Dodaj do ulubionych

Za zniszczenie Biblii do prokuratury

06.02.08, 08:14
"Zakazane w Watykanie!" - najlepsze hasło reklamowe dla
artysty. "Polska prowincją Watykanu!" - najlepsze hasło reklamowe
dla turysty.
Obserwuj wątek
    • login-ka Za zniszczenie Biblii do prokuratury 06.02.08, 08:17
      Czy gdyby to był Koran, też by ktoś doniósł? A jeśli nasikał by na posąg Buddy? Co z Torą?
      Mam nadzieję, że wtedy też ktoś by się tym zainteresował w naszym pięknym, tolerancyjnym kraju...
      • kszysztoferson Gdyby to był Afganistan za Talibów 06.02.08, 10:30
        Gdyby to był Afganistan za Talibów to obcięcie reki byłoby pewnie najlżejszą
        karą. Wielka szkoda że przyjechali tam Amerykanie! Wielka szkoda, że żyjemy w
        Polsce, w tym nietolerancyjnym kraju! Wszystkim, którym nie podoba się straszna
        nietolerancja u nas proponuję mały kurs w Talibskim ośrodku "Arabska miłość".
        • manhu Re: Gdyby to był Afganistan za Talibów 06.02.08, 12:54
          Niestety mylisz się mój drogi, bo obecnie bez Talibów student dostał karę śmierci za rozpowszechnianie tekstu z netu że Mahomet nie szanował kobiet. Za zniszczenie Koranu KŚ przez ukamieniownie gwarantowana, zapewne we wszyskich krajach muzułmańskich poza Turcją.
          • piglowacki „prawdziwi Polacy, patrioci, katolicy” do boju 06.02.08, 14:30

            Za sprawą KK z blisko 40 ewangelii ostało się jeno 4 + ta ostatnio odnaleziona
            wg. Judasza.

            No „prawdziwi Polacy, patrioci, katolicy” do boju.

            = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

            „Opowieść zwolenników IV Rzeczypospolitej to polityczny thriller, w części już
            przetestowany za rządów Jana Olszewskiego. Może być kontynuowany, jeżeli jego
            konstruktorzy zdołają opanować język debaty publicznej, zburzyć dotychczasową
            hierarchię społecznych wartości, czyli znieść panowanie w sferze symbolicznej
            zwolenników III RP. Trzeba na to trochę czasu. Elity wyruszyły więc na wojnę.”
            - Prof. J.Raciborski (11.02.2005)

      • mark.parker Re: Za zniszczenie Biblii do prokuratury 07.02.08, 11:38
        login-ka napisała:

        > Czy gdyby to był Koran, też by ktoś doniósł? A jeśli nasikał by na posąg Buddy?
        > Co z Torą?
        > Mam nadzieję, że wtedy też ktoś by się tym zainteresował w naszym pięknym, tole
        > rancyjnym kraju...

        Oczywiście, że kraj jest tolerancyjny. Czyżby najwyższe do niedawna władze nie
        wymyśliły sloganu "tora k. my!"? Myślę, że tak by to ujął "tolerancyjny inaczej"
        L. Bubel. (Uwaga dla tych, co ne umijut czytaty, a więc elektoratu PiSd - to
        sarkazm!)
    • abhaod tam gdzie palą (niszczą) książki, będą też palić 06.02.08, 10:36
      (niszczyć)ludzi
    • indiced.spaces.live.com Za zniszczenie Biblii do prokuratury 06.02.08, 13:46
      Wszystkie te stare religie są złe. A ich wyznawcy myślą, że mają monopol na
      prawdę i słuszny pogląd na wszystko. Otóż oświadczam, że nie,

      wg. mojej religii np. nie istnieje grzech i jakoś żyję.

      Uważam, że wokalista Behemoth ma prawo wyrażania swojego zdania dopóki nie
      narusza tym dóbr innych osób...a przecież tu nie naruszył....przecież Bozia jest
      w niebie, przecież "to nie ludziom dane będzie sądzić", przecież "nie będziesz
      miał Bogów cudzych przede mną" przecież nie będziesz utożsamiał kupy papieru z
      Bogiem! Biblia to KSIĄŻKA, co prawda, zrobiona z nieco gorszego papieru niż
      Playboy...ale KSIĄŻKA, książki się CZYTA, książki się topi, pali i drze....

      Mahometanie jak palili Bibliotekę Aleksandryjską to jakoś się nie oburzano.
      Jak palono dzieła z Ksiąg zakazanych - In Pater Noster Nomine...ba! jak palono
      ludzi i "czarownice" w imię Boga, to nikt prokuratury nie wzywał....
      hipokryzja

      Z resztą Sekta w swoim znaczeniu to tylko odłam religijny a katolicy nadają tej
      nazwie pejoratywne znaczenie, zapominając, że Jezus Chrystus też stworzył sektę
      - na złość Żydom i ich wyznaniu....co prawda z czasem sekta ta się rozrosła....
      • remik.bz Naruszył dobra innych osób 06.02.08, 14:11
        indiced.spaces.live.com napisał:
        Uważam, że wokalista Behemoth ma prawo wyrażania swojego zdania
        dopóki nie
        > narusza tym dóbr innych osób...a przecież tu nie naruszył..

        Problem w tym ,ze naruszył.
        Obraził uczucia religijne katolików.
        Wokalista moze mieć swoje zdanie , rózne od mojego (katolika) . Ale
        ani je nie mam prawa go obrażac , ani on mnie.
        Chodzi o zwykłe poczucie przyzwoitosci i elementarną uczciwośc.
        • obraza.uczuc.religijnych Re: Naruszył dobra innych osób 06.02.08, 14:23
          Co to są te uczucia religijne propagandysto udający Polaka-szaraka?
          • remik.bz odpowiem jak skończysz z agresja 06.02.08, 14:28
            obraza.uczuc.religijnych napisał:

            > Co to są te uczucia religijne propagandysto udający Polaka-szaraka?

            Pytaj innych. Ja na takim poziomie nie rozmawiam.
            • maaac Re: odpowiem jak skończysz z agresja 06.02.08, 14:31
              Pytanie co to są "uczucia religijne" jest przejawem agresji? Czy
              chodzi ci o nazwanie cię "propagandystą"? Czy zarzut
              udawania "Polaka-szaraka"?
              • remik.bz Re: odpowiem jak skończysz z agresja 06.02.08, 15:17
                maaac napisał:

                > Pytanie co to są "uczucia religijne" jest przejawem agresji? Czy
                > chodzi ci o nazwanie cię "propagandystą"? Czy zarzut
                > udawania "Polaka-szaraka"?

                Chodzi o "propagandystę". Kojarzy mi sie to z działaniem dla
                wymiernych korzyści.
                A to juz nie jest OK.
                Co do Polaka-szaraka - no cóz moim zdaniem nie podszywam sie.Ale nie
                mam pretensji jesli ktos ma inne zdanie.
                • obraza.uczuc.religijnych Re: odpowiem jak skończysz z agresja 07.02.08, 00:23
                  Nie bądź taka dziewica bo sam to zarzucasz innym
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=75251972&a=75262036
        • maaac Re: Naruszył dobra innych osób 06.02.08, 14:28
          Ok. Teraz zdefiniuj co narusza, a co nie narusza uczuć. Prawo
          powinno być jednoznaczne a nie uznaniowe w zalezności
          od "widzimisię" prokuratora, a potem sędziego.

          Pytanie do którego momentu jedyną karą powinien być ostracyzm
          społeczny a od którego momentu jednak powinno być prawo do procesu
          cywilnego, a od którego nawet powinien interweniować z urzędu
          prokurator.

          Jeżeli tego nie określimy to "obrazą uczuć" może być stwierdzenie
          że np "Boga nie ma", potem kłótnia czy "Jasnogórska" ważniejsza
          od "Ostrobramskiej" czy nie.

          Chcesz być np pozwany do sądu przez Świadka Jehowy za nazwanie go
          jehowitą czy kociarzem? Fakt - to jest przejaw chamstwa ale czy to
          już sprawa dla sądów?
          • remik.bz Re: Naruszył dobra innych osób 06.02.08, 15:07
            Definicja uczucia:
            Uczucie, proces psychiczny odzwierciedlający stosunek jednostki do
            otoczenia, do jego elementów i do samego siebie. Pojęcia uczucia
            używa się czasem jako synonimu emocji, w psychologii jednak stosuje
            się je w celu określenia tej kategorii procesów, które są produktem
            rozwoju społecznego jednostki i wynikają z zaspokojenia lub
            niezaspokojenia charakterystycznych tylko dla człowieka potrzeb
            psychicznych. Przykładami tak rozumianych uczuć są np.: miłość,
            zazdrość, wstyd.
            Pojecie "religijne" nie jest precyzyjne. Raczej moim zdaniem chodzi
            o "wiarę w najwyższe dobro". A wiara jak wiesz nie może byc
            potwierdzona doswiadczalnie)
            W tym przypadku "uczucia religijne" okraśliłbym jako: milośc do
            najwyższego dobra.
            A kwestia obrazy uczuc ?
            No cóż zdefiniowac to nie latwo.
            Jest to mniej wiecej ten sam problem jakbys miał odpowiedziec na
            pytanie : czy obraża Cie stwierdzenie kolegi "jestęs OK , ale twoja
            matka to stara k..wa".
            • aron2004 Re: Naruszył dobra innych osób 06.02.08, 15:22
              pytanie czy to był tylko Nowy Testament czy tez Stary bo jeżeli
              spalil Stary Testament to podpada to pod antysemityzm
              • obraza.uczuc.religijnych Re: Naruszył dobra innych osób 07.02.08, 00:24
                Czyli nergal bohaterem Prawdziwych Polaków?
            • maaac Re: Naruszył dobra innych osób 06.02.08, 19:37
              Ok no fajnie ale uciekłeś od głównego tematu. Gdzie jest granica co
              wolno a czego nie. Jeszcze raz prawo powinno być w miarę jednoznaczne.
              Jak widać zarówno uczucie, religia jak i obraza to dość rozmyte
              pojęcia - na podstawie czegoś takiego oddajesz w ręce sędziów potężną
              władzę. Mogą cie w ten sposób skazać dosłownie za wszystko podciągając
              to po paragraf "obrazy". Chyba że zakładasz, że jesteś "w większości"
              i to ty będziesz skazywał manipulując prawem. Ja jednak wolę wychodzić
              z założenia że prawo tworzy się dla przeciwników/oponentów.
              • mark.parker Re: Naruszył dobra innych osób 07.02.08, 12:43
                maaac napisał:

                > Ok no fajnie ale uciekłeś od głównego tematu. Gdzie jest granica co
                > wolno a czego nie. [...]
                Chyba że zakładasz, że jesteś "w większości"
                > i to ty będziesz skazywał manipulując prawem. Ja jednak wolę wychodzić
                > z założenia że prawo tworzy się dla przeciwników/oponentów.

                W nieskazywanej "większości" jest się do czasu, jak wskazuje rozprawa kurdupli z
                ich pretorianami z LPR i Chamoobory. Potem rewolucja pożera (rozstrzeliwuje,
                ścina, wiesza, a w najlepszym wypadku skazuje na niebyt polityczny) własne
                dzieci i nie pomoże żadne (obrażona) mamusiu!. Kacza rewolucja sekciarska
                pożarła już własny ogon, w arogancji swej licząc na to, że wygra sam kadłubek.
                Teraz czas, żeby pożarła własną głowę. A może już to zrobiła, gdyż od dawna
                wciska głęboko głowę we własną d., bo nie chce widzieć otaczającego świata,
                którego nie może zaakceptować. Im bardziej się ta głowa w d. klinuje, tym
                głośniej dochodzą stamtąd popierdywania bez ładu i składu, a każde następne
                coraz bardziej cuchnące. Tam już nie dotrze żaden kaganiec - co najwyżej można
                kopem wbić kaganiec jak dla wściekłych psów, albo duży, duży korek, ot - choćby
                jeden z tych większych www.arm.gov.pl/galeria/towary/photos/photo_130.jpg.
            • mark.parker Re: Naruszył dobra innych osób 07.02.08, 12:25
              remik.bz napisał:

              > Definicja uczucia:
              > Uczucie, proces psychiczny odzwierciedlający stosunek jednostki do
              > otoczenia, do jego elementów i do samego siebie. Pojęcia uczucia
              > używa się czasem jako synonimu emocji, w psychologii jednak stosuje
              > się je w celu określenia tej kategorii procesów, które są produktem
              > rozwoju społecznego jednostki i wynikają z zaspokojenia lub
              > niezaspokojenia charakterystycznych tylko dla człowieka potrzeb
              > psychicznych. Przykładami tak rozumianych uczuć są np.: miłość,
              > zazdrość, wstyd.

              Także - psychopatyczne narzucanie swoich "wyższych" uczuć innym i publiczne
              gnojenie tych, którzy się temu procesowi nie poddają ("wiedźma" Kaczyńska,
              "łżeinteligencja", "lewactwo", "zdrajcy", "polskojęzyczni" "dziennikarze",
              "małpa w czerwonym, spieprzaj "dziadu", "szatani", "pedofile", "wstrętna
              propaganda homoseksualna" itp?) To nie jest obraza, ale powiedzieć "wstrętne
              kurduple" już woła o pomstę do Nieba. Nie wiem, czy zrozumiałeś lepiej pojęcie
              "uczucia", ale masz szansę zapoznać się z tym, co znaczy bigoteria w wykonaniu
              kurdupli i kurduplopodobnych.

              > Pojecie "religijne" nie jest precyzyjne. Raczej moim zdaniem chodzi
              > o "wiarę w najwyższe dobro". A wiara jak wiesz nie może byc
              > potwierdzona doswiadczalnie)
              > W tym przypadku "uczucia religijne" okraśliłbym jako: milośc do
              > najwyższego dobra.
              > A kwestia obrazy uczuc ?
              > No cóż zdefiniowac to nie latwo.
              > Jest to mniej wiecej ten sam problem jakbys miał odpowiedziec na
              > pytanie : czy obraża Cie stwierdzenie kolegi "jestęs OK , ale twoja
              > matka to stara k..wa".
              • remik.bz Re: Naruszył dobra innych osób 07.02.08, 12:43
                mark.parker napisał:

                Także - psychopatyczne narzucanie swoich "wyższych" uczuć innym i
                publiczne
                > gnojenie tych, którzy się temu procesowi nie poddają

                To sprawa absolutnie godna potepienia.
                Tak nawiasem trudno jednooznacznie uczucia posegregowac jako
                pozytywne i negatywne zjawiska. Wstyd , milośc np czasem moga mieć
                pozytywne , czasem negatywne konsekwencje.
                PS "szatani" to cytat z naszej literatury.Mysle ,ze dopuszczalny
                chociaz nawiązanie do "rzezi galicyjskiej" zbyt ostre.
                • dalatata Re: Naruszył dobra innych osób 07.02.08, 13:02
                  ja tez mysle ze to sprawa godna potepienia. jednak nie wszystko, co
                  godne potepienia podlega sankcji prawnej.rozkochiwanie pensjonarek
                  jest godne potepienia, jednak nikt jeszcze nie chce wsadzac do
                  wiezienia rozkochiwaczy.jest cala masa takich rzeczy: zdrada
                  malzenska, uzywanie brzydkich slow, nieuzywanie dezodornatu i
                  niemycie zebow, palenie papierosow. ja bym nawet dodal noszenie
                  stringow. jednak wszystkie te rzeczy nie podlegaja karze.

                  mnie osobiscie nie obrazilo i ogolnie niewiele rzeczy obraza moje
                  uczucia religijne, patriotycze i temu podobne. i jesli kogos
                  obrazilo, powinien napisac o tym list do gazety i sie oburzyc. i z
                  cala pewnoscia nie pojsc na koncert, a dzieciom swoim zakazac
                  sluchania tego zespolu.

                  sankcja prawna jest tylko i wylacznie aktem represji wobec wolnosci
                  slowa. i sposob grupy ludzi na wywieranie presji na inna grupe ludzi.

                • mark.parker Re: Naruszył dobra innych osób 07.02.08, 14:25
                  remik.bz napisał:

                  > mark.parker napisał:
                  >
                  > Także - psychopatyczne narzucanie swoich "wyższych" uczuć innym i
                  > publiczne
                  > > gnojenie tych, którzy się temu procesowi nie poddają
                  >
                  > To sprawa absolutnie godna potepienia.
                  > Tak nawiasem trudno jednooznacznie uczucia posegregowac jako
                  > pozytywne i negatywne zjawiska. Wstyd , milośc np czasem moga mieć
                  > pozytywne , czasem negatywne konsekwencje.

                  Poczucie wstydu i wywoływanie go to często narzędzie manipulacji, np. przy
                  spowiedzi i w domu rodzinnym (Bo co ludzie powiedzą?). Sądzę, że skromność i
                  uczciwość pozwalają uniknąć wstydu, a skromności na pewno nie służy wywalanie
                  intymnych części ciała na wierzch, a skromności i uczciwości przepych biskupich
                  pałaców. Kimże jednak jestem, żeby - do pewnej granicy - zakazywać komuś
                  pokazywania ciała? Ta granica jest oczywista i powszechnie akceptowana - nie
                  pokazywać narządów rodnych, bo to gorszy maluczkich (dzieci). Ale już biust? Nie
                  mam pojęcia.
                  A uczciwość? Ci którzy tak ścigają "oligarchów" słowem nie zająkną się na
                  przepych komnat "prałata" Jankowskiego. To on je tak wystawnie urządził z tej
                  nędznej, jak się nam każe wierzyć, pensyjki? On właśnie wstydu nie ma, ale
                  gorliwcy, którzy zaglądają sąsiadce do garnka i obrabiają jej po mszy d. tego
                  nie widzą. O innym zaś kaznodziei, który próbował wyłudzić euro geotermiczne od
                  UE, krzyczą "Swięty! Swięty!!!". I gdy ktoś robi im zdjęcia, dodają "Zydy! Jude
                  raus!" dość niepoprawną niemczyzną - i nie jest im wstyd używać języka okupanta,
                  który wymordował sześć milionów Polaków, w tym trzy miliony żydowskiego
                  pochodzenia Jak może naród, który przeszedł taką gehennę, wydać takich
                  niegodziwców przesiąkniętych nienawistną, morderczą ideologią zbrodniarzy? Czy
                  nie widzą, jakie to jest odrażające? Bezczeszczą przecież nie tylko pamięć
                  zgładzonych Zydów, ale i Polaków, którzy z żydostwem nic wspólnego nie mieli. To
                  jest horror! A potem ten "święty" wychodzi przed mikrofon, by krzewić tę samą
                  nienawiść! Człowiek habitu i krzyża! Przed tym samym mikrofonem zasiadają
                  ludzie, którzy skompromitowali się kolaboracją z komuną, a obecnie przywdziali
                  togę "prawdziwych patriotów"!

                  A miłość? Miłość potrafi być zbrodnicza, lecz czy jej zakazać? Nie sądzę.Dzieci
                  wkraczające w dorosłe życie, zwłaszcza dzieci wychowane na literaturze
                  romantycznej, wierzą w miłość jako wzniosłe uczucie, choć Cierpienia młodego
                  Wertera powinny stanowić przestrogę, że balsam miłości może się przemienić w
                  przekleństwo. Cóż, kiedy byłem młody, i ja nie dawałem posłuchu takim
                  podszeptom. Czy to źle? Może uniknąłbym rozczarowań, ale dlaczego miałem stracić
                  tę niewinną wiarę, że mnie zawód nie spotka? Gdybym myślał inaczej, byłbym
                  cyniczny i wyrachowany. Jakże jednak mógłbym czuć empatię do przyjaciela, który
                  mi mówi "Zostałem zdradzony."?
                  Treba było wielu lat i kilku poważnych związków, żebym zrozumiał, że
                  bezgraniczną miłość można czuć jedynie do B-ga, a kłopoty zaczynają się często,
                  gdy natym piedestale w miejsce B-ga wstawia się ukochanego, bo wtedy i od niego
                  zaczynamy wymagać bezkresnej dla nas miłości. Ale o tym każde B-że dziecko musi
                  się prezekonać samo. Powiedz mi, cóż byśmy zrobili bez całej tej
                  fin-de-siecle'owej pochmurnej poezji? O ile smutniejsze i bardziej puste byłoby
                  nasze życie, gdybyśmy tylko znali radość?
                  Moje miłości są już - jak wszystko na to wskazuje - za mną. Ale wspominam każdą
                  z nich z czułością - nawet te, które zgubiły gdzieś po drodze swój piękny finał.
                  Pamiętam ich dobroć - te oczy szeroko rozwarte na poduszce obok, oczy w
                  kształcie migdałów, oczy, z których żartowałem, że nie wiem, czy są zamknięte,
                  czy otwarte, a mój kochany Wietnamczyk przyciągał na to moją twarz do swojej i
                  szeptał "Ja wszystko widzę." Tęże wietnamską łepetynkę, która ledwo co wystawała
                  znad pudła z kuchenką mikrofalową, kiedy ciężko zachorowałem i wróciłem ze
                  szpitala. "Ki czort?" - pomyślałem, otwierając drzwi. "Przecież nie mogę ci dać
                  umrzeć z głodu!" Te dłonie, które całowałem - w kolorze kawy z mlekiem lub
                  złotawego kokosa, albo o mojej karnacji, opalone. Dłonie, które wyciągały mnie
                  jednym ruchem z wanny po powrocie ze szpitala, gdy sam nie byłbym w stanie
                  wyleźć. I te beztroskie, ale trochę lękliwe uśmiechy - czy to jest właśnie to?
                  Sądzę, że i mój uśmiech też nie nosił cech pewności siebie, bo do miłości nie
                  wolno podchodzić arogancko.
                  Ks. Twardowski tak pisał:
                  Koniec i bomba,
                  Nie kochał – więc trąba.
                  Tak przeczytała pewna dziewczynka w pamiątkowym albumie.
                  Co to znaczy kochać?
                  Pomyślała sobie, że kochać – to tylko dawać.
                  To znaczy:
                  troszczyć się o kogoś,
                  martwić się, czy ukochanego czasem brzuch nie boli,
                  smarować komuś bułki grubo masłem,
                  zasłonić szalikiem klosz od lampy, żeby go światło nie raziło
                  i żeby nie mrugał w chorobie,
                  załatwić mu tysiące spraw tak szybko, że na jednej nodze,
                  szyć mu rękawiczki po nocach, żeby mu nie zmarzł mały palec u lewej ręki,
                  bo podobno z niego największy zmarzlak.
                  Tymczasem kochać – to nie tylko dawać, ale i przyjmować.
                  Przyjmować:
                  skrzywioną minę, kiedy ktoś wstanie lewą nogą z łóżka,
                  deszcz, nawet wtedy, kiedy nie ma parasolki,
                  stłuczony ulubiony talerz,
                  ból zęba.
                  Przyjmować – to ufać, wierzyć, że Bóg daje wszystko to, co smuci,
                  i to, co cieszy, słoneczny dzień i ciężkie chmury,
                  nie mówić jednym tchem przy końcu Ojcze nasz: „alenas-zbawo-dezłegoamen” – bo
                  właśnie amen nigdy nie jest złe.
                  Amen trzeba mówić zawsze po kropce i oddzielnie.
                  Wiedzieć, że Bóg widzi nawet w ciemną noc czarna mrówkę
                  na czarnym kamieniu,
                  wiedzieć, że i ból jest czasem pożywny i smakuje.
                  Kochać – to nie tylko dawać, ale i przyjmować.

                  Amein.

                  > PS "szatani" to cytat z naszej literatury.Mysle ,ze dopuszczalny
                  > chociaz nawiązanie do "rzezi galicyjskiej" zbyt ostre.
                  Wiem, mój Miły, skąd pochodzi cytat. Jak zauważyłeś, miałem na myśli jego
                  eksploatację w bezecnych zamiarach.

                  Generalnie rzecz biorąc, cieszę się, że nie poczułeś się obrażony nawet moimi
                  złośliwościami, no ale zobaczymy, jak to będzie dalej.
                  U mnie już po 6:00 rano, więc idę spać, ale zajrzę tu później - bardzo mnie ta
                  dyskusja ciekawi.
                  • dalatata Re: Naruszył dobra innych osób 07.02.08, 14:44
                    bardzo dobrze to Pan ujal.
                  • remik.bz Re: Naruszył dobra innych osób 07.02.08, 19:11
                    mark.parker napisał:
                    > A uczciwość? Ci którzy tak ścigają "oligarchów" słowem nie zająkną się na
                    > przepych komnat "prałata" Jankowskiego. To on je tak wystawnie urządził z tej
                    > nędznej, jak się nam każe wierzyć, pensyjki? On właśnie wstydu nie ma, ale
                    > gorliwcy, którzy zaglądają sąsiadce do garnka i obrabiają jej po mszy d. tego
                    > nie widzą. O innym zaś kaznodziei, który próbował wyłudzić euro geotermiczne od
                    > UE, krzyczą "Swięty! Swięty!!!". I gdy ktoś robi im zdjęcia, dodają "Zydy! Jude

                    No cóż "natura ludzka ułomna jest" niestety.
                    Dotyczy to również VIP-ów z Kościoła katolickiego.
                    Ale Jankowski i Rydzyk to nie jest całe i jedyne oblicze polskiego kościoła
                    katolickiego.
                    Nie wolno uogólniać i stosować zasadę "odpowiedzialności zbiorowej"
                    Dla mnie Kościół Katolicki w Polsce to Wojtyła , Wyszyński , Tischner, Macharski
                    , Popiełuszko przede wszystkim.

                    Ale trochę odeszliśmy od tematu.
                    A podstawowy temat to :czy polskie prawo powinno karać za "obrazę uczuć
                    religijnych".(ustaliliśmy ,że takie uczucia istnieja obiektywnie)
                    Należałoby sobie zadać szersze pytanie : czy należy karać za obrazę
                    jakichkolwiek uczuć?
                    Osobiście uważam ,że tak , ale pod warunkiem ,że taka będzie wola Narodu
                    wyrażona poprzez Przedstawicieli Narodu powołanych w demokratycznych procedurach
                    do tworzenia prawa.

                    Obrażanie cudzych uczuc ma jedna "paskudną " cechę. Z reguły jest to po prostu
                    całkowicie bezinteresowne działanie.
                    Jest to po prostu ranienie kogoś tylko dlatego aby "było mu przykro".
                    Jest to dreczenie drugiej osoby dla samej przyjemności dreczenia albo ibez tej
                    przyjemności (aby być trendy np).

                    Zwierzęta jesli "robia sobie przykrość", to coś z tego mają (lepszy kąsek ,
                    pozycje w stadzie)
                    A ludzie ?
                    O ile jest pewna logika np w kradzieży (ktoś chce cos mieć), to jaka była logika
                    np w próbie obnażania ( i udawania stosunku ) 14 letniej Ani przez kolegów
                    -niedawno?
                    Wiedzieli ,ze dziewczyna jest "wstydliwą , katolicką cnotką"(sorry za dosadność)
                    i to jej poczucie wstydu wykorzystali w celu.... no właśnie , w jakim celu ?

                    Mówiąc szczerze ten sam argument,uczucie wstydu, podnoszony jest (moim zdaniem
                    niesłusznie - ale to inna sprawa) w odniesieniu do śmieci Pani Blidy.

                    Dlatego też ranienie czyichś uczuć uważam za wielkie zło. A zło powinno byc
                    piętnowane i karane.

                    Powiedz mi w imię jakich wartości ktoś np z całkowita premedytacja rani
                    drugiego człowieka - katolika poprzez drwiny ze spraw dla katolika waznych ?

                    I dlatego uważam ,że ranienie uczuć innych osób po prostu powinno byc karane- w
                    sposób określony przez "prawodawców" - naszych przedstawicieli.

                    Generalnie rzecz biorąc, cieszę się, że nie poczułeś się obrażony nawet moimi
                    > złośliwościami,

                    Złosliwości to norma w dyskusji na tym forum.
                    A ja jako "ten z PiS-u" jestem na nie z definicji narazony.
                    Zlośliwosci to nic strasznego.
                    Problemem sa wulgaryzmy , brak tolerancji dla innych poglądów i przekonanie o
                    własnej wyższości.
                    Mówiąc szczerze ja obrażam sie ( wiem , nie powinienem) głównie wtedy jeśli
                    przeciwnik zarzuca mi działanie z niskich pobudek np nazywając "propagandysta
                    PiS-u". W podtekscie jest sugestia: on tak nie myśli , tylko mowi tak dla
                    konkretnych korzyści.
                    Pozdr.




                    • mark.parker Re: Naruszył dobra innych osób 08.02.08, 01:47
                      remik.bz napisał:

                      > mark.parker napisał:
                      > > A uczciwość? Ci którzy tak ścigają "oligarchów" słowem nie zająkną się na
                      > > przepych komnat "prałata" Jankowskiego. To on je tak wystawnie urządził z
                      > tej
                      > > nędznej, jak się nam każe wierzyć, pensyjki? On właśnie wstydu nie ma, al
                      > e
                      > > gorliwcy, którzy zaglądają sąsiadce do garnka i obrabiają jej po mszy d.
                      > tego
                      > > nie widzą. O innym zaś kaznodziei, który próbował wyłudzić euro geotermic
                      > zne od
                      > > UE, krzyczą "Swięty! Swięty!!!". I gdy ktoś robi im zdjęcia, dodają "Zydy
                      > ! Jude
                      >
                      > No cóż "natura ludzka ułomna jest" niestety.
                      > Dotyczy to również VIP-ów z Kościoła katolickiego.
                      > Ale Jankowski i Rydzyk to nie jest całe i jedyne oblicze polskiego kościoła
                      > katolickiego.
                      > Nie wolno uogólniać i stosować zasadę "odpowiedzialności zbiorowej"
                      > Dla mnie Kościół Katolicki w Polsce to Wojtyła , Wyszyński , Tischner, Macharsk
                      > i
                      > , Popiełuszko przede wszystkim.

                      Nie uogólniam; jak już wcześniej zauważyłem, są w tej instytucji wielcy
                      myśliciele, którzy nadążają za duchem czasów nie tracąc nic z wiary, i tych
                      naprawdę cenię. Szarlatani są bardziej widoczni, bo bardziej krzykliwi, a musimy
                      pamiętać, że dziś, kiedy nie ma już barier komunikacyjnych, to oni dorabiają
                      Polsce gębę na świecie. Dotyczy to też zresztą polityków i Polska nie jest pod
                      tym względem wyjątkiem, to kwestia, jak piszesz, ułomnej ludzkiej natury. Jedna
                      z tych ułomności to pycha. Prowadzi ona często do upokorzenia i upadku, ale
                      wystarczy, że zdarzy się nam jakaś tragedia i poznajemy, co to pokora. Wtedy,
                      zatopieni w modlitwie bez formułek, z serca, zapominamy choć na chwilę o pysze i
                      prosimy B-ga "Ratuj!". Niewierzący może wykrzyknąć "Niech się to już wreszcie
                      skończy!" - do kogo? Do tego "się"? A więc też szuka ratunku poza sobą, wykracza
                      poza własny ból i cierpienie. Na chwilę stapia się z wszechświatem. A gdy
                      wykrzyczy swoją krzywdę wśród przyjaciół, biorą na siebie część tego ciężaru,
                      sprawiając mu ulgę.

                      >
                      > Ale trochę odeszliśmy od tematu.
                      > A podstawowy temat to :czy polskie prawo powinno karać za "obrazę uczuć
                      > religijnych".(ustaliliśmy ,że takie uczucia istnieja obiektywnie)
                      > Należałoby sobie zadać szersze pytanie : czy należy karać za obrazę
                      > jakichkolwiek uczuć?
                      > Osobiście uważam,że tak, ale pod warunkiem ,że taka będzie wola Narodu
                      > wyrażona poprzez Przedstawicieli Narodu powołanych w demokratycznych procedurac
                      > h
                      > do tworzenia prawa.

                      Dodałbym tylko, że ci przedstawiciele muszą być wrażliwi na uczucia tych, którzy
                      większości nie stanowią, a do tego potrzeba wyzbycia się lęku przed "innym",
                      "nieznanym", najlepiej dowiadując się o nim czegoś więcej i szlifując swój
                      stosunek w bezpośrednich kontaktach. Kto z nas nie pamięta z dzieciństwa
                      przerażających ciemnych pomieszczeń? A wystarczy tylko pstryknąć kontaktem i
                      nagle, przy świetle, znajdujemy się w znanym, ciepłym, bezpiecznym miejscu,
                      horrory zaś od nas pierzchają. Generalnie jestem przeciwnikiem karania za
                      obrażanie uczuć, ale czyny mające cechę nawoływania do nienawiści i przemocy
                      powinny być karane, i to surowo. Zbyt świeże są jeszcze w naszej pamięci blizny
                      II wojny światowej, kiedy raniące słowa przechodziły w zbrodnie. Przypominają
                      nam o tym harce łysogłowych. Mnie nie pozwalają skonstatować w spokoju, że
                      ludobójstwo nie może się powtórzyć. Jeśli ktoś wrzeszczy na mnie na ulicy w
                      obecności policjantów i księży (!) "Zrobimy z wami, co Niemcy z Zydami", to
                      chowanie głowy w piasek i udawanie, że czegoś takiego nie ma, byłoby zwykłą
                      głupotą, wręcz samobójstwem. Następnego dnia czytam, że jakiś duchowny
                      skrytykował te wyskoki, ale hierarchia katolicka milczy, by niedługo potem głos
                      zabrał kardynał Glemp i szkalował tego napastowanego, o którym nie ma zielonego
                      pojęcia, ale odsądza go od czci i wiary, nie martwiąc się, czy urazi czyjeś
                      uczucia, czy nie. Bo on ma przecież za sobą większość. Dla mnie jest to równe
                      zbrodni.
                      > Obrażanie cudzych uczuc ma jedna "paskudną " cechę. Z reguły jest to po prostu
                      > całkowicie bezinteresowne działanie.
                      > Jest to po prostu ranienie kogoś tylko dlatego aby "było mu przykro".
                      > Jest to dreczenie drugiej osoby dla samej przyjemności dreczenia albo ibez tej
                      > przyjemności (aby być trendy np).

                      Za każdym takim aktem kryje się jakiś interes, być trendy, podkreślać
                      przynależność do grupy, nie być posądzonym o to, że należy się do grupy
                      prześladowanej. Znane są przypadki fizyznego i werbalnego napastowania gejów
                      przez innych gejów, którzy boją się wykrycia ich orientacji. W Ameryce jednym z
                      takich psychopatycznych przypadków był Roy Cohn, radca komisji McCarthy'ego,
                      która uganiała się za komunistami, Zydami i homoseksualistami. Późniejszy
                      prezydent Reagan zasłynął jako donosiciel, który złamał karierę wielu niewinnym
                      ludziom, a Cohn był sam homoseksualistą, ale krył się za nagonką. Umarł staro,
                      niewykluczone, że na AIDSa. I co mu z tego przyszło? Zycie w nieustannym
                      strachu, ciężkie zaburzenia psychiczne związane z nieakceptowaniem swojej
                      orientacji, a wreszcie infamia za rolę, jaką odegrał w nagonce. Ale i on miał
                      interes - im więcej władzy, tym łatwiej uciszyć przeciwników politycznych i
                      zapobiec potencjalnym rewelacjom.

                      >
                      > Zwierzęta jesli "robia sobie przykrość", to coś z tego mają (lepszy kąsek ,
                      > pozycje w stadzie)

                      I pod tym względem jesteśmy bestiami, choć zgadzam się z Tobą, że niekiedy
                      ludzie robią to bezinteresownie - dla samego robienia. Dlaczego? Bo mogą - aż do
                      czasu, kiedy ich samych spotka ostracyzm. Pamiętasz tych krytyków literackich
                      okresu stalinizmu, którzy potrafili zgnoić świetnego pisarza, bo nie pisał pod
                      sznurek? Gdzież są
                      dzisiaj? Gryzą ziemię w niesławie.

                      > A ludzie ?
                      > O ile jest pewna logika np w kradzieży (ktoś chce cos mieć), to jaka była logik
                      > a
                      > np w próbie obnażania ( i udawania stosunku ) 14 letniej Ani przez kolegów
                      > -niedawno?
                      > Wiedzieli ,ze dziewczyna jest "wstydliwą , katolicką cnotką"(sorry za dosadność
                      > )
                      > i to jej poczucie wstydu wykorzystali w celu.... no właśnie , w jakim celu ?

                      W celu upokorzenia jej, ale przede wszystkim dowartościowania samych siebie -
                      patrzcie, jakie to jesteśmy hojraki!

                      >
                      > Mówiąc szczerze ten sam argument,uczucie wstydu, podnoszony jest (moim zdaniem
                      > niesłusznie - ale to inna sprawa) w odniesieniu do śmieci Pani Blidy.
                      >
                      > Dlatego też ranienie czyichś uczuć uważam za wielkie zło. A zło powinno byc
                      > piętnowane i karane.
                      >
                      > Powiedz mi w imię jakich wartości ktoś np z całkowita premedytacja rani
                      > drugiego człowieka - katolika poprzez drwiny ze spraw dla katolika ważnych ?

                      Bywa, że sam czuje się tak zaszczuty, że jedyną obroną jest agresja. Pamiętasz
                      masakrę w szkole w Columbine w Kolorado? Dzieciaki, które otworzyły ogień do
                      kolegów, były przedtem szykanowane na wszystkie możliwe sposoby, aż w końcu coś
                      w nich pękło.
                      > I dlatego uważam ,że ranienie uczuć innych osób po prostu powinno byc karane- w
                      > sposób określony przez "prawodawców" - naszych przedstawicieli.
                      >
                      > Generalnie rzecz biorąc, cieszę się, że nie poczułeś się obrażony nawet moimi
                      > > złośliwościami,
                      >
                      > Złosliwości to norma w dyskusji na tym forum.
                      > A ja jako "ten z PiS-u" jestem na nie z definicji narazony.
                      > Zlośliwosci to nic strasznego.
                      > Problemem sa wulgaryzmy , brak tolerancji dla innych poglądów i przekonanie o
                      > własnej wyższości.
                      > Mówiąc szczerze ja obrażam sie ( wiem , nie powinienem) głównie wtedy jeśli
                      > przeciwnik zarzuca mi działanie z niskich pobudek np nazywając "propagandysta
                      > PiS-u". W podtekscie jest sugestia: on tak nie myśli , tylko mowi tak dla
                      > konkretnych korzyści.
                      > Pozdr.

                      Nie chcę pa
                      • nick3 Re: Naruszył dobra innych osób 08.02.08, 02:11
                        Jestem pod wrażeniem twojego poprzedniego postu, Mark. To się
                        czytało!;-)

                        (Mam jednakowoż pewne mocne podejrzenia, iż przekonanie, że miłość
                        bez zastrzeżeń można ofiarować "tylko B-gu", jest samospełniającą
                        się przepowiednią w życiu człowieka religijnego.)

                        Zwrócił też moją uwagę "kaznodziejski" fragment z twojego postu, na
                        który odpowiadam:

                        >ale
                        >wystarczy, że zdarzy się nam jakaś tragedia i poznajemy, co to
                        >pokora.

                        Skąd u 'ludzi biblijnych' ta sadystyczna satysfakcja ze złamania
                        człowieka?
                        • mark.parker Re: Naruszył dobra innych osób 08.02.08, 06:35
                          nick3 napisał:

                          > Jestem pod wrażeniem twojego poprzedniego postu, Mark. To się
                          > czytało!;-)
                          Dziękuję.

                          >
                          > (Mam jednakowoż pewne mocne podejrzenia, iż przekonanie, że miłość
                          > bez zastrzeżeń można ofiarować "tylko B-gu", jest samospełniającą
                          > się przepowiednią w życiu człowieka religijnego.)

                          Nie zgadzam się z tym. Trzeba (to o mnie) tylko zachować odpowiednią hierarchię.
                          Człowiek religijny nie spędza wszak stu procent czasu z B-giem. Ja Go widzę
                          również w twarzach bliźnich, z którymi stykam się na codzień, słyszę w głosie
                          przyjaciół, z którymi gadam przez telefon, a dla Niego mam zarezerwowany czas
                          modlitwy i piątkowy wieczór do sobotniego wieczoru. Uważam, że obcowanie tylko i
                          wyłącznie z Najwyższym przy wyobcowaniu ze środowiska ludzi może prowadzić do
                          wypaczenia myśli. A przecież do wypełnienia wszystkich 613 przykazań (micwot)
                          ludzie są nieodzowni. Nie wiem, ile wiesz o judaizmie, ale przygotowania do
                          jednego z najświętszych dni - Jom Kipur, kiedy to nasze imię zostaje wpisane do
                          Księgi Zycia lub nie - wymaga pojednania z ludźmi, którym wyrządziło się krzywdę
                          i zadośćuczynienie. Nie ma więc tak jak w katolicyzmie, że wyklepie się grzechy
                          w konfesjonale, ksiądz zada pokutę i puszcza penitenta z błogosławieństwem. Ja
                          muszę iść do drugiej osoby, spżojrzeć jej w oczy i powiedzieć przepraszam, i to
                          bez wymówek, a już na pewno bez obwiniania drugiej strony (wybacz mi, ale ty...)
                          Człowiek odgrywa więc ważną rolę w wierze i jej praktykowaniu. Czym zresztą
                          byłaby bez człowieka?

                          >
                          > Zwrócił też moją uwagę "kaznodziejski" fragment z twojego postu, na
                          > który odpowiadam:
                          >
                          > >ale
                          > >wystarczy, że zdarzy się nam jakaś tragedia i poznajemy, co to
                          > >pokora.
                          >
                          > Skąd u 'ludzi biblijnych' ta sadystyczna satysfakcja ze złamania
                          > człowieka?
                          Dzięki, żeś mi zwrócił uwagę na ten kaznodziejski ton - nie o to mi chodziło.
                          Nie wiem, czy zauważyłeś, że mówiąc o wierze i o B-gu posługujemy się
                          terminologią nieco archaiczną i patetyczną, gdyż tak zostaliśmy nauczeni. Stąd
                          na przykład, kiedy JP II był po raz pierwszy w Polsce, a polskie teksty jego
                          wystąpień nie były wtedy od razu dostępne, mogłem je tłumaczyć prawie bezbłędnie
                          z angielskiego. A trzeba było, bo gazeta, w której wtedy pracowałem, musiała
                          wyjść do drukarni o określonej porze. Nie lubię patosu i, wierz mi, rozmawiam z
                          B-giem normalnym tonem, a jeśli czasem coś zabrzmi nadto wzniośle - to już tak
                          widać zostałem zaprogramowany, a w gorączce dyskusji nie adiustuje się własnego
                          tekstu tak dokładnie. Ilekroć to zauważysz, możesz sobie na mnie poużywać :) Nie
                          chodziło mi też o sadystyczną radość ze złamania człowieka - ja tu po prostu
                          wstawiłem własne doświadczenia, ale że nie uważam się za wyjątek, użyłem
                          ogólniejszego pojęcia "człowiek".
                          Tak, tak, życie rzuciło mnie parę razy na kolana i kiedyś się przeciw temu
                          buntowałem. Dopiero po latach zrozumiałem, że zupełnie niepotrzebnie i że
                          miotając się, zadawałem sobie jeszcze większy ból. To tak jak z wbijaniem igły w
                          dupsko, kiedy dają zastrzyk; trzeba spokojnie przeczekać, bo i to przemija;
                          rzucanie się nie tylko nic nie daje, ale jeszcze komplikuje sprawę, igła się
                          łamie i... szukaj wiatru w d. (pardon, nie mogłem się powstrzymać). Bunt jest
                          czymś normalnym - chcemy uciec, gdzieś się zaszyć i tylko poddanie się zapobiega
                          właśnie temu, żeby się nie dać bólowi złamać. Słuchałem razu pewnego mądrego
                          rabina, który odpowiadał na pytanie, czy kłótnia z B-giem jest bluźnierstwem i
                          narażaniem się B-gu. Nie - odpowiedział. Czy nie pokłóciliście się nigdy z
                          ojcem, który nie chciał wam kupić loda? Ojciec mógł tłumaczyć, że zaraz będzie
                          obiad. Jeśli prosicie o coś Nieskończonego i tego nie otrzymujecie, nie wysyła
                          wam listu z wyjaśnieniem. Wy je znacie, tylko musicie poszukać odpowiedzi w
                          sobie. Ojciec, który odmawia kupienia loda nie robi wam przecież na złość i
                          wcale was mniej nie kocha. No, to teraz macie odpowiedź na swoje pytanie.
                          Ja wierzę, że B-g ma trzy odpowiedzi na nasze prośby: tak, nie i być może, ale
                          nie może wykonać za nas całej roboty. Coś jak w tym dowcipie z Ickiem. Icek
                          prosi B-ga przez całe lata, żeby mu dał wygrać milion. W końcu tak się
                          rozzłościł na Najwyższego, że zaczął na Niego krzyczeć "Co Ty, nie widzisz, jaki
                          ja jestem bogobojny? Nie widzisz, że w każdy szabes jestem w synagodze? Oddaję
                          na świątynię dziesięcinę. Pomagam wdowom i dzieciom, a Ty nic! Jak śmiesz mnie
                          tak karać, takiego religijnego Zyda?!" Z niebios rozlega się na to spokojny,
                          trochę rozbawiony głos: "Icek, a dajże ty mnie szansę. Ty kup los na loterię."
                          O, i to jest, według mnie, cała tajemnica wiary. A gdy Mu ktoś wygraża pięściami
                          i obrzuca wyzwiskami - czy nie jest to najszczersza modlitwa? Przy założeniu, że
                          modlitwa jest rozmową i płynie z serca. I jest to też swoisty przejaw pokory:
                          zawierzyłem Ci, a Ty, taki owaki, zawiodłeś moje zaufanie. I to można
                          skomentować słowami Benedykta XVI, który nie jest wszak człowiekiem z mojej
                          bajki, wygłoszonymi w Auschwitz-Birkenau "Ciągle powraca jedno: Gdzie był Bóg w
                          tamtych dniach? Dlaczego milczał? Jak mógł pozwolić na tak wielkie zniszczenie,
                          na ten tryumf zła? Przychodzą na myśl słowa Psalmu 44, zawierające skargę
                          cierpiącego Izraela: ”...starłeś nas na proch w miejscu szakali i okryłeś nas
                          mrokiem. Lecz to z Twego powodu ciągle nas mordują, mają nas za owce na rzeź
                          przeznaczone. Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? Przebudź się! Nie odrzucaj na
                          zawsze! Dlaczego ukrywasz Twoje oblicze, zapominasz o nędzy i ucisku naszym?
                          [...] Nie potrafimy przeniknąć tajemnicy Boga – widzimy tylko jej fragmenty i
                          błądzimy, gdy chcemy stać się sędziami Boga i historii. [...] Nie – ostatecznie
                          powinniśmy wytrwale, pokornie, ale i natarczywie wołać do Boga: Przebudź się!
                          Nie zapominaj o człowieku, którego stworzyłeś!"
                          Marek Edelman, ostatni przywódca powstania w Getcie, skomentował to tak:"Może ja
                          jednak pytałbym o co innego: "Gdzie wtedy był człowiek? Dlaczego ludzie byli tak
                          obojętni wobec rozgrywających się na ich oczach zbrodni? Czy dziś dzieje się
                          inaczej? Czy ludzkość wyciągnęła jakąś lekcję z tych czasów, w których milczał
                          Bóg?"
                          Na te pytania musi sobie odpowiedzieć każdy z nas.Ja już stąd na dziś zwiewam,
                          bo nie mogę znów siedzieć do 6:00 rano. Trzymaj się mój Drogi.
          • mark.parker Re: Naruszył dobra innych osób 07.02.08, 12:09
            maaac napisał:

            > Ok. Teraz zdefiniuj co narusza, a co nie narusza uczuć. Prawo
            > powinno być jednoznaczne a nie uznaniowe w zalezności
            > od "widzimisię" prokuratora, a potem sędziego.

            Prawo w Polsce bywa nie tylko uznaniowe, ale wręcz wyznaniowe io na tym m.in.
            polega tragedia Polski.

            >
            > Pytanie do którego momentu jedyną karą powinien być ostracyzm
            > społeczny a od którego momentu jednak powinno być prawo do procesu
            > cywilnego, a od którego nawet powinien interweniować z urzędu
            > prokurator.
            >
            > Jeżeli tego nie określimy to "obrazą uczuć" może być stwierdzenie
            > że np "Boga nie ma", potem kłótnia czy "Jasnogórska" ważniejsza
            > od "Ostrobramskiej" czy nie.
            Ciemnogórska bije tępobramską na głowę. Oops! Czy to już należy ścigać z urzędu,
            czy z pozwu cywilnego? Przykro mi, jeśli ktoś poczuł się obrażony, bo nie taka
            była moja intencja. Chciałem zaledwie dowcipnie skomentować ten dylemat, bo
            argumenty muszą w nim paść takie, jak w dyskusji, ile diabłów/aniołków mieści
            się na łebku od szpilki. Rozjemcą może być mikroskop elektronowy, który pokaże
            też, ileż to diabełków ma na sobie czarną sukienkę lub ile aniołków jest gołych,
            żeby się ich, cwaniaków, więcej zmieściło. Nie znajdziesz tam jednak Rydzyka, bo
            go jeszczwe Lucyfer nie powołał, choć na zapas wyposażył w długi ogon chowany
            pod czarną, a czasem i złotą sukienkę (lubi brokaty!) i różki skrzętnie ukrywane
            pod rzadką fryzurą, a czasem pod koroną - gdy mu się zdaje, że już został
            Królową Polski.
            www.ojciec-dyrektor.de/studenci/rydzyk.gif

            >
            > Chcesz być np pozwany do sądu przez Świadka Jehowy za nazwanie go
            > jehowitą czy kociarzem? Fakt - to jest przejaw chamstwa ale czy to
            > już sprawa dla sądów?
        • heterofob2 "uczucia" 06.02.08, 15:37
          skoro te uczucia są tak namacalne, że można je obrażać, to proponuję: podaj do
          sądu jego uczucia, a jego zostaw w spokoju
          • remik.bz Re: "uczucia" 06.02.08, 18:41
            heterofob2 napisał:

            > skoro te uczucia są tak namacalne, że można je obrażać, to proponuję: podaj do
            > sądu jego uczucia, a jego zostaw w spokoju

            A uczucia do matki (np miłość synowska) sa namacalne? Nie.
            A jednak sady na poważnie zajmują sie skarga syna , ktemu ktoś powiedział "twoja
            matka to stara k..wa".
            Pewnie mamy złe sądy , tak ?
            Na marginesie: sadzony jest człowiek , który "obraził" a nie jego uczucia.
        • mark.parker Re: Naruszył dobra innych osób 07.02.08, 11:56
          remik.bz napisał:

          > indiced.spaces.live.com napisał:
          > Uważam, że wokalista Behemoth ma prawo wyrażania swojego zdania
          > dopóki nie
          > > narusza tym dóbr innych osób...a przecież tu nie naruszył..
          >
          > Problem w tym ,ze naruszył.
          > Obraził uczucia religijne katolików.

          A cóż to, katolicy mają wyłączność na Biblię? Przecież chrześcijanie, zanim się
          stali katolikami, a później rozpadli na setki sekt, ukradli Zydom Torę,
          naruszając prawa autorskie samego Pana wprowadzili do niej zmiany, żeby zrobić
          miejsce Jezusowi, w końcu dopisali całe rozdziały, co dało katolikom asumpt do
          wybrania go bogiem w wyniku głosowania w IV wieku. Nawet liczbę przykazań
          obcięli z 613 do 10 i tak zachachmęcili z tym pierwszym, żeby zagłuszyć słowa
          samego B-ga "Pan jest B-giem, Pan jest jeden", skierowanymi do Izraela i
          umożliwić mu cudowne rozmnożenie z ziemską kobietą, którą podobno tak nastraszył
          jakiś aniołek, że zdecydowała się przyjąć rzekomo boskie nasienie, a potem
          tułała się z Józefem, bo nikt nie chciał dać schronienia matce bękarta i
          wylądowała w stajni. Iluż to ludzi "z nieprawego łoża", jak to kiedyś mówiono,
          mogłoby się ogłosić dziećmi Tatusia Niebieskiego! Kiedyś Kościół katolicki nie
          chciał chrzcić bękarta; Rydzyk wygnał nawet z domu ojca, który nie miał z matką
          ślubu, gdyż by go inaczej nie przyjęli do Seminarium Duchownego, bo został przez
          zgromadzenie uznany za bękarta - i nie mógłby tak dzisiaj kraść. Pewnie się
          cieszy, że go chroni immunitet sukienkowy. To tyle, skoro o uczciwości mowa :-P

          > Wokalista moze mieć swoje zdanie , rózne od mojego (katolika) . Ale
          > ani je nie mam prawa go obrażac , ani on mnie.
          > Chodzi o zwykłe poczucie przyzwoitosci i elementarną uczciwośc.
        • wielki_czarownik Co to są uczucia religijne? 07.02.08, 14:04
          Czy jeżeli ja powiem, że wierzę w Czerwonego Kapturka, to każdy kto powie, że Czerwony Kapturek jest debilem i podrze książeczkę o nim obrazi moje uczucia religijne i będzie mógł zostać za to skazany?

          Kretynizm do sześcianu. XXI wiek, a prawo chroni wiarę w brednie.
          • dalatata Re: Co to są uczucia religijne? 07.02.08, 14:47
            chyba nie, bo wiara w czerownego kapturka musi byc zarejstrowana
            jako religia. w UK jesli 1000 osob wpisze w formularzu spisu
            powszechnego ze w cos wierzy, automatcyznie uznawane jest to za
            relgie. w czasie ostatniego spisu powszechnego byla kampania, by
            wpisywac Jedi jako religie. kampania mi sie nie podoba (bo spis
            powszechny jest zrodlem waznych danych np. epidemiologicznych), ale
            zasada tak.

            oczywisicie nikomu nie przyszloby do glowy martiwc sie o 'obraze
            uczuc religijnych', ktora jest przepisem czysto uznaniowym i metoda
            represji.
        • kauzyperda Re: Naruszył dobra innych osób 07.02.08, 14:55
          > Wokalista moze mieć swoje zdanie , rózne od mojego (katolika) .
          Ale
          > ani je nie mam prawa go obrażac , ani on mnie.

          Z tego co pamiętam z czasów gdy chodziłem do kościoła to katolicy
          dość intensywnie obrażają uczucia religijne satanistów. Często na
          mszy kierowane są negatywne uwagi pod adresem pana Szatana,
          wychwalane są osoby któe z panem Szatanem walczą. Śpiewa się nawet
          piosenki w których pan Szatan jest wielokrotnie przedstawiany jako
          postać negatywna której należy się wystrzegać, lub którego pokonanie
          nobilituję pokonującego. Co więcej naruszanie uczuć satanistów nie
          odbywa się jedynie na imprezach na które przychodzą zainteresowani
          ale często także w czasie publicznych procesji.
    • heterofob2 słusznie, popieram, mam nadzieję, że ich skażą!!! 06.02.08, 14:03
      wyrażam szczerą nadzieję, że zespół zostanie skazany z odpowiedniego artykułu.
      potem się odwołają do sztazburka, dostaną odszkodowanie, a trybunał nakaże
      republice polskiej wykreślić "uczucia religijne".
    • nessie-jp Za zniszczenie Biblii do prokuratury 06.02.08, 15:09
      Ze zgrozą czytamy doniesienia, jak to fanatyczne arabusy skazują za obrazę
      Mahometa, grożą terroryzmem za karykatury albo kamienują za obrazę uczuć... A u
      nas lepiej? Tylko z pozoru
    • katrina_bush Re: Od kiedy książka kucharska to biblia ? 07.02.08, 01:48
      Od kiedy książka kucharska to biblia ?

      Podarli książkę kucharską a "oburzeni" już kota dostają !

      Pytam, co za histeria ?! Co to za chory powalony kraj ?!
      • greegy Re: Od kiedy książka kucharska to biblia ? 07.02.08, 11:33
        no wlasnie...format tego co podarl Nergal jest niecodzienny jak na zbior mitow i
        historyji judeo-chrzescijanskich; co ciekawe, czlowiek z Trojmiasta chwali sie
        na internecie skanem resztek owej ksiegi, ktore "szczesliwym" trafem sa zarazem
        jego komentarzem(negatywny) do tego co uczynic mial Nergal polecam:

        gazeta.razem.pl/index.php?id=2&t=1&page=913
        i jeszcze jedno, sprawdzcie czy Biblia jest przedmiotem kultu religijnego, bo na
        tym opiera sie odpowiedni art.KK , na ktory Nowak powoluje sie w swych
        zamiarach... zwroccie uwage, ze juz powinien zlozyc doniesienie, a on rozmawia z
        kierownictwem/wlascicielem "Ucha" czyli z potencjalnymi przestepcami... Nowak
        wymyslil sobie biznes i dziala, a najwazniejsze, ze skutecznie(dla niego i jego
        przeciwnikow)to on zainspirowal dzialania, ktore doprowadzily do odwolania co
        najmniej jednego koncertu rockowego. Wszystko legalnie i skutecznie,
        wiec....brawo Nergal! On nie jest taki glupii jak mysla niektorzy a kto na tym
        skorzysta, to zobaczymy, no nie?
    • nick3 A gdy religia obraża uczucia osobiste...? 07.02.08, 23:28
      Czy jedyne uczucia jakie w człowieku można obrazić to uczucia
      religijne?

      A co jeśli wyznawcy religii mówią piętnującym językiem o gejach,
      obrażają czy zastraszają inne formy seksualności niż dozwolone przez
      religię?

      Zapewniam, że robi to większą krzywdę ludzkiej psychice niż
      opublikowane gdzieś karykatury Mahometa (czy innego założyciela
      religii) - jego wyznawcom.


      Nie religie czy tradycje prawo powinno chronić, lecz jednostkowych
      ludzi ze wzgledu na rzeczywiste cierpienie, jakie im się przydarza w
      związku z naruszeniem dóbr osobistych.

      I pod tym i tylko pod tym kątem powinien być oceniany rozmiar
      przestępstwa - tak przeciwko uczuciom religijnym, jak i np.
      seksualnym.

      Bo inaczej ustawa o "uczuciach religijnych" jest tylko pseudonimem
      ustawy przeciwko 'bluźnierstwu'.

      A takiej "zbrodni" nie powinno wprowadzać świeckie prawodawstwo.

      Ani oficjalnie, ani tylnymi drzwiami.
    • 2_x_duck Moje uczucia religijne zostaly obrazone 07.02.08, 23:38
      Biblia jest dla mnie swieta ksiega i mam nadzieje ze tych neandertalczykow
      spotka odpowiednia kara.
      • dalatata Re: Moje uczucia religijne zostaly obrazone 08.02.08, 00:08
        to w tej swietej ksiedze napisane jest zeby przebaczac 77 razy. ale
        ona nie jest az tak swieta co, zeby traktowac wszystko powaznie, nie?
        taki fajny katolicyzm wybiorczy. jak trzeba paragraf sie znajdzie, a
        jak trzeba to zapomnimy o innym. zeby dowalic, ale dowalamy z
        milosierdziem. zawsze i niezlomnie. w morde, ale milosiernie.
        • 2_x_duck Re: Moje uczucia religijne zostaly obrazone 08.02.08, 00:23
          > to w tej swietej ksiedze napisane jest zeby przebaczac 77 razy.

          Doczytaj ten fragment, przebaczyc, ale pod warunkiem ze powiem ze zaluje. To
          jest warunek.
          • nick3 Re: Moje uczucia religijne zostaly obrazone 08.02.08, 00:36
            Tam nic takiego nie ma.
            • dalatata Re: Moje uczucia religijne zostaly obrazone 08.02.08, 00:44
              jest, Mt 18,21-35. naotmiast wodz 2 kaczki nieco nadintepretowuje
              kwestie zalu. o zalu tam nie ma.
            • 2_x_duck Re: Moje uczucia religijne zostaly obrazone 08.02.08, 00:46
              Mt 18
              21 Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć,
              jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?» 22 Jezus mu
              odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy

              Lk 17
              4 I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby
              się do ciebie, mówiąc: "Żałuję tego", przebacz mu!"

              Pytanie Piotra z pierwszego fragmentu ma zwiazek z tymi slowami Jezusa.
              • dalatata Re: Moje uczucia religijne zostaly obrazone 08.02.08, 00:50
                no wlasnie: u Mateusza nie ma.... ale co tam.
                • nick3 Re: Moje uczucia religijne zostaly obrazone 08.02.08, 01:07
                  >Mt 18,21-35. naotmiast wodz 2 kaczki nieco nadintepretowuje
                  >kwestie zalu. o zalu tam nie ma.

                  To miałem na myśli. Wiedza o istnieniu ewangelicznego "nakazu
                  przebaczania 77 razy" jest chyba powszechnym dobrem kulturowym:)

                  Chciałem naszemu rozmówcy zwrócić uwagę, że kwestii przebaczenia
                  człowiekowi przez człowieka Ewangelie nie uzależniają od warunku
                  żalu u winowajcy.
                  • 2_x_duck A ja zwracam uwage na uzupelnienie w 08.02.08, 12:56
                    ewangelii Lukasza:) Rowniez dobry lotr na krzyzu otrzymal przebaczenie bo
                    zalowal w przeciwienstwie do zlego.
                    • dalatata Re: A ja zwracam uwage na uzupelnienie w 08.02.08, 13:47
                      a ja na to, ze wchodzimy zatem w sfere ambiwalencji i interpretacji.
                      Lukasz nie uzupelnia Mateusza - prosze nam tu wody z mozgu nie
                      robic. sa dwie wersje wydarzen,a nie jedna bledna a druga ta
                      prawdziwa.

                      ja wole myslec ze sie wybacza.

                      jednak to i tak jest sprawa poboczna.
            • mark.parker Re: Moje uczucia religijne zostaly obrazone 08.02.08, 01:54
              nick3 napisał:

              > Tam nic takiego nie ma.

              Jest w Nowym Testamencie, w przypowieści o królu i niewdszięcznym słudze:
              "Mt 18,21-35: Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam
              przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu
              odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.
              www.mateusz.pl/mt/ko/ko-irmp.htm
              • nick3 Re: Moje uczucia religijne zostaly obrazone 08.02.08, 02:24
                Nie zostałem dobrze zrozumiany przez dalatata. Ja naprawdę, moi
                drodzy, nie jestem takim idiotą kulturowym, by nie wiedzieć, że w
                Ewangelii jest nakaz "przebaczania 77 razy":)

                Mój post, który widnieje zaledwie oczko wyżej, miał to wyjaśnić.

                Moje "Tam nic takiego nie ma." - odnosiło się do kwestii żalu ze
                strony winowajcy, jako rzekomego warunku owego przebaczenia, co
                sugerował kolega kaczysta.
                • mark.parker 77 razy 08.02.08, 06:36
                  nick3 napisał:

                  > Nie zostałem dobrze zrozumiany przez dalatata. Ja naprawdę, moi
                  > drodzy, nie jestem takim idiotą kulturowym, by nie wiedzieć, że w
                  > Ewangelii jest nakaz "przebaczania 77 razy":)
                  >
                  > Mój post, który widnieje zaledwie oczko wyżej, miał to wyjaśnić.
                  >
                  > Moje "Tam nic takiego nie ma." - odnosiło się do kwestii żalu ze
                  > strony winowajcy, jako rzekomego warunku owego przebaczenia, co
                  > sugerował kolega kaczysta.

                  Zwracam honor.
                • dalatata Re: Moje uczucia religijne zostaly obrazone 08.02.08, 10:43
                  mialem wrazenie ze sie pokajalem, jesli nie to kajam sie teraz.


                  nick3 napisał:

                  > Nie zostałem dobrze zrozumiany przez dalatata. Ja naprawdę, moi
                  > drodzy, nie jestem takim idiotą kulturowym, by nie wiedzieć, że w
                  > Ewangelii jest nakaz "przebaczania 77 razy":)
          • dalatata Re: Moje uczucia religijne zostaly obrazone 08.02.08, 00:42
            no to skazac. nie ma wyjscia. do lochu, najlepiej na dozywocie.
            • 2_x_duck Re: Moje uczucia religijne zostaly obrazone 08.02.08, 00:44
              Wystarczy grzywna
              • dalatata Re: Moje uczucia religijne zostaly obrazone 08.02.08, 00:49
                juz odpowiedzialem.

                nie, wystarczy napietnowanie.mnie sie bardzo nie podobaja takie
                wybryki. ale jeszcze bardziej mi sie nie podoba przepis prawny,
                ktory kaze udowadniac obraze uczuc.

                skad mam wiedziec ze pana uczucia zostaly obrazone? bo pan to mowi?
                a moze pan jest konkurencja tego zespolu i korzysta z okazji zeby im
                przywalic? to skad wiem? bo katolicy sa prawdomowni? dowod ma byc
                dowodem - obrazy uczuc religijnych nie da sie w zaden sposob
                udowodnic - zaden. a jesli tak to prawo jest niesprawiedliwe i kazda
                najmniejsza watpliwosc nalezy rozwazac na korzysc oskazrzonego.
                zawsze.

                ilosc blota ktorym obrzcua sie w Polsce muzulmanow nikomu nie
                przeszkadza co? bo to jest na pewno swieta prawa wszsytko....
                poziomm hipokryzji i zaklamania powala po prostu.
    • kylax Nalezy pozwac pana Dziwisza. 08.02.08, 00:32
      Wiele razy mowil, ze ateisci to siewcy zla i prawie 'zbrodniarze'.

      A tak na powaznie, jakim prawem Polacy obrazaja muzulmanow, krytykujac protesty
      przeciwko karykaturom mahometa, skoro sami robia to dokladnie to samo???? Jedyna
      roznica jest taka, ze w Polsce nie ma jeszcze kary smierci za obraze tfuczuc
      religijnych.

      Niech ktos powie mi, co to jest ten Komitet Ochrony przed Sektami? Czyzby ich
      rola nie powinna byc obrona Polski przed katolicka sekta? Ups, czy to juz
      podpada pod paragraf????

      Katolo-islamska V kolumna w Unii Europejskiej - oto Polska.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka