Dodaj do ulubionych

Małe ręce pełne roboty

21.11.07, 10:26
A ja mam wlasnie taki śliczny dywan z Azji u siebie w salonie i
powiem Państwu że na pewno ręce dorosłego człowieka nie utkałyby tak
delikatnego i przepięknego wzoru. Po prostu trzeba pogodzić się z
tym że gdzieś ktoś musi ciężko pracować by w innym zakątku świata
ktoś inny mógł cieszyć się luksusem, elegancją i wyrafinowaną
estetyką. Dzięki tym dzieciom mój salon zachwyca tak bardzo moich
gości.
Pozdrawiam
Anna
Obserwuj wątek
    • aotearoa Re: Małe ręce pełne roboty 21.11.07, 11:24
      Twoj zachwyt Anno jest mocno nie na miejscu.
      Jestem ciekawa czy bys zachwycala sie swoim dywanem, gdyby to ktores
      z twoich dzieci tkalo go w pocie czola, w polmroku, 12 godzin na
      dobe. Ciekawe czy Twoi znajomi dalej zachwycaliby sie "wyrafinowana
      estetyka" Twojego salonu gdyby wiedzieli kto ten dywan naprwade
      utkal.
      Zamiast potepiac Indie powinnismy sami zastanowic sie nad naszym
      konsumpcjonizmem i zastanowic sie kto tak naprawde wyprodukowal
      tanio haftowana koszulke Made in China czy Made in India. Jak dlugo
      bedziemy kupowac takie produkty, tak dlugo dostawcy beda ciac koszty
      i zatrudniac dzieci.
      I wbrew pozorom dorosli mezczyzni w Kaszmirze tez potrafia tkac na
      krosnach prawdziwe cuda! Dzieci do tej pracy sa kompletnie zbedne...
      • pokrecony_oliver Re: Małe ręce pełne roboty 22.11.07, 11:15
        To prowokacja.
      • pan_szczepan Re: Małe ręce pełne roboty 24.11.07, 08:21
        Nastepna matka teresa z geba pelna frazesow. A obiad mozesz zjesc ty
        i twoje dzieci? Przeciez bachory w Etiopii gloduja! No chyba, ze
        uwazasz swoje dzieci za lepsze niz etiopskie, rasistko.
        • robert.zimnicki Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 12:46
          Wlasnie uzyles czegos, co nazywa sie wyjsciem przed bramkarza, albo uprzedzeniem
          ataku. To znaczy jestes rasista, skoro dla Twojej wygody ktos musi pracowac jak
          niewolnik, ale oczywiscie nie stac Cie na przyznanie sie do tego, wiec
          podswiadomie jak malpa oskarzasz otoczenie o rasizm. Zycze Ci, zebys doswiadczyl
          tego, co te dzieci. A frazesy w postaci: "Oni musza jesc, wiec musza harowac"
          wsadz sobie w rzyc. Od tego jest pomoc spoleczna i organizacje harytatywne, ale
          tacy jak Ty tego nie rozumieja, bo w ich klebkach neuronow tkwi prezna chec,
          zeby ktos im nadskakiwal. Tak wiec tolerujesz kolego niewolnictwo i motywujesz
          je tym, ze ktos musi pracowac, zeby zyc. Nie, Tobie sie tak wydaje, bo nigdy nie
          przezyles poniewierki, coz, miales farta i urodziles sie w "cywilizowanym
          kraju". Gdybys przyszedl na swiat w Indiach, Chinach, Afryce, mowilbys co
          innego, chyba, ze Twoja sprawka jest handel ludzmi....
          • mulla_komar Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 14:07
            jakby pomoc spoleczna i organizacje harytyatywne byly skuteczne to te dzieci by
            nie musialy pracowac.

            Ja rozumiem ze ty wolisz zeby sie sprzedawaly. Wtedy bys na tym skorzystal.
    • boykotka Małe ręce pełne roboty 24.11.07, 08:41
      Opis tu przytoczony, przypomniał mi małego parobka Borynów, tylko
      tamten chłopiec czasami się bawił i dostawał bułki od starego
      Boryny. No i epoka jakby nie ta. Straszne, że na tej samej ziemi, po
      której ja chodzę istnieją takie miejsca i chyba jest ich dość dużo.
      Po prostu straszne. Nie dziwię się, że Hindusi wierzą w reinkarnację.
    • bezportek Tolerancji dla indyjskiej kultury! 26.11.07, 23:02
      Nie ma mowy, aby jakies tam prawicowe narzekanie zaburzylo nam
      jedynie sluszny, hipertolerancyjny punkt widzenia na hinduskie multi-
      kulti. W koncu, skoro miejscowa tradycja nie odwoluje sie do, z
      gruntu falszywych, "wartosci chrzescijanskich" ani nie jest wynikiem
      ekspansji amerykanskiego imperializmu, to MUSI byc uznana za przejaw
      humanizmu i postepu. Co bylo do okazania, towarzyszki i towarzysze.
    • gurru Tuskowa Polska bedzie taka sama 27.11.07, 09:19
    • comrade To jest piekne 27.11.07, 09:34
      Indie będą kiedyś bogate. Nie ma opcji żeby ultra-biedny kraj od razu oferował
      super swiadczenia socjalne dla kazdego. W bogatej dziś Wielkiej Brytanii jeszcze
      na poczatku XX wieku w kopalniach w fatalnych warunkach zasuwaly 12-letnie
      dzieci. Postęp dokonywal sie stopniowo, w naturalny sposob, gdy gospodarka
      akumulowała tyle kapitału by ludzie nie musieli sie już tak ekstremalnie
      wysilać. Indie są zacofane co najmniej 50 lat do najbogatszych krajów, ale to co
      sie liczy to fakt że w tych ludziach jest energia i wola dzialania - to oznacza
      ze kiedyś będą naprawde bogaci. Dla kontrastu - w takiej Afryce są kraje na
      poziomie rozwoju podobnym do Indii, ale tam takich scenek sie nie uswiadczy.
      Wszyscy siedza pogrążeni w marazmie zamiast szukac jakiegokolwiek zajęcia
      czekaja na pomoc humanitarną. I takie kraje skazane sa na wieczną wegetacje.
      Wbrew pozorom z takich artykułów wypływa optymizm, tylko trzeba spojrzeć w
      szerszym kontekscie.
    • onufry.zagloba A tu macie prawdziwszy obraz tego samego: 27.11.07, 09:56
      www.guardian.co.uk/travel/2006/may/07/delhi.india.ethicalliving
      Gazeta 1) jak zawsze "wybiorcza"; 2) posilkuje sie materialem
      kontrowersyjnej agencji turystycznej, zalozonej przez cwanego
      Anglika (a de facto dwoch).
      • pl2512 Idioto przestan sie podpisywac jako ,,Zagloba"... 27.11.07, 13:20
        Zagloba jest postacia literacka o nieprzecietnej inteligencji, a ty jestes
        nieprzecietnym kretynem z wodoglowiem. Siostro lewatywe dla gnoja!
    • malgosi Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 09:58
      To żenujące, co piszesz. Nie kupiłam bym żadnego dywanu gdybym
      wiedziała, że okupiony jest czyimś cierpieniem. Masz konsumpcyjne
      podejście do życia. Liczy się dla Ciebie mieć. Nie ważne, że cudzym
      kosztem...
      • mulla_komar Zawsze cos sie osiaga cudzym kosztem. 27.11.07, 10:46
        Nie ma tak ze cos sie ma ot tak samo z siebie.

        Praca to jeszcze nie cierpienie, bez przesady. Skoro Indie jako panstwo to
        akceptuja, rodzice tych dzieci to akceptuja, to sorry gregory ale te dzieci i
        tak beda pracowac. Albo tkajac dywany albo w kopalniach wegla.

        • kami-o2 Re: Zawsze cos sie osiaga cudzym kosztem. 27.11.07, 20:57
          czytaj ze zrozumieniem- Indie tego nie akceptują, inaczej nie było by kar dla
          ludzi , którzy zmuszają te dzieci do niewolniczej pracy. Rodzice- a przynajmniej
          większość z nich są zmuszeni przez sytuację życiową.
          poza tym Indie to kraj, który tworzy się na nowo- z historią, niesamowitą
          kulturą, zaszłościami z minionej epoki- niewolnictwo, i jednym z najbardziej
          prężnych rynków. i stara się zmieniać te złe rzeczy- sama poznałam kilka osób
          pracujących w ngo w Indiach i oni twierdzą, że 10-15 lat temu nie sądzili że aż
          tyle uda im się zmienić.porównajcie poza tym Indie z Pakistanem- powstały
          przecież w tym samym czasie,a różnica jest widoczna gołym okiem
    • grimma Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 10:42
      1. prowokacja szyta znacznie grubszymi nicmi niz owy dywan
      2. w wiekszosci wszyscy godzimy sie z takim stanem rzeczy kupujac z braku wyboru
      produkcy made in azja
      3. kazda cywilizacja oparta na wyzysku upada (patrz Rzym)
      • mulla_komar Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 10:51
        Blad w p. 3.
        Powinno byc - kazda cywilizacja kiedys upada. Nie wazne na czym oparta.
        • grimma Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 12:14
          moze kazda jest oparta na wyzysku;>
          • mulla_komar Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 12:23
            Zalezy co rozumiesz poprzez 'wyzysk'.
            • comrade Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 12:59
              > Zalezy co rozumiesz poprzez 'wyzysk'.

              Przypomniał mi się ten dowcip z dawnych czasów, że kapitalizm oznacza wyzysk
              człowieka przez człowieka, a socjalizm - na odwrót. :)

      • marajka Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 21:29
        Rzym nie upadł przez wyzysk ale przez upadek obyczajów, korupcję i
        najzady barbarzyńców. Niewolnictwo i prowincje funkcjonowały
        świetnie jakieś 1000 lat.
    • panihalinka Indie 27.11.07, 10:48
      Przekomiczny panie wokspopuli - powróć w swej łaskawości na onet, tam jest forum
      dla trolli brandzlująych się gdy ktoś odpowiada na ich przezabawne prowokacje.

      A Indie? Byłem, widziałem, potwierdzam w 100%. Widziałem w Delhi 8-letniego
      kalekę zdeformowanego przez swą rodzinę, by zapewniał lepsze zyski. Widziałem
      10-letniego chłopca w Benares, którego nie chciano obsłużyć w knajpie na ulicy,
      do której go zabrałem. Widziałem małe dzieci w Gudżaracie które w mieście
      śmierdzącym od przetwórni ryb stały rzędem w błocie po kostki i pletły liny
      okrętowe. I takie same dzieci w kamieniołomach koło Udajpuru jak wynosiły na
      plecach kamienne bloczki... I wiele wiele innych widoków. Trudno mierzyć ten
      kraj naszą miarą bo jest to kulturowo inna planeta, ekonomicznie również. To
      piękny i bardzo ciekawy kraj. Życzę mu wszystkiego najlepszego, a najbardziej
      dzieciom.
      • pl2512 Pani Halinko w Polsce obowiazuje poprawny... 27.11.07, 13:15
        politycznie obrazek Indii jako idylli z bollywoodzkiej szmiry. O brudzie,
        smrodzie, rynsztokach, trupach i stadach szczurow biegajacych po ulicach nie
        wolno pisac. Nie wolno tez pisac, ze ten najbrudniejszy i najobrzydliwszy kraj
        swiata jest zamieszkany przez najwiekszych szowinistow jakich mozna znalezc.
        • panihalinka Nie zgodzę się... 28.11.07, 00:43
          Nie zgodzę się z Tobą. Oczywiście jest prawdą że patrzymy na ten kraj przez
          pryzmat widokówek z biur podróży. Ale to piękny, kolorowy kraj w którym można
          spotkać wielu świetnych ludzi. Jak Raiju z Jodhpuru, który oddał mi swój pokój
          kiedy przyjechałem do ich hoteliku półżywy po zatruciu, a tam był nadkomplet.
          Facet spał w korytarzu na podłodze a potem opiekował się mną przez parę dni. W
          Indiach szowinistów nie spotkałem. To kraj wielokulturowy gdzie żyją muzułmanie,
          sikhowie i hinduiści. Chrześcijanie i buddyści. Szowinistów za to spotykałem w
          wielkiej cywilizacji - we Francji czy w Grecji. Oczywiście razi brud, bieda,
          podziały społeczne... Jak się ma zamkniętą głowę to rzeczywiście lepiej pozostać
          w kurortach europy i śnić swój sen. Ja lubię obserwować. NIe zapomnę pewnej
          polskiej wycieczki spotkanej przypadkiem w Benares. Ci ludzie jeździli autokarem
          i wysiadali przy atrakcjach. Indie w 14 dni, spełnienie marzeń. Byli przerażeni.
          Dziwili się że jeżdżę po tym kraju samodzielnie (gdzie śpisz, co tu
          jesz??)Zszokowani że jest inaczej niż w folderze. Smutny to był widok...
          Pozdrawiam.
    • magda19831 Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 11:13
      Jest lekarz na sali? Zastanów się co piszesz. No ale na głupotę nie
      ma lekarstwa......
    • mulla_komar Nic tylko sie cieszyc 27.11.07, 11:35
      ze nie zyjemy w Indiach.
    • ril Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 11:49
      Zabrakło mi w tym artykule jednego: linków do jakichś stron internetowych, gdzie
      można sprawdzic, czy dana firma korzysta obecnie z pracy dzieci. Bez tego mogę
      być świadomy problemu, ale co zrobię? Będę bojkotował wszelkie produkty ze
      wschodniej Azji? To nie pomoże gospodarkom tych krajów.
      • katia.seitz Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 12:00
        Co do wiedzy, na temat tego, które firmy korzystają z pracy dzieci: w artykule
        wspomniano, iż jest problem ze skompletowaniem takich danych - korporacje
        korzystają z różnorodnych podwykonawców, ci zapewne z kolejnych, sytuacja się co
        chwila zmienia. Co nie zmienia faktu, że warto walczyć o takową przejrzystość.
        Osobiście sporą nadzieję pokładam w ruchach fair - trade, choć one mają szansę
        powodzenia raczej w krajach zamożniejszych niż Polska - u nas wciąż większość
        ludzi będzie skłonna kupować T-shirt za 30 złotych, a nie 100, niezależnie od
        tego, czy przy okazji nie komuś na drugim końcu świata nie dzieje się krzywda.
        Ktoś pisze, że sytuacja w Indiach jest "normalna na tym etapie rozwoju" - bo w
        Anglii też w XIX wieku w kopalniach pracowały dwunastoletnie dzieci. Ale
        sytuacja w Anglii nie zmieniła się sama z siebie - powstały różnorodne ruchy
        socjalistyczne, walczące o prawa pracowników. Teraz w pewnym stopniu rolę takich
        ruchów pełnią opisywane tu ngo'sy czy ruchy fair-trade. Tak więc, można coś
        zrobić, poza formułowaniem fatalistycznych stwierdzeń w rodzaju "takie są prawa
        dziejowe".
        ril, Indie nie są w Azji Wschodniej :)
    • shamshel Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 11:52
      Pokłosie brytyjskiego imperium kolonialnego ot co.
    • sabrinaksp Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 12:11
      Pierwszy komentarz mnie rozwalił, jaki ułomny umysł posiadasz płytka kobieto...
      A co do Indii to tam jeszcze będzie dobrze...Chociaz moim zdaniem powinni dostac
      pomoc w postaci pokazania im jak rzadzic krajem jak to wszytko uporządkować -
      tak banalna rzecz jak śmieci- ci ludzie wywalaja wszytko przez okno albo tam
      gdzie akurat stoją to tragedia jest taki cudny kraj a niszczą go sami,cała plaza
      miejska w Bombaju wygląda jak wysypisko smieci po ulicach łazi pełno bezdomnych
      wychudzonych psow - stada całe z tym tez nie tak trudno cos zrobic , no i
      oczywiscie te cudne biedne dzieci...
      Ale co da nasze gadanie ;)
      pozdr.
    • asskela Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 12:27
      o fuck, ale komentarz, cóż za głęboka prawda o zachodniej,bogatej
      cipie dla której ważniejsze jest jak wygląda jej salon niż jakim
      kosztem sięto odbyło
      • mulla_komar Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprzedazy 27.11.07, 12:36
        na terenie UE to 'gie' mnie obchodzi jak zostal wytworzony.

        Jesli jest tani i dobrej jakosci to nie bede wybrzydzal ze moze zrobil to jakis
        Hindus (nie jestem rasista) i dam mu zarobic. Jak by nie bylo, jak nie ja, kupi
        to ktos inny.

        Indie kiedys osiagna taki poziom , ze dzieci nie beda musialy pracowac. Na razie
        sa na takim etapie jak my w XIX wieku, i nic na to nie poradzimy. Sami musza
        sobie wypracowac pewien standard. My im mozemy w tym pomoc kupujac ich towary.
        • katia.seitz Re: Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprz 27.11.07, 12:57
          Drogi mułło, "pewien standard" praw pracowniczych nie wytwarza się sam.
          Wytworzył się w zachodniej Europie dlatego, iż wcześniej powstały prawa
          człowieka, a później ruchy socjalistyczne, które opowiadały się przeciwko
          wyzyskowi.

          Tylko czasem, aby pomóc innym, trzeba coś poświęcić. Jednak zapewne tobie
          bardziej odpowiada mentalność "niech ktoś skona ze zmęczenia na drugim końcu
          świata, bylebym ja wydał na t-shirt 19,90, a nie 40 złotych - żebym mógł sobie
          jeszcze na kino domowe uciułać".

          Bardzo interesujące jest to, że w twoim myśleniu niechęć do socjalizmu (prawa
          pracownicze) łączy się z godnym Marksa determinizmem... Wiesz, nie jest tak, że
          Indie są "na takim etapie jak my w XIX wieku" (jacy my? Anglia, Polska, Europa,
          Zachód?). Chociażby dlatego, że wiek XIX to dla Wielkiej Brytanii czas podbojów
          kolonialnych, itp. itd., nie mówiąc już o procesach globalizacji. Ale szkoda
          gadania. Miłego dorabiania się za wszelką cenę.
          • comrade Re: Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprz 27.11.07, 13:14
            > Drogi mułło, "pewien standard" praw pracowniczych nie wytwarza się sam.
            > Wytworzył się w zachodniej Europie dlatego, iż wcześniej powstały prawa
            > człowieka, a później ruchy socjalistyczne, które opowiadały się przeciwko
            > wyzyskowi.

            Ja bym polemizował z tym. Zadziwiający jest ten związek przyczynowo skutkowy ze
            standardy socjalne są wyzsze nie w tych krajach, gdzie jest mocniej rozwiniety
            ruch socjalistyczny ale tych w ktorych jest wysokie PKB per capita, inaczej
            mowiac w krajach w ktorych zakumulowane jest najwiecej kapitalu, co pozwala
            wytwarzac najwiecej dóbr i usług. Jeszcze na początku XX wieku Wlk Brytania,
            ktora byla wówczas najbogatszym krajem z najwieksza gospodarka, wytwarzala PKB
            na glowe o wartosci którą dzis uznalibyśmy za kraj totalnie zacofany. I jaki byl
            obrazek gospodarki brytyjskiej wtedy? Ano podobny do indii dzisiaj: male dzieci
            zasuwaly w kopalniach i fabrykach w fatalnych warunkach, nie istnialy
            praktyzcnie w ogole zadne publiczne powszechne swiadczenia socjalne, zdrowotne
            itp. Moim zdaniem absolutną podstawą do stopniowego wytworzenia standardu praw
            pracowniczych i socjalnych nie jest powstanie ruchu socjalistycznego, ale szybki
            wzrost PKB. Z pustego niestety i socjalista nie naleje, a jesli puste ma
            zamienic sie w pełne to nie ma innej drogi niz ciezka harówa przez wiele
            dziesiecioleci, a na początku drogi - godzenie sie z niskimi standardami
            pracowniczymi i socjalnymi. Przerabialy to praktycznie wszystkie kraje ktore
            dzis są najbardziej rozwinięte. Natomiast tam, gdzie uwierzono ze jednak z
            pustego mozna cos nalać jesli tylko sie wprowadzi socjalizm (np rosja carska
            przeksztalcona w kraj rad) - zaszła katastrofa ktorej wplyw odczuwa sie do dzis.
            • katia.seitz Re: Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprz 27.11.07, 13:47
              comrade,

              w pewnej mierze - zgoda. Jasne, że z pustego i socjalista nie naleje. Pytanie,
              skąd się bierze "pustka" :) Ale nie jest prawdą, że wysoki PKB bezpośrednio
              przekłada się na prawa socjalne - czego przykładem niech będą chociażby Stany
              Zjednoczone, kraj w którym strach chorować. W dużym stopniu jest to kwestia
              ideologii i priorytetów, których stawianie należy do sfery polityki, a nie
              ekonomii. Ale to jest dyskusja na linii gospodarczy liberalizm - socjalizm.

              Co innego jest istotniejsze. Otóż model ewolucyjny, który dominuje w
              wypowiedziach na forum - że kraje Trzeciego Świata są po prostu o ileś tam lat
              zacofane w stosunku do nas, ale kiedyś nas (znowu, jakich "nas"?) dogonią - jest
              z gruntu błędny. Otóż, te kraje nie wytworzą sobie tak po prostu "naszego"
              poziomu - z prostego powodu. Gospodarka światowa działa tak, iż opłacalne jest,
              aby w niektórych krajach była tania siła robocza. Ludzie w Chinach czy Indiach
              pracują niewolniczo, gdzieś tam w Meksyku za dolara dziennie - ale za to nasze,
              europejskie gospodarki się kręcą. My mamy coraz więcej - za coraz taniej. Co pół
              roku nowy telefon komórkowy. Tak to działa - cała machina marketingowa,
              reklamowa, która mówi ci, że musisz mieć i markowy ciuch, i najnowszą komórkę.
              Chcemy mieć coraz więcej, ale nie jesteśmy za to gotowi płacić tyle, żeby ludzie
              pracujący przy produkcji mieli za to godziwe życie. Tak więc, tak naprawdę, nie
              opłacają się nam prawa socjalne w Indiach. T-shirty wtedy zdrożeją - a to zbyt
              wielki dla nas koszt. Zgadza się?

              To jest bardzo racjonalne z punktu widzenia rynku. Ale czy moralne?
              • mulla_komar Re: Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprz 27.11.07, 13:55
                Z rzeczywistoscia nie wygrasz. Wprowadza prawa socjalne w Indiach, bedziemy
                kupowac w Bangladeszu.
                Co sie tyczy twojej poprzedniej wypowiedzi - najpierw ludzie wypracowali pewien
                standard a potem zaczeli sie zastanawiac co zrobic z tymi pieniedzmi, no i
                pojawily sie rozne prawa socjalne. A prawa czlowieka to smieszna smiesznosc. W
                momencie kiedy zostaly podpisane, pojawily sie pojecia 'praca na czarno',
                'nielegalny imigrant' i to w imie wolnosci osiedlania sie i pracy.
                • katia.seitz Re: Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprz 27.11.07, 14:05

                  > Z rzeczywistoscia nie wygrasz. Wprowadza prawa socjalne w Indiach, bedziemy
                  > kupowac w Bangladeszu.
                  Oczywiście. Dlatego potrzeba rozwiązań globalnych.

                  >najpierw ludzie wypracowali pewien
                  > standard a potem zaczeli sie zastanawiac co zrobic z tymi pieniedzmi, no i
                  > pojawily sie rozne prawa socjalne.
                  A kto wypracował ten "pewien standard"? Znaczy - u kogo pojawiły się "te
                  pieniądze"? U owych 12-latków z kopalni? Oczywiście że nie; raczej u
                  przedsiębiorców. Ale robotnicy zaczęli strajkować, ruchy socjalistyczne się
                  pojawiły, i chcąc nie chcąc, coś trzeba było z tym zrobić - wprowadzono owe
                  prawa socjalne.
                  Obecnie sytuacja wygląda pod pewnymi względami podobnie. Z tym że skala zrobiła
                  się globalna. Kraje Zachodu również wypracowały sobie "pewien standard", którego
                  nie posiadają ci, co wyrabiają im T-shirty...
                  Bez sensu jest teraz rozpatrywanie sytuacji krajów Trzeciego Świata w oderwaniu
                  od kontekstu globalnej gospodarki!
                  • mulla_komar Re: Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprz 27.11.07, 14:25
                    Tak, dzieci i ich rodziny.

                    Standard zycia polepszyl sie niewiarygodnie przez caly XIX wiek. Szczegolnie w
                    USA, gdzie przecietnego robotnika stac bylo na wlasny samochod. Sprawa miala sie
                    gorzej w Niemczech, na ktorych ciazyly socjalne reformy Bismarka.

                    Robotnicy zaczeli sie bogacic wiec apetyt rosl w miare jedzenia. Kiedy rynek sie
                    nasycil, robotnicy mieli karte przetargowa. Juz nie bylo tak ze mozna bylo ich
                    przegonic na cztery wiatry bo tysiace czekaly na ich prace przed brama. Dzieci
                    robotnikow juz nie musialy pracowac, wystarczylo ze mezczyzna zapewnial rodzinie
                    srodki do zycia. I wtedy wlasnie robotnicy mogli wymusic (czy tez wynegocjowac
                    za pomoca strajków) lepsze warunki dla siebie.
                    • katia.seitz Re: Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprz 27.11.07, 15:31
                      W XIX wieku robotnika w USA było stać na własny samochód? Biorąc pod uwagę, że
                      pojazdy te we współczesnym kształcie zaczęto konstruować w latach 80 XIX wieku,
                      a masowa produkcja ruszyła w XX, to zaiste wielkie osiągnięcie wspaniałej
                      amerykańskiej gospodarki!

                      Nawet wspaniała amerykańska gospodarka, aby wydźwignąć się z wielkiego kryzysu,
                      sięgnęła po "socjalistyczne" rozwiązania Keynesa. Cóż, niektórzy traktują prawa
                      rynku niczym jakieś zjawisko naturalne, - przyszedł tajfun, najwyraźniej taka
                      wola boża. A może to potrzeba posiadania prostego obrazu świata - znieść ten zły
                      socjal, od razu świat będzie lepszy..
                      Też tak rozumowałam, jak byłam nastolatką i czytałam "Wprost", hehe.

                      Radzę sięgnąć po "Grona gniewu" Steinbecka, można zapoznać się z realiami
                      działania wolnego rynku, nie skrępowanego interwencją państwa, w realiach
                      amerykańskich...
                      • mulla_komar Re: Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprz 27.11.07, 15:48
                        > W XIX wieku robotnika w USA było stać na własny samochód? Biorąc pod uwagę, że
                        > pojazdy te we współczesnym kształcie zaczęto konstruować w latach 80 XIX wieku,
                        > a masowa produkcja ruszyła w XX, to zaiste wielkie osiągnięcie wspaniałej
                        > amerykańskiej gospodarki!

                        Oboje wiemy o co chodzi. Jesli naprawde nie zrozumialas to mozemy zakonczyc
                        dyskusje bo widac mylilem sie co do ciebie. Mam jednak nadzieje ze to tylko
                        sztuczka zeby zboczyc z glownego tematu.

                        > Nawet wspaniała amerykańska gospodarka, aby wydźwignąć się z wielkiego kryzysu,
                        > sięgnęła po "socjalistyczne" rozwiązania Keynesa. Cóż, niektórzy traktują prawa
                        > rynku niczym jakieś zjawisko naturalne, - przyszedł tajfun, najwyraźniej taka
                        > wola boża. A może to potrzeba posiadania prostego obrazu świata - znieść ten zł

                        Wielki kryzys spotegowalo dzialanie rzdu USA. Poczytaj Firedmana 'Wolny Wybor',
                        on tam idealnie opisuje co sie wtedy stalo, i dlaczego kryzys trawl tak dugo
                        (podtrzymywany przez bledne decyzje rzadu USA)
                  • mulla_komar Re: Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprz 27.11.07, 14:27
                    > Oczywiście. Dlatego potrzeba rozwiązań globalnych.

                    Jak juz napisalem - z rzeczywistoscia nie wygrasz.
              • comrade Re: Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprz 27.11.07, 14:18
                > w pewnej mierze - zgoda. Jasne, że z pustego i socjalista nie naleje. Pytanie,
                > skąd się bierze "pustka" :)

                O tym to by mozna dlugo. Doswiadczenie uczy ze kraje bogate to te ktore
                zbudowano na szerokim systemie praw do wolnosci w roznych sferach zycia gł. w
                sferze ekonomicznej i sprawnym systemie egzekucji tych praw. Mozliwe ze istotne
                są takze czynniki kulturowe.

                > Co innego jest istotniejsze. Otóż model ewolucyjny, który dominuje w
                > wypowiedziach na forum - że kraje Trzeciego Świata są po prostu o ileś tam lat
                > zacofane w stosunku do nas, ale kiedyś nas (znowu, jakich "nas"?) dogonią - jes
                > t
                > z gruntu błędny. Otóż, te kraje nie wytworzą sobie tak po prostu "naszego"
                > poziomu - z prostego powodu. Gospodarka światowa działa tak, iż opłacalne jest,
                > aby w niektórych krajach była tania siła robocza.

                Z tym też bym polemizował. Po pierwsze - istnieje wiele przykładów krajów, które
                kiedyś były biedne a dziś są w ścisłej czołówce - Hong Kong, Singapur, Tajwan,
                Korea Płd. Przeskok cywilizacyjny z biedy do bogactwa jest więc możliwy.

                Po wtóre - co znaczy że "opłacalne jest żeby w niektórych krajach była tania
                siła robocza?" Jest to zupełnie błędne myślenie, gospodarka nie działa na tej
                zassadzie. W krajach szybko rozwijających się np Chiny ludzie tez są głodni
                konsumpcji. Też chcą nowych telefonów komórkowych, samochodów itd. i ta
                konsumpcja z roku na rok rośnie. Tak naprawde jest na odwrót niż to co piszesz -
                największym i najbogatszym koncernom, producentom, bankom itp - wręcz ZALEŻY
                żeby takie Chiny czy Indie czy Banbgladesz byly krajami maxymalnie bogatymi, im
                zalezy by istniało jak najwięcej rynków bogatych. Wynika to z prostego faktu
                ktorego ludzie w ogóle nie dostrzegają: Kraje bogate tak naprawdę handlują w 90%
                MIĘDZY SOBĄ - możesz to sprawdzic w absolutnie dowolnej statystyce. Ile %
                importu/exportu Niemiec, USA, Francji pochodzi z/do krajów 'tanich'? Niewielki
                ułamek. Ten obrazek że kraje bogate zyja i konsumuja dzieki istnieniu krajów
                biednych jest z gruntu fałszywy. Bogatsze spoleczenstwa przede wszystkim
                konsumują dobra i uslugi wysoko przetworzone, skomplikowane, na najwyzszym
                poziomie - czyli wytworzone w innych krajach botatych. Ponadto w gospodarkach
                dominuje sektor usług ktorych nie da sie tak łatwo sprowadzic z Bangladeszu czy
                z Indii. Twoj wywód mialby sens gdyby gospodarka krajow rozwinietych
                rzeczywiscie opierała sie w wiekszosci na konsumpcji t-shirtów, ale tak nie jest
                - naprawde przeanalizuj z kim kraje najbogatsze handlują.

                Moja wizja jest taka: wiek XXI bedzie przelomowy. USA kolo 2040-2050 stracą
                status supermocarstwa na rzecz Chin, ktore stana sie najwieksza gospodarka
                swiata z ogromnym rynkiem wewnętrznym. Kraje biedne wbrew pozorom nie są skazane
                na wieczną biedę - rozwój pierwotnie oparty na exporcie powoduje wzrost kapitału
                i oszczednosci co z czasem zacznie napędzac popyt wewnętrzny. Chinczycy czy
                Hindusi za 20-30 lat z producentow i eksporterów taniego badziewia staną się
                krajami ktore konsumują. Słowem: jest to powtórka z krajow typu Tajwan ktore
                przechodzily ten sam scenariusz tyle ze 30-40 lat temu. Pojawia sie za to inne
                wyzwania tj. utrzymanie takiego rozwoju w kontekscie ekologii, srodowiska
                naturalnego, i surowców nieodnawialnych, ale to juz zupelnie inny temat.
                • katia.seitz Re: Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprz 27.11.07, 15:04
                  Comrade,

                  Bogatsze spoleczenstwa przede wszystkim
                  > konsumują dobra i uslugi wysoko przetworzone, skomplikowane, na najwyzszym
                  > poziomie - czyli wytworzone w innych krajach botatych.

                  Ależ oczywiście. Tylko o czym to świadczy? Gdzieś w owych "wysoko przetworzonych
                  dobrach i usługach" zaplątane są surowce czy też siła robocza z krajów trzeciego
                  świata. Zaiste, na nie idzie zaledwie ułamek z całości obrotów...
                  Na przykład konsumujemy taką wysoko przetworzoną usługę jak picie kawy w
                  kawiarni Mercers. Wielkość obrotów jest niewątpliwie imponująca w porównaniu do
                  sumy, którą gdzieś tam w Brazylii zarobiono na sprzedaży samej kawy. W końcu o
                  wartości danej marki w minimalnej mierze decydują koszty produkcji towaru, w
                  znacznie większej marketing, reklama itp. Ergo, płacimy solidne sumy owym
                  bogatym krajom za stworzenie produktu - a jakiś ułamek z tego idzie dla
                  producentów kawy. Takie są prawa rynku, sama kawa w sobie nie jest wiele warta -
                  warte jest to, za co jesteśmy gotowi płacić, czyli kawiarnia z towarzyszącą jej
                  atmosferą, stwarzaniem poczucia prestiżu itp. Z tego powodu, marketingowiec
                  układający nowe strategie reklamowe zarobi więcej niż człowiek, który tą kawę
                  sadzi i zbiera.

                  Ja sobie zdaję sprawę z mechanizmów rynkowych. Pytanie tylko, czy koniecznie
                  trzeba uznawać prawa rynku za jedno z praw natury, na które nie mamy wpływu.
                  Kiedyś w Europie różne przykre rzeczy związane z wyzyskiem zaczęły bić po
                  oczach na tyle mocno, iż owe prawa socjalne wprowadzono. Teraz być może łatwiej
                  przymknąć oko, bo przecież dzieje się to tak daleko od nas. No i zawsze można
                  uciec z "niewdzięcznego" kraju do takiego, gdzie znajdziemy ludzi godzących się
                  pracować za grosze.

                  >kiedyś były biedne a dziś są w ścisłej czołówce - Hong Kong, Singapur, Tajwan,
                  > Korea Płd.

                  No wiesz...Hong Kong i Singapur to "państwa" zupełnie wyjątkowe, małe enklawy
                  handlowe, których z ogromnym państwem typu Indie czy Chiny zupełnie nie da się
                  porównać. Korea Płd. i Tajwan? W dużej mierze wsparcie polityczne i ekonomiczne
                  USA, ładowanie tam kasy, inwestycji. Naprawdę, doświadczenie tych krajów nie
                  przekłada się nawet na inne kraje Azji, nie mówiąc o reszcie świata.

                  Chinczycy czy
                  > Hindusi za 20-30 lat z producentow i eksporterów taniego badziewia staną się
                  > krajami ktore konsumują.

                  Ta... Nawet jeśli, to do tego niezbędny jest socjalizm ;-)) A to dlatego, że
                  póki co nierówności w tych krajach rosną. W Chinach kontrast pomiędzy miastami
                  typu Szanghaj a chińską wsią jest gigantyczny - i rośnie. To doprawdy nie
                  wygląda tak, że cały kraj powoli, acz systematycznie postępuje naprzód ku
                  powszechnemu dobrobytowi - raczej jedni się bogacą wręcz nieziemsko, inni zaś
                  pracują w niewolniczych warunkach, gorszych niż przed nastaniem dobroczynnego
                  kapitalizmu.

                  Mozliwe ze istotne
                  > są takze czynniki kulturowe.
                  Z pewnością. Powiem nawet, że osobiście podejrzewam, że zamożni Chińczycy w
                  najlepszym wypadku mają gdzieś istniejące w ich kraju niewolnictwo (wśród
                  Hindusów, jak widać, znaleźli się myślący inaczej). Pytanie jest jednak o NASZĄ,
                  niech będzie - "zachodnią" odpowiedzialność za warunki życia tych, którzy hodują
                  tą pijaną przez nas kawę. Nawet jeśli jej import stanowi minimalny odsetek
                  obrotów (bo przecież nie kawa jest cenna, a Mercers,o Starbucks nie napiszę, bo
                  on się akurat stara fair-tradowo angażować).

                  • comrade Re: Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprz 27.11.07, 15:26
                    > Ależ oczywiście. Tylko o czym to świadczy? Gdzieś w owych "wysoko przetworzonyc
                    > h
                    > dobrach i usługach" zaplątane są surowce czy też siła robocza z krajów trzecieg
                    > o
                    > świata. Zaiste, na nie idzie zaledwie ułamek z całości obrotów...
                    > Na przykład konsumujemy taką wysoko przetworzoną usługę jak picie kawy w
                    > kawiarni Mercers. Wielkość obrotów jest niewątpliwie imponująca w porównaniu do
                    > sumy, którą gdzieś tam w Brazylii zarobiono na sprzedaży samej kawy. W końcu o
                    > wartości danej marki w minimalnej mierze decydują koszty produkcji towaru, w
                    > znacznie większej marketing, reklama itp. Ergo, płacimy solidne sumy owym
                    > bogatym krajom za stworzenie produktu - a jakiś ułamek z tego idzie dla
                    > producentów kawy. Takie są prawa rynku, sama kawa w sobie nie jest wiele warta
                    > -
                    > warte jest to, za co jesteśmy gotowi płacić, czyli kawiarnia z towarzyszącą jej
                    > atmosferą, stwarzaniem poczucia prestiżu itp. Z tego powodu, marketingowiec
                    > układający nowe strategie reklamowe zarobi więcej niż człowiek, który tą kawę
                    > sadzi i zbiera.

                    Ależ właśnie to potwierdza moją teorię, że krajom bogatym wcale nie opłaca sie
                    istnienie dużej ilości krajów biednych, za to korzystne jest istnienie jak
                    największej ilości krajów zamożnych o drogiej sile roboczej! Na ilustracji
                    twojego przykładu: o wiele bardziej opłaca się sytuacja gdzie jest jak najwięcej
                    krajów gdzie można sprzedać tą drogą usługę kawiarnianą ale w zamian trudno
                    kupić tanio sam surowiec niż sytuacja w której tanio możesz kupić tylko sam
                    surowiec (który jak zauważasz jest tylko ułamkiem ceny finalnej usługi) ale
                    ostatecznie na usługę kawiarni masz rynek znacznie mniejszy. Także sama jak
                    widzisz podkopujesz stwierdzenia które napisałas wczesniej ze krajom bogatym na
                    rękę jest istnienie grupy krajów biednych. Nie jest. Jest dokłanie na odwrót -
                    im więcej bogatych spoleczeństw które konsumują drogie produkty i usługi - tym
                    lepiej dla wszystkich.

                    To co teraz jest np w Chinach to jest typowy stan gospodarki na drodze do
                    sukcesu. Wydaje się że pękła pewna bariera, kraje takie jak Chiny przełamały
                    stagnacje i rozwijają się szybciej niż ktokolwiek sobie wyobraza. Nie ma co się
                    zżymać na wciąż panującą tam biede i wyzysk - z czasem to samo z siebie
                    zaniknie, tak samo jak całe dziesięciolecia zajęła likwidacja patologii
                    panujących w USA czy UK 100 czy 150 lat temu. Los robotnika w UK w 1900 był nie
                    lepszy niz w chinach dzisiaj, a nie zapominajmy ze ten robotnik zyl w kraju badz
                    co bądź najbogatszym w ówczesnych czasach (tzn nawet nie miał do jakich
                    standardów się przyrównać). Powiedziałbym że sytuacja obecnych krajow jest
                    wlasnie przez to gorsza, bo mają te wyśrubowane standardy do których chętnie się
                    porównują, co wprowadza pokusę stosowania rozwiazań którego mają 'nalać z
                    pustego', zamiast zacisnąć zęby i przejść tą samą droge przez mękę jaką
                    przechodziło kazde rozwijające sie społeczenstwo w drodze do bogactwa... Pot
                    krew, łzy i wyzysk - nie oszukujmy sie, na tym w duzej mierze powstało bogactwo
                    :) i najzabawniejsze ze nie ma innej drogi. Trzeba patrzec w kategorii gdzie
                    dany kraj bedzie za np 40 czy 50 lat jesli utrzyma obecne tempo rozwoju a gdzie
                    bedzie jesli zacznie wprowadzac rozwiązania takie, jakby już dziś był bogaty...
                    Nie ma sie co naprawde obrażać na stwierdzenia ze np duze obszary Indii sa na
                    poziomie rozwoju europy XIX wieku. To jest OK samo w sobie - nalezy tylko
                    poczekac cierpliwie kilkadziesiat lat bez implementacji rozwiazan wlasciwych dla
                    krajow JUŻ bogatych, a efekty przyjdą stopniowo i niezauwazalnie same z siebie.
                    Zastosowanie wyśrubowanych standardow socjalnych z kraju bogatego w kraju
                    biednym tylko zahamuje rozwoj.
                  • swoboda_t Re: Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprz 27.11.07, 15:45
                    "inni zaś
                    pracują w niewolniczych warunkach, gorszych niż przed nastaniem
                    dobroczynnego
                    kapitalizmu"

                    Tu muszę zaprotestować. Przed erą gwałtownego rozwoju Chin czy Indii
                    większośc wieśniaków żyłą w warunkach urągających wszelkim
                    standardom. Wtedy też były slumsy, pracujące dzieci, handel ludźmi
                    itp. nawet klęski głodu. Dziś taki wieśniak ma szanse jechać do
                    miasta, zarobić sto dolarów miesięcznie i po jakimś czasie wrócić do
                    siebie, zbudować dom, kupić trochę bydła, wziąć jakąś kobietę za
                    żonę. Tyranie w fabrykach to dla nich szansa na cywilizacyjjnny i
                    społęczny awans, jakiej wcześniej nie mieli.
                    • comrade Re: Jesli towar jest legalnie dopuszczony do sprz 27.11.07, 18:50
                      Dokładnie. Niektórym niestety wydaje się że istnieje jakiś magiczny sposób żeby
                      miliardy biednych ludzi od razu stały się wykształconą i dobrze zarabiającą
                      klasą średnią żyjącą na poziomie klasy średniej państw najbogatszych, nie
                      będących wyrzutem sumienia sytych i zamożnych. Taki proces krajom dziś bogatym -
                      zajął całe dziesięciolecia, a po drodze takie scenki jak te z artykułu nie były
                      przecież niczym nadzwyczajnym.
    • ahmedka Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 17:02
      Anno,myślę,że utkałabyś piękniejszy dywan, gdybym stała nad tobą z pejczem w ręku.
    • piotrek.jak Cieszy nas oglądanie cudzej biedy 27.11.07, 17:18
      ...I to mnie martwi
    • mieczyslawww nienajedzeni !!!!!! 27.11.07, 17:20
      Polski biznes jest ciągle głodny ,jest nienajedzony ,kochali by z polska zrobić
      taka Azję i płacić ludziom przysłowiową zupę.My w Polsce mamy największa
      patologie z krajów Unii Europejskiej.jesteśmy w europie ale nie rozumiemy europy
      od stuleci ,To jest gorzka prawda.Polska ma takie dziwactwa że często sama
      siebie nie rozumie.A matactwa i oszustwa to odziedziczone ma w genach.całe
      stulecia musiała kablować, judzić ,knować ,zdradzać.nie trzeba było ukraść
      pieniędzy zmalwersować. By można było przeznaczyć parę miliardów na ten cel ale
      poco burakom Expo.Przecież to Bananowy Kraj proponuje owoce egzotyczne
      sadzić.Nie chce sie mieszkać w takim kraju niestety i to coraz więcej polaków
      dostrzega.
      • marajka Re: nienajedzeni !!!!!! 27.11.07, 21:32
        Napisz to jeszcze raz, po polsku. "Polacy" pisząc wielką literą...
    • mark.parker Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 17:29
      vox.populi.vox.dei napisał:

      > A ja mam wlasnie taki śliczny dywan z Azji u siebie w salonie i
      > powiem Państwu że na pewno ręce dorosłego człowieka nie utkałyby tak
      > delikatnego i przepięknego wzoru. Po prostu trzeba pogodzić się z
      > tym że gdzieś ktoś musi ciężko pracować by w innym zakątku świata
      > ktoś inny mógł cieszyć się luksusem, elegancją i wyrafinowaną
      > estetyką. Dzięki tym dzieciom mój salon zachwyca tak bardzo moich
      > gości.

      Jeśli Twoi goście będą się dalej zachwycać po przeczytaniu tego reportażu, a
      zwłaszcza Twoich uwag, to znaczy, że obracasz się w takim samym środowisku jak
      Ty: nieczułym na ludzkie cierpienie i sprawiedliwość. Podejrzewam, że ghdyby
      ten dywan nie pochodził z niewolniczej pracy dzieci, nie byłoby Cię nań stać.
      Cóż, nuworysze nie mają sumienia, bo niby kto miał je chamom zaszczepić? Ale że
      nie potrafią się niczego nauczyć - to już ich wina, a nie wina rodziców.
      Nie masz za grosz wstydu, wypisując te słowa. Dajesz o sobie jak najgorsze
      świadectwo - świadectwo nieokrzesanej chamki silącej się na znawczynię
      "wyrafinowanej estetyki". Jest w Tobie tyle wyrafinowania, ile w maciorze w
      chlewie - też taplasz się w gnoju i udajesz, że stworzyłaś sobie perfumerię,
      żeby sparafrazować toruńskiego debila.
      Jest tylko jeden sposób wyleczenia tej megalomanii prymitywa - idź popracować w
      szwalni za 1 zł. dziennie i parę placków z kubkiem wody, od razu inaczej zaśpiewasz.
    • alighieri Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 18:43
      To miłe, Anno, że ktoś docenia ich pracę. Jednak dzieci te też mają swoje
      problemy: światowe bezrobocie sięga ponoć nawet 40%. Co więcej - to cud, że przy
      tak fatalnych warunkach pracy były w stanie utkać dywan, który teraz cieszy
      Ciebie i Twoich gości. Zastanów się nad tym zanim wpiszesz podobnie nieczuły i
      nieprzemyślany komentarz
    • marajka Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 21:25
      Jeśli to prawda-to mi cię szkoda.Jeśli to prowokacja-to szkoda mi
      cię tym bardziej.Więcej pisać nie trzeba!
    • marajka Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 21:26
      I człowiek widzi,że wbrew pozorom żyje w cywilizowanym kraju. Mam
      nadzieję, że nowy rząd nakaże znakować towary wyprodukowane przez
      dzieci! Nigdy nie kupię!
      • alighieri Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 22:10
        To te z żółtym słoneczkiem Polsatu.
        Pozwolisz, że przytoczę Ci jeszcze taki dowcip angielskiego komika i prezentera
        tv Jimmiego Carra: "Little Zuki has to walk 15 miles just to fetch water. I
        don't know 'bout you, good people, but i can't help thinking: she should move!"
    • kolejny_forumowicz Re: Małe ręce pełne roboty 27.11.07, 22:15
      > tym że gdzieś ktoś musi ciężko pracować by w innym zakątku świata
      > ktoś inny mógł cieszyć się luksusem, elegancją i wyrafinowaną
      > estetyką.


      to prowokacja. musiałaby być ostatnią zdzirą żeby napisać coś takiego naprawdę -
      a ja nie wierzę, że w cywilizowanej europie mogą żyć ludzie tak bezmózdzy i
      bezduszni.

      to, co robi się z tymi dziećmi jest tak wyobrażalne, że po prostu brak słów. oni
      im NIC nie płacą - europejskim koroporacjom opłaca się bardziej przywieźć taką
      koszulkę z drugiego końca świata, niż zrobić sobie ją kilometr od hurtowni. i
      co, nie widzą w tym niec podejrzanego???? zachłanne h.uje!
    • mr.pen co wnosi ten artykul ? 27.11.07, 22:23
      nie rozumiem tego artykulu, chociaz znam ten problem z bilska

      jest artykul bo jakas niunia pojechala sobie na wycieczke ?

      oby za kilkanascie lat ludzie w Indiach i Chinach nie musialy czytac, o
      pracujacych dzieciach w Polsce, a bedzie tak szybciej niz nam sie wydaje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka