Dodaj do ulubionych

Najniższa półka

    • rdrm69 Komu drogo - niechaj nie je! 22.04.08, 19:08
      To oczywiście Brzechwa. Ale zaraz.
      Myślałem że czas wilczego kapitalizmu już
      minął.

      Było tak: w sędziwym lesie,
      Który widać na bezkresie,
      Mieszkał bury wilk Barnaba,
      Zamożniejszy od nababa.
      Miał on skarbów pełne wory
      I wciąż znosił do komory
      Smakołyki i frykasy,
      Z których słyną polskie lasy.

      Miał Barnaba spryt handlowy,
      Więc założył wśród dąbrowy
      Sklep dla zwierząt. Na polanie
      Wybudował rusztowanie,
      Poukładał mech u góry,
      Pozatykał gliną dziury,
      Gałęziami ściany pokrył
      I, z wysiłku cały mokry,
      Siadł za ladą. Na tej ladzie
      Smakowite kęski kładzie.
      Każdy łatwo coś wyszuka:
      Jest tu przysmak dla borsuka,
      Jest pachnący ser dla lisa,
      Dla niedźwiedzia pełna misa,
      Coś dla kuny do zjedzenia,
      Świeża marchew dla jelenia,
      Dla jaszczurek smaczny żurek
      I orzechy dla wiewiórek.

      Siedzi wilk Barnaba w sklepie
      I zmrużywszy jedno ślepie,
      Wszystkich woła i zaprasza:
      - Komu jaja, komu kasza,
      Komu mleko na śniadanie?
      U mnie w sklepie jest najtaniej!

      Wielka była to przynęta,
      A więc zbiegły się zwierzęta.
      Wszystkie tłoczą się u lady:
      - Proszę kilo marmolady...
      - A ja garść orzechów proszę...
      - Dla mnie sadła za trzy grosze...
      - Dla mnie miodu dziesięć deka...
      - A ja proszę kwartę mleka...

      Wilk się krząta i na ladzie
      Co najgorszy towar kładzie,
      Nie doważa, nie domierza,
      Marmolada jest nieświeża,
      Sadło zgniłe i tłuste,
      Gorzki ser, orzechy puste,
      Zamiast mleka - sama woda.
      Wprost każdego grosza szkoda!

      - Jak tu drogo! - jęknął zając.
      Na to rzekł Barnaba wstając:
      - Kto powiedział, że jest drogo?
      Nie prosiłem z was nikogo,
      By odwiedzał moją knieję.
      Komu drogo - niechaj nie je!
      A jak chodzi o zające,
      Radzę zmykać, bo przetrącę!

      Czmychnął zając nie czekając -
      Nie przekona wilka zając.
      Sarna wstała pełna trwogi,
      Tchórz wiewiórce szpenął: - W nogi!
      I nie wziąwszy nawet reszty,
      Zmykał szybko, gubiąc meszty.


      II

      Nieco dalej, stąd pół mili,
      Mieszkał siwy ryś Bazyli.
      Był wąsaty, zły i srogi;
      Każdy rad był zejść mu z drogi,
      A on prychał, a on mruczał,
      Wszystkim bruździł i dokuczał.
      Nawet rudy lis Mikita
      Bardzo grzecznie rysia witał
      I udając, że jest chory,
      Szybko biegł do swojej nory.

      Ryś miał także sklep swój w lesie;
      Znał się ryś na interesie,
      Toteż jego sklep był pełny
      Ciepłych futer, pierza, wełny,
      Ptasich czubków, barwnych piórek
      I kapturków dla wiewiórek.

      Siedział ryś Bazyli w sklepie
      I zmrużywszy jedno ślepie,
      Wołał ciągle: - Idzie zima,
      Kto na zimę futra nie ma,
      Kto linieje lub łysieje,
      Niech tu biegnie poprzez knieję,
      Bowiem każde leśne zwierzę
      U mnie ciepło się ubierze,
      Ptak - odnowi swoje pierze,
      Wszystko można dostać u mnie!
      Więc zwierzęta biegły tłumnie.
      Ten coś kupił, ów coś kupił,
      A Bazyli skórę łupił,
      Zamiast futer wtykał szmaty,
      Zamiast skórek - stare łaty,
      Zamiast wełny - pęk badyli.
      Taki to był ryś Bazyli!

      Niedaleko sklepu rysia
      Była w jarze jama lisia,
      Dobrze pośród drzew ukryta.
      Mieszkał w jamie lis Mikita.

      Po wsiach znał kurniki liczne
      I zagrody okoliczne,
      Umiał świtenie w każdym czasie
      Wykryć nowe gniazda ptasie,
      Umiał gąskę podejść z bliska,
      Wiedział, gdzie są kretowiska,
      Po karasie biegł do rzeki
      I wybierał miód z pasieki.

      Zdobycz swoją co dni kilka
      Lis Mikita niósł do wilka.

      Wilk unosił się na ławce:
      - Czekam, czekam na dostawcę.
      Pokaż towar. Cóż to? Kaczka?
      Ależ chuda nieboraczka!
      Gęś? Nie będzie z niej pociechy;
      Jajka małe jak orzechy.
      Nie, Mikito, miód niesłodki,
      A karasie są jak płotki.
      Nędzna zdobycz, drogi lisie,
      I na moje widzimisię
      Warta cztery skórki krecie.
      Ale więcej? Nigdy w świecie!
      Lis miał mores przed Barnabą -
      Potargował się dość słabo,
      Schował skórki, a po chwili
      Już go witał ryś Bazyli:
      - Cóż przynosisz dziś, Mikito?
      Cztery skórki? Dobre i to.
      Mogę wziąść je, chętnie służę,
      Dam ci za nie jajko kurze.
      Lis podskoczył: - Nie kpij ze mnie!
      Słuchać nawet nieprzyjemni.
      Za te skórki, wyznać przykro,
      Dałem trzy karasie z ikrą,
      Dziesięć jajek, kaczkę młodą,
      Gęś i duży plaster miodu.
      Ryś uderzył groźnie w ladę:
      - Skórki biorę, jajko kładę
      I nie radzę wszczynać kłótni,
      Bo się skończy jeszcze smutniej.

      Lis do kłótni nie był skory -
      Poszedł z jajkiem do swej nory
      I pomyślał, płaczu bliski:
      "To są właśnie moje zyski."


      III

      Wilk bogacił się na sklepie,
      Ryś stał także coraz lepiej.
      Jeśli chodzi o Mikitę,
      Ten się trzymał własnym sprytem.

      Lecz zwierzęta - że wymienię
      Tchórze, jeże i jelenie,
      Nawet kuny i niedźwiedzie -
      Wszystkie były w wielkiej biedzie.

      A tymczasem przyszła jesień,
      Coraz głodniej było w lesie,
      Coraz głodniej, coraz chłodniej,
      Upływały dni, tygodnie,
      W lesie było brak żywności,
      Poszły wszystkie oszczędności,
      A u rysia i u wilka
      Ceny rosły co dni kilka.

      Wilk Barnaba siedział w sklepie
      I zmrużywszy jedno ślepie,
      Wykrzykiwał: - Głodomory,
      Opuszczajcie wasze nory,
      Przybywajcie do mnie tłumnie!
      Tylko u mnie, tylko u mnie
      Są kiełbaski i serdelki,
      I przysmaków wybór wielki!

      Równocześnie z innej strony
      Ryś Bazyli niestrudzony
      Wołał: - Do mnie, chuderlaki!
      Mam serdaki, mam kubraki,
      Skórki ciepłe jak pierzyny
      I zimowe peleryny.
      Lecz zachęta nie pomoże,
      Kiedy nędza jest w komorze,
      Bo kupują ci, co płacą,
      A kupować nie ma za co.

      Tak cierpiała knieja cała,
      Wreszcie miarka się przebrała.
      • the_one_qwerty Re: Komu drogo - niechaj nie je! - odnosnie wierza 22.04.08, 21:20
        Dlatego wymyślono kredyt i konsumpcja leci nadal
    • krakus24a Prawem popytu i podaży. 22.04.08, 19:39
      Prawem popytu i podaży.
    • d14b0ll0s przyimek 22.04.08, 19:55
      Ciekawy tekst. Tylko troche zabawne, gdy lekarze itp. biora sie do analizy
      skladni: "- Spójnik "z" jest w tej sytuacji nieuczciwy - uważa pani doktor." -
      'z' to przyimek ;) no to po co w ogole okreslac..
    • wielki_czarownik Tanie piwa przeczą twierdzeniu "tanie = złe" 22.04.08, 21:36
      Każdy piwosz Wam to powie. Piwo z małego browaru za 2.30 w smaku bije wszelkie Tyskie, Lechy czy inne takie na głowę. Tak naprawdę z markowych piw jeszcze tylko Żywiec się trzyma. Reszta to sikacze. Pod względem smakowym małe browary np. z Lwówka Śląskiego czy Jabłonowa biją te wszystkie Carlsbergi czy inne Tyskie na głowę niczym Adamek O'Neila Bella.
      • zartiepl Re: Tanie piwa przeczą twierdzeniu "tanie = złe" 23.04.08, 13:54

        > Tak naprawdę z markowych piw jeszcze tyl
        > ko Żywiec się trzyma.

        Żarty się Ciebie trzymają. Wyroby grupy żywiec to właśnie najgorszy
        syf i chemia. Ja na nie zawsze reaguję rozstrojem żołądka, kumpel
        dostaje po nich wysypki!

        Jeśli chcesz wiedzieć jak smakuje prawdziwe piwo polecam spróbować
        Piwo Żywe.
    • xaliemorph Czarna Marchew 23.04.08, 00:22
      Czarna Marchew:
      pl.wikipedia.org/wiki/W%C4%99%C5%BCymord_czarny_korze%C5%84
      • xaliemorph Re: Czarna Marchew? 23.04.08, 00:24
        Zapomniałem dodać. Czy czarna marchew to Skorzonera czy co innego?
    • kkrolewna Najniższa półka 23.04.08, 03:08
      tylko ciekawe, czemu te najtansze kawy rozpuszczalne smakuja i
      smierdza jak G*WNO, skoro sa niby "takie same" jak te drozsze
      • zartiepl Re: Najniższa półka 23.04.08, 14:02
        > tylko ciekawe, czemu te najtansze kawy rozpuszczalne smakuja i
        > smierdza jak G*WNO, skoro sa niby "takie same" jak te drozsze

        Dopłacasz za chemiczne dodatki, żeby te droższe pachniały i
        smakowały "jak kawa"!
    • losiu4 Najniższa półka 23.04.08, 09:29
      a gdzie w sondzie jest punkt "Gazety Wyborczej"?

      Pozdrawiam

      Losiu
    • kokoten Najniższa półka 23.04.08, 10:03
      Właściwie, co tu dużo mówić; trzeba kupując czytać dokładnie, co napisane, z
      wędlin zrezygnować i piec mięso na rozmaite sposoby. Ale mięso też jest fatalne,
      z antybiotykami i innymi świństwami. Pozostaje wyjechać w teren niezamieszkany i
      piękny jak raj, i tam zacząć pioniersko od podstaw. A ponieważ to ostatnie jest
      nierealne, należy przestać kombinować na ten temat, czyli za dużo myśleć o tym,
      co się je. Pa!
    • czesiohill Panie Kania 24.04.08, 13:03
      Pomylił się pan bez mała o 100%. Przecież normą jest nastrzyk 80-
      120%, czyli ze 100kg łopatki uzyskanie 180-220kg "szynki". Ciekawe
      kiedy PIH lub tp. instytucje zajmą się nastrzykiem mięsa. Nawet
      państwo nie wiecie, że jecie chrzczone mięso. Przyzwoitością jest
      10% wody z dodatkami. I takie przychodzi już z Belgii czy Holandii.
      Nasi też nie są wcale lepsi, a nawet próbują "przebić" tamtych w
      oszukiwaniu. Nie mówię o "mięsie kulinarnym", które na etykiecie ma
      podany skład. Mówię o mięsie świeżym.
    • konik-polski Najniższa półka 24.04.08, 22:56
      Niemcy to bardzo ostrożny naród i trzyma rękę na pulsie. Obiektywne testy
      konsumenckie i takie artykuły prasowe jak ten są na porządku dziennym.
      Cieszę się, że i u nas można taki artykuł przeczytać, bo w Polsce faktycznie
      ludzie kupują nie patrząc na zawartość, a wyłącznie na cenę (pamiętając, że
      tanie nie równa się zawsze złe!) Powoli jednak dbanie o własny interes i
      nienabijanie kabzy spragnionym zysku producentom bez skrupułów, liczącym na
      naiwność klientów, wejdzie i Polakom w krew.
      P.S. Taką tanią kiełbasę nazywa się z psa zmielonego razem z budą, a syrop
      takim, co nigdy nawet przy malinach nie stał :-)
      Życzę uważnego smacznego!
    • qdx I co się dziwić...że po takim żarciu... 18.12.08, 21:48
      ludzie poszli na PiSiaki głosować.echhh syf nie żarcie. A ile jest cukru w cukrze?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka