoby
            dorosle oni sami wiedza co jest dla nich dobre i w razie potrzeby sami sie
            zmienia
      • adrem63 Re: Tolerancja, MIŁOŚĆ i Akceptacja 20.06.07, 11:57
        Poruszyłeś niezwykle skomplikowaną i delikatną materię.

        „Tak oto miłość i tolerancja względem
        drugiego człowieka nie są też zjawiskami całkowicie rozbieżnymi. Pewna doza
        tolerancji wypływa bowiem z istoty miłości, jednak jej nadmiar jest
        zaprzeczeniem prawdziwej miłości i przyzwoleniem na zło. Tolerowanie kogoś takim
        jakim jest, bez prób dążenia do zmiany go na lepsze, jest więc zaprzeczeniem
        miłości prawdziwej. Jeśli zaś próbujemy go zmieniać na lepsze (choćby poprzez
        doradzenie w jakiejś sprawie czy próbę dania dobrego przykładu) już nie
        tolerujemy go takim jakim jest.”

        Wywód przeprowadzony sugestywnie, ale nie wiem czy prawidłowo. Zakłada bowiem,
        że
        tolerowanie kogoś takim jakim jest, jest zaprzeczeniem miłości „prawdziwej”. Ta
        ostatnia ma być wtedy gdy pragniemy zmienić obiekt naszej miłośći „na lepsze”.

        Nie wiem czym jest miłość prawdziwa, pamiętam jeszcze trochę nasze młodzieńcze
        dyskusje na ten temat - nic z tego nie wyszło. Zapewne i do dzisiaj „uczeni w
        piśmie” nie ustalili czym jest. Czujemy to instynktownie, zapewne każdy trochę
        inaczej.
        Nie jestem także pewny jak daleko, z legitymacją miłości w kieszeni, mamy prawo
        zmieniać drugiego człowieka.
        Bo nie wiemy także, z całą pewnością co jest „dobrem” dla drugiej osoby.
        Człowiek ze swoim rozumem nie potrafiącym jasno-widzieć przyszłości jest
        skazany na ciągłe błądzenie, bo zwykle dopiero po upływie pewnego czasu
        jesteśmy w stanie określić czy coś było dobrem czy złem.
        Jeżeli założymy, że dobrem dla człowieka jest jego szczęście, a zatem poczucie
        zadowolenia z życia, uczucia wprowadzające go stan lekkiej euforii wyzwalające
        siły witalne i twórcze, później zadowolenie z dokonań, zadowolenie z sytuacji w
        jakiej się znajduje, libido i jego zaspokojenie, to stwierdzimy, że nasza
        wiedza co do „dobra” obiektu naszej miłości może być wątpliwa.
        To on sam wie chyba najlepiej co go uszczęśliwi.

        Tak może być i w konkretnym przypadku młodzieńca, który uzależnia się od
        narkotyku.
        Trudno naturalnie wyrokować w tym przypadku, nie wiem czy młodzieniec jest
        pełnoletni i czy nie wchodzi w konflikt z prawem na tle narkotyku. Nie wiem
        także co to za narkotyk.
        Sam jestem uzależniony od kofeiny i nie wyobrażam sobie życia bez kawy, jak
        prof. Religa bez papierosa.
        Wiem, że wielu stosuje doping narkotykowy osiągając wysoką pozycję w
        społeczeństwie.
        Doping w sporcie jest już niemal powszechny.
        W dzisiejszym neoliberalnym świecie obowiązuje już zasada – sukces za wszelką
        cenę.
        Tylko czy sukces = szczęście ?
    • rikol Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 19.06.07, 17:59
      Slub to deklaracja heteroseksualizmu, ludzie publicznie deklaruja, ze beda
      uprawiali seks.
    • klubkik Głupwy ten tekst 19.06.07, 18:17
      klubkik.blogspot.com/2007/06/janusz-kropka-majcherek.html#links
    • sarmata Manifestuja seksualnosc? 19.06.07, 20:13
      Ludzie idacy w Paradzie Rownosci nie koniecznie musza manifestowac swa
      seksualnosc, przynajmniej nie wszyscy to czynia. Wielu z jej uczestnikow
      wyglada tak jak kazdy inny obywatel tego kraju, liczne grono stanowia osoby
      heteroseksualne sprzeciwiajace sie dyskryminacji gejow. Marsz rownosci to
      protest przeciwko nierownemu traktowaniu roznych mniejszosci, w tym
      seksualnych, ale ja tam nie widze afiszowania sie ze swa seksualnoscia,
      aczkolwiek pocalunek czy wziecie za reke homoseksualnego partnera nie moze byc
      traktowane jako wielki blad, bo w innych podobnych pochodach heteroseksualne
      pary robia to samo, czyli jak chce autor artykulu, manifestuja swa seksualnosc.
      W tym rozumowaniu jest jakas przesada. Homoseksualisci nie oczekuja od
      spoleczenstwa, ze zacznie ich nasladowac czy w sferze seksu zachowywac sie tak
      jak oni. Geje oswajaja spoleczenstwo pelne nieuzasadnionych uprzedzen i mitow,
      z wlasna obecnoscia. Wielu ludzi wyobraza sobie homoseksualistow jako
      zniewiescialych i przegietych panow gotowych na ulicy zlapac faceta za
      poldupek, szukajacych seksu na kazdym kroku, demoralizujacych dzieci i
      mlodziez. Dlatego mmusicie nas zobaczyc i przekonac sie ze to nieprawda. Tak
      jak sasiednie narody zeby pozbyc sie zadawnionych uprzedzen musza siebie
      spotykac i lepiej poznawac, tak homoseksuallisci powinni zaistniec w
      przestrzeni publicznej i umozliwic spoleczenstwu zrozumienie i oswojenie sie z
      innoscia.
    • balcerowiczjestok Dyskryminacja a ostentacja - nareszcie! 19.06.07, 20:18
      Wreszcie jakiś rozsądny głos w tym medialnym szumie! Dzięki za ten artykuł,
      takiego spojrzenia, zdroworozsądkowego, niespolaryzowanego i jednocześnie
      płynącego z najczystszej tolerancji (sic!)długo oczekiwałem, i myślę, że nie
      tylko ja. Polityczno-ideologicznemu afiszowaniu się takim czy innym modelem
      seksualności i kategoryzowaniu innych poprzez zbyt gorliwą afirmację lub,
      przeciwnie, wykluczanie, mówimy zdecydowane: NIE. Nie oceniamy ludzi według ich
      orientacji seksualnej, która jest sprawą prywatną.

      Więcej myślenia w tym duchu!
      • mwookash Przepraszam, w jakim celu? nt. 19.06.07, 22:36

    • piotrek_jasiewicz Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 19.06.07, 21:07
      Dawno już nie czytałem tak bardzo miałkiego intelektualnie artykułu. Autor
      nagromadził tu tyle błędnych interpretacji, pomieszania pojęć i ich granic,
      wreszcie zupełnej ignorancja dotyczącej wiedzy o różnych koncepcjach przestrzeni
      prywatnej i publicznej w społeczeństwach i historii, oraz sposobach rozwiązania
      tego problemu, tworzenie dziwacznej, osobistej wizji liberalizmu, czy koncepcji
      politycznej prawicy (różnica między prawicą polska a np. szwedzką),
      nieadekwatność przeciwstawieństw. Włos dęba na głowie staje, gdy pod takim
      tekstem podpisuje się profesor filozofii. Gdy z jednej strony stawia pytania,a z
      drugiej narzuca czytelnikowi jedynie słuszną odpowiedź.

      Na koniec mam jedno pytanie do pana Majcherka, jako specjalisty: czy uprawianie
      seksu w dwie osoby jest działaniem w sferze prywatnej czy publicznej? :-))) A co
      jak tych osób jest więcej (uczestniczących naraz we wzajemnym seksie)? Życzę
      powodzenia w rozwiązywaniu dylematu :-)))))
    • tajemniczy_don_pedro "Gazeto", miej litość nad swymi półinteligentami 19.06.07, 21:15
      Przecież jak taki reakcyjny tekst zobaczą w swoim codziennym, postępowym
      modlitewniku, to mogą zejść na zawał. No, ale tak w ogóle to gratuluję
      redaktorowi odpowiedzialnemu odwagi.
    • autenty Dlaczego tylko heteroseksualistom pozwala sie na o 19.06.07, 22:09
      skin.polskii napisał:

      > pomieszanie sfery publicznej z prywatną to własnie pokłosie seksrewolucji z
      > lat 60 tych XX wieku...

      Dlaczego tylko heteroseksualistom pozwala sie na obnoszenie sie ze swoja sfera
      intymna i na miesznie tego co prywatne z tym co publiczne, a homoseksualistom
      sie na to nie pozwala? Zabronic tez heteroseksualistom! (np. tych rozpustnych
      wesel)
    • piotrek_jasiewicz Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 19.06.07, 22:20
      wklejam tu link do pliku audio będącego ciekawą wypowiedzią na temat artykułu
      pana Majcherka
      www.innastrona.pl/mm/podcast/podcast_jacek_02.m4a

      a to strona z której pochodzi
      www.innastrona.pl/magazyn/podcast.phtml
    • szemor GW trzeźwieje? 20.06.07, 00:52
      Oby.
    • mark.parker Majcherek nie wie, co mówi 20.06.07, 01:06
      Jak zwykle zresztą.Nikt nie wyprowadza łóżek na ulice. Mam takie samo prawo iść
      z chłopakiem za rękę, jak heteryk z dziewczyną i żądam respektowania tego prawa.
      Natomiast naziol nie ma prawa na mnie za to napadać ani grozić mi gazem, a
      żadna władza nie ma prawa mi tego zabronić. Cwierćinteligenci, którzy dorwali
      się do koryta są ucieleśnieniem nazizmu w jego najgorszym wydaniu. Jeśli jestem
      nauczycielem, nie mają prawa mnie inwigilować i wyrzucać z pracy pod idiotycznym
      pretekstem jakobym miał coś wspólnego z jakąś propagandą, zwłaszcza, że sami
      gwałcą Konstytucję rozpowiadając o mnie banialuki. Seksualność to coś więcej niż
      łóżko. Ządam dla siebie takich samych praw, jakimi cieszą się heterycy: do
      związku z drugą osobą, do automatycznego dziedziczenia bez czyjejkolwiek
      ingerencji (znam wypadki, że po śmierci jednego z partnerów przychodzą rodzice,
      których serdecznie nienawidził za przemoc psychiczną i fizyczną, i zabierają,
      czyli kradną wszystkie wspólne przedmioty), domagam się prawa do wspólnych
      ubezpieczeń emerytalnych i zdrowotnych, a także prawa do adopcji dzieci. W wielu
      krajach cywilizowanych kwestie te zostały rozwiązane pozytywnie. Polska nie jest
      krajem cywilizowanym; jest zadupiem i pośmiewiskiem Europy, a jest taka pod
      wpływem katolicyzmu, który urządza sobie bezkarnie przechadzki po mieście i
      rozpowiada idiotyzmy na mój temat, czyli też gwałci konstytucję jak jaczejka
      nazistów i złodziei pod przewodem kurdupla lojalkowca, cioty-ukrytki. Czego
      innego można się spodziewać po ludziach, którzy wierzą w smoka wawelskiego -
      niedouczonych kretynach - półanalfabetach, którzy nie potrafią sklecić
      przyzwoicie jednego zdania. Majcherek też się do nich zalicza. Takich
      debilizmów, jak tu wypisał, dawno już nie czytałem. Jak się katolikom gejostwo
      nie podoba, nikt ich nie zmusza do gejostwa, tak jak nikt nie zabrania im latać
      do kościoła. Mają do tego prawo, niech więc uszanują moje prawa. Jestem takim
      samym Polakiem jak oni. Fakt, bardziej rozwiniętym intelektualnie.
      • ylemai Re: Majcherek nie wie, co mówi 20.06.07, 08:48
        I zaskakujące jest, że "profesor" filozofii popełnia tak klasyczny błąd
        kategorialny. Ty, mark.parker jesteś lepszym filozofem niż ów cały Majcherek.
    • onufry.zagloba Skin, ten tekst jest dla ciebie, synku, za trudny 20.06.07, 01:07
      A wiec sie lepiej tu nie wypowiadaj, zamiast wciskac nam zenujace banaly:)
    • renegat666 Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 02:28
      i to napisal profesor??????????przeciez to zalosny pseudointelektualny
      bełkot,ten czlowiek bredzi i nie rozumie pojęc ktorych uzywa,wstydz
      sie "profesorku",no tak profesorzyna z krakowa-najwiekszej siedziby
      konserwatystow,dewotow i pseudointeligentow
      • kubissimo dygresja 20.06.07, 12:31
        tak w ramach konserwatyzmu Krakówka mała opowiastka:
        moja przyjaciółka pisała na krakowskim AWFie pracę magisterską na temat
        gejowskiej turystyki (w Polsce praktycznie nie istniejącej, za to na zachodzie
        jednej z najbardziej dochodowej gałęzi przemyslu turystycznego). Promotorka
        była zaskakująco otwartą osobą i bardzo zaangażowała się w tak nowatorski na
        tej uczelni projekt. Niestety schody zaczęły się po złożeniu pracy, ponieważ
        nikt nie chciał być jej recenzentem. Oficjalnie nikt tego nie powiedział, ale
        chodziło o to, że przecież nie wypada recenzowac pracy z homoseksualizmem w
        tytule. Sprawa otarła się o dziekana, który w końcu zmusił jednego z doktorów
        do zrecenzowania tejże pracy. Jednak pan doktor nie omieszkał w pierwszych
        zdaniach recenzji pracy (bądź co bądź naukowej) wyjaśnić, że fakt, iż recenzuje
        pracę o homoseksualiźmie nie oznacza, że sam jest homoseksualistą :D
        cudowne, prawda? :D
        • zdanka1 Re: dygresja 22.06.07, 14:00
          wyjaśnić, że fakt, iż recenzuje
          >
          > pracę o homoseksualiźmie nie oznacza, że sam jest homoseksualistą

          > cudowne, prawda? :D

          Hmmm...Chyba polskie po prostu - to tak działa, ze jak powiesz jedno słowo
          rodak dośpiewa sobie do niego 20 - miałam okazję sie zetknąć z podonymi
          ciekawostkami i to chyba działa tak, jak plotka.

          PS. Kubissimo, coś na TWA cie nie widuję ?:)
    • mamama28 Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 07:25
      Zgodnie z logiką pana M. przez większość życia uprawiam ostentacyjną i
      obsesyjną propagandę. Afiszuję się mężem (pierścinek, obrączka). Zdarza się nam
      przytulić na ulicy. A najgorsze, że nawet wynosimy naszą seksualność poza
      cztery ściany: czasem spacerujemy z dzieckiem, które jest koronnym dowodem
      tego, że doszło do "konsumpcji" związku!
      Homoseksualiście nie domagają się niczego,czego nie mieliby hetero.
    • wuk4 Miałem jako gej głupią sytuację 20.06.07, 08:35
      Podczas mojej pracy jako przewodnik wycieczki dla dzieci panie nauczycielki
      zaczęły się mnie pytać o moje życie rodzinne. Wykrztusiłem z siebie, że jestem
      nieżonaty i że już jestem po 30-tce. Pojawiły się sugestie, że taki przystojny
      kawaler się marnuje bez żony, że wygląda jak student, a każdy student powinien
      już na studiach sobie znaleźć kobitę. Stanęło mi w gardle i wstrzymałem się od
      powiedzenia prawdy, że mieszkam i śpię ze swoim partnerem płci męskiej. No ale
      cóż - zastanawiam się, jakby zareagowały, jeślibym powiedział prawdę... Pewnie
      już nigdy bym od ich szkoły nie dostał umowy.
    • ylemai profesor filozofii? 20.06.07, 08:46
      chyba jakiejś bardzo humanistycznej filozofii, bo widać że potyka się o błędy
      logiczne i rzeczowe.

      szkoda że profesor Woleński go nie złapał.
      • monikacx3200 Re: profesor filozofii? 20.06.07, 09:25
        to przykre i zenujace czytac te nedzne pseudo intelektualne wypociny.
        Przykre, bo nie wnosi nic nowego i poglebia istniejace juz konflikty,
        irytujace, bo napisane przez profesora.
    • antonioni1 Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 09:55
      Pojedźcie do dżungli amazońskiej. Spotkajcie tamte jak to się zwykło określać
      "ludy pierwotne". Tam również obowiązuje intymność współżycia seksualnego. Tam
      nikt nie paraduje ze swoją homoseksualnością czy heteroseksualnością. Gdyby
      heteroseksy miały zrobić swoją paradę, to zabrakłoby w Polsce ulic i policjantów
      pilnujących porządku parady.
      • kubissimo Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 12:23
        no wiesz, to byloby dziwne, gdyby dominujaca wiekszosc urzadzala parady dla
        walki o swoje prawa :) rownie dobrze mozna by sie dziwic, ze nie robi sie parad
        osob pijacych wodę ;)
    • majster_g Re: Dyskryminacja, ostentacja i obsesja 20.06.07, 13:05
      Zawracanie glowy. Gdy prezydent wraz z malzonka wita innego prezydenta wraz z
      malzonka - wtedy jest koniec z prywatnoscia.
      "Promowanie heteroseksualnosci" odbywa sie wszedzie i ciagle panie profesorze...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka