Dodaj do ulubionych

Gombrowicz to polski Sokrates

06.07.07, 09:42
Gombrowicz to antypolskie dno!
Obserwuj wątek
    • puuchatek Re: Gombrowicz to polski Sokrates 06.07.07, 09:54

      zydzinski2 napisał:

      > Gombrowicz to antypolskie dno!

      Antypolskie to jest robienie moinistrem edukacji człowieka, który nie ma do tego najmniejszego przygotowania. Antypolskie było kolaborowanie z Jaruzelskim giertychowego tatusia i jego protesty przeciwko wyjściu wojsk swoieckich z Polski po 1989 r.

      Antypolskie jest bezmyślne, tępe powtarzanie frazesów z "Naszego Dziennika".

      A przy okazji: komentowanie literatury, której się w życiu nie czytało nie jest wprawdzie antypolskie, ale świadczy o poziomie komentującego.
      • koloratura1 Re: Gombrowicz to polski Sokrates 06.07.07, 10:26
        puuchatek napisał:

        >
        > A przy okazji: komentowanie literatury, której się w życiu nie czytało nie jest
        > wprawdzie antypolskie, ale świadczy o poziomie komentującego.

        Czy Ty, Puuchatku, naprawdę sądzisz, że różnym takim "żydzińskopodobnym"
        cokolwiek by pomogło, gdyby nawet Gombrowicza poczytały?
        >
        • wet3 Re: Gombrowicz to polski Sokrates 12.07.07, 23:34
          Nieprawda! Sokrates mial odwage wypic cykute!!!
    • wielki_czarownik Nie trawię Gombrowicza 06.07.07, 10:45
      Pisał bełkotliwe i trudno zrozumiałe gnioty. Widocznie był jednym z tych "ahtystów", którzy uważają, że im dzieło bardziej zagmatwane tym lepsze.
      Szkoda czasu na czytanie tych jego wypocin.
      • ar.co Re: Nie trawię Gombrowicza 06.07.07, 11:08
        To, że ty czegoś nie potrafisz zrozumieć, nie oznacza jeszcze, że jest to
        gniot. Jak jesteś na poziomie Mniszchówny i Dobraczyńskiego, to czytaj
        Mniszchównę i Dobraczyńskiego, a nie męcz siebie i innych.
        • rs_gazeta_forum Re: Nie trawię Gombrowicza 06.07.07, 12:18
          I w sumie to jest pewien pomysł, podzielić kanon lektur. I wyraźnie notować na
          świadectwach, kto przerobił normalny, a kto ten drugi.
          • ar.co Re: Nie trawię Gombrowicza 06.07.07, 12:53
            Tylko w takim razie po co likwidowano zawodówki? Przeciętnemu murarzowi czy
            spawaczowi Gombrowicz z pewnością nie jest potrzebny (i tak zresztą tenże
            murarz czy spawacz zarobi więcej od profesora), a w dodatku taka literatura -
            niekoniecznia miła, łatwa i przyjemna - po prostu przekracza możliwości
            intelektualne znacznej części społeczeństwa. Podobnie zresztą jak zrobienie
            matury (stąd zarówno drastyczne obniżenie jej poziomu, jak i amnestia
            maturalna), nie wspominając nawet o studiach wyższych - to tylko obecnie
            rządzący miłośnicy materializmu dialektycznego mogą wierzyć, że ilość przejdzie
            w jakość. Ja na podstawie zajęć ze studentami mogę tylko stwierdzić, że grupa
            20 kiepskich studentów nie jest (w masie) równie dobra jak 2 dobrzy studenci.
        • wielki_czarownik Ojejej 06.07.07, 22:52
          Dlaczego fakt, że nie podoba mi się bełkotliwa twórczość od razu czyni mnie przygłupem? Wolę Falladę albo Kirsta. Książki i mądre i po porstu dobrze napisane. Bez bełkotliwości, zagmatwania czy innego niepotrzebnego komplikowania.
          • 1410_tenrok to czytaj Harlequina 12.07.07, 23:42
            to w sam raz cos dla Ciebie. I nie wypowiadaj sie o rzeczach, których - sam
            dajesz tego dowowy - kompletnie nie kapujesz.
            • wielki_czarownik Re: to czytaj Harlequina 13.07.07, 01:01
              A kiedyś przeczytałem jednego Harlequina. Całkiem ciekawe doświadczenie. Mimo porażającej głupoty i niewiedzy autorki czytało się to o wiele przyjemniej niż Gombrowicza.

              A te Twoje żałosne przytyczki co do mojej osoby to naprawdę dobrze pasują do przedszkolnej piaskownicy.
      • timoszyk Re: Nie trawię Gombrowicza 06.07.07, 17:34
        wielki_czarownik napisał:

        > Pisał bełkotliwe i trudno zrozumiałe gnioty. Widocznie był jednym z tych "ahtys
        > tów", którzy uważają, że im dzieło bardziej zagmatwane tym lepsze.
        > Szkoda czasu na czytanie tych jego wypocin.

        Czytanie kazdej ksiazki moze byc pouczajace, chociaz niektore moga usypiac. W
        niektorych plemionach, gdy ktos mowil niezrozumiale, to zdaniem wspolplemiencow
        wspinal sie na wyzyny boskosci. Osobiscie stosuje kryterium odwrotne: Jesli ktos
        nie potrafi swych mysli wyjasnic zwiezle i zrozumiale, to zapewne tych mysli
        jeszcze dostatecznie dobrze nie uporzadkowal.
        Mira Zieminska, wspoltworczyni Mazowsza, poswieca w swych pamietnikach kilka
        slow Gombrowiczowi. Otoz zapytal on ja, czy go czytala i polubila. Czytalam, ale
        nie polubilem - odpowiedziala Zieminska. A ja slyszalem o pani, ze jest pani
        inteligentna - odparowal Gombrowicz.
        Wiec jak ktos nie widzi jego wielkosci, to widac na nia nie zasluguje!
        Tak w ogole nie jestem zwolennikiem formulowania jakiegokolwiek kanonu lektur,
        bo lekcje ojczystego jezyka maja byc glownie szkola wladania nim, a wiec
        dyskutowania, przedstawianai swych racji i przekonywania innych. W oparciu o
        jakie lektury to sie zrealizuje ma male znaczenie. Na tak rozumianych lekcjach
        mlodziecz powinno sie wrecz zachecac do krytyki autorytetow i tego co postuluja.
        Na przyklad "Mierz sily na zamiary, nie zamiar podlug sil" nadaje sie doskonale
        do zrownania Mickiewicza z ziemia. Natomiast nie umniejsza to wartosci jego
        warsztatu, bo mowa ojczysta wladal swietnie.
        Jesli rzeczywiscie Gombrowicz w taki sposob "przekonywal" do czytania go, to nie
        uwazam jego metod za warte przekazywania uczniom.
        Jego malzonka zdaje sie kontynuowac te linie, bo nieprzekonanych nazywa
        zacofancami. Prywatnie nie rozmawiam z ludzmi wartosciujacych innych w
        zaleznosci od tego, czy sie z nimi zgadzaja, czy tez nie. Dlatego szanuje tych
        szczerze zafascynowanych Gombrowiczem, ale juz duzo mniej tych, ktorzy staraja
        sie te fascynacje narzucic innym.

        Wac
    • rs_gazeta_forum Re: Gombrowicz to polski Sokrates 06.07.07, 12:13
      zydzinski2 napisał:
      > Gombrowicz to antypolskie dno!

      zydzinski, Polak i głupek to póki co nie zawsze to samo.
    • strzelec51 Gombrowicz to polski Sokrates 06.07.07, 14:54
      Nacjonalisci popelniaja w kolko ten sam jeden blad: wynosza wartosci
      tzw. "narodowe" ponad wszystko inne. Gombrowicz sie temu sprzeciwial: chcesz
      byc dobrym Polakiem - badz po prostu dobrym, uczciwym czlowiekiem.

      Sa wartosci uniwersalne, takie jak odwaga, prawdomownosc, przyjazn... kto tych
      wartosci przestrzega staje sie dobrym czlowiekiem, a przy okazji, dobrym
      Polakiem, dobrym Francuzem, dobrym Argentynczykiem.

      *
      Gombrowicz byl rownoczesnie bardzo krytyczny wobec tzw. "polskosci". Uwazal, ze
      postep, rozwoj, doskonalenie wymagaja krytycznego stosunku do samego siebie aby
      ujawnic i przezwyciezac wlasne wady i slabosci. Nacjonalisci i roznej
      masci "patrioci" nie widza u siebie wad, lubuja sie nurzac w samolubnym
      narcystycznym samozachwycie, przeto wszelka krytyke traktuja jako...
      antypolska, antypatriotyczna.

      Oto dlaczego nacjonalisci nie cierpia Gombrowicza.
      • wielki_czarownik Re: Gombrowicz to polski Sokrates 06.07.07, 22:58
        Tu nie chodzi o to CO Gombrowicz pisał, ale JAK to robił. Czytając te jego dyrdymały miałem odruch wymiotny. Jego twórczość to pod względem warsztatowym jeden wielki bełkot. Pod tym względem Sienkiewicz bił Gombrowicza na głowę. Nie oceniam tu poruszanej w utworach tematyki, ale sposobu jej poruszania. Sienkiewicza czytałem z zapartym tchem i autentyczną przyjemnością. To był po prostu mistrz słowa. Gombrowicza czytałem z przymusem, zniechęceniem i obrzydzeniem.
        Nie jest sztuką napisać o rzeczach trudnych w sposób którego nikt (lub prawie nikt) nie zrozumie. Cały wic polega na przystępnym i przyjaznym odbiorcy zwerbalizowaniu mądrych przemyśleń.
        • strzelec51 Nieprawda 08.07.07, 19:11
          W tym watku padl zarzut antypolskosci (antypolskie dno) i do tego odnosil sie
          moj wpis.

          Odnosnie zas tego jak Gombrowicz pisal, mam swoja opinie, lektura jego pisarstwa
          nie sprawia na mmnie wrazenia belkotu, z czego moge jedynie wnosic, ze sam nie
          rozumiesz co pisze. Pozostan zatem przy lekturze ksiazek pisanych jezykiem
          "przyjaznym i przystepnym" a Gombrowicza zostaw w spokoju.
          • wielki_czarownik Re: Nieprawda 08.07.07, 20:19
            Czy ja gdzieś napisałem, że nie zrozumiałem Gombrowicza? Po prostu obcowanie z jego twórczością nie sprawia mi przyjemności. I nie uważam, żeby młodych ludzi trzeba było zmuszać do czytania takich majaków. Z prostego powodu - to uczniów zraża do literatury. Kanon lektur szkolnych skutecznie zniechęca do samodzielnego sięgania po kolejne książki. Młodemu człowiekowi zostają w pamięci te wszystkie ciężkie i niestrawne pseudodzieła, których czytanie przypomina orkę wołem w kamieniu a nie radosne obcowanie ze sztuką.
            Kiedy jeszcze chodziłem do szkoły to książki dzieliłem na te, które czytałem dla siebie i te, które musiałem przeczytać dla szkoły. Niestety rzadko kiedy jakaś lektura należała do obu tych grup.
            • strzelec51 Wokol Gombrowicza 09.07.07, 15:43
              Sa ludzie ktorzy czegos nie rozumieja i otwarcie do tego sie przyznaja; inni
              nie zrozumiawszy o co chodzi wnioskuja, ze to belkot. Wasc nalezysz do tej
              drugiej grupy.

              Pisz pan, ze lektura Gombrowicza nie sprawia ci przyjemnosci, ze jest
              niezrozumiala, etc., ale powstrzymaj sie od pisania glupstw (we wlasnym
              interesie), jakoby pisarstwo Gombrowicza to byl belkot. Gombrowicz nie jest juz
              kontrowersyjny. Gombrowicz to klasyk dawno juz zrozumiany, zinterpretowany i
              kto pisze jak Wasc dowodzi jeno wlasnej ignorancji i... arogancji (bo wlasne
              nierozumienie zwalasz na innych).

              • wielki_czarownik Re: Wokol Gombrowicza 09.07.07, 17:08
                strzelec51 napisał:

                > Sa ludzie ktorzy czegos nie rozumieja i otwarcie do tego sie przyznaja; inni
                > nie zrozumiawszy o co chodzi wnioskuja, ze to belkot. Wasc nalezysz do tej
                > drugiej grupy.

                Czy to nie są zbyt daleko idące wnioski?

                >
                > Pisz pan, ze lektura Gombrowicza nie sprawia ci przyjemnosci, ze jest
                > niezrozumiala, etc., ale powstrzymaj sie od pisania glupstw (we wlasnym
                > interesie), jakoby pisarstwo Gombrowicza to byl belkot. Gombrowicz nie jest juz
                >
                > kontrowersyjny. Gombrowicz to klasyk dawno juz zrozumiany, zinterpretowany i
                > kto pisze jak Wasc dowodzi jeno wlasnej ignorancji i... arogancji (bo wlasne
                > nierozumienie zwalasz na innych).
                >

                Widzę, że Waść masz kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem, oraz z zaakceptowaniem tego, iż ktoś może mieć inne zdanie.
                Po pierwsze każdy ma prawo oceniać sztukę. Jeden stwierdzi, że Picasso malował jakieś bohomazy, zaś inny że arcydzieła. I obydwaj będą mieli rację, albowiem sztuki jako takiej nie da się obiektywnie ocenić.

                Po drugie wyraźnie zaznaczam, że Gombrowicza zrozumiałem, natomiast forma jego dzieł całkowicie mi nie odpowiada. Pisze on nielogicznie, z pogardą dla realizmu, używa irytujących mnie neologizmów i słów-kluczy. To jest coś, czego nie lubię i mam pełne prawo to głosić.

                Nie rozmiem więc skąd ta niechęć do mnie i próba zdyskredytowania mnie, czy wręcz obrażenia. Trochę zrozumienia dla gustów innych ludzi. Są ludzie, którzy Gombrowicza lubią - OK mają prawo. Są też tacy którzy go nie trawią. Proste.
                • strzelec51 Nie kazdy! 09.07.07, 17:48
                  Nie kazdy ma prawo oceniac sztuke.

                  To wymaga kompetencji. Podobnie jak wypowiadanie sie na temat teorii ewolucji,
                  teorii wzglednosci nawet tego czy slonce kreci sie wokol ziemi lub na odwrot.

                  Kazdy moze powiedziec, ze to lub tamto mu sie nie podoba, ze nie lubi, nie
                  trawi... panska sprawa. Ocena natomiast, autorytatywne wypowiadanie sie na
                  temat dziela literackiego, dziela sztuki w ogole, to co innego.

                  Nie bardzo pojmuje dlaczego nadal wielu ludziom wydaje sie, ze w
                  przeciwienstwie do nauki, w kwestiach sztuki kazdy moze uwazac sie za
                  autorytet. Czy podejmuje sie pan przeprowadzic konstruktywna krytyke struktury
                  fugi w kompozycjach Jana S. Bacha? Co ma pan do powiedzenia na temat gry
                  swiatla, cienia i kontrastu w obrazach Jana Vermeer'a?

                  A o Gombrowiczu nie napisal pan, ze sie jego pisarstwo panu nie podoba; napisal
                  pan autorytatywnie, ze to belkot.


                  wielki_czarownik napisał:

                  > (...) Po pierwsze każdy ma prawo oceniać sztukę. Jeden stwierdzi, że Picasso
                  > malował jakieś bohomazy, zaś inny że arcydzieła. I obydwaj będą mieli rację,
                  > albowiem sztuki jako takiej nie da się obiektywnie ocenić.
                  • wielki_czarownik Re: Nie kazdy! 09.07.07, 18:01
                    strzelec51 napisał:

                    > Nie kazdy ma prawo oceniac sztuke.

                    A to ciekawe! Czyli sztuka nie jest dla mas? Sztuka jest tylko dla wąskiej grupki "elyty" i tylko ona może się wypowiadać o rzeczach, które przerastają zwykłego zjadacza chleba? Ciekawe tylko na jakiej podstawie się do tej "elyty" można zapisać? Trzeba ukończyć ASP? A może wystarczy sam przedmiot historia sztuki w liceum? A może trzeba mieć wyższe wykształcenie? Ha?

                    >
                    > To wymaga kompetencji. Podobnie jak wypowiadanie sie na temat teorii ewolucji,
                    > teorii wzglednosci nawet tego czy slonce kreci sie wokol ziemi lub na odwrot.
                    >
                    > Kazdy moze powiedziec, ze to lub tamto mu sie nie podoba, ze nie lubi, nie
                    > trawi... panska sprawa. Ocena natomiast, autorytatywne wypowiadanie sie na
                    > temat dziela literackiego, dziela sztuki w ogole, to co innego.

                    A niby dlaczego? Sztuka jest subiektywna.

                    >
                    > Nie bardzo pojmuje dlaczego nadal wielu ludziom wydaje sie, ze w
                    > przeciwienstwie do nauki, w kwestiach sztuki kazdy moze uwazac sie za
                    > autorytet.

                    Albowiem nauka jest obiektywna i prawdziwa. 2+2=4. Zawsze i wszędzie. Natomiast sztuka jest subiektywna. Ocena sztuki zależy od personalnych odczuć a nie od obiektywnej wiedzy i stanu faktycznego.
                    W przypadku maszyny możemy obiektywnie stwierdzić, czy jest ona udana, czy nie. Wystarczy porównać jej parametry do parametrów założonych w projekcie, specyfikacji konkurencyjnych urządzeń i wymogów użytkowych. W przypadku sztuki jedyną formą jej oceny jest stwierdzenie faktu, czy komuś się ona podoba czy nie.

                    Czy podejmuje sie pan przeprowadzic konstruktywna krytyke struktury
                    > fugi w kompozycjach Jana S. Bacha? Co ma pan do powiedzenia na temat gry
                    > swiatla, cienia i kontrastu w obrazach Jana Vermeer'a?

                    Jak rozumiem nie można po prostu powiedzieć "nie podoba mi się ta melodia, bo jest smętna i dołująca" tylko trzeba wykazać błędy kompozytora?
                    W związku z tym jak mniemam nie ma na świecie osoby, która mogłaby oceniać np. dzieła Fidiasza, albowiem nikt mu do pięt nie dorównuje.

                    >
                    > A o Gombrowiczu nie napisal pan, ze sie jego pisarstwo panu nie podoba; napisal
                    >
                    > pan autorytatywnie, ze to belkot.
                    >
                    >

                    Mam co do tego święte prawo. Dla mnie jest to bełkot. Nie podoba mi się to, a czemu to wskazałem w poprzedniej wypowiedzi.
                    • wet3 Re: wielki_czarownik 11.07.07, 00:38
                      Czytajac wypowiedzi Twoje i twoich oponentow odnosi sie wrazenie, ze rozmawiasz
                      ze slepymi o kolorach. Oni przeciez nigdy nie pojma, ze sa rzeczy lub pojecia,
                      ktore niesposob objac jakac scislejsza definicja.
                    • 1410_tenrok No wiec zrozumiałes, co pisał, czy nie? 12.07.07, 23:48
                    • 1410_tenrok A oto cytat 12.07.07, 23:55
                      "Pisał bełkotliwe i trudno zrozumiałe gnioty. Widocznie był jednym z
                      tych "ahtystów", którzy uważają, że im dzieło bardziej
                      zagmatwane tym lepsze. Szkoda czasu na czytanie tych jego wypocin".

                      "Pisał bełkotliwie i trudno zrozumiałe gnioty" - jednoznacznie wyartykułowane.
                      A kiedy strzelec przyciska cie do muru, wówczas zaczynasz wic sie jak piskorz.
                      W kolejnych postach dowodzisz swojej niewiedzy, albowiem probujesz porównywac
                      jego pisarstwo do Sienkiewcza lub Fallady albo Kirsta. Wybacz koego, ale to
                      jest dosc smieszne w swoje wymowie. Ale Tobie sie wydaje, że Ci wolno.
                      Oczywiscie wolno porownywac tort Sachera z chlebkiem ze smalcem. Tylko czemu to
                      służy? Socjotechniczne zagranie, typowe dla ciebie. I to od zawsze.
                      No to jak pojąłes tego gomboriwicza, czy nie. Gdyby go pojął - nie pisałbyś
                      takich tekstów. spróbowałbyś podjąć poważną dyskusję. A tak - miałkie to i jak
                      rozbitek na tratwie miotający się na oceanie niewiedzy i niekompetencji.
                      Popracuj nad sobą.
                      Na razie nie jestes jeszcze Bogiem.

                      • wielki_czarownik Polska język - trudna język 13.07.07, 00:56
                        1410_tenrok napisał:

                        > "Pisał bełkotliwe i trudno zrozumiałe gnioty. Widocznie był jednym z
                        > tych "ahtystów", którzy uważają, że im dzieło bardziej
                        > zagmatwane tym lepsze. Szkoda czasu na czytanie tych jego wypocin".
                        >
                        > "Pisał bełkotliwie i trudno zrozumiałe gnioty" - jednoznacznie wyartykułowane.
                        > A kiedy strzelec przyciska cie do muru, wówczas zaczynasz wic sie jak piskorz.

                        Masz wyraźne kłopoty ze zrozumieniem tekstu czytanego. Ale nie bój się - ponoć funkcjonalny analfabetyzm dotyka 85% społeczeństwa, a więc nie jesteś osamotniony w swym kalectwie. "Trudno zrozumiały" nie oznacza "niezrozumiały" (to tak dla jasności).

                        > W kolejnych postach dowodzisz swojej niewiedzy, albowiem probujesz porównywac
                        > jego pisarstwo do Sienkiewcza lub Fallady albo Kirsta. Wybacz koego, ale to
                        > jest dosc smieszne w swoje wymowie. Ale Tobie sie wydaje, że Ci wolno.
                        > Oczywiscie wolno porownywac tort Sachera z chlebkiem ze smalcem. Tylko czemu to
                        >
                        > służy?

                        Znów problemy z czytaniem. Ja nie porównywałem twórczości a jedynie warsztat pisarski. Wyraźnie zaznaczyłem, że abstrahuję od treści a skupiam się na formie.

                        Socjotechniczne zagranie, typowe dla ciebie. I to od zawsze.
                        > No to jak pojąłes tego gomboriwicza, czy nie. Gdyby go pojął - nie pisałbyś
                        > takich tekstów. spróbowałbyś podjąć poważną dyskusję.

                        Czy pojąłem? Pojąłem. Przeczytałem jedno "dzieło" i dość. Szkoda mi czasu na te wypociny. Uważasz, że pojęcie Gombrowicza = polubienie go, czy wręcz zachwyt nad jego pisaniną. To podejście zawiera zasadniczy błąd logiczny - pojąć nie oznacza polubić. Można coś pojąć i czuć do tego odrazę. Prawda?

                        A tak - miałkie to i jak
                        > rozbitek na tratwie miotający się na oceanie niewiedzy i niekompetencji.
                        > Popracuj nad sobą.
                        > Na razie nie jestes jeszcze Bogiem.
                        >

                        Aj. Argumenty ad personam? A fe!
                    • strzelec51 Sztuka, masy, "elyty"... Gombrowicz 15.07.07, 15:29
                      Moj polemiasta oburza sie jakobym sugerowal, ze sztuka jest tylko dla "elyt".

                      Otoz sztuka, przynajmniej ta przez duze "S", nie jest ani dla mas ani dla elit.
                      W tym sensie sztuka jest dla nikogo. Zarazem sztuka jest dla KAZDEGO (mam
                      nadzieje, ze stwierdzenie tego paradoksu nie wyda sie "czarodziejowi" belkotem).

                      Zasadniczym celem sztuki nie jest sprawianie nikomu przyjemnosci, dostarczanie
                      rozrywki, ani nawet wielkich wzruszen lub satysfakcji. Zasadniczym celem sztuki,
                      tej serio, nie tej, powiedzmy, "uzytkowej", jest... poznanie prawdy. Prawdy o
                      swiecie, o czlowieku, albo chociazby prawdy o... locie trzmiela.

                      Sztuka zatem niczym zasadniczo nie rozni sie od... nauki, ani od religii, jak
                      chodzi o jej fundamentalny cel. Rozni sie natomiast metoda. W religii, jak
                      rozumiem, czlowiek dazy do poznania prawdy opierajac sie na wierze; w nauce
                      czlowiek dazy do poznania prawdy w oparciu o szczegolna, rygorystyczna metode
                      badan; w przypadku sztuki czlowiek docieka prawdy poslugujac sie - intuicja,
                      wlasnym doswiadczeniem, odczuciem, impulsem, etc. tworcy.

                      Sztuka przeto wcale nie jest w pelni subiektywna, jak to sugeruje "czarodziej".
                      Subiektywna jest metoda, przedmiot zainteresowan sztuki jest rownie obiektywny
                      jak w kazdym innym przypadku.

                      W konsekwencji, kwestia zgodnosci dziela sztuki z tzw. "obiektywna prawda",
                      wcale nie jest kwestia prywatnej oceny odbiorcy; ten moze w dowolny sposob
                      jedynie powiedziec, czy dane dzielo sztuki podoba mu sie, czy nie. Ocena
                      wartosci dziela - podtrzymuje swoj wczesniej wyrazony poglad - wymaga znajomosci
                      tematu, czyli posiadania calkiem konkretnej wiedzy.

                      W sprawie Gombrowicza: "czarodziej" twierdzi, ze swietnie rozumie, co on tam
                      pisze, tyle, ze to co pisze to "belkot". Belkot, z samej definicji to cos co
                      jest niewyartykulowane, bez sensu, bez znaczenia. Jedno, "czarodzieju", wyklucza
                      drugie. Jesli rozumie, znaczy, ze autor trafie przekazal swoja mysl. Co najwyzej
                      ta mysl moze byc bledna.

                      Ja przyjmuje skromniejsza postawe wobec Gombrowicza: ja go jeszcze nie rozumiem.
                      Nie w pelni i nie do konca. Ale za kazdym razem kiedy go czytam odkrywam cos
                      nowego w tym jego pisarstwie: jaks nowa mysl, nowy poglad, nowy opis etc. Przy
                      okazji, doznaje sporej satysfakcji a i niezlej, niekiedy, rozrywki.
                      • wielki_czarownik Re: Sztuka, masy, "elyty"... Gombrowicz 15.07.07, 15:54
                        strzelec51 napisał:

                        > Moj polemiasta oburza sie jakobym sugerowal, ze sztuka jest tylko dla "elyt".
                        >
                        > Otoz sztuka, przynajmniej ta przez duze "S", nie jest ani dla mas ani dla elit.
                        > W tym sensie sztuka jest dla nikogo. Zarazem sztuka jest dla KAZDEGO (mam
                        > nadzieje, ze stwierdzenie tego paradoksu nie wyda sie "czarodziejowi" belkotem)
                        > .

                        A kto decyduje co jest sztuką przez duże (a raczej wielkie) "S"?


                        >
                        > Zasadniczym celem sztuki nie jest sprawianie nikomu przyjemnosci, dostarczanie
                        > rozrywki, ani nawet wielkich wzruszen lub satysfakcji. Zasadniczym celem sztuki
                        > ,
                        > tej serio, nie tej, powiedzmy, "uzytkowej", jest... poznanie prawdy. Prawdy o
                        > swiecie, o czlowieku, albo chociazby prawdy o... locie trzmiela.

                        I w związku z tym sztuka powinna być mało zrozumiała, aby tę prawdę mogła poznać tylko wąska grupa ludzi?

                        >
                        > Sztuka zatem niczym zasadniczo nie rozni sie od... nauki, ani od religii, jak
                        > chodzi o jej fundamentalny cel. Rozni sie natomiast metoda. W religii, jak
                        > rozumiem, czlowiek dazy do poznania prawdy opierajac sie na wierze; w nauce
                        > czlowiek dazy do poznania prawdy w oparciu o szczegolna, rygorystyczna metode
                        > badan; w przypadku sztuki czlowiek docieka prawdy poslugujac sie - intuicja,
                        > wlasnym doswiadczeniem, odczuciem, impulsem, etc. tworcy.
                        >
                        > Sztuka przeto wcale nie jest w pelni subiektywna, jak to sugeruje "czarodziej".
                        > Subiektywna jest metoda, przedmiot zainteresowan sztuki jest rownie obiektywny
                        > jak w kazdym innym przypadku.

                        No nie jestem do końca przekonany. Czy np. moralność może być obiektywna? Nauka zajmuje się kwestiami obiektywnymi w sposób obiektywny. Sztuka zajmuje się kwestiami raczej subiektywnymi (moralność, miłość, nienawiść) w sposób subiektywny. Ergo przyrównywanie sztuki np. do fizyki jest głupotą.

                        >
                        > W konsekwencji, kwestia zgodnosci dziela sztuki z tzw. "obiektywna prawda",
                        > wcale nie jest kwestia prywatnej oceny odbiorcy; ten moze w dowolny sposob
                        > jedynie powiedziec, czy dane dzielo sztuki podoba mu sie, czy nie. Ocena
                        > wartosci dziela - podtrzymuje swoj wczesniej wyrazony poglad - wymaga znajomosc
                        > i
                        > tematu, czyli posiadania calkiem konkretnej wiedzy.

                        Jakiej mianowicie? Powiedz mi jaka wiedza jest potrzebna, żeby oceniać np. dzieła kubistów? Wiedza o kolorach? A więc tu wystarczy być malarzem pokojowym, żeby ocenić to "dzieło".

                        >
                        > W sprawie Gombrowicza: "czarodziej" twierdzi, ze swietnie rozumie, co on tam
                        > pisze, tyle, ze to co pisze to "belkot". Belkot, z samej definicji to cos co
                        > jest niewyartykulowane, bez sensu, bez znaczenia. Jedno, "czarodzieju", wyklucz
                        > a
                        > drugie.

                        Cóż... skoro się własnego języka nie zna...
                        Za Słownikiem języka polskiego:
                        "«pozbawiony sensu, niezrozumiały tekst LUB ZAWIŁA WYPOWIEDŹ»

                        Jesli rozumie, znaczy, ze autor trafie przekazal swoja mysl. Co najwyze
                        > j
                        > ta mysl moze byc bledna.
                        >

                        Inaczej. Swoją myśl można przekazać w sposób jasny, klarowny i przystępny, ale także w sposób zagmatwany i bełkotliwy. Cechą człowieka inteligentnego i mądrego jest to, że potrafi on skomplikowane treści nijako przełożyć na prosty i zrozumiały język. Wyjaśnianie na zasadzie zbliżonej do "ignotum per ignotum" dyskwalifikuje wyjaśniającego już na starcie.

                        > Ja przyjmuje skromniejsza postawe wobec Gombrowicza: ja go jeszcze nie rozumiem
                        > .

                        Więc nie wypowiadaj się o sprawach, których nie rozumiesz.

                        > Nie w pelni i nie do konca. Ale za kazdym razem kiedy go czytam odkrywam cos
                        > nowego w tym jego pisarstwie: jaks nowa mysl, nowy poglad, nowy opis etc. Przy
                        > okazji, doznaje sporej satysfakcji a i niezlej, niekiedy, rozrywki.

                        To jak go zrozumiesz to zapraszam do dyskusji.
                        • strzelec51 Re: Sztuka, masy, "elyty"... Gombrowicz 17.07.07, 03:25
                          wielki_czarownik napisał:

                          > Nauka zajmuje się kwestiami obiektywnymi w sposób obiektywny. Sztuka zajmuje
                          > się kwestiami raczej subiektywnymi (moralność, miłość, nienawiść) w sposób
                          > subiektywny.

                          Daleko idace uproszczenie, by nie powiedziec - trywializacja, wulgaryzacja.

                          1. Wartosci moralne, mozna utrzymywac, maja charakter konwencjonalny, umowny;
                          element subiektywnosci jest tu zatem wyraznie obecny. Ale samo zjawisko
                          moralnosci, ewenement spoleczny, ma charakter jednoznacznie obiektywny.
                          Moralnosc, jako fenomen spoleczny, calkiem zwyczajnie, ISTNIEJE. Moralnosc jest
                          przedmiotem zainteresowania nie tylko sztuki. Interesuje sie nia takze etyka.
                          Etyka to nauka. Nawet jesli nie scisla w tradycyjnym sensie tego slowa, nawet
                          jest "tylko" dzial to filozofii.

                          2. "Milosc", "nienawisc" to pewne stany uczuciowe, emocjonalne. Emocje, uczucia
                          to sfera ludzkiej psychiki. To domena wylacznie sztuki? A psychologia? Ze o
                          psychiatrii nie wspomne.

                          *
                          Sztuka interesuje sie wszystkim. I tym co "subiektywne", i tym co "obiektywne.
                          Nauka tez interesuje sie wszystkim: i tym co "obiektywne" i tym co subiektywne.
                          Metoda, sposob poszukiwania odpowiedzi, jest rozny.


                          > Powiedz mi jaka wiedza jest potrzebna, żeby oceniać np. dzieła kubistów?
                          > Wiedza o kolorach?

                          Znajomosc geometrii, czarowniku, geometrii, nie kolorow. W kubizmie chodzilo o
                          strukture przestrzeni. O nowe, inne, "analityczne" albo "syntetyczne"...
                          przestawienie przestrzeni, formy, ksztaltu. Z "wiedza" o kolorach to do innego
                          kierunku w malarstwie.
                          • wielki_czarownik Re: Sztuka, masy, "elyty"... Gombrowicz 17.07.07, 16:48
                            strzelec51 napisał:


                            >
                            > Daleko idace uproszczenie, by nie powiedziec - trywializacja, wulgaryzacja.
                            >
                            > 1. Wartosci moralne, mozna utrzymywac, maja charakter konwencjonalny, umowny;
                            > element subiektywnosci jest tu zatem wyraznie obecny. Ale samo zjawisko
                            > moralnosci, ewenement spoleczny, ma charakter jednoznacznie obiektywny.
                            > Moralnosc, jako fenomen spoleczny, calkiem zwyczajnie, ISTNIEJE. Moralnosc jest
                            > przedmiotem zainteresowania nie tylko sztuki. Interesuje sie nia takze etyka.
                            > Etyka to nauka. Nawet jesli nie scisla w tradycyjnym sensie tego slowa, nawet
                            > jest "tylko" dzial to filozofii.

                            Co w niczym nie zmienia faktu, że są to pojęcia które badać i opisywać da się jedynie w sposób subiektywny.

                            >
                            > 2. "Milosc", "nienawisc" to pewne stany uczuciowe, emocjonalne. Emocje, uczucia
                            > to sfera ludzkiej psychiki. To domena wylacznie sztuki? A psychologia? Ze o
                            > psychiatrii nie wspomne.
                            >

                            Psychologia zajmuje się miłością?
                            Psychiatria podchodzi do sprawy w sposób naukowy - hormony, działanie mózgu etc. Ją więc możemy pominąć.

                            > *
                            > Sztuka interesuje sie wszystkim. I tym co "subiektywne", i tym co "obiektywne.
                            > Nauka tez interesuje sie wszystkim: i tym co "obiektywne" i tym co subiektywne.
                            > Metoda, sposob poszukiwania odpowiedzi, jest rozny.


                            Wiesz - zaliczenie filozofii do nauk jest raczej umowne. Psychologia jest w pewien sposób subiektywna, ale mimo wszystko opiera się na naukowych założeniach i podstawach.


                            > Znajomosc geometrii, czarowniku, geometrii, nie kolorow. W kubizmie chodzilo o
                            > strukture przestrzeni. O nowe, inne, "analityczne" albo "syntetyczne"...
                            > przestawienie przestrzeni, formy, ksztaltu. Z "wiedza" o kolorach to do innego
                            > kierunku w malarstwie.

                            Skoro więc każdy wie jak wygląda kwadrat to każdy może oceniać kubistów.
        • dr_schab Bęcwał dumny ze swojego bęcwalstwa 08.07.07, 19:32
          > Jego twórczość to pod względem warsztatowym jeden
          > wielki bełkot. Pod tym względem Sienkiewicz bił Gombrowicza na głowę


          A Dumas zapewne "bije na głowę" Joyce'a, Prousta, Becketta ?... LOL
          • wielki_czarownik Re: Bęcwał dumny ze swojego bęcwalstwa 08.07.07, 20:09
            Ja wyraźnie mówię o tym JAK pisze a nie CO pisze. To różnica, prawda?
            Nie jest sztuką napisać o poważnych sprawach w sposób niezrozumiały i nużący. Wielkiego pisarza poznasz po tym, że jego dzieło jest mądre ale jednocześnie przyjemne - tak, że jego lektura nie przypomina rozwiązywania skomplikowanych zadan matematycznych.
    • radionaryja Re: Gombrowicz to polski Sokrates 06.07.07, 17:40
      zydzinski2 napisał:
      > Gombrowicz to antypolskie dno!

      Jak antypolskie kiedy nie antypolskie?
      Jak dno kiedy nie dno?
    • slavik222 Psychol Gombrowicz mistrz bełkotu..... 08.07.07, 21:14
      Ale Giertych narobił mu reklamy.Wogóle to księgarze powinni podziękować
      Wicepremierowi R.Giertychowi za superreklamę makulatury...
      W każdym razie nie jest to lektura dla młodziezy,ktora szczególnie podatna jest
      na różne brednie.
      • wet3 Re: Psychol Gombrowicz mistrz bełkotu..... 09.07.07, 15:52
        Psychol, pedal i Zyd.
        • eryk2 Re: Psychol Gombrowicz mistrz bełkotu..... 13.07.07, 00:09
          wet3 napisał:

          > Psychol, pedal i Zyd.

          Miło mi. Kowalski.
          • wet3 Re: eryk2 13.07.07, 00:39
            Niestety, ale ten rozmodlony powiedzial dziennikarzom prawde. Na uslugi szwabow
            poszli nie tylko dziennikarze. Obszczekal nas do szwabow takze Geremek, Walesa
            poslowie do PE, a do ruskich obszczekal nas Olbrychski!!! Targowica zdaje sie
            rosnac. Ciekaw jestem ile oni za to po cichu dostaja???!
    • szerb przymusowa lektura i przymusowy patriotyzm 13.07.07, 03:34
      czy naprawde mozna zmusic do przymusowego kochania przymusowej lektury
      czy mozna zmusic do patriotyzmu?
      Goebbels pewno by powiedzial tak, mozna zmusic, mozna zmanipulowac, kto ma
      wladze ten ma prawo do propagandy, do wtlaczania dziatkom i dziadkom na sile do
      glowy hasel, frazesow, przetrawiona papke pseudo-intelektualna, naturalna
      nienawisc i sztuczna przymusowa milosc, kult jednostki i religie panstwowa.

      Dziwne, ze sa takie starcia pomiedzy Giertychem i Michnikiem co powinno byc
      wtlaczane do glow pod przymusem i z blogslawienstwem panstwa.
      Wyrzuccie te stechle lektury obowiazkowe na smieci, zaufajcie mlodym, dajcie im
      prawo wolnej woli, prawo wyboru.
      Niech sami wybieraja co chca czytac, nie sie ucza samodzielnosci, niech sie ucza
      samodzielnego myslenia niech tworza swoje wlasne oryginalne swiatopoglady, niech
      nie beda miniaturka przeszlosci lecz potega przyszlosci. Niech sie mlodzi
      wreszcie uwolnia od giertychowszczynzy i michnikowszczyzny, niech sami ocenia
      czy im potrzebny Gombrowicz i Sienkiewicz.
      Dajcie im wolnosc, wolnosci to cos duzo wazniejszego niz upolityczniona,
      przymusowa literatura obludy i zaklamania propagowana przez kaplanow przymusu i
      manipulacji: Giertycha i Michnika.
      • wet3 Re: nszerb 14.07.07, 03:25
        szerb napisał:

        > czy naprawde mozna zmusic do przymusowego kochania przymusowej lektury
        > czy mozna zmusic do patriotyzmu?
        > Goebbels pewno by powiedzial tak, mozna zmusic, mozna zmanipulowac, kto ma
        > wladze ten ma prawo do propagandy, do wtlaczania dziatkom i dziadkom na sile
        do
        > glowy hasel, frazesow, przetrawiona papke pseudo-intelektualna, naturalna
        > nienawisc i sztuczna przymusowa milosc, kult jednostki i religie panstwowa.
        >
        > Dziwne, ze sa takie starcia pomiedzy Giertychem i Michnikiem co powinno byc
        > wtlaczane do glow pod przymusem i z blogslawienstwem panstwa.
        > Wyrzuccie te stechle lektury obowiazkowe na smieci, zaufajcie mlodym, dajcie
        im
        > prawo wolnej woli, prawo wyboru.
        > Niech sami wybieraja co chca czytac, nie sie ucza samodzielnosci, niech sie
        ucz
        > a
        > samodzielnego myslenia niech tworza swoje wlasne oryginalne swiatopoglady,
        niec
        > h
        > nie beda miniaturka przeszlosci lecz potega przyszlosci. Niech sie mlodzi
        > wreszcie uwolnia od giertychowszczynzy i michnikowszczyzny, niech sami ocenia
        > czy im potrzebny Gombrowicz i Sienkiewicz.
        > Dajcie im wolnosc, wolnosci to cos duzo wazniejszego niz upolityczniona,
        > przymusowa literatura obludy i zaklamania propagowana przez kaplanow przymusu
        i
        > manipulacji: Giertycha i Michnika.

        Glupoty chrzanisz. Patriotyzm sie wpaja i milosc do ojczyzny sie wpaja.
        Gobbrowicz nie reprezentuje ani jednego ani drugiego. Prezentuje szambo
        pierwszej klasy i dlatego npowinien byc zdecydowanie usuniety z listy lektur!!!
        • strzelec51 Szambo pierwszej klasy 17.07.07, 03:48
          Albo wcale nie czytales Gombrowicza albo "ni... nie ponial". "Sorry" "wet3" ale
          tak gigantyczne brednie tu wypisujesz, ze az zal sciska... Gombrowicz byl
          wiekszym patriota polskim anizeli cala watacha rozmaitych Giertychow,
          Orzechowskich i innych pomylencow spod znaku "jedynie prawdziwych Polakow", a
          Twoich bohaterow i autorytetow, razem wzieta.

          Patriotyzm to umilowanie ojczyzny, narodu, wlasnego kraju...
          Umilowanie to pragnienie aby przedmiot milosci byl idealny, coraz lepszy i
          zmierzal ku doskonalosci.
          Doskonalenie zas wymaga krytyki. Bo tylko krytyka tego co odbiega od idealu daje
          mozliwosc wyeliminowania tego co niedoskonale, co niedobre, zle, marne, mierne...

          A co Ty i tobie podobni uprawiacie? Pusta gadanine o tym jaka to Polska
          wspaniala, doskonala, najlepsza, jedyna... az sie slabo robi sluchac tego.
          Pomiajajac wszystko inne - jak mawial Gombrowicz - takie chwalenie nie przystoi,
          to niedyskrecja, zarozumialstwo, kompleksy. Prawdziwy arystokrata nie powtarza
          naokolo pospolstwu jaki to on bogaty, szlachetny... On to wie.

          Krotko mowiac - nie macie zielonego pojecia o tym CO TO JEST PATRIOTYZM. Ani tez
          tego patriotyzmu, w zadnej postaci nie uprawiacie. Tobie i tobie podobnym jeno
          tak sie uwidzialo.
          • wet3 Re: strzelec51 17.07.07, 03:53
            Wypij sobie cykute. Dobrze ci to zrobi!
    • matrek ... i Arystoteles 17.07.07, 03:44

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka