Dodaj do ulubionych

UE nie zaprosi dalajlamy do Brukseli

19.04.08, 13:51
UE jak zwykle bez jaj... :(
Obserwuj wątek
    • kpix No to wstyd... n/t 19.04.08, 14:14
    • eva15 Czyżby EU się wreszcie ocknęła? 19.04.08, 16:06
      Czyżby EU się wreszcie ocknęła i przestała dać się używać jako
      narzędzie wojen o hegemonię?

      • nick3 Chiny tak przedstawiają tę sprawę... ;-) 19.04.08, 16:44

        Ale czy musimy im wierzyć?

        Zrobiłem sobie prasówkę z chińskich (angielskojęzycznych) gazet.

        Tyle że stężenie nienawiści i lukru (naprzemian) w języku artykułów
        o Tybecie każe domyślać się raczej najgorszego.

        Było o "wzniosłości symboliki znicza olimpijskiego", o "bandyckich
        protestach" (w Paryżu), artykuł historyczny o "klice dalaja"
        złożonej oczywiscie głównie z "byłych właścicieli niewolników",
        przeczytałem też o "mnichach roznoszących syfilis" (tym razem nie -
        tyfus).

        Do tego wywiad ze "szczęśliwymi Tybetańczykami", którzy "wstydzą się
        za dalaja" (jeden z nich, wyższy rangą mnich, zdołał do wypowiedzi
        przemycić wiele mówiące zdanie, że "bardzo pragnie dobra swojego
        klasztoru"...)

        Zdjęcie staruszki tybetańskiej, która do dziś trzyma w domu zdjęcie
        Przewodniczącego Mao, "choć już nie ma takiego obowiązku":)

        A to wszystko okraszone zdjęciem uśmiechniętego tybetańskigo dziecka
        biegającego wśród gołębi (obowiązkowo białych) na tle pałacu w
        Potali.


        Nie służ bandytom, eva.
        • eva15 Ochotnicy na bycie użytecznymi idiotami 19.04.08, 17:11
          Poczciwcze naiwny, ty mnie nie ucz. Mam w nosie popieranie Chin,
          natomiast nie mam w nosie używania mnie jak Europejki via EU do
          cudzych bitew o porządek dziobania na światowym podwórki. Na naszych
          oczach biorą się za łby dwa poTążne koguty (oba o brudnych,
          zakrwawionych pazurach), ja nie odczuwam potrzeby bycia pożytecznym
          idiotą żadnej ze stron konfliktu. Ty możesz, b. proszę, nie myślę ci
          w tym przeszkadzać, ale mnie nie namawiaj.
          • eva15 Re: Ochotnicy na bycie użytecznymi idiotami 19.04.08, 17:12
            dwa potężne koguty
          • nick3 Nie widzisz, że obrońcy Chin to użyteczni idioci? 19.04.08, 17:34

            To jasne, że USA walczy z Chinami o hegemonię.

            I co mi z tego "wtajemniczenia"?:)


            Dla mnie jasne są dwie rzeczy.

            Jedna: że Tybetańczycy w większości odczuwają podległość ChRL jako
            zniewolenie. Że wszelka próba protestu (czy choćby wyrażenia opinii
            odmiennej od obowiązującej) jest tłumiona w sposób drakoński. Że w
            państwie chińskim jest monopol informacyjny w rękach KPCh i że
            władza wykorzystuje go do tworzenia obrazu rzeczywistości w sposób
            maksymalnie zideologizowany.

            Druga: Że w przeciwieństwie do "światowego terroryzmu" Chiny są
            realnym przeciwnikiem Zachodu. I że dopóki są państwem dalekim od
            jakkolwiek pojętych norm demokratycznych, lepiej, aby nie wygrywały
            walki o hegemonię z Zachodem.

            Nawet z Zachodem reprezentowanym przez USA:)

            (Co zresztą nie jest dla mnie oczywiste. Być może UE przejmie w
            najbliższych dziesięcioleciach pałeczkę przewodzenia światu
            zachodniemu.)


            PS. O niczym nie chcę cię "pouczać". Nie sugeruj, że jestem
            arogantem.

            Warto jednak, byś nie przesądzał(a) niejednoznacznych kwestii
            światowej polityki - propagandowymi skrótami.
          • strzelec51 eva15 19.04.08, 18:08
            Nie lubisz byc pouczana, ale sama pouczasz innych. Swoje poglady zas wypowiadasz z pewnoscia siebie na poziomie zadufania. Wobec siebie jestes bezkrytyczna. To prosta droga prowadzi do dogmatyzmu i demagogii. A racji w tej sprawie nie masz ani krzty.

            Kogo masz na mysli? Chiny i USA? Bo Tybet to chyba nie jeden z tych kogutow? Zwlaszcza o zakrwawionych pazurach.

            Chiny to nadal panstwo w sferze politycznej komunistyczne: monopartia, cenzura, propaganda... Tam jest jakas demokracja? Wybory? Jak to tam z tym jest? Reformy gospodarzcze w niczym nie zmienily istoty chinskiego systemu politycznego. Te dzisiejsze Chiny sa dokladnie takie same jak w 1989 roku kiedy to pacyfikowano protesty studentow na Placu Tianamen.

            Tybetanczycy praga wolnosci, chca zyc po swojemu. Maja do tego prawo. Chiny maja swoje intersy w panowaniu nad Tybetem, nie maja jednak do tego zadnego prawa: ani historycznego ani moralnego. A o to tu chodzi i z rzekoma rywalizacja USA z Chinami (jezeli to masz na mysli) ta sprawa nie ma absolutnie nic wspolnego.

            Zas Unia Europejska... wyglada na to, ze Slowenia nie chce sie Chinowm narazac. Szkoda, ze obecny rzad zapomnial w jakich warunkach Slowenczycy sami zyli jeszcze 20 lat temu. Polityczna pamiec bardzo krotka i selektywna.


            eva15 napisała:

            > Poczciwcze naiwny, ty mnie nie ucz.
            • 2_x_duck Re: eva15 19.04.08, 18:21
              > Tybetanczycy praga wolnosci, chca zyc po swojemu. Maja do tego prawo.

              A skad wiesz czego chca? Moze za lamow mieli wolność?? Nie sądze. Żyli pod
              uciskiem klasztorow, a granice Tybetu byly ustawicznie zamknięte.

              hiny maj
              > a swoje intersy w panowaniu nad Tybetem, nie maja jednak do tego zadnego prawa:
              > ani historycznego ani moralnego.

              Historycznie mają, moralnie też. Wplywy Chin w Tybecie od zawsze byly bardzo
              silne, a za dynastii mongolskiej to juz byla realna wladza. W 1907 i w latach
              pozniejszych Brytyjczycy i Rosjanie uznawali wladztwo dynastii mandzurskiej nad
              Tybetem i w traktatach z Tybetem zawsze chcieli kontrasygnaty ambanow czyli
              namiestnikow Chin na Tybet.
              Chiny teraz miliony dolarow inwestuja w Tybecie, na uniwersytetach sa pule dla
              mniejszosci na ktore wchodza studenci z Tybetu, wreszcie polaczono Tyvbet ze
              swiatem (lotniska, kolej), wprowadzano edukacje dla wszystkich. Chiny duzo
              Tybetowi daly.

              . A o to tu chodzi i z rzekoma rywalizacja USA
              > z Chinami (jezeli to masz na mysli) ta sprawa nie ma absolutnie nic wspolnego.

              Ma. Silne Chiny sa nie w smak USA, bo moga sie wybic na duża niezaleznosc, a
              tego USA nie scierpi.

              • nick3 Re: eva15 19.04.08, 19:02
                > A skad wiesz czego chca?

                Czy znasz nazewnątrz Chin choć jednego Tybetańczyka, który by
                uważał, że władza ChRL nad Tybetem jest prawowita, a Dalajlama to
                oszust (jak nieodmiennie przedstawia rzecz prasa ChRL)???

                A co myślą ci wewnątrz ChRL nie wiemy, ponieważ nie ma tam wolnych
                wyborów, wolnej prasy, ani elementarnej swobody wypowiedzi.

                Możemy jednak podejrzewać.

                Moi znajomi sinologowie, którzy byli w Tybecie, wszyscy mówią
                zgodnie, że Tybetańczycy sprawiają wrażenie ludzi nieszczęśliwych i
                przestraszonych, gdy zbliża się do nich Europejczyk.

                Jednak od przestrachu większy jest wstręt, gdy z ust białego słyszą
                chiński!!!

                Natychmiast tracą zalążki zaufania. Entuzjastycznie natomiast
                odnoszą się, gdy mówic do nich po angielsku, mimo że mowy tej nie
                rozumieją za grosz.

                > Moze za lamow mieli wolność?? Nie sądze. Żyli pod
                > uciskiem klasztorow, a granice Tybetu były ustawicznie zamknięte.


                He, he! "Wyzwolenie Zachodniej Ukrainy i Białorusi":)


                (koniec końców za II RP rzeczywiście było sporo niesprawiedliwości.
                Ale nie miałbym złudzeń co do intencji 'wyzwolicieli':)

                Komuniści chińscy zamordowali ok. 1,2 miliona z ogólnej liczby 6
                milionów Tybetańczyków.


                Co do "historycznych praw" Chin do Tybetu. Mongolski chan Kubilaj
                przeszedł na buddyzm tybetański (Mongolia do dziś go wyznaje).

                W zamian za udzielone nauki buddyjskie poprzysiągł dalajlamom i ich
                krajowi ochronę (jest to poniekąd automatyczne, gdy jakiś władca
                przechodzi na buddyzm).

                Nie oznaczało to bynajmniej podporządkowania sobie Tybetu przez
                Kubilaja.

                Ponieważ władcy mongolscy podbili Chiny, Kubilaj został cesarzem
                tego kraju i założycielem nowej dynastii - "mongolskiej". Jego
                następcy równiez tytułowali się "obrońcami dalajlamy".

                Ale był to tylko tytuł.

                Tybet był ogromnym i dość silnym autonomicznym krajem o własnej
                władzy (jego wojska raz nawet zdobyły Pekin).


                > a granice Tybetu byly ustawicznie zamknięte.

                Co nie przeszkodziło kilku podróżnikom dość starannie zwiedzić kraj.
                Bynajmniej nie zostawili nam oni świadectwa ludu głęboko
                podzielonego drakońskim uciskiem.

                Zupełnie identyczna kultura jak w Tybecie trwa do dziś w Ladakhu i w
                Bhutanie (też ma do dziś granice zamknięte).

                Można obejrzeć z bliska to strrraszliwe "niewolnictwo" (nawet
                chińska prasa mówi o "serfdom" a nie "slavery").

                W 1907 i w latach
                > pozniejszych Brytyjczycy i Rosjanie uznawali wladztwo dynastii
                mandzurskiej nad
                > Tybetem i w traktatach z Tybetem zawsze chcieli kontrasygnaty
                ambanow czyli
                > namiestnikow Chin na Tybet.


                No bo właśnie wtedy Mandżurowie dokonali inwazji na Tybet:)


                > Chiny teraz miliony dolarow inwestuja w Tybecie


                Szykują ten ogromny kraj dla siebie.

                Wcześniej muszą wyniszczyć autochtonów lub sprowadzić ich do roli
                nic nie znaczących pariasów.


                > na uniwersytetach sa pule dla
                > mniejszosci na ktore wchodza studenci z Tybetu, wreszcie polaczono
                Tyvbet ze
                > swiatem (lotniska, kolej), wprowadzano edukacje dla wszystkich.


                Rownie dobrze można by uwierzyć w konstytucję ZSRR z 1935.

                Jeden przykład horrendalnej fikcji tej propagandy, którą powtarzasz
                (pracownik ambasady?:)

                Edukacja. Poziom analfabetyzmu w Tybecie jest obecnie zastraszający.
                Ponieważ jedyna edukacja dopuszczalna jest to edukacja w języku
                chińskim.

                Tybetańczycy nie chcą się sinizować.

                A innej edukacji nie ma.


                > Silne Chiny sa nie w smak USA

                Mnie też nie:) I nikomu myślącemu chyba nie powinny być w smak (choć
                zapewne z nieco innych powodów niż rządowi USA).

                Jestem całym sercem za swobodnym rozwojem potegi Indii i Brazylii,
                gdyż są to kraje o stabilnej demokracji.

                Nawet Iran, o ile pozbędzie sie władzy religijnych świrów, z
                pewnością będzie demokracją (Irańczycy do tego dojrzeli kulturowo) i
                moim zdaniem ma wtedy pełne prawo do atomu (na pewno większe niz
                Pakistan, który juz ma atom).

                Ale Chiny pod rządami KPCh - nie.



                • 2_x_duck Re: eva15 19.04.08, 19:27
                  > Czy znasz nazewnątrz Chin choć jednego Tybetańczyka, który by
                  > uważał, że władza ChRL nad Tybetem jest prawowita, a Dalajlama to
                  > oszust (jak nieodmiennie przedstawia rzecz prasa ChRL)???
                  >
                  > A co myślą ci wewnątrz ChRL nie wiemy, ponieważ nie ma tam wolnych
                  > wyborów, wolnej prasy, ani elementarnej swobody wypowiedzi.

                  Jest swoboda wypowiedzi, wbrew temu co mowisz.

                  > Możemy jednak podejrzewać.
                  >
                  > Moi znajomi sinologowie, którzy byli w Tybecie, wszyscy mówią
                  > zgodnie, że Tybetańczycy sprawiają wrażenie ludzi nieszczęśliwych i
                  > przestraszonych, gdy zbliża się do nich Europejczyk.
                  >
                  > Jednak od przestrachu większy jest wstręt, gdy z ust białego słyszą
                  > chiński!!!
                  >
                  > Natychmiast tracą zalążki zaufania. Entuzjastycznie natomiast
                  > odnoszą się, gdy mówic do nich po angielsku, mimo że mowy tej nie
                  > rozumieją za grosz.

                  To sa jakies opowiesci ludzi, ktorzy zapewne pojechali tam z gory zalozoną teorią.

                  > He, he! "Wyzwolenie Zachodniej Ukrainy i Białorusi":)
                  >
                  >
                  > (koniec końców za II RP rzeczywiście było sporo niesprawiedliwości.
                  > Ale nie miałbym złudzeń co do intencji 'wyzwolicieli':)
                  >
                  > Komuniści chińscy zamordowali ok. 1,2 miliona z ogólnej liczby 6
                  > milionów Tybetańczyków.

                  Ta, ciekawe jak to obliczono, skoro Chiny sa tak zamknięte :)

                  > Co do "historycznych praw" Chin do Tybetu. Mongolski chan Kubilaj
                  > przeszedł na buddyzm tybetański (Mongolia do dziś go wyznaje).
                  >
                  > W zamian za udzielone nauki buddyjskie poprzysiągł dalajlamom i ich
                  > krajowi ochronę (jest to poniekąd automatyczne, gdy jakiś władca
                  > przechodzi na buddyzm).
                  >
                  > Nie oznaczało to bynajmniej podporządkowania sobie Tybetu przez
                  > Kubilaja.

                  Tybet byl podporządkowany Kubilajowi, nie wymyslaj bzdur.

                  > Ponieważ władcy mongolscy podbili Chiny, Kubilaj został cesarzem
                  > tego kraju i założycielem nowej dynastii - "mongolskiej". Jego
                  > następcy równiez tytułowali się "obrońcami dalajlamy".

                  Od ktorego roku istnieje urząd dalajlamy w Tybecie???

                  > Ale był to tylko tytuł.
                  >
                  > Tybet był ogromnym i dość silnym autonomicznym krajem o własnej
                  > władzy (jego wojska raz nawet zdobyły Pekin).

                  Wojska tybetanskie nigdy nie zdobyly Pekinu :)) Chyba mowisz o chang'anie, ale
                  widac jaka masz wiedze w temacie :]


                  > No bo właśnie wtedy Mandżurowie dokonali inwazji na Tybet:)

                  Nie :))) Tybet był ścisle zalezny od Mandzurow od XVIII wieku. Po upadku Mingow
                  sie uniezaleznil, ale Qingowie przywrocili tam zwierzchnictwo Chin.

                  > Szykują ten ogromny kraj dla siebie.
                  >
                  > Wcześniej muszą wyniszczyć autochtonów lub sprowadzić ich do roli
                  > nic nie znaczących pariasów.

                  Gdyby chcieli juz dawno by to zrobili. Za Mao nikt im nie patrzyl na rece.

                  > Rownie dobrze można by uwierzyć w konstytucję ZSRR z 1935.
                  >
                  > Jeden przykład horrendalnej fikcji tej propagandy, którą powtarzasz
                  > (pracownik ambasady?:)
                  >
                  > Edukacja. Poziom analfabetyzmu w Tybecie jest obecnie zastraszający.
                  > Ponieważ jedyna edukacja dopuszczalna jest to edukacja w języku
                  > chińskim.
                  >
                  > Tybetańczycy nie chcą się sinizować.
                  >
                  > A innej edukacji nie ma.

                  Jest. Dzieci ucza sie rowniez jezyka tybetanskiego. Dziwne ze zaprzeczasz ze w
                  Tybecie istnieją lotniska i ze Chinczycy zbudowali kolej tybetanska, ze sa pule
                  dla mniejszosci na uniwersytetach (tybetanczycy to tylko jedna z 55
                  mniejszosci). To jest powszechnie wiadome.
                  I nie mam nic wspolnego z chinska ambasadą.

                  > Mnie też nie:) I nikomu myślącemu chyba nie powinny być w smak (choć
                  > zapewne z nieco innych powodów niż rządowi USA).
                  >
                  > Jestem całym sercem za swobodnym rozwojem potegi Indii i Brazylii,
                  > gdyż są to kraje o stabilnej demokracji.
                  >
                  > Nawet Iran, o ile pozbędzie sie władzy religijnych świrów, z
                  > pewnością będzie demokracją (Irańczycy do tego dojrzeli kulturowo) i
                  > moim zdaniem ma wtedy pełne prawo do atomu (na pewno większe niz
                  > Pakistan, który juz ma atom).
                  >
                  > Ale Chiny pod rządami KPCh - nie.

                  A dla mnie - tak. Zreszta nie ma co walczyc z nieuniknionym.
                  • nick3 Re: eva15 19.04.08, 22:38
                    Widzę, że znasz temat oraz intensywnie propagujesz wersję faktów
                    maksymalnie korzystną dla Chin.

                    Dlatego trudno mi uniknąć pytania, kim jesteś.


                    Zwłaszcza, że niektóre twoje wypowiedzi brzmią sztucznie, zupełnie
                    niewiarygodnie (nawet chyba dla ciebie), niczym jakieś "oficjalne
                    stanowisko rządowe".


                    > Jest swoboda wypowiedzi, wbrew temu co mowisz.


                    Gdzie nie ma różnorodności pogladów, nie sposób uwierzyć, by nie
                    było represji.

                    Gdyby 95% tybetańskich głosów w chińskiej prasie chwaliło chińska
                    politykę, a 5% ją krytykowało, uwierzyłbym, że jest to polityka
                    wyśmienita ciesząca się wielką sympatią.

                    Ale ponieważ wielbi ją 100% głosów podawanych przez prasę za opinie
                    Tybetańczyków, jestem, jak rzekłem, pełen najgorszych przeczuć.


                    > To sa jakies opowiesci ludzi, ktorzy zapewne pojechali tam z gory
                    zalozoną teor
                    > ią.

                    Cóż, ufam im. To znajomi. Sinologowie, nie tybetologowie. Wszyscy
                    pełni wielkiej sympatii i szacunku dla kultury Chin.

                    Podróżowali mniej rygorystycznie wytyczonymi trasami niż
                    ci "wyselekcjonowani przez władze dziennikarze", którym
                    pokazano "spokój w Lhasie" i "szczęśliwych Tybetańczyków".

                    I mieli większe szanse na mniej nadzorowany kontakt z ludźmi.


                    > Tybet byl podporządkowany Kubilajowi, nie wymyslaj bzdur.

                    Nie była to relacja uchodząca w tamtych czasach za relację
                    podległości.

                    > Wojska tybetanskie nigdy nie zdobyly Pekinu :)) Chyba mowisz o
                    chang'anie

                    Nie jestem znawcą historii Tybetu. Przeczytałem, że zdobyły stolicę
                    Chin.

                    Rzeczywiście nie był nią wtedy Pekin, lecz Xian.

                    nick3:
                    > A innej edukacji nie ma.

                    2_x_duck:
                    > Jest. Dzieci ucza sie rowniez jezyka tybetanskiego.


                    Z oficjalnych statystyk wynika, że ponad połowa Tybetańczyków w
                    wieku 15 lat jest analfabetami.

                    Specjalny sprawozdawca ONZ ds. dostępu do edukacji wyraził w marcu
                    2004 roku "przerażenie" rozmiarem analfabetyzmu w Tybecie i oskarżył
                    rząd, że jego polityka oświatowa ma charakter "asymilacyjny" i nie
                    uwzlędnia "języka, wartości oraz religii mniejszości".

                    Opieka zdrowotna jest w Tybecie płatna i stać na nią prawie
                    wyłącznie Hanów (Chińczyków), którzy dzięki wyjątkowo intensywnym
                    dofinansowaniom "kolonizatorskim" zarabiają w Tybecie średnio 50%
                    więcej niż Hanowie w innych rejonach Chin i wielokrotnie więcej niż
                    Tybetańczycy.

                    Dzięki zachętom finansowym ze strony władz w Tybecie mieszka obecnie
                    8 mln Chińczyków i tylko 6 mln Tybetańczyków.

                    Tych ostatnich w większości nie stać na opiekę zdrowotną.

                    To wszystko jest formą czystki etnicznej.

                    Za Mao wymordowano 1.200.000 Tybetańczyków.

                    Ale osiedlenie na tych niegoscinnych terenach Chińczyków
                    przekraczało możliwości ówczesnych władz.

                    Ale obecnie, jak słusznie zauważasz (skądinąd w formie zabawnego
                    zarzutu nieuczciwie referującego moją wypowiedź), że Chińczycy
                    intensywnie pracują nad infrastrukturą w Tybecie:


                    > Dziwne ze zaprzeczasz ze w
                    > Tybecie istnieją lotniska i ze Chinczycy zbudowali kolej tybetanska


                    Wcale nie zaprzeczam! (Gdzie?:)

                    Uważam natomiast, że są to narzędzia kolonizacji Tybetu i służą w o
                    wiele większym stopniu niszczeniu życia Tybetu niż wspomaganiu go.
                    • strzelec51 Wiarygodnosc Chin 19.04.08, 22:57
                      Jest prosty sposob zweryfikowania wiarygodnosci twerdzen chinskich mediow na temat sytuacji w Tybecie - wpuscic tam dziennikarzy!
        • jola_z_dywit_2006a Tak jak bys czytal 'polskie" media w druga strone 19.04.08, 19:15
          Faktem jest ze Dalejlama jako feudal nie spowoduje rozwoju Tybetu bo nie bedzie
          chcial stracic wladzy nad niewolnikami.

          I wszelkie dywagacje demokratow na ten temat smierdza hipokryzja.
          Podobnie jak gadki_tatki z Radia Maryja.

          Jedni i drudzy chca nami sterowac, ale kto tak naprawde chcialby byc
          niewolnikiem u klechow tybetaniskich ?
          • tierralatina Re: Tak jak bys czytal 'polskie" media w druga st 19.04.08, 23:06
            Na pewno byc lepiej "niewolnikiem" u mnichow niz u chinskich czerwonych...
            • papalaya d..dajka Leppera puściła bąka 19.04.08, 23:42
              mamy rok 2008, a ona ogłasza, że dalajlama zaprowadzi pańszczyznę,
              hehe...
    • man_sapiens Typowa Unia 19.04.08, 17:42
      po długich naradach podjęto zdecydowaną decyzję, żeby nie podejmować trudnych
      decyzji.
      Pamiętacie bezczynność Unii np. w czasie wojny w Bośni albo w Kosowie?
      Dobrze, że w polityce światowej są jeszcze USA.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka