k.ermlander
20.08.07, 21:49
Z zainteresowaniem przeczytałem ten artykuł. Rozumiem obawy, jednak
jest trochę nieścisłości w tym tekście, wynikające z braku pewnych
informacji. Są programy nauczania zatwierdzone przez Episkopat.
Nauczyciele mają obecnie obowiązek posiadania wykształcenia
wyższego. Na studiach teologicznych jest coś takiego jak
pedagogizacja, czyli obowiązek zapoznania się z wieloma przedmiotami
pedagogicznymi, nie tylko podczas wykładów ale i ćwiczeń, tak samo
jak studenci innych wydziałów. Nauczyciele religii mają obowiązek
również podnosić swoje kwalifikacje poprzez różne kursy, szkolenia
itd. Takie kursy organizują np. Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i
Animatorów KLANZA, Wydziały Katechetyczne przy każdej kurii
biskupiej, Ośrodki Doskonalenia Nauczycieli. Dyrekcja szkoły ma
obowiązek sprawdzania nauczyciela pod względem umiejętności
pedagogicznych, kuria biskupia zaś pod względem merytorycznym.
Oczywiście trzeba się spytać, na ile i w jaki sposób jest to
przestrzegane, realizowane.
Co do oceniania, wedle norm, nie można stawiać ocen za praktyki
religijne, ale za wiedzę. Inne pytanie, czy to jest adekwatne do
sprawy przekazywania kerygmatu, czyli głoszenia i doprowadzenia do
przyjęcia Pana Jezusa za swego Pana i Zbawiciela. Czy może trzeba
się zatrzymać tylko na przekazie wiedzy związanej z chrześcijaństwem
(tu się zgadzam z p. Środą, że poziom wiedzy biblijnej wśród
katechizowanych nie jest zadowalający, o czym przekonaliśmy się po
ukazaniu się na rynku książki D. Browna "Kod Leonarda Da Vinci" i
reakcji wielu młodych na tę pozycję wydawniczą).
Przyznaję się, że nie wiem, czy oceny z przedmiotów
nieobowiązkowych, np. dodatkowych języków obcych, które uczeń/rodzic
wybiera wliczane są do średniej. Trzeba postawić pytanie, czy
student, który wybiera przedmiot fakultatywny, jest z tego
rozliczany, również w stosunku średniej rocznej?
I jeszcze jedna kwestia. Bałbym się ze swery religijnej wyganiać
rozum. Z wypowiedzi p. Środy wynika, może źle zrozumiałem, że tu nie
ma żadnej styczności. Wiara szuka zrozumienia... Rozum w pewnym
momencie się zatrzymuje, ale dokąd się da iść, to trzeba... Zawsze
może się posuniemy o jeden krok...
Artykuł dał mi dużo do myślenia. Dzięki...