flash3r 31.05.08, 17:08 Oto wynik ankiety z portalu tvn24 (liczba głosujących-ponad 1700!) www.tvn24.pl/1001239,1,1,sondy.html wynika z niej że 67% ludzi jest PRZECIWKO wprowadzenia zakazu kar cielesnych Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
krakus24a W wychowaniu trzeba bić dzieci 31.05.08, 17:47 zwłaszcza te z których kiedyś może wyrosnąć margines społeczny. Są różne dzieci... takie na które sie źle popatrzysz i już przepraszają, ale są takie którym trzeba nieźle wlać aby zrozumiały swój błąd. Odpowiedz Link Zgłoś
yuleeda Re: W wychowaniu trzeba bić dzieci 31.05.08, 17:58 > ale są takie którym trzeba nieźle wlać aby zrozumiały > swój błąd. są też dorośli, którzy swoich błędów nigdy nie zrozumieją. oni właśnie wychowują takie dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek20074 głupoty gadasz 31.05.08, 18:20 większość zalezy od genów... niektóre dzieci trzeba uderzyć aby złamać. Odpowiedz Link Zgłoś
sikorka68 Re: głupoty gadasz 31.05.08, 23:11 piotrek20074 napisała: > większość zalezy od genów... niektóre dzieci trzeba uderzyć aby > złamać. Dzieci się nie łamie- to nie patyki... Odpowiedz Link Zgłoś
spacer0l0g Re: głupoty gadasz 07.06.08, 13:42 Mentalność kaprala legii cudzoziemskiej... Odpowiedz Link Zgłoś
sam16 Re: W wychowaniu trzeba bić dzieci 06.06.08, 08:42 Ta statystyka jest porazajaca. Ciekawe skad krakus24a wie z ktorych dzieci moze wyrosnac margines spoleczny. To wlasnie bite dzieci najczesciej w doroslym zyciu staczaja sie na margines. Odpowiedz Link Zgłoś
spacer0l0g Re: W wychowaniu trzeba bić dzieci 07.06.08, 13:41 I Ty od razu wiesz, które są które? Jasnowidz jaki czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
sam16 Re: W wychowaniu trzeba bić dzieci 07.06.08, 15:31 spacer0l0g napisał: > I Ty od razu wiesz, które są które? Jasnowidz jaki czy co? Czy to jest reakcja na moj post? Odpowiedz Link Zgłoś
evva-m Polacy o biciu dzieci 31.05.08, 18:28 Jestem przeciwniczka bicia dzieci, każdego człowieka.Bicie doprowadza, albo do poddaństwa ofiary, która ma to wypisane na twarzy i jest kaskiem dla oprawców, którzy kiedy ja na swej drodze spotkają i mogą dać upust swojej agresji.Bicie poniża ofiarę, niszczy pewność siebie, tworzy blokady w człowieku, który przez to nie może odnaleźć siebie,taki człowiek wycofuje się z aktywnego udziału w życiu szkolnym, czy zawodowym, taki człowiek ma małe szanse na przebicie się, czuje niezadowolenie z siebie powoli czuje się osamotniony, czego następstwem mogą być depresje. To mogą być następstwa jakie społeczeństwo nam wyrośnie.Drugi obraz człowieka, który był bity jest taki, ze kiedy dorasta ma tyle złości w sobie, tyle ran, taka potrzebę zemsty za swoje krzywdy, ze przeradza się w oprawce, cel niszczyć, niech inni tez tak maja, odczuwa ulgę, po każdej scenie awanturniczej ze swoja ofiara, może później żałuje, ale to coś jest silniejsze od niego.Przecież bicie to oznaka bezsilności, wiem, ze są przypadki którym nie zaszkodził klaps, ale są sposoby, ze można osiągnąć swoje cele wychowawcze bez przemocy, tylko jest to trudne bo nie mamy wzorców, mamy te klapsy zakorzenione jak odruch bezwarunkowy, a to co zakorzenione jest trudno wyplenić, to ciężka droga, bo żeby mieć na to sile,to trzeba chcieć bardzo to zmienić i udać się na poszukiwanie drogi, która zastąpi przyzwyczajenia inna praktyka, tu trzeba niesamowitego wysiłku i pracy nad sobą, a przede wszystkim chęci.To jest tak jakbyśmy dostali zakaz ubierania pierwszego buta np. zawsze zaczynam od lewego i nagle muszę to robić odwrotnie, najpierw prawy, jak będę pilnie ćwiczyła, kiedyś osiągnę mój cel, ale muszę włożyć w to prace.Na koniec jak można sprawdzić sile klapsa i stwierdzić który szkodzi, który nie???Każda przemoc sieje blizny, a dziecko jest bezbronne nie ma szans.jeżeli chodzi o dzieci niegrzeczne, to tez jest sygnał, ze coś nie tak funkcjonuje w jego otoczeniu i zamiast bic mozna wyruszyc w podroz szukania przyczy i likwidowac je. Odpowiedz Link Zgłoś
flash3r Re: Polacy o biciu dzieci 31.05.08, 18:54 evva-m napisała: > Jestem przeciwniczka bicia dzieci, każdego człowieka.Bicie doprowadza, albo do > poddaństwa ofiary, która ma to wypisane na twarzy i jest kaskiem dla oprawców, > którzy kiedy ja na swej drodze spotkają i mogą dać upust swojej agresji.Bicie > poniża ofiarę, niszczy pewność siebie, tworzy blokady w człowieku, który prze > z > to nie może odnaleźć siebie,taki człowiek wycofuje się z aktywnego udziału w > życiu szkolnym, czy zawodowym, taki człowiek ma małe szanse na przebicie się, > czuje niezadowolenie z siebie powoli czuje się osamotniony, czego następstwem > mogą być depresje. Przepraszam a skąd wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
rastalioness Re: Polacy o biciu dzieci 05.06.08, 14:09 Ty tu mowisz o jakichs skrajnych przypadkach agresji wobec dzieci. Debata natomiast toczy sie wokol zwyklego klapsa. Ja klapsy popieram. Prosze, sprobuj wytlumaczyc rocznemu dziecku, ze np. w niektore miejsca lapek sie nie wsadza. Mozesz sobie mowic "nie" tysiac razy, a dziecko zapamieta dopiero wtedy gdy je w ta lapke uderzysz. A ja akurat zyje w kraju w ktorym klapsy sa zakazane i co? Przypatrzcie sie dobrze, jakie dzieci nam teraz rosna. Ile razy zdarzylo mi sie widziec dzieci 9-cio czy 10-cio letnie w pawilonie handlowym zanoszace sie od placzu, bo mama nie chce im czegos tam kupic. Dzieci terroryzujace rodzicow grozbami, ze jesli czegos im tam nie kupia albo na cos nie pozwola, te zadzwonia na policje i powiedza, ze rodzice je uderzyli. W taki sposob dorobimy sie tylko dzieci zepsutych, leniwych i nie umiejacych sobie radzic z sytuacjami stresowymi i nie majacych dla nikogo szacunku.Ja mam dwojke- 7 i 3 lata i w przypadku obydwu klapsy byly stosowane i co? Juz ich stosowac nie musze, bo dzieci dobrze wiedza czego sie od nich oczekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
sam16 Re: Polacy o biciu dzieci 08.06.08, 19:34 rastalioness napisała: > Ty tu mowisz o jakichs skrajnych przypadkach agresji wobec dzieci. Debata > natomiast toczy sie wokol zwyklego klapsa. Ja klapsy popieram. Prosze, sprobuj > wytlumaczyc rocznemu dziecku, ze np. w niektore miejsca lapek sie nie wsadza. > Mozesz sobie mowic "nie" tysiac razy, a dziecko zapamieta dopiero wtedy gdy je > w ta lapke uderzysz. A ja akurat zyje w kraju w ktorym klapsy sa zakazane i co? > Przypatrzcie sie dobrze, jakie dzieci nam teraz rosna. Ile razy zdarzylo mi sie > widziec dzieci 9-cio czy 10-cio letnie w pawilonie handlowym zanoszace sie od > placzu, bo mama nie chce im czegos tam kupic. Dzieci terroryzujace rodzicow > grozbami, ze jesli czegos im tam nie kupia albo na cos nie pozwola, te zadzwoni > a > na policje i powiedza, ze rodzice je uderzyli. W taki sposob dorobimy sie tylko > dzieci zepsutych, leniwych i nie umiejacych sobie radzic z sytuacjami stresowym > i > i nie majacych dla nikogo szacunku.Ja mam dwojke- 7 i 3 lata i w przypadku > obydwu klapsy byly stosowane i co? Juz ich stosowac nie musze, bo dzieci dobrze > wiedza czego sie od nich oczekuje. Ile wazy roczne dziecko i jaki ono ma wzrost? moze 8-10kg i 70-80cm. Ile wazy dorosly czlowiek jakim ma wzrost? 60-90kg i 150-190cm. Porownaj sobie te proprocje badyto. Chcesz mi powiedziec ze jests w stanie uderzyc jednoroczne dziecko bo cie nie slucha. Nie zycze ci zeby twoje dorosle dziecko lalo cie po mordzie kiedy na starosc bedziesz srac pod siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: Polacy o biciu dzieci 31.05.08, 18:46 Co mam zrobic, gdy dziecko wbrew zakazowi nie chce zostac w domu, a usiluje wyjsc oknem, wybijajac przy tym szybe? Teoretycy wychowania poradza mi, bym stosowal perswazje, a tak w ogole, to musialem zawiesc przdtem jako rodzic, bo gdybym nie zawiodl, to latorosl ze zrozumieniem pzostalaby w domu bez sprzeciwu. Co bardziej dociekliwi teoretycy zauwazyliby, ze samo nastawanie, by dziecko zostalo w domu jest byc moze zamachem na jego prawa, nawet jesli dawno juz wybila polnoc. Jesli perswazja jest zawsze skuteczna, to dlaczego nie wyrzucimy do kosza kodeksu karnego, nie zamkniemy wiezien i nie zastosujemy perswazji jako jedynej metody "resocjalizacji" przestepcow, nie wylaczajac mordercow i szefow najwiekszych gangow? Przeciez doroslym latwiej rozroznic pomiedzy dobrem i zlem, niz nieuksztaltowanym czesto pod wzgledem psychicznym dzieciom! A moze nalezy zadzwonic na jakies pogotowie wychowawcze, by przybyly specjalista od perswazji wytlumaczycl dziecku dlaczego lepiej jest zostac w domu po polnocy? Sek w tym, ze gdy ten specjalista przekroczy prog naszego domu, dziecka w nim juz nie bedzie. Wiekszosc ludzi nie potrzebuje wiezien i kodeksu karnego, ale ich istenienie dziala na nich ozywczo. Wcale nie jestem pewien, czy bym dalej ciezko pracowal na kupno drogiego samochodu, gdybym mogl go sobie kazdemu bezkarnie zabierac w rytmie mych potrzeb. Nie dane mi bylo przetestowanie takiej sytuacji, ale podejrzewam, ze grupa takich, ktorzy kupiliby sobie pistolet, by odbierac bezkarnie samochody ich wlascicielom przykladajac ten pistolet do ich skroni wcale nie jest taka mala. Podejrzewam tez, ze umoralniajace pogadanki, by zmienic ich poglad na sprawe, nie na wiele by sie zdaly. Podobnie i wiekszosc dzieci nie lubi drak, ale niektore wcale przed nimi nie stronia, a nawet sie w nich plawia. Jak sobie z nimi radzic? Swiat bez "przemocy" jest marzeniem kazdego z nas, ale czy rzeczywiscie jestemy przeciwni przemocy, gdy ktos wlamuje sie do naszego mieszkania, by skorzystac w jegom zawartosci? Czy nie chcemy, by takiego drania "sila" z naszego mieszkania wyrzucic? Dorosli maja kodeks karny, policje i wiezienia, dzieci tez musza miec jakies kary, ktore ogranicza ich swobode czynienia zla. W koncu nawet pieciolatek jest w stanie wydlubac widelcem oczka dwuletniej siostrzycce. Kazdy zakaz musi byc poparty fizyczna procedura jego zastosowania, zarowno w swiecie doroslych, jak i dzieci. Tak zwane kary nie fizyczne rowniez. Wydany dziecku zakaz udania sie do kina ma sens tylko wtedy, gdy dziecko nie wezmie sobie samo pieniedzy z kieszeni rodzicow i nie przebije sie przez stojacych na stary drzwi rodzicow z nozem w reku. Albo gdy nie zaszantazuje rodzicow poderzenieciem gardla bezbronnej babci, czy tez zrzuceniem niemowlaka - braciszka z balkonu. Drastycznosc opisanych przeze mnie sytuacji czyni je malo prawdopodobnymi, ale tez i malo prawdopodobne jest to, ze ktos zgwalci, udusi i zakopie w ogrodku. Wizyta w agnecji towarzyskiej wydaje sie byc bowiem duzo prostszym rozwiazaniem. Kodeks karny jednak takie sytuacje przewiduje. Wiec i my musimy byc przygotowani na rozne scenariusze postepowania naszych pociech. Nie sa te pociechy, jak niektorzy twierdza, bezmozgowcami nie rozumiejacymi zupelnie za co sie je karze, a za co nagradza. Apeluje do kazdego, kto tak twierdzi, by przypomnial sobie swoje wlasne dzieciece lata. Chyba nie przypuszcza, ze byl geniuszem na tle rowiesnikow. Musimy wiec dac rodzicom wladze karania swych pociech, tak jak to od tysiecy lat bywalo. Nie sa oni takze bezrozumnymi siepaczami lamiacym zebra swym dzieciom z byle powodu. Patologie zdarzaly sie, zdarzaja zdarzac beda, bo takze i rodzice maja klopoty z psychika. Psychopatom dzieci powinny byc odbierane, ale niestety i domy dziecka nie sa czasem wolne od roznego rodzaju patologii. To jest jednak ostatecznosc. Problem tzw przemocy w rodzinie moze byc teraz wiekszy, niz kiedys z prostego powodu, ze w wychowaniu dzieci coraz czesciej ojca zastepuje ojczym, czy konkubin. Dla niepoznaki taki zlepek tez nazywa sie "rodzina", a poprawnosc polityczna zabrania nawet uzywania slowa "ojczym", chociaz "konkubin" dalej bywa w uzyciu. Rodzina bowiem wedlug obecnej ortodoksji nie ma sluzyc glownie wychowaniu dzieci bez wzgledu na ciezkie czasem okolicznosci, ale ma sluzyc budowaniu "szczescia" malzonkow. W praktyce, jesli zonie i matce przestal sie juz z jakiegos wzgledu podobac jej maz, nawet gdy wypelnia ofiarnie swe obowiazki, bez zbytniego wysilku moze ona odejsc sobie z innym zabierajac ze soba dzieci, bo to ma niby sluzyc jej "szczesciu". Takie stawianie sprawy powoduje, ze mezczyzni coraz czesciej po prostu zenic sie nie chca, bo im tez zalezy na poczucie bezpieczesnstwa, a nie tylko zyciu w nieustannym zagrozeniu, ze oto z dnia na dzien moga znalezc sie bez zony, bez dzieci, a czesto i bez mieszkania, bo "dla dobra dzieci" mieszkanie powinno pozostac przy zonie, ktora ma prawo dokooptowac sobie do niego nowego partnera. Pod wzgledem materialnym nigdy nie zylo sie w Polsce tak dobrze jak teraz. I nigdy tez w Polsce dzietnosc kobiet nie byla tak niska, a ilosc dzieci rodzonych poza malzenstwem tak wysoka. Z punktu widzenia tym razem obojga rodzicow dzieci nie sa bowiem najlepsza "inwestycja". Coz bowiem rodzice maja z dzieci, gdy juz one dorosna? Prawnie, a takze i zwyczajowo, nie nalezy sie od dzieciu rodzicom zupelnie nic. Dopoki sie tego nie zmieni, dopoki nie zobowiaze sie ustawowo dzieci do pomagania chorym, czy po prostu starym rodzicom, dzieci bedzie niewiele, bo wlasciwie po co je miec? Ludzie, takze i potencjalni rodzice, postepuja racjonalnie. Lepiej zaoszczedzic tych pare groszy i zainwestowac je w na gieldzie, niz pozostac na starosc bez grosza przy duszy. Tak, na szczescie posiadamy biologiczny instynkt rodzicielski, ale do jego zaspokojenia wystarczy jedno, maksimum dwoje dzieci, a wiec ponizej wspolczynnika wymienialnosci pokolen. Jak kazdy, moge w wielu sprawach nie miec racji i chetnie poslucham kazdej krytyki, na skutek ktorej moge zmienic swe zdanie. Po to sie dyskutuje, a nie po to, by narzucac swe zdanie innym. Nie interesuja mnie jednak zupelnie obelgi, o. Rydzyk, "PiSurary" i temu podobne konstatacje, a jedynie racjonalne argumenty. Waclaw Timoszyk Odpowiedz Link Zgłoś
budrus Re: Polacy o biciu dzieci 31.05.08, 23:07 Pod tym co Pan napisał podpisuję się obiema łapkami! Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynowe Re: Polacy o biciu dzieci 31.05.08, 23:23 Miło przeczytać jakąś rozsądną i trzeźwą wypowiedź. Bo co niektórzy zdecydowanie stracili kontakt z rzeczywistością (może nigdy nie widzieli na oczy dziecka? ;]). Spodobało mi się też to: > Rodzina bowiem wedlug obecnej ortodoksji nie ma sluzyc glownie > wychowaniu dzieci bez wzgledu na ciezkie czasem okolicznosci, ale ma sluzyc > budowaniu "szczescia" malzonkow. Obecnie wyjątkowo mało osób podziela ten pogląd. A rzeczywiście, większość problemów bierze się właśnie ze stawiania siebie i swojego "szczęścia" na pierwszym miejscu (np. nie podoba mi się już żona, to odejdę od niej do 10 lat młodszej, nic to, że mamy trójkę dzieci). Ludzie zgłupieli na punkcie "szczęścia" i nie przejmują się moralnością i obowiązkami. Szczęśliwe życie jest dla nich lepsze od życia dobrego, moralnego. W tym samym duchu wymyślili sobie, że bicie unieszczęśliwia dziecko. Ja wiem, że cięcie dziecka szkłem i łamanie mu żeber to bestialstwo, ale karanie za zwykły klaps już przesada. W tak wychwalanej przez niektórych Szwecji zdarzają się przypadki, że dziecko skarży na rodziców, że dostało klapsa i jest natychmiast rodzicom odbierane. W USA jakiś czas temu skazano mężczyznę, bo mył małej córeczce pupę gołą ręką Odpowiedz Link Zgłoś
skrzydlate Re: Polacy o biciu dzieci 06.06.08, 11:23 dodam jeszcze: zdrowe, twórcze dzieci nie maja żadnych ograniczeń, one testują, na co mogą sobie pozwolić, zdobywają doświadczenie, muszą, to jest ich zadanie na ten właśnie czas w zyciu, im inteligentniejsze i bardziej odważne tym bardziej, również stwarzając dla siebie niebezpieczeństwo, nie znoszę bicia kogokolwiek, ani nie znoszę, kiedy mnie ktoś bije, myślę ze jednocześnie nie należy przeginać z polityczna poprawnością... sa różne sytuacje... udaje sie odwrócić uwagę dzieci od nieakceptowanych zachowań w najróżniejszy sposób... czasem wystarczy poświęcic na to jakąś ilość czasu, bo dzieciak daje się przekonać werbalnie, drugi nie, albo nie ma na to czasu.... trzeba odwrócić jego uwagę albo ostro za argumentować, ale jeśli to jest uparty i bystry gość?... to wymaga ogromnej koncentracji i uwagi, nie wierzę, żeby to się udawało każdemu i zawsze, niezależnie od przepisów oczywiście nie pisze tu o laniu z premedytacja w charakterze kary, pisze o spontanicznych zachowanich ktore wynikaja z życia pomijam sytuacje, w ktorej wyjątkowo bystry dzieciak błyskawicznie przejmuje dowództwo w rodzinie, to juz jest masakra, niestety, sytuacja jest troche podobna jak w kazdym innym stadzie, behawioryzm jest identyczny.. no to wnioski sobie sami wyciagnijcie, ja uwazam że dla dobra dzieci wodzem powienien byc rodzic, obojętnie ktory, a utrzymanie swojego miejsca w rodzinie wymaga roznych zabiegow i tu jest pies pogrzebany, w koncu jedni robia to tak, inni inaczej, vide - nasi przywódcy polityczni ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
klaranyc Polacy o biciu dzieci 31.05.08, 19:24 Mieszkam w Nowym Jorku. Tutejszym dzieciom wolno doslownie wszystko od wrzasku w filharmonii az po kopanie wspolpasazerow w metrze/autobusie. Zero dyscypliny, zero szacunku dla osob starszych. Wszystkie miejsca publiczne, barow nie wylaczajac, o kazdej porze, rowniez nocnej, opanowane sa przez ludzi z niewychowanymi bachorami (naprawde, nawet przy duzej dawce dobrej woli nie da sie tego nazwac dziecmi, to niewychowane bachory!). Wrzask slychac nieustannie i wszedzie, a wszystko dlatego, ze pseudodorosli pozwalaja im doslownie na wszystko, nie wymagajac niczego. Slowa takie jak dyscyplina czy szacunek sa tu zupelnie obce. Jest to dla mnie szok, bo gdy bylam dzieckiem wymagano ode mnie jednego i drugiego. Zwlaszcza szacunku dla osob starszych. Nie robcie z Polski/Europy takiego samego burdelu. Dziecko musi wiedziec co wolno, a czego nie i nie moze byc traktowane dokladnie tak jak dorosly, bo nie ma rozeznania wlasciwego doroslym. Odpowiedz Link Zgłoś
nowytor.nowytor8 Odgryzł matce nos 31.05.08, 19:44 Rozmawiałem kilka lat temu ze starym lwowiakiem o naszym sąsiedzie, który nigdy swemu synowi dupska nie zerżnął, chociaż ten na to wielokrotnie zasługiwał, no i dostał 3 lata wiezienia. Ów stary człowiek opowiedział mi historię, która zdarzyła się przed wojną w Lwowie: W celi śmierci tuż przed egzekucją skazaniec poprosił matkę by podeszła do kraty. Gdy ta zbliżyła się, poprosił by zbliżyła się jeszcze bardziej, ta myślała, że on chce ją przytulić, pocałować, pozegnać... Ale!!! gdy ona zbliżyła twarz dostatecznie blisko złapał ją zębami za nos i odgryzł. Zaczął wrzeszczeć: ty ku.., to ty powinnaś tu być zamiast mnie. Co ty robiłaś jak rosłem, pasa nie miałaś... i temu podobne rzeczy. Historia jest autentyczna, a warto by ją głupim przywoływać, gdy chcą na zbirów i bydło dzieci wychowywać. Pierwszym i najważniejszym obowiązkiem rodziców jest wychować dzieci na porządnych ludzi, żebyśmy z pistoletami chodzić nie musieli. Odpowiedz Link Zgłoś
flasska Polacy o biciu dzieci 31.05.08, 20:23 zastanawiam się, skąd bierze się w was to niewzruszone przekonanie, że rodzice biją swoje dzieci w trosce o ich przyszłość, by je "naprostować", nie dopuścić do zepsucia pociech. Wszystko to oczywiście z miłością i tylko tyle, na ile to konieczne. A nigdy nie słyszeliście o dzieciach tłuczonych za niezjedzony obiad, za niewystarczająco dobre według tatusia oceny, za nieodpowiednie, drażniące zmęczoną mamusię, zbyt krnąbrne i bezczelne spojrzenie? Piszecie, jakby dziecko było potencjalnym socjopatą, którego przed kryminałem uchroni tylko ściera przez łeb przy byle okazji. Prawda jest taka, że jak dzieciak sprawia poważne problemy, to przyczyna też jest poważna i nie sądzę, żeby dało się ją zlikwidować agresją i poniżaniem. Bo tym właśnie jest bicie - zeszmaceniem i upokorzeniem człowieka dopiero uczącego się żyć. To świetny sposób na pokazanie mu, że jego prawa nie istnieją, że wygrywa silniejszy i że dopóki on sam nie spotka na swojej drodze słabszych od siebie, będzie poniżany do woli. Jak spotka - będzie się mógł odegrać i udowodnić sobie, że jednak taką szmatą nie jest. Skąd bierze się przekonanie, że ci rodzice, którym tak lekko daje się przyzwolenie na bicie własnych dzieci, są tacy szlachetni, tacy łagodni, że "karcenie" nigdy nie jest wyrazem ICH frustracji, skutkiem ICH problemów i ICH agresji. Bicie jest sygnałem, że dorosły już ineczej sobie nie radzi. Jest parszywe, bo w rezultacie z bitego dzieciaka rośnie człowiek pokaleczony emocjonalnie - był bezkarnie bity i nie mógł się bronić. To wystarczy, dzieci też czują bezsilną złość. Potem muszą ją wyładować. Albo na sobie, albo na innych. Dorośli często bywają niedojrzali i agresywni. Nie można hurtowo dawać przyzwolenia na agresję, bo "dzieciak zarżnie babcię". Agresja często jest wyuczona. Zgadnijcie, jak najłatwiej jej dziecko nauczyć... A jeśli chodzi o zakaz, to faktycznie zabawna inicjatywa, jak zresztą wiele w tym kraju. Byłby to kolejny martwy przepis i tyle. Jeszcze się chyba nie zdarzyło, żeby w Polsce normy prawne miały realny wpływ na świadomość społeczną. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Polacy o biciu dzieci 31.05.08, 20:39 flasska napisała: > Bicie jest sygnałem, że dorosły już ineczej sobie nie radzi. Podobnie, jak wbijanie gwoździa młotkiem jest sygnałem, że dorosły już inaczej sobie nie radzi. Bo przecież mógłby mu wyperswadować, żeby sam wszedł. Odpowiedz Link Zgłoś
flasska Re: Polacy o biciu dzieci 31.05.08, 21:09 brawo, wyczerpałeś już złote myśli nie na temat? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Polacy o biciu dzieci 31.05.08, 21:57 flasska napisała: > brawo, wyczerpałeś już złote myśli nie na temat? Myśl była jak najbardziej na temat. Tak, jak młotek jest najlepszym narzędziem do wbicia gwoździa, tak klaps jest niejednokrotnie najlepszym narzędziem do wyperswadowania dziecku niewłaściwego zachowania. Dlatego gadki o tym, że "dorosły już inaczej sobie nie radzi" jest taką samą bzdurą, jak w przypadku młotka i gwoździa. Zrozumiałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
flasska Re: Polacy o biciu dzieci 31.05.08, 22:25 rozumiem doskonale, o co ci chodzi, ale w ogóle się z tobą nie zgadzam. Według mnie klaps to nie "najlepszy sposób", ale wyraz frustracji. W dodatku skuteczny na krótką metę i przynoszący więcej szkody niż pożytku. Właśnie dlatego, że poniża człowieka, który powinien nabierać poczucia własnej wartości i szacunku do siebie i innych. Nie wierzę w wymuszone posłuszeństwo i szacunek dla zasad wynikający z zastraszenia przemocą. Przy pierwszej okazji ten fałsz runie. Dlatego uważam bicie za nieskuteczne i nieetyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Polacy o biciu dzieci 31.05.08, 22:46 flasska napisała: > rozumiem doskonale, o co ci chodzi, ale w ogóle się z tobą nie > zgadzam. No właśnie. Zrozumiałaś, co do Ciebie napisałem, ale się z tym w ogóle nie zgadzasz. Dokładnie tak bywa w przypadku dziecka. Mówisz mu: "tak nie wolno", a ono, owszem, rozumie, co to znaczy "tak nie wolno". Niestety, w ogóle się z tym nie zgadza i żadne tłumaczenia nie pomagają. > Według mnie klaps to nie "najlepszy sposób", ale wyraz frustracji. A według mnie powyższe zdanie to wyraz niedoświadczenia i bujania w obłokach. > W dodatku skuteczny na krótką metę i przynoszący więcej szkody niż > pożytku. Bzdura. Jak jest naprawdę, widać na ulicach i w szkołach. Rozpowszechnienie "bezstresowego" wychowania zaowocowało niespotykanym wzrostem agresji. > Właśnie dlatego, że poniża człowieka, który powinien nabierać > poczucia własnej wartości i szacunku do siebie i innych. Człowiek powinien przede wszystkim nauczyć się obowiązujących zasad i temu właśnie służy wychowanie. Człowiek bez zasad nie powinien mieć szczególnie dużego poczucia własnej wartości, bo takowej nie przedstawia. > Nie wierzę w wymuszone posłuszeństwo i szacunek dla zasad > wynikający z zastraszenia przemocą. Skoro posłuszeństwa i szacunku dla zasad nie można wpoić przemocą, to może zlikwidujmy kodeks karny. > Przy pierwszej okazji ten fałsz runie. Dlatego > uważam bicie za nieskuteczne i nieetyczne. I oczywiście jesteś w błędzie. Nieskuteczne i nieetyczne jest tylko katowanie dziecka i bicie bez istotnej przyczyny. Wpajanie, jeśli perswazje nie pomagają - klapsem, właściwych zachowań jest i skuteczne i etyczne. Może to kiedyś zrozumiesz, jak dorośniesz. Odpowiedz Link Zgłoś
flasska Re: Polacy o biciu dzieci 31.05.08, 23:17 1. Po pierwsze nie mam na myśli małych dzieci, których nie przekonają argumenty - czego nie zaznaczyłam na początku, ale można było wywnioskować z treści postów. Mam na myśli dzieci, które są w stanie uznać argumenty, które jednak często zastępowane są właśnie biciem. 2. rozumiem, że jesteś niezwykle doświadczony w dawaniu klapsów. 3. stwierdzenie, że agresja jest wynikiem "bezstresowego wychowania" jest kuriozalne w Polsce, gdzie pisnąć o szkodliwości kar cielesnych, a rzesza "doświadczonych dorosłych" rzuci się z opowieściami o braciszkach mordujących siostrzyczki, bo klapsa nie dostali. Wybacz, ale gdzie w Polsce dostrzegasz bezstresowe wychowanie? Widać za to biedę, nieskuteczność instytucji odpowiedzialnych za socjalizację, a także brak czasu, pieniędzy i zainteresowania dziećmi u rodziców. Agresja wynika z całego zespołu czynników, a gadanie o bezstresowym wychowaniu jako wszystkiemu winnym jest uproszczeniem. 4.a nie przyszło ci do głowy, że nie nauczysz człowieka szacunku do innych, odzierając go z szacunku do siebie? że wychowanie nie polega na biciu, chyba tego nie utożsamiasz ze sobą? że człowiek, który w dzieciństwie nie był bity też może żyć w zgodzie ze społeczeństwem według jego zasad? co, tylko pasem dzieciaka nauczysz? 5. kodeks karny nie służy socjalizacji, tylko egzekwowaniu zasad w toku socjalizacji wpajanych. Jeśli nie zostały wpojone, kodeks jest tylko straszakiem. I bicie też. 6. Cały czas piszę o szkodliwości bicia bez przyczyny, bo tak najłatwiej, bo najszybciej. Nie wiem, jakie bicie według ciebie jest usprawiedliwione. Jak dzieciak biegnie pod samochód? tak, klaps będzie skuteczny. ale mnie nie chodzi o klapsa, jak dziecko chce dotknąć rozpalonego żelazka albo wyjść przez balkon na 4 piętrze. I pisałam o tym wcześniej. A swój protekcjonalny ton możesz sobie darować, skoro już tak bronisz wszelkich zasad. to nieładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Polacy o biciu dzieci 01.06.08, 00:18 flasska napisała: > 1. Po pierwsze nie mam na myśli małych dzieci, których nie > przekonają argumenty - czego nie zaznaczyłam na początku, ale można > było wywnioskować z treści postów. Mam na myśli dzieci, które są w > stanie uznać argumenty, które jednak często zastępowane są właśnie > biciem. Ty także nie jesteś małym dzieckiem, a jednak jesteś głucha na argumenty, bo uważasz inaczej. "Wiesz lepiej, bo przecież jesteś już duża". > 2. rozumiem, że jesteś niezwykle doświadczony w dawaniu klapsów. Jestem doświadczony w wychowaniu swoich własnych dzieci. Ty jakieś już wychowałaś, czy jesteś tylko przekaźnikiem politpoprawnej propagandy? > 3. stwierdzenie, że agresja jest wynikiem "bezstresowego > wychowania" jest kuriozalne w Polsce, gdzie pisnąć o szkodliwości > kar cielesnych, a rzesza "doświadczonych dorosłych" rzuci się z > opowieściami o braciszkach mordujących siostrzyczki, bo klapsa nie > dostali. Kuriozalne tylko dla kogoś, kto nie potrafi racjonalnie myśleć. Bo ktoś, kto potrafi, bez trudu dojdzie do wniosku, że do rozplenienia się agresji nie potrzeba wcale, żeby WSZYSTKIE dzieci były wychowywane bezstresowo. W zupełności wystarczy, że takich głupich rodziców będzie kilka procent. > Wybacz, ale gdzie w Polsce dostrzegasz bezstresowe wy > chowanie? Gdzie tylko okiem sięgnąć. > Widać za to biedę, nieskuteczność instytucji odpowiedzialnych za > socjalizację, a także brak czasu, pieniędzy i zainteresowania > dziećmi u rodziców. Socjalistyczne bajdurzenie. Kiedyś było znacznie więcej biedy i w ogóle nie było żadnych "instytucji odpowiedzialnych za socjalizację" a mimo to (czy może raczej dzięki temu) dzieci wyrastały jakoś na ludzi, a mimo, że bicie było powszechnie akceptowaną metodą wychowawczą, miały więcej szacunku dla innych. Co dowodzi błędności Twoich poglądów. > Agresja wynika z całego zespołu czynników, a gadanie o bezstresowym > wychowaniu jako wszystkiemu winnym jest uproszczeniem. I wydaje Ci się, że ładnie brzmiący ogólnik załatwi sprawę? "Z całego zespołu czynników"? Problem w tym, że postawa negująca przymus w wychowaniu jest, jeśli nie najważniejszym, to pierwszorzędnym z nich. > 4.a nie przyszło ci do głowy, że nie nauczysz człowieka szacunku do > innych, odzierając go z szacunku do siebie? To kompletna brednia, jakoby klaps za karę odzierał dziecko z szacunku dla siebie. Gdzieś Ty to wyczytała? > że wychowanie nie polega na biciu, chyba tego nie utożsamiasz ze > sobą? że człowiek, który w dzieciństwie nie był bity też może żyć > w zgodzie ze społeczeństwem według jego zasad? To Ty to ze sobą utożsamiasz. Wychowanie jest celem, a bicie instrumentem. Wychowanie polega na wpojeniu zasad, jakimi w swoim życiu powinno się kierować dziecko. Niektóre dzieci dadzą się przekonać samymi słowami, inne nie. > co, tylko pasem dzieciaka nauczysz? Głupie pytanie, bo zakłada tylko dwie alternatywy - zupełny brak kar fizycznych albo wyłącznie kary fizyczne. > 5. kodeks karny nie służy socjalizacji, tylko egzekwowaniu zasad w > toku socjalizacji wpajanych. Tak samo klaps służy egzekwowaniu wpajanych zasad. > Jeśli nie zostały wpojone, kodeks jest tylko straszakiem. > I bicie też. Masz rację. I musi istnieć zarówno jedno, jak i drugie. Dziecko nie od razu nauczy się zasad, a dopóki się nie nauczy, musi istnieć groźba. Bo zasady nie służą samym sobie. Nie uczymy ich tylko dlatego, że sobie je wymyśliliśmy i uznajemy za ładne. Nie możemy pozwolić, aby np. lęk przed wypadnięciem przez okno dziecko wypracowało sobie własnym doświadczeniem. Poprzestanie na tłumaczeniu, że "tak nie wolno" jest bardzo niebezpiecznym eksperymentem, bo dziecko poczeka na moment nieuwagi i sprawdzi, dlaczego nie wolno. > 6. Cały czas piszę o szkodliwości bicia bez przyczyny, bo tak > najłatwiej, bo najszybciej. Nie wiem, jakie bicie według ciebie > jest usprawiedliwione. Takie, które służy wpojeniu niezbędnych zasad. > Jak dzieciak biegnie pod samochód? tak, klaps będzie skuteczny. ale > mnie nie chodzi o klapsa, jak dziecko chce dotknąć rozpalonego > żelazka albo wyjść przez balkon na 4 piętrze. I pisałam o tym > wcześniej. Gdzie o tym pisałaś? > A swój protekcjonalny ton możesz sobie darować, skoro już tak > bronisz wszelkich zasad. to nieładnie. Ach, więc istnieje jakaś zasada zakazująca protekcjonalnego tonu wobec osób nadrabiających brak wiedzy wynikającej z własnego doświadczenia wyczytanymi gdzieś banialukami? Odpowiedz Link Zgłoś
flasska Re: Polacy o biciu dzieci 01.06.08, 00:42 misiu-1 napisał: > flasska napisała: > > > > Ty także nie jesteś małym dzieckiem, a jednak jesteś głucha na argumenty, bo uw > ażasz inaczej. "Wiesz lepiej, bo przecież jesteś już duża". > >No to już wiem, skąd w tobie przekonanie, że najlepiej bić. Trudno ci się pogodzić z tym, że ktoś myśli inaczej niż ty, mimo że klarownie wyłożyłeś swoje święte i jedynie słuszne prawdy. Według ciebie twoja opinia płynie z doświadczenia, a moja to wynik politycznie poprawnej indoktrynacji, tak? Więc oświecę cię, moje poglądy to moje przemyślenia także płynące z własnych doświadczeń. Myślisz,że jeśli będziesz mnie bombardował przekazem "jesteś gó..arą, więc nic na ten temat nie wiesz", coś ugrasz? Poczujesz się lepiej, dojrzalej? > Ach, więc istnieje jakaś zasada zakazująca protekcjonalnego tonu wobec osób nad > rabiających brak wiedzy wynikającej z własnego doświadczenia wyczytanymi gdzieś > banialukami? Tak, kultura osobista. Wiem, że medium, którym się posługujemy sprzyja chamstwu, ale to nie tłumaczy deprecjonowania rozmówcy za pomocą quasiargumentów. Bo nie będę ci udowadniać własnej dojrzałości, bo to nie jest tematem dyskusji. Zadziwia mnie twoje przekonanie o konieczności wpajania dzieciom szacunku do innych i zasad przy jednoczesnym prowadzeniu rozmowy z obcą osobą w sposób pogardliwy i agresywny. A przekonanie o tym, że odmienne od twoich opinie płyną wyłacznie z braku doświadczenia i ignorancji, uniemożliwia jakikolwiek dialog. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Polacy o biciu dzieci 01.06.08, 09:30 flasska napisała: > No to już wiem, skąd w tobie przekonanie, że najlepiej bić. Nic nie wiesz, bo wcale nie najlepiej. Najlepiej byłoby nie bić. Tylko, że również najlepiej nie chorować, a jednak czasem trzeba się pogodzić z leżeniem w łóżku. > Trudno ci się pogodzić z tym, że ktoś myśli inaczej niż ty, mimo że > klarownie wyłożyłeś swoje święte i jedynie słuszne prawdy. Błędny wniosek. Godzę się z tym bez trudu. > Według ciebie twoja opinia płynie z doświadczenia, a moja to wynik > politycznie poprawnej indoktrynacji, tak? Prawdopodobnie. > Więc oświecę cię, moje poglądy to moje przemyślenia także płynące z > własnych doświadczeń. Zatem albo doświadczeń za mało, albo przemyślenia wątpliwej jakości. > Myślisz,że jeśli będziesz mnie bombardował przekazem "jesteś > gó..arą, więc nic na ten temat nie wiesz", coś ugrasz? Poczujesz > się lepiej, dojrzalej? Nie. Odwrotnie - może Ty być coś ugrała, gdybyś przemyślała sprawę jeszcze raz. Ja się czuję wystarczająco dojrzały i więcej mi niekoniecznie trzeba. > Tak, kultura osobista. Wiem, że medium, którym się posługujemy > sprzyja chamstwu, ale to nie tłumaczy deprecjonowania rozmówcy za > pomocą quasiargumentów. Bo nie będę ci udowadniać własnej > dojrzałości, bo to nie jest tematem dyskusji. Tematem nie jest, ale ma nań zasadniczy wpływ. > Zadziwia mnie twoje przekonanie o konieczności wpajania dzieciom > szacunku do innych i zasad przy jednoczesnym prowadzeniu rozmowy z > obcą osobą w sposób pogardliwy i agresywny. Pogardliwy bo protekcjonalny, a agresywny bo nie owijający w bawełnę? > A przekonanie o tym, że odmienne od twoich opinie płyną wyłacznie > z braku doświadczenia i ignorancji, uniemożliwia jakikolwiek > dialog. Kolejny fałszywy wniosek. Wcale nie uniemożliwia. To bardzo zabawne, że akurat Ty do takiego wniosku doszłaś. Ty, która pochwalasz dialog z dzieckiem. Bo pochwalasz, prawda? LOL Odpowiedz Link Zgłoś
malaplama Re: Polacy o biciu dzieci 01.06.08, 12:20 Jak wytłumaczyć to, że: dwie osoby przebywają z tymi samymi dziećmi. Jadnej zdarza się krzyknąć i to nie pomaga. Druga osoba nigdy nawet nie podnosi głosu, a jak coś każe albo zabroni, to jest przez dzieci respektowane? Odpowiedź jest prosta: ludzie (w tym dzieci) słuchają osób, do których mają szacunek. Szacunku nie zdobywa się przemocą (biciem lub krzykiem). Żeby zdobyć szacunek dziecka trzeba mieć z nim stały kontakt, bawić się, słuchać, rozmawiać z nim. A jednocześnie trzeba być stanowczym, co nie oznacza groźnym. <wszystko na podstawie własnych doświadczeń z dziećmi, którymi często się zajmuje> Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Polacy o biciu dzieci 01.06.08, 15:33 malaplama napisała: > Jak wytłumaczyć to, że: dwie osoby przebywają z tymi samymi > dziećmi. Jadnej zdarza się krzyknąć i to nie pomaga. Druga osoba > nigdy nawet nie podnosi głosu, a jak coś każe albo zabroni, to jest > przez dzieci respektowane? Odpowiedź jest prosta: ludzie (w tym > dzieci) słuchają osób, do których mają szacunek. Do tego miejsca wszystko się zgadza. Owszem, dzieci słuchają tych, wobec których mają szacunek. Tych, którzy potrafią wyegzekwować od nich swoje polecenia. > Szacunku nie zdobywa się przemocą (biciem lub krzykiem). Ależ tak. Także i w ten sposób. Z tym, że wówczas już raczej biciem, niż krzykiem. Jak w dyplomacji: "mów cicho, a za plecami trzymaj gruby kij". > Żeby zdobyć szacunek dziecka trzeba mieć z nim stały kontakt, bawić > się, słuchać, rozmawiać z nim. Warunek niekonieczny i niewystarczający > A jednocześnie trzeba być stanowczym, co nie oznacza groźnym. Stanowczym, ale nie groźnym? No to proszę - ja jestem dzieckiem a Ty - stanowczym rodzicem. Mam w ręku procę, i nieodparty zamiar wybicia szyby sąsiadowi. Bardzo podoba mi się brzęk tłuczonego szkła. Co robisz? Odpowiedz Link Zgłoś
flasska Re: Polacy o biciu dzieci 01.06.08, 12:50 Widzisz, dalsza rozmowa wydaje się być bezcelowa, bo nie pojawiają się żadne argumenty, a z twojej strony głównie odpowiedzi w stylu "ja mam rację, bo tak, bo jestem dojrzały, bo ja to prawdziwie przemyślałem, a ty widocznie źle myślisz, skoro się ze mną nie zgadzasz" Jak dziecko się nie zgadza, trzeba mu wtłuc? Jak założy zbyt ekstrawaganckie ciuchy też? jak nie chce jeść fasolki też, bo zdrowa? Widzisz, rodzice nie są świętymi ludźmi, często bicie jest wyrazem ich agresji. Często dzieci najzwyczajniej w świecie trzeba chronić przed przemocą (nie tylko fizyczną, przemoc psychiczna jest okrutniejsza i trudniej ją udowodnić). Z treści twoich postów wywnioskowałam, że uważasz bicie za dobrą metodę uczenia ludzi szacunku dla powszechnie uznanych wartości, a fakt, że odbywa się to przy użyciu przemocy i upokorzenia (tak, dzieci też czują) nie ma dla ciebie specjalnego znaczenia. Nie bardzo też chyba dotarło do ciebie, że właśnie o permanentne upokorzenia z byle okazji mi chodzi, gdy mówię o biciu. Czy może uważasz, że dziecko jest taką plasteliną , którą trzeba urabiać bez zawracania sobie głowy jego psychiką? Nie interesują mnie twoje uwagi na temat mojej (nie)dojrzałości, bo jeśli to twój główny argument, to świadczy to raczej o tym, że ta rozmowa do niczego nie prowadzi. Rodzice to nie święte krowy, które mają prawo zrobić z dzieckiem, co im się żywnie podoba, bo jest ich własnością, a oni wiedzą lepiej, co ma myśleć, jak wyglądać, czego się uczyć. Jeśli dorosły człowiek nie potrafi się pogodzić z cudzą odrębnością, odmiennością; jeśli niezależność czternastolatka budzi w nim agresję, innym sposobem nie umie się z dzieciakiem porozumieć, ty chyba decyzja o posiadaniu potomstwa była przedwczesna. A rodzice biją dzieci często dla ich dobra, z tym się zgodzę - tylko że to dobro dziecka jest jedynie wizją rodzica. Skatować córkę za kolczyk w pępku też można "dla jej dobra", "żeby na subkulture jakąś nie wyrosła, narkomanką nie została". Co, nigdy się nie spotkałeś z podobną argumentacją? Wszystko dla dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Polacy o biciu dzieci 01.06.08, 15:00 flasska napisała: > Widzisz, dalsza rozmowa wydaje się być bezcelowa, bo nie pojawiają > się żadne argumenty A o to już do siebie miej pretensje. Ja na wszystkie Twoje tezy odpowiedziałem. Na stwierdzenia typu "a ja uważam inaczej" nie ma argumentów, tylko protokół rozbieżności. > Jak dziecko się nie zgadza, trzeba mu wtłuc? Jeśli nie zgadza się i nie trafiają do niego żadne napomnienia ani perswazje, a asortyment innych kar już jest wyczerpany, to co innego masz do zaproponowania? > Jak założy zbyt ekstrawaganckie ciuchy ...to nigdzie nie wyjdzie. > jak nie chce jeść fasolki ...to niech nie je. Jedzenie ma być przyjemnością, więc wszelkie zmuszanie do czegokolwiek jest grubym błędem. Nie ma produktów niezastąpionych. Rodzice, znając gusta swoich dzieci, bez trudu mogą unikać przygotowywania potraw nielubianych bez szkody dla zdrowia. > Widzisz, rodzice nie są świętymi ludźmi, często bicie jest wyrazem > ich agresji. Jeśli nawet w przypadku części rodziców tak bywa, to nie jest to bynajmniej powodem do uogólnień i generalnych zakazów. Część policjantów przejawia agresję wobec osób, wobec których podejmują interwencję. Czy wobec tego należy odebrać policji prawo do użycia tzw. eufemistycznie "środków przymusu bezpośredniego"? > Często dzieci najzwyczajniej w świecie trzeba chronić przed > przemocą (nie tylko fizyczną, przemoc psychiczna jest okrutniejsza > i trudniej ją udowodnić). Owszem, bywają takie przypadki. Wykorzystywanie ich jednak do wprowadzania kurateli i ingerencji urzędniczej w proces wychowawczy w każdej rodzinie, to czystej wody faszyzm. Dzieci nie są państwowe, tylko prywatne i wszelkie działania prewencyjne państwa w tej materii są szkodliwe. Państwu przysługuje tu rola wyłącznie represyjna - kiedy dochodzi do przypadków zagrażających zdrowiu bądź życiu dzieci. > Z treści twoich postów wywnioskowałam, że uważasz bicie za dobrą > metodę uczenia ludzi szacunku dla powszechnie uznanych wartości, a > fakt, że odbywa się to przy użyciu przemocy i upokorzenia (tak, > dzieci też czują) nie ma dla ciebie specjalnego znaczenia. Jeśli inne środki zawodzą - to oczywiście tak. Skoro państwo nie wyrzeka się prawa do stosowania wobec obywateli przemocy i upokorzenia, to widać nie ma innego wyjścia. > Nie bardzo też chyba dotarło do ciebie, że właśnie o permane > ntne upokorzenia z byle okazji mi chodzi, gdy mówię o biciu. Wyżej napisałem już coś o uogólnieniach. > Czy może uważasz, że dziecko jest taką plasteliną , którą trzeba > urabiać bez zawracania sobie głowy jego psychiką? Wręcz przeciwnie - należy je urabiać zwracając baczną uwagę na jego psychikę. To Ty uważasz, nie zawracając sobie głowy psychiką dziecka, że kary cielesne są złe. > Nie interesują mnie twoje uwagi na temat mojej (nie)dojrzałości, bo > jeśli to twój główny argument, to świadczy to raczej o tym, że ta > rozmowa do niczego nie prowadzi. Ty moje argumenty zupełnie pomijasz, koncentrując się tylko na moich komentarzach do Twojego "a ja mam inne zdanie". > Rodzice to nie święte krowy, które mają prawo zrobić z dzieckiem, > co im się żywnie podoba, bo jest ich własnością, a oni wiedzą > lepiej, co ma myśleć, jak wyglądać, czego się uczyć. Zasada generalna jest taka, że właśnie rodzice wiedzą lepiej, bo to są ich dzieci. Patologiczne wyjątki nie stanowią podstawy do oddania wszystkich dzieci pod opiekę urzędnikom, bo urzędnicy są głupi, leniwi, bezduszni, nie związani emocjonalnie z dzieckiem i, co najważniejsze, nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za to, co robi dziecko. A rodzice tak. > Jeśli dorosły człowiek nie potrafi się pogodzić z cudzą > odrębnością, odmiennością; jeśli niezależność czternastolatka budzi > w nim agresję, innym sposobem nie umie się z dzieciakiem > porozumieć, ty chyba decyzja o posiadaniu potomstwa była > przedwczesna. Bez przerwy poruszasz się w zaklętym kręgu lewicowych mitów. Nie ma czegoś takiego, jak niezależność czternastolatka, ponieważ czternastolatek nie jest dorosłym człowiekiem. Nie jest w stanie żyć samodzielnie, nie ma zdolności do czynności prawnych i nie odpowiada w pełni za swoje czyny. Bicie dziecka nie musi być zaś przejawem agresji. > A rodzice biją dzieci często dla ich dobra, z tym się zgodzę - > tylko że to dobro dziecka jest jedynie wizją rodzica. A czyją wizję Ty proponujesz w zamian? > Skatować córkę za kolczyk w pępku też można "dla jej dobra", "żeby > na subkulture jakąś nie wyrosła, narkomanką nie została". Co, nigdy > się nie spotkałeś z podobną argumentacją? Ty za to uważasz, że czternastoletnia córka ma prawo do urządzania sobie życia po swojemu, ubierania się w co chce, kolczykowania gdzie chce, a może i spania też z kim chce? Nie ma sprawy. Swojej córce pozwalaj na wszystko i jeszcze trochę, i cierpliwie czekaj na efekty. Pojawią się niezawodnie. Odpowiedz Link Zgłoś
bubster Re: Polacy o biciu dzieci 03.06.08, 18:19 misiu-1 napisał: > > Według mnie klaps to nie "najlepszy sposób", ale wyraz frustracji. > > A według mnie powyższe zdanie to wyraz niedoświadczenia i bujania w obłokach. > a według mnie (uwaga! będzie to niepoprawne politycznie!) często jest to jednak wyraz frustracji niekoniecznie jednak dlatego, że rodzic sobie nie radzi, ale że do dzieciaka nic nie trafia z drugiej jednak strony jest cała masa rodziców, którzy nie próbują najpierw innych działań wychowawczych (np. zabranianie wychdzenia na dwór) a rozjuszony dzieciak bryka coraz bardziej, albo nie sa konsekwentni w swoim postępowaniu stąd frustracja, więc jednak ich wina > Bzdura. Jak jest naprawdę, widać na ulicach i w szkołach. Rozpowszechnienie "be > zstresowego" wychowania zaowocowało niespotykanym wzrostem agresji. odejście od bezstresowego wychowania nie oznacza bicie bezstresowe wychowanie - "niech sobie Kubuś pokopie pieska, nie będę mu zabraniać" - nie wynika z braku kar cielesnych ale z braku jakichkolwiek kar > > > Nie wierzę w wymuszone posłuszeństwo i szacunek dla zasad > > wynikający z zastraszenia przemocą. > > Skoro posłuszeństwa i szacunku dla zasad nie można wpoić przemocą, to może zlik > widujmy kodeks karny. pojechałeś za daleko do swoich rodziców ma się stosunek emocjonalny wszelkie ich reguły odbiera się inaczej, niż reguły społeczne o ile więzienie jest w pewien sposób skuteczne, jeżeli chodzi o zapobieganie zbrodniom, to narzucanie rygoru przez rodziców nie zawsze bo rodzice powinni nas kochać - banał, ale stąd wynika inny odbiór ich reguł, niż reguł społecznych tak samo inny jest odbiór kar rodzicielskich niż prawnych do więzienia wsadzają "jacyś oni" a biją rodzice, których dzieciak kocha > I oczywiście jesteś w błędzie. Nieskuteczne i nieetyczne jest tylko katowanie d > ziecka i bicie bez istotnej przyczyny. Wpajanie, jeśli perswazje nie pomagają - > klapsem, właściwych zachowań jest i skuteczne i etyczne. Może to kiedyś zrozum > iesz, jak dorośniesz. bicie biciu nie równe dla jednego klaps to machnięcie ręką, bardziej dla zaznaczenia, że to kara, niż by dziecko zabolało, a dla innych klaps kończy się wtedy, gdy dzieciak się z bólu posika poza tym przed klapsem powinien iść szereg innych kar, które jednak nie poniżają tak dzieciaka (zakaz telewizji, zakaz wychodzenia na dwór) uważam że klaps powinien być w ostateczności i ostateczność to nie wtedy, jak tatuś syneczkowi na wszystko pozwalał, a nagle się zorientował, że dzieciak jeździ rowerkiem po kotku > Odpowiedz Link Zgłoś
uasic Re: Polacy o biciu dzieci 31.05.08, 21:13 misiu-1 napisał: > flasska napisała: > > > Bicie jest sygnałem, że dorosły już ineczej sobie nie radzi. > > Podobnie, jak wbijanie gwoździa młotkiem jest sygnałem, że dorosły już inaczej > sobie nie radzi. Bo przecież mógłby mu wyperswadować, żeby sam wszedł. > Co Ty pieprzysz? Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: Polacy o biciu dzieci 01.06.08, 17:51 Kilka lat temu czytalem jakas ksiazke Lorenza o zwierzetach. Niestety nie pamietam tytulu. Duzo jest tam o stresie w zyciu zwierzat i jego POZYTYWNEJ roli. Krotko mowiac, bez stresu jako takiego nie ma zycia. Jak wszystko jednak, tak i stres musi byc dawkowany z umiarem i w razie potrzeby. Nie, o biciu dzieci chyba nie ma tam nic, ale jest mala wzmianka o tym, jak to jeden z jego wspolpracownikow postanawia wziac sobie urlop na kilka dni i wyjechac, bo przyjedzaja goscie chyba z USA z dziecmi wychowanymi "bestresowo". Mysl jest taka, ze jak sie w razie potrzeby kogos nie podda stresowi, to ten ktos sie odwdzieczy rozsiewaniem stresu wokol siebie. Potrzebna jest wiec jakas rownowaga. Jakos nawet najwieksi ideologiczni wrogowie klapsa nie maja zamiaru ze mna polemizowac, wiec juz wiecej nie bede zagladal. Waclaw Timoszyk Odpowiedz Link Zgłoś
sam16 timoszyk,flasska,misiu 05.06.08, 16:32 Przeczytalem dyskusje flasska,misiu i w calej rozciaglosci przyznaje,ze racje ma flasska. Timoszyk domaga sie konkretnych artumentow. Prosze bardzo. DZIECKO JEST CZLOWIEKIEM,OSOBA NIETYKALNA DLATEGO KLAPS JEST PRZESTEPSTWEM. Dziecko chociaz male nie jest wlasnoscia rodzicow ani niczyja. Bicie dzieci wynika z ignorancji rodzicow. Dorosly rodzic bijacy swoje male dzieci jawi sie dla mnie jako sadystyczny bezkarny oprawca i powinien karany. Jako kare zalecam studiowanie psychologii rozwojowej dziecka i podstawowe zasady pedagogiki. Wiedza jest kluczem do rozwiazania problemu nie klaps. Kto tego nie rozumie to na drzewo!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
sam16 Re: Polacy o biciu dzieci 08.06.08, 18:30 flash3r napisał: > > Oto wynik ankiety z portalu tvn24 (liczba głosujących-ponad 1700!) > > www.tvn24.pl/1001239,1,1,sondy.html > wynika z niej że 67% ludzi jest PRZECIWKO wprowadzenia zakazu kar cielesnych > > > Rozumiem ze taki werdykt cie ucieszyl bo sam jestes zwolennikiem bicia dzieci. Ktos na forum napisal,ze jest rzecza nie do pomyslenia zeby dziecko terroryzowalo rodzicow,natomiast jesli rodzic terryzuje dziecko to jest w porzadku. Ja wychowalem swoje dzieci bez klapsow i wyrosli na porzadnych ludzi. Tak jak pisze eva klaps robi ogromne spustoszenie w psychice dziecka. Zanim sie zrobi dzieci powinno sie gruntownie przestudiowac psychologie rozwojawa dziecka i inne ksiazki traktujace o wychowaniu dzieci. Dziecko jest czlowiekiem i przysluguja mu pelne prawa tak samo jak doroslym. Dziecko jest bezbronne i ci ktorzy stosuja kary cielesne w stosunku do malych dzieci sa sadystycznymi opracami i powinni byc karani. Odpowiedz Link Zgłoś