malford
04.04.08, 07:53
Po wyborczym zwycięstwie Sarkozy'ego zastanawiałem się na forum, czy
pochodzenie będzie determinować jego politykę. Dziś sprawa jest
oczywista. Gdyby 5 lat temu Sarkozy zajmował miejsce Chiraca, Bush
nie miałby najmniejszych problemów z wciągnięciem Francji w irackie
bagno. Kiedy narażając własne gospodarcze interesy Francja stanęła
wówczas w obronie honoru i prawdy, wprawiła mnie w zachwyt i
zdumienie jednocześnie. Dziś Francja dołacza do judeofaszystowskiego
chóru klakierów, przyczyniając się do kompromitacji NATO. W czasach
szkolnych, za "komuny", uczono nas w szkole o agresywnym charakterze
tego paktu, kompleksie wojskowo-przemysłowym, hegemonizmie itp.
Wszyscy uważaliśmy wtedy te wynurzenia za stek propagandowych
bredni. Tetaz trochę mi głupio, że jednak to była prawda. Dziś NATO
jest maszynką do realizowania żydowskich interesów, co wiąże się z
regularnym prześladowaniem i mordowaniem Arabów, Pasztunów, a za
chwilę prawdopodobnie Persów. NATO wzbudza dziś większe obrzydzenie
niż kiedyś Układ Warszawski z tej prostej przyczyny, że ma znacznie
więcej trupów na koncie. Trochę żal młodzieńczych ideałów. Kościół
też kiedyś wyglądał jak ideał. I co? Pomyłka.