Dodaj do ulubionych

Rosyjska publicystka: Tylko ingerencja Zachodu,...

02.06.08, 18:00
I geniusz nadwislanski tupnal lapa i pogrozil Rosji, ta zas
natychmiast sie wycofala...
A Abchazja i tak bedzie niezalezna, bo ma do tego prawo.
Osetyncy juz w 13 w. wypowiedzieli sie, ze chca byc z Rosja. I maja
do tego prawo.
Tak, jak prawa do integralnosci terytorialnej nie miala Serbia.
Amen!
Obserwuj wątek
    • profanum_vulgus A co na to niezależna eva15 i inni klakierzy? 02.06.08, 18:13
      • hrabia-monte-christo ------Prezydent Kaczynski mezem stanu------------- 02.06.08, 18:24
        • jola_z_dywit_2006a Drogi hrabio, Kaczor jest mezem Maryski Czarowinic 02.06.08, 18:51
          • hrabia-monte-christo ------Prezydent Kaczynski wielki jak Pilsudski---- 02.06.08, 19:05
            wyprzedza o lata swietlne PO-litykierow
            • presentation1 [...] 02.06.08, 19:13
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • max.headroom Mówi Pan nie na temat dzisiejszej katechezy. 02.06.08, 20:47
                Nie bardzo wiem, co mają do rzeczy Twoje wynurzenie o gejach. Pogubiłeś się w
                lekturze artykułu?

                A tak do tematu: jeśli jakaś Rosjanka nadstawia za to karku, to ja jej wierzę.
                Wcześniej to samo mówił Piskorski, więc wychodzi na to, że Kaczyński jest
                nienajgorszym dyplomatą.
              • m_234 Re: POstkomunisci.................... ........... 02.06.08, 22:12
                Większość pewnie sądzi, że tracę czas na dyskutowanie z typkami typu presentation, poszeklu i innymi hrabiami. Być może mają rację. A być może ja mam rację oświadczając baranom, że są baranami? Bo jeśli wszyscy przestaną im to mówić, to te barany pomyślą, że baranami nie są.
          • mil1231 .. sqrwiela medwiediewa i wszystkich 02.06.08, 19:17
            popierających go!
      • janek-007 Szacunek dla Pana Prezydenta L.Kaczyńskiego... 02.06.08, 18:48
        Szacunek dla Pana Prezydenta L.Kaczyńskiego oraz Pokojowy Nobel dal Polski,
        Litwy i Łotwy.
      • lubat Re: A co na to niezależna eva15 i inni klakierzy? 02.06.08, 19:28
        Chwalebna powściągliwość, kiedy się nie ma własnego zdania:-)
        • abhaod Re: A co na to niezależna eva15 i inni klakierzy? 02.06.08, 19:49
          lubat napisał:

          > Chwalebna powściągliwość, kiedy się nie ma własnego zdania:-)

          czasami nie trzeba, gdyż artykuł już załatwił temat, ale z łubiankowskich
          pajaców można się za to pośmiać :)))
          www.youtube.com/watch?v=4qu-wfzNqnU

    • lahdaan Demokracja w XIII wieku? 02.06.08, 18:19
      kroliklesny napisał:

      > Osetyncy juz w 13 w. wypowiedzieli sie, ze chca byc z Rosja. I maja
      > do tego prawo.

      Demokracja w XIII wieku?

      Kroliklesny, ignorancie! Osteria Południowa dostała się pod panowanie Rosji
      dopiero na początku XIX wieku, i to nie jak piszesz "w wyniku wolnego wyboru",
      tylko w wyniku podbicia Gruzji przez Rosję, której Osetia była częścią.
      • ewswr Re: Demokracja w XIII wieku? 02.06.08, 18:59
        "w wyniku podbicia Gruzji przez Rosję"

        no i kto tu jest ignorantem?
        • lahdaan Re: Demokracja w XIII wieku? 02.06.08, 19:55
          Z Wikipedii [nie jest to dobre źródło, ale "pod ręką"]:

          [...] Na południu powstało osetyjskie księstwo Tualläg, wchodzące w skład
          gruzińskiego księstwa Samachablo, które później nazwano Osetią Południową. W
          1801 wraz z Gruzją zostało podbite przez Rosję. [...]

          ewswr napisał:

          > "w wyniku podbicia Gruzji przez Rosję"
          >
          > no i kto tu jest ignorantem?
          • zigzaur Re: Demokracja w XIII wieku? 02.06.08, 20:00
            W XIII wieku czegoś takiego jak "Rosja" nie było.

            Była za to Ruś Kijowska (poprzednik dzisiejszej Ukrainy), podbita, zniszczona i
            ujarzmiona przez Mongołów. Dopiero później Litwa i Polska wyzwoliły Ruś i
            stworzyły z nią państwo federacyjne, Rzeczpospolitą.
            • japas Re: Demokracja w XIII wieku? 02.06.08, 20:23
              Wyzwolily? To wyzwolenie bylo tak troche w stylu radzieckim. Rus
              byla zwyczajnie okupowana przez Polakow i Litwinow. O "federacje" na
              Rusi walczyli w Kozacy w powstaniach. Niestety Polacy krwawo je
              tlumiac sami zakladali sobie powoli stryczek na szyje. I tak
              naprawde udalo im sie go zdjac dopiero pod koniec XX wieku. Ciekawe
              na jak dlugo?
              • zigzaur Re: Demokracja w XIII wieku? 02.06.08, 20:36
                Jesteś (jeszcze) pod wpływem komunistycznej indoktrynacji:

                Gdy Gedymin, Olgierd, Kazimierz Wielki i inni nasi władcy brali pod swą opiekę
                Ruś, nie było dla niej wyboru typu: niepodległość albo polska okupacja. Był
                wybór: polska i litewska opieka albo mongolskie jarzmo.

                A z tymi "powstaniami kozackimi" i "tłumieniu przez Polaków" też było inaczej,
                niż ciebie nauczono: Chmielnicki pochodził z Mazowsza zaś z Ukrainy i Białorusi
                pochodziły takie rody jak Wiśniowieccy, Zbarascy, Ostrogscy, Tyszkiewicze,
                Zasławscy, Czartoryscy.

                Zresztą, te "powstania kozackie" wystarczy ocenić po efektach:
                1. W roku 1648 i 1649 Chmielnickim rządzili Tatarzy, którzy brali jasyr aż miło.
                W większości ukraiński.
                2. Potem Chmielnicki postawił na cara. Skończyło się masakrą Ukrainy.
                3. Potem Doroszeńko poddał się Turcji.
                4. I wreszcie Mazepa chciał sojuszu ze Szwecją.

                Kozakom (a potem Ukraińcom) wydawało się, że cały świat dookoła będzie się
                wzajemnie wyrzynał a z tego powstanie Wolna Ukraina.
                Wyrzynanie owszem miało miejsce, ale na ziemi ukraińskiej. Wyrzynano głównie
                Ukraińców.

                Skutek tego wszystkiego jest taki, że na dobrą sprawę nikt nie uznaje Ukrainy za
                poważnego partnera politycznego.
                Skończyło się wiele razy na podziale Ukrainy między inne państwa.
                • prasnitzer Re: Demokracja w XIII wieku? 02.06.08, 22:47
                  Ambasada na Belwederskiej chyba już ndziś nie pracuje. Albo na Twój post
                  zabrakło kontrargumentów. Co do "demokracji" w Rosji to chyba jest na podobnym
                  poziomie jak w XIII wieku. Nadal rządzą kolejne pokolenia Mongołów.
                  • pimpus18 Tu trzeba lekarza, a nie argumentów 02.06.08, 23:10
                    W Pomrocznej rządzą czarni.
                    Na poziomie intelektualnym są jeszcze za Mongołami
                    • lestek35 Re: Tu trzeba lekarza, a nie argumentów 02.06.08, 23:22
                      pimpus18 napisał:

                      > W Pomrocznej rządzą czarni.
                      > Na poziomie intelektualnym są jeszcze za Mongołami


                      Masz 5 minut swobody. Później inkwizycja poprzez klawiaturę obetnie ci łapy.
                      Najlepiej od razu uciekaj z kraju i schowaj się u muzułmanów. Tam masz
                      tolerancję i swobodę, tam religia nie rządzi...
                      • pimpus18 lastek, jak siedzisz to zakładasz nogę na nogę? 02.06.08, 23:33
          • walter62 Lahdaan - jesteś śmiesznym ignorantem 03.06.08, 13:34
            lahdaan napisał:

            > Z Wikipedii [nie jest to dobre źródło, ale "pod ręką"]:
            > [...] Na południu powstało osetyjskie księstwo Tualläg, wchodzące w skład
            gruzińskiego księstwa Samachablo, które później nazwano Osetią Południową. W
            1801 wraz z Gruzją zostało podbite przez Rosję. [...]

            Po tym poście muszę stwierdzić, że jesteś podwójnym ignorantem:
            1. Wypowiadasz się na temat którego absolutnie nie znasz bądź
            udajesz.
            2. Powołujesz się na wilkopedię, która delikatnie mówiąc, obfituje
            w totalne bzdury. Ostatecznie jest to takie samo forum jak to, na którym obecnie
            się znajdujemy. Pisać dla wilki każdy może, podobnie jak śpiewać - niestety z
            takimi samymi skutkami.
            Jak sądzę, z tego samego źródła czerpią myśli doradcy naszego
            głównego "stratega", z podobnie satyrycznym efektem.
            A teraz do rzeczy. na początku XIX w. nie istniało pojęcie "państwa
            Gruzińskiego", które było by obiektem rosyjskiego podboju. Były na tym obszarze
            liczne państewka w większości zależne od Turcji
            (Mengrelia, Imertia, Guria o Abchazji nie wspominając bo ten kraj z Gruzją nic
            nie ma wspólnego). Odnośnie Abchazji należy stwierdzić iż
            to że w XII w. przez pewien czas istniało Państwo Abchazko-Kartwelskie (na
            zasadach unii personalnej) jest dość słabym
            argumentem by uznawać te ziemie za gruzińskie. Równie dobrze mogą
            na tych samych zasadach rościć sobie pretensje Litwini do polskich ziem,
            powołując się na unię polsko-litewską.
            Natomiast państwo Kartlo-Kachetyńskie (dzisiejsza Gruzja centralna i
            wschodnia)od 1783 r. było pod rosyjskim protektoratem. Przy tym protektorat ten
            był ustanowiony na wniosek samych Gruzinów (traktat
            Giorgiewski) po najeździe Persów na ten kraj i próbach jego przyłączenia do
            Persji (rzeź Tbilisi).
            W 1801 r. nastąpiła natomiast zmiana statusu tych ziem - protektorat zastąpiono
            bezpośrednią administracją (wtedy powołano Gruzińską Gubernię). Lecz temu
            procesowi nie towarzyszyły jakiekolwiek działania wojenne.
            Publicystom "wilki" poplątały się dwa zupełnie różne zagadnienia:
            1. włączanie w skład Rosyjskiego Imperium gruzińskich ziem, które
            generalnie odbywało się na zasadach pokojowych - w tym sensie, że
            Rosjanie walczyli wyłącznie z Turkami i Persami, wyzwalając te ziemie z pod
            muzułmańskiej dominacji.
            2. Walki jakie toczyli Rosjanie z narodami płn. Kaukazu (tzw. Wieka
            Wojna kaukaska). Ale te ziemie, które weszły w skład Rosyjskiego
            Imperium w rezultacie niewątpliwego "podboju", nie mają nic wspólnego
            z Gruzją.
            Tak więc kto tu jest ignorantem?
            • kapitan.kirk O rany... 03.06.08, 18:10
              walter62 napisał:

              > Natomiast państwo Kartlo-Kachetyńskie (dzisiejsza Gruzja centralna
              i
              > wschodnia)od 1783 r. było pod rosyjskim protektoratem. Przy tym
              protektorat ten
              > był ustanowiony na wniosek samych Gruzinów (traktat
              > Giorgiewski) po najeździe Persów na ten kraj i próbach jego
              przyłączenia do
              > Persji (rzeź Tbilisi).

              Owo "państwo Kartlo-Kachetyńskie" (czyli po prostu Gruzja, bo nikt
              jej inaczej nie nazywał - to tak jakbyś wykłócał się, że Polska
              nazywała się w rzeczywistości "Korona"...) przyjęło ów
              protektorat "na własną prośbę" dokładnie tak samo, jak traktat w
              1717 i późniejsze traktaty rozbiorowe powstały "na własną prośbę"
              Polaków :-/ Traktat georgiewski oddawał Gruzję pod protektorat pod
              warunkiem udzielenia przez Rosje pomocy przeciwko Persom. Rosja nic
              nie zrobiła w tej kwestii i nie przeszkodziła ani jednym wystrzałem
              w dwóch wyprawach perskich, które doszczętnie zrujnowały i wyludniły
              kraj (rzeź Tbilisi miała miejsce w 1795 - a więc PO podpisaniu
              traktatu!) - dzięki temu łatwo można było go zająć.

              > W 1801 r. nastąpiła natomiast zmiana statusu tych ziem -
              protektorat zastąpiono
              > bezpośrednią administracją (wtedy powołano Gruzińską Gubernię).
              Lecz temu
              > procesowi nie towarzyszyły jakiekolwiek działania wojenne.

              Jak rozumiem, owa eufemistyczna "zmiana statusu ziem" też była "na
              wniosek samych Gruzinów"? :-/ Większych walk rzeczywiście nie było;
              nie było się już z kim bić...

              > Publicystom "wilki" poplątały się dwa zupełnie różne zagadnienia:
              > 1. włączanie w skład Rosyjskiego Imperium gruzińskich ziem, które
              > generalnie odbywało się na zasadach pokojowych - w tym sensie, że
              > Rosjanie walczyli wyłącznie z Turkami i Persami, wyzwalając te
              ziemie z pod
              > muzułmańskiej dominacji.

              Taaa; a w Polsce zasadniczo Rosja walczyła tylko z germańskim i
              francuskim niebezpieczeństwem, ostatecznie wyzwalając nas spod obcej
              dominacji w 1815...

              > 2. Walki jakie toczyli Rosjanie z narodami płn. Kaukazu (tzw.
              Wieka
              > Wojna kaukaska). Ale te ziemie, które weszły w skład Rosyjskiego
              > Imperium w rezultacie niewątpliwego "podboju", nie mają nic
              wspólnego
              > z Gruzją.

              Tym mniej chyba z Rosją?

              > Tak więc kto tu jest ignorantem?

              Ano właśnie - that is the Question...
              Pzdr
              • walter62 Re: O rany... 03.06.08, 21:04
                > Owo "państwo Kartlo-Kachetyńskie" (czyli po prostu Gruzja, bo nikt
                > jej inaczej nie nazywał - to tak jakbyś wykłócał się, że Polska
                > nazywała się w rzeczywistości "Korona"...)
                Kto je nazywał?
                Kartlia i Kachetia były jednymi z wielu historycznych ziem Gruzji.
                Utworzone z tych ziem w 1762 r. przez Iraklia Królestwo było tylko
                częścią Gruzji. Równie dobrze można mówić o "Koronie" w odniesieniu
                do Małopolski.
                > protektorat "na własną prośbę" dokładnie tak samo, jak traktat w
                > 1717 i późniejsze traktaty rozbiorowe powstały "na własną prośbę"
                > Polaków
                Z propozycją zawarcia omawianego traktatu występował Irakli, który był
                zaniepokojony dojściem w Persji do władzy Ali Murata i jego roszczeniami wobec
                Kartli i Kacheti.
                > Traktat georgiewski oddawał Gruzję pod protektorat pod
                > warunkiem udzielenia przez Rosję pomocy przeciwko Persom. Rosja nic
                > nie zrobiła w tej kwestii i nie przeszkodziła
                Pomijając działania wojenne korpusów Samojłowa, Zubowa i Łazariewa.
                A także pomijając milczeniem przyczyny wycofania z Kartlo-Kachetii
                korpusu Samojłowa.
                > Jak rozumiem, owa eufemistyczna "zmiana statusu ziem" też była "na
                > wniosek samych Gruzinów"?
                Była bezpośrednia konsekwencją śmierci Giorgia XIII i petersburskiej misji jego
                synów, którzy zgodnie z wolą ojca przekazali Aleksandrowi I władzę w Królestwie
                Kartlo-Kachetyńskim.
                > Taaa; a w Polsce zasadniczo Rosja walczyła tylko z germańskim i
                > francuskim niebezpieczeństwem, ostatecznie wyzwalając nas spod
                > obcej dominacji w 1815...
                I jakimś dziwnym zrządzeniem losu w tych walkach licznie uczestniczyli po
                stronie Rosjan również Gruzini. Z poprawności politycznej nie wspominam udziału
                generała ks. Pawła Cycjanowa
                w powstaniu 1794 r.
                > te ziemie, które weszły w skład Rosyjskiego Imperium w rezultacie
                > niewątpliwego "podboju", nie mają nic wspólnego z Gruzją.
                > Tym mniej chyba z Rosją?
                W chwili obecnej wchodzą w skład Federacji Rosyjskiej.
                • kapitan.kirk Re: O rany... 03.06.08, 22:48
                  walter62 napisał:

                  > Kto je nazywał?

                  Żeby daleko nie szukać - sami Gruzini.

                  > Kartlia i Kachetia były jednymi z wielu historycznych ziem
                  Gruzji.
                  > Utworzone z tych ziem w 1762 r. przez Iraklia Królestwo było tylko
                  > częścią Gruzji. Równie dobrze można mówić o "Koronie" w
                  odniesieniu
                  > do Małopolski.

                  Np. Księstwo Warszawskie też składało się z nielicznej części ziem I
                  RP i nawet nie miało Polski w nazwie - a przecież nikt nie miał i
                  nie ma chyba wątpliwości ani wówczas, ani dziś, że stanowiło element
                  ciągłości historycznej i państwowej Polski.

                  > Z propozycją zawarcia omawianego traktatu występował Irakli,
                  który był
                  > zaniepokojony dojściem w Persji do władzy Ali Murata i jego
                  roszczeniami wobec
                  > Kartli i Kacheti.

                  Czy zawierając traktat, zgodził się w nim na późniejszą "zmianę
                  statusu" swoich ziem i przekształcenie swojego państwa w rosyjską
                  gubernię?

                  > Pomijając działania wojenne korpusów Samojłowa, Zubowa i Łazariewa.
                  > A także pomijając milczeniem przyczyny wycofania z Kartlo-Kachetii
                  > korpusu Samojłowa.

                  A możesz podać kilka konkretów, gdzie i jak Samojłow (i jego
                  koledzy) z Persją wojowali? Pytam całkiem szczerze, bo niewiele wiem
                  o militarnych aspektach tych wojen, a mogą być ciekawe. Mam bolesne
                  wrażenie zresztą, że Łazariewa wymieniasz w kontekście walk, jakie
                  toczył z Persami JUŻ PO zajęciu Gruzji przez Rosję, tj. przy okazji
                  kampanii zakończonej bitwą pod Zagam. Czy się mylę?

                  > Była bezpośrednia konsekwencją śmierci Giorgia XIII i
                  petersburskiej misji jego
                  > synów, którzy zgodnie z wolą ojca przekazali Aleksandrowi I władzę
                  w Królestwie
                  > Kartlo-Kachetyńskim.

                  Nic podobnego. Inkorporację Gruzji car Paweł I ogłosił samodzielnie
                  22 grudnia 1800 r. Jerzy XII zaprotestował przez posłów
                  (nieskutecznie), a wkrótce zmarł. W imieniu nowego cara Aleksandra -
                  który nastał po zamordowanym ojcu - generał Knorring odmówił
                  nastepcy tronu Dawidowi zgody na koronację i wywiózł go do
                  Petersburga. To sa podstawowe fakty z historii Gruzji, które można
                  znaleźć w każdej książce na ten temat, więc z łaski swojej nie
                  wypisuj farmazonów.

                  > I jakimś dziwnym zrządzeniem losu w tych walkach licznie
                  uczestniczyli po
                  > stronie Rosjan również Gruzini. Z poprawności politycznej nie
                  wspominam udziału
                  > generała ks. Pawła Cycjanowa
                  > w powstaniu 1794 r.

                  Pewno się zdziwisz, ale walczyli także i Polacy, popierający cara.
                  Ot tak się dziwnie czasem historia plecie...

                  > W chwili obecnej wchodzą w skład Federacji Rosyjskiej.

                  Niektóre są, inne nie. I to właśnie o te inne chodzi w całym
                  konflikcie, bo wszak wydzierać Rosji jej własnych terytoriów nikt
                  nie próbuje; no chyba, że czasem sami ich mieszkańcy ;-P

                  Pzdr
                  • walter62 Re: O rany... 03.06.08, 23:50
                    kapitan.kirk napisał:
                    > To sa podstawowe fakty z historii Gruzji, które można
                    > znaleźć w każdej książce na ten temat, więc z łaski swojej nie
                    > wypisuj farmazonów.
                    Jeżeli powołujesz się na książki to poczytaj:
                    W.Potti Kaukaska wojna - tam też znajdziesz informacje o korpusie Samojłowa i
                    przyczynach jego wycofania z Kartli, co wiadomo czym się
                    dla Gruzji skończyło (kwestia drugiej żony Iraklia)
                    J.Gordin Kaukaz: ziemia i krew
                    Kaukazka wojna: przyczyny i początek (1770-1820 r.)
                    > generał Knorring odmówił
                    Knorring w tym czasie był na "linii" w Tbilisi był natomiast Łazariew

                    > Nic podobnego. Inkorporację Gruzji car Paweł I ogłosił samodzielnie
                    > 22 grudnia 1800 r. Jerzy XII zaprotestował przez posłów
                    > (nieskutecznie), a wkrótce zmarł.
                    Pomijasz:
                    - list z 12.12.1800 r. Giorgia XIII do Pawła I
                    - petersburską misję ks. ks. Joanna, Bagrata i Michaiła
                    - no i dość wątpliwą postać ks. Dawida

                    > nie ma chyba wątpliwości ani wówczas, ani dziś, że stanowiło
                    > element ciągłości historycznej i państwowej Polski.
                    W tym czasie u nich tych elementów było trochę więcej, wystarczy wspomnieć
                    Królestwo Imeretyńskie, Księstwo Megrelii, Księstwo Gurii, które również były
                    "Gruzją"(Sakartwelo).
                    > Niektóre są, inne nie. I to właśnie o te inne chodzi w całym
                    > konflikcie, bo wszak wydzierać Rosji jej własnych terytoriów nikt
                    > nie próbuje; no chyba, że czasem sami ich mieszkańcy ;-P

                    Zauważ, że świadomie nie uznaję ziem Wspólnot Osetyjskich i ks. Abchazji za
                    ziemie gruzińskie, co wcale nie oznacza bym je uznawał
                    za ziemie rosyjskie. Już z samego powodu dramatu muchadzirów moje sympatie są po
                    ich stronie i uważam, że powinni sami zdecydować o swojej przyszłości.

                    Pozdrawiam
                    • kapitan.kirk Re: O rany... 04.06.08, 00:20
                      walter62 napisał:

                      Miło mi, że w Twojej odpowiedzi nie ma już ani słowa o tym, że to
                      sami Gruzini błagali o wcielenie ich do Rosji :-D A z książkami
                      postaram sie zapoznać - tyle, że mógłbyś już teraz rzucić jakiś
                      konkret o (rzekomych?) walkach rosyjsko-perskich PRZED zajęciem
                      Gruzji przed Rosjan...

                      > W tym czasie u nich tych elementów było trochę więcej, wystarczy
                      wspomnieć
                      > Królestwo Imeretyńskie, Księstwo Megrelii, Księstwo Gurii, które
                      również były
                      > "Gruzją"(Sakartwelo).

                      No to co? W okresie rozdrobnienia dzielnicowego Polska składała się
                      z dziesiątek, a Niemcy z setek księstw - a mimo to nikt chyba nie
                      uważał, że nic takiego jak Polska czy Niemcy nie istniało...?

                      > Zauważ, że świadomie nie uznaję ziem Wspólnot Osetyjskich i ks.
                      Abchazji za
                      > ziemie gruzińskie, co wcale nie oznacza bym je uznawał
                      > za ziemie rosyjskie. Już z samego powodu dramatu muchadzirów moje
                      sympatie są po
                      > ich stronie i uważam, że powinni sami zdecydować o swojej
                      przyszłości.

                      No to przynajmniej w jednym się mniej więcej zgadzamy ;-) Acz o
                      wypędzonych stamtąd Gruzinach też zapominać nie wolno.

                      > Pozdrawiam

                      Nawzajem
                      • walter62 Re: O rany... 04.06.08, 11:12
                        kapitan.kirk napisał:
                        > No to przynajmniej w jednym się mniej więcej zgadzamy
                        Jeżeli byś czytał moje pozostałe posty to byś nie twierdził iż jestem adwokatem
                        rosyjskich interesów. Może jestem stronniczy w przypadku Abchazów i
                        Osetyjczyków. Ale historia tych narodów jest mało znana i dominuje przekonanie o
                        "historycznie" uzasadnionej pretensji Gruzinów do tych ziem. Musisz się zgodzić,
                        że nie istnieją jakiekolwiek tego podstawy. Gruzińska ekspansja na te tereny w
                        XIX w. miała miejsce przy wsparciu ze strony Rosjan. W Abchazji mieszka obecnie
                        ponad 50 tyś. Gruzinów i warto wspomnieć, iż Gruzini walczyli również po stronie
                        Abchazów w wojnie o niepodległość (podobnie jak Ormianie i Grecy).
                        Zgodzisz się, że "inkorporacja" nie jest "podbojem", tak samo
                        jak jedna z historycznych ziem nie jest tożsama z całym krajem.
                        Przy tak nieprecyzyjnych sformułowaniach można dojść do wniosku,
                        że w 1801 r. Rosjanie ogniem i mieczem rozprawili się z Gruzinami
                        podbijając w ten sposób całą ich ojczyznę.
                        Również musisz się zgodzić, że perska katastrofa w głównej mierze była
                        spowodowana intrygami otoczenia drugiej żony Iralkia odnośnie sukcesji - tj.
                        pominięcia jego dzieci z pierwszego małżeństwa, co było możliwe tylko przy
                        perskiej ingerencji (a ku temu były formalne podstawy). W tym czasie optyka
                        postrzegania problemów była bardziej prozaiczna i polityka rządziła się zupełnie
                        innymi prawami.
                        Również musisz przyznać, że "teatr kaukaski" dla Rosjan nie przedstawiał
                        szczególnego zainteresowania (brak dogodnego
                        połączenia komunikacyjnego z Kartlią, większe koszty obecności niż
                        ewentualne zyski). Oni te tereny traktowali jako obszar buforowy,
                        z którego przede wszystkim starali się "wysadzić" Turcję. Natomiast głównym
                        "teatrem" działań był kierunek dunajsko-konstantynopolski. Nie przypadkowo
                        caryca wybrała dla swojego wnuczka imię Konstantyn, który według jej kalkulacji
                        miał osiąść na tronie w Konstantynopolu
                        w odrodzonym królestwie Bizantyjskim. No a los sprawił iż tego biedaka zaniosło
                        do innych krain.
                        • kapitan.kirk Re: O rany... 04.06.08, 12:00
                          walter62 napisał:

                          > Zgodzisz się, że "inkorporacja" nie jest "podbojem", tak samo
                          > jak jedna z historycznych ziem nie jest tożsama z całym krajem.

                          Nie zgodzę się. Inkorporacja bez zgody mieszkańców jest podobojem,
                          niezależnie od tego, czy mają oni siłę stawiać skuteczny opór czy
                          nie. Zaś sytuacje, w których jedna z historycznych ziem danego kraju
                          jest uznawana za jego personifikację jest w historii czyms zupełnie
                          normalnym i spotykanym bardzo często. A cudowna przemiana Gruzjii
                          w "Kartwelo-Kachetię" odbyła się tylko w rosyjskiej propagandzie.

                          > Przy tak nieprecyzyjnych sformułowaniach można dojść do wniosku,
                          > że w 1801 r. Rosjanie ogniem i mieczem rozprawili się z Gruzinami
                          > podbijając w ten sposób całą ich ojczyznę.

                          Ależ nie - Rosjanie czekali, aż Persowie ogniem i mieczem rozprawią
                          się z Gruzinami, aby dopiero później zająć ich ojczyznę. Z punktu
                          widzenia ekonomii prowadzenia wojny, trudno tu zresztą oprzeć się
                          uczuciu podziwu ;-)

                          > Również musisz się zgodzić, że perska katastrofa w głównej mierze
                          była
                          > spowodowana intrygami otoczenia drugiej żony Iralkia odnośnie
                          sukcesji - tj.
                          > pominięcia jego dzieci z pierwszego małżeństwa, co było możliwe
                          tylko przy
                          > perskiej ingerencji (a ku temu były formalne podstawy).

                          Równiez się nie zgodzę. Gruzini wojowali z Persami od stuleci, a
                          BEZPOŚREDNIĄ przyczyną najazdu Persji w latach 80. było właśnie
                          podpisanie układu z Rosją. Wina za napad spada z definicji na
                          napastnika i nic tu nie mają do rzeczy jakieś intrygi.

                          > Również musisz przyznać, że "teatr kaukaski" dla Rosjan nie
                          przedstawiał
                          > szczególnego zainteresowania (brak dogodnego
                          > połączenia komunikacyjnego z Kartlią, większe koszty obecności niż
                          > ewentualne zyski). Oni te tereny traktowali jako obszar buforowy,
                          > z którego przede wszystkim starali się "wysadzić" Turcję.

                          Nie tylko nie muszę, ale nie mogę się zgodzić. Nie mam pojęcia
                          dlaczego akurat Kaukaz jest dla Rosji tak ważny - ale widać jest,
                          skoro od ponad 200 lat niemal bez przerwy trwa tam jakaś wojna z
                          udziałem Rosji i na ogół z jej retrospektywnej inicjatywy.

                          > Natomiast głównym
                          > "teatrem" działań był kierunek dunajsko-konstantynopolski. Nie
                          przypadkowo
                          > caryca wybrała dla swojego wnuczka imię Konstantyn, który według
                          jej kalkulacji
                          > miał osiąść na tronie w Konstantynopolu
                          > w odrodzonym królestwie Bizantyjskim. No a los sprawił iż tego
                          biedaka zaniosło
                          > do innych krain.

                          Nie ma to nic do rzeczy, tj. do podboju Gruzji, którą trudno zaiste
                          byłoby uznać wówczas za sojuszniczkę Turcji...

                          Pozdrawiam
                          • walter62 Re: O rany... 04.06.08, 15:58
                            kapitan.kirk napisał:
                            > Zaś sytuacje, w których jedna z historycznych ziem danego kraju
                            > jest uznawana za jego personifikację jest w historii czymś zupełnie
                            > normalnym i spotykanym bardzo często. A cudowna przemiana Gruzji
                            > w "Kartwelo-Kachetię" odbyła się tylko w rosyjskiej propagandzie.
                            To warto byś się zapoznał z chociażby tablicami dynastycznymi państw
                            gruzińskich, autorstwa samych Gruzinów. Dla omawianego okresu figuruje tam jak
                            byk "królestwo Kartweli", "królestwo Kachetii", "królestwo Imereti" itd.
                            > BEZPOŚREDNIĄ przyczyną najazdu Persji w latach 80. było właśnie
                            > podpisanie układu z Rosją.
                            W poprzednim poście wspominałeś o najeździe Persów w 1795 r.,
                            tj. 12 lat po podpisaniu traktatu (24.07.1783r.). Jaki najazd Persów
                            miał miejsce w latach 80? Chyba masz na myśli walki z Omar Chanem, ale on był
                            Awarem a nie Persem i Persom nie podlegał.
                            Inwazja Persów wynikała z przemian jakie zaszły w tym kraju po dojściu do władzy
                            Agha Mohammad Chana (Kadżara), który usiłował odbudować potęgę tego kraju i
                            przywrócić zwierzchnictwo na terenami, które formalnie były zależne od Persji
                            (za takie Persowie uznawali Katwelię i Kachetię). Otoczenie drugiej żony Irakia
                            było skłonne uznać zwierzchnictwo Persji w zamian za zagwarantowanie sukcesji na
                            rzecz dzieci z jej małżeństwa (tj. z pominięciem dzieci z pierwszego).
                            > Nie tylko nie muszę, ale nie mogę się zgodzić. Nie mam pojęcia
                            > dlaczego akurat Kaukaz jest dla Rosji tak ważny - ale widać jest,
                            > skoro od ponad 200 lat niemal bez przerwy trwa tam jakaś wojna z
                            > udziałem Rosji i na ogół z jej retrospektywnej inicjatywy.
                            Masz na myśli sytuację późniejszą. Natomiast ja mówię o przełomie XVIII i XIX w.
                            W tej kwestii dość jednoznaczne są same tzw. "instrukcje" carycy Katarzyny (są
                            szczegółowo opisane w XVI tomie Sołowiowa - jeżeli nie masz dostępu do
                            oryginału), a także fakt zrzeczenia się za czasów carycy Anny enklaw na płd.
                            wybrzeżu m. Kaspijskiego.
                            > Nie ma to nic do rzeczy, tj. do podboju Gruzji, którą trudno zaiste
                            > byłoby uznać wówczas za sojuszniczkę Turcji...
                            Pomijając fakt iż Królestwo Imerytyjskie, ks. ks.Megrelii i Gurii
                            (czyli cała zach. Gruzja) a także ks. Abchazji w tym czasie były zależne od
                            Turcji, nie licząc twierdz na gruzińskim wybrzeżu które bezpośrednio wchodziły w
                            skład Imperium Tureckiego.
                            Pozdrawiam
                            • kapitan.kirk Re: O rany... 04.06.08, 18:48
                              walter62 napisał:

                              > To warto byś się zapoznał z chociażby tablicami dynastycznymi
                              państw
                              > gruzińskich, autorstwa samych Gruzinów. Dla omawianego okresu
                              figuruje tam jak
                              > byk "królestwo Kartweli", "królestwo Kachetii", "królestwo
                              Imereti" itd.

                              Ja bardzo przepraszam, że się będę powtarzał; ale np. w okresie
                              Księstwa Warszawskiego nie używano formalnie nazwy "Polska", jednak
                              nikt ani wówczas, ani dzisiaj nie mówił o jego władzach, wojsku czy
                              terytoriach że są "warszawskie", ale po prostu "polskie". Tak samo
                              było wielokrotnie w historii wielu państw; zresztą z Rosją
                              włącznie. "Kartli-Kachetia" obejmowała najbardziej rdzenne ziemie
                              gruzińskie (coś jakby naszą Wielkopolske z Małopolską), zachowała
                              ciągłość prawna ze średniowiecznym królestwiem Gruzji, rządziła nią
                              ciągle ta sama dynastia królów, jej mieszkańców nikt nie określał
                              inaczej niż Gruzinami (oczywiście w lokalnych językach -
                              wszak "Kartweli" to właśnie "Gruzin" oznacza) a państwa inaczej niż
                              gruzińskie - i szczerze mówiąc to mi wystarcza, żeby wzorem samych
                              Gruzinów uważać to państwo za gruzińskie właśnie.

                              > > BEZPOŚREDNIĄ przyczyną najazdu Persji w latach 80. było właśnie
                              > > podpisanie układu z Rosją.
                              > W poprzednim poście wspominałeś o najeździe Persów w 1795 r.,
                              > tj. 12 lat po podpisaniu traktatu (24.07.1783r.). Jaki najazd
                              Persów
                              > miał miejsce w latach 80? ITD.

                              Przepraszam za pomyłkę; o historii Gruzji wiem tyle, co pamiętam z
                              książki Baranowskich czytanej przed kilku laty ;-) W każdym razie -
                              nie wnikając w szczegóły - nie sądzę, by dworskie intrygi w jakimś
                              państwie stanowiły logiczny powód by podbijać je i włączać do
                              swojego; no chyba że analogicznie uznasz za uprawnione np. rozbiory
                              Polski.

                              > Masz na myśli sytuację późniejszą. Natomiast ja mówię o przełomie
                              XVIII i XIX w

                              Wojny na Kaukazie z udziałem Rosji wybuchają od tamtej pory
                              systematycznie - jesli znasz jakąś logiczną cezurę oddzielającą ów
                              przełom wieków od wydarzen późniejszych, to wskaż mi ją proszę.

                              > > Nie ma to nic do rzeczy, tj. do podboju Gruzji, którą trudno
                              zaiste
                              > > byłoby uznać wówczas za sojuszniczkę Turcji...

                              > Pomijając fakt iż Królestwo Imerytyjskie, ks. ks.Megrelii i Gurii
                              > (czyli cała zach. Gruzja) a także ks. Abchazji w tym czasie były
                              zależne od
                              > Turcji, nie licząc twierdz na gruzińskim wybrzeżu które
                              bezpośrednio wchodziły
                              > w
                              > skład Imperium Tureckiego.

                              Jeśli jakieś twierdze leżały na terytorium Turcji, to jak się ma
                              niby do tego inkorporacja ziem gruzińskich, gdzie owych twierdz ani
                              tureckiej zalezności przecież nie było??? Btw. sam przedtem
                              twierdziłeś, że Abchazji nie należy zaliczać do Gruzji...

                              > Pozdrawiam

                              Ja równie gorąco ;-)
                              • walter62 Re: O rany... 04.06.08, 19:30
                                kapitan.kirk napisał:
                                > Gruzinów uważać to państwo za gruzińskie właśnie.
                                Ok, jeżeli tak uważasz. Ale zwróć uwagę, że w Gruzji w tym czasie takich Księstw
                                Warszawskich było trochę więcej i sami Gruzini
                                z rożnych regionów lobią dyskutować kto z nich jest bardziej "gruziński", akurat
                                w kontekście perskiej obecności na pewnych terenach.
                                > o historii Gruzji wiem tyle, co pamiętam z
                                > książki Baranowskich czytanej przed kilku laty
                                Owszem świetna książka (też z niej zaczynałem) ale ma kilka dość
                                poważnych "dziur", być może wynikających z "czasów" gdy była opublikowana.
                                - nie sądzę, by dworskie intrygi w jakimś
                                > państwie stanowiły logiczny powód by podbijać je i włączać do
                                > swojego; no chyba że analogicznie uznasz za uprawnione np. rozbiory
                                > Polski.
                                No w tym względzie możemy mieć różnice. Gruzja była w orbicie
                                polityki "azjatyckiej". Wiele państw z tego obszaru uległo katastrofie li tylko
                                z powodów dworskich intryg i wygórowanych ambicji, różnych pretendentów do
                                władzy. Z tego powodu te historie
                                są szczególnie pasjonujące. Nie kwestia samostanowienia narodu
                                (pojęcie nawet w Europie względnie młode) lecz kwestie pozycji
                                rodu, stanu władania, skoligacenia itd..

                                > Wojny na Kaukazie z udziałem Rosji wybuchają od tamtej pory
                                > systematycznie - jeśli znasz jakąś logiczną cezurę oddzielającą ów
                                > przełom wieków od wydarzeń późniejszych, to wskaż mi ją proszę.
                                Owszem za taką przyjmuje się 1802 r. kiedy ks.Cycjanow zamienił na
                                stanowisku Knorringa. Od tego czasu datuje się początek systematycznej ekspansji
                                Rosji na kaukaskim "teatrze". Znał realia
                                i określił podstawy polityki. Kolejna cezurę stanowiło odejście Ermołowa.
                                > Jeśli jakieś twierdze leżały na terytorium Turcji,
                                W tym rzecz, że one były na terenach państewek gruzińskich, zależnych od Turcji,
                                przy tym bezpośrednio podlegały tureckiej administracji. Podobna sytuacja była w
                                Krymskim Chanacie. Coś na podobieństwo woskowych baz - faktorii, w których Turcy
                                jeszcze w pierwszej połowie XIX w. kupowali od "górali" gruzińskich niewolników
                                (zachowały się nawet cenniki - ciekawa literatura).
                                Btw. sam przedtem twierdziłeś, że Abchazji nie należy zaliczać do Gruzji...
                                Podałem ks. abchaskie w kontekście jego podległości zwierzchnictwu
                                tureckiemu.
                                Pozdrawiam


                                • kapitan.kirk Re: O rany... 06.06.08, 08:34
                                  walter62 napisał:

                                  > Ok, jeżeli tak uważasz. Ale zwróć uwagę, że w Gruzji w tym czasie
                                  takich Księstw
                                  > Warszawskich było trochę więcej i sami Gruzini
                                  > z rożnych regionów lobią dyskutować kto z nich jest
                                  bardziej "gruziński", akurat
                                  > w kontekście perskiej obecności na pewnych terenach.

                                  Powtarzam: to nie ma nic do rzeczy. Cała nasza polemika w tej
                                  kwestii wynikła z Twojego zdania kilka postów temu: "Na początku XIX
                                  w. nie istniało pojęcie państwa Gruzińskiego, które było by obiektem
                                  rosyjskiego podboju. Były na tym obszarze liczne państewka w
                                  większości zależne od Turcji". Tymczasem cała nasza rozmowa była nie
                                  tyle o podbiciu jakiegoś "pańtwa gruzińkiego" ale Gruzji jako
                                  takiej. Na tej samej zasadzie, choć w 1241 r. Polska ani Rosja nie
                                  istniały jako państwa, to jednak nikomu nie przychodzi do głowy
                                  zaprzeczać, że najazd mongolski dotknął właśnie m.in. Polskę i
                                  Rosję, prawda? Niezależnie od tego zatem, czy w sensie prawnym Rosja
                                  na przełomie XVIII/XIX w. podbijała jedno czy kilkanaście księstw
                                  gruzińskich, to fakt podbóju Gruzji jako takiej nie może chyba
                                  rodzić wątpliwości? I nadal twierdzę, że kluczowe było tu podbicie
                                  królestwa ze stolicą w Tbilisi, które było największe i
                                  najważniejsze spośród tych państwek, zachowało ciągłość prawną i
                                  dynastyczną z "wielką" Gruzją i potocznie - także przez Rosjan i
                                  swoich "obywateli" - właśnie Gruzją było nazywane.

                                  > No w tym względzie możemy mieć różnice. Gruzja była w orbicie
                                  > polityki "azjatyckiej". Wiele państw z tego obszaru uległo
                                  katastrofie li tylko
                                  > z powodów dworskich intryg i wygórowanych ambicji, różnych
                                  pretendentów do
                                  > władzy. Z tego powodu te historie
                                  > są szczególnie pasjonujące. Nie kwestia samostanowienia narodu
                                  > (pojęcie nawet w Europie względnie młode) lecz kwestie pozycji
                                  > rodu, stanu władania, skoligacenia itd..

                                  Co nie zmienia faktu, że wina za agresję i zabór spoczywa na ogół na
                                  agresorze i zaborcy.

                                  > Owszem za taką przyjmuje się 1802 r. kiedy ks.Cycjanow zamienił na
                                  > stanowisku Knorringa. Od tego czasu datuje się początek
                                  systematycznej ekspansj
                                  > i
                                  > Rosji na kaukaskim "teatrze".

                                  Czyli tym samym potwierdzasz moąja tezę: od czasu inkorporacji
                                  Gruzji, wojny na Kaukazie, na ogół inspirowane przez Rosję, trwały
                                  niemal bezustannie.

                                  > W tym rzecz, że one były na terenach państewek gruzińskich,
                                  zależnych od Turcji
                                  > przy tym bezpośrednio podlegały tureckiej administracji. Podobna
                                  sytuacja była w
                                  > Krymskim Chanacie. Coś na podobieństwo woskowych baz - faktorii, w
                                  których Turcy
                                  > jeszcze w pierwszej połowie XIX w. kupowali od "górali"
                                  gruzińskich niewolników
                                  > (zachowały się nawet cenniki - ciekawa literatura).

                                  W dalszym ciągu nie rozumiem, na jakiej niby to zasadzie zdobywanie
                                  uzależnionych od Turcji księstewek gruzińskich miałoby logicznie
                                  uzasadniać włączenie do Rosji większości ziem gruzińkich - z
                                  największym królestwem - które z Turcją nie wspołpracowały; a nawet
                                  wręcz przeciwnie?

                                  > Btw. sam przedtem twierdziłeś, że Abchazji nie należy zaliczać do
                                  Gruzji...
                                  > Podałem ks. abchaskie w kontekście jego podległości zwierzchnictwu
                                  > tureckiemu.

                                  No to jedno z dwojga: albo Abchazja była częścią historycznej Gruzji
                                  i w związku z tym jej podległość Turcji byłaby elementem
                                  uzasadniajacycm konieczność inkorporacji "reszty" Gruzji przez
                                  Rosję - albo też, jak sam napisałeś wcześniej, Abchazja nie miała z
                                  Gruzją "nic wspólnego" i wtedy nie ma sensu uzasadnianie przez
                                  Ciebie Abchazją tezy, ze Gruzja była częściowo zależna od Turcji...
                                  Jedno niestety wyklucza drugie.

                                  > Pozdrawiam

                                  Również :-)
                                  • walter62 Re: O rany... 06.06.08, 15:46
                                    walter62 napisał:

                                    >Cała nasza polemika w tej kwestii wynikła z Twojego zdania kilka >postów temu:
                                    "Na początku XIX w. nie istniało pojęcie państwa >Gruzińskiego, które było by
                                    obiektem rosyjskiego podboju. Były na
                                    > tym obszarze liczne państewka w większości zależne od Turcji". >Tymczasem cała
                                    nasza rozmowa była nie tyle o podbiciu jakiegoś >"pastwa gruzińskiego" ale
                                    Gruzji jako takiej. Na tej samej zasadzie, >choć w 1241 r. Polska ani Rosja nie
                                    istniały jako państwa, to jednak >nikomu nie przychodzi do głowy zaprzeczać, że
                                    najazd mongolski >dotknął właśnie m.in. Polskę i Rosję, prawda? Niezależnie od
                                    tego >zatem, czy w sensie prawnym Rosja na przełomie XVIII/XIX w. >podbijała
                                    jedno czy kilkanaście księstw gruzińskich, to fakt podboju >Gruzji jako takiej
                                    nie może chyba rodzić wątpliwości? I nadal >twierdzę, że kluczowe było tu
                                    podbicie królestwa ze stolicą w >Tbilisi, które było największe i najważniejsze
                                    spośród tych
                                    > państewek, zachowało ciągłość prawną i dynastyczną z "wielką" >Gruzją i
                                    potocznie - także przez Rosjan i swoich "obywateli" - właśnie Gruzją było nazywane.

                                    Odnośnie najazdu mongoło-tatarskiego:
                                    1. w tym okresie nie istniało pojęcie "Rosji" - była generalnie "Ruś" , a
                                    precyzyjniej "księstwa ruskie". Tak wiec najazd mongoło-tatarów
                                    niewątpliwie "dotkną Ruś" a nie "Rosję";
                                    2. na księstwa ruskie były dwa najazdy:
                                    - kampania 1237-38 r. (tzw. "północna")
                                    - kampania 1239-40 r. (tzw. 'południowa", w trakcie której zdobyto Kijów)
                                    a nie, jak sugerujesz dokonano, najazdu w "1241 r" - odnoszącego się
                                    do tzw. "kampanii zachodniej" (Węgry i Polska).
                                    3. nadal twierdzę, że na początku XIX w. nie istniało jedno "Państwo Gruzińskie"
                                    lecz istniały na ziemiach gruzińskich państwa. W tym sensie w 1801 r. do Rosji
                                    włączono jedno z nich, początkującą proces włączania do Rosji w następnych
                                    latach kolejnych państw gruzińskich (np. w 1803r. - Ks. Megreli, w 1804 r. -
                                    Królestwo Imerytyjskie i Ks. Gurii itd.). Generalnie jest to dyskusja o tym czy
                                    "część" jakiejś całości jest "całością" tej całości.
                                    Tj. chodzi o kwestię precyzji w stosowaniu określonych pojęć i terminów. To samo
                                    odnosi się do pojęcia "podbicia", niewątpliwie mającego zastosowanie w
                                    odniesieniu do wspólnot Czeczenów, Czerkiesów i narodów Kabardy lecz bynajmniej
                                    nie w odniesieniu do Gruzinów, w stosunku do którym właściwym jest wyłącznie
                                    pojęcie "inkorporacji".

                                    >> Owszem za taką przyjmuje się 1802 r. kiedy ks.Cycjanow zamienił na
                                    >> stanowisku Knorringa. Od tego czasu datuje się początek
                                    >> systematycznej ekspansji Rosji na kaukaskim "teatrze".
                                    >Czyli tym samym potwierdzasz moją tezę: od czasu inkorporacji
                                    >Gruzji, wojny na Kaukazie, na ogół inspirowane przez Rosję, trwały
                                    >niemal bezustannie.
                                    1. Owszem, z takim twierdzeniem można się generalnie zgodzić, przy założeniu, że
                                    pod pojęciem "inkorporacji Gruzji" mamy na myśli proces włączania do Rosji
                                    poszczególnych państewek gruzińskich. Przy tym z
                                    "na ogół inspirowanym przez Rosję" i "trwały niemal bezustannie"
                                    bym nie przesadzał. W kilku przypadkach inicjatywa była po stronie Tureckiej i
                                    Perskiej.
                                    2. O ile do Cycjanowa obszar Kaukazu stanowił strefę buforową, rozdzielającą
                                    Rosję i Turcję - konflikty między tymi państwami
                                    rozgrywały się na "osi Dunajsko-Konstantynopolskiej" tj. w zachodniej części
                                    basenu m.Czarnego, to od Cycjanowa ten konflikt rozgrywał się
                                    również na "teatrze kaukaskim". Przy tym pojawił się kolejny "gracz"
                                    w postaci Persji, na którym w głównej mierze skoncentrowały się rosyjskie
                                    działania w okresie ks. Cycjanowa i gen. Jermołowa. Przy tym analizując starcia
                                    Rosji z Turcją w XIX w. "teatr Dunajsko-Konstantynopolski" nadal zachował
                                    pierwszoplanowe znaczenie
                                    (chociażby porównując ilość jednostek wojskowych i charakter prowadzonych
                                    działań).

                                    >W dalszym ciągu nie rozumiem, na jakiej niby to zasadzie zdobywanie
                                    >uzależnionych od Turcji księstewek gruzińskich miałoby logicznie
                                    >uzasadniać włączenie do Rosji większości ziem gruzińskich - z
                                    >największym królestwem - które z Turcją nie współpracowały; a nawet
                                    >wręcz przeciwnie?
                                    Bynajmniej nie jest moim zamierzeniem bawienie się w uzasadnianie ówczesnej
                                    rosyjskiej polityki wobec Gruzji. Przy tym musisz zwrócić uwagę, że inkorporacja
                                    Królestwa Kartlo-Kachetyńskiego poprzedzała "zdobywanie uzależnionych od Turcji
                                    księstewek gruzińskich", oraz uwzględnienia iż to Królestwo było formalnie
                                    zależne od Persji, a
                                    nie Turcji.

                                    >>> Btw. sam przedtem twierdziłeś, że Abchazji nie należy zaliczać do
                                    >>> Gruzji...
                                    >> Podałem ks. abchaskie w kontekście jego podległości zwierzchnictwu
                                    >> tureckiemu.

                                    >No to jedno z dwojga: albo Abchazja była częścią historycznej Gruzji
                                    >i w związku z tym jej podległość Turcji byłaby elementem
                                    >nieuzasadniającym konieczność inkorporacji "reszty" Gruzji przez
                                    >Rosję - albo też, jak sam napisałeś wcześniej, Abchazja nie miała z
                                    >Gruzją "nic wspólnego" i wtedy nie ma sensu uzasadnianie przez
                                    >Ciebie Abchazją tezy, ze Gruzja była częściowo zależna od Turcji...
                                    >Jedno niestety wyklucza drugie.
                                    Tu,jak sądzę, trochę pogubiliśmy się w rozumowaniu. Abchazja, moim osobistym
                                    zdaniem nie należy do "historycznych ziem gruzińskich"
                                    W omawianym okresie Ks. Abchaskie podlegało formalnemu zwierzchnictwu
                                    Turcji i tylko w tym kontekście wspomniałem o ks. Abchaskim. w 1810 r. Ks.
                                    Abchaskie przyjęło zwierzchnictwo Rosji i status Ks. Abchaskiego z składzie I.R.
                                    utrzymywał się do 1864 r., z tragiczną konsekwencją dla Abchazów likwidacji tego
                                    statusu - tj. machadżir. Natomiast bezpośrednią konsekwencją machadżiru było
                                    kolonizowanie Abchazji przez Megrelów i "megrelizacja" Abchazji, z wszystkim z
                                    tego wynikającymi (również obecnymi)problemami. Podobna sytuacja miała miejsce
                                    również w Osetii płd., tj. głównymi beneficjentami rosyjskiej
                                    polityki wobec tych narodów byli .... Gruzini.
                                    Powracając do głównego wątku. Zwróć uwagę, że po inkorporacji przez
                                    Rosję państw gruzińskich, pomiędzy Azowsko-Mozdocką linią i ziemiami gruzińskimi
                                    pojawiła się dość znaczna przestrzeń terenów zamieszkała przez w głównej mierze
                                    społeczności muzułmańskie, całkowicie niezależne (poczynając od Kazikumskiego i
                                    Awarskiego chaństw w Dagestanie na wspólnotach zakubańskich Czerkiesów na
                                    zachodzie kończąc) bądź formalnie podległych tureckiemu zwierzchnictwu (jak w
                                    przypadku omawianego Ks. Abchaskiego). W tym sensie wyparcie Turków z wsch.
                                    wybrzeża m.Czarnego posiadało dla Rosjan, w kontekście Gruzji, kluczowe
                                    znaczenie. Osłabiało przede wszystkim gospodarczo (wymiana handlowa z Turcją) i
                                    militarnie(dostawy broni, udział po stronie tureckiej przy konfliktach
                                    Rosja-Turcja) te społeczności. Przy tym osłabienie tych wspólnot w pierwszej
                                    kolejności posiadało wpływ na sytuację w samej Gruzji, która stanowiła obiekt
                                    ciągłej agresji ze strony tych wspólnot, dla których podstawowym "towarem
                                    wymiennym" w handlu z Turkami stanowili Gruzini, wzięci w niewolę w trakcie
                                    najazdów.
                                    Drugie zagadnienie wymagające omówienia to kwestia łączności
                                    (w sensie logistycznym) Królestwa Kartlo-Kachetyńskiego z Rosją. Po inkorporacji
                                    tego królestwa faktycznie mieliśmy do czynienia z enklawą w przestrzeni
                                    muzułmańskim z jedynym połączeniem z linią
                                    Azowsko-Mozdocką (stanowiącą granicę płd I.R)przez ziemie Wspólnot Osetyjczyków
                                    (tzw. "Wojenno-Gruzińska Droga"), która w omawianym czasie była dostępna tylko w
                                    przeciągu ca.6 miesięcy. Zapewnienie stałej całorocznej łączności była możliwa
                                    tylko po wyparciu Turków
                                    z wybrzeża i im podległych pozostałych państw gruzińskich.

                                    Pozdrawiam
    • buj_w_chucie Re: Rosyjska publicystka: Tylko ingerencja Zachod 02.06.08, 18:20
      > Osetyncy juz w 13 w. wypowiedzieli sie, ze chca byc z Rosja. I
      maja
      > do tego prawo.

      W trzynastym czym? Bo chyba nie chodzi Ci o XIII wiek, kiedy Rusi
      praktycznie nie bylo, bo w byla rozbita i zajeta przez Tatarow...
    • eva15 Masażystka polskiego i litewskiego ego 02.06.08, 18:22
      Oj nieźle ta Łatynina wymasowała polskie ego oraz ego Pribałtyczki.
      Wyszło z tego, że to kraje zachodnie, w dodatku mocarne, wpływające
      na równi z Hameryką na Rosję i sterujące jej polityką w pożądanym
      przez siebie kierunku. Tyle komplementów to nawet Kaczor musi
      dopiero przetrawić. No ale on jeden czuł, że jak huknie na Rosję i
      napuści na nią NATO, to ta się go przestraszy. I faktycznie nawet
      ujawniła Gruzji i autorce peanu swe plany desantowe i szybko z nich
      zrezygnowała. Przypuszczalnie autorka za tyle rewelacji będzie mieć
      zapewnione lukratywne granty i zaproszenia z wymasowanych przez nią
      krajów.

      Takie cuda może wygadywać tylko niezależny publicysta. Niezależny od
      zdrowego rozsądku, bo na pewno nie od zachodnich organizacji
      szerzenia praw człowieka w Rosji, od tych tzw. NGOs szerzących prawa
      zachodniego człowieka do rosyjskich bogactw.
      • olias Re: Masażystka polskiego i litewskiego ego 02.06.08, 18:30
        pracowników ambasady rosyjskiej uprasza się o nie ośmieszanie Rosji
        i Rosjan żałosną propagandą.
      • juliaan durna jesteś obywatelko eva 15 02.06.08, 18:46
        Łatynina to taka młodsza Politkowska..i wie z reguły bardzo dużo ..jak nie wiesz
        to lepiej milcz...
        • pimpus18 Łatynina dużo wie? Od Dżagaszwilego wie? 02.06.08, 23:38
          Jak używasz crt monitoru, to walnij się tastaturą w ten tępy łeb!
          • lestek35 Re: Łatynina dużo wie? Od Dżagaszwilego wie? 02.06.08, 23:41
            pimpus18;
            Na początku mieli tylko łapy odciąć a oni od razu kretyna z ciebie zrobili.
            Szybkie chłopaki. Tyle,że oni w tym temacie dużo do roboty nie mieli...
            • pimpus18 lestek35, 02.06.08, 23:54
              a Ciebie na sumieniu mają tylko tatuś z mamusią?

              W Pomrocznej się za bardzo nie rzucasz w oczy.
              • lestek35 Re: lestek35, 03.06.08, 00:05
                pimpus18 napisał:

                > a Ciebie na sumieniu mają tylko tatuś z mamusią?
                >
                > W Pomrocznej się za bardzo nie rzucasz w oczy.


                Hmmm, w czasach obecnej wszechwładnej tolerancji mam wielkie wątpliwości czyim
                ty jesteś dzieckiem. Wszak w niektórych krajach eurokołchozu niekoniecznie płcie
                sobie przeciwne mogą mieć dzieci. Ale żyj sobie i dalej rób to, co
                prawdopodobnie robisz najlepiej; wyzywaj, narzekaj, wszyscy są winni a najlepiej
                cykliści, księża i złe życie.
                Tyle, że ty nie jesteś kowalem swojego losu, twoim życiem rządzą księżą i
                pomroczność.... Masz szczęśliwe i wesołe życie. Gratuluje!
                • lestek35 Re: lestek35, 03.06.08, 00:17
                  pimpus18 napisał; Acha, piszę to w niczym nie obrażając twoich rodziców, bo o
                  nie o naszych rodzicach tu mowa....
      • ned_pap [...] 02.06.08, 18:52
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • herr7 Julia Łatynina z Radia Erewań? 02.06.08, 19:14
        Jak widać nasz dzielny prezydent, do spółki z Matthew Bryzą, ocalił Gruzję od
        wojny z Rosją. Ale przez wrodzoną skromność nie chce tego potwierdzić.

        Jeżeli ktoś jednak pamięta wydarzenia z przed dwóch-trzech tygodni to zapewne
        wie że wyglądało to dokładnie na odwrót – obawiano się że to Gruzini pierwsi
        użyją siły w stosunku do Abchazów i Południowych Osetyjczyków. To Abchazja
        oskarżała wówczas Gruzję o przygotowywania mające na celu wysadzenie desantu w
        Wąwozie Kodorskim. Tak więc Matthew Bryza i proamerykańskie rządy Europy
        Wschodniej obawiały się tego, że Saakaszwili "nie oddając Rosji ani guzika"
        wywoła wojnę i że trzeba będzie Gruzję potem ratować. Pytanie tylko jak, gdyby
        doszło do otwartej konfrontacji z Rosją?
        Julia Łatynina, jako doświadczona dziennikarka, powinna chyba rozumieć, że Rosja
        nie ma żadnego interesu w wojnie z Gruzją. Ale czym jest niesprowokowana napaść,
        a czym innym jest pozostawienie bez odpowiedzi napaści na rosyjskich żołnierzy
        przez gruzińskie bojówki. I tego się właśnie obawiano na Zachodzie. A Zachód nie
        będzie umierać za Gruzję, walcząc z takim przeciwnikiem jak Rosja.
        • wi42 Re: Julia Łatynina z Radia Erewań? 02.06.08, 19:28
          Idzie lato, JL musi zarobić na wakacje a może jakiś grancik.
          Rozpręzyjcie się bzdur o Rosji było dużo i jest coraz więcej.
          www.youtube.com/watch?v=p_kaOYC_Fww&feature=related
          • zigzaur Re: Julia Łatynina z Radia Erewań? 02.06.08, 20:17
            Bzdur o Rosji jest istotnie dużo. Głównymi autorami są ci, którzy Rosją rządzą.

            Na dobrą sprawę, Rosja jest jedną wielką bzdurą.
      • kacap_z_moskwy Re: Masażystka polskiego i litewskiego ego 02.06.08, 20:16
        Ewa, Latynina, to taka kobieta, ktora na czarno powie ze to biale, glownie zeby przeciw :)

        I co to za "opozycyjna" gazeta w tekscie??? Jeszcze niech radio Gazpromu "Echo Moskwy" nazwia "opozycyjnym" :))) Taka to mamy cenzure w mediach :) Nie to co w opozycyjnej GW :)
        • zigzaur Re: Masażystka polskiego i litewskiego ego 02.06.08, 20:25
          Czy mam rozumieć, że redaktorka Łatynina długo nie pożyje?
          • hohlik3 Re: Masażystka polskiego i litewskiego ego 02.06.08, 20:36
            czytaj tluku ze zrozumieniem
            a zreszta ty nie potrafisz
            • prasnitzer Re: Masażystka polskiego i litewskiego ego 02.06.08, 22:21
              Więc jednak po niej. Stara sowiecka zasada, że im gwałtowniejsze zaprzeczanie
              tym większe prawdopodobieństwo. Obstawiamy datę? Kiedy Dmitrii M. obchodzi
              urodziny? Włodek już podobny prezent kiedyś dostał.
      • walter62 Czyżby salon masażu erotycznego? 03.06.08, 16:08
        No proszę a jednak ta zapijaczona Rosja jednak się rozwija
        i w tym kraju można znaleźć ciekawe oferty.
        Czyżby Łatynina oferowała wysublimowaną formę masażu erotycznego,
        uwzględniającego nie tylko potrzeby ciała ale i ducha?
        Jak to się rozniesie to do Moskwy zamiast do Tajlandii zwalą
        się amatorzy tego typu uciech.
        Warto przed wyjazdem zobaczyć fotki tej Łatyninej.
    • hrabia-monte-christo ------i co PO-komuszki? na kolana i przepraszac--- 02.06.08, 18:24
      Pana Prezydenta - teraz widzicie, ze jest nie tylko wybitnym patriota, ale i
      zrecznym dyplomata
      • zigzaur Re: ------i co PO-komuszki? na kolana i przeprasz 02.06.08, 20:42
        Panie hhabio, phoszę łaskawie zauważyć, że ostatnio Donald Tusk i Lech Kaczyński
        odbyli wiele konsultacji.
        Tehaz chyba wiadomo, dlaczego?
    • olias Rosyjska publicystka: Tylko ingerencja Zachodu,.. 02.06.08, 18:26
      kłamliwy, chamsko fałszywy tytuł i tekst. Gazeta sugeruje że
      interwncję rosji zatrzymał mityczny "zachód" w tym jakaś tam Polska.
      Chyba rzeczywiście właściciele Gazety są wrogami Polski. To nie
      zachód, to przede wszystkim Polska zablokowała "bratnią pomoc" Rosji
      dla Gruzji. Wystarczy poczytać inne komentarze, czy zerknąć do tv.
      Sama Łatinina jednoznacznie pisze - to Polska. Zabiegi Polski,
      obecność prezydenta w Gruzji, pełna świadomosć rosyjskich elit że
      Polska i kraje wschodniej Europy rozpętają piekło medialne
      wstrzymało Putina.
      I ty Michnik walczyłeś o wolną prasę?
      • zigzaur Re: Rosyjska publicystka: Tylko ingerencja Zachod 03.06.08, 00:02
        Nie denerwuj się, człowieku!

        Tytuł podkreśla, że Polska to Zachód.

        A ten fakt jakoś nie może moskalom przejść przez gardło.
    • fly8171 Tusk zapobiegł wojnie w Peru! :) 02.06.08, 18:27
    • presentation1 ....Niezalezni? 02.06.08, 18:34
      To podobnie jak w Polsce opozycja.Atakowani przez media rzadowe i zwalczani.Opozycja jak w Rosji czy Bialorusi.Media rzadowe typu TVN,Wyborcza,Dziennik,Polityka,Polsat(dodane ze to niezalezne) atakuja nie rzadzacych , ale OPOZYCJE.Nawet za kase UE.
      • presentation1 Re: ....Niezalezni? 02.06.08, 18:38
        Gazeta Wyborcza jest niezalezna.Gdy rzadzil PiS-atakowali rzadzacych czyli PiS.Gdy PO doszlo do wladzy demokratycznie atakuja-PiS.Rzeczywiscie niezalezni i obiektywni.Jak Stalin.Lub Stefan.........................
    • juliaan rmf mowil o tym przed poludniem 02.06.08, 18:44
    • morda11 Rosyjska publicystka: Tylko ingerencja Zachodu,.. 02.06.08, 18:46
      Nareszcie ktoś poprawnie przetłumaczył na polski "Gornyj Karabach"
      (Górski właśnie, a nie "Górny").
    • jola_z_dywit_2006a He,he, to pewnie kolezanka Kasparowa 02.06.08, 18:49
      A co niezalezny Rybicki pisze na ten temat ? Czy Kuzulin tez daj juz swoj glos ?
      • wi42 Re: He,he, to pewnie kolezanka Kasparowa 02.06.08, 19:25
        Masz jak zwykle dobre poczucie humoru. To najlepsza broń na tym
        forum
    • presentation1 Na koniec powiem. 02.06.08, 19:08
      Niezalezni w Rosji zyja z dotacji .....USA lub UE.Prawie nikt ich nie czyta i nie slucha.Dlaczego nie potrafia sobie dac rady na wolnym rynku?
      Proste.Walcza z wlasnym panstwem.My jestesmy przeciwienstwem Rosji.W Polsce rzadzacy dostaja dotacje do walki z opozycja.Z panstwem.Prym wiedzie UE.Bo nasza opozycja ,tak jak rzadzacy w Rosji, stawia interes kraju ponad wszystko.Ale to nie odpowiada padajacej na gebe UE czy USA.Spojrzcie na wskazniki rozwoju panstw nie nalezacych do UE,a takze wskazniki panstw starej UE.Okazuje sie ze wszyscy poza UE rozwijaja sie w granicach 6-7 procent.A UE?Koszmar.Zyje z panstw postkomunistycznych,gdzie przetwarza statystyki dla swoich obywateli.
    • mil1231 jeb@#ać prezydenta rosji putina!!! 02.06.08, 19:14
      • zigzaur Re: jeb@#ać prezydenta rosji putina!!! 02.06.08, 20:21
        Premiera też!
    • rafvonthorn Re: Rosyjska publicystka: Tylko ingerencja Zachod 02.06.08, 19:20
      Chociaż Kaczyńscy nie są z mojej bajki, to z tego co wiedziałem już
      wcześniej i co potwierdza się w artykule, to tym razem Lechu
      zachował się jak prawdziwy prezydent RP. Respect!
      • herr7 to prawda: powstrzymali Saakaszwili 02.06.08, 19:29
        Tekst sugeruje że Polska, Litwa, Łotwa razem z Estonią (i Matthew Bryzą)
        powstrzymały Rosję przed uderzeniem na Gruzję. Było dokładnie odwrotnie: kraje
        te powstrzymały od radykalnych działań prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwili,
        którego pozycja w Gruzji wydawała się niepewna. Obawiano się że przyparty do
        muru Gruzin zrobi coś czego Ameryka nie chce. A Ameryka nie chce wojować z Rosją.
        • wi42 Latynina i polska prasa to dobra ilustracja 02.06.08, 19:41
          starego rosyjskiego kawału, m.więcej:

          P: Czy to prawda,że Ivan Petrov wygrał w Moskwie na loterii
          samochód?
          O: Prawda, ale są drobne rozbieżności:
          Po pierwsze nie I. P. tylko Piotr Ivanov
          Po drugie nie w Moskwie tylko w Petersburgu
          Po trzecie nie samochod tylko rower
          Po czwarte nie wygrał tylko mu ukradli i jeszcze oberwał

          Dokładnie tak było z Gruzją - Bryza i sfora pomocniczków starała
          się powstrzmać gorącego Michaiła. To wszystko na teraz. Niestety
          cdn...
        • wi42 Nie wiem herr czy znasz Netrebko 02.06.08, 19:44
          Myślę, że to dobry przerywnik:

          www.youtube.com/watch?v=p_kaOYC_Fww&feature=related


          (już raz Ci podalem)
      • prawdeczka1 cale 02.06.08, 19:36
        szczescie, ze prezydent kaczynski nie pozwolil sie ubezwlasnowolnic
        w zakresie polityki zagranicznej. ta propaganda zlej woli i
        uprawianie manipulacji, a nie informacji jest stala strategia GW. to
        mi przypomina postepowanie niektorych srednio zdolnych kolegow i
        kolezanek z moich czasow szkolnych. tupetem, chamstwem, manipulacja,
        klamstwem i czasami donoszeniem zalatwiali konkurencje. w wiekszosci
        przypadkow udalo im sie wyeliminowac niebezpiecznych przeciwnikow. Z
        czasem dochrapali sie pozycji, stanowisk. no, ale nic genialnego po
        sobie nie zostawia. Jak sie scisnie twarda reke takie zycia i
        dorobki, to wyjdzie jedna wielka, smierdzaca kupa !
    • lubat Rosyjska publicystka: Tylko ingerencja Zachodu,.. 02.06.08, 19:44
      Nie wiem, czy warto było publikować taki tekst w GW. W Polsce i bez tej
      publikacji wszyscy wiedzą, że Kaczyński i& uratowała Putina/Miedwiediewa przed
      gniewem Saakaszwilego. Ale jak po takim tekście można będzie jeszcze napisać, że
      w Rosji nie ma wolności prasy czy mediów w ogóle? No jak? A przecież Łatynina
      nie jest wyjątkiem. Co jakiś czas produkuje się tu np. Piontkowski, który nie
      zostawia w rosyjskich mediach suchej nitki na reżymie rosyjskim.
      Chyba więc straty propagandowe GW będą większe, niż doraźne zyski. A zresztą,
      jakie zyski? To że przeszkodzili Saakaszwilemu, aby ten dał Ruskim po mordzie?
      To ma być zasługa, że bronimy Rosji?
      • wi42 Twoj post to przykład "Zamienię poczucie 02.06.08, 19:47
        humoru na powód do śmiechu"
        Na poważnie tego się nie da pojąć
        • wi42 Re: Twoj post to przykład "Zamienię poczucie 02.06.08, 19:52
          PS: Trochę się śpieszyłem - więc dodam:
          Tego co wypisuje prasa (GW/Latynina ) nie da się nawet przeczytać
          bez śmiechu, jeżeli ktoś trochę śledził wydarzenia z Gruzji.
          Dobrze to ująłeś
    • maderic A co robil wtedy rudy Kondon? 02.06.08, 19:45
      Zapewne rozmyslal co tu zrobic zeby odebrac fundusze europejskie
      Rydzykowi.
      • zigzaur Re: A co robil wtedy rudy Kondon? 02.06.08, 20:10
        Walka z Rydzykiem to także walka z Rosją. Na innym froncie.

        Kto sprzeciwia się modernizacji i reformom w Polsce?
        Kto nie chciał wejścia Polski do UE?
        Kto atakuje NATO?
        Kto korzysta z rosyjskiej pomocy technicznej, która z pewnością nie jest za darmo?
      • ketjow57 Re: A co robil wtedy rudy Kondon? 02.06.08, 20:13
        maderic napisał:

        > Zapewne rozmyslal co tu zrobic zeby odebrac fundusze europejskie
        > Rydzykowi.

        Ano...nie moze byc tak zeby fundusze z UE trafiały w rece ewidentnego agenta
        słuzb specjalnych rosji. Nie pierwszy to i nie ostatni klecha wspołpracujacy z
        wrogimi naszemu krajowi państwami. Długa by lista była .......
        • maderic Re: A co robil wtedy rudy Kondon? 02.06.08, 22:51
          A masz jakies dowody na poparcie swej tezy? Czy fantazjujesz jak
          twoj guru?
    • zigzaur Jak by to się skończyło? 02.06.08, 19:55
      Ano tak, że w konflikcie z Niemcami (oraz Rumunią i Finlandią) Rosja straciła 27
      mln luda, coś około 15 % populacji. I to mając sojusz z USA i Wielką Brytanią.

      Teraz, w konflikcie z całym NATO, poniosłaby takie straty, że ludność Rosji
      byłaby liczbą ujemną.

      "Z matematycznego punktu widzenia to jest możliwe!"
      Moritz Haber
      • kroliklesny Re: Jak by to się skończyło? 03.06.08, 10:27
        zigzaur napisał:
        "w konflikcie z Niemcami oraz Rumunią i Finlandią Rosja stracila..."
        >
        dalej "Z matematycznego punktu widzenia to jest możliwe!"

        Moze z matematycznego punktu widzenia tak. Ale rzeczywistosc
        skrzeczy: gdzie i kiedy Rosja albo inny Zwiazek Sowiecki byl w
        konflikcie z Rumunia?! Jak zwykle historia ci chlupta we lbie i
        probujesz ja tworzyc od nowa!!!
        • zigzaur Re: Jak by to się skończyło? 03.06.08, 18:27
          Słabych miałeś politruków, trepie.

          Muszę cię pouczyć:

          Latem 1940 CCCP napadł na Rumunię i zrabował jej Bukowinę oraz Besarabię
          (obecnie to się nazywa Mołdowa). Oprócz tego dążył do zajęcia rumuńskich
          obszarów roponośnych latem 1941. Spowodowało to przerzucenie niemieckich wojsk
          osłonowych do Rumunii oraz wystąpienie Rumunii przeciwko CCCP w dniu 22 czerwca
          1941. Jesienią 1944 Rumunia podpisała zawieszenie broni.
          • kroliklesny Re: Jak by to się skończyło? 03.06.08, 21:11
            zigzaur napisał:

            > Słabych miałeś politruków, trepie.
            > Muszę cię pouczyć:
            > "ZSRR napadł na Rumunię i zrabował jej Bukowinę oraz Besarabię
            > (obecnie to się nazywa Mołdowa)"

            Dziekuje kolego. Pierwsze- nie jestem trepem. Jestem szczesliwie
            zdegradowanyym kapralem dezerterem z 3 posranych armii. Z czwartej
            wyciagnalem moje auto, ktore wesole wojsko chcialo sobie
            przysposobic.

            ZSRR nie zrabowal Rumunii Besarabii. Ta nalezala o ile wiem do Rosji
            carskiej od 1812. Wczesniej w.XIV-XV byla lennem Polski, potem
            lennem sultana. W 1918 wkroczyla tam i zaanektowala ja Rumunia. W -
            40 moca paktu Molotow- Ribbentrop wkroczyli tam Rosjanie. Potem
            wkroczyli na krotko Rumuni z pomoca Niemcow. Potem wkroczyli
            Sowieci. Potem nikt nie wkraczal ale dlugo bylo wesolo. Znalem ludzi
            co ich stamtad wywieziono na Sybir. Do dzisiaj pija wode bo na wino
            patrzec nie moga. Potem przestalo byc wesolo i w -91 nastala
            niezalezna Moldawia. Najpierw chcieli sie przylaczyc do Rumunii (ten
            sam jezyk, chociaz pisany cyrylica), ale im bylo weselej osobno i
            tak juz zostalo.
            No wiec kto tu z kim walczyl i rabowal?! A wina maja bardzo dobre!
            I godny polecenia samogonik!
    • juliaan Rosyjskie siły pokojowe-desant i haubice 02.06.08, 19:58
      skład rosyjskich sił pokojowych w Abchazji

      WDW czyli desant , haubice zasięg do 15 kilometrów, Osetia Południowa baterie
      rakietowe...nie ma typowe siły pokojowe

      dla idiotów podobno obserwujących wydarzenia w Gruzji ...Łatynina mówi o ataku
      desnatczików na górną część wąwozu kodori...rozwiązanie lansowane było przez tzw
      siłową frakcję / FSB plus część generalicji/ ...przyblokowano ten atak , bo
      skalkulowano ,że za duży raban wybuchnie i ten raban robiła między innymi Polska ...
    • juliaan wi42 jest zaciąg na białe niedźwiedzie 02.06.08, 20:04
      nie chcesz odpocząć trochę w ośrodku darmowych wczasów na kołymie?...
      tam posłuchasz netrebko ...i będiesz rozkoszował się rosyjską wolnością ?
      • wi42 Któż to jeśteś, że masz takie propozycje 02.06.08, 20:19
        Tępy d.pku, zabrakło ci argumentów i bluzgasz.
        Ja natomiast narazie jestem tam, gdzie są twoje marzenia i
        zazdrość...
        • abhaod Re: Któż to jeśteś, że masz takie propozycje 02.06.08, 20:22

          a gdzie on bluzga durniu ?
        • juliaan Re: Któż to jeśteś, że masz takie propozycje 02.06.08, 20:22
          widzisz prostaczku , ja nie użyłem żadnego z tych prostackich słów ]
          którymi się posługujesz , gdzie jesteś jest mi zupełnie obojętne...zwalczam
          głupotę po prostu

          wi42 napisał:

          > Tępy d.pku, zabrakło ci argumentów i bluzgasz.
          > Ja natomiast narazie jestem tam, gdzie są twoje marzenia i
          > zazdrość...
          • wi42 Dobrze, jeżeli wysyłanie na niedżwiedzie 02.06.08, 20:35
            mieści się w waszych konwenansach, to cofam to co powiedziałem
            Mam dla ciebie (julian) adekwatną propozycję - ostatnia moda
            pływające Abu Graib - dobre też dla abhaod'a

            afp.google.com/article/ALeqM5gDXGp9_A-EUaav8RwoAOxt5iP6PA
            • abhaod Re: Dobrze, jeżeli wysyłanie na niedżwiedzie 02.06.08, 20:39
              siedź sobie koleś na tej łubiance i nie narzekaj, że w Ameryce Murzynów biją
              www.youtube.com/watch?v=3bt065ov-hk&feature=related
              • wi42 Koleś - ty mi powiesz jak jest w Ameryce 02.06.08, 20:47
                tak jak ten propagandowy filmik powie ci o Putinie.
                • abhaod Re: Koleś - ty mi powiesz jak jest w Ameryce 02.06.08, 20:54
                  i tym się właśnie różnimy, ty bierzesz forsę za propagandę, a ja pokazuję prawdę
                  za darmo :-), ale dla wypranych mózgów, to nawet na księżycu biją Murzynów
                  --
                  Jeśli religia staje się przyczyną nieprzyjaźni, nienawiści i podziału, lepiej,
                  gdyby nie istniała i odejście od niej byłoby prawdziwym aktem religijnym.
                  • wi42 Wykrecasz sie od zaproszenia na plywajacy 02.06.08, 21:23
                    oboz wolnosci i demokracji
                    afp.google.com/article/ALeqM5gDXGp9_A-EUaav8RwoAOxt5iP6PA

                    tez za darmo. jest ci bardzo potrzebny. Palowanie jak to twoim
                    filmiku o Putinie ci nie pomoze
                    • abhaod Re: Wykrecasz sie od zaproszenia na plywajacy 02.06.08, 21:36

                      bredzisz chłopie
    • hohlik3 buhahahahaha 02.06.08, 20:30
      Dobry tekst , dawno sie tak nie usmialem a ta Latynina powinna
      zostac doradca Kaczorka lub przynajmniej przyboczna Fotygi
      • zigzaur Re: buhahahahaha 02.06.08, 20:39
        Dobry tekst czy nie dobry, w każdym razie awanturnik dostał poważne ostrzeżenie.
        • borrka1 Re: buhahahahaha 02.06.08, 21:03
          zigzaur napisał:

          > Dobry tekst czy nie dobry, w każdym razie awanturnik dostał poważne ostrzeżenie
          > .

          zighail,rozumiem ze masz na mysli oczywiscie Sraaikwili:)))
          • wi42 Cytowalem juz twoje motto: Zamienie.... 02.06.08, 21:28
            Faktycznie artykul jest dobra tego ilustracja. Na powaznie nie da
            sie tego czytac (podobnie jak wielu postow).
    • borrka1 Rosyjska publicystka: Tylko ingerencja Zachodu,.. 02.06.08, 20:59
      tak to jest jak baba bierze sie za polityke i w dodatku jest
      dziennikarka...,takiego steku bzdur dawno nie czytalem,nawet komentowac
      szczegolowo sie nie chce.
      • eva15 krocze jako argument ostateczny 03.06.08, 00:13
        borrka1 napisał:

        > tak to jest jak baba bierze sie za polityke i w dodatku jest
        > dziennikarka.

        Bystra uwaga, yntylygentna. Naturalnie mężczyźni są mądrzejsi,
        wystarczy popatrzeć na Busha i Kaczora. Jak już nie ma innych
        argumentów zawsze jeszcze pozostaje jeszcze krocze.
        • j23plpol Re: krocze jako argument ostateczny 03.06.08, 00:23
          Eva, walczymy w imię Serbii i Słowian, płeć nie ma znaczenia. Możemy
          tych argumentów nie używać? Proszę.
          • eva15 Re: krocze jako argument ostateczny 03.06.08, 12:04

            No przecież ja tylko odpowiadałam na argumenty płciowe borrki1. Do
            niego skieruj więc te uwagi, proszę.
    • ewa1-23 Rosyjska publicystka: Tylko ingerencja Zachodu,.. 02.06.08, 21:22
      A pamiętacie może fragment powieści Juliusza Verne "Wehikuł czasu" o krwiożerczych, okrutnych, mieszkających w podziemiach Morlokach (bodajże tak się nazywali) i skretyniałej, łagodnej społeczności żyjącej na powierzchni służącej Morlokom za pożywienie? Skąd Verne przewidział podział na Rosję i tzw. "zachód". Czyżby dzieci-kwiaty obudziły się?
      • j23plpol A teraz o głupocie... 02.06.08, 21:29
        Dziś jednym z głównych tematów dnia były wybory w Macedonii i
        morderstwa Sziptarów tamże. Dla oświeconych publicystów ze
        środowiska czołowych intelektualistów świata to oczywiście temat
        zbyt trudny, tak jak i cały plan budowy Wielkiej Albanii, toteż nie
        wspomnieli o nich ni słowem. Nawet główna Serbożerka Skieterska
        gdzieś zniknęła, ach, co za przykry zbieg okoliczności.
      • plexi2 Re: Rosyjska publicystka: Tylko ingerencja Zachod 02.06.08, 22:04
        Pamiętacie, tylko ze nie Vernea a Orsona Walesa!!! to on napisał Wehikuł czasu.
    • j23plpol Zigzaur 02.06.08, 21:51
      Wiesz, Zigzaur, Twój poziom argumentacji w kilku postach sięgnął
      poziomu kloaki, wyzwisk, obelg i chamstwa. Możesz być chory z
      nienawiści, to się zdarza. Tylko że w ten sposób obrażasz siebie i
      swoje poglądy, a nie Rosję. Jeżeli tak chcesz dyskutować - Twoja
      sprawa. Kompromitujesz tylko to, co piszesz. I siebie przy okazji.
      • zigzaur Re: Zigzaur 02.06.08, 23:52
        Dziękuję za pochwałę moich umiejętności dostosowania wypowiedzi do poziomu
        forumowych kagiebowców.
        • j23plpol Re: Zigzaur 02.06.08, 23:58
          Czyli SOBIE nie masz nic do zarzucenia? Gratuluję poziomu
          dostosowania. Widzę, że jeśli chodzi o argumenty, porozmawiamy
          raczej innym razem.
    • j23plpol Odhod, dawniej abhaod 02.06.08, 21:56
      Ludzie, bądźcie poważni. Z odhodem się nie dyskutuje, tak jak i z
      innymi przejawami rasizmu, kretynizmu i nienawiści.
      • abhaod [...] 02.06.08, 22:06
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • abhaod Re: Odhod, dawniej abhaod 03.06.08, 15:41
        jakieś przykłady trollu?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka