niechta
20.08.07, 14:38
Nie wiem jak w Paradyżu, ale warto wspomnieć, że w Jarosławiu prócz możliwości
uczestniczenia w niepowtarzalnych koncertach, mają jeszcze miejsce nocne
biesiady. To właśnie na nich, uczestnicy festiwalu, mają szansę nauki
średniowiecznych tańców, konfrontacji oko w oko z występującymi artystami i
organizatorami, rozmowy z nimi, uzyskania odpowiedzi na dręczące pytania i
świetnej zabawy. Prócz tego, każdy kto kiedykolwiek marzył o wykonywaniu
takiej właśnie muzyki, mógł próbować swych sił w chórze festiwalowym.
Muszę przyznać, także, iż smuci mnie fakt, że
Gazeta Wyborcza, będąca głównym przewodnikiem po najciekawszych zjawiskach
występujących w kulturze, poświęca takim imprezom jak w Jarosławiu, zaledwie
jeden akapit. Takie imprezy odbywają się zaledwie raz w roku, skupiając
twórców, o międzynarodowej sławie, o których można jedynie przeczytać na
zagranicznych stronach internetowych, nie mówiąc już o trudnościach ze
zdobywaniem ich nagrań. Mimo to, nie ma wokół takich przedsięwzięć szumu
medialnego; że to jedyny koncert w Polsce, niepowtarzalna okazja bycia na
koncertach muzyki niszowej, że bilety są w cenach przystępnych, a nawet
niskich dla przeciętnego zjadacza chleba, że miejsca gdzie się odbywają, całe
miasteczko jest magicznym miejscem na styku kultur, gdzie życie płynie
zupełnie innym tempem, duchy przodków unoszą się na ulicach i można kupić nocą
prosto od piekarza na rynku, ciepły chleb, kaszaki, kapuśniaki i cebulaki,
których nie spotkałam nigdzie indziej. Dla mnie, były to, nie tylko koncerty,
ale niezapomniane chwile. Możliwość oderwania się od pracy, wyciszenia, na
zmianę ze świetną zabawą, poznania nietuzinkowych ludzi. Wszystkim wymagającym
odbiorcom, polecam gorąco i zachęcam do takiego doświadczenia, nawet jeśli
trzeba ze sobą zabrać pociechy, nie będą się nudziły, a z całą pewnością
zapamiętają to na swój sposób, jak każdy z nas, który miał okazję tam być.