Dodaj do ulubionych

Wolność słowa w PiS-ie

24.12.07, 09:09

Ale w poniedziałek poseł Arkadiusz Mularczyk oświadczył w imieniu PiS-u, że na
razie są wstępne pomysły i nie chodzi o to, żeby 212 znieść, tylko żeby nie
karać dziennikarzy, jeśli pomówią przez pomyłkę.

*******************************

Jasne - bata nie będziemy używać, ale nie będziemy też wyrzucać. Przecież może
się przydać.

Obserwuj wątek
    • pierot6 Bo Kaczynski to zakłamany bolszewik jest i basta! 24.12.07, 09:15
      • rydzyk_fizyk Re: Bo Kaczynski to zakłamany bolszewik jest i b 24.12.07, 15:53
        Otóż to.
        I w towarzystwie bolszewików Kaczyńscy czują się najlepiej.
    • nie-naiwniak Wolność słowa w PiS-ie 24.12.07, 09:50
      a czy pan poseł PiS podał listę dziennikarzy którzy mogę się pomylić ?
      Jakoś tak było i chyba jest , że PiS ma swoje typy i anty typy .
      " czerwona małpa " - też może się mylić ?
      • plazzek Re: Wolność słowa w PiS-ie 24.12.07, 13:09
        Jakoś tak było i chyba jest, że każdy ma swoje typy i antytypy. Np.
        dopóki Piotr Wierzbicki najeżdżał na GW, był tejże antytypem. Kiedy
        pokajał się, został typem.

        Więc nie pleć...
    • kremldown Re: Wolność słowa w PiS-ie 24.12.07, 13:23
      Wolnosc w PiSie,Karp w galarecie.
    • human77 Wolność słowa w PiS-ie 24.12.07, 13:58
      Czyli inaczej mówiąc każdy może mówić co chce i na każdy temat byle to chwaliło
      prezesa PiSu łubu dubu łubu dubu niech nam żyje prezes klubu.

      To ja Jarząbek
    • abba15 Wolność słowa w GWnie? wolne żarty! 24.12.07, 14:00
      cześć bydełko!
      czy przemówicie dzisiaj ludzkim głosem?
    • naturat tam nie ma wolności słowa jest słuszna linia 24.12.07, 14:12
      I jeden nie omylny wódz.
    • rekinygieldy Hmmm... 25.12.07, 12:51
      To co, to teraz dziennikarze będą mogli pomawiać, mają zawsze
      furtkę, że oto się pomylili...?
      A zwykły człowiek - NIE ?
      To gdzie równość zagwarantowana w konstytucji?

      Moim zdaniem, dziennikarze mają dużo większe możliwości pomówienia
      publicznego niż zwykły obywatel RP, który co najwyżej może stanąc na
      placu i obrazić kogoś...
      Dlatego od nich powinno się wymagać dużo większej roztropności w tym
      co wypisują na innych.
      Jeśli już piszą, powinni mięc na tyle mocne dowody na to, aby zawsze
      móc się wybronić przed sądem... a jeśli nie, to powinni odpowiadać
      za swóje słowa.
      Przecież to dziecinada - opisze kogoś, zmiesza z błotem, a potem
      przed sądem powie, przepraszam - pomyliłem się, to nie Kowalski był
      OZI, tylko Nowak...
      Trzeba pamiętać, że żadne sprostowanie nie odnosi takiego skutku,
      jak sama informacja, która będąc sensacją dociera najgłębiej.
      Żadne przepraszam nie usunie do końca błota, jakim ktoś został
      obrzucony...
      Przykład chociażby z Tymińskim...
      Nie wnikam, czy byłby lepszym czy gorszym prezydentem od Wałęsy -
      chodzi mi o mechanizm...
      Obsmarowano go totalnie (działanie zamierzone) i przegrał wybory...
      Co z tego, że potem wygrał proces i przepraszano go gdzieś na 5
      stronie...
      Wyborów z tego powodu już nie powtarzano... :-)

      Dlatego jestem za tym, aby dziennikarze nadal tropili afery, ale
      byli profesjonalni w tym co robią - wszak kończą odpowiednie
      szkoły...
      A "pomylić" może się tylko raz - jak saper ! ;-)


    • jorgus20-to-ja Czy nawet w swieta musicie jątrzyć. 25.12.07, 17:07
      obsesja Gazety na punkcie PISu to już choroba zajmijcie się lepiej Tuskiem i jego ministrami a nie bijcie mu poddańcze ukłony.
      • abba15 Czy nawet w swieta musicie jątrzyć. 25.12.07, 23:06
        jorgus20-to-ja napisał:
        > obsesja Gazety na punkcie PISu to już choroba zajmijcie się lepiej Tuskiem i
        jego ministrami a nie bijcie mu poddańcze ukłony.

        GWno nie będzie nigdy czekoladą
        • abba15 Re: Czy nawet w swieta musicie jątrzyć. 25.12.07, 23:28
          PYTANIA DO PANA PROF. BARTOSZEWSKIEGO - powtórka!
          PYTANIA DO PANA PROF. BARTOSZEWSKIEGO

          - Dlaczego zgodził się Pan na uroczyste wręczenie Panu medalu ku czci
          największego niemieckiego polakożercy lat dwudziestych Gustawa Stresemanna?

          - Dlaczego w 2006 r. jako sekretarz kapituły Orderu Orła Białego sprzeciwił się
          Pan przyznaniu Orderu Orła Białego (pośmiertnie) generałowi Augustowi E.
          Fieldorfowi i rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu? Czy można w ogóle porównać Pana
          zasługi jako kawalera Orła Białego z zasługami dwóch wspomnianych bohaterów?

          - Dlaczego, będąc oficjalnym gościem Izraela jako polski minister spraw
          zagranicznych, milczał Pan jak grób w parlamencie izraelskim w czasie, gdy
          obrażano Pana kraj, gdy Polaków publicznie nazywano współwinnymi wraz z Niemcami
          zagłady Żydów (robił to m.in. wiceprzewodniczący parlamentu R. Rivlin)?

          - Jeśli nie miał Pan odwagi na publiczną polemikę z antypolskimi oszczerstwami,
          dlaczego nie wyszedł Pan z sali, jak doradzała Panu większość polskiej delegacji?

          - Dlaczego kłamał Pan (w 2000 r.), że Polaków zaatakował w Knesecie tylko "głupi
          ekstremista"?

          - Dlaczego używa Pan bezprawnie tytułu profesora w sytuacji, gdy jest Pan tylko
          maturzystą, absolwentem gimnazjum? Jak wiadomo, obowiązują twarde reguły: aby
          zostać profesorem, trzeba mieć magisterium, doktorat i habilitację, a żadnej z
          tego typu prac Pan nie obronił, nie mówiąc o skończeniu studiów.

          - Dlaczego nie zdobył się Pan na publiczne wystąpienie w obronie pamięci słynnej
          pisarki Zofii Kossak, której Pan tyle zawdzięcza, jak Pan sam wielokrotnie
          przyznawał?

          - Dlaczego zgodził się Pan na zamieszczenie w książce - wywiadzie z Panem -
          cytatu z kłamliwym twierdzeniem Stefana Niesiołowskiego, że jakoby: "Zapisał
          (Pan) piękną kartę walki o Polskę z bronią w ręku". W jakim to było oddziale?
          Przy jakiej ulicy? Jakich ma Pan świadków tej rzekomej walki?

          - Dlaczego tak mocno, a kłamliwie, przesadza Pan z eksponowaniem swej roli jako
          rzekomo jednej z głównych postaci organizujących pomoc dla Żydów w ramach Żegoty
          w 1942 roku? Miał Pan wtedy tylko 20 lat i był podwładnym faktycznej wielkiej
          organizatorki pomocy Żydom Zofii Kossak.

          - Dlaczego nie zareagował Pan na poturbowanie polskich, katolickich wiernych
          przez moskiewską milicję?

          - Dlaczego nie zrobił Pan nic, aby zaprotestować przeciwko brutalnej obławie
          policyjnej na 300 Polaków we Frankfurcie nad Odrą, potępionej nawet przez 7
          niemieckich posłów?

          - Kto upoważnił Pana jako ministra do przepraszania Niemców cytatem z Jana
          Józefa Lipskiego za przesiedlenie?

          - Na jakiej podstawie zaniżył Pan o milion osób - wbrew sprawdzonym naukowo
          statystykom - liczbę Polaków, ofiar wojny, w swym wystąpieniu w Bundestagu?

          - Dlaczego Pan, w latach 60. tak zdecydowanie reagujący na początki fali
          antypolonizmu, milczy w tej sprawie, gdy fala antypolonizmu jest wielokrotnie
          większa?

          - Dlaczego piętnował Pan w Izraelu antyżydowskich "polskich ciemniaków", a nie
          wypowiada się Pan na temat skrajnych przejawów żydowskiego antypolonizmu?
          Dlaczego nie reaguje Pan na coraz silniejszą falę antypolonizmu w niemieckich
          mediach?

          - Dlaczego Pan, były żołnierz AK i Powstania Warszawskiego, nie zareagował na
          potworne oszczerstwa rzucane na powstanie w artykule Cichego i na AK w tekście
          Yaffy Eliach?

          - Dlaczego nic Pan nie zrobił w celu wystąpienia na arenie międzynarodowej
          przeciw używaniu oszczerczego nazewnictwa: "polskie obozy zagłady" i "polskie
          obozy koncentracyjne"? (Zrobił to dopiero kilka lat po Panu minister Adam Daniel
          Rotfeld).

          - Co skusiło Pana, jako 83-letniego staruszka nie mającego zielonego pojęcia o
          lotnictwie, do przyjęcia swoistej synekury, posady prezesa Rady Nadzorczej LOT,
          znajdującego się skądinąd w bardzo trudnej sytuacji finansowej? Czy w czasie
          Pana zarządu LOT-em może się Pan pochwalić choć jednym, jedynym posunięciem,
          które przyczyniło się do poprawy sytuacji finansowej firmy?

          - Czy w czasie Pana pierwszego szefowania resortem spraw zagranicznych zrobił
          Pan w ogóle choć jedną konkretną rzecz dla obrony polskich interesów narodowych
          w polityce zagranicznej, czy wystarczyło Panu bierne reagowanie na wszelkie
          przypadki brutalnego dyskryminowania Polaków?

          - Dlaczego Pan po tylekroć kłamliwie wychwalał kanclerza Helmuda Kohla znanego z
          niechęci do Polaków i do uznania granicy na Odrze i Nysie?

          - Dlaczego Pan - antykomunista - zgodził się być ministrem w postkomunistycznym
          rządzie Józefa Oleksego?

          - Dlaczego nie zdobył się Pan na publiczne wystąpienie w obronie pamięci słynnej
          pisarki Zofii Kossak, swojej byłej przełożonej?

          - Dlaczego nie zdobył się Pan - "autorytet" w Niemczech i Izraelu - na publiczne
          potępienie antypolskich oszczerstw najgorszego polakożercy i katolikożercy Jana
          Tomasza Grossa?

          - Czy nie wstydzi się Pan swej decyzji odwołania z funkcji polskiego konsula
          honorowego wielkiego Polaka Jana Kobylańskiego, tylko dlatego że zaangażował się
          on w obronę prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej Edwarda Moskala?

          - Czy nie wstydzi się Pan, że na stare lata dał się Pan wciągnąć w niegodną Pana
          siwych włosów kampanię obelg w stylu "dewianci" i "bydło"?

          - Czy popierał Pan awansowanie swego syna na pełnomocnika rządu ds.
          bezpieczeństwa energetycznego w randze ministra w rządzie Marcinkiewicza? Kto
          pierwszy zachęcił premiera Marcinkiewicza do rozważenia kandydatury Pana syna -
          pracującego przez wiele lat jako historyk w żydowskim instytucie w Oxfordzie -
          na to stanowisko, twierdząc, że Pana syn jakoby "od wielu, wielu lat zajmuje się
          energetyką"?

          - Dlaczego dziwnie nie mówi Pan w swoich wywiadach o tym, że Pana syn pracował
          przez wiele lat w żydowskim instytucie w Oxfordzie i w polsko-żydowskim roczniku
          "Polin"? Przecież chyba nie było nic wstydliwego w jego pracy?

          - Dlaczego Pan nie wpłynął na swego syna, by w 1989 r. nie wydawał jako "Editor"
          polakożerczej książki Samuela Willenberga "Surviving Treblinka", w której
          znalazły się m.in. oszczercze twierdzenia, że AK-owcy, uczestnicy Powstania
          Warszawskiego, mordowali Żydów i gwałcili Żydówki?

          - Dlaczego w ostatnich kilkunastu latach milczał Pan, nie protestując publicznie
          w sprawie oskarżeń przeciw Polakom (m.in. w tak bliskim Panu "Tygodniku
          Powszechnym"), że radośnie bawili się na karuzeli w pobliżu ruin płonącego
          warszawskiego getta? Przecież jeszcze w 1985 r. prostował Pan to kłamstwo na
          łamach paryskich "Zeszytów Historycznych"?

          - Dlaczego kłamie Pan w wywiadzie-rzece udzielonym Michałowi Komarowi, jakoby
          złożył Pan rezygnację po objęciu na KUL funkcji dziekana przez prof. Ryszarda
          Bendera? W rzeczywistości był Pan podwładnym w jego katedrze aż 11 lat, w tym
          kilka lat w czasie, gdy był on dziekanem.

          ~PYTAJĄCY_X , 28.11.2007 18:54


          ~FRanek , 25.12.2007 22:41

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka