Dodaj do ulubionych

W Niemczech też są biedne dzieci

29.11.07, 07:22
"Kinderhilfswerk i Arka domagają się, by rząd nie ściągał od biednych ludzi
podatków"

Demagogia! Biedni nie płacą podatków, bo podatki zaczynają się od kwoty ok.
900 € miesięcznie, czyli płacący 20% podatku od kwoty 1000€ de facto płaci 2%
(20% od 100€)
Obserwuj wątek
    • etrade W Niemczech też są biedne dzieci 29.11.07, 07:22
      U siebie Niemcy biedy nie widzą, za to doskonale widzą wszelkie patologie i
      biedę w nowych krajach UE.

      "Żeby bogaci byli jeszcze bogatsi!" - czy pamięta ktoś to hasło?
    • radson82 W Niemczech też są biedne dzieci 29.11.07, 07:37
      Biedne dzieci ?? Dzieci ktore chodza w nowych "niemodnych" butach i dzinsach,
      ktore sa nierozpoznawalne dla otoczenia i sa niby biedne nazywaja sie
      biednymi?! Az zal za dupe sciska jak takie brednie slucham. Rodzice w dupie
      maja tam prace bo poco jak panstwo da pieniadze i da zakwaterowanie i zaplaci
      za czynsz. No ale biedak z wyboru to tez biedak. W polsce i w innych krajach
      dzieci chodza w szmatach po pare lat i jedno spojzenie juz na takie dziecko
      swiadczy o jej stanie materialnym. Ludzie ktorzy chca pracowac a nie moga bo
      zabraklo im wyksztalcenia inzyniera do kopania rowow sa zmuszeni do klepania
      biedy a panstwo panstwo "jesli" da jakies pieniadze to wystarcza najwyzej na
      wode i chleb ledwo nie mowiac juz o mieszkaniu lub jakimkolwiek czynszem.
      Panstwo daje dla biednych w niemczech 400 Euro zasilku plus czynsz (!!!) i oni
      jecza ze bieda syf i nedza. 400 euro to zarabiam ja jako Informatyk w "polsce
      B" na Podlasiu !!! Oplacam czynsz mieszkam sam i jakos biedy nie klepie. A tu
      sprzataczka zarabiajaca 1000 euro ledwo koniec z koncem wiaze i nazywa siebie
      biedna. Owszem czynsz w niemczech jest drogi bo sam mieszkalem w niemczech
      przez jakis czas ale panstwo na ten czynsz pieniadze daje! Jedzenie nie jest
      wcale drozsze od naszego w Polsce. Normalnie flaki mi sie przerwacaja jak
      czytam ten artykuł. Żenada !!!
      • beny51 Re: W Niemczech też są biedne dzieci 29.11.07, 10:30
        > Biedne dzieci ?? Dzieci ktore chodza w nowych "niemodnych" butach i
        > dzinsach, ktore sa nierozpoznawalne dla otoczenia i sa niby biedne
        > nazywaja sie biednymi?!

        Tak, dlatego ze sa niedozywione, ze nie maja szansy na zadna przyszlosc i sami w
        krotce dolacza do bezrobotnej nie wyksztalconej masy, ktora zagraza normalnemu
        spoleczenstwu.

        > jecza ze bieda syf i nedza. 400 euro to zarabiam ja jako Informatyk
        > w "polsce B" na Podlasiu !!! Oplacam czynsz mieszkam sam i jakos
        > biedy nie klepie. A tu

        Tos dupa nie informatyk. Szczegolnie jesli bezkrytycznie porownujesz 400E w
        Niemczech do 400 euro w Polsce.

        > A tu sprzataczka zarabiajaca 1000 euro ledwo koniec z koncem wiaze
        > i nazywa siebie biedna. Owszem czynsz w niemczech jest drogi bo sam
        > mieszkalem w niemczech przez jakis czas ale panstwo na ten czynsz
        > pieniadze daje!

        Ale nie tej sprzataczce, bo ona pracuje.

        Smieszne natomiast jest podejscie do problemu.
        Dajmy im wiecej pieniedyz to przstana byc biedni. Tylko kto ma im dac pieniadze
        - ja? Z jakiej paki?
        To jest typowe socjalistyczne niemieckie podejscie. Calkowity brak systemowego
        rozwiazania problemu. No ale czego oczekiwac od ossi.

        • trv Re: W Niemczech też są biedne dzieci 29.11.07, 10:46
          Człowieku bredzisz.

          W "Polsce" B 400 euro to często szczyt marzeń niejednego pracownika. W takim
          Olsztynie jedne z najlepszych zarobków w firmach w branży IT to 2500 zł netto.
          Naprawdę u nas między takim Wrocławiem, Poznaniem czy Szczecinem a Olsztynem,
          Suwałkami czy Lublinem jest przepaść cywilizacyjna.
          400E w Niemczech to nie jest dużo. W Polsce po ostatnich podwyżkach żywności też
          nie - często bywam za Odrą i widziałem, że w Berlinie w marketach porównywalna
          żywność w chwili obecnej jest tańsza niż w Szczecinie! Ponadto w Niemczech
          ubrania itd również są tańsze (ponadto lepiej wykonane). Porównywalne obecnie są
          ceny tylko elektroniki.
        • radson82 Re: W Niemczech też są biedne dzieci 29.11.07, 14:07
          "> Tos dupa nie informatyk. Szczegolnie jesli bezkrytycznie porownujesz 400E w
          > Niemczech do 400 euro w Polsce."
          -------------------------
          Powiem Ci jedno. Zarabiam 400 euro "brutto". I w porownaniu do innych firm IT w
          bialymstoku nie jest to nawet zle bo moi znajomi zarabiaja wiele mniej.
          Pomieszkaj troche na podlasiu i w berlinie i wypowiadaj sie wtedy bo jak narazie
          to czlowieku gowno wiesz.


          "Tak, dlatego ze sa niedozywione, ze nie maja szansy na zadna przyszlosc i sami
          > w
          > krotce dolacza do bezrobotnej nie wyksztalconej masy, ktora zagraza normalnemu
          > spoleczenstwu."
          ------------

          Bezrobotnej niewyksztalconej masy ktora z wlasnej woli niechce pracowac ani sie
          uczyc a nie ze nie mieli innego wyboru jak inni.
          • frah Latwo policzyc 29.11.07, 18:57
            Rodzice 2 x Harz IV = 700 euro
            Na dzieci 3x150 = 450 euro
            Razem 1150 euro na typowa rodzine (plus zasilek na mieszkanie). Jestesmy w
            gornych 10 procentach statystyki swiatowej. O co tyle krzyku?
    • krusnik02 W Niemczech też są biedne dzieci 29.11.07, 07:48
      Jestem ciekawy dlaczego tego typu artykuły nie pojawiały sie w okresie ostatnich
      2 lat? Za rządów PiS ogólnie przyjęto, ze tylko u nas dzieci chodzą głodne i że
      rząd nic z tym nie robi. Teraz nagle oznajmia się wszem i wobec że nawet bogaty
      kraj może mieć problem z biedą. Czyżby media przygotowywały Polaków na to, że
      rząd PO nie rozwiąże problemu biedy wsród polskich dzieci - przecież miało się
      żyć lepiej wszystkim.
    • asmyk7 W Niemczech też są biedne dzieci 29.11.07, 08:14
      > Opowiada, że jej rodzinie żyje się ciężko. Z zasiłku ledwie starcza na
      najpilniejsze potrzeby. Na nowe ciuchy pieniędzy już nie ma.

      > - Marzy mi się komórka, taka z kamerą i odtwarzaczem MP3. Taka lepsza od
      twojej - mówi, pokazując na telefon, który wystaje mi z kieszeni.
      -----------------
      Nie starcza na modne ciuchy i super komórkę z mp3. To rzeczywiscie bieda.
      Nalezy wsrod polskich bezrobotnych we wsiach popegeerowskich zorganizowac
      skladke na biedne niemieckie dziatki.
    • eva15 W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczne 29.11.07, 08:47
      W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczne. Tam, gdzie pojawia
      się neoliberalizm tam natychmiast pojawia się bieda najsłabszych
      czyli dzieci, ludzi gorzej wykształconych, chorych, starszych etc.
      Autor zapomniał dodać za prasą niemiecką, że w ciągu ostatnich tylko
      6 lat zwycięskiego budowania neoliberalizmu liczba biednych dzieci
      wzrosła 2-krotnie. Są sukcesy.

      PS. Podręczniki dostaje w Niemczech KAZDE dziecko za darmo w swojej
      szkole i pod koniec roku je oddaje. Rodzice muszą tylko kupić
      przybory szkolne i ewentualnie dodatkowe książki.
      • adomas Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 08:58
        A tam gdzie pojawia się socjalizm wszyscy stają się biedni.
        • eva15 Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 09:14
          adomas napisał(a):

          > A tam gdzie pojawia się socjalizm wszyscy stają się biedni.

          Nooo, a najlepszym tego przykładem są takie państwa jak Norwegia czy
          Szwecja. Wiemy, wiemy...

          • robocop Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 11:50
            dla przeciw wagi możemy podać np ZSRR i Polskę (kilka lat temu socjalistyczną)
          • zz26 Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 14:02
            > Nooo, a najlepszym tego przykładem są takie państwa jak Norwegia czy
            > Szwecja. Wiemy, wiemy...

            wiesz problem jest taki ze w szwecji juz mowia o ucueciu wydatkow bo im system
            nawala a w norwgii wszystkie dziury lataja ropa jak by powedz mi ile mozesz
            kupic w polsce produktow z napisem "made in norway"? ilosc tych produktow
            swiadczy o konkurencyjnosci
      • el.es Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 09:04
        Nie tyle neoliberalzm, co szczyty cywilizacji chorujacej na znieczulice .

        Ps. Podreczniki dostaje kazde dziecko, ale wyprawka (czyli cala reszta) kosztuje
        co roku okolo 150 euro.
        Moje dzieci sa juz dorosle, ale doskonale pamietam i listy potrzebnych
        przyborow, jakie szkola przysylala do domu przed rozpoczeciem kazdego roku
        szkolnego.
        Znajomy na poczatku tego roku przyszedl do mnie z lista potrzebnych przyborow do
        klasy piatej Realschule. 150 plus obowiazkowy mp-3 player na lekcje informatyki.
        Wiec wyprawil corke do szkoly za 220 euro.
        • eva15 Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 09:11
          No piszę przecież, że rodzice muszą kupić przybory.

          To co się wyprawia to znieczulica neoliberalizmu a raczej jego
          nieograniczona chciwość przy jednoczesnej słabości państw zwanych
          dla niepoznaki demokratycznymi.
          • el.es Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 09:20
            To nie poglady polityczne neoliberalow maja wplyw na ich mentalnosc, ale
            mentalnosc, osobowosc i charakter na poglady. Te zas, bez galopujacej
            cywilizacji i warunkow zycia nie produkuja znieczulicy.
            Zapominasz, ze takie roznice sa jeszcze bardziej widoczne w Rosji, poza wielkimi
            miastami nie ma nawet cienia zycia kulturalnego, a czas zatrzymal sie na 18-stym
            wieku.
            • eva15 Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 09:22
              el.es napisał:

              > Zapominasz, ze takie roznice sa jeszcze bardziej widoczne w Rosji,
              <poza wielkim i miastami nie ma nawet cienia zycia kulturalnego, a
              >czas zatrzymal sie na 18-stym wieku.

              A to ci dopiero. Poważnie? A może to twoja wiedza o Rosji się na tym
              wieku zatrzymała?
              • el.es Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 09:32
                Mozesz oczywiscie probowac ironizowac, ale czy to ma sens? Myslisz, ze obywatele
                zachodu nie bywaja w Rosji? Nie widuja calych wiosek lepianek z betonowa
                podloga tuz przy wielkich miastach? Ludzi, nie majacych pojecia co to jest
                traktor czy komputer, a nawet kolorowy telewizor? Czerpiacych wode ze studni i
                pioracych na tarkach?
                Bylem w Rosji 4 razy. Brat czesciej, bo zawodowo. Zdjecia jakie tam robi wydaja
                sie byc nierealne w XXI wieku...
                • eva15 Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 09:35
                  Podobne zdjęcia możesz zrobić na głuchej polskiej wsi. Po co jeździć
                  tak daleko? Tyle, że w PL teraz się szybciewj, dzięki EU, zmienia.
                  Na razie szybciej.


                  • el.es Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 10:32
                    Owszem, moze i istnieja podobne fotki z Polski. Tylko jesli w Polsce, chocby 40
                    lat temu, udalo Ci sie zrobic takie zdjecie, to byloby z pewnoscia taka sensacja
                    jak ladowanie na ksiezycu Kaczynskiego. W Rosji natomiast jest to DZISIAJ standard.
                    Pomimo, iz (jak pisalas tu na forum) istnieje tyyyyyyylu rosyjskich
                    ultramilionerow zyjacych jak bulki w masle.

                    Polska sie rozwija??? Pomimo "wstretnej i obludnej Demokracji"? Mimo wolnosci
                    slowa?? Mimo iz szaleje tu "zly" kapitalizm? No nie...

                    Koncze dyskusje z Toba, bo zaraz zacznie wyliczanka na temat zlego zachodu. EOT.
                    • el.es Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 10:32
                      ...mimo iz nie wtraca sie do lochow opozycji???
                    • maaac Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 17:09
                      > Owszem, moze i istnieja podobne fotki z Polski. Tylko jesli w
                      > Polsce, chocby 40 lat temu, udalo Ci sie zrobic takie zdjecie, to
                      > byloby z pewnoscia taka sensacja jak ladowanie na ksiezycu
                      > Kaczynskiego.

                      Teraz już tego tak nie zauważam, ale jeszcze tak przed '89 rokiem,
                      różnica pomiędzy gospodarstwami zamieszkałymi przez autochtonów na
                      terenach dawnego zaboru pruskiego czy "ziem odzyskanych" a tymi
                      z "Kongresówki" a nawet "Galicji" była kolosalna. Jadąc pociagiem
                      czy samochodem wystarczyło wyjżeć przez okno by wiedzieć czy to
                      wieś "popruska" czy "porosyjska". Ilość drewnianych chałup czy
                      wielkośc i stan zagród, to było niebo a ziemia i to w tej samej
                      komunie. To samo było widać w mniejszych miastach. Stopień ich
                      zaniedbania w "Kongresówce" był znacznie większy.
                      Mizernie wyglądały tez gospodarstwa "poniemieckie" zajęte przez
                      repatriantów, ale raczej na zasadzie "utraconej wielkości".
                      Teraz te różnice wyraźnie się zacierają. Wbrew piewcom "solidarnego
                      państwa" kapitalizm globalnie poprawia życie wszystkim.

                      Teraz przechodząc do głównego wątku. Ciekawe ile osób pamiętających
                      komunizm zwróciło uwagę że te "biedne" dzieci z Niemiec maja lepiej
                      niż 99,9% dzieci mieszkajacych w socjalistycznej Polsce? Problem ich
                      biedy nie jest bezwzględny ale względny w stosunku do otoczenia.
                      Jesli wszyscy mają góra dwuletnie merce to ktoś z 10letnim
                      volkswagenem jest biedakiem. Jezeli zaś dla wszystkich rower ukraina
                      jest niedoścignionym marzeniem (nawet z zakupem tego roweru o
                      wytrzymałości i wadze czołgu miałem problemy) to własciel 10letniego
                      VW-eja jest krezusem nie lada.

                      Czytając twój opis czego to dziecko nie potrzebuje do OBOWIĄZKOWEJ
                      nauki w szkole krew mnie zalała. Być biednym to nie wstyd.
                      Pytanie tylko dla czego się jest biednym i jak się tę biedę znosi.
                      Ok można kupować ubrania w szmateksach, ale zawsze mieć je czyste.
                      Można nie jeść codziennie mięsa w domu, a kawioru w życiu nie
                      posmakować, ale kanapka co dzień dla dziecka jest zamiast papierosów
                      czy piwa dla pana domu. Można żyć biednie ale z honorem aż.... nagle
                      pojawiają się dodatkowe wymuszone wydatki... Jak ktos był taki
                      mądry, że szkoła ma być obowiązkowa to i niech da za darmo
                      dzieciakom wszystko co uważa że do tej szkoły im jest potrzebne.
                      Mają mięć odtwarzacze mp3 - państwo powinno im je zapewnić. Mają
                      mieć zawsze nowy komplet podręczników - to samo. Nie wolno ludzi
                      zmuszać do wydatków nie zaplanowanych dokłądnie tak samo jak w
                      Polsce z mundurkami.


                      PS. Jeżeli za kryterium biedy jest posiadanie np 1/10 tego co
                      najbogatszy w kraju to w kraju gdzie bogaty ma 10 prywatnych
                      samolotów pomoc by się należała temu co ma tylko 1... ot do takich
                      absurdów dochodzi takie podejście.
                      • el.es W Niemczech to jest bardziej skoplikowane. 29.11.07, 21:45
                        Tutaj klasy rozdziela sie juz w czwartej klasie szkoly podstawowej na trzy
                        grupy: 1. gimnazjum- najlepsi uczniowie, 2 Realschule- sredni uczniowie, 3
                        Hauptschule- slabi uczniowie.
                        System, wydawaloby sie najgorszy jaki moglby byc, bo przesadza sie w wieku 10
                        lat o calym zyciu czlowieka. Oczywiscie zdajesz sobie sprawe z tego jakie
                        mozliwosci edukacji maja dzieci z grupy trzeciej po ukonczeniu edukacji
                        podstawowej? Ciezko dostac im sie nawet do szkol zawodowych ze swiadectwem z
                        Hauptschule.
                        Grupa druga ma nieco latwiej w poszukiwaniu drogi dalszej edukacji, zas
                        pierwsza- Gimnazjalisci nie potrzebuja nawet kiwnac palcem w bucie, zeby dostac
                        sie na najlepsze uniwersytety.
                        Jakby nie byl wystarczajaco odrazajacy fakt, ze losy ludzi rozstrzygaja sie w
                        wieku 10 lat, to ostatnio coraz glosniej mowi sie o jeszcze bardziej chorej
                        metodzie segregacji. Mowi sie glosniej w mediach, bo szary zjadacz chleba zawsze
                        wiedzial czym kieruje sie rada pedagogiczna wysylajac dziecko to takiej czy
                        innej szkoly.
                        Otoz nauczyciele przyznaja, ze segreguja rowniez na podstawie wiedzy o zasobach
                        finansowych rodzicow. I tak, jesli nauczyciel dziecka z Gruntschule (szkola
                        podstawowa od klasy pierwszej do czwartej) uwaza, ze rodzina nie poradzi sobie z
                        wymaganiami w 2. Realschule, to zostawia dziecko pochodzace z biednej rodziny w
                        3. Hauptschule.
                        Twierdzi, ze robi to dla dobra dziecka, zeby nie "sciagal w dol", nie
                        "powstrzymywal od nauki" reszty grupy w 2. Realschule.
                        Zbuntowany rodzic, ktory przychodzi do szkoly z pretensjami o to, ze wymaga sie
                        od niego kupna mp3-playera uslyszy zazwyczaj- "Tja... W 3. Hauptschule takich
                        wymagan nie ma...".
                        No i co bys zrobil? Pozwolil dziecko wykopac na najnizszy poziom, czy odmowil
                        sobie baaaardzo wiele rzeczy, zeby dac dziecku lepszy start w zyciu?
                        I tak moj znajomy, po tym jak uslyszal taka odpowiedz, poszedl i kupil corce mp3.

                        Kuriozum niemozebne. Jakby fakt, ze odtawia sie do szuflady czlowieka zupelnie
                        jeszcze nieswiadomego tego, ze wlasnie zostal przeznaczony na straty. Na
                        podstawie czego? Paru gorszych ocen w klasach od 1 do 4? Przeciez w wieku 10 lat
                        nie jest nawet osobowosc uksztaltowana, a co dopiero stosunek dziecka do szkoly
                        czy nauki.

                        Oczywiscie istnieja mozliwosci nadrobienia, jesli uczen z 2. Realschule i 3.
                        Hauptschule ma zamiar studiowac, ale to wiele dodatkowych lat nauki i wiekszosc
                        tego nie robi. nawet ochoty nie czuja po tym, jak przez dlugie lata zyja juz ze
                        stemplem na czole "asi" (asi-asocjalny. Tak sie nazywa w Niemczech ludzi
                        biednych. Wsrod dzieci bardzo powszechne).

                        Wkrotce ma sie cos zmienic, bo organizacje praw czlowieka zaczely sie buntowac i
                        dzialac intensywnie, ale nie do konca, po podzial na gimnazjum i "reszte" zostaje.
                        • maaac Re: W Niemczech to jest bardziej skoplikowane. 30.11.07, 09:32
                          Trudna sprawa. Skazywać dziecko na zaszufladkowanie na całe życie z
                          powodu braku pieniędzy u rodziców... Przechlapane.

                          Z drugiej strony miałem kontakty ze szkołą i wiem że najlepsze
                          efekty to znaczy przyrost wiedzy w ciągu jakiegoś czasu u uczniów
                          dają klasy mniej więcej na równym poziomie. No może z jakimiś
                          liderami pod względem nauki. Inaczej nie wiesz jak masz tłumaczyć,
                          jak dokładnie i jak długo. W naszych wymieszanych pod względem
                          poziomów klasach kończy się to tym, że najlepsi i najgorsi
                          rozrabiają bo jedni się nudza bo już to wiedzą a drudzy bo i tak nie
                          rozumieją. Wystarczy jeden czy dwóch nudzących się i masz lekcję z
                          głowy - a pomyśl że niektóre przedmioty są tylko godzinę na tydzień.
                          Parę chorób, wyjść klasy, wycieczek, paru rozrabiaków i okazuje się
                          że tak naprawdę przez cały rok ich nic nie możesz nauczyć.
                          Suma sumarum jestem za segregacja pod względem nauki, ale tylko pod
                          względem nauki i na zasadach jak w lidze.. najgorsi idą w dół
                          najlepsi w górę.

                          PS. Pamietasz Mikołajka? Była tam taka scena jak się nabijali
                          z "półbursiarzy". Kpiny się skończyły gdy jeden z bardziej
                          poważanych nauczycieli op**** ich z góry do dołu i powiedział że sam
                          skończył szkołę z dofinansowaniem jako "półbursiarz" bo jego rodzice
                          też byli za biedni. Może brak takich ludzi którzy nie wstydzą się
                          przyznać że potrafili być biedni i do czegoś dojść swoją pracą.
                          • el.es Re: W Niemczech to jest bardziej skoplikowane. 30.11.07, 19:36
                            Takie argumenty przedstawiaja obroncy niemieckiego modelu systemu szkolnictwa.
                            Jest to jedna strona medalu. Mianowicie swiatle, czysto filozoficzne zalozenie.
                            Mozna to porownac z pogladami na temat komunizmu czlowieka, ktory czytal Marksa,
                            ale nigdy sam nie musial zyc w takim ustroju.
                            Tak jak okazalo sie, ze w praktyce idea marksistowska sie nie sprawdza, tak i
                            segregacja dzieci w wieku lat 10 w praktyce stworzyla patologie- utworzyla dwie
                            klasy spoleczne.

                            Zeby do konca zrozumiec o czym pisze, musialbys pozyc w samym srodku tego zjawiska.
                            Wielu Niemcow nie rozumie tego do momentu, kiedy ich dziecko nie zostanie
                            skierowane do Hauptschule. Wielu nie rozumialo mnie, kiedy mowilem o tym wiele
                            lat temu, kiedy nikt nie myslal nawet o debatach publicznych na ten temat. A
                            mowilem wowczas pomimo iz moj najstarszy syn trafil bez najmniejszych problemow
                            go gimnazjum. Wszyscy znajomi pukali sie w glowe i mowili "przeciez Ciebie to
                            nie dotyczy, do K. jest w gimnazjum".
                            Problemy zaczely sie, kiedy mlodszy syn, dwa lata pozniej, zostal oddelegowany
                            do Realschule. Nauczycielka (ktora nie byla nawet pedagogiem, bo (nie wiem czy
                            tak jest dalej) tego standart nie wymagal) wahala sie, bo starszy brat w
                            gimnazjum, ale J. wykazuje wieksze zainteresowanie sportem. Co oznaczalo w jej
                            rozumieniu, ze dobrego wyksztalcenia nie bedzie potrzebowal. Zapytala J. kim
                            chce byc w przyszlosci, J. odpowiedzial, ze pilkarzem i podpisala dokument
                            kierujacy go do klasy srodkowej- Realschule.
                            Po kolejnych dwoch latach J. zmienil zaineteresowania i zaczal marzyc o byciu
                            prezydentem :-), ale bylo juz za pozno. Do gimnazjum przerzucic juz sie go nie
                            dalo (a chcial dolaczyc do brata koniecznie), bo niby jak? Po dwoch latach
                            wchlaniania programu z realschule jest niemozliwoscia dorownania do
                            gimnazjalistow. Nie jest geniuszem, zeby podczas wakacji wyczytac material, o
                            jakim w realschule i hauptschule nigdy nawet nie slyszeli. A roznica miedzy
                            poziomami obu szkol jest tak ogromna, ze wielokrotnie spedzala mi sen z powiek.
                            Ostatecznie jest tak, ze tego co starszy syn uczyl sie w szostej klasie w
                            gimnazjum, w realschule uczono pod koniec dziewiatej.
                            Zreszta nie ma nawet takiej mozliwosci. Z realschule mozna tylko "spasc" do
                            hauptschule.
                            Trudno, pogodzilismy sie z tym wowczas. Zreszta pozniej J. doklepal dodatkowa
                            nauke w Volkshochschule i obecnie studiuje Sportwissenschaft. Wiec jednak jego
                            aspiracje oceniono falszywie. Ile dodatkowych poswiecen, nauki, czasu, stresu i
                            ponizen ma za soba- tego nikt mu juz nie odbierze.
                            Na marginesie-ze swojej klasy byl jedynym, ktory w ogole sprobowal sie wybic.

                            Zanim to sie jednak stalo, przezyl sporo upokozen. Glownie ze strony starszego
                            brata. Wowczas niesmiadomego i bedacego pod wplywem splendoru, jaki na niego
                            splywal podczas nauki w gimnazjum.
                            Bo jakby nie wystarczylo, ze roznie ich rozsegregowano, to po jakims czasie K.-
                            starszy syn, zaczal zachowywac sie obskurnie. W szkole powiedziano mu, ze nie ma
                            sie ogladac na kolegow i "bylych" przyjaciol z podstawowki, a koncentrowac na
                            sobie i z rownymi sobie utrzymywac kontakty. Dlaczego? Bo to on jest przyszla
                            elita kraju. I w takim oto duchu przebiegala cala nauka w gimnazjum. Tak tez
                            traktowal swojego mlodszego brata i reszte znajomych, bedacych absolwentami
                            szkol o nizszym poziomie nauczania.
                            Oprocz tego wsrod "elity" rozpowszechnialy sie samoistnie (jak to wewnatrz grupy
                            wspolnych interesow) przekonania o wlasnej wyzszosci, o nizszosci pozostalych, o
                            ich glupocie i oczywiscie biedocie.
                            K. dokuczal J. i w koncu doprowadzil do tego, ze J. zaczal czuc sie kims
                            gorszym, glupszym i mniej wartym.

                            Teraz, po wielu latach tego zaluje i stara sie naprawic bledy, ale chyba sam
                            rozumiesz, ze nie wszystko da sie naprawic. Zreszta K. nadal epatuje swoim
                            poczuciem wyzszosci.
                            Jeszcze podczas studiow zakochal sie w dziewczynie o 2 lata mlodszej. Jakis
                            czas sie spotykali, ale zwiazek szybko sie rozpadl. Z winy mojego syna.
                            Dziewczyna madra, mila, dobrze wychowana, majace te same zainteresowania co
                            on...ukonczyla jednak tylko realschule i wlasnie uczyla sie zawodu. Dla K.
                            malzenstwo z nia oznaczaloby niemal wspolczesny mezalians. Tak uwazali rowniez
                            jego przyjaciele z gimnazjum. Mowili: "zostaw. Wiadomo co takim pozniej bedzie.
                            Skonczy jako sprzataczka"

                            No i gdzie tu jest rownosc szans dla kazdego czlowieka? Gdzie zagwarantowane
                            konstytucyjnie prawo do edukacji dla kazdego?

                            Widzisz, to wszystko o czym trabilem wsrod znajomych juz wczesniej, dzis
                            wychodzi na swiatlo dzienne. Mianowicie przeprowadzono wiele badan i okazuje
                            sie, ze ten system zniszczyl spoleczenstwo. Podzielil na dwie klasy. A jesli juz
                            takie podzialy istniec musza, bo powinny sie utworzyc same.
                            Bo 10 lat to za wczesnie, zeby decydowac o calym zyciu czlowieka. A to wlasnie
                            nastepuje w chwili kiedy segreguje sie dzieciaki na podstawie 4 lat edukacji
                            podstawowej. Takie podzialy musza wykrystalizowac sie same, o wiele, wiele
                            pozniej. Kiedy dzieciaki, jako nastolatki, beda juz przynajmniej swiadome tego,
                            ze szystko co robia ma wplyw na ich cale zycie.
                            O okresie od klasy 1-ej do 4-ej nie maja pojecia jakie szkody na cale zycie
                            wyrzadzaja sobie nie przykladajac sie do sprawdzianu z podstaw matematyki czy
                            niemieckiego, czy rozmawiajac z kolega od czasu do czasu na lekcji.

                            Najgorsze jest to, ze te podzialy wcale nie zanikaja w pozniejszym okresie.
                            Nawet dla doroslych Niemcow, w doborze przyjaciol i przyszlej rodziny, glowna
                            role gra swiadectwo z gimnazjum i pozniejszej edukacji, do ktorej niektorzy
                            dostepu nie mieli.
                            Mlodszy syn wiele stracil tez ze swojego poznego dziecinstwa. Z okresu, w ktorym
                            kazdy ze swoja klika zwiedza caly swiat. Stracil, bo uczyl sie calymi dniami.
                            Jego klasa szalala przez wakacje, wiec musial sie od nich oderwac i koncentrowac
                            sie na wielogodzinnej nauce, a do grupy gimnazjalistow nie nalezal, bo kto by go
                            tam chcial...

                            Na koniec- Niemcy w badaniach Pisa obstawiaja konce list, bo i pod tym wzgledem
                            system sie nie sprawdza. Okazuje sie bowiem, sadzac po wzorcu systemu
                            praktykowanego rowniez w Polsce, ze jednak jest tak, ze to Ci lepsi ciagna w
                            gore slabszych. Wiele badaczy tego zjawiska powoluje sie wlasnie na Polske i
                            Finlandie, jako najbardziej pozytywne przyklady.
                            • el.es Gesamtschule. 30.11.07, 19:47
                              W niektorych miejscowosciach istnieje cos takiego jak gasamtschule. Cyzli
                              wspolna szkola dla wszystkich. Ma program zblizony, choc nieco nizszy od
                              niemieckiego gimnazjum. Zorganizowano to "eksperymentalnie".
                              Niestety nic to nie dalo, bo kilku latach okazalo sie, ze rodzice dzieci, ktore
                              otrzymaly rekomendacje do gimnazjum, tak je kierowali, bo to zawsze wyzszy
                              poziom i "lepsze papiery". I tak ze szkoly wspolnej na model polski pozostalo
                              jedynie cos pomiedzy realschule a hauptschule.
                              • maaac Re: Gesamtschule. 30.11.07, 20:06
                                Cholewa... Kiepsko. Wygląda na to... co już udowodnił ZSRR że
                                wszelkie eksperymenty budowania czegoś idealnego kończą się "jak
                                zwykle".
                                Niestety to nie tak, że ci najlepsi ciągną tych najgorszych. Albo
                                inaczej. To zależy od okoliczności, środowiska, hmmm nacisku
                                społecznego na naukę. "Upowszechnianie" ogólnokształcącego szkolnictwa
                                w Polsce raczej spowodowało straszne pikowanie jego poziomu w dół. W
                                szkołach się coraz gorzej uczy, uczniom się coraz bardziej nie chce
                                (to są ciągle ci sami nauczyciele, także nie na nich należy zwalać
                                winę), coraz mniej można ich zmusić do pracy.
                                Z drugiej strony to co opisujesz też jest mało przyjemne i wolałbym
                                by nigdy do tego w Polsce nie dopuścić. Cholewka - nawet jakbyś
                                jednego syna ostro ćwiczył by drugim nie pogardzał to i tak wpływ
                                szkoły... Po za tym kto dał prawo jakiejś nauczycielce decydować o
                                całym życiu kogoś!!

                                W takich momentach mam najbardziej żal do naszych polityków. Jest
                                problem. Są różne jego sposoby rozwiązania (analogicznie ze służbą
                                zdrowia). Jedne się sprawdzają lepiej drugie gorzej. Różnie to bywa w
                                różnych społeczeństwach, państwach. Zamiast nad tym główkować to cała
                                moc w to kto kogo, jak najlepiej się nachapać, i jakie swoje fobie czy
                                prywatne zemsty zrealizować.
                                • el.es Re: Gesamtschule. 30.11.07, 20:39
                                  Zgoda, w Polsce nastepuje stopniowe obnizenie poziomu, ale czy to napewno
                                  wylacznie wina wspolnej nauki slabszych z silniejszymi? Przeciez na to ma wplyw
                                  wiele czynnikow. Miedzy innymi to, ze zmieniaja sie czasy. Dzieciaki wczesniej
                                  czuja sie dorosle, wczesniej rozpoczynaja zycie seksualne, internet, ktory im to
                                  umozliwia, narkotyki, ktore staja sie ogolnie dostepne itp... generalnie
                                  degeneracja i demoralizacja nie plynie chyba wylacznie ze wspolnej nauki?
                                  Podzial tez istnieje. Po ukonczeniu gimnazjum drogi sie rozchodza przeciez.
                                  Dzieciaki sa wczesniej przygotowywane na konsekwencje, jakimi sa zle oceny na
                                  swiadectwie ostatniej klasy.
                                  Do tej pory kazdy jest rowny i kazdy ma jednakowe szanse. Jest to przynajmniej
                                  wiek, w jakim sa w stanie okreslic samych siebie i wplynac na swoja przyszlosc.

                                  Ok, do tej pory poziom w polskim gimnazjum jest nizszy niz w niemieckim, ale
                                  dalsza nauka to w zupelnosci wyrownuje. Na starcie w dorosle zycie stoja wszyscy
                                  na tej samej pozycji. W Niemczech nie stoja, bo juz za dziecka odebrano im szanse.

                                  Wiesz, niemal 100% tych straconych na straty dzieciakow spada dalej w dol, bo na
                                  gorze nie dosc, ze nikt ich nie chce ( bo przeciez nie zostali od malego
                                  wyszkoleni na elite), to nikt im nie poda reki. Sami rezygnuja tez ze wszelkich
                                  wysilkow.
                                  W Polsce musza jednak trzymac, chocby mozolnie, ten poziom i jestem pewiem, ze
                                  nie jeden, przekonany, ze jest takim samym czlowiekiem jak reszta, odbil sie i
                                  dorownal do tych silniejszych.
                                  • el.es Re: Gesamtschule. 30.11.07, 20:53
                                    W sumie mysle, ze lepiej utrzymac wszystkich na srednim poziomie dopoki sami nie
                                    zadecyduja, niz pozwolic polowie spasc ponizej wszelkiej normy, a ich kosztem
                                    stworzyc z reszty elite.
                                    • maaac Re: Gesamtschule. 02.12.07, 14:00
                                      Niestety to nie jest "trzymanie na średnim poziomie" tylko równanie w
                                      dół. Komunizm jakoś to blokował. Nie bardzo rozumiem dla czego, może
                                      chodziło o ogólne zastraszenie obywateli co dawało pozytywny efekt w
                                      szkołach? Jednak uczniowie się słuchali nauczycieli?
                                      Dziś problem z "uśrednianiem" klas daje taki efekt, że to ci najgorsi
                                      dyktują warunki nie ci najlepsi. Wystarczy jeden nudzący się idiota z
                                      komórką i lekcji już nie przeprowadzisz. Próba zastraszenia kończy się
                                      wizytą wściekłego rodzica że "jego dziecku dzieje się krzywda".
                                      Niestety raczej nie ma co liczyć na wizytę rodziców ambitnych dzieci z
                                      pretensjami dla czego "Kowalskiemu" pozwala się na rozkładanie lekcji.

                                      Zrozum. To nie jest tak że neguję twoje doświadczenia z Niemiec. One
                                      są dla mnie również straszne i do tego nie powinno się nigdy w Polsce
                                      doprowadzić jako remedium na to co ja opisuję. Jest problem - oba
                                      skrajne rozwiązania w tym modelu są złe. Zarówno pełna "równość" bo
                                      raczej powoduje równanie w dół jak i pełna gradacja bo powoduje
                                      podział na Elojów i Morloków.
                                      Powinna być jakaś inna metoda która nie przekreśla dziecka na
                                      początku jego kariery i nie daje mu nigdy szansy na wybicie się jak i
                                      metoda która będzie wyraźnie nagradzała i dawała szansę na pełny
                                      rozwój tych co się chcą uczyć a jednocześnie nie zmuszała do nauki
                                      tego czego nie chcą i nie potrafią się nauczyć tym co nie chcą się
                                      uczyć.
                                      Naprawdę nie rozumiem dla czego zamiast szczęśliwego tokarza naprawdę
                                      mistrza w swoim fachu musimy uzyskiwać po szkole średniej
                                      sfrustrowanego absolwenta ogólniaka bo nie potrafi całkować, a i
                                      deklinacje to dla niego czarna magia.
                                      Z drugiej strony jak ktoś miał na początku ambicje wyłącznie na
                                      tokarza, potem zakochał się w obrabiarkach sterowanych numerycznie, z
                                      czasem stwierdził, że mu się to podoba i to w pełni rozumie, dla czego
                                      nawet z czasem, nie może stać się profesorem automatyki czy
                                      materiałoznawstwa - specjalność tokarki?

                                      Tylko jak skonstruować system oświaty by to zapewnić... za cholerę
                                      nie wiem. :(
                                      • el.es Re: Gesamtschule. 03.12.07, 13:34
                                        No wlasnie. Nie wiesz. Mimo wszystko proponujesz selekcje malych dzieci, a to
                                        najgorsza ze wszystkich mozliwosci.
                                        To co- jak piszesz- "przytrafilo sie mnie", przytrafilo sie wszystkim
                                        obywatelom. Przytrafia sie od wielu lat 100%-om polulacji.
                                        Dlatego swiatowe organizacje stojace w obronie praw czlowieka zjednoczyly sie
                                        przeciwko niemieckiemu systemowi szkolnictwa.

                                        Rozumiem, ze martwi Cie obnizajacy sie poziom w szkolach i z Twoich obserwacji
                                        wynika, ze rozdzielic na grupy byloby dobrym wyjsciem.
                                        Tylko Ty nie rozumiesz, ze swoje wizje opierasz na poszczegolnych,
                                        bulwersujacych przypadkach a nie bierzesz pod uwage konsekwencji wprowadzenia
                                        tego systemu na 100% spoleczenstwa.
                                        Sztuczna selekcja calego narodu w wieku 10 lat zabiera srednio 17-stu osobom z
                                        22-och szanse na decydowanie o wlasnej przyszlosci.
                                        Z tych 17-stu srednio siedem pozostaje do konca zycia na utrzymaniu panstwa, a
                                        ich dzieci czeka dokladnie to samo.
                                        Tak wlasnie wynika z przeprowadzanych od jakiegos czasu badan. Mozna niemal z
                                        dokladnoscia do pol procenta z gory przewidziec, ktore z dzieci zostanie
                                        oddelegowane na najnizszy poziom nauczania (Hauptschule). I to juz w chwili ich
                                        poczecia.
                                        Chyba rozumiesz jakie czynniki maja na wplyw? Co oznacza wychowanie dziecka
                                        bedac na przegranej pozycji: bez zawodu, wlasnego mieszkania i z finansami
                                        darowanymi od panstwa, pozwalajacymi ledwie przezyc? Takie warunki ksztaltuja
                                        osobowosc, poczucie wlasnej wartosci i ambicje dziecka. Nastepnie, w momencie
                                        selekcji, bierze sie tez pod uwage "zamoznosc" rodzicow i nie chcac stawiac
                                        dziecka w glupiej sytuacji, kiedy do szkoly na wyzszym poziomie potrzebny bedzie
                                        mp-3, odstawia sie go do Hauptschule, gdzie poziom nauczania i zdobywana wiedze
                                        mozna spokojnie porownac do zwalczania analfabetyzmu.
                                        Kolo znowu sie zamknie, kiedy po ukonczeniu takiej szkoly dzieciak ma okolo 10%
                                        szans na zdobycie praktyki do zawodu mechanika samochodowego i zamiast szukac
                                        miejsca nauki musi zaczac zarabiac na zycie (bo biedni rodzice przeciez nie moga
                                        utrzymywac) i albo idzie natychmiast na utrzymanie panstwa, albo jezdzi smieciarka.
                                        Co gorsze, nie obwinia za to systemu, ktory go zniszczyl, ale obcokrajowcow i
                                        wstepuje w szeregi NPD, po to, ze w czarnej masce napadac na ciemnoskornych i
                                        mowiacych innym dialektem.

                                        Tak niestety wyglada prognoza po kilku latach badan.
                                        Co mialaby zmienic selekcja dzieciakow po testach iq? kto powiedzial, ze to
                                        dzieci z najnizszym iq przeszkadzaja w nauce bawiac sie telefonami na lekcjach?

                                        Jeszcze jedno, co zostalo poruszone kilka dni temu w debacie publicznej. Procent
                                        uczniow mordujacych w amoku swoich nauczycieli i kolegow szkolych. Niemal
                                        wszyscy pochodza z gimnazjow. Nie wytrzymuja napiecia, bo nacisk na dzieci
                                        funkcjonuje w takim systemie jest niewyobrazalnie ogromny. Pochodzi zarowno ze
                                        szkoly, jak i od rodzicow, ktorzy chcac dobrze, za wszelka cene naciskaja na
                                        dzieci, aby dac im dobry start w zyciu.

                                        Ektremalni prawicowcy niemieccy sa niemal wszyscy bylymi absolwentami
                                        hauptschule (najnizszy poziom). Swietlani lewicowcy to byli gimnazjalisci.
                        • kynos1 Re: W Niemczech to jest bardziej skoplikowane. 01.12.07, 23:54
                          Kto/co decyduje o tym gdzie trafi dane dziecko? Egzamin czy jak
                          zrozumialem decyzja urzędników?
                          • el.es Re: W Niemczech to jest bardziej skoplikowane. 02.12.07, 13:19
                            kynos1 napisał:

                            > Kto/co decyduje o tym gdzie trafi dane dziecko? Egzamin czy jak
                            > zrozumialem decyzja urzędników?


                            Zaden egzamin. Tylko nauczycielka, ktora prowadzi klase od 1-ej do 4-ej klasy. W
                            czwartej klasie dochodzi jeszcze czasem druga nauczycielka matematyki czy
                            niemieckiego.
                            Egzamin z czego mialby byc? Do czwartej klasy poziom jest bardzo niski.
                            Praktycznie podstawy jezyka i metematyki. Do tabliczki mnozenia.
                            • maaac Re: W Niemczech to jest bardziej skoplikowane. 02.12.07, 14:03
                              Może by zastosować testy IQ?
                              Hmmm wiem, że to Niemcy nie Polska czy Rosja, ale czy zdarzały się
                              przypadki pozamerytorycznego wpływania na decyzję nauczycielki?
                            • kynos1 Re: W Niemczech to jest bardziej skoplikowane. 02.12.07, 23:11
                              Wypada sie tylko cieszyc, ze w czasach, w ktorych do szkoly chodzil
                              Albert Einstein nie stosowano takich socjalistycznych rozwiazan.
                              Bylby w najlepszym przypadku nieprzeciętnym golibrodą.
                  • robocop Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 12:00
                    Co prawda to prawda mam rodzinę na wsi (konkretnie na 2 wsiach) gdzie jeszcze
                    2-3 lata temu po wodę chodziło się do studni a wychodek był na zewnątrz. Jako
                    dziecku z tym kojarzyła mi się wieś - studnia, konie, wychodki na zewnątrz.
                    Teraz to się zmienia, oczywiście nadal można pójść do studni ale większość
                    mieszkańców ma już po montowane pompy i bieżącą wodę w domu. Powoli powstają
                    łazienki w domu (zamiast mycia w bali)

                    mick
                    • eva15 Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 14:16
                      robocop napisał:

                      > Co prawda to prawda mam rodzinę na wsi (konkretnie na 2 wsiach)
                      >gdzie jeszcze 2-3 lata temu po wodę chodziło się do studni a
                      >wychodek był na zewnątrz

                      No właśnie, ale różnym głuptasińskim tego się nie wytłumaczy, bo oni
                      chcą mieć poczucie wyższości w stosunku do Rosji. I tak sobie
                      rzeczywistość dopasują do wyobbrażeń, by to poczucie uzyskać.
              • vit811 Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 10:09
                Prosimy cie nieodzywaj sie juz na forum przyznajemy ci racje rosja
                to NAJWIEKSZY NAJBOGATRZY NAJPIEKNIEJRZY KRAJ NA ŚWIECIE a teraz won
                bo jak cie czytam to mam odruchy wymiotne ileż można!!!???
              • trv Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 11:21
                W obwodzie Kaliningradzkim kosi się zboże kosami.
                W części Azjatyckiej istnieją wioski rodem z 19 wieku.
                W części Europejskiej są już wioski rodem z początku 20 wieku.
                W okolicach Syberii są ludzie prowadzący koczowniczy tryb życia.
                • belfer61 U na się dotuje koszenie kosami... 29.11.07, 13:49
                  ...na chronionych łąkach. Z eko-przyczyn.
                  Ech - nowobogaccy...
          • sabi35 Re: W Niemczech też są biedne dzieci - to logiczn 29.11.07, 13:28
            nie muszą, mogą starać się o dotacje na przybory, tak samo jak na
            wycieczki klasowe (biedne dzieci zwykle nie muszą płacić), dowóz do
            szkoły itp. Wielodzietne rodziny mają często ulgi w przedszkolach,
            wstępach na basen, dostają karnety do fryzjera itp (z pomocy
            społecznej)
            Sęk w tym, że często takie rodziny nie potrafią oszczędnie
            gospodarzyć pieniędzmi, kupują fastfoody, nie gotują, zabawki, które
            dzieci dostają na gwiazdkę rodzice potrafią sprzedać żeby nakupić
            alkoholu i papierosów.
            Tak naprawdę, to ci którzy chcą pracować zawsze gdzieś pracę znajdą,
            ale albo się im nie chce albo już nie potrafią wstawać rano, posłać
            dzieci do przedszkola itp. I ten marazm jest dla dzieci chyba gorszy
            niż brak komórki czy markowch butów...
      • zz26 droga evo 29.11.07, 13:50
        gdzie ty masz neoliberalizm w niemczech? biede maja bo wspaniale socjalistyczne
        panstwo opiekuncze zaczelo sie sypac
    • zeberkaa Re: W Niemczech też są biedne dzieci 29.11.07, 09:13
      Znam taką biedna rodzinę niemiecką.
      Dziecko rzeczywiście chore, więc matka pracuje na czarno, bo to jej się bardziej
      opłaca /pomoc państwa/. Ojciec od 2 lat kombinuje na zwolnieniu lekarskim bo
      chce wyszarpać /czytaj kupić/ rentę. Miast wziąć się za uczciwą robotę woli s*ać
      po nogawkach że go jakiś urząd namierzy.
      Ostatnia nasza rozmowa:
      -ile lat pracujesz w firmie?
      - 4
      - to po 6 będziesz mogła starać się o rentę....

      Ogólnie żyje im się nieźle, choć na ich możliwości to słabiutko, a dzieckiem
      faktycznie nie interesują sie wogóle.
      • scibor3 Re: W Niemczech też są biedne dzieci 29.11.07, 10:46
        Tak jak ty ortografią?
        • polonski Bartek nie byl nigdy dobry.. 29.11.07, 12:14
          z rachunkow.
          Skoro co szoste dziecko w germanii jest tureckie, to nalezaloby
          doliczyc tez dzieci niemieckie.
          A to juz poprawia wynik do " co czwarte dziecko w niemczech jest
          nieszczesliwe bo klepie biede wsrod nazartych niamcow".
          • hubert100 Re: Bartek nie byl nigdy dobry.. 29.11.07, 16:40
            Niech sie ciesza ci "biedni" w Niemczech, bo tu w Kanadzie dostal by
            $500 na miesiac,dziurawe buty i "miejsce" pod wiaduktem lub na lawce
            w parku i "opieki" zadnej.
          • therom64 Re: Bartek nie byl nigdy dobry.. 30.11.07, 20:34
            Polonski cymesik; Mistrzowski intelekt-jak zwykle
    • bezportek Wszystkie dzieci sa biedne, 29.11.07, 16:37
      • hubert100 Re: Wszystkie dzieci sa biedne, 29.11.07, 16:43
        W Kanadzie nie sa bo kazde ma "portki" aby tylkami nie swiecily.
    • marta_praga W Niemczech też są biedne dzieci 29.11.07, 17:06
      "na" stolowce, "na" Lichtenbergu, co to za Umgangsprache?
      • petronella.kozlowska Re: W Niemczech też są biedne dzieci 29.11.07, 20:27
        W Niemczech też są biedne dzieci
        Bartosz T. Wieliński, Berlin


        O tym, że rodzinie 16-letniej Kathrin nie za dobrze się powodzi, świadczy
        jedynie jej blada, wręcz ziemista twarz. Jest skromnie ubrana, a na nogach ma
        porządne buty.

        Blada cera -brak witamin. buty od Deichmanna dla redktora szczyt marzen

        Opowiada, że jej rodzinie żyje się ciężko. Z zasiłku ledwie starcza na
        najpilniejsze potrzeby. Na nowe ciuchy pieniędzy już nie ma.
        --
        matka zle gospodaruje
        --


        - Marzy mi się komórka, taka z kamerą i odtwarzaczem MP3. Taka lepsza od twojej
        - mówi, pokazując na telefon, który wystaje mi z kieszeni.
        ---
        chce luxusu



        Wypełniona blokami z wielkiej płyty dzielnica należy do najbiedniejszych w całym
        Berlinie. Dlatego codziennie przez Arkę przewija się tysiąc młodych ludzi.
        Siedzimy na stołówce. Kathrin jak kilkadziesiąt innych dzieci wcina ziemniaki z
        mizerią. Wszystkie tak jak ona ubrane w dżinsy albo dresy. Na nogach adidasy.
        ---
        nie maj na ubrania a pare zdan ponizej maja adidasy - och redaktor z GW to baran

        --
        Wielu w ogóle nie interesuje się swoimi dziećmi. Czasami wieczorem zapominają
        je od nas odebrać - opowiada.
    • niemiec.niemiec Modny temat 29.11.07, 21:50
      Pan Wielinski powtarza temat, ktory stal sie ostatnio bardzo modny w niemieckich
      mediach. Bardzo zyczylbym biednym polskim dzieciom, azeby byly tak "biedne" jak
      te niemieckie.
    • mathias_sammer W Niemczech też są biedne dzieci 29.11.07, 22:08
      o moj ulubiony dziennikarz napisal nowy artykul!

      nie moge sie do czegokolwiek przyczepic. informacje jak najbardziej
      prawdziwe. a bedzie cos o wycieczkach niemcow do szwajcarii w celu
      odebrania sobie zycia? tak pytam bo debata dot wprowadzenia prawa do
      eutanazji wciaz trwa. sam rozwazam opcje poddania sie takowej, jesli
      juz nie bede mogl, ale wczesniej rozpisze sie na czesci do
      rozebrania.

      pozdrawiam,
      m.s.
    • sokrates22 W Niemczech też są biedne dzieci 29.11.07, 22:09
      Każdego mi szkoda.
      W Polsce ludzie zarabiają po 1000 zł lub mają 600 zł renty
      i nikt z tego powodu nie leje krokodylich łez.
      • hubert100 Re: W Niemczech też są biedne dzieci 30.11.07, 03:19
        Ale wy ludzie pieprzycie farmazony. A jak by tak pomoc
        socjalna "made in America"? $500 na lba a jak rodzina 3 osoby to nie
        $1500 a $1200.I to na wszystko. Zalatw sobie mieszkanie a jak czynsz
        za wysoki to wynajmij garaz. W Kaliforni sa szczesliwi bo cieplo i
        mozna mieszkac pod wiaduktem.Jak ci zabraklo na papier toaletowy to
        lisciem lub palcem.Jak ci zaboli zab to tylko wyrywaja. A wszystko
        to twoja wina zes biedny bos glupi a ze glupi bo biedny.Proste nie??
    • toja3003 „Wypełniona blokami z wielkiej płyty dzielnica nal 30.11.07, 12:54
      „Wypełniona blokami z wielkiej płyty dzielnica należy do
      najbiedniejszych w całym Berlinie. Kathrin jak kilkadziesiąt innych
      dzieci wcina ziemniaki z mizerią. Wszystkie tak jak ona ubrane w
      dżinsy albo dresy. Na nogach adidasy.”

      Jeżeli tak definiuje się „biedę” to u nas w Polsce większość
      jest „biedna”, bo mieszka w wielkiej płycie czy czymś podobnym, też
      wcina ziemniaki, kto wie czy z mizerią, i też chodzi w dżinsach,
      choć nie wiem czy w oryginalnych adidasach (raczej podróbach). A
      zważywszy, że w RFN jest ponad 80 milionów ludzi, z czego co
      najmniej 10 milionów pochodzenia emigranckiego, cząsto żyjących tam
      nielegalnie, półlegalnie, bez znajomości języka a więc i lepszej
      pracy to sprawa jasna.

      To co wedle kryteriów niemieckich jest biedą jest postępem dla
      Murzyna, który u siebie po prostu umarłby z głodu i z wdzięcznością
      wcina te niemieckie zieMniaczki z ogóreczkiem, choćby i w państwowym
      bloku zamiast własnej willi.
      • hubert100 Re: „Wypełniona blokami z wielkiej płyty dz 30.11.07, 19:53
        Mieszkanie w "panstwowym bloku". Pocalujcie w dupe te Niemcy ze tak
        sie z tym "gnojem " obchodza. Pozdrowienia z Ameryki.Tu jak "gnoj"
        powstal to puscili na nich specjalne oddzialy z ostrymi nabojami i
        Sharman czolgi.Takie cos jest potrzebne w Europie a przedewszystkim
        we Francji.
        • toja3003 Nie wiem czy te amerykańskie pomysły ze strzelanie 03.12.07, 14:35
          Nie wiem czy te amerykańskie pomysły ze strzelaniem do ludzi są
          takie dobre. To już bardziej podoba mi się to co robią na spokojnie
          Niemcy a co do Francji to zgoda: u nas w Polsce to samochody kradną
          ale do Paryża to się nie wybieram, bo mi go spalą...

    • ddyzma5 Re: W Niemczech też są biedne dzieci 02.12.07, 23:38
      Nie tylko w Niemczech są biedne dzieci.
      W samym Wiedniu w tym roku przed zimą prawie cztery tysiące domostw
      jest tak zadłużona iż nie stać ją na opłatę świadczeń. Z niecałą dwu
      tysięczną grupą elektrownia doszła do porozumienia i rozłożyła
      zadłużenie na raty.
      Jednak dwa tysiące domostw jest w tak beznadziejnej sytuacji , iż
      elektrownia nie mogąc się spodziewać spłaty, musiała im wyłączyć
      prąd elektryczny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka