nrmaus1337 08.01.08, 05:38 facet opisany w artykule wyzej nie dorosl jeszcze psychicznie do tego zeby byc ojcem. Gdyby moja corka plakala przez jakiegos debila w dresie za sciana to zalatwilbym to szybko a nie czekal jak tchorz. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
habima Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 08:17 No właśnie, co? Moi rodzice mieszkają w swoim mieszkaniu, za które regularnie płacą, 32 lata. Teraz, na starość myślą, żeby się wyprowadzić, bo nie wytrzymują z chamstwem sąsiadki, która wprowadziła się tam 7 lat temu. Od tego czasu zaczęło się pasmo udręk, imprez, a po wezwaniu policji groźby,werbalne chamstwo łącznie z wysyłaniem "staruchów" do domu starców. Policja owszem, interweniuje doraźnie, a potem zostawia człowieka z problemem i lękiem. Może ktoś ma patent, co w tej sytuacji można zrobić i jakie kroki przedsięwziąć. Administracja spółdzielni umywa ręce. Odpowiedz Link Zgłoś
wroclawska_akcja_przeciw_zulom My we Wrocławiu budujemy slamsy dla studentów 11.01.08, 18:28 My we Wrocławiu budujemy slamsy dla studentów przyjezdnych forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49278 Odpowiedz Link Zgłoś
duda_86 Re: My we Wrocławiu budujemy slamsy dla studentów 11.01.08, 21:35 Dla siebie slumsy zbuduj. Studenci, którzy są z wrocławia, to już tacy porządni są? A jak myślisz, gdzie się bawią oprócz imprez w klubach? Z rodzicami siedzą? Właśnie w takich mieszkaniach studenckich przesiadują, a potem idą do domów i udają grzecznych. Swoje stereotypy możesz sobie wsadzić w buty... Odpowiedz Link Zgłoś
arcyfioletowy Re: My we Wrocławiu budujemy slamsy dla studentów 12.01.08, 09:16 Hałasy i stukania w blokowiskach, typowy przejaw polskiego skundlenia, żadnych zasad i totalna ignorancja, kiedyś mieszkałem na tzw. Osiedlu Jerozolimskim przy Regulskiej w W-wie, totalne getto i chamowo, zbudowane przez tandeciarzy z J.W. Construction. Jak bydło robiło imprezy na 6 piętrze to na 1 nie dało się spać !!! ... nic nie działało, prośby, groźby, policja, poskutkowało wycięcie instalacji elektrycznej, do rana była cisza ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
arcyfioletowy Re: My we Wrocławiu budujemy slamsy dla studentów 12.01.08, 09:17 Hałasy i stukania w blokowiskach, typowy przejaw polskiego skundlenia, żadnych zasad i totalna ignorancja, kiedyś mieszkałem na tzw. Osiedlu Jerozolimskim przy Regulskiej w W-wie, totalne getto i chamowo, zbudowane przez tandeciarzy z J.W. Construction. Jak bydło robiło imprezy na 6 piętrze to na 1 nie dało się spać !!! .... nic nie działało, prośby, groźby, policja, poskutkowało wycięcie instalacji elektrycznej, do rana była cisza ;). Odpowiedz Link Zgłoś
folksdojcz_z_bufetu_hwg Re: My we Wrocławiu budujemy slamsy dla studentów 12.01.08, 15:15 rzenie, wycie, halas przejawem nie tylko polskiego chamowa ale i glupiego prawa, dodalbym wpychanie bez kolejki, nie pakowanie zakupow przy kasie, w Szwajcarii np. nie mozna spuszczac wody w toalecie po 22 jesli mieszkasz w blokowisku - polski zul wyksztalciuch nazwie to kretynizmem, Szwajcar szacunkiem dla drugiego czlowieka. arcyfioletowy napisał: > Hałasy i stukania w blokowiskach, typowy przejaw polskiego skundlenia, żadnych > zasad i totalna ignorancja, kiedyś mieszkałem na tzw. Osiedlu Jerozolimskim prz > y Regulskiej w W-wie, totalne getto i chamowo, zbudowane przez tandeciarzy z J. > W. Construction. Jak bydło robiło imprezy na 6 piętrze to na 1 nie dało się spa > ć !!! .... nic nie działało, prośby, groźby, policja, poskutkowało wycięcie ins > talacji elektrycznej, do rana była cisza ;). Odpowiedz Link Zgłoś
perepalkin Re: My we Wrocławiu budujemy slamsy dla studentów 12.01.08, 17:06 Na 6 pietrze robia "impreze", a na 1 wszystko slychac. I to oczywiscie tylko w tej "zakichanej Polsce", bo np. w takiej cywilizowanej Austrii (z "kultura protestancka" jak tu ktos poprzednio pisal) czy np. w Szwajcarii to byloby nie do pomyslenia. Rzeczywiscie ? A oto rzeczywistosc: Königsleiten, alpejski i austriacki osrodek turystyczny dla narciarzy. Dom - pensjonat wielopietrowy, typowy, nic wychylajacego sie od normy (ani w dol ani w gore). Mieszkam na ostatnim pietrze. Latem prawie nikogo tam nie ma (za zimno). Wprowadzaja sie turysci 3 pietra pode mna. I slychac kazdy kaszel, kazde pociagniecie wody w kiblu, kazdy glos, nawet otwieranie i zamykanie szuflad w kuchni (sa to mieszkania na ferie). Domy sa z lat 70 tych. Inny dom w Austrii: stary, drewniany, w gorach, z zewnatrz solidny, zadbany. A wewnatrz ? Koszmar. Z pokoju nad glowa slychac kazde slowo, polozenie plecaka na podloge wypada jak zrzucenie tony kamieni na glowe ... Szwajcaria: hotel z 4 gwiazdkami w Alpach. 7 rano pobudka, z gory rumor jak gdyby przemaszerowala tam wlasnie na nogi postawiona armia szwajcarska. Ide na gore: nad moim pokojem znajduje sie korytarz, po ktorym przebiegly dzieci do ... kibla ... Niemcy (wszystko wysoka "kultura protestancka", o jakiej pisze tu jakis b. "uczony" jegomosc): tutaj mieszkam juz od ponad 30 lat i przemieszkalem w ponad 15 mieszkaniach: nie ma mieszkan nieakustycznych, niezaleznie od ceny, od roku budowy. W mieszkaniu slychac otwieranie szuflady w kuchni w mieszkaniu pode mna,brzek naczyn i sztuccow, kroki na korytarzu, pokrytym wykladzina dywanowa, rozmowy mieszkancow, spuszczanie wody w ustepie to wodospad tylko z poteznym wzmocnieniem basowym, spuszczanie rolet od widzimisie w nocy, rano, kiedy sie komu zachce, korytarze na zewnatrz mieszkan pokryte kamiennymi plytami, kazdy krok to niczym kucie lomem w skale ... malo ? dodac jeszcze wiecej ? Odpowiedz Link Zgłoś
quwerty1 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:49 gdy sytuacja bedzie miala jeszcze raz miejsce i przyjedzie policja Twoi rodzice powinni zazadac sporzadzenia wniosku o ukaranie do sadu grodzkiego. sam jestem policjantem i czesto to robie. jak sasiadka dostanie wezwanie do sadu to moze oprzytomnieje Odpowiedz Link Zgłoś
tomikon Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:00 A ja gdy czytam takie teksty, robi mi sie niedobrze. Rozumiem, gdy przeszkadza komus muzyka po 22:00, lecz do tego czasu nic mu do tego, ze sasiad sie bawi. Kupujac mieszkanie w bloku, ten "ojciec" zgodzil sie na pewna umowe z sasiadem, tzn. ze cisza bedzie zachowywana po 22:00 i nie ma prawa lamac praw swego sasiada. Jesli mu to nie odpowiada, spokojnie moze sie wyprowadzic do miejsca, w ktorym wszyscy sasiedzi umowia sie, ze cisza obowiazuje od np. 18:00 lub tez zakupic dom, w ktorym nikt za sciana nie bedzie mu puszczal glosnej muzyki. Dodam, ze sam nie mam w zwyczaju sluchac glosno muzyki i mam dobre stosunki z sasiadami. Czuje jednak, ze gdybym mial za sciana osobe wystepujaca w artykuliku, to ciezko byloby sie chyba porozumiec. Zreszta "ojciec" przyznaje, ze kiedys mial "troche" inne podejscie. Tego wlasnie typu obywatela nie lubie: wg niego ma on swoje prawa. A moze pomysli, ze inni tez maja swoje prawa? "Dogadal sie" z sasiadka, ze bedzie cwiczyla w okreslonej godzine... Zwyczajnie wymusil to na biednaj mlodej studentce, bo co dziewcze (skoro cwiczace na pianinie w tym wieku, wiec zakladam, ze z dosc delikatna wrazliwoscia) mialo powiedziec dojrzalemu facetowi? Moj sasiad, sporo starszy ode mnie, cwiczy na syntezatorze, potrafi przez miesiac wygrywac przez godzine kilka tych zamych taktow. Czy moge mu tego zabronic? Lekko mnie to wkurza, ale godze sie z tym, bo mieszkam w bloku i szanuje jego prawo i moj gust nie ma tu nic do rzeczy. Ja ma jedynie prawo domagac sie, by po 22:00 nie cwiczyl - na szczescie tego nie robi :) Odpowiedz Link Zgłoś
tomikon Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:08 Przypomniala mi sie jeszcze stara historia z czasow studenckich, gdy sasiadka wezwala policje do sasiadow. Pniewaz byla 23:00 i uslyszelismy halas na klatce, wiec postanowilismy zobaczyc co sie dzieje i zobaczylismy sasiadke, ktorej przeszkadzaly halasy z mieszkania, bo "tam jest agencja towarzyska" (urok niektorych blokow c entrum Warszawy :) ). Kolega wowczas poinformowal policje i pania, ze jak do tej pory, to nam jedynie ona przeszkadza wlasnie teraz, a co do agencji, to dopiero wowczas sie dowiedzielismy, ze mamy takie cudo za sciana (dziwilismy sie wczesniej, ze mamy fajne sasiadki- laski, hehe). W kazdym razie dziwni czasem sa ludzie, ktorym przeszkadzaja "ogromne" halasy, jakos nieslyszalne przez innych sasiadow :) Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:13 kiedyś "pode mną" mieszkała wyjątkowo upierdliwa dewota, która nawalała czym popadnie w kaloryfer, nawet w środku dnia, gdy leciały modlitwy na anioł pański czy transmisje pielgrzymek JP2. młody wtedy byłem, bunt dorastania przeżywałem, więc poszedłem raz, specjalnie w trakcie transmisji mszy (które starsza pani puszczała na ful woljum, niedosłyszała na codzień ;) ) i przystawiłem w łazience do rur w pionie głosniki z metallicą. raz, a pomogło na stałe ;) wiem, że chamskie to było, ale uciszanie ludziw środku dnia za cokolwiek to też chamstwo, tak jak zresztą ktoś niżej w dyskusji już napisał. Odpowiedz Link Zgłoś
friend100 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:06 uciszanie w środku dnia nie jest żadnym chamstwem;chamstwem jest walenie muzyką i darcie mordy w ciągu dnia; coś cio pokrecilo kolego; cisza nocna oznacza tylko tyle że jest kompletna cisza Odpowiedz Link Zgłoś
chomsterek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 13:17 friend100 napisał: > uciszanie w środku dnia nie jest żadnym chamstwem;chamstwem jest > walenie muzyką i darcie mordy w ciągu dnia; coś cio pokrecilo > kolego; cisza nocna oznacza tylko tyle że jest kompletna cisza Nie zamierzam cały dzień chodzić na palcach po własnym mieszkaniu, podczas gdy za ścianą nieustannie ryczy telewizor (niezależnie od pory dnia). Jeżeli chcesz wymagać czegoś od sąsiada, zacznij wpierw wymagać od siebie. Sąsiadka moich rodziców usiłowała nasłać na nich policję nawet w sylwestra; nie mogli nikogo zaprosić bo zaraz zaczynały się awantury, że jest za głośno. Natomiast wycie jej własnego psa nie miało prawa nikomu przeszkadzać, nawet w środku nocy. Rodzice, jako dojrzali ludzie, nie urządzali w domu żadnych libacji czy balang z głośną muzyką. Chcieli czasem spotkać się z przyjaciółmi i po prostu pogadać. No naprawdę, to było straszliwe chamstwo z ich strony. Odpowiedz Link Zgłoś
chomsterek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 13:21 I jeszcze jedna rzecz: uleganie tej pani doprowadzało jedynie do zaostrzenia sytuacji. Doszło do tego, że goniła po całym osiedlu za dzieciakami, grającymi w piłkę, bo to też powoduje hałas. Odpowiedz Link Zgłoś
szajndl Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:49 Zapraszam więc na kilka godzin do sibie. Cały dzień polski hip hop na full w domu słychac jeden wielki łomot. I spróbuj pan uśpic dziecko i odpocząć po pracy jeszcze przed 22! Odpowiedz Link Zgłoś
szczepo4 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 10:26 "tomikon" czy Ty grasz głupiego, czy może....... Odpowiedz Link Zgłoś
dorsai68 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:41 tomikon napisał: > A ja gdy czytam takie teksty, robi mi sie niedobrze. > > Rozumiem, gdy przeszkadza komus muzyka po 22:00, lecz do tego czasu > nic mu do tego, ze sasiad sie bawi. I tu się kolega myli. Wezwana Policja lub Straż Miejska w oparciu o przepisy Art.51 par.1 kodeksu wykroczeń ukarze grzywną bawiącego się nadmiernie sąsiada. Odpowiedz Link Zgłoś
tomikon Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:53 Ale my mowimy o przypadku faceta, wg ktorego swiat powinien sie krecic wokol niego. Ja nie holduje zasadzie, ze mozna robic wszystko, lecz jakos nie palap symaptia do faceta, ktory ucisza cwiczaca na klawiszach w ciagu dnia dziewczyne. Odpowiedz Link Zgłoś
defetysta13 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:58 a "Paweł i Gaweł" mówi Ci to coś? nic Cię w tej szkole nie nauczyli?! Odpowiedz Link Zgłoś
kolargolo Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 18:34 jak bedziesz mial male dziecko to moze zmienisz zdanie. ja mam sasiada ktory codziennie puszcza muzyke dance czyli takie niepolskie disco polo, mieszka 2 pietra nizej i w innym pionie a slysze kazde slowo w piosenkach. Gdybym mial male dziecko to musialbym sie wyprowadzic. Odpowiedz Link Zgłoś
pj.pj Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 00:40 dorsai68 napisał: > I tu się kolega myli. Wezwana Policja lub Straż Miejska w oparciu o przepisy Ar > t.51 par.1 kodeksu wykroczeń ukarze grzywną bawiącego się nadmiernie sąsiada. Niestety nie. Dopiero jak skierujesz sprawę do sądu grodzkiego i wystąpisz tam jako świadek. A w wielu przypadkach strach coś takiego zrobić, bo potem taki ukarany pobije cię pod domem. Moim zdaniem to jest jakaś luka w prawie (albo policja sobie coś źle interpretuje z lenistwa) - powinni mieć prawo wlepiać mandat/grzywnę czy jak się to nazywa, jeśli przyjadą na interwencję również po zgłoszeniu anonimowym i rzeczywiście zastaną hałasujące towarzystwo. Odpowiedz Link Zgłoś
diffenbachiajudge Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 15.01.08, 20:03 Po godzinie 22 można anonimowo prosić o interwencję policji, ale jak chce się przywalić komuś mandat to raczej imiennie. Niestety w ciągu dnia w naszym kraju ktoś Ci może robić piekło na ziemi, a policja czy straż miejska nie pomoże. Jedyne wyjście to złożyć wniosek do sądu grodzkiego i potem Twoje słowo kontra słowo uciążliwego sąsiada. Ja mam problem z sąsiadką - starą 70 letnią babą, ktora grzmoci telewizorem jak wściekła całymi dniami. Nie decyduję się na sąd grodzki, bo mam przeświadczenie, że sąd weźmie stronę tej baby. W naszym kraju pod tym względem ludzie starsi są pod kloszem i mogą cię bezkarnie wykończyć Odpowiedz Link Zgłoś
kobietapoprostu Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:47 Nie rozumiesz podstawowego problemu - owszem mieszkając w blokowiskach, musimy liczyć się z tym, że każdy ma prawo do swobody w swoim mieszkaniu i robienia co mu się żywnie podoba, ale to nie znaczy, że ma się zachowywać jakby wyłacznie sam mieszkał! Chodzi o zachowanie jakiegoś minimum kultury i poszanowania PRAWA drugiego człowieka do odpoczynku! I nie chodzi tu tylko o ciszę nocną, ale o pożycie w zbiorowisku ludzkim w ogóle. Człowiek na jakiś poziomie jak chce robić bibe w chałupie, która wiązać się będzie z rykiem głośników (tak jakby muzyki nie można było słuchać nie powodując skakania pokrywek na garach u sąsiadów!!) to przynajmniej powinien wysilić się na uprzedzenie o tym sąsiadów! Czy to aż tak dużo? A jak ma motto życiowe - dzień bez imprezy to dzień stracony - to niech do cholery zostanie DJ-em! Albo stałym bywalcem klubów. Nie wspomnę już, że pół osiedla akurat nie musi podzielać "fascynacji" takiego osobnika danym typem jazgotu... Oczywiście temat imprez jest jednym z najbardziej dotkliwych i odczuwalnych. Zwłaszcza, gdy człowiek przyjeżdża po całym dniu pracy, frustracji często z nią związanych, czy choćby z przymusem stania w gigantycznych korkach średnio godzinę i gdy wreszcie dotrze wykończony do domu to zamiast chwili odpoczynku i zwykłej ciszy, musi współuczestniczyć w chuczącej imprezie. Do imprez dołożyć można jeszcze uprawianie remontów w porach nocnych, czy w dniach, które zwyczajowo uznawać należy za poświęcone na wypoczynek. Nie ma nic bardziej denerwującego jak porąbany sąsiad, który w niedziele postanawia odpalić swoją wiertarę i na przemian z waleniem młotem "uprzyjemnić" do bólu życie wszystkim naokoło! Tak zmuszeni jesteśmy mieszkać w blokowiskach, mniejszych większych skupiskach ludzi, ale na litość boską czy to ma znaczyć, że mamy tolerować zwykłe chamstwo, prostactwo, brak jakiejkolwiek wyobraźni i poszanowania kogokolwiek?! A może mamy się "dopasować" i w akcie odwetu stać się takimiż samymi chamami i napitalać gratami o ściany, uprawiać wrestling najlepiej na parkiet dla lepszego efektu akustycznego albo jeździć po gresie taboretami, oczywiście na stalowych nogach, bo o to chodzi przecież, żeby sąsiadowi na dole za przeproszeniem d.pa cierpła od odczuwalnego u siebie efektu dźwiękowego takiego "ślizgu"? Niestety podstawowy problem i po raz wtóry niestety problem bardzo częsty, to brak jakiejkolwiek wyobraźni i zastanowienia się, że komuś można naprawdę uprzykrzyć życie swoim życiem. No ale do odrobiny wyobraźni potrzeba odrobiny rozwiniętego mózgu, a jak życie i zachowania pokazują, coraz więcej osobników cierpi na deficyt tegoż. Więc tak, każdy ma prawo do robienia u siebie co mu sie podoba, ale nade wszystko każdy ma PRAWO DO ODPOCZYNKU! TYLE! Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 21:24 no to teraz z podobnej beczki.. co z sąsiadami, którzy w nocy parzą się jak norki? :))) sam się nieraz zastanawiałem, czy przypadkiem nie zakłócam ludziom zbytnio życia z moimi dziewczynami, bo jak już przyjdzie co do czego, to przecież człowiek ma gdzieś ciszę czy to nocną, czy to dzienną, prawda? ;) problem niby śmieszny, ale jest poważny, bo sam się niedawno rozbudziłem porządnie w nocy, gdy co najmniej dwa piętra nade mną (wnioskuję po jakości odgłosów, które były bardzo intensywne, ale jednak mocno stłumione przez ściany, w moim bloku niezbyt dźwiękoszczelne w końcu), i z czystej ciekawości nasłuchiwałem, co tez się jeszcze wydarzy, spac i tak już nie mogłem ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tomikon Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:54 I znowu chyba brak zrozumienia artykulu. Mamy tutaj przypadek faceta, ktory cierpi, bo ktos robi impreze w piatkowy wieczor, a nie codziennie. Odpowiedz Link Zgłoś
feydpp Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:53 tomikon, sorry ale jest coś takiego jak prawo do odpoczynku w swoim domu, ale w taki sposób by innym nie przeszkadzać. I dotyczy to zachowania przez cały dzień a nie tylko po 22. Więc nawet jak ktoś hałasuje przed 22 to możemy wezwać Policję by interweniowała. Co ciekawe, z własnego doświadczenia wiem że część policjantów w naszym kraju o tym nie wie...a powinni. Odpowiedz Link Zgłoś
jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:27 Co ciekawsze, kiedyś w trakcie pewnej interwencji u sąsiadów, wdałem się w dyskusję z policjantem na temat ciszy nocnej. Okazało się, że w prawie niczego takiego nie ma. Jest za to art. 51 kw Odpowiedz Link Zgłoś
tomikon Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:57 Nie mowimy o prawie do odpoczynku w swoim domu, tylko do ciszy, zupelnej ciszy :) Faceta draznilo, ze dziewcze cwiczylo na klawiszach i ze gostek zrobil sobie imprezke w piatkowy wieczor. To nie jest przypadek czlowieka, ktory cierpi, bo zyje w nieustannym halasie, lecz on cierpi, bo zyje w halasie, ktory nie pozwala spac jego dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
lawyer_pl Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:54 Pieprzysz jak potluczony. Masz siedziec cicho niezaleznie czy jest godzina 22 czy 16. Co najwyzej po 22 masz siedziec jeszcze cicho. Polecam lekrure art. 51 kodeksu wykroczen, zanim zaczniesz pieprzyc glupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
328i A ja polecam poradnik savoir-vivre 12.01.08, 09:57 Mogłby Pan zacząć od wydawnictw skierowanych dla gimnazjalistow. Duzo mozna sie dowiedziec. Odpowiedz Link Zgłoś
friend100 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:04 nie masz racji; od 22.00 ma być kompletna cisza; a do 22.00 masz sie zachowywać tak, zeby nie przeszkadzać sąsiadom walenie basami i darcie mordy nie mieści się w zadnym katalogu praw Odpowiedz Link Zgłoś
lawyer_pl Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:07 Po pierwsze holocie nie wolno pozwolic sobie wejsc na glowe! Nie mozna pozwolic na to, aby jeden sasiad dres/menel/gowniarz/imprezowicz*, zdominowal reszte spokojnych sasiadow i przejal "wladze" na budynkiem. Jesli mozna to trzeba sprobowac zalatwic sprawe pokojowo i pogadac z sasiadem. Nie mozna sie wstydzic zwrocic mu uwagi, tym bardziej ze on nie wstydzi sie zaklocac nam spokoju. Jesli prosby nic nie daja, to wtedy dzwonimy na policje za kazdym razem na policje (konsekwentnie), a kiedy przyjezdzaja to pilnujemy, aby sporzadzili wniosek o ukaranie goscia wnioskiem do SG. W skrajnych przypadkach nalezy razem z sasiadami zlozyc skarge do administracji/spoldzielni na sasiada, ktora to moze nawet pozbawic sasiada prawa do lokalu uciazliwego sasiada, a wtedy juz tylko wniosek da sadu, eksmisja i sasiad trafia do lokalu zastepczego w slumsach, gdzie miejsce jego i jemu podobnych. Powodzenia! :) *) niepotrzebne skreslic. Odpowiedz Link Zgłoś
maggionly Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 20:49 Popieram. Mam okropnych sąsiadów za ścianą. Mnóstwo imprez, krzyków, bluzgań, itp. Kiedyś po północy zakładali klimatyzację nie uprzedzając o tym sąsiadów - a wiercili w betonowej ścianie... Ale do rzeczy: pukaliśmy do nich, prosiliśmy o ciszę, tłumaczyliśmy - bez rezultatów. Ostatnio mielismy dość!Oczywiście impreza nie skonczyła się ani o 22:00 ani o 23:00... Ok. 1:00 (w nocy) zapukał podpity sąsiad-imprezowicz i uparł się, że chce ser żółty, a my niestety nie mieliśmy. Dlaczego niestety? Za chwilę za ścianą usłyszeliśmy: "Nie ma sera, nie ma spania" i włączyli muzykę na maksa. Odczekalismy chwilę myśląc, że to chwilowe. Ale nie... Zadzwoniliśmy po policję. Przyjechali spisali ich. Policjanci tylko zdążyli wyjść (i pewnie odjechać)- znowu muza na maksa, bluzgi i dodatkowo walenie nam czymś w ścianę (niezła złośliwość). Drugi raz zadzwoniliśmy na policję i tym razem musieliśmy podać dane osobowe. Przyjechali (impreza trwała, była godzina po 2:00), najpierw zawitali do nas, spisali dane i powiedzieli, że teraz dadzą im mandat oraz wypiszą wniosek (czy coś)do Sądu Grodzkiego. Jeśli następnym razem zgłosimy zakłócanie ciszy nocnej ( a tu jak ujął poilcjant było to złośliwe zakłócanie, będzie sprawa w sądzie i grzywna (500-5000zł), jeśli nie pomoże - następna sprawa i grzywna do 10.000zł. Policjanci poszli do hałaśliwych sąsiadów i załatwili sprawę. Po 3:00 włączyli znów muzykę na maksa, ale tylko jedną (ze złości chyba). Rano pod drzwiami znaleźliśmy wędzoną makrelę:) Ale od tamtego czasu (na razie tydzień) jest święty spokój - odpukać. Widać czasem tylko taka metoda działa na takich idiotów. W bloku dużo osób ma dzieci, ludzie chodzą do pracy i w weekend naprawdę chce się odpocząć. Imprezy do 22:00 w domu, a potem wyjście do klubu-proszę bardzo. Imieniny, urodziny czy inne imprezy? Wystarczyłoby powiadomić i przeprosić, że danego dnia będzie głośniej troszkę dłużej... Odpowiedz Link Zgłoś
login_nowy Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 13.01.08, 11:52 Brat miał hałaśliwych-sąsiadów-studentów-pierwszego-roku. On i dziewczyna kończyli studia i równocześnie pracowali a po impreach sasiadów byli wykonczeni- nie spali po nocach. Imprezy studenckie trwały całe noce. Najpierw kilkukrotnie brat sam interweniował- ale po któryms razie mu nie otwierali drzwi. potem "do akcji wkroczyła policja" skończyło sie na sądzie grodzkim i przeprosinach sąsiada, który mieszkanie studentom wynajmował. Najwazniejsze to reagować i nie dac wchodzic sobie na głowę. Odpowiedz Link Zgłoś
tristessa Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 18.01.08, 11:50 Świetnie to ująłeś :) Nareszcie ktoś kto zna się na prawie i nie wydaje mu się że do 22 menelstwo może obrzydzać mieszkanie we własnym mieszkaniu, za które cie płaci do cholerki! z doświadczenia własnego wiem, że ci którzy są najbardziej upierdliwy i tak za czynsz zazwyczaj nie płacą :| Szkoda tylko, że to nasze prawodastwo i służby powołane go jego przestrzegania są tak mało skuteczne :( i że jak przyjdzie co do czego, to każdy z sąsiadów chowa głowę w piasek i zostajesz człowieku z problemem sam, bo sąsiedzi narzekaja dopóki 1/ nie muszą stanąć twarzą w twarz z sąsiadem, który jest upierdliwy 2/dopóki nie trzeba zacząć działać a nie tylko narzekać! taka postawa jest śmieszna i wcale nie pomaga w wychowaniu tych którzy mają prawo i drugiego człowieka gdzieś... Odpowiedz Link Zgłoś
jerjut Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:07 Jak bedziesz miał małe dziecko, to nie bedziesz pisał takich farmazonów Pacanie! Odpowiedz Link Zgłoś
defetysta13 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:57 "lecz do tego czasu nic mu do tego, ze sasiad sie bawi" a ja myślałem, że czytanie książek w podstawówce to strata czasu, jednak okazuje się, że tych co ich nie czytali to dopiero pokazują swoją mądrość pamiętasz może jaki był morał "Pawła i Gawła"? nie? a szkoda... Odpowiedz Link Zgłoś
lechujarek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 01:36 > Rozumiem, gdy przeszkadza komus muzyka po 22:00, lecz do tego czasu > nic mu do tego, ze sasiad sie bawi. Kupujac mieszkanie w bloku, > ten "ojciec" zgodzil sie na pewna umowe z sasiadem, tzn. ze cisza > bedzie zachowywana po 22:00 i nie ma prawa lamac praw swego sasiada. Aha. A czy w umowie też były dzienne, regularne imprezy za ścianą wtedy kiedy ja chcę odpocząć? A może były też awantury małżeńskie dzień w dzień? Albo ataki wiertarką znienacka (tak że czasem autentycznie można dostać zawału)? A czy w umowie z sąsiadem było też cokolwiek o tym że jego córeczka dzień w dzień kilka godzin pod rząd ćwiczy na fortepianie? Co, nie ma? To jakim prawem ktoś mi przeszkadza w zasłużonym spokoju? Jakim prawem TY - swoim głośnym zachowaniem - narzucasz MI co ja mogę robić w swoim własnym domu?! Każde twoje zachowanie, którym ty bezpośrednio ingerujesz w moje prywatne życie w moich czterech ścianach jest po prostu zwyczajnym CHAMSTWEM, różnice są tylko w jego ewentualnej skali. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa1125 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 08:13 Nie zgodze sie z toba.Mam sasiada "melomana",wiec z musu przestudiowalam co nieco i moge ci powiedziec,ze nie tylko cisza nocna obowiazuje w blokach.Jest jeszcze Regulamin pozycia domowego,gdzie zazwyczaj jest napisane,ze nalezy tak mieszkac aby nie przeszkadzac innym,to znaczy jezeli ktos puszcza glosno muzyke,to mam prawo domagac sie ciszy.Nawet Kodeks Cywilny mowi o zaklocaniu ciszy nie tylko w ciagu nocy.Jest jeszcze "Ustawa o ochronie lokatorow...",z ktorej tez wynika,ze w domach wielorodzinnych nalezy zyc tak,aby nie przeszkadzac innym.Za uporczywe i ciagle puszczanie muzy,tak,ze mozesz sobie spiewac z sasiadem ,nawet w dzien,mozesz podac takiego sasiada do sadu o eksmisje,oczywiscie majac dowody w postaci swiadkow lub interwencji policji. Ty niby nie mozesz sasiadowi zabronic halasowac,ale on moze lamac twoje prawo do ciszy i odpoczynku?Otoz nie,jak chce sobie grac,to albo przyciszy,albo niech sie do jakiegos zespolu zapisze;dom,to nie sala koncertowa,ani dyskoteka.Tylko nie kazdy to rozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
carton Przeczytaj 21.01.08, 14:32 Z tym niezakłócaniem ciszy dopiero po 22:00 wcale nie jest tak, jak myślisz: KW: Art. 51. § 1.Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:01 najpierw zacznę od siebie - kilka lat temu musiałem wstać o 4ej rano dokończyć ważny referat na studia. jak zwykle z hukiem obudził mnie rmf, który jak zwykle momentalnie ściszyłem do ledwo słyszalnego poziomu. referat skończyłem, udałem się spać po zajęciach, a wieczorem udałem się do pracy na nocną zmianę, od 23ej do 7ej rano. i tak po kolei trzy noce. było ciepło, późna wiosna, więc w domu okna ciągle otwarte - no i po trzeciej nocy w pracy znalazłem kartkę na drzwiach mieszkania, z prośbą o nieorganizowanie tak głośnych imprez o 4ej nad ranem... :/ od tej pory nie zdarzyło mi się już zapomnieć wyłączyć budzenia, gdy to jest niepotrzebne ;) a teraz o moich sąsiadkach "z góry" - ze dwa lata temu wprowadziły się piętro wyżej 4 młode dziewczyny, które od samego początku w środku tygodnia organizowały potężne imprezy. zdarzało się, że miałem lepszy humor i wystarczyły zatyczki do uszu (polecam każdemu, nawet jak nie ma hałaśliwych sąsiadów - niezastąpione gdy człowiek chce w dzień pospać lub odchorować zarazę w łóżku). kilka razy jednak dziewczyny zdecydowanie (razem ze swoimi kolegami) przeginały, i za pierwszym razem zapukałem do drzwi z prośbą o opanowanie się w środku tygodnia. gdy za drugim razem moje uwagi nie pomogły zadzwoniłem o 2ej w nocy (wyrwany ze snu) w czwartek po straż miejską, która szybko przybyła i uciszyła towarzystwo (dziwne, że nikt z sąsiadów tego przede mną nie zrobił, impreza była z tych najgłośniejszych na świecie). panowie potem zeszli do mnie i powiedzieli, żeby się nie zastanawiać, i wzywać za każdym razem, gdy sąsiadki się zapomną. powiedzieli im zresztą, że teraz tylko upomnienie, za drugim razem spisanie danych, a za trzecim razem będzie wniosek do sądu grodzkiego. minęło już kilka miesięcy, i nie zdarzyło się, bym musiał interweniować, czy też w ogóle budzić się w środku nocy ;) tak btw - mam 27 lat niespełna, kilka razy w życiu już zgłaszałem takie przegięcia, i nie uważam siebie za zgreda ;) tak samo nigdy nie doniosę na sąsiadów w piątkową czy sobotnią noc, ale w środku tygodnia? nie ma zmiłuj ;) pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:17 Dokładnie. Art 153 KW. A swoją drogą, co polecicie mi w mojej sytuacji: Jakiś rok temu wynająłem mieszkanie, w okolicy, jak się później okazało, troszkę szemranej. Mieszkania kwaterunkowe itp. Przez jakiś czas było w miarę spokój, pomijając to, że sąsiadka na dole non stop puszczała łubudu z subwoofera, a na górze sąsiad - pijak darł się na matkę. Któregoś dnia, jak sąsiadki z dołu przegięły z imprezowaniem, zszedłem do nich i przy nich zadzwoniłem na policję. I od tego momentu się zaczęło. Okazało się, że wsadziłem kij w mrowisko. Sąsiadki z dołu zaczeły przybiegać z mordą jak tylko zdarzy mi się słuchać muzyki po 22-ej, wcale nie głośno. Ostatnio nawet przyleciały, że nie mogą spać (było około północy), gdy tymczasem po prostu rozmawiałem z kolegą, który do mnie przyszedł. Dziś przyszło do właściciela mieszkania pismo, w którym wspólnota oskarża nas o hałas, picie na korytarzu(sic!) i demolowanie klatki schodowej (sic!). Jak myślicie, czy jest jakiś sposób na to? Wyprowadzka w tej chwili nie bardzo wchodzi w rachubę, gdyż jakoś na wiosnę i tak będę przeprowadzał się do swojego mieszkania, a na tak krótki okres czasu ciężko byłoby coś znaleźć. Czy dogadać się z tą wspólnotą i wyjaśnić sprawę, czy wysmarować lepiej pismo stwierdzające, że zarzuty są oszczerstwami ? Co radzicie ? Odpowiedz Link Zgłoś
jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:22 Tfu, Art. 51 KW miało być. Nie wiem, skąd mi się 153 ubzdurało :) Odpowiedz Link Zgłoś
kobietapoprostu Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:26 Oczywiście, że odpisz, bo zostawiając to bez reakcji przyznasz się niejako do zarzutów... (trochę prawniczo zabrzmiało ;)) i koniecznie w tym piśmie przywołaj datę interwencji policji na Twoje wezwanie, którego zmuszony byłeś dokonać w związku z notorycznym zakłócaniem spokoju (zaznacz, że fakt ten jest oczywiście do sprawdzenia w policyjnych raportach) i dodaj na końcu, że otrzymane pismo z tym stekiem oszczerstw traktować możesz wyłącznie jako ewidentny dowód na szrpanie Twojej opini co ewidentnie kwalifikuje się do kolejnego zgłoszenia na policję ! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:31 kobietapoprostu napisała: > Oczywiście, że odpisz, bo zostawiając to bez reakcji przyznasz się > niejako do zarzutów... (trochę prawniczo zabrzmiało ;)) i koniecznie Narazie padł pomysł spotkania w 4 osoby: ja, kolega z którym wynajmuję mieszkanie, właściciel mieszkania i szef wspólnoty - autor pisma. Zamierzam sprawę postawić jasno - przeprosiny, albo pozew o oszczerstwa > w tym piśmie przywołaj datę interwencji policji na Twoje wezwanie, > którego zmuszony byłeś dokonać w związku z notorycznym zakłócaniem > spokoju (zaznacz, że fakt ten jest oczywiście do sprawdzenia w > policyjnych raportach) i dodaj na końcu, że otrzymane pismo z tym > stekiem oszczerstw traktować możesz wyłącznie jako ewidentny dowód > na szrpanie Twojej opini co ewidentnie kwalifikuje się do kolejnego > zgłoszenia na policję ! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:33 Tylko jest problem, bo nie pamiętam dokładnie, kiedy ta interwencja miała miejsce ... Odpowiedz Link Zgłoś
kobietapoprostu Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:40 to nie przywołuj daty tylko sam fakt, który zaistnial , zaznaczajac ze jest to do sprawdzenia ... itd Odpowiedz Link Zgłoś
jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:44 Chyba dam radę ustalić, kiedy to było. Przyjechała wtedy do mnie moja mama, niedziela, godzina 6 rano, obudziły nas wibracje z subwoofera. Tak dawał czadu, że mi serducho waliło jak głupie, i całe mieszkanie drżało. Odpowiedz Link Zgłoś
kobietapoprostu Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:46 no to do dzieła :) na pewno tego paszkwila nie zostawiaj bez odpowiedzi. powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
mustangmac Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:22 Swieta racja, ja takiego cwaniaczka w ten wlasnie sposob zalatwilem. Sad grodzki wystawil mu rachunek za notoryczne zaklocanie ciszy nocnej na 1500 zl, od tej pory cisza jak makiem zasial :) Odpowiedz Link Zgłoś
ozby Moje cztery rady (z własnego doświadczenia) 12.01.08, 14:29 Wszystkie metody sprawdzałem - dobrze działają. 1. Poznaj swoich sąsiadów. Uśmiechaj się do ludzi, nawiązuj kontakt. Nie udawaj ważniaka. Znacznie łatwiej ci będzie później coś zrobić. 2. Na spokojnie (zanim cię nie zaleje krew) idź i pogadaj. Idź od razu, gdy ci to zaczyna przeszkadzać. Nie czekaj na 22, bo ludzie będą pijani, itp. Spróbuj się dogadać. Nie żądaj żeby od razy przestali. Umówi się, że np. o 22 ściszą muzykę. Mam jako sąsiadów studentów. Po takich rozmowach się polubiliśmy nawet. Gdy muzyka nie ścichnie o umówionej godzinie - idź jeszcze raz. 3.Większość imprezujących ludzi to normalni ludzie, którzy zapominają, że obok mieszkają inni. Nie wyobrażaj sobie ich od razu jako dresiarzy i chamów. No, ale i tacy się zdarzają. Wtedy: ile razy zaczną imprezować - dzwoń na policję. Pogadaj z dzielnicowym. A przede wszystkim dowiedz się, kto im wynajął mieszkanie - skontaktuj się z tą osobą i opowiedz, że robią demolkę. Czy ryzykujesz coś? Tak. W naszym bloku wywaliliśmy dresiarzy, którzy regularnie imprezowali (nękanie policją + nękanie właściciela, który wynajmował im mieszkanie + dzielnicowy zrobił im sprawę o wandalizm czy coś takiego). Oni na odchodne poprzebijali opony w kilkunastu samochodach i pourywali lusterka. Ale i tak było warto. 4. Jak się naprawdę wkurzysz - kup działkę, zbuduj dom, a swoje mieszkanie wynajmij.... studentom. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
l.o.r.t.e.a Cisza nocna to nie żarty. Pan z tekstu, 08.01.08, 08:28 o godzinie 22.01 powinien zadzwonić bez żadnych wyrzutów sumienia na Policję, i cieszyć się z dobrze spełnionego obowiązku obywatelskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.kaczka Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 08:57 Też mam taki kwiatek za ścianą. Hip hop , imprezy do rana, WIERCENIE wiertarką największego kalibru o 23 . Najpierw interweniowała sąsiadka z lewej, waliła w drzwi od 3 do 7, oczywiście towarzystwo SPAłO. W końcu sie dobiła i zmyła im głowę. I nawet sie zamknęli. Na jakiś czas. Po wiertarce ruszył cały (trzęsący się) blok - sąsiad z dołu, sąsiad z piętra, sąsiad z góry. Sąsiad: Czy pan zwariował??? Wiertniczy: jeszcze tylko dwie dziury... hi hi... No i mu dali dwie dziury... Kooperacja jak widać daje efekty... I jeszcze stara prawda - kupując mieszkanie w bloku, nabywamy je WRAZ Z SąSIEDZTWEM.Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
goon Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 12:04 Wiadomo, człowiek od czasu do czasu ma remont albo imprezę. Ale jak bezmózgie bydło i prymitywna swołocz non stop puszcza mózgojebne umca-umca to już jest przesada. Tak samo nocni majsterkowicze z wiertarkami i meliny w które element zamienia mieszkania. Krótka piłka - sąsiedzi są razem i przy każdym incydencie jest wzywana policja, straż miejska i dzielnicowy. Po uzbieraniu sporej liczby takich akcji, wniosek do spółdzielni podpisany przez sąsiadów o eksmisję takowych przeszkadzaczy nocnych. A jak nie - to należy pozwać spółdzielnię do sądu i żądać odszkodowań za stres i wyrządzenie szkód niematerialnych. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
bellicose Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:15 Parafrazując "najbardziej wku..ia mnie u młodzieży, że już do niej nie należę". Ten quasimężczyzna z artykułu sam przyznaje, że imprezował, niestety wowczas brakowało mu wyobraźni i empatii wzgledem mu obecnie podobnych. Ten quasimężczyzna z artykułu ma na tyle niski iloraz inteligencji emocjonalnej, że nawet przez myśl mu nie przeszło najzwyczajniej w swiecie odwiedzic sasiada i kulturalnie lecz stanowczo z nim pogadać. Ten quasimężczyzna z artykułu to zwykły domowy kapeć, który mysli, ze zadanie samca kończy sie wraz z defloracją i zapłodnieniem samicy. Odpowiedz Link Zgłoś
pacal2 mnie zastanawia co innego 11.01.08, 19:06 Po 22 (jeśli impreza była naprawdę głośna a nie wyolbrzymiona) dałbym sąsiadowi góra 2 ostrzeżenia a potem spokojnie dzwonił na policję. Natomiast nie rozumiem, jak można być wściekłym, że ktoś sobie po południu ćwiczy na fortepianie, albo że ok. 19 puszcza sobie niezbyt głośno muzykę. Rozumiem że zdaniem autora w momencie gdy próbuje skłonić dziecko do spania, sąsiedzi niezależnie od godziny mają być cicho... Z takim podejściem to trzeba było wraz z żoną myśleć przed a nie po i nie sprawiać sobie dziecka przed nabyciem własnego domu w środku głuszy. Albo zafundować sobie dźwiękoszczelne mieszkanko. Zresztą w ogromnej większości przypadków wszystko można załatwić po ludzku, pod warunkiem że się nie jest od pierwszej chwili, jak autor ww. artykułu, czerwonym z wściekłości na cały świat z powodu odmiennego trybu życia/zajęć/zainteresowań. Odpowiedz Link Zgłoś
malizna74 Re: mnie zastanawia co innego 11.01.08, 22:23 > Natomiast nie rozumiem, jak można być wściekłym, że ktoś sobie po południu > ćwiczy na fortepianie, albo że ok. 19 puszcza sobie niezbyt głośno muzykę. Zrozumiesz jak bedziesz miał dzieci. Mnie prawie nigdy nic nie przeszkadzało dopóki nie zaczęło przeszkadzać moim dzieciom. > > Rozumiem że zdaniem autora w momencie gdy próbuje skłonić dziecko do spania, > sąsiedzi niezależnie od godziny mają być cicho... Nie MUSZĄ, ale nie ma chyba nic złego w tym, że się facet z pianistką dogadał? > Zresztą w ogromnej większości przypadków wszystko można załatwić po ludzku, pod > warunkiem że się nie jest od pierwszej chwili, jak autor ww. artykułu, czerwonym > z wściekłości na cały świat z powodu odmiennego trybu życia/zajęć/zainteresowań Ja nic z tego nie rozumiem! Dlaczego osądziłeś tego człowieka jako czerwonego z wściekłości itd ??? Gdyby taki był to o 22.01 zadzwoniłby na Policję. No i dogadał się spokojnie z sąsiadką od pianina. Chyba, że dla Ciebi "po ludzku" znaczy - "dać głośnym sąsiadom święty spokój" Odpowiedz Link Zgłoś
jaqbek2 Re: mnie zastanawia co innego 11.01.08, 22:41 pacal2 napisał: > Natomiast nie rozumiem, jak można być wściekłym, że ktoś sobie po południu > ćwiczy na fortepianie, albo że ok. 19 puszcza sobie niezbyt głośno muzykę. A ja nie rozumiem innej rzeczy - dlaczego każdy "meloman" w bloku musi słuchać muzyki, korzystając z możliwie jak największych głośników. Czy naprawdę jest to jedyny sposób, żeby pokazać sąsiadom, że go na sprzęt stać? A może jest to sposób leczenia kompleksów. Przecież do diabła jest coś takiego jak słuchawki - i jeśli są dobre, to słuchanie w nich muzyki może być przyjemniejsze niż z głośników. I na pewno nikomu przeszkadzać nie będzie. Blok to nie wieś. Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Bywa: kolumny na p a r a p e c i e okna + zEMsTA 12.01.08, 11:36 oraz, co częstsze z czasem bywa, ZEMSTA . Z rękoczynami, sr.aniuem na wycieraczkę, wybijaniem okien. W wersji drzstycznejej: KUMPLE z pałkami bejzbolowymi w kominiarkach. . . . Nie dziwię się rozterkom tego ojca dzieciom... Odpowiedz Link Zgłoś
askazbielan Będziecie mieli małe dzieci - zmieni się Wam ! 12.01.08, 11:15 Będziecie mieli małe dzieci - zmieni się Wam punkt widzenia. Zapewniam. Zapamiętajcie te prorocze ;-) słowa. Wszyscy, którzy do tej pory robili w naszym bloku huczne imprezy, po urodzeniu się im dziecka nagle zapragnęli ciszy i spokoju....taka zmiana. Ale nie dziwię się. Wcale. Sama jestem mamą, już nie takiego małego smyka, ale lubię się bawić w lokalach a nie w mieszkaniu a po 22 wymagam bezwzględnej ciszy. A wzywanie policji? To żaden wstyd upominać się o swoje prawa. Teraz w bloku ciiiiisza. No ale w grudniu w bloku pojawiło się kilka niemowląt. Najfajniejsze jest to, że facet z parteru, który na balkonie wydawal super glosne przyjecia co piątek, łacznie z tancami, wymiotami przez balkon i grillem, do którego policja przyjeżdzala co tydzien (skonczylo się w sądzie), po zostaniu tatusiem zwracał uwagę dzieciakom na placu zabaw.....zeby tak nie krzyczały, bo on dziecko usypia.......siedząc z koleżanką na ławce i będąc swiadkiem tej całej sytuacji, powiedzialam mu, ze cieszy mnie, że on tez docenil możliwość CISZY i SPOKOJU we własnym domu. Mamy fajnych sąsiadów, ale sąsiadów trudnych też trzeba sobie wychować. Co do bardziej drastycznych przypadków, to wobec sąsiadów, którzy nie stosowali się do próśb o ciszę po godz. 22 a wizyty policji nie przynosiły rezultatu, stosowano: - po imprezie, w niedzielę rano sąsiad wychodzący o 6 rano z psem, dzwonił do delikwentów, czy im nie kupić w sklepie wody albo soków - no tak w formie dobrosasiedzkiej pomocy, - kiedy wracało się w nocy z imprezy z miasta, dzwoniono domofonem do owych sasiadow, czy moze jest u nich impreza, bo moze jeszcze drineczka by sie wypilo. Ale wszystko w czasie przeszlym. W związku z pojawieniem się dzieci, blok jest oazą spokoju. pozdrawiam i życzę mądrych sąsiadów ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Będziecie mieli małe dzieci - zmieni się Wam 12.01.08, 15:30 > domu. Mamy fajnych sąsiadów, ale sąsiadów trudnych też trzeba sobie > wychować. Tzn. jak? Zapłodnić? Podrzucić niemowlę na wycieraczkę, żeby zapragnęli ciszy? Odpowiedz Link Zgłoś
diffenbachiajudge Re: mnie zastanawia co innego 15.01.08, 20:18 Mieszkanie wyciszać powinny te osoby, które chcą przyjąć głośny styl życia albo zamieszkać w domu, a nie bloku czy kamienicy. Mieszkanie to nie sala ćwiczeń w szkole muzycznej, nie klub, w którym rozmawia się podniesionym tonem itd. Jeśli ktoś chce, by jego mieszkanie spełniało takie funkcje - powinien je sobie tak dostosować, by nie być utrapieniem dla innych. Odpowiedz Link Zgłoś
trawaa Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 10:56 najmadrzejszy post:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
esmeralda_pl Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 11:57 Ja też nie lubię hałasu. Ale czegoś tu nie rozumiem: dlaczego cały blok ma chodzić na paluszkach? Pani, która gra na fortepianie ma nie grać, bo dziecko nie śpi. Gdyby dziecko było od maleńkości wychowywane z muzyką, to ćwiczenia na fortepianie nie budziłyby go. Córka moich znajomych przychodzi z nimi na próby chóru i śpi na nich, ale mama dziecka przez całą ciążę z nami śpiewała. Problem jest też takiej natury, że jeżeli komuś przeszkadza każdy hałas, to nie powinien mieszkać w bloku. Rozumiem, że imprezy mogą wkurzać (sama ich u siebie nie robię), ale trzeba mieć też zrozumienie, że jest piątek czy sobota i ludzie chcą się bawić. Czy sąsiedzi Pana Autora mają chodzić na paluszkach do 18 urodzin córki??? Pamiętam jak sąsiad mojej koleżanki, u której zrobiliśmy domówkę bez muzyki, przyszedł z awanturą ok. 1 w nocy, że przeszkadza mu nasze chodzenie po pokoju (nasze rozmowy o dziwo nie) i lanie wody w łazience (zostawaliśmy na noc i musieliśmy się wyplumkać). Dodam, że rzecz działa się w nowym bloku na Natolinie, gdzie mieszkają głównie przyjezdni. Widocznie pan sąsiad nie nawykł do życia w bloku, bo mieszkał w gospodarstwie rolnym. Następnym jego krokiem było wywieszenie kartki o zakazie rozmów na klatce (o każdej porze dnia i nocy) oraz głośniego wchodzenia po schodach (SIC!!!)... P Odpowiedz Link Zgłoś
kwitkows Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 14:45 > Ja też nie lubię hałasu. Ale czegoś tu nie rozumiem: dlaczego cały > blok ma chodzić na paluszkach? Pani, która gra na fortepianie ma nie > grać, bo dziecko nie śpi. Gdyby dziecko było od maleńkości > wychowywane z muzyką, to ćwiczenia na fortepianie nie budziłyby go. Masz dzieci? Jak już będziesz miała to wtedy porozmawiamy na ten temat. Bo teraz i tak nie zrozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes A ja mam dziecko 11.01.08, 18:33 i tez nie rozumiem czemuż to sasiadka nie może grać na pianinie kiedy ma ochotę? bez przesady... Zresztą - jeżeli będzie się nonstop cały dzień uciszać sąsiadów "bo niemowlę zasypia" nie należy się dziwić gdy sąsiedzi zaczną wzywać straż miejską do płaczącego po nocy dziecka... Czym innym jest muzyka czy rozmowy w dzień czym innym pijackie ryki i głośne imprezki po 22. Odpowiedz Link Zgłoś
kwitkows Re: A ja mam dziecko 12.01.08, 14:35 Artykuł był o imprezie a nie graniu na fortepianie i do tego się odnoszę. Dlaczego to ludzie czytając czepiają się tylko co im bardziej pasuje. Więc wyjaśniam: >Gdyby dziecko było od maleńkości >wychowywane z muzyką, to ćwiczenia na fortepianie nie budziłyby go. Znajdźcie mi takie dzieci. Ale nie jakieś wyjątki jedno na tysiąc. >Córka moich znajomych przychodzi z nimi na próby chóru i śpi na >nich, ale mama dziecka przez całą ciążę z nami śpiewała. Nasza córka spała na weselu. I co z tego, skoro się budziła z płaczem jak po dłuższej ciszy zaczynali znowu grać. Chór to nie to samo co całonocna libacja. >hałas, to nie powinien mieszkać w bloku. Rozumiem, że imprezy mogą >wkurzać (sama ich u siebie nie robię), ale trzeba mieć też >zrozumienie, że jest piątek czy sobota i ludzie chcą się bawić. A inni niestey muszą wstać w sobote rano bo dziecko dłużej nie pośpi. Więc nie maja zamiaru zaliczyć nieprzespanej nocy (zwłaszcza po całym tygodniu pracy) tylko dlatgo, że sąsiada nie stać na wyjście do klubu. Ktoś kto napisał posta do którego się odnoszę widać, że nie ma dzieci. Nie twierdzę, że cały blok ma siedzieć w ciszy bo sąsiedzi mają dzieci. Wręcz przeciwnie. Ale powtarzam artykuł był o cołonocnej imprezie !!! Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: A ja mam dziecko 13.01.08, 12:59 > Więc wyjaśniam: > >Gdyby dziecko było od maleńkości > >wychowywane z muzyką, to ćwiczenia na fortepianie nie budziłyby go. > > Znajdźcie mi takie dzieci. Ale nie jakieś wyjątki jedno na tysiąc. Wyjątkami sa właśnie dzieci, którym każdy dźwięk przeszkadza zasnąć. O d wieków dzieci kładą się wcześniej niż rodzice i śpia przy normalnych domowych dźwiękach. Fortepian za ścianą jest cichszy niż radio w pokoju dziecka - a ile milionów ludzi wychowało się w maleńkich mieszkankach (nawet w kawalerkach) - przy dźwiękach normalnego, rodzinnego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: A ja mam dziecko 13.01.08, 13:00 Aha, artykuł był rzeczywiście między innymi o całonocnej imprezie - ale twój pierwszy komentarz dotyczył fortepianu zza ściany ... Odpowiedz Link Zgłoś
pitt66 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 19:26 Zrozum facet, swiat nie kreci sie wokol dzieci. Dziecko nie jest usprawiedliwieniem na wszystko. Zyjesz w bloku, musisz zyc z ludzmi. Twoje dziecko wrzeszczy tygodniami/miesiacami, ludzie to musza znosic, a nie moga od czasu do czasu zrobic imprezy? Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Kulturalni ludzie nie robią imprez w mieszkaniu. 11.01.08, 19:42 Tylko wynajmują lokale. Odpowiedz Link Zgłoś
noseporque Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:32 > Masz dzieci? Jak już będziesz miała to wtedy porozmawiamy na ten temat. Bo tera z i tak nie zrozumiesz. kochany rodzicu twoje dzieci to twój problem, nie całego bloku, nikt nie będzie stał na baczność bo kowalski raczył się nam miłościwie rozmnożyć nie przesadzajcie dobrze? możecie pozwolić swoim dzieciom wejść na własne głowy, ale nie na cudze Odpowiedz Link Zgłoś
kwitkows Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 14:31 noseporque napisała: > kochany rodzicu twoje dzieci to twój problem, nie całego bloku, nikt nie będzie Twoja impreza po godz. 22 to Twój problem. Ja tylko wezwę policję i więcej nie będę się tym interesował. Odpowiedz Link Zgłoś
chomsterek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 17:09 Zabroń sąsiadowi rozmawiać na klatce czy we własnym mieszkaniu, a pewnego dnia zapuka do twych drzwi i każe "ściszyć" płaczące niemowlę. Jeżeli inni mają zachowywać się cicho, to dlaczego twoja rodzina ma stanowić wyjątek? Poza tym, ćwiczenia na pianinie w ciągu dnia to nie żadna złośliwość ze strony sąsiada, tylko konieczność. Opanowanie gry na instrumencie wymaga praktyki, wielokrotnego powtarzania akordów, gam, wprawek... Sąsiad nie nauczy się gry przez samo patrzenie na instrument... Odpowiedz Link Zgłoś
babaqba Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 29.05.09, 23:20 chomsterek napisała: Poza tym, > ćwiczenia na pianinie w ciągu dnia to nie żadna złośliwość ze strony sąsiada, > tylko konieczność. Opanowanie gry na instrumencie wymaga praktyki, wielokrotneg > o > powtarzania akordów, gam, wprawek... Sąsiad nie nauczy się gry przez samo > patrzenie na instrument... (...) Dokładnie! Masz rację! Ja się uczę na perkusji. Nie mam jeszcze pełnego zestawu bębnów. Na razie tylko kotły. Ćwiczę zaledwie 3 - 4 godziny dziennie a wydelikaceni sąsiedzi nic tylko mają pretensje! Buce jedne. Nic nie dbają o kulturę. Odpowiedz Link Zgłoś
tektek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:16 Porownujesz skrajne sytuacje. Dudniaca muzyka i wrzaski w bloku w srodku nocy (nawet w piatek) to nie to samo co proby choralne i glosne chodzenie! Sugerujesz ze autor artykulu pownien poprostu wychowywac dziecko z dudniaca muzyka i pijackimi wrzaskami aby dziecko sie przyzwyczailo? Odpowiedz Link Zgłoś
jaqbek2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:46 esmeralda_pl napisała: > Rozumiem, że imprezy mogą > wkurzać (sama ich u siebie nie robię), ale trzeba mieć też > zrozumienie, że jest piątek czy sobota i ludzie chcą się bawić. Od tego są kluby na mieście. Co, za drogo? Odpowiedz Link Zgłoś
diffenbachiajudge Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 15.01.08, 20:35 jaqbek2 napisał: > esmeralda_pl napisała: > > Rozumiem, że imprezy mogą > > wkurzać (sama ich u siebie nie robię), ale trzeba mieć też > > zrozumienie, że jest piątek czy sobota i ludzie chcą się bawić. > Od tego są kluby na mieście. Co, za drogo? Dokładnie, zagadzam się. Niektórzy wychodzą z założenia że imprezka w piątek to nic takiego. A co z tymi, którzy chcą odpocząc po całym tygodniu? Mają iść do hotelu? Coś tu jest na głowie postawione. Dla imprez są właśnie kluby na mieście a nie mieszkania. Dodam też, że nie taki mały procent społeczeństwa pracuje w soboty, ale oczywiście imprezowi sąsiedzi mają to gdzieś! Odpowiedz Link Zgłoś
diffenbachiajudge Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 15.01.08, 20:27 do etapu, w którym każdy hałas wkurza dochodzi się stopniowo. Człowiek ciągle schodzi z drogi takim zjawiskom, bo nie chce być upierdliwym itd. Ale pewnego dnia jesteś już kłebkiem nerwów i uświadamiasz sobie jaką cenę zapłaciłeś/łaś za to ustępowanie zachowaniom, które naprawdę nie muszą mieć miejsca. W takiej klatce schodowej przwija się mnóstwo osób. Każdy "tylko coś powie", ale z tych drobnych rozmów tworzy się całodzienny hałas, w którym człowiek własnych myśli nie słyszy. Odpowiedz Link Zgłoś
agn_es Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 13:39 Witam, a teraz dla święcie oburzonych 2 strona medalu: Wprowadziłam się, ze swoja 2 połówką, do naszego nowego, wymarzonego mieszkania. Nowe budownictwo, fajni sąsiedzi, piękna i cicha okolica. Marzenie, do czasu, gdy okazało się, że każde spotkanie towarzyskie przeszkadza naszej sąsiadce za ściany. Podkreślam SPOTKANIE TOWARZYSKIE, nie impreza z muzyka na pełen regulator i 20 gośćmi, ale spotkania przy winku w gronie max 6 - 8 osób. Co ciekawe nie przeszkadzała jej parapetówka i zaraz później jakieś imieniny - faktycznie było głośno, ale np. kolacja przy świecach, biznesowo- towarzyska z kulturalna rozmową!! Wyobraźcie sobie zdziwienie naszych brytyjskich gości, gdy o 22.30 zadzwonił telefon, z upomnieniem, że u nas jest głośno! Byli zgorszeni faktem, że ktoś do nas dzwoni o tej porze, a ja zaczęłam podejrzewać, ze mam do czynienia ze starą metodą szklanki przy ścianie. Osoba dzieląca z nami ścianę jest starszą panią, która mieszkała dłuższy czas za granicą, podejrzewam, że w domku, zwarzywszy nasze perturbacje. Byliśmy terroryzowani telefonami o godz. 22.05, w każdy weekend, do tego stopnia, że zaczęliśmy uciekać z domu. Ale przyznacie chyba że CHODZENIE NA PALCACH LUB ROZMOWY SZEPTEM PO 22 WE WŁASNYM DOMU to grube przegięcie! Fakt, że pkt widzenia zależy od pkt siedzenia i rozumiem, że nasz styl życia może przeszkadzać naszej sąsiadce, która chodzi spać o 21, do tego ma lekki sen i słyszy każdy najmniejszy szmer. Niestety zasady współżycia dotyczą obydwu stron. Najśmieszniejsze jest to, że my wcale głośni nie byliśmy/jesteśmy, a przyczyną problemu są nasze akustyczne mieszkania, o czym przekonała się ta pani, gdy parze mieszkającej pod nią urodziło się dziecko. Maluchy płaczą i od tego czasu nam odpuszczono. Swoją drogą, ciągły płacz dziecka (szczególnie dla innych osób, niż jego rodzice) bywa męczący i wyobrażam sobie swoją irytację, gdybym musiała go wysłuchiwać przez ścianę, choć myślę, że zatyczki do uszu to lepsze rozwiązanie niż podkręcanie głośnej muzyki! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
astrobotnia Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 19:47 moja dziewczyna jest wrażliwa na nocne hałasy. budzą ją ptaki, szczekające psy, włączona woda piętro wyżej itp. gwałtownych imprez u sąsiadów na szczęście nie doświadczamy :) pomagają zatyczki do uszu, które kupuje się w aptece za 1,40zł dzięki nim, nie musi wydzwaniać do sąsiadów, którzy np wstają o 5 rano do pracy, myją się, i chodzą po klatce schodowej, co też ją budziło początkowo. agn_es jakbym miał taką sąsiadkę, po prostu przestałbym odbierać jej telefony. jeśli jej to tak przeszkadza, to niech sama sobie radzi, choćby kupując zatyczki. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:32 astrobotnia napisała: > moja dziewczyna jest wrażliwa na nocne hałasy. budzą ją ptaki, szczekające psy, > włączona woda piętro wyżej Cholera, mam nadzieję, że nie mieszkacie pode mną... :/// To jest jednak strasznie trudne do zorganizowania, takie życie w jednym bloku ludzi o zupełnie różnych potrzebach, że tak powiem, czasowypoczynkowych... Ja się kładę spać o 4 rano, bo przedtem pracuję, myję się, odpoczywam. Twoja dziewczyna pewnie by mnie znienawidziła, bo chociaż staram się zachowywać cichutko, to i tak na pewno komuś przeszkadzam... Ja z kolei nie mogę wstawać o 6 rano i wydajnie pracować, przemęczyłam się tak przez szkołę i studia, a potem finito, nigdy więcej takiej tortury. Efekt jest taki, że nigdy nie słuchałam we własnym domu muzyki na głośniki, film, muzyka, telewizja Odpowiedz Link Zgłoś
panistrusia Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:35 Wiesz co, ja jestem nadwrażliwa na dźwięki - dla niektórych jest to bardzo bolesna i utrudniająca życie choroba. Ja owszem słyszę dźwięki niesłyszalne dla innych, ale co innego słyszeć np. chrapiącego dziadka czy bawiącego się psa sympatycznej pani z góry, a co innego dudniącego bezmyślnie durnia. Może Cię to pocieszy: jak słyszę sąsiada biorącego prysznic o 3 w nocy, to tylko się uśmiecham, że skończył na dziś swoje obliczenia i odpływam. Co innego było, gdy kilka razy w tygodniu wracający nad ranem zupełnie pijaniusieńki współlokator nalewał sobie całą wannę wody i po skończeniu ablucji suszył włosy silnikiem od f16;). Odpowiedz Link Zgłoś
328i Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 10:38 witaj w klubie :) No z ta mala roznica, ze po nocach sie nie kapie, bo w moim bloku akustyka lazienek jest po prostu tragiczna i sam bym sie wkurzyl gdyby ktos o 3am zaczal lac wode do wanny. Odpowiedz Link Zgłoś
pj.pj Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 00:45 astrobotnia napisał: > pomagają zatyczki do uszu, które kupuje się w aptece za 1,40zł A ja po zatyczkach jestem kompletnie do niczego. Niby śpię, ale się nie wysypiam. To nie jest naturalna cisza. Odpowiedz Link Zgłoś
noseporque Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 23:36 jak tak czytam utyskiwania młodych rodziców na najmniejszy szmer za ścianą to powiem szczerze, ze gdybym miała sąsiadów z przychówkiem to nie wiem czy z czystej złośliwości nie wzywałabym policji za każdym razem gdy rozryczy im sie dziecko delikatnie sugerując funkcjonariuszom, ze może je tam katują ;) Odpowiedz Link Zgłoś
czarny_saber Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 11:00 noseporque napisała: > jak tak czytam utyskiwania młodych rodziców na najmniejszy szmer za ścianą to > powiem szczerze, ze gdybym miała sąsiadów z przychówkiem to nie wiem czy z > czystej złośliwości nie wzywałabym policji za każdym razem gdy rozryczy im sie > dziecko > delikatnie sugerując funkcjonariuszom, ze może je tam katują ;) Pamiętaj jednak, że osoba posiadająca dziecko zawsze może donieść policji, że dziecko płacze bo Ty hałasujesz. Ot tak z czystej złośliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
tyrranus Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 16:09 ostatnio też miałem wizytę policji - o 22.15. Przyznam, że nieźle mnie to zirytowało i miałem już w planie odpalić muzykę NAPRAWDĘ na maksa od 6 rano następnego dnia - w końcu jak ktoś trzyma się przepisów tak scisle, by dzwonić na policję o 22.01, to ja też mogę się trzymać ich ściśle... powstrzymało mnie jedynie to, że bardziej dokuczę sąsiadom kładącym się spać późno, niż akurat tym co dzwonili na policję. Niemniej naprawdę wolałbym gdyby ktoś przyszedł i powiedział "przepraszam, mam małe dziecko, czy moglibyście ściszyć muzykę?" Tym bardziej, że akurat w miejscu gdzie mieszkam 90% mieszkańców ma 25-35 lat i nie ma wśród nich dresiarzy, więc odpada argument ze strachem... dzwonienie na policję zanim sie przyjdzie osobiscie jest.... niesmaczne... Odpowiedz Link Zgłoś
bls17 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 16:24 Widzisz jakim jestes egoistą? Dlaczego nie wpadłeś na pomysł ze TO TY masz iść i poprosić sąsiadów o wyrozumiałość i zapytać CZY MOŻESZ troche dzis poimprezować???? Tacy ludzie jak ty nie daja innym żyć i są bardzo zdziwieni że komuś może sie to nie podobać... Twoi sąsiedzi swoim cichym zachowaniem nie przeszkadzają nikomu. Ty swoim imprezowaniem przeszkadzasz iluś tam ludziom- wiec kto kogo powinien pytać?????? Odpowiedz Link Zgłoś
oscardeniz Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:26 popieram cie w calosci.Moi nowi sasiedzi jak robili parapetowke, to dzownili do drzwi wszystkich lokatorow i prosili, czy moga zrobic impreze. Po 22.oo jest absolutna cisza, a nie jak pisze jeden gosc ze 8 osob w mieszkaniu robia impreze biznesowa przy swiecach. Smieszne na takie imprezy to sie zaprasza gosci do lokalu. Jak ktos lubi rozrywkowe i halasliwe zycie to powinien kupic sobie mieszkanie z dala od ludzi zeby nikomu nie przeszkadzac i wyc do bolu. Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:17 w lipcu kumpel na woli zrobił kawalerski - 15 chłopa, dużo alkoholu, koszmarnie głośna muzyka do 3ej (z soboty na niedzielę). potem chodził przepraszał sąsiadów w niedzielne popołudnie, sami starsi ludzie, i wiecie co - nikt nie miał do niego pretensji (sami mówili, że wieczór kawalerski ma się z reguły raz w życiu i trzeba się wyszumieć), a jeden starszy pan, mieszkający dokładnie pod kumplem (musiał znosić nasze arabskie tańce do Tunaka ;D) spytał "ale o jakiej imprezie pan mówi, nic nie słyszałem... ;)" ludzie potrafią mieć poziom, i mimo że my wtedy przekroczyliśmy wszelkie granice hałasu, to wszyscy byli wyrozumiali, i martwili się jedynie o to, żeby nikt po pijaku nie wypadł przez okno ;D Odpowiedz Link Zgłoś
328i Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 10:41 ale to byla biznesowo-towarzystka rozmowa z brytyjczykami przy francuskim winie i włoskich makaronach, u know... Odpowiedz Link Zgłoś
diffenbachiajudge Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 15.01.08, 20:48 oscardeniz napisała: > popieram cie w calosci.Moi nowi sasiedzi jak robili parapetowke, to > dzownili do drzwi wszystkich lokatorow i prosili, czy moga zrobic > impreze. Po 22.oo jest absolutna cisza, a nie jak pisze jeden gosc > ze 8 osob w mieszkaniu robia impreze biznesowa przy swiecach. > Smieszne na takie imprezy to sie zaprasza gosci do lokalu. Jak ktos > lubi rozrywkowe i halasliwe zycie to powinien kupic sobie mieszkanie > z dala od ludzi zeby nikomu nie przeszkadzac i wyc do bolu. Późnym wieczorem i w nocy wszelkie dźwięki są dużo bardziej odczuwalne. Nawet zwykła rozmowa 8 osób jest przez innych doskonale słyszalna i po prostu przeszkadza. To nie komunizm z nasiadówkami w domu. Teraz ludzie szukają w domu spokoju po codziennym stresie, szukają odpoczynku. A dla spotkań towarzyskich jest całe mnóstwo różnego rodzaju lokali - od dyskotek, przez puby, po restaruacje. Dla każdego coś miłego. A jak kogoś nie stać... trudno, czekamy z życiem towarzyskim aż nas będzie stać, albo wpraszamy się do kogos, kto mieszka w domku. Odpowiedz Link Zgłoś
whiskeyjack Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 17:29 Niesmaczne? Ja musialem niedawno pojsc do buraka, ktory urzadzal remont o 23:00 uzywajac, niestety na informacje, ze moje dziecko nie moze spac nie zareagowal... Wizyta ochroniarzy przmeowila mu bardziej do rozsadku. Po prostu na niektore osoby nic innego nie dziala. Odpowiedz Link Zgłoś
zoe30 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 18:52 Nie rozumiem czemu, tak wrazliwi na halas ludzie, nie wicisza sobie sian laczacych ich z sasiadami? Ja sciane w sypialni laczaca mnie ze sasiadka (z jej salonem) sobie wyciszylam i mam spokoj. Ona moze zrobic towarzyskie spotkanie i ja moge spac. Odpowiedz Link Zgłoś
olabogga Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 19:35 dlatego, ze nie powinni ponosic kosztow tego, ze ktos zakloca ich spokoj, do ktorego maja swiete prawo we wlasnym mieszkaniu. ja bym raczej zapytala, dlaczego imprezujaca sasiadka nie dolozy troski, zeby nie przeszkadzac sasiadom? do nocnego imprezowania przy glosnej muzyce sa kluby. i to jest standard w europie, chyba ze mieszkasz w blokowiskach, a za sasiadow masz bezrobotnych imigrantow z algierii. tymczasem w polsce, niezaleznie od charakteru budynku, wciaz modne sa huczne domowe imprezy, pozostalosc po PRL-u, gdy zycie towarzyskie kwitlo w prywatnych mieszkaniach, bo nie bylo innych miejsc. tylko ze od tamtych czasow zmienilo sie kilka rzeczy: poprawily sie parametry sprzetu do grania, na ktory moze sobie dzis pozwolic kazdy dres, bo saturn da mu na raty. do tego dres ma czas nie tylko w weekend, ale i w ciagu tygodnia i musi sobie go jakos zapelnic. Odpowiedz Link Zgłoś
328i Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 12.01.08, 10:47 Ojej, szkoda ci tysiaka na wyciszenie. To jest dopiero Ukraina. Odpowiedz Link Zgłoś
robpaine Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 22:03 A jak wyciiszyłas sciabe - ekipa czy samodzielnie? Odpowiedz Link Zgłoś
bar_annex Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 21:55 A czemu prymitywne dzikusy nie wytlumia sobie dziobow? A czemy ludzie wrazliwi na bicie nie chodza w pancerzach a odporni na rozum nie porobia sobie w glowach dziur na olej, zeby im dolewal kto chce? Czemu nastawiaja muzyke tak, zeby i sasiad ja slyszal chociaz nie potrzebuje? Jak widac po bohaterze artykulu ci niewrazliwi na halas sa niewrazliwi tylko na swoj wlasny halas. Potem im sie nagle w glowach przewraca i juz nie chca wyciszac sobie scian tylko sasiadow. To jest wlasnie najlepszy sposob na takich samolubnych glupcow, bez grama wyobrazni: Odbic do nich ich wlasna glupote. ZAWSZE skutkuje! Trzeba tylko cierpliwie wyczekac i dowiedziec sie kiedy halas (smrod albo co innego) bedzie im najbardziej przeszkadzal. I wtedy GAZU! Odpowiedz Link Zgłoś
diffenbachiajudge Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 15.01.08, 20:43 zoe30 napisała: > Nie rozumiem czemu, tak wrazliwi na halas ludzie, nie wicisza sobie > sian laczacych ich z sasiadami? > > Ja sciane w sypialni laczaca mnie ze sasiadka (z jej salonem) sobie > wyciszylam i mam spokoj. > Ona moze zrobic towarzyskie spotkanie i ja moge spac. tak... czyli należy jeszcze własne pieniądze wykładać z powodu nieprzystosowanych sąsiadów?... Coś tu jest na głowie postawione/ Odpowiedz Link Zgłoś
hauki Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 08.01.08, 20:40 Ależ problem chłopaki w redakcji wymyślili. Maciek, 30-lat... zapewne mocny inteligent, przykładny obywatel versus dresiarze rozwścieczeni, z muzyką z radia Eska i skrzynkami wódy. Ciekawe ile ktoś wziął wierszówki za sianie takich stereotypów? Nie mam takich problemów. Jak ktoś u mnie robił imprezę za głośno, to szedłem. Jak ja robiłem i przeginałem, to sąsiedzi przychodzili. Pomijając, że się zazwyczaj uprzedzamy. Z sąsiadem z dołu mamy układ, że on mi nie pali na klatce, a ja za to nie ćwiczę na instrumencie po 21.00, bo wnuczek śpi. Trochę musieliśmy ponegocjować, ale się udało. W windzie sobie mówimy dzień dobry jak zawsze. Ostatnio na klatce pod drzwiami stało mi trzech łebków i strasznie palili. Poprosiłem spokojnie, żeby przestali, przeprosili, skupili się na piwku, jakoś drzwi mi nie zniszczyli. Niedawno studenci się wprowadzili piętro wyżej, szaleli w środku tygodnia o 1 w nocy. Poszedłem, pogadałem jak z ludźmi, że ja i żona jutro do pracy niestety musimy wstać i spokój od razu był. I tak dalej bym mógł. Wszystko bez żadnych przekleństw, gróźb, ale i bez obawiania się ludzi. Nauczyliśmy się bać wszystkich dookoła, żyć w jakiejś psychozie, izolowani coraz bardziej za ekranem. A w życiu czy na ulicy nie da się kliknąć krzyżyka, żeby problem znikł, tylko trzeba podejść i porozmawiać z drugim człowiekiem. I jeszcze te stereotypy. Mam ukończone dzienne na UW, kończę podyplomówkę na SGH, jestem członkiem zarządu spółki. No ale nie spełniam stereotypu "yntelygenta" z tej opowiastki, bo mam 186 wzrostu, ważę 97 kg, chodzę na siłownię, po domu biegam w dresach adidasa, na wakację golę głowę na 3 mm i nie raz wynosiłem nawet po dwie siatki butelek po wódce po dobrych imprezach u mnie. Pewnie bohater tej pseudosensacyjnej historyjki schowałby się przede mną do zsypu, ale moi sąsiedzi jakoś przy mnie oczu w ziemię nie wbijają i nie drżą, tylko normalnie rozmawiają. Nie dajmy się podpuszczać mediom, tylko traktujmy naszych sąsiadów jak ludzi i nie bójmy się prosić o swoje. Naprawdę pomaga. Odpowiedz Link Zgłoś
fruzia34 Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 09.01.08, 09:05 Dokładnie tak! Ludzie jakoś pogłupieli, popanikowali, albo, co najbardziej prawdopodobne, oduczyli się rozmawiać z innnymi ludźmi. Są sytuacje niereformowalne, owszem, ale większość da się rozwiązać w normalnym, towarzyskim trybie. Zwłaszcza, co może zabrzmi jak herezja, można się dogadać z młodzieżą, nawet tą dresiarską - ale może niekoniecznie w trakcie imprezy, tylko ze dwa dni po. Gorsze już są upierdliwe staruszki, którym przeszkadza, jak się kichnie itd. Masz rację, że w blokach panuje jakaś psychoza i uprzedzenie do drugiego człowieka. Nikt zwykle nawet nie daje szansy sobie i temu drugiemu, żeby spokojnie, życzliwie (a najlepiej w tonie żartobliwym) pogadać o sprawie i jakoś się umówić, żeby obie strony mogły być usatysfakcjonowane. Ludzie dziś nie umieją rozmawiać, wstydzą się odezwać... To owocuje nie tylko bezradnością w sytuacjach sąsiedzkich, ale też np. tym, że nie potrafią sympatycznie i naturalnie zagadnąć dziewczyny/chłopaka, asertywnie obronić się przed nachalnym ideologiem, że z dnia na dzień tracimy umiejętnosci społeczne i zamykamy się w świecie telewizora i kompa... Szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
maureen2 Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 09.01.08, 10:00 nawiązywanie uprzejmego kontaktu z sąsiadem,który kłani się od 3 lat i jest "niedomyslny",że disco czy nieustający remont trochę przeszka dza ?? Tylko wiertarka w jego ścianę,"domysla" się bez słów i nadal można miło kłaniać się na schodach :)). Odpowiedz Link Zgłoś
hauki Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 09.01.08, 12:04 Ale rozmawiałaś/eś z nim? Czasami "warto rozmawiać-amen", a nie tylko się kłaniać, bo sobie ściany i wiertarki oszczędzisz. Poza tym trzy lata już tak poborowujecie? O matko, zazdroszczę konsekwencji;-). Ja wiem, że to trywialne, ale czasem wystarczy inaczej głośniki ustawić. Przy nieodopowiednim ustawieniu nawet przy niedużym poziomie głośności można przeszkadzać sąsiadom - uroki naszej wielkiej płyty;-). Mam kolegę audiofila na Jelonkach, który może o tym godzinami rozprawiać. A poza tym najwyżej poproś sąsiada niech włączy muzyczkę i zaproś go do posłuchania u siebie. Bo oczywiście niektórych nic tak nie przekonuje jak doświadczenie empiryczne. Możesz nawet go piwkiem poczęstować, żeby go zaskoczyć i wywołać "efekt wdzięczności" ;-). Odpowiedz Link Zgłoś
henrypleasants Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 09.01.08, 22:38 Sęk w tym, że nie wszyscy mają ochotę bratać się z sąsiadami przy piwku. Niektórzy cenią sobie swoją prywatność i mają do tego całkowite prawo. Tu chodzi o pewne standardy kultury osobistej i wrażliwość na obecność innych mieszkańców bloku. Dlaczego w ogóle doprowadzać do sytuacji kiedy ktoś musi łazić i prosić o ciszę? Albo dogadywać się w sprawach, które są z zasady odstępstwem od zasad? Cisza i spokój to obiektywna norma współżycia w budynkach tzw. wielorodzinnych, od której każde odstępstwo jest przede wszystkim brakiem dobrego wychowania. Poza tym są też drobni i niewysocy faceci w okularach, nie chodzący na siłownię, którym trudniej jest przekonać dresiarzy co do swoich praw. Odpowiedz Link Zgłoś
hauki Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 09.01.08, 23:15 Oj nie wiem ile lat na świecie żyjesz, ale nie dowiedziałeś się jeszcze, że nie jest idealny? ;-). Oczywiście, że mamy wszyscy prawo do prywatności. Co automatycznie nie oznacza, że jest one nam zapewnione jakąś nieziemską siłą, która jeszcze pilnuje przestrzegania go. Tak samo masz prawo do godności, do poszanowania Twoich poglądów, orientacji seksualnej itd. Nawet podpisaliśmy odpowiednie konwencje międzynarodowe i co? No właśnie i to. Tak, jak chłopaki kochający chłopaków musieli powalczyć o marsz z Kaczorem, tak samo my musimy niekiedy upomnieć się o swoje prawo do prywatności. Oczywiście ideałem wg. Ciebie byłoby, że ktoś z administracji wywiesił tabliczkę 22-6, wszyscy tego przestrzegali, a policja sama się pojawiała jak tylko ktoś zapomni. Ale to utopia. Pytasz dlaczego w ogóle doprowadzać do sytuacji, że ktoś musi łazić i prosić o ciszę. Ano dlatego, że żyjesz pomiędzy ludźmi, którzy popełniają błędy i mają ułomną naturę. Blok, podwórko ani świat nie są, ani nie będą nigdy idealnym systemem, w którym funkcjonują roboty postępujące stricte wobec norm. Zawsze część dzieciaków wyrośnie na złodziei czy prostytutki - "to odwieczne prawo natury". Bo o ile norma może być jeszcze jakoś ogólna pod względem istnienia w świadomości społecznej, niektóre nawet są w pewnym sensie ponadczasowe, to interpretacja i stosowanie tych norm jest już sprawą stricte indywidualną każdego z nas. Dlatego nie ma czegoś takiego jak "norma obiektywna". Raczej jest pewne zachowanie uznane społecznie za właściwe i dobre, ale Twój sąsiad może być antykomformistą i stosować swoją skalę ocen;-). Po drugie możesz określać każde odstępstwo od normy jako brak dobrego wychowania, ale ja bym mógł na przykład nazwać Twoją postawę jako pasywną, zachowawczą i nieelastyczną. Dodatkowo ze skłonnością do usprawiedliwiania braku reakcji oczekiwaniem na zadziałanie jakiejś siły wyższej. A kto ma tych norm pilnować jak nie my?. Policja pilnuje tylko paragrafów;-). I pocieszę Cię - wielu gangsterów było drobnymi i niewysokimi facetami, przed którymi drżały nogi osiłkom. Pamiętaj, że mózg to Twój największy mięsień i jego używaj. Bo odpuszczenie tematu tylko dlatego, że masz mniej w bicepsie to chyba lekkie pójście na łatwiznę i poddanie się na warunkach "dresiarza'. Nie sądzisz?;-). Odpowiedz Link Zgłoś
droch Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 09.01.08, 23:30 Ależ popełniasz błąd w założeniu - zasadę "zero tolerancji" zastępujesz "wszyscy czasem błądzimy". No to spróbuj pobłądzić hałasem w nocy nie tak całkiem daleko - bo w Austrii... I myślę, że wśród wielu jest właśnie za takim modelem, gdzie jest miejsce na wolność, ale nie taką, która odciska się gwałtem na innych. Nie widzę powodów, aby użerać się z pijaną gromadką, radośnie podrygującą przez całą noc w rytm umc-umc-umc. Ale widzę powody, aby wszyscy - bez wyjątku - imprezowicze spędzili noc na dołku. Taką z pełnym wypasem, pobraniem odcisków palców itp. Żyjemy w realiach, gdzie zwracając uwagę przeklinającemu głośno nastolatkowi, możesz zarobić kosę pod żebra. Więc należy podejmować kroki adekwatne do sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
hauki Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 10.01.08, 01:21 Nie rozumiem dlaczego moje założenie ma być błędem? Myślę, że jest dużo bliższe naszych realiów, ale jeśli masz lepsze, to chętnie przeczytam. Przykład Austrii to nienajlepszy przykład - to kultura protestancka podlana Uebermenschem, zupełnie inna niż nasza "zagrodowa sobiepańskość". Równie dobrze mogę Ci powiedzieć, że w Barcelonie, w Splicie czy w paryskiej dzielnicy Saint Germain mógłbym pobłądzić z hałasem w nocy dużo bardziej niż w Warszawie. Ja jestem jak najbardziej za Locke'owskim pojęciem wolności. Ale z drugiej strony mam świadomość, że żyjemy w kraju w jakim żyjemy, w państwie, które od 19tu lat absolutnie umywa ręce od kształtowania postaw obywatelskich i uświadamiania ludziom korzyści wynikających z poszanowania właśnie prawa do wolności innych. Z drugiej strony moi i Twoi sąsiedzi są zalewani kultura masową, straszeni przez ogłupiające media i uczeni, że tylko agresywne chamstwo i nieliczenie się z innymi zapewnia "prestiż i sukces po polsku" - czyli ukłon dozorcy i kanapę z Ikei taką jak w M jak Mamałyga. Dlatego jak byśmy się nie zżymali, starali zaklinać rzeczywistość, to nie wtłoczymy tych ludzi w wyidealizowany przez nas hipotetyczny model relacji międzysąsiedzkich w ciągu ładnych kilku następnych lat. Ja też mogę poprzeć Twój model i możemy go sobie nawet narysować, ale nie zmieni to faktu, że za ścianą jest głośno tu i teraz i trzeba porozmawiać. Oczywiście wysłałbyś wszystkich na dołek i rozwiązał problem. No cóż...W psychologii społecznej udowodniono, że jesteśmy dużo bardziej skłonni oceniać negatywnie niewłaściwe zachowania innych i wymierzać im za nie wyższe kary, niż w sytuacji gdybyśmy sami zachowali się identycznie niewłaściwie. Wtedy natychmiast usprawiedliwiamy się i bagatelizujemy sprawę. Jak podejrzewam możesz być według Ciebie osobą "która jest sędzią sprawiedliwym w każdej sprawie" i absolutnie tak nie robisz ;-), no to wyobraź sobie proszę taką sytuację: Twoje dziecko w przyszłości dorośnie, weźmie ślub, wprowadzi się do mieszkania i urodzi mu się dziecko. Oczywiście jest wielka radość w rodzinie i wielka pępkówka. Wszyscy wiecie, że jest już po 22.00, ale jest niesamowite wydarzenie, trochę się wódki i winka polało, muzyczka gra symfonię Mahlera. Mimo że się staracie być cicho, to nie jesteście w stanie tego obiektywnie ocenić, bo są emocje, alkohol podgłaśnia fonię itd. Sąsiedzi nie cackają się, nie bawią w zwracenie uwagi i o 23 łapią za telefon. I nagle na waszą radosną imprezę wpadają czarni i zabierają wszystkich imprezowiczów, rodziców dziecka też, bo tak, jak sobie życzysz: "wszyscy imprezowicze - bez wyjątku". Czy zgodzisz się na pełen wypas na komisariacie? A może jeszcze na 48 za kratkami za stawianie oporu itp.? Czy takich adekwatnych kroków oczekiwałbyś ze strony sąsiadów? Łatwo sobie dywagować przed ekranem, a w życiu jest naprawdę różnie i większość kontrowersyjnych czy niestandardowych wydarzeń nie jest wcale taka czarno-biała i prosta jak kupno bochenka chleba. I nie jest wcale tak niebezpiecznie jak piszesz. Możesz mi nie wierzyć, ale mamy spokojne czasy na ulicach w porównaniu z dwudziestoleciem, czy latami 50-tymi. Tylko ogłupiających mediów karmiących masy najtańszą sensacją i strachem dużo więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
merda Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 17:12 Drogi Panie hauki,wielki uklon w Pana strone.Dawno nie przeczytalam tak interesujacej ,kulturalnej i obiektywnej wypowiedzi na forum. Czyta sie Pana przyjemniej niz sam artykul.Moje gratulacje. Odpowiedz Link Zgłoś
ryszu Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 18:37 Podpisuję się pod tym co napisał merda. Szczerze mówiąc jestem w ciążkim szoku i zbieram szczękę z podłogi, bo forum internetowe jest z reguły miejscem leczenia kompleksów i tupania nóżkami. A tu proszę jaka niespodzianka :-) Pozdrawiam hauki - dobra robota! Odpowiedz Link Zgłoś
mini_kks Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 13.01.08, 19:16 I ja się podpisuję - gratuluję zdrowego rozsądku i podejścia do sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
bellicose Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 18:53 Doskonała riposta, brawa dla tego pana Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 20:33 tę dyskusję w ogóle fantastycznie się czyta, bo przeczytałem do tej pory połowę, i ani razu nikt nikomu nie pojechał, nawet jak się kompletnie nie zgadza z czyjąś wypowiedzią :) takich standardów dyskusji pilnujmy, kochani :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
bushevik hauki - spieprzaj dziadu 12.01.08, 02:41 twoja wypowiedz jest rownie wkurzajaca jak moi glosni sasiedzi ! My dzwonimy na policje i juz. Teraz nasz sasiad siedzi jak mysz pod miotlo. I jest w koncu spokoj. Odpowiedz Link Zgłoś
bellicose Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 18:54 "Doskonała riposta" miała być do tego postu, sorrryyy Odpowiedz Link Zgłoś
marc27 Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 19:10 Przyklad Austrii jest akurat bardzo dobrym przykladem. To ze panstwo uwaza od ilus tam lat ze obywatel jest tylko od placenia podatkow niczego nie usprawiedliwia. Skutek tego jest wlasnie taki jak piszesz - sasiad spotkany na korytarzu odpowie na "dziendobry" a moze nawet uprzedzi, ale po zamknieciu drzwi jest juz "we wlasnym domu" i wolnoc Tomku... Co do przykladu podanego przez Ciebie... Kilka pozycji w gore piszesz, ze czesc dzieciakow wyrosnie na bandytow. Oni nie beda miec respektu przed kims kto im nie bedzie bezposrednio zagrazal. I oni mieszkaja obok tych, ktorzy sie po prostu boja - jak to piszesz - porozmawiac (i w mojej opinii w wielu przypadkach slusznie). Wizyta druzyny AT na imprezie popartej porzadnym mandatem przemowi do nich duzo bardziej wyraznie niz proszenie o spokoj po raz n-ty z rzedu. I raczej nie sprobuja juz tego drugi raz... Bylem w podobnej sytuacji jak bohater artykulu wiec wiem o czym pisze. Imprezy do pozna, cotygodniowe, za sciana, na zwrocenie uwagi zero reakcji - wlasciwie to reakcja byla - zlosliwe dzwonienie do drzwi, wykopywanie wycieraczki itd. To ze swiat nie jest idealny, nie zmienia faktu ze do dobrego obyczaju nalezaloby przynajmniej powiadomic sasiadow ze bedzie impreza a nie pozniejsze narzekanie ze komus "AT wjechalo na chate". Odpowiedz Link Zgłoś
waha1 Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 19:30 Hauki z Twoim pierwszym postem zgadzałem sie niemal w 100% sam mam podobne doświadczenia. Ale teraz wypisujesz już głupoty. Po pierwsze Austria tak jak my to kultura jak najbardziej katolicka. Po drugie nie ważne czy sie komuś urodziło dziecko, ma 18, odwiedził go kuzyn, ... whatever, jeśli chce się bawić głośno i do późnych godzin nocnych to powinien to robić w lokalu a nie w mieszkaniu budynku wielorodzinnego i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
hauki Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 20:24 Brawo za kulturę ;-)Jak kliknąłem, to sobie uświadomiłem, że sformułowałem to nieprecyzyjnie. Zbyt duże uproszczenie z mojej strony. Miałem na myśli nie wyznanie, a fakt, że pod względem społeczno-kulturowym Austria to: porządek, dokładność, wręcz nadperfekcjonizm, punktualność, ograniczona ekspresja, duże znaczenie poszanowania własności publicznej i prywatej, przestrzeganie prawa od A do Z itd. Czyli społeczeństwo wyznające wartości uznawane za bliższe krajom "protestanckim". Chyba trochę różni się od naszej polskiej "jak najbardziej katolickiej"?;-) Po drugie przecież nie twierdzę, że można hałasować po 22.00, bo akurat jest pępkówka, a nie 18-tka czy zwykła impreza. Nie napisałem tego nigdzie, bo wiadomo, że efekt jest taki sam - przeszkadza. Chodziło mi o problem związany z automatycznym sięganiem po najcięższe środki, do czego nawoływał autor postu, z którym polemizowałem. Odpowiedz Link Zgłoś
bar_annex Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 22:30 Austria to kraj protestancki? Czego to ludzie nie wymysla byle tylko nie przyznac komus racji. Odpowiedz Link Zgłoś
hauki Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 22:59 A czy ja napisałem, że to "kraj protestancki"? Napisałem, że "kultura protestancka". Chyba różnica jest, czy nie? Czego to ludzie sobie nie dopowiedzą, jak nie doczytają lub źle przeczytają ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
barbie-turan Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 12.01.08, 08:43 zgadzam sie w wielu kwestiach z toba. ale opinia, ze austria to kultura protestancka, to bzdura kompletna. przewaza tam religia katolicka, jak w bawarii. no jak mozna takie glupoty opowiadac!!! Odpowiedz Link Zgłoś
henrypleasants Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 10.01.08, 00:39 O rany! Jak rzadko ktoś w cywilizowany sposób dyskutuje na forum (to nie sarkazm). Aż miło Panu odpisać! :) Otóż zgadzam się bardzo w wielu sprawach, ogólnie mówiąc, poza jedną istotną rzeczą. Mianowicie ja nie odwołuję się ani bezpośrednio, ani pośrednio (czy biernie) do jakichś obiektywnych norm czy wartości w sensie, nazwijmy to, metafizycznym. Jako zdeklarowany ateista jestem bardzo daleki od czegoś takiego. Uznaję owe normy obiektywne jako umowę społeczną. Przyznaję - nieco konserwatywnie zapatruję się na kwestie wychowania - lecz one w praktyce pokrywają się z oczekiwaniami społecznymi co do przestrzegania podstawowych przepisów regulujących codzienny ład naszego wspólnego życia (przede wszystkim zasada nieszkodzenia innym). Wiem, że rzeczywistość odbiega od założeń. Bo tak naprawdę doskonałe państwo prawa to utopia. Ale, jak ktoś wcześniej zauważył, w innych krajach lepiej sobie radzą z takimi problemami. Rozwiązania prawne mamy właściwie już wszędzie w Europie mniej więcej takie same. Więc twierdzę, że to kwestia ogólnej kultury danego społeczeństwa. I z tym w Polsce jest bardzo źle. Odpowiedz Link Zgłoś
hauki Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 10.01.08, 01:39 Dziękuję, mi też miło pisać, zwłaszcza do kogoś, kto w naszym protektoracie Watykanu "przez szkiełko i oko"...;-). To znaczy w Europie jest naprawdę różnie. Tylko nam naopowiadano, że u nas jest tak nieudolnie i kiepsko. Na przykład wystarczy wyjść w Anglii lub Irlandii w piątek o bodajże 2.30, kiedy zamykają puby i zobaczyć jak setki pijanych w sztok ludzi w ubraniach za kilka tysięcy złotych, pije, pali, przeklina i zachowuje się naprawdę bardzo głośno na ulicach. Policja ich nie zamyka, bo chyba by zabrakło miejsc w komisariatach, a z pewnością przeszkadzają mieszkańcom. W pięknym mieście Paryżu, do którego wzdychało pół Krakowa naszego;-) są takie dzielnice, gdzie głośne imprezy trwają do rana a policja nie interweniuje, bo boi się wjeżdżać. I pewnie z każdego podwórka można tak. Więc nie zawsze sobie radzą. Ale zgadzam się, że generalnie nie dadzą nam nic nawet znakomite rozwiązania prawne, jeśli nie podniesiemy poziomu naszej kultury społecznej i tak naprawdę nie nauczymy się mądrze korzystać z naszej wolności. Bo wzdychamy często jak to za PRLu było fajnie między ludźmi - ja sam to robię niekiedy, chociaż byłem wtedy dzieckiem;-). Ale prawda jest taka, że nasze zachowania społeczne i bliższe kontakty były uwarunkowane istnieniem chorego systemu gospodarczo-politycznego. A dzisiaj mamy wolność, jeśli tak możemy określić globalny system neoliberalny;-), i na razie napychamy się po gardło dobrami konsumpcyjnymi zapominając o kulturze i więziach społecznych. Więc z diagnozą w pełni sie zgadzam. Ale Nobla dla tego, kto remedium wymyśli;-). Odpowiedz Link Zgłoś
michalfront Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 18:23 zasadniczo ma Pan rację proponując "rozmowę i niegocjacje" - problem w tym że jest psory procent uciążliwych sąsiadów o kulturze i intelekcie pierwotniaka - a z jednokomórkowcami ciężko się gada :) Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 20:39 tak długo jak dzieciom w podstawówce nie będzie sie wpajało co to jest praworządność, i jak długo za bohatera klasowego będzie uznawany ten, kto na klasówkach zrzyna ile wlezie, tak długo w naszym kraju będzie cieniutko z zachowaniem jakichkolwiek norm społecznych. niestety, paskudnie daleko nam do tego :/ Odpowiedz Link Zgłoś
jaqbek2 Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 23:09 Zacznijmy od tego, że w Polsce osoba kończąca szkołę średnią ma nikłe pojęcie o tym, co to jest prawo, jak działa wymiar sprawiedliwości, nie mówiąc już o tym, by potrafiła samodzielnie napisać wniosek do sądu i wiedziała, do jakiego i jak go złożyć Odpowiedz Link Zgłoś
rarely taa to dopiero logika 11.01.08, 19:26 skacz rzygaj bij halasuj a ja z Panem sasiadem porozmawiam co tam regulamin prawo kodeksy wkoncu ludzie sa ulomni i bladza poczeksa jak taki bladzacy sasiad wybije twojej corce oko i bedzi siedziala w domu z czarna opaska albo ze szklanym okiem a Ty pojdziesz do niego porozmawiac i powiesz ta nie ma problemu ludzie bladza z takim podejscie to jeszcze dlugo bedziemy krajem ktory jest krolestwem chama z niby policja niby sadem niby kara niby rzadem itd zasady prawo i kodeks jest jednoznaczny i obowiazuje wszystkich spoleczenstwo ma prawo bronic sie leczyc lub izolowac ludzi ktorzy tych norm nie potrafia przestrzegac czesto pod tymi imprezami bluzgami awanturami stoja glebsze problemy w rodzinie alkoholizm narkomania przemoc molestowanie itd i byc moze ze twarda postawa powoduje ze tego typu degeneraci a czesto powierzchownie ludzie "przyzwoivci" beda wczesnie pietnowani i zmuszani do leczenia terapi itp co w dluzszej perspektywie czasu bedzie lepsze dla nas wszystkich to taka typowo przasno-polska gatka jezu jak ona mnie denerwuje ta poblazliwosc relatywizm podszyty strachem i kompleksami Odpowiedz Link Zgłoś
rarely i jeszcze dwie historie 11.01.08, 19:34 z zycia wziete wprawdzie nie z Austrii ale Niemiec jade z dwoam Niemcami autobhanem na targi wyprzedza nas samochod spokojnie przekraczajacy dozwolona predkosc jakies 40 km Facet z ktorym jade wyciaga komorke i dzwoni po policje podaje dane samochodu i p[otwierdza ze moze byc swiadkiem pracowalem w nieczech z jescze jednym polakiem po jakims tygodniu pracy przyszedl niemiec nasz wspolpracownik ktory powiedzial ze zauwazyl ze kolega zachowuje sie nerwowo lata po schodach zamist chodzic robi wszystko bardzo szybko i gwaltownie i wedlug niego ma jakies problemy emocjonalne ktore wplywaja na jego prace i bedzie musial poinformowac przelozonego bo byc moze kolega potrzebuje pomocy psychologa zadnej krytyki docinek po prostu zwrocona na powaznie uwaga i tak to powinno wygladac a nie to polskie olewactwo byc moze dzieki temu debil w samochodzie kogos nie zabil Odpowiedz Link Zgłoś
hauki Re: taa to dopiero logika 11.01.08, 23:49 Oj oj oj, wyrzuciłeś z siebie dużo i namieszałeś. Aż nie sposób sie nie odnieść. 1. Zarówno w artykule autor nie był zagrożony pobiciem, jak i w moich postach nie ma informacji, że groziło mi naruszenie nietykalności. Może od razu było moją przyszłą córkę uśmiercić, psa niech zjedzą, a mieszkanie puszczą z dymem, skoro tak puściłeś wodze fantazji? ;-) 2. Mówimy o sytuacjach gdy sąsiad zakłóca ciszę, a nie próbuje Cię bić, zabić. W takim przypadku podejmuje sie inne kroki. Czy miałeś problem ze zrozumieniem tekstu, czy to wynik autopsji? Bo w tym drugim przypadku nie czytaj niżej, mogą Cię ponieść emocje. 3. Czy wierzysz, że w Polsce zasady i prawo są jednoznaczne?;-) Może niektóre i tak, ale pamiętaj, że na końcu osądzają ludzie. Parafrazując Dzierżyńskiego: "Daj mi paragraf, a ja Ci powiem ile będzie kosztowało, żeby Ci nie groził". Smutne, ale prawdziwe. Żeby nie było, że dokładam mojemu gniazdu - poczytaj sobie o sprawie O.J. Simpsona w USA - państwie, gdzie prawo teoretycznie jest bogiem. A potem chętnie podyskutuję z Tobą o jednoznaczności przepisów;-) 4. Zgodzę się z Tobą, że pod awanturami rodzinnymi stoją często głębsze problemy. Ale dlaczego wrzucasz to do jednego worka z imprezami i przekleństwami? Impreza to patologia? To taki typowo polski glajszachtujący bigos emocjonalny - pożogi, powódź, wojna i niekorzystny kurs wymiany dolara w jednym worku. 5. Nie baw się w domorosłego psychologa. Poczytaj wpierw o skutkach "twardej postawy" w resocjalizacji, o skutkach prewencyjnych oraz skuteczności kar itd. i może potem postaraj sobie wyrobić jakiś pogląd w temacie. Bo hipoteza w takim temacie oparta na "być może, bo mi się wydaje" brzmi mocno nieprzekonywująco. Parafrazując Twoją drugą wypowiedź: z takimi argumentami, jak Twoje, jeszcze długo będziemy krajem, w którym dyskusja będzie się toczyła na poziomie niezdrowych emocji, manipulacji i satysfakcji z upokorzenia rozmówcy. Czy sądzisz, że jestem niezrównoważony emocjonalnie czy psychicznie i pozostawiłbym naruszenie zdrowia mojego dziecka bez kroków prawnych, a uprzednio bez złamania takiemu gościowi kilku kości?. Ale różnica między nami jest taka, że Ty się wyżyjesz w internecie, a ja pójdę i załatwię sprawę. I pozwalam sobie na moją "przaśno-polską gadkę i relatywizm podszyty strachem" właśnie dlatego, że w przeciwieństwie do większości piszących tutaj na forum i Ciebie, miałem sytuacje, kiedy musiałem użyć mojej siły i wiem, że potrafię znokautować, a jak bym odpowiednio trafił to i gorzej. Dlatego też powiem Ci, że jest to średnia przyjemność, przynajmniej dla normalnego człowieka, i wiem, że osiągnięcie tego samego celu rozmową jest nieporównywalnie lepsze i skuteczniejsze w długim okresie. Oczywiście, zdarza się patologia, z którą ciężko jest dyskutować, bo przemawia do nich na początku jedynie brutalna siła, a potem można próbować resocjalizować. Ale to jest naprawdę margines, taki o którym gdzieś tu wspominała któraś koleżanka, a propos gróźb, które otrzymuje w windzie. Tymczasem Ty byłeś w Niemczech na robocie, coś tam podpatrzyłeś, w kraju, który nie był nigdy pod zaborami i któremu nie wymordowano inteligencji podczas wojny, w którym ciągłość pewnych zachowań i norm społecznych jest zachowana od kilkuset lat. I teraz chciałbyś w Polsce dostać pałę, sukę i wszystkich, którzy nie przestrzegają kodeksu pozamykać, żeby "bandyctwa nie było, żeby niczego nie było", tak? ;-) poczytaj "Wesele", sen o potędze itd. Jak nie lubisz czytać, to ten film akurat Wajdzie wyszedł. Polecam, może da Ci do myślenia. A skoro zaimponował Ci kolega w samochodzie, to szkoda, ze nie pokusiłeś się o chwilę refleksji nad jedną rzeczą. On nie spotkał tego człowieka, a jeśli już to tylko na sprawie. Załatwił temat i nie będą mieli zapewne więcej ze sobą kontaktu. Tymczasem z sąsiadem jesteśmy zazwyczaj na siebie "skazani" na wspólne życie przez ścianę na lata. Można wprowadzić twoje metody rozwiązywania konfliktów, ale obawiam się, że na naszym polskim podwórku skończyłoby się to totalną wojną wszystkich ze wszystkimi w bardzo krótkim czasie. A to nie leżałoby chyba w niczyim interesie, a przede wszystkim nie w interesie "przyzwoitych" obywateli. Odpowiedz Link Zgłoś
obywatel_piszczyk Bzdura roku ! 12.01.08, 11:05 "Pójdę, pogadam z sąsiadem i sprawa załatwina" hahahahaha Zacznijmy od tego, że kulturalni ludzie nie zakłócają innym spokoju. Ty natomiast próbujesz nam wmówić zupełnie coś odwrotnego. Twoim zdaniem, to właśnie ci kulturalni robią muzyczne jazdy po 22iej hahhaa Otóż szanowny panie, domeną upierdliwców uprzykrzających sąsiadom życie jest chamstwo, a nie kultura! Tacy bardzo rzadko układają się z kimkolwiek jeśli nie czują bata! Teoryjki o sąsiedzkich rozmowach które załatwią sprawę zakłócania spokoju, możesz wciskać naiwnym którzy nigdy nie mięli styczności z tym problemem. Odpowiedz Link Zgłoś
hauki Re: Bzdura roku ! 12.01.08, 12:04 Zacznijmy od tego, że świat i nasze społeczeństwo nie są takie, jakie sobie wymyślisz lub napiszesz. Więc możesz sobie tworzyć teorie, sztywne kategorie i przyczepiać etykietki ludziom, tylko co będzie jak któryś z tych kulturalnych jednak np. zakłóci ciszę? Rozumiem, że z automatu stanie się niekulturalny, tak? Przejdźmy do tego, że masz bardzo duże problemy z rozumieniem i interpretacją tekstu czytanego. Myślę, że to kwestia emocji, które przeszkadzają w odbiorze odłączając logiczne myślenie - jest taki hormon kortyzol, który również Ty wytwarzasz w korze nadnerczy. Poczytaj sobie o nim, bo chyba masz hiperprodukcję. Moim zdaniem "muzyczne jazdy po 22iej" robią "niekulturalni" i może się zdarzyć, że zrobią je i "kulturalni". I to próbuję Ci wmówić, więc dlaczego manipulujesz? Ty z góry zakładasz, że ludzie i świat są dokładnie tacy, jak ich poklasyfikujesz, a ich zachowania społeczne doskonale wpisują się w schematy, które im wyznaczysz. Współcześnie nie stworzono żadnego spójnego i kompletnego systemu filozoficznego na miarę tych starożytnych i uważa się, że o ostatni typu "taki jest świat" pokusił się Henri Bergson jeszcze w XIX w. Potem najtęższe głowy uznały, że świat nie jest jednowymiarowy i nie da się go opisywać klasyfikacją: "czarny-biały", "na pewno jest tak że...", "zawsze Ci są tacy, a tamci tacy...". Także albo przerastasz epokę, albo trochę z tyłu zostałeś ;-). Nie wciskam naiwnym "teoryjek". Piszę, w oparciu moje doświadczenie, jakie jest moje zdanie w tej kwestii. Ale w przeciwieństwie do Ciebie nie twierdzę, że jest absolutnie pewne, jedyne i niepodważalne. Odpowiedz Link Zgłoś
maja791 Re: Wymyślony temat o posmaku taniej sensacji 11.01.08, 18:36 Taa... To spróbuj się bratac z moimi sasiadami - bezrobotne dresy, które nic nie mają do roboty tylko chlanie i imprezy od rana do nocy. Jak ich spotykam w windzie to witaja mnie niezwyle przyjaźnie, składajac symaptyczne propozycje wy...chania mnie. Siedzę cicho bo wdawanie sie w pyskowkę, nic mi nie da raczje pogorszy sprawe. A za bardzo nie mam ochoty chodzic uciszac towarzystwo, gdy non stop słysze wrzaski k..rwa!, k...rwa! Raz tak bylo przez 2 godziny. Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: Wymyślony temat o posmaku taniej sensacji 11.01.08, 20:42 nie o takich neandertalach kolega hauki na pewno pisał. Odpowiedz Link Zgłoś
wizazystka100 proponuję żebyś załorzył fanklub pana "hauki" 11.01.08, 22:10 bo twoja wazelinowa jazda staje się już nudna. dorosły człowiek powinien wiedzieć, co to znaczy zakłócanie spokoju. jeśli nie wie, to jest najzwyklejszym bezmózgiem lub chamem! prawo jest prawem i nie mam zamiaru popijać z kimś piwka tylko po to, żeby ten ktoś, prawo zaczął przestrzegać. zacznijmy ze złodziejami wchodzić w podobne układziki, to może łagodniej potraktują nasze mieszkania i samochody:D potem układzik z lekarzem, urzędnikiem itd. wszyscy będą kochani jak będziemy się z nimi układać:D Odpowiedz Link Zgłoś
hauki Re: proponuję żebyś załorzył fanklub pana "hauki" 11.01.08, 22:53 Hmm, jakbym miał już wybierać członków fan clubu, to chętniej Ciebie bym widział niż paco2 przy całym szacunku dla niego;-))) Czy przeszłaś kiedyś na czerwonym świetle? Jeśli tak, to do jakiej kategorii się zaliczysz? No bo złamałaś prawo. Ja sugerowałbym raczej "bezmózga" niż "chama", bo dodatkowo potencjalnie naraziłaś swoje życie, a nikogo nie obraziłaś. Łatwo klasyfikować, kwantyfikować, oceniać i wygłaszać sądy o innych przed ekranem? Ano łatwo. Jeśli osobiste domaganie się swoich praw od zakłócającego ciszę sąsiada i osobiste poproszenie go o przestrzeganie dobrosąsiedzkich zasad porównujesz do układu ze złodziejami lub łapówkarstwa to cóż...współczuję poziomu sofistyki, być może nieuświadomionej, polecam książkę do logiki, a potem do erystyki. Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: proponuję żebyś załorzył fanklub pana "hauki" 12.01.08, 01:00 jaka znów wazelina? :| Odpowiedz Link Zgłoś
bushevik ten hauki to jakis buc 12.01.08, 02:46 takich nonsensow jakie on wypisuje to dawno nie czytalem Odpowiedz Link Zgłoś
pixos Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 18:05 Mam taki sam komfort jak Ty. Ale wiesz, nie każdy ma koło 190 cm i 100 kg. Wtedy rzeczywiście łatwiej się rozmawia z sąsiadami ;) Odpowiedz Link Zgłoś
w.s3 Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 11.01.08, 18:16 hauki napisał: > Ależ problem chłopaki w redakcji wymyślili. > Maciek, 30-lat... zapewne mocny inteligent, przykładny obywatel versus dresiarz > e > rozwścieczeni, z muzyką z radia Eska i skrzynkami wódy. > > Ciekawe ile ktoś wziął wierszówki za sianie takich stereotypów? > > Nie mam takich problemów. Jak ktoś u mnie robił imprezę za głośno, to szedłem. > Jak ja robiłem i przeginałem, to sąsiedzi przychodzili. Pomijając, że się > zazwyczaj uprzedzamy. > Z sąsiadem z dołu mamy układ, że on mi nie pali na klatce, a ja za to nie ćwicz > ę > na instrumencie po 21.00, bo wnuczek śpi. Trochę musieliśmy ponegocjować, ale > się udało. W windzie sobie mówimy dzień dobry jak zawsze. > Ostatnio na klatce pod drzwiami stało mi trzech łebków i strasznie palili. > Poprosiłem spokojnie, żeby przestali, przeprosili, skupili się na piwku, jakoś > drzwi mi nie zniszczyli. > Niedawno studenci się wprowadzili piętro wyżej, szaleli w środku tygodnia o 1 w > nocy. Poszedłem, pogadałem jak z ludźmi, że ja i żona jutro do pracy niestety > musimy wstać i spokój od razu był. > > I tak dalej bym mógł. Wszystko bez żadnych przekleństw, gróźb, ale i bez > obawiania się ludzi. Nauczyliśmy się bać wszystkich dookoła, żyć w jakiejś > psychozie, izolowani coraz bardziej za ekranem. A w życiu czy na ulicy nie da > się kliknąć krzyżyka, żeby problem znikł, tylko trzeba podejść i porozmawiać z > drugim człowiekiem. > > I jeszcze te stereotypy. Mam ukończone dzienne na UW, kończę podyplomówkę na > SGH, jestem członkiem zarządu spółki. No ale nie spełniam stereotypu > "yntelygenta" z tej opowiastki, bo mam 186 wzrostu, ważę 97 kg, chodzę na > siłownię, po domu biegam w dresach adidasa, na wakację golę głowę na 3 mm i nie > raz wynosiłem nawet po dwie siatki butelek po wódce po dobrych imprezach u mnie > . > Pewnie bohater tej pseudosensacyjnej historyjki schowałby się przede mną do > zsypu, ale moi sąsiedzi jakoś przy mnie oczu w ziemię nie wbijają i nie drżą, > tylko normalnie rozmawiają. > > Nie dajmy się podpuszczać mediom, tylko traktujmy naszych sąsiadów jak ludzi i > nie bójmy się prosić o swoje. Naprawdę pomaga. Ło Boże nareszcie ktoś NORMALNY. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
diffenbachiajudge Re: Wymyślony temat o posaku taniej sensacji 15.01.08, 20:57 hauki napisał: > Ależ problem chłopaki w redakcji wymyślili. > Maciek, 30-lat... zapewne mocny inteligent, przykładny obywatel versus dresiarz > e > rozwścieczeni, z muzyką z radia Eska i skrzynkami wódy. > > Ciekawe ile ktoś wziął wierszówki za sianie takich stereotypów? > > Nie mam takich problemów. Jak ktoś u mnie robił imprezę za głośno, to szedłem. > Jak ja robiłem i przeginałem, to sąsiedzi przychodzili. Pomijając, że się > zazwyczaj uprzedzamy. > Z sąsiadem z dołu mamy układ, że on mi nie pali na klatce, a ja za to nie ćwicz > ę > na instrumencie po 21.00, bo wnuczek śpi. Trochę musieliśmy ponegocjować, ale > się udało. W windzie sobie mówimy dzień dobry jak zawsze. > Ostatnio na klatce pod drzwiami stało mi trzech łebków i strasznie palili. > Poprosiłem spokojnie, żeby przestali, przeprosili, skupili się na piwku, jakoś > drzwi mi nie zniszczyli. > Niedawno studenci się wprowadzili piętro wyżej, szaleli w środku tygodnia o 1 w > nocy. Poszedłem, pogadałem jak z ludźmi, że ja i żona jutro do pracy niestety > musimy wstać i spokój od razu był. > > I tak dalej bym mógł. Wszystko bez żadnych przekleństw, gróźb, ale i bez > obawiania się ludzi. Nauczyliśmy się bać wszystkich dookoła, żyć w jakiejś > psychozie, izolowani coraz bardziej za ekranem. A w życiu czy na ulicy nie da > się kliknąć krzyżyka, żeby problem znikł, tylko trzeba podejść i porozmawiać z > drugim człowiekiem. > > I jeszcze te stereotypy. Mam ukończone dzienne na UW, kończę podyplomówkę na > SGH, jestem członkiem zarządu spółki. No ale nie spełniam stereotypu > "yntelygenta" z tej opowiastki, bo mam 186 wzrostu, ważę 97 kg, chodzę na > siłownię, po domu biegam w dresach adidasa, na wakację golę głowę na 3 mm i nie > raz wynosiłem nawet po dwie siatki butelek po wódce po dobrych imprezach u mnie > . > Pewnie bohater tej pseudosensacyjnej historyjki schowałby się przede mną do > zsypu, ale moi sąsiedzi jakoś przy mnie oczu w ziemię nie wbijają i nie drżą, > tylko normalnie rozmawiają. > > Nie dajmy się podpuszczać mediom, tylko traktujmy naszych sąsiadów jak ludzi i > nie bójmy się prosić o swoje. Naprawdę pomaga. No to masz sporo szczęścia. Mojej sąsiadce - stara emerytka - nie przetłumaczysz, że grzmocenie telewizorem całymi dniami to przesada. Innej sąsiadce - na emeryturze pomostowej - nie przetłumaczysz, że jak przychodzi do niej koleżanka (siedzi po kilka godzina i gada trzy razy głośniej niż to potrzebne - drze się jak przekupa na targu) to chyba nie muszą aż tak głośno rozmawiać. Ludzie, którzy nie mają już nic do roboty, którzy nie muszą w domu myśli zebrać, nauczyli się calymi dniami gapić się w ryczący telewizor albo całymi godzina kłapać dziobem dużo głośniej niż jest to potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
krwawy.zenek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 20:46 nrmaus1337 napisał: > facet opisany w artykule wyzej nie dorosl jeszcze psychicznie do tego zeby byc > ojcem. Gdyby moja corka plakala przez jakiegos debila w dresie za sciana to > zalatwilbym to szybko a nie czekal jak tchorz. Nastęni etwoja córka dorastałaby bez ciebie albo życzliwy poinformowaliby ją o kryminalnej przeszłości tatusia. PS: Jacy wy odważni za zasłoną anonimowości w sieci... Odpowiedz Link Zgłoś
nrmaus1337 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 08.01.08, 23:26 o czym w ogole piszesz ? Przeczytaj to co napisalem wczesniej i powiesz mi skad wyciagnales taki wniosek... Odpowiedz Link Zgłoś
magawa33 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 09.01.08, 11:18 Niestety, jak ktoś mieszka w bloku, to nie może do końca powiedzieć, że mieszka we "własnym domu" i może robić co chce:-( Musi sie dostosować i respektować zasady - i to działa w dwie strony. Przegięciem jest imprezowanie czy remonty po 22, ale tez nikt nie będzie cały dzień chodził na palcach, bo dziecko sąsiada może akurat zasypia... Jedni trafia na lepszych sasiadow inni na gorszych,a za luksus nieposiadania sąsiadów, jak za każdy inny luksus, trzeba zapłacić. Jak kogoś nie stać musi sie przyzwyczaić. Odpowiedz Link Zgłoś
maureen2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 09.01.08, 12:07 mieszkanie we wlasnym wolnostojącym domu nie jest luksusem,chyba, że mieszka się na dużej kilkuhektarowej działce, przeważnie mieszka się dość blisko od sąsiedniego domu i latem są miłe wieczory,gdy w sąsiednim domu robią party co tydzień i muzyka dudni w okolicy :) Odpowiedz Link Zgłoś
melena2 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 09.01.08, 12:23 Ano, właśnie, temat-rzeka. Mieszkamy w nowym bloku, gros mieszkańców osiedla stanowią nie-warszawiacy. Część mieszkań stanowią mieszkania służbowe, których lokatorzy są w Warszawie li i jedynie przejazdem. Może dlatego nie dbają o poprawne stosunki z pozostałymi lokatorami?... Dzień w dzień któryś z sąsiadów wiercił o najrozmaitszych porach dnia i nocy - o 10tej rano, w południe, po 22-iej... OK, nie miałabym nic przeciwko przy zasiedlaniu bloku, kiedy każdy coś tam wierci, stuka, puka, przesuwa, słowem - dopiero szykuje mieszkanie. Ale to trwało ponad rok! Dzień w dzień słyszałam wiertarkę, nie chciałam ganiać z dzieckiem po klatce schodowej i nasłuchiwać pod kolejnymi drzwiami kto hałasuje, no i szlag mnie trafiał na własną bezsilność. Raz udało mi się ustalić kto wierci: poszłam i bardzo grzecznie poprosiłam, żeby pan przestał wiercić przez najbliższą godzinę, bo chciałabym żeby dziecko się wyspało. Podkreślam: prosiłam grzecznie. Pan jednak wyskoczył na mnie z buzią, że co ja mu tutaj, on ma święte prawo między 6 a 22 hałasować do woli, on tu nie będzie biegał po całej klatce schodowej i wszystkich przepraszał, ze wierci itd. Potok słów. Powiedziałam grzecznie: "dziękuję za zrozumeinei" i poszłam. Pan sąsiad mijając mnie od tamtej pory na schodach demonstracyjnie odwraca głowę w drugą stronę i widać po prostu, że mój widok wzbudza w nim same negatywne uczucia. trudno! Drugi maniak wiercenia okazał się lokatorem sąsiedniej klatki - na prośbę sąsiadki z piętra niżej, żeby może częściej i nie w południe - odparł, że on się tak bawi z synem. Ha! Zabawy wiertarką, to musi być baaardzo interesujące... Odpowiedz Link Zgłoś
ogar_polski Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 09.01.08, 13:05 aco powiecie na sąsiadów którzy mają: -gitarę elektryczną -pianino -klarnet - akordeon i nie zważają wogole na sąsiadów? grają o kazdej porze jak im sie podoba. Idzie sie przyzwyczaic ale rochę szklanki przy obiedzie skaczą i talerze uciekają ;( Odpowiedz Link Zgłoś
hauki Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 09.01.08, 23:23 Tacy sąsiedzi to skarb! Dogadujesz się z nimi na procent - jakieś 25%, reszta dla Ciebie, zostajesz ich menedżerem. Biorą klarnet i akordeon, chodzicie po pobliskich podwórkach, Ty tylko trzymasz czapkę i zbierasz. Może jakieś wesele wpadnie, a jak dobrze pójdzie to za kilka lat na festynie TVP1 na Woronicza się załapiecie, a wtedy to fiuuu...drzwi kariery stoją otworem. Cichopki, Tyńce, Mroczki i inne w pas się będą kłaniać;-). Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 10.01.08, 01:54 Ten pan miał świętą rację. Nie każdy może dostosować swój plan dnia do potrzeb twojego dziecka. Jeśli ktoś zaplanował sobie remont i go wykonuje w godzinach 6-22 to ma do tego prawo. Przecież ludzie pracują, po powrocie z pracy nie mają zbyt wiele czasu Odpowiedz Link Zgłoś
panistrusia Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 17:55 Są ludzie, którzy o tej 3 czy 4 rano już wstają do pracy, są tacy, co mają nocne zmiany, są tacy, którzy chcą się zdrzemnąć między 18 a 20... Przepisy mówią o tym, żeby nigdy nie zakłócać spokoju tak, by uniemożliwiać komuś spokojne życie w jego własnym domu. Cisza nocna jest w czasach, gdy już nie wszyscy w blokowisku pracują na tę samą zmianę w tej samej fabryce, pojęciem regulującym już wyjątkowo przykre dla sąsiedztwa, ale konieczne sytuacje. Imho: dopóki nie śpiewasz w kąpieli i dbasz o to, by za bardzo "się nie tłuc", jesteś w porządku;) Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 20:25 > Przepisy mówią o tym, żeby nigdy nie zakłócać spokoju tak, by uniemożliwiać > komuś spokojne życie w jego własnym domu. Ja myślę, że w ogóle zasadnicza sprawa polega na tym, żeby nie zatruwać innym życia dla swojego widzimisię Odpowiedz Link Zgłoś
aalliiccee ....gros mieszkańców stanowią nie-warszawiacy.... 12.01.08, 11:08 Doskonałe DD!! czyli tacy mniej kulturalni od sławnych bliźniaków z Żoliborza? A w jakich godzinach warszawiacy robią remont? Odpowiedz Link Zgłoś
krwawy.zenek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:26 Z Twoich własnych słów. Odpowiedz Link Zgłoś
rmichal2 Hahaha teraz płaczecie a jak PiS 11.01.08, 17:28 miał pomysły co robić z takimi imprezowiczami to wtedy wszyscy krzyczeli o powrocie komuny i dyktaturze. No teraz znoście sobie drugorlandzkie hałasy by żyło sie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
ateus77 Wypchaj się z tym swoim PiSem 13.01.08, 11:11 rmichal2 napisał: > miał pomysły co robić z takimi imprezowiczami to wtedy wszyscy > krzyczeli o powrocie komuny i dyktaturze. No teraz znoście sobie > drugorlandzkie hałasy by żyło sie lepiej. Kolejny nawiedzony pisor. A co niby PiS zrobił przez 2 lata rządów żeby rozwiązać takie sprawy? Potrafili tylko zwoływać konferencje, opluwać ludzi i sypać kasę rydzykowi. Od tego ciszej w blokach nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
stoprasizmowi nikt wam nie kazał robic bachorów... 11.01.08, 17:33 a swoja droga jesli muzyka lub chalas jest glosno po 23 to dzwoncie na policje, w koncu placicie podatki i niech policja użera sie z imprezowiczami a nie wy. to ze macie bachory nie upowaznia was do uciszania sasiadow przed 23...chcieliscie miec klopot to sobie go wychowujcie a innym co go nie maja dajcie zyc. Odpowiedz Link Zgłoś
noteb twoim starym też nikt nie kazał, niestety zrobili 11.01.08, 21:21 jakby moje dziecko zapłakało z twojego powodu, to bym ci po zmroku bez świadków gazrurką połamał ręcę i nogi po prostu to na początek zdecydowanie trudniej byłoby ci wtedy puszczać twoje ulubione kawałki Odpowiedz Link Zgłoś
stoprasizmowi kasztanie twoje dziecko nie jest twoje... 12.01.08, 10:12 lepiej zrob testy na DNA...lub zapytaj zony. za samo takie pisanie gamoniu pownienes miec skuta morde pajacu. gowno mnie obchodzi twoj bekart i moze sobie plakac ile chce...wiesz gdzie to mam...tam gdzie i ciebie.... Odpowiedz Link Zgłoś
328i Re: twoim starym też nikt nie kazał, niestety zro 12.01.08, 11:05 a jego koledzy by cie za to bialy dzien zastrzelili (to sie nazywa eskalacja konfliktu) Odpowiedz Link Zgłoś
b_j chamstwa nie mozna tolerować; niestety zwolennicy 11.01.08, 17:34 pisu - osoby siedzące na bezrobociu, korzystający z pomocy społecznej - często robią takie pijackie imprezy, ponieważ nie stać ich na wyjście do lokalu; to taka wsiowa tradycja - robić imprezę w domu Odpowiedz Link Zgłoś
piromanka06 Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 17:38 A co zrobić z hałaśliwym dzieckiem sąsiada? Ja też nie lubie głośnych imprez u sąsiadów, ale powiedzmy sobie szczerze nie odbywają się codziennie, a takie dziecko piłuję japę 24/7 przerwami na jedzenie/sranie/spanie a czasem nawet podczas tych czynności. A już najbardziej mnie rozwala hipokryzja autora, sam imprezował ostro, głośno i wesoło! A teraz tacy jak on sam jeszcze niewiele lat temu przyprawiają go o szczękościsk i chęć zbrodni. Pomyśl sobie autorze o tym gdy następnym razem basy za ściany będą ci przeszkadzać. I pomyśl o mnie, o moich dwóch pracach (jedna dyżurowa, więc czasem muszę odespać nockę), studiach i dwóch dodatkowych kursach (czasem muszę się pouczyć) i o tym że mi przeszkadza wycie dziecka za ścianą. Dokładnie taką sytuację mam ja w swoim bloku. Bardzo często mnie nie ma w domu bo biore udział w tym turbo wyścigu szczurów, ale kiedy już jestem to chciała bym mieć spokój i ciszę. Odpowiedz Link Zgłoś
3dom Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:11 ja przezywalam halasy z trzech stron z gory sasiadka z wilczurem, biegajacym po mieszkaniu do rzucanej mu pileczki, szczekajacym na kazdego psa za oknem - na to nie mialam rady :((( z dolu - koles kupil perkusje i cwiczyl - prosilam, by wyciszyl pokoj, bo u mnie wszystkie meble chodza... jak nie pomoglo, poszlam do administracji - przestal z gory po skosie- pijackie impprezy o 4 w nocy z hip-hopem - pijakami na klatce - nie poszlam do administracji, nie zadzwonilam na policje, bo bylam po prostu przerazona, bo na korytarzu przewalalo sie menelstwo pijane, byly wybite poimprezowow szyby, krew, walenie w drzwi..itp na moje szczescie na razie tam nie pomieszkuje... a bylo to miejsce wielu nie przespanych nocy wspolczuje autorowi...wiem ze strach moze paralizowac, ze czlowiek nie wie co zrobic wiem, co czuje Odpowiedz Link Zgłoś
michalfront po 22 ma być CISZA i kropka 11.01.08, 17:50 jak ktoś chce w domu hałasować to prosze bardzo - ale w jednorodzinnym jak mieszka w bloku niech szanuje innych i wtedy na imprezy zapraszam do knajpy, pubu, dyskoteki itp. czyheś prawo do darcia pijanego ryja ma być ważniejsze od prawa mojego dziecka do spokojnego snu??? w takich przypadkach policja i po sprawie... Odpowiedz Link Zgłoś
pytonix Jasne bzdury gadasz!!!! 11.01.08, 18:06 A jak po 22:00 w budynku, w którym mieszkam napie.. z gardeł stado nowonarodzonych bachorów z ryjów to jest dobrze???? Rozumiem, że do takich rodziców też mam słać policję jak mi ich "pociechy" przeszkadzają. Muzyka po 22 nie ale ryk i skandaliczny niedowytrzymania płacz to już tak bo to takie prospołeczne. Czy może mam iść piętro wyżej, żeby utopili bachora w wannie? A może niech się wyprowadzą do jednorodzinnego domu jak ktoś proponował tym od wiecznych imprez ? Odpowiedz Link Zgłoś
michalfront Re: Jasne bzdury gadasz!!!! 11.01.08, 18:17 słyszysz przez ścianę płacz dziecka z taką samą intensywnością jak muzykę na full z kilkudziesięciowatowych kolumn??? nie rozróżniasz rzeczy normalnych, "fizjologicznych" od chamstwa??? cóż Twój problem :) myślę że jednak Policja chętniej przyjedzie do mojego wezwania do pijanych drechów niż do twojego, do płaczacych dzieci :)))) w Szwajcarii nawet prysznica nie bierze się po 22 - no ale tam jest normalny kraj który stawia wyżej prawa normalnych ludzi nad zachciankami pijanego dersiarstwa Odpowiedz Link Zgłoś
pacal2 oczywiście oczywiście a świstak siedzi... 11.01.08, 19:38 > w Szwajcarii nawet prysznica nie bierze się po 22 - no ale tam > jest normalny kraj który stawia wyżej prawa normalnych ludzi nad > zachciankami pijanego dersiarstwa Dawno się tak nie uśmiałem. "Normalny" kraj bo prysznica nie wypada wziąć po 22-giej. Bardzo ciekawe kryterium. Szczególnie jeśli ktoś o 22 zakończy dzień pracy i co, ma się brudny i spocony do łóżka położyć? Taaak, normalne - nie ma co. > słyszysz przez ścianę płacz dziecka z taką samą intensywnością jak > muzykę na full z kilkudziesięciowatowych kolumn??? Któż mówi o muzyce na full? Mowa wariatach wzywających policję do muzyki słyszalnej nie głośniej niż płacz dziecka. Ja nie przypominam sobie imprezy w mieszkaniu na której o 22-giej nie następowałoby radykalne ściszenie/ (i tak niezbyt wysokiego) poziomu dźwięku. Widocznie w zbyt kulturalnym towarzystwie się obracam... Oczywiście Pan by wezwał policję bo przecież do Pańskich uszu po godz. 22 dolatują dźwięki na granicy słyszalności ludzkiego ucha... Współczuję. Panu. Charakteru. Niestety dla takich jak Pan (i odpowiedników po drugiej stronie barykady) świat jest czarno-biały, wszyscy z nami albo przeciw nam... Odpowiedz Link Zgłoś
obcyastronom25 On ma RACJE! 11.01.08, 22:12 Nie po 22, ale całą dobę ma być spokój. Takie jest prawo. Każdy ma prawo do spokoju. A hałas tylko wtedy, kiedy nikomu to nie przeszkadza. Nieznajomość prawa niczego nie usprawiedliwia. Czytajcie mniej okólników osiedlowych, a więcej przepisów powszechnie obowiązującego w Polsce prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
diffenbachiajudge Re: Jasne bzdury gadasz!!!! 15.01.08, 21:22 michalfront napisał: > > słyszysz przez ścianę płacz dziecka z taką samą intensywnością jak > muzykę na full z kilkudziesięciowatowych kolumn??? > > nie rozróżniasz rzeczy normalnych, "fizjologicznych" od chamstwa??? > > cóż Twój problem :) myślę że jednak Policja chętniej przyjedzie do > mojego wezwania do pijanych drechów niż do twojego, do płaczacych > dzieci :)))) > Każdy dźwięk, nawet nie taki głośny, ale w nadmiarze jest UCIĄŻLIWY. Niektóre dzieci drą się bez przerwy i można szału dostać. Jasne, że trudno tu wskazać rozwiązanie (utopić dzieciaka?), ale nie twierdź, że drący się dzieciak nie może człowieka doprowadzać do ostateczności. Najlepiej bagatelizować problem, którego sami żeśmy nie doświadczyli. Znoś dzieciaka sąsiadów po ileś godzin dziennie to zobaczysz, w jakim stanie będą Twoje nerwy. Odpowiedz Link Zgłoś
marcin5051 Re: Jasne bzdury gadasz!!!! 11.01.08, 18:18 ile masz lat ty szczylino?Poziom twojej wypowiedzi świadczy o tym,że nosisz dresik,masz ogolony na pałę pusty łeb.Godzina 22 to koniec z głośnymi imprezami,a jak nie to telefon na policję i tak do skutku.Mało tego, ktoś kto zakłóca spokój innym,niezależnie od pory dnia też może mieć spore problemy,włącznie z wywaleniem z mieszkania. Chamstwu trzeba się przeciwstawiać.To ja nie rozumiem gadki typu,że jak nie pasuje to do domu jednorodzinnego!Mieszkasz w bloku to szanuj innych,bo kiedyś ty będziesz chciał ciszy.To ty capie masz się dostosować do innych i zachowywać się jak nakazuje regulamin sp-ni mieszkaniowej!! Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Powyżej post prostaka 11.01.08, 19:59 No i jak z takimi idiotami gadać? Ma ktoś pomysł? Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham I jeszcze jedno 11.01.08, 20:01 Mam nadzieje prostaku, że nigdy nie będziesz miał dziecka, bo miałoby ono przepieprzone życie. Odpowiedz Link Zgłoś
pytonix Re: I jeszcze jedno 11.01.08, 20:15 Mam dziecko ale nie uczę go od najmłodszych lat aby na forum pisał do innych per "prostaku" tłumoku ze zjechanym beretem! Czy ja gdziekolwiek w swoim poście napisałem, że jestem za imprezami z zajebiście głośną muzyką po 22 he ??? I co barany ?? Nie potraficie niczego już przeczytać ZE ZROZUMIENIEM TREŚCI zanim wam jad oczy zaleje? Napisałem, że drażni mnie postawa tłuków, którym przeszkadza głośniejsza muzyka ale nie potrafią zauważyć jak ich bachory, których nie potrafią wychować albo im na wszystko pozwalają drą ryje po 24 godziny na dobę, napizdżają w rury, skaczą po podłodze itd., bo to kużwa już jest dozwolone w tym chorym kraju, to nikomu nie może przeszkadzać, bo to są dzieci a im wszystko WOLNO! I jeszcze do gościa 2 ostrzeżenia i policja -> jeśli po 2 uda ci sie wrócić do mieszkania to prędzej czy później na moim osiedlu jakbyś wezwał policję bez większego powodu, bo srałbyś z zazdrości, że gdzieś się ludzie dobrze bawią nie wyszedłbyś wiecej przy sasiadach na klatkę. W 80% przypadków gliniarze przy dobrej gadce się wygadują kto wzywał a wtedy STARY MASZ PRZEJ......E Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: I jeszcze jedno 11.01.08, 20:53 z całym szacunkiem, ale to chyba Ciebie jad tutaj zalewa... Odpowiedz Link Zgłoś
the_rest Re: I jeszcze jedno 11.01.08, 21:09 ... > gliniarze przy dobrej gadce się wygadują kto wzywał a wtedy STARY MASZ PRZEJ... > ...E "przy dobrej gadce" ? weź mnie nie rozbawiaj. Widziałeś kiedyś gadkę gliniarzy z dresami z bramy ? Jak są podstawy to jest wpier...ol a nie pogawędka. Odpowiedz Link Zgłoś
pytonix Re: I jeszcze jedno 11.01.08, 22:11 A widziałeś jak na głośnej imprezie otwierają gliniarzom 2 czy 3 fajne laski i wchodzą w dysputę ja mówię o imprezie w domu a nie w bramie z tanim winem! Ludzie czytajcie ze ZROZUMIENIEM! Odpowiedz Link Zgłoś
gieroy_asfalta Boże , co za ofrema... 11.01.08, 17:59 Gdy mieszkałem w bloku wiele razy dzwoniłem na policję, raz nawet poszedłem osobiście do dzielnicowego ze skragą na sąsiada idiotę. Wcześniej sam załatwiałem sprawę, po dobroci prosiłem o ciszę, ale gdy raz doszło do rękoczynów odpuściłem sobie, od tego jest policja. Odpowiedz Link Zgłoś
gusiak1983 Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:10 jezu jak ja to dobrze znam... "densowe bity" przy otwartym na oścież oknie, którego zamknąć nie można, bo lato i upał 30 stopni, zabawy dziecka w turlanie metalowej kulki tuz nad moją głową o 1.00 w nocy, testowanie łóżka od pierwszej do piątej... chyba każdy ma takiego sąsiada... tylko nie każdy sąsiad ma kryminalną przeszłość. w tym mój problem ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
rychu40 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:41 Nie wdawać się w dyskusję z kimś kto jeszcze podkręca muzykę lub eskaluje hałasy po 24. To o imprezowiczach. Jeżeli jest małe dziecko to 22.01 już telefon do policji. Przyjadą i uspokoją. Mandacik przywalą. Ja nie mam małych dzieci więc czekam do 24. Słuchanie wierceń itp. po 18 jest zabronione w mojej spółdzielni. Mam prawo do spokojnego obejrzenia chociażby telewizji. Specjalnie nikt tego nie przestrzega ale o 22 cichnie. Jeżeli w blokowisku, gdzie mieszka tyle ludzi, pokoje jak norki, ktoś urządza głośne balangi, to można mieć tylko pogardę do takiego sąsiedztwa. I tępić bez litości. Tak jak na zachodzie. Są knajpy, dyskoteki i inne rozrywki. Tam można się wyżyć. A policja zawsze przyjedzie. Tylko wieczorową porą nie należy wychodzić samotnie i samochód raczej zostawiać na strzeżonym parkingu. Kiedyś mojego 126 zdeptano chodząc w odwecie po dachu. A interweniując indywidualnie, z pełną kulturą, cudem uniknąłem pobicia. Taki mamy światek blokowiska. Gdy balangowicz po kilku interwencjach policji wreszcie doczekał się własnego dziecka, nastąpiła cisza jak makiem zasiał. I mam spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
lidek_syn_ubeka a co bedzie gdy balangowicz 11.01.08, 18:46 oswiadczy,ze jest "obronca demokracji" i nasylanie na niego policji to zemsta kaczystow mieszkajacych w bloku?Szoł w TVN porownywalny do Anetki K.zapewniony.No i GW tez bedzie musiala wziac balangowicza w obrone,robiac z sasiadow margines spoleczny Odpowiedz Link Zgłoś
ola.wojt Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:14 Najpierw trzeba iść na interwencje samemu.. nikt nie chce być w kartotece policji. Odpowiedz Link Zgłoś
polski_murzyn Takie robią ściany w tych "nowoczesnych kiblach" . 11.01.08, 18:15 Zwanych nowoczesnym osiedlem na dodatek strzeżonym hahaha . Przed sąsiadem burakiem nie ochroni mur i 30 strażników . Niestety ,ale w tym kraju najlepiej byc gangsterem . Odpowiedz Link Zgłoś
funia81 Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:16 Panuje na tym forum powszechne, ale BLEDNE przekonanie, ze poza cisza nocna 6-22 "wolnoc Tomku w swoim domku". Otoz nie. Sa przepisy, ktore ograniczaja uciazliwosc sasiedzka (w szczegolnosci halasowanie albo smrodzenie) 24/7. Naprawde. Odpowiedz Link Zgłoś
lidek_syn_ubeka Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:33 nasz bohater Maciek,mlody,dobrze wyksztalcony mieszkaniec duzego miasta do sasiadow bal sie pojsc i zwrocic im uwage.Na PO glosowac zapewne sie nie bał.No to ma za swoje.Gdy on urzadzal imprezy,bylo OK.Jakby funi81 kaczystowska policja przerwala o 2-giej nad ranem glosna impreze wskutek skarg sasiadow,funia od rana do wieczora wyskrobalaby 100postow potepiajacych panstwo policyjne kaczorow. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d ja rozwiazelem problem-- 11.01.08, 18:18 sasiad na gorze robil imprezy co tydzien we wtorek od 2 w nocy. skoczylo sie wezwaniem policji...2 razy upomnienie a za 3 mandat 150€, za 4 mandat i za 5 mandat..i od tego czasu jest cisz:) nawet jak w poludnie chce posluchac glosno muzyki to pisze smsa czy w domu jestem:))) Odpowiedz Link Zgłoś
tredve94 Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:19 Przeżyłem to samo. Małe dziecko, hałaśliwi sąsiedzi. Po pierwszej imprezie miałem dość. Po trzeciej zadzwoniłem po Policję. Po kolejnej przestało mi przeszkadzać, że dzwonię na Policję. Szczęśliwie wiedziałem, że po kilku interwencjach Policji oni jednak dają za wygraną i uspokaja się przed północą. Potem chyba sobie już odpuścili. Odpowiedz Link Zgłoś
merda Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:20 Ja rowniez mam przykre doswiadczenia z moimi sasiadami,ktorych na szczescie mam tylko jednych,nad soba.Chcialabym posluchac co macie na ten temat do powiedzenia,poznac opinie osob postronnych. Przyznaje sie bez bicia,ze mam obsesje na punkcie muzyki i uwielbiam sluchac jej glosno.Ale odrazu zaznaczam,iz nie robie tego codziennie i oczywiscie respektuje nakaz ciszy nocnej.Moi sasiedzi to rowniez moja rodzina,brat meza i jego zona.A samo mieszkanie,a raczej dom, nalezy do rodzicow meza. Zaczelo sie jeszcze przed ich wprowadzeniem.Wpadali czasem na godzinke i nie zyczyli sobie abysmy w tym czasie sluchali glosno ("glosno"-pojecie wzgledne) muzyki.Zrobili nie mala awanture,ktora znacznie pogorszyla stosunki miedzy nami.My bylismy zniesmaczeni,bo uwazalismy ,iz mogli sobie podarowac te "rozmowe" do czasu ich definitywnej przeprowadzki,w ten sposbob moze nie zburzylibysmy relacji miedzy nami,ktore dopiero co sie rodzily.Pozatym sprawe mozna bylo zalatwic inaczej,na spokojnie,przy kolacji itp.Ich wybor.Rzecz jasna,na tym nie koniec.Wkoncu sie wprowadzili i sytuacja zaczela sie powtarzac.Wystarczylo,ze raz na miesiac podglasnialismy muzyke,dostawalismy telefon z nakazem,podkreslam nakazem sciszenia.Poniewaz chcielismy dobrze z nimi zyc,stosowalismy sie do ich regul.Ale pewnego popoludnia miarka sie przebrala i odmowilismy im spelniania ich rozkazu.Rowniez dla zasady,iz nie mozemy byc wiecznie podporzadkowani zyciu sasiadow i ich kaprysom.Tu sie zaczal nasz prawdziwy problem.Uslyszelismy wiele gorzkich slow pod naszym adresem.O sprawie uczestniczyli tez prawowici wlasciciele mieszkania.Koniec koncow,zostalismy zmuszeni do zaakceptowania tylko i wylacznie ich regul.To jest,mozemy sluchac glosniej muzyki wylacznie kiedy nie ma ich w domu.Co oznacza gonienie co chwila do okna i sprawdzanie czy czasem nie przyjechali oraz zycie pod ich dyktando.Probowalismy z mezem dojsc do kompromisu,bo obu stronom cos sie nalezy,ale oni na kompromis nie chca pojsc i zadne godziny,dni i inne wyjatki nie wchodza w gre. My czujemy sie pokrzywdzeni i bezsilni.Rozumiemy ich niechec do naszej muzyki,ale nie moze byc tak ,ze tylko jedna strona ma swoja wolnosc,prawa i tylko jej sposob zycia jest wlasciwy. Czy naprawade zachwujemy sie jak niecywilizowani sasiedzi? Jak powiennismy postapic w tym wypadku.Kazda opinia sie liczy.Dziekuje za uwage.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
panistrusia Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:56 Już o to pytałaś. I dostałaś sporo opinii. Jak mniemam za mało zgodnych z Twoim punktem widzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
grzespelc Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 19:13 Misiu, kup sobie słuchawki. Odpowiedz Link Zgłoś
acer100 Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 22:01 Nie masz racji,kup sobie słuchawki i słuchaj tak głośno,żeby popękały Ci bębenki,a innym ludziom nie masz prawa zakłócac ciszy.!! Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Ne rozumiem problemu 11.01.08, 22:02 Lubisz głośną muzykę? Masz 3 wyjścia: 1. Kupić domek. 2. Wygłuszyć mieszkanie. 3. Kupić słuchawki. W czym problem? Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:25 jeeeezu, tyle tekstu i o niczym idzie się, puka się, prosi, żeby ściszyli i tyle. nie skutkuje, idzie się drugi raz nie skutkuje, dzwoni się na policję i sprawa załatwiona. Odpowiedz Link Zgłoś
krwawy.zenek Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 18:27 Pięknie by było. Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem? 11.01.08, 21:17 tekst niestety na poziomie Faktu czy SE.. nie posądzałbym dziennikarzy gazety.pl o takie pismactwo, prędzej czytelnika, który chciał zaistnieć na portalu i nadesłał takiego mejla ;) ale przynajmniej fajna dyskusja z tego się wywiązała :) Odpowiedz Link Zgłoś
kobietapoprostu Problem -sąsiad 11.01.08, 21:24 Nie o poziom tekstu tu chodzi tylko o sam problem i fajnie, że ktoś go poruszył. Więc zacytuję siebie z paru linijek wcześniej : Tu chodzi nie o to czy ktoś może robić co mu sie podoba czy nie - owszem mieszkając w blokowiskach, musimy liczyć się z tym, że każdy ma prawo do swobody w swoim mieszkaniu i robienia co mu się żywnie podoba, ale to nie znaczy, że ma się zachowywać jakby wyłacznie sam mieszkał! Chodzi o zachowanie jakiegoś minimum kultury i poszanowania PRAWA drugiego człowieka do odpoczynku! I nie chodzi tu tylko o ciszę nocną, ale o pożycie w zbiorowisku ludzkim w ogóle. Człowiek na jakiś poziomie jak chce robić bibe w chałupie, która wiązać się będzie z rykiem głośników (tak jakby muzyki nie można było słuchać nie powodując skakania pokrywek na garach u sąsiadów!!) to przynajmniej powinien wysilić się na uprzedzenie o tym sąsiadów! Czy to aż tak dużo? A jak ma motto życiowe - dzień bez imprezy to dzień stracony - to niech do cholery zostanie DJ-em! Albo stałym bywalcem klubów. Nie wspomnę już, że pół osiedla akurat nie musi podzielać "fascynacji" takiego osobnika danym typem jazgotu... Oczywiście temat imprez jest jednym z najbardziej dotkliwych i odczuwalnych. Zwłaszcza, gdy człowiek przyjeżdża po całym dniu pracy, frustracji często z nią związanych,czy choćby z przymusem stania w gigantycznych korkach średnio godzinę i gdy wreszcie dotrze wykończony do domu to zamiast chwili odpoczynku i zwykłej ciszy, musi współuczestniczyć w chuczącej imprezie. Do imprez dołożyć można jeszcze uprawianie remontów w porach nocnych, czy w dniach, które zwyczajowo uznawać należy za poświęcone na wypoczynek. Nie ma nic bardziej denerwującego jak porąbany sąsiad, który w niedziele postanawia odpalić swoją wiertarę i na przemian z waleniem młotem "uprzyjemnić" do bólu życie wszystkim naokoło! Tak zmuszeni jesteśmy mieszkać w blokowiskach, mniejszych większych skupiskach ludzi, ale na litość boską czy to ma znaczyć, że mamy tolerować zwykłe chamstwo, prostactwo, brak jakiejkolwiek wyobraźni i poszanowania kogokolwiek?! A może mamy się "dopasować" i w akcie odwetu stać się takimiż samymi chamami i napitalać gratami o ściany, uprawiać wrestling najlepiej na parkiet dla lepszego efektu akustycznego albo jeździć po gresie taboretami, oczywiście na stalowych nogach, bo o to chodzi przecież, żeby sąsiadowi na dole za przeproszeniem d.pa cierpła od odczuwalnego u siebie efektu dźwiękowego takiego "ślizgu"? Niestety podstawowy problem i po raz wtóry niestety problem bardzo częsty, to brak jakiejkolwiek wyobraźni i zastanowienia się, że komuś można naprawdę uprzykrzyć życie swoim życiem. No ale do odrobiny wyobraźni potrzeba odrobiny rozwiniętego mózgu, a jak życie i zachowania pokazują, coraz więcej osobników cierpi na deficyt tegoż. Więc tak, każdy ma prawo do robienia u siebie co mu sie podoba, ale nade wszystko każdy ma PRAWO DO ODPOCZYNKU! TYLE! Odpowiedz Link Zgłoś
2paco Re: Problem -sąsiad 11.01.08, 21:26 ej, wystarczy tylko linka do swojego posta wkleić ;> Odpowiedz Link Zgłoś
swam Zawsze działa 11.01.08, 18:31 1. Poprosić o ciszę 2. Jeśli nie działa - dzwonić na policję Odpowiedz Link Zgłoś
racheela Do autora tekstu 11.01.08, 18:31 autor pisze, ze sam kiedys puszczał głosno muzykę, przeszkadzał innym. Teraz sam zmaga sie z tym problemem. A ja mam nadzieje, ze ty drogi autorze, jestes wlasnie tym, ktory mi kiedys zakłocał spokój. Bo wiesz, z całego serca ci wtedy życzyłam, zebys znalazł sie w takiej sytacji jak ja kiedys. Zebys przezył tę męke, ktora przez lata przezywałam ja! Uwazam tez ze w bloku nie powinni mieszkac ci ktorym przeszkadza hałas, a wlasnie ci, ktorzy nie potrafia zyc z ludzmi i nie potrafia uszanować cudzego spokoju. Chcesz być chamem,kup se dom na odludziu! Odpowiedz Link Zgłoś
jam-agru I co dalej? 11.01.08, 19:10 A może ci, których dzieci nie mogą teraz spać, wychowaliby je tak, żeby za 20 lat one z kolei nie urządzały głośnych imprez? Przekonanie, że moja impreza jest ważniejsza niż spokój sąsiadów, nie wzięło się znikąd. To chyba Oddział Zamknięty śpiewał: "Zróbmy więc prywatkę, jakiej nie widział nikt / Niech sąsiedzi walą, walą, walą, walą do drzwi / A ty tańcz i wino pij" (czy jakoś tak). No i mamy efekty. By the way, czy kiedy Wasze dzieci już przestaną się budzić od hałasu i trochę podrosną, czy uwzględniacie w ich wychowywaniu również kwestię ich relacji z sąsiadami? Odpowiedz Link Zgłoś