Dodaj do ulubionych

Targalski: Agenci są wszędzie

05.04.08, 08:25
Jak długo ta odrażająca postać będzie kierować Polskim Radiem
szkoda tej zasłużonej instytucji słuchalność leci na łeb na szyje
jeśli nie będzie jakiś decyzji to tandem Czabański i tenże Targalski
wykończą P.R.Język nienawiści który prezentuje T. dowodzi głębokich
zaburzeń osobowości.Człowiek ten powinien byc pod opieką
specjalistów

Obserwuj wątek
    • manasonta Targalski.Słuzba dla UB i SB zlasowała mu mózg ! 05.04.08, 09:38
      bolszewickie bydle!
      • fedorczyk4 Jaki pan taki kram, 05.04.08, 09:44
        psychol Targalski mianowany przez nadgryziony psychicznie rzad ma
        wszelkie objawy paranoi.
        • rydzyk_fizyk Targal nieźle wkręca :) 05.04.08, 22:36
          Jak na wieloletniego członka PZPR przystało jest dobry w dezinformacji.
    • l0de Targalski mówi prawdę... 05.04.08, 09:53
      ... o czym najlepiej świadczą pełne wściekłej nienawiści komentarze
      powyżej (i pewnie wiele spośród tych, które pojawią się poniżej).
      Komuna nie może znieść niezależnego myślenia, wykraczającego poza ramy
      narzucone Polakom przez Michnika et consortes.
      • manasonta l0de. Już po "rekolekcjach" Rydzyka i Nowaka???? 05.04.08, 10:15
        a w szafie masz zapewne mundurek ZOMO,na pamiątke?
        • l0de Re: l0de. Już po "rekolekcjach" Rydzyka i Nowaka? 05.04.08, 12:16
          Tak jest, manasonta, wszyscy zomowcy pilnie uczęszczają teraz na
          rekolekcje Rydzyka i Nowaka. Jedni myślą tylko o d*pie, a tobie
          biedaku po pustej głowie pałętają się tylko Rydzyk z Nowakiem w
          mundurach ZOMO.
    • 1julia11 Targalski ma rację 05.04.08, 10:00
      Targalski ma rację we wszystkim. Zwłaszcza w zdaniu " Agenci są
      wszędzie". Trzeba dokładniej jeszcze to wyrazić: Agentów wszędzie
      przybywa. Wszędzie - w prasie i tv zwłaszcza - następuje come back -
      agentów skompromitowanych (Passent, Nowakowski).
      Ewenementem jest KUL w Lublinie. Agenci - współpracownicy SB - są
      teraz - ponieważ się "uspokoiło" - obdarowywani najwyższymi
      nagrodami.
      • manasonta 1julia11.mówisz o Wielgusie,Kryże,Jasinskim, itd.? 05.04.08, 10:17
        pełno tego tałatajstwa w PISkomunie i RM !
        • wajdzik_presentation1 Re: 1julia11.mówisz o Wielgusie,Kryże,Jasinskim, 05.04.08, 10:20
          manasonta napisała:

          > pełno tego tałatajstwa w PISkomunie i RM !

          No i "lojalka" J.Kaczynski..
          • l0de Re: 1julia11.mówisz o Wielgusie,Kryże,Jasinskim, 05.04.08, 12:18
            Widzisz, wajdzik, o sfałszowanej lojalce napisano już tyle, że albo
            żeś ostatnie 30 lat spędził w jakiejś pieczarze, żywiąc
            się jaskiniowymi karaluchami i łajnem nietoperzy, albo - co bardziej
            prawdopodobne, twój tatuś sam tę lojalkę fałszował.
    • formade Racja Panie Targalski 05.04.08, 11:25
      Wielu nie zna Pana. Więc dla nich kilka zdań.
      Jerzy Targalski (Józef Darski - to nie ma nic wspólnego z
      pochodzeniem - to pseudonim)
      Urodzony w 1952 roku. Historyk i orientalista.
      Od 1977 roku związany z "Głosem" (najpierw technika, później
      redakcją), w stanie wojennym redaktor drugoobiegowego "Obozu"
      i "Niepodległości.

      W latach 1984-1997 przebywal we Francji. "Wyjechałem, gdyż chciałem
      trochę pożyć jak tzw. normalny człowiek."- stwierdzil w wywiadzie z
      1988r.

      Po w latach 1998-2000 dyrektor i redaktor naczelny PAI-Pressu, w
      2000 roku dyrektor PAI-Internet, w kwietniu 2001 roku zwolniony
      dyscyplinarnie m.in za współpracę polsko-ukraińską i brak miłości do
      Putina.

      W latach 1998-2001 współpracował z "Gazetą Polską".

      Mieszka w Warszawie i wykłada na Studium Europy Wschodniej
      Uniwersytetu Warszawskiego.

      Od 1984 roku posługuje się w publicystyce pseudonimem Józef Darski.

    • formade Masz Pan rację 05.04.08, 11:29
      c.d. biografii Pana Targalskiego
      W latach 1974-1979 członek PZPR. Od 1976 współpracował z Komitetem
      Obrony Robotników. Od 1977 związany z Głosem i Wydawnictwem "Krąg".
      Brał udział w zakładaniu czasopism Niepodległość oraz Obóz. W latach
      1982-1983 działał w podziemiu, a w latach 1983-1997 przebywał na
      emigracji we Francji. Współpracował z Kontaktem i paryską Kulturą. W
      latach 1998-2000 dyrektor i redaktor naczelny PAI-Pressu, w 2000
      dyrektor PAI-Internet, zwolniony z PAI w kwietniu 2001. Współpracuje
      z Gazetą Polską. Prowadzi ćwiczenia w Studium Europy Wschodniej
      Uniwersytetu Warszawskiego. Współtwórca portalu internetowego ABCnet
      [2] i Fundacji Orientacja. 15 lipca 2006 wybrany do Zarządu
      Polskiego Radia SA.

      Zajmuje się problematyką przemian ustrojowych w Europie Środkowej i
      Wschodniej na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych,
      a zwłaszcza rolą, jaką w tych przemianach odegrały służby specjalne.
      W swoich wypowiedziach publicznych wielokrotnie zwracał uwagę na
      zagrożenia wynikające jego zdaniem ze zbyt dużej roli
      funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa oraz Wojskowych Służb
      Informacyjnych i jej tajnych współpracowników w życiu politycznym i
      gospodarczym Polski po 1989. Jest zdecydowanym zwolennikiem
      lustracji i dekomunizacji.

      W publicystyce posługuje się pseudonimem Józef Darski.

      Zarzuty dotyczące mobbingu
      Na początku 2007 w Gazecie Wyborczej ukazały się artykuły, w których
      zarzucono Targalskiemu zwalnianie i obrażanie dziennikarzy, którzy
      nie zlustrowali się w IPN względnie nie zgadzają się z poglądami
      kierownictwa. Targalski tym informacjom zaprzeczył i wniósł kilka
      pozwów cywilnych przeciwko dziennikarzom Gazety Wyborczej. Państwowa
      Inspekcja Pracy nie stwierdziła, by Targalski złamał prawo.
    • formade Masz Pan rację 05.04.08, 11:31
      cd.2
      Na paryskim bruku

      W Paryżu Targalski poznał Bronisława Wildsteina. - Chociaż byliśmy z
      różnych obozów politycznych, to jednak trzeba mu przyznać, że jak
      się dowiedział o „Obozie” i o mojej działalności w kraju, od razu
      zaproponował pracę w „Kontakcie” - wspomina. Drugi plus Wildsteina
      był taki, że dawał mi wolną rękę. Trzeci taki, że była to jedyna
      osoba, która miała dostęp do pieniędzy we Francji i nie kradła. To,
      że ja nie kradłem, nie było niczym nadzwyczajnym, bo nie miałem co.
      On był człowiekiem uczciwym.
      Bronisław Wildstein z Mirosławem Chojeckim założyli i wydawali w
      Paryżu miesięcznik „Kontakt”, który miał integrować emigrację,
      utrzymywać kontakt z krajem i opisywać sytuację międzynarodową. -
      Jurek Targalski przyjechał w marcu 1984 roku i ja wiedziałem, że był
      w „Niepodległości” - wspomina Wildstein. Przyjąłem go. Bardzo szybko
      okazało się, że jest niesamowicie cennym współpracownikiem, bo
      posiadał ogromną wiedzę na temat krajów sąsiadujących z Polską, tych
      wszystkich państw podporządkowanych Związkowi Sowieckiemu. Znał też
      niesamowitą ilość języków. - Gdy trzeba było coś o Węgrzech to Jurek
      mówił: „a to się nauczę węgierskiego”. To było nieprawdopodobne i
      przy moim antytalencie językowym budziło we mnie zawiść niesamowitą-
      relacjonuje Wildstein.
      - Umówiliśmy się, że on będzie robił rubrykę „Z obozu”. Chcieliśmy
      bowiem utrzymywać kontakt z krajem, ale chodziło nam też o to, by
      nawiązywać i utrzymywać kontakty z innymi społeczeństwami z
      demoludów. Ta jego praca nam w tym bardzo pomagała. Targalski miał
      pisać pod pseudonimem. - Pamiętam jak siedzieliśmy razem w redakcji
      i on powiedział: no to może Józef Darski - wspomina Wildstein. Tego
      pseudonimu używa dziś.
      Wildstein ocenia Targalskiego, jako niesłychanie pracowitą i
      kompetentną osobę. - Pamiętam jak w 1984 roku zrobiliśmy numer
      poświęcony Bałkanom, głównie Jugosławii. To było niesamowite, bo
      Jurek ten cały kocioł bałkański, który wybuchł kilka lat później,
      dokładnie przewidział. On był też obsesyjnie (w pozytywnym sensie)
      opętany ideą Piłsudskiego, koncepcją federacji Międzymorza, w myśl
      której kraje wokół Rosji odzyskują niepodległość i blokują wschodnie
      mocarstwo. - Jurek poświęcał się temu, robił gazetę, ale też
      wyrabiał kontakty. To była jakaś namiastka robienia polityki.
      Jednak rzeczywistość paryska nie była łatwa. - Ja nie wiedziałem, na
      czym Zachód polega - relacjonuje Targalski. Wylądowałem na Gare du
      Nord z walizką i byłem kompletnie sam. Sytuacja materialna i
      mieszkaniowa była katastrofalna. Żeby wynająć mieszkanie, trzeba
      było mieć legalną pracę i zarabiać trzy razy więcej, niż wynosił
      czynsz. To zamykało mi drogę do wynajęcia. W końcu, po roku
      uzyskałem mieszkanie z tzw. HLM przeznaczone dla najbiedniejszych.
      Współpraca z „Kontaktem” skończyła się.

      - Najpierw z „Kontaktu” został wyrzucony Wildstein - relacjonuje
      Targalski. - On chciał opublikować artykuł Ireny Lasoty, która była
      w innym obozie niż Nowak-Jeziorański, który to z kolei wspierał
      Chojeckiego. Kiedy artykuł Lasoty był na maszynach, znalazła się
      osoba usłużna, która doniosła. Zdjęto artykuł. Wildstein się
      zdenerwował, więc Chojecki go wyrzucił. A jak zabrakło Wildsteina,
      to ja straciłem ochronę. Nie mogłem odejść razem z nim, bo umarłbym
      z głodu. Potem okazało się oczywiście, że ja nie umiem wytłuszczać
      najważniejszych rzeczy w moich artykułach. Dlatego powinienem dawać
      je wcześniej, na dwa tygodnie przed drukiem, żeby oni mogli sobie
      wytłuścić. Oczywiście chodziło im o cenzurę. Miałem tego dość i
      odszedłem. Zostałem na lodzie. Pomoc przyszła z Maison Laffitte.
      Wtedy Jerzy Giedroyć ładnie się zachował i dał mi trzymiesięczne
      stypendium w wysokości 4000 franków, co pozwoliło mi przetrwać
      najgorszy czas - wspomina Targalski. Potem zmieniła się władza w
      RWE, bo wreszcie Najdera, czyli TW „Zapalniczkę”, wyrzucili.
      Powołano zespół redakcyjny, w skład którego wchodził Jakub
      Karpiński, z którym się przyjaźniłem i on mnie zaprosił do
      współpracy. Przez rok pisałem audycje „U naszych sąsiadów”.
      Zarabiałem nieźle. Do „Kultury” pisałem kronikę ukraińską,
      białoruską i litewską. Giedroyć zamawiał za każdym razem konkretne
      teksty, jednak pewnego razu nie zadzwonił i nic więcej nie zamówił. -
      Tu prawdopodobnie Hertzowa zadziałała - podejrzewa Targalski. Ona
      mnie nie lubiła. Współpracę z Giedroyciem bardzo sobie cenił, bo on
      był zupełnie bezproblemowy i nie ingerował w treść artykułów.

      Współpraca z RWE trwała do 1988 roku, kiedy Targalski przekazał
      informację o strajkach w Polsce.
    • rita.1 Targalski: Agenci są wszędzie 05.04.08, 11:41
      Nie dziwota, że radio publiczne zmierza ku upadkowi, skoro kieruje
      nim taka żałosna postać. To paranoik, którym czym preędzej powinien
      zająć się psychiatra.
    • tadjan Targalski: Agenci są wszędzie 05.04.08, 12:18
      a temu co się stało, że tak bredzi?
    • antidotunazalganiewubekistanie Targalski: Agenci są w GWnie 05.04.08, 22:23
      jak żydokomuna pluje jadem na Polaków
      to niby wyraża POglądy tych głuptaków
      a jak Polak powie kilka słów prawdy
      to to badziewie larum ogłasza zawdy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka