Dodaj do ulubionych

Kanon muzyczny

14.07.07, 23:27
Panie Andrzeju Chłopecki!

Proszę wybaczyć nieprzyzwoicie bezpośredni ton, ale zagrał Pan na mojej zbyt
intymnej strunie, abym zdołał teraz wypowiedzieć się w sposób mniej afektowany.
Pan to lubi prowokować, nie ma co. Po obarczeniu polskich
kompozytorów-nestorów (zwłaszcza chyba Pendereckiego, czyż nie?) winą za
pojawienie się onieśmielającego blasku Piotra Rubika na polskim nieboskłonie,
czas na kanon muzyczny. Że niby nawiązujemy do kanonu lektur?... Równie
prowokacyjnie Pan zagadnienie swoje traktuje jak Roman Giertych swoje.
Dlaczego, na litość boską, w dosyć szerokim kanonie muzycznym początek od
Perotina Wielkiego biorącym, umieszcza Pan AŻ TYLE dzieł współczesnych?
Dlaczego na jakieś dobre osiem wieków nieprzerwanej twórczości muzycznej
przyznaje Pan około połowy miejsca tworom dwudziestowiecznym i najnowszym? I
dlaczego właśnie TYM? Pańscy koledzy kompoztorzy prosili? Na szczęście domaga
się Pan osądu polskiej opinii publicznej. Ja pozwolę sobie tedy własnym głosem
osąd wyrazić.
Wiele z zaproponowanych przez Pana dzieł współczesnych nawet nie zdążyło
jeszcze poczekać na obiektywną ocenę. Mam na myśli inną ocenę niż Pańska -
jakąś, proszę wybaczyć, mniej zaangażowaną. Muzyce należy się próba czasu, to
niezwykle ważne. A próbę przechodzi pozytywnie ta, której wartość nie przemija
wraz z modami i wszelkimi innymi okolicznościami. Geniusz Bacha musiał
poczekać blisko wiek na należne mu uznanie. A wielkość Beethovena, choć
szanowanego za życia, zrozumiano dopiero po jego śmierci. Przykłady możnaby
mnożyć. Tymczasem Pan zestawia taki "Fin de [du?] siecle" Krupowicza czy
"Krzesany" Kilara z "Kunst der Fuge" Bacha w jednym szeregu. O jakiekolwiek
poczucie proporcji dusza moja skowycze gdy kanon Pański przeglądam. Domyślam
się, że Pański wybór jest dla Pana "najzupełniej oczywisty". W końcu jest Pan
rodzajem kuratora w świecie polskiej muzyki współczesnej i przy jej fortunie
Pańska wzrosnąć może.
Pański kanon powinien być poważnie skrócony o produkty powstałe w drugiej
połowie ubiegłego wieku, a poszerzony przynajmniej o jakieś jeszcze dzieła
wspomnianych Bacha i Beethovena, żeby przyzwoitości stało się zadość. Więcej
powiem - wiek XX nie powinien swoją objętością znacznie przekroczyć ósmej
części ośmiowiekowego kanonu. Że jest inaczej, zrzucę na Pańską wybitną
specjalizację w zakresie moderny i, podług zawartości kanonu sądząc, dużo
mniej wybitną znajomość muzyki wieków wcześniejszych (a już z pewnością muzyki
zwanej dawną - reprezentacja średniowiecza, odrodzenia i baroku jest
delikatnie mówiąc skąpa).

Łączę ukłony, choć pozostaję ogólnie zakłopotany,

Henry Pleasants

P.S. Uwagi na temat aktualności muzyki dawnych wieków i jej odbioru przez
współczesnego słuchacza byłyby tematem na inną dyskusję, gdyby tylko miały
wypełnić treść ewentualnych kontrargumentów.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka