Dodaj do ulubionych

Uczelnie: równaj w dół

12.04.08, 22:51
Wywiad jest przykładem jak ponoć światły solidarnościowy
inteletkualista wyewoluował w postkomunistycznego kacyka-
sartrapę "Nauki Polskiej". Przykłady: demagogiczny stosunek do
wolnego rynku i quasimafijna wspólnota interesów KRASP-PAN
Wyjaśniam: chodzi o utrzymanie wieloetatowości dla mandarynów nauki.
Znam przypadek tzw. Centrum PAN, w którym dyrektor powstrzymuje się
przed rozwojem kadrowym aby nie mieć konfliktu uprawnień z
uczelnią, na której ma drugi etat. "Każdy orze jak może" jak
mawiali starożytni Słowianie.
Obserwuj wątek
    • dalatata Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 09:59
      nie wiem co solidarnowosc tutaj ma do rzeczy.
      mnie czesc podoba, czesc nie. mowienie o humanistach jako ludziach
      ktorzy musza nabierac tej oglnej wiedzy to nieporozumienie - to juz
      nie czasy erazma skads tam - dzisiaj sie juz wszystkiego nie da
      poznac. nawet w humanistyce.

      z kolei mnie wieloetatowosc nie przeszkadza, dopoty dopoki bedzie
      nia rzadzic rynek, a nie pensum kadrowe. zniescie pensum kadrowe,
      zobaczymy ile bedzie wieloetatowosci.

      a to centrum PAN, to skandal. tyle ze wszyscy wiedza, nikt nic nie
      robi.i co z tego ze wiedza, zatem?
    • danuta49 W UK są studia magisterskie obok(!)licencjackich! 13.04.08, 10:17
      Dla najlepszych i jakoś nikomu to nie przeszkadza;-)Można więc
      zostać magistrem od razu lub w dwóch etapach. To tylko nasza
      nadgorliwa i niekompetentna biurokracja dziala metodą "Jak wszyscy
      to wszyscy..."
      Modzelewski to facet z charakterem, mówiący co mysli.Jako postać
      historyczna móglby w swojej karierze zaliczyć ministrowanie co
      najmniej.Nie zrobil tego za co mu chwala.
      • khmara Do lamusa!!! 13.04.08, 11:04
        danuta49 napisała:

        > Modzelewski to facet z charakterem, mówiący co mysli.Jako postać
        > historyczna móglby w swojej karierze zaliczyć ministrowanie co
        > najmniej.Nie zrobil tego za co mu chwala.

        Miejsce postaci historycznych jest w encyklopedii. Modzelewski ma 71 lat i dawno
        utracil kontakt z rzeczywistoscia w nauce. Zenujace, ze facet, ktory jest
        wiceprezesem najbardziej konserwatywnej instytucji naukowej w Polsce, ktora
        zalozono po wojnie, jako element wprowadzania radzieckiego ladu w nauce,
        faktycznie grozi wojna domowa i buntem uczonych, jezeli tylko odwaza sie te
        instytucje tknac malym paluszkiem. Historia zatoczyla kolo: z mlodego
        rewolucjonisty zrobil sie stary beton.
        • pfg Re: Do lamusa!!! 13.04.08, 22:36
          khmara napisał:

          > Modzelewski ma 71 lat i dawno
          > utracil kontakt z rzeczywistoscia w nauce.

          Napisz, mój drogi, coś, co choć w połowie intelektualnie
          dorówna "Barbarzyńskiej Europie", a wtedy pogadamy na temat twojego
          kontaktu z rzeczywistością w nauce.

          Modzelewski powiedział prawdę: Wprowadzenie proponowanych reform
          będzie miało niewielki wpływ na jakość nauki - a jeśli już, to
          negatywny ("czy będziemy skakać wyżej jeśli zlikwiduje się
          poprzeczkę") - za to będzie wielkim krokiem w kierunku dramatycznego
          obniżenia poziomu studiów wyższych w Polsce.
          • khmara Re: Do lamusa!!! 14.04.08, 01:49
            pfg napisał:

            > Napisz, mój drogi, coś, co choć w połowie intelektualnie
            > dorówna "Barbarzyńskiej Europie", a wtedy pogadamy na temat twojego
            > kontaktu z rzeczywistością w nauce.

            Ani w polowie, ani w cwierci nie zamierzam dorownywac "Barbarzynskiej Europie".
            Nie jestem historykiem, a erudycyjne popisy anonimowy recenzent w
            miedzynarodowym wydawnictwie bezlitosnie kaze usunac z publikacji. Ktos, kto zna
            tylko wlasne podworko ma moze i mocny kontakt z rzeczywistoscia, ale za to
            bardzo ograniczony. Ludzie pokroju Modzelewskiego z uporem narzucaja innym
            wymogi z zamierzchlych czasow i nie chca przyjac do wiadomosci, ze rozwoj stawia
            nowe wymagania, do ktorych nalezy sie dostosowac.

            >
            > Modzelewski powiedział prawdę: Wprowadzenie proponowanych reform
            > będzie miało niewielki wpływ na jakość nauki - a jeśli już, to
            > negatywny ("czy będziemy skakać wyżej jeśli zlikwiduje się
            > poprzeczkę")

            Demagogia i populizm. Modzelewski chce metalowej poprzeczki, jaka zna z lekcji
            gimnastyki w szkole powszechnej. W glowie mu sie nie miesci, ze mozna stare
            zelastwo zastapic tworzywem sztucznym.

            za to będzie wielkim krokiem w kierunku dramatycznego
            > obniżenia poziomu studiów wyższych w Polsce.

            Daremne zale, prozny trud, bezsilne zlozeczenia. Od procesu bolonskiego nie
            uciekniemy. Trzystopniowy podzial studiow wprowadzila ustawa z 2005 roku,
            uchwalona przez SLD-owski parlament, a nie pani minister Kudrycka. Co najwyzej
            profesura pokroju Modzelewskiego straci druga pensje latwo zarobiona w prywatnej
            szkolce.

            Modzelewski atakuje ministerstwo na oslep z jednym tylko celem - zachowac PAN,
            ktorego jest wiceprezesem w dotychczasowym ksztalcie i nie pozwolic na
            jakiekolwiek reformy.


            • ford.ka Re: Do lamusa!!! 14.04.08, 08:28
              A jan tam zajrzałem do nauki-polskiej i dwie rzeczy mnie uderzyły.
              Po pierwsze bycie prorektorem prywatnej uczelni nie jest
              demoralizującą chałturą. Ponoć dają takim od 5000 w górę.
              Po drugie czcigodny mediewista ma jednego (1) doktoranta. Nie
              przemęcza się. Chyba że jego doktoranci powoli dojrzewają do
              obrony...
          • 01iwa Re: Do lamusa!!! 17.04.08, 01:55
            wpływ na obnizenie jakości studiów wyższych ma uprawianie
            rozdawiennictwa średniego wykształcenia i przepis, że ktoś kto ma
            świadectwo maturalne ma prawo studiować.
      • tornson I dlatego UK to obok Irlandii najmniej innowacyjny 13.04.08, 13:01
        kraj tzw. "Starej UE".
        • danuta49 Chodzi mi o to,UE nie wymaga sztywnych 13.04.08, 14:44
          rozwiązań!Różnorodność jest zawsze lepsza od sztywności i
          jednolitości.W nauce szczególnie.
          Skądinąd brytyjskie uczelnie są, obok amerykańskich, na topie
          światowych rankingów.A francuskie czy niemieckie są rzadkością;-)
          • nfa05 Re: Chodzi mi o to,UE nie wymaga sztywnych 13.04.08, 14:52
            "A francuskie czy niemieckie są rzadkością"
            Ale w tych jest hab co prawda nie taka jak u nas i nie obowiązkowa ale jest. I
            jakoś to poziomu nie zapewnia. W USA hab nie ma, a poziom jest.
            A autor sie martwi jak zniosą hab i zaczną oceniać międzynarodowo prace naukowe
            to poziom białoruski czy mongolski (kompatybilność jest) może być zastąpiony
            oxfordzkim czy harvardzkim i to może być tragedia i do tego nie możemy dopuścić.
            • dalatata Re: Chodzi mi o to,UE nie wymaga sztywnych 13.04.08, 15:03
              dzizus, zaraz sie okaze, jak to czest sie okazuje, ze najwiekszym
              zlem jakie kiedykowliek spadlo na nauke niemiecka i polska to
              habilitacja. i samo zniesienie habilitacji spowoduje, ze nastepnego
              dnia zobaczymy jak ilosc polskich publikacji zacznie wzrastac w
              postepie wykladniczym.

              i przez miesiac nie bedzie mozna okreslic wskaznika h dla zandego
              poslikego adiunkta to bedzie wzrastal nieustannie.

              litosci!!!!!!!!!
              • jakub11a Re: Chodzi mi o to,UE nie wymaga sztywnych 13.04.08, 16:22
                no właśnie ... niektórzy święcie w to wierzą :)
                zwłaszcza, Ci co nie mają habilitacji
                mają szuflady pełne tekstów publikacji do czasopism z IF 100 ;)
            • danuta49 Poziom bialoruski w naukach ścislych jest wysoki, 13.04.08, 15:34
              akurat.Nie wiem jak z mongolskim;-)Stereotypy nie są dobrym doradcą;-
              )
            • gazaj Polska nauka jest strupieszała 13.04.08, 17:17
              Najlepsze uczelnie na świecie nie są państwowe. Dlatego Europa się
              nie liczy w nauce. Jej najlepsi naukowcy wyjeżdżają do USA.

              A polski system jest w ogóle kuriozalny ze swoimi habilitacjami i
              podobnymi andronami. Dobry naukowiec, zamiast zajmować się
              badaniami, musi się męczyć z habilitacją, jakby mu od tego przybyło
              wiedzy.
              • jakub11a Re: Polska nauka jest strupieszała 13.04.08, 17:20
                dobry naukowiec musi się biedzić co włożyć do garnka zamiast naukę uprawiać ;) a
                jak już ma co włożyć do garnka to i tak nie ma za co badań prowadzić.
                habilitacja nie jest tu ani przeszkodą ani pomocą.
                • chilly Re: Polska nauka jest strupieszała 13.04.08, 18:40
                  "jak już ma co włożyć do garnka to i tak nie ma za co badań prowadzić.
                  habilitacją nie jest tu ani przeszkodą ani pomocą".
                  No, tu akurat nie masz racji. Aby prowadzić badania, potrzebne są pieniądze. Aby
                  otrzymać pieniądze (grant), potrzebny jest "dorobek", którego nie ma, jak się
                  nie ma pieniędzy i nie pracuje w dobrym zespole (przekleństwo pracowników
                  mniejszych uczelni) lub po prostu szef cię nie lubi. Jednak oprócz dorobku
                  dobrze być habilitowanym, to ułatwia starania.
              • dalatata Re: Polska nauka jest strupieszała 13.04.08, 17:37
                moze chociaz fakty ustalmy. wsrod pierwszch trzech, dwa sa
                panstwowe: Oxford i Cambridge. wiec prosze o odrobine umiaru z
                gadaniem bzdur.

                Imeprial ktory jest zaraz potem jest rownie panstwowy tak jak
                wszystkie inne uczelnie brytyjskie z wyjatkiem Buckinghamshire,
                ktory sie nie liczy nigdzie.
                gazaj napisała:

                > Najlepsze uczelnie na świecie nie są państwowe. Dlatego Europa się
                > nie liczy w nauce. Jej najlepsi naukowcy wyjeżdżają do USA.
                >
                > A polski system jest w ogóle kuriozalny ze swoimi habilitacjami i
                > podobnymi andronami. Dobry naukowiec, zamiast zajmować się
                > badaniami, musi się męczyć z habilitacją, jakby mu od tego
                przybyło
                > wiedzy.
                • gazaj Ustalmy fakty 13.04.08, 20:23
                  Najlepsze uczelnie na świecie są w USA, a nie w Europie i są to
                  uczelnie prywatne. Niewątpliwie brytjskie są najlepsze w Europie,
                  ale nie na świecie.
                  • dalatata Re: Ustalmy fakty 13.04.08, 22:14
                    to sobie prosze zagladnac do podanego wczsniej rankingu uczelni na
                    siwecie.
                    1.Harvard
                    2. Oxford
                    3. Cambridge.

                    piaty byl Imperial College

                    juz skonczymy gadac pierdoly? bo mi cisneinie skacze.

                    gazaj napisała:

                    > Najlepsze uczelnie na świecie są w USA, a nie w Europie i są to
                    > uczelnie prywatne. Niewątpliwie brytjskie są najlepsze w Europie,
                    > ale nie na świecie.
          • dalatata Re: Chodzi mi o to,UE nie wymaga sztywnych 13.04.08, 15:00
            swiatowe rankingi uczelni sa fajna rozrywka i niczym innym. kiedys
            otworzyly mi sie oczka ze zdumienia gdy zobaczylem ze taki Cardiff,
            zacna brytyjska uczelnia jest kilkadziesiat miejsc za jakims
            staffordshire czy huddersfield. i juz przestalem patrzec na rankingi
      • mn7 Re: W UK są studia magisterskie obok(!)licencjack 13.04.08, 17:03
        danuta49 napisała:

        > Dla najlepszych i jakoś nikomu to nie przeszkadza;-)Można więc
        > zostać magistrem od razu lub w dwóch etapach.

        Gdzie to na przykład tak jest?
    • ford.ka Czy ktos w koncu zbuduje wehikul czasu? 13.04.08, 10:35
      Zacznę od apelu do tak obficie publikujących fizyków z UW. Chłopaki,
      zbierzcie się razem, dajcie na parę lat spokój publikacjom i
      postawcie dla profesora M. wehikuł czasu, żeby w końcu przeniósł się
      ze średniowiecza w czasy nam bliższe.
      Pan Profesor przedstawia nam jako idealny system, w którym awans
      zawodowy następuje co dziesięć-piętnaście lat, w którym pierwsza
      płaca jest tak niska, że nie zgodziłyby się już na nią kasjerki w
      Tesco, a szczyt możliwości płacowych (co zdradziła prof. Tokarska-
      Bakir www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5084150.html) wynosi 2800
      netto i osiąga się go około pięćdziesiątki. Chyba że ktoś zgodzi się
      podpaść prof. M. i pójdzie na chałturę.
      A następnie dochodzi do wniosku, że zmiana tego ideału zagraża
      poziomowi cywilizacyjnemu Polski. Nie zadaje sobie tylko pytania,
      czy taki model jest choćby w minimalnym stopniu atrakcyjny dla
      potrafiącego myśleć dwudziestolatka. Ideałem humanisty jest
      najwyraźniej człowiek nie obeznany z podstawami matematyki na
      poziomie dodawania i odejmowania.
      Profesor nie zauważa ze swojej pustelni, że nauczyciele akademiccy
      to nie mnisi, utrzymywani przez klasztory, ale ludzie żyjący w
      realnym świecie. Nie potrafi sobie policzyć, że pensja adiunkta na
      kierunkach humanistycznych UW to około 2200 netto (mniej się nie da
      płacić wg widełek, na więcej zwykle nie ma) czyli kwota
      wystarczająca na styk na wynajem/ratę kredytu plus opłaty za
      mieszkanie. Na jedzenie już nie zostaje.
      Zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu ludzi w Polsce jest to
      szczyt marzeń, ale kiedy trzeba mieszkać w wielkim mieście
      (Oksfordu, Cambridge, Heidelbergu czy Leuven się nie dorobiliśmy) i
      ponosić w dużej części koszty badań (zakup książek, wyjazdy na
      konferencje) jest to zwyczajnie za mało.
      Profesor M. widzi zagrożenie w pojawieniu się na uniwersytecie
      młodych barbarzyńców. Ja widzę je gdzie indziej - uniwersytet
      wymrze. Nie są rzadkością katedry, gdzie pracuje kilku profesorów
      zbliżających się do siedemdziesiątki, kilku doktorów po trzydziestce
      i snują się pojedynczy kandydaci na doktorantów.
      Wśród tych ostatnich trafiają się wciąż zapaleńcy, ale trudno ich
      będzie utrzymać dłużej, zwłaszcza tam gdzie wykształcenie daje się
      zamienić na godziwą płacę. Może się zdarzyć, że do nauki garnąć się
      będą już wyłącznie ci, którzy mają świadomość swojej nikłej wartości
      rynkowej. I będą zgodnie z ideałem prof. M. prowadzić przez dekady
      badania - najpierw nad doktoratem, potem nad habilitacją, by
      wreszcie na łożu śmierci prezydent RP mógł im wręczyć nominację
      profesorską.
      Poza prawem, gdzie drzwiami i oknami pchają się kandydaci, by za
      skromne 30.000 złotych dodać sobie dwie literaki na wizytówce,
      jesteśmy już dawno na równi pochyłej. Kiedy wiekowych profesorów
      zabraknie, nikt ich następców nie habilituje (potrzeba do tego
      sporego stadka "samodzielnych") i zabawa się skończy. Ale pójdziemy
      na dno radośnie, z przytupem, orkiestra będzie grała, bo ochronimy
      poziom cywilizacyjny w drodze aż na samo dno.
      • chilly Re: Czy ktos w koncu zbuduje wehikul czasu? 13.04.08, 11:43
        Jak w każdej ze swych wypowiedzi ford.ka wyraził niemal dokładnie to, co i ja
        myślę, a o czym już nawet nie chce mi sie pisać. tytułem praktycznej
        egzemplifikacji jego wypowiedzi przykład z tego roku. Instytut (o profilu
        humanistycznym) chce zatrudnić absolwenta informatyki na stanowisku asystenta.
        Bo to i studenci maja zajęcia "z komputerów", i instytutowi przydałby się ktoś
        "własny", a kompetentny w tym zakresie. Doktorat, co prawda, musiałby kandydat
        robić nie z informatyki, ale z zakresu zainteresowań owego instytutu, ale to nie
        powinno stanowić problemu. Dyrekcja instytutu precyzuje warunki pracy i płacy
        (typowe), wymagania i oczekiwania (informatyka, angielski, pewne "zacięcie"
        humanistyczne, chęć poświecenia sie pracy naukowej itp.), po czym rozpuszcza
        wici. Mijają dni, tygodnie i nawet już miesiące. Nie zgłosiła się ani jedna
        osoba chętna do podjęcia tej pracy! A uczelnia nie znajduje się w wielkim
        mieście, gdzie informatyków różne firmy kupują "na pniu". Przeciwnie, o pracę
        dość trudno, gdyż istnieje tu kilka ośrodków kształcących właśnie informatyków,
        a wielu absolwentów można potem zobaczyć w roli np. sprzedawców w sklepach
        komputerowych.
      • bantus Re: Czy ktos w koncu zbuduje wehikul czasu? 13.04.08, 16:49
        skarżysz się na brak kasy przez cały elaborat i wytaczasz to jako argument
        przeciw utrzymaniu habilitacji. chyba sobie wyobrażasz, że bez habilitacji to
        jakoś więcej pieniędzy spłynie do nauki? ciekawe jak? z takim myśleniem, to
        mongolia naukowa jest już faktem.

        albo środowisko naukowe się zbierze i przekona polityków, bądź społeczeństwo,
        które płaci podatki, aby łożyć więcej na naukę albo niech przestanie prowadzić
        te śmieszne dyskusje o zmianach, które i tak nic nie zmienią.
        • ford.ka Re: Czy ktos w koncu zbuduje wehikul czasu? 13.04.08, 18:10
          > skarżysz się na brak kasy przez cały elaborat i wytaczasz to jako
          argument przeciw utrzymaniu habilitacji.
          Nie wytaczam. Nie czytales zbyt uwaznie. Uwazam, ze habilitacja jest
          juz martwym oslem i nie warto go bic, a juz tym bardziej nie warto w
          jej sprawie wytaczac argumentow.
          > chyba sobie wyobrażasz, że bez habilitacji to jakoś więcej
          pieniędzy spłynie do nauki? ciekawe jak? z takim myśleniem, to
          mongolia naukowa jest już faktem.
          Realne moga byc oszczednosci, poniewaz proces habilitowania nie jest
          za darmo ;) A tak na serio - nie, w normalnym europejskim kraju na
          nauke lozy panstwo, bo do PT wladz dociera, ze to nauka daje krajowi
          szanse na rozwoj. W Mongolii tez pewnie o tym wiedza. A u nas nie.
          > albo środowisko naukowe się zbierze i przekona polityków, bądź
          społeczeństwo, które płaci podatki, aby łożyć więcej na naukę albo
          niech przestanie prowadzić te śmieszne dyskusje o zmianach, które i
          tak nic nie zmienią.
          Nie zbierze sie i nie przekona, bo nie ma zadnego srodowiska. Gdybys
          uwaznie czytal chocby tylko te debate, zauwazylbys, ze tzw. nauka
          polska to luzna federacja dziedzin, ktore nic o sobie nawzajem nie
          wiedza, ale musza grac wedlug tych samych regul aktualnie
          ustawionych pod nauki scisle i przyrodnicze.
          Pewnie trudno w to uwierzyc komus z zewnatrz, ale kiedy dalatata
          mowi, ze profesor przychodzi do pracy dwa dni w tygodniu, a jakub11
          ze wszyscy przychodza z profesorami wlacznie codziennie i siedza po
          osiem godzin co najmniej, to obaj mowia prawde. Ci pierwsi
          profesorzy maja w domu biurko, komputer i ksiazki, i moga sobie
          spokojnie pracowac, a ci drudzy nie maja w domu laboratorium, wiec
          pracowac musza na uczelni. Ale na efekty to siedzenie czy nie
          siedzenie nie musi sie przekladac w zaden sposob na cokolwiek. Jedni
          publikuja w Science, bo tylko tak dotra do potencjalnych
          zainteresowanych, drudzy w Tekstach Drugich w tym samym celu i z
          podobnym skutkiem. Roznica jest taka, ze ci pierwsi maja za to
          punkty i IF, a ci drudzy punkt i IF 0, ale jako sie rzeklo Ci
          pierwsi ustalali reguly.
          Smieszne dyskusje to podstawa rozwoju nauki. Serio.
          • dalatata Re: Czy ktos w koncu zbuduje wehikul czasu? 13.04.08, 21:43
            hmmmm, ja chyba jednak mysel ze publikowanie w tekstach drugich to
            co innego niz publikowanie w Science. i co do skutkow i jakosci.

            wiele lat temu, jako mldy mgr wyslalem tekst do publikacji w TD. po
            roku poprosilem zaprzyjaznionego profesora, by zapytal o ten tekst w
            redakcji. okazalo sie ze oni go mieli tylko zignorowali. bo przeciez
            przyslal go jakis nieznany mgr, a tekstu nie przyniosl i nie
            rekomendowal JAKIS BARDZO ZNANY (REDAKTOROWI) PROFESOR. pieprze
            publikowanie gdy poleca mnie profesor.

            zaraz uslysze ze TD zmienily sie nie do poznania....ja jakos w to
            bardzo watpie.
            • ford.ka Re: Czy ktos w koncu zbuduje wehikul czasu? 13.04.08, 21:58
              Hm... Nie wiem, czy sie zmienily pod tym wzgledem... Mozliwe, ze na
              gorsze. Najbardziej oczytany z moich mlodych kolegow wymienil Teksty
              jako pismo, ktore sie czyta (w odroznieniu od Kwartalnika
              Neofilologicznego, ktory jest passe) i sprzedaje w nakladzie 1000
              egz. Ale w historie wierze bez zastrzezen - witamy w Polsce... :(
              Dalej jednak wierze w gradacje pism - zeby byl szczyt, musi byc
              jakas podstawa.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Czy ktos w koncu zbuduje wehikul czasu? 13.04.08, 22:34
        ford.ka,
        Bardzo słusznie piszesz, że pensje w nauce są skandalicznie niskie.
        Ale co to ma wspólnego z postulatami Modzelewskiego? Bo ja nigdzie tam nie
        przeczytałam, żeby on w ogóle cokolwiek mówił o płacach. Co zresztą jest wadą
        tego tekstu, bo dziennikarz powinien go zapytać, co z tym fantem zrobić. Ale w
        każdym razie - pomysły Modzelewskiego można równie dobrze połączyć z lepszym
        finansowaniem naukowców, jak i z finansowaniem dotychczasowym. Więc nie wiem,
        skąd twoje wnioski.
        • ford.ka Re: Czy ktos w koncu zbuduje wehikul czasu? 13.04.08, 22:50
          Jakimi postulatami Modzelewskiego? On nie ma żadnych postulatów,
          poza utrzymaniem obecnej sytuacji, która jego zdaniem jest super,
          więc nie było się do czego odnosić. No to napisałem, dlaczego nie
          jest super i dokąd może zaprowadzić jej utrzymywanie. Starałem się
          pisać o tym, o czym Modzelewski zapomniał albo nigdy nie wiedział, a
          co moim nieskromnym zdaniem jest rzeczywistym problemem.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Czy ktos w koncu zbuduje wehikul czasu? 14.04.08, 09:24
            Ale ja dalej za cholerę nie rozumiem, w jaki sposób zlikwidowanie habilitacji
            miałoby podnieść pensje naukowców???????? Lub też w jaki sposób pozostawienie
            habilitacji miałoby te pensje zamrozić na starym poziomie????????

            Ja uważam, że cała ta zadyma z habilitacjami to problem zastępczy.
            Można z, można bez. Problem polskiej nauki jest nieporównanie głębszy. Chodzi o
            _cały_system_ organizacji badań, przepływu pieniędzy i weryfikacji wyników.
            Chodzi nie o zlikwidowanie jednego z tych (nieraz marnie działających) stopni
            weryfikacji, lecz o zreformowanie go. I to nie jego samego, ale całego systemu.
            • ford.ka Re: Czy ktos w koncu zbuduje wehikul czasu? 14.04.08, 09:57
              No i wreszcie sie dogadalismy. Tak, to jest temat zastepczy.
              Ja tez nie widze zwiazku miedzy habilitacja a pensjami - moze poza
              jednym. Habilitacja tam, gdzie wystepuje niedobor "samodzielnych",
              zmusza adiunktow do wykonywania obowiazkow profesorskich (wyklady,
              promocja licencjatow i magistrow, egzaminy, Rada Wydzialu nie moze
              tylko ) za pensje adiunkta. Ani nie dostaja pieniedzy za swoja
              prace, ani nie maja czasu na badania (kiedy liczba magistrantow
              przekracza 30 naprawde zaczyna brakowac czasu na cokolwiek, jesli
              traktuje sie ich powaznie) - a na koncu okazuje sie, ze dydaktyka
              sie nie liczy, dydaktyka jest be, a dorobek, panie kolego, cos
              skromny. Taka mala schizofrenia, ale calkiem oplacalna.
              Polska nauka ma sporo roznych problemow - pisalem tu juz wiele razy,
              ze sa to zupelnie inne problemy w roznych dziedzinach i wlasciwie
              trudno nawet wskazac jakies wspolne oprocz braku srodkow - niektore
              dziedziny dorobily sie nawet systemu weryfikacji wynikow.
              Skupilem sie na tym, ze obecna sytuacja moze prowadzic do wymierania
              raczej niz utrzymywania standardow, bo zamiast tworzyc nowe
              mozliwosci rozwoju dla mlodych ludzi, "madrzy" ludzie walcza o
              zachowanie status quo. Jesli www.nauka-polska.pl podaje prawdziwe
              informacje, prof. Modzelewski, ktory wypromowal jednego doktoranta,
              pieknie sie do tego wymierania przylozyl.
              A tak w ogole to juz w zadne zmiany nie wierze. To wszystko to tylko
              rytualne bicie piany.
              • ford.ka Re: Czy ktos w koncu zbuduje wehikul czasu? 14.04.08, 09:59
                Poprawka!
                Rada Wydzialu nie moze tylko zezwolic na promowanie doktorow.
            • dalatata Re: Czy ktos w koncu zbuduje wehikul czasu? 14.04.08, 10:47
              ooo. wreszcie ktos powiedzial to samo co ja. myslalem ze jestem taki
              samotny bialy zagiel....



              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > Ale ja dalej za cholerę nie rozumiem, w jaki sposób zlikwidowanie
              habilitacji
              > miałoby podnieść pensje naukowców???????? Lub też w jaki sposób
              pozostawienie
              > habilitacji miałoby te pensje zamrozić na starym poziomie????????
              >
              > Ja uważam, że cała ta zadyma z habilitacjami to problem zastępczy.
              > Można z, można bez. Problem polskiej nauki jest nieporównanie
              głębszy. Chodzi o
              > _cały_system_ organizacji badań, przepływu pieniędzy i weryfikacji
              wyników.
              > Chodzi nie o zlikwidowanie jednego z tych (nieraz marnie
              działających) stopni
              > weryfikacji, lecz o zreformowanie go. I to nie jego samego, ale
              całego systemu.
              >
    • nfa05 co to za nauka 13.04.08, 11:18
      W wydaniu internetowym po 'zajawce' czytam:
      "Czekamy na Wasze listy w sprawie planów Katarzyny Hall " czy redakcja GW wie o
      czym pisze ? Czy nie jest to skutek obecnego systemu ?
    • nfa05 Drogowskaz dla nauki 13.04.08, 11:19
      Na NFA: Reforma Kudryckiej - głosy w dyskusji
      i Drogowskaz dla nauki w Polsce
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=497
    • khmara Przeklamania prof. KM - Cz. 1 13.04.08, 11:28
      KM: "Bo też wiele z tych projektów oznaczało zmiany na gorsze. Niektóre,
      niestety, wprowadzono. Mam na myśli zwłaszcza ograniczenie kompetencji
      kontrolnych Centralnej Komisji ds. Tytułów i Stopni Naukowych przy nadawaniu
      habilitacji. Wcześniej Centralna Komisja zatwierdzała lub odrzucała każdą
      habilitację. Teraz nie decyduje w konkretnych sprawach, tylko ocenia hurtem.
      Jeśli zdaniem komisji jakaś placówka systematycznie narusza standardy, które
      powinny obowiązywać w środowisku naukowym, to odbiera się jej prawo do nadawania
      stopnia lub wnioskowania o tytuł naukowy. Moim zdaniem to nie wystarcza.
      Ograniczenie uprawnień Centralnej Komisji przyczyniło się do obniżenia poziomu
      doktoratów i habilitacji."

      Centralna Komisje powolano po to, by komunistyczne panstwo moglo decydowac, kto
      moze byc autorytetem naukowym, a kto nie. Jeszcze w latach 90. CK zatwierdzala
      nie tylko habilitacje, ale rowniez doktoraty.

      Nie jest prawda, ze CK obecnie pelni jakiekolwiek funkcje kontrolne. CK nigdy
      takich funkcji nie pelnila i pelnic ich nie chce, mimo obowiazkow, jakie w tym
      zakresie naklada na nia ustawa. Przypadki odebrania radom uprawnien do nadawania
      stopni sa niezwykle rzadkie, mimo ewidentnych naduzyc. Potwierdza to raport NIK
      po kontroli CK.

      Wypelnianie funkcji kontrolnej w nauce przez CK zostalo ocenione w raporcie
      pokontrolnym NIK. Nie istnieja zadne dane, poza osobistym przekonaniem prof. KM,
      ktore swiadczylyby o spadku poziomu habilitacji po zniesieniu obowiazku
      zatwierdzania ich przez CK. To jest populistyczny argument, ktorego celem jest
      wzmocnienie rangi instytucji utworzonej przez wladze komunistyczne w ramach
      dostosowywania systemu organizacyjnego nauki w Polsce do systemu radzieckiego.
      • dalatata Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 1 13.04.08, 11:37
        a jest internetowy dostep do tego raportu NIK? bo to bardzo ciekawe
        co piszesz.
        • khmara Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 1 13.04.08, 12:20
          Podaj adres, to Ci przesle,
          albo napisz na khmara1 at gmail.com
          albo sam szukaj na www.nik.gov.pl

          Numery dokumentow:

          Nr ewid: 158/2007 P/07/077/KNO
          KNO-41001/2007
          Informacja
          o wynikach kontroli
          nadawania stopni
          i tytułu naukowego

          Nr ewid. 159/2007/P/07/076/KNO
          KNO-41001/2007
          Informacja
          o wynikach kontroli
          nadawania stopni
          i tytułu naukowego

          luty 2008

          • khmara Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 1 13.04.08, 13:19
            Nr ewid. 159/2007/P/07/076/KNO
            KNO-41001/2007
            Informacja
            owynikachkontrolidziałalności
            placóweknaukowychPolskiejAkademii
            Nauk

            Tez warto poczytac.
          • dalatata Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 1 13.04.08, 14:33
            napisalem, dziekuje.
    • tonieja10 Prof. Modzelwski ma calkowita racje! 13.04.08, 11:31
      Musimy bronic polskiej nauki i kultury przez zaglada przez
      tuskouidalnych oszolomow
      • ford.ka Prof. Modzelwski ma calkowita racje? 13.04.08, 11:34
        Bo przecież lepiej będzie jak sama wymrze z głodu.
    • khmara Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 11:33
      "Rząd przygotowuje projekt reformy nauki, który zakłada m.in. zniesienie
      habilitacji w ogóle."

      KM: "Usunięcie poprzeczki nie sprawi, że będziemy wyżej skakać. Ale działa tu
      lobby szkół prywatnych."

      Nie szkoly prywatne sa tu najwazniejsze, ale koniecznosc ujednolicenia systemu
      kwalifikacji zawodowych w krajach UE. Na potrzeby lobby szkol prywatnych
      wystarczyla zmiana przepisow o minimach kadrowych.
      • ford.ka Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 11:38
        Prof. M. dołączył do silnej grupy dyskutantów, którzy nie mają
        pojęcia o dziedzinach innych niż własna (trzeba mu jednak oddać, że
        przynajmniej się do tego przyznaje). Bo trzeba mieć naprawdę bardzo
        krótki wzrok, żeby n.p. nie zauważyć, że pracownicy PANu z Kórnika
        czyli dendrolodzy nie mają żadnych możliwości pracy na prywatnych
        uczelniach.
        Czasem jak sobie wyobrażę potęgę połączonego lobby prywatnych
        politechnik i akademii medycznych, to ze strachu wczołguję się pod
        łózko. Oto co może potęga połączonych sił fantazji i ignorancji!
      • dalatata Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 11:41
        a habilitacja to jest kwalifikacja zawodowa? od kiedy, przepraszam?
        • ford.ka Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 11:44
          Od zawsze, panie kochany, od zawsze. A co to niby jest? Tytuł
          arystokratyczny?
          • dalatata Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 11:52
            fordzie ka, widac, ze bez protekcjonalnosci literaturznawcom sie nie
            udaje....

            dr hab to stopien naukowy. w przeciwienstwie do licencjatu i
            magistra, ktore sa tytulami zawodowymi. a dr i dr hab sa stopniami
            naukowymi. rozumie pan?
            • ford.ka Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 11:57
              Jako lingwista powinien Pan rozrozniac signifiant od signifie.
              Rozroznienia, ktore Pan wykazal, maja charakter pozorny. W praktyce
              habilitacja warunkuje awans zawodowy - z adiunkta na profesora
              uniwersyteckiego.
              Poza sfera zawodowego uprawiania nauki ma charakter rynkowy: dr hab
              nauk medycznych dostanie wiecej za wizyte niz prosty dr, podobnie
              bedzie u prawnikow. W kazdej innej sferze sa to dziecinne zabawy
              ludzi, ktorzy sa za glupi, zeby normalnie pracowac, wiec musza
              uczyc ;)
              • dalatata Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 12:09
                ojej.....no to rzezcywiscie do maku langusta ze mnie....

                rozmawiamy w kontekscie. UE kaze regulowac kwalifikacje zawodowe. i
                kwalifikacje zawodowe do kategoria prawna, podobnie jak stopnie
                naukowe. i tu nie ma zadnej 'rzeczywistosci', a to co habilitacja
                warunkuje czy nie, nie ma najmniejszego znaczenia. jest ustawa,
                ktora reguluje te rzezcy i nazywa.

                i polecam poczytanie Grodzinskiego i ksiazeczki o wypowiezdiach
                performatywnych, jesli juz sobie zlosliwosci prawimy. Grodzinski
                jest super. a swoja droga, czy ktos wie czy Eugeniusz Grodiznski
                jeszcze pisze, zyje? ja sie uczylem pragmatyki na jego ksiazkach.
                swietnych zreszta.
                • ford.ka Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 12:25
                  Przepraszam, ale chciałbym już wyjść z tej piaskownicy.
                  Może otwartym tekstem - jeszcze chce mi się śmiać z tego, co tu
                  czytam, ale coraz mniej.
                  Oczywiście, nie ma kwestii ważniejszych od tego, co napisano w
                  ustawie. Pewnego ranka obudziłem się i dowiedziałem, że nie mieszkam
                  w PRL tylko w RP. Tak napisano w ustawie. Konstytucyjnej chyba. A za
                  oknem był ten sam syf.
                  Teraz pewnie odkryję pewnego ranka, że już nie muszę robić
                  habilitacji, tylko mam się wycertyfikować (oczywiście na podstawie
                  opublikowanej monografii i dorobku) czyli będzie ten sam syf.
                  • dalatata Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 14:36
                    nadal sie nie rozumiemy, jak sadze. ale ja spokojnie wyjasnie.

                    przezyctalem ze nalezy zniesc habilitacje bo UE wymaga dostosowania
                    prawa dotyczacego kwalifikacji zawodowych. wedle mnie argument sie
                    nie stosuje do habilitacji, bo wedle prawa, jak dla mnie,
                    habilitacja nie jest kwalifikacja zawodowa. i tyle.

                    nadal nie rozumiem potrzeby protekcjonalnosci.
                    • ford.ka Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 15:07
                      Ja też spokojnie wyjaśniam.
                      Nie zajmujmy się już głupstwami w rodzaju "ustawowej klasyfikacji
                      tytułów" jak gdyby miało to jakieś znaczenie. Ustawy się zmieniają,
                      z rzeczywistością tylko jakoś tak gorzej. Nie ma znaczenia, sam Pan
                      tu wymyślał różne zabawne określenia na "nową habilitację".
                      Nie ma też znaczenia, czy będziemy likwidować habilitację w ramach
                      wymogów UE czy w odpowiedzi na prośby z Marsa. Zachowujemy się jak
                      dzieci w piaskownicy kłócące się o babki z piasku. Naprawdę nie ma
                      różnicy, czy jako argumentu używa Pan łopatki czy prawa dotyczącego
                      kwalifikacji zawodowych - wciaz mowa o babkach z piasku. Proszę
                      bardzo: ma Pan rację. A teraz poproszę o jakieś pomysły na temat.
                      W tym samym czasie skutecznie odganiamy młodych ludzi od nauki -
                      oferując im żałosne i poniżające lub jeszcze częściej żadne
                      możliwości startu - znam uczelnie, gdzie od lat nie zatrudnia sie
                      asystentow i jednoczesnie wciaz nie ma studiow doktoranckiego.
                      Myśli Pan, że jak habilitacja stanie się kwalifikacją zawodową (albo
                      się nią nie stanie albo już jest czy nie jest - co, powtarzam, nie
                      ma znaczenia, skoro jedyną jej funkcją poza satysfakcją posiadacza
                      jest możliwość awansu zawodowego) to dla obecnych studentów wizja
                      przedłużania o kolejne cztery lata okresu bezskładkowego (czyli
                      zmniejszania późniejszej emerytury) związana ze studiami
                      doktoranckimi, które zastąpiły asystenturę, słabo płatną ale jednak
                      pracę, stanie sie atrakcyjna? Że wizja podjęcia pierwszej stałej
                      pracy w trzydziestej wiośnie życia to pomysł na karierę? Że
                      możliwość podniesienia pensji z 2300 na 2800 skłoni mnie i mnie
                      podobnych do porzucenia innych źródeł zarobków i skupienia na pracy
                      badawczej? Że będę dzielnie pracował, żeby jaką taką ale wciąż
                      żałośnie płatną pewność zatrudnienia uzyskać na chwilę przed
                      emeryturą?
                      Niech mi Pan lepiej spokojnie wyjaśni, jak wyjechać na
                      kilkumiesieczne stypendium, które wystarczy na życie w UK, ale już
                      nie na opłacenie mieszkania, które tu zostaje? Sugeruje Pan, zeby
                      sprzedac w ramach mobilnosci i juz nie wracac?
                      Ja nie jestem protekcjonalny, ja jestem zirytowany. Szczerze
                      przepraszam, ze Pana wyciagam z habilitowanej piaskownicy.
                      • dalatata Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 15:20
                        nie. ja tylko mowie ze argument unijny nie powinien byc
                        wykorzytywany przez przeciwnikow habilitacji - takiego khmare, na
                        przyklad. tylko tyle.

                        o forsie juz napisalem. nie spodoba sie to Panu. z gory przepraszam.

                        nie potrafie powiedziec, jak wyjechac na stypendium na kilka
                        miesiecy (niedawno wystepowalem o taki grant dla polskiego uczonego
                        i sie nie udalo). wiem natomiast jak wyjechac do UK na stale. nie
                        wiem czy zachecam do tego, bo to nie jest takie proste wszystko, ale
                        to jest jakis sposob.
                        • khmara Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 15:31
                          Naprawde chodzi o to, ze habilitacje unijne wymagaja w Polsce nostryfikacji,
                          brak spojnych przepisow w tej sprawie, a istniejace dyskryminuja obywateli
                          polskich po dluzszych pobytach zagranicznych, ale bez habilitacji przy staraniu
                          sie o prace na polskich uczelniach. Komus uczelnia wrecz zaproponowala
                          zrzeczenie sie obywatelstwa polskiego, bo chcieli go zatrudnic, ale przepisy...
                          • dalatata Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 15:40
                            no ja o takich rzeczach slyszalem jak pozbawienie obywatelstwa.

                            co do nostryfikacji, to ja nie mam watpliwosci ze nalezy
                            nostryfikowac wszystkie doktoraty itd.

                            natomiast ja widze rzeczywisice kwestie ludzi wracajacych z
                            zagranicy. i nierownosc traktowania. bo takiemu Chomskyemu pewnie
                            bysmy nie kazali robic habilitacji. i akceptuje ze nawet jesli
                            dotyczy kilkudziesiecu osob rocznie to to jest problem. i pewnie
                            habilitacja jako ocena dorobku jest jakims tam rozwiazaniem. nie
                            wiem zeszta.

                        • ford.ka Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 15:40
                          Demonstracyjnie porzucam argumenty o związkach UW z habilitacją.
                          Nigdy ich nie podejmowałem, bo uważam i argumenty i dyskusja o nich
                          są równie puste jak dyskusja o UE i gejowskich adopcjach.

                          O forsie Pan napisał, nie spodobało mi się. Dyskusja nie ma sensu,
                          bo nie przekona mnie Pan, że da się wywołać jakiekolwiem zmiany
                          samym kijem bez marchewki. Podobno gentlemani nie dyskutują o
                          faktach. Finansowo szczytem kariery naukowej na UW nie jest w tej
                          chwili nawet dociągnięcie do średniej płacy w Warszawie. Jak tam u
                          Pana?

                          Dorobek Kórnika jest dostępny częściowo online -
                          www.idpan.poznan.pl/onas/listapublikacji.html
                          Wyjeżdżają, kierownictwo wymusiło, kto chce robić za adiunkta musi
                          na pół roku minimum pojechać na post-doca. Pewnie czesc nie wroci.

                          Nie chce wyjechac do UK na stale. Taki jestem nienormalny. Bylem
                          pare razy i sie nie zakochalem ani nawet jakos szczegolnie nie
                          polubilem. Mam idiotyczne wrazenie, ze tutaj moge to robic cos, co
                          ma sens. Byc moze w koncu sie z tego wylecze.

                          A post-doca juz mam i wlasnie probuje sobie poukladac budzet od
                          pazdziernika przy zalozeniu, ze przez spora czesc roku akademickiego
                          mnie nie ma i z tego powodu przez caly rok akademicki nie ma
                          dodatkowych dochodow. I problemy pojawiaja mi sie, kiedy
                          po "kosztach stalych" przechodze do pozycji "jedzenie".
                          • dalatata Re: Przeklamania prof. KM - Cz. 2 13.04.08, 16:02
                            ja tez uwazam, ze nie mozna kija tylko.....tyle ze ja ciagle slysze
                            ze sie nie da, nie umiemy, mamy pod gorke, ciagle wszystko zle.

                            i ja nie chce pana przekonywac do niczego. patrze sobie na poslka
                            nauke i zastanawiam sie czasem ile jest tych ktorym chcialbym dac
                            marchewke.
    • khmara Przeklamania kM - cz. 3 13.04.08, 11:41
      KM: "Oczywiście, trudno mianować dobrego kolegę partyjnego fizykiem
      teoretycznym. Ale politologiem? Socjologiem? Nieraz żeśmy to widzieli i za
      komuny, i potem."

      Polska humanistyka nie istnieje w swiecie. Habilitowani fizycy i politologowie z
      Polski nie wnosza nic do rozwoju swiatowej nauki. O historykach mozna powiedziec
      to samo. Caly swiat interesowal sie przemianami politycznymi w Polsce po 1980
      roku. Zadnych istotnych publikacji na ten temat Polacy za granica nie
      opublikowali. Polska humanistyka to skansen, w ktorym jak za komuny nie zna sie
      zagranicznych publikacji i nie zna sie obowiazujacej metodologii badawczej.
      Stopnie i tytuly to pudrowanie trupa.
      • dalatata Re: Przeklamania kM - cz. 3 13.04.08, 11:54
        niestety w tym wypadku, z pewnym zalem zgadzam sie z khmara.
        szczeoglnie po zainstalowaniu PoP i przeszukaniu
        luminarzy.....niezwykle ciekawa rozrywka.

        caly czas chcialbym sie dowiezdiec co to za lingwista z H=12 na UW,
        khmaro.
        • khmara Re: Przeklamania kM - cz. 3 13.04.08, 12:21
          Jerzy Rubach
      • khmara Korekta 13.04.08, 12:36
        Przepraszam za pomylke w powyzszym tekscie: zamiast "fizycy" powinno byc
        "socjologowie":

        "Habilitowani socjologowie i politologowie z
        Polski nie wnosza nic do rozwoju swiatowej nauki".
    • khmara Przeklamania prof. KM - cz. 4 13.04.08, 11:55
      KM: "- Na studiach doktoranckich jest już za późno, żeby cokolwiek nadrabiać.
      Jestem egalitarystą z przekonania, ale pomysł, żeby realizować ten ideał w nauce
      metodą równania w dół, wydaje mi się niedorzeczny. Ważne jest, żeby utrzymać
      stosunkowo wysoki poziom na najlepszych uniwersytetach publicznych. To jest atut
      naszych młodych ludzi, kiedy jadą do Europy. Tam wypadają bardzo dobrze na tle
      rówieśników.
      Cieszy mnie, że minister Kudrycka mówi o wprowadzeniu "okrętów flagowych". Te
      uczelnie powinny jednak działać na specjalnych zasadach - np. mieć możliwość
      prowadzenia studiów nie trzyletnich, ale pięcioletnich, żeby nie dać się
      uśrednić do bylejakości. Tymczasem pani minister mówi, że "okręty flagowe"
      dostaną prawo doktoryzowania zaraz po licencjacie. To chyba żart jakiś! Droga w
      świetlaną przyszłość ma polegać na obniżaniu wymagań?"

      Nie ma powodu, by studia licencjackie obnizaly poziom lub wymagania. Studia
      licencjackie moga trwac 3 lata lub dluzej. Jezeli srodowisko uwaza, ze nie da
      sie sensownie ulozyc programu dla studiow trzyletnich, to niech srodowisko
      wydluzy studia licencjackie. To jest w gestii uczelni.

      Wypowiedz o studiach doktoranckich po licencjacie jako najstraszliwszym dopuscie
      swiadczy o najzwyklejszym braku znajomosci tematu. W krajach i na uczelniach, w
      ktorych taka mozliwosc istnieje, posiadacz licencjatu musi spelnic okreslone
      wymogi, by na te studia zostac przyjetym (np. napisanie pracy licencjackiej o
      charakterze badawczym). Studia nie musza konczyc sie uzyskaniem stopnia doktora.
      Mozna w trakcie zrezygnowac z doktoratu i skonczyc z tytulem magistra.

      O poziomie uczelni decyduja ludzie. Wiekszosc studiow w Polsce prowadzi
      dydaktyke metoda ZZZ - zakuc, zdac, zapomniec. Studenta nie uczy sie myslenia od
      pierwszego roku, nie uczy sie samodzielnego korzystania z biblioteki!
      Wprowadzenie studiow licencjackich nic w tym zakresie nie zmienilo - tak bylo od
      zawsze.
      • dalatata Re: Przeklamania prof. KM - cz. 4 13.04.08, 12:00
        nawiasem mowiac w Szkocji studia podstawowoe (konia z rzeczem czy
        licencjackie, bo konczace sie MA - jednak wszyscy wiemy ze to
        licencjackie) trwaja cztery lata.

        o studiach doktoranckich po licencjacie juz kiedys byla tu mowa, to
        powszechne w UE.

        a okrety flagowe to jest jeden z najgorszych pomyslow Kudryckiej, to
        sposob na to by by tym najwiekszym tuzom polskiej nauki zapewnic
        prawo do tego, by robili to co robia teraz tylko ze za wiecej
        pieniedzy.
    • khmara Przeklamania prof. KM - cz. 5 13.04.08, 12:07
      "Jeżeli jednak nie grupa posłów, tylko rząd przyśle nam, a jednocześnie skieruje
      do Sejmu kontrowersyjny projekt ustawy, to mamy konflikt polityczny.
      Środowisko naukowe nie lubi awantur. Jeśli się stawia, to dlatego, że jest
      dopchnięte do ściany. Tak było w okresie rządów PiS-u. Po doświadczeniach rządu
      PiS-u zdecydowana większość naukowców przyjęła wynik wyborów z wielką ulgą. Nie
      wchodzę w intencje PiS-u. Może były najszlachetniejsze, ale widziałem bardzo
      szlachetnych komunistów, którzy zbudowali nam to, co zbudowali. PiS budował
      wyraźne elementy państwa policyjnego. Dziękuję, ja już to znam, mam to w
      kościach. Nie życzę sobie - ani Polsce - powtórki.
      Chciałbym, żeby PO dała się lubić. "

      A to, co to jest? Grozba puczu uczonych? Zapowiedz wojny domowej? Nie ruszajcie
      PAN-u, bo my wam pokazemy? Szantaz?

      Kto jest dopchniety do sciany? Akademicki beton, ktory nie zauwazyl, ze swiat
      sie zmienil przez ostatnie 20 lat?

      Kto sie najglosniej buntowal przeciw rzadom PiS-u? Przeciw czemu byl ten bunt?
      Jakos nie przypominam sobie zadnego buntu, poza chojrackimi wystapieniami przed
      pokojem, w ktorym nalezalo zlozyc oswiadczenia lustracyjne. Ot, i cala geneza
      buntu. Teraz ci sami beda sie "buntowac" przeciw jakimkolwiek probom
      przewietrzenia skladowiska rupieci. Nalezy przyjac do wiadomosci, ze pewne
      instytucje skompromitowaly sie same. Naleza do nich CK i PAN.

      Dalsze utrzymywanie postkomunistycznej struktury nauki w Polsce TO JEST WLASNIE
      POGLEBIANIE ZAPASCI CYWILIZACYJNEJ.

      • kwinks Re: Przeklamania prof. KM - cz. 5 13.04.08, 12:28
        Jako etolog dodam, że osaczone ze wszystkich stron zwierzę (czyli
        naukowy beton przez rzeczywistość) próbuje jeszcze donośnym rykiem
        odstraszyć nieuchronny koniec. Cóż, ten ryk i pohukiwania to wyraz
        lęku i ostatni, załosny sygnał skierowany do malejącej
        publiczności: JESTEM WAŻNY I GROŹNY. A po ludzku mówiąc, to wstyd,
        że szanowani powszechnie profesorzy jak KM, idą w taki behawior.
    • jakub11a chyba żyję w innym świecie 13.04.08, 12:46
      czytając, wypowiedzi coraz bardziej upewniam się, że mój Instytut nie znajduje
      się w Polsce tylko w innym kraju.
      nie ma u nas bowiem żadnego blokowania awansów naukowych, młodzi są zachęcani do
      pisania grantów, publikowania. robienia doktoratów i habilitacji. i coraz
      szybciej i sprawniej to idzie, pojawia się sporo publikacji w dobrych
      czasopismach z niezłym IF. piszemy granty, dostajemy je ... ale to przecież nie
      może być Polska. w Polsce takie placówki naukowe nie istnieją? nieprawdaż?
      to w sumie dobrze bo w rewolucyjnym szale powoływania uczelni flagowych,
      znoszenia habilitacji, wprowadzania doktoratów po licencjacie i innych
      genialnych pomysłów, takie dobre jednostki mogą zostać zmiecione. ale cóż każda
      rewolucja wymaga ofiar.

      jakoś nie wierzę w szczere intencje MNiSzW. i przemawiają do mnie obawy wyrażone
      przez prof. Modzelewskiego. przykłady ostatnich lat pokazują, że u podstaw zmian
      ustawowych stoją partykularne interesy. w tym przypadku interes prywatnych
      uczelni jest jak najbardziej czytelny.
      a stwierdzenie
      "Przecież to nieludzkie, żeby nasi partyjni koledzy musieli pisać habilitacje!"
      jest dla mnie cytatem tygodnia !! :)

      Jeden z Desperados

      ps. co do dobrych intencji MNiSzW - w tym roku w związku z obniżeniem składki
      rentowej płaconej przez pracodawcę Ministerstwo zmniejszyło o 2% dotację dla
      Uniwersytetów. czyli po raz kolejny nakłady na szkolnictwo wyższe spadły
      • khmara Re: chyba żyję w innym świecie 13.04.08, 12:57
        jakub11a napisał:

        > czytając, wypowiedzi coraz bardziej upewniam się, że mój Instytut nie znajduje
        > się w Polsce tylko w innym kraju.
        > nie ma u nas bowiem żadnego blokowania awansów naukowych, młodzi są zachęcani d
        > o
        > pisania grantów, publikowania. robienia doktoratów i habilitacji.

        Dokladnie to samo twierdzi moj kolega z instytutu. Ja za to, w tym samym miejscu
        pracy, mam za soba kilka lat blokowania wszelkich mozliwosci rozwoju. Udalo mi
        sie przetrwac najczarniejszy okres dzieki finansowaniu zewnetrznemu. Bardzo
        rozne sa subiektywne obrazy tego samego swiata.
        • ford.ka Re: chyba żyję w innym świecie 13.04.08, 13:04
          To ja się ustawię pośrodku - w mojej pierwszej pracy bardzo
          skutecznie uniemożliwiano mi robienie czegokolwiek (włącznie z
          zakazem wyjazdu na miesieczne stypendium do UK w czasie roku
          akademickiego, bo przez dwa tygodnie studenci mieliby zastepstwo...)
          i za cud uwazam, ze w koncu wywalili mnie z doktoratem a nie bez. A
          byl to wyjatkowo wybitny instytut i pewnie teraz kilka flag dostanie.
          W obecnej pracy jestem stale popychany do dzialania. Tylko moja
          cudowna uczelnia nie wpadla jakos przez te kilka lat na to, ze musze
          jeszcze z czegos zyc...
          • dalatata Re: chyba żyję w innym świecie 13.04.08, 14:57
            pewnie znow sie naraze fordowi ka, ale do mnie ten argument zupelnie
            nie przemawia. tzn. ja oczywisice akceptuje, ze naukowcy powinni
            zarabiac dobrze, albo i bardzo dobrze (ladnych pare lat temu
            czytalem Thimes Higher ze w ciagu ostantich 25 lat realnie placa
            naukowcow w UK obnizyla sie o 80 procent relacji do biznesu). i
            super.

            ja mam pytanie. skoro kurde jest tak sakramencko zle, to jakim cudem
            ludzie masowo nie rezygnuja z posad? jakim cudem nadal ludzie siedza
            na tych koszmarnych posadach...

            no wiec, jezdzac do Polski nieustannie slysze o tym ze sie nic nie
            da. z roznych powodow sie nie da, rowniez dlatego sie nie da, bo
            malo placa. nie da sie napisac nawet jednego przyzwoitego artykulu
            rocznie, bo za malo placa.

            i jak dla mnie to jest takie swietne alibi na to, zeby bylo jak jest
            i zeby nadal nic nie robic. wszak praca akademcka to jest synekurka -
            mozna do roboty pojsc raz w tygodniu, a potem, jak sie chce,
            telewizje ogladac. a jak nie, to mozna jeszcze ze 2 etaciki, na
            ktorych tez sie nic nie robi.

            i ja wiem, dendrolodzy w Korniku pod Poznaniem nie maja dwoch
            etatow. ale ja mam dla nich rade: zrezygnujcie z pracy. pokazcie dwa
            palce tym oprawcom dendrologicznym. i wyjedzcie uprawiac dendrologie
            na swiecie. a jak nie macie wystarczajaco duzo publikacji, to
            siedzcie i publikujecie a w acta kurnica dendrologica i nie
            narzekajcie na place.

            nieustannie pozostaje w szacunku dla dendrologow i nie tylko.
            • jakub11a Re: chyba żyję w innym świecie 13.04.08, 16:14
              > ja mam pytanie. skoro kurde jest tak sakramencko zle, to jakim cudem
              > ludzie masowo nie rezygnuja z posad? jakim cudem nadal ludzie siedza
              > na tych koszmarnych posadach...
              nie każdego "stać" na to, z różnych powodów, by zabrać cztery litery w troki i
              pojechać na Zachód czy USA. mają rodziny czy inne zobowiązania. a niektórzy po
              prostu kochają Polskę ;)

              > no wiec, jezdzac do Polski nieustannie slysze o tym ze sie nic nie
              > da. z roznych powodow sie nie da, rowniez dlatego sie nie da, bo
              > malo placa. nie da sie napisac nawet jednego przyzwoitego artykulu
              > rocznie, bo za malo placa
              no czasem się kurde nie da ;) bo do garnka coś trzeba włożyć, a jeśli asystent
              dostaje 1200 zł na rękę to trudno by nie szukał dodatkowych źródeł dochodów.
              kosztem pracy naukowej.

              > i jak dla mnie to jest takie swietne alibi na to, zeby bylo jak >jest i zeby
              nadal nic nie robic. wszak praca akademcka to jest >synekurka - mozna do roboty
              pojsc raz w tygodniu, a potem, jak sie >chce,
              > telewizje ogladac. a jak nie, to mozna jeszcze ze 2 etaciki, na
              > ktorych tez sie nic nie robi.
              ciekawe kto zajęcia prowadzi jeśli nauczyciele akademiccy pojawiają się w pracy
              raz w tygodniu? pewnie krasnoludki.
              dla części to na pewno jest wytłumaczenie. ale inni pracują, publikują a pensje
              i tak mają żałosne.
              • dalatata Re: chyba żyję w innym świecie 13.04.08, 16:27
                no to niech kochaja Polske wypelniajac jeszcze swoje powinnosci
                kontraktowe i nie narzekaja ciagle.

                ale ja rozumiem ze asystent bedzie szukal. i nie mam z tym wikszych
                problemow, dopoty dopoki wypelnia swoje obowiazki. niech pracuje na
                18 etatach, jak sil starcza.

                jeszcze nie widzialem w swojej karierze instyttutu w ktorym dr
                Iksinski pojawialby sie w pracy regularnie czesciej dwa razy w
                tygodniu. Prof Iksinski jako przychodzi 2 razy w tygodniu to znaczy
                ze sie nudzi w domu. jesli sie pojawia to znaczy ze ma za to placone
                osobno. ale pewnie mialem takiego pecha.

                i tym ktorzy publikuja szacunek daje i chetnie przychylibym wiadro
                marchwi z porada zeby pieprzneli tym wyjechali. a jak kochaja Polske
                to niech kochaja i cierpia z godnoscia.
                • jakub11a Re: chyba żyję w innym świecie 13.04.08, 16:34
                  > jeszcze nie widzialem w swojej karierze instyttutu w ktorym dr
                  > Iksinski pojawialby sie w pracy regularnie czesciej dwa razy w
                  > tygodniu. Prof Iksinski jako przychodzi 2 razy w tygodniu to znaczy
                  > ze sie nudzi w domu. jesli sie pojawia to znaczy ze ma za to placone
                  > osobno. ale pewnie mialem takiego pecha.

                  jednak jestem z Marsa ... ;) u mnie w Instytucie - jakaś setka ludzi. 95% osób
                  jest w pracy codziennie, dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za
                  miesiącem, rok za rokiem. niektórzy od rana do wieczora.
                  ale jak zostało to powiedziane, każdy ma subiektywne doświadczenia.

                  > i tym ktorzy publikuja szacunek daje i chetnie przychylibym wiadro
                  > marchwi z porada zeby pieprzneli tym wyjechali. a jak kochaja Polske
                  > to niech kochaja i cierpia z godnoscia.
                  no cóż ... czyli najlepiej byłoby spuścić flagę i przyłączyć się jako 52 drugi
                  stan do USA ;)
        • jakub11a Re: chyba żyję w innym świecie 13.04.08, 16:18
          oczywiście, że nasze wrażenia są subiektywne. ale właśnie o to mi chodziło,
          polska nauka to nie tylko patologie. a do tej pory taki trend tu panował. przy
          czym moja wypowiedź dotyczyła nie tylko "moich wrażeń" ale opinii, doświadczeń
          "mojego pokolenia" w Instytucie - jeśli tylko ktoś CHCE, to drogę do kariery ma
          otwartą. profesorowie są mentorami, a nie betonem :)
          • khmara Re: chyba żyję w innym świecie 13.04.08, 16:28
            jakub11a napisał:

            > do tej pory taki trend tu panował

            Tu, to znaczy gdzie?

            > profesorowie są mentorami, a nie betonem :)

            Profesorowie sa bardzo rozni. Niektorzy nawet sa za zniesieniem habilitacji.


            • jakub11a Re: chyba żyję w innym świecie 13.04.08, 16:37
              tu czyli na forum. w dyskusjach dotyczących stanu polskiej nauki. czytając posty
              można odnieść wrażenie, że jedynym sposobem na uratowanie polskiej nauki jest
              wypalenie wszystkiego gorącym żelazem.

              a wszyscy którzy mają inny zdanie, na przykład w sprawie zniesienia habilitacji,
              to beton, komuniści ... i cykliści ;)
              oczywiście, że profesorowie są bardzo różni. i nawet niektórzy są za zniesieniem
              habilitacji.
              • khmara W kwestii betonu 13.04.08, 16:58
                Szanuje przeszlosc prof. Modzelewskiego, ale uwazam, ze jako obronca PAN, CK i
                habilitacji opowiedzial sie po stronie najgorszego, postkomunistycznego betonu w
                polskiej nauce, ktory de facto hamuje wszelki rozwoj. Czy te dwa poglady
                wzajemnie sie wykluczaja? Watpie.
                • jakub11a Re: W kwestii betonu 13.04.08, 17:12
                  oczywiście, że się nie wykluczają ;)

                  bardziej jednak zgadzam się z poglądami prof. Modzelewskiego na temat zagrożeń
                  jakie niesie likwidacja habilitacji, niż dostrzegam zalety takich zmian prawnych.
                  co do istnienia PAN. to znowu jest kwestia osobistych doświadczeń - w przypadku
                  dyscypliny naukowej jaką uprawiam placówki PAN są jednymi z lepszych jednostek
                  badawczych. choć zapewne jest to instytucja, którą należy reformować.
                  a propos PAN. Min Kudrycka w jednym z wywiadów stwierdziła, że jednym z jej
                  pomysłów na polepszenie standardów kształcenia na wyższych uczelniach jest
                  sprowadzenia na uczelnie flagowe specjalistów z PAN ;)
                  • khmara Re: W kwestii betonu 13.04.08, 17:43
                    Modzelewski upiera sie, by habilitacja byla odrebna rozprawa pisana specjalnie
                    na stopien. Nie przyjmuje do wiadomosci, ze mogloby byc inaczej. Nie interesuje
                    go tez, ze nikt poza recenzentami tej rozprawy nie przeczyta. Zastapienie
                    obecnej habilitacji ocena dorobku nie niesie zadnych dodatkowych zagrozen poza
                    juz istniejacymi. Mam tu na mysli przede wszystkim beznadziejnie niskim poziomem
                    niektorych dyscyplin, zwlaszcza humanistycznych.

                    Jezeli chodzi o PAN, w mojej dziedzinie nie ma absolutnie zadnej roznicy miedzy
                    instytutami PAN-owskimi a uczelniami. Nie chodzi tez o to, by zlikwidowac
                    wszystkie instytuty badawcze. Do MAxa Planka jednak naszym PANom daleko. Poza
                    instytutami PAN to rowniez akademia na wzor Akademii Nauk ZSRR z dodatkowymi
                    splendorami wynikajacymi z czlonkowstwa.
                    • dalatata Re: W kwestii betonu 13.04.08, 21:24
                      ja sie z tym zgadzam. i akceptuje ze pisanie ksiazki 'na stopien'
                      ma ograniczony sens. ocena dorobku, mysmy juz to z khmara ustalili
                      kilkukrotnie, ma wiekszy sens (chociaz dzisiejsza ustawa pozwala na
                      to i nie wymaga ksiazki, tak dla jasnosci)
                • dalatata Re: W kwestii betonu 13.04.08, 17:19
                  a ja mam w nosie przeszlosc i przyszlosc Modzelewskiego. a ty khmaro
                  uprosciles teraz balamutnie i niemozebnie. i mi kurcze nie pasuje to
                  koszmarne uogolnienie.

                  nigdy nie zasiadalem w CK i nie bede zasiadal, jednak mialem z nimi
                  kontakty. i nie bylo tak zle. nawt mozna powiedziec, ze bylo dobrze.
                  mnie chyba przeszkadza bardzo mowienie o jakiejs tam grupie ludzi
                  jako o jednym zhmogenizowanym postkomunistycznym betonie.

                  co do hamowania rozwoju, to to jest podobny argument jak z
                  habilitacja. ja bardzo watpie ze zniesienie ck nagle spowoduje
                  wykladniczy rozwoj polskiej nauki, a wszycy ucisnieni rozwina
                  skrzydla i wiatry wielkie beda.

                  khmara napisał:

                  > Szanuje przeszlosc prof. Modzelewskiego, ale uwazam, ze jako
                  obronca PAN, CK i
                  > habilitacji opowiedzial sie po stronie najgorszego,
                  postkomunistycznego betonu
                  > w
                  > polskiej nauce, ktory de facto hamuje wszelki rozwoj. Czy te dwa
                  poglady
                  > wzajemnie sie wykluczaja? Watpie.
                  • khmara Re: W kwestii betonu 13.04.08, 17:54
                    Modzelewski zostal prezesem PAN w momencie, kiedy o planach rozwiazania PAN i
                    powolania w jego miejsce NCBR trabily juz wszystkie media. Dlaczego?

                    Co do zwiazku miedzy habilitacja a hamowaniem: koszty habilitacji (ksozt druku
                    rozprawy + koszta przewodu) sa wyzsze niz niejeden zaklad na potencjalnie
                    flagowej uczelni ma na cala dzialalnosc naukowa w ciagu roku. Ale konserwatywna
                    CK bedzie bronic kosztownej celebry do upadlego, bo ta celebra uzasadnia sens
                    jej istnienia.
                    • dalatata Re: W kwestii betonu 13.04.08, 21:36
                      no tak, ja zawsze zapominam o tym, ze tu sie nie wydaje ksiazek,
                      tylko sie placi za ich wydanie.

                      nawiasem mowiac wlasnie dostalem umowe za wydanie artykulu w ksiazce
                      po polsku i zdzwiilem sie ze nie ma zadnej mowy o forsie. co prawda
                      oczekiwalbym jednej kotrejs z tantiemow, ale ozcekiwalbym tantiemow,
                      a tu nic. nawet slowa, bardzo dziwne.
                      • kwinks Przecież w Polsce nie ma rynku prac naukowych! 13.04.08, 21:50
                        Wydaje się za to za budżetowe pieniądze na tony tzw. monografii lub
                        rozpraw hab., których niewiele kto czyta i cytuje, a kupują
                        ewentualnie studenci, aby zdobyć zaliczenie. Polska jest tym
                        dziwnym Państwem, które finansuje nie tylko badania, ale i ich
                        produkt. Dokłada więc do "niewidzialnego" dorobku róznych miernot o
                        ambicjach paradowania w blasku "stopni i tytułów" naukowych.
            • dalatata Re: chyba żyję w innym świecie 13.04.08, 17:12
              byle by sie nie oakzalo ze wyznacznikiem jakosci profesora jest to,
              czy jest za zniesieniem habilitacji.

              khmara napisał:

              > jakub11a napisał:
              >
              > > do tej pory taki trend tu panował
              >
              > Tu, to znaczy gdzie?
              >
              > > profesorowie są mentorami, a nie betonem :)
              >
              > Profesorowie sa bardzo rozni. Niektorzy nawet sa za zniesieniem
              habilitacji.
              >
              • jakub11a Re: chyba żyję w innym świecie 13.04.08, 17:13
                dalatata napisał:

                > byle by sie nie oakzalo ze wyznacznikiem jakosci profesora jest to,
                > czy jest za zniesieniem habilitacji.

                hehe ... ja na pewno takiego kryterium stosował nie będę :)
    • tornson Tak to jest gdy rządzą nami pachołki prywatnego 13.04.08, 12:58
      biznesu! Prywata zawsze stoi na drodze postępu i nauki, wystarczy zobaczyć na
      Unię Europejską, najbardziej innowacyjne kraje (Szwecja, Niemcy, Francja) mają
      wysokie podatki i wysokie wydatki publiczne na naukę i rozwój, UK i Irlandia są
      na drugim biegunie. Ultra-kapitalistyczna Polska z wpływami do budżetu równymi
      20% PKB (w krajach UE jest to 40%-60%) i wydatkami na naukę <0,5% PKB to już
      poniżej wszelkiego dna, a idące na pasku prywatnego biznesu platfusy chcą tą
      sytuację jeszcze pogorszyć.
    • nfa05 szable w dłoń ? 13.04.08, 13:07
      "Rządowe plany reformy nauki grożą poziomowi cywilizacyjnemu Polski. To nie są
      żarty. I w tych sprawach żartów ze strony środowiska naukowego nie będzie".
      Szable w dłoń ? Raz zdobytych przywilejów nie oddamy, jak i nie otworzymy
      teczek, ani nie ujawnimy naszego dorobku - Ustawa o ochronie danych osobowych
      nas broni! Zapaść cywilizacyjna decydentów jak widać jest faktem.
      • ford.ka Re: szable w dłoń ? 13.04.08, 13:19
        Żartów nie będzie, bo u naukowców zwykle cienko z poczuciem humoru,
        więc na żarty bym nie liczył. Nic innego też nie będzie, bo nie ma
        żadnego środowiska.
      • komentator4 Re: szable w dłoń ? 13.04.08, 15:44
        > Raz zdobytych przywilejów nie oddamy, jak i nie otworzymy
        > teczek, ani nie ujawnimy naszego dorobku - Ustawa o ochronie
        danych osobowych
        > nas broni!

        Panie Wieczorek, niech pan nareszcie przestanie pisać te głupoty.
        Dorobek każdego pracownika naukowego jest w 100% jawny - wystarczy
        zajrzeć na stronę internetową "ISIS Web of Knowledge". Jeśli kogoś
        tam nie ma, to znaczy, że nic nie robi - i to też jest "ujawnienie
        dorobku".
        • nfa05 Re: szable w dłoń ? 13.04.08, 15:52
          www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=59
          Jeśli komentator wie, że ktoś nic nie robi a bierze pieniądze to czemu nie
          zgłasza do prokuratury ? Współodpowiedzialność za przestępstwa oczywista.
          • komentator4 Re: szable w dłoń ? 13.04.08, 16:07
            > Jeśli komentator wie, że ktoś nic nie robi a bierze pieniądze to
            czemu nie
            > zgłasza do prokuratury ? Współodpowiedzialność za przestępstwa
            oczywista.

            Niech pan najpierw sprawdzi, czy pan tam jest. Bazgranina na NFA nie
            jest uwzględniana w dorobku, a na nic innego chyba nie ma pan czasu.

            W moim otoczeniu zawodowym takich ludzi nie ma. Wszyscy są obecni w
            bazie danych ISI. No może z wyjątkiem wieloletniego wice-dyrektora,
            który potem był członkiem KBN i decydował, komu dać pieniądze na
            projekt.
            • nfa05 Re: szable w dłoń ? 13.04.08, 16:19
              Dobrze jest wiedzieć co się pisze. Rozumiem jednak rozgoryczenie i trzymanie
              podręcznej strusiówki. W żadnej z dostępnych baz nie zauważyłem dorobku
              "komentator4". Słabo idzie ?
              • komentator4 Re: szable w dłoń ? 13.04.08, 23:25
                Udawanie barana i tak nie poprawi pana pozycji, panie Wieczorek.
                Jest pan maniakiem. Dorobek naukowy jest w pełni jawny. Jeśli pan
                tego nie wie, i nie umie pan się do tej informacji dobrać, to
                znaczy, że jest pan jednym z nieudaczników obciążających budżet
                polskiej nauki. Niech się pan weźmie do jakiejś roboty.
            • khmara Re: szable w dłoń ? 13.04.08, 16:30
              komentator4 napisał:

              > Niech pan najpierw sprawdzi, czy pan tam jest.

              Jest. Nawet to TEN Wieczorek.

              > W moim otoczeniu zawodowym takich ludzi nie ma. Wszyscy są obecni w
              > bazie danych ISI. No może z wyjątkiem wieloletniego wice-dyrektora,
              > który potem był członkiem KBN i decydował, komu dać pieniądze na
              > projekt.

              Czyz to nie znamienne?
          • dalatata Re: szable w dłoń ? 13.04.08, 16:15
            wow. a ile Pan zgloszen do prokuratury wyslal?
            co to za idiotyczny argument w ogole.

            a dorobek jest w pelni jawny, tak jak komentator powiedzial. to ze
            pan tego nie chce przyjac, nie zmienia tego stanu rzeczy.
            • nfa05 Re: szable w dłoń ? 13.04.08, 16:34
              To, że dorobek nie jest jawny to jest potwierdzone zarówno przez CK, PKA, RGSW,
              KRASP a ministerstwo punkt o ujawnianiu dorobku wprowadziło do reformy ! Dobrze
              jest nawiązać kontakt z rzeczywistością, chociaż nie zawsze to pomaga przeżyć.
              • kwinks Z całym szacunkiem, ale dorobek JEST JAWNY. 13.04.08, 19:13
                Są to właśnie bazy publikacji i cytowań: ISI i SCOPUS. Problem
                polega na tym, że nie są używane do oceny dorobku i do awansów.
                Wymienionym ciałom nauki wygodnie jest mówić, że dorobek "nie jest
                jawny", gdyż naogół ich członkowie wstydzą się swojego dorobku
                (znam "wielkiego" profesora nauk przyrodniczych, członka CK z
                liczbą cytacji = 3 (trzy)). To również umożliwia traktowanie
                publikujacych dobrze kolegów jako "pożytecznych idiotów" -
                dostarczycieli punktów dla jednostek kierowanych z klucza przez
                różne układowe miernoty. Gdyby publikacje na LF i cytowania (+
                finansowane z zagranicy projekty badawcze) odgrywały główną rolę
                przy awansowaniu i obejmowaniu stanowisk w nauce w Polsce,
                mielibyśmy przynajmniej ...Koreę Pd.
      • jakub11a Re: szable w dłoń ? 13.04.08, 16:28
        "... jak i nie otworzymy teczek"
        pobudka !! IV już się skończyła ;)
      • kot28 Re: szable w dłoń ? 13.04.08, 20:03
        Panie Wieczorek, gdyby pan włożył tyle zapału w napisanie habilitacji ile pan wkłada w jej zwalczanie to by pan już dawno był profesorem.Czy może było za trudno ją zrobić jednak?
    • nfa05 Smuta akademicka 13.04.08, 13:38
      Smuta akademicka
      www.nfa.alfadent.pl/news.php?id=5685
      • marcin1122331 Rydzyk niedlugo wszystkich wyprzedzi 13.04.08, 15:35
      • kalamata99 Swiatowy ranking 13.04.08, 17:12
        Wbrew jednemu z wczesniejszych komentarzy warto zapoznac sie z
        rankingami uczelni. Polecam zwlaszcza "top 200" uniwersytetow na
        swiecie w 2007 z Times Higher Education Supplement, tutaj jest link

        www.timeshighereducation.co.uk/hybrid.asp?typeCode=142&pubCode=1&navcode=118

        Warto zwlaszcza zapoznac sie z komentarzem analizujacym pozycje
        roznych uczelni. Oprocz top 200 sa tam jeszcze listy najlepszych 50
        w poszczegolnych sektorach (nauki scisle, przyrodnicze, spoleczne,
        humanistyka). Kraje anglosaskie (nie tylko UK i USA, ale rowniez
        Kanada, Australia, a nawet malutka N. Zelandi) bija reszte swiata.
        Po czesci jest to spowodowane latwoscia publikacji po angielsku, ale
        w ogromnej czesci ladowaniem ogromnych funduszy w nauke. Bez
        pieniedzy sie nie da. Do tego jest to system bezwzgledny i jesli
        ktos dostanie prace jako "assistant professor" to ma 6 lat, zeby
        pojsc w gore albo precz z uczelni ("up or out"). Pensje sa
        oczywiscie duzo lepsze od polskich ale i od przecietnych w danych
        krajach. Jesli chodzi o dorabianie na boku to zalezy od uczelni. O
        ile wiem wiekszosc zezwala na to, ale czesto odpowiednio redukuje
        glowna pensje, bo przeciez uzywa sie prestizu bycia profesorem danej
        uczelni, zeby dostac kontrakt. Chodzi mi oczywiscie o prywatne
        biznesy, bo nie mozna byc jednoczesnie wykladowca na dwoch
        uczelniach. Najwazniejsze jednak to holubienie gwiazd, tzn.
        naukowcow, ktorzy dostaja granty. W USA z tych grantow wielka czesc
        idzie przeciez na "overhead" czyli oplate za koszty uzywania
        infrastruktury uczelnianej. Tak wiec w interesie uczelni jest
        popieranie produktywnych uczonych i pozbywanie sie byle jakich.
        Proponowane reformy dotyczace habilitacji, licencjatu itp. sa
        zupelnie bez znaczenia, ot zmiana jednego systemu biurokratycznego
        na inny. Jedyna potrzebna reforma to (1) porzadne place dla
        naukowcow, (2) duze fundusze naukowe na granty dostepne przez
        konkursy otwarte dla wszystkich rang od doktora po prof. zw. hab. ze
        wszystkich uczelni, (3) bezwzgledne rozliczanie z dzialalnosci
        naukowej, tzn. publikacji i to glownie po angielsku. Angielski jest
        dzis tym dla nauki czym byla kiedys lacina. Jedynym pocieszeniem
        jest to, ze poza UK wiekszosc krajow europejskich wypada slabo w
        tych rankingach, choc jednak znalazly sie tam pojedyncze uczelnie z
        Danii, Szwajcarii, a nawet Rosji. We Francji i Niemczech czesc
        najlepszych badan robi sie wprawdzie w instytutach naukowych niz na
        uniwerkach, ale w sumie to niewiele zmienia. Zreszta przeczytajcie
        sami.
    • kruk51 Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 17:07
      Magistrów Ci u nas dostatek ! Tak to prawda ! A jednak za mało ! Nikt
      już nie chce rozmawiać z młodym człowiekiem po maturze. Uważa się takie
      go za nieuka. Szlaban na karierę i zarobki. Większość naszych polity
      ków, rządowców, administratorów, ekonomistów, wojskowych, policjantów
      itd to ludzie o tym systemie wykształcenia. I co ? Kto może ciśnie na studia. I
      dobrze ! Bo społeczeństwo musi żyć i rozwijać się. Maturzysta
      to obecnie obywatel "nikt." Świat nauki musi wypracować odrębny system
      swojego istnienia i rozwoju. Tak jak na zachodzie ! Pan Modzelewski masturbuje
      się światem nauki. Tak to ważne ! Ale życie narodu i ekono
      mia jest ważniejsza.
      • marcin1122331 Kiedys na ulicy zawolalem panie magistrze 13.04.08, 17:09
        odwrocilo sie 50 osob.
    • hetmanwiechu hmm, ludzie bojacy sie zmian to niestety wapniacy 13.04.08, 17:08
      pytanie nasuwa sie nastepujace: czy jest Pan profesorze habilitowany
      wapniakiem z wyboru, czy z powodu wieku? Profesorowie powinny miec
      otwarte glowki na zmiany, szczegolnie historycy skoro wiedza ze
      historia jest plynna. W czasie swoich studiow w klasie strategic
      management widzialem nastepujace stwierdzenie 'adapt to ever
      changing circumstances or die' , czyli 'przystosuja sie do
      zmieniajacych sie warunkow lub zdychaj', wybor jest twoj...

      caly wywiad, chociaz ma pare dobrych punktow, przypomina mi agonie
      dinozaura.

      Jesli chodzi o 'zlych kapitalistow' to ja skonczylem prywatna szkole
      srednia, prywatny college i ... w pazdzierniku ide na Oxford, tak
      ten w Oxford.

      pozdrawiam wszystkich wapniakow co boja sie zmian. matka natura i
      tak was niedlugo wyeliminuje.
      • jakub11a Re: hmm, ludzie bojacy sie zmian to niestety wapn 13.04.08, 17:17
        > Jesli chodzi o 'zlych kapitalistow' to ja skonczylem prywatna szkole
        > srednia, prywatny college i ... w pazdzierniku ide na Oxford, tak
        > ten w Oxford.

        pochwalił się już kolega tym, że ma bogatego Tatusia? i co klawo jest?
        pozdrawiamy serdecznie ;)
        • hetmanwiechu Re: hmm, ludzie bojacy sie zmian to niestety wapn 13.04.08, 19:07
          jakub11a napisał:

          > > Jesli chodzi o 'zlych kapitalistow' to ja skonczylem prywatna
          szkole
          > > srednia, prywatny college i ... w pazdzierniku ide na Oxford, tak
          > > ten w Oxford.
          >
          > pochwalił się już kolega tym, że ma bogatego Tatusia? i co klawo
          jest?
          > pozdrawiamy serdecznie ;)

          Moj tatus jest bogaty, bo ma madrego syna. Wszystko co mam
          zawdzieczam sobie.
          cheers,
      • chris30 Re: hmm, ludzie bojacy sie zmian to niestety wapn 13.04.08, 17:26
        Naprawdę trudno uwierzyć, że są jeszcze ludzie tak naiwni, jak "hetmanwiechu".
        Drogi Panie, WARUNKIEM ZMIAN MUSI BYĆ DOWÓD, ŻE TO ZMIANY NA LEPSZE. Używam
        capslocka, bo Pan tego najwyraźniej nigdy nie zrozumiał. Zniesienie habilitacji
        zdaniem najlepszych polskich fizyków, chemików i biologów byłoby zmianą na
        gorsze. Skoro i historyk tak uważa, to chyba warto to przemyśleć, prawda? Żadna
        "zmiana warunków" nie usprawiedliwia tego kroku. Życzę Panu, aby kiedykolwiek w
        życiu miał Pan tyle czynnych szarych komórek, co "wapniak" Modzelewski.
        • hetmanwiechu Re: hmm, ludzie bojacy sie zmian to niestety wapn 13.04.08, 19:28
          chris30 napisał:

          > Naprawdę trudno uwierzyć, że są jeszcze ludzie tak naiwni,
          jak "hetmanwiechu".
          > Drogi Panie, WARUNKIEM ZMIAN MUSI BYĆ DOWÓD, ŻE TO ZMIANY NA
          LEPSZE. Używam
          > capslocka, bo Pan tego najwyraźniej nigdy nie zrozumiał.
          Zniesienie habilitacji
          > zdaniem najlepszych polskich fizyków, chemików i biologów byłoby
          zmianą na
          > gorsze. Skoro i historyk tak uważa, to chyba warto to przemyśleć,
          prawda? Żadna
          > "zmiana warunków" nie usprawiedliwia tego kroku. Życzę Panu, aby
          kiedykolwiek w
          > życiu miał Pan tyle czynnych szarych komórek, co "wapniak"
          Modzelewski.

          Cos tu niegra: przy ogromnym wzroscie studentow "...kadra naukowa
          wzrosła tylko o jedną trzecią..." Czyli cos musi byc z systemem nie
          tak, prawda? Zapotrzebowanie jest, ale brak chetnych. hmmm wolny
          rynek potrafi taki brak rownowagi zlikwidowac, 'wapniactwo' NIE!!!

          Zwalanie wszystkiego na brak pieniedzy to typowe biedolenie
          wapniakow, ktorzy boja sie zmienic i boja sie zmian. 'Chec' jest
          wazniejsza od kasy, a panow habilitowanym sie poprostu nie-chce.
          Pieniadze sa efektem ciezkiej pracy, a nie na odwrot, dletego
          pieniedzy dla wapniakow nie ma.

          Duzo liczba polskiej elity intelektualnej uczy sie na zachodzie.
          Ciekawe dlaczego? Moze system jest lepszy, bardziej elastyczny, i
          bardziej wydajny? Proponuje panom wapniakom zatrudnic firme
          konsultingowa na przeanalizowanie sprawy i wdrozenie systemu nauki
          na zachodzie z przerobkami na potrzeby polskie. Tak to sie robi na
          swiecie jak cos jest zepsute, analizuje sie sprawe i naprawia.

          Wedlug ciebie zmiany "...zdaniem najlepszych polskich fizyków,
          chemików i biologów byłoby zmianą na gorsze...", wiec wedlug ciebie
          wszystko jest OK, tylko ze wzrost studentow jest astronomiczny a
          kadry brak?

          Wyjasnij czemu...
          • jakub11a Re: hmm, ludzie bojacy sie zmian to niestety wapn 14.04.08, 10:20
            > Cos tu niegra: przy ogromnym wzroscie studentow "...kadra naukowa
            > wzrosła tylko o jedną trzecią..." Czyli cos musi byc z systemem nie
            > tak, prawda? Zapotrzebowanie jest, ale brak chetnych. hmmm wolny
            > rynek potrafi taki brak rownowagi zlikwidowac, 'wapniactwo' NIE!!!
            jasne, że z systemem jest coś nie tak. Państwo woli ładować ciężką kasę w te
            dziedziny, których przedstawiciele głośną krzyczą i rzucają petardy pod URM i
            Sejmem.
            dlaczego uczelnie nie przyjmują nowych pracowników? bo nie mają na to kasy.
            taniej wychodzi płacić obecnym nadgodziny, niż przyjmować młodych.
    • pfutzner Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 17:55
      W wywiadzie p. minister mowi o dwoch politykach:
      "Mamy wielu wybitnych specjalistów ze stopniem doktora, którzy
      wiedzą mogą konkurować z niejednym profesorem, jednak długotrwała
      procedura habilitacyjna i formalne wymogi nie pozwalają im na
      uzyskanie stopnia doktora habilitowanego. Myślę tutaj np. o Jacku
      Saryuszu-Wolskim, specjaliście w dziedzinie polityki europejskiej..."

      W ogole nie rozumiem: Jacek Saryusz-Wolski jest dyrektorem Instytutu
      Unii Europejskiej w Collegium Civitas. Zatem nie mozna powiedziec,
      ze ma zablokowana droge do przekazywania swojej wiedzy mlodym. A
      jezeli ma taka wiedze, jak mowi pani minister, to chyba nie jest dla
      niego problemem sprostanie habilitacji. Byc moze nie ma czasu. Ale
      czy zostajac profesorem bez habilitacji, mialby czas na "uprawianie
      nauki"? Na poswiecenie uwagi swoim studentom? Na nadzorowanie ich
      badan? Czy po to nalezy zniesc habilitacje, by Saryusz-Wolski zostal
      profesorem bez wysilku, z uwagi na zaslugi?
      • khmara Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 18:03
        Tez nie rozumiem o co chodzi. W koncu Kwasniewski bez magisterium wykladal na
        uczelniach amerykanskich.
        • marcin1122331 Joschka Fischer tez bez matury profesor 13.04.08, 18:05
        • dalatata Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 21:37
          khmaro, zapewniam pana, ze gdyby kwasniewski nie byl prezydentem, to
          jedyne wykladanie kotre by uskutczenial, to wykladanie sztuccow na
          stol obiedni.

          khmara napisał:

          > Tez nie rozumiem o co chodzi. W koncu Kwasniewski bez magisterium
          wykladal na
          > uczelniach amerykanskich.
          • khmara Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 22:08
            Alez przeciez to Modzelewski straszy nas co to bedzie jak politycy trafia na
            uczelnie w Polsce... Mnie wyklady Kwasniewskiego, Walesy, czy Gorbaczowa ni
            ziebia ni grzeja.
    • ganzz Modzelewski: " reformy TAK, zmiany NIE" 13.04.08, 18:27
      Odnoszę wrażenie, że wg. prof. Modzelewskiego nejlepiej będzie jak
      się nic specjalnie nie zmieni... no może trochę więcej kasy na
      naukę - zwłaszcza 'uznane' lokanie (bo na świcie nikt o nich nie
      słyszał) instytuty uniwesytetów publicznych i PAN. No i trzeba
      koniecznie przykręcić śrubę niepublicznym, żeby na wszelki wypadek
      wyciąć konkurencje na przyszłość i dalej pławić się w
      błogostanie 'nicnierobienia' i narzekactwa... bo te większe nakłady
      na naukę natychmiast zostaną w tym systemie zmarnotrawione i dalej
      będzie poczucie biedy i uzasadnionego tym marazmu.
    • szabo licencjat to zbawienie, a nie zagrożenie... 13.04.08, 18:32
      licencjat to jeden z lepszych pomysłów na zdynamizowanie procesu kształcenia.
      Pozwala tym, dla których magisterka to za dużo, szybko wejść na rynek pracy.
      Innym umożliwia zmianę uczelni po zdobyciu licencjatu, dokończenie studiów za
      granicą lub w innym mieście w zależności od planów życiowych i potrzeb, bez
      nadmiernych formalności związanych z przenoszeniem się z jednych jednolitych
      pięcioletnich na drugie pięcioletnie. Umożliwia też korektę wybranego kierunku
      oraz większą specjalizację lub podjęcie kilku odrębnych toków magisterskich,
      jeżeli ktoś ma siłę i ochotę. Licencjat ma też wartość dodatkową, edukacyjną.
      Na wielu kierunkach praca magisterska była dotąd pierwszym większym dziełem
      studenta w czasie studiów, co skutkowało miernością tychże prac (sam
      doświadczyłem tego na własnej skórze). Napisanie licencjatu to doskonałe
      wprowadzenie do pisania magisterki, często nie jednej. Dobór kandydatów na
      studia doktoranckie w dużej mierze zależy od poziomu pracy magisterskiej. Z
      pewnością dobór ten byłby bardziej przejrzysty, gdyby wszyscy piszący prace
      magisterskie mieli za sobą doświadczenie licencjatu. A co najważniejsze,
      pozawala studentom zmienić uczelnię (albo chociaż kierunek), gdy w ciągu
      pierwszych lat odkrywają, że poziom zajęć jest tak żenujący, że aż
      intelektualnie upokarzający (i znowu z własnego doświadczenia mogę powiedzieć,
      że bywa, że tyczy się to "renomowanych" wydziałów, w różnych rankingach
      wyskakujących na pierwszych albo zbliżonych miejscach). Ten ostatni punkt to
      zapewne spore zagrożenie dla jaśnie oświeconych Panów profesorów. Ktoś ich
      będzie mógł ocenić w dosadny sposób, nie narażając się przy tym na akademicką
      zemstę. Potem tacy studenci-pariasi jeszcze doktoraty będą robić. Znam parę
      takich przypadków, gdyby można było po trzech latach opuścić uczelnię, z której
      jesteśmy niezadowoleni, wierzę, że takich przypadków byłoby znacznie więcej.
      Wszystko z pożytkiem dla nauki w tym jakże pięknym kraju.

      A co do obniżającego się poziomu na studiach humanistycznych. Niestety zgoda.
      Ale moim zdaniem to nie system jest winny tylko uczelnie, które nie są w stanie
      tak przeformułować programu studiów by pasował do licencjatu. Włochy to dobry
      przykład zresztą. Tak jak u nas wprowadzenie licencjatu często polegało na
      zapodaniu dokładnie tych samych zajęć (po co się wysilać?) ewentualnie w innej
      kolejności, a czasami nawet bez zmieniania kolejności. A przecież trzeba
      opracować nowy program a nie dostosować stary. Proste, nie?

      Jeszcze jedno zdanie, co do solidarności środowiska naukowego... zbiera mi się
      na wymioty...
      • szabo jeszcze jedno - habilitacja 13.04.08, 18:41
        W kwestii likwidacji habilitacji częściowo się zgadzam. Poziom niektórych doktoratów jest tak niski, że ciężko jest jedynie na poziomie tychże powierzyć danej osobie najważniejsze funkcje naukowe na uczelni. Tyle że, habilitacja w aż nazbyt wielu miejscach stała się sposobem na powstrzymywanie młodych-zdolnych przed stawaniem się samodzielnymi pracownikami naukowymi. Powód jest, moim zdaniem oczywiście i upraszczając, prosty. Niektórzy z tych "nowych" mogą pokazać już nie tylko studentom, ale i środowisku akademickiemu i reszcie społeczeństwa, jakież to miernoty w tej chwili rządzą naszymi wydziałami i uczelniami wyższymi.
        • salzburg zdolni i habilitacja 13.04.08, 18:53
          Coż nie znam ani jednego zdolnego z nauk humanistycznych), który nie mogl zrobic
          habilitacji (jezeli chcial). Znam natomiast dziesiatki, ktorzy jej nie zrobili
          ale nie dlatego, ze zdolni tylko dlatego ze zarabiali pieniadze, byli leniwi
          albo po prostu malo zdolni.
          Zniesienie habilitacji nic w polskiej nauce nie zmieni = bo mozna by zapytac
          retorycznie gdzie ci geniusze doktorzy - skoro mogą publikowac teraz wszedzie i
          pracowac rowniez. Nie ma ich bo zdolni robia habilitacje, a leniwi pomstują za
          jej zniesieniem.
          Co do studiow licencjackich to czysty idiotyzm - zwlaszcza jak u nas realizowany
          pod przymusem. Co innego gdyby sami studenci decydowali chce studiować na
          studiach jednolitych albo licencjackich. Dzisiaj takiej swobody nie ma.
          • ford.ka Re: zdolni i habilitacja 13.04.08, 18:59
            A ja znam sporo zdolnych, ktorzy uznali, ze ich w ogole nie stac na
            zabawe w nauke. Doliczamy ich do tej ukladanki czy nie?
          • khmara Re: zdolni i habilitacja 13.04.08, 19:00
            Ales argument strzelil. Rzeczywiscie, klna w zywy kamien strate czasu, ktory
            mozna bylo sensowniej wykorzystac, ale robia...
            • salzburg zamiast klac trzeba pisac 13.04.08, 19:08
              Co to znaczy klna - wymyslaja temat, atrakcyjny, nowy, i ... pisza ksiazke.
              Potem przedstawiaja to jako prace habilitacyjną. Taka jest kolejnosc wszystkich
              prac habilitacyjnych jakie znam.
              Mlody, zdolny, majacy zapal do nauki nie zrezygnuje z kariery naukowej poniewa
              za kilka lat bedzie musial pisdac habilitacje - przed nim jeszcze doktorat.
              chyba, ze doktorat tez mamy zniesc.
              • khmara trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozprawki 13.04.08, 20:05
                salzburg napisał:

                > Co to znaczy klna - wymyslaja temat, atrakcyjny, nowy, i ... pisza ksiazke.

                Szanowny salzburgu! To znaczy dokladnie tak: pisze ksiazke i klne w zywy kamien
                to, ze musze tracic czas na jej pisanie. Niestety opornie to idzie, bo jak sie
                pojawi cos nowego i atrakcyjnego, to bardziej mi sie to oplaca opublikowac jako
                artykul za granica, gdzie spotyka sie to ze zrozumieniem, niz pakowac do
                ksiazki, ktorej nikt poza recenzentami nie przeczyta. Prosze mi kazan
                umoralniajacych nie prawic o wartosci ksiazki habilitacyjnej, bo znakomicie
                orientuje sie, jaki los spotkal ksiazki moich kolegow i kolezanek. Recenzenci
                czasami wybieraja takie dzielo jako literature podstawowa na seminarium
                magisterskim, ale poza recenzenckimi zachwytami odbior takiej pracy jest zaden.
                Nikomu za granica nie bedzie sie nawet chcialo pojsc do wypozyczalni
                miedzybibliotecznej, zeby to sprowadzic. Te prace nie sa cytowane za granica, a
                to tak, jakby nie istnialy. Szkoda drzew i mojego czasu. Dla niektorych byc moze
                to dzielo zycia, dla mnie niestety uciazliwa panszczyzna do odrobienia, ktora
                opoznia bardziej wartosciowe projekty naukowe. To dzielo jest mi potrzebne
                jedynie po to, by zajac odpowiednie miejsce w hierarchii. Z punktu rzeczywistego
                rozwoju naukowego jest ono dla mnie na tym etapie calkowicie nieprzydatne.
                • dalatata Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 13.04.08, 22:12
                  Szanowny khmaro, ja przyjmuje te wszystkie argumenta, naprawde.
                  jednak szlag mnie trafia, ze nie mozna przyjac, ze ta habilitacja
                  nie moze potem sluzyc jako 6-7 artykulow przetlumaczonych na
                  angieslki i wsylanych do porzadnych pism. moze? moze.

                  ja juz nie mowie o takich rzeczach jak wydanie tejze ksiazki po
                  angielsku w jakims porzadnym wydawnictwie (bo to niemozliwe i
                  wogle). bo to jest na pewno zupelnie niemozliwe i rownie wogle.

                  no. ale ja sie zgadzam na ocene dorobku

                  • khmara Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 13.04.08, 22:31
                    Alez nie chce nawet mowic tutaj o kombinacjach jak to zrobic zeby dwa razy
                    opublikowac to samo - raz jako makulature, drugi raz jako normalny artykul w
                    normalnym wydawnictwie. To robienie tego samego dwa razy jest chyba najbardziej
                    upierdliwe w zajeciu, ktore sie nazywa pisanie rozprawy.
                    • dalatata Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 13.04.08, 22:51
                      moze i to jest upierdliwe nie iwem. ja to traktowalbym jako robienie
                      jednego i tlumaczenie. to co innego.

                      mozna tez wydawac habilitacje po angieslku

                      to jest ta czesc opozycji wobec habilitacji ktora mnie irytuje. bo
                      zawsze nalezy isc po linii najmniejszego oporu. jak ksiazka to
                      makulatura - to kurde opublikuj ksiazke ktora nie jest makulatura.

                      ja mam wrazenie, ze jak to mowioni nie tak dawno: Polak potrafi. i
                      dowolny system zostanie przerobiony i, pardon, wydymany. i za 10 lat
                      bezdiemy narzekac na stopien doktora popieprzonego, bo system nie
                      dziala.

                      a nie dziala nie dlatego ze jest zly system, ale dlatego ze ludzie
                      ktorzy go wykonuja go sabotuja. po co sa w polsce przepisy? po to
                      zeby je lamac. kiedy sie rozwalil ten samolot CASA, pomyslalem,
                      pewnie zignorowali wszystkie wymogi bezpieczenstowa. jesli robia to
                      lotnicy, to co dopiero profesor za przerpioszeniem polonistyki,
                      ktory ma kolege do przepchniecia. nei przepchnie? zawsze przepchnei.

                      i cala ta dyskusja na temat habilitacji, certyfikacji, ocen dorobku
                      jest o kant ....rozbic. bo my cos wymyslimy. wkurzylem sie. bo nikt
                      nie mowi o tym co jest najwazniejsze: o powszechnej korupcji
                      akademickiej, o tym, ze toleruje sie knoty udajac ze sa wybitnymi
                      pracami.... system zmusza? CK? nie, to recenzent pisze bo mu inny
                      kolega zrobil przysluge. i daje akademickiej d....

                      eeee, szkoda gadac. i tak bedziemy pieprzyc do usranej smierci, nie
                      mowiac o tym co najwazniejsze. o tym ze prof. Iksinski napisal
                      recenzje ktora uraga wszelkim standardom. i zeby nie bylo: sam sie
                      bije w pierwsi - jestem promotorem pracy dokt. w polsce. ostatniej w
                      zyciu. nigdy wiecej. bede mogl mowic co mi sie poodba.

                      • khmara Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 13.04.08, 23:19
                        Wchodzimy juz w bardzo techniczne szczegoly. Proces recenzji w Polsce i blind
                        peer review za granica to sa zupelnie rozne rzeczy - chyba nie musze tlumaczyc.
                        Dlatego nie usmiecha mi sie publikowac najpierw w Polsce, a potem za granica.
                        Wole odwrotna kolejnosc. Z kolei rozprawa habilitacyjna nie moze byc tylko i
                        wylacznie powtorzeniem juz opublikowanych rzeczy. W tym momencie caly plan sie
                        rypie. Co dalej, to wole publicznie nie pisac.
                        • dalatata Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 13.04.08, 23:26
                          choc ustawa na to pozwala nie? ale ja wiem ze praktyka humanistyczna
                          jest inna.

                          khmara napisał:

                          > Wchodzimy juz w bardzo techniczne szczegoly. Proces recenzji w
                          Polsce i blind
                          > peer review za granica to sa zupelnie rozne rzeczy - chyba nie
                          musze tlumaczyc.
                          > Dlatego nie usmiecha mi sie publikowac najpierw w Polsce, a potem
                          za granica.
                          > Wole odwrotna kolejnosc. Z kolei rozprawa habilitacyjna nie moze
                          byc tylko i
                          > wylacznie powtorzeniem juz opublikowanych rzeczy. W tym momencie
                          caly plan sie
                          > rypie. Co dalej, to wole publicznie nie pisac.
                          • khmara Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 13.04.08, 23:39
                            W sprawie habilitacji tradycja jest taka, ze wszystkie mozliwe przepisy sie
                            obchodzi na etapie rady i na poziomie CK. Habilitacja jest praktyka korporacyjna
                            w takim sensie, ze dla czlowieka z ulicy jest ona praktycznie nieosiagalna, bo
                            nie jest w stanie poznac rzeczywistych wymagan. Byl taki matematyk z uczelni
                            ekonomicznej, ktory chcial zrobic habilitacje z matematyki. Przeczytal ustawe,
                            napisal rozprawe, wydal za granica po angielsku i go uwalili za to, ze nie znal
                            wymagan. A wymagania sa takie, ze matematycy nie pisza monografii, tylko spinaja
                            publikacje. Nikogo nie obchodzilo to, ze ta monografia zawierala faktycznie
                            wiecej niz typowy spinaczowy dorobek. Kogo zreszta obchodzi facet, ktory sobie
                            cos tam dlubie i wydaje poza oficjalnym obiegiem bez blogoslawienstwa
                            profesorskich slaw?
                            • khmara Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 13.04.08, 23:43
                              Precyzuje: uwalili w tej sprawie oznacza odmowili wszczecia przewodu.
                            • dalatata Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 13.04.08, 23:43
                              i wlasnie dlatego mowie, ze dowolny system w Polsce przepadnie.
                              akceptuje, habilitacja to praktyka korporacyjna, i co? ocena dorobku
                              przestanie byc? nagle wszystkim sie rozrosna koscce moralne?
                              • khmara Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 13.04.08, 23:53
                                Ech, no ja chce tylko sensownej oceny sensownego dorobku, a nie obowiazku
                                pisania potworka...

                                BTW oboje wiemy, ze ten facet bylby dzis habilitowany, gdyby wstawil sie po jego
                                stronie ktos mocny. Tak to niestety dziala. Kazdy kit mozna wcisnac, niezaleznie
                                od zawartosci, jezeli sie ma odpowiednie dojscia.
                                • dalatata Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 14.04.08, 00:05
                                  tak, bylby. i niestety ja bardzo watpie ze dowolny nowy system
                                  zniesie to cwaniactwo, jak to dobrze nazwal komentator, ktory ma
                                  rowniez racje co do zsyzwaczowej habilitacji w humanistyce (a to
                                  jest w ustawie). i tu marzy mi sie silna CK, ktora wstawia sie za
                                  takimi ludzmi.

                                  nawiasem, jak mowielm wczesniej, ja mam dobre doswiadczenia z CK,
                                  wstawili sie za mna. bez zadnych znajomosci!!
                • komentator4 Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 13.04.08, 23:50
                  > musze tracic czas na jej pisanie. Niestety opornie to idzie, bo
                  jak sie
                  > pojawi cos nowego i atrakcyjnego, to bardziej mi sie to oplaca
                  opublikowac jako
                  > artykul za granica, gdzie spotyka sie to ze zrozumieniem, niz
                  pakowac do
                  > ksiazki, ktorej nikt poza recenzentami nie przeczyta. Prosze mi
                  kazan

                  Kolego Khmara, na te kłopoty lekarstwem nie jest zniesienie
                  habilitacji tylko przyjęcie takiego jej modelu, jaki od dawna jest
                  stosowany w naukach ścisłych. Tam nie trzeba pisać książki ani
                  osobnej rozprawy, tylko robi się składankę z prac już opublikowanych
                  i dopisuje do niej krótki (kilkanaście do 30 stron) przewodnik-
                  streszczenie (który ma ułatwić robotę recenzentom). To nie jest
                  żadna tortura, napisanie czegoś takiego zajmuje tydzień. Dla
                  wszystkich jest jasne, że taka rozprawa habilitacyjna nie jest
                  komponowana w celu jej rozpowszechniania w świecie, tylko jest
                  załącznikiem do oceny dorobku naukowego. Oceny dorobku chyba nie
                  chcesz, kolego, zlikwidować? Tak jak wielokrotnie pisał "dalatata",
                  problemy z awansem na doktora habilitowanego mają swoją przyczynę w
                  nawyku cwaniackiego obchodzenia reguł, rozpowszechnionego w Polsce.
                  To ten nawyk jest przyczyną nieuczciwego blokowania awansu
                  niektórych ludzi. Zniesienie habilitacji tego problemu nie rozwiąże,
                  trzeba najpierw wytępić cwaniactwo i przymusić wszystkich do
                  uczciwej gry.
                  • khmara Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 14.04.08, 00:02
                    komentator4 napisał:

                    > Kolego Khmara, na te kłopoty lekarstwem nie jest zniesienie
                    > habilitacji tylko przyjęcie takiego jej modelu, jaki od dawna jest
                    > stosowany w naukach ścisłych. Tam nie trzeba pisać książki ani
                    > osobnej rozprawy, tylko robi się składankę z prac już opublikowanych
                    > i dopisuje do niej krótki (kilkanaście do 30 stron) przewodnik-
                    > streszczenie (który ma ułatwić robotę recenzentom).

                    Nie rozumiem, po co recenzentowi przewodnik, ale taki model zdecydowanie
                    bardziej mi odpowiada.
                    • komentator4 Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 14.04.08, 00:08
                      To, co nazwałem przewodnikiem, można nazwać obszernym streszczeniem.
                      Chodzi o to, żeby recenzent wiedział z góry, o czym będzie czytał i
                      w którym artykule który wynik jest. To ułatwia robotę. Nie jest
                      konieczne, ale bez tego czytanie rozprawy trwałoby dłużej.
                • jakub11a Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 14.04.08, 10:32
                  Prosze mi kazan
                  > umoralniajacych nie prawic o wartosci ksiazki habilitacyjnej, bo znakomicie
                  > orientuje sie, jaki los spotkal ksiazki moich kolegow i kolezanek. Recenzenci
                  > czasami wybieraja takie dzielo jako literature podstawowa na seminarium
                  > magisterskim, ale poza recenzenckimi zachwytami odbior takiej pracy jest zaden.
                  > Nikomu za granica nie bedzie sie nawet chcialo pojsc do wypozyczalni
                  > miedzybibliotecznej, zeby to sprowadzic. Te prace nie sa cytowane za granica, a
                  > to tak, jakby nie istnialy.
                  i to znowu zależy od tego na jakim podwórku się uprawia naukę. w mojej
                  dziedzinie - nauki przyrodnicze - rozprawy habilitacyjne są rzeczywistymi
                  monografiami, podsumowującymi stan wiedzy w jakiejś części "mojej dyscypliny". i
                  żaden, nawet najlepszy artykuł tego nie zastąpi.
                  nie można też zapomnieć o dydaktycznej roli jaką pełnimy na uczelniach. to, że
                  książka nie jest czytana za granicą nie znaczy, że nie istnieje!! naszym
                  podstawowym zadaniem na uczelniach jest DYDAKTYKA. studenci bardzo rzadko
                  sięgają po anglojęzyczne czasopisma. gdzie zatem mają szukać wiedzy? habilitacje
                  to często ważne źródło informacji przy pisaniu licencjatu czy magisterki.
                  • nfa05 Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 14.04.08, 10:52
                    "studenci bardzo rzadko sięgają po anglojęzyczne czasopisma"
                    tak to widać, dawniej to było okno na świat i człowiek wydawał
                    sporą część pensji aby zobaczyć co sie kryje za tym murem. Teraz
                    nawet za darmo nie chce im sie siegnąć, bo i po co ? i tak dyplom
                    dostaną. A zresztą CK apeluje, zeby sprawdzac czy doktorant umie
                    czy nie umie pisac po polsku i jakby nawet napisał po angielsku to
                    musi przetłumaczyć ( przynajmniej część, aby i członkowie CK
                    zrozumieli o co tam chodzi )
                    • ford.ka Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 14.04.08, 11:03
                      Studenci nie są naukowcami, więc oczekiwanie że będą in pleno
                      zachowywać się jak naukowcy jest niepoważne. Odpowiedzialność spada
                      tu jednak na wykładowców, którzy powinni uwzględniać aktualne
                      publikacje w swoich zajęciach.
                      Studenci w większości traktują uniwersytet jak szkołę zawodową.
                      Poważnie traktują jedynie te zajęcia, które ich zdaniem będzie można
                      potem sprzedać.
                      • jakub11a Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 14.04.08, 11:17
                        studentów trudno zmusić do czytania czegokolwiek. a co dopiero do czytania w obcych językach. studia odbywają się w języku polskim. nie mam formalnych podstaw do "zmuszania" ich do czytania po angielsku.
                      • nfa05 Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 14.04.08, 13:10
                        W cięzkich latach 80-tych jak student nie czytał w obcym zachodnim
                        języku to nie miał szans na zaliczenie seminarium. W pracach mgr
                        cytowali (najlepsi) i dziesiątki zagranicznych publikacji których
                        obecni hab nawet nie znają ( także wielu owczesnych prof). Tak ten
                        system zdegradował szkolnictwo wyzsze a o dalsza degradacje nadal
                        sie heroicznie walczy. Jasne , nie moze być tak aby mgr był
                        madrzejszy od prof.
                        • ford.ka Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 14.04.08, 14:03
                          "Moja babcia twierdzi, ze przed wojna telewizja byla duzo lepsza".
                          Dedykuję Panu ten skromny cytacik.
                        • dalatata Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 14.04.08, 14:32
                          ja tez w pracy mgr cytowalem wiele pozycji po angieslku. i dzisiaj
                          rowniez widze degradacje systemu. jednak mysle ze nawet NFA nie
                          potrafi w sposob latwy, prosty i przekonujacy zdiagnozowac ldaczego
                          tak sie dzieje. a dzieje sie tak na calym swiecie. i teksty o
                          jawonsoci dorobku i strusiowkach sa rownie malo intersujaca diagnoza
                          jak i te o likwidacji habibitacji.

                          a ta impolikacja ze to chodzi o to, zeby magistrowie nie przerosli
                          profsorow jest tylko zenujaca.

                          nfa05 napisała:

                          > W cięzkich latach 80-tych jak student nie czytał w obcym zachodnim
                          > języku to nie miał szans na zaliczenie seminarium. W pracach mgr
                          > cytowali (najlepsi) i dziesiątki zagranicznych publikacji których
                          > obecni hab nawet nie znają ( także wielu owczesnych prof). Tak ten
                          > system zdegradował szkolnictwo wyzsze a o dalsza degradacje nadal
                          > sie heroicznie walczy. Jasne , nie moze być tak aby mgr był
                          > madrzejszy od prof.
                          • nfa05 Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 14.04.08, 15:11
                            Tak to żenujące, ze prof walczą o to aby ich mgr nie przerośli.
                            • dalatata Re: trzeba pisac sensowne publikacje a nie rozpra 14.04.08, 18:03
                              i pan na pewno ma setki tych przykladow (i gotowca) na podstawie
                              ktorych potrafi pan wykazac te walke miedzy magistrantami i
                              profesorami.

                              nfa05 napisała:

                              > Tak to żenujące, ze prof walczą o to aby ich mgr nie przerośli.
            • barbara44 zlikwidowac w budgecie te uczelnie ktore nie przyc 13.04.08, 19:48
              zynaja sie do ekonomii jak SGPIS, wszystkie polityczne, itd.

              Zabrac tytuly profesorom belwederskich takim jak geremek modzelewski czy
              widerszpil. te niedouki i lenie umyslowe robia zawsze szkody.

              Tylko uczelnie rolnicza politechniki i akademie medyczne oraz nauki scisle
              powinny byc finansowane przez podatnika.
              • ford.ka Re: zlikwidowac w budgecie te uczelnie ktore nie 13.04.08, 19:52
                A angielskiego Twoje dzieci będą w szkole uczyć Teletubisie ;)
              • chilly Re: zlikwidowac w budgecie te uczelnie ktore nie 13.04.08, 21:39
                Argument barbary44 jak kula w płot. To już raczej wymienione dziedziny nauki
                powinny sie samofinansować, ale nawet tego nie postuluję.
          • szabo Re: zdolni i habilitacja 13.04.08, 19:30
            salzburg napisał:

            > Coż nie znam ani jednego zdolnego z nauk humanistycznych), który nie mogl zrobi
            > c
            > habilitacji (jezeli chcial). Znam natomiast dziesiatki, ktorzy jej nie zrobili
            > ale nie dlatego, ze zdolni tylko dlatego ze zarabiali pieniadze, byli leniwi
            > albo po prostu malo zdolni.
            > Zniesienie habilitacji nic w polskiej nauce nie zmieni = bo mozna by zapytac
            > retorycznie gdzie ci geniusze doktorzy - skoro mogą publikowac teraz wszedzie i
            > pracowac rowniez. Nie ma ich bo zdolni robia habilitacje, a leniwi pomstują za
            > jej zniesieniem.

            polecam uwadze większość polskich wydziałów prawa, gdzie ludzie z gotowymi
            pracami habilitacyjnymi i odpowiednią liczbą publikacji czekają latami na tą
            jakże ważną chwilę w ich życiu. Podobnie jest na kierunkach takich jak stosunki
            międzynarodowe czy dziennikarstwo, na innych się nie znam, może rzeczywiście
            lepiej się to jakoś tam zorganizowało, chociaż wątpię, ale nie wykluczam...

            Ale przyznam, że czasami podobnie jest z doktoratami, z tym, że teraz na
            większości uczelni wprowadzono chyba już ograniczenie czasowe co do trwania
            studiów doktorskich.

            > Co do studiow licencjackich to czysty idiotyzm - zwlaszcza jak u nas realizowan
            > y
            > pod przymusem. Co innego gdyby sami studenci decydowali chce studiować na
            > studiach jednolitych albo licencjackich. Dzisiaj takiej swobody nie ma.

            być może wybór miałby sens. Tyle że... jak napisałem studia licencjackie i potem
            magisterskie różnią się znacząco jeżeli chodzi o strukturę od studiów
            magisterskich jednolitych. Trzeba by na każdym kierunku wprowadzić dwa zupełnie
            oddzielne programy, żeby miało to jakikolwiek sens. Szczerze wątpię, że
            kogokolwiek, nawet w krajach nieco bogatszych stać na aż taką rozrzutność. Co do
            czystego idiotyzmu, moja poprzednia argumentacja pokazuje, że studia
            licencjackie to wiele rzeczy, raczej nie idiotyzm...
            • danuta49 Re: zdolni i habilitacja 13.04.08, 19:36
              >Szczerze wątpię, że kogokolwiek, nawet w krajach nieco bogatszych
              stać na aż taką rozrzutność<
              :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
              Na szanujących się uczelniach UK na kierunkach ścislych tak jest
              (np.Oxford,Cambridge, St.Andrews).Studia magisterskie jednolite są
              dla najlepszych studentów.I nikt tego za rozrzutność nie uważa;-)))
              • szabo Re: zdolni i habilitacja 13.04.08, 19:42
                danuta49 napisała:

                > >Szczerze wątpię, że kogokolwiek, nawet w krajach nieco bogatszych
                > stać na aż taką rozrzutność<
                > :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                > Na szanujących się uczelniach UK na kierunkach ścislych tak jest
                > (np.Oxford,Cambridge, St.Andrews).Studia magisterskie jednolite są
                > dla najlepszych studentów.I nikt tego za rozrzutność nie uważa;-)))


                na szanujących się uczelniach UK, gdzie płaci się kupę kasy za studia i gdzie
                prawie każdy student ma oddzielną ścieżkę studiów. A ja myślałem, że mówimy o
                systemie, który ma obowiązywać w całej Polsce. Podtrzymuję swoją opinię, że jako
                systemowe rozwiązanie jest to nie do wprowadzenia, nawet w UK.
                • szabo Re: zdolni i habilitacja 13.04.08, 19:50
                  Ale tak sobie myślę, że może gdyby były w PL te uczelnie flagowe i faktycznie
                  dostawałyby stosunkowo więcej grosza, opcja ta nie byłaby taka zła. Wiąże się to
                  jednak, przynajmniej na kierunkach humanistycznych (nie znam się na ścisłych za
                  bardzo), z i tak obecną koniecznością uelastycznienia programu studiów i
                  większej swobody studenta w wyborze przedmiotów i kształtowaniu programu
                  własnych studiów, tak samo jak z ułatwieniem możliwości zakończenia studiów
                  magisterskich w krótszym terminie niż 5 lat. Teraz pod względem
                  biurokratyczno-formalnym, załatwienie takiej możliwości dla studenta jest koszmarem.
                  • dalatata Re: zdolni i habilitacja 13.04.08, 21:59
                    uczelnia flagowa to najgorszy pomysl na swiecie. nawet w UK, gdzie
                    chciano wprowadzic te idee, ocenia sie uczelnie na poziomie
                    departamnetu.

                    prosze mi pokazac jedna uczelnie w Polsce, ktorej wszystkie
                    instytuty sa na jednakowym poziomie.
                    • szabo Re: zdolni i habilitacja 13.04.08, 22:08
                      no chyba o to chodzi, to taki skrót myślowy - uczelnie flagowe to te, na których
                      są wydziały traktowane w sposób szczególny... Zresztą, objęcie całej uczelni
                      specjalnym dofinansowaniem i wsparciem jest chyba niewykonalne finansowo i
                      zapewne mało konstytucyjne. Wszyscy pozostali by protestowali...

                      Ogólnie pomysł jest dobry, jeżeli musimy się już obracać w rzeczywistości tak
                      drastycznie ograniczonych środków.

                      Mam do tego jeszcze jedno zastrzeżenie tylko. Czy takie wydziały mogłyby tracić
                      swoją pozycję na korzyść innych, w momencie jakby spadał poziom. Może na
                      humanistyce nie byłoby to takie trudne, ale na ścisłych przy budowie nowych
                      laboratoriów, wydawaniu kupy kasy na infrastrukturze itd... mało wykonalne.
                      A obawiam się, że takie wydziały nagrodzone i dotowane w sposób nadzwyczajny
                      szybko spoczęłyby na laurach i delektowały się zwiększonymi środkami na
                      organizację nikomu niepotrzebnych konferencji z dużą ilością drogiego jedzenia
                      na stołach...

                      dalatata napisał:

                      > uczelnia flagowa to najgorszy pomysl na swiecie. nawet w UK, gdzie
                      > chciano wprowadzic te idee, ocenia sie uczelnie na poziomie
                      > departamnetu.
                      >
                      > prosze mi pokazac jedna uczelnie w Polsce, ktorej wszystkie
                      > instytuty sa na jednakowym poziomie.
                      • dalatata Re: zdolni i habilitacja 13.04.08, 22:33
                        to ja nie widzialem ze to skrot myslowy.
                        zaglowce beda mialy wolna reke zeby sie nie rozwijac, zamra badania
                        w uczelniach niefalgowych, wreszcie wydzialy (?!?!?!), ba jka dla
                        mnie to instytuty slabe beda traktowane tak jak te dobre. zyc nie
                        umierac.
                • danuta49 Czesne na Oxbridge to dla Polaka(UE) 3tysGBP/rok 13.04.08, 20:02
                  z mozliwością specjalnego kredydytu i stypendiów.Rzeczywiście - kupa
                  kasy;-))))))
                  To nie jest rozwiązanie dla każdej(!) uczelni.Dla tych czolowych,
                  ksztalcących najlepszych- na pewno.Szczególnie, że te jednolite
                  studia magisterskie trwają krócej(koszty) niż licencjackie +
                  uzupelniające magisterskie.Ważne żeby system byl elastyczny;
                  • szabo Re: Czesne na Oxbridge to dla Polaka(UE) 3tysGBP/ 13.04.08, 20:28
                    danuta49 napisała:

                    > z mozliwością specjalnego kredydytu i stypendiów.Rzeczywiście - kupa
                    > kasy;-))))))
                    > To nie jest rozwiązanie dla każdej(!) uczelni.Dla tych czolowych,
                    > ksztalcących najlepszych- na pewno.Szczególnie, że te jednolite
                    > studia magisterskie trwają krócej(koszty) niż licencjackie +
                    > uzupelniające magisterskie.Ważne żeby system byl elastyczny;


                    Heh, to przyznam mniej niż się spodziewałem, ale biorąc pod uwagę, że każda uczelnia dostaje kasę od rządu, sponsorów, absolwentów, a płaci każdy student (nawet przy programach stypendialnych, które tylko w części płacone są przez samą uczelnię) to nadal kupa kasy :-) Mój znajomy na obleśnym uniwerku w Brighton, co ciekawe, płaci sporo więcej... Oczywiście musielibyśmy przyjąć jednoznaczną definicję słowa "kupa"
                  • hetmanwiechu Re: Czesne na Oxbridge to dla Polaka(UE) 3tysGBP/ 13.04.08, 23:21
                    danuta49 napisała:

                    > z mozliwością specjalnego kredydytu i stypendiów.Rzeczywiście -
                    kupa
                    > kasy;-))))))
                    > To nie jest rozwiązanie dla każdej(!) uczelni.Dla tych czolowych,
                    > ksztalcących najlepszych- na pewno.Szczególnie, że te jednolite
                    > studia magisterskie trwają krócej(koszty) niż licencjackie +
                    > uzupelniające magisterskie.Ważne żeby system byl elastyczny;

                    3tysGBP na rok to jeszcze malo, 45tysGBP na Oxfordzie to juz jest
                    kasa
              • ford.ka Re: zdolni i habilitacja 13.04.08, 19:47
                Wszystkie one mają kompletnie odmienny system od naszych uczelni
                (studia są tak naprawdę indywidualne), inną kasę (co się będę
                denerwować, chyba nikt nie ma wątpliwości) i inną skalę (Oxford
                11,185 , Cambridge 18,185, St Andrews 6760 undegraduates - Warszawa
                56,663, Kraków 44,214 studentów - dane za 2006) wiec takie
                porownania nie są wiele warte. To trochę tak jak porównywać bolidy z
                Formuły 1 z Polonezem z drugiej ręki ;)
              • dalatata Re: zdolni i habilitacja 13.04.08, 21:56
                prosze pokazac link to jednolitych studiow mgr na Oxbridge. takie
                czego nie ma.

                St Andrews jest w Szkocji i podelga innemu prawu niz uczelnie w
                Anglii. w Szkocji sa studia 4 letnie, konczaca sie MA (Hons), w
                przeciwienstwie do MA. to taki turbolicencjat

                danuta49 napisała:

                > >Szczerze wątpię, że kogokolwiek, nawet w krajach nieco bogatszych
                > stać na aż taką rozrzutność<
                > :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                > Na szanujących się uczelniach UK na kierunkach ścislych tak jest
                > (np.Oxford,Cambridge, St.Andrews).Studia magisterskie jednolite są
                > dla najlepszych studentów.I nikt tego za rozrzutność nie uważa;-)))
            • szabo Re: zdolni i habilitacja 13.04.08, 19:39
              i jeszcze jedno, żeby było jasne. Nie jestem przeciwko habilitacji, bo w końcu
              nic złego nie ma w tym, żeby ludzie trochę wyżej sięgali i poddawali się
              ponownej ocenie. Natomiast trzeba, moim zdaniem, po pierwsze zmienić jej
              warunki, być może wyjście z nią poza wydział a nawet uczelnię, nie wiem... po
              drugie, można zwyczajnym doktorom nadać trochę więcej uprawnień. Świat się nie
              zawali. Oczywiście obecna podstawowa funkcja habilitacji, czyli możliwość
              prowadzenia studiów doktorskich na danym kierunku, przynajmniej w mojej opinii,
              powinna zostać zachowana.
          • dalatata Re: zdolni i habilitacja 13.04.08, 21:50
            no wiec ja tez nie znam. sam robilem habilitacje mieszkajac juz za
            granica. no nie podobalo sie to i mi udowodniono wiele rzeczy na
            kolokwium, ale skonczylo sie habilitacja (moze dlatego ze mialem juz
            nastepna ksiazke w druku, nie wiem). potem slyszlaem wiele tesktow
            na temat presji zeby mnie przepchnac.....

            ale niech nie bedzie habilitacji ocena dorobku, i bedzie doktor
            oceniony, a nie habilitowany. najgorsze jednak co moze sie stac to
            po prosut zlikwidowanie habilitacji.

            i ja sie juz zgadzam z khmara,ze ma byc dorobek....bo khmara ma
            argumenty dobre i ja sie zgadzam. ocena dorobku = the party line.
      • ford.ka Re: licencjat to zbawienie, a nie zagrożenie... 13.04.08, 18:46
        Och, ktoś wspomniał o studentach... A co kogo obchodzą jacyś
        studenci? Studenci tylko przeszkadzają w wybitnych badaniach...
        Nieładnie, kolego, nieładnie...
      • jakub11a Re: licencjat to zbawienie, a nie zagrożenie... 14.04.08, 10:24
        jest tylko jeden problem z licencjatem ;)
        na niektórych kierunkach 95% licencjatów idzie na studia magisterskie w tym
        samym miejscu. i jedynym pożytkiem studiów licencjackich jest komplikacja
        procesu kształcenia
    • micro5 Wykształcenie równa poziomem do dołu 1 13.04.08, 19:17
      Przyczyną jest wadliwa ustawa o szkolnictwie wyższym i stopniach
      naukowych a także preferowany feudalny system i nepotyzm
      wszechobecny na uczelniach.
      Jeżeli chcemy uzdrowić szkolnictwo i naukę to:
      - należy zlikwidować wymagania w odniesieniu do samodzielnych
      pracowników nauki , aby prowadzić określoną specjalność lub kierunek
      na danej uczelni, często młodzi pracownicy fascynaci lepiej
      poprowadzą zajęcia niż nie jeden sklerotyk lub lepiej można określić
      pampers bo się liczy do specjalności,
      - środki na badania naukowe powinny być formą kredytu dla
      zespołu badawczego , który powinien być umarzany w przypadku
      osiągnięcia sukcesu ( czytaj a nie potwierdzenia badań innych
      ośrodków naukowych na świecie), a w przypadku negatywnym spłacany
      przez cały zespół badawczy solidarnie chyba że znajdą sponsora który
      koszty pokryje z własnych funduszy,
      - likwidacja belwederskich tytułów profesorskich i
      habilitacji, ponieważ zgodnie z zasadą profesor to stanowisko a nie
      dożywotni tytuł naukowy, utrudnia to dopływ młodych i rozwojowych
      osób, a aktywne uziemia rozwój młodej kadry szczególnie niezależnie
      myślącej,
      - wprowadzenie działalności gospodarczej indywidualnej
      pt.badania naukowe dla tych osób profesorów z tytułami i
      habilitacjami co chcą prowadzić zajęcia w wielu ośrodkach, ponieważ
      obecnie jest fikcją prowadzenie badań naukowych , kierowanie
      uczelnią, wydziałem i prowadzenie zajęć na innych uczelniach co
      jest nagminne szczególnie w małych ośrodkach regionalnych,
      - wprowadzenie zasady jak w krajach zachodnich, jedną
      uczelnię się kończy na drugiej uczelni się uzyskuje tytuł doktora i
      idzie pracować na inną celem rozwoju ,
      - pracownicy naukowi szczególnie na etatach profesorskich
      prowadzący zajęcia z przedmiotów zawodowych na uczelniach
      technicznych powinni posiadać obowiązkowo uprawnienia budowlane lub
      projektowe z danej dziedziny , wówczas nie prowadziły by zajęć
      tylko z teorii na podstawie publikacji,
      - wprowadzenie inżynierskich egzaminów państwowych , pozwoli
      to na ranking uczelni jej kadry naukowej i programów nauczania, nie
      będzie egzotycznych nazw specjalności i kierunków, przecież minima
      programowe są źle opracowane przez praktyków z teorii,
      - dlaczego w okresie wakacji lipiec-wrzesień sale uczelni i
      laboratoria nie są wykorzystane tylko puste bo każdemu należą się
      wakacje , a można w tych terminach prowadzić odpłatne studia
      podwyższania kwalifikacji kiedy są konieczne laboratoria, aby
      absolwenci zapoznawali się z najnowszymi rozwiązaniami stosowanymi
      w technice, lub studenci niestacjonarni mogli odbywać zblokowane
      zajęcia tematyczne
      - bezwzględne obiektywne oceny wyników prac badawczych z
      kierunków technicznych przez specjalistów spoza uczelni nie tylko
      naukowców ale i praktyków z doświadczeniem i wiedzą posiadających
      odpowiednie kwalifikacje,
      • micro5 Re: Wykształcenie równa poziomem do dołu 2 13.04.08, 19:20
        Stanowi ciągłość
        - dlaczego na uczelniach technicznych nie stosuje się
        blokowania przedmiotów tylko rozkłady zajęć tygodniowe lub
        dwutygodniowe szczególnie przy realizacji laboratoriów lub projektów,
        - praca na uczelni państwowej to wówczas tylko jeden etat a
        uczelnia ma prawo sprzedawania wykładów( czytaj prowadzenia zajęć
        przez profesora na innej uczelni) które na niej zostały przygotowane.
        Uważam że do momentu kiedy nie odpowiemy na te pytania to
        jakiekolwiek ruchy w szkolnictwie wyższym to tylko improwizacja.
        Dlaczego nikt nie bada przyczyn klęski oświaty i nauki, przecież
        reforma oświaty to równanie w dół naszych dzieci i młodzieży w
        porównaniu do lat 1970-2000 będą w przyszłości reprezentować
        poziom publicznych szkól amerykańskich . Na uczelniach efekt
        geniuszy reorganizacji szkolnictwa i nauki to zmniejszenie liczby
        godzin dydaktycznych na uczelniach o 50% w porównaniu do lat 70 ktoś
        powie że nie wszystko było potrzebne wówczas ale dało ogólne
        przygotowanie i proszę zobaczyć że większość tych absolwentów co
        wyjechali do USA daleko zaszła z tymi niepotrzebnymi wiadomościami.
        Skracanie czasu studiów z 5lat na dwu etapowe czyli licencjat i
        magisterium to głupota bo w efekcie na wielu przedmiotach powtarza
        się materiał a nie wprowadza nowy tak jak zrobiono z e szkoła
        podstawowa gimnazjum i liceum kiedy faktycznie okres efektywnej
        nauki skrócono o 1,5 roku. A może lepiej przygotowywać studenta
        tylko do wykonywania jednej czynności później można go przeszkalać?
        Z przykrością ale prof. Modzelewski to niech nie reprezentuje
        betonu naukowego, czyli PAN i CKK. Narzekanie na zarobki na
        uczelniach szczególnie technicznych świadczy że osoby mające
        wielkie mniemanie o swoich osiągnięciach naukowych czytaj w
        publikacjach IP niewiele potrafią z zastosowania swojej wiedzy w
        praktyce i technice. W dobrym gospodarstwie był koń do orki, koń do
        powozu i koń pod siodło a w polskich uczelniach i nauce tego
        zabrakło bo ze wszystkich chcemy zrobić konie pod siodło a
        szczególnie i do konkursu WKKW. Dyskutanci oprzytomniejcie i
        pomyślcie bo posłowie i tak niczego nie zrobią.
    • kot28 Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 19:27
      Całkowicie się zgadzam z panem profesorem.
      Zniesienie habilitacji nie spowoduje nagle, że wszyscy zaczną publikować w Science ani nie wybudują się same lasery po parę milionów euro za sztukę.Problemem naszej nauki jest przede wszystkim brak kasy i tu pani minister powinna działać, a nie poprzez reformy: "Zróbmy tak a tak a potem się zobaczy".Gimnazja są dobrym przykładem, co dają takie nieprzemyślane posunięcia.
      A ciekawe, że w moim środowisku za likwidacją habilitacji sa głównie osobniki robiące doktorat po 7-8 lat...Jak ktoś jest dobry to habilitację zrobi bez problemu - najwyżej zepnie swoje publikacje i je tak wyśle do komisji.
      • khmara Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 20:23
        Zyjemy w innych swiatach. W swiecie prof. Modzelewskiego i moim spinaczowe
        habilitacje nie przechodza. Rada po prostu odmowi wszczecia przewodu.
        • kot28 Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 21:35
          A więc dlaczego próbujesz zmieniać nieswój świat?
          Tak poza tym to dla dobrego naukowca napisanie rozprawy habilitacyjnej jednak nie powinno być problemem.

          khmara napisał:

          > Zyjemy w innych swiatach. W swiecie prof. Modzelewskiego i moim spinaczowe habilitacje nie przechodza. Rada po prostu odmowi wszczecia przewodu.
          • khmara Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 21:44
            Popierajac Modzelewskiego ty sie pakujesz do mojego swiata, nie majac o nim pojecia.
            • kot28 Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 22:16
              Zaraz, a to nie pan, Panie Krawczyk-Keller? Albo nfao5, mrzorba, kagan, kaganowski (te nicki widzę w moim killfile'u) i co tam jeszcze było?
              Popierając Modzelewskiego ja się pakuję do pana świata a występując przeciwko niemu pan się pakuje do mojego (nie mając o nim właśnie pojęcia).W świecie fizyki habilitacja działa nieźle, proszę jej nie ruszać w imię poglądów: "Mi bez niej będzie lepiej".
              • khmara Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 22:33
                Nie jestem Kellerem, Wieczorkiem rowniez nie jestem. Chce, zeby o awansie
                decydowal dorobek, a nie rozprawa. Czy to cokolwiek w Panskim swiecie zmienia?
                • kot28 Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 22:45
                  A to bardzo przepraszam za porównanie do tamtych osób.

                  W moim świecie rozprawa jest podsumowaniem dorobku.Jeśli ten jest wystarczający - jest ona formalnością.Ale przy zniesionej habilitacji - ktoś z dorobkiem może przegrać z kimś, kto zamiast zajmować się publikowaniem zajmie się polityką (czy to uczelnianą czy też państwową).
                  • khmara Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 23:26
                    Heh, ale wg planow Kudryckiej habilitacja ma zostac zastapiona certyfikacja,
                    ktora bedzie polegac na ocenie dorobku. Czyli to nie jest tak, ze sie zniesie i
                    nic na to miejsce nie bedzie. Niestety, ale na to, co Modzelewski pisze w tonie
                    wrozacym koniec swiata, trzeba wziac BAAARDZO duza poprawke. Albo jest
                    niedoinformowany, albo celowo dezinformuje.
              • dalatata Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 22:36
                ales pan przywalil, porownojac khmare do kellera.... z khmara mozna
                sie nie zgadzac, ale khmare sie szanuje :-)

                uklony dla khmary. :-)
                • khmara Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 23:28
                  dalatata napisał:

                  > ales pan przywalil, porownojac khmare do kellera.... z khmara mozna
                  > sie nie zgadzac, ale khmare sie szanuje :-)
                  >
                  > uklony dla khmary. :-)

                  skromnie sie rumienie ;-)
    • sselrats Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 19:56
      Nalezy dac szanse aby w edukacji wyzszej zadzialaly prawa ewolucji.

      Na Zachodzie najlepsze uczelnie to instytucje prywatne dzialajace na
      komercyjnych zasadach. Utrzymuja sie tylko te, ktore sa w stanie
      wypracowac fundusze. Sa jeszcze szkoly publiczne, ale tych nie
      zalicza sie do najlepszych.
      • dalatata Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 22:01
        prosze przestac mowic o tym mitycznym Zachodzie. i o tych prywatnych
        uczelniach. to sa bzdury na kolkach. w UK nie ma prywatnych
        uniwerystetwo (poza jednym). tak nawet Oxfrod i Canbridge sa
        panstwowe.

        sselrats napisał:

        > Nalezy dac szanse aby w edukacji wyzszej zadzialaly prawa ewolucji.
        >
        > Na Zachodzie najlepsze uczelnie to instytucje prywatne dzialajace
        na
        > komercyjnych zasadach. Utrzymuja sie tylko te, ktore sa w stanie
        > wypracowac fundusze. Sa jeszcze szkoly publiczne, ale tych nie
        > zalicza sie do najlepszych.
    • angrusz1 Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 20:15

      Najbardziej obniżają poziom sami studenci , szczególnie ci płatni
      zaoczni wieczorowi prywatni .
      Po prostu wiedzą , że płaća to musza zaliczac bo kadra nie bedzie
      miała pracy .
      Oni już tak przywykli od podstawówki .
      Ot skutki niżu ale i też polityki liberałów balcerowych
      • ford.ka Re: Uczelnie: równaj w dół 13.04.08, 20:39
        > Najbardziej obniżają poziom sami studenci , szczególnie ci płatni
        zaoczni wieczorowi prywatni .

        No to mamy kolejny sensowny postulat. Trzeba zacząć od wywalenia z
        uniwersytetów studentów. Wtedy habilitacje posypią się jak z rękawa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka