Dodaj do ulubionych

1981. Cel: Kraków

15.12.07, 09:51
A w wybiorczej i tak wiedza lepiej. No coz, kiedys Michnik krzyczal by sie
"odp.. od generala " a Kiszczak byl przeciez czlowiekiem honoru. Trzeba wiec
mimo raportow IPN-u, wciaz przekonywac ludzi, ze interwencja byla blisko.. A
potem dziwimy sie czemu mlodzi tak malo wiedza o stanie wojennym, a jak juz
troche, to glupio...
Obserwuj wątek
    • amelie2 1981. Cel: Kraków 16.12.07, 11:35
      Przed wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce przebywała grupa ok. 300
      radzieckich "ekspertów" pod dowództwem generała Loktiewa. BYŁA PRZYGOTOWYWANA
      INWAZJA NA POLSKE. Miała to być powtórka węgierskiego 1956 roku. Można sie
      domyślać kto miał być polskim Kadarem. Nie rozumiem dlaczego teraz pisze się
      inną historię.
      Nie lubię Jaruzelskiego bo upodlił Polaków kartkami, pustymi sklepami i totalnie
      rozłożył gospodarkę podczas swoich nieudanych rządów. Ale chwała mu za to, ze
      obronił nas przed tragedią wojny. Ofiary stanu wojennego? Ilu Polaków ginie co
      weekend na drogach? Ile zginęło w zamachu majowym. Zachowajmy jakieś proporcje w
      ocenach.
    • trzymilionowy.post 1981- Czy może ktoś wie ilu ich było w Polsce ??? 16.12.07, 11:41
      Wkrótce po kapitulacji Niemiec, 29 maja 1945 r. naczelne dowództwo
      armii radzieckiej dokonało przeformowania podległych sobie wojsk w
      całej Europie Środkowo – Wschodniej. Zgodnie z podjętym wówczas
      przez władze ZSRR postanowieniem, na terytorium polski miała
      stacjonować Północna Grupa Wojsk Armii Czerwonej. Na jej czele
      stanął sowiecki marszałek – Polak z pochodzenia, Konstanty
      Rokossowski. Do swojej dyspozycji miał on potężną armię w sile 300,
      a może nawet 400 tys. ludzi, rozmieszczoną na całym terytorium
      Polski. Największe siły radzieckie rozlokowane były w zachodniej
      części naszego kraju. I tak, na Pomorzu stacjonowała 43 armia, w
      Wielkopolsce, Łódzkiem i na Śląsku 65 armia, zaś w Małopolsce 52
      armia. Znaczne siły sowieckie stacjonowały także w województwach
      Białostockim i Lubelskim. Siedzibą dowództwa Północnej Grupy Wojsk
      Armii Czerwonej była od 1945 r. Legnica.
      wiadomosci.polska.pl/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=223126
      Czy może ktoś wie ilu ich było żołnierzy sowieckichw Polsce w okresie
      stanu wojennego?
      • kapitan.kirk Re: 1981- Czy może ktoś wie ilu ich było w Polsce 16.12.07, 12:07
        Na przełomie lat 70./80. PGW Armii Radzieckiej (nie Armii Czerwonej,
        którą to nazwę zniesiono w styczniu 1945) liczyła sobie - wg różnych
        szacunków 85-95 tys. ludzi. W lecie 1981, pod pretekstem
        odbywających się w Polsce ćwiczeń "Tarcza '81" wprowadzono dodatkowe
        siły, które po ćwiczeniach już sobie nie poszły i tym samym garnizon
        radziecki wzmocnił sie prawdopodobnie do ok. 120 tys. Te liczby są
        jednak trochę mylące, gdyż większość garnizonów w Polsce stanowiły
        jednostki lotnicze i przeciwlotnicze, a także transportowe,
        logistyczne, medyczne itp. Realną siłę lądową do ewentualnej
        pacyfikacji PRL stanowiły tylko dwie dywizje (jedna zmechanizowana w
        Bornem i jedna pancerna w Świętoszowie) oraz kilka samodzielnych
        oddziałów rozpoznawczych, czyli nawet po wzmocnieniu w sumie
        najwyżej 30 tys. ludzi. Tak że w przypadku ewentualnej interwencji
        konieczna byłaby "pomoc" z zewnątrz (WP, którego postawy najeźdźcy
        nie mogli być pewni, liczyło wówczas 14 ciężkich dywizji i ponad 400
        tys. ludzi), co zresztą właśnie podczas "Tarczy '81" zupełnie jawnie
        ćwiczono :-/

        Pzdr
        • trzymilionowy.post Re: 1981- Czy może ktoś wie ilu ich było w Polsce 16.12.07, 12:26
          Serdecznie dziękuję za info.
    • akkj Stek kłamliwych bredni 16.12.07, 13:26
      Stek kłamliwych bzdur, mających za cel dać alibi bandycie
      jaruzelskiemu. Też mi wiarygodna relacja jakiegoś Siergieja. Gdyby
      nie kontekst tragicznej sytuacji możnaby umrzeć ze śmiechu.
      Zachodnie wywiady na bieżaco monitorowały wówczas sytuację na
      wschodniej granicy Polski. Nigdy nie stwierdzono jakichkolwiek
      najmniejszych przygotowań chociażby do prób inwazji na Polskę.
      Taka groźba nigdy nie istniała. To pachołek sowiecki, morderca
      Polaków i zdrajca jaruzelski prosił się w Moskwie o interwencję,
      żeby ocalić swoją dyktatorską władzę (Kreml bodajże za Jelcyna
      odtajnił część protokołów z posiedzenia Politbiura). Moskwa od ponad
      dwóch lat umoczona w Afganistanie nie dała bandycie żadnych nadziei
      na interwencje w Polsce, to byłoby w ówczesnej sytuacji militarnej i
      politycznej samobójstwo, atak na Polskę był pom prostu niemożliwy.
      Wszystkie najlepsze pierwszorzutowe jednostki, komandosi,
      helikoptery, samoloty transportowe, amunicja itd. były przerzucane
      do Afganistanu lub czekały nad jego granicą w gotowości. Więc
      morderca Polaków musiał wprowadzić stan wojenny na własną rękę.
      Jedynym okresem niepewnosci była późna jesień 1980 roku. Powtarzam,
      1980, po I zjeździe "Solidarności". Wtedy na Litwie miały miejsce
      pewne przegrupowania wojsk, ale nie jednostek pierwszorzutowych
      (chodziło o jednostki łączności m.in.). Spanikowany Carter miał juz
      nawet gotowe do wygłoszenia przemówienie na wypadek agresji, która
      była również wtedy mało prawdopodobna. Prawdopodobnie chodziło o
      postarszenie Polaków tylko tymi ruchami wojsk.
      Wojciechowski napisz sobie te brednie Siergieja na papierze
      toaletowym, albo sie dowiedz nie od Siergieja, tylko z wiarygodnych
      źródeł, jak było. Chyba, ze temu ruskiemu chodziło o rok 1980, a nie
      1981.
      Jesteś żałosny.
      • kapitan.kirk Re: Stek kłamliwych bredni 16.12.07, 14:36
        akkj napisał:

        > Stek kłamliwych bzdur, mających za cel dać alibi bandycie
        > jaruzelskiemu.

        Do namiestnika Jaruzelskiego nie mam żadnego sentymentu i nie
        zamierzam go bronić ani lubić, co nie zmienia faktu, że
        owa "niemożliwość" interwencji radzieckiej to zykły pic pod czyjeś
        potrzeby polityczne.

        > Też mi wiarygodna relacja jakiegoś Siergieja.

        Jednobrzmiące relacje usłyszysz od ABSOLUTNIE KAŻDEGO b. sowieta,
        który służył wówczas w wojsku w Polsce lub okolicach. Od tej reguły
        w każdym razie nie stwierdzono jak dotąd wyjątków :-) Dopóki było
        wolno, wprost mówili o tym także generałowie, m.in. śp. Dubynin,
        późniejszy dowódca PGW w Polsce.

        > Zachodnie wywiady na bieżaco monitorowały wówczas sytuację na
        > wschodniej granicy Polski. Nigdy nie stwierdzono jakichkolwiek
        > najmniejszych przygotowań chociażby do prób inwazji na Polskę.

        Nawet gdyby tak było, to w jaki sposób Jaruzel miałby mieć dostęp do
        takich informacji (PRL nie utrzymywała wszak wywiadu w ZSRR)? Tak
        jednak nie było:
        - od jesieni 1980 jednostki radzieckie w Polsce, NRD, Czechosłowacji
        w zachodnich rejonach pozostawały w stanie podwyższonej gotowości
        alarmowej,
        - w lecie 1981 podczas ćwiczeń Tarcza '81 do Polski wprowadzono
        dodatkowe siły wojskowe, poważnie wzmacniając radziecki garnizon,
        - pod pretekstem tychże ćwiczeń, do jednostek stacjonujących w
        Polsce i okolicach dosłano w sumie 60 tys. rezerwistów, niektóre z
        nich rozwijając do stanów wojennych,
        - scenariusz tychże ćwiczeń w zupełnie jawny sposób został
        zaplanowany tak, jak miałaby wyglądać interwencja (to zresztą temat
        na dłuższy wywód),
        - wczesną jesienią odbyły się coroczne wielkie manewry Floty
        Bałtyckiej, tym razem jednak nie w głebi morza, ale częściowo na
        Zatoce Gdańskiej, z wysadzeniem prawie pełnej dywizji desantowej,
        - pomimo nie brania udziału w żadnych ćwiczeniach, postawiono w stan
        pełnej gotowości mob 7. (Wilno) i 76. (Psków) dywizje powietrzno-
        desantowe, wiekszość tej drugiej przebazowując na lotniska polowe w
        rejonie lwowskim,
        - zwarte grupy radzeckich turystów - po kilkanastu samotnych
        mężczyzn w sile wieku - zaczęły zwiedzanie uzywanych i zapasowych
        lotnisk oraz dróg, specjalnie się z tym nie kryjąc.
        A jeszcze mnóstwo innych drobiazgów: od kilku miesięcy żołnierze
        sowieccy chodzili wszędzie uzbrojeni, oficerowie w rozmowach
        uciekali sie do oczywistych aluzji, słynny toast na zakończenie
        Tarczy '81 (w razie wybuchu kontrrewolucji nie zostawimy was w
        potrzebie)... Nawet jeżeli wszystko to nie stanowiło wstepu do
        faktycznej agresji, tylko miało służyć jako element nacisku na
        Polskę, to - powtarzam - skąd Jaruzel miał o tym wiedzieć.

        > (Kreml bodajże za Jelcyna
        > odtajnił część protokołów z posiedzenia Politbiura).

        Zapewne chodzi Ci o dokumenty z tzw. archiwum Bukowskiego. Nigdy nie
        zostały one oficjalnie odtajnione, a Bukowski po prostu otrzymał je
        od KGB na przełomie ery sowieckiej i jelcynowskiej (przynajmniej tak
        wynika z jego wypowiedzi), jak się można domyślać odpowiednio
        dobrane i odpowiednio prawdziwe. Czy wszystkie inne dokumenty
        Politbiura i KGB uważasz a priori za wiarygodne, czy też raczej
        tylko te, które są po Twojej myśli? (tzw. Syndrom Teczki
        Kaczyńskiego ;-)

        > Moskwa od ponad
        > dwóch lat umoczona w Afganistanie nie dała bandycie żadnych
        nadziei
        > na interwencje w Polsce, to byłoby w ówczesnej sytuacji militarnej
        i
        > politycznej samobójstwo, atak na Polskę był pom prostu niemożliwy.

        Nie byłoby to żadne samobójstwo, choć oczywiście Sowieci woleliby
        takiej ewentualności uniknąć i dlatego też tak oklaskiwali stan
        wojenny. W 1956 czy 1968 sytuacja polityczna i militarna ZSRR nie
        różniła się od twj z 1981 (a jeśli już, to na niekorzyść) i nie
        powstrzymało to jakoś inwazji... Atak na Polskę był nie tylko
        mozliwy, ale byłby całkowicie pewny, gdyby tylko groziło wypadnięcie
        Polski z orbity wpływów ZSRR - Polska była po prostu dla ZSRR krajem
        absolutnie kluczowym i gdyby było trzeba, poświęciliby dla jej
        zatrzymania dziesięć Afganistanów i pół narodowej gospodarki (choć
        wcale nie byłoby trzeba).

        > Wszystkie najlepsze pierwszorzutowe jednostki, komandosi,
        > helikoptery, samoloty transportowe, amunicja itd. były przerzucane
        > do Afganistanu lub czekały nad jego granicą w gotowości.

        Wybacz, ale to nonsens. 40 Armia w Afga pod koniec 1981 liczyła
        sobie zaledwie dwie dywizje zmechanizowane (5. i 108.), 103. dywizję
        powietrzno-desantową i dwa samodzielne pułki (desantowy i
        zmotoryzowany). Był to zupełnie mikroskopijny ułamek procenta sił
        ZSRR, które wówczas w czasie pokoju liczyły sobie 2,8 mln żołnierzy
        i 210 dywizji. W dodatku 40. Armia nie toczyła jeszcze wówczas
        większych walk; eskalacja wojny w Afga - której Sowieci bynajmniej
        się w 1981 jeszcze nie spodziewali - to dopiero przełom 1982/83.

        Pozdrawiam
        • akkj Re: Stek kłamliwych bredni 16.12.07, 23:00
          kapitan.kirk napisał:

          >
          > Do namiestnika Jaruzelskiego nie mam żadnego sentymentu i nie
          > zamierzam go bronić ani lubić, co nie zmienia faktu, że
          > owa "niemożliwość" interwencji radzieckiej to zykły pic pod czyjeś
          > potrzeby polityczne.
          >

          A jakieś argumenty?

          > - od jesieni 1980 jednostki radzieckie w Polsce, NRD,
          Czechosłowacji
          > w zachodnich rejonach pozostawały w stanie podwyższonej gotowości
          > alarmowej,
          > - w lecie 1981 podczas ćwiczeń Tarcza '81 do Polski wprowadzono
          > dodatkowe siły wojskowe, poważnie wzmacniając radziecki garnizon,
          > - pod pretekstem tychże ćwiczeń, do jednostek stacjonujących w
          > Polsce i okolicach dosłano w sumie 60 tys. rezerwistów, niektóre z
          > nich rozwijając do stanów wojennych,

          Tu chyba przeginasz. W Polsce o ile mi wiadomo stacjonowały raptem
          dwie dywizje frontowe plus rózne jednostki zaplecza. Razem pewnie ze
          30-40 tysięcy (nie chce mi sie sprawdzać, nie będę sie upierał). A
          Ty piszesz, ze wzmocniono je o 60 tysięcy rezerwistów, czyli o 150%?
          Według mnie to czysty nosnsens.


          > - scenariusz tychże ćwiczeń w zupełnie jawny sposób został
          > zaplanowany tak, jak miałaby wyglądać interwencja (to zresztą
          temat
          > na dłuższy wywód),
          > - wczesną jesienią odbyły się coroczne wielkie manewry Floty
          > Bałtyckiej, tym razem jednak nie w głebi morza, ale częściowo na
          > Zatoce Gdańskiej, z wysadzeniem prawie pełnej dywizji desantowej,
          > - pomimo nie brania udziału w żadnych ćwiczeniach, postawiono w
          stan
          > pełnej gotowości mob 7. (Wilno) i 76. (Psków) dywizje powietrzno-
          > desantowe, wiekszość tej drugiej przebazowując na lotniska polowe
          w
          > rejonie lwowskim,
          > - zwarte grupy radzeckich turystów - po kilkanastu samotnych
          > mężczyzn w sile wieku - zaczęły zwiedzanie uzywanych i zapasowych
          > lotnisk oraz dróg, specjalnie się z tym nie kryjąc.
          > A jeszcze mnóstwo innych drobiazgów: od kilku miesięcy żołnierze
          > sowieccy chodzili wszędzie uzbrojeni, oficerowie w rozmowach
          > uciekali sie do oczywistych aluzji, słynny toast na zakończenie
          > Tarczy '81 (w razie wybuchu kontrrewolucji nie zostawimy was w
          > potrzebie)... Nawet jeżeli wszystko to nie stanowiło wstepu do
          > faktycznej agresji, tylko miało służyć jako element nacisku na
          > Polskę, to - powtarzam - skąd Jaruzel miał o tym wiedzieć.
          >

          Oczywiscie, ze mogły byc takie naciski - głównie na społeczeństwo
          polskie. A Jaruzelski biedak, dyktator nic nie wiedział, co sie
          dzieje??? Podajesz fakty niesprawdzaalne dla mnie - że jakieś grupy
          cywilów, że chodzili z bronią itd... To jest nic nie warte.
          Powtarzam, jedynie wiarygodne dla mnie są obserwacje wywiadów
          zachodnich, dawno odtajnione, że nigdy nie stwierdzono żadnych
          większych ruchów wojsk radzieckich wokół Polski na jesieni 1981
          roku. I kropka.

          > Nie byłoby to żadne samobójstwo, choć oczywiście Sowieci woleliby
          > takiej ewentualności uniknąć i dlatego też tak oklaskiwali stan
          > wojenny. W 1956 czy 1968 sytuacja polityczna i militarna ZSRR nie
          > różniła się od twj z 1981 (a jeśli już, to na niekorzyść)

          Nie rozsmieszaj mnie. W 1956 roku pozycja i możliwości Armii
          Radzieckiej były mniejsze niż w 1981??? To był koniec zimnej wojny,
          Moskwa miała pod bronią wtedy pewnie około 5 mln ludzi i
          kilkadziesiąt tysiecy czołgów, w jej szeregach służyło mnóstwo
          weteranów II wojny światowej, armia była karna, zdyscyplinowana,
          bitna i gotowa iść na Paryż. A ty mówisz, ze była w gorszej sytuacji
          niż w 1981 roku, kiedy zaczynał sie już rozkład, demoralizacja i
          dgrengolada armii sowieckiej, co już udowodnił Afganistan. Na Kremlu
          panowało bezhołowie, kukła Breżniew i aeropag starcó nie panował już
          nad sytuacja, a nawet co młodsi generałowie widzieli katastrofalną
          sytuację i nie mieli sie zamiaru pchać w nową awanturę.

          i nie
          > powstrzymało to jakoś inwazji... Atak na Polskę był nie tylko
          > mozliwy, ale byłby całkowicie pewny, gdyby tylko groziło
          wypadnięcie
          > Polski z orbity wpływów ZSRR - Polska była po prostu dla ZSRR
          krajem
          > absolutnie kluczowym i gdyby było trzeba, poświęciliby dla jej
          > zatrzymania dziesięć Afganistanów i pół narodowej gospodarki (choć
          > wcale nie byłoby trzeba).
          >
          Powtarzasz komunały i banały bez żadnej refleksji i poparcia
          faktami, Jakoś z NRD niewiele później sie wycofali, prawda?



          lub czekały nad jego granicą w gotowości.
          >
          > Wybacz, ale to nonsens. 40 Armia w Afga pod koniec 1981 liczyła
          > sobie zaledwie dwie dywizje zmechanizowane (5. i 108.), 103.
          dywizję
          > powietrzno-desantową i dwa samodzielne pułki (desantowy i
          > zmotoryzowany). Był to zupełnie mikroskopijny ułamek procenta sił
          > ZSRR, które wówczas w czasie pokoju liczyły sobie 2,8 mln
          żołnierzy
          > i 210 dywizji. W dodatku 40. Armia nie toczyła jeszcze wówczas
          > większych walk; eskalacja wojny w Afga - której Sowieci bynajmniej
          > się w 1981 jeszcze nie spodziewali - to dopiero przełom 1982/83.
          >
          Nie wiem, nie chce mi sie tego sprawdzać, ale jeżeli uważasz że
          sowieci podbili Afganistan dwoma dywizjami i dwoma pułkami (czyli
          grubo ponizej 40 tysiecy ludzi) to będę oponował i to zdecydowanie.
          A tak a propos, wiesz ile musiałoby być zaangażowanych w atak na
          Polske? Kilkaset tysiecy ludzi. Czy uważasz, ze takie przygotowania
          dałoby sie ukryć w dobie sputników szpiegowskich i wywiadu
          elektronicznego?
          Poza tym, wbrew temu, co piszesz Moskwa nie wytrzymałaby kolejnej
          wojenki militarnie, gospodarczo i politycznie.
          I w zwiazku z tym jestem pewien, nie tylko ja - że nie było żadnej
          groźby inwazji i ten slepy w mundurze powinien o tym wiedziec
          najlepiej.
          I dlatego uważam, że za stan wojenny należy mu sie kula w łeb.
    • micama 1981. Cel: Kraków 16.12.07, 22:05
      Taka okazja,a Polska nie spłynęła krwią,można było znów poświęcić pokolenie.Tego
      Jaruzelowi wybaczyć nie można.
      • trzymilionowy.post Re: 1981. Cel: Kraków 16.12.07, 22:18
        micama napisała:

        > Taka okazja,a Polska nie spłynęła krwią,można było znów poświęcić
        pokolenie.Teg
        > o
        > Jaruzelowi wybaczyć nie można.

        Nie od dziś również wiadomo, że Jaruzelski ojcem wyżu demograficznego
        jest.
        ;)
        Pewnie zupełnie nieświadomie i przez zupełny przypadek ale jest.
    • micama 1981. Cel: Kraków 16.12.07, 22:37
      No proszę,do tego zła pragnąc dobro uczynił,i jak to,że się wymyka jedynemu
      sprawiedliwemu wyrokowi?Naprawdę trudno się dziwić emocjom jedynie prawdziwych
      Polaków.
    • micama 1981. Cel: Kraków 16.12.07, 23:39
      Szkoda,że młodzież dostaje w szkole zamiast solidnych,nowoczesnych
      programów-bezrękawnik,który wszystko załatwi.Ale jest też coś pięknego w tym,że
      w sondażu ulicznym nie wiedziała o co z tym 13grudnia biega.Wcale mi serce nie
      rosło,jak z zapałem się bawiła w Powstanie warszawskie.Bo było fajne jak
      komputerowa gra.Niestety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka