Dodaj do ulubionych

Rice ruga Cartera za rozmowy z Hamasem

22.04.08, 14:14
wykluczanie Hamasu z rozmów "po prostu nie daje rezultatów"-i o to
chyba chodzi. trzeba pokazac opini publicznej na swiecie ze sie cos
robi w kierunku zawarcia porozumienia, a rownolegle realizuje sie
wlasne cele.
Obserwuj wątek
    • zigzaur Skarcenie byłego i nieudacznego prezydenta 22.04.08, 14:17
      - nawet przez znacznie młodszą kobietę -
      było tutaj słuszne.

      Oficjalna osobistość nie powinna zniżać się do rozmawiania ze zbrodniarzami.
      • rooboy Re: Skarcenie byłego i nieudacznego prezydenta 22.04.08, 14:59
        zigzaur napisał:

        > - nawet przez znacznie młodszą kobietę -
        > było tutaj słuszne.
        >
        > Oficjalna osobistość nie powinna zniżać się do rozmawiania ze
        zbrodniarzami.


        mniejsza o zbrodniarzy, mlodsza kobieta skarcila starszego
        mezczyzne??? nieslychane!!! powinno byc karalne!!!
      • mokradlo5 Re: Skarcenie byłego i nieudacznego prezydenta 22.04.08, 18:20
        zigzaur napisał:

        > - nawet przez znacznie młodszą kobietę -
        > było tutaj słuszne.
        >
        > Oficjalna osobistość nie powinna zniżać się do rozmawiania ze
        zbrodniarzami.


        czyli nie nalezy prowadzic rozmow z rzadem Izraela, ktory na codzien
        uprawia segregacje religijno-narodowosciowa i ludobojstwo
      • krzysieknn Słusznie postąpił, Hamas ma posluch u tłumów 24.04.08, 13:05
        A trzeba rozmawiać z tymi, którzy mają wpływ na ludzi. Wykluczenie z
        rozmów Hamasu to automatyczna porażka w rozmowach pokojowych.
        Pytanie, czy rzeczywiście żydzi chcą pokoju. Wszak teraz piejąc o
        terrorystach skutecznie stosują apartheid i zamykanie arabów w
        gettach. Strefa Gazy to nic innego jak właśnie getto, niezdolen do
        samodzielnego istnienia. Carter może i nie był dobrym prazydentem,
        ale Bush też nim nie był i nie jest. A Rice powinno sobie wspomnieć,
        kto współtworzył polityke Busha i wpakował USA w bagno.
    • douglasmclloyd Żydowie się wściekną 22.04.08, 14:24
      Bo Carter nie robi tego co chcą.
      • snow21 Dzięki "polityce" Dzordza już tylko im pozostało 22.04.08, 15:00
        się wściekać, bo inicjatywa to wymkneła się z ich rąk.
        Hamas coraz silniejszy
        Hezbollah jeszcze bardziej urósł w siłę
        Syria wspierana bronią przez Putina i Iran, coraz bardziej się stawia
        Liban wymyka się z rąk
        Arabska ulica coraz bardziej popiera Palestyńczyków
        Kraje Unii pozwalają sobie na krytykę poczynań Izraela
        Chiny są niezależne od wskazówek z Tel-Awiwu
        i tak dalej.
        • uniaeuropejska1 Re: A za co tu łajać Cartera? 23.04.08, 16:15
          I tak Izraelczycy będą musieli z Hamasem rozmawiać.Choćby po to by
          podpisać rozejm.
      • rasta.man Już dawno się wściekli 22.04.08, 15:10
        Parę dni temu Olmert i Barak odmówili przyjęcia Cartera podczas jego
        wizyty w Izraelu. Netanyahu, który jest teraz w opozycji, również
        wysłał Cartera na drzewo. Odmówiono mu też ochrony, należnej osobie
        jego rangi. Jak na ex-prezydenta USA, został potraktowany dość
        oryginalnie. Zarzuca się mu "antyizraelskie stanowisko" Jedyny, co
        się z nim spotkał, to Simon Peres, tylko po to, żeby mu wytknąć, że
        spotyka się z terrorystami.
        • axenrolle Re: Już dawno się wściekli 22.04.08, 16:45
          Carter nie spotkał się praktycznie z nikim ze strony Izraela więc
          trudno stawiać mu zarzut że spotkał się z terrorystami.
          • rasta.man Re: Już dawno się wściekli 22.04.08, 17:48
            Carter zawsze był ochotniczym strażakiem Bliskiego Wschodu, to on, a
            nie Begon i Sadat powinien dostać pokojowego Nobla. Za to podpalacze
            tacy jak Kondolizja go nienawidzą. Chociaż też dzięki niemu Izrael
            dostaje corocznie miliardy baksów pomocy wojskowej. Może nie warto
            było, teraz go niewdzięcznicy prześladują. No i rzeczywiście, jest
            to wspieranie terrorystów. Myślę, że Carter żałuje tego teraz. I
            próbuje ratować to, co jeszcze się da uratować. Nie tak sobie to
            wyobrażał w Camp David.

            =============
            fighting for peace is like fucking for virginity
            • darthmaciek porozumienie z Camp David ma sie dobrze 22.04.08, 18:45
              w odroznieniu od Sadata, ktory je podpisal i za to zostal
              zamordowany przez fanatykow muzulmanskich, wywodzacych sie DOKLADNIE
              z tej samej rodziny ideologiczno-politycznej co Hamas.

              Tak jak pani Rice i Szymon Peres ja tez nie widze po jaka cholere
              Carter spotykal sie z tymi ludzmi, bo przeciez na zadne rezultaty
              liczyc nie mogl... to nie sa partnerzy pokroju Sadata (dobry general
              i twardy negocjator) lub nawet Arafata (wiarolomny okrutnik i
              kretacz), z ktorymi mimo wszystko mozna bylo liczyc na jakies
              porozumienie... Hamas ma za jedyny cel zaglade Izraela i od tego
              celu nie odstapi... a jesli tak, to o czym tu gadac?
          • uniaeuropejska1 Re: Już dawno się wściekli 23.04.08, 16:17
            Pewnie Hamas to humaniści przepojeni miłością bliźniego.
    • eva15 Carter rzadkim przypadkiem polityka-porządnego czł 22.04.08, 18:11
      Carter jest rzadkim przypadkiem polityka i jednocześnie porządnego
      człowieka
      • darthmaciek prawda, ale byl takze bardzo zlym prezydentem 22.04.08, 18:14
        niestety...
        • eva15 Re: prawda, ale byl takze bardzo zlym prezydentem 22.04.08, 19:18

          złym wg twoich norm
          • rasta.man Re: prawda, ale byl takze bardzo zlym prezydentem 22.04.08, 19:31
            Ale Camp David mu się podoba... Żydom też się podoba, dopóki kasę
            dostają. Tylko Carter ble... I weź tu traf za Darciem...
            • darthmaciek dlaczego Camp Daid mialoby mi sie nie podobac? 22.04.08, 21:34
              porozumienie to pozwolilo Egiptowi zyc w pokoju i odzyskac utracone
              przez awanturnika Nassera terytorium; pozwolilo ono takze Izraelowi
              pozbyc sie jedynego wroga, ktory mial realne szanse go zniszczyc (i
              w 1973 roku, na spolke z Syria, o malo tego nie zrobil), a co za tym
              idzie zapewnic sobie przetrwanie, podczas gdy wczesniej Izraelczycy
              nie mogli byc pewn, czy ich wielka przygoda sie pewnego dnia nie
              skonczy, krwawo, gwaltownie i na zawsze. Dodatkowo porozumienie
              ostatecznie umocowalo Egipt po stronie zachodu w zimnej wojnie - a
              to tez byla wazna rzecz.

              Podoba mi sie porozumienie w Camp David, bo wszyscy na nim zyskali z
              wyjatkiem Moskwy, terrorystow z OWP i ekstremistow islamskich.

              Pozdr
              • uniaeuropejska1 Re: dlaczego Camp Daid mialoby mi sie nie podobac 23.04.08, 16:20
                Teraz i Moskwa zyskuje bo już nie ma sensu mieszać na Bliskim
                Wschodzie.A Egipt zawsze może kupić jej broń.
    • mokradlo5 Rice ruga Cartera za rozmowy z Hamasem 22.04.08, 18:18
      Rice to absolutna idiotka, ktorej w dalszym ciagu wydaje sie, ze
      pracuje na zydowskiej plantacji
      • darthmaciek jak zostaniesz ministrem, to pogadamy 22.04.08, 18:31
        zostan chociaz szefem zmiany w warzywniaku, zanim zaczniesz z taka
        pogarda wyrazac sie o wywodzacej sie z mniejszosci etnicznej
        kobiecie, ktora krok po kroku wspiela sie na szczyt wladzy i zostala
        numerem 3 w hierarchii najpotezniejszego imperium w dziejach swiata -
        a kto wie, czy jej kariera sie na tym zatrzyma... Mozesz jeszcze
        dozyc dnia, gdy kompania reprezentacyjna bedzie ja witac na Okeciu z
        honorami naleznymi glowie panstwa...
        • rasta.man właśnie dlatego, że jest taką idiotką 22.04.08, 19:27
          właśnie dlatego, że jest taką idiotką, to została tym numerem 3.
          Numer jeden jest debilem, a numer 2 cwanym, bezwzględnym psychopatą.
          W tzw. imperium, co jest jak pies, którym ogon wywija. A co do głowy
          państwa, to ma przynajmniej 2 wady z trzech, które uniemożliwiają
          jej zostanie prezydentem USA: jest czarna i jest kobietą. Tego
          amerykanie nie zaakceptują.
          • darthmaciek jeszcze 20 lat temu mialbys racje 22.04.08, 19:49
            ale dzis USA sa inne. Nawet w tym roku pani Rice moze byc dobrym
            kandydatem na wiceprezydenta u boku McCain'a. A w 2012 sadze, ze
            moze juz startowac sama. A jak nie, to w 2016. Jest mloda, ma czas.

            Przypomne Ci twoje slowa w listopadzie jesli Obama zostanie
            prezydentem... chociaz ja oczywiscie kibicuje McCain'owi
            • rasta.man jeszcze 20 lat i będziesz miał rację 22.04.08, 20:59
              A Kondoliza może się załapie na viceprezydenta, bo vice jest nominowany a nie wybierany. A na
              prezydenta się nie załapie, bo: jest czarną kobietą, niezamężną (związek z panią Bean brzmi jak
              potrawa i eliminuje ją z takich zawodów ostatecznie).

              Mogę cię zapewnić, że twój psychopatyczny faworyt McCain zostanie prezydentem, bo państwo Hilaria i
              Barak systematycznie upuszczają sobie nawzajem krwi, dodatkowo jedno jest czarne (co z tego, że z
              elit i getto w telewizji widział tylko, to nawet gorzej, bo czarni mu też nie ufają), a drugie jest kobietą,
              w dodatku nie konkretną i silną jak np. Margaret Tatcher, tylko histeryczną i rozdygotaną. Przez 90%
              czasu wygląda, jakby się miała rozpłakać. Zresztą to nie ma większego znaczenia, Obama jest
              kandydatem CFR, Clinton Bilderbergów, a McCain, po prostu "as himself" psychopatą. W administracji
              McCaina spodziewam się raczej Cheneya, ciekawe, na jakim stanowisku.

              Ja nie kibicuję nikomu, to jakbym miał wybierać czy mieć złamaną rękę czy nogę.
              • darthmaciek wiceprezydent USA jest wybierany 22.04.08, 21:21
                bo glosuje sie nie na jednego kandydata, ale na "ticket" na ktorym
                znajduja sie od razu kandydaci na na prezydenta i wiceprezydenta.

                Wybacz, ale skoro sekretarzami stanu mogly byc kobiety,
                przeodniczaca Izby Reprezentantow moze byc kobieta, a
                burmistrzami "bialych" miast Murzyni, dlaczego uwazasz, ze USA nie
                sa w stanie powierzyc najwyzszego urzedu kobiecie lub czarnoskoremu?
                • rasta.man Re: wiceprezydent USA jest wybierany 22.04.08, 22:40
                  darthmaciek napisał:
                  > dlaczego uwazasz, ze USA nie sa w stanie powierzyc najwyzszego
                  > urzedu kobiecie lub czarnoskoremu?

                  hej, drąźysz i drążysz, a ja dalej twierdzę, że Rice jako czarna
                  lesbijka może zostać viceprezydentem, gubernatorem itp, ale nigdy
                  prezydentem, nie ma szans. Tak na marginesie, żyda też nie wybiorą.
                  To wciąż bardzo konserwatywne społeczeństwo, więc twój McCain ma
                  fotej jak w banku. I rozwali USA za pierwszej kadencji. Taki jest
                  plan. McCain to debil porównywalny może z Wałęsą, ale Lechu nie miał
                  walizki z kodami do głowic. McCain ją będzie miał. I nie chodzi mi o
                  to, że nie potrafi się wysłowić jak Lechu, tylko tak jak Lechu
                  wierzy w swoją misję i pięknie się będzie dawał manipulować. Wszyscy
                  jeszcze za Bushem zatęsknimy, to nie żart.

                  A nawet jakby (w co nie wierzę) któreś z demokratów zwyciężyło, to
                  oni też nie są lepsi. Obama z tym swoim CHANGE to jak Tusk z cudami,
                  jak wodę wyciśniesz to tylko karierowicz zostaje. A Clinton? sorry,
                  nawet mi się pisać o niej nie chce.
                • uniaeuropejska1 Re: wiceprezydent USA jest wybierany 23.04.08, 16:26
                  Dlaczego tak uważa? Bo mu politpoprawność uderzyła do łepetyny.
        • kauzyperda Re: jak zostaniesz ministrem, to pogadamy 23.04.08, 02:41

          > zostan chociaz szefem zmiany w warzywniaku, zanim zaczniesz z taka
          > pogarda wyrazac sie o wywodzacej sie z mniejszosci etnicznej
          > kobiecie, ktora krok po kroku wspiela sie na szczyt wladzy i
          zostala
          > numerem 3 w hierarchii najpotezniejszego imperium w dziejach
          swiata -

          maciuś, ja wiem że miło ci się onanizować wykrzykując przy tym
          ameryka!, ameryyka! ameryyykkaaaaa..... ale nie przeginaj i nie
          piernicz bzdetów o historii, którą nawet ty choć odrobinę znasz.

          USA najpotężniejszym imperium w dziejach świata? Chyba w filmach z
          Chuckiem Norrisem i bajaniach paru pijanych polaczków na
          greenpoincie.

          Owszem, to zdecydowanie najsilniejsze dziś militarnie pojedyncze
          państwo, ale stać je co najwyżej na podbicie dwóch naraz krajów
          trzeciego świata... Choćby taka XIX-wieczna Brytania była w stanie
          wytargać za wąsy naraz Japonię, Indie i Chiny. Wyobrażasz sobie dziś
          coś takiego w wykonaniu USA? Śmiechu warte...

          Świat widział wiele potęg i imperiów, ale nie przesadzajmy z tą
          czołobitnością wobec amyryki. Rozumiem polskie kompleksy niższości
          ale bez przegięć. Francja Ludwika XIII była niewątpliwie potężnym
          graczem politycznym ale nikt jej nie nazywa najpotężniejszym
          imperium w dziejach świata.

          A Rice odejdzie w niesławie tak jak pokraczny prezydent któremu
          służyła. Szanuję jej determinację w karierze, ale z drugiej strony
          być może tylko na dworze takiej przygłupiej pokraki jak dżordż
          buszmen mogła ją zrobić - nikt mądrzejszy by jej nie chciał. I
          słusznie - bo po czynach ich poznacie... USA przed przyjściem ekipy
          której Rice była ważnym członkiem było potężnym politycznie i
          gospodarczo państwem i jednocześnie wzorem i nadzieją dla 90%
          świata. Teraz jest ponurym agresorem, znienawidzonym w świecie i
          targanym potężnym kryzysem gospodarczym, a jego wojska nie mogą
          sobie poradzić z garstką pasterzy w Afganistanie czy grupami
          fanatyków w Iraku (na dodatek nie wspieranymi przez konkurencyjną
          potęgę, jak to było przy poprzednich starciach w Afganistanie czy
          Wietnamie).

          A co do polskiej kompanii honorowej, to myślę że jeśli z USA
          przyjedzie szef tamtejszego związku kanalarzy albo koła gospodyń
          wiejskich to też ich będą witać z honorami. przeciętny Polak już to
          do siebie ma że jak mu powiedzieć "hameryka" to w portki z radości
          zrobi i ślina mu po brodzie pocieknie. Nie bez przyczyny Polacy są
          obok Nigeryjczyków i Albańczyków najbardziej proamerykańskim
          społeczeństwem.
          • darthmaciek nienawisc zaslepia... 23.04.08, 15:39
            imperium brytyjskie bylo zaiste potezne, ALE mialo przeciw sobie
            prawie wylacznie przeciwnikow nie dorownujacych mu rozwojem
            technologicznym i spolecznym... dzis swiat jest inny. Co nie znaczy,
            ze potega USA jest mniejsza - tyle, ze objawia sie ona inaczej i -
            moim skromnym zdaniem - w sposob daleko lepszy dla calego swiata niz
            dominacja brytyjska.

            Poza krotkim epizodem z lat 1898-1902 (wojna amerykansko-hiszpanska,
            wojna filipinska, aneksja Hawajow), USA nigdy nie byly
            zainteresowane podbojami zamorskimi - dlatego Filipiny i Kuba po
            1898 roku nie zostaly przylaczone do USA. Nigdy nie bylo ich celem,
            aby nad kazdym zakatkiem swiata powiewala flaga amerykanska, a kazde
            terytorium mialo amerykanskiego gubernatora. Do wielkiej interwencji
            w sprawy swiata USA zostaly ZMUSZONE, od 1917 roku co najmniej
            czterokrotnie. Ich imperium jest wiec wynikiem koniecznosci obrony
            swojego bezpieczenstwa i interesow, a nie woli swiatowej dominacji.
            Amerykanskie imperium polega bardziej na sieci przymierzy i powiazan
            gospodarczych niz na tradycyjnej brutalnej okupacji. I z chwila
            kiedy to sie zrozumie, amerykanskie imperium globalne wyglada
            znacznie bardziej imponujaco niz to opisujesz. Na szybko, oto lista
            sprzymierzencow i krajow scisle powiazanych z USA, stanowiacych
            lacznie amerykanska swiatowa strefe wplywow:

            EUROPA - cala Europa, z wyjatkiem Rosji, Bialorusi i Serbii (i
            Naddniestrza).
            AMERYKA Pln - caly kontynent z wyjatkiem Kuby
            AMERYKA Pld - caly kontynent z wyjatkiem Wenezueli i Boliwii (i
            ewentualnie Ekwadoru, jesli sie bardzo uprzec)
            AFRYKA - cala Afryka, z wyjatkiem Zimbabwe, Somalii, Sudanu i
            Erytrei. W znacznej czesci Afryki wplywy amerykanskie sa ograniczone
            przez wciaz trwajace wplywy Francji - ktora wszelako sama jest
            bliskim sprzymierzencem USA...
            AZJA - cala Azja, z wyjatkiem Rosji, Armenii, Chin, KRLD, Birmy,
            Iranu, Syrii i Autonomii Palestynskiej - i jeszcze ewentualnie
            Mongolii (oraz Abchazji i Osetii Poludniowej).
            AUSTRALIA i OCEANIA - caly obszar bez wyjatku

            Jesli popatrzysz na te liste to jedna rzecz powinna od razu przykuc
            Twoja uwage - poza amerykanskim imperium znajduje sie zaledwie
            cztery lub piec demokracji, ale za to WSZYSTKIE najbardziej
            sqvsnskie rezimy na swiecie....

            Pozdrowienia
        • mokradlo5 Re: jak zostaniesz ministrem, to pogadamy 24.04.08, 03:11
          darthmaciek napisał:

          > zostan chociaz szefem zmiany w warzywniaku, zanim zaczniesz z taka
          > pogarda wyrazac sie o wywodzacej sie z mniejszosci etnicznej
          > kobiecie, ktora krok po kroku wspiela sie na szczyt wladzy i
          zostala
          > numerem 3 w hierarchii najpotezniejszego imperium w dziejach
          swiata -
          > a kto wie, czy jej kariera sie na tym zatrzyma... Mozesz jeszcze
          > dozyc dnia, gdy kompania reprezentacyjna bedzie ja witac na Okeciu
          z
          > honorami naleznymi glowie panstwa...


          bredzisz po zydowsku , Rice nie jest szanowana nawet wsrod
          swoich,czyli amerykanskich Czarnych. Kariere zrobila dzieki wlasnemu
          lokajstwu i uzytecznosci, bo po zrezygnowaniu z urzedu
          tzw.Sekretarza Stanu przez Coll=ina Powellsa , nie pamietam
          orginalnej pisowni, byl potrzebny ktos rownie czarny,zeby kokietowac
          swiat o rzekomeje demokracji, podczas gdy jest zydokracja. Urzad
          Sekretarza Stanu jest absolutnie pozbawiony samodzielnosci
          sprawczej, sam Powell doskonale to kiedys okreslil,ze sluzy
          calkowicie prezydentowi i robi co mu kaze. Dlatego milcz i nie
          zawracaj glowy
      • uniaeuropejska1 Re: Rice ruga Cartera za rozmowy z Hamasem 23.04.08, 16:22
        Bagno nawet Rice przebija.
    • cygan37 Re: Rice ruga Cartera za rozmowy z Hamasem 22.04.08, 18:58
      Samodzielne państwo palestyńskie oznacza dla Izraela same problemy.
      Wycofanie się z zajętych terytoriów, zaprzestanie budowy wielu osiedli, oddanie
      znacznej części ujęć wody, zniesienie monopolu na transport lotniczy i morski i
      brak powodu do przyjmowania kolejnych transzy pomocy amerykańskiej.
      Brak wroga zewnętrznego oznacza w Izraelu na ujawnienie się problemów
      wewnętrznych o niespotykanej skali.

      mnbvcx napisał:

      > wykluczanie Hamasu z rozmów "po prostu nie daje rezultatów"-i o to
      > chyba chodzi. trzeba pokazac opini publicznej na swiecie ze sie cos
      > robi w kierunku zawarcia porozumienia, a rownolegle realizuje sie
      > wlasne cele.
      • uniaeuropejska1 Re: Rice ruga Cartera za rozmowy z Hamasem 23.04.08, 16:30
        Brak wroga? Obudź się.O takim państwie jak Iran oczywiście nie
        słyszałeś?
        • cygan37 Re: Rice ruga Cartera za rozmowy z Hamasem 24.04.08, 14:10
          Iran pomaga Palestyńczykom.
    • 3m05 Rice klamie 30.04.08, 20:42
      "Radziliśmy prezydentowi Carterowi, by nie jechał w ten region, a zwłaszcza by
      nie kontaktował się z Hamasem - oznajmiła Rice.

      Carter stanowczo zaprzeczyl jakoby Bialy Dom czy Departament Stanu wyrazil
      jakiekolwiek obiekcje przed jego planowana podroza na Bliski Wschod. Carter
      pojechal, rozmawial z najwyzszymi liderami Hamasu, (demokratycznie wybranej
      parti rzadzacej), co Rice i Bush juz dawno powinni zrobic.
    • intel-ligo hucpa i chamstwo tego babsztyla sa bezgraniczne 30.04.08, 23:27

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka