Dodaj do ulubionych

Milczenie trzody

06.11.07, 14:10
W 16 wieku jezuici kontrolowali cala polska polityke zagraniczna,
podjudzali krolow i magnatow do przeroznych dziwnych aliansow i
eskapad wojennych, z ktorych wojna z Moskwa (1609-1610) pod
patronatem papieza Pawla V ogloszona byla krucjata.

Rozumiem, ze Gazeta Wyborcza nie moze zlego slowa napisac o
jezuitach skoro jednego z ich purpuratow uczynila niedawno
Czlowiekiem Roku…

Ale to, ze zamilklo o tej sprawie cale srodowisko historykow i
wszyscy publicysci swiadczy o tym, ze Polska jest bardzo dziwnym
krajem, ktory nadal nie moze poradzic sobie ze swoja zasciankowoscia.

Trzoda milczy, bo barany zajete chwilowo walka o dostep do koryta…

Ponizej, dla zartu, zamieszczam ciekawy artykul na ten temat.

-----------------

Rosyjskie święto polska codzienność

W Rosji 4 listopada po raz pierwszy obchodzono święto państwowe,
nazwane Dniem Jedności Narodowej.
W polskich mediach pisano o przygotowaniach do obchodów
jako "antypolskiej operacji medialnej", w którą zaangażowała się
rosyjska Cerkiew prawosławna. Gdzie indziej przedstawiano nowe
święto jako "wyraz antypolskiej fobii".
4 listopada i nazajutrz antyrosyjskość w polskich mediach
sięgnęła zenitu. W "Rzeczpospolitej", w tekście "Święto dla
polonofobów", Sławomir Popowski drwił: Święto obchodzono, bo tak
sobie życzył Kreml. Machina propagandowa sterowana z Kremla została
puszczona w ruch na najwyższych obrotach... A wszystko dodatkowo
podlano ideologicznym sosem, z matuszką Rosją podnoszącą się z
kolan. Obudzono demony - straszył Popowski - nad którymi Kremlowi
trudno będzie zapanować.
Paweł Reszka, korespondent z Moskwy, z lubością podparł się
ankietą "Izwiestii", odpowiadającą na pytanie, po co Rosjanom to
święto. Dla ośmiu procent, aby dobrze zjeść, dla 20 - dobrze wypić,
a 72 proc. dłużej pośpi (tak nawiasem mówiąc, co odpowiedzieliby
Polacy na pytanie, co robili 11 listopada?).
W "Rzeczpospolitej" wystąpił "reprezentatywny" Rosjanin Jewgienij
Kisielow, "niezależny" komentator. - To nowe święto wywołuje we mnie
uczucie wstydu - wyznał. A potem objaśnił mechanizm świętowania w
Rosji: "Mechanizm był prosty: Rosjanie lubią i szanują tylko te
święta, kiedy dostają wolne, mogą odpoczywać, pojechać za miasto, a
choćby i wypić. Do tego wymyślono Dzień Jedności Narodowej".
Takie i podobne myśli i mądrości lały się strumieniem poprzez
polskie media.
Szkoda. Bo przecież z datą 4 listopada 1612 roku wiążą się
określone zdarzenia, w których Polacy byli stroną bardzo aktywną.
Nie wystarczy napisać o rocznicy "przegnania polskich najeźdźców z
Kremla".
Jak tam się znaleźli, za czyją sprawą?
W 1598 roku, kiedy wraz ze śmiercią cara Fiodora wygasła rządząca
Rosją od 270 lat dynastia Rurykowiczów, zaczęła się w Rosji smuta.
Z zamętu u sąsiada postanowił skorzystać Watykan, posługując się
polskimi politykami i wojskiem polsko-litewskim. Przypomnijmy, od
1596 roku na Litwie triumfowała unia brzeska. Jezuici kontrolowali
politykę zagraniczną polskich królów. Już dziesięć lat wcześniej
Antoni Possevin obiecywał, w imieniu papieża Sysktusa V, polskiemu
królowi Stefanowi Batoremu na wojnę z Moskwą pieniężną pomoc.
Potem wynaleziono Dymitra Samozwańca (przysięgał on papieżowi
Klemensowi XIII trwać w katolicyzmie i zaprowadzić katolicyzm w
ruskim narodzie). Wkrótce ożeniono go z Maryną Mniszech. I Dymitr
Samozwaniec, bez boju, przywitany przez Święty Synod Rosyjskiej
Cerkwi, wjechał triumfalnie do Moskwy.
Biskup Teodozjusz z Astrachania oprotestował wjazd Samozwańca,
więc szybko zamknięto hierachę w monasterze, a jego dom zburzono.
Z polecenia Dymitra zdjęto z tronu patriarchę Hioba i postawiono
arcybiskupa Riazania, Greka Ignacego. Wkrótce nuncjusz papieski w
Polsce powiadomił Watykan, że patriarcha Ignacy jest gotów na
unię... Działy się "cuda i dziwy". Ale wkrótce wyszło szydło z
worka. Podczas ślubu Dymitr Samozwaniec i Maryna nie podeszli do
czaszy i nie przyjęli priczastija. Na tym kłamstwie - pisze A. W.
Kartaszew w "Oczerki po istorii Russkoj Cerkwi" - Samozwaniec i
Polacy skręcili sobie kark.
Potem było powstanie bojarów i kniazia Wasyla Szujskiego,
zabójstwo Samozwańca. Zdjęto patriarchę Ignacego i wybrano Hermogena
z Kazania, który wcześniej ucierpiał od Samozwańca.
Ale smuta trwała.
W obozie polskim pojawił się nowy Dymitr Samozwaniec, zwany
później jako "Wor tuszynskij" - złodziej z Tuszyna.
"Tuszyńcy" rozprawili się srogo z prawosławnym duchowieństwem.
Pskowski biskup Giennadij zmarł od trosk, biskup Suzdala zmarł na
wygnaniu, biskup z Kołomy Józef został zamęczony, podobnie
postąpiono z arcybiskupem Tweru Teoktystem.
Troice-Siergiejewska Ławra była oblegona przez szesnaście
miesięcy. Z 2400 obrońców ławry zostało przy życiu mniej niż dwustu.
Potem pojawili się starosta Kuźma Minin Suchoruki i książę Dymitr
Michajłowicz Pożarski. Z Kazania przybyła do wojska rosyjskiego
Kazańska Ikona Bogarodzicy.
A 4 listopada 1612 roku oswobodzono Moskwę od najeźdźców. Potem
Sobór Ziemski wybrał na cara 16-letniego Michała Romanowa...
Dzień Jedności Narodowej świętowano w Rosji skromnie. Prezydent
Putin złożył kwiaty pod moskiewskim pomnikiem Kuźmy Minina i
Dmitrija Pożarskiego, a patriarcha Aleksy II odprawił molebien w
Niżnim Nowgorodzie. W krótkich przemówieniach wzywano do jedności
narodowej. O Polakach nie wspomniano.
Tydzień później Polska obchodziła święto Odzyskania
Niepodległości. Z tej okazji zorganizowano pod patronatem prezydenta
elekta Lecha Kaczyńskiego koncert w Filharmonii. Zaproszono korpus
dyplomatyczny. W programie znalazły się fragmenty pamiętników
Ignacego Jana Paderewskiego. Aktor odczytał fragment zawierający
wspomnienia z Petersburga, o wrodzonej, rosyjskiej właściwości nie
picia, ale chlania wódki...

Michał Bołtryk
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka