Dodaj do ulubionych

Dorn: Lanie krokodylich łez przez Tuska nie ma ...

    • mikelondon Re: nagroda dla tuska, ha ha ha 17.10.07, 17:41
      To ciekawe. 1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu ...


      To ciekawe. 1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to
      zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK,
      rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka,
      torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego.
      Tymczasem Rajmund K, żołnierz AK, tuż po wojnie dostaje od
      stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte
      czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka
      PZPR. 2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje
      posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z
      jednej pensji jak pączki w maśle. W tym czasie gdy w Polsce rządzi
      Bierut, a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla Akowca na
      uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce 3) Cud
      trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego małżeństwa, na
      początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich
      rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia, nasze orły zabawiają
      się w reżimowej TV. 4) Cud czwarty. Jarosław K jako jedyny działacz
      opozycji, z kręgu doradców Lecha Wałęsy nie zostaje internowany. 5)
      Cud piaty, Jarosław K odmawia (tak twierdzi) podpisania lojalki i
      jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje zwolniony
      do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982-1989. 6) Cud
      szósty, Jarosław K jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i
      jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji
      ujawnia swoja teczkę dopiero po naciskach prasy. 7) Cud siódmy to
      cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym Rajmundowi K przez
      PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą wczasach stalinowskich na
      Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem
      internowania Jarosława K w stanie wojennym? Kto wie? Czym aż tak
      bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund K, że
      władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna
      troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików? Kto wie, czym mógł
      zaimponować oficerowi SB Jarosław K, że ten po odmowie podpisania
      lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał? Być może postraszył
      esbeka lustracją, układem, oligarchią? A może po prostu oficer
      zadzwonił do ojca, kazał odebrać syna, wyłoić w tyłek i obiecać, że
      się więcej nie będzie wygłupiał. Wiecie, rozumiecie towarzysze z PiS
      tak po starej partyjnej znajomości. Pomożecie rozwiązać zagadki
      cudownego życia wodza?
    • rtg Re: tusk okradał dzieci 17.10.07, 17:51
      wiseman_said napisał:

      >
      > Założona przez Donalda Tuska Fundacja Pomocy Dzieciom
      [...]
      Durniu, każda fundacja może i powinna prowadzić działalność
      gospodarczą i czysty dochód w ustalonym procencie przeznaczać na
      dzałalność statutową. Wypłacone tantiemy ( czyli wypłaty z tytułu
      praw autorskich) były kosztami uzyskania przychodu tejże fundacji.
      Gamoniu, poczytaj coś o fundacjach ( googluj ) w iternecie i dopiero
      pisz swoje żałosne wypociny.
    • cozy Dorn: Lanie krokodylich łez przez Tuska nie ma .. 17.10.07, 17:52
      Problem nie w tym, że toczy sie postępowanie. Problem w tym, że dla "dobra
      śledztwa" toczy sie ono na oczach opinii publicznej. Tatuś udzielił korepetycji?
    • tychik1 Re:List Dorna do zlodzieja i aferzysty 17.10.07, 18:29
      vargas napisał:

      > Faszysci z PISu musza przegrac wybory i zostac osadzeni.
      Tychik:
      List Dorna do zlodzieja i aferzysty:
      wiadomosci.onet.pl/blogi/dorn.blog.onet.pl,259688730,blog.html
      Panie Złodzieju i Aferzysto,

      Nie piszę „Szanowny Panie”, gdyż Pana nie szanuję i nie widzę powodu
      do zachowania formy grzecznościowej. Choć Pana nie szanuję, to
      jednak potrafię docenić Pańską inteligencję, sprawność, umiejętność
      manipulowania innymi, także w wymiarze politycznym. Jakże mógłbym
      nie docenić kogoś, kto w trudnej dla siebie sytuacji, gdy od prawie
      dwóch lat my dobieramy się Panu do skóry, potrafi najlepiej
      zdefiniować stawkę wyborów parlamentarnych, stworzyć tęczową
      koalicję opiniotwórczo-dziennikarsko-polityczną, która wystąpi w
      Pana obronie. To ludzie z tej koalicji głoszą, że gdy policja za
      rządów PiS-u aresztuje urzędnika z Kancelarii Prezydenta za handel
      narkotykami, to jest to dowód na związki PiS-owskiej władzy z
      przestępcami; gdy CBA zakłada podsłuch i wykrywa korupcję w
      Ministerstwie Rolnictwa kierowanym przez koalicjanta, to ludzie tej
      koalicji stwierdzają, że jest to dowód na użycie służby specjalnej w
      politycznej walce o władzę; gdy to samo CBA zatrzymuje na gorącym
      uczynku posłankę opozycyjnego klubu to obsługująca Pana koalicja
      ustami swego najwybitniejszego przedstawiciela stwierdza, że to
      wykorzystanie przez PiS służb specjalnych w kampanii wyborczej, tak
      jakby to od kierownictwa mojej partii zależał czas, w którym
      skorumpowani posłowie zażyczą sobie dostarczenia walizki z
      pieniędzmi. Wystarczyło, że zaczęliśmy utrudnić Panu życie, że Pan i
      Pańscy wspólnicy zaczęliście się bać podsłuchu, podglądu, łapówki
      kontrolowanej i prowokacji policyjnej, by tęczowa koalicja
      profesorów prawa, publicystów i polityków ogłosiła, że zagrożone są
      prawa człowieka i podstawy demokracji liberalnej. To subtelny
      konstytucjonalista ogłosił, że lepsi złodzieje niż Kaczyńscy, bo
      rząd PiS-u stanowi zagrożenie dla państwa prawa i ładu
      konstytucyjnego, a rząd polityków skorumpowanych lub złodziei
      takiego zagrożenia nie stanowi. To przywódca największej obecnie
      partii opozycyjnej ogłasza, że nie ma obecnie zadania dla Polski
      ważniejszego niż odsunięcie PiS-u od władzy, i nie pozostawia
      żadnych wątpliwości, że przy realizacji tego zadania liczy się każdy
      sojusznik. Muszę zatem Pana docenić. To Pan określił treść doktryny
      konstytucyjnej III Rzeczypospolitej oraz program polityczny
      środowisk, które poprzez wybory dążą do władzy i nie jest
      wykluczone, że władzę zdobędą.
      Domyślam się, że Pan, jak najbardziej słusznie, tymi ludźmi i tymi
      środowiskami, które obsługują ideologicznie i politycznie Pańskie
      interesy, szczerze gardzi. Część z nich opłaca Pan w tej czy innej
      formie (a wiem co piszę, byłem przecież przez ponad rok ministrem
      właściwym do spraw wewnętrznych), a część wysługuje się Panu
      nieświadomie i bezinteresownie, gdyż przeraża ich taki stan rzeczy,
      w którym państwo właściwie wypełnia swoją podstawową funkcję:
      ochrony uczciwych, wymierzania sprawiedliwości, karania złych. Ci są
      dla Pana najzabawniejsi i najbardziej pożyteczni, nie ma bowiem nic
      lepszego niż, jak określał to Lenin „użyteczny idiota”, który bredzi
      o tym, że walka z korupcją polega na likwidowaniu okazji do
      korupcji, a nie na zakładaniu podsłuchu łapówkarzom. Nie ma
      społeczeństwa i gospodarki, w którym zlikwidowałoby okazje do
      korupcji, ale są państwa, w których powsadzano łapówkarzy i korupcję
      wypleniono. Tylko były to państwa, w których uczciwość nie była
      bezbronna.
      My uzbroiliśmy uczciwość. Zakładamy i zakładać będziemy łapówkarzom
      podsłuchy. Tak jak wobec handlarzy narkotyków stosujemy i będziemy
      stosować prowokację policyjną i za kup kontrolowany, tak wobec
      nieuczciwych urzędników i polityków będziemy stosować łapówkę
      kontrolowaną. Bo my wzięliśmy sobie do serca i rozumu balladę
      Wojciecha Młynarskiego zawierającą nową wersję losów Balladyny. W
      dramacie Słowackiego Balladyna zabija Alinę, gdyż ta nie chciała jej
      oddać koszyczka uzbieranych malin. W piosence Młynarskiego, gdy
      Balladyna rzuca się z nożem na Alinę, ta wyciąga dwa noże… A dalej
      Młynarski śpiewał (cytuję z pamięci):
      Panna zła już ze dwora, wygnana w świat, daleki świat.
      W dworze zaś dźwięczy morał, morał ten niesie wiatr:
      Że kto człekiem złym, człekiem złym, jeden nóż mu wystarczy, a
      Uczciwemu potrzebne dwa, potrzebne dwa…

      Wiem, że 21 października zrobi Pan wszystko, by wyrwać uczciwemu oba
      noże. Ale jeśli to my wygramy, to… spotkajmy się w lesie, przy
      zbieraniu malinek do koszyczka.

      Bez poważania
      Ludwik Dorn
      Marszałek Sejmu
      Wiceprezes PiS


    • gralp obiektywizm wg CBA to jak wykłady z Koranu... 17.10.07, 19:26
      ...w wykonaniu paulinów. podobinie jest z obiektywizmem (na szczęście
      już prawie byłego) marszakła.
    • emiliaplater2007 Dorn: Lanie krokodylich łez przez Tuska nie ma .. 18.10.07, 07:35
      Obecne wybory przypominaja mi pierwsze wybory prezydenckie.Wowczas
      bylem przygnebiony faktem, iz niemal polowa narodu optowala za
      wczesniej nikomu nieznanym Tyminskim - ktory obiecywal druga Kanade.
      Dzisiaj rowniez obiecuja druga Irlandie, czy moze lepiej drugie
      Niemcy.
      Ci ktorzy w to wierza, lub popieraja zaklamancow sa
      niewolnikami.Tak niewolnikami gdyz nie rozumieja ze suwerennosc to
      urzadzanie kraju po swojemu, po polsku, zgodnie z wlasna tradycja,
      na bazie wlasnych doswiadczen. Suwerennosc to takze obrona przed
      zlodziejem i zloczynca -tak domowym jak i zewnetrznym.
      Pan Marszalek ma sluszna racje wskazujac na oczywiste manipulacje
      inspirowane przez kretaczy krajowej masci, na ktorych czapka gore.
      Pamietajmy ponadto ze i ci od rury baltyckiej nie zasypuja gruszek w
      popiele. Przestroga, jak nieprzyjemnie moze wygladac przyszlosc
      jezeli nie bedziemy walczyc o swoje jest dla mnie tekst umowy
      miedzy Wlochami a Gazpromem w sprawie budowy rurociagu
      czarnomorskiego,nie przypadkowo opublikowany dzien po ustanowieniu
      nowych regul podejmowania decyzji w Unii Europejskiej. Ten caly
      kontekst, a z drugiej strony agresja Tuska nakierowana jak by to
      przypadkowo na najwazniejsze instytucje panstwowe celem ich
      zdyskredytowania budzi powazne zastrzezenia czy ten osobnik robi to
      wylacznie celem zaspokojenia wlasnej rzadzy wladzy, czy to milosc do
      Polski dyktuje mu takie zachowanie,czy pragnienie podnoszenia
      kultury politycznej narodu nakazywalo bic brawo Komorowskiemu gdy
      lzyl w Sejmie uzywajac epitetow goebbelsowska propaganda.Owszem jest
      demokracja i kazdy moze kandydowac. Ale to jeszcze nie znaczy by
      przyszlosc narodu powierzac ludziom przypadkowym zwlaszcza gdy obok
      sa osoby ktorych droga zyciowa i postawa polityczna nie jest
      uwiklana.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka