Dodaj do ulubionych

Ciemna strona odbudowy Afganistanu

18.12.07, 08:52
idac za tokiem rozumowania autora, WSZYSTKO co robia kraje zachodnie
w Afganistanie jest zle, nawet rozdawanie lekarstw czy kopanie
studni. Wychodzi na to, ze jedynymi ktorzy robia cos dobrego w tym
kraju, sa palacy szkoly talibowie... Panie Redaktorze, czytam
Panskie teksty juz bez mala 20 lat i chociaz zdarzali mi sie
wczesniej miec inna od Panskiej opinie, to tym razem po raz pierwszy
udalo sie Panu mnie gleboko zaszokowac. Panska wrogosc wobec dzialan
sprzymierzonych w Afganistanie jest dla mnie niezrozumiala i
przybiera wrecz forme jakiejs irracjonalnej obsesji... Skoro
WSZYSTKO co robi NATO w Afganistanie jest zle, moze zaproponuje Pan
cos lepszego? Chetnie bym taka propozycje przeczytal.
Obserwuj wątek
    • darthmaciek i jeszcze pytanie dla NGOsow 18.12.07, 09:08
      ile organizacji pozarzadowych dziala w poludniowym Afganistanie,
      gdzie w gorach kraza oddzialy talibow? Jesli dobrze sie orientuje w
      sytuacji w Afganistanie - ZADNA! Bo talibowie pomordowali lub
      wypedzili dzialaczy organizacji humanitarnych. Wiec nie ma raczej
      innej mozliwosci do odbudowy kraju i pomocy humanitarnej, niz
      zespoly wojskowe - ba zaden inny w gorach poludnia nie przezyje 48
      godzin! Gleboko nalezy wiec docenic, ze artykul krytykuje JEDYNY
      sposob niesienia jakiejkolwiek pomocy humanitarnej dla cywilow
      afganskich.... a przy okazji istotnie wygrania wojny z talibami,
      wojny slusznej, gdyz toczonej z ruchem totalitarnym o odrazajacej
      ideologii. Brawo Panie Redaktorze - jakiz piekny i godny tekst Pan
      napisal! Godny najwyzszych standardow GW z czasow wojen w bylej
      Jugoslawii i propagandy uprawianej wtedy przez Dawida Wardzawskiego!
    • maureen2 Re: Ciemna strona odbudowy Afganistanu 18.12.07, 10:26
      artykuł wygląda na jednostronny i nieco przesadny,ale dawać nalezy
      przede wszystkim rzeczy potrzebne,potem mniej potrzebne,zależnie od
      sytuacji w danym rejonie i zwyczajów.
      • sokrates22 Re: Ciemna strona odbudowy Afganistanu 18.12.07, 12:51
        dawać nalezy
        > przede wszystkim rzeczy potrzebne,potem mniej potrzebne,zależnie od
        > sytuacji w danym rejonie i zwyczajów.

        Bzdura dawać to można dupy,pomagać owszem ale tylko tam gdzie "miejscowi"
        Afgańczycy sami chcą coś robić.
    • aotearoa Re: Ciemna strona odbudowy Afganistanu 18.12.07, 10:48
      Proponuje ci przeczytac artykul jeszcze raz to moze zrozumiesz ze
      krytykowana nie jest pomoc krajow zachodnich tylko sposob w jaki to
      robia.
      Podczas gdy wojskowi rozdaja dookola "ryby", NGOs staraja sie tym
      ludziom rozdawac "wedki" i uczyc sie jak ich uzywac. Rozdawanie
      pomocy "na gotowo" to tylko uzaleznianie mieszkancow Afganistanu,
      ktorzy nie beda w stanie sobie poradzic sami kiedy wojska zachodnie
      opjda sobe tam skad przyszly.
      Przyklad hodowli szafranu jest tutaj nadwyraz wymowny - podczas gdy
      NGOs przygotowuja "grunt" i staraja sie przekonac rolnikow do jego
      uprawy (co nie jest proste zwazywszy jakie zyski przynosi uprawa
      maku), zolnierze amerykanscy rozdaja cebulki i nawozy sztuczne,
      ktore uzywane bez nawet podstawowej wiedzy zatruja ich uprawy, ich
      studnie i ich samych. Kogo bedziesz obwinial kiedy dzieci w
      Afganistanie zaczna nagminnie chorowac na raka?

      Aby pomagac charytatywnie trzeba miec duzo dlugofalowej wyobrazni a
      tej wojskowym (a juz napewno amerykanskim, bo ich to malo obchodzi)
      jednak brak!
      • darthmaciek cudownie - tyle, ze jak napisalem w moim poscie 18.12.07, 11:01
        NIKT INNY nie przezyje w gorach poludnia - wiec albo Ci strrrasznie
        guuuuuupi wojskowi, albo nikt.
        • aotearoa Re: cudownie - tyle, ze jak napisalem w moim posc 18.12.07, 11:24
          A skad wiesz ze nikt inny nie przezyje w tych gorach? Jesli do
          tubylcy do osob z organizacji pozarzadowych maja zaufanie, to wlos
          im wtedy z glowy nie spadnie.
          Moj znajomy zarzadzal obozem dla uchodzcow w Darfurze i jakos
          przezyl. Mozesz mi pokazac jakies zachodnie wojska w tamtym
          rejonie???
          • darthmaciek nie chodzi o "tubylcow" lecz o talibow 18.12.07, 11:43
            ktorzy jako czolowy punkt swojej taktyki od 2002 roku przyjeli
            wyrzucenie wszystkich organizacji humanitarnych z regionow
            poludniowych i po serii zamachow, porwan i morderstw w latach 2002-
            2004, w koncu swojego celu dopiely. Zwykli mieszkancy poludnia
            (ktorych raczysz nazywac "tubylcami") niewiele maja w tej kwestii do
            powiedzenia - jesli w jakiejs wiosce sprobuja zaprotestowac, po
            prostu paru z nich talibowie postawia pod sciana. Nawet w Darfurze
            rzad sudanski nie prowadzi tak systematycznej polityki atakowania
            dzialaczy NGOsow jak talibowie.
            GW najczesciej pomija ten fakt milczeniem, ale talibowie bynajmniej
            nie pozyskuja mieszkancow poludnia sama tylko swoja ideologia -
            rownie czesto uzywaja brutalnej przemocy i strachu. Przyklad - jesli
            potrzebuja rekrutow, nakladaja na wioski kontyngenty, najczesciej
            jeden mezczyzna z kazdej rodziny - jesli jakas rodzina nie da
            rekruta, talibowie zabijaja z niej jedna osobe, najczesciej kobiete,
            zeby nie ograniczac liczby potencjalnych zolnierzy. Inny przyklad -
            jesli jakakolwiek wioska otrzyma lekarstwa lub ubrania zimowe dla
            dzieci, predzej czy pozniej talibowie odwiedza ja, skonfiskuja to
            wszystko i spala, a protestujacych zastrzela. Wiec powodzenia dla
            dzialaczy organizacji pozarzadowych w pracy w takich warunkach. A
            potrzeby na poludniu Afganistanu sa gigantyczne, o czym niech
            swiadczy chociaz ponizszy link. W takich warunkach kazda pomoc jest
            cenna, nawet od "niekompetentnych" i "szkodliwych" wojskowych.

            Poza tym, to jest wojna - sluszna i sprawiedliwa wojna. I pomoc dla
            cywilow w strefie wojennej musi takze sluzyc wygraniu tej wojny.

            www.nytimes.com/2007/12/12/world/asia/12afghan.html?ref=worldspecial

            Pozdrowienia
            • aotearoa Re: nie chodzi o "tubylcow" lecz o talibow 18.12.07, 12:36
              Zgadzam sie, ale w takim razie rozdawanie prezentow przez wojska
              zachodnie (amerykanskie) to po prostu dolewanie oliwy do ognia.

              "Afgańczycy są między młotem a kowadłem - jeśli bowiem nie przyjmą
              oferowanych im przez żołnierzy podarunków, będzie się ich
              podejrzewać, że sprzyjają talibom"

              Jak sam napisales mieszkancy tamtejszych wsi (nie talibowie) sa
              czesto brutalnie zmuszani do wspolpracy. Przyjmuja taka studnie albo
              szkole od wojskowych bo nie maja innego wyjscia. W efekcie sa w tym
              wszystkim najbardziej poszkodowani.
              Wniosek: taki system nie dziala i powinien byc zmieniony, bo w
              wyborze pomiedzy "swoim" i "obcym" wrogiem, zawsze zostanie wybrany
              swoj wrog, bo wiadomo czego sie mozna po nim spodziewac.

              Praca organizacji charytatywnych to zmudna i wymagajaca czasu praca
              u podstaw - budowanie zaufania, zapewnianie najpilniejszych potrzeb
              danego spoleczenstwa w taki sposob, aby dary przysluzyly sie wielu
              pokoleniom w sposob dlugoterminowy.
              I o tym jaki chaos wprowadzaja do tego wszystkiego wojskowi (ktorzy
              nie oklamujmy sie o charytatywnosci wiedza tyle co nic) jest ten
              artykul. A nie o tym gdzie sa talibowie i czy mozna sie tam dostac
              czy nie.
              • darthmaciek racja, ale, jesli wojsko NIE bedzie tego robic 18.12.07, 12:47
                ci sami, ktorzy teraz zarzucaja mu to, ze cos robi, natychmiast
                zaczna mu zarzucac, ze nic nie robi, a pierwsi zapewne zrobia to
                redaktor Jagielski i jego jedyna rozmowczyni. To Ci gwarantuje.
                Dodatkowo - jesli sie idzie polowac na partyzantow i trzeba przy tej
                okazji wkraczac do wiosek i miasteczek, to przychodzenie z gola lapa
                jest gwarantowanym sposobem, zeby jeszcze bardziej wzmoc wrogosc
                wobec mieszkancow.
                Dodatkowo, operacje antypartyzanckie kombinujace element wojskowy i
                element pomocy ludnosci powiodly sie w przeszlosci, jak np. w
                Malezji w latach 1948-1960, w Tajlandii w latach 1950-1990, w Peru w
                latach 1982-1990 i w Omanie w latach 1975-80 (we wszystkich tych
                przypadkach pozwolily wytepic bardzo brutalne marksistowskie
                partyzantki). Zolnierze NATO nie dzialaja wiec calkiem na oslep -
                opieraja sie na przeszlych doswiadczeniach.
                Problemem dla poludniowego Afganistanu nie jest rozdawanie lekarstw
                ani kopanie studni - problemem sa talibowie. A o tym ten artykul
                zupelnie jakby zapomnial.

                Pozdrowienia w czas swiateczny
                • mieczsilver Talibowie 19.12.07, 11:01
                  Byli przyuczani do działań bezwzględnych przez amerykańskich wojowników,którzy
                  dziś są ich śmiertelnymi wrogami.Myślę,że nie chodzi tu tylko o samych
                  Talibów,którzy stali się narzędziem walki wpływów.To wyrażnie trzeba
                  powiedzieć,aby była jasność sprawy.Dopiero na tej bazie można utwierdzać się w
                  słuszności podjętego działania czysto militarnego lub szukać alternatywnych
                  rozwiązań na bazie solidarności wobec świata postulatów etycznych.Inaczej to
                  pomieszanie z poplątaniem,kulinarnie groch z kapustą.
                  • darthmaciek Talibowie nigdy nie byli szkoleni przez USA 19.12.07, 11:05
                    ich ruch powstal w 1994 roku, czyli piec lat po tym, jak pomoc
                    amerykanska dla mudzahedinow afganskich (o talibach w czasie wojny z
                    okupacja sowiecka 1979-89 nikomu sie jeszcze nie snilo) sie
                    zakonczyla.

                    Pozdr
                    • sokrates22 Re: Talibowie nigdy nie byli szkoleni przez USA 19.12.07, 13:45
                      darthmaciek napisał:

                      > ich ruch powstal w 1994 roku, czyli piec lat po tym, jak pomoc
                      > amerykanska dla mudzahedinow afganskich (o talibach w czasie wojny z
                      > okupacja sowiecka 1979-89 nikomu sie jeszcze nie snilo) sie
                      > zakonczyla

                      Można i tak.
                      Bin Laden pracował dla CIA pod nazwiskiem Tim Osman, kiedy ZSRR zaatakował
                      Afganistan. jego rodzina ma bliskie osobiste i finansowe powiązania z Bushami.
                      Firma Bin Laden Construction zbudowała 100% wojskowych baz amerykańskich na
                      Bliskim Wschodzie i brała też udział w budowie World Trade Center. Rodziny
                      Bushów i Bin Ladenów nawet wakacje spędzały wspólnie.
                      Ogólnie każdego mi szkoda,natomiast co do USA to brak słów.
                      Nawet u nas w Polsce CIA wspomagało finansowo i materiałowo "Solidarność" ale to
                      temat niewygodny dla posolidarnościowców.
                      USA maczały i maczają paluchy w większości konfliktów,powiem więcej
                      ich działalność jest przyczyną większości z nich.
                      Co do moralności USA w dziedzinie polityki to można się tylko pośmiać.Pod
                      warunkiem że ma się czarne poczucie humoru.
                      • darthmaciek a mozna i tak 19.12.07, 14:33
                        Wiele rzadow krajow arabskich i muzulmanckich (Egipt, Arabia
                        Saudyjska, Pakistan, etc.) pomagalo mudzahedinom afganskim i
                        koordynowalo swoja pomoc z CIA, ktora byla glownym dysponentem
                        pomocy przyznanej przez amerykanski Kongres. Osama Bin Laden,
                        wywodzacy sie z bogatej i jak najbardziej szacownej rodziny jemensko-
                        saudyjskiej, byl w latach 80-tych jednym z wielu tysiecy ochotnikow
                        arabskich i muzulmanskich, ktorzy pojechali na wojne w Afganistanie.
                        Na froncie przeciw Sowietom niewiele wskoral, poza zarobieniem
                        ciezkiej rany (m.in. stracil jedna nerke), ale za to wykazal sie
                        wielkim talentem organizatorskim i dzieki wsparciu finansowemu swej
                        rodziny budowal dla mudzahedinow schrony, tunele i inne instalacje
                        na pograniczu afgansko-pakistanskim.
                        Po wycofaniu sie Sowietow z Afganistanu Osama Bin Laden nie wrocil
                        do Arabii Saudyjskiej, gdyz na skutek kontaktow z integrystami z
                        calego swiata muzulmanskiego jego poglady ulegly znacznej
                        radykalizacji i uznal, ze zwyciestwo mudzahedinow w walce z ZSRR
                        powinno byc pierwszym krokiem do kolejnych wojen majacych sluzyc
                        szerzeniu "prawdziwego" (czyli radyjalnego) islamu. Po wojnie w
                        zatoce Perskiej Bin Laden, korzystajac z osobistych (znacznych)
                        funduszy, zaczal montowac wlasna siatke ekstremistow islamskich,
                        ktora, po spotkaniu z egipskim lekarzem (i ekstremista) Aymane al-
                        Zawahiri (do dzis jego zastepca) nazwal Al Qaida (Baza). Sama nazwa
                        jak i pomysl ogolnoswiatowej organizacji ekstremistow islamskich
                        zostaly wymyslone jeszcze w 1989 roku przez szejka Abdallaha Azzama,
                        Palestynczyka, ktory walczyl po stronie mudzahedinow przeciw
                        Sowietom i zginal w zamachu w Pakistanie w listopadzie 1989 roku,
                        najprawdopodobniej zorganizowanym przez agenture KGB (dla ktorego
                        byl to jeden z ostatnich znaczacych sukcesow w wojnie w Afganistanie
                        i niejako pozegnalny podarunke dla Nadzibullaha, sowieckiego
                        namiestnika Afganistanu). Bin Laden przejal ten pomysl i ideologie
                        gloszona przez Azzama, ktory jest tym samym uwazany za "ojca
                        duchowego" dzisiejszej Al Qaidy.
                        Na skutek wojny w Zatoce Perskiej i zgody wyrazonej przez krola
                        Arabii saudyjskiej na powstanie amerykanskich baz w tym kraju, Bin
                        Laden wezwal wzszystkich wiernych do powstania przeciw rodzinie
                        krolewskiej - rodzina Bin Laden wyrzekla sie go od tej pory i
                        zerwala z nim kontakty, odciety zostal takze od finansow (poza tym
                        co wczesniej zdolal ukryc). Rodzina Bin Ladenow (poza samym Osama)
                        jest istotnie bardzo bogata i prowadzi interesy w wielu krajach, ale
                        nigdy nie byla zamieszana w zadna dzialalnosc zbrojna ani
                        terrorystyczna (poza wsparciem mudzahedinow afganskich w latach 1979-
                        89) - nie ma wiec niz zdroznego w jej czestych kontaktach z wladzami
                        krajow zachodnich.
                        Dzialalnosc USA jest PRZYCZYNA wiekszosci konfliktow? BZDURA! I
                        rzucam Ci wyzwanie - udowodnij swoje twierdzenie! Oto dla ulatwienia
                        lista obecnych konfliktow zbrojnych na swiecie - prosze napisz mi, w
                        ktorych dzialalnosc USA jest prztyczyna!!

                        EUROPA: hiszpanski Kraj Baskow, Czeczenia
                        AMERYKA: Kolumbia, Peru (Swietlisty Szlak wciaz jeszcze niestety
                        istnieje!)
                        AFRYKA: Sahara Zachodnia (zaw broni od wielu lat, ale konflikt sie
                        nie zakonczyl), Algieria, Sudan, Czad, Mali, Niger, Senegal
                        (Casamance), Nigeria (delta Nigru), Angola (Kabinda), Kongo (Kivu),
                        Burundi, Rwanda, Uganda, Somalia, Etiopia (Oromo i Ogaden)
                        AZJA: Turcja (PKK), konflikt izraelsko-arabski, Jemen (powst
                        szyitow), Irak, Iran (separatysci kurdyjscy i beludzystanscy),
                        Pakistan, Afganistan, Nepal, Indie (Kaszmir, Assam, naxalici), Sri
                        Lanka, Bangladesz (Chittagong, naxalici), Birma (separatyzm Karenow,
                        Szanow i Rohingyow), Laos, Tajlandia, Indonezja (Irian Jaya),
                        Filipiny (komunisci i Moros)
                        OCEANIA: Papua-Nowa Gwinea (Bougainville)

                        Prosze Cie uprzejmie - wylicz mi za ile z tych konfliktow
                        odpowiadaja USA?

                        Szkoda Ci slow co do USA? A nie powinno - bo zawdzieczasz temu
                        krajowi wiele, a mianowicie:

                        - prawa czlowieka
                        - idee konstytucji
                        - spora czesc odrodzenia Polski w 1918 roku (jak myslisz, dlaczego w
                        kazdym wiekszym miescie masz Plac Wilsona?)
                        - to, ze zyjesz, bo nazisci nie zdolali nas zniszczyc jak prawie im
                        sie to udalo z Zydami (czy myslisz, ze bez USA III Rzesza by upadla?
                        jesli tak to sie mylisz!)
                        - to, ze nie jestes sowieckim niewolnikiem, ale obywatelem
                        niepodleglej Polski (jak sadzisz, dlaczego czerwona zaraza nie
                        pozarla calej planety? dlatego, ze USA zorganizowaly przeciw niej
                        opor!)
                        - to, ze zyjesz w bezpiecznym kraju! Jak sadzisz, ile przetrwalaby
                        nasza suwerennosc, gdyby ruska hiena nie bala sie amerykanskiej
                        piesci?
                        - to, ze masz internet i komputer, dzieki ktorym mozesz opluwac
                        kraj, ktoremy tyle zawdzieczasz!!

                        W ten czas swiateczny pozostaje mi zyczyc Ci milego dalszego
                        opluwania kraju, bez ktorego nie byloby Cie na swiecie, a Twojego
                        kraju prawdopodobnie na mapie... trzymaj sie cieplo!
                        • sokrates22 Re: a mozna i tak 19.12.07, 23:08
                          Kocham USA za wytępienie indian{obecnie rdzennych amerykan),zagarnięcie ich
                          ziemi,Alamo zagarnięcie Texasu,za Kubę,za Poczdam i Jałtę gdzie
                          intensywnie popierali "nasze" interesy (czytaj swoje).
                          Za Wietnam ,Hiroszimę i Nagasaki za CIA i amerykańską rację stanu.
                          Za napalm ,bomby kasetonowe defolianty DDT i inne wynalazki.
                          Za wprowadzanie "demokracji" na całym świecie.:)))

                          Niech żyje USA !!!

                          • darthmaciek ale oczywiscie na moje pytanie nie odpowiesz 20.12.07, 09:00
                            bo musialbys przyznac, ze piszac iz "USA sa przyczyna wiekszosci
                            konfliktow na swiecie" zagalopowales sie i napisales byle co...

                            A co do Twojego postu:

                            - Indianie nie zostali wytepieni - owszem, przegrali wojny i zostali
                            zamknieci w rezerwatach - dzieki czemu dzisiaj wiekszosc plemion
                            robi kokosy na kasynach. Seminole wlasnie wykupili siec "Hard Rock
                            Cafe" za pare miliardow dolarow... niezle jak na wytepionych.
                            - Teksas kochaneczku SAM sie zbuntowal przeciw Meksykowi i obronil
                            swoja niepodleglosc, zanim jakies dziesiec lat pozniej jego Senat
                            przeglosowal dolaczenie do USA. W Alamo zgineli co do nogi bojownicy
                            o niepodleglosc Teksasu. Jesli juz chcesz sie czepiac, powinienes
                            raczej napisac o zagarnieciu Kalifornii, ktora istotnie zostala
                            przez USA zdobyta - i watpie, aby jej mieszkancy chcieli wracac do
                            Meksyku.

                            Etc, etc.
                        • mieczsilver Re: a mozna i tak 20.12.07, 09:17
                          Każda okupacja,a szczególnie ta,ktora jest wynikiem prowadzonych wojen o
                          imperialne wpływy rodzi patologie nie tylko na terenach okupowanych.Trudno
                          sobie wyobrazić,aby garska Talibów mogla ponosić ekonomiczny wysiłek stawiając
                          opór okupacyjnej koalicji.Bacząc na poniesione wojenne koszty przez USA
                          chciałoby się powiedzieć gdyby tak można je było przeznaczyć na możliwość
                          wykorzystania innego nośnika energii,tego naturalnie pierwotnego jakim jest
                          wodór.Jak diametralnie zmieniłby się obraz starań o zrównoważony rozwój.Czy za
                          pomocą bezwzględnego prawa silniejszego można zabraniać starań a następnie
                          rozwoju energetyki jadrowej?!Rzecz bardziej w tym aby rozwijać świadomość
                          potrzeby kontroli sposobu jej wykorzystania w globalizującej się wiosce.Irak to
                          klasyczny przykład jak można unicestwić tan kierunek wspólmyślenia i
                          współdziałania.Najpierw poddano go międzynarodowej kontroli z ideą rozbrojenia,a
                          następnie rozpoczeto działania wojenne dla realizacji ukrytych celów.Oczywiście
                          Afganistan to ofiara wyższości szkoły biznesu,mającej za sobą możliwość
                          nadużywania bezwzględnego prawa silniejszego,nad szkołą ekonomii.Polityczne
                          szulerstwo rodzi polityczny bandytyzm.
              • uniaeuropejska1 Re: nie chodzi o "tubylcow" lecz o talibow 18.12.07, 13:10
                Zdaje się,że najlepiej byłoby przesiedlać ludność cywilną.Południe
                Afganistanu należałoby uczynić bezludnym,byłyby tylko czynne drogi
                transportowe.A z tym szafranem też może się nie udać talibowie
                wiedząc,że oni nie mogą go sprzedać tak jak opium będą po prostu
                niszczyć takie pola.
        • sokrates22 Re: cudownie - tyle, ze jak napisalem w moim posc 18.12.07, 12:57
          Iran nie moze zdobyc broni atomowej. Delenda est Carthago...

          Chcesz pomóc jedż do Afganistanu pisanie postów jest takie męczące.
          Co do broni atomowej to Kambodża powinna posiadać broń atomową.
    • xagog Re: Ciemna strona odbudowy Afganistanu 18.12.07, 11:32
      Ale przecież nie chodzi o krytykę tego co robią koalicjanci,tylko o to,jak jest
      to interpretowane przez Afgańczyków...
      • darthmaciek w tym artykule nie wypowiada sie zaden Afganczyk 18.12.07, 11:46
        tylko pani Minkiewicz.... ktora zapewne robi dobra robote na polnocy
        kraju, gdzie jest bezpiecznie, ale ktora nie przezylaby jednego dnia
        na poludniu... gdzie Ci strrrrrrasznie guuuuuuuupi zolnierze
        codziennie ryzykuja zyciem, toczac wojne. Sluszna i sprawiedliwa
        wojne.
        • uniaeuropejska1 Re: w tym artykule nie wypowiada sie zaden Afganc 18.12.07, 13:15
          Może się wypowiada tylko to nie jest zaznaczone.Rzeczywiście brak
          jest w nim oznaczenia co jest wypowiedzią Afgańczyków,żołnierzy NATO
          a co stwierdzeniem dziennikarza.
      • snow21 Busio & his Neo-Crazies właśnie tracą najbardziej 18.12.07, 11:57
        wiernego sojusznika czyli GW. Redakcja zrozumiała że "z tej mąki chleba nie
        będzie" i dalsze popierania nekońskich nieudaczników przyniesie im duże
        straty.Jak to się mówi lepiej póżno niż wcale :)
        Z drugiej strony taka "giętkość" poglądów u Adasia ............................. .
        • uniaeuropejska1 Re: Busio & his Neo-Crazies właśnie tracą najbard 18.12.07, 13:19
          GW najwierniejszym sojusznikiem neokonserwy?Cóż to jeszcze
          wymyślisz? Popieranie czy niepopieranie neokonów żadnych strat GW
          nie przyniesie.A ponadto w Afganistanie są wojska NATO a więc z
          różnych krajów.
        • mieczsilver Re: Busio & his Neo-Crazies właśnie tracą najbard 18.12.07, 13:53
          Wojna sprawiedliwa?!Jej nieustanne prowadzenie winno być poddawane bieżącej
          analizie dla szukania przyczyn tak długiej konieczności okupowania obcego
          terytorium.Jak się okazuje,historycznie to jest potwierdzone,każda okupacja
          konserwuje zrodzone patologie.Z pominięciem ludzkich dramatów zakulisowo
          prowadzona jest gra interesów.Wasalna i kosztowna polityka wobec możliwości
          nadużywania bezwzględnego prawa silniejszego nie pozwala na ich ujawnianie,bo to
          jest warunek podstawowy aby temu zapobiec.Brak zaplecza dla wykorzystania
          cywilizacyjnych dobrodziejstw niesionych przez okupanta jest jego największą
          porażką.OKUPACJA,to ze wszech miar złowieszcze słowo nie może być przykładnym
          środkiem do uszczęśliwiania ludzi,gdy przy tym realizuje się ukryte cele.Przy
          tej okazji siłą rzeczy musi funkcjonować pojęcie kolaborant,kolejny problem w
          ukrytej grze interesów.W tym kontekście trzeba rozpatrywać sprawiedliwość
          wojny,aby móc znależć sprzymierzeńców dla jej rychłego zakończenia.Inaczej
          poszerza się pole szukania nieprzyjaciół otwarcie walczących nieprzyjaciół.
          Wojownicy amerykańscy zapisali swoją wojenną kartę,ktora ma swoje konfrontacyjne
          odbiory.Jak to jest przykładowo z żołnierzami Bundeswhry,którzy ironicznie przez
          wojowników traktowani są jako dekownicy?!Czy ten psychologiczny czynnik nie
          odgrywa istotnego znaczenia dla zakończenia okupacji i póżniejszej
          stabilizacji?!Groteskowo wręcz wygląda zaprezentowana konkurencja humanitarna na
          okupowaniem terenie.
    • sokrates22 Ciemna strona odbudowy Afganistanu 18.12.07, 13:00
      Polskie pieniądze powinny być wydawane racjonalnie nawet w Polsce
      Polakom nie rozdaje się pieniędzy chyba że.....
    • uniaeuropejska1 Re: Ciemna strona odbudowy Afganistanu 18.12.07, 13:04
      Zdaje się,że to nie tok rozumowania autora lecz opis propagandy
      talibów i mniemań miejscowej ludności.
    • kijwoko Re: Ciemna strona odbudowy Afganistanu 18.12.07, 17:46
      > Panie Redaktorze, czytam
      > Panskie teksty juz bez mala 20 lat i chociaz zdarzali mi sie
      > wczesniej miec inna od Panskiej opinie, to tym razem po raz pierwszy
      > udalo sie Panu mnie gleboko zaszokowac. Panska wrogosc wobec dzialan
      > sprzymierzonych w Afganistanie jest dla mnie niezrozumiala i
      > przybiera wrecz forme jakiejs irracjonalnej obsesji...

      No popatrz ty, a mowi sie, ze "prawdziwa cnota krytyk sie nie boi". cos
      widocznie z ta cnota nie tak...

      dla ciebie pewnie "zrozumiale" i "bez obseji sa takie wiadomosci z FoxNews:

      www.aljazeera.com/mm/video/video.php?op=showvideo&vidid=147

      mam racje?!?
      • mar_kra3 Re: Ciemna strona odbudowy Afganistanu 18.12.07, 20:44
        ostre slowa ale filmik jak najbardziej..! - tylko zeby nie bylo - nie jestem
        fanem al djiaziry!
        ten film oraz slowa z artykulu, ktor zalaczyles swiadcza dla mnie tylko o jednym
        - Amerykanie sa tak zapatrzonymi w siebie bufonami, ze az szkoda gadac.

        >>Lieutenant Kitching urged the village to resist. “The truth is that you have
        the ability to make a change,” he said. “You are just not willing to do it.”<<
        to do wiesniakow mowiacych ze sa bardzo biedni i nie maja jak stawic oporu talibom.
        napisales, ze problemem sa talibowie - nie znam sytuacji w afganistanie, ale
        vhyba lepiej byloby gdyby wojsko zajelo sie wlasnie talibami a organizacje
        moglyby robic swoje...? i ludziom by sie poprawilo. A tak kazdy robi nie to , po
        co przyjechal do afganistanu i sie wszystko rozlazi po kosciach, i tak jak
        napisal ktos wyzej - ci, dla ktorych to wszystko sie robi (oficjalnie
        oczywiscie), najbardziej na tym traca.....

    • sokrates22 Ciemna strona odbudowy Afganistanu 19.12.07, 13:46
    • ksaweryl Panie Red. Jagielski 23.03.08, 22:16
      Dobrze ze w mediach ktoś w końcu podnosi ten temat. Tzn to że wojsko miesza się
      w nie swoją działalność i pcha się do pomocy humanitarnej. Warto podkreślić że
      pomoc humantiarna udzielana jest na świecie od kilkudziesięciu lat i zajmujące
      się tym organizacje wypracowały (także na własnych błędach) pewne kanony („dobre
      praktyki“). Wymienę chociaż 3:
      1. pomoc powinna być neutralna – co z definicji zaprzecza udziałowi wojska jako
      realizatora tej pomocy (nie mowie tu o wsparciu wojska w uzasadnionych wypadkach
      np. logistyce, rozminowywaniu, ewentualnie sprawy medyczne gdzie wojsko może
      mieć lepsze zaplecze niz NGOsy itp)
      2. pomoc kieruje sie prawami człowieka a nie celami wojskowymi, politycznymi
      itp. Wiec znowu wojsko to nie pasuje. I mowienie o „sprawiedliwej i słusznej”
      wojnie nie ma tu znaczenia, bo jesli kierujemy sie prawami człowieka to patrzymy
      na potrzeby beneficjentow a nie na zasadnosc lub niezasadnosc wojny.
      3. udział beneficjentów i trwałość rezultatów – co trafnie wykazano w artykule,
      że w prostym „rozdawnictwie” ich udział nie istnieje, a czasami taka „pomoc”
      szkodzi bo prowadzic może do bankructwa lokalnych przedsiębiorców. Dlaczego nikt
      z komentujących się o to nie zatroskał?

      No i nie ma co ukrywać, że wojsko za nasze pieniądze robi sobie reklamę udając
      że pomaga. Czy ktoś monitoruje skuteczność tej pomocy? Czy ludzie realizujący tą
      pomoc w ramach wojska mają jakieś przygotowanie merytoryczne i doświadczenie w
      tym zakresie? Czy koordynują swoją pomoc z działaniami NGO, ONZ i innych agend?

      I ostatni argument: W skrajnych wypadkach to pomieszanie ról pomiędzy wojskiem i
      NGOsami prowadzi do tego, że pracownicy humanitarni traktowani są jak częśc sił
      okupacyjnych, co odbija się na ich bezpieczeństwie. O to też nikt z
      komentujących się nie zatroszczył...

      pozdrowianie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka