Dodaj do ulubionych

Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem?

08.01.08, 05:38
facet opisany w artykule wyzej nie dorosl jeszcze psychicznie do tego zeby byc
ojcem. Gdyby moja corka plakala przez jakiegos debila w dresie za sciana to
zalatwilbym to szybko a nie czekal jak tchorz.
Obserwuj wątek
    • habima Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 08:17
      No właśnie, co? Moi rodzice mieszkają w swoim mieszkaniu, za które regularnie
      płacą, 32 lata. Teraz, na starość myślą, żeby się wyprowadzić, bo nie wytrzymują
      z chamstwem sąsiadki, która wprowadziła się tam 7 lat temu. Od tego czasu
      zaczęło się pasmo udręk, imprez, a po wezwaniu policji groźby,werbalne chamstwo
      łącznie z wysyłaniem "staruchów" do domu starców. Policja owszem, interweniuje
      doraźnie, a potem zostawia człowieka z problemem i lękiem. Może ktoś ma patent,
      co w tej sytuacji można zrobić i jakie kroki przedsięwziąć. Administracja
      spółdzielni umywa ręce.
      • wroclawska_akcja_przeciw_zulom My we Wrocławiu budujemy slamsy dla studentów 11.01.08, 18:28
        My we Wrocławiu budujemy slamsy dla studentów przyjezdnych
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49278
        • duda_86 Re: My we Wrocławiu budujemy slamsy dla studentów 11.01.08, 21:35
          Dla siebie slumsy zbuduj. Studenci, którzy są z wrocławia, to już tacy porządni
          są? A jak myślisz, gdzie się bawią oprócz imprez w klubach? Z rodzicami siedzą?
          Właśnie w takich mieszkaniach studenckich przesiadują, a potem idą do domów i
          udają grzecznych. Swoje stereotypy możesz sobie wsadzić w buty...
          • arcyfioletowy Re: My we Wrocławiu budujemy slamsy dla studentów 12.01.08, 09:16
            Hałasy i stukania w blokowiskach, typowy przejaw polskiego skundlenia, żadnych zasad i totalna ignorancja, kiedyś mieszkałem na tzw. Osiedlu Jerozolimskim przy Regulskiej w W-wie, totalne getto i chamowo, zbudowane przez tandeciarzy z J.W. Construction. Jak bydło robiło imprezy na 6 piętrze to na 1 nie dało się spać !!! ... nic nie działało, prośby, groźby, policja, poskutkowało wycięcie instalacji elektrycznej, do rana była cisza ;))
            • dar61 Metoda na widelec działa! Tak w akademiku było 12.01.08, 11:02
          • arcyfioletowy Re: My we Wrocławiu budujemy slamsy dla studentów 12.01.08, 09:17
            Hałasy i stukania w blokowiskach, typowy przejaw polskiego skundlenia, żadnych zasad i totalna ignorancja, kiedyś mieszkałem na tzw. Osiedlu Jerozolimskim przy Regulskiej w W-wie, totalne getto i chamowo, zbudowane przez tandeciarzy z J.W. Construction. Jak bydło robiło imprezy na 6 piętrze to na 1 nie dało się spać !!! .... nic nie działało, prośby, groźby, policja, poskutkowało wycięcie instalacji elektrycznej, do rana była cisza ;).
            • folksdojcz_z_bufetu_hwg Re: My we Wrocławiu budujemy slamsy dla studentów 12.01.08, 15:15
              rzenie, wycie, halas przejawem nie tylko polskiego chamowa ale i
              glupiego prawa, dodalbym wpychanie bez kolejki, nie pakowanie
              zakupow przy kasie, w Szwajcarii np. nie mozna spuszczac wody w
              toalecie po 22 jesli mieszkasz w blokowisku - polski zul
              wyksztalciuch nazwie to kretynizmem, Szwajcar szacunkiem dla
              drugiego czlowieka.

              arcyfioletowy napisał:

              > Hałasy i stukania w blokowiskach, typowy przejaw polskiego
              skundlenia, żadnych
              > zasad i totalna ignorancja, kiedyś mieszkałem na tzw. Osiedlu
              Jerozolimskim prz
              > y Regulskiej w W-wie, totalne getto i chamowo, zbudowane przez
              tandeciarzy z J.
              > W. Construction. Jak bydło robiło imprezy na 6 piętrze to na 1 nie
              dało się spa
              > ć !!! .... nic nie działało, prośby, groźby, policja, poskutkowało
              wycięcie ins
              > talacji elektrycznej, do rana była cisza ;).
            • perepalkin Re: My we Wrocławiu budujemy slamsy dla studentów 12.01.08, 17:06
              Na 6 pietrze robia "impreze", a na 1 wszystko slychac. I to
              oczywiscie tylko w tej "zakichanej Polsce", bo np. w takiej
              cywilizowanej Austrii (z "kultura protestancka" jak tu ktos
              poprzednio pisal) czy np. w Szwajcarii to byloby nie do pomyslenia.
              Rzeczywiscie ?
              A oto rzeczywistosc: Königsleiten, alpejski i austriacki osrodek
              turystyczny dla narciarzy. Dom - pensjonat wielopietrowy, typowy,
              nic wychylajacego sie od normy (ani w dol ani w gore). Mieszkam na
              ostatnim pietrze. Latem prawie nikogo tam nie ma (za zimno).
              Wprowadzaja sie turysci 3 pietra pode mna. I slychac kazdy kaszel,
              kazde pociagniecie wody w kiblu, kazdy glos, nawet otwieranie i
              zamykanie szuflad w kuchni (sa to mieszkania na ferie). Domy sa z
              lat 70 tych.
              Inny dom w Austrii: stary, drewniany, w gorach, z zewnatrz solidny,
              zadbany. A wewnatrz ? Koszmar. Z pokoju nad glowa slychac kazde
              slowo, polozenie plecaka na podloge wypada jak zrzucenie tony
              kamieni na glowe ...
              Szwajcaria: hotel z 4 gwiazdkami w Alpach. 7 rano pobudka, z gory
              rumor jak gdyby przemaszerowala tam wlasnie na nogi postawiona armia
              szwajcarska. Ide na gore: nad moim pokojem znajduje sie korytarz, po
              ktorym przebiegly dzieci do ... kibla ...
              Niemcy (wszystko wysoka "kultura protestancka", o jakiej pisze tu
              jakis b. "uczony" jegomosc): tutaj mieszkam juz od ponad 30 lat i
              przemieszkalem w ponad 15 mieszkaniach: nie ma mieszkan
              nieakustycznych, niezaleznie od ceny, od roku budowy. W mieszkaniu
              slychac otwieranie szuflady w kuchni w mieszkaniu pode mna,brzek
              naczyn i sztuccow, kroki na korytarzu, pokrytym wykladzina dywanowa,
              rozmowy mieszkancow, spuszczanie wody w ustepie to wodospad tylko z
              poteznym wzmocnieniem basowym, spuszczanie rolet od widzimisie w
              nocy, rano, kiedy sie komu zachce, korytarze na zewnatrz mieszkan
              pokryte kamiennymi plytami, kazdy krok to niczym kucie lomem w
              skale ... malo ? dodac jeszcze wiecej ?
      • quwerty1 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:49
        gdy sytuacja bedzie miala jeszcze raz miejsce i przyjedzie policja
        Twoi rodzice powinni zazadac sporzadzenia wniosku o ukaranie do sadu
        grodzkiego. sam jestem policjantem i czesto to robie. jak sasiadka
        dostanie wezwanie do sadu to moze oprzytomnieje
        • tomikon Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:00
          A ja gdy czytam takie teksty, robi mi sie niedobrze.

          Rozumiem, gdy przeszkadza komus muzyka po 22:00, lecz do tego czasu
          nic mu do tego, ze sasiad sie bawi. Kupujac mieszkanie w bloku,
          ten "ojciec" zgodzil sie na pewna umowe z sasiadem, tzn. ze cisza
          bedzie zachowywana po 22:00 i nie ma prawa lamac praw swego sasiada.
          Jesli mu to nie odpowiada, spokojnie moze sie wyprowadzic do
          miejsca, w ktorym wszyscy sasiedzi umowia sie, ze cisza obowiazuje
          od np. 18:00 lub tez zakupic dom, w ktorym nikt za sciana nie bedzie
          mu puszczal glosnej muzyki.

          Dodam, ze sam nie mam w zwyczaju sluchac glosno muzyki i mam dobre
          stosunki z sasiadami. Czuje jednak, ze gdybym mial za sciana osobe
          wystepujaca w artykuliku, to ciezko byloby sie chyba porozumiec.

          Zreszta "ojciec" przyznaje, ze kiedys mial "troche" inne podejscie.
          Tego wlasnie typu obywatela nie lubie: wg niego ma on swoje prawa. A
          moze pomysli, ze inni tez maja swoje prawa? "Dogadal sie" z
          sasiadka, ze bedzie cwiczyla w okreslonej godzine... Zwyczajnie
          wymusil to na biednaj mlodej studentce, bo co dziewcze (skoro
          cwiczace na pianinie w tym wieku, wiec zakladam, ze z dosc delikatna
          wrazliwoscia) mialo powiedziec dojrzalemu facetowi? Moj sasiad,
          sporo starszy ode mnie, cwiczy na syntezatorze, potrafi przez
          miesiac wygrywac przez godzine kilka tych zamych taktow. Czy moge mu
          tego zabronic? Lekko mnie to wkurza, ale godze sie z tym, bo
          mieszkam w bloku i szanuje jego prawo i moj gust nie ma tu nic do
          rzeczy. Ja ma jedynie prawo domagac sie, by po 22:00 nie cwiczyl -
          na szczescie tego nie robi :)
          • tomikon Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:08
            Przypomniala mi sie jeszcze stara historia z czasow studenckich, gdy
            sasiadka wezwala policje do sasiadow. Pniewaz byla 23:00 i
            uslyszelismy halas na klatce, wiec postanowilismy zobaczyc co sie
            dzieje i zobaczylismy sasiadke, ktorej przeszkadzaly halasy z
            mieszkania, bo "tam jest agencja towarzyska" (urok niektorych blokow
            c entrum Warszawy :) ). Kolega wowczas poinformowal policje i pania,
            ze jak do tej pory, to nam jedynie ona przeszkadza wlasnie teraz, a
            co do agencji, to dopiero wowczas sie dowiedzielismy, ze mamy takie
            cudo za sciana (dziwilismy sie wczesniej, ze mamy fajne sasiadki-
            laski, hehe). W kazdym razie dziwni czasem sa ludzie, ktorym
            przeszkadzaja "ogromne" halasy, jakos nieslyszalne przez innych
            sasiadow :)
            • 2paco Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:13
              kiedyś "pode mną" mieszkała wyjątkowo upierdliwa dewota, która nawalała czym
              popadnie w kaloryfer, nawet w środku dnia, gdy leciały modlitwy na anioł pański
              czy transmisje pielgrzymek JP2.
              młody wtedy byłem, bunt dorastania przeżywałem, więc poszedłem raz, specjalnie w
              trakcie transmisji mszy (które starsza pani puszczała na ful woljum,
              niedosłyszała na codzień ;) ) i przystawiłem w łazience do rur w pionie głosniki
              z metallicą. raz, a pomogło na stałe ;)
              wiem, że chamskie to było, ale uciszanie ludziw środku dnia za cokolwiek to też
              chamstwo, tak jak zresztą ktoś niżej w dyskusji już napisał.
              • friend100 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:06
                uciszanie w środku dnia nie jest żadnym chamstwem;chamstwem jest
                walenie muzyką i darcie mordy w ciągu dnia; coś cio pokrecilo
                kolego; cisza nocna oznacza tylko tyle że jest kompletna cisza
                • chomsterek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 13:17
                  friend100 napisał:

                  > uciszanie w środku dnia nie jest żadnym chamstwem;chamstwem jest
                  > walenie muzyką i darcie mordy w ciągu dnia; coś cio pokrecilo
                  > kolego; cisza nocna oznacza tylko tyle że jest kompletna cisza

                  Nie zamierzam cały dzień chodzić na palcach po własnym mieszkaniu, podczas gdy
                  za ścianą nieustannie ryczy telewizor (niezależnie od pory dnia). Jeżeli chcesz
                  wymagać czegoś od sąsiada, zacznij wpierw wymagać od siebie.
                  Sąsiadka moich rodziców usiłowała nasłać na nich policję nawet w sylwestra; nie
                  mogli nikogo zaprosić bo zaraz zaczynały się awantury, że jest za głośno.
                  Natomiast wycie jej własnego psa nie miało prawa nikomu przeszkadzać, nawet w
                  środku nocy. Rodzice, jako dojrzali ludzie, nie urządzali w domu żadnych libacji
                  czy balang z głośną muzyką. Chcieli czasem spotkać się z przyjaciółmi i po
                  prostu pogadać. No naprawdę, to było straszliwe chamstwo z ich strony.
                  • chomsterek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 13:21
                    I jeszcze jedna rzecz: uleganie tej pani doprowadzało jedynie do zaostrzenia
                    sytuacji. Doszło do tego, że goniła po całym osiedlu za dzieciakami, grającymi w
                    piłkę, bo to też powoduje hałas.
            • szajndl Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:49
              Zapraszam więc na kilka godzin do sibie. Cały dzień polski hip hop
              na full w domu słychac jeden wielki łomot. I spróbuj pan uśpic
              dziecko i odpocząć po pracy jeszcze przed 22!
            • szczepo4 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 10:26
              "tomikon" czy Ty grasz głupiego, czy może.......
          • dorsai68 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:41
            tomikon napisał:

            > A ja gdy czytam takie teksty, robi mi sie niedobrze.
            >
            > Rozumiem, gdy przeszkadza komus muzyka po 22:00, lecz do tego czasu
            > nic mu do tego, ze sasiad sie bawi.

            I tu się kolega myli. Wezwana Policja lub Straż Miejska w oparciu o przepisy Art.51 par.1 kodeksu wykroczeń ukarze grzywną bawiącego się nadmiernie sąsiada.
            • tomikon Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:53
              Ale my mowimy o przypadku faceta, wg ktorego swiat powinien sie
              krecic wokol niego. Ja nie holduje zasadzie, ze mozna robic
              wszystko, lecz jakos nie palap symaptia do faceta, ktory ucisza
              cwiczaca na klawiszach w ciagu dnia dziewczyne.
              • defetysta13 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:58
                a "Paweł i Gaweł" mówi Ci to coś?
                nic Cię w tej szkole nie nauczyli?!
              • kolargolo Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 18:34
                jak bedziesz mial male dziecko to moze zmienisz zdanie. ja mam
                sasiada ktory codziennie puszcza muzyke dance czyli takie niepolskie
                disco polo, mieszka 2 pietra nizej i w innym pionie a slysze kazde
                slowo w piosenkach. Gdybym mial male dziecko to musialbym sie
                wyprowadzic.
            • pj.pj Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 00:40
              dorsai68 napisał:

              > I tu się kolega myli. Wezwana Policja lub Straż Miejska w oparciu o przepisy Ar
              > t.51 par.1 kodeksu wykroczeń ukarze grzywną bawiącego się nadmiernie sąsiada.

              Niestety nie. Dopiero jak skierujesz sprawę do sądu grodzkiego i wystąpisz tam
              jako świadek. A w wielu przypadkach strach coś takiego zrobić, bo potem taki
              ukarany pobije cię pod domem.

              Moim zdaniem to jest jakaś luka w prawie (albo policja sobie coś źle
              interpretuje z lenistwa) - powinni mieć prawo wlepiać mandat/grzywnę czy jak się
              to nazywa, jeśli przyjadą na interwencję również po zgłoszeniu anonimowym i
              rzeczywiście zastaną hałasujące towarzystwo.
              • diffenbachiajudge Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 15.01.08, 20:03
                Po godzinie 22 można anonimowo prosić o interwencję policji, ale jak
                chce się przywalić komuś mandat to raczej imiennie. Niestety w ciągu
                dnia w naszym kraju ktoś Ci może robić piekło na ziemi, a policja
                czy straż miejska nie pomoże. Jedyne wyjście to złożyć wniosek do
                sądu grodzkiego i potem Twoje słowo kontra słowo uciążliwego
                sąsiada. Ja mam problem z sąsiadką - starą 70 letnią babą, ktora
                grzmoci telewizorem jak wściekła całymi dniami. Nie decyduję się na
                sąd grodzki, bo mam przeświadczenie, że sąd weźmie stronę tej baby.
                W naszym kraju pod tym względem ludzie starsi są pod kloszem i mogą
                cię bezkarnie wykończyć
          • kobietapoprostu Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:47
            Nie rozumiesz podstawowego problemu - owszem mieszkając w
            blokowiskach, musimy liczyć się z tym, że każdy ma prawo do swobody
            w swoim mieszkaniu i robienia co mu się żywnie podoba, ale to nie
            znaczy, że ma się zachowywać jakby wyłacznie sam mieszkał! Chodzi o
            zachowanie jakiegoś minimum kultury i poszanowania PRAWA drugiego
            człowieka do odpoczynku! I nie chodzi tu tylko o ciszę nocną, ale o
            pożycie w zbiorowisku ludzkim w ogóle. Człowiek na jakiś poziomie
            jak chce robić bibe w chałupie, która wiązać się będzie z rykiem
            głośników (tak jakby muzyki nie można było słuchać nie powodując
            skakania pokrywek na garach u sąsiadów!!) to przynajmniej powinien
            wysilić się na uprzedzenie o tym sąsiadów! Czy to aż tak dużo? A jak
            ma motto życiowe - dzień bez imprezy to dzień stracony - to niech do
            cholery zostanie DJ-em! Albo stałym bywalcem klubów. Nie wspomnę
            już, że pół osiedla akurat nie musi podzielać "fascynacji" takiego
            osobnika danym typem jazgotu... Oczywiście temat imprez jest jednym
            z najbardziej dotkliwych i odczuwalnych. Zwłaszcza, gdy człowiek
            przyjeżdża po całym dniu pracy, frustracji często z nią związanych,
            czy choćby z przymusem stania w gigantycznych korkach średnio
            godzinę i gdy wreszcie dotrze wykończony do domu to zamiast chwili
            odpoczynku i zwykłej ciszy, musi współuczestniczyć w chuczącej
            imprezie. Do imprez dołożyć można jeszcze uprawianie remontów w
            porach nocnych, czy w dniach, które zwyczajowo uznawać należy za
            poświęcone na wypoczynek. Nie ma nic bardziej denerwującego jak
            porąbany sąsiad, który w niedziele postanawia odpalić swoją wiertarę
            i na przemian z waleniem młotem "uprzyjemnić" do bólu życie
            wszystkim naokoło! Tak zmuszeni jesteśmy mieszkać w blokowiskach,
            mniejszych większych skupiskach ludzi, ale na litość boską czy to ma
            znaczyć, że mamy tolerować zwykłe chamstwo, prostactwo, brak
            jakiejkolwiek wyobraźni i poszanowania kogokolwiek?! A może mamy
            się "dopasować" i w akcie odwetu stać się takimiż samymi chamami i
            napitalać gratami o ściany, uprawiać wrestling najlepiej na parkiet
            dla lepszego efektu akustycznego albo jeździć po gresie taboretami,
            oczywiście na stalowych nogach, bo o to chodzi przecież, żeby
            sąsiadowi na dole za przeproszeniem d.pa cierpła od odczuwalnego u
            siebie efektu dźwiękowego takiego "ślizgu"? Niestety podstawowy
            problem i po raz wtóry niestety problem bardzo częsty, to brak
            jakiejkolwiek wyobraźni i zastanowienia się, że komuś można naprawdę
            uprzykrzyć życie swoim życiem. No ale do odrobiny wyobraźni potrzeba
            odrobiny rozwiniętego mózgu, a jak życie i zachowania pokazują,
            coraz więcej osobników cierpi na deficyt tegoż. Więc tak, każdy ma
            prawo do robienia u siebie co mu sie podoba, ale nade wszystko każdy
            ma PRAWO DO ODPOCZYNKU! TYLE!
            • 2paco Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 21:24
              no to teraz z podobnej beczki.. co z sąsiadami, którzy w nocy parzą się jak
              norki? :))) sam się nieraz zastanawiałem, czy przypadkiem nie zakłócam ludziom
              zbytnio życia z moimi dziewczynami, bo jak już przyjdzie co do czego, to
              przecież człowiek ma gdzieś ciszę czy to nocną, czy to dzienną, prawda? ;)
              problem niby śmieszny, ale jest poważny, bo sam się niedawno rozbudziłem
              porządnie w nocy, gdy co najmniej dwa piętra nade mną (wnioskuję po jakości
              odgłosów, które były bardzo intensywne, ale jednak mocno stłumione przez ściany,
              w moim bloku niezbyt dźwiękoszczelne w końcu), i z czystej ciekawości
              nasłuchiwałem, co tez się jeszcze wydarzy, spac i tak już nie mogłem ;)
            • tomikon Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:54
              I znowu chyba brak zrozumienia artykulu. Mamy tutaj przypadek
              faceta, ktory cierpi, bo ktos robi impreze w piatkowy wieczor, a nie
              codziennie.
          • feydpp Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:53
            tomikon, sorry ale jest coś takiego jak prawo do odpoczynku w swoim domu, ale w taki sposób by innym nie przeszkadzać. I dotyczy to zachowania przez cały dzień a nie tylko po 22. Więc nawet jak ktoś hałasuje przed 22 to możemy wezwać Policję by interweniowała. Co ciekawe, z własnego doświadczenia wiem że część policjantów w naszym kraju o tym nie wie...a powinni.
            • jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:27
              Co ciekawsze, kiedyś w trakcie pewnej interwencji u sąsiadów, wdałem się w
              dyskusję z policjantem na temat ciszy nocnej. Okazało się, że w prawie niczego
              takiego nie ma. Jest za to art. 51 kw
            • tomikon Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:57
              Nie mowimy o prawie do odpoczynku w swoim domu, tylko do ciszy,
              zupelnej ciszy :) Faceta draznilo, ze dziewcze cwiczylo na
              klawiszach i ze gostek zrobil sobie imprezke w piatkowy wieczor. To
              nie jest przypadek czlowieka, ktory cierpi, bo zyje w nieustannym
              halasie, lecz on cierpi, bo zyje w halasie, ktory nie pozwala spac
              jego dziecku.
          • lawyer_pl Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:54
            Pieprzysz jak potluczony. Masz siedziec cicho niezaleznie czy jest godzina 22
            czy 16. Co najwyzej po 22 masz siedziec jeszcze cicho.
            Polecam lekrure art. 51 kodeksu wykroczen, zanim zaczniesz pieprzyc glupoty.
            • 328i A ja polecam poradnik savoir-vivre 12.01.08, 09:57
              Mogłby Pan zacząć od wydawnictw skierowanych dla gimnazjalistow. Duzo mozna sie
              dowiedziec.
          • friend100 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:04
            nie masz racji; od 22.00 ma być kompletna cisza; a do 22.00 masz sie
            zachowywać tak, zeby nie przeszkadzać sąsiadom
            walenie basami i darcie mordy nie mieści się w zadnym katalogu praw
          • lawyer_pl Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:07
            Po pierwsze holocie nie wolno pozwolic sobie wejsc na glowe! Nie mozna pozwolic
            na to, aby jeden sasiad dres/menel/gowniarz/imprezowicz*, zdominowal reszte
            spokojnych sasiadow i przejal "wladze" na budynkiem. Jesli mozna to trzeba
            sprobowac zalatwic sprawe pokojowo i pogadac z sasiadem. Nie mozna sie wstydzic
            zwrocic mu uwagi, tym bardziej ze on nie wstydzi sie zaklocac nam spokoju. Jesli
            prosby nic nie daja, to wtedy dzwonimy na policje za kazdym razem na policje
            (konsekwentnie), a kiedy przyjezdzaja to pilnujemy, aby sporzadzili wniosek o
            ukaranie goscia wnioskiem do SG. W skrajnych przypadkach nalezy razem z
            sasiadami zlozyc skarge do administracji/spoldzielni na sasiada, ktora to moze
            nawet pozbawic sasiada prawa do lokalu uciazliwego sasiada, a wtedy juz tylko
            wniosek da sadu, eksmisja i sasiad trafia do lokalu zastepczego w slumsach,
            gdzie miejsce jego i jemu podobnych. Powodzenia! :)

            *) niepotrzebne skreslic.
            • maggionly Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 20:49
              Popieram. Mam okropnych sąsiadów za ścianą. Mnóstwo imprez, krzyków, bluzgań,
              itp. Kiedyś po północy zakładali klimatyzację nie uprzedzając o tym sąsiadów - a
              wiercili w betonowej ścianie... Ale do rzeczy: pukaliśmy do nich, prosiliśmy o
              ciszę, tłumaczyliśmy - bez rezultatów. Ostatnio mielismy dość!Oczywiście impreza
              nie skonczyła się ani o 22:00 ani o 23:00... Ok. 1:00 (w nocy) zapukał podpity
              sąsiad-imprezowicz i uparł się, że chce ser żółty, a my niestety nie mieliśmy.
              Dlaczego niestety? Za chwilę za ścianą usłyszeliśmy: "Nie ma sera, nie ma
              spania" i włączyli muzykę na maksa. Odczekalismy chwilę myśląc, że to chwilowe.
              Ale nie... Zadzwoniliśmy po policję. Przyjechali spisali ich. Policjanci tylko
              zdążyli wyjść (i pewnie odjechać)- znowu muza na maksa, bluzgi i dodatkowo
              walenie nam czymś w ścianę (niezła złośliwość). Drugi raz zadzwoniliśmy na
              policję i tym razem musieliśmy podać dane osobowe. Przyjechali (impreza trwała,
              była godzina po 2:00), najpierw zawitali do nas, spisali dane i powiedzieli, że
              teraz dadzą im mandat oraz wypiszą wniosek (czy coś)do Sądu Grodzkiego. Jeśli
              następnym razem zgłosimy zakłócanie ciszy nocnej ( a tu jak ujął poilcjant było
              to złośliwe zakłócanie, będzie sprawa w sądzie i grzywna (500-5000zł), jeśli nie
              pomoże - następna sprawa i grzywna do 10.000zł. Policjanci poszli do hałaśliwych
              sąsiadów i załatwili sprawę. Po 3:00 włączyli znów muzykę na maksa, ale tylko
              jedną (ze złości chyba). Rano pod drzwiami znaleźliśmy wędzoną makrelę:) Ale od
              tamtego czasu (na razie tydzień) jest święty spokój - odpukać. Widać czasem
              tylko taka metoda działa na takich idiotów. W bloku dużo osób ma dzieci, ludzie
              chodzą do pracy i w weekend naprawdę chce się odpocząć. Imprezy do 22:00 w domu,
              a potem wyjście do klubu-proszę bardzo. Imieniny, urodziny czy inne imprezy?
              Wystarczyłoby powiadomić i przeprosić, że danego dnia będzie głośniej troszkę
              dłużej...
              • login_nowy Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 13.01.08, 11:52
                Brat miał hałaśliwych-sąsiadów-studentów-pierwszego-roku.
                On i dziewczyna kończyli studia i równocześnie pracowali a po
                impreach sasiadów byli wykonczeni- nie spali po nocach.
                Imprezy studenckie trwały całe noce.
                Najpierw kilkukrotnie brat sam interweniował- ale po któryms razie
                mu nie otwierali drzwi.
                potem "do akcji wkroczyła policja"
                skończyło sie na sądzie grodzkim i przeprosinach sąsiada, który
                mieszkanie studentom wynajmował.
                Najwazniejsze to reagować i nie dac wchodzic sobie na głowę.
            • tristessa Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 18.01.08, 11:50
              Świetnie to ująłeś :)
              Nareszcie ktoś kto zna się na prawie i nie wydaje mu się że do 22
              menelstwo może obrzydzać mieszkanie we własnym mieszkaniu, za które
              cie płaci do cholerki!
              z doświadczenia własnego wiem, że ci którzy są najbardziej
              upierdliwy i tak za czynsz zazwyczaj nie płacą :|
              Szkoda tylko, że to nasze prawodastwo i służby powołane go jego
              przestrzegania są tak mało skuteczne :( i że jak przyjdzie co do
              czego, to każdy z sąsiadów chowa głowę w piasek i zostajesz
              człowieku z problemem sam, bo sąsiedzi narzekaja dopóki 1/ nie muszą
              stanąć twarzą w twarz z sąsiadem, który jest upierdliwy 2/dopóki nie
              trzeba zacząć działać a nie tylko narzekać! taka postawa jest
              śmieszna i wcale nie pomaga w wychowaniu tych którzy mają prawo i
              drugiego człowieka gdzieś...
          • jerjut Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:07
            Jak bedziesz miał małe dziecko, to nie bedziesz pisał takich
            farmazonów Pacanie!
          • defetysta13 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:57
            "lecz do tego czasu nic mu do tego, ze sasiad sie bawi"
            a ja myślałem, że czytanie książek w podstawówce to strata czasu, jednak okazuje
            się, że tych co ich nie czytali to dopiero pokazują swoją mądrość

            pamiętasz może jaki był morał "Pawła i Gawła"? nie? a szkoda...
          • lechujarek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 01:36
            > Rozumiem, gdy przeszkadza komus muzyka po 22:00, lecz do tego czasu
            > nic mu do tego, ze sasiad sie bawi. Kupujac mieszkanie w bloku,
            > ten "ojciec" zgodzil sie na pewna umowe z sasiadem, tzn. ze cisza
            > bedzie zachowywana po 22:00 i nie ma prawa lamac praw swego sasiada.

            Aha. A czy w umowie też były dzienne, regularne imprezy za ścianą wtedy kiedy ja chcę odpocząć? A może były też awantury małżeńskie dzień w dzień? Albo ataki wiertarką znienacka (tak że czasem autentycznie można dostać zawału)? A czy w umowie z sąsiadem było też cokolwiek o tym że jego córeczka dzień w dzień kilka godzin pod rząd ćwiczy na fortepianie?

            Co, nie ma? To jakim prawem ktoś mi przeszkadza w zasłużonym spokoju? Jakim prawem TY - swoim głośnym zachowaniem - narzucasz MI co ja mogę robić w swoim własnym domu?!
            Każde twoje zachowanie, którym ty bezpośrednio ingerujesz w moje prywatne życie w moich czterech ścianach jest po prostu zwyczajnym CHAMSTWEM, różnice są tylko w jego ewentualnej skali.
          • ewa1125 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 08:13
            Nie zgodze sie z toba.Mam sasiada "melomana",wiec z musu
            przestudiowalam co nieco i moge ci powiedziec,ze nie tylko cisza
            nocna obowiazuje w blokach.Jest jeszcze Regulamin pozycia
            domowego,gdzie zazwyczaj jest napisane,ze nalezy tak mieszkac aby
            nie przeszkadzac innym,to znaczy jezeli ktos puszcza glosno
            muzyke,to mam prawo domagac sie ciszy.Nawet Kodeks Cywilny mowi o
            zaklocaniu ciszy nie tylko w ciagu nocy.Jest jeszcze "Ustawa o
            ochronie lokatorow...",z ktorej tez wynika,ze w domach
            wielorodzinnych nalezy zyc tak,aby nie przeszkadzac innym.Za
            uporczywe i ciagle puszczanie muzy,tak,ze mozesz sobie spiewac z
            sasiadem ,nawet w dzien,mozesz podac takiego sasiada do sadu o
            eksmisje,oczywiscie majac dowody w postaci swiadkow lub interwencji
            policji.
            Ty niby nie mozesz sasiadowi zabronic halasowac,ale on moze lamac
            twoje prawo do ciszy i odpoczynku?Otoz nie,jak chce sobie grac,to
            albo przyciszy,albo niech sie do jakiegos zespolu zapisze;dom,to nie
            sala koncertowa,ani dyskoteka.Tylko nie kazdy to rozumie.
          • carton Przeczytaj 21.01.08, 14:32
            Z tym niezakłócaniem ciszy dopiero po 22:00 wcale nie jest tak, jak
            myślisz:
            KW: Art. 51. § 1.Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem
            zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje
            zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia
            wolności albo grzywny.
        • 2paco Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:01
          najpierw zacznę od siebie - kilka lat temu musiałem wstać o 4ej rano dokończyć
          ważny referat na studia. jak zwykle z hukiem obudził mnie rmf, który jak zwykle
          momentalnie ściszyłem do ledwo słyszalnego poziomu. referat skończyłem, udałem
          się spać po zajęciach, a wieczorem udałem się do pracy na nocną zmianę, od 23ej
          do 7ej rano. i tak po kolei trzy noce.
          było ciepło, późna wiosna, więc w domu okna ciągle otwarte - no i po trzeciej
          nocy w pracy znalazłem kartkę na drzwiach mieszkania, z prośbą o
          nieorganizowanie tak głośnych imprez o 4ej nad ranem... :/ od tej pory nie
          zdarzyło mi się już zapomnieć wyłączyć budzenia, gdy to jest niepotrzebne ;)
          a teraz o moich sąsiadkach "z góry" - ze dwa lata temu wprowadziły się piętro
          wyżej 4 młode dziewczyny, które od samego początku w środku tygodnia
          organizowały potężne imprezy. zdarzało się, że miałem lepszy humor i wystarczyły
          zatyczki do uszu (polecam każdemu, nawet jak nie ma hałaśliwych sąsiadów -
          niezastąpione gdy człowiek chce w dzień pospać lub odchorować zarazę w łóżku).
          kilka razy jednak dziewczyny zdecydowanie (razem ze swoimi kolegami) przeginały,
          i za pierwszym razem zapukałem do drzwi z prośbą o opanowanie się w środku
          tygodnia. gdy za drugim razem moje uwagi nie pomogły zadzwoniłem o 2ej w nocy
          (wyrwany ze snu) w czwartek po straż miejską, która szybko przybyła i uciszyła
          towarzystwo (dziwne, że nikt z sąsiadów tego przede mną nie zrobił, impreza była
          z tych najgłośniejszych na świecie). panowie potem zeszli do mnie i powiedzieli,
          żeby się nie zastanawiać, i wzywać za każdym razem, gdy sąsiadki się zapomną.
          powiedzieli im zresztą, że teraz tylko upomnienie, za drugim razem spisanie
          danych, a za trzecim razem będzie wniosek do sądu grodzkiego.
          minęło już kilka miesięcy, i nie zdarzyło się, bym musiał interweniować, czy też
          w ogóle budzić się w środku nocy ;)
          tak btw - mam 27 lat niespełna, kilka razy w życiu już zgłaszałem takie
          przegięcia, i nie uważam siebie za zgreda ;) tak samo nigdy nie doniosę na
          sąsiadów w piątkową czy sobotnią noc, ale w środku tygodnia? nie ma zmiłuj ;)
          pzdr
        • jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:17
          Dokładnie. Art 153 KW.
          A swoją drogą, co polecicie mi w mojej sytuacji:
          Jakiś rok temu wynająłem mieszkanie, w okolicy, jak się później okazało, troszkę
          szemranej. Mieszkania kwaterunkowe itp. Przez jakiś czas było w miarę spokój,
          pomijając to, że sąsiadka na dole non stop puszczała łubudu z subwoofera, a na
          górze sąsiad - pijak darł się na matkę. Któregoś dnia, jak sąsiadki z dołu
          przegięły z imprezowaniem, zszedłem do nich i przy nich zadzwoniłem na policję.
          I od tego momentu się zaczęło. Okazało się, że wsadziłem kij w mrowisko.
          Sąsiadki z dołu zaczeły przybiegać z mordą jak tylko zdarzy mi się słuchać
          muzyki po 22-ej, wcale nie głośno. Ostatnio nawet przyleciały, że nie mogą spać
          (było około północy), gdy tymczasem po prostu rozmawiałem z kolegą, który do
          mnie przyszedł. Dziś przyszło do właściciela mieszkania pismo, w którym
          wspólnota oskarża nas o hałas, picie na korytarzu(sic!) i demolowanie klatki
          schodowej (sic!). Jak myślicie, czy jest jakiś sposób na to? Wyprowadzka w tej
          chwili nie bardzo wchodzi w rachubę, gdyż jakoś na wiosnę i tak będę
          przeprowadzał się do swojego mieszkania, a na tak krótki okres czasu ciężko
          byłoby coś znaleźć. Czy dogadać się z tą wspólnotą i wyjaśnić sprawę, czy
          wysmarować lepiej pismo stwierdzające, że zarzuty są oszczerstwami ? Co radzicie ?
          • jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:22
            Tfu, Art. 51 KW miało być. Nie wiem, skąd mi się 153 ubzdurało :)
          • kobietapoprostu Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:26
            Oczywiście, że odpisz, bo zostawiając to bez reakcji przyznasz się
            niejako do zarzutów... (trochę prawniczo zabrzmiało ;)) i koniecznie
            w tym piśmie przywołaj datę interwencji policji na Twoje wezwanie,
            którego zmuszony byłeś dokonać w związku z notorycznym zakłócaniem
            spokoju (zaznacz, że fakt ten jest oczywiście do sprawdzenia w
            policyjnych raportach) i dodaj na końcu, że otrzymane pismo z tym
            stekiem oszczerstw traktować możesz wyłącznie jako ewidentny dowód
            na szrpanie Twojej opini co ewidentnie kwalifikuje się do kolejnego
            zgłoszenia na policję ! pozdrawiam
            • jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:31
              kobietapoprostu napisała:

              > Oczywiście, że odpisz, bo zostawiając to bez reakcji przyznasz się
              > niejako do zarzutów... (trochę prawniczo zabrzmiało ;)) i koniecznie

              Narazie padł pomysł spotkania w 4 osoby: ja, kolega z którym wynajmuję
              mieszkanie, właściciel mieszkania i szef wspólnoty - autor pisma. Zamierzam
              sprawę postawić jasno - przeprosiny, albo pozew o oszczerstwa



              > w tym piśmie przywołaj datę interwencji policji na Twoje wezwanie,
              > którego zmuszony byłeś dokonać w związku z notorycznym zakłócaniem
              > spokoju (zaznacz, że fakt ten jest oczywiście do sprawdzenia w
              > policyjnych raportach) i dodaj na końcu, że otrzymane pismo z tym
              > stekiem oszczerstw traktować możesz wyłącznie jako ewidentny dowód
              > na szrpanie Twojej opini co ewidentnie kwalifikuje się do kolejnego
              > zgłoszenia na policję ! pozdrawiam
              • jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:33
                Tylko jest problem, bo nie pamiętam dokładnie, kiedy ta interwencja miała
                miejsce ...
                • kobietapoprostu Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:40
                  to nie przywołuj daty tylko sam fakt, który zaistnial , zaznaczajac
                  ze jest to do sprawdzenia ... itd
                  • jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:44
                    Chyba dam radę ustalić, kiedy to było. Przyjechała wtedy do mnie moja mama,
                    niedziela, godzina 6 rano, obudziły nas wibracje z subwoofera. Tak dawał czadu,
                    że mi serducho waliło jak głupie, i całe mieszkanie drżało.
                    • kobietapoprostu Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:46
                      no to do dzieła :) na pewno tego paszkwila nie zostawiaj bez
                      odpowiedzi. powodzenia
        • mustangmac Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:22
          Swieta racja, ja takiego cwaniaczka w ten wlasnie sposob zalatwilem. Sad grodzki
          wystawil mu rachunek za notoryczne zaklocanie ciszy nocnej na 1500 zl, od tej
          pory cisza jak makiem zasial :)
      • ozby Moje cztery rady (z własnego doświadczenia) 12.01.08, 14:29
        Wszystkie metody sprawdzałem - dobrze działają.

        1. Poznaj swoich sąsiadów. Uśmiechaj się do ludzi, nawiązuj kontakt. Nie udawaj
        ważniaka. Znacznie łatwiej ci będzie później coś zrobić.

        2. Na spokojnie (zanim cię nie zaleje krew) idź i pogadaj. Idź od razu, gdy ci
        to zaczyna przeszkadzać. Nie czekaj na 22, bo ludzie będą pijani, itp. Spróbuj
        się dogadać. Nie żądaj żeby od razy przestali. Umówi się, że np. o 22 ściszą
        muzykę. Mam jako sąsiadów studentów. Po takich rozmowach się polubiliśmy nawet.
        Gdy muzyka nie ścichnie o umówionej godzinie - idź jeszcze raz.

        3.Większość imprezujących ludzi to normalni ludzie, którzy zapominają, że obok
        mieszkają inni. Nie wyobrażaj sobie ich od razu jako dresiarzy i chamów. No, ale
        i tacy się zdarzają. Wtedy: ile razy zaczną imprezować - dzwoń na policję.
        Pogadaj z dzielnicowym. A przede wszystkim dowiedz się, kto im wynajął
        mieszkanie - skontaktuj się z tą osobą i opowiedz, że robią demolkę. Czy
        ryzykujesz coś? Tak. W naszym bloku wywaliliśmy dresiarzy, którzy regularnie
        imprezowali (nękanie policją + nękanie właściciela, który wynajmował im
        mieszkanie + dzielnicowy zrobił im sprawę o wandalizm czy coś takiego). Oni na
        odchodne poprzebijali opony w kilkunastu samochodach i pourywali lusterka. Ale i
        tak było warto.

        4. Jak się naprawdę wkurzysz - kup działkę, zbuduj dom, a swoje mieszkanie
        wynajmij.... studentom.
        Powodzenia!
    • l.o.r.t.e.a Cisza nocna to nie żarty. Pan z tekstu, 08.01.08, 08:28
      o godzinie 22.01 powinien zadzwonić bez żadnych wyrzutów sumienia na
      Policję, i cieszyć się z dobrze spełnionego obowiązku obywatelskiego.
    • zlota.kaczka Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 08:57
      Też mam taki kwiatek za ścianą. Hip hop , imprezy do rana, WIERCENIE wiertarką największego kalibru o 23 . Najpierw interweniowała sąsiadka z lewej, waliła w drzwi od 3 do 7, oczywiście towarzystwo SPAłO. W końcu sie dobiła i zmyła im głowę. I nawet sie zamknęli. Na jakiś czas. Po wiertarce ruszył cały (trzęsący się) blok - sąsiad z dołu, sąsiad z piętra, sąsiad z góry. Sąsiad: Czy pan zwariował??? Wiertniczy: jeszcze tylko dwie dziury...
      hi hi... No i mu dali dwie dziury...
      Kooperacja jak widać daje efekty...
      I jeszcze stara prawda - kupując mieszkanie w bloku, nabywamy je WRAZ Z SąSIEDZTWEM.Amen.
      • goon Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 12:04
        Wiadomo, człowiek od czasu do czasu ma remont albo imprezę. Ale jak bezmózgie bydło i prymitywna swołocz non stop puszcza mózgojebne umca-umca to już jest przesada. Tak samo nocni majsterkowicze z wiertarkami i meliny w które element zamienia mieszkania. Krótka piłka - sąsiedzi są razem i przy każdym incydencie jest wzywana policja, straż miejska i dzielnicowy. Po uzbieraniu sporej liczby takich akcji, wniosek do spółdzielni podpisany przez sąsiadów o eksmisję takowych przeszkadzaczy nocnych. A jak nie - to należy pozwać spółdzielnię do sądu i żądać odszkodowań za stres i wyrządzenie szkód niematerialnych. Proste.
        • bellicose Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:15
          Parafrazując "najbardziej wku..ia mnie u młodzieży,
          że już do niej nie należę". Ten quasimężczyzna z artykułu sam przyznaje, że
          imprezował, niestety wowczas brakowało mu wyobraźni i empatii wzgledem mu
          obecnie podobnych. Ten quasimężczyzna z artykułu ma na tyle niski iloraz
          inteligencji emocjonalnej, że nawet przez myśl mu nie przeszło najzwyczajniej w
          swiecie odwiedzic sasiada i kulturalnie lecz stanowczo z nim pogadać. Ten
          quasimężczyzna z artykułu to zwykły domowy kapeć, który mysli, ze zadanie samca
          kończy sie wraz z defloracją i zapłodnieniem samicy.

          • pacal2 mnie zastanawia co innego 11.01.08, 19:06
            Po 22 (jeśli impreza była naprawdę głośna a nie wyolbrzymiona) dałbym sąsiadowi
            góra 2 ostrzeżenia a potem spokojnie dzwonił na policję.

            Natomiast nie rozumiem, jak można być wściekłym, że ktoś sobie po południu
            ćwiczy na fortepianie, albo że ok. 19 puszcza sobie niezbyt głośno muzykę.

            Rozumiem że zdaniem autora w momencie gdy próbuje skłonić dziecko do spania,
            sąsiedzi niezależnie od godziny mają być cicho...

            Z takim podejściem to trzeba było wraz z żoną myśleć przed a nie po i nie
            sprawiać sobie dziecka przed nabyciem własnego domu w środku głuszy. Albo
            zafundować sobie dźwiękoszczelne mieszkanko.

            Zresztą w ogromnej większości przypadków wszystko można załatwić po ludzku, pod
            warunkiem że się nie jest od pierwszej chwili, jak autor ww. artykułu, czerwonym
            z wściekłości na cały świat z powodu odmiennego trybu życia/zajęć/zainteresowań.
            • malizna74 Re: mnie zastanawia co innego 11.01.08, 22:23

              > Natomiast nie rozumiem, jak można być wściekłym, że ktoś sobie po
              południu
              > ćwiczy na fortepianie, albo że ok. 19 puszcza sobie niezbyt głośno
              muzykę.

              Zrozumiesz jak bedziesz miał dzieci. Mnie prawie nigdy nic nie
              przeszkadzało dopóki nie zaczęło przeszkadzać moim dzieciom.

              >
              > Rozumiem że zdaniem autora w momencie gdy próbuje skłonić dziecko
              do spania,
              > sąsiedzi niezależnie od godziny mają być cicho...

              Nie MUSZĄ, ale nie ma chyba nic złego w tym, że się facet z
              pianistką dogadał?

              > Zresztą w ogromnej większości przypadków wszystko można załatwić
              po ludzku, pod
              > warunkiem że się nie jest od pierwszej chwili, jak autor ww.
              artykułu, czerwonym
              > z wściekłości na cały świat z powodu odmiennego trybu
              życia/zajęć/zainteresowań

              Ja nic z tego nie rozumiem! Dlaczego osądziłeś tego człowieka jako
              czerwonego z wściekłości itd ??? Gdyby taki był to o 22.01
              zadzwoniłby na Policję. No i dogadał się spokojnie z sąsiadką od
              pianina. Chyba, że dla Ciebi "po ludzku" znaczy - "dać głośnym
              sąsiadom święty spokój"
            • jaqbek2 Re: mnie zastanawia co innego 11.01.08, 22:41
              pacal2 napisał:

              > Natomiast nie rozumiem, jak można być wściekłym, że ktoś sobie po południu
              > ćwiczy na fortepianie, albo że ok. 19 puszcza sobie niezbyt głośno muzykę.

              A ja nie rozumiem innej rzeczy - dlaczego każdy "meloman" w bloku musi słuchać
              muzyki, korzystając z możliwie jak największych głośników. Czy naprawdę jest to
              jedyny sposób, żeby pokazać sąsiadom, że go na sprzęt stać? A może jest to
              sposób leczenia kompleksów. Przecież do diabła jest coś takiego jak słuchawki -
              i jeśli są dobre, to słuchanie w nich muzyki może być przyjemniejsze niż z
              głośników. I na pewno nikomu przeszkadzać nie będzie. Blok to nie wieś.
              • dar61 Bywa: kolumny na p a r a p e c i e okna + zEMsTA 12.01.08, 11:36
                oraz, co częstsze z czasem bywa, ZEMSTA .
                Z rękoczynami, sr.aniuem na wycieraczkę, wybijaniem
                okien.
                W wersji drzstycznejej: KUMPLE z pałkami bejzbolowymi
                w kominiarkach.
                .
                .
                .
                Nie dziwię się rozterkom tego ojca dzieciom...
            • askazbielan Będziecie mieli małe dzieci - zmieni się Wam ! 12.01.08, 11:15
              Będziecie mieli małe dzieci - zmieni się Wam punkt widzenia.
              Zapewniam. Zapamiętajcie te prorocze ;-) słowa.
              Wszyscy, którzy do tej pory robili w naszym bloku huczne imprezy, po
              urodzeniu się im dziecka nagle zapragnęli ciszy i spokoju....taka
              zmiana. Ale nie dziwię się. Wcale. Sama jestem mamą, już nie takiego
              małego smyka, ale lubię się bawić w lokalach a nie w mieszkaniu a po
              22 wymagam bezwzględnej ciszy. A wzywanie policji? To żaden wstyd
              upominać się o swoje prawa. Teraz w bloku ciiiiisza. No ale w
              grudniu w bloku pojawiło się kilka niemowląt. Najfajniejsze jest to,
              że facet z parteru, który na balkonie wydawal super glosne przyjecia
              co piątek, łacznie z tancami, wymiotami przez balkon i grillem, do
              którego policja przyjeżdzala co tydzien (skonczylo się w sądzie), po
              zostaniu tatusiem zwracał uwagę dzieciakom na placu zabaw.....zeby
              tak nie krzyczały, bo on dziecko usypia.......siedząc z koleżanką na
              ławce i będąc swiadkiem tej całej sytuacji, powiedzialam mu, ze
              cieszy mnie, że on tez docenil możliwość CISZY i SPOKOJU we własnym
              domu. Mamy fajnych sąsiadów, ale sąsiadów trudnych też trzeba sobie
              wychować.

              Co do bardziej drastycznych przypadków, to wobec sąsiadów, którzy
              nie stosowali się do próśb o ciszę po godz. 22 a wizyty policji nie
              przynosiły rezultatu, stosowano:
              - po imprezie, w niedzielę rano sąsiad wychodzący o 6 rano z psem,
              dzwonił do delikwentów, czy im nie kupić w sklepie wody albo soków -
              no tak w formie dobrosasiedzkiej pomocy,
              - kiedy wracało się w nocy z imprezy z miasta, dzwoniono domofonem
              do owych sasiadow, czy moze jest u nich impreza, bo moze jeszcze
              drineczka by sie wypilo.

              Ale wszystko w czasie przeszlym. W związku z pojawieniem się dzieci,
              blok jest oazą spokoju.


              pozdrawiam i życzę mądrych sąsiadów ;-)
              • nessie-jp Re: Będziecie mieli małe dzieci - zmieni się Wam 12.01.08, 15:30
                > domu. Mamy fajnych sąsiadów, ale sąsiadów trudnych też trzeba sobie
                > wychować.

                Tzn. jak? Zapłodnić? Podrzucić niemowlę na wycieraczkę, żeby zapragnęli ciszy?
            • diffenbachiajudge Re: mnie zastanawia co innego 15.01.08, 20:18
              Mieszkanie wyciszać powinny te osoby, które chcą przyjąć głośny styl
              życia albo zamieszkać w domu, a nie bloku czy kamienicy. Mieszkanie
              to nie sala ćwiczeń w szkole muzycznej, nie klub, w którym rozmawia
              się podniesionym tonem itd. Jeśli ktoś chce, by jego mieszkanie
              spełniało takie funkcje - powinien je sobie tak dostosować, by nie
              być utrapieniem dla innych.
          • trawaa Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 10:56
            najmadrzejszy post:))))
    • esmeralda_pl Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 11:57
      Ja też nie lubię hałasu. Ale czegoś tu nie rozumiem: dlaczego cały
      blok ma chodzić na paluszkach? Pani, która gra na fortepianie ma nie
      grać, bo dziecko nie śpi. Gdyby dziecko było od maleńkości
      wychowywane z muzyką, to ćwiczenia na fortepianie nie budziłyby go.
      Córka moich znajomych przychodzi z nimi na próby chóru i śpi na
      nich, ale mama dziecka przez całą ciążę z nami śpiewała.
      Problem jest też takiej natury, że jeżeli komuś przeszkadza każdy
      hałas, to nie powinien mieszkać w bloku. Rozumiem, że imprezy mogą
      wkurzać (sama ich u siebie nie robię), ale trzeba mieć też
      zrozumienie, że jest piątek czy sobota i ludzie chcą się bawić.
      Czy sąsiedzi Pana Autora mają chodzić na paluszkach do 18 urodzin
      córki???
      Pamiętam jak sąsiad mojej koleżanki, u której zrobiliśmy domówkę bez
      muzyki, przyszedł z awanturą ok. 1 w nocy, że przeszkadza mu nasze
      chodzenie po pokoju (nasze rozmowy o dziwo nie) i lanie wody w
      łazience (zostawaliśmy na noc i musieliśmy się wyplumkać). Dodam, że
      rzecz działa się w nowym bloku na Natolinie, gdzie mieszkają głównie
      przyjezdni. Widocznie pan sąsiad nie nawykł do życia w bloku, bo
      mieszkał w gospodarstwie rolnym. Następnym jego krokiem było
      wywieszenie kartki o zakazie rozmów na klatce (o każdej porze dnia i
      nocy) oraz głośniego wchodzenia po schodach (SIC!!!)...
      P
      • kwitkows Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 14:45
        > Ja też nie lubię hałasu. Ale czegoś tu nie rozumiem: dlaczego cały
        > blok ma chodzić na paluszkach? Pani, która gra na fortepianie ma nie
        > grać, bo dziecko nie śpi. Gdyby dziecko było od maleńkości
        > wychowywane z muzyką, to ćwiczenia na fortepianie nie budziłyby go.

        Masz dzieci? Jak już będziesz miała to wtedy porozmawiamy na ten temat. Bo teraz i tak nie zrozumiesz.
        • sir.vimes A ja mam dziecko 11.01.08, 18:33
          i tez nie rozumiem czemuż to sasiadka nie może grać na pianinie kiedy ma ochotę?

          bez przesady... Zresztą - jeżeli będzie się nonstop cały dzień uciszać sąsiadów
          "bo niemowlę zasypia" nie należy się dziwić gdy sąsiedzi zaczną wzywać straż
          miejską do płaczącego po nocy dziecka...

          Czym innym jest muzyka czy rozmowy w dzień czym innym pijackie ryki i głośne
          imprezki po 22.

          • kwitkows Re: A ja mam dziecko 12.01.08, 14:35
            Artykuł był o imprezie a nie graniu na fortepianie i do tego się odnoszę. Dlaczego to ludzie czytając czepiają się tylko co im bardziej pasuje.

            Więc wyjaśniam:
            >Gdyby dziecko było od maleńkości
            >wychowywane z muzyką, to ćwiczenia na fortepianie nie budziłyby go.

            Znajdźcie mi takie dzieci. Ale nie jakieś wyjątki jedno na tysiąc.

            >Córka moich znajomych przychodzi z nimi na próby chóru i śpi na
            >nich, ale mama dziecka przez całą ciążę z nami śpiewała.

            Nasza córka spała na weselu. I co z tego, skoro się budziła z płaczem jak po dłuższej ciszy zaczynali znowu grać. Chór to nie to samo co całonocna libacja.

            >hałas, to nie powinien mieszkać w bloku. Rozumiem, że imprezy mogą
            >wkurzać (sama ich u siebie nie robię), ale trzeba mieć też
            >zrozumienie, że jest piątek czy sobota i ludzie chcą się bawić.

            A inni niestey muszą wstać w sobote rano bo dziecko dłużej nie pośpi. Więc nie maja zamiaru zaliczyć nieprzespanej nocy (zwłaszcza po całym tygodniu pracy) tylko dlatgo, że sąsiada nie stać na wyjście do klubu.

            Ktoś kto napisał posta do którego się odnoszę widać, że nie ma dzieci.

            Nie twierdzę, że cały blok ma siedzieć w ciszy bo sąsiedzi mają dzieci. Wręcz przeciwnie. Ale powtarzam artykuł był o cołonocnej imprezie !!!
            • sir.vimes Re: A ja mam dziecko 13.01.08, 12:59
              > Więc wyjaśniam:
              > >Gdyby dziecko było od maleńkości
              > >wychowywane z muzyką, to ćwiczenia na fortepianie nie budziłyby go.
              >
              > Znajdźcie mi takie dzieci. Ale nie jakieś wyjątki jedno na tysiąc.

              Wyjątkami sa właśnie dzieci, którym każdy dźwięk przeszkadza zasnąć. O d wieków
              dzieci kładą się wcześniej niż rodzice i śpia przy normalnych domowych
              dźwiękach. Fortepian za ścianą jest cichszy niż radio w pokoju dziecka - a ile
              milionów ludzi wychowało się w maleńkich mieszkankach (nawet w kawalerkach) -
              przy dźwiękach normalnego, rodzinnego życia.

              • sir.vimes Re: A ja mam dziecko 13.01.08, 13:00
                Aha, artykuł był rzeczywiście między innymi o całonocnej imprezie - ale twój
                pierwszy komentarz dotyczył fortepianu zza ściany ...
        • pitt66 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 19:26
          Zrozum facet, swiat nie kreci sie wokol dzieci.

          Dziecko nie jest usprawiedliwieniem na wszystko.
          Zyjesz w bloku, musisz zyc z ludzmi.
          Twoje dziecko wrzeszczy tygodniami/miesiacami, ludzie to
          musza znosic, a nie moga od czasu do czasu zrobic imprezy?
          • prorok_abraham Kulturalni ludzie nie robią imprez w mieszkaniu. 11.01.08, 19:42
            Tylko wynajmują lokale.
        • noseporque Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:32
          > Masz dzieci? Jak już będziesz miała to wtedy porozmawiamy na ten temat. Bo
          tera z i tak nie zrozumiesz.

          kochany rodzicu twoje dzieci to twój problem, nie całego bloku, nikt nie będzie
          stał na baczność bo kowalski raczył się nam miłościwie rozmnożyć
          nie przesadzajcie dobrze? możecie pozwolić swoim dzieciom wejść na własne głowy,
          ale nie na cudze
          • kwitkows Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 14:31
            noseporque napisała:
            > kochany rodzicu twoje dzieci to twój problem, nie całego bloku, nikt nie będzie

            Twoja impreza po godz. 22 to Twój problem. Ja tylko wezwę policję i więcej nie będę się tym interesował.
        • chomsterek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 17:09
          Zabroń sąsiadowi rozmawiać na klatce czy we własnym mieszkaniu, a pewnego dnia
          zapuka do twych drzwi i każe "ściszyć" płaczące niemowlę. Jeżeli inni mają
          zachowywać się cicho, to dlaczego twoja rodzina ma stanowić wyjątek? Poza tym,
          ćwiczenia na pianinie w ciągu dnia to nie żadna złośliwość ze strony sąsiada,
          tylko konieczność. Opanowanie gry na instrumencie wymaga praktyki, wielokrotnego
          powtarzania akordów, gam, wprawek... Sąsiad nie nauczy się gry przez samo
          patrzenie na instrument...
          • babaqba Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 29.05.09, 23:20
            chomsterek napisała: Poza tym,
            > ćwiczenia na pianinie w ciągu dnia to nie żadna złośliwość ze
            strony sąsiada,
            > tylko konieczność. Opanowanie gry na instrumencie wymaga praktyki,
            wielokrotneg
            > o
            > powtarzania akordów, gam, wprawek... Sąsiad nie nauczy się gry
            przez samo
            > patrzenie na instrument... (...)


            Dokładnie! Masz rację! Ja się uczę na perkusji. Nie mam jeszcze
            pełnego zestawu bębnów. Na razie tylko kotły. Ćwiczę zaledwie 3 - 4
            godziny dziennie a wydelikaceni sąsiedzi nic tylko mają pretensje!
            Buce jedne. Nic nie dbają o kulturę.
      • tektek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:16
        Porownujesz skrajne sytuacje. Dudniaca muzyka i wrzaski w bloku w srodku nocy
        (nawet w piatek) to nie to samo co proby choralne i glosne chodzenie!
        Sugerujesz ze autor artykulu pownien poprostu wychowywac dziecko z dudniaca
        muzyka i pijackimi wrzaskami aby dziecko sie przyzwyczailo?
      • jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:46
        esmeralda_pl napisała:
        > Rozumiem, że imprezy mogą
        > wkurzać (sama ich u siebie nie robię), ale trzeba mieć też
        > zrozumienie, że jest piątek czy sobota i ludzie chcą się bawić.
        Od tego są kluby na mieście. Co, za drogo?
        • diffenbachiajudge Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 15.01.08, 20:35
          jaqbek2 napisał:

          > esmeralda_pl napisała:
          > > Rozumiem, że imprezy mogą
          > > wkurzać (sama ich u siebie nie robię), ale trzeba mieć też
          > > zrozumienie, że jest piątek czy sobota i ludzie chcą się bawić.
          > Od tego są kluby na mieście. Co, za drogo?

          Dokładnie, zagadzam się. Niektórzy wychodzą z założenia że imprezka
          w piątek to nic takiego. A co z tymi, którzy chcą odpocząc po całym
          tygodniu? Mają iść do hotelu? Coś tu jest na głowie postawione. Dla
          imprez są właśnie kluby na mieście a nie mieszkania. Dodam też, że
          nie taki mały procent społeczeństwa pracuje w soboty, ale oczywiście
          imprezowi sąsiedzi mają to gdzieś!
      • diffenbachiajudge Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 15.01.08, 20:27
        do etapu, w którym każdy hałas wkurza dochodzi się stopniowo.
        Człowiek ciągle schodzi z drogi takim zjawiskom, bo nie chce być
        upierdliwym itd. Ale pewnego dnia jesteś już kłebkiem nerwów i
        uświadamiasz sobie jaką cenę zapłaciłeś/łaś za to ustępowanie
        zachowaniom, które naprawdę nie muszą mieć miejsca. W takiej klatce
        schodowej przwija się mnóstwo osób. Każdy "tylko coś powie", ale z
        tych drobnych rozmów tworzy się całodzienny hałas, w którym człowiek
        własnych myśli nie słyszy.
    • agn_es Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 13:39
      Witam, a teraz dla święcie oburzonych 2 strona medalu:
      Wprowadziłam się, ze swoja 2 połówką, do naszego nowego, wymarzonego
      mieszkania. Nowe budownictwo, fajni sąsiedzi, piękna i cicha
      okolica. Marzenie, do czasu, gdy okazało się, że każde spotkanie
      towarzyskie przeszkadza naszej sąsiadce za ściany. Podkreślam
      SPOTKANIE TOWARZYSKIE, nie impreza z muzyka na pełen regulator i 20
      gośćmi, ale spotkania przy winku w gronie max 6 - 8 osób. Co ciekawe
      nie przeszkadzała jej parapetówka i zaraz później jakieś imieniny -
      faktycznie było głośno, ale np. kolacja przy świecach, biznesowo-
      towarzyska z kulturalna rozmową!! Wyobraźcie sobie zdziwienie
      naszych brytyjskich gości, gdy o 22.30 zadzwonił telefon, z
      upomnieniem, że u nas jest głośno! Byli zgorszeni faktem, że ktoś do
      nas dzwoni o tej porze, a ja zaczęłam podejrzewać, ze mam do
      czynienia ze starą metodą szklanki przy ścianie. Osoba dzieląca z
      nami ścianę jest starszą panią, która mieszkała dłuższy czas za
      granicą, podejrzewam, że w domku, zwarzywszy nasze perturbacje.
      Byliśmy terroryzowani telefonami o godz. 22.05, w każdy weekend, do
      tego stopnia, że zaczęliśmy uciekać z domu. Ale przyznacie chyba że
      CHODZENIE NA PALCACH LUB ROZMOWY SZEPTEM PO 22 WE WŁASNYM DOMU to
      grube przegięcie! Fakt, że pkt widzenia zależy od pkt siedzenia i
      rozumiem, że nasz styl życia może przeszkadzać naszej sąsiadce,
      która chodzi spać o 21, do tego ma lekki sen i słyszy każdy
      najmniejszy szmer. Niestety zasady współżycia dotyczą obydwu stron.
      Najśmieszniejsze jest to, że my wcale głośni nie byliśmy/jesteśmy, a
      przyczyną problemu są nasze akustyczne mieszkania, o czym przekonała
      się ta pani, gdy parze mieszkającej pod nią urodziło się dziecko.
      Maluchy płaczą i od tego czasu nam odpuszczono.
      Swoją drogą, ciągły płacz dziecka (szczególnie dla innych osób, niż
      jego rodzice) bywa męczący i wyobrażam sobie swoją irytację, gdybym
      musiała go wysłuchiwać przez ścianę, choć myślę, że zatyczki do uszu
      to lepsze rozwiązanie niż podkręcanie głośnej muzyki! ;)
      • astrobotnia Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 19:47
        moja dziewczyna jest wrażliwa na nocne hałasy. budzą ją ptaki, szczekające psy,
        włączona woda piętro wyżej itp. gwałtownych imprez u sąsiadów na szczęście nie
        doświadczamy :)
        pomagają zatyczki do uszu, które kupuje się w aptece za 1,40zł
        dzięki nim, nie musi wydzwaniać do sąsiadów, którzy np wstają o 5 rano do pracy,
        myją się, i chodzą po klatce schodowej, co też ją budziło początkowo.

        agn_es jakbym miał taką sąsiadkę, po prostu przestałbym odbierać jej telefony.
        jeśli jej to tak przeszkadza, to niech sama sobie radzi, choćby kupując zatyczki.
        • nessie-jp Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:32
          astrobotnia napisała:

          > moja dziewczyna jest wrażliwa na nocne hałasy. budzą ją ptaki, szczekające psy,
          > włączona woda piętro wyżej

          Cholera, mam nadzieję, że nie mieszkacie pode mną... :///

          To jest jednak strasznie trudne do zorganizowania, takie życie w jednym bloku
          ludzi o zupełnie różnych potrzebach, że tak powiem, czasowypoczynkowych... Ja
          się kładę spać o 4 rano, bo przedtem pracuję, myję się, odpoczywam. Twoja
          dziewczyna pewnie by mnie znienawidziła, bo chociaż staram się zachowywać
          cichutko, to i tak na pewno komuś przeszkadzam... Ja z kolei nie mogę wstawać o
          6 rano i wydajnie pracować, przemęczyłam się tak przez szkołę i studia, a potem
          finito, nigdy więcej takiej tortury.

          Efekt jest taki, że nigdy nie słuchałam we własnym domu muzyki na głośniki,
          film, muzyka, telewizja
          • panistrusia Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:35
            Wiesz co, ja jestem nadwrażliwa na dźwięki - dla niektórych jest to bardzo
            bolesna i utrudniająca życie choroba. Ja owszem słyszę dźwięki niesłyszalne dla
            innych, ale co innego słyszeć np. chrapiącego dziadka czy bawiącego się psa
            sympatycznej pani z góry, a co innego dudniącego bezmyślnie durnia.
            Może Cię to pocieszy: jak słyszę sąsiada biorącego prysznic o 3 w nocy, to tylko
            się uśmiecham, że skończył na dziś swoje obliczenia i odpływam. Co innego było,
            gdy kilka razy w tygodniu wracający nad ranem zupełnie pijaniusieńki
            współlokator nalewał sobie całą wannę wody i po skończeniu ablucji suszył włosy
            silnikiem od f16;).
          • 328i Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 10:38
            witaj w klubie :) No z ta mala roznica, ze po nocach sie nie kapie, bo w moim
            bloku akustyka lazienek jest po prostu tragiczna i sam bym sie wkurzyl gdyby
            ktos o 3am zaczal lac wode do wanny.
        • pj.pj Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 00:45
          astrobotnia napisał:
          > pomagają zatyczki do uszu, które kupuje się w aptece za 1,40zł

          A ja po zatyczkach jestem kompletnie do niczego. Niby śpię, ale się nie
          wysypiam. To nie jest naturalna cisza.
      • noseporque Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:36
        jak tak czytam utyskiwania młodych rodziców na najmniejszy szmer za ścianą to
        powiem szczerze, ze gdybym miała sąsiadów z przychówkiem to nie wiem czy z
        czystej złośliwości nie wzywałabym policji za każdym razem gdy rozryczy im sie
        dziecko
        delikatnie sugerując funkcjonariuszom, ze może je tam katują ;)
        • czarny_saber Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 11:00
          noseporque napisała:

          > jak tak czytam utyskiwania młodych rodziców na najmniejszy szmer za ścianą to
          > powiem szczerze, ze gdybym miała sąsiadów z przychówkiem to nie wiem czy z
          > czystej złośliwości nie wzywałabym policji za każdym razem gdy rozryczy im sie
          > dziecko
          > delikatnie sugerując funkcjonariuszom, ze może je tam katują ;)

          Pamiętaj jednak, że osoba posiadająca dziecko zawsze może donieść policji, że
          dziecko płacze bo Ty hałasujesz. Ot tak z czystej złośliwości.
    • tyrranus Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 16:09
      ostatnio też miałem wizytę policji - o 22.15.
      Przyznam, że nieźle mnie to zirytowało i miałem już w planie odpalić muzykę
      NAPRAWDĘ na maksa od 6 rano następnego dnia - w końcu jak ktoś trzyma się
      przepisów tak scisle, by dzwonić na policję o 22.01, to ja też mogę się trzymać
      ich ściśle...

      powstrzymało mnie jedynie to, że bardziej dokuczę sąsiadom kładącym się spać
      późno, niż akurat tym co dzwonili na policję.

      Niemniej naprawdę wolałbym gdyby ktoś przyszedł i powiedział "przepraszam, mam
      małe dziecko, czy moglibyście ściszyć muzykę?"
      Tym bardziej, że akurat w miejscu gdzie mieszkam 90% mieszkańców ma 25-35 lat i
      nie ma wśród nich dresiarzy, więc odpada argument ze strachem...

      dzwonienie na policję zanim sie przyjdzie osobiscie jest.... niesmaczne...
      • bls17 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 16:24
        Widzisz jakim jestes egoistą? Dlaczego nie wpadłeś na pomysł ze TO
        TY masz iść i poprosić sąsiadów o wyrozumiałość i zapytać CZY MOŻESZ
        troche dzis poimprezować????
        Tacy ludzie jak ty nie daja innym żyć i są bardzo zdziwieni że komuś
        może sie to nie podobać...
        Twoi sąsiedzi swoim cichym zachowaniem nie przeszkadzają nikomu. Ty
        swoim imprezowaniem przeszkadzasz iluś tam ludziom- wiec kto kogo
        powinien pytać??????
        • oscardeniz Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:26
          popieram cie w calosci.Moi nowi sasiedzi jak robili parapetowke, to
          dzownili do drzwi wszystkich lokatorow i prosili, czy moga zrobic
          impreze. Po 22.oo jest absolutna cisza, a nie jak pisze jeden gosc
          ze 8 osob w mieszkaniu robia impreze biznesowa przy swiecach.
          Smieszne na takie imprezy to sie zaprasza gosci do lokalu. Jak ktos
          lubi rozrywkowe i halasliwe zycie to powinien kupic sobie mieszkanie
          z dala od ludzi zeby nikomu nie przeszkadzac i wyc do bolu.
          • 2paco Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:17
            w lipcu kumpel na woli zrobił kawalerski - 15 chłopa, dużo alkoholu, koszmarnie
            głośna muzyka do 3ej (z soboty na niedzielę).
            potem chodził przepraszał sąsiadów w niedzielne popołudnie, sami starsi ludzie,
            i wiecie co - nikt nie miał do niego pretensji (sami mówili, że wieczór
            kawalerski ma się z reguły raz w życiu i trzeba się wyszumieć), a jeden starszy
            pan, mieszkający dokładnie pod kumplem (musiał znosić nasze arabskie tańce do
            Tunaka ;D) spytał "ale o jakiej imprezie pan mówi, nic nie słyszałem... ;)"
            ludzie potrafią mieć poziom, i mimo że my wtedy przekroczyliśmy wszelkie granice
            hałasu, to wszyscy byli wyrozumiali, i martwili się jedynie o to, żeby nikt po
            pijaku nie wypadł przez okno ;D
          • 328i Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 10:41
            ale to byla biznesowo-towarzystka rozmowa z brytyjczykami przy francuskim winie
            i włoskich makaronach, u know...
          • diffenbachiajudge Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 15.01.08, 20:48
            oscardeniz napisała:

            > popieram cie w calosci.Moi nowi sasiedzi jak robili parapetowke,
            to
            > dzownili do drzwi wszystkich lokatorow i prosili, czy moga zrobic
            > impreze. Po 22.oo jest absolutna cisza, a nie jak pisze jeden
            gosc
            > ze 8 osob w mieszkaniu robia impreze biznesowa przy swiecach.
            > Smieszne na takie imprezy to sie zaprasza gosci do lokalu. Jak
            ktos
            > lubi rozrywkowe i halasliwe zycie to powinien kupic sobie
            mieszkanie
            > z dala od ludzi zeby nikomu nie przeszkadzac i wyc do bolu.
            Późnym wieczorem i w nocy wszelkie dźwięki są dużo bardziej
            odczuwalne. Nawet zwykła rozmowa 8 osób jest przez innych doskonale
            słyszalna i po prostu przeszkadza. To nie komunizm z nasiadówkami w
            domu. Teraz ludzie szukają w domu spokoju po codziennym stresie,
            szukają odpoczynku. A dla spotkań towarzyskich jest całe mnóstwo
            różnego rodzaju lokali - od dyskotek, przez puby, po restaruacje.
            Dla każdego coś miłego. A jak kogoś nie stać... trudno, czekamy z
            życiem towarzyskim aż nas będzie stać, albo wpraszamy się do kogos,
            kto mieszka w domku.
      • whiskeyjack Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 17:29
        Niesmaczne?

        Ja musialem niedawno pojsc do buraka, ktory urzadzal remont o 23:00
        uzywajac, niestety na informacje, ze moje dziecko nie moze spac nie
        zareagowal... Wizyta ochroniarzy przmeowila mu bardziej do rozsadku.

        Po prostu na niektore osoby nic innego nie dziala.
        • zoe30 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 18:52
          Nie rozumiem czemu, tak wrazliwi na halas ludzie, nie wicisza sobie
          sian laczacych ich z sasiadami?

          Ja sciane w sypialni laczaca mnie ze sasiadka (z jej salonem) sobie
          wyciszylam i mam spokoj.
          Ona moze zrobic towarzyskie spotkanie i ja moge spac.
          • olabogga Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 19:35
            dlatego, ze nie powinni ponosic kosztow tego, ze ktos zakloca ich spokoj, do
            ktorego maja swiete prawo we wlasnym mieszkaniu. ja bym raczej zapytala,
            dlaczego imprezujaca sasiadka nie dolozy troski, zeby nie przeszkadzac sasiadom?

            do nocnego imprezowania przy glosnej muzyce sa kluby. i to jest standard w
            europie, chyba ze mieszkasz w blokowiskach, a za sasiadow masz bezrobotnych
            imigrantow z algierii. tymczasem w polsce, niezaleznie od charakteru budynku,
            wciaz modne sa huczne domowe imprezy, pozostalosc po PRL-u, gdy zycie
            towarzyskie kwitlo w prywatnych mieszkaniach, bo nie bylo innych miejsc. tylko
            ze od tamtych czasow zmienilo sie kilka rzeczy: poprawily sie parametry sprzetu
            do grania, na ktory moze sobie dzis pozwolic kazdy dres, bo saturn da mu na
            raty. do tego dres ma czas nie tylko w weekend, ale i w ciagu tygodnia i musi
            sobie go jakos zapelnic.
            • 328i Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 10:47
              Ojej, szkoda ci tysiaka na wyciszenie. To jest dopiero Ukraina.
          • robpaine Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 22:03
            A jak wyciiszyłas sciabe - ekipa czy samodzielnie?
          • bar_annex Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 21:55
            A czemu prymitywne dzikusy nie wytlumia sobie dziobow?
            A czemy ludzie wrazliwi na bicie nie chodza w pancerzach a odporni na rozum nie
            porobia sobie w glowach dziur na olej, zeby im dolewal kto chce?

            Czemu nastawiaja muzyke tak, zeby i sasiad ja slyszal chociaz nie potrzebuje?

            Jak widac po bohaterze artykulu ci niewrazliwi na halas sa niewrazliwi tylko na
            swoj wlasny halas. Potem im sie nagle w glowach przewraca i juz nie chca
            wyciszac sobie scian tylko sasiadow.

            To jest wlasnie najlepszy sposob na takich samolubnych glupcow, bez grama wyobrazni:
            Odbic do nich ich wlasna glupote.
            ZAWSZE skutkuje!

            Trzeba tylko cierpliwie wyczekac i dowiedziec sie kiedy halas (smrod albo co
            innego) bedzie im najbardziej przeszkadzal. I wtedy GAZU!
          • diffenbachiajudge Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 15.01.08, 20:43
            zoe30 napisała:

            > Nie rozumiem czemu, tak wrazliwi na halas ludzie, nie wicisza
            sobie
            > sian laczacych ich z sasiadami?
            >
            > Ja sciane w sypialni laczaca mnie ze sasiadka (z jej salonem)
            sobie
            > wyciszylam i mam spokoj.
            > Ona moze zrobic towarzyskie spotkanie i ja moge spac.
            tak... czyli należy jeszcze własne pieniądze wykładać z powodu
            nieprzystosowanych sąsiadów?... Coś tu jest na głowie postawione/
    • hauki Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 08.01.08, 20:40
      Ależ problem chłopaki w redakcji wymyślili.
      Maciek, 30-lat... zapewne mocny inteligent, przykładny obywatel versus dresiarze
      rozwścieczeni, z muzyką z radia Eska i skrzynkami wódy.

      Ciekawe ile ktoś wziął wierszówki za sianie takich stereotypów?

      Nie mam takich problemów. Jak ktoś u mnie robił imprezę za głośno, to szedłem.
      Jak ja robiłem i przeginałem, to sąsiedzi przychodzili. Pomijając, że się
      zazwyczaj uprzedzamy.
      Z sąsiadem z dołu mamy układ, że on mi nie pali na klatce, a ja za to nie ćwiczę
      na instrumencie po 21.00, bo wnuczek śpi. Trochę musieliśmy ponegocjować, ale
      się udało. W windzie sobie mówimy dzień dobry jak zawsze.
      Ostatnio na klatce pod drzwiami stało mi trzech łebków i strasznie palili.
      Poprosiłem spokojnie, żeby przestali, przeprosili, skupili się na piwku, jakoś
      drzwi mi nie zniszczyli.
      Niedawno studenci się wprowadzili piętro wyżej, szaleli w środku tygodnia o 1 w
      nocy. Poszedłem, pogadałem jak z ludźmi, że ja i żona jutro do pracy niestety
      musimy wstać i spokój od razu był.

      I tak dalej bym mógł. Wszystko bez żadnych przekleństw, gróźb, ale i bez
      obawiania się ludzi. Nauczyliśmy się bać wszystkich dookoła, żyć w jakiejś
      psychozie, izolowani coraz bardziej za ekranem. A w życiu czy na ulicy nie da
      się kliknąć krzyżyka, żeby problem znikł, tylko trzeba podejść i porozmawiać z
      drugim człowiekiem.

      I jeszcze te stereotypy. Mam ukończone dzienne na UW, kończę podyplomówkę na
      SGH, jestem członkiem zarządu spółki. No ale nie spełniam stereotypu
      "yntelygenta" z tej opowiastki, bo mam 186 wzrostu, ważę 97 kg, chodzę na
      siłownię, po domu biegam w dresach adidasa, na wakację golę głowę na 3 mm i nie
      raz wynosiłem nawet po dwie siatki butelek po wódce po dobrych imprezach u mnie.
      Pewnie bohater tej pseudosensacyjnej historyjki schowałby się przede mną do
      zsypu, ale moi sąsiedzi jakoś przy mnie oczu w ziemię nie wbijają i nie drżą,
      tylko normalnie rozmawiają.

      Nie dajmy się podpuszczać mediom, tylko traktujmy naszych sąsiadów jak ludzi i
      nie bójmy się prosić o swoje. Naprawdę pomaga.
      • fruzia34 Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 09.01.08, 09:05
        Dokładnie tak!
        Ludzie jakoś pogłupieli, popanikowali, albo, co najbardziej
        prawdopodobne, oduczyli się rozmawiać z innnymi ludźmi.
        Są sytuacje niereformowalne, owszem, ale większość da się rozwiązać
        w normalnym, towarzyskim trybie. Zwłaszcza, co może zabrzmi jak
        herezja, można się dogadać z młodzieżą, nawet tą dresiarską - ale
        może niekoniecznie w trakcie imprezy, tylko ze dwa dni po. Gorsze
        już są upierdliwe staruszki, którym przeszkadza, jak się kichnie itd.
        Masz rację, że w blokach panuje jakaś psychoza i uprzedzenie do
        drugiego człowieka. Nikt zwykle nawet nie daje szansy sobie i temu
        drugiemu, żeby spokojnie, życzliwie (a najlepiej w tonie
        żartobliwym) pogadać o sprawie i jakoś się umówić, żeby obie strony
        mogły być usatysfakcjonowane.
        Ludzie dziś nie umieją rozmawiać, wstydzą się odezwać... To owocuje
        nie tylko bezradnością w sytuacjach sąsiedzkich, ale też np. tym, że
        nie potrafią sympatycznie i naturalnie zagadnąć dziewczyny/chłopaka,
        asertywnie obronić się przed nachalnym ideologiem, że z dnia na
        dzień tracimy umiejętnosci społeczne i zamykamy się w świecie
        telewizora i kompa... Szkoda.
        • maureen2 Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 09.01.08, 10:00
          nawiązywanie uprzejmego kontaktu z sąsiadem,który kłani się od 3 lat
          i jest "niedomyslny",że disco czy nieustający remont trochę przeszka
          dza ?? Tylko wiertarka w jego ścianę,"domysla" się bez słów i nadal
          można miło kłaniać się na schodach :)).
          • hauki Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 09.01.08, 12:04
            Ale rozmawiałaś/eś z nim? Czasami "warto rozmawiać-amen", a nie tylko się
            kłaniać, bo sobie ściany i wiertarki oszczędzisz. Poza tym trzy lata już tak
            poborowujecie? O matko, zazdroszczę konsekwencji;-). Ja wiem, że to trywialne,
            ale czasem wystarczy inaczej głośniki ustawić. Przy nieodopowiednim ustawieniu
            nawet przy niedużym poziomie głośności można przeszkadzać sąsiadom - uroki
            naszej wielkiej płyty;-). Mam kolegę audiofila na Jelonkach, który może o tym
            godzinami rozprawiać.

            A poza tym najwyżej poproś sąsiada niech włączy muzyczkę i zaproś go do
            posłuchania u siebie. Bo oczywiście niektórych nic tak nie przekonuje jak
            doświadczenie empiryczne. Możesz nawet go piwkiem poczęstować, żeby go zaskoczyć
            i wywołać "efekt wdzięczności" ;-).
            • henrypleasants Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 09.01.08, 22:38
              Sęk w tym, że nie wszyscy mają ochotę bratać się z sąsiadami przy piwku.
              Niektórzy cenią sobie swoją prywatność i mają do tego całkowite prawo. Tu chodzi
              o pewne standardy kultury osobistej i wrażliwość na obecność innych mieszkańców
              bloku. Dlaczego w ogóle doprowadzać do sytuacji kiedy ktoś musi łazić i prosić o
              ciszę? Albo dogadywać się w sprawach, które są z zasady odstępstwem od zasad?
              Cisza i spokój to obiektywna norma współżycia w budynkach tzw. wielorodzinnych,
              od której każde odstępstwo jest przede wszystkim brakiem dobrego wychowania.
              Poza tym są też drobni i niewysocy faceci w okularach, nie chodzący na siłownię,
              którym trudniej jest przekonać dresiarzy co do swoich praw.
              • hauki Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 09.01.08, 23:15
                Oj nie wiem ile lat na świecie żyjesz, ale nie dowiedziałeś się jeszcze, że nie
                jest idealny? ;-).
                Oczywiście, że mamy wszyscy prawo do prywatności. Co automatycznie nie oznacza,
                że jest one nam zapewnione jakąś nieziemską siłą, która jeszcze pilnuje
                przestrzegania go. Tak samo masz prawo do godności, do poszanowania Twoich
                poglądów, orientacji seksualnej itd. Nawet podpisaliśmy odpowiednie konwencje
                międzynarodowe i co?
                No właśnie i to. Tak, jak chłopaki kochający chłopaków musieli powalczyć o marsz
                z Kaczorem, tak samo my musimy niekiedy upomnieć się o swoje prawo do prywatności.

                Oczywiście ideałem wg. Ciebie byłoby, że ktoś z administracji wywiesił tabliczkę
                22-6, wszyscy tego przestrzegali, a policja sama się pojawiała jak tylko ktoś
                zapomni. Ale to utopia.

                Pytasz dlaczego w ogóle doprowadzać do sytuacji, że ktoś musi łazić i prosić o
                ciszę. Ano dlatego, że żyjesz pomiędzy ludźmi, którzy popełniają błędy i mają
                ułomną naturę. Blok, podwórko ani świat nie są, ani nie będą nigdy idealnym
                systemem, w którym funkcjonują roboty postępujące stricte wobec norm. Zawsze
                część dzieciaków wyrośnie na złodziei czy prostytutki - "to odwieczne prawo
                natury".

                Bo o ile norma może być jeszcze jakoś ogólna pod względem istnienia w
                świadomości społecznej, niektóre nawet są w pewnym sensie ponadczasowe, to
                interpretacja i stosowanie tych norm jest już sprawą stricte indywidualną
                każdego z nas. Dlatego nie ma czegoś takiego jak "norma obiektywna". Raczej jest
                pewne zachowanie uznane społecznie za właściwe i dobre, ale Twój sąsiad może być
                antykomformistą i stosować swoją skalę ocen;-).

                Po drugie możesz określać każde odstępstwo od normy jako brak dobrego
                wychowania, ale ja bym mógł na przykład nazwać Twoją postawę jako pasywną,
                zachowawczą i nieelastyczną. Dodatkowo ze skłonnością do usprawiedliwiania braku
                reakcji oczekiwaniem na zadziałanie jakiejś siły wyższej. A kto ma tych norm
                pilnować jak nie my?. Policja pilnuje tylko paragrafów;-).

                I pocieszę Cię - wielu gangsterów było drobnymi i niewysokimi facetami, przed
                którymi drżały nogi osiłkom. Pamiętaj, że mózg to Twój największy mięsień i jego
                używaj. Bo odpuszczenie tematu tylko dlatego, że masz mniej w bicepsie to chyba
                lekkie pójście na łatwiznę i poddanie się na warunkach "dresiarza'. Nie
                sądzisz?;-).
                • droch Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 09.01.08, 23:30
                  Ależ popełniasz błąd w założeniu - zasadę "zero tolerancji"
                  zastępujesz "wszyscy czasem błądzimy".
                  No to spróbuj pobłądzić hałasem w nocy nie tak całkiem daleko - bo w
                  Austrii... I myślę, że wśród wielu jest właśnie za takim modelem,
                  gdzie jest miejsce na wolność, ale nie taką, która odciska się
                  gwałtem na innych.
                  Nie widzę powodów, aby użerać się z pijaną gromadką, radośnie
                  podrygującą przez całą noc w rytm umc-umc-umc. Ale widzę powody, aby
                  wszyscy - bez wyjątku - imprezowicze spędzili noc na dołku. Taką z
                  pełnym wypasem, pobraniem odcisków palców itp.
                  Żyjemy w realiach, gdzie zwracając uwagę przeklinającemu głośno
                  nastolatkowi, możesz zarobić kosę pod żebra. Więc należy podejmować
                  kroki adekwatne do sytuacji.
                  • hauki Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 10.01.08, 01:21
                    Nie rozumiem dlaczego moje założenie ma być błędem? Myślę, że jest dużo bliższe
                    naszych realiów, ale jeśli masz lepsze, to chętnie przeczytam.

                    Przykład Austrii to nienajlepszy przykład - to kultura protestancka podlana
                    Uebermenschem, zupełnie inna niż nasza "zagrodowa sobiepańskość". Równie dobrze
                    mogę Ci powiedzieć, że w Barcelonie, w Splicie czy w paryskiej dzielnicy Saint
                    Germain mógłbym pobłądzić z hałasem w nocy dużo bardziej niż w Warszawie.

                    Ja jestem jak najbardziej za Locke'owskim pojęciem wolności. Ale z drugiej
                    strony mam świadomość, że żyjemy w kraju w jakim żyjemy, w państwie, które od
                    19tu lat absolutnie umywa ręce od kształtowania postaw obywatelskich i
                    uświadamiania ludziom korzyści wynikających z poszanowania właśnie prawa do
                    wolności innych. Z drugiej strony moi i Twoi sąsiedzi są zalewani kultura
                    masową, straszeni przez ogłupiające media i uczeni, że tylko agresywne chamstwo
                    i nieliczenie się z innymi zapewnia "prestiż i sukces po polsku" - czyli ukłon
                    dozorcy i kanapę z Ikei taką jak w M jak Mamałyga.

                    Dlatego jak byśmy się nie zżymali, starali zaklinać rzeczywistość, to nie
                    wtłoczymy tych ludzi w wyidealizowany przez nas hipotetyczny model relacji
                    międzysąsiedzkich w ciągu ładnych kilku następnych lat. Ja też mogę poprzeć Twój
                    model i możemy go sobie nawet narysować, ale nie zmieni to faktu, że za ścianą
                    jest głośno tu i teraz i trzeba porozmawiać.

                    Oczywiście wysłałbyś wszystkich na dołek i rozwiązał problem. No cóż...W
                    psychologii społecznej udowodniono, że jesteśmy dużo bardziej skłonni oceniać
                    negatywnie niewłaściwe zachowania innych i wymierzać im za nie wyższe kary, niż
                    w sytuacji gdybyśmy sami zachowali się identycznie niewłaściwie. Wtedy
                    natychmiast usprawiedliwiamy się i bagatelizujemy sprawę.
                    Jak podejrzewam możesz być według Ciebie osobą "która jest sędzią sprawiedliwym
                    w każdej sprawie" i absolutnie tak nie robisz ;-), no to wyobraź sobie proszę
                    taką sytuację:

                    Twoje dziecko w przyszłości dorośnie, weźmie ślub, wprowadzi się do mieszkania i
                    urodzi mu się dziecko. Oczywiście jest wielka radość w rodzinie i wielka
                    pępkówka. Wszyscy wiecie, że jest już po 22.00, ale jest niesamowite wydarzenie,
                    trochę się wódki i winka polało, muzyczka gra symfonię Mahlera. Mimo że się
                    staracie być cicho, to nie jesteście w stanie tego obiektywnie ocenić, bo są
                    emocje, alkohol podgłaśnia fonię itd. Sąsiedzi nie cackają się, nie bawią w
                    zwracenie uwagi i o 23 łapią za
                    telefon. I nagle na waszą radosną imprezę wpadają czarni i zabierają wszystkich
                    imprezowiczów, rodziców dziecka też, bo tak, jak sobie życzysz: "wszyscy
                    imprezowicze - bez wyjątku". Czy zgodzisz się na pełen wypas na komisariacie? A
                    może jeszcze na 48 za kratkami za stawianie oporu itp.? Czy takich adekwatnych
                    kroków oczekiwałbyś ze strony sąsiadów?

                    Łatwo sobie dywagować przed ekranem, a w życiu jest naprawdę różnie i większość
                    kontrowersyjnych czy niestandardowych wydarzeń nie jest wcale taka czarno-biała
                    i prosta jak kupno bochenka chleba.

                    I nie jest wcale tak niebezpiecznie jak piszesz. Możesz mi nie wierzyć, ale mamy
                    spokojne czasy na ulicach w porównaniu z dwudziestoleciem, czy latami 50-tymi.
                    Tylko ogłupiających mediów karmiących masy najtańszą sensacją i strachem dużo
                    więcej.
                    • merda Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 17:12
                      Drogi Panie hauki,wielki uklon w Pana strone.Dawno nie przeczytalam
                      tak interesujacej ,kulturalnej i obiektywnej wypowiedzi na forum.
                      Czyta sie Pana przyjemniej niz sam artykul.Moje gratulacje.
                      • ryszu Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 18:37
                        Podpisuję się pod tym co napisał merda. Szczerze mówiąc jestem w ciążkim szoku i
                        zbieram szczękę z podłogi, bo forum internetowe jest z reguły miejscem leczenia
                        kompleksów i tupania nóżkami. A tu proszę jaka niespodzianka :-) Pozdrawiam
                        hauki - dobra robota!
                        • mini_kks Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 13.01.08, 19:16
                          I ja się podpisuję - gratuluję zdrowego rozsądku i podejścia do
                          sprawy.
                      • bellicose Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 18:53
                        Doskonała riposta, brawa dla tego pana
                        • 2paco Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 20:33
                          tę dyskusję w ogóle fantastycznie się czyta, bo przeczytałem do tej pory połowę,
                          i ani razu nikt nikomu nie pojechał, nawet jak się kompletnie nie zgadza z
                          czyjąś wypowiedzią :)
                          takich standardów dyskusji pilnujmy, kochani :))))
                          • bushevik hauki - spieprzaj dziadu 12.01.08, 02:41
                            twoja wypowiedz jest rownie wkurzajaca jak moi glosni sasiedzi !

                            My dzwonimy na policje i juz. Teraz nasz sasiad siedzi jak mysz pod
                            miotlo. I jest w koncu spokoj.
                    • bellicose Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 18:54
                      "Doskonała riposta" miała być do tego postu, sorrryyy
                    • marc27 Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 19:10
                      Przyklad Austrii jest akurat bardzo dobrym przykladem. To ze panstwo uwaza od
                      ilus tam lat ze obywatel jest tylko od placenia podatkow niczego nie
                      usprawiedliwia. Skutek tego jest wlasnie taki jak piszesz - sasiad spotkany na
                      korytarzu odpowie na "dziendobry" a moze nawet uprzedzi, ale po zamknieciu drzwi
                      jest juz "we wlasnym domu" i wolnoc Tomku...
                      Co do przykladu podanego przez Ciebie... Kilka pozycji w gore piszesz, ze czesc
                      dzieciakow wyrosnie na bandytow. Oni nie beda miec respektu przed kims kto im
                      nie bedzie bezposrednio zagrazal. I oni mieszkaja obok tych, ktorzy sie po
                      prostu boja - jak to piszesz - porozmawiac (i w mojej opinii w wielu przypadkach
                      slusznie). Wizyta druzyny AT na imprezie popartej porzadnym mandatem przemowi do
                      nich duzo bardziej wyraznie niz proszenie o spokoj po raz n-ty z rzedu. I
                      raczej nie sprobuja juz tego drugi raz...
                      Bylem w podobnej sytuacji jak bohater artykulu wiec wiem o czym pisze. Imprezy
                      do pozna, cotygodniowe, za sciana, na zwrocenie uwagi zero reakcji - wlasciwie
                      to reakcja byla - zlosliwe dzwonienie do drzwi, wykopywanie wycieraczki itd.
                      To ze swiat nie jest idealny, nie zmienia faktu ze do dobrego obyczaju
                      nalezaloby przynajmniej powiadomic sasiadow ze bedzie impreza a nie pozniejsze
                      narzekanie ze komus "AT wjechalo na chate".
                    • waha1 Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 19:30
                      Hauki z Twoim pierwszym postem zgadzałem sie niemal w 100% sam mam podobne
                      doświadczenia. Ale teraz wypisujesz już głupoty.

                      Po pierwsze Austria tak jak my to kultura jak najbardziej katolicka. Po drugie
                      nie ważne czy sie komuś urodziło dziecko, ma 18, odwiedził go kuzyn, ...
                      whatever, jeśli chce się bawić głośno i do późnych godzin nocnych to powinien to
                      robić w lokalu a nie w mieszkaniu budynku wielorodzinnego i tyle.
                      • hauki Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 20:24
                        Brawo za kulturę ;-)Jak kliknąłem, to sobie uświadomiłem, że sformułowałem to
                        nieprecyzyjnie. Zbyt duże uproszczenie z mojej strony.

                        Miałem na myśli nie wyznanie, a fakt, że pod względem społeczno-kulturowym
                        Austria to: porządek, dokładność, wręcz nadperfekcjonizm, punktualność,
                        ograniczona ekspresja, duże znaczenie poszanowania własności publicznej i
                        prywatej, przestrzeganie prawa od A do Z itd. Czyli społeczeństwo wyznające
                        wartości uznawane za bliższe krajom "protestanckim". Chyba trochę różni się od
                        naszej polskiej "jak najbardziej katolickiej"?;-)

                        Po drugie przecież nie twierdzę, że można hałasować po 22.00, bo akurat jest
                        pępkówka, a nie 18-tka czy zwykła impreza. Nie napisałem tego nigdzie, bo
                        wiadomo, że efekt jest taki sam - przeszkadza. Chodziło mi o problem związany z
                        automatycznym sięganiem po najcięższe środki, do czego nawoływał autor postu, z
                        którym polemizowałem.
                    • bar_annex Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 22:30
                      Austria to kraj protestancki?
                      Czego to ludzie nie wymysla
                      byle tylko nie przyznac komus racji.
                      • hauki Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 22:59
                        A czy ja napisałem, że to "kraj protestancki"?
                        Napisałem, że "kultura protestancka".
                        Chyba różnica jest, czy nie?

                        Czego to ludzie sobie nie dopowiedzą, jak nie doczytają lub źle przeczytają ;-)
                    • barbie-turan Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 12.01.08, 08:43
                      zgadzam sie w wielu kwestiach z toba. ale opinia, ze austria to kultura
                      protestancka, to bzdura kompletna. przewaza tam religia katolicka, jak w
                      bawarii. no jak mozna takie glupoty opowiadac!!!
                • henrypleasants Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 10.01.08, 00:39
                  O rany! Jak rzadko ktoś w cywilizowany sposób dyskutuje na forum (to nie
                  sarkazm). Aż miło Panu odpisać! :)
                  Otóż zgadzam się bardzo w wielu sprawach, ogólnie mówiąc, poza jedną istotną
                  rzeczą. Mianowicie ja nie odwołuję się ani bezpośrednio, ani pośrednio (czy
                  biernie) do jakichś obiektywnych norm czy wartości w sensie, nazwijmy to,
                  metafizycznym. Jako zdeklarowany ateista jestem bardzo daleki od czegoś takiego.
                  Uznaję owe normy obiektywne jako umowę społeczną. Przyznaję - nieco
                  konserwatywnie zapatruję się na kwestie wychowania - lecz one w praktyce
                  pokrywają się z oczekiwaniami społecznymi co do przestrzegania podstawowych
                  przepisów regulujących codzienny ład naszego wspólnego życia (przede wszystkim
                  zasada nieszkodzenia innym).
                  Wiem, że rzeczywistość odbiega od założeń. Bo tak naprawdę doskonałe państwo
                  prawa to utopia. Ale, jak ktoś wcześniej zauważył, w innych krajach lepiej sobie
                  radzą z takimi problemami. Rozwiązania prawne mamy właściwie już wszędzie w
                  Europie mniej więcej takie same. Więc twierdzę, że to kwestia ogólnej kultury
                  danego społeczeństwa. I z tym w Polsce jest bardzo źle.
                  • hauki Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 10.01.08, 01:39
                    Dziękuję, mi też miło pisać, zwłaszcza do kogoś, kto w naszym protektoracie
                    Watykanu "przez szkiełko i oko"...;-).
                    To znaczy w Europie jest naprawdę różnie. Tylko nam naopowiadano, że u nas jest
                    tak nieudolnie i kiepsko. Na przykład wystarczy wyjść w Anglii lub Irlandii w
                    piątek o bodajże 2.30, kiedy zamykają puby i zobaczyć jak setki pijanych w sztok
                    ludzi w ubraniach za kilka tysięcy złotych, pije, pali, przeklina i zachowuje
                    się naprawdę bardzo głośno na ulicach. Policja ich nie zamyka, bo chyba by
                    zabrakło miejsc w komisariatach, a z pewnością przeszkadzają mieszkańcom. W
                    pięknym mieście Paryżu, do którego wzdychało pół Krakowa naszego;-) są takie
                    dzielnice, gdzie głośne imprezy trwają do rana a policja nie interweniuje, bo
                    boi się wjeżdżać. I pewnie z każdego podwórka można tak. Więc nie zawsze sobie
                    radzą.

                    Ale zgadzam się, że generalnie nie dadzą nam nic nawet znakomite rozwiązania
                    prawne, jeśli nie podniesiemy poziomu naszej kultury społecznej i tak naprawdę
                    nie nauczymy się mądrze korzystać z naszej wolności.
                    Bo wzdychamy często jak to za PRLu było fajnie między ludźmi - ja sam to robię
                    niekiedy, chociaż byłem wtedy dzieckiem;-). Ale prawda jest taka, że nasze
                    zachowania społeczne i bliższe kontakty były uwarunkowane istnieniem chorego
                    systemu gospodarczo-politycznego. A dzisiaj mamy wolność, jeśli tak możemy
                    określić globalny system neoliberalny;-), i na razie napychamy się po gardło
                    dobrami konsumpcyjnymi zapominając o kulturze i więziach społecznych. Więc z
                    diagnozą w pełni sie zgadzam. Ale Nobla dla tego, kto remedium wymyśli;-).
                    • michalfront Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 18:23
                      zasadniczo ma Pan rację proponując "rozmowę i niegocjacje" - problem
                      w tym że jest psory procent uciążliwych sąsiadów o kulturze i
                      intelekcie pierwotniaka - a z jednokomórkowcami ciężko się gada :)
                      • 2paco Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 20:39
                        tak długo jak dzieciom w podstawówce nie będzie sie wpajało co to jest
                        praworządność, i jak długo za bohatera klasowego będzie uznawany ten, kto na
                        klasówkach zrzyna ile wlezie, tak długo w naszym kraju będzie cieniutko z
                        zachowaniem jakichkolwiek norm społecznych. niestety, paskudnie daleko nam do
                        tego :/
                        • jaqbek2 Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 23:09
                          Zacznijmy od tego, że w Polsce osoba kończąca szkołę średnią ma nikłe pojęcie o
                          tym, co to jest prawo, jak działa wymiar sprawiedliwości, nie mówiąc już o tym,
                          by potrafiła samodzielnie napisać wniosek do sądu i wiedziała, do jakiego i jak
                          go złożyć
                • rarely taa to dopiero logika 11.01.08, 19:26
                  skacz rzygaj bij halasuj a ja z Panem sasiadem porozmawiam co tam regulamin
                  prawo kodeksy wkoncu ludzie sa ulomni i bladza poczeksa jak taki bladzacy sasiad
                  wybije twojej corce oko i bedzi siedziala w domu z czarna opaska albo ze
                  szklanym okiem a Ty pojdziesz do niego porozmawiac i powiesz ta nie ma problemu
                  ludzie bladza

                  z takim podejscie to jeszcze dlugo bedziemy krajem ktory jest krolestwem chama z
                  niby policja niby sadem niby kara niby rzadem itd

                  zasady prawo i kodeks jest jednoznaczny i obowiazuje wszystkich spoleczenstwo ma
                  prawo bronic sie leczyc lub izolowac ludzi ktorzy tych norm nie potrafia
                  przestrzegac


                  czesto pod tymi imprezami bluzgami awanturami stoja glebsze problemy w rodzinie
                  alkoholizm narkomania przemoc molestowanie itd i byc moze ze twarda postawa
                  powoduje ze tego typu degeneraci a czesto powierzchownie ludzie "przyzwoivci"
                  beda wczesnie pietnowani i zmuszani do leczenia terapi itp co w dluzszej
                  perspektywie czasu bedzie lepsze dla nas wszystkich
                  to taka typowo przasno-polska gatka jezu jak ona mnie denerwuje ta poblazliwosc
                  relatywizm podszyty strachem i kompleksami
                  • rarely i jeszcze dwie historie 11.01.08, 19:34
                    z zycia wziete wprawdzie nie z Austrii ale Niemiec jade z dwoam Niemcami
                    autobhanem na targi wyprzedza nas samochod spokojnie przekraczajacy dozwolona
                    predkosc jakies 40 km Facet z ktorym jade wyciaga komorke i dzwoni po policje
                    podaje dane samochodu i p[otwierdza ze moze byc swiadkiem

                    pracowalem w nieczech z jescze jednym polakiem po jakims tygodniu pracy
                    przyszedl niemiec nasz wspolpracownik ktory powiedzial ze zauwazyl ze kolega
                    zachowuje sie nerwowo lata po schodach zamist chodzic robi wszystko bardzo
                    szybko i gwaltownie i wedlug niego ma jakies problemy emocjonalne ktore wplywaja
                    na jego prace i bedzie musial poinformowac przelozonego bo byc moze kolega
                    potrzebuje pomocy psychologa

                    zadnej krytyki docinek po prostu zwrocona na powaznie uwaga i tak to powinno
                    wygladac a nie to polskie olewactwo

                    byc moze dzieki temu debil w samochodzie kogos nie zabil

                  • hauki Re: taa to dopiero logika 11.01.08, 23:49
                    Oj oj oj, wyrzuciłeś z siebie dużo i namieszałeś. Aż nie sposób sie nie odnieść.

                    1. Zarówno w artykule autor nie był zagrożony pobiciem, jak i w moich postach
                    nie ma informacji, że groziło mi naruszenie nietykalności.
                    Może od razu było moją przyszłą córkę uśmiercić, psa niech zjedzą, a mieszkanie
                    puszczą z dymem, skoro tak puściłeś wodze fantazji? ;-)

                    2. Mówimy o sytuacjach gdy sąsiad zakłóca ciszę, a nie próbuje Cię bić, zabić. W
                    takim przypadku podejmuje sie inne kroki. Czy miałeś problem ze zrozumieniem
                    tekstu, czy to wynik autopsji? Bo w tym drugim przypadku nie czytaj niżej, mogą
                    Cię ponieść emocje.

                    3. Czy wierzysz, że w Polsce zasady i prawo są jednoznaczne?;-) Może niektóre i
                    tak, ale pamiętaj, że na końcu osądzają ludzie. Parafrazując Dzierżyńskiego:
                    "Daj mi paragraf, a ja Ci powiem ile będzie kosztowało, żeby Ci nie groził".
                    Smutne, ale prawdziwe. Żeby nie było, że dokładam mojemu gniazdu - poczytaj
                    sobie o sprawie O.J. Simpsona w USA - państwie, gdzie prawo teoretycznie jest
                    bogiem. A potem chętnie podyskutuję z Tobą o jednoznaczności przepisów;-)

                    4. Zgodzę się z Tobą, że pod awanturami rodzinnymi stoją często głębsze problemy.
                    Ale dlaczego wrzucasz to do jednego worka z imprezami i przekleństwami? Impreza
                    to patologia?
                    To taki typowo polski glajszachtujący bigos emocjonalny - pożogi, powódź, wojna
                    i niekorzystny kurs wymiany dolara w jednym worku.

                    5. Nie baw się w domorosłego psychologa. Poczytaj wpierw o skutkach "twardej
                    postawy" w resocjalizacji, o skutkach prewencyjnych oraz skuteczności kar itd. i
                    może potem postaraj sobie wyrobić jakiś pogląd w temacie. Bo hipoteza w takim
                    temacie oparta na "być może, bo mi się wydaje" brzmi mocno nieprzekonywująco.

                    Parafrazując Twoją drugą wypowiedź: z takimi argumentami, jak Twoje, jeszcze
                    długo będziemy krajem, w którym dyskusja będzie się toczyła na poziomie
                    niezdrowych emocji, manipulacji i satysfakcji z upokorzenia rozmówcy.

                    Czy sądzisz, że jestem niezrównoważony emocjonalnie czy psychicznie i
                    pozostawiłbym naruszenie zdrowia mojego dziecka bez kroków prawnych, a uprzednio
                    bez złamania takiemu gościowi kilku kości?.

                    Ale różnica między nami jest taka, że Ty się wyżyjesz w internecie, a ja pójdę i
                    załatwię sprawę. I pozwalam sobie na moją "przaśno-polską gadkę i relatywizm
                    podszyty strachem" właśnie dlatego, że w przeciwieństwie do większości piszących
                    tutaj na forum i Ciebie, miałem sytuacje, kiedy musiałem użyć mojej siły i wiem,
                    że potrafię znokautować, a jak bym odpowiednio trafił to i gorzej. Dlatego też
                    powiem Ci, że jest to średnia przyjemność, przynajmniej dla normalnego
                    człowieka, i wiem, że osiągnięcie tego samego celu rozmową jest nieporównywalnie
                    lepsze i skuteczniejsze w długim okresie.

                    Oczywiście, zdarza się patologia, z którą ciężko jest dyskutować, bo przemawia
                    do nich na początku jedynie brutalna siła, a potem można próbować
                    resocjalizować. Ale to jest naprawdę margines, taki o którym gdzieś tu
                    wspominała któraś koleżanka, a propos gróźb, które otrzymuje w windzie.


                    Tymczasem Ty byłeś w Niemczech na robocie, coś tam podpatrzyłeś, w kraju, który
                    nie był nigdy pod zaborami i któremu nie wymordowano inteligencji podczas wojny,
                    w którym ciągłość pewnych zachowań i norm społecznych jest zachowana od kilkuset
                    lat. I teraz chciałbyś w Polsce dostać pałę, sukę i wszystkich, którzy nie
                    przestrzegają kodeksu pozamykać, żeby "bandyctwa nie było, żeby niczego nie
                    było", tak? ;-)
                    poczytaj "Wesele", sen o potędze itd. Jak nie lubisz czytać, to ten film akurat
                    Wajdzie wyszedł. Polecam, może da Ci do myślenia.

                    A skoro zaimponował Ci kolega w samochodzie, to szkoda, ze nie pokusiłeś się o
                    chwilę refleksji nad jedną rzeczą. On nie spotkał tego człowieka, a jeśli już to
                    tylko na sprawie. Załatwił temat i nie będą mieli zapewne więcej ze sobą kontaktu.
                    Tymczasem z sąsiadem jesteśmy zazwyczaj na siebie "skazani" na wspólne życie
                    przez ścianę na lata. Można wprowadzić twoje metody rozwiązywania konfliktów,
                    ale obawiam się, że na naszym polskim podwórku skończyłoby się to totalną wojną
                    wszystkich ze wszystkimi w bardzo krótkim czasie. A to nie leżałoby chyba w
                    niczyim interesie, a przede wszystkim nie w interesie "przyzwoitych" obywateli.
                    • obywatel_piszczyk Bzdura roku ! 12.01.08, 11:05
                      "Pójdę, pogadam z sąsiadem i sprawa załatwina" hahahahaha
                      Zacznijmy od tego, że kulturalni ludzie nie zakłócają innym spokoju. Ty
                      natomiast próbujesz nam wmówić zupełnie coś odwrotnego. Twoim zdaniem, to
                      właśnie ci kulturalni robią muzyczne jazdy po 22iej hahhaa Otóż szanowny panie,
                      domeną upierdliwców uprzykrzających sąsiadom życie jest chamstwo, a nie kultura!
                      Tacy bardzo rzadko układają się z kimkolwiek jeśli nie czują bata! Teoryjki o
                      sąsiedzkich rozmowach które załatwią sprawę zakłócania spokoju, możesz wciskać
                      naiwnym którzy nigdy nie mięli styczności z tym problemem.
                      • hauki Re: Bzdura roku ! 12.01.08, 12:04
                        Zacznijmy od tego, że świat i nasze społeczeństwo nie są takie, jakie sobie
                        wymyślisz lub napiszesz. Więc możesz sobie tworzyć teorie, sztywne kategorie i
                        przyczepiać etykietki ludziom, tylko co będzie jak któryś z tych kulturalnych
                        jednak np. zakłóci ciszę?
                        Rozumiem, że z automatu stanie się niekulturalny, tak?

                        Przejdźmy do tego, że masz bardzo duże problemy z rozumieniem i interpretacją
                        tekstu czytanego. Myślę, że to kwestia emocji, które przeszkadzają w odbiorze
                        odłączając logiczne myślenie - jest taki hormon kortyzol, który również Ty
                        wytwarzasz w korze nadnerczy. Poczytaj sobie o nim, bo chyba masz hiperprodukcję.

                        Moim zdaniem "muzyczne jazdy po 22iej" robią "niekulturalni" i może się zdarzyć,
                        że zrobią je i "kulturalni". I to próbuję Ci wmówić, więc dlaczego manipulujesz?

                        Ty z góry zakładasz, że ludzie i świat są dokładnie tacy, jak ich
                        poklasyfikujesz, a ich zachowania społeczne doskonale wpisują się w schematy,
                        które im wyznaczysz. Współcześnie nie stworzono żadnego spójnego i kompletnego
                        systemu filozoficznego na miarę tych starożytnych i uważa się, że o ostatni typu
                        "taki jest świat" pokusił się Henri Bergson jeszcze w XIX w. Potem najtęższe
                        głowy uznały, że świat nie jest jednowymiarowy i nie da się go opisywać
                        klasyfikacją: "czarny-biały", "na pewno jest tak że...", "zawsze Ci są tacy, a
                        tamci tacy...".
                        Także albo przerastasz epokę, albo trochę z tyłu zostałeś ;-).

                        Nie wciskam naiwnym "teoryjek". Piszę, w oparciu moje doświadczenie, jakie jest
                        moje zdanie w tej kwestii. Ale w przeciwieństwie do Ciebie nie twierdzę, że jest
                        absolutnie pewne, jedyne i niepodważalne.
        • maja791 Re: Wymyślony temat o posmaku taniej sensacji 11.01.08, 18:36
          Taa...
          To spróbuj się bratac z moimi sasiadami - bezrobotne dresy, które
          nic nie mają do roboty tylko chlanie i imprezy od rana do nocy. Jak
          ich spotykam w windzie to witaja mnie niezwyle przyjaźnie, składajac
          symaptyczne propozycje wy...chania mnie. Siedzę cicho bo wdawanie
          sie w pyskowkę, nic mi nie da raczje pogorszy sprawe. A za bardzo
          nie mam ochoty chodzic uciszac towarzystwo, gdy non stop słysze
          wrzaski k..rwa!, k...rwa! Raz tak bylo przez 2 godziny.
          • 2paco Re: Wymyślony temat o posmaku taniej sensacji 11.01.08, 20:42
            nie o takich neandertalach kolega hauki na pewno pisał.
            • wizazystka100 proponuję żebyś załorzył fanklub pana "hauki" 11.01.08, 22:10
              bo twoja wazelinowa jazda staje się już nudna.
              dorosły człowiek powinien wiedzieć, co to znaczy zakłócanie spokoju. jeśli nie
              wie, to jest najzwyklejszym bezmózgiem lub chamem! prawo jest prawem i nie mam
              zamiaru popijać z kimś piwka tylko po to, żeby ten ktoś, prawo zaczął
              przestrzegać. zacznijmy ze złodziejami wchodzić w podobne układziki, to może
              łagodniej potraktują nasze mieszkania i samochody:D potem układzik z lekarzem,
              urzędnikiem itd. wszyscy będą kochani jak będziemy się z nimi układać:D
              • hauki Re: proponuję żebyś załorzył fanklub pana "hauki" 11.01.08, 22:53
                Hmm, jakbym miał już wybierać członków fan clubu, to chętniej Ciebie bym widział
                niż paco2 przy całym szacunku dla niego;-)))

                Czy przeszłaś kiedyś na czerwonym świetle? Jeśli tak, to do jakiej kategorii się
                zaliczysz? No bo złamałaś prawo. Ja sugerowałbym raczej "bezmózga" niż "chama",
                bo dodatkowo potencjalnie naraziłaś swoje życie, a nikogo nie obraziłaś.
                Łatwo klasyfikować, kwantyfikować, oceniać i wygłaszać sądy o innych przed
                ekranem? Ano łatwo.

                Jeśli osobiste domaganie się swoich praw od zakłócającego ciszę sąsiada i
                osobiste poproszenie go o przestrzeganie dobrosąsiedzkich zasad porównujesz do
                układu ze złodziejami lub łapówkarstwa to cóż...współczuję poziomu sofistyki,
                być może nieuświadomionej, polecam książkę do logiki, a potem do erystyki.
              • 2paco Re: proponuję żebyś załorzył fanklub pana "hauki" 12.01.08, 01:00
                jaka znów wazelina? :|
                • bushevik ten hauki to jakis buc 12.01.08, 02:46
                  takich nonsensow jakie on wypisuje to dawno nie czytalem

      • pixos Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 18:05
        Mam taki sam komfort jak Ty. Ale wiesz, nie każdy ma koło 190 cm i 100 kg. Wtedy
        rzeczywiście łatwiej się rozmawia z sąsiadami ;)
      • w.s3 Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 18:16
        hauki napisał:

        > Ależ problem chłopaki w redakcji wymyślili.
        > Maciek, 30-lat... zapewne mocny inteligent, przykładny obywatel
        versus dresiarz
        > e
        > rozwścieczeni, z muzyką z radia Eska i skrzynkami wódy.
        >
        > Ciekawe ile ktoś wziął wierszówki za sianie takich stereotypów?
        >
        > Nie mam takich problemów. Jak ktoś u mnie robił imprezę za głośno,
        to szedłem.
        > Jak ja robiłem i przeginałem, to sąsiedzi przychodzili. Pomijając,
        że się
        > zazwyczaj uprzedzamy.
        > Z sąsiadem z dołu mamy układ, że on mi nie pali na klatce, a ja za
        to nie ćwicz
        > ę
        > na instrumencie po 21.00, bo wnuczek śpi. Trochę musieliśmy
        ponegocjować, ale
        > się udało. W windzie sobie mówimy dzień dobry jak zawsze.
        > Ostatnio na klatce pod drzwiami stało mi trzech łebków i strasznie
        palili.
        > Poprosiłem spokojnie, żeby przestali, przeprosili, skupili się na
        piwku, jakoś
        > drzwi mi nie zniszczyli.
        > Niedawno studenci się wprowadzili piętro wyżej, szaleli w środku
        tygodnia o 1 w
        > nocy. Poszedłem, pogadałem jak z ludźmi, że ja i żona jutro do
        pracy niestety
        > musimy wstać i spokój od razu był.
        >
        > I tak dalej bym mógł. Wszystko bez żadnych przekleństw, gróźb, ale
        i bez
        > obawiania się ludzi. Nauczyliśmy się bać wszystkich dookoła, żyć w
        jakiejś
        > psychozie, izolowani coraz bardziej za ekranem. A w życiu czy na
        ulicy nie da
        > się kliknąć krzyżyka, żeby problem znikł, tylko trzeba podejść i
        porozmawiać z
        > drugim człowiekiem.
        >
        > I jeszcze te stereotypy. Mam ukończone dzienne na UW, kończę
        podyplomówkę na
        > SGH, jestem członkiem zarządu spółki. No ale nie spełniam
        stereotypu
        > "yntelygenta" z tej opowiastki, bo mam 186 wzrostu, ważę 97 kg,
        chodzę na
        > siłownię, po domu biegam w dresach adidasa, na wakację golę głowę
        na 3 mm i nie
        > raz wynosiłem nawet po dwie siatki butelek po wódce po dobrych
        imprezach u mnie
        > .
        > Pewnie bohater tej pseudosensacyjnej historyjki schowałby się
        przede mną do
        > zsypu, ale moi sąsiedzi jakoś przy mnie oczu w ziemię nie wbijają
        i nie drżą,
        > tylko normalnie rozmawiają.
        >
        > Nie dajmy się podpuszczać mediom, tylko traktujmy naszych sąsiadów
        jak ludzi i
        > nie bójmy się prosić o swoje. Naprawdę pomaga.
        Ło Boże nareszcie ktoś NORMALNY.
        Pozdrawiam.
      • diffenbachiajudge Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 15.01.08, 20:57
        hauki napisał:

        > Ależ problem chłopaki w redakcji wymyślili.
        > Maciek, 30-lat... zapewne mocny inteligent, przykładny obywatel
        versus dresiarz
        > e
        > rozwścieczeni, z muzyką z radia Eska i skrzynkami wódy.
        >
        > Ciekawe ile ktoś wziął wierszówki za sianie takich stereotypów?
        >
        > Nie mam takich problemów. Jak ktoś u mnie robił imprezę za głośno,
        to szedłem.
        > Jak ja robiłem i przeginałem, to sąsiedzi przychodzili. Pomijając,
        że się
        > zazwyczaj uprzedzamy.
        > Z sąsiadem z dołu mamy układ, że on mi nie pali na klatce, a ja za
        to nie ćwicz
        > ę
        > na instrumencie po 21.00, bo wnuczek śpi. Trochę musieliśmy
        ponegocjować, ale
        > się udało. W windzie sobie mówimy dzień dobry jak zawsze.
        > Ostatnio na klatce pod drzwiami stało mi trzech łebków i strasznie
        palili.
        > Poprosiłem spokojnie, żeby przestali, przeprosili, skupili się na
        piwku, jakoś
        > drzwi mi nie zniszczyli.
        > Niedawno studenci się wprowadzili piętro wyżej, szaleli w środku
        tygodnia o 1 w
        > nocy. Poszedłem, pogadałem jak z ludźmi, że ja i żona jutro do
        pracy niestety
        > musimy wstać i spokój od razu był.
        >
        > I tak dalej bym mógł. Wszystko bez żadnych przekleństw, gróźb, ale
        i bez
        > obawiania się ludzi. Nauczyliśmy się bać wszystkich dookoła, żyć w
        jakiejś
        > psychozie, izolowani coraz bardziej za ekranem. A w życiu czy na
        ulicy nie da
        > się kliknąć krzyżyka, żeby problem znikł, tylko trzeba podejść i
        porozmawiać z
        > drugim człowiekiem.
        >
        > I jeszcze te stereotypy. Mam ukończone dzienne na UW, kończę
        podyplomówkę na
        > SGH, jestem członkiem zarządu spółki. No ale nie spełniam
        stereotypu
        > "yntelygenta" z tej opowiastki, bo mam 186 wzrostu, ważę 97 kg,
        chodzę na
        > siłownię, po domu biegam w dresach adidasa, na wakację golę głowę
        na 3 mm i nie
        > raz wynosiłem nawet po dwie siatki butelek po wódce po dobrych
        imprezach u mnie
        > .
        > Pewnie bohater tej pseudosensacyjnej historyjki schowałby się
        przede mną do
        > zsypu, ale moi sąsiedzi jakoś przy mnie oczu w ziemię nie wbijają
        i nie drżą,
        > tylko normalnie rozmawiają.
        >
        > Nie dajmy się podpuszczać mediom, tylko traktujmy naszych sąsiadów
        jak ludzi i
        > nie bójmy się prosić o swoje. Naprawdę pomaga.

        No to masz sporo szczęścia. Mojej sąsiadce - stara emerytka - nie
        przetłumaczysz, że grzmocenie telewizorem całymi dniami to przesada.
        Innej sąsiadce - na emeryturze pomostowej - nie przetłumaczysz, że
        jak przychodzi do niej koleżanka (siedzi po kilka godzina i gada
        trzy razy głośniej niż to potrzebne - drze się jak przekupa na
        targu) to chyba nie muszą aż tak głośno rozmawiać. Ludzie, którzy
        nie mają już nic do roboty, którzy nie muszą w domu myśli zebrać,
        nauczyli się calymi dniami gapić się w ryczący telewizor albo całymi
        godzina kłapać dziobem dużo głośniej niż jest to potrzebne.
    • krwawy.zenek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 20:46
      nrmaus1337 napisał:

      > facet opisany w artykule wyzej nie dorosl jeszcze psychicznie do tego zeby byc
      > ojcem. Gdyby moja corka plakala przez jakiegos debila w dresie za sciana to
      > zalatwilbym to szybko a nie czekal jak tchorz.

      Nastęni etwoja córka dorastałaby bez ciebie albo życzliwy poinformowaliby ją o
      kryminalnej przeszłości tatusia.
      PS: Jacy wy odważni za zasłoną anonimowości w sieci...
      • nrmaus1337 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 23:26
        o czym w ogole piszesz ? Przeczytaj to co napisalem wczesniej i powiesz mi skad
        wyciagnales taki wniosek...
        • magawa33 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 09.01.08, 11:18
          Niestety, jak ktoś mieszka w bloku, to nie może do końca powiedzieć, że mieszka
          we "własnym domu" i może robić co chce:-(
          Musi sie dostosować i respektować zasady - i to działa w dwie strony.
          Przegięciem jest imprezowanie czy remonty po 22, ale tez nikt nie będzie cały
          dzień chodził na palcach, bo dziecko sąsiada może akurat zasypia...
          Jedni trafia na lepszych sasiadow inni na gorszych,a za luksus nieposiadania
          sąsiadów, jak za każdy inny luksus, trzeba zapłacić. Jak kogoś nie stać musi sie
          przyzwyczaić.

          • maureen2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 09.01.08, 12:07
            mieszkanie we wlasnym wolnostojącym domu nie jest luksusem,chyba,
            że mieszka się na dużej kilkuhektarowej działce, przeważnie mieszka
            się dość blisko od sąsiedniego domu i latem są miłe wieczory,gdy
            w sąsiednim domu robią party co tydzień i muzyka dudni w okolicy :)
          • melena2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 09.01.08, 12:23
            Ano, właśnie, temat-rzeka. Mieszkamy w nowym bloku, gros mieszkańców
            osiedla stanowią nie-warszawiacy. Część mieszkań stanowią mieszkania
            służbowe, których lokatorzy są w Warszawie li i jedynie przejazdem.
            Może dlatego nie dbają o poprawne stosunki z pozostałymi
            lokatorami?...
            Dzień w dzień któryś z sąsiadów wiercił o najrozmaitszych porach
            dnia i nocy - o 10tej rano, w południe, po 22-iej... OK, nie
            miałabym nic przeciwko przy zasiedlaniu bloku, kiedy każdy coś tam
            wierci, stuka, puka, przesuwa, słowem - dopiero szykuje mieszkanie.
            Ale to trwało ponad rok! Dzień w dzień słyszałam wiertarkę, nie
            chciałam ganiać z dzieckiem po klatce schodowej i nasłuchiwać pod
            kolejnymi drzwiami kto hałasuje, no i szlag mnie trafiał na własną
            bezsilność. Raz udało mi się ustalić kto wierci: poszłam i bardzo
            grzecznie poprosiłam, żeby pan przestał wiercić przez najbliższą
            godzinę, bo chciałabym żeby dziecko się wyspało. Podkreślam:
            prosiłam grzecznie. Pan jednak wyskoczył na mnie z buzią, że co ja
            mu tutaj, on ma święte prawo między 6 a 22 hałasować do woli, on tu
            nie będzie biegał po całej klatce schodowej i wszystkich
            przepraszał, ze wierci itd. Potok słów. Powiedziałam
            grzecznie: "dziękuję za zrozumeinei" i poszłam. Pan sąsiad mijając
            mnie od tamtej pory na schodach demonstracyjnie odwraca głowę w
            drugą stronę i widać po prostu, że mój widok wzbudza w nim same
            negatywne uczucia. trudno!
            Drugi maniak wiercenia okazał się lokatorem sąsiedniej klatki - na
            prośbę sąsiadki z piętra niżej, żeby może częściej i nie w południe -
            odparł, że on się tak bawi z synem. Ha! Zabawy wiertarką, to musi
            być baaardzo interesujące...
            • ogar_polski Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 09.01.08, 13:05
              aco powiecie na sąsiadów którzy mają:
              -gitarę elektryczną
              -pianino
              -klarnet
              - akordeon
              i nie zważają wogole na sąsiadów?
              grają o kazdej porze jak im sie podoba.
              Idzie sie przyzwyczaic ale rochę szklanki przy obiedzie skaczą i
              talerze uciekają ;(
              • hauki Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 09.01.08, 23:23
                Tacy sąsiedzi to skarb! Dogadujesz się z nimi na procent - jakieś 25%, reszta
                dla Ciebie, zostajesz ich menedżerem. Biorą klarnet i akordeon, chodzicie po
                pobliskich podwórkach, Ty tylko trzymasz czapkę i zbierasz. Może jakieś wesele
                wpadnie, a jak dobrze pójdzie to za kilka lat na festynie TVP1 na Woronicza się
                załapiecie, a wtedy to fiuuu...drzwi kariery stoją otworem. Cichopki, Tyńce,
                Mroczki i inne w pas się będą kłaniać;-).
            • nessie-jp Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 10.01.08, 01:54
              Ten pan miał świętą rację. Nie każdy może dostosować swój plan dnia do potrzeb
              twojego dziecka. Jeśli ktoś zaplanował sobie remont i go wykonuje w godzinach
              6-22 to ma do tego prawo. Przecież ludzie pracują, po powrocie z pracy nie mają
              zbyt wiele czasu
              • panistrusia Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 17:55
                Są ludzie, którzy o tej 3 czy 4 rano już wstają do pracy, są tacy, co mają nocne
                zmiany, są tacy, którzy chcą się zdrzemnąć między 18 a 20...

                Przepisy mówią o tym, żeby nigdy nie zakłócać spokoju tak, by uniemożliwiać
                komuś spokojne życie w jego własnym domu. Cisza nocna jest w czasach, gdy już
                nie wszyscy w blokowisku pracują na tę samą zmianę w tej samej fabryce, pojęciem
                regulującym już wyjątkowo przykre dla sąsiedztwa, ale konieczne sytuacje.

                Imho: dopóki nie śpiewasz w kąpieli i dbasz o to, by za bardzo "się nie tłuc",
                jesteś w porządku;)
                • nessie-jp Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:25
                  > Przepisy mówią o tym, żeby nigdy nie zakłócać spokoju tak, by uniemożliwiać
                  > komuś spokojne życie w jego własnym domu.

                  Ja myślę, że w ogóle zasadnicza sprawa polega na tym, żeby nie zatruwać innym
                  życia dla swojego widzimisię
            • aalliiccee ....gros mieszkańców stanowią nie-warszawiacy.... 12.01.08, 11:08
              Doskonałe DD!! czyli tacy mniej kulturalni od sławnych bliźniaków z
              Żoliborza?

              A w jakich godzinach warszawiacy robią remont?
        • krwawy.zenek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:26
          Z Twoich własnych słów.
    • rmichal2 Hahaha teraz płaczecie a jak PiS 11.01.08, 17:28
      miał pomysły co robić z takimi imprezowiczami to wtedy wszyscy
      krzyczeli o powrocie komuny i dyktaturze. No teraz znoście sobie
      drugorlandzkie hałasy by żyło sie lepiej.
      • ateus77 Wypchaj się z tym swoim PiSem 13.01.08, 11:11
        rmichal2 napisał:

        > miał pomysły co robić z takimi imprezowiczami to wtedy wszyscy
        > krzyczeli o powrocie komuny i dyktaturze. No teraz znoście sobie
        > drugorlandzkie hałasy by żyło sie lepiej.

        Kolejny nawiedzony pisor. A co niby PiS zrobił przez 2 lata rządów
        żeby rozwiązać takie sprawy? Potrafili tylko zwoływać konferencje,
        opluwać ludzi i sypać kasę rydzykowi. Od tego ciszej w blokach nie
        będzie.
    • stoprasizmowi nikt wam nie kazał robic bachorów... 11.01.08, 17:33
      a swoja droga jesli muzyka lub chalas jest glosno po 23 to dzwoncie
      na policje, w koncu placicie podatki i niech policja użera sie z
      imprezowiczami a nie wy. to ze macie bachory nie upowaznia was do
      uciszania sasiadow przed 23...chcieliscie miec klopot to sobie go
      wychowujcie a innym co go nie maja dajcie zyc.
      • noteb twoim starym też nikt nie kazał, niestety zrobili 11.01.08, 21:21
        jakby moje dziecko zapłakało z twojego powodu, to bym ci po zmroku bez świadków gazrurką połamał ręcę i nogi po prostu

        to na początek

        zdecydowanie trudniej byłoby ci wtedy puszczać twoje ulubione kawałki



        • stoprasizmowi kasztanie twoje dziecko nie jest twoje... 12.01.08, 10:12
          lepiej zrob testy na DNA...lub zapytaj zony.
          za samo takie pisanie gamoniu pownienes miec skuta morde pajacu.
          gowno mnie obchodzi twoj bekart i moze sobie plakac ile chce...wiesz
          gdzie to mam...tam gdzie i ciebie....
        • 328i Re: twoim starym też nikt nie kazał, niestety zro 12.01.08, 11:05
          a jego koledzy by cie za to bialy dzien zastrzelili

          (to sie nazywa eskalacja konfliktu)
    • b_j chamstwa nie mozna tolerować; niestety zwolennicy 11.01.08, 17:34
      pisu - osoby siedzące na bezrobociu, korzystający z pomocy społecznej - często
      robią takie pijackie imprezy, ponieważ nie stać ich na wyjście do lokalu; to
      taka wsiowa tradycja - robić imprezę w domu
    • piromanka06 Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 17:38
      A co zrobić z hałaśliwym dzieckiem sąsiada? Ja też nie lubie
      głośnych imprez u sąsiadów, ale powiedzmy sobie szczerze nie
      odbywają się codziennie, a takie dziecko piłuję japę 24/7 przerwami
      na jedzenie/sranie/spanie a czasem nawet podczas tych czynności. A
      już najbardziej mnie rozwala hipokryzja autora, sam imprezował
      ostro, głośno i wesoło! A teraz tacy jak on sam jeszcze niewiele lat
      temu przyprawiają go o szczękościsk i chęć zbrodni. Pomyśl sobie
      autorze o tym gdy następnym razem basy za ściany będą ci
      przeszkadzać. I pomyśl o mnie, o moich dwóch pracach (jedna
      dyżurowa, więc czasem muszę odespać nockę), studiach i dwóch
      dodatkowych kursach (czasem muszę się pouczyć) i o tym że mi
      przeszkadza wycie dziecka za ścianą. Dokładnie taką sytuację mam ja
      w swoim bloku. Bardzo często mnie nie ma w domu bo biore udział w
      tym turbo wyścigu szczurów, ale kiedy już jestem to chciała bym mieć
      spokój i ciszę.
      • 3dom Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:11
        ja przezywalam halasy z trzech stron
        z gory sasiadka z wilczurem, biegajacym po mieszkaniu do rzucanej mu
        pileczki, szczekajacym na kazdego psa za oknem - na to nie mialam
        rady :(((
        z dolu - koles kupil perkusje i cwiczyl - prosilam, by wyciszyl
        pokoj, bo u mnie wszystkie meble chodza... jak nie pomoglo, poszlam
        do administracji - przestal
        z gory po skosie- pijackie impprezy o 4 w nocy z hip-hopem -
        pijakami na klatce - nie poszlam do administracji, nie zadzwonilam
        na policje, bo bylam po prostu przerazona, bo na korytarzu
        przewalalo sie menelstwo pijane, byly wybite poimprezowow szyby,
        krew, walenie w drzwi..itp

        na moje szczescie na razie tam nie pomieszkuje...
        a bylo to miejsce wielu nie przespanych nocy
        wspolczuje autorowi...wiem ze strach moze paralizowac, ze czlowiek
        nie wie co zrobic
        wiem, co czuje
    • michalfront po 22 ma być CISZA i kropka 11.01.08, 17:50
      jak ktoś chce w domu hałasować to prosze bardzo - ale w
      jednorodzinnym

      jak mieszka w bloku niech szanuje innych i wtedy na imprezy
      zapraszam do knajpy, pubu, dyskoteki itp.

      czyheś prawo do darcia pijanego ryja ma być ważniejsze od prawa
      mojego dziecka do spokojnego snu???

      w takich przypadkach policja i po sprawie...
      • pytonix Jasne bzdury gadasz!!!! 11.01.08, 18:06
        A jak po 22:00 w budynku, w którym mieszkam napie.. z gardeł stado
        nowonarodzonych bachorów z ryjów to jest dobrze???? Rozumiem, że do takich
        rodziców też mam słać policję jak mi ich "pociechy" przeszkadzają. Muzyka po 22
        nie ale ryk i skandaliczny niedowytrzymania płacz to już tak bo to takie
        prospołeczne. Czy może mam iść piętro wyżej, żeby utopili bachora w wannie? A
        może niech się wyprowadzą do jednorodzinnego domu jak ktoś proponował tym od
        wiecznych imprez ?
        • michalfront Re: Jasne bzdury gadasz!!!! 11.01.08, 18:17

          słyszysz przez ścianę płacz dziecka z taką samą intensywnością jak
          muzykę na full z kilkudziesięciowatowych kolumn???

          nie rozróżniasz rzeczy normalnych, "fizjologicznych" od chamstwa???

          cóż Twój problem :) myślę że jednak Policja chętniej przyjedzie do
          mojego wezwania do pijanych drechów niż do twojego, do płaczacych
          dzieci :))))

          w Szwajcarii nawet prysznica nie bierze się po 22 - no ale tam jest
          normalny kraj który stawia wyżej prawa normalnych ludzi nad
          zachciankami pijanego dersiarstwa
          • pacal2 oczywiście oczywiście a świstak siedzi... 11.01.08, 19:38
            > w Szwajcarii nawet prysznica nie bierze się po 22 - no ale tam
            > jest normalny kraj który stawia wyżej prawa normalnych ludzi nad
            > zachciankami pijanego dersiarstwa

            Dawno się tak nie uśmiałem. "Normalny" kraj bo prysznica nie wypada wziąć po
            22-giej. Bardzo ciekawe kryterium. Szczególnie jeśli ktoś o 22 zakończy dzień
            pracy i co, ma się brudny i spocony do łóżka położyć? Taaak, normalne - nie ma co.

            > słyszysz przez ścianę płacz dziecka z taką samą intensywnością jak
            > muzykę na full z kilkudziesięciowatowych kolumn???

            Któż mówi o muzyce na full? Mowa wariatach wzywających policję do muzyki
            słyszalnej nie głośniej niż płacz dziecka. Ja nie przypominam sobie imprezy w
            mieszkaniu na której o 22-giej nie następowałoby radykalne ściszenie/ (i tak
            niezbyt wysokiego) poziomu dźwięku.
            Widocznie w zbyt kulturalnym towarzystwie się obracam...

            Oczywiście Pan by wezwał policję bo przecież do Pańskich uszu po godz. 22
            dolatują dźwięki na granicy słyszalności ludzkiego ucha... Współczuję. Panu.
            Charakteru.

            Niestety dla takich jak Pan (i odpowiedników po drugiej stronie barykady) świat
            jest czarno-biały, wszyscy z nami albo przeciw nam...
          • obcyastronom25 On ma RACJE! 11.01.08, 22:12
            Nie po 22, ale całą dobę ma być spokój.
            Takie jest prawo. Każdy ma prawo do spokoju. A hałas tylko wtedy, kiedy nikomu
            to nie przeszkadza.

            Nieznajomość prawa niczego nie usprawiedliwia.
            Czytajcie mniej okólników osiedlowych, a więcej przepisów powszechnie
            obowiązującego w Polsce prawa.
          • diffenbachiajudge Re: Jasne bzdury gadasz!!!! 15.01.08, 21:22
            michalfront napisał:

            >
            > słyszysz przez ścianę płacz dziecka z taką samą intensywnością jak
            > muzykę na full z kilkudziesięciowatowych kolumn???
            >
            > nie rozróżniasz rzeczy normalnych, "fizjologicznych" od chamstwa???
            >
            > cóż Twój problem :) myślę że jednak Policja chętniej przyjedzie do
            > mojego wezwania do pijanych drechów niż do twojego, do płaczacych
            > dzieci :))))
            >
            Każdy dźwięk, nawet nie taki głośny, ale w nadmiarze jest UCIĄŻLIWY.
            Niektóre dzieci drą się bez przerwy i można szału dostać. Jasne, że
            trudno tu wskazać rozwiązanie (utopić dzieciaka?), ale nie twierdź,
            że drący się dzieciak nie może człowieka doprowadzać do
            ostateczności. Najlepiej bagatelizować problem, którego sami żeśmy
            nie doświadczyli. Znoś dzieciaka sąsiadów po ileś godzin dziennie to
            zobaczysz, w jakim stanie będą Twoje nerwy.
        • marcin5051 Re: Jasne bzdury gadasz!!!! 11.01.08, 18:18
          ile masz lat ty szczylino?Poziom twojej wypowiedzi świadczy o tym,że
          nosisz dresik,masz ogolony na pałę pusty łeb.Godzina 22 to koniec z
          głośnymi imprezami,a jak nie to telefon na policję i tak do
          skutku.Mało tego, ktoś kto zakłóca spokój innym,niezależnie od pory
          dnia też może mieć spore problemy,włącznie z wywaleniem z
          mieszkania. Chamstwu trzeba się przeciwstawiać.To ja nie rozumiem
          gadki typu,że jak nie pasuje to do domu jednorodzinnego!Mieszkasz w
          bloku to szanuj innych,bo kiedyś ty będziesz chciał ciszy.To ty
          capie masz się dostosować do innych i zachowywać się jak nakazuje
          regulamin sp-ni mieszkaniowej!!
        • prorok_abraham Powyżej post prostaka 11.01.08, 19:59
          No i jak z takimi idiotami gadać? Ma ktoś pomysł?
        • prorok_abraham I jeszcze jedno 11.01.08, 20:01
          Mam nadzieje prostaku, że nigdy nie będziesz miał dziecka, bo miałoby ono
          przepieprzone życie.
          • pytonix Re: I jeszcze jedno 11.01.08, 20:15
            Mam dziecko ale nie uczę go od najmłodszych lat aby na forum pisał do innych per
            "prostaku" tłumoku ze zjechanym beretem! Czy ja gdziekolwiek w swoim poście
            napisałem, że jestem za imprezami z zajebiście głośną muzyką po 22 he ??? I co
            barany ?? Nie potraficie niczego już przeczytać ZE ZROZUMIENIEM TREŚCI zanim wam
            jad oczy zaleje? Napisałem, że drażni mnie postawa tłuków, którym przeszkadza
            głośniejsza muzyka ale nie potrafią zauważyć jak ich bachory, których nie
            potrafią wychować albo im na wszystko pozwalają drą ryje po 24 godziny na dobę,
            napizdżają w rury, skaczą po podłodze itd., bo to kużwa już jest dozwolone w tym
            chorym kraju, to nikomu nie może przeszkadzać, bo to są dzieci a im wszystko
            WOLNO! I jeszcze do gościa 2 ostrzeżenia i policja -> jeśli po 2 uda ci sie
            wrócić do mieszkania to prędzej czy później na moim osiedlu jakbyś wezwał
            policję bez większego powodu, bo srałbyś z zazdrości, że gdzieś się ludzie
            dobrze bawią nie wyszedłbyś wiecej przy sasiadach na klatkę. W 80% przypadków
            gliniarze przy dobrej gadce się wygadują kto wzywał a wtedy STARY MASZ PRZEJ......E
            • 2paco Re: I jeszcze jedno 11.01.08, 20:53
              z całym szacunkiem, ale to chyba Ciebie jad tutaj zalewa...
            • the_rest Re: I jeszcze jedno 11.01.08, 21:09
              ...
              > gliniarze przy dobrej gadce się wygadują kto wzywał a wtedy STARY MASZ PRZEJ...
              > ...E

              "przy dobrej gadce" ? weź mnie nie rozbawiaj. Widziałeś kiedyś gadkę gliniarzy z
              dresami z bramy ? Jak są podstawy to jest wpier...ol a nie pogawędka.


              • pytonix Re: I jeszcze jedno 11.01.08, 22:11
                A widziałeś jak na głośnej imprezie otwierają gliniarzom 2 czy 3 fajne laski i
                wchodzą w dysputę ja mówię o imprezie w domu a nie w bramie z tanim winem!
                Ludzie czytajcie ze ZROZUMIENIEM!
    • gieroy_asfalta Boże , co za ofrema... 11.01.08, 17:59
      Gdy mieszkałem w bloku wiele razy dzwoniłem na policję, raz nawet
      poszedłem osobiście do dzielnicowego ze skragą na sąsiada idiotę.
      Wcześniej sam załatwiałem sprawę, po dobroci prosiłem o ciszę, ale
      gdy raz doszło do rękoczynów odpuściłem sobie, od tego jest policja.
    • gusiak1983 Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:10
      jezu jak ja to dobrze znam...

      "densowe bity" przy otwartym na oścież oknie, którego zamknąć nie można, bo lato
      i upał 30 stopni, zabawy dziecka w turlanie metalowej kulki tuz nad moją głową o
      1.00 w nocy, testowanie łóżka od pierwszej do piątej... chyba każdy ma takiego
      sąsiada... tylko nie każdy sąsiad ma kryminalną przeszłość. w tym mój problem ;/
      • rychu40 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:41
        Nie wdawać się w dyskusję z kimś kto jeszcze podkręca muzykę lub eskaluje hałasy po 24. To o imprezowiczach. Jeżeli jest małe dziecko to 22.01 już telefon do policji. Przyjadą i uspokoją. Mandacik przywalą. Ja nie mam małych dzieci więc czekam do 24. Słuchanie wierceń itp. po 18 jest zabronione w mojej spółdzielni. Mam prawo do spokojnego obejrzenia chociażby telewizji. Specjalnie nikt tego nie przestrzega ale o 22 cichnie. Jeżeli w blokowisku, gdzie mieszka tyle ludzi, pokoje jak norki, ktoś urządza głośne balangi, to można mieć tylko pogardę do takiego sąsiedztwa. I tępić bez litości.
        Tak jak na zachodzie. Są knajpy, dyskoteki i inne rozrywki. Tam można się wyżyć. A policja zawsze przyjedzie. Tylko wieczorową porą nie należy wychodzić samotnie i samochód raczej zostawiać na strzeżonym parkingu. Kiedyś mojego 126 zdeptano chodząc w odwecie po dachu. A interweniując indywidualnie, z pełną kulturą, cudem uniknąłem pobicia. Taki mamy światek blokowiska. Gdy balangowicz po kilku interwencjach policji wreszcie doczekał się własnego dziecka, nastąpiła cisza jak makiem zasiał. I mam spokój.
      • lidek_syn_ubeka a co bedzie gdy balangowicz 11.01.08, 18:46
        oswiadczy,ze jest "obronca demokracji" i nasylanie na niego policji
        to zemsta kaczystow mieszkajacych w bloku?Szoł w TVN porownywalny do
        Anetki K.zapewniony.No i GW tez bedzie musiala wziac balangowicza w
        obrone,robiac z sasiadow margines spoleczny
    • ola.wojt Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:14
      Najpierw trzeba iść na interwencje samemu.. nikt nie chce być w kartotece policji.
    • polski_murzyn Takie robią ściany w tych "nowoczesnych kiblach" . 11.01.08, 18:15
      Zwanych nowoczesnym osiedlem na dodatek strzeżonym hahaha . Przed
      sąsiadem burakiem nie ochroni mur i 30 strażników . Niestety ,ale w
      tym kraju najlepiej byc gangsterem .
    • funia81 Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:16
      Panuje na tym forum powszechne, ale BLEDNE przekonanie, ze poza cisza nocna 6-22
      "wolnoc Tomku w swoim domku". Otoz nie. Sa przepisy, ktore ograniczaja
      uciazliwosc sasiedzka (w szczegolnosci halasowanie albo smrodzenie) 24/7. Naprawde.
      • lidek_syn_ubeka Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:33
        nasz bohater Maciek,mlody,dobrze wyksztalcony mieszkaniec duzego
        miasta do sasiadow bal sie pojsc i zwrocic im uwage.Na PO glosowac
        zapewne sie nie bał.No to ma za swoje.Gdy on urzadzal imprezy,bylo
        OK.Jakby funi81 kaczystowska policja przerwala o 2-giej nad ranem
        glosna impreze wskutek skarg sasiadow,funia od rana do wieczora
        wyskrobalaby 100postow potepiajacych panstwo policyjne kaczorow.
    • camel_3d ja rozwiazelem problem-- 11.01.08, 18:18
      sasiad na gorze robil imprezy co tydzien we wtorek od 2 w nocy.
      skoczylo sie wezwaniem policji...2 razy upomnienie a za 3 mandat 150€, za 4
      mandat i za 5 mandat..i od tego czasu jest cisz:) nawet jak w poludnie chce
      posluchac glosno muzyki to pisze smsa czy w domu jestem:)))
    • tredve94 Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:19
      Przeżyłem to samo.
      Małe dziecko, hałaśliwi sąsiedzi.
      Po pierwszej imprezie miałem dość.
      Po trzeciej zadzwoniłem po Policję.
      Po kolejnej przestało mi przeszkadzać, że dzwonię na Policję.
      Szczęśliwie wiedziałem, że po kilku interwencjach Policji oni jednak dają za
      wygraną i uspokaja się przed północą.
      Potem chyba sobie już odpuścili.


    • merda Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:20
      Ja rowniez mam przykre doswiadczenia z moimi sasiadami,ktorych na
      szczescie mam tylko jednych,nad soba.Chcialabym posluchac co macie
      na ten temat do powiedzenia,poznac opinie osob postronnych.
      Przyznaje sie bez bicia,ze mam obsesje na punkcie muzyki i uwielbiam
      sluchac jej glosno.Ale odrazu zaznaczam,iz nie robie tego codziennie
      i oczywiscie respektuje nakaz ciszy nocnej.Moi sasiedzi to rowniez
      moja rodzina,brat meza i jego zona.A samo mieszkanie,a raczej dom,
      nalezy do rodzicow meza.
      Zaczelo sie jeszcze przed ich wprowadzeniem.Wpadali czasem na
      godzinke i nie zyczyli sobie abysmy w tym czasie sluchali glosno
      ("glosno"-pojecie wzgledne) muzyki.Zrobili nie mala awanture,ktora
      znacznie pogorszyla stosunki miedzy nami.My bylismy zniesmaczeni,bo
      uwazalismy ,iz mogli sobie podarowac te "rozmowe" do czasu ich
      definitywnej przeprowadzki,w ten sposbob moze nie zburzylibysmy
      relacji miedzy nami,ktore dopiero co sie rodzily.Pozatym sprawe
      mozna bylo zalatwic inaczej,na spokojnie,przy kolacji itp.Ich
      wybor.Rzecz jasna,na tym nie koniec.Wkoncu sie wprowadzili i
      sytuacja zaczela sie powtarzac.Wystarczylo,ze raz na miesiac
      podglasnialismy muzyke,dostawalismy telefon z nakazem,podkreslam
      nakazem sciszenia.Poniewaz chcielismy dobrze z nimi zyc,stosowalismy
      sie do ich regul.Ale pewnego popoludnia miarka sie przebrala i
      odmowilismy im spelniania ich rozkazu.Rowniez dla zasady,iz nie
      mozemy byc wiecznie podporzadkowani zyciu sasiadow i ich kaprysom.Tu
      sie zaczal nasz prawdziwy problem.Uslyszelismy wiele gorzkich slow
      pod naszym adresem.O sprawie uczestniczyli tez prawowici wlasciciele
      mieszkania.Koniec koncow,zostalismy zmuszeni do zaakceptowania tylko
      i wylacznie ich regul.To jest,mozemy sluchac glosniej muzyki
      wylacznie kiedy nie ma ich w domu.Co oznacza gonienie co chwila do
      okna i sprawdzanie czy czasem nie przyjechali oraz zycie pod ich
      dyktando.Probowalismy z mezem dojsc do kompromisu,bo obu stronom cos
      sie nalezy,ale oni na kompromis nie chca pojsc i zadne godziny,dni i
      inne wyjatki nie wchodza w gre.
      My czujemy sie pokrzywdzeni i bezsilni.Rozumiemy ich niechec do
      naszej muzyki,ale nie moze byc tak ,ze tylko jedna strona ma swoja
      wolnosc,prawa i tylko jej sposob zycia jest wlasciwy.
      Czy naprawade zachwujemy sie jak niecywilizowani sasiedzi? Jak
      powiennismy postapic w tym wypadku.Kazda opinia sie liczy.Dziekuje
      za uwage.Pozdrawiam
      • panistrusia Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:56
        Już o to pytałaś. I dostałaś sporo opinii. Jak mniemam za mało zgodnych z Twoim
        punktem widzenia...
      • grzespelc Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 19:13
        Misiu, kup sobie słuchawki.
      • acer100 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:01
        Nie masz racji,kup sobie słuchawki i słuchaj tak głośno,żeby
        popękały Ci bębenki,a innym ludziom nie masz prawa zakłócac ciszy.!!
      • wielki_czarownik Ne rozumiem problemu 11.01.08, 22:02
        Lubisz głośną muzykę? Masz 3 wyjścia:
        1. Kupić domek.
        2. Wygłuszyć mieszkanie.
        3. Kupić słuchawki.

        W czym problem?
    • six_a Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:25
      jeeeezu, tyle tekstu i o niczym
      idzie się, puka się, prosi, żeby ściszyli i tyle.
      nie skutkuje, idzie się drugi raz
      nie skutkuje, dzwoni się na policję i sprawa załatwiona.
      • krwawy.zenek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:27
        Pięknie by było.
      • 2paco Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 21:17
        tekst niestety na poziomie Faktu czy SE.. nie posądzałbym dziennikarzy gazety.pl
        o takie pismactwo, prędzej czytelnika, który chciał zaistnieć na portalu i
        nadesłał takiego mejla ;) ale przynajmniej fajna dyskusja z tego się wywiązała :)
        • kobietapoprostu Problem -sąsiad 11.01.08, 21:24
          Nie o poziom tekstu tu chodzi tylko o sam problem i fajnie, że ktoś
          go poruszył. Więc zacytuję siebie z paru linijek wcześniej :
          Tu chodzi nie o to czy ktoś może robić co mu sie podoba czy nie -
          owszem mieszkając w blokowiskach, musimy liczyć się z tym, że każdy
          ma prawo do swobody w swoim mieszkaniu i robienia co mu się żywnie
          podoba, ale to nie znaczy, że ma się zachowywać jakby wyłacznie sam
          mieszkał! Chodzi o zachowanie jakiegoś minimum kultury i
          poszanowania PRAWA drugiego człowieka do odpoczynku! I nie chodzi tu
          tylko o ciszę nocną, ale o pożycie w zbiorowisku ludzkim w ogóle.
          Człowiek na jakiś poziomie jak chce robić bibe w chałupie, która
          wiązać się będzie z rykiem głośników (tak jakby muzyki nie można
          było słuchać nie powodując skakania pokrywek na garach u sąsiadów!!)
          to przynajmniej powinien wysilić się na uprzedzenie o tym sąsiadów!
          Czy to aż tak dużo? A jak ma motto życiowe - dzień bez imprezy to
          dzień stracony - to niech do cholery zostanie DJ-em! Albo stałym
          bywalcem klubów. Nie wspomnę już, że pół osiedla akurat nie musi
          podzielać "fascynacji" takiego osobnika danym typem jazgotu...
          Oczywiście temat imprez jest jednym z najbardziej dotkliwych i
          odczuwalnych. Zwłaszcza, gdy człowiek przyjeżdża po całym dniu
          pracy, frustracji często z nią związanych,czy choćby z przymusem
          stania w gigantycznych korkach średnio godzinę i gdy wreszcie dotrze
          wykończony do domu to zamiast chwili odpoczynku i zwykłej ciszy,
          musi współuczestniczyć w chuczącej imprezie. Do imprez dołożyć można
          jeszcze uprawianie remontów w porach nocnych, czy w dniach, które
          zwyczajowo uznawać należy za poświęcone na wypoczynek. Nie ma nic
          bardziej denerwującego jak porąbany sąsiad, który w niedziele
          postanawia odpalić swoją wiertarę i na przemian z waleniem
          młotem "uprzyjemnić" do bólu życie wszystkim naokoło! Tak zmuszeni
          jesteśmy mieszkać w blokowiskach, mniejszych większych skupiskach
          ludzi, ale na litość boską czy to ma znaczyć, że mamy tolerować
          zwykłe chamstwo, prostactwo, brak jakiejkolwiek wyobraźni i
          poszanowania kogokolwiek?! A może mamy się "dopasować" i w akcie
          odwetu stać się takimiż samymi chamami i napitalać gratami o ściany,
          uprawiać wrestling najlepiej na parkiet dla lepszego efektu
          akustycznego albo jeździć po gresie taboretami, oczywiście na
          stalowych nogach, bo o to chodzi przecież, żeby sąsiadowi na dole za
          przeproszeniem d.pa cierpła od odczuwalnego u siebie efektu
          dźwiękowego takiego "ślizgu"? Niestety podstawowy problem i po raz
          wtóry niestety problem bardzo częsty, to brak jakiejkolwiek
          wyobraźni i zastanowienia się, że komuś można naprawdę uprzykrzyć
          życie swoim życiem. No ale do odrobiny wyobraźni potrzeba odrobiny
          rozwiniętego mózgu, a jak życie i zachowania pokazują, coraz więcej
          osobników cierpi na deficyt tegoż. Więc tak, każdy ma prawo do
          robienia u siebie co mu sie podoba, ale nade wszystko każdy
          ma PRAWO DO ODPOCZYNKU! TYLE!
          • 2paco Re: Problem -sąsiad 11.01.08, 21:26
            ej, wystarczy tylko linka do swojego posta wkleić ;>
    • swam Zawsze działa 11.01.08, 18:31
      1. Poprosić o ciszę
      2. Jeśli nie działa - dzwonić na policję

    • racheela Do autora tekstu 11.01.08, 18:31
      autor pisze, ze sam kiedys puszczał głosno muzykę, przeszkadzał
      innym. Teraz sam zmaga sie z tym problemem. A ja mam nadzieje, ze ty
      drogi autorze, jestes wlasnie tym, ktory mi kiedys zakłocał spokój.
      Bo wiesz, z całego serca ci wtedy życzyłam, zebys znalazł sie w
      takiej sytacji jak ja kiedys. Zebys przezył tę męke, ktora przez
      lata przezywałam ja!
      Uwazam tez ze w bloku nie powinni mieszkac ci ktorym przeszkadza
      hałas, a wlasnie ci, ktorzy nie potrafia zyc z ludzmi i nie potrafia
      uszanować cudzego spokoju. Chcesz być chamem,kup se dom na odludziu!
      • jam-agru I co dalej? 11.01.08, 19:10
        A może ci, których dzieci nie mogą teraz spać, wychowaliby je tak, żeby za 20
        lat one z kolei nie urządzały głośnych imprez?

        Przekonanie, że moja impreza jest ważniejsza niż spokój sąsiadów, nie wzięło się
        znikąd. To chyba Oddział Zamknięty śpiewał: "Zróbmy więc prywatkę, jakiej nie
        widział nikt / Niech sąsiedzi walą, walą, walą, walą do drzwi / A ty tańcz i
        wino pij" (czy jakoś tak). No i mamy efekty. By the way, czy kiedy Wasze dzieci
        już przestaną się budzić od hałasu i trochę podrosną, czy uwzględniacie w ich
        wychowywaniu również kwestię ich relacji z sąsiadami?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka