Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie chcę mieć dzieci?

05.07.07, 08:21
Coz... Moge tylko powiedziec, ze sie w pelni zgadzam z autorem...

Teraz sam realizuje moj "American Dream"... i zdala od nacjonalistycznych i
bogobojych jolopow...

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lolektyrmand Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 08:27
      Bardzo mi szkoda bohatera tergo artykułu. Osoba dorosła, a tak niedojrzała
      emocjonalnie. Niestety, jej kłopoty wzięły się z domu - to czyni sprawę jeszcze
      bardziej przykrą.
      A ja mieszkam z teściową, mam dwoje dzieci i może 1/4 dochodów opisanej
      rodziny. Najciekawsze jest to, że jestem szczęśliwy będąc ojcem. Ba, nawet
      znajduję czas na zajmowanie się dziećmi na równi z żoną. Pomyśleć, że mój
      ojciec do kościoła nie chodzi, a matka co niedzielę.
      Może to jednak ja jestem nienormalny? PiS rządzi, więc w kraju MUSI być źle, a
      ja nie narzekam.
      • milu100 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 08:38
        świetny artykuł, wreszcie ktos trzewo myslący, a nie wierzacy że za 1000zł
        becikowego rozwiąże się wszystkie problemy
        • mike-great 1000 zł to powinno być na dziecko/miesiąc ! 05.07.07, 10:54
          1000 zł to powinno być na dziecko/miesiąc !

          milu100 napisał:

          > świetny artykuł, wreszcie ktos trzewo myslący, a nie wierzacy że za 1000zł
          > becikowego rozwiąże się wszystkie problemy
          • mariuszdd Re: 1000 zł to powinno być na dziecko/miesiąc ! 05.07.07, 10:57
            Zwyczajnie ,cały artykuł można napisać jednym krótkim zdaniem :
            "Kasy nie ma !!"
            Gdyby normalnie zarabiał itd. ,to spokojnie ,w ten sposób by nie myślał
            • andzela1 Re: 1000 zł to powinno być na dziecko/miesiąc ! 05.07.07, 11:11
              kasy nie ma????

              "mieszkanie w apartamentowcu, metrów sto, i drugie na wynajem, metrów 64.
              Samochód szwedzki, czteroletni, dwustukonny i jeszcze jeden - małżonki -
              japoński, czerwony. Kredyt dwustutysięczny. Ze 300 płyt, drugie tyle w ślicznym,
              aluminiowym komputerze. Objechany świat, trochę akcji, uprawnienia szybowcowe.
              Dochód roczny ponad sto tysięcy (doliczając małżonkę: sto pięćdziesiąt tysięcy)."

              Chciałabym tak kasy nie mieć. Co za burak...
              • mariuszdd Re: 1000 zł to powinno być na dziecko/miesiąc ! 05.07.07, 11:24
                andzela1 napisała:

                > kasy nie ma????
                >
                > "mieszkanie w apartamentowcu, metrów sto, i drugie na wynajem, metrów 64.
                > Samochód szwedzki, czteroletni, dwustukonny i jeszcze jeden - małżonki -
                > japoński, czerwony. Kredyt dwustutysięczny. Ze 300 płyt, drugie tyle w ślicznym
                > ,
                > aluminiowym komputerze. Objechany świat, trochę akcji, uprawnienia szybowcowe.
                > Dochód roczny ponad sto tysięcy (doliczając małżonkę: sto pięćdziesiąt tysięcy)
                > ."
                >
                > Chciałabym tak kasy nie mieć. Co za burak...

                Ja mam więcej ,i nie czuje sie bogaty,a jestem bez żony ;)
                Wszystko jest zależne od punktu siedzenia .
                Człowiek który jest naprawdę bogaty nie musi dużo pracować .
                A, no i co z tekstu wynika ,czego się boi he he:

                "Moja żona zachodzi w ciążę. Jest już po studiach, ale musi zrezygnować z pracy
                i żyje w lęku, że ją do roboty z powrotem nie przyjmą. A jak przyjmą, to już na
                pewno dadzą do zrozumienia, żeby sobie dała spokój, bo awans, podwyżki, rozwój
                są tylko dla bezdzietnych. Dziecko rozwija się więc w tym kręgu maminych frustracji
                • ayronaa Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 05.07.07, 12:05
                  coraz wiecej kobiet z brzuszkiem!

                  A ci ktorzy wybrali bezdzetnosc zaplacza jeszcze rzewnymi lzami, na starosc...
                  • hella_79 Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 05.07.07, 12:16
                    czy coraz więcej.... raczej naturalna kolej rzeczy - teraz kobiety rodzą później dzieci, wiele decyduje się dopiero ok. 30 (to te roczniki ok. 77-81)- to jedne z brzuchami, a do nich teraz dobijają dziewczyny z wyżu lat 80' - teraz mają ok. dwudziestuparu lat - no i moim skromnym zdaniem żadna to zasługa polityki prorodzinnej, a po prostu naturalna kolej rzeczy.
                    • emk6 Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 05.07.07, 13:38
                      to sie nazywa chyba echo wyzu demograficznego
                      • tetlian Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 05.07.07, 18:08
                        Życie jest za krótkie, żeby marnować je na dzieci.
                      • smileordie Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 06.07.07, 01:00
                        a to bylo echo chlania w ciazy
                      • anty65 Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 06.07.07, 08:27
                        emk6 napisał:

                        > to sie nazywa chyba echo wyzu demograficznego

                        Jedyna szansa na powtorzenie wyzu z lat 80 to zobic stan wojenny.
                        • ivarsoy Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 06.07.07, 11:22
                          Jeszcze tego nam brakowało - to już prawie czarna wizja.
                    • strona7 Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 06.07.07, 11:43
                      z brzuchami to są amatorzy piwa. wysławiaj się tak, żeby innych nie zniesmaczać.
                  • lloth Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 05.07.07, 12:24
                    Ciekawe gdzie te kobiety sie chowaja jak ja wychodze na ulice :P Poza tym
                    szczerze to wsrod moich znajomych moze jedna para deklaruje sie, ze chce miec
                    dziecko w najblizszej przyszlosci. Co do placzu na starosc, moze i racja ale
                    lepiej chyba plakac na starosc niz przez cale zycie? :P
                    • mal.go.sia Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 05.07.07, 12:58
                      Pogadamy za trzydziesci lat ;)
                    • igraszka Bezdzietność jest pożyteczna 05.07.07, 13:06
                      Na starość to bierzesz kredyt pod zastaw majątku - teraz już takie do nas
                      przyszły i masz czas na realizację wszystkich marzeń, podróży, których nie
                      zrobiłeś pracując.

                      Poza tym dlaczego wszystkim się wydaje, że tylko pary z dziećmi są wartościowe?
                      Dziecko wymaga atencji rodziców i nakładów finansowych, za to bezdzietni mogą
                      się zająć ważnymi rzeczami, na które rodzic nigdy nie będzie miał czasu - pomoc
                      społeczna, sztuka, polityka (patrzcie na naszego premiera, jaki płodny choć
                      bezdzietny).
                      • ppo Re: Bezdzietność jest pożyteczna 05.07.07, 15:33
                        > Poza tym dlaczego wszystkim się wydaje, że tylko pary z dziećmi są
                        wartościowe?

                        Z tej prostej przyczyny, że gdyby wszyscy byli bezdzietni, to ludzkość
                        wyginęłaby w ciągu jednego pokolenia. Poza tym, przy obecnym systemie
                        emerytalnym, to dzieci pracują na emerytury rodziców. Im miej dzieci, tym
                        mniejsze emerytury.
                        • 1group Re: Bezdzietność jest pożyteczna 05.07.07, 15:55
                          Gazeta znowu wzięła się za pronatalistyczną propagandę.
                          Co jest w ludziach,że jak lemury przybliżają swoją zagładę?
                          Ludzie juz zagryzają się wzajemnie z powodu przeludnienia naszej planety,wielu
                          nie ma pracy i perspektyw na przyszłość.Katastrofa ekologiczna za progiem,a z
                          róznych stron nawoływania o zwiększenie dzietności.
                          Jeszcze pięćdziesiąt lat wstecz,było 2,5 miliarda ludzi,teraz 6,5!
                          I wciąż kretyńskie argumenty,że nie będzie miał kto pracować na emerytów.Gdyby
                          tak było,nie istniałoby już wiele państw europejskich.Tymczasem tam,gdzie
                          przyrost naturalny najmniejszy,ludziom żyje się lepiej(co zresztą wiadać i u nas).
                          Chodzi o watahy "naprodukowanych" blokersów,którzy z bezczynności i braku
                          perspektyw zaludniają zakłady poprawcze i więzienia? Oni będą pracować na nasze
                          emerytury?
                          • starybaca Posiadanie dzieci nie dla idiotów 05.07.07, 16:45
                            Rozbraja mnie wypowiedź otwierająca artykul: "nie mam wprawdzie dzieci,
                            ale za to mam 200-konny samochód". Co za idiota. Zresztą w Polsce to
                            normalne - samochód jest symbolem "statusu". Buhahahahaha :-)

                            Od dawna mówię, że posiadanie dzieci to luskus i przyjemność
                            niedostępna dla głupców. Ci muszą zadowolić się "200-konnym
                            samochodem".

                            • a_figa Re: Posiadanie dzieci nie dla idiotów 05.07.07, 16:59
                              Cysto prowda, starybaco !
                            • forum0wicz Re: Posiadanie dzieci nie dla idiotów 05.07.07, 22:56
                              starybaca napisał:

                              > Rozbraja mnie wypowiedź otwierająca artykul: "nie mam wprawdzie dzieci,
                              > ale za to mam 200-konny samochód". Co za idiota. Zresztą w Polsce to
                              > normalne - samochód jest symbolem "statusu". Buhahahahaha :-)
                              >
                              > Od dawna mówię, że posiadanie dzieci to luskus i przyjemność
                              > niedostępna dla głupców. Ci muszą zadowolić się "200-konnym
                              > samochodem".

                              Wódki temu panu, gdyż mądrze prawi.
                      • forum0wicz Re: Bezdzietność jest pożyteczna 05.07.07, 22:54
                        igraszka napisała:

                        > Na starość to bierzesz kredyt pod zastaw majątku - teraz już takie do nas
                        > przyszły i masz czas na realizację wszystkich marzeń, podróży, których nie
                        > zrobiłeś pracując.
                        >
                        > Poza tym dlaczego wszystkim się wydaje, że tylko pary z dziećmi są
                        wartościowe?
                        > Dziecko wymaga atencji rodziców i nakładów finansowych, za to bezdzietni mogą
                        > się zająć ważnymi rzeczami, na które rodzic nigdy nie będzie miał czasu -
                        pomoc
                        > społeczna, sztuka, polityka (patrzcie na naszego premiera, jaki płodny choć
                        > bezdzietny).

                        Boszzz, jaka mongolia emocjonalna.
                      • 11sssssssssssssss Re: Bezdzietność jest pożyteczna 12.10.10, 17:22
                        Zgadzam sie na 100%. Boja sie, ze na starosc nie bedzie mial sie nimi kto zaopiekowac. No, i tez boja sie nacisku spoleczenstwa, mamusi, cioci... Nie nawidze stereotypow.
                  • tiuia Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 05.07.07, 12:38
                    Noo, jesli sadzisz ze posiadanie dziecka jest po to, zeby nie plakac rzewnymi
                    lzami na starosc, to musze Cie ostrzec, ze czasami i 'posiadacze' dzieci placza
                    rzewnymi lzami na starosc;)
                    • igraszka Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 05.07.07, 13:07
                      A zwłaszcza ci co traktowali dzieci jako "zabezpieczenie na starość".

                      • obraza.uczuc.religijnych Amen. 05.07.07, 13:20

                      • mokrysedes Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 05.07.07, 14:12
                        Wystarczy że dzieci nie będą w stanie zarobić więcej niż same potrzebują (a
                        kiedy nie potrzebują?) i nie będzie kasy na dziadków.
                        Jakie to więc zabezpieczenie? Żadne.
                    • snoopy2081 Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 05.07.07, 16:32
                      Dzieci jako zabezpieczenie na starość były traktowane do XIX wieku i obecnie w
                      krajach 3-go świata... Od kiedy odkryto bani, fundusze inwestycyjne etc. to już
                      się zdezaktualizowało. Obliczono, że odchowanie dziecka do pełnoletności (a
                      wiadomo, że zwykle to nie koniec) to koszt rzędu 300-500 TPLN. Łatwo obliczyć,
                      że gdyby to odkładać na jakąś inwestycję, nawet taką o słabej stopie zwrotu, to
                      i tak się na tym lepiej wyjdzie niż na posiadaniu dwójki dzicie:-) Zwłaszcza,
                      że dzieci mogą się nie poczuwać, lub zwyczajnie samym im będzie brakować kasy
                      na urzędzenie się i posiadanie własnego potomstwa - tak więc można się nie
                      doczekać;-)) To tak z materialistycznego punktu widzenia... nie mówię, że go
                      prezentuje... To tylko odpowiedź na idiotyczne argumenty nt. emerytur - na
                      pewno lepiej się wyjdzie odkładając tą kasę w postaci inwestycji niż na tych
                      potenjalnych emeryturach i pomocy własnych pociech...
                  • pm7303 Nie ma to jak ... 05.07.07, 12:40
                    mierzyc wszystkich swoja miarka.

                    Nie przyszlo Ci do glowy, ze sa ludzie u ktorych stezenie odpowiednich hormonow,
                    powoduje wystepowanie duzo mniejszego (lub zadnego) instynktu macierzynskiego?

                    Jezeli dla Ciebie macierzynstwo, to sens i radosc zycia, to super, ze masz
                    dziecko i satysfakcjonujace zycie - naprawde szczerze gratuluje!

                    A, ze dla mnie (i mnie podobnym) jest tysiac rzeczy, ktore ciesza bardziej ...,
                    no coz, nam przynajmniej nie jest 'Ciebie zal', wiec jakos tak mniejszy poziom
                    frustracji, ciekawe skad?
                    • lolektyrmand Re: Nie ma to jak ... 05.07.07, 13:59
                      U niektórych "stężenie odpowiednich hormonów" może powodować na. satysfakcję z
                      gwałcenia dzieci, albo mordowania staruszek. Ich oczywiście też nie mierzysz
                      swoją miarką?
                      • mokrysedes Re: Nie ma to jak ... 05.07.07, 14:30
                        Wypowiadanie sie na forum nie jest obowiązkowe. Skoro nie masz nic mądrego do
                        powiedzenia lepiej nie mów nic.
                        • lucusia3 Re: Nie ma to jak ... 05.07.07, 14:47
                          Po co takie gadanie?
                          Ktos ma potrzebę posiadania dzieci, wie, że sobie z tym poradzi, bawi go wychowanie, rozwijanie się i dziecka - to ma dzieci. Ktoś kto myśli, że nie nadaje się na rodzica, nie potrafi sobie wyobrazić osobistego rozwoju i wychowywania potomstwa jednocześnie, albo ma traumatyczne przeżycia z którymi nie może, albo nie chce, sobie poradzic - to nie ma dzieci. I co tu dyskutować?
                          To jak pokazywanie wyższości Świąt Wielkiej Nocy na Świętami Bożego Narodzenia, albo smaku szparagów nad fasoka szparagową.
                      • fryderyk2007 Re: Nie ma to jak ... 05.07.07, 16:44
                        Ale dales czlowieku - nieposiadanie dzieci i gwalcenie dzieci to przeciez
                        dokladnie to samo. PiSowska logika z okresu kamienia lupanego.
                  • reja36 Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 05.07.07, 14:05
                    To chyba nie znasz zycia. Ja znam kilka osob, ktore maja ~70-80 lat i placza,
                    bo sa obijane przez swoich pijanych synkow. Inna moja sasiadka (sw.p) niby
                    wychowala 3 dzieci na "normalnych" ludzi a i tak zostala sama. Z kolei jeszcze
                    inna znajoma (rocznik 1927) wlasnie wrocila z Tunezji i jakos nie placze z
                    powodu swojej bezdzietnosci.
                  • agi77krakow Re: Mimo iz PSY z GW ujadaja zaciekle, na ulicach 05.07.07, 14:50
                    o jakiej starości mowa, ciekawe kto jej dożyje przy takim tempie życia
              • patefoniq Re: 1000 zł to powinno być na dziecko/miesiąc ! 05.07.07, 11:47
                Kase moze i ma, ale to za malo zeby miec dziecko. Zona pojdzie na macierzynskie i dostanie marne grosze. On za swoja pensje bedzie musial oplacic to co maja i jeszcze dokladac do dziecka, ktore nie zyje chlebem i woda. Pozniej zacznie sie jeszcze gorzej, bo przedszkole, szkola, studia i to wszysrko z jego pensji, ktora dla ich samych (chlopak i dziewczyna) to jest niezla, ale juz dla rodziny, to zacznie sie zgrzyt. Bedzie musial sprzedac najpierw jedno auto, pozniej mieszkanie, nastepnie zmienic to ktore ma (i auto i mieszkanie) na tansze i schemat z jego dziecinstwa stanie sie realnoscia...
            • unmasked1 Re: 1000 zł to powinno być na dziecko/miesiąc ! 05.07.07, 11:12
              A ja będę chętnie płodził dzieci ale tylko z top modelkami. Nie ma modelek? Nie
              ma dzieci he, he...
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Nareszcie!! 05.07.07, 11:15

              1. Słowo daję, pierwszy raz widzę artykuł, w którym tego typu problemy są
              poruszane z punktu widzenia mężczyzny. W polskim społeczeństwie, w polskich
              mediach funkcjonuje stereotyp, że to "kobiety nie chcą rodzić dzieci". Że
              wszystko zależy od kobiety i że kobieta jest jedynie odpowiedzialna za to, czy
              jej małżeństwo doczeka się potomka, czy nie.

              Wyobrażacie sobie, jaka to odpowiedzialność, gdy spoczywa ona tylko na kobiecie?
              Kobiecie, która w obecnych warunkach jest jednocześnie najbardziej zagrożona
              utratą pracy, utratą kariery i przede wszystkim utratą satysfakcji z życia.

              2. Druga sprawa to tradycyjny model rodziny. Myślę, że on nie musi być nawet
              patriarchalny. Rzecz leży w czymś innym. W typowych polskich rodzinach
              funkcjonuje przekonanie, że "należy poświęcać się dla dzieci". Nawet całkiem
              młodzi ludzie tak myślą. Ostatnio usłyszałam od znajomego, że jeździ z rodziną
              na wakacje, które wcale nie są dla niego fajne - tylko dla dzieci. Więc on nie
              wypoczywa nawet na urlopie. I uważa, że to normalne. Co więcej, gorąco zachęca
              mnie, żeby mieć dzieci, "to zobaczę jak to jest". Nie, nie rozumiem takiego
              podejścia.

              Nic dla siebie, wszystko dla dzieci. Czy wy ludzie nie zdajecie sobie sprawy, że
              dzieci to wyczuwają?! I jak je to frustruje, być jedynym sensem życia rodziców?
              Jak takie poczucie każe starać się, żeby rodziców nie zawieść?! A później, gdy
              człowiek dorośnie - i tak nic z tego nie ma, bo teraz z kolei powinien sam się
              poświęcić dla własnych dzieci.
              • marta.uparta Re: Nareszcie!! 05.07.07, 12:16
                ale nie rozumiem tu czegoś. Czy fakt posiadania dzieci narzuca nam pewnien
                model postępowania, np. wybierania sposobu wolnego czasu? Niestety, jak to
                widzę wsród moich znajomych, ze z powodu dziecka wybierają nudne wczasy nad
                morzem z grzebaniem się w piasku, bo przeciez dziecko "musi mieć warunki".
                Nas dziecko nigdy nie ograniczało, od małego jeżdziło na wakacje rowerowe pod
                namiot, albo łaziło z nami po górach. Wszystko zależy od podejścia rodziców, bo
                przeciez nikt nikomu nic nie narzuca.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Nareszcie!! 05.07.07, 12:44
                  Jasne, i ja nie piszę, że każdy kto ma dzieci, to musi się dla nich poświęcać.
                  Piszę jedynie, że jest taki stereotyp, który mnóstwo ludzi przejmuje odruchowo i
                  realizuje we własnej rodzinie. A ponieważ jest on tak rozpowszechniony wśród
                  Polaków, że aż "normalny" - to wymaga chyba sporego wysiłku psychicznego, żeby
                  się z niego wyłamać. I tu nie chodzi o krytykę otoczenia, tylko o własne odruchy
                  i przyzwyczajenia co do modelu rodziny, wyniesione nieświadomie z domu.
                  • parazyd Re: Nareszcie!! 05.07.07, 12:59
                    Tak czy owak, duże brawa za świetny artykuł - przyczynek do budowy oświaty i
                    tolerancji w Polskim Ciemnogrodzie. To syzyfowa praca.
                • sdziatczak Re: Nareszcie!! 05.07.07, 14:34
                  Zgadzam się z Tobą w zupełności. Nasz berbeć ma niecałe dwa lata a regularnie
                  jeździmy na wycieczki rowerowe i ogląda świat ze swojego bezpiecznego siedzonka
                  za mamą, właśnie wybieramy sie w góry a morze oglądał gdy był malutki.
                  Na weekendy staramy sie gdzieś wyjeżdżać choćby niedaleko aby unikać siedzenia w
                  domu na pewno nie przed telewizorem.
                  Oczywiście wtedy moi rodzice dzwonią do nas i pytają: czemu gdzieś jedziecie,
                  posiedźcie w domu, chce wam sie jechać, pakować. A NAM SIę CHCE, JESTEśMY
                  MłODZI, CHCEMY POKAZAć DZIECKU śWIAT i we wrzesniu jedziemy w Beskidy na Słowację.
                  Rodzice moi to po prostu inny świat, nie zwyczajni wyjazdów na weekendy,
                  wakacje, bo wiecznie im szkoda kasy, chociaż ją mają.
                  A MY ZYJEMY W TRóJKę PEłNIA żYCIA

                  POZDRO
                  • ppo Re: Nareszcie!! 05.07.07, 15:39
                    >bo wiecznie im szkoda kasy, chociaż ją mają.

                    I to jest prawdziwa tragedia- mieć pieniądze, ale nie umieć się nimi cieszyć.
                    Posiadanie bądź nieposiadanie dzieci nie ma tu znaczenia. Nic nie sprawi
                    radości człowiekowi skąpemu.
                    • parazyd Re: Nareszcie!! 05.07.07, 15:57
                      "Nic nie sprawi radości człowiekowi skąpemu." Ależ sprawi, sprawi - posiadanie
                      pieniędzy, cieszenie się możliwościami oraz poczuciem bezpieczeństwa jakie dają
                      pieniądze.
                      Moim zdaniem w Polsce jest straszliwy deficyt wyobraźni i tolerancji. Jednym
                      szczęście daje posiadanie dzieci, innym - pełnia życia bez dzieci. Jednym
                      wydawanie pieniędzy, innym gromadzenie pieniędzy. I nie mówmy że jest tylko
                      jeden przepis na godziwe życie - ten zatwierdzony przez najwyższe władze
                      kościelne i partyjno-państwowe :)))
                      • ppo Nie masz racji. 06.07.07, 13:26
                        > "Nic nie sprawi radości człowiekowi skąpemu." Ależ sprawi, sprawi -
                        posiadanie
                        > pieniędzy, cieszenie się możliwościami oraz poczuciem bezpieczeństwa jakie
                        dają pieniądze.

                        Niestety, ale nie masz racji. Możliwości są tylko wtedy, kiedy potrafisz je
                        wykorzystać- skąpiec nie potrafi, bo żal mu sie rozstawać z pieniędzmi. A
                        początkowe poczucie bezpieczeństwa u skąpca szybko przeradza się w poczucie
                        zagrożenia i strachu przed utratą jego ukochanych pieniążków. Dodatkowo ludzie
                        skąpi zwykle nie są lubiani i są wyszydzani przez otoczenie (wszystkich
                        traktują jak potencjalnych wyrwigroszów, łasych na ich majątek), nie znają
                        bezinteresowności. Piszę to z własnego doświadczenia- miałem chorobliwego
                        skąpca w najbliższej rodzinie. Ciężkie miał życie on i jego rodzina.
            • renata1977 Re: 1000 zł to powinno być na dziecko/miesiąc ! 05.07.07, 11:55
              mariuszdd napisał:

              > Zwyczajnie ,cały artykuł można napisać jednym krótkim zdaniem :
              > "Kasy nie ma !!"
              > Gdyby normalnie zarabiał itd. ,to spokojnie ,w ten sposób by nie myślał

              Gościu zarabia 100 tys rocznie. To ile dla was jest normalnie? Chciwcy!
              • mariuszdd Re: 1000 zł to powinno być na dziecko/miesiąc ! 05.07.07, 12:11
                renata1977 napisała:

                > mariuszdd napisał:
                >
                > > Zwyczajnie ,cały artykuł można napisać jednym krótkim zdaniem :
                > > "Kasy nie ma !!"
                > > Gdyby normalnie zarabiał itd. ,to spokojnie ,w ten sposób by nie myślał
                >
                > Gościu zarabia 100 tys rocznie. To ile dla was jest normalnie? Chciwcy!

                Jest to razem z żoneczką ,czy bez ,bo inaczej ,to należy podzielić na pół ,bo
                żona też coś musi zjeść :)
                I nie wiadomo czy ta suma jest przed opodatkowaniem czy po opodatkowaniu ,ja
                już znałem takich ptaszków chwalipiętów .
                No i tę sumę to może zarabiać raptem w ciągu ostatnich 3 lat ,no przecież nie
                zarabiał tyle wtedy gdy bezrobocie było na poziomie 30 %
                • anvill Re: 1000 zł to powinno być na dziecko/miesiąc ! 05.07.07, 15:48
                  A dlaczego niby mial nie zarabiać tyle gdy bezrobocie było 30% - ja od wielu
                  lat mniej wiecej tyle zarabiam i ostatnio tylko odczułem że dystans płacowy
                  dzielacy mnie od operatora walca drogowego się zmniejszył - jednak na wysokość
                  mojej pensji nie wpłynął - zarobki rosną teraz tylko tym najmniej zarabiającym -
                  menedzerowie zawsze zarabiali dużo i przynajmniej ja nie widze wielkiego ruchu
                  w góre menedzerskich pensji
        • uziael Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:17
          milu100 napisał:
          > świetny artykuł, wreszcie ktos trzewo myslący, a nie wierzacy że za 1000zł
          > becikowego rozwiąże się wszystkie problemy

          CZŁOWIEKU!!!
          chyba byłeś ostro nawalony pisząc o trzeźwomyślącym autorze!
          to nie chodzi o to, że dzieci są dla becikowego.
          jak widać znajomość tematu posiadania dzieci kończy się na spotach tv i reklamach radiowych - GRATULACJE

          otóż muszę sprowadzić ciebie na ziemie informując, że bez dzieci czy z dziećmi ale bez ambicji nic nie osiągniesz!!!
          można mieć dzieci i zwiedzać świat mieć 4 mieszkania i dwa domy i 3 samochody!
          i oprócz tych wszystkich marniusich wartości masz jeszcze dzieci, które kochają każde twoje słowo (jeżeli się starasz) i są po to byś mógł dawać im szczęście i im zostawić samochody domy itd.
          ale nie zrozumiesz dopóki nie będziesz ich miał niestety.
          choć z twoimi poglądami proponuję sterylizację
          • manki25 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 12:47
            a to zawsze wszyscy musza miec ambicje
            ja mialem ambicje w wieku 25 i wtedy to ja chcialem sie ozenic i miec rodzine a
            nie mialem nic teraz niby mam warunki i 30 lat ale mi sie poprostu nie chce po
            co??? nie mam takiej potrzeby a zeby miec wiecej musialbym byc szefem swojego
            dzialu 12h dziennie sie stresowac a tak 8h i mam w d... za kase ktora mnie
            satysfakcjonuje i zapewnia mi wszystkie potrzeby taka stabilizacja, a w swom
            zyciu mialem juz wszystko milosc platoniczna milosc, sex, zdrady, zycie jak w
            serialu :))) a teraz co co dalej ???moge splodzic potomka ale po co 2+1 co to za
            rodzina to patologia sam mam 2 braci i siostre wszyscy sa juz w wieku rozrodczym
            i jakos nikomu sie nie kwapi to rozmnazania moze problem tkwi gdzie indziej
            tylko gdzie,pozdrawiam
        • zbinx Raczej cholerny egoista i duzy dzieciak. 05.07.07, 12:30
          Też taki byłem. Zarabiałem sporo i nie żałowałem sobie na nic. Tylko, ze
          dopiero teraz widzę, jakie to moje życie było puste i pożałowania godne.
          Pierwsze dziecko - powiem szczerze - było wpadką. Na wyjeździe na narty za
          granica jakoś nie przypilnowaliśmy pigułek, kalendarza i pojawiła się moja
          ukochana córka. Potem juz bardziej świadomie zdecydowaliśmy sie na drugie
          dziecko, urodził się chłopak - ukochany synek. Teraz nie bardzo sobie wyobrażam
          życie bez tych małych ludzików. Sa tak wspaniali, dają nam mnóstwo radości i
          jakiś cel poza gromadzeniem kasy i dogadzaniem sobie. Pewnie, że na początku
          trochę sie ugięliśmy pod odpowiedzialnością. Teraz natomiast wierzę, ze nasze
          życie nabrało rumieńców i jakiejś treści. 4-letnia dziewczynka potrafi
          rozczulić do łez zwykłym buziakiem i słowami "Kocham Cię tatusiu", a bru-brum
          dwulatka z samochodem w ręku pędzącego na kolanach po dywanie w te i z powrotem
          przez cały dzień też jest urocze.
          Nie wiem, o jakim praniu pieluch pisze autor, bo ani ja, ani moja zona tego nie
          robimy. Czasy się zmieniły. Teraz sa jednorazowe pieluszki. Wyrzucasz i już.
          Ubranka pierze pralka, naczynia myje zmywarka. Mnie wychowywanie dzieci kojarzy
          się raczej z najpiękniejszym aktem kreacji, jakiego może dokonać zwykły
          człowiek. Do tego zabawy, wierszyki, piosenki, wspólne malowanie, układanie,
          chodzenie na basen, spacery, koncerty i miliony innych, fajnych zajęć.
          Poza tym nie wiem, czy aż tak musiałem się wszystkiego wyrzec. Pewnie, ze
          dzieci - zwłaszcza na początku trochę ograniczają - ale naprawdę tylko trochę.
          Kiedy córeczka miała rok, zrobiliśmy z żoną kurs płetwonurkowania, a córka była
          na nim z nami. Czekała z utęsknieniem pod opieką licznych cioć i wujków, az się
          wynurzymy. Teraz jest jeszcze fajniej. Dzieci nie płacą za miejsca w
          samolotach, wiec na brak podróży nie narzekamy, samochód posiadamy (duży, bo z
          dziećmi nie ma się małego bagażu i nie szwedzki, a amerykański) i często
          jeździmy po Polsce, a także poza nią. Jednym słowem Życie z dziećmi w mojej
          opinii jest równie ciekawe jak bez, ale o wiele pełniejsze i sensowne. Nasze
          wzajemne uczucie (moje i żony) też się troszkę zmieniło - jakby wyewoluowało i
          dojrzało. Scementowało rodzinę. Styl życia też siłą rzeczy uległ zmianie. Na
          lepsze.
          Więcej w nim teraz odpowiedzialności i szczęścia, a mniej pogoni za kasą i
          tanimi podnietami.
          Mam wrażenie, ze autor pisze to, co słyszał od podobnych sobie egoistów nie
          będących w stanie zrezygnować nawet z małej części swoich materialnych zdobyczy
          i konsumpcyjnego stylu życia. Dał się przekonać, ze dzieci to tragedia, która
          zabija całą przyjemność z życia i czyni je czymś pośrednim pomiędzy obozem
          pracy, a więzieniem. Szkoda mi takich ludzi.

          A, jeszcze jedna rzecz. Poród. Nie stroniłem nigdy od ekstremalnych sportów,
          ale takiego ładunku emocji i adrenaliny nie doświadczyłem nigdy.
          • iluminacja256 Re: Raczej cholerny egoista i duzy dzieciak. 05.07.07, 12:38
            Nie wiem, o jakim praniu pieluch pisze autor, bo ani ja, ani moja zona tego nie
            >
            > robimy. Czasy się zmieniły. Teraz sa jednorazowe pieluszki. Wyrzucasz i już.
            > Ubranka pierze pralka, naczynia myje zmywarka.

            A zeby to wszysto się działo, to trzeba mieć kasę - dla duzej grupy polskiego
            społeczństwa, zeby ta kasa w ogóle była, to jeden rodzic musi, nazwę to po
            imieniu - zapie..ć na dwa etaty przez cały tydzień. W związku z cyzm widzi
            swoje dzieci jak już spią, albo jak jeszcze spią. wystaczry być tym mitycznym
            lekarzem po stazu , albo na satzuczy pielęgniarką i już jest problem ze
            zmywarką.
            • zbinx Re: Raczej cholerny egoista i duzy dzieciak. 05.07.07, 12:55
              Napisałem, co myslę na poruszony w artykule temat. Nie mam zamiaru przepraszać
              za to, że mam zmywarke czy samochód. Do wszystkiego doszedłem sam, na dodatek
              mając dzieci. Mieszkanie kupiłem na kredyt, który uczciwie spłacam. Nie
              wygrałem w totka, nikt mi nic nie dał.
              Reasumując - dzieci nie odbieraja szans na normalne zycie. Majac prawdziwą
              rodzinę też mozna miec szwedzki samochodzik i inne materialne rzeczy, ale przy
              dzieciach sprawy materialne staja się mniej istotne. Znam mnóstwo ludzi, którzy
              z niewielkimi poborami dają radę i są szczęśliwi wychowując swoje pociechy.
              • iluminacja256 Re: Raczej cholerny egoista i duzy dzieciak. 05.07.07, 13:08
                Chciałam , zebyś przepraszał za to, z e masz zmywarkę? Uswiadomiłam ci tylko,
                ze nie kazdy zyje tak jak ty, to wszystko.


                ale przy
                > dzieciach sprawy materialne staja się mniej istotne.

                I z tym się nei zgodzę nigdy - jest taka granica finansowa, przy której stają
                się kilkanascie razy bardziej istotne, własnie dlatego, ze jest jedna pensja, z
                której trzeba opłacic i pieluchy i prad do pralki. Zalezy to od tego, czy
                móiwkmy o ludziach, którzy zarabiaja 3 tys na rekę czy o takich, którzy
                zarabiają 1100 na rękę. A jesli za 1100 masz utrzrymać 3 ludzi, to bierzesz
                dodatkowa prace itp - i coraz mniej masz szans na tzw. normalne zycie, neistety.
                • kadanka Re: Raczej cholerny egoista i duzy dzieciak. 05.07.07, 13:42
                  dokladnie. śieszne gadanie, ze materialne mniej istotne. przeciez za kase nie
                  kupujesz tylko rzeczy (i to te zbedne, jak Pan sugeruje). za forse kupisz
                  dziecku nie tylko 10ty samochodzik, ale wycieczkę, pokazesz mu konie, jazde
                  konną, morze, gory, cieple kraje, zimne, film , ksiazke - pokazesz mu, ze sa na
                  swiecie fajne sprawy, miejsca, ludzie. jak zrobisz to bez forsy?
                  • zbinx Re: Raczej cholerny egoista i duzy dzieciak. 05.07.07, 14:09
                    żal mi was, ze nie potraficie patrzec na swiat inaczej niz przez pryzmat
                    pieniędzy. To naprawde nie jest najwazniejsza rzecz w zyciu.
                    • mokrysedes Re: Raczej cholerny egoista i duzy dzieciak. 05.07.07, 14:19
                      Wpadłeś jak dzieciak a więc zadecydowała za ciebie biologia. Skoro tak nie
                      wypowiadaj się tutaj, bo to nie jest dyskusja dla tych co nie potrafią trzymać
                      chuci na wodzy.
                    • uczula Re: Raczej cholerny egoista i duzy dzieciak. 05.07.07, 15:09
                      Pewnie ze pieniadze nie sa wazne : Ale tylko wtedy gdy sie je ma.
                      jezeli ich nie masz - to wtedy wszystko i cale zycie wali sie na glowe...
                      Nie zrozumie tego ten kto zarabia 3000 na reke co miesiac.
                      Czyli krotko - jak nie masz co do garnka wlozyc to wtedy dzieci szwendaja sie
                      po ulicy.
                      Proste nie?
                      Nie ma co o tym dyskutowac.
                • zbinx Re: Raczej cholerny egoista i duzy dzieciak. 05.07.07, 14:07
                  Będąc w podobnej sytuacji jak bohater artykułu posiadam dzieci i nie pociąga to
                  za sobą negatywnych konsekwencji. Wręcz przeciwnie.
                  Jesli nie zarabiasz skandalicznie mało, posiadanie dzieci nie jest żadnym
                  wielkim obciążeniem. No chyba, ze nalezysz do ludzi którzy muszą miec wszystko
                  w najlepszym gatunku i z metka znanego dyktatora mody.
                  • iluminacja256 Re: Raczej cholerny egoista i duzy dzieciak. 05.07.07, 15:01
                    Nie wiem, czy ty nie widzisz co ja do ciebie piszę, bo chyba nie widzisz.Piszę
                    o grupie ludzi , ktorych nie stać nawet na metkę od dyktatora, a co dopiero na
                    rzecz od niego:) mniej wiecej takich dla których ciuch z Orsaya to szczyt .
          • visenna2 Re: Raczej cholerny egoista i duzy dzieciak. 05.07.07, 16:04
            Ale fajnie napisałeś :)
          • kuba1900 Re: Raczej cholerny egoista i duzy dzieciak. 05.07.07, 17:29
            Zninx -
            zgadzam sie z Toba, podpisuje sie pod kazdym slowem. mama takie same odczucia.
          • malanuna dorobiona ideologia 05.06.08, 20:18
            na wypowiedz zbinx'a patrzcie przez pryzmat artykulu. To nie jest artykul o
            facecie ktory nie dzieci bo ma nic - pensja 8000 i 4500 zony chocby brutto to
            nie jest kasa z ktorej trzeba ciulac na prad i zmywarke tym bardziej ze jeszcze
            min 1500 netto/mies jest z wynajmu mieszkania. Oczywiscie dla autora artykulu
            to chyba za malo na dziecko. Kazdy ma swoje potrzeby ale niech nie przesadza ze
            za nawet jego pensje i wynajem razem 10 000 / mies na 3 osoby to bedzie zyl jak
            jego rodzice w PRLu. "Komon" juz wole jak mi ludzie nie wciskaja takich kitów i
            mówią wprost - nie chce bo wole wydawac kase na siebie, podroze, mieszkanie etc.
            Ja tam tego nie oceniam kazdy niech ma co lubi.

            Ja widze ze ma inny problem, ktory powinien rozwiazac u psychologa. Bo mozna nie
            chciec miec dzieci tak po prostu (znam i rozumiem takie osoby, ale one nie
            dorabiaja do tego dziwacznych ideologii)ale argumenty jakie podaje swiadcza o
            problemie z samym soba. I nie mówię tego w kontekście, ze on nie chce miec
            dzieci bo po rozwiazaniu swoich problemów wynikających z przeżyć z dzieciństwa
            chieć ich wcale nie musi. Zakladanie ze jak w jego rodzienie byla patologia to
            wszystkie rodziny dzieciate tak maja jest smutne i bardzo mu wspolczuje tego
            strachu przed byciem zlym ojcem i enigmatycznym kieratem (bo niby wg niego jak
            ludzie nie maja dzieci to nie musza pracowac czesto na 2 etatach ;/ ).
            • malanuna Re: dorobiona ideologia 05.06.08, 20:21
              "ktory nie dzieci bo ma nic" = "ktory nie ma dzieci bo nie ma nic"
          • e-sklep sratu tatu pierdatu- nie kazdy musi miec dzieci 29.06.10, 17:55
            sa przypadki kiedy nie stac ludzi na dziecko, albo nie moga miec dzieci, in Vitro mozna pomarzyc o dofinasowaniu i wiele innych spraw
            a zreszta swiat nie kreci sie i nie rozbija sie o potomostwo
            Nie kazdy musi miec dzieci ! czy to zrozumiale?
            chyba jednak nie
        • wildcat_x1 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 13:36
          Moim zdaniem sensowny byłby pomysł założenia organizacji ludzi decydujących
          się na bezdzietność z wyboru,chociażby po to aby bronić się przed presją
          prorodzinnej mentalności sporej części naszego społeczeństwa.
      • bbastek13 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 08:49
        ja mam 29 lat i dwojke kochanych dzieci (4,5 letniego synka i 5 miesieczną
        córeczkę), które sa dla mnie sensem życia. Odkładanie kolejnych tysięcy na
        koncie co miesiąc naprawde do niczego nie prowadzi, do grobu ich ze sobą nie
        zabierzemy. Dzieci nie są moimi wrogami i konkurentami o względy żony,
        przeciwnie - powodują że czujemy się naprawdę rodziną, a nie "partnerami w
        utrzymaniu domu i w partycypowaniu w kosztach kolejnych podróży". Natomiast
        oczywistem faktem jest ze panstwo nie ulatwia zycia rodzinom z dziecmi, każdy
        kto ma dzieci wie ile to kosztuje. 200 konne szwedzkie samochodziki się przy
        tym chowają. Ten "bohater" artykułu najpewniej obudzi się po 60-tce z żalem że
        nie ma nikogo bliskiego, że nikt na starość go nie będzie potrzebował, nie
        mówiąc już o kolejnych pretensjach skierowanych do niewiadomokogo że nie ma kto
        pracować na jego emeryturę. Bo "dziecioroby" nie odchowały wystarczającej
        liczby dzieci (oczywiście kosztem własnych wyrzeczeń) żeby starczyło dla takich
        samolubów na emerytury na starość.
        • uwolnic_cyce Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:08
          bbastek13 napisał:

          > ja mam 29 lat i dwojke kochanych dzieci (4,5 letniego synka i 5 miesieczną
          > córeczkę), które sa dla mnie sensem życia. Odkładanie kolejnych tysięcy na
          > koncie co miesiąc naprawde do niczego nie prowadzi, do grobu ich ze sobą nie
          > zabierzemy. Dzieci nie są moimi wrogami i konkurentami o względy żony,
          > przeciwnie - powodują że czujemy się naprawdę rodziną, a
          nie "partnerami ..........

          Po co to moralizatostwo? Tak wybrał bo tak chciał i bardzo dobrze.Ten "samolub"
          jak o nim piszesz, na swoją emeryturę zarobi najlepiej sam i nie potrzebne mu
          do tego cudze bachory. To, że są ludzie wybierający bezdzietną drogę nie
          oznacza nagłego zaniku kobiet poświecajacych swoje ciała na porodowym
          ołtarzu.Tak chciały, tak wybrały i bardzo dobrze.
          Doskonale, ze jesteś szczęliwą mamuśką, ale naprawdę nie każdy tego pragnie.
          • bbastek13 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:39
            > Doskonale, ze jesteś szczęliwą mamuśką, ale naprawdę nie każdy tego pragnie.

            przeczytaj jeszcze raz, moze po pewnym czasie wywnioskujesz ze piszesz do
            faceta. A skoro na ciebie starzy wołali bachor to nie znaczy ze na cudze dzieci
            tak mozesz mowic
          • quebec4 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:19
            hahaha ... zarobi sam na swoją emeryturę??... ale dowcip :-DDDDD Ciekawe,
            zapewnie odkłada do skarpety te swoje papierkowe szczęście. Ile on tego
            odkłada? 10% swojej pensji? I gdzie to idzie? Ale to zresztą nie ważne, bo
            niezależnie czy do ZUS czy do innej czarnej dziury zwanej bankiem/funduszem -
            są to wirtualne pieniądze. Ja mam dzieci, i na moją emeryturę odkładam nie
            tylko te 10% do ZUS, ale znaczącą cześć pensji, która idzie na żłobek, ubrania,
            meble, dodatkowe m2, i również CAŁĄ moją DRUGĄ pensję (bo po pracy jeszcze 8h
            trzeba się zajmować dziećmi).

            A wiecie co najbardziej denerwuje mnie w przypadku takich 'anty'bohaterów jak
            ten z artykułu: że i tak to moje dzieci będą pracować na jego emeryturę. Bo
            niby kto będzie brać kredyt na swoje mieszkanie i wpłacał raty kredytu które
            potem pójdą na wypłatę odsetek z jego oszczędności, kto będzie zmuszony by
            pracować za głodowate pensje w służbie zdrowia, gdy 80% kosztów związanych z
            opieką lekarską człowieka przypada na okres emerytury, kto będzie odkładać
            coraz większą składkę na ZUS by zbilansować system (bo staruchom nie chciało
            się robić dzieci, ależ oni będą przeklinać nasze pokolenie…) - gdyby nie moje
            dzieci, to nie miałby kto brać kredytów - a wtedy za swoje oszczędności to
            Pan 'anty'bohater będzie mógł sobie co najwyżej kupić bilet na autobus do ZUS
            po zasiłek dla samotnych starców. Ale nie... wtedy to i ja będę musiał stać
            razem z tym antybohaterem w przed okienkiem bo i tak wszyscy dostaną po równo,
            niezależnie od prawdziwego wkładu....

            Kiedy ludzie zrozumieją, że dzieci to jest inwestycja. I to bardzo kosztowna. I
            kiedy nastaną czasy, że to JA będą brał odsetki z tej inwestycji, a nie że
            przyjdzie państwo i mi je odbierze rozdzielając po równo pomiędzy wszystkich, z
            egoistycznymi DINK'sami włącznie.

            W ekonomi jest takie pojęcie: free raider - i to jest właśnie taki przypadek.
            • marcin.bielicki Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:42
              Chyba masz wąski horyzont myślenia, bo:
              >hahaha ... zarobi sam na swoją emeryturę??... ale dowcip :-DDDDD Ciekawe,
              > zapewnie odkłada do skarpety te swoje papierkowe szczęście. Ile on tego
              > odkłada? 10% swojej pensji? I gdzie to idzie? Ale to zresztą nie ważne, bo
              > niezależnie czy do ZUS czy do innej czarnej dziury zwanej bankiem/funduszem -
              > są to wirtualne pieniądze.
              - są to całkowicie realne pieniądze i nie wiem, na jakiej podstawie twierdzisz
              inaczej. Tylko dlatego, że są one w formie zapisu elektronicznego w rejestrze
              funduszu? Dlaczego, skoro pieniądze w ZUS-ie też są wirtualne tysiące emerytów
              ciągle dostaje swoje świadczenia.
              > A wiecie co najbardziej denerwuje mnie w przypadku takich 'anty'bohaterów jak
              > ten z artykułu: że i tak to moje dzieci będą pracować na jego emeryturę.
              - jak napisałem wyżej bohater artykułu nie będzie musiał się martwić o swoją
              emeryturę, bo zaoszczędzi kapitał w "wirtualnych" funduszach. Poza tym na część
              emerytury z pieniędzy zaoszczędzonych w OFE nikt nie będzie musiał się składać.
              ZUS zapewnia tylko minimalną emeryturę, ale faktycznie przyznaję, że system
              emerytalny w obecnym kształcie może się niedługo zawalić z przyczyn demograficznych.
              >- gdyby nie moje dzieci, to nie miałby kto brać kredytów - a wtedy za swoje
              >oszczędności to Pan 'anty'bohater będzie mógł sobie co najwyżej kupić bilet na
              >autobus do ZUS po zasiłek dla samotnych starców.
              - i znów małe rozeznanie w świecie finansów - nasz bohater raczej nie oszczędza
              na rachunku, ale inwestuje i zarabia na tym dużo więcej niż by zarobił
              odkładając pieniądze tylko w OFE albo, co gorsza, w ZUS-ie. I co ma branie
              kredytów do jego oszczędności?
              Poza tym dlaczego potępiasz bohatera artykułu (a w zasadzie listu)?
              Nieposiadanie dzieci jest jego wolnym wyborem podyktowanym racjonalnymi
              argumentami i nie widzę przesłanek do tego, żeby go potępiać. Najpierw niech
              państwo stworzy odpowiednie warunki rodzicom do pogodzenia rodzicielstwa z
              karierą, a potem będzie można zobaczyć, jakie będą rezultaty.
              • zbinx Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 12:39
                Szkoda mi ludzi, którzy na zycie nie potrafia patrzec inaczej niz przez pryzmat
                kasy. Świat sie na tym nie kończy.
                • obraza.uczuc.religijnych Ja nie znoszę takich 05.07.07, 13:25
                  co na życie patrzą przez pryzmat rodziny albo kasy. Albo przez jedno i drugie.
                • kadanka Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 13:57
                  wow! naprawde swiat nie konczy sie na kasie???? wow
                  tylko tak sie sklada ze w naszej rzeczywistosci bez kasy(tzn z malą kasą)
                  naprawde ciężko sie funkcjonuje - i to w pojedynke. pierniczone rachunki
                  zzeraja pensje. brakuje kasy na ksiazke, kino, wino, wyjazd, konia, itp itd tu
                  kazdy moze sobie dopisac swoje rzeczy. to nie sa fanaberie, do ku.. nedzy. ile
                  mozna zyc szczesliwie gdy masz tylko na rzeczy niezbedne? jedzenie, dach nad
                  glowa, ciuchy.
                  jesli mam dzieci i malo kasy to automatycznie one bewda odciete od wielu
                  rozwijających je rzeczy. rozrywki, kultury.
                  ale co tam, przeciez kasa to nie wszystko://///
                  • obraza.uczuc.religijnych A później będą chcieli mundurków w szkołach 05.07.07, 14:26
                    żeby to niby nie było widać różnic w majętności rodzin.
              • emk6 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 14:50
                Moze sie myle ale mysle ze quebec4 ma troche racji. Fakt te pieniadze teraz moze
                i nie sa virtualne ale za jakis czas jak sie okaze ze wiecej, jest malo ludzi w
                wieku produkcyjnym (bo mamy niska dzietnosc) - czyli wiecej ludzi konsumuje niz
                produkuje, ceny ida w gore i faktycznie te pieniazki sa virtualne...
            • warszawiak20071 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:49
              Popieram w całej rozciągłości. Jest proste rozwiązanie. Znieść przymus
              emerytalny. Z tych pieniędzy będę finansował swoje dzieci a nie składkę na zus
              dla bezdzietnych. Za 30 lat ja sobie jakoś poradzę a bezdzietni niech się
              martwią.

              PS. Dwója z ekonomii dla autora artykułu. Niechże on się przyjrzy jak
              funkcjonują przepływy finansowe w sektorze emerytalnym. Może się zorientuje, że
              taka postawa to pasożytowanie na tych, co mają dzieci.
              • iluminacja256 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:10
                a ciekawe, na kim pasozytują teraz ci co maja dzieci, ale sa bezrobotni, z
                zasiłkiem, jak nie na nim,pracującym?
                • warszawiak20071 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 17:38
                  No rzeczywiście strasznie się napasożytują... W/g eurostatu w Polsce są
                  najniższe zasiłki rodzinne w Europie. Nawet becikowe tego nie zmienia. Oprócz
                  tego mamy de facto płaską stawkę zarówno w PIT jak i w VAT jeśli chodzi o ilość
                  dzieci. To naprawdę ewenement w Europie.

              • mariuszdd Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:33
                warszawiak20071 napisał:

                > Popieram w całej rozciągłości. Jest proste rozwiązanie. Znieść przymus
                > emerytalny. Z tych pieniędzy będę finansował swoje dzieci a nie składkę na zus
                > dla bezdzietnych. Za 30 lat ja sobie jakoś poradzę a bezdzietni niech się
                > martwią.
                >
                He he myślisz ,że ze swoich podatków opłaciłbyś koszty państwowej szkoły ,do
                której poślesz swoje dzieci .
                Niestety ,pasożytujesz na podatkach innych
                • warszawiak20071 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 17:50
                  He, he: "Co widać a czego nie widać" - a Bastiata czytał?

                  1. Moja składka emerytalna idzie na bezdzietnych emerytów
                  2. Dotacja na zus i krus na opłacenie emerytur też idzie z moich podatków - co z
                  tego, ze nie są to "znaczone pieniądze".
                  3. Stawki PIT i VAT są de facto płaskie - nie zależą od ilości posiadanych
                  dzieci. Co więcej, dziecko jest opodatkowane jak luksusowa konsumpcja. Może
                  miłościwie panująca władza zwolni art. dziecięce z VAT?
                  4. Brak polityki rodzinnej to ewenement w Europie. We Francji i Szwecji to
                  durnie rządzą, że mają wysokie zasiłki rodzinne?
                  5. O homeschoolingu słyszał?

                  O mnie się chłopie nie martw. Jeśli państwo mnie nie będzie ograbiać w imię
                  "sprawiedliwości społecznej" na naukę moich dzieci na pewno mi wystarczy.

                  btw. polecam Bastiata i Henrego Hazlitta oraz art. poniżej. Nauka ekonomii
                  naprawdę nie boli.

                  www.am.gdynia.pl/~beata/PodatekPlaconyDziecmi.html
                  • kiciiaa Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 06.07.07, 10:23
                    1. twoja składka idzie tak samo na "dzietnych" emerytów, bo oni tak samo biorą
                    emerytury i nie są utrzymywani przez własne dzieci, więc ja róznicy nie widzę.
                    więcej, wydatki na dziecko ci się nie zwracają, bo do ok 24-go roku płacisz na
                    dziecko, a jak twój potomek dorośnie i załozy rodzinę, to przeznacza pieniądze
                    na swoje dzieci, a nie na ciebie - ty jeszcze dodatkowo wydajesz na wnuki
                    2. jak wyzej - ZUS, ani KRUS nie rozrózniają, czy emeryt jest bezdzietny, czy ma
                    dzieci, z którymi mieszka, czy też, czy ma dzieci, które odwiedzają ojca raz na
                    rok, bo mieszkają za granicą
                    3. i nic na to nie poradzisz, bo jak dotad gospodarka była zbyt słaba, żeby
                    sobie pozwolić na obnizki VAT, chyba że obecnie PIS, trąbiący o sukcesie
                    gospodarczym i polityce prorodzinnej to zmieni, w co watpię. nb: w latach
                    90-tych mielismy niższy Vat na zabawki (12%), na artykuły szkolne (7%) i
                    dziecięce. i jakoś nie było wybuchu wzrostu demograficznego.
                    4. We Francji i Szwecji polityka panstwa jest bardzo mocno prosocjalna, z
                    niezwykle wysokimi (Szwecja) podatkami, gdzie nie ma żadnych obniżek Vatu. ale
                    nie ma co porównywać nas z tymi krajami, b u nas wszystko załatwia już sama
                    szara strefa i błedna polityka budżetowa
                    5. Homeschooling też kosztuje, a dodatkowo jego minusem jest to, że dziecko się
                    gorzej sopcjalizuje, niz dziecko wychowywane z równieśnikami. wszystko ma wady i
                    zalety.

                    co do znajomości ekonomii: widzisz, ciebie stac i mnie tez stac na dzieci. ale
                    zdejmij klapki z oczu i zobacz, ile wydajesz miesięcznie na dziecko i zastanów
                    się, czy byś potrafił się zmieścić w 1000 złotych miesiecznie? jesli brak ci
                    wyobraźni, spróbujtak zrobić, zobaczymy jak ci wyjdzie
                    bo ja znam ludzi, którzy pracuja w budżetówce i za taką pensję musi utrzymać
                    rodzinę - to naprawdę trudne

                    i jeszcze jedno - człowiek, nie musi mieć dzieci, jeśli nie chce i nie jest
                    gorszy. naucz się szanowac człowieka za to, że jest człowiekiem, a nie za to czy
                    ma dzieci albo ile ma kasy.
                    • quebec4 Ciągłość rozumowania. 01.12.07, 17:26
                      Jeżeli to rodziny z dziećmi pasożytują na tych bezdzietnych, idealnym
                      społeczeństwem powinno być takie, gdzie nikt nie ma dzieci - w takim
                      społeczeństwie nie byłoby żadnych pasożytów, i wszyscy żyliby długo i szczęśliwie.

                      pozdrawiam autora!
              • wloczykij.ania Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:49
                czy to znaczy, ze facet ma miec dzieci, zeby sie uchronic przed byciem nazywanym
                pasozytem? autor tego artykuly tez placi podatki i one tez inna na rzeczy, z
                ktorych on osobiscie nie korzysta. i pewnie zarabia dosc, zeby miec w dupie
                emeryture. posiadanie dzieci to chyba powinna byc indywidualna decyzja kierowana
                czyms innym niz ekonomia.
                poza tym pare osob tu zapomina, ze mniej dzieci rodzi sie nawet w krajach, w
                ktorym polityka spoleczna jest bardziej rozwinieta. to wlasnie nie o ekonomie
                chodzi.
                artykul jest swietny, bo jest autentyczny i osobisty. natomiast posty na tym
                forum sa czesto prymitywne i prostackie. jakby pisali wlasnie tacy rodzice tego
                autora- probujacy usprawiedliwic swoja kleske zyciowa. dzieci nie powinny byc
                ani sensem zycia, ani zabezpieczeniem na przyszlosc, ani zadnym chorym celem.

                • macoofka Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 15:04
                  Świetna wypowiedź! Zgadzam się w pełni, bez względu na osobistą sytuację życiową
                  (jedno dziecko, drugie w planach, praca fajna - choć mogłoby być lepiej...;),
                  mieszkanie, dwa samochody i takie tam bla bla.) Lepiej tego nie można było napisać.
              • patefoniq Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 12:04
                Przeciez on pracuje wraz z zona na swoje. O co Wam zatem chodzi?
            • freeway3 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:27
              Dla mnie autor artykułu jest szczery i prawdziwy w swojej wypowiedzi. Ma odwagę
              zadać sobie pytania, na myśl których nie jednemy zaciska się mózg.
              Mam 29 lat i nie mam dzieci. Myślę, że nie dojrzałem do tego, choć myślę o tym.
              Sztuką jest żyć zgodnie z własnym rytmem i sumieniem, często wbrew trendom i
              naciskom zewnętrznym (media, polityka, opinia społeczna itp.) Myślę, że nie ten
              jest odpowiedzialny, kto zakłada rodzinę, ale ten kto robi to, bo tak czuje i do
              tego dojrzał.
              Niestety ;) nie liczę na pomoc ze strony polityków, czy ZUS'u.
              Więcej spokoju i pozytywnych myśli dla "rozdrażnionych" czytelników, życzę ;)
            • coondelboory Dobrze, ze takie palanty sie nie rozmnazają 06.07.07, 15:26
              Oto potęga ewolucji w całej krasie! Mowi sie, ze ona zatrzymała sie 25 tys lat temu, a tu taka siurpryza. Jak widac nie zatrzymala sie, ale zmienily sie czynniki selekcji - zamiast jak to drzewiej bywalo wycinac słabych fizycznie nosicieli błędnych genów, to wycina słabych psychicznie nosicieli błędnych przekonań. Daj Boże więcej takich, to nasze dzieci będą miały tanie mieszkania, kredyty z dopłatą i różne inne fajne rzeczy, na które nas nie stać :D
          • gg92 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:32
            "bachory, porodowy ołtarz, mamuśka" - ależ Ci ruszyło. Ja mam dwójkę dzieci,
            wcale mnie nie boli to że inni nie mają, każdy sam wybiera. Ale po co tyle
            żółci? A ołtarz to już nie pamiętam kiedy widziałam, chyba na wycieczce w
            Czechach. I jeszcze jedno - nie wszystkie dzieci są sympatyczne, to fakt, ale
            te "bachory" to chyba przesada.
            • rembka Re: Dlaczego CHCE mieć i MAM dzieci? 05.07.07, 11:22
              Bo zebym najszybsza rakiete, zazdrosc Roberta Kubicy miala w garazu, wille z
              basenami w roznych krajach swiata, etc. To wszystko nie zastapi milosci. Jest
              natomiast cos, co mnie rozbawia; podstarzale malzenstwo z nawykiem obkladania
              sie luksusami i z odwiecznym problemem, czy sa wystarczajaco atrakcyjni i
              bogaci. Stary pryk na super-motocyklu podrywajacy dzierlatki, bo sam czuje sie
              dzieckiem. Sorry, ale najczesciej to sa te substytuty milosci.
          • jasmin711 [...] 05.07.07, 10:36
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • giulianov Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 12:10
              wg słownika języka polskiego "bachor - o dziecku z odcieniem rubaszności lub
              niechęci np nie ma chwili spokoju z tymi bachorami" przy czym słowo to pochodzi
              od hebrajskiego(do polskiego pewnie z jidysz przeszło) bachur - chłopak i
              bachura - dziewczyna. jako osoba bezdzietna używam tego słowa mając przed oczami
              naturalistyczne obrazy pieluchy wypełnionej śmierdzącą kupą co napawa niechęcią
              lub rozwrzeszczanego dziecka biegającego z kijem podczas gdy mnie boli głowa ale
              wiem że za chwilę się podniosę i w jakiś sympatyczny i zabawny sposób pouczę
              małego potwora żeby był ciszej - tu widzę odcień słownikowej rubaszności.
          • elle444 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:54
            No to czemu tak mu źle? Czemu ma do wszystkich pretensje jak to jego decyzja? A
            te cudze bachory bedą mu tyłek podcierać na starość za jego psie grosze, bo
            przecież w państwie opiekuńczym nikt mu nie pozwoli zdychać samotnie w tym 100m
            mieszkaniu. A ta jego emerytura nawet jak ją sobie zapobiegliwie uskłada ( a
            pewnie nie bo mało kto tak robi) na profesjonalną opiekę nie wystarczy.
            • janptak Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 13:35
              elle444 napisała:

              > No to czemu tak mu źle? Czemu ma do wszystkich pretensje jak to jego decyzja? A
              >
              > te cudze bachory bedą mu tyłek podcierać na starość za jego psie grosze, bo
              > przecież w państwie opiekuńczym nikt mu nie pozwoli zdychać samotnie w tym 100m
              >
              > mieszkaniu. A ta jego emerytura nawet jak ją sobie zapobiegliwie uskłada ( a
              > pewnie nie bo mało kto tak robi) na profesjonalną opiekę nie wystarczy.

              A ty myslisz, ze twoje dzieci beda przy tobie siedziec i ci d.. podcierac jak
              juz przyjdzie czas? Skad pewnosc, ze cie nie umieszcza w domu starcow i na tym
              sie wdziecznosc za wychowanie skonczy?
              Facet powiedzial szczerze co o tym sadzi. Jak przyjdzie jego czas to sobie zrobi
              dzieciaka, jak nie przyjdzie, to nie zrobi. Glowna czesc jego wypowiedzi (jak
              dla mnie) to niechec do bogojczyznianej nagonki tych po.bow z PiSdy i Ligi
              Po.nych Rowno, tramtadacji narodowo socjalistycznej, nachalnych sukienkowych
              pedalow czyli ksiezulkow, ktorych najbardziej kreci co w polsko katolickiej
              rodzinie robi sie pod kolderka, ( bo sami oficjalnie nie moga sie d..cyc ) itd.
              I z tym sie zgadzam. Jak poczuje, ze czas, jak spotkam odpowiednia kobiete, jak
              bede sie czul pewnie na tyle zeby podjac ten wysilek (bo to jest spory wysilek i
              wyrzeczenie jednak) zrobienia i wychowania dzieci, to podejme. Ale do diaska, to
              moja sprawa, a nie tych wszystkich zlamasow ktorzy mi zagladaja w MOJE sprawy.

              A bachory? Niestety nie "wszystkie dzieci sa nasze", i zapewne inaczej sie
              patrzy na swoja progeniture, a inaczej na dziecko pana Kazia, pijaka spod
              szostki czy pani Basi, ktora nie ma czasu sie potomstwem zajmowac, a potomstwo
              na przyklad rozbija ci szyby kamieniami czy w kapturze na glowie zaczepia
              przechodniow. To sa bachory i wk.wiaja mnie niewasko.

              Co do szmalu, to miej pretensje do waadzy. Ja bym bardzo chcial skutecznej
              pelnej reformy ubezpieczen spolecznych i sluzby zdrowia. Bede sie wtedy
              troszczyl tylko o siebie a nie o twoje czy inne dzieci. Na emeryture odloze sam,
              na opieke zdrowotna wykupie tez stosowne ubezpieczenie. Jak przyjdzie czas, byc
              moze, sam zrobie dzieciaka i wychowam najlepiej jak potrafie na odpowiedzialnego
              ZA siebie i za swoje wybory i przyszlosc czlowieka. Jak wystarczy to dobrze, jak
              nie, to trudno. Poniose konsekwencje swoich wyborow i czynow.
              Ja CHCE poniesc te konsekwencje.
              Ja CHCE byc odpowiedzialny za siebie i swoja przyszlosc.
              W przeciwienstwie do politykow, ktorzy chca miec jak najwieksza kontrole na
              spoleczenstwem baranow i nad kasa jakiej powinni ich zdaniem jak najwiecej
              oddawac do wspolnego kotla, z ktorego da sie przy okazji politykowi nachapac, w
              trakcie "sprawiedliwego" i "solidarnego" dzielenia, na ktorym oczywiscie kazdy
              polityk zna sie najlepiej......
        • lorien_7 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:20
          Mam 34 lata mój mąż 37,nie mamy dzieci bo najzwyczajniej na świecie nie
          chcemy.Ktoś może powiedzieć że jesteśmy egoistami być może ale to nasz wybór ze
          wszystkimi konsekwencjami.
        • elle444 Każdy jest kowalem swojego losu 05.07.07, 10:46
          Każdy poza bohaterem artykułu. Jak już tak dobrze zdiagnozował problem to
          przecież teraz wystarczy tylko nie powielić. A tak to wydaje się , że
          rzeczywiście w wieku 60 lat znowu będzie miał pretensje do nieżyjących rodziców
          i Kaczyńskiego, za to że nie ma dzieci. Na szczęscie nie wszyscy tak myślą, bo
          inaczej dalej byśmy skakali po drzewach.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Dzieci sensem życia? 05.07.07, 11:23
          bbastek13 napisał:

          > ja mam 29 lat i dwojke kochanych dzieci (4,5 letniego synka i 5 miesieczną
          > córeczkę), które sa dla mnie sensem życia.

          Naprawdę uważasz, że to dobrze, gdy dzieci są sensem twojego życia? Taka
          świadomość może być ciężka do zniesienia dla twoich dzieci.

          Czy sam jesteś sensem życia twoich rodziców? Jak się z tym czujesz?
          • bbastek13 Re: Dzieci sensem życia? 05.07.07, 11:48
            > Naprawdę uważasz, że to dobrze, gdy dzieci są sensem twojego życia? Taka
            > świadomość może być ciężka do zniesienia dla twoich dzieci.

            są zbyt małe by sobie z tego zdawać sprawę, dopóki nie sa samodzielne są zdane
            na mnie i to mnie dopinguje do pracy, która ma zapewnić godny byt mojej
            rodzinie. Gdybym nie mial dzieci pewnie bym przepuszczal kase na piwo, podroze
            itp i nadal mieszkal ze swoimi rodzicami bo by mi tak bylo najwygodniej. A to
            ze mam dzieci sprowokowalo mnie do wybudowania wlasnego domu i pelnej
            samodzielnosci.

            > Czy sam jesteś sensem życia twoich rodziców? Jak się z tym czujesz?

            znakomicie, moi rodzice (ojciec w szzcegolnosci) sa moimi prawdziwymi
            przyjaciółmi, w dużej mierze dzięi ich pomocy (i finansowej - utrzymywali moją
            rodzinę przec czas gdy mieszalismy w ich domu dzięi czemu mogliśmy z żóną
            wybudowac w szybkim czasie własny dom, i tej niematerialnej - dobrym słowem i
            pomocą w każdej sprawie w której się do nich zwrócę). Mam jeszcze 2 braci
            którzy również moga na nich liczyć, tak samo jak moi rodzice moga liczyć na
            mnie.
            • patefoniq Re: Dzieci sensem życia? 05.07.07, 12:13
              Pewnie Twoja rodzina do biednych nie nalezy, co? Tylko pozazdroscic, bo ja majac 27 lat, ciagle (od 16 roku zycia) musze mojej mamie pomagac. Ledwo wiazemy koniec z koncem. I ja w takich warunkach moze mam zalozyc rodzine? Zeby pograzyc wszystkich? Myslenie czasem nie boli...
              • jarekp666 Re: Dzieci sensem życia? 05.07.07, 12:23
                i ja mam podobnie, na cale szczescie nie musze pomagac finanfowo, ale kto wie,
                emerytura mamy tuz, tuz... i za 1000 zl do konca miesiaca... slabo to widze...

                niektorzy nie wiedza co to bieda i brak kasy na podstawowe rzeczy,

                inni sie juz kasa znudzili... po studiach, pach... dziecko... i jest cool...

                nic nie robie czego nei chce bo wymowka = dziecko jest zawsze pod reka :))
                do pracy ? oj nie... = dziecko mam....

                i niech inni sie martwia ; )) znam takie panie... a potem sie dziwia ze maz nie
                szanuje : ))

                niech panstwo da na kazde dziecko 400zl miesiecznei do odliczenia od podatku
                dochodowego to sie my pracujacy bedziemy rozmnazac... a i PKB wzrosnie ; ))

                _________________

                Sukces z zyciu

                Opiekunka do dziecka


                • visenna2 Re: Dzieci sensem życia? 05.07.07, 16:21
                  "niech panstwo da na kazde dziecko 400zl "

                  hehehe
                  a to państwo te dzieci robi że ma na nie płacić???
                  :))) ech ludzie...

                  "znam takie panie... a potem sie dziwia ze maz nie
                  >
                  > szanuje : "

                  O rany, to trzeba zap...lac na pełny etat w pracy i na drugi w domu żeby mąż
                  szanował? Mój szanuje bo jestem jego żoną, a ja jego szanuję bo jest moim
                  mężem:) Niezaleznie od tego ktore z nas pracuje ile kasy przynosi do domu.

                  A poza tym nie pracując można równiez robić ciekawe rzeczy i nie mam tu na
                  myśli pulpy z brukselki:)
                  Zawsze mnie śmieszy to gloryfikowanie kobiet pracujących, że niby tak "się
                  rozwijają" i "coś robią". Większość z nich to nie businesswoman w gajerku
                  podróżujące po świecie tylko panie urzędniczki, ekspedientki itp które pracują
                  bo muszą. I nie rozumiem w jaki sposób pomaga w osobistym rozwoju przekładanie
                  papierów na biurku przez 8 godzin albo przestawianie skrzynek z pomidorami :)
                  • kiciiaa Re: Dzieci sensem życia? 06.07.07, 10:55
                    no widzisz, szkoda, że w twoim środowisku kobiety są albo biurwami, albo pracują
                    fizycznie. Jest wiele zawodów, które naprawdę pozwalają się kobiecie rozwijać i
                    może ciężko ci w to uwierzyć - jest wiele kobiet, dla których równie wazne jak
                    szczęśliwa rodzina, jest też samorealizacja.

                    a w ogóle, to co masz na mysli pisząc "ciekawe rzeczy" w czasie, gdy nie
                    pracujesz? spacerki z dzieckiem? ksiązka kino? sprzątanko? śniadania męzowi?
                    bo widzisz dla mnie na przyklad ciąża to świetny okres do pisania pracy
                    doktorskiej - podobnie zresztą jak okres macierzyński, czy "taciezyński"
                    i owszem, mój facet mnie szanuje niezaleznie od wszystkiego - ale szanuje mnie
                    dodatkowo za to, że nie chcę wegetować jako matka Polka, tylko chcę robić to, co
                    sprawia mi satysfakcję.
                    ale ja sobie mogę pozwolić, bo nas stać - natomiast dla wielu kobiet urlop
                    wychowawczy nie wchodzi w rachubę, bo pensja 1000 złotych nie pozwala utrzymac
                    męża, żony i dziecka - więc się idzie do pracy - i tak, trzeba je podziwiac, że
                    umieją takie zycie pogodzić
              • bbastek13 Re: Dzieci sensem życia? 05.07.07, 12:42
                patefoniq napisał:

                > Pewnie Twoja rodzina do biednych nie nalezy, co? Tylko pozazdroscic, bo ja
                maja
                > c 27 lat, ciagle (od 16 roku zycia) musze mojej mamie pomagac. Ledwo wiazemy
                ko
                > niec z koncem. I ja w takich warunkach moze mam zalozyc rodzine? Zeby
                pograzyc
                > wszystkich? Myslenie czasem nie boli...

                absolutnie tego nie mialem na mysli, przeciwnie uwazam ze aby miec dzieci
                trzeba byc na to gotowym nie tylko mentalnie ale i finansowo, natomiast bohater
                artykulu (ktorego moje komentarze dotyczą) zdaje sie na brak gotowki nie
                narzeka. I do tego sie wszystko sprowadza, panstwo nie pomaga rodzinom z
                dziecmi w zaden sposob.
            • e-sklep jak ci ojcec z matka pomogli to nie znaczy, ze kaz 24.05.11, 15:57
              jak ci ojcec z matka pomogli to nie znaczy, ze kazdy tak ma
              zyjesz nie na tym swiecie, nie wiesz co to dorabiac sie samemu do poczatku
              u mnie minelo z 20 lat zanim moglam powiedziec sobie, ze cos mam...oczywiscie kosztem dzieci, ktorych nie zdazylam powolac na swiat bo wczesniej nie bylo mnie na to stac
              wczesniej miec nie moglam bo bym musiala skonczyc pod mostem
              ale co taki jak ty zrozumie
        • patefoniq Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:57
          Debilu!
          On teraz pracujac odklada na swoja emeryture. Tylko chory na umysle czlowiek moze powiedziec, ze to ja daje mojej mamie emeryture. Panstwo wpie.. nasze pieniazki, a kolejny kretyn kaze na sile robic dzieci, bo "to takie piekne uczucie". Dla mnie pieknym uczuciem jest swiety spokoj. Fakt, ze moge obudzic sie rano i nie miec zmartwienia, ze zostane zwolniony, ze komornik wpie.. mi cala pensje, a zona/ja nie stracimy pracy, bo zmienila sie poraz kolejny opcja polityczna i trzeba swoich obsadzic. Skoncz wasc, zatem takie pierdoly wypisywac, tylko uzyj troche rozumu.
        • macoofka Tyyy, ale bzdura! 05.07.07, 14:51
          nie
          > mówiąc już o kolejnych pretensjach skierowanych do niewiadomokogo że nie ma kto
          >
          > pracować na jego emeryturę. Bo "dziecioroby" nie odchowały wystarczającej
          > liczby dzieci (oczywiście kosztem własnych wyrzeczeń) żeby starczyło dla takich
          >
          > samolubów na emerytury na starość.

          Pracuję od prawie dziesięciu lat, przede mną kolejnych 25, co miesiąc ZUS, II
          filar odciągają mi sporą kwotę na poczet przyszłej emerytury. Pomijam
          oszczędności i ubezpieczenie we własnym zakresie. NIKT na mnie nie pracuje,
          rozumiesz? Robię to sama bez żadnej łaski. Mało tego - wątpliwe jest, żebym na
          emeryturze skorzystała z wszystkich odłożonych pieniędzy, nie jestem słoniem i
          żywotność mam ograniczoną. Kto wtedy będzie korzystał z moich pieniędzy?
          Wszystko mi jedno, możesz i Ty. W każdym bądź razie, nikt mi nie wmówi, że
          jestem darmozjadem i liczę na wsparcie potomków.
          • bbastek13 Re: Tyyy, ale bzdura! 05.07.07, 15:39
            macoofka napisała:

            > Pracuję od prawie dziesięciu lat, przede mną kolejnych 25, co miesiąc ZUS, II
            > filar odciągają mi sporą kwotę na poczet przyszłej emerytury. Pomijam
            > oszczędności i ubezpieczenie we własnym zakresie. NIKT na mnie nie pracuje,
            > rozumiesz? Robię to sama bez żadnej łaski. Mało tego - wątpliwe jest, żebym na
            > emeryturze skorzystała z wszystkich odłożonych pieniędzy, nie jestem słoniem i
            > żywotność mam ograniczoną. Kto wtedy będzie korzystał z moich pieniędzy?
            > Wszystko mi jedno, możesz i Ty. W każdym bądź razie, nikt mi nie wmówi, że
            > jestem darmozjadem i liczę na wsparcie potomków.

            skoro juz tyle pracujesz to powinnas miec pewną wiedze w temacie emerytur -
            placone przez nas obecnie skladki nie starczają na utrzymanie obecnych
            emerytow, pieniadze ktore placisz na zus nie sa nigdzie odkladane tylko ida na
            obecne emerytury, jesli nie bedzie prostego nastepowania pokolen to po prostu
            nie bedzie z czego placic emerytur w przyszlosci (chyba ze przyjmiemy
            pracownikow ze wschodu, ktorzy beda placic skladki, tak jak teraz Poacy jezdzą
            na zachod)
            • macoofka Re: Tyyy, ale bzdura! 05.07.07, 17:04
              Zgadnij, ile mnie to obchodzi? Jeżeli ZUS i inne instytucje nie potrafią sobie
              poradzić z tym problemem - nie mojej babci buraczki. Na logikę - odkładasz coś,
              żeby z tego korzystać później. Bardzo proszę - niech zlikwidują ZUS, a te
              pieniądze, które mi co miesiąc odtrącają, będę wpłacać na III filar, albo
              zainwestuję w Aegonie, wszystko jedno. Płacąc, powiedzmy, dwieście złotych
              miesięcznie na prywatne ubezpieczenie, miałabym taki pakiet usług medycznych, że
              sam prezydent byłby zadowolony. Niezła emerytura też się z tego uzbiera. A
              teraz? Odciągają mi kolosalne pieniądze z pensji, rzekomo na leczenie, a za
              głupią plombę u dentysty muszę płacić 120 zł. Poza dentystą, systematycznie
              odwiedzam ginekologa, i tyle. Grypę miałam ostatni raz może ze trzy lata temu,
              nie pamiętam. To na cholerę mi taka opieka medyczna? Taki socjal? Nie dość, że
              płacę regularnie (nie, przepraszam, zabierają mi wbrew mojej woli), prawie nie
              korzystam z ubezpieczenia, to jeszcze każą mi płacić za każdą duperelę, nie
              sądzisz, że ten system jest chory??
              A wracając do Twojej wypowiedzi - obecni emeryci też sobie na te emerytury
              odkładali pieniądze, każdy przez kilkadziesiąt lat. Jeżeli pracowali przez
              czterdzieści lat, aktualnie mają około sześćdziesięciu, pożyją, dajmy na to,
              dwadzieścia lat, to co, nie wystarczy im tych odłożonych pieniędzy?? A ilu ludzi
              nie dożyje emerytury, co się dzieje wówczas z ich składkami? Ilu na tej
              emeryturze pożyje przez kilka lat? Człowiek haruje przez całe życie na to, by
              móc się nie martwić o jutro na starość, jeżeli teraz nie ma pieniędzy obecnych
              emerytów, to znaczy, że ktoś je im zwyczajnie ukradł!
              Nadal jesteś pewien, że ktoś musi na nas pracować? Nie wystarczy, że pracujemy
              sami na siebie???
              • bbastek13 Re: Tyyy, ale bzdura! 05.07.07, 18:24
                całkowicie się nie rozumiemy, ja nie napisałem że pochwalam ten chory system z
                zusem, ale że taki jest stan faktyczny i tego nie przeskoczysz. Ja tez czuje
                sie okradany, bo za peniadze tore co miesiac ida z mojej pensji na rozne
                skladki spokojnie by zapewnil emertyture i leczenie calej swojej rodzinie.
                Natomiast obecnie do zusu skarb panstwa doplaca miliardy rocznie, a gdy nie
                bedzie za kilkanascie/kilkadziesiat lat komu pracowac na ten moloch, to i
                emerytur nie zobaczymy (chyba ze beda nam fundowac kolejne zwiekszenia podatkow
                i skladek).
      • magam5 Re: Twoja wypowiedź jest sednem sprawy... 05.07.07, 10:09
        Facet jest po prostu kompletnym tchórzem, zawsze idzie na łatwiznę i nie chce
        podjąć wyzwania,bo boi się totalnej porażki w byciu ojcem i wcale sie nie
        dziwię,z jego egoistyczno-konsumpcyjnym podejściem do życia - porażka jest
        prawie 100-procentowa.Bo mnie się wydaje, że życie polega na dokonywaniu
        wyborów - w każdej dziedzinie, a skoro ten co nie chce mieć dzieci juz go
        dokonał, to nie rozumiem dlaczego jest taki sfrustrowany - chyba jednak nie do
        końca jest szczęśliwy ze swoimi dochodami, samochodami i metrami na
        wynajem .... Skrajności w naszym kraju są porażające, jedni ciągle jęczą bo
        nędza, a inni ciągle narzekają bo nie wiedzą co to uczucie ...... A gdzie są
        normalni ludzie ????? Tacy, którzy osiągają przyzwoity standard życia i dzielą
        się z nim z żoną, mężem, dziećmi, itd. ???? Na szczeście kilku takich jest -
        np. moja rodzina ufff..... i Twoja Lolektyrmand. POwodzenia. Tak trzymaj !
        • login_nowy Re: Twoja wypowiedź jest sednem sprawy... 05.07.07, 10:23
          magam5 napisała:
          > A gdzie są
          > normalni ludzie ????? Tacy, którzy osiągają przyzwoity standard życia i
          dzielą
          > się z nim z żoną, mężem, dziećmi, itd. ????

          Wyemigrowali do Irlandii...
          .
          Serio: z moich znajomych tylko ci którzy wyjechali stac na dzieci...
          Ci co zostali wydaja marne pensje na wynajmowane pokoje i obserują zwalniane
          koleżanki w pracy - bo są niedyspozycyjne ze wzgledu na dzieci...
        • evula Re: Twoja wypowiedź jest sednem sprawy... 05.07.07, 10:59
          Facet jest po prostu kompletnym tchórzem, zawsze idzie na łatwiznę i nie chce
          > podjąć wyzwania,bo boi się totalnej porażki w byciu ojcem i wcale sie nie
          > dziwię,z jego egoistyczno-konsumpcyjnym podejściem do życia - porażka jest
          > prawie 100-procentowa.

          Zadziwiające jest to co piszesz. Nie masz podstaw do oskarżania gościa o
          tchórzostwo. Moze on nie czuje się emocjonalnie dojrzały do bycia ojcem? I z
          pewnością tak jest. Dlaczego ma pędzić owczym pędem na zasadzie "bo tak
          wypada", "bo przeciez jak sie ma żonę to trzeba mieć dzieci". To jest strasznie
          płytkie myślenie, niestety większości naszego narodu oraz rodziców, którzy to
          zostali wychowani w patologicznych, lub rozbitych rodzinach, którym to nie
          przekazano najważniejszych wartości jak miłość, wrażliwość,umiejętność radzenia
          sobie z trudami zycia, dobrej edukacji. Tacy ludzie, chcą jak najszybciej uciec
          z domu, usamodzielnić się i nie są absolutnie przygotowani na wychowanie
          swojego potomstwa. Nie chcą by ich dzieci cierpiały emocjonalnie, tak jak oni
          cierpieli, kiedy nikt sie nimi nei zajmował, kiedy byli zbędnym balastem dla
          swoich rodziców. Przykładem jest autor artykułu. Niestety jeden z nielicznych
          myślących, bo większość tak wychowanych osób jak on w ogóle nie zdaje sobie
          sprawy, z tego, że to co im zostało zaszczepione w dzieciństwie, to samo
          zaszczepią swoim dzieciom! I to nawet nieświadomie. Dlatego tacy ludzie jak
          autor nie chcą by ich dzieci nie wyyedukowane, nie dojrzałe, bezradne, nie
          przygotowane do dorosłego zycia - z racji nie poświęconej im odpowiedniej
          ilości czasu w dzieciństwie tyrały w przyszłości na jakiegoś gbura za 1500 i
          miały niskie poczucie własnej wartości. Odwrotnośćtakiej mentalności stanowią
          własnie ludzie wychowani w patologii, bezmózgi, robiące sobie po 5-6 bachorów
          latających potem po podwórkach, wyarastająch na złodziei i bandziorów na które
          potem musi tyrać całe społeczeństwo.

          A gdzie są
          > normalni ludzie ????? Tacy, którzy osiągają przyzwoity standard życia idzielą
          > się z nim z żoną, mężem, dziećmi, itd. ????

          Jest ich niewielu w tym kraju moze z 1/100. Ten kraj nie daje możliwości
          spokojnego wychowywania dzieci i zapewnienia im godziwego bytu tez nie chce
          miec dzieci, jestem z rozbitej rodziny, nie chcę by moje dziecko cierpiało tak
          ja w tej chwili,żyło od 1-wszego do 1-wszego i wychowało kolejne pokolenie DDD -
          czyli dorosłe dziecko dysfunkcji jakbyś nie wiedziała.
        • niagara8 żałosna perspektywa 05.07.07, 11:04
          a skąd wiesz, czy te dzieci nie kopną cie w t..k i nie zagarną twojej forsy a
          ciebie oddadza do przytułku?
          Tylko prymitywy maja dzieci.nowoczesne małżeństwa inwestuja w przyszłosć inaczej
          • evula Re: żałosna perspektywa 05.07.07, 11:07
            niagara8 napisała:

            > a skąd wiesz, czy te dzieci nie kopną cie w t..k i nie zagarną twojej forsy a
            > ciebie oddadza do przytułku?
            > Tylko prymitywy maja dzieci.nowoczesne małżeństwa inwestuja w przyszłosć
            inacze
            > j

            W pełni się zgadzam z powyższym.
            • andzela1 Re: żałosna perspektywa 05.07.07, 11:19
              jeden burak głupoty gada, drugi się z nim w pełni zgadza. Norma.

              Takie myślenie jest dopiero objawem prymitywizmu. Tak mniej więcej na poziomie
              szczura po lobotomii
              • evula Re: żałosna perspektywa 05.07.07, 11:53
                > jeden burak głupoty gada, drugi się z nim w pełni zgadza. Norma.
                >
                > Takie myślenie jest dopiero objawem prymitywizmu. Tak mniej więcej na poziomie
                > szczura po lobotomii

                Haha:-) a to dobre:-) Według Ciebie powinnam sobie zrobić 5-cioro jak rodzina z
                5 piętra nademną. Alkoholicy gnieżdżący sie w 1 pokoju z 5-ciorgiem dzieci. To
                jest według Ciebie przykładny model rodziny? I to nie są prymitywy i buraki?
                Wnioskuję, że według Ciebie to ELYTA. życzę powodzenia w takim myśleniu jak
                twoje.
            • marianna18 Re: żałosna perspektywa tych małżeństw... 05.07.07, 11:28
              ...które inwestują w przyszłość inaczej...
              Skoro autor artykułu nie chce mieć dzieci, to koniec, kropka. Ale on chyba
              chciałby a czegoś się boi, na pewno nie tego, że nie zdoła ich utrzymać...więc
              czego? Nie jestem psychologiem, tu fachowiec się powinien wypowiedzieć...na
              temat stanu emocjalnego i dojrzałości autora
              • giulianov Re: żałosna perspektywa tych małżeństw... 05.07.07, 12:26
                może nie tylko nad dojrzałością tylko jego ale i ludzi którzy są rodzicami bo
                raczej większość ludzi zostaje rodzicami bez głębszej refleksji nad tym co
                oznacza dla nich rodzicielstwo oprócz konsekwencji finansowych i ograniczenia
                wolności. może widuję rodziny z dziećmi tylko w gorsze dla nich dni ale to nie
                są szczęśliwe obrazki - snują się we czwórkę (czwarty to pies)po parku ojciec
                się wścieka bo pies nie chce spokojnie iść, matka z worami pod oczami(pewnie
                zasuwa na dwa etaty - dom i praca)poucza ciągle dzieciaka żeby nie biegał i się
                nie ubrudził (nie wygląda żeby był wystrojony w najlepsze ciuchy, wszyscy noszą
                dżinsy). obraz jest żałosny, wszyscy sfrustrowani, zero entuzjazmu i radości.
                • visenna2 Re: żałosna perspektywa tych małżeństw... 05.07.07, 16:26
                  :)))
                  To wybierz sie kiedyś z nami na spacer, zobaczysz zupełnie inny obrazek :P
          • lilithh Re: żałosna perspektywa 05.07.07, 11:48
            niagara8 napisała:

            > a skąd wiesz, czy te dzieci nie kopną cie w t..k i nie zagarną twojej forsy a
            > ciebie oddadza do przytułku?

            masz całkowitą rację

            > Tylko prymitywy maja dzieci.nowoczesne małżeństwa inwestuja w przyszłosć inacze

            ale tutaj przesadziłaś. Grubo. Nawet silne wzburzenie nie usprawiedliwia chamstwa...
        • leszlong Re: Twoja wypowiedź jest sednem sprawy... 05.07.07, 11:28
          @magam: jest tchórzem bo boi się i nie chce wejść w kalosze swojego ojca?? Że
          utarty stereotyp roli faceta w rodzinie jest mu nie na rękę, że chciałby mieć
          dzieci i być z nimi, a nie obok nich jak większość facetów? Że sfrustrowani
          rodzice będą ciągle swoje żale wyrzucać dziecku, że wszelkie kłopoty to przez
          nie?? Tak działa znakomita większość rodzin w Polsce. Matka-Polka, ojciec
          wyrobnik i rozchwiane psychicznie dzieci. Ot tradycyjny model polskiej rodziny.
        • obraza.uczuc.religijnych Co jest złego w byciu egoistą? 05.07.07, 13:29
          Każdy jest i żadne dzieci tego nie przysłonią. Z drugiej strony można
          powiedzieć że ci co chcą mieć dzieci działają z egoistycznych pobudek pokazania
          każdemu jaki to jestem dorosły i odpowiedzialny.
          • and_nowak Re: Co jest złego w byciu egoistą? - Egoizm 05.07.07, 14:51
            braza.uczuc.religijnych napisał:
            > Każdy jest i żadne dzieci tego nie przysłonią.

            Błąd logiczny. Gdyby każdy był egoistą, to niepotrzebne byłoby takie określenie.
            A jednak słow to występuje i jest używane. Widać jedni są bardziej, inni mniej
            egoistyczni, widać nie wszyscy zajmują się wyłącznie czubkiem własnego nosa.


            > Z drugiej strony można powiedzieć że ci co chcą mieć dzieci
            > działają z egoistycznych pobudek pokazania każdemu jaki to
            > jestem dorosły i odpowiedzialny.
            Owszem, istnieją rodzice głupi, niedojrzali i egoistyczni, "chcący coś
            udowodnić". Nawet bym powiedział, że bywa ich całkiem sporo.
            TYLKO CO Z TEGO ?
            Czy ktoś powiedział, że posiadanie dzieci z automatu czyni człowieka lepszym ?

            Znam parę fajnych osób, które nie mają dzieci. ...i nie wszyscy noszą habity ;-)))
            • obraza.uczuc.religijnych Sporo racji 05.07.07, 16:11
              and_nowak napisał:

              > braza.uczuc.religijnych napisał:
              > > Każdy jest i żadne dzieci tego nie przysłonią.
              >
              > Błąd logiczny. Gdyby każdy był egoistą, to niepotrzebne byłoby takie
              określenie

              Trochę sie pospieszyłem pisząc to.
              > .
              > A jednak słow to występuje i jest używane. Widać jedni są bardziej, inni mniej
              > egoistyczni, widać nie wszyscy zajmują się wyłącznie czubkiem własnego nosa.

              Mniej lub bardziej ale każdy jest egoistę. Dobrze by było żeby to sobie
              uświadomić. Ja nie mam problemu z przyznaniem się do tego, ze nawet jeśli
              działam dla kogoś to i tak najbardziej w tym się liczy mój osobisty interes,
              np. zadowolenie.

              > > Z drugiej strony można powiedzieć że ci co chcą mieć dzieci
              > > działają z egoistycznych pobudek pokazania każdemu jaki to
              > > jestem dorosły i odpowiedzialny.
              > Owszem, istnieją rodzice głupi, niedojrzali i egoistyczni, "chcący coś
              > udowodnić". Nawet bym powiedział, że bywa ich całkiem sporo.
              > TYLKO CO Z TEGO ?
              > Czy ktoś powiedział, że posiadanie dzieci z automatu czyni człowieka lepszym ?
              >
              > Znam parę fajnych osób, które nie mają dzieci. ...i nie wszyscy noszą
              habity ;-
              > )))

              Twierdzę tak samo, niech każdy robi co uważa za stosowne. Tylko tak czytam te
              posty zarzucające bohaterowi artykułu egoizm, a później mówiące jakie to
              szczęście mieć dzieci to myślę sobie, że dla tych ludzi dzieci są instrumentem
              do osiągnięcia egoistycznego celu-szczęścia.
          • andzela1 Re: Co jest złego w byciu egoistą? 05.07.07, 22:59
            Kretyn, o którego kretynizmie sam nick świadczy

            Człowiek z natury nie jest egoistą. Egostami są małe dzieci, zanim nie zaczną
            nawiązywać kontaktu z otoczeniem oraz wszelkiej maści psychopaci - tak, ci
            psychopaci, którzy z zimną krwią, dla rozrywki albo z nudy lub frustracji,
            morduja innych ludzi. Też mają argumenty - bo przeludnienie... bo bieda... bo
            hałas...
            W zasadzie, kochani wy moi nowoczesni przeciwnicy rodzenia dzieci, powinniście
            masowym mordercom budować pomniki. Bo dzialają dokładnie według waszych
            argumentów - tyle, że wyciągają z nich troche dalej idące konsekwencje. Ale
            logiczne i niepodważalne.
            Jeżeli bym się zgodziła z chociaż jednym z waszych argumentów - to jednocześnie
            - będąc sędzią - musiałabym uniewinnić Marchwickiego, Pękalskiego i Onoprijenkę.
            O legionie innych nie wspominając. Albo - albo.
          • ppo To, że egoisty nikt nie lubi. 06.07.07, 13:12
            I nikt mu nie pomoże, kiedy będzie tego potrzebował (dziecięcą naiwnością jest
            sądzenie, że nigdy nie będzie się potrzebowało czyjejś pomocy).
      • tomek693 miałam takiego kochanka 05.07.07, 10:46
        jak twój ojciec.Mamuśka wiecznie w kosciele.Dzieci mu się znudziły.Gdybym tylko
        kiwneła palcem -rozwiódł by się w pół sekundy i wprowadził do mnie.
        Wolałam innego, młodszego.Taka jest ta moralnosć katolicka.Ja przynajmniej
        otwarcie jej zaprzeczam i zyję jako wolna, (zaznaczam,ze niebiedna) kobieta.Mam
        czas na kosmetyczkę, zabiegi chrurgii kosmetycznej itp, odpowiednią oprawę.Żyję
        swobodnie, a nie uwiązana do kupy dzieci.Pozostawim rodzenie dzieci PISIOROM>
        • gabiene odpowiednia oprawa jest bardzo ważna 05.07.07, 11:25
          także na pogrzebie - warto zawczasu zadbać :)
        • ppo Żonaty kryptohomo odkrył swoje prawdziwe ja? 05.07.07, 15:43
          Bo przecież jak inaczej mógłby mieć kochankę o imieniu Tomek!?!?!

          tomek693 napisał:

          >Mam czas na kosmetyczkę, zabiegi chrurgii kosmetycznej itp, odpowiednią
          >oprawę.Żyję swobodnie, a nie uwiązana do kupy dzieci
          >Pozostawim rodzenie dzieci PISIOROM

          Jeśli tak nazywasz kobiety, to jestes nieźle zboczony, Tomku.
      • tinga1 Dlaczego jak ktoś mówi, że nie chce mieć dzieci, 05.07.07, 11:14
        to od razu zarzuca mu się niedojrzałość? A może to odpowiedzialność właśnie?
        • andzela1 Re: Dlaczego jak ktoś mówi, że nie chce mieć dzie 05.07.07, 11:22
          tinga1 napisała:

          > to od razu zarzuca mu się niedojrzałość? A może to odpowiedzialność właśnie?

          Tu się zgadzam - lepiej, żeby nie unieszczęśliwial kolejnego pokolenia.

          Tylko po cholerę tak się gęsto tłumaczy na dwie strony, zamiast po prostu
          powiedzieć "nie mam dzieci, bo sam jestem nieodpowiedzialnym dzieckiem i
          trzęsidupcem"?
          • tinga1 Oświeć mnie - skąd tyle agresji??? 05.07.07, 12:34
            Rozumiem, ze w tym kraju jeśli ktoś nie chce mieć dzieci, to pomimo
            przedstawiananych argumentów i tak zostanie, jak to było?
            "nieodpowiedzialnym dzieckiem i trzęsidupcem"?

            Droga Angelu
            Nie uważałaś jak TO robiłaś, to RÓB teraz jak uważasz. ;-)i proszę nie obrażaj
            innych
            • kadanka Re: Oświeć mnie - skąd tyle agresji??? 05.07.07, 14:29
              oczywiscie. przeciez zawsze sie dzieje, ze to ci "odpowiedzialni, szczesliwi,
              dojrzali" mający dzieci MUSZĄ narzucac swoje zdanie i poglądy bezdzietnym. w
              2ga strone to jakos nie idzie. Dzieciaci ktorzy czują się lepsi od bezdzietnych
              są podobni do ortodoksyjnych katoli - po prostu oni wiedza lepiej i musza
              innych nawracac. smieszne
        • giulianov Re: Dlaczego jak ktoś mówi, że nie chce mieć dzie 05.07.07, 12:38
          właśnie dlaczego przylepia się etykietki ludziom bez dzieci że są niedojrzałymi
          egoistami a rodzicom że są dojrzali. w końcu mało ludzi decyduje się na dziecko
          świadomie częściej to jest wpadka bez cienia refleksji czy ja naprawdę nadaję
          się do wychowywania dzieci? czy jakbym był pracodawcą a wychowanie tego dziecka
          najważniejszą sprawą dla mojej firmy to czy bym zatrudnił samego siebie? powinny
          być organizowane szkolenia i testy z wychowywania dzieci i w ogóle z życia w
          rodzinie. to jest bardzo ważna dziedzina życia a tylko praktyka, często
          szkodliwa i smutna, przygotowuje nas do zakładania własnych rodzin.
      • leszlong Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:15
        @lolek: ależ ten autor wprost napisał, że budowanie relacji z dzieckiem jest
        ważniejsze niż zapieprz w celu wypełnienia tradycyjnej roli faceta w rodzinie.
        "Od nich uczę się od nowa, co to znaczy rodzina. Co to znaczy być ojcem. Co to
        znaczy odpowiedzialnie kochać swoje dziecko. Jak oduczyć się bycia obsługiwanym
        i dzielić się obowiązkami. Jak wspierać partnerkę w jej własnym rozwoju i co to
        znaczy prawdziwe partnerstwo. Może niedługo się nauczę."
      • shithead Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:24
        Walnij sobie jeszcze ze czworeczke to zasluzysz sie bardziej pissowi i wierze
        katolickiej. I to dopiero bedzie dojrzalosc emocjonalna ala "prawdziwy polak"
        albo "katolik polski" czy inna podobna oferma zyciowa.
      • ogia artykul jest tendencyjny 05.07.07, 11:57
        z artykulu przebija teza, ze jak ktos nie chce miec dzieci, tzn. ze mial
        nieudane relacje uczuciowe w rodzinie itp. nie bierze pod uwage przypadku
        ludzi, ktorzy po prostu nie chca miec dzieci i juz... i nie musza sie za tym
        kryc nie wiadomo jakie dramaty psychologiczne...
      • dolegapit Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 12:59
        zgadzam się z tobą lolek, osoby które zrobiły kariery w III RP częstokroć
        niedojrzały emocjonalnie do życia rodzinnego, może w pewnym stopniu wynika to z
        zachłyśnięcia się tzw. nowoczesnym stylem życia, gdzie ja jest ważniejsze niż
        my, gdzie nie ma miejsca na poświęcenie się dla innych ludzi, niepamiętam który
        z filozofów powiedział te słowa, że życie warte jest przeżycia tylko jeśli
        poświecamy się dla innych, inna sprawa która mnie uderza w tm artykule to taka
        niesłychana "roszczeniowa" postawa bohatera, "chcę żeby mi dano", człowiek
        zorbił karierę własnymi siłami, ale mentalnie wydaje się ubezwłasnowolniony,
        ludzie rodzili i wychowywali dzieci w czasie wojny a on chce żeby ktoś - chyba
        państwo - uwolniło go od tych wszystkich rzeczy które wiążą się z wychowaniem
        dzieci?
        Lolek ty jesteś normalny, nienormalny i niedojrzały jest bohater tego artykułu
      • icek20 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 20:00
        ales madry dzieciorobie nieszczesliwy
      • antal Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 11.07.07, 21:52
        lolektyrmand napisał:

        > Bardzo mi szkoda bohatera tergo artykułu. Osoba dorosła, a tak niedojrzała
        > emocjonalnie. Niestety, jej kłopoty wzięły się z domu - to czyni sprawę jeszcze
        >
        > bardziej przykrą.
        > A ja mieszkam z teściową, mam dwoje dzieci i może 1/4 dochodów opisanej
        > rodziny. Najciekawsze jest to, że jestem szczęśliwy będąc ojcem. Ba, nawet
        > znajduję czas na zajmowanie się dziećmi na równi z żoną. Pomyśleć, że mój
        > ojciec do kościoła nie chodzi, a matka co niedzielę.
        > Może to jednak ja jestem nienormalny? PiS rządzi, więc w kraju MUSI być źle, a
        > ja nie narzekam.

        Niechęć do posiadania dzieci wcale nie musi być objawem niedojrzałości. Zgadzam
        się z autorem artykułu. Sam jestem ojcem...

        Córka urodziła się w '92 roku. Wpadka po trzech latach małżeństwa. Żona,
        katoliczka, uznawała jedynie metody naturalne. A ja miałem jakieś plany,
        chciałem czegoś dokonać, po czasach biedy, kartek, zamknięcia w jednym kraju
        chciałem z nią trochę pojeździć po świecie (moim wielkim marzeniem była m.in.
        dzielnica Gaudiego w Barcelonie). Cóż, wiemy co było potem. Coraz większe
        nakłady, coraz mniej pieniędzy (musieliśmy przecież wszyscy być tacy tani, tacy
        wręcz "chińscy", ). A tu w ciągu lat, ciągle zwiększające się "daj, daj, daj"...
        Na basen, na książki, na lekcje angielskiego, na zabawki, na ciuchy... Aby nie
        odstawała od reszty... Nikt nie spytał czy ja tego w ogóle chciałem. Teraz, po
        piętnastu latach, owszem, mam swój sprzęt, swój zespół, mogę gdzieś pojechać,
        mogę sobie kupić to czego pragnąłem, tyle tylko - że już mnie to nie cieszy.
        Wszystko przyszło za późno. A córka? Zbuntowana piętnastolatka, której teksty
        ranią do żywego, żyjąca we własnym świecie swoich koleżanek, kolegów, swoich
        zajęć, widząca nas tylko wtedy gdy trzeba wyciągnąć łapsko po kolejne pieniądze.
        Któregoś dnia powiedziała, żebym nie mówił jej koleżankom "cześć", bo jej robię
        "siarę" i w ogóle "to najwyższy czas pogodzić się z biologią". Wtedy coś pękło
        we mnie, wewnętrznie po prostu umarłem...
        • antal Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 11.07.07, 22:11
          Może gdzie indziej nie odczuwałbym tak tego wszystkiego, nie widziałbym ojcostwa
          jako zmarnowanych lat własnego życia, gdyby nie ten ustawiczny polski mozół, to
          użeranie się z wiecznym niedostatkiem, dorabianie się przez dłuuuugie lata
          każdego dobra, którego alternatywą byłoby rusztowanie albo mycie garnków na
          Zachodzie. Na czarno oczywiście. Na upokarzających warunkach. Gdybym miał
          powtórzyć swoje życie, tu w Polsce nigdy nie zdecydowałbym się na dziecko.
      • kkisiel5 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 12.08.09, 22:35


        Bardzo mi szkoda bohatera tergo artykułu. Osoba dorosła, a tak
        niedojrzała
        > emocjonalnie. Niestety, jej kłopoty wzięły się z domu - to czyni
        sprawę jeszcze
        >
        > bardziej przykrą.
        > A ja mieszkam z teściową, mam dwoje dzieci i może 1/4 dochodów
        opisanej
        > rodziny. Najciekawsze jest to, że jestem szczęśliwy będąc ojcem.
        Ba, nawet
        > znajduję czas na zajmowanie się dziećmi na równi z żoną. Pomyśleć,
        że mój
        > ojciec do kościoła nie chodzi, a matka co niedzielę.
        > Może to jednak ja jestem nienormalny? PiS rządzi, więc w kraju
        MUSI być źle, a
        > ja nie narzekam.
        Prosze Pana,
        bohater artykulu, wbrew panskim przekonaniom, nie jest niedojrzaly
        emocjonalnie a wrecz przeciwnie. Za to Panu po prostu dobrze sie
        zyje - no i dobrze i niech Pan sobie zyje tak dalej. Ale ja odnosze
        wrazenie ze Pan sobie tak "pozywkowuje" tylko nie zadajac sobie
        zadnych pytan...No coz "Blogoslawieni nie-myslacy albowiem oni
        rewolucji na pewno nie sprowokuja!"
    • mieszkoi Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 08:30
      Booooze, jak ci ludzie maja w glowach nakopane. Pewnie chlopie, z takim
      podejsciem do zycia nie decuduj sie na dzieci po je skrzywdzisz

      Niedawno stuknela mi 30 i bede poraz drugi tata (a od 2 lat mezem) i moge
      powiedziec wszystkim dinksom ze jestem szczesliwy. Wcale nie zubozalem (nie
      chwalac sie zarabiam wiecej niz ten pan w artukule razem z zona i stac mnie na
      wakacje na Karaibach).

      I nie zazdroszcze tym ktorzy na starosc beda siedziec samotnie w swoich
      apartamentach, czekajac na pielegniarke a ich rowiesnicy beda spedzac weekend
      na obiedzie z dziecmi i wnukami
      • kalahan Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:05
        Nie wiem dlaczego myślicie, że dzieci będą się zajmowały wami na starość. Domy
        starców nie są zapełnione bezdzietnymi... wręcz przeciwnie. To że ktoś ma dzieci
        nie stanowi powodu do dumy. Trzeba je jeszcze potrafić wychować - a to już pięta
        achillesowa współczesnych społeczeństw.
        DINK-s wbrew pozorom jest bardziej przydatny społeczeństwu niż rodzina z
        10-orgiem dzieci, żyjąca z zasiłków społecznych. Ich dzieci przyjmą wzorzec
        rodziców i stworzą kolejne rodziny dzieciorobów-pasożytów.
        Wg mnie problemem jest brak prawdziwej polityki prorodzinnej. To co mamy - to
        polityka typu: jak zachęcić meneli do większego namnażania.
        Becikowe i inne tego typu pomysły to marnowanie kasy. Ilość DINK-sów spadłaby
        gdyby zapewnić kobietom bezproblemowy powrót do pracy po urlopie wychowawczym,
        zapewnienie opieki nad dziećmi w czasie pracy. Państwo powinno się zająć jednym
        - jak ułatwić życie pracującym rodzicom i ich dzieciom.
        • andzela1 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:29
          kalahan napisał:


          > Wg mnie problemem jest brak prawdziwej polityki prorodzinnej. To co mamy - to
          > polityka typu: jak zachęcić meneli do większego namnażania.

          A może po prostu zostawić rodzinę w spokoju zamiast robić polityki i żywić armię
          urzędasów z troską pochylającą się nad rodziną?
          Nie ułatwiać, ale nie przeszkadzać. Dlaczego oprócz swojej rodziny mam jeszcze
          utrzymywać trzy inne - przymusowych opiekunów? Te wszystkie rzekome ułatwienia
          kosztują mnie znacznie więcej niż to co mają niwelować...
          Dajcie rodzinie spokój - a sama sobie poradzi. Z 1 dzieckiem albo i 16.
      • uwolnic_cyce Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:11
        mieszkoi napisał:
        > Niedawno stuknela mi 30 i bede poraz drugi tata (a od 2 lat mezem) i moge
        > powiedziec wszystkim dinksom ze jestem szczesliwy

        Ktoś inny na twoim miejsu wcale nie musiałby byc szczęśliwy. Niech każdy żyje
        jak chce.


        "Prawdziwe czarodziejki dzieci nie miewają"
        • gg92 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:41
          Drogi "uwolnić cyce" - Twoja wypowiedź była prowokująca, to i nie dziwota że Ci
          tak odpisano. Oczywiście masz rację, żyj jak chcesz. Ludzie opamiętajcie się i
          nie wpadajcie w skrajności.
      • baark Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:26
        mieszkoi, puknij sie w głowe nie chce mi sie wierzyc ze mozna Ci pałcic jakąs
        kase zwazywszy na faktm, i z przyjmujesz durne zalożenie że na starość
        będziesz "spedzac weekend na obiedzie z dziecmi i wnukami". To po co masz
        dzieci? bo z dupy strzelasz ze zostaniesz sam na starość? A może dostaniesz w
        ryj od syna i tyle będziesz go widział, albo ty dasz corce w ryj bo okaże się
        ze jest lesbą i nie zdzierzysz. Piszesz jakies pierdoly, masz 30 lat i wydaje
        Ci się że coś kumasz. Otóż nie kumasz i dlatego puknij sie w leb (wakacje na
        Karaibach - ze wsi jesteś?)
    • emima Dlaczego chcę mieć dzieci? 05.07.07, 08:30
      Niedlugo urodze nasze pierwsze dziecko... Tu w Polsce tak dalekiej od polityki
      prorodzinnej, zastanawialismy sie z mezem nad tym o czym pisze autor, bardzo
      powaznie i bardzo krytycznie... zaryzykowalismy, jak bedzie i co bedzie to chyba
      dopiero za 20 lat bede mogla napisac, ale staram sie myslec optymistycznie, mam
      dobra prace, nie mam w niej 5000zl miesiecznie, ale za to jest tam szef, ktory
      jest bardzo prorodzinny, ktory sam ma 3 dzieci, i ktory interesuje sie tym, jak
      tam, co tam i w ogole, dzwoni i pyta jak sie czuje, zebym sie nie bala, i wiecie
      co mam gdzies becikowe i panstwo z calym rzadem, dzieki mezowi i szefowi jakos
      sie nie boje... juz...
      • jednorazowy3 hmm, a co ten szef jakis taki dziwny? 05.07.07, 08:35
        moze to jego dziecko??
        • surfside Re: hmm, a co ten szef jakis taki dziwny? 05.07.07, 08:45
          Najwyrażniej Pan Czytelnik Jerzy uważa, że jesli jego rodzic ebyli sfrustrowani
          to zawsze tak musi wyglądać rodzina. Moi rodzice pracowali ciężko, Babcie tez
          pomagała - a mimo to zawsze znaleźli zcas an teatr, kino, Mama na czytanie.
          Choć zarabiali dużo mniej niż Pan Jerzy zawsze ejchaliśmy na jakieś fascynujące
          wakacje. I jeśli mając te samochody i mieszkania Jerzemy ejst jeszcze za mało,
          żeby zapewnić dziecku bezpieczeństwo - to moż ebrakuje po prostu powołania? I
          jeszcz ejedno - z bogactwem i dorobkiem jest tak, że nigdy nie mamy dosyć,
          zawsze poajwia się jakaś nwoa potrzeba, nowy cel - jeszcze tylko kupię domek,
          pojadę do Ameryki Południwej i starczy, będę gotowy ... ale ten dzień nie
          nadchodzi.

          Drogi Jerzy - życzę wielu fascynujących wieczorów jak już będzie Pan po 50tce,
          w tym 100metrowym mieszkanku!
          • sqader Re: hmm, a co ten szef jakis taki dziwny? 05.07.07, 10:13
            dlaczego piszesz "jeszcze to, tamto i będę gotowa/-y"? o to chodzi w
            marzeniach, żeby mieć zawsze nowe. jak ktoś chce realizować je z dziećmi, jego
            wola, jednak jeśli ktoś wybiera model bezdzietny, to jest ogólnie tępiony. czy
            bezdzietni krytykują innych za to, że mają dzieci? ja przed kilkoma dniami
            ożeniłem się po 9 latach konkubinatu i nie zamierzamy mieć dzieci nigdy, chcemy
            żyć dla siebie.
            poza tym moje geny są zbyt cenne, aby obdarowywać nimi świat :)...
            • gg92 Re: hmm, a co ten szef jakis taki dziwny? 05.07.07, 10:45
              głupie pytanie - czy bezdzietni krytykują innych za to że mają dzieci. Chyba
              połowy komentarzy nie przeczytałeś /łaś?- już nie pamiętam.
        • emima Re: hmm, a co ten szef jakis taki dziwny? 05.07.07, 08:52
          jednorazowy3 napisała:

          > moze to jego dziecko??
          troszke przesadziles/las...
          Sa normalni ludzie na ty swiecie na szczescie...
      • kropkacom Re: Dlaczego chcę mieć dzieci? 05.07.07, 08:39
        Nie mam nic przeciwko ludziom którzy nie maja dzieci. Ich sprawa. Zwłaszcza
        jeśli stawiają sprawę jasno i nie emanują nienawiścią do "dzieciorobów". Każdy
        ma prawo być egoistą.
    • jasiek111 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 08:42
      Cóż. To co pan autor opisał, to zwykłe tchórzostwo i kompleksy. Co z tego, że
      mieszkania, samochody? Przecież to tylko rzeczy. Zarabia 100 kPLN, żona 50
      kPLN. Jak żonę zwolnią po urlopie, to za 100 kPLN nie dadzą rady przeżyć i
      dzieciaka odchować? A żona następnej roboty nie znajdzie?
      Moja córka ma pół roku. Mamy mieszkanie i jeden samochód, zwiedzony kawałek
      europy. Resztę zwiedzimy już z córką, jak podrośnie, pokazując jej różnorodność
      ziemi i ludzi ją zamieszkujących. Zarabiamy mniej niż autor, a mimo tego
      patrzymy optymistycznie w przyszłość.
      Panie autorze, umie pan latać szybowcem... i zabierze pan te umiejętność do
      grobu, nikomu jej pan nie przekaże? Mnie ojciec przekazał umiejętność jeżdżenia
      samochodem, powiedzmy, wyczynowo. Czasem tylko z tej umiejętności korzystam,
      ale w razie czego wiem, że umiem. Ja mam zamiar przekazać mojej córce
      umiejętność fotografowania, zarazić ją moim hobby. A kto wie, może ona w pewnym
      momencie zarazi mnie swoim, zupełnie innym? Może w pewnym momencie ja czegoś
      się od niej nauczę?

      Rozumiem, że można nie chcieć mieć dzieci, sam wiem, że bez dziecka jest
      prościej i wygodniej żyć. Można się wyspać i cały czas poświęcić sobie. Ale czy
      tak to powinno wyglądać? Może i tak. Ale na pewno nie powinno się tym chwalić,
      a już na pewno nie w prasie.

      Tchórz - taka moja opinia. Na leczenie takiego czegoś nigdy nie jest za późno.
      I piszę to poważnie i z życzliwości.


      pozdrawiam - jasiek
      • wloczykij.ania Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 12:07
        to że kobieta ma ambicje i boi sie utraty pracy nie musi oznaczac, ze boi sie,
        ze nie bedzie miala z czego zyc. moze sie obawiac i slusznie, ze nie dostanie
        juz tak dobrej i ciekawej pracy. wszedzie na swiecie ludzie maja takie obawy i
        to nie jest tchorzostwo tylko autentyczne mowienie o swoich uczuciach.

        natomiast gadanie o tym jak bedzie sie zaszczepiac hobby swoim dzieciom jest po
        prostu gadaniem. i nie swiadczy o zadnej odwadze tylko o swoich zyczeniach
        wzgledem dzieci. zeby lubily nasze hobby i zeby byly n tyle madre, zeby jeszcze
        nas czyms zainteresowaly. zeby byly madre i interesujace. na pewno beda
      • kj1971 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 13:55
        Raczej EGOISTA do potegi n-tej. Ja, ja i tylko ja, potem zona, ktora dorzuca
        kaske. Myslenie o dziecku, jak o psie, ktore w razie kaprysu wyrzuca sie na
        ulice. Mam mniej pieniedzy, nie mieszkam w apartamencie, ale zyje mi sie calkiem
        dobrze i przynajmniej nie mam tak we lbie poprzewaracane. Rzyg!
      • sapient Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 06.07.07, 00:14
        Nie jest tchórzostwem życie w zgodzie ze sobą i po swojemu. Nie jest
        tchórzostwem wybór własnej wolności. Jest przejawem odwagi.
        Nie każdy musi chcieć komuś coś przekazać.
        I należy się chwalić tym, że się nie chce mieć dzieci, żeby pomóc zrozumieć
        takim jak ty, że zarzutami wobec takich osób chcecie zagłuszyć w sobie prawdę -
        o tym że dzieci są obciążeniem, zabierają wolność, że dla dzieci rezygnujecie z
        życia.
        Wmawiajcie sobie dalej, że "tak to powinno wyglądać".

    • przemkw Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 08:43
      No cóż.............Ja jakoś wychowałem się w katolickiej rodzinie i 10 lat temu
      założyłem własną. Jestem szczęśliwy właśnie dlatego, że są dzieci.
      Mimo, że w RP rządziły różne ekipy, w tym znienawidzony przez SALON czerwono-
      różowy PiS, dobrze Nam się wiedzie i nie narzekamy. Stać Nas i na własny dom i
      wyjazd na wczasy zagraniczne.
      A Autorowi życzę pogodnej starości, "z dala od nacjnalistycznych i bogobojnych
      jolopów", kiedy będzie oczekiwał na pielęgniarkę, która będzie Go miała
      podcierać...... Ja mam nadzieję będę wtedy ze swoimi Dziećmi i Wnukami.........
      Pozdrawiam Autora i wyrazy wspólczucia :)
      • p.s.j Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:02
        > A Autorowi życzę pogodnej starości, "z dala od nacjnalistycznych i bogobojnych
        > jolopów", kiedy będzie oczekiwał na pielęgniarkę, która będzie Go miała
        > podcierać...... Ja mam nadzieję będę wtedy ze swoimi Dziećmi i Wnukami.........

        Na pewno dzieci, a już tym bardziej wnuki na wyprzódki będą się pchały, żeby
        Ciebie na starość podcierać... :) Spotkacie się razem z autorem listu w domu
        opieki, tylko że do ciebie raz w tygodniu (wariant optymistyczny) będzie
        zaglądać któryś z potomków.
    • misiu-1 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 08:49
      Najlepszą polityką prorodzinną byłaby likwidacja piramidy finansowej
      zwanej "ubezpieczeniem społecznym". Wtedy ktoś mówiący o ludziach podejmujących
      wysiłek wychowania nowego pokolenia, "walcie się dziecioroby", nie będzie
      musiał być na stare lata utrzymywany przez dzieci tych dzieciorobów. W obecnym
      systemie bieżącej dystrybucji składek, wielkość składki powinna być odwrotnie
      proporcjonalna do liczby dzieci.
      • rikol Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:46
        A to niby czemu? Przeciez jak ktos ma dzieci, to te dzieci choruja, trzeba je
        leczyc, wyslac do szkoly itp. To wszystko kosztuje innych podatnikow. To, ze
        ktos ma 10 dzieci wcale nie swiadczy o odpowiedzialnosci, raczej na odwrot -
        patrz programy w telewizji 'tyle dzieci mamy, tacy biedni jestesmy, czemu nam
        nie daja pieniedzy'. Becikowe zacheca do patologii, bo tylko pijak i menel zrobi
        dziecko za takie pieniadze. Wiekszosc ludzi chce miec dzieci, ale nie maja
        dobrych warunkow finansowych. Kobiety po urodzeniu dziecka maja trudnosci z
        powrotem do pracy, a w domu z kolei musza same harowac przy dziecku - w Polsce
        jakies 80% kobiet wykonuje WSZYSTKIE prace domowe. Przecietna kobieta
        wypracowuje w domu ZA DARMO miesiecznie srednia polska pensje, tj. prawie 3000
        zl. Czy jest dziwne, ze ktos nie chce pracowac na dwa etaty, w tym jeden bezplatny?
        Ziemi nie grozi wyludnienie, a przeludnienie juz jest. Jest juz prawie 7
        miliardow ludzi.
    • ted-47 Problemy trudności i kłopoty. 05.07.07, 08:54
      Tak niestety będzie się działo. Już mamy najniższy wskaźnik dzietności w
      Europie. Problem leży w warunkach ekonomicznych. Wyjątki od zasady też mogą
      być, jak opisany w artykule. Wyjątek nie potwierdza jednak reguły. Dopuki
      macierzyństwo nie będzie uznane za okres pracy, za który ubezpieczenia i
      zasiłki (przynajmniej w wysokości średniej krajowej) pokrywa dla kobiety lub
      mężczyzny państwo, to dotąd będzie tak jak jest. Prawo takie powinno
      przysługiwać przynajmniej do 6 roku życia dziecka. Wiadomo przecież, że w
      Europie przyrost naturalny zapewniają mieszkańcy napływowi i korzystający z
      przywilejów, które dla lokalnych mieszkańców są niskie, a dla nich są atrakcją
      finansową. Wiadomo, że dobrobyt prowadzi do zmniejszenia dzietności w
      tradycyjnych społeczeństwach. Zaleją nas ludzie napływowi, dla których nasz
      poziom życia będzie dla nich atrakcyjny. Koniec tradycyjnych społeczeństw i
      narodów.
      • ressel Re: Problemy trudności i kłopoty. 05.07.07, 09:26
        > Tak niestety będzie się działo. Już mamy najniższy wskaźnik dzietności w
        > Europie. Problem leży w warunkach ekonomicznych. Wyjątki od zasady też mogą
        > być, jak opisany w artykule. Wyjątek nie potwierdza jednak reguły. Dopuki
        > macierzyństwo nie będzie uznane za okres pracy, za który ubezpieczenia i
        > zasiłki (przynajmniej w wysokości średniej krajowej) pokrywa dla kobiety lub
        > mężczyzny państwo, to dotąd będzie tak jak jest. Prawo takie powinno
        > przysługiwać przynajmniej do 6 roku życia dziecka.


        Widzisz, problem w tym, że są kraje, gdzie macierzyństwo nie wiąże się z żadnymi
        przywilejami. Przykład - USA, gdzie wskaźnik dzietności bije Europę na głowę (~2
        v. 1,5). Stawiałabym (proszę się nie śmiać) tezę, że duże znaczenie ma
        religijność Amerykanów. Osoby głęboko wierzącej nie trzeba zachęcać do
        posiadania dzieci pieniędzmi, bo ma po prostu inne motywacje (ryzykowna teza -
        wyższy poziom altruizmu, skłonność do wyrzeczeń w imię wyzszych celów itp.).
        Zlaicyzowana Europa wybrała inną drogę - kasa kasa kasa. Problem w tym, że to i
        tak nie wystarcza, bo są rzeczy, których się pieniędzmi nie zrekompensuje
        (wolność, niezależność czy co tam jeszcze DINKsy mówią).
        ER
        • kropkacom Re: Problemy trudności i kłopoty. 05.07.07, 09:34
          > Widzisz, problem w tym, że są kraje, gdzie macierzyństwo nie wiąże się z żadnymi
          > przywilejami.

          Czeska Republika przeżywa obecnie swój baby boom. Dzieci jest na prawdę dużo. Po
          raz pierwszy od wielu lat urodzeń jest więcej niż zgonów. Nie jest to kraj
          katolicki wiec nie kościół ma tu jakieś zasługi. Środki koncepcyjne szeroko
          dostępne, seks nie jest tematem tabu itd.
          • ressel Re: Problemy trudności i kłopoty. 05.07.07, 09:39
            > Czeska Republika przeżywa obecnie swój baby boom. Dzieci jest na prawdę dużo. P
            > o
            > raz pierwszy od wielu lat urodzeń jest więcej niż zgonów. Nie jest to kraj
            > katolicki wiec nie kościół ma tu jakieś zasługi. Środki koncepcyjne szeroko
            > dostępne, seks nie jest tematem tabu itd.

            Byc może rodzi wyż demograficzny. Statystyki są nieubłagane: wskaźnik dzietnosci
            w Czechach to 1,28, znacznie poniżej średniej europejskiej.
            ER
            • kropkacom Re: Problemy trudności i kłopoty. 05.07.07, 09:47
              > Byc może rodzi wyż demograficzny. Statystyki są nieubłagane: wskaźnik dzietnosc
              > i
              > w Czechach to 1,28, znacznie poniżej średniej europejskiej.
              > ER

              Nie znam wskaźników. Oglądam jednak wiadomości, widzę że matka z jednym
              dzieckiem to rzadkość. W Polsce w tej chwili standard to jedno dziecko tu
              dwójka. Rodzą głownie kobiety trzydziestoletnie. Są tu duże rodzinne wypłacane
              do końca 4 roku życia dziecka. Jest masę ulg np. w komunikacji miejskiej. W
              Brnie dzieci do 6 roku jeżdżą za darmo, wózki za darmo, kobiety z dzieckiem do 3
              roku za darmo. Leki są tanie. ITd.
              • ressel Re: Problemy trudności i kłopoty. 05.07.07, 09:54
                Są tu duże rodzinne wypłacane
                > do końca 4 roku życia dziecka. Jest masę ulg np. w komunikacji miejskiej. W
                > Brnie dzieci do 6 roku jeżdżą za darmo, wózki za darmo, kobiety z dzieckiem do
                > 3
                > roku za darmo. Leki są tanie. ITd.

                Ale to jest właśnie to o czym mówię: Europa wybiera zachęty finansowe, a i tak
                średnio jej to wychodzi (w porównaniu ze Stanami, gdzie o kilkumiesiecznym
                urlopie macierzyńskim można tylko pomarzyć!)
                ER
                • kropkacom Re: Problemy trudności i kłopoty. 05.07.07, 10:01
                  > Ale to jest właśnie to o czym mówię: Europa wybiera zachęty finansowe

                  Skoro tak wierzysz we wskaźniki to porównaj te czeskie z przed kilku lat. Mądre
                  zachęty finansowe (nie becikowe) dają sygnał ludziom że macierzyństwo nie wiąże
                  sie z automatycznym zubożeniem. I katolicyzm ani inne wiary nie mają tu nic do tego.
                  • ressel Re: Problemy trudności i kłopoty. 05.07.07, 10:09
                    > Skoro tak wierzysz we wskaźniki to porównaj te czeskie z przed kilku lat. Mądre
                    > zachęty finansowe (nie becikowe) dają sygnał ludziom że macierzyństwo nie wiąże
                    > sie z automatycznym zubożeniem. I katolicyzm ani inne wiary nie mają tu nic do
                    > tego.


                    No przecież własnie o tym piszę. Jednoczesnie nie da sie zaprzeczyć, że w
                    Stanach takich zachęt nie ma _w ogóle_ a jednak ludzie mają więcej dzieci niz w
                    Europie. Dlaczego wg Ciebie tak się dzieje? (Ja stawiam tezę o religijności,
                    czekam na Twoją). A co do dodatków na dzieci, to ja naprawdę nie chcę, żeby
                    urzędnik _dawał_ mi cokolwiek. Będę przeszczęśliwa, jesli po prostu nie będzie
                    mi wczesniej tego _odbierał_ w postaci podatków, składek itp. Ludzie sami
                    najlepiej zagospodaruja swoje pieniądze, nie są małymi dziećmi i nie potrzebuja
                    prowadzenia za rączke przez urzędników, którzy "wiedzą lepiej".
                    ER
                    • wj_2000 Re: Problemy trudności i kłopoty. 05.07.07, 10:44
                      ressel napisała:
                      > Stanach takich zachęt nie ma _w ogóle_ a jednak ludzie mają więcej dzieci
                      > niz w Europie. Dlaczego wg Ciebie tak się dzieje? (Ja stawiam tezę o
                      > religijności, czekam na Twoją).

                      Ależ tam rodzą się dzieci kolorowych! Samotna matka Murzynka z sześciorgiem
                      dzieci, żyjąca z sutych zasiłków to podstawowy model!! Podobnie, choć nieco
                      bardziej normalnie, bo z ojcem, wyglądają rodziny Latynosów. Procent białej
                      ludności dramatycznie spada - to odpowiednik wymierania ludności Rosji, Polski,
                      czy białej ludności Zachodniej Europy.
                      Za 200 lat (a może wcześniej) zaniknie rasa biała i artykuły podobne do
                      komentowanego, przestaną się pojawiać!!
                      • ressel Re: Problemy trudności i kłopoty. 05.07.07, 10:48
                        wj_2000 napisał:

                        > ressel napisała:
                        > > Stanach takich zachęt nie ma _w ogóle_ a jednak ludzie mają więcej dzieci
                        > > niz w Europie. Dlaczego wg Ciebie tak się dzieje? (Ja stawiam tezę o
                        > > religijności, czekam na Twoją).
                        >
                        > Ależ tam rodzą się dzieci kolorowych! Samotna matka Murzynka z sześciorgiem
                        > dzieci, żyjąca z sutych zasiłków to podstawowy model!!


                        No to dokładnie tak samo jak w Europie. Z tym że w naszym regionie prym pod tym
                        względem wiodą Cyganie (na Słowacji np.).
                        ER
                        • xdevx Re: Problemy trudności i kłopoty. 05.07.07, 13:01
                          Właśnie dziwię się, że dopiero teraz ktoś w ten sposób odpowiedział na Twoje
                          zarzuty. W Ameryce rodzą właściwie tylko napływowi, a więc "kolorowi", głównie
                          Latynosi. Religijność wiele tu nie ma do powiedzenia, bo biali Amerykanie mają
                          dzietność na poziomie Europejczyków, a protestantyzm trochę inaczej podchodzi do
                          spraw dzieci niż katolicyzm (nie mówię jednak o fundamentalizmie protestanckim,
                          który faktycznie bliski jest katolicyzmowi pod tym względem). Co prawda Latynosi
                          zazwyczaj są także bardzo religijni, i można wysnuć tezę, że z tej religijności
                          bierze się tyle dzieci, ale trzeb wziąć pod uwagę jedną rzecz - to jest zupełnie
                          inna kultura, inny model rodziny i inne w niej stosunki (co tylko pośrednio
                          wynika z religii). A biali rodzą mało i nie ma jak na to poradzić, bo tam jest
                          jeszcze większy pęd za kasą i jeszcze gorzej widzi się w pracy kobiety w wieku
                          rozrodczym (vide podpisywanie "lojalek"). Nie można jednak porównywać tego do
                          Europy - przykład Romów jest to kula w płot - Romowie w naszym regionie żyją od
                          setek lat i są częścią (zazwyczaj niestety niechcianą, to prawda) społeczeństw
                          Europy Wschodniej i Południowej.
        • xegar Re: Problemy trudności i kłopoty. 05.07.07, 11:53
          ressel napisała:

          > v. 1,5). Stawiałabym (proszę się nie śmiać) tezę, że duże znaczenie ma
          > religijność Amerykanów.

          Ryzykowne stwierdzenie, bo religijność to tylko jeden kawałek do mozaiki
          złożoności, jaką Ameryka różni się od Europy. Innym jest brak europejskiego
          "socjalu", który owocuje większą obawą o własny byt, ale jednocześnie daje
          więcej środków na wychowanie dzieci. Lepszy system edukacji (tak!) bazujący na
          wartościach patriotycznych, ale niekoniecznie religijnych. Inny model życia, w
          którym rodzina stanowi jeden z nielicznych stałych elementów. Większa mozaika
          kulturowa - Ameryka nie jest zdominowana przez kościół rzymskokatolicki -
          przemyśl to! Wreszcie, Ameryka pod pewnymi względami przypomina średniowieczną
          Europę: mam na myśli agresywne korzystanie z dóbr naturalnych, uzależnianie
          państw na całym świecie od siebie itp., które skutkują innym standardem życia
          (pod pewnymi względami wyższym, pod pewnymi niższym). Religijność jest tego
          skutkiem i przyczyną jednocześnie.

          > Zlaicyzowana Europa wybrała inną drogę - kasa kasa kasa.

          Ale modele życia na zasadzie "kasa kasa kasa" przyszły Ameryki właśnie.

          Dlatego nie można tłumaczyć złożonego zjawiska jakim jest "dzietność" za pomocą
          jednego zjawiska. Można co najwyżej zapytać, czy Polska jest krajem bardziej
          religijnym od Ameryki i jaki to ma wpływ na dzietność.

          Xe.
        • klaranyc Re: Problemy trudności i kłopoty. 05.07.07, 21:22
          Amerykańscy 30-latkowie w zdecydowanej większości byli chcianymi dziećmi, mieli
          dzieciństwo, rodzice nauczyli ich emocji. Oni te emocje przekazują dalej. Mają
          dziecko po to, żeby mieć kogo kochać. W Polsce, wśród mojego pokolenia,
          obecnych 30-latków, niewielu jest ludzi, którzy nie byli wpadkami. Jak pamięcią
          sięgam, moja klasa z podstawówki, to w zdecydowanej większości dzieci
          niechciane, których los nikogo nie obchodził. Mieli być tani w obsłudze i jak
          najszybciej przynosić krewnym pożytek. Emocje uznawano za fanaberie. Tym się
          różnimy od Amerykanów. Jak więc Polacy mają budować zdrową emocjonalnie rodzinę?
        • klaranyc Re: Problemy trudności i kłopoty. 06.07.07, 04:34
          Zapomniałam dodać, że w Ameryce nie znają takiego kretyńskiego, komunistycznego
          wynalazku jak zameldowanie. Spróbuj bez tego w Polsce np. zapisać dziecko do
          przedszkola, jeśli nie możesz zameldować się w miejscu zamieszkania. A nie
          możesz się zameldować w wynajmowanym mieszkaniu.
    • jad.ba Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 08:58
      WALCIE SIĘ DZIECIOROBY!!! PodPISuję :) się obiema rękami! Mało, że moje
      potencjalne dziecko umarłoby zapewne z głodu (żyję za 500 zł miesięcznie), że
      straciłabym z miejsca pracę, gdybym zaszła w ciążę - to pozostaje jeszcze
      pytanie: z kim? Wszystkie koleżanki zostały porzucone przez swoich mężów lub
      partnerów. Teraz same borykają się ze wszystkim, to już koniec życia...Facetom
      się zdaje, że chcą dziecka, ale zabawa w domek okazuje się mało zabawna. Mój
      kolega, który zostawił swoją partnerke jeszcze kiedy była w ciąży oświadczył:"
      Nie mogłem inaczej! Moje życie zamieniłoby się w piekło!". Inny zamienił żonę z
      dwójką małych dzieci na bezdzietną narzeczoną. "Mam wreszcie spokój"
      skomentował. I religia ani "katolickie" wychowanie nic do tego nie mają, życie
      sobie, a ksiądz sobie. Być może będę kiedyś bardzo samotna bez rodziny, ale na
      samotne macierzyństwo absolutnie się nie zdecyduję, nie mam kasy, nigdy nie
      spotkałam uczciwego partnera...to chyba az za wiele powodów. Niech Giertych
      zrobi jeszcze dwójkę za mnie-wyrówna się!
      • jajofka jad.ba współczuję środowiska w jakim 05.07.07, 13:18
        przyszło Ci żyć.... wierz mi, że świat nie jest taki zły.
    • elczy Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 08:59
      Biedne, małe skrzywdzone emocjonalne samoluby. Aż dziw bierze, że
      takimi "mądrościami" operują dojrzali(?) trzydziestokilkulatkowie, bo podobnie
      uważałem będąc nastoletnim głupkiem.

      Czym oni się różnią od swoich wiecznie nieobecnych starych stojących w
      kolejkach po meblościanki i szynkę? Wtedy problemem była dostępnosć towaru -
      teraz problemem jest forsa i ludki ciułają tę forsę na następne auto, następny
      gadżet czy na nowe, lepsze od sąsiada mieszkanko.

      Szkoda, bo skoro mają tyle determinacji wkładanej w nieposiadanie dzieciaków,
      to z pewnością mieliby jej na tyle dużo żeby się nimi zajmować. A te bzdety, że
      nie będzie pracy, pomrzemy z głodu czy że obniży się standard, to bajki jak
      stąd do Nachodki. To typowy lęk przed nieznanym - podobnie nieracjonalny jak
      100 lat temu przed elektrycznością. Ewoluujcie ludziska, nie bądźcie
      rozkapryszonymi maminsynkami w trzydziestoletnich ciałach.
      • jad.ba Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:01
        A te bzdety, że
        >
        > nie będzie pracy, pomrzemy z głodu czy że obniży się standard, to bajki jak
        > stąd do Nachodki. To typowy lęk przed nieznanym - podobnie nieracjonalny jak
        > 100 lat temu przed elektrycznością. Ewoluujcie ludziska, nie bądźcie
        > rozkapryszonymi maminsynkami w trzydziestoletnich ciałach.

        @@@ Taaaaak? To może mi zasponsorujesz mieszkanie, opłaty, jedzenie, leki,
        chętnie przestanę być samolubna q mać mądralo!
        • anka1 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:12
          jak ktos nie chce miec dzieci jego sprawa. ktos ma dzieci, tez jego sprawa.
          ale,zeby miec dziecko w Polsce trzeba byc cholernie odwaznym czlowiekiem.
          panstwo nie pomaga, a czasem potrafi "dzieciatym" naprawde zycie obrzydzic.
        • jasmin711 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 12:21
          jad.ba napisała:
          > @@@ Taaaaak? To może mi zasponsorujesz mieszkanie, opłaty, jedzenie, leki,
          > chętnie przestanę być samolubna q mać mądralo!

          Uważam, że to dobrze że nie chcesz mieć dzieci - jak wiadomo dzieci przejmują
          czasem cechy rodziców, więc nie byłoby dobrze żeby pojawiły się podobne do
          Ciebie niedorajdy, co to nie dość że narzekają jacy to oni biedni (a wg mnie
          NIEZARADNI ŻYCIOWO - niestety, prawda w oczy kole), to jeszcze sieją dziwny
          ferment że ludzie którzy mają kilkoro dzieci to dziecioroby (w negatywnym
          sensie oczywiście)...
        • jajofka jad.ba widzę, że język którego 05.07.07, 13:23
          używasz, odpowiada środowisku w jakim żyjesz - cofam, już mi Cię nie żal, na
          takie zasługujesz.
    • my-name-is-vixen Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:16
      Mam 28 lat i mniej więcej od piętnastego roku życia wiedziałam, że nie chcę mieć
      dzieci. Nie znam przyczyn; może to hormony, a może ta flagowa "niedojrzałość
      emocjonalna". Od 13 lat nieustannie z ust rozmaitych cioć, babć, koleżanek i
      oczywiście mojej mamy słyszę, że "jeszcze sie zdziwię". Ale ja już teraz wiem,
      ze to sie nie zmieni. Mam partnera, pracę, dwa wystawiające moją cierpliwość na
      rozliczne próby kocury i nie czuję najmniejszej potrzeby posiadania potomstwa.
      To nie egoizm, po prostu tak jest.
      Argumenty autora artykułu są dla mnie jasne i przejrzyste, żyjemy w
      błogosławionych czasach, w których możemy podejmować tego typu decyzje.
      A wszystkim krytykującym tę postawę posiadaczom dzieci życzę więcej
      wyrozumiałości. Spełnienie jakie daje Wam rodzicielstwo nie musi tyczyć się
      każdego. Większość z nas stara się żyć tak jak mu podpowiada rozum/ serce i kto
      wie co jeszcze. "Żyj i daj żyć innym" - tego wszystkim życzę ;)
      • forum0wicz Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 23:05
        my-name-is-vixen napisała:

        > Mam 28 lat i mniej więcej od piętnastego roku życia wiedziałam, że nie chcę
        mie
        > ć
        > dzieci. Nie znam przyczyn; może to hormony, a może ta flagowa "niedojrzałość
        > emocjonalna".

        No właśnie tym się to objawia. Kole czterdziestki nagle dostaniesz spida na
        dzieciaka i zazwyczaj wtedy jest za późno, bo niestety biologia nie nadąża za
        dojrzewaniem emocjonalnym. Klasyczny przykład. Daj znać jak przekroczysz 35 -
        czy dalej ci do szczęścia wystarczą kocury.

        Od 13 lat nieustannie z ust rozmaitych cioć, babć, koleżanek i
        > oczywiście mojej mamy słyszę, że "jeszcze sie zdziwię". Ale ja już teraz wiem,
        > ze to sie nie zmieni. Mam partnera, pracę, dwa wystawiające moją cierpliwość
        na
        > rozliczne próby kocury i nie czuję najmniejszej potrzeby posiadania
        potomstwa.
        > To nie egoizm, po prostu tak jest.

        Heh, to klasyczna postać pierwotnego egoizmu, ale jeszcze przejrzysz na oczy.
        Uszy do góry. 3m się.

    • p.s.j Impresje po lekturze 05.07.07, 09:16
      Cóż, stanowisko autora artykułu (listu - nie mylić z postami na forum) jest dla
      mnie może i zrozumiałe, natomiast jego argumentacja, i szerzej - sposób
      myślenia, są dość głupie i infantylne. Ani nie ma powodu do agresji wobec tych,
      którzy dzieci mają, ani nikt normalny (nie mówię o politykach, bo oni z kolei
      operują w sferze głupszych czy mądrzejszych, ale idei, a nie konkretów) nie
      oczekuje od niego, by w imię patriotyzmu zaharował się na śmierć.

      Całość jednak wygląda mi na żałosne próby "usprawiedliwiania" prostego faktu, o
      którym napiszę otwarcie, bo sam wyznaję taką filozofię życiową i sam mam takie
      przekonania:

      otóż część ludzi, większa, niż mogłoby się zapewne wydawać, (w tym ja) nie chce
      mieć dzieci, bo ich po prostu nie lubi. Nie w sensie aktywnie okazywanej
      niechęci (nie wykluczam, ale to znacznie mniej popularne, zapewne), tylko
      obojętności emocjonalnej, braku biologicznego instynktu wychowania potomstwa (to
      NIE jest tożsame z rozmnożeniem, zwłaszcza u samców, co potwierdza licznymi
      przykłady Matka Natura).

      Osoby nie posiadającej kota z powodu braku jakiejś szczególnej sympatii do
      gatunku felis catus nie zadręcza się z reguły sugestiami sprawienia sobie
      sympatycznego futrzaka. Osobę nie posiadającą dzieci z powodu braku jakiejś
      szczególnej chęci do zajmowania się dziećmi (zwłaszcza noworodkami) jednak
      traktuje się - nie wiedzieć czemu - z pewnym przymrużeniem oka. I w tym chyba
      leży cały problem.
      • p.s.j I jeszcze uwaga historyczna 05.07.07, 09:24
        Nie jest tak, jak twierdzą co poniektórzy forumowicze, iż brak chęci do
        posiadania dzieci jest jakimś.. hmm.. "wytworem cywilizacji śmierci"
        (uogólniając), ani nie jest prawdą, że teraz mamy takie dobre czasy, że nie
        wstyd żyć bezdzietnie.

        Pewnego rodzaju "specjalne", uprzywilejowane traktowanie dzieci w społeczeństwie
        "zachodu" to czasowa moda, stosunkowo młoda zresztą, bo nie więcej niż
        150-letnia. Z kolei cała wcześniejsza epoka, tak od XVII wieku lekko licząc, to
        absolutne nie-zajmowanie się dziećmi; zinstytucjonalizowane w miastach (w
        warstwach odpowiednio zamożnych oczywiście) mamki i oddawanie dzieci "na
        wychowanie" w pierwszych latach życia. Tak więc nie twierdźmy, że początek XXI
        w. to coś wyjątkowego, bo wszystko już było, i na rzecz rodzinnego wychowania i
        wielodzietności, i na odwrót już także.
      • wj_2000 Re: Impresje po lekturze 05.07.07, 11:17
        p.s.j napisał:
        > otóż część ludzi, większa, niż mogłoby się zapewne wydawać, (w tym ja)
        > nie chce
        > mieć dzieci, bo ich po prostu nie lubi. Nie w sensie aktywnie okazywanej
        > niechęci (nie wykluczam, ale to znacznie mniej popularne, zapewne), tylko
        > obojętności emocjonalnej, braku biologicznego instynktu wychowania potomstwa

        Gdy czytam te słowa, to jakbym słyszał swoje myśli sprzed czterdziestu paru
        lat. I otóż zdarzyło się coś (zapewne szalenie naturalnego), co mnie do dzisiaj
        napawa zdumieniem. "Przytrafiła" się ciąża, dość wcześnie po zawarciu
        małżeństwa, w którym chciałem widzieć same przyjemności.
        Był to głęboki PRL, ale - zapewniam - ludzie sukcesu mogli czerpać z życia
        wiele radości, subiektywnie równie satysfakcjonujących, mimo ich siermiężności,
        jak dzisiaj.
        Jakoś, tak wbrew powierzchownym racjom, a z głosu sumienia (czysto laickiego
        sumienia. Obydwoje z żoną jesteśmy zdecydowanymi bezbożnikami), zdecydowaliśmy
        się na to dziecko. (Nie było problemu z aborcją na życzenie).
        No i właśnie dochodzę do kluczowego punktu. MIŁOŚĆ do synka, fascynująca
        miłość, spadła na mnie jak grom z jasnego nieba! Żadne brydże, żadne prywatki,
        żadne wyprawy skuterowe czy pod żaglami ani się umywały do możliwości
        spędzenia czasu z rosnącym jak na drożdżach dzieciaczkiem. (Inna sprawa, że był
        dzieckiem wyjątkowym, ale to zaczęło się ujawniać po kilku miesiącach, a
        fascynacja powstała już przy pierwszym zetknięciu).
        Po 3 latach, już swiadomie, zdecydowaliśmy się na drugie. Przyszła córeczka -
        jeszcze ukochańsza.
        Mieszkania spółdzielczego, skromniutkiego M3, doczekaliśmy się dwa tygodnie
        przed urodzeniem tego drugiego dziecka - już od poczatku było za ciasne.
        (Szczęsliwie po dwóch latach spółdzielnia zamieniła nam owe M3 na M6, a moje
        sukcesy akademickie i uprawnienia do dodatkowego pokoju otrzymane od Ministra
        Jabłońskiego nie były tu bez znaczenia). Pierwsze 5 lat po ślubie mieszkaliśmy
        z tesciami, rodzństwem zony. I było super, mimo że nasz pokój - do urodzenia
        się dziecka - miał 4,5 m^2. Potem dostaliśmy pokój 13m^2.

        Od roku jestem na emeryturze (i jeszcze na pełnym etacie). Nie rezygnują z
        owego etatu, bo kasa płynie a oszczędności rosną, ale już serca do obowiązków
        nie mam.
        Całe moje życie emocjonalne koncentruje sie na dzieciach i wnukach. Są dwie
        cudowne rodziny i ich losy, ich codzienność to moje szczęście. Właśnie uczę
        wnuka (odwzajemniona miłość) grać w brydża. Właśnie się dowiedziałem, że dostał
        się do wymarzonego ambitnego gimnazjum. Właśnie wczoraj dzwoniła córka
        konferując 2 bite godziny, dzieląc się ciekawym, acz trudnym casusem (jest
        sędzią) ze mną, choć nie jestem prawnikiem. Ale wie, że to ja uczyłem jej
        racjonalnego myślenia, logiki, którymi brylowała wśród studentów prawa.

        Czym byłoby moje życie bez dzieci? Jedną wielką marnością.
        • gabiene fajne :) 05.07.07, 11:36
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Całe moje życie emocjonalne 05.07.07, 11:53
          > Całe moje życie emocjonalne koncentruje sie na dzieciach i wnukach.

          Kolejna taka opinia, której nie rozumiem.
          Czy uważasz, że to dobrze - całe życie emocjonalne koncentrować na dzieciach i
          wnukach? Moim zdaniem, niekoniecznie jest to dobre.
          Może zapytam tak: Czy twoim dzieciom, wnukom to odpowiada, że są dla ciebie
          całym życiem? To duża odpowiedzialność dla nich, jak sądzę.
          • wj_2000 Re: Całe moje życie emocjonalne 05.07.07, 12:15
            Droga Anuszko.

            Mój post był przede wszystkim o moim osobisty doświadczeniu pojawienia się
            silnego i przyjemnego instynktu ojcowskiego. To taka zachęta dla młodych
            mężczyzn, takich jak ten na którego post odpowiadałem.

            Końcowe zdanie zostało wypowiedzine przez człowieka blisko 70-letniego. Nie
            twierdziłem, że całe moje DOTYCHCZASOWE życie to były tylko dzieci. Już po
            naciśnięciu "wyślij" zauważyłem, że ostanie zdanie powinno zawierać
            słowo "dzisiaj". A określenie "całe" jest pewnym "skrótem myślącym" - chciałem
            podkreślić ile szczęścia dla mnie stanowią sukcesy moich potomków, już z dwóch
            pokoleń.
            A czy moim dzieciom i wnukom to odpowiada?
            Mieszkamy od dawna osobno. Ich kontakty ze mna to ich inicjatywa, więc chyba
            nie zachodzi obawa o jakieś ich obciążanie emocjonalne!!! Zresztą nie wiem, czy
            oni wiedzą, że w tej chwili, tak naprawdę tylko ich los mnie obchodzi. Bo im o
            tym nie mówię. Nawet bywam trochę oschły by ich nie krępować! Ale jak
            wspomniałem, to córka do mnie wydzwania systematycznie na pogawędki! Nigdy ja.
            Ma trójkę dzieci, w tym ostatnie półtoraroczne, i małe mam szanse, bym trafił
            telefonem w dobry moment. Ona dzwoni, gdy mały spi, albo poszedł z ojcem na
            spacer.
            Wnuk prosi rodziców, czy może na weekend pojechać do Warszawy do dziadków.

            Więc nie martw się o to, czy im to odpowiada.

            Mówiąc jeszcze dobitniej. Jestem człowiekiem spełnionym. Dość zamoznym, na
            prestiżowej posadzie. Mam swoje brydże, swoje ksiązki, swoich studentów. Ale
            doszedłem do wieku w którym TYLKO dzieci i wnuki, tak naprawdę mnie obchodzą.
            Nie jak, to czasami bywa, jako rekompensata za własne nieudane życie. Ale WBREW
            własnemu udanemu życiu. Taka już widocznie psychika. Zresztą, całkiem
            racjonalna z punktu widzenia przetrwania gatunku. Gdyby nie ewolucja,
            a "inteligentny projekt" miał zapewnić rozwój gatunku, to tak by zaprogramował
            rozmaite reakcje biochemiczne w organiźmie, by najpierw doznawał szczęścia
            kopulując, potem kochając dzieci i walcząc o zdobywanie środków na ich
            podtrzymanie, a potem inwestując doświadczenie we wnuki i ewentualnie pomagać
            ich rodzicom.
            W przeciwieństwie do ludzi religijnych widzę, iż zachowania takie płyną w
            zasadzie z reakcji chemicznych. I jestem z tym bardzo szczęśliwy!!!
          • zbychus1 Re: Całe moje życie emocjonalne 05.07.07, 12:34
            mysle, ze kompletnie nie zrozumialas intencji autora. To dzieci i wnuki lgna do
            rodzicow i dziadkow. Jesli ktos mowi, ze sie koncentruje na nich, to znaczy ze
            zawsze znajduje czas gdy ONE tego potrzebuja (a dzieci bardzo potrzebuja)
            kosztem wlasnych rozrywek ... Malo jest rodzicow/dziadkow, ktorzy tak
            potrafia...
        • p.s.j Re: Impresje po lekturze 05.07.07, 12:24
          To urocza historia, i wcale nie odmawiam jej prawdziwości. Natomiast mam inną,
          bliższą mi, bo moją własną: otóż moi rodzice, widać nie mający takiego
          nastawienia jak ja, poczęli i porodzili mojego brata. Brat urodził się, kiedy
          miałem lat w zasadzie 20. Ciężko by więc było rzecz, że jakiś okres buntu i
          naporu (połowa studiów, bądź co bądź, była już za mną - ile Ty miałeś lat przy
          pierwszym dziecku?). Niemniej jednak, do noworodka nie czułem nie tylko
          braterskiej miłości, nie tylko nie czułem żadnych "tacierzyńskich" instynktów,
          ale w ogóle _nic_ emocjonalnie do niego nie czułem. Dopóki nie zaczął mówić i
          nie można było się z nim porozumieć jak z normalnym człowiekiem. Wcześniej,
          kiedy był niemowlęciem, nie miałem z nim żadnego kontaktu, nie większy w każdym
          razie niż z (dajmy na to) surykatką w sklepie zoologicznym.

          I co teraz? Mam 25 lat, stosunek do małych dzieci niezmienny (primo ich nie
          rozumiem, secundo - brzydzę się ich fizjologii i zachowań), i mam ZARYZYKOWAĆ
          wychowanie _własnego_ dziecka? Tak, właśnie "zaryzykować", bo nie mam żadnej
          gwarancji, że do swojego dziecka poczuję coś więcej, niż do rodzonego brata
          (też, formalnie rzecz biorąc, "moja krew" i zbliżony do mojego kod DNA).

          A jak mi się "nie spodoba", to co mi poradzisz? Nie zajmować się i zrzucić
          wszystko na żonę/babcię/nianię? Zniknąć i płacić jedynie alimenty? Oddać do domu
          opieki? Mogę nie lubić małych dzieci, mogą mnie nie interesować, ale przecież
          nie jestem potworem i socjopatą, żeby zrobić jedno z powyższych. Wolę więc nie
          ryzykować i zostać w statusie, który mi odpowiada.
          • wj_2000 Re: Impresje po lekturze 05.07.07, 12:47
            p.s.j napisał:

            > To urocza historia, i wcale nie odmawiam jej prawdziwości. Natomiast mam inną,
            > bliższą mi

            Chętnie podzielę sie swoimi przemysleniami. Są one troche "politycznie
            niepoprawne", bo zdaje sobie sprawę z różnic ewolucyjnych mężczyzn i kobiet.

            Otóż ja nie napisałem, że moje uczucia do małego dziecka pojawiły sie wraz z
            kontaktem z JAKIMŚ małym dzieckiem! Miałem podobnie jak Ty. Wraz z moimi
            rodzicami zamieszkała z mężem moja dużo starsza siostra i w rodzinie - gdy
            miałem 15 lat - pojawiła się siostrzenica. Przez dwa lata, do matury, była tuż
            obok i nie budziła ŻADNYCH szczególnych uczuć.
            Podobno kobiety, mają tak, że czułość budzi się u nich TAKŻE do nie własnego
            dziecka. Budzi sie także, chęć posiadania własnego, zanim ono zostanie nawet
            poczęte.
            U mężczyzn (chyba na ogół - ja opisuję wprawdzie tylko osobiste doświadczenie,
            ale tzw. "zasada kopernikańska" która mi sie podoba, każe rozpatrywać własny
            przypadek jako typowy raczej, niż nietypowy. Ziemia na której zyjemy - ot,
            jedna z wielu planet!) instynkt miłości do dziecka pojawia się DOPIERO do
            własnego dziecka. Nie sugeruj się wspomnieniami o swoim stosunku do malutkiego
            brata. To nie ma nic do rzeczy!
            Piszesz, że masz 25 lat. Gdy urodził się mój syn, miałem lat 25 i 3 miesiące,
            by być precyzyjnym.
            Pozdrawiam serdecznie i życzę wiele szczęścia.
            • p.s.j Dziekuje. Miły i kuluralny post :) 05.07.07, 12:54
              Nie wiem, skąd tyle silnych emocji bierze się wśród forumowiczów bezdzietnej,
              jak i pro-dzietnej opcji :) Na szczęście z wj_2000 można spokojnie pogadać
            • wj_2000 uzupełnienie 05.07.07, 12:56
              Miałem jeszcze napisać o lwach. Tam "ciotki" opiekują się chetnie nie swoimi
              lwiętami. Natomiast gdy nowy samiec pokona starego i stanie na czele haremu,
              zaczyna od mordowania wszystkich małych lwiatek, by siły i środki stada były
              poświęcone tylko temu, co on sam spłodzi. Tak działa "samolubny gen" - czy nam
              sie to podoba, czy nie.
              Cywilizacja nie pozwala mężczyznom mordować swoich pasierbów, ale nie darmo we
              wszystkich bajkach panuje pojęcie "złego ojczyma". Uczucia miłości budzą jego
              WŁASNE dzieci. Uczuciami tymi nie rządzi cywilizacja, czy religia, a biochemia.
              Więc i Ciebie prawdopodobnie ona zadziała. Warto spróbować. Inaczej ominie Cie
              wiele szczęścia, którego nawet nie podejrzewasz.
              • p.s.j Re: uzupełnienie 05.07.07, 13:00
                > Uczuciami tymi nie rządzi cywilizacja, czy religia, a biochemia.
                >
                > Więc i Ciebie prawdopodobnie ona zadziała.

                Prawdopodobnie, gdy chodzi o życie drugiego człowieka, to trochę za mało, taki
                "zakład Pascala" au rebours - jeżeli jest cień szansy, że niekoniecznym
                działaniem skrzywdzi się drugą osobę, to lepiej nie podejmowac tego działania.

                > Inaczej ominie Cie
                > wiele szczęścia, którego nawet nie podejrzewasz.

                Hmm, zaryzykuję. "czego oczy nie widzą, tego sercu nie zal". Skakanie ze
                spadochronem też może być świetną zabawą, ale większość osób bawi się w życiu
                dobrze mimo braku prób w tym kierunku. Niemniej dzięki za dobre chęci i pogodny
                EOT :)
                • wj_2000 Re: uzupełnienie 05.07.07, 13:16
                  W odniesieniu do prawdopodobieństwa, że "to zadziała" mogę podeprzec sie tylo
                  argumentem, że od dwóch czy trzech miliardów lat istnieje ciąg NIEPRZERWANY
                  ciąg Twoich przodków - Twój ojciec, jego ojciec, ojciec tego ojca etc., etc. Na
                  którymś etapie ten ten Twój pra pra... pra dziadek mógł być podobny do królika
                  raczej niż do człowieka, a jednak spłodził syna i się nim opiekował. Na
                  początku, chciało mu sie tylko, pardonez le mot,... pociupciać. A potem już
                  bronił swego synka przed niebezpieczeństwami, hołubił i nie uganiał za bardzo
                  za innymi samicami. Więc szansa, że "to zadziała" jest naprawdę duża.

                  Niebezpieczeństwem dla naszego gatunku jest wymyślenie wygodnych i niezawodnych
                  środków antykoncepcyjnych. Dawniej dziecko, wcześniej czy później się
                  pojawiało, gdy para ludzi zaspokajała instynkt seksu i OGROMNA większość ojców
                  czerpała szczęście z wychowywania własnych dzieci (inaczej, jak to podkreślałem
                  nie byłoby na świecie, ani mnie, ani Ciebie).
                  Szczerze mówiąc, gdyby już 42 lata temu były równie wygodne i niezawodne środki
                  antykoncepcyjne, to być może, byc może, przeszedł bym swoje życie bezdzietnie i
                  nawet nie wiedział, co straciłem.
                  Teraz widzę co zyskałem, bo mam trochę bliskich przyjaciól, równolatków,
                  bezdzietnych. I wiem jak nam zazdroszczą (bez zawiści rzecz jasna.)
                  • visenna2 Re: uzupełnienie 05.07.07, 17:20
                    Dzięki za Twoje wpisy:))) Bardzo krzepiące:)
                    pozdrawiam
    • bronowianka Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:17
      ten Pan wymaga pomocy psychologa - długodystansowej terapii, bo jego problem to
      nie dzieci i niechec do ich posiadania , ale jakas trauma ,cos głebszego .
      Pis ,katolicyzm , wiara , jej brak nie maja tu nic do rzeczy.
      Nastepnym etapem moze byc zostawienie zony , bo przeciez taka zona to tez
      uwiazanie, bo jakby zachorowala , i wymagala np opieki ,pomocy ,wstawania w
      nocy .To jest strasznie meczace i nudne i nie jest cool. No i człowiek jest nie
      dyspozycyjny , bo głowe zaprzata mu mimochodem cos innego .Szef zauwaza
      podkrazone oczy - nie pracuje juz pełna para. Dostaje od szefa KOPA. Co dalej ?
      Wszystko zalezy od tego na jakim etapie sie obudzi.Albo nie obudzi . Bo kazdy
      robi ze swoim zyciem co chce.
    • sissia Kasa, kasa, kasa... 05.07.07, 09:28
      Szwedzki samochód, japoński samochód... Ileś tam zer na koncie... Żenada!!!
      Samochody i pieniądze nie przytulą i nie powiedzą, że kochają.

      Sytuacja polityczna nie ma tu nic do rzeczy. Też mi się włos jeży na myśl o
      pisowskiej polityce prorodzinnej... Ale co z tego? I tak chcę mieć dzieci.
      Choćbyśmy zubożeli, jakoś sobie radę damy. Bo chcemy.

      Autor może nie chcieć (nie każdy przecież musi), ale jego argumenty są
      koszmarne. Chyba, że tak naprawdę nie może, a argumenty to tylko temat
      zastępczy.
    • my-name-is-vixen Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:34
      Nie jest godną pochwały postawa gdzie traktuje się dzieci jako zabezpieczenie na
      starość, a wszystkich innych nieposiadających dzieci jak groszorobów, dla
      których jedynym celem w życiu jest zarabianie coraz to większych pieniędzy.
      Ja zarabiam 1600 zł brutto i nie podejrzewam żeby moja kariera rozwinęła się do
      tego stopnia abym mogła mówić, że żyję w dobrobycie.
      Mimo to nigdy nie czułam potrzeby posiadania dzieci.
      Zbyt wiele uproszczeń ze strony obrońców rodziny IMHO
      • jasiek111 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:03
        vixen, ok, rozumiem, jak ktoś mówi "nie chcę". Albo :zarabia 1600 brutto i może
        rzeczywiście zacząć przymierać głodem. Ale zgodzisz się chyba , że argumenty
        autora w połączeniu z jego (ich) sytuacją są żałosne i - jak ktoś już napisał -
        prawdopodobie nie chodzi o dzieci tylko o traumatyczne wspomnienia z
        dzieciństwa?


        pozdrawiam - jasiek
        • my-name-is-vixen Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:10
          Jasne, że nie muszę się z argumentami autora zgadzać. Podejrzewam, że gdybym
          nagle zapragnęła sie rozmnożyć, zrobiłabym to nawet przy tych lichych dochodach
          i jakoś byśmy sobie poradzili. Akceptuję też pełne prawo każdego internauty do
          wyrażania swojej opinii. Nie rozumiem tylko formy; tych "bachorów", "snobów",
          "debili" itd. Tego rodzaju zacietrzewienie zbyt mocno kojarzy mi się z poziomem
          debaty publicznej, który reprezentują choćby panowie i panie z "jedynej i
          słusznej" opcji politycznej.
          Dyskusja owszem, przy czym nie zauważyłam żeby autor ujadał na ludzi
          posiadających dzieci...a jemu już sie nieźle oberwało na tym forum.
          • wojtusia Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:26
            my-name-is-vixen napisała:

            > Dyskusja owszem, przy czym nie zauważyłam żeby autor ujadał na ludzi
            > posiadających dzieci...a jemu już sie nieźle oberwało na tym forum.

            To przeczytaj jeszcze raz, chyba że zwrot " walcie się dziecioroby " nie
            uważasz za obraźliwy.
            • my-name-is-vixen Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:35
              Skoro "walcie się dziecioroby" padło z usta autora artykułu...
              jeśli coś przeoczyłam - moja wina, ale nie widzę w komentarzach żadnego
              "Jerzego". To co napisałam o poziomie dyskusji tyczy sie wszystkich niezależnie
              od stanu posiadania.A wymienianie tu wszystkich inwektyw, które padły (tak,
              dziecioroby tez uważam za obraźliwe) wydaje mi sie zbędne.
          • kawabezcukru Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 12:21
            B R A W O świetnie napisane, świetnie pokazany problem...myśle, że właśnie to
            jest problemem w dzisiejszej polskiej rzeczywistości...
    • wojtusia Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:39
      Co mnie wkurza, to że taki pajac, mówiący " walcie się dziecioroby " będzie
      korzystał z tych dzieci. Bo niby kto mu będzie zmieniał pieluchy na starość,
      pielęgniarka w jego wieku ? kto go będzie leczyl, strzygl, obsługiwał jego
      konto w banku i samochodzik ? w końcu kto będzie pracował na jego emeryturę, bo
      taki mamy niestety system emerytalny.
      Więc powiem tak - WAL SIE SNOBIE, i wara od moich dzieci.
      • alesko Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:52
        nie wiem czy ktos kto ma wysokie dochody nastawia sie na polska emeryture,
        raczej sam na nia zarabia grajac na gieldzie
        skonczcie gadac o emeryturach,
        ja tez nie chce miec dzieci, nie chce tyrac od rana do nocy na dwa etaty, nie
        chce miec zamknietych sznas awansu i zarabiac malych pieniedzy tylko dlatego, ze
        jestem matka
        a juz te wszystkie kupki i ciotki to chyba psem poszczuje
        jezeli sie zdecyduje to tylko na 1 dziecko i to po 30tce
        kogos kto nie ma kasy i sie niekontrolowanie rozmnaza uwazam za osobe
        nieodpowiedzialna
        pozdr

      • gabryella to smutne 05.07.07, 10:26
        To smutne... bo podstawą istnienia społeczeństwa jest potomstwo. Tragiczne... że
        państwo i rząd sami do tego doprowadzą - brak opieki zdrowotnej, szkolnictwo na
        skraju rozpadu, budownictwo - brak perspektyw na mieszkanie, a to potrzeby by
        stworzyć rodzinę.
        Druga strona, wyobrażacie sobie puste place zabaw, bez śmiechu i zabawy wokół,
        miłości bezinteresownej i szczerej? bo ja nie. Może ktoś widział film (nie
        pamiętam tytułu) gdzie z powodu jakiejś choroby genetycznej na całym świecie nie
        rodziły się dzieci, najmłodsze miało 18 lat.
        Oczywiście nikogo nie potępiam jak żyje ale mam nadzieję, że nie dojdzie do tego
        że większość tak będzie myślała.
      • sapient Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 06.07.07, 00:08
        Nie. Twoje dzieci będą korzystały z niego. Jego podatki opłacą im szkołę. Jego
        składka zdrowotna opłaci im opiekę w państwowej przychodni. Jego pieniądze i
        potrzeby umożliwią im zarobkowanie.
    • xegar Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:51
      Bardzo Prawdziwy artykuł.

      Znamienne że ci, którym się udało zostać szczęśliwymi i zadowolonymi rodzicami,
      zwłaszcza pielęgnującymi "tradycyjne, polskie, katolickie Wartości" z takim
      zacietrzewieniem atakują Autora. Dla mnie to dowód słuszności jego podejścia.
      Nie każdy musi tak mieć, ale każdy powinien przynajmniej próbować zrozumieć
      drugiego, zwłaszcza mającego inny sposób na życie.

      Xe. (ojciec dwójki dzieci)
      • kropkacom Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:53
        Nie trzeba pielęgnować "tradycyjne, polskie, katolickie Wartości" żeby chcieć
        mieć dzieci. Wystarczy spojrzeć na sąsiadów Czechów.
        • ressel Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 09:59
          Czechy mają właściwie identyczną dzietność jak Polska: 1,28 wobec 1,24.
          Zrozum, to, że na ulicy widzisz dużo dzieci, to naprawdę jeszcze nic nie znaczy.
          Liczby są nieubłagane.
          ER
          • kropkacom Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:14
            www.turystyka.wp.pl/artykul.html?wid=8630278&katn=3:1&lok=&ticaid=140ba
            • kropkacom Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:17
              Owszem żeby wystąpiła zastępowalność pokoleń taki proces musi się utrzymać ale
              Czechy sa na dobrej drodze.
            • ressel Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:27
              Sorry, ale jestes wyjątkowo odporny/a na wiedzę. Zrozum, wystarczy, że w wiek
              reprodukcyjny wejdzie liczniejsze pokolenie, a dzieci _w liczbach bezwzględnych_
              będzie więcej.
              ER
              • kropkacom Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:34
                > Sorry, ale jestes wyjątkowo odporny/a na wiedzę. Zrozum, wystarczy, że w wiek
                > reprodukcyjny wejdzie liczniejsze pokolenie, a dzieci _w liczbach bezwzględnych
                > _
                > będzie więcej.

                To wynika z tego artykułu i sprawdziłeś chociaż czy to rzeczywiście wiek
                poprodukcyjny sie rozmnaża? Rodzą głównie trzydziestki.
                • kropkacom Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:36
                  Miał być wiek reprodukcyjny oczywiście.






                • ressel Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:58
                  > To wynika z tego artykułu i sprawdziłeś chociaż czy to rzeczywiście wiek
                  > poprodukcyjny sie rozmnaża? Rodzą głównie trzydziestki.


                  Owszem, sprawdziłam:
                  wiadomosci.wp.pl/kat,1515,wid,8941911,wiadomosc.html?ticaid=140ba&_ticrsn=3
                  ER
      • wojtusia Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:06
        Ależ ja go rozumiem, nie chce mieć dzieci, co tu do nierozumienia. Tylko niech
        mnie od dzieciorobów nie wyzywa. A już uchowaj Boże, niech nie przyłazi z chorą
        prostatą do mojej córki się leczyć.
        A swój szwedzki samochodzik niech lepiej zmieni na coś porządnego, bo od kiedy
        jest robiony przez Forda to juz nie jest takim powodem do chwalenia się.
        • rikol Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 12:35
          A czy corka placila za studia albo za leczenie? W Polsce studia sa bezplatne
          (przynajmniej czesc), podobnie jak sluzba zdrowia. Skladaja sie na to podatnicy,
          ci, ktorzy pracuja, wiec w wiekszej czesci bezdzietni (bo ci, co maja dzieci,
          ida na urlopy wychowawcze i dostaja cudza kase, prawda?). Jezeli plujesz na
          bezdzietnych, to nie zdziw sie, ze ktos nazwie decyzje o posiadaniu dzieci
          'indywidualna' i ze nie chce doplacac do cudzego potomstwa. W koncu przeciez
          dzieci ma sie z milosci, a nie dla pieniedzy, prawda?
          • wojtusia Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 12:49
            Tak, placila za studia, bez obaw, ani jedna złotówka z twojej podatniku
            kieszeni nie poszła na kształcenie mojego dziecka.
            • kalokagathia Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 18:53
              Płatne studia medyczne? To ciekawe... Pewnie była wolnym słuchaczem?
        • ania.downar Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 12:49
          wojtusia napisała:

          > A już uchowaj Boże, niech nie przyłazi z chorą
          > prostatą do mojej córki się leczyć.

          A niby dlaczego nie? Zakladajac, ze Twoja corka bedzie lekarka (lub
          pielegniarka, lub ktoz to wie) to pewnie wyleczy mu ta prostate z pocalowaniem
          w raczke za odpowiednia sumke.

          Na jakim swiecie wy zyjecie?
          • wojtusia Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 12:53
            Biorąc pod uwagę, że już teraz mamy za mało lekarzy a za duzo pacjentów
            geriatrycznych, może to pacjent będzie musiał ją całować w rączkę, zeby po 36
            godzinnym dyżurze miala siłę go jeszcze zbadać.
            Na jakim świecie żyjesz ?
      • ted-47 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:15
        Mówcie co chcecie, ale jak widzę dwoje ludzi z czwórką dzieciaków, to uśmiech i
        radość pojawia się na mojej twarzy.
        • p.s.j Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:33
          A jak widzisz z trójką lub piątką, to wybuchasz płaczem?
        • klaranyc Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 21:50
          A może poucz się trochę polskiego - mówi się z czworgiem!
      • xegar Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:24
        Nawiasem mówiąc Jerzy może być postacią wymyśloną, ale wówczas składam szacunek
        Osobie która go stworzyła, za umiejętność wnikliwej obserwacji i zestawienia
        kluczowych cech Zjawiska. :-)

        Xe.
    • ms.wrong Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:04
      Artykuł wygląda na wydumany i mimo zapewnień o ucieczce od szufladkowania, autor
      sam podsuwa krytycznym czytelnikom argumenty. Buduje obraz odpychania od siebie
      traum dzieciństwa. Wydaje mi się, że nie do końca o to chodzi. Ja miałam dobre
      dzieciństwo, oczywiście naznaczone bylejakością życia w PRLu, bieda, tym
      czekaniem aż coś "rzucą". A jednak dzieci nie chcę mieć. Między innymi dlatego,
      że nie mam ochoty być poniżana w szpitalu, bezradna jesli chodzi o stan swojego
      zdrowia podczas ciąży, przykuta do obesranej pieluszki i wózka z wrzeszczącą
      zawartością. Nie chcę stać się samicą. Nie chcę narzucać sobie ograniczeń w imię
      społecznych konwenansów. Można na drugiej szali stawiać majątek, podróże, i co
      się chce. Nazwijmy to po prostu życiem. Kursowanie z ryczącym dzieckiem wokół
      bloku, wołanie sto razy "zostaw bo..." cały ten proces pielęgnacji i wychowania
      jest po prostu nudny i jest to inwestycja, która się nie zwraca.
      Argument o samotności na starość jest sentymentalny i ci, którzy go wypowiadają
      sami chyba w niego nie wierzą. Samotność jest i tak, przede wszystkim mentalna,
      a fachową opiekę w naprawdę trudnych przypadkach zapewnią wyłącznie siły medyczne.
      Podpisałam się pod wypowiedzią mężczyzny, choć obok jest też artykuł kobiety. W
      zasadzie powinnam się z nią utożsamiać. Ale nie definiuję siebie poprzez płeć.
      Czuję się przede wszystkim człowiekiem.
    • lambert77 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:12
      Trochę prawdy w tym jest dziecko to nie hop siup jeżeli ktoś nie chce nie
      powinien być zmuszany ani piętnowany za brak dzieci. W drugą stronę posiadanie
      dzieci też nie powinno być piętnowane przez tych wszystkich którym się wydaje
      że praca za 10.000 / msc i mieszkanie by IKEA to szczyt marzeń
      • mimka21 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:33
        Cale to gadanie psu na bude. Panstwo takie czy siakie, kasa jest lub jej nie ma,
        ale w gruncie rzeczy do decyzji o dziecku potrzeba przede wszystkim partnera, z
        ktorym ma sie na to ochote. Najwyrazniej autor wypowiedzi nie ma ochoty na
        dziecko z wlasna zona. Podejrzewa ja, ze przeksztalci sie w bezmozgowca, a on we
        frustrata. Musi miec do tego jakies podstawy - inne niz tylko wlasne przezycia z
        dziecinstwa. Znam co najmniej 5 Panow (i Panie) - szybko liczac - ktorzy mieli
        podobne rozterki. Dziwnym trafem, zmiana partnera owocowała szybką decyzją o
        dziecku.
    • annubis74 Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:26
      mimo, że autor jest facetem
      to też w dużym stopniu obraz moich lęków
      że dziecko zamiast źródłem radości będzie źródłem frustracji
      wiszącym u mojej szyi jak kamień i ciągnącym mnie w dół
      że bliskość z partnerem zastapi walka o byt
    • gg92 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:26
      Nie trzeba być bogobojnym jołopem żeby mieć dzieci. Niektórzy mają tendencje do
      wrzucania wszystkich do jednego wora.
    • ratzinger Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:26
      Jacy biedni obiążeni ludzie, to juz lepiej chyba się żyje najcjonalistycznym byczkom.
      • betty-blue Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:30
        Jak patrzę na te dziewczyny, które półroczne dzieciaki zostawiają z opiekunkami
        (rodzice przeważnie mieszkają za daleko) a same wracają do roboty (która, wraz
        z dojazdami zajmuje im 10 h dziennie) to wcale się nie dziwię, że dzieci coraz
        mniej. Współczuję i matkom i dzieciom. BEZ MATEK.
        • klaranyc Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 21:54
          'Zapomniałaś' zauważyć, że również BEZ OJCÓW!
      • stara_dominikowa Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:30
        no i dobrze. ja temu panu dzieci bym nie urodziła. użalający się nad sobą
        chłopczyk. dobór go wyeliminował.
    • wj_2000 Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:27
      Jedyny komentarz jaki mogę dodać, to satysfakcja, że takie postawy życiowe się
      nie propagują biologicznie! Darwin nam to wyjaśnił.
      Rodzą się osobniki ułomne, bezpłodne fizycznie albo psychicznie (jak nasz
      bohater) - nic nie jest doskonałe, Natura też. Ale to jak suche gałęzie. Nie
      wyrastają z nich kolejne suche gałęzie.
      • mamagda44 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:41
        Wiecie co, mam dwoje dzieci w wieku szkolnym. Jesteśmy pewnie rodziną modelową w
        sensie współczesnym - duży dochód, duża troska o dzieci, dajemy im wszystko, co
        najlepsze - dobre szkoły, zajęcia dodatkowe, rozmowy, zwiedzanie świata. Nie
        jesteśmy pracoholikami i mamy czas na kontakty z potomstwem. Właśnie wyjechali
        na wakacje, a ja czuję po prostu ulgę, że wreszcie nikt nie odsysa mnie totalnie
        swoimi niekończącymi się problemami i roszczeniami. Nareszcie mam czas na
        rozmowy z mężem i na swoje przyjemności. Mąż czuje to samo. Kochamy swoje dzieci
        i trudno powiedzieć, czy życie na stałe bez nich byłoby takie fajne, ale nie
        oszukujmy się, one pozbawiają nas mnóstwa przyjemności. Bez nich przeczytałabym
        więcej ciekawych książek, obejrzałabym więcej dobrych filmów i zwiedziłabym
        więcej miejsc, które chciałabym zwiedzić. A to sprawia mi radość. Przede
        wszystkim miałabym znacznie mniej stresów i więcej czasu na cieszenie się
        życiem, które przecież dla wszystkich z nas skończy się tak samo. Tak więc
        rozumiem argumentację autora artykułu. Bo kto powiedział, że nie wolno być
        egoistycznym sybarytą?
      • grzeniu22 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 13:48
        Myślę, że jesteś w błędzie. Moim zdaniem społeczeństwo teoretycznie się wyradza
        (degeneruje, uwstecznia, jak zwał tak zwał). Dlatego właśnie, że
        niewykształcone dziecioroby mają po 5-6 dzieci, teoretycznie dziedziczące geny
        niewykształcenia i dziecioróbstwa. W następnym pokoleniu mamy więc 5x5 takich
        ludzi. Natomiast osoby wykształcone i logicznie myślące (teoretycznie o
        lepszych predyspozycjach genetycznych) jeżeli mają dzieci to 1-2. Jeżeli takie
        zjawisko ma miejsce przez kilka pokoleń, to nietrudno zauważyć przewagę
        osobników miernych nad "lepszymi" (z genetycznego punktu widzenia). Nie jest
        więc tak, jak piszesz, że "na suchych gałęziach nie wyrosną kolejne suche
        gałęzie". Wyrosną, i to w dużo większej liczbie. Spójrz na osoby upośledzone-
        oczywiście w stopniu lekkim i jakimś tam (w każdym razie nie głębokim). Jakoś
        natura nie zabrała im zdolności do rozmnażania, z czego dzięki szczególnemu
        popędowi skwapliwie korzystają.
        W populacji ludzi teoria Darwina nie sprawdza się (niestety) w 100%. Najbliżej
        do niej mieli Spartanie, ale nie chciałbym żyć w tamtych czasach...
        I jeszcze coś. Ja nie chcę dzieci, jestem po 30-tce. Bo nie ma kasy, bo kupki,
        bo nie lubię. I jedyne, czego mogę w przyszłości być może żałować, to tego że
        moje (wspaniałe, a jakże- a przynajmniej z dużym potencjałem) geny znikną wraz
        z moim truchłem.
    • ikabg Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 10:28
      Ludzie to bardzo niedoskonałe stworzenia...Nasza samoświadomość jest źródłem
      naszych największych kłopotów, nieporozumień i nieuchronnie prowadzi ludzkość do
      degradacji, być może nawet do zagłady...
      Popatrzcie na swoje ciała na ich funkcjonowanie, na wszystkie wydzieliny i
      wydaliny które produkują, na te miliony reakcji zachodzących tylko po to, aby
      utrzymać życie ...Nie ważne, czy jesteś arystokratą, czy chłopem...Nie ważne jak
      bardzo dbasz o siebie metroseksualny mężczyzno, czy ty super zadbana feministko,
      przed wydzielinami, wydalinami i innymi zapachami nie uciekniecie, czysta
      biologia...nikt z was nie jest ani lepszy ani gorszy, a to co o sobie myślicie
      niewiele znaczy:)...Te wasze wywody typu nie chę mieć dzieci, bo jestem na to za
      dobry, bo nie chcę stracić siebie, bo muszę robić karierę itp. to po prostu
      żałosna pomyłka, produkt rozbuchanego intelektualizmu XX wieku....Na prawdę
      jesteśmy niewiele warci i baaardzo nietrwali...Kto nie ma potomstwa ginie
      bezpowrotnie...Kobieta, która nie ma dzieci zagłębia się w te swoje wszystkie
      schizy emocjonalne, w to być, czy nie być, w szukanie drogi idealnej,nigdy nie
      dorasta żyjąc tylko dla siebie...W ogóle przez to że życie codzienne stało sie
      takie proste mało ludzi dojrzewa emocjonalnie....Może to lepiej, że rodzi się
      coraz mniej dzieci, może już czas, żeby ludzie wraz z ich coraz bardziej
      robaczywymi umysłami odeszli raz na zawsze....

      Tymczasem życzę mnóstwa radości wszystkim spełnionym rodzicom, którzy tak jak ja
      wiedzą, co to znaczy na prawdę kochać, współodczuwać, dzielić się sobą i być
      szczęśliwym....Bo uczucie do dziecka jest najsilniejszym i najszlachetniejszym
      ze wszystkich,uczucie do mężczyzny jest tylko drogą do celu;), tak nas stworzyła
      mądra natura:)

      • iluminacja256 Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 11:08
        Kobieta, która nie ma dzieci zagłębia się w te swoje wszystkie
        > schizy emocjonalne, w to być, czy nie być, w szukanie drogi idealnej,nigdy nie
        > dorasta żyjąc tylko dla siebie..

        Jasne, za to kobieta, która ma dzieci jest zawsze zrównoważona, stabilna,
        odpowiedzialna i mądra, dlatego tez mamy tyle dzieci w domach dziecka;/

        Jakby to dobrze było, jakby kazdy zajał się sobą, a nei pouczaniem co innym do
        szczęscia potrzebne.

        Wczoraj na rekrutacji pracowników młoda matka rocznego dziecka, zapytana , jaką
        pensj byłaby zainteresowana za prowadzenei sekretariatu w zespole szkół
        prywatnych( 6 dni w tygodniu, wszystko na jej głowie) - odpowiedziała...600
        zł...
        Zapytałam ponownie - już ze łzami w oczach - zapytała czy to za duzo, bo chyba
        taka jest średnia krajowa? Ja nie chcę tak zrealizowanych , szczesliwych matek.
        Po prostu - nie chcę!!!!!!1

        • ikabg Re: Dlaczego nie chcę mieć dzieci? 05.07.07, 13:03
          To, że tak zapytała to akurat mnie nie dziwi: OTO POLSKA!:(...Tutaj nie szanuje
          się człowieka, więc nie ma co się dziwić, że słabsze jednostki są zagubione:(...


          A dzieci w sierocińcach to straszna rzeczywistość..Problem dotyczy jednak
          głównie rodzin z marginesu społecznego, to zupełnie inna kwestia.

    • pies_na_glupote Facet jest bezpłodny i się tłumaczy 05.07.07, 10:29
      A jeśli nie, to jest głupi.
      Na starość słabo mówiąca po polsku pielęgniarka zmieni mu pampersa, jeśli
      będzie miała ochotę, a jeśli nie to nie zmieni. Chociaż będzie miał kasy jak
      lodu, to nikt się nie upomni o prawidłową opiekę nad nim, bo kto i po co. A sam
      nie będzie o sobie decydował, bo jak przyjdzie demencja starcza, bo nikt nie
      słucha dementów i się z nimi nie liczy - przecież dziadzio, któremu się miesza,
      nie będzie mógł przenieść się do innego domu starców, bo będzie
      ubezwłasnowolniony.
      A tak poza tym to facet ma święte prawo do takiej decyzji. Jego broszka. Ale
      jak ma w dupie społeczeństwo, to ono też go będzie mialo gdzieś. Kolo nie wie
      jak wygląda życie w domu starców, nawet takim lepszym dla zamożniejszych. Ja
      wiem, bo na studiach dorabiałem sobie w takim w Austrii.
      Więc niech się nacieszy miłym życiem, póki może.

      Natura nie lubi próżni. W miejsce słabych starych społeczeństw przyjdą nowe,
      płodne. Nie będziemy panami w swoim kraju, szkoda, ale takie są prawa natury.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka