ar.co
26.01.08, 21:03
Teza pana Gawina, jakoby "w II RP realizacja tej obietnicy
[modernizacji] przebiegała dobrze" jest co najmniej dziwaczna. Na
czym niby miała polegać ta dobrze przebiegająca realizacja? Na
rosnącym autorytaryzmie? Na antysemickich burdach na wyższych
uczelniach, dzięki którym w l. 30. uczelnie zamykano niekiedy na
kilka tygodni, żeby zapobiec pogrom uczęszczających na nie Żydów? Na
próbach pozbawiania obywatelstwa Żydów przebywających za granicą? Na
strzelaniu do robotników, jak choćby we Lwowie w kwietniu 1936 (14
trupów) czy do chłopów (kilkudziesięciu zabitych)? Na skazywaniu
komunistów na karę śmierci za rozrzucanie ulotek (fakt, kary nie
wykonano, ale mieli szczęście, bo akurat w tym czasie nie działały
sądy doraźne)? Na burzeniu cerkwi w Chełmszczyźnie? Można jeszcze
długo wymieniać tego typu przykłady "dobrej realizacji
modernizacji", ale do mnie jakoś taka modernizacja nie przemawia.
Chyba, że za sukces modernizacyjny uznamy fakt, iż po zamordowaniu
Narutowicza prawicy nie udało się już zamordować kolejnych
prezydentów, a w 1926 została w ogóle odsunięta od rządów.