felicjan15 Stadion Narodowy nie musi być w Warszawie 29.10.07, 19:52 Proponuję aby tym stadionem był stadion w Chorzowie. Jest prawie gotowy wystarczy bowiem tylko zadaszyć trybyny. A na błoniach stworzyć teren rekreacyjny, hale sportowe, górkę narciarsko- saneczkarską, teren kongresowo-wystawienniczy, hotele. W Warszawie będzie stadion Legii na 25 tys. osób. Odpowiedz Link Zgłoś
mil1231 A ja proponuję abys nie bredził i nie 29.10.07, 20:00 wypowiadał sie na temat o ktorym nie masz pojęcia. Śląski to trup architektoniczny. A stolicą jest Warszawa! Odpowiedz Link Zgłoś
demokrata10 To bzdura! 29.10.07, 20:00 Przy obecnej technice biuro projektowe w składzie 10 projektantów i statyków jest wstanie zrobić projekt w ciągu jednego miesiąca. Biura projektowe zajmujące się projektowaniem tego typu mają gotowe biblioteki. Wystarczy je tylko dopasowąć i połączyć. Większą prace mają statycy ale i tu oni mają wiele gotowych programów do obliczeń. A adaptacja gotowego projektu do terenu trwa nie dłużej jak jeden dzień. Te wszystkie opowiastki to tylko jedna bzdura, albo nie kompetencja. Może być też że ktoś chce się zrobić bardzo ważnym i mówi że projektowanie trwa bardzo długo. Poradzam zmienić biuro projektanckie. Odpowiedz Link Zgłoś
gnacy Narodowy w miejscu Stadionu Dziesięciolecia?? 29.10.07, 20:18 Czemu NIE?? Czy jest jakaś prawna,czy formalna przyczyna aby nie budować nowego stadionu na miejscu starego? Stary stadion nie jest własnością Warszawy? Nie jestem ze stolicy,ale niech ktoś to wyjaśni. Odpowiedz Link Zgłoś
wikr01 Re: To bzdura! 29.10.07, 20:43 demokrata10 napisał: > Przy obecnej technice biuro projektowe w składzie 10 projektantów i > statyków jest wstanie zrobić projekt w ciągu jednego miesiąca. Biura > projektowe zajmujące się projektowaniem tego typu mają gotowe > biblioteki. Wystarczy je tylko dopasowąć i połączyć. Większą prace > mają statycy ale i tu oni mają wiele gotowych programów do obliczeń. > A adaptacja gotowego projektu do terenu trwa nie dłużej jak jeden > dzień. Te wszystkie opowiastki to tylko jedna bzdura, albo nie > kompetencja. Może być też że ktoś chce się zrobić bardzo ważnym i > mówi że projektowanie trwa bardzo długo. Poradzam zmienić biuro > projektanckie. Najlepiej żeby na ten temat wypowiedzieli się architekci, bo to może być tylko wyskok polityczny. Odpowiedz Link Zgłoś
jan3211 Re:Samo słowo "narodowy" jest dla PO alergenem 29.10.07, 20:23 Bufetowa zrobi niezły interes na tym stadionie. Platforma jest uczulona na okreslenia typu "narodowy" stadion. Oni napchają teraz forsę dla tych spekulantów którzy wczesniej o to zadbali i pracowali na sukces PO ? Odpowiedz Link Zgłoś
bodzanta_pan Re: Dokładnie!najbardziej przeszkadza im że"Narod 29.10.07, 20:41 Tylko się nie pofajdajcie w gacie, obrońcy "Narodowych" PiSuarów. Nawet nie rozumiecie słowa "Naród" jesli nie cuchnie wam dyktatura ciemniaków. Odpowiedz Link Zgłoś
mirgod POPIS 29.10.07, 20:39 CZas wziąść się do roboty panowie z PO na zmiany zbyt mało czasu.wyborca PO Odpowiedz Link Zgłoś
pakulec Re: POPIS 29.10.07, 21:19 nie po to głosowałem na Po aby teraz się łączyło z Pisem w jakąkolwiek koalicję Odpowiedz Link Zgłoś
rmichal2 Istnieje jeszcze inne rozwiązanie 29.10.07, 20:56 które opisałem poniżej mojepisanieopolityce.salon24.pl/43511,index.html Odpowiedz Link Zgłoś
macgoto Stadion narodowy 29.10.07, 20:59 Jestem osoba ktora nie jest skora lubic Warszawe choc moje korzenie gdzies stamtad wywodza sie. Jako mieszkaniec Wroclawia zawsze spogladalem z duzym dystansem do mojej stolicy ale moja awersja nie przeklada sie do tego gdzie powinnien byc zlokalizowany tenze stadion. Jesli ktokoliwiek umie kalkulowac sprzedajac tereny stadionu dziesiciolecia i Legii za duze pieniadze to mozna -zbudowac nowy stadion wielofunkcjonalny -wybudowac polaczenia kolejowe i kolejna linie metra -wybudowac drogi ekspresowe Niejestem tez fanem Legii ale uwazam ze jesli ten stadion ma zarabiac to powinna Legia tam grac razem z Polonia. W koncu odrzucmy glupie polskie steorotypy. W Rzymie tez maja wspolny stadion odwieczni rywale. Ogladalem wiele stadionow w Europie i widzialem jak one sa skomunikowane z centrum miast. Za wzor mozna przyjac stadion w Paryzu w St.Denis. Powinno sie wzorowac na tym stadionie lub w Amsterdamie. Odnosnie Polonii to powinnien tam byc osrodek treningowy i stadion na 15tys. wiecej nie trzeba. W koncu ruszcie sie do roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
pakulec budowa na bagnie nie ma sensu 29.10.07, 21:15 pani Jakubiak nie zrobiła nic poza bezmyślnym wytyczeniem stadionu a teraz marudzi aby w przypadku niepoodzenia zwalić winę na Po, natomiast prawda jest taka że prace polegające na wzmocnieniu podłoża podrażają koszty budowy czasami nawet do 50% Odpowiedz Link Zgłoś
mil1231 Trzeba było "zmyslnie" przyznać sie do swych 29.10.07, 21:26 niecnych planów przed wyborami PO-wskie dupki...na taczkach byscie z Wawy wyjechali...zresztą jak cokolwiek sie z tym projektem stanie- wyjedziecie! Odpowiedz Link Zgłoś
pakulec moher ty to mnie zaskakujesz 29.10.07, 21:30 widze że taczki stosujesz to wożenia ludzi ;-) to że nie masz pojęcia o geodezji i geologi to już wiem, ale żeby wozić kogoś taczkami? - gdzie ty się ochowałeś kmiotku skoro w twojej dziurze ludzie się tak przemieszczaja Odpowiedz Link Zgłoś
pakulec misiu ty jestes kretynem 29.10.07, 21:44 Obrazić mnie nie jesteś w stanie ;-) musiłes być trasznie cieńki w szkole - pewno jak typowy elektorat Pisu skończyłes z trudem zawodówkę. Więc ciesz się że raczę z tobą rozmawiać - normalnie na takich dupków nie zwracam uwagi ale w internecie lubie się pośmiać z jakiegoś kretyna - teraz padło na ciebie - to napisz coś jeszcze o sobie np czy w nocy się moczysz? Odpowiedz Link Zgłoś
mil1231 Nie, jebie twoja siostrę, tę obciagarę z A2 29.10.07, 21:49 co ciagnie laski za 2 zł na centralnym razem z twoja matką Odpowiedz Link Zgłoś
pakulec oo ale mi dokopałeś ;-) 29.10.07, 22:14 widze wspinasz się na wyżyny swojego marnego intelektu - no cóż rozumiem inaczej nie potrafisz. I trudno się dziwić że Pis przegrał mając taki elektorat ;-) Ponieważ strasznie się podnieciłeś i peweno teraz obgryzasz podkładkę pod myszkę ciesząc sie że mi tak strasznie dowaliłeś nie będę dzisiaj więcej cie deptał bo jeszcze sobie krzywde jakąś zrobisz albo zmolestujesz jakiegoś dzieciaka. Zostawiam cię możesz mi poobgryzać łydki ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
toporowa ręce opadają... 29.10.07, 21:42 Jeśli Warszawa posiada plan a w nim zapis, że tereny wokół stadionu X-lecia maja przeznaczenie sportowo-rekreacyjne, to rozsądek nakazuje, aby bronić te tereny przed zmianą formy użytkowania i np. oddaniem ich pod apartamentowce. Proceder zabudowywania terenów sportowo-rekreacyjnych kwitnie w całeej Polsce, bowiem spoleczności lokalne są zbyt słabe by przeciwstawić się potężnej presji developerów. Jeśli prace przygotowawcze związane z budową stadionu narodowego obok stadionu X-lecia zostały na tyle zaawansowane, że niebawem ma być ogłoszony konkurs na projekt - to zmiana lokalizacji oznacza strate kolejnych miesięcy na przygotowanie nowych warunków dla nowej lokalizacji. Każdy, kto ma pojęcie o skali tej inwestycji przyzna, że zbudowanie do roku 2012 stadionu narodowego przy stadionie X-lecia jest zadaniem o mocno wyśrubowanym terminie. Zaczynanie wszystkiego od początku oznacza, że stadion narodowy nie powstanie. Stadion Legii nie nadaje się na mecz otwarcia ponieważ jest tam za mało miejsca by osiągnąć wymaganą przez UEFA pojemność od 45tys do 55tys. widzów. Wydaje się, że wladze Warszawy powinny postawić sprawę uczciwie i przyznać, że budowa stadionu narodowego przekracza ich mozliwości i wówczas mecz otwarcia mógłby zostać rozegrany w Chorzowie, co jest też z innych względów racjonalne. Wielkie imprezy sportowe są silnym bodźcem rozwojowym o czym mogliśmy sie przekonać w Zakopanem, szczególnie w związku z FIS-em. Nawiasem mowiąc, pracowałam wówczas przy projektowaniu niektórych "fisowskich" obiektów i pamiętam zarówno wyścig z czasem jak i mobilizację wszystkich mieszkańców Podtatrza. Szansą na sukces organizacyjny EURO 2012 jest mobilizacja wszystkich Polaków i racjonalne myślenie, a szczególnie, odrzucenie partyjnych szowinizmów, których jedynym realnym skutkiem jest ogarniajace wszystkich zniechęcenie. Odpowiedz Link Zgłoś
mil1231 Na szczęście UEFA chroni nas przed chciwością i 29.10.07, 22:13 głupota polityków PO- mecz otwarcia ma sie odbyc w Warszawie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
stacho_j Płonne Twoje nadzieje !!!! 29.10.07, 22:16 Mecz otwarcia na Ślaskim.Ślązacy dziękują Bufetowej !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mil1231 Przeczytaj lumpie: 29.10.07, 22:31 sport.onet.pl/0,1260069,1632357,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
pakulec tak na marginesie 29.10.07, 22:45 ty uprawiasz sex tylko z takimi które oddają się za 2 zł- czyli równowartośc jabola? nie stać cię na więcej czy poprostu tylko takie chcą z toba iść? Odpowiedz Link Zgłoś
pakulec hehehe czyżbys się wstydził? 29.10.07, 22:51 wiesz różne są zboczenia - jedni głosują na pis inni poluja na laski po 2 zl - a jedni i to i to Odpowiedz Link Zgłoś
azeta7 po "kiego..." ten stadion! 29.10.07, 22:17 Warszawa ma mieć super stadion LEGII !!! Reszta w Polskę bo mecze i tak oglądamy w tv. PS A co tam ze stadionem SKRY p.minister? Odpowiedz Link Zgłoś
mil1231 Stadion Legii to przestarzały trup 29.10.07, 22:33 kogo teraz obchodzi stadion Skry??to teren należący do miasta więc niech ono sie o to troszczy Odpowiedz Link Zgłoś
gilford stadion narodowy 29.10.07, 22:33 Dzieki bogu w PO sa ludzie madrzejsi niz ta rozkudlana idiotka. Jak byla w Chicago to ogladala z daleka stadiony. Latala tylko po przyjeciach. Tutaj sa dwa piekne i unowoczesnione niedawno stadiony, ale jest tez infrastruktura transportowa, wiec miasto rzadko bywa zatkane przez kibicow imprez sportowych. Juz widze mieszkancow Saskiej Kepy jak sie ciesza wielce, ze kibole lataja im po Francuskiej, Walecznych czy Londynskiej. Wystarczylo nam, jak ta cholota przemieszczala sie z Lazienkowskiej na Grochow czy Prage. Dziekujemy za takie pomysly, pani pozal sie boze minister. Odpowiedz Link Zgłoś
mil1231 Na takie stadiony nie chodzą kibole!!byłeś kiedyś 29.10.07, 22:34 na meczu repry?? Odpowiedz Link Zgłoś
pakulec gdzie ty chodzisz tam tylko są kibole 29.10.07, 22:49 a po meczu idziesz na panny po 2 zł? Odpowiedz Link Zgłoś
pakulec ale ty jesteś zbok ;-) 29.10.07, 23:00 płacisz 2 zł za sex i marzysz o molestowaniu małych dziewczynek podniecają cie dzieci? jak tak widzisz dziewczynki to się pewno onanizujesz? a w internecie przeglądasz dziecięcą pornografię? oj zboku marnie kończysz kiedyś a w pace chłopaki potraktują cię odpowiednio i nie pomoże ci że głosujesz na Pis Odpowiedz Link Zgłoś
stasiabo Z forum Onetu-bardzo mądrze!!!! Ku przemyśleniom!! 29.10.07, 22:46 Nie gniewajcie się na mnie Warszawiacy, ale po co Wam stadion? Co do tego, czy impreza się zwróci są różne opinie, znalazłem artykuł oceniający EURO 2004, z trzech wypowiedzi jedynie dziennikarz sportowy widzi same korzyści. Proszę bardzo oto cały artykuł. "Jakie korzyści, a jakie minusy przyniosła Portugalii organizacja Euro 2004 - oceniają Rodrigo Carvalho i Humberto Ayres Pereira z uniwersytetu w Porto oraz Bruno Monteiro, dziennikarz sportowej gazety "O Jogo". Euro to prestiż, ale i ogromne koszty Kiedy wygraliśmy rywalizację o organizowanie Euro 2004, cieszyliśmy się jak wy teraz - mówi Rodrigo Carvalho, wykładający matematykę na uniwersytecie w Porto. W 1999 roku, kiedy usłyszeliśmy, że za pięć lat będziemy organizować Euro, Portugalię ogarnęła euforia. Po pierwsze wygraliśmy, po drugie przegoniliśmy Hiszpanię, co cieszyło tym bardziej, że mieliśmy propozycję, żeby organizować mistrzostwa wspólnie, ale Hiszpanie się nie zgodzili. Wtedy obudziła się w nas narodowa duma. Teraz myślę, że może powinniśmy to byli robić wspólnie - przynajmniej koszty by się rozłożyły. Niewątpliwie decyzja o organizacji Euro była bardzo ważna dla państwa. Przede wszystkim chodziło o prestiż. W końcu to ogromna promocja Portugalii. Takie wydarzenia przyciągają masę ludzi. Pamiętam, że ulice były pełne turystów z całego świata. Ruszyły inwestycje. W Porto rozbudowaliśmy lotnisko, wprowadziliśmy wiele nowych połączeń, wyremontowaliśmy drogi, wybudowaliśmy metro i hotele, odrestaurowaliśmy budynki. Rozbudowała się cała baza turystyczna. Z drugiej strony chyba trochę przeliczyliśmy się z kosztami. Ciężko powiedzieć, czy to zmarnowane pieniądze, pewnie zależy, jak się na to spojrzy, ale miliony euro, które poszły na budowę stadionów, można było przeznaczyć na bardziej priorytetowe sprawy. Teraz mamy stadiony na 40 tysięcy osób, które właściwie stoją puste. Polska na szczęście współorganizuje mistrzostwa z Ukrainą, więc przynajmniej nie zostaniecie z bezużytecznymi stadionami. A u nas na zwykłe mecze chodzą głównie chuligani. Jak patrzę, że rozwalają sprzęt za takie pieniądze, słabo mi się robi. Wydaliśmy miliony w ciągu miesiąca mistrzostw. A ludzie przyjechali i wyjechali. Chyba mieliśmy trochę zbyt optymistyczne oczekiwania co do pieniędzy, które mieli zostawić u nas przyjezdni. Przeprowadzono specjalne sondaże, które prognozowały wielkie zyski, a po samych mistrzostwach okazały się nieco przesadzone. Na pewno wielu ludzi zarobiło w tym czasie wielkie pieniądze. Stworzyła się u nas mafia budowlana. Pieniądze na inwestycje płynęły właściwie w sposób niekontrolowany. Uważam, że sposób organizacji Euro w Portugalii nie był mądrze zaplanowany. Chociaż na pewno najlepsze, co zostało po mistrzostwach, to transport i rozbudowana infrastruktura. Pokazaliśmy, że potrafimy być solidarni Organizowanie Euro 2004 przyniosło Portugalii wiele korzyści, ale nie obyło się też bez strat - przyznaje Humberto Ayres Pereira, student informatyki i elektroniki, wykładowca fizyki na uniwersytecie w Porto. Największą zaletą był pozytywny obraz, jaki zyskała Portugalia. Zarówno na zewnątrz, bo wiele osób do nas przyjechało, poznało nasz kraj, może postanowiło kiedyś wrócić. Jak i wewnątrz, bo Portugalczycy pokazali, że potrafią współpracować, zjednoczyć się i zrobić coś wspólnie. Wszędzie panował entuzjastyczny nastrój. Ludzie naprawdę zachowywali się wspaniale - nie było żadnych rozrób, na ulicach było bezpiecznie, co wcale nie jest takie oczywiste na co dzień. Na ulicach wystawione były telebimy, gdzie wszyscy oglądaliśmy mecze. Pamiętam, że tak samo jak teraz Polacy, wszyscy potwornie baliśmy się, że nie zdążymy z przygotowaniami, a w rezultacie okazało się, że nie było żadnych opóźnień. Dodatkowo zostały nam korzyści długoterminowe - wyremontowane drogi i budynki, zbudowane metro. Masa pieniędzy została zainwestowana w to wydarzenie. Środki płynęły zarówno z kasy unijnej, jak i zasobów rządowych. I niestety, wydaliśmy tak wiele, że nasz rząd wciąż nie jest w stanie pokryć tych wydatków. A budowa stadionów to nie powinien być priorytet państwa, bo gdyby te pieniądze mogła wziąć każda biedna osoba, to nasze społeczeństwo nie miałoby żadnych problemów finansowych. Sukces zależy od organizacji Euro 2004 w Portugalii było wielkim sukcesem - mówi Bruno Monteiro, dziennikarz sportowej gazety "O Jogo". - Zagraniczni respondenci chwalili naszą organizację. Jeśli Polska i Ukraina mogą zrobić coś takiego, wróżę powodzenie. Przede wszystkim przyjechało do nas dużo ludzi, którzy podążali za swoimi drużynami piłkarskimi. Miasta stały się wielokulturowe. Turyści kupowali pamiątki, zostawiali u nas pieniądze. Przed mistrzostwami nasze stadiony nie były zbyt imponujące. Stare, zimne, bez dachu, więc jak padał deszcze, kibice nie mieli się gdzie schronić. Teraz są wygodne, obszerne. Faktycznie, te stadiony, które powstały w mniejszych miejscowościach, szczególnie takich, które nie mają swoich klubów piłkarskich, świecą pustkami. Jednak w większych miastach, np. Porto, organizowane są mecze czy inne imprezy. Myślę, że sukces Portugalii przełożył się też w jakiś sposób na kondycję naszych piłkarzy. Nasze drużyny są teraz bardziej pewne siebie, osiągają większe sukcesy. Zyskaliśmy też pod względem inwestycyjnym - do stadionów musiał być dostęp, więc wyremontowaliśmy drogi, wzrosła liczba połączeń samolotowych, wybudowaliśmy metro. To procentuje na przyszłość - dzięki remontom i renowacjom budynków nasze miasta są piękniejsze, dzięki nowym drogom, poruszamy się szybciej, jest bezpieczniej. Przyjeżdża do nas więcej turystów. Mistrzostwa były niebagatelną promocją. Oczywiście są też pewne wady. Nasz rząd zainwestował bardzo dużo pieniędzy w to przedsięwzięcie. Mieliśmy też pewne problemy z kibicami - szczególnie angielskimi, którzy znani są z tego, że bywają agresywni. Na szczęście były to tylko niewielkie incydenty. Z pewnością jedną z najważniejszych rzeczy jest bezpieczeństwo. To bardzo ważne, żeby kibice mogli czuć się u nas bezpiecznie. Wtedy znowu wrócą. Mimo bardzo dużych wydatków te pieniądze się naszym miasto przydały. Dlatego teraz, kiedy myślimy o Euro 2004 z perspektywy, stwierdzamy, że to był wielki sukces Portugalii." Dlatego świetlane perspektywy jakie roztacza pani Jakubiak, możesz włożyć między bajki. Delirium_Tremens , 29.10.2007 22:02 Odpowiedz Link Zgłoś
pakulec cieszy mnie twoja głupota 29.10.07, 22:55 nie wiesz kmiotku że stadion sląski nie będzie organizował Euro2012? czy ty wogole wiesz co to jest Euro2012? Odpowiedz Link Zgłoś
pakulec błąd kmiotku 29.10.07, 23:03 nie mozna się nabawić czyjegos kompleksu, kompleks to nie jest choroba to jest cos takiego co czujesz jak rozmawiasz z kimś kto cię przerasta intelektualnie - np. ja ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
pakulec podsłuchiwałeś Po kmiotku? 29.10.07, 23:03 skąd masz takie dokładne informacje? Odpowiedz Link Zgłoś
chowanczak Historia prawowitych właścicieli gruntu 26.01.08, 22:10 Nieznana historia prawowitych właścicieli gruntu Stadionu Dziesięciolecia - rodziny Chowańczaków. Grunt, o którym mowa był kupiony przez mojego pradziadka Arpada Chowańczaka. Arpad urodził się w Tatrach. Podobno jego przodkowie przechowywali sławnego Janosika, (niektórzy historycy piszą, że nie tylko go ukrywali ale też byli częścią jego grupy). Jako bardzo młody chłopiec zaczął pracę w rzemiośle futrzarskim a jego jedynym kapitałem była własna praca. Wynajął pokój od rodziny Potockich na Krakowskim Przedmieściu 17. Z czasem jego firma przekształciła się w największą firmę futrzarską w Polsce. Niektóre osoby twierdziły nawet, że była największą w Europie. Do klientów firmy należeli: Pola Negri, Lola Halama, Eugeniusz Bodo, Mary Mrozińska, Prezydent Ignacy Mościcki, Ambasador Polski w Stanach Zjednoczonych Józef Potocki , Ambasador Wielkiej Brytanii w Warszawie, sir Howard Kennan, postacie z rządu i inne osobistości. Firma eksportowała do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Anglii i do Chin. Firma stale rosła, zakupiła od Potockich skrzydlo pałacu, otworzyła swój bank, budowała kamienice, miała swoją flotę wozów i robiła to co dziś można nazwać “delivery” futer. Jednocześnie promowała i wspierała polską kulturę i polskich artystów. Ale co najważniejsze, zawsze bardzo troszczyła się o dobrobyt swoich pracowników. Gdy przyjechałem do Polski, poznałem wiele osób, których przodkowie pracowali w firmie mojego pradziadka, między innymi Pan Inżynier Janusz Okoń (bohater Powstania Warszawskiego). Spotkanie z nim było bardzo wzruszające. Podczas Powstania był małym chłopcem i walczył (jako łącznik) pod rozkazami Pułkownika Tyszkiewicza, pseudonim “Góral”, który bronił willi mojego pradziadka na Mokotowie, obecnie przy ul. Morskie Oko. Właśnie jego ojciec pracował w firmie mojego dziadka. Wzruszające były jego opowiadania i opinie przekazane na temat firmy Chowańczaka. Ojciec pana inżyniera czuł się dumny z faktu, że tam pracował. Arpad Chowańczak zmarł w 1949 r. Jego rzeźba znajduje się w sali wielkich Polaków w Muzeum Alfonsa Karnego. Syn Arpada, Jan Daniel - mój dziadek, już jako młodzieniec brał czyny udział w ruchach wyzwoleńczych Narodu Polskiego i za działalność w organizacjach niepodległościowych został aresztowany i uwięziony w 1916 r. Zanim wybuchła II wojna światowa The Overseas Bank of London starał się przekonać mego dziadka, by ewakuował kapitał z Polski i wyjechał z rodziną. Jego odpowiedź była kategoryczna: “nie wyciągnę grosza z Polski i tym bardziej wtedy kiedy ojczyzna ich najbardziej potrzebuje”. Po wybuchu wojny Jan Daniel organizował obronę Warszawy u boku Prezydenta Stefana Starzyńskiego. Już po kapitulacji Warszawy przy pewnej okazji oficer Wermachtu sugerował mu: “Twój syn bardzo dobrze by wyglądał w niemieckim mundurze”. Jak zawsze jego odpowiedź była stanowcza: “Mój syn będzie używał tylko mundur Wojska Polskiego”. Podczas okupacji zorganizował komplety, ukrywał ludzi ściganych przez Gestapo, między innymi dużo rodzin pochodzenia żydowskiego. Wykupywał zakładników i przed Powstaniem Warszawskim skupywał wielkie ilości broni od skorumpowanych żołnierzy niemieckich wracających z Frontu Wschodniego. Podczas Powstania Warszawskiego Jan Daniel został wzięty do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie, ponieważ nie chciał współpracować z Niemcami był torturowany, szczuty psami, zmarł na skutek gangreny w 1949 roku. W uznaniu jego działań Stowarzyszenie Żydowsko Polskie w Argentynie w osobie Pana Dr. Marcosa Resnizky’ego wszczęło postępowanie w instytucie Yad Vashem w Izraelu aby zostało zasadzone drzewo jego imienia w Alei Sprawiedliwych. Dzieci Jana Daniela: Anna i Stanislaw Chowańczakowie (www.polish-heroes.org/paginas/heroes-pol.html) również walczyli w szeregach A. K. Anna z pseudonimem „Anka” służyła jako sanitariuszka i goniec. Została wzięta jako zakładniczka przez Niemców w Hotelu Bristol, następnie uciekła z obozu w Pruszkowie. W swoich wspomnieniach Generał Tadeusz Komorowski, wymienia ją jako osobę, która zawiadomiła go, że jego żona żyje. Stanisław przystąpił do konspiracji w roku 1940 mając 15 lat. Otrzymał pseudonim „Szczeniak”, ale kiedy podrósł uzyskał pseudonim „Jan” na cześć ojca. Podczas okupacji skończył liceum ogólnokształcące po kryjomu w liceum im. Mikołaja Reja. W A. K. studiował też jako uczeń Szkoły Podchorążych. Jego pierwszą misją było odzyskanie i transport uzbrojenia ukrytego przez Wojsko Polskie w 1939 roku. W pewnym momencie, gdy przenosił karabin Mauser ukryty w paczce, pakunek rozpadł się i broń wypadła na ulicę, było to na Krakowskim Przedmieściu i tylko cudem nie zostało zauważone przez Niemców. W roku 1943 dostarczał pomoc dla Żydów w getcie. Później powierzono mu niebezpieczną misję szpiegowania ruchów Gestapo. W roku 1944 walczył w Powstaniu Warszawskim, w pierwszym ataku na fortecę żandarmerii niemieckiej. Jeden z wybuchów był tak silny, że przez długi czas nie mógł podnieść głowy z ziemi, pomimo tego nie bał się rzucać na czołgi niemieckie butelek z benzyną, Jego mocna budowa i siła fizyczna pozwalały mu przenosić rannych podczas niemieckiego ostrzału. Pod koniec Powstania sam został ranny. W ostatnich dniach Powstania sekcja mojego ojca miała nieprawdopodobne straty. Mój ojciec został jej dowódcą. Po ewakuacji Mokotowa wszedł ze swoimi ludźmi do kanałów. Mało o tym opowiadał, jednak słyszałem, że gdy wyszedł miał być rozstrzelany przez Gestapo. Jakimś cudem oficer z Wermachtu, nie godzący się z metodami Gestapo, przeciwstawił się egzekucji. Przeszło 60 lat od tego wydarzenia, dwa lata temu dostałem od Pułkownika Eugeniusza Ajewskiego (bohater Powstania Warszawskiego, który znał całą moją rodzinę) dokładną relację przejścia kanałami i morderstwa 120 Polaków na ul. Dworkowej, już po kapitulacji. Ojciec trafił do Pruszkowa. Potem został zabrany do obozu jeńcow w Sandbostel. Tam bardzo schudł (najgrubszą częścią jego nogi było kolano). Głód wpłynął negatywnie na jego zdrowie i wzrok. Jakiś czas potem otrzymał paczki z Czerwonego Krzyża i to trochę pomogło w odzyskaniu sił. Przy pewnej okazji kiedy jeden ze strażników zobaczył, że on i jego towarzysze wykonywali prace powiedział im: “Wy Polacy jesteście leniwi nie nadajecie się do pracy”, po czym pokazał im jak pracę tę wykonałby on sam. Wtedy Stanisław odparł, że podziwia jak on ją wykonuje i że oni się jeszcze nie nauczyli pracować w ten sposob. Wartownik bardzo się ucieszył pochwałą i sam skończył czyszczenie całego baraku. Po pewnym czasie grupa starszych więźniów postanowiła uciec i Stanislaw z nimi. W czasie zmiany straży rozbroili opiekunów i uciekli. Stanisław opowiadał, że kiedy alianci bombardowali, na niebie było tyle samolotów, że zasłaniały słońce. W miastach, nad którymi przelatywały bombowce zostawały tylko kupy gruzów. W roku 1994 podczas obchodów 50 -lecia Powstania Warszawskiego Stanisław spotkał się z osobą, która właśnie zaplanowała tę ucieczkę i wtedy zapytał się go “Ja jestem bardzo wdzięczny ześ mnie włączył do tej grupy uciekinierów, ale mógłbyś mi powiedzieć dlaczego mnie właśnie wybrałeś?” Ten człowiek popatrzył się na niego i z uśmiechem odpowiedział “Byliśmy dosyć blisko od wojska alianckiego i ty byłeś jedynym mówiącym poprawnie po angielsku i francusku”. Po wojnie Stanisław studiował ekonomię w Belgii skąd przyjechał do Argentyny. Dopóki nie opanował języka był zmuszony do pracy jako robotnik budowlany aby zarobić na życie. W Argentynie założył rodzinę i własną firmę. Nie mógł wrócić do Polski aż do roku 1987 gdyż było zagrożone jego życie. Andrzej C Odpowiedz Link Zgłoś