Dodaj do ulubionych

Albańczycy sprzedawali organy serbskich jeńców

11.04.08, 12:11
wiadomosci.onet.pl/1728015,12,item.html
Albańczycy sprzedawali organy serbskich jeńców
Kosowscy Albańczycy wywozili do Albanii serbskich więźniów, gdzie wycinano im
organy wewnętrzne, które trafiały następnie na czarny rynek - pisze "Daily
Telegraph".
Proceder miał mieć miejsce w czasie wojny w Kosowie w latach 1998- 99.

Brytyjski dziennik powołuje się w swoich rewelacjach na fragmenty książki
"Polowanie. Ja i zbrodniarze wojenni" Carli del Ponte, do niedawna naczelnej
prokurator oenzetowskiego trybunału ds. zbrodni wojennych w dawnej Jugosławii.

Według autorki, w jednym z domów w albańskim mieście Burrel mieścił się
nielegalny gabinet zabiegowy.

- Śledczy znaleźli fragmenty gazy, zużytą strzykawkę i dwie plastikowe torby
od kroplówki pobrudzone błotem, a także puste fiolki po lekach, wśród których
znajdował się środek rozkurczający mięśnie, często stosowany podczas operacji
chirurgicznych - pisze del Ponte.

Źródła byłej prokurator sądzą, iż dowództwo Wyzwoleńczej Armii Kosowa (UCK)
wiedziało o tych zbrodniczych praktykach. Według tych nienazwanych źródeł, z
Kosowa do północnej Albanii przewożono ciężarówkami setki młodych Serbów, a
tam wycinano im organy.

- Ofiary, pozbawione nerki, były po raz kolejny zamykane w barakach, dopóki
nie zabito ich dla innych ważnych organów. W ten sposób inni więźniowie byli
świadomi losu, który ich czekał, i (...) błagali, przerażeni, o natychmiastową
śmierć - napisała del Ponte.

Były serbski minister sprawiedliwości Vladan Batić powiedział "Daily
Telegraph", że jeśli te zarzuty się potwierdzą, będzie to najokrutniejsza
zbrodnia od czasów Josefa Mengele. Nazywany "Aniołem Śmierci" doktor Mengele
to hitlerowski zbrodniarz wojenny, prowadzący w obozie koncentracyjnym
Auschwitz okrutne eksperymenty medyczne na więźniach.

Bliski doradca premiera Kosowa Hashima Thaci i wysoki rangą członek albańskiej
UCK Bekim Collaku zaprzeczył w czwartek oskarżeniom o czerpanie korzyści z
handlu organami. - To okrucieństwo trudne do wyobrażenia - powiedział dodając,
że cała historia to "wytwór wyobraźni" pani del Ponte.
Obserwuj wątek
    • maaac Re: Albańczycy sprzedawali organy serbskich jeńcó 11.04.08, 12:19
      Jezeli oni sprzedawli to, ktoś je kupował. Kto?
    • darr.darek Re: Albańczycy sprzedawali organy serbskich jeńców 11.04.08, 12:26
      hassprediger napisał:
      >Kosowscy Albańczycy wywozili do Albanii serbskich więźniów, gdzie
      >wycinano im organy wewnętrzne, które trafiały następnie na czarny
      >rynek - pisze "Daily Telegraph".

      O tym, że "dostojnicy" albańskiego Kosowa byli zwykłymi bandytami, alfonsami i
      handlarzami narkotyków na całą Europę wiedzieli wszyscy. Tyle, że durnie
      polityczni idą jeden za drugim jak lemingi na zgubę, bo na tym właśnie polega
      tworzenie państwa-molocha.
      I tak durnie politycznie z Polski merdajac ogonem do swych panów z Brukseli sami
      pośpieszyli się z uznawaniem niepodległego Kosowa, a Polacy będą musięli
      dofinansowywać republikę stworzoną przez bandytów, bo już unijni rachmistrze
      wyliczyli, że albańscy handlarze narkotyków nie potrafią się utrzymać sami i
      będą potrzebowali 2 mld euro dotacji rocznie.



      • maaac Re: Albańczycy sprzedawali organy serbskich jeńcó 11.04.08, 12:43
        "Przywódcy" Kosowa to jedno, a sytuacja polityczna w Kosowie wyrażona
        między innymi w wyniku wyborów których uczciwości nikt nie negował to
        drugie.
        Przy okazji tyle razy słyszałem o "handlujących" organami, nigdy nie
        słyszałem o kupujących.
        • hassprediger Re: Albańczycy sprzedawali organy serbskich jeńcó 11.04.08, 12:54
          maaac napisał:

          > "Przywódcy" Kosowa to jedno, a sytuacja polityczna w Kosowie wyrażona
          > między innymi w wyniku wyborów których uczciwości nikt nie negował to
          > drugie.
          > Przy okazji tyle razy słyszałem o "handlujących" organami, nigdy nie
          > słyszałem o kupujących.

          ... a co mało bogatych staruchów gotowych zapłacić niemałe pieniądze za młode
          części w UE i USA by, przedłużyć swoje życie o parę lat.
          By potem móc pójść do burdelu z młodymi dziewczynami z europy wschodniej, gdzie
          ich liberalni lokaje doprowadzili do gigantycznego bezrobocia...
          • maaac Re: Albańczycy sprzedawali organy serbskich jeńcó 11.04.08, 13:20
            Rozumiem że masz dane tych ludzi? Albo potrafisz mi pokazać procesy
            za kupowanie nielegalne narządów ludzkich? A może tylko tak sobie
            piszesz? Ot marzenia że ty nie możesz??
            • hassprediger Re: Albańczycy sprzedawali organy serbskich jeńcó 11.04.08, 13:48
              maaac napisał:

              > Rozumiem że masz dane tych ludzi? Albo potrafisz mi pokazać procesy
              > za kupowanie nielegalne narządów ludzkich? A może tylko tak sobie
              > piszesz? Ot marzenia że ty nie możesz??

              ... brzydzę się takimi osobnikami, a marzenia mam by takie ścierwa wbijać na pal.
              • maaac Re: Albańczycy sprzedawali organy serbskich jeńcó 11.04.08, 15:09
                Czyli tak naprawde to nie wiesz skąd się to bierze?
                • hassprediger Re: Albańczycy sprzedawali organy serbskich jeńcó 12.04.08, 05:46
                  maaac napisał:

                  > Czyli tak naprawde to nie wiesz skąd się to bierze?

                  ... rzeczy oczywistych się nie udowadnia...
                  • maaac Re: Albańczycy sprzedawali organy serbskich jeńcó 12.04.08, 07:53
                    Tak. To się nazywa "wiara".
        • walter62 Re: witam Panie maaac 11.04.08, 13:20
          maaac napisał:

          > Przy okazji tyle razy słyszałem o "handlujących" organami, nigdy nie słyszałem
          o kupujących.

          W tym biznesie jak w każdym innym, dającym pokaźne dochody, obowiązuje
          dyskrecja. Przypomina się historyjka z czasów naszego kartkowego dobrobytu, gdy
          każdego miesiąca pani Ania przywoziła do naszego domu pokaźną połać cielęciny,
          ratując w ten sposób naszego kota od nieuniknionej śmierci głodowej. Ten zwierz
          za cholerę nie chciał żreć kartkowych rarytasów, a na widok delikatesowej
          parówki zwykł gdzieś się na kilka dni zaszywać, uprzednio zrywając z kuchennej
          podłogi płytki PCV i zawalając nimi ten "smakołyk".
          Tak więc ta pani Ania miała wierną rzeszę klientów, którzy naganiali jej
          kolejnych, w ten sposób jej się rewanżując i rozkręcając kramik. Pod koniec
          stanu wojennego musiała całkiem nieźle prosperować, zaopatrując pół Warszawy nie
          tylko w cielęcinę ale również wszelkiego rodzaju wędliniarskie specjały, a także
          pośrednicząc między klientami w wszelkiego rodzaju świadczeniu wzajemnych usług
          i załatwianiu spraw, których załatwić, w sposób normalny, się nie dało (dzięki
          jej znajomościom dostałem paszport - widocznie ktoś w urzędzie paszportowym też
          się u niej zaopatrywał).
          Pani Ania stała się w ten sposób wielce sławną postacią, wręcz nieodzowną
          instytucją. A to kim byli jej klienci pozostanie w
          mroku subtelnej tajemnicy....
          • maaac Re: witam Panie maaac 11.04.08, 15:28
            Ja bym tych spraw nie porównywał. Z jednej strony pani "łamiąca
            prawo", ale ino w jego "socjalistycznej wersji", z drugiej strony
            mordercy na poziomie dr Mengele.
            Pani Ani nikt nie musiał tak naprawdę kryć, wszyscy o sprawie
            wiedzieli tyle że .. no nie chwalili się. To coś na poziomie
            sprzedawania pism "tylko dla panów" - nie widać żeby ktoś je kupował
            ale jednak są tacy którzy je oferują. Z drugiej strony rodzice czy
            nauczyciele czasem znajdują tego typu publikacje u latorośli,
            plakaty z nich też widać w "typowo męskich" miejscach jak np szatnie
            w zakładach pracy. Czyli mimo że nikt się nie przyznaje to "widać"
            objawy.
            Z handlem narządami jest dziwna sprawa. Chyba nie ma człowieka,
            który by nie powiedział, że coś takiego to ohyda, zbrodnia i w ogóle
            potworność tak wielka że nie ma o czym mówić. Raczej nie sądzę
            by "przypadkowy świadek" nie będący przekupiony dość sporymi
            pieniędzmi nie doniósł by o takim procederze. I to na każdym etapie:
            zarówno "łapania ofiar", pobierania narządów, transportu, jak i
            potem wszczepiania. Jednak musi się wokół tego sporo osób kręcić. W
            dodatku to nie jest sprawa typu dziś wytniemy 20 nerek poleżą w
            lodówce to je potem opchniemy. Przewieziemy zaś byle gdzie zawinięte
            w szmatkę. Szpitale w Europie, zwłaszcza te oferujące odpowiedni
            poziom by móc takie operacje przeprowadzać też nie są gdzieś
            poukrywane. Suma sumarum albo to są naprawde jednostkowe wypadki,
            albo przy jakiejkolwiek "większej" akcji musieli by wpaść. Jakby
            wpadli byłby głośny proces zdjęcia itd.
            A teraz popatrz. Ile to mieliśmy informacji o usypianiu róznych
            ofiar by wyciąć im narządy, o kupowaniu dzieci na "części zamienne",
            czy taka historia jak dziś.
            Jest ich dość sporo. Jednak brak konkretów, nazwisk, skazanych.
            Brak też informacjach o procesach lekarzy, klinik, pacjentów-
            klientów. No cisza. Jakoś złodzieje, gwałciciele, pedofile w końcu
            wpadają - a Ci nie. Nie dziwiło cię to nigdy?

            Co do "uczciwości" kosowskich przywódców nie mam złudzeń. Nie
            wątpie też że jakaś forma co najmniej autonomii należała sie dla
            Kosowa. Ale ta historia śmierdzi mi lądowaniem Talibów w Klewkach
            (ps - to nie był całkiem wymysł wariata, tam było coś z 1% prawdy).
            • walter62 Re: witam Panie maaac 11.04.08, 16:23
              Oczywiście nie zamierzałem porównywać działalności pani Ani z tym
              co wyprawiają albańscy bojówkarze. Po prostu uświadomiłem sobie, odpowiadając na
              Pańskie pytanie, że jeżeli jest popyt, to zawsze się
              znajdzie sprzedawca, natomiast klienci zwykle pozostają w cieniu.
              Przy tym kategorie prawne, moralne i etyczne stają się drugorzędne
              i temu z lekkością znajdujemy uzasadnienie.
              Dyskretny sprzedawca, przy odrobinie szczęścia z drobnego rzezimieszka może
              stać się nawet prezydentem jakiegoś państewka, tj. jego biznesik stopniowo się
              rozwija i przechodzi w "nową jakość". Tak też zaczynała moja ulubienica Julka -
              sprzedawała lewe wideo na bazarze, a teraz rządzi "nie państwem".
              O publikacji del Ponte było już na tym forum kilka prób "przebicia się", no
              ale problem typu "kim jest eva15?" jest bardziej pasjonujący i emocjonalnie
              neutralny.
              W sumie tych informacji staramy się nie przyjmować do wiadomości, bo nie wiemy
              jak w tej sytuacji się zachować - oczywisty wstyd świadka
              popełnianej zbrodni. Bo w rzeczy samej nie wiele w tej sprawie możemy uczynić.
              O zbrodni, o której teraz tak głośno, w Trybunale doskonale wiedziano od dawna
              - prokuratorzy z Prisztyny o tym stale informowali Trybunał. Właśnie ta
              konkretnie wiadomość del Ponte najbardziej wszystkich zdumiała - wiedzieli od
              wielu lat, ukrywali tą informację i umożliwiali bezkarny proceder. Zastanawiam
              się, czy tą książkę przetłumaczą na język polski?
              Zgadzam się. Nerki na przeszczep nie sprzedaje się na kilogramy, wyjmując je z
              zamrażarki. Przed operacją wykonuje się wiele badań "zgodnościowych" itd.
              Mordowali konkretnego Serba (przy tym nie byli to "jeńcy" - uczestnicy zbrojnego
              konfliktu lecz bezbronna ludność) by jego narządy przeszczepić konkretnemu
              "biorcy". Rzecz jasna
              nie byli to biedni murzyni z Rwandy lub jakiejś Gwinei, a operacje nie
              wykonywano na kuchennym stoliku.
              Jest inny aspekt, którego na razie jeszcze sobie nie uświadamiamy -
              bezpowrotnie legł w gruzach autorytet międzynarodowych organizacji,
              a prawo międzynarodowe zastąpił kałasz i szmal. I wszelkie działania
              międzynarodowe zawsze będą postrzegane z tym "drugim dnem" i tymi
              lewymi interesikami głosicieli bezinteresownej troski o wolność, sprawiedliwość
              i demokrację.
              • maaac Re: witam Panie maaac 12.04.08, 07:39
                Nie zgadzam się. Jeżeli mówi się o przestępstwach to powinni być i
                ich beneficjenci. Dziwna to sprawa gdy wiele mówi się o pewnym
                rodzaju przestępstwa i tylko na mówieniu się kończy. Nie ma ofiar z
                konkretnymi nazwiskami, nie ma oprawców z konkretnymi nazwiskami,
                nie ma tych co przemycają organy, tych co wszczepiają, tych którym
                wszczepiają. Nie ma NIC prócz opowieści na poziomie "czarnej wołgi".
                I dziwnym trafem dotyczy to TYLKO tego rodzaju przestępstwa -
                dlaczego równie ohydni pedofile wpadają? Dlaczego mamy procesy
                całych siatek pedofilskich? Przecież i tu klienci "powinni
                pozostawać w cieniu" według twojej teorii - a jednak nie. Wpadają i
                są sądzeni.

                Co do sprawy w Kosowie. Jak to ma być coś poważnego, a nie gadka w
                stylu Leppera to trzeba podać gdzie się to działo, kto w tym
                uczestniczył, gdzie posyłano organy, jak była skonstruowana siatka
                przerzutu, jak typowano dawców-ofiary (robiono bazę danych
                wszystkich mieszkańców z grupami krwii itp potrzebnymi do określenia
                czy się nadają), w jakim szpitalu je pobierano. No i pytanie gdzie
                są ciała ofiar, czy je pogrzebano - może ich badania mogą
                potwierdzić fakt, że zamordowano ich dla narządów, może je spalano w
                piecach krematoryjnych - gdzie są te piece (ślady po nich). Mogę
                zadać sporo tego typu pytań na które nalezy odpowiedzieć zanim
                zacznie się rzucać oskarżenia.

                Jak dla mnie to przejaw paranoii. Ma się niewątpliwego zbrodniarza
                i mordercę to zawsze znajdą się ludzie którzy będą opowiadać, że pił
                on ludzką krew, był satanistą i odprawiał czarne msze. Tak jakby już
                to co zrobił naprawdę i na co są dowody nie wystarczało.
                • walter62 Re: co napisała del Ponte? 12.04.08, 14:27
                  Powracamy do klasycznej rzymskiej zasady: "Co, Gdzie, Kiedy....?"
                  Faktycznie jesteśmy na samym początku tych dociekań. Czy uda się odpowiedzieć na
                  pytanie ..."w czyim interesie?" i wskazać beneficjentów popełnionych w Kosowo
                  zbrodni - osobiście nie jestem
                  do końca przekonany. Publicznie zagadnienie zostało postawione i bynajmniej nie
                  jest to wyłącznie kwestia chęci zysku pani del Ponte.
                  Odnośnie Kosowa to najbardziej zabawne w całej dyskusji jest to,
                  że jak sadzę, nikt z nas nie czytał tej książki. Czytaliśmy informacje
                  dziennikarzy, zaczepnięte z informacji kolejnych dziennikarzy, którzy z kolei
                  itd.... Zrobił się jak zwykle szum medialny, totalny hałas informacyjny i zwykle
                  temu towarzyszące
                  bicie piany. W przypływie emocji coraz silniej bijmy w bębny w
                  takt muzyczki przez kogoś nuconej.
                  Będę mógł sobie wyrobić zdanie o książce del Ponte gdy z tą
                  książką się osobiście zapoznam. Ale wtedy ten temat już przestanie być istotny -
                  pojawią się inne sensacyjne doniesienia o Eskimosach, Papuasach i naszych
                  rodzimych pupilkach.


                  • maaac Re: co napisała del Ponte? 12.04.08, 14:41
                    > Powracamy do klasycznej rzymskiej zasady: "Co, Gdzie, Kiedy....?"
                    > Faktycznie jesteśmy na samym początku tych dociekań. Czy uda się
                    > odpowiedzieć na pytanie ..."w czyim interesie?" i wskazać
                    > beneficjentów popełnionych w Kosowo zbrodni - osobiście nie jestem
                    > do końca przekonany. Publicznie zagadnienie zostało postawione i
                    > bynajmniej nie jest to wyłącznie kwestia chęci zysku pani del
                    > Ponte.
                    Jak dla mnie pierwszym pytaniem jest "czy w ogóle". Potem
                    dopiero "w czyim interesie".

                    > Odnośnie Kosowa to najbardziej zabawne w całej dyskusji jest to,
                    > że jak sadzę, nikt z nas nie czytał tej książki. Czytaliśmy
                    > informacje dziennikarzy, zaczepnięte z informacji kolejnych
                    > dziennikarzy, którzy z kolei itd.... Zrobił się jak zwykle szum
                    > medialny, totalny hałas informacyjny i zwykle temu towarzyszące
                    > bicie piany. W przypływie emocji coraz silniej bijmy w bębny w
                    > takt muzyczki przez kogoś nuconej.
                    > Będę mógł sobie wyrobić zdanie o książce del Ponte gdy z tą
                    > książką się osobiście zapoznam.
                    To w pełni zgoda, bo na razie wiele mówimy wiedząc tylko, że według
                    niektórych dziennikarzy pani del Ponte postawiła takie oskarżenia
                    Kosowarom. Będzie książka będziemy wiedzieć coś więcej.
                    A tak apropo "muzyczki przez kogoś nuconej" - hehe zwróć uwagę że
                    cały czas piszę że nic nie wiemy a ktoś inny się tym tematem
                    podnieca.

                    Ale tak ogólniej. Nie nie sądzę żeby ta sprawa nie wróciła głośnym
                    echem jeśli oskarżenia się potwierdzą. Będzie wtedy o czym pisać.
                    Cisza zapanuje jak okaże się, że było to wyssane z palca - dementi
                    nigdy nie są dobrym materiałem prasowym.
                    • walter62 Co, Gdzie, Kiedy...? 12.04.08, 15:14
                      Zwracałem uwagę, że jesteśmy na samym początku tej drogi dowodowej,
                      tak ładnie zdefiniowanej w rzymskim prawie.
                      Nie wiemy na razie "Co?", nie wiemy "Gdzie?", tak samo jak nie wiemy "Kiedy?"
                      Pytanie "w czyim interesie" jest bodajże szóstym w tej klasycznej wyliczance.
                      Nie mając jednoznacznej odpowiedzi na pierwsze pytania brak jest podstaw
                      dociekać odpowiedzi na to pytanie.
                      Odnośnie "muzyczki przez kogoś nuconej" - to tych "muzyczek" jest coraz więcej,
                      nawet na tym forum.

                      > Ale tak ogólniej. Nie nie sądzę żeby ta sprawa nie wróciła głośnym
                      > echem jeśli oskarżenia się potwierdzą. Będzie wtedy o czym pisać.
                      > Cisza zapanuje jak okaże się, że było to wyssane z palca - dementi
                      > nigdy nie są dobrym materiałem prasowym.
                      Dość znamienne, że nikt z polityków nie ośmiela się zabrać głos w sprawie
                      rewelacji del Ponte. Cisza będzie niezależnie od końcowych ustaleń. Titanic
                      prawa międzynarodowego już się nadział na Kosowo. Orkiestra i pasażerowie bawią
                      się dalej. Ostatecznie i tak nie starczy łodzi ratunkowych dla wszystkich....
                      Najważniejsze - ratować własną d... i rzecz jasna szmal.
                      • maaac Re: Co, Gdzie, Kiedy...? 12.04.08, 17:00
                        > Dość znamienne, że nikt z polityków nie ośmiela się zabrać głos w
                        sprawie
                        > rewelacji del Ponte. Cisza będzie niezależnie od końcowych
                        ustaleń. Titanic
                        > prawa międzynarodowego już się nadział na Kosowo. Orkiestra i
                        pasażerowie bawią
                        > się dalej. Ostatecznie i tak nie starczy łodzi ratunkowych dla
                        wszystkich....
                        > Najważniejsze - ratować własną d... i rzecz jasna szmal.

                        Ale czego chcesz? Jak wiedzą tyle co my? Jak mają się ustosunkować
                        do niewiadomej?
                        • walter62 Chyba wiedzieli więcej 12.04.08, 17:40
                          Gdy w Polsce już w atmosferze histerii naciągano koszulkę lidera, obawiając się,
                          że jakieś inne państwo nas uprzedzi i pierwsze uzna niepodległość tego "pseudo
                          państewka", Kaczor powiedział dość znamienne słowa: "nie trzeba się z ta decyzją
                          śpieszyć. Nie wszystko złoto co się świeci". Tak więc jakieś obawy już w tym
                          czasie istniały.
                          Nie spodziewam się by nasi domorośli klauni coś w tej sprawie powiedzieli - oni
                          z nawiązką program rozśmieszania świata w ubiegłym tygodniu wypełnili. Del Ponte
                          w swojej książce wskazała z imienia i
                          nazwiska osoby, które zakazały rozwijać wątek zbrodni popełnianych przez UCK.
                          Ona była tylko prokuratorem, znamy z własnego doświadczenia jaką rolę pełni
                          prokurator w śledztwie - okazuje się
                          oni tam mieli własne Ziobry.
    • kauzyperda albańskie bydlaki - Polacy macie krew na rękach 11.04.08, 13:22
      , krew tych bestialsko mordowanych Serbów. Bo to także Polscy
      żołnierze okupują serbskie Kosowo i to oni nie pozwalają ukrać
      albańskich bestii. Wierzy ktoś w "śledztwo" przeprowadzone przez
      alabańskiego bandytę Thaciego który sam najpewniej dostawał jako
      szef mafii udział z zysków z tej zbrodniczej działalności. Nie
      rozśmieszajcie mnie...

      Tym którzy popierają tych albańskich bydlaków życzę tylko jednego,
      byście się znaleźli w ich rękach!

      P.S. Inna sprawa, że pani del ponte jakoś tylko zajmowała się
      gorliwym ściganiem Serbów gdy była na urzędzie. Widać że ściga się
      tego kogo mocodawcy każą.


    • magnusg TUSK-Sikorski i Bartoszewski przed Trybunal Stanu 11.04.08, 13:49
      za wspieranie skrajnie faszystowskiej i zbrodniczej organizacji
      terrorystycznej UCK.Uznanie panstwa i rzadu stworzonego przez UCK
      jest najwieksza hanba w dziejach polskiej dyplomacji.Nie mowiac juz
      o tym, ze jest to krok przedewszystkim nadzwyczaj debilny.
      • walter62 Re:A co z Komorowskim? 11.04.08, 13:57
        O ile wiem to uznanie niepodległości tego niby "państewka", na wniosek
        rządu, przegłosowano w Sejmie.
        Komorowski postarał się by głosowanie odbyło się bez uprzedniej debaty.
        Czego się obawiał? Że z trybuny sejmowej ktoś powie o prawdziwych wyczynach
        spadkobierców 21 dywizji SS?
        Niestety, odpowiedzialność za ten dyplomatyczny nonsens w całości ponoszą
        wyłącznie politycy z PO.
        • maaac Re:A co z Komorowskim? 11.04.08, 15:33
          Uważasz za dyplomatyczny nonsens prawo do niepodległości dla
          terenów zamieszkałych w ponad 90% przez jedną grupę osób wyrażającą
          taką wolę? Ok rozumiem że JAK to przeprowadzono. Oraz CZY jednak nie
          powinna być daleko idąca autonomia w obrębie Serbii. Jednak
          negowanie prawa narodów do samostanowienia jest trochę dziwną sprawą
          wśród obywateli "Nadwiślańskiego Kraju".
          Jeszcze raz Kosowarzy a ich przywódcy to nie to samo. Dotyczy to
          wszelkich nacji.
          • henrykkreuz Re:A co z Komorowskim? 11.04.08, 15:43
            Proszę nie kłamać. W latach osiemdziesiątych często bywałem na
            terenie Kosowa (Jugosławia) i dobrze wiem, że Kosowo to teren
            Serbski tak jak Kraków Polski z tym, że Albańczycy masowo uciekali
            do Jugosławi która dla nich była rajem, a osiedlali się głównie w
            Kosowie ponieważ graniczy z Albanią.

            Tych albańskich bandytów ktoś uzbroił i dał pieniądze by rozpoczeli
            wojnę wewnątrz Jugosławi. Ci którzy ich uzbroili odpowiadają za
            wszelkie zło jakie się tam potem wydarzyło.
            • walter62 Re:A co z Komorowskim? 11.04.08, 16:40
              No proszę Panie maaac, ktoś mnie wyręczył w odpowiedzi. Aczkolwiek
              w naszej dyskusji unikał bym tak emocjonalnego tonu.
              Faktycznie henrykkreuz ma poniekąd rację. W 1947 Tito przymkną oczy
              na masowy napływ Albańczyków z Albanii. Do tego czasu w Kosowo żyło
              ich raptem ca. 14 tyś. W Jugosławii przybysze ci stanowili tanią siłę
              roboczą - wzgardzony muzułmański plebs.
              Dla kosowskiej "kwadratury koła" nie było dobrego, zadawalającego
              wszystkich rozwiązania. Co wcale nie oznaczało by rozwiązanie tego
              problemu ostatecznie powierzyć zwykłym kryminalistom (serbskim i albańskim).
              Nie oznaczało to również, że przy okazji tych "historycznych" wydarzeń,
              ograniczać się wyłącznie do załatwiania na ich tle wątpliwych interesów,
              wychodząc z założenia, że na Bałkanach obowiązują inne kryteria i standardy
              moralne.
              W efekcie, w chwili obecnej mamy moralnego kaca, uświadamiając
              sobie, że dążenia narodowo-wyzwoleńcze (towar który w świecie "cywilizowanym"
              bardzo lekko się sprzedaje) były zwykłym listkiem figowym, przykrywającym
              bezgraniczne draństwo.

              • walter62 Re:odpowiadając na pytanie 11.04.08, 17:20
                Ponieważ w tych rozważaniach uszło mojej uwadze postawione przez Pana
                pytanie, to muszę uzupełnić swoją wypowiedź.
                Rzecz w tym, że obowiązujące dotychczas międzynarodowe prawo nie przewidywało
                możliwości decydowania o losach kraju przez ludność
                przyjezdną, jaką w Kosowo stanowią bez wątpienia Albańczycy. Jak
                by to brutalnie nie brzmiało, ludność przyjezdna nie posiada pełni
                praw, takich jaką posiada ludność autochtoniczna. Tym też była
                podyktowana rezolucja ONZ w sprawie Kosowa, wykluczająca możliwość
                oddzielenia się tego kraju od Serbii.
                Ostatecznie w przypadku Kosowo zasadę tą niewątpliwie złamano. Przy tym w
                okolicznościach, w kontekście kryminalnym, dalekich od moralnie dopuszczanych.
                Pośpiech w jakim uznawano niepodległość Kosowa, w atmosferze wyścigu kolarskiego
                i zaciętej walki o koszulkę "lidera" - pierwszego kto
                przybędzie na metę, nie licował z profesjonalną polityką. Oczekiwałem
                poważnej dyskusji i zważenia wszystkich "za" i "przeciw". Natomiast
                mieliśmy kolejny żenujący spektakl. W telewizyjnej wypowiedzi
                Prezydent Kaczyński, który do grona moich ulubieńców nie należy, powiedział dość
                znamienną frazę: "nie trzeba z tą decyzją się śpieszyć. Nie wszystko złoto co
                się świeci". Ta wypowiedź doskonale
                świadczy, że w elitach naszych władz doskonale zdawano sobie sprawę
                z tych wszystkich "kwiatków" z którymi mamy obecnie do czynienia.
                • maaac Re:odpowiadając na pytanie 12.04.08, 07:52
                  Ok rozumiem jest to ludność "przyjezdna". To co z nimi zrobić?
                  Wyrzucić ich spowrotem do Albanii? Dobrowolnie i wykupując od nich
                  majątki czy siłą? Czy dalej upierać się że Kosowo to czysta Serbia i
                  zmuszać ludzi do mówienia po serbsku, zachowywania się jak Serbowie
                  itd.?
                  Przecież ci ludzie nie wdzierali się tam siłą. Nikt nie
                  przeszkadzał im jak się tam osiedlali, nikt nie zastanawiał się co
                  się będzie działo jak się sprzedawało im ziemie, domy. Kosowo powoli
                  się "albanizowało", a Serbowie.... nic nie robili.
                  Także co jeżeli aktualnych mieszkańców nie chcesz z tamtąd wyrzucać
                  to Kosowo ma się stać Serbią bez Serbów? Jak sobie całkiem
                  zwyczajnie to wszystko wyobrażasz.


                  PS.
                  > Jak by to brutalnie nie brzmiało, ludność przyjezdna nie posiada
                  > pełni praw, takich jaką posiada ludność autochtoniczna.
                  Hmmmmm ciekawe co na to powie ludność autochtoniczna Śląska i Mazur
                  mieszkająca obecnie w Niemczech. Ludność by sprawę rozjaśnić mówiąca
                  w języku niewątpliwie słowiańskim - choć może nie wszyscy jej
                  członkowie uznawali się za Polaków. A co powiedzieć o Słowińcach? A
                  czy ludność autochtoniczna Bieszczad będzie przeproszona... Ciekawe,
                  że te same osoby, które tak bronią prawa autochtonicznych Serbów do
                  Kosowa, zapominają o prawach autochtonów w Polsce. Ba - utworzenie
                  Kosowa wręcz wywołało przerażenie, że Śląsk się odłączy.
                  • walter62 Re:odpowiadając na pytanie 12.04.08, 13:36
                    Tak się złożyło, że musiałem trochę podłubać w prawie międzynarodowym,
                    regulującym zagadnienia praw "przyjezdnych", mniejszości i autochtonów. Lektura
                    wielce pouczająca. Np. tacy Wietnamczycy ze stadionu X-lecia. Jaki zakres
                    posiadają praw? Okazuje się taki i wyłącznie taki sam jak Albańczycy w Kosowo.
                    Mogliśmy dotychczas spać spokojnie - nie ogłoszą secesji Pragi Płd. i nie
                    odbiorą nam ten najcenniejszy skrawek naszej Ojczyzny - tak miej więcej
                    stanowiło do tej pory prawo międzynarodowe.
                    Po ekscesie z Kosowo wszystko stanęło na głowie - nie tylko Wojwodina,
                    Sardynia, Szkocja, kraj Basków, Frankonia - można tego tylko w samej Europie
                    wymieniać bez liku - lecz również tureccy
                    robotnicy w Niemczech, na tej samej zasadzie mogą ogłosić niepodległość, rzecz
                    jasna jeżeli zapewnią sobie wsparcie odpowiedniej ilości F-16. Jedyną
                    satysfakcją może być fakt,
                    że secesję chcą ogłosić Indianie w USA - tak więc buszmeni
                    nadziali się na własne grabie.

                    Gdy Albańczycy masowo nawiewali do Serbii u władzy w Jugosławii
                    był Tito. Nie ufał Serbom i był zainteresowany by mieć na nich "kij".
                    Tym "kijem" byli Albańczycy, w odróżnieniu od Chorwatów całkowicie zależni od
                    kaprysu Wodza - wizja ich deportacji stale wisiała w powietrzu. Tito nie był jak
                    wiemy demokratą - zamordyzm za jego czasów był jak w Polsce za Bieruta i
                    wszelkie ekscesy, nie po jego myśli, kończyły się obozem. Nikt w tym czasie nie
                    dyskutował na temat problemu Albańczyków, ostatecznie wagonów kolejowych by ich
                    deportować, był dostatek. Nie przypadkowo problem Albańczyków pojawił się
                    dopiero po śmierci Tito.
                    W chwili obecnej nie istnieje optymalne rozwiązanie zadowalające obie
                    strony. Obie strony nie chcą również iść na kompromis, wolą grać va bank -
                    wynika to z wewnętrznych politycznych uwarunkowań.
                    Nie mam ambicji proponować jakieś rozwiązania. Staram się tylko
                    zrozumieć problem i oddzielić propagandowa sieczkę od obiektywnych informacji.
                    Osobiście uważam, że jedynym rozwiązaniem jest całkowita demilitaryzacja tych
                    terenów i powołanie państwa o strukturze kantonalnej, równocześnie zapewniając
                    możliwość powrotu ludności
                    (tj. powrót do stanu z przed 1998 r.). Ktoś może powiedzieć, że to już było i
                    się nie sprawdziło. Otóż nie, bowiem KFOR faktycznie nie realizował zadań
                    międzynarodowego mandatu, lecz posłusznie wykonywał polecenia amerykanów, które
                    były w ewidentnej sprzeczności z intencjami ONZ.
                    No ale na to się nie zgodzą buszmeni. Buszmeni inspirowali i konsekwentnie
                    realizowali program rozwalenia Jugosławii - mieli
                    konkretne interesy i trzeba przyznać im się udało ten plan zrealizować.
                    • maaac Re:odpowiadając na pytanie 12.04.08, 15:09
                      Zaraz.
                      Mam wrażenie że mieszasz dwie sprawy. Prawo autochtonicznej
                      ludności będącej mniejszością w całym kraju do samostanowienia z
                      prawem ludności napływowej, która staje się "większością" na jakimś
                      terenie do samostanowienia.
                      W tym momencie pojawiają się pewne konsekwencje prawne:
                      - Po czym poznać, że jakaś część jednego kraju ma prawo się
                      odłączyć od drugiego? Dlaczego Polacy będący mniejszością w Imperium
                      Rosyjskim, Rzeszy Niemieckiej i Cesarstwie Austro-Węgierskim mieli
                      prawo do samostanowienia, a już Kurdowie czy Tybetańczycy takiego
                      prawa nie mają. Po czym mam poznać kto ma prawo walczyć o secesję a
                      kto nie?
                      - Dlaczego Kosowarzy będący większością na terenie Kosowa nie mają
                      prawa do "dyktowania prawa" bo są ludnością napływową, emigrantami,
                      a Polacy z "zza Buga" mają prawo dyktować Ślązakom, Mazurom jak mają
                      żyć? Na odebranie terenów III Rzeszy przez państwa alianckie i
                      darowaniu jej Polsce nie masz się co powoływać bo autochtoniczna
                      ludność tych terenów nie był "Niemcami". To co raz "autochtonizm" i
                      zasiedzenie na jakimś terenie daje prawo do "władzy" nad nim, a raz
                      nie?
                      - dlaczego Polacy, a potem Litwini, Łotysze, Estończycy itd. mogli
                      się odłączać od zaborców/okupantów/części imperium, a: Sardynia,
                      Szkocja, kraj Basków, Frankonia już tego prawa mają nie mieć?

                      > Nie mam ambicji proponować jakieś rozwiązania. Staram się tylko
                      > zrozumieć problem i oddzielić propagandowa sieczkę od obiektywnych
                      > informacji.
                      > Osobiście uważam, że jedynym rozwiązaniem jest całkowita
                      > demilitaryzacja tych terenów i powołanie państwa o strukturze
                      > kantonalnej, równocześnie zapewniając możliwość powrotu ludności
                      > (tj. powrót do stanu z przed 1998 r.).
                      Też mam wrażenie że było by to najlepsze rozwiązanie tyle, że
                      inaczej niż Ty uważam, że przeciwko takiemu rozwiązniu, nie była
                      polityka USA, tylko "biznesy" wszystkich stron konfliktu. I to
                      zarówno Serbów jak i pozostałych mieszkańców Jugosławii. Jakoś
                      zarówno UE jak i Rosja dość biernie przygladały toczącej się tam
                      wojnie. Gdyby nie NATO - rżnięto by się tam do tej pory.

                      A tak przy okazji co powiesz o Mołdawii i Naddniestrzu? Interesująca
                      sprawa co?
                      • walter62 Re:odpowiadając na pytanie 12.04.08, 16:04
                        Nie mieszam. Rzecz w tym, że pod pojęciem "autochtonów" mam na myśli
                        mieszkańców zamieszkujących określony teren "od zawsze". Przy tym oni
                        mogą stanowić większość bądź mniejszość. No w świetle prawa międzynarodowego
                        posiadają pełnię praw decydowania o losie danego
                        terenu, a tego prawa pozbawieni są "przybysze". Ten problem dość
                        ciekawie wygląda w praktyce w krajach postkolonialnych.
                        Kolejną grupę stanowią mniejszości narodowe - tj. grupy które ewidentnie
                        posiadają ojczyznę w innym miejscu (nawet tak abstrakcyjną
                        jak to jest w przypadku Cyganów) lecz w rezultacie czynników historycznych
                        przybyły na teren, zamieszkały przez ludność "autochtoniczną". Tu wyznacznikiem
                        jest okres "pobytu". W prawie międzynarodowym oraz polskim tą granicą stanowi
                        100 lat. Tak więc
                        np. w przypadku Rosjan mieszkających w Polsce od carskich czasów
                        - stanowią oni mniejszość, natomiast Rosjan przybyłych w okresie
                        sowietów nie mamy do czynienia z pojęciem mniejszości.
                        Rzecz jasna wszystko to mówię w pewnym uproszczeniu.
                        Kolejną grupę stanowią "przyjezdni", którzy nie legitymują się
                        100-o letnią osiadłością na danym terenie. W stosunku do tej grupy
                        nie posiadają zastosowania normy odnoszące się do "mniejszości narodowej " i
                        państwo przyjmujące może ich w każdej chwili, nie naruszając norm
                        międzynarodowych, "zapakować na wagony"....
                        W sytuacji Europy doszło do zderzenia interesu "pragmatycznej" natury z
                        normami wypisanymi na sztandarach. Tak więc usiłując rozwiązać ten dylemat w
                        Helsinkach na początku 70-ych lat podpisano układ o nienaruszalności granic,
                        który gwarantował "hermetyzację" istniejącego stanu rzeczy - myśmy ten układ
                        postrzegali wyłącznie
                        w kontekście Odry i Nysy - natomiast Zach. Europa w znacznie większym
                        zakresie (mniej więcej w tym czasie pojawił się problem Kraju Basków, Sardynii
                        itd.). W czasie podpisywania tego układu obawiano się, że blok sowiecki może
                        wykorzystać tendencje separatystyczne do swoich niecnych zamiarów.Tak też się
                        stało - brak jest danych, świadczących
                        by sowiecka agentura stawiała na te ruchy w działaniach destrukcyj- nych.
                        Natomiast OWP tych zasad nie przestrzegała co było przyczyną
                        krwawej łaźni, jaką urządzili Żydzi (za cichym przyzwoleniem
                        Europejczyków) w obozach pod Bejrutem.

                        W przypadku Kurdów i Tybetańczyków, to można im tylko współczuć.
                        Te narody mają prawo w myśl przepisów międzynarodowych do samostanowienia. No
                        ale jedna sprawa "chcieć" a inna "móc" ...

                        > A tak przy okazji co powiesz o Mołdawii i Naddniestrzu? Interesująca sprawa co?

                        Fakt sprawa interesująca sprawa. Ale to jest temat-rzeka.
                        Rzecz w tym, że w pasie Naddniestrza w połowie XIX w. osadzano
                        ludność kozacką (nie mylić z Ukraińską) by w ten sposób stworzyć
                        militarną barierę na granicy Imperium Osmańskiego.
                        Gdy okupowano w 1939 r. Płn-wsch. ziemie Rumunii stworzono kolejne
                        "pseudo państwo" - Republikę Mołdawską łącząc tereny okupowane z
                        terenami kozackiego (etnicznie rosyjskiego) osadnictwa.
                        Gdy ZSRR zaczął się rozpadać i pojawiło się widmo przyłączenia
                        Mołdowy do Rumunii, rzecz jasna pojawiła się kwestia terenów
                        etnicznie nie rumuńskich.
                        Jeżeli do tego dodać, że na tym terenie usytuowane są jedne z największych
                        składów uzbrojenia Armii Czerwonej i dość spora ilość
                        zakładów zbrojeniowych (o ile pamiętam to nadal produkują tam całkiem niezłe
                        rakiety ziemia-powietrze) to te puzzle przestają się układać
                        w prostą i przyswajalną dla przeciętnego czytelnika gazet całość.
                        • maaac Re:odpowiadając na pytanie 12.04.08, 17:06
                          Czyli suma summarum nie ma jednej prostej odpowiedzi.
                          Albo założymy, że fajnie jest jak jest (granic nie ruszamy), a kto
                          się nie załapał na czas ten powinien mieć pecha.
                          Tyle że to drugie rozwiązanie upadek ZSRR i bloku wschodniego dawno
                          pogrzebał. Bo niby Czesi ze Słowakami mogli się rozejść, a dlaczego
                          inni nie mogą?
                          • walter62 Re:chyba tak 12.04.08, 17:51
                            Prawo międzynarodowe powstawało w zupełnie innych uwarunkowaniach
                            - istniejącego wyraźnego dwubiegunowego układu. Myśmy się rozwalili
                            (mam na myśli cały tzw. "obóz socjalistyczny") i cała ta misterna układanka
                            wżęła w łeb.
                            Zamiast dostosowywać prawo do nowych okoliczności politycy po prostu "przespali"
                            i mamy teraz tego pierwsze skutki. Kosowo to dopiero początek kataklizmu.
                            Bolesny przypadek ale w sumie nie tak straszny. Czekają nas znacznie gorze
                            przypadki, na które absolutnie nie jesteśmy przygotowani.
                            A jak tam Naddniestrze?
    • czesio666 to wszyscy o tym wiedzą już 11.04.08, 16:14
      to wszyscy o tym wiedzą już
    • runcajzz NPD też mówi że nie było obozu KL Auschwitz-Birke 11.04.08, 16:27
      NPD też mówi że nie było obozu KL Auschwitz-Birkenau
      Turcja jest bardzo blisko i jest największym rynkiem organów
      a albańczycy bardzo wtedy potrzebowali gotówki.
      Przecież w kosowie przywiązywano drutem kobiety do łóżek pod którym
      był materac potem podpalano ten materac.
      To co teraz wychodzi na wierzch to tylko czubek góry lodowej.
    • abhaod Re: Albańczycy sprzedawali organy serbskich jeńcó 11.04.08, 18:00
      www.axisglobe.com/Image/2006/12/21/Berna/1-1.jpg
    • herr7 pani Del Ponte ma wybujałą wyobraźnię? 11.04.08, 18:54
      Tak przynajmniej twierdzi doradca obecnego premiera "wolnego" Kosowa Hashima Thaci. Problem jedynie w tym, że sam pan premier "wolnego" Kosowa jest zamieszany w te zbrodnie. Pani Del Ponte skrywała te swoje informacje przez prawie dziesięć lat. Gdyby takie informacje pojawiły się przed 17 lutego bieżącego roku, czyli przed ogłoszeniem przez Kosowarów "niepodległości", to świat miałby większy dylemat czy uznać ten amerykański protektorat. Pani Del Ponte może być jednak oskarżona o świadome zaniechania w prowadzeniu śledztwa lub co gorsza o stronniczość. Po dziewięciu latach będzie już jednak bardzo trudno udowodnić czy ofiary, jeżeli zostaną kiedykolwiek odnalezione, zginęły wskutek pobrania od nich obu nerek, lub wątroby.
      Tak się dziwnie składa, że podejrzenie albańskich Kosowarów o tą makabrę (chyba najbardziej drastyczną od czasów drugiej wojny światowej) nikomu nie wydaje się nieprawdopodobne, co jedynie świadczy o reputacji kosowskich Albańczyków i rządzących nimi przywódców. Byłoby to także powodem kompromitacji zachodnich elit, które przymykały oczy na zbrodnie Albańczyków. A podobno po 89 r znaleźliśmy się w tym lepszym, bogatszym ale też bardziej moralnym świecie niż poprzednio?

      Druga uwaga jaka mi się narzuca to milczenie na ten temat Gazety Wyborczej. Najwyraźniej dyżurni moraliści przespali, a być może wolą po prostu milczeć. W końcu dziennikarz to też człowiek...
      • walter62 Re: pani Del Ponte ma wybujałą wyobraźnię? 11.04.08, 19:26
        herr7 napisał:
        ...Gdyby takie informacje pojawiły się przed 17 lutego bieżącego roku, czyli
        przed ogłoszeniem przez Kosowarów "niepodległości", to świat miałby większy
        dylemat czy uznać ten amerykański protektorat....
        O książce del Ponte w tym czasie było już głośno i świat miał
        dylemat. W tym czasie te rewelacje skutecznie neutralizowano.
        Nikt nie chciał sobie psuć takiej przyjemnej przedświątecznej atmosfery - miały
        być fajerwerki i powszechna radość.
        Od ponad pół roku przekładano oficjalne ukazanie się książki, lecz
        do prasy co nie co się przesączało. O ile pamiętam coś na ten temat pisano we
        włoskiej prasie, w tym również obszerny wywiad z samą del Ponte i jej asystentem.

        ... Druga uwaga jaka mi się narzuca to milczenie na ten temat Gazety Wyborczej.
        Najwyraźniej dyżurni moraliści przespali, a być może wolą po prostu milczeć. W
        końcu dziennikarz to też człowiek...

        Być może wszystkim uszła uwagi mała wzmianka, opublikowana w GW,
        jakoby władze Serbii wszelkimi możliwymi sposobami uniemożliwiają ukazanie się
        omawianej książki, obawiając się, że zawiera dla nich krytyczne informacje. W
        książce tej o serbskich "osiągnięciach" nic nowego się nie dowiadujemy,
        natomiast o albańskich jest sporo "nowości". Tak więc oczywistym jest, że to
        Albańczykom a nie Serbom zależało by książka ta jak najdłużej się nie ukazała.
        Widocznie GW palnęła gafę lub miała nieprecyzyjne instrukcje...
        • herr7 z tego co wiem to 12.04.08, 00:01
          władze szwajcarskie naciskały na panią Del Ponte żeby opóźnić publikację tej
          książki. Czyżby działali w imię serbskich racji?
          • hassprediger HRW wzywa Kosowo do przeprowadzenia śledztwa 12.04.08, 05:45
            HRW wzywa Kosowo do przeprowadzenia śledztwa
            Human Rights Watch (HRW) wezwała władze Kosowa do przeprowadzenia śledztwa w
            sprawie oskarżeń o zabijanie serbskich więźniów w celu pozyskiwania organów w
            czasie wojny 1998-1999.
            Organy wycinane przez albańskich partyzantów miały trafiać na czarny rynek.

            W piśmie z 4 kwietnia i skierowanym do premiera Kosowa Hashima Thaciego
            organizacja praw człowieka z siedzibą w Nowym Jorku domaga się od władz w
            Prisztinie "ustalenia wiarygodności" zarzutów. Pismo przekazano w piątek agencji
            Associated Press.
            Handel organami zarzuciła Albańczykom w swej najnowszej książce była naczelna
            prokurator trybunału ONZ ds. zbrodni wojennych w dawnej Jugosławii Carla del
            Ponte. Twierdzi ona, że kosowscy Albańczycy wywozili Serbów do Albanii, a tam
            przeprowadzali operacje i uśmiercali ofiary.

            HRW podkreślała, że pani del Ponte przedstawiła w książce "wystarczająco mocne
            dowody", by domagać się dochodzenia.
            • herr7 podejrzani mają prowadzić śledztwo we własnej 12.04.08, 10:28
              sprawie? Zabawni są ci ludzie z Human Rights Watch. Może warto jednak zaznaczyć
              że Human Rights Watch jest amerykańską instytucją rządową robiącą dokładnie to
              co każe rząd USA. A to rząd amerykański uczynił z bandyty Thaciego premierem
              "wolnego" Kosowa. Po prostu jedna wielka kpina...

              Kosowscy Albańczycy "zbadają" sprawę ale nic nie znajdą, ogłaszając że panie Del
              Ponte miała przewidzenia.
          • walter62 No właśnie - co my wiemy? 12.04.08, 14:41
            No właśnie. Ciekawe jest kto naciskał na szwajcarskie władze, by te naciskały na
            del Ponte odnośnie OPóźNIENIA w ukazaniu się tej książki?
            Podkreślam: nie chodziło o nie wydanie tej książki lecz by jej pojawienie uległo
            OPóźNIENIU i nie kolidowało z jakimś konkretnym "wydarzeniem". Pytanie jakim
            konkretnie "wydarzeniem"?
            Również ciekawe jest jakie rewelacje, zawarte w tej książce mogły niekorzystnie
            wpływać na to "wydarzenie"?

    • moon5 Re: Albańczycy sprzedawali organy serbskich jeńcó 12.04.08, 17:19
      Stany Zjednoczone nie po raz pierwszy poparły zwykłych zbrodniarzy i
      "szmaciarzy"... Dlaczego? Kto naprawdę rządzi tym chorym krajem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka