marian.kaluski
07.05.08, 13:38
PAP. Polonia dla Polonii
6.5.2008
USA: Polonia Kałuskiego - felieton prof. Targowskiego
Ukazało się monumentalne dzieło Mariana Kałuskiego pt. "Śladami
Polaków po świecie", w formie CD wydanego przez Polonicum Machindex
Institut, we Fribourgu w Szwajcarii. Takiego opracowania nie było i
nie będzie - pisze profesor Andrzej Targowski w kolejnym felietonie
z cyklu „Obserwacje z USA”.
Zastanawiające jest jak jeden człowiek mógł zebrać tyle wiadomości
o swych Rodakach rozsianych po całym świecie. Mógł to zrobić tylko
autor z przeogromną pasją, który w wieku 20 lat wyemigrował z Polski
do Australii w 1964 r. i zadał sobie zapewne pytanie dlaczego jest
tu i dlaczego inni Polacy zrobili lub robią to samo, czyli
opuszczają Polskę i co robią poza jej granicami?
Na temat emigracji polskiej napisano kilkadziesiąt książek,
najczęściej są to książki naukowe albo wspomnieniowe. Dzieło Mariana
Kałuskiego nie jest tego typu, jest raczej rejestrowaniem „śladów”
Polaków rozsypanych na wszystkich kontynentach świata. Zgodnie
zresztą z samym tytułem pracy. Czytelnik znajdzie tu ślady
kilkunastu a może i więcej tysięcy Polaków oraz bardzo ciekawe tło
historyczno-polityczno-społeczne, jakie tym polskim emigrantom
towarzyszyło. Praca Kałuskiego przypomina bazę danych, która od
czasu jej opublikowania będzie stanowiła nieocenione źródło wiedzy
dla każdego autora podejmującego badania nad polską diasporą.
Dzieło Kałuskiego przypomina dzieło Kolberga, który swego czasu
spisał piosenki folklorystyczne w Polsce. To było nawet łatwiej
zrobić, niż zbierać polskie okruchy w ponad 100 krajach świata.
Domyślam się, że zapewne biblioteka Autora to wielki zbiór wycinków
prasowych i internetowych oraz książek zapomnianych a jakże ważnych
dla tego rodzaju pracy. Do tego dochodzi kilkaset artykułów, jakie
Autor opublikował w mediach polonijnych, w których dopracowywał owe
polskie ślady w świecie. Jest to wiedza bardzo indywidualna i nie do
odtworzenia przez nikogo innego. Zresztą Autor odwiedził większość
tych krajów i weryfikował swoje dane.
Oczywiście, gdy ma się do dyspozycji tak ogromną wiedzę o Polonii,
musi się mieć także opinię o jej funkcjonowaniu i jej działaczach. A
to już grozi komplikacjami a nawet konfliktami, o które w Polonii
nie trudno. Ten syndrom Polonii jest bardzo dobrze znany Marianowi
Kałuskiemu, który pod tym względem walczy z wiatrakami. Na ogół
intelektualiści nie są tolerowani w organizacjach polonijnych a
także w krajowych organizacjach i instytucjach. To w nich Marian
Kałuski natrafia na mur wrogości i czuje się bardzo rozżalony. Dla
takich instytucji jak Wspólnota Polska czy Senat (który finansuje
polonijne projekty) stał się wrogiem nr. 1. Jakże to smutne ale i
częste.
W Polsce teraz jest taki zwyczaj, że etatowi funkcjonariusze ds.
Polonii lubią nas odwiedzać w miejscach zamieszkania, ale nie mają
czasu dla nas, gdy przyjeżdżamy do Polski, a już na pewno nie
wydadzą złamanego grosza na opublikowanie książek o Polonii. Bowiem
wychodzą z założenia, że książki tego typu powinny same się
sprzedawać w gospodarce rynkowej. Co oczywiście jest utopią, bowiem
książki o Polonii mają charakter dokumentacyjny, biblioteczny, a nie
beletrystyczny. I wydawca nie może na nich zarobić. Oczywiście owi
funkcjonariusze urządzają kosztowne zjazdy z kawiorami i łososiami,
ale odmawiają wydania książek Mariana Kałuskiego, i nie tylko jego
książek. Nie wiedzą, że naród bez historii przestaje być narodem.
Potem owi dygnitarze dziwią się, że Marian Kałuski denerwuje się i
czasem za dużo napisze co o tym wszystkim myśli. Piszę te gorzkie
słowa, bowiem osobiście interweniowałem w sprawie wydania prac
Autora we Wspólnocie Polskiej i w Senacie RP. No tak ale kiedy
przyszło wydać antologię o Powstaniu Warszawskim z żyjącymi
uczestnikami i specjalistami, żadna instytucja też nie mogła
sfinansować tej książki. Zrobiła to organizacja polonijna, której
przewodniczyłem, ale to były jedyne nasze środki. Ale defilad z
okazji rocznic PW 1944 było wiele.
Rozpisałem się wiele o samym Autorze, bowiem Jego casus jest bardzo
ważny dla nas w Polonii. Powinniśmy być wdzięczni, że znalazł się
tak wielki pasjonat, który zarejestrował nasze ślady w świecie. Ci,
którzy są ciekawi, czy Kałuski o nich nie zapomniał, powinni kupić
owe CD i je przeczytać. Świetnie się stało, że małżeństwo Edyta i
Stach Mach wydało dzieło Kałuskiego. Dzięki im także, że kontynuują
pracę Autora i w swym instytucie w Szwajcarii rejestrują polskie
znaki pamięci w świecie. Czynią to, jak Kałuski, bez żadnej pomocy
ze strony polskich władz, które pewnie jak Kałuskiemu i im mają to
za złe. Taki już nas los, bez Kałuskiego byłby bez śladu.
XXX
Śladami Polaków w świecie” cz. 1 można kupić w Polonicum Machinindex
Institut, case postale 1182, CH-1701 Fribourg, Szwajcaria, tel.: 41
(26)684 13 71.
Polonicum@tele2.ch
www.swisspass.ch/polonicum.htm .
Andrzej Targowski, USA, 6 maja 2008 r.