bezportek
21.10.07, 22:07
Nie mozemy zostawac w tyle za powszechnym dazeniem jednostki do
wlasnego szczescia, widzimisia i samorealizacji. Jak wynika ze
sloganow lewicy, kazdy dobrze wie, jakim nieszczesciem dla kobiety
jest zachodzenie w ciaze, noszenie w macicy przebrzydlej zygoty,
rodzenie paskudnego noworodka. Ooops, sorry, wedle dogmatow lewactwa
noworodek w cudowny sposob przestaje byc wlasnoscia swojej
nosicielki. Bezosobowa zygota hokus-pokus staje sie pelnoprawnym
obywatelem ktoremu nikt i nic nie moze odebrac zycia, nawet gdyby
dorosl i wymordowal ze dwie klatki w bloku, a reszte zgwalcil.
Kiedy i jakim cudownym sposobem zygota staje sie czlowiekiem to
drobiazg do pominiecia milczeniem, wraz z innymi sprzecznosciami,
skladajacymi sie na zabobon socjalizmu utopijnego.
Wazne jest, aby tu i zaraz pozwolic matce (i ojcu - mamy
rownouprawnienie) na decyzje o zyciu lub wyskrobaniu potomka. I ja
jestem za! Jezeli choc jedno z rodzicow jest zdegenerowane do tego
stopnia, zeby chciec zabic wlasne dziecko, dla spoleczenstwa lepiej,
zeby sie mutant nie urodzil. Inaczej wyrosnie z tego jaki kwach, czy
jakubabsko, czysta strata dla normalnych ludzi i zagrozenie zdrowia
publicznego. Spoleczenstwo powinno z wlasnych podatkow fundowac
zabieg aborcji na zyczenie jednego lub obojga rodzicow, a jako
premie dolozyc ekstra usluge podwiazania jajowodow i wasektomii.
Wiecej juz wydatkow na lewackie menele nie bedzie, a sami
zainteresowani beda sie mogli realizowac do woli.