List do nauczycielki

06.06.08, 23:24
"Karta Nauczyciela" jest symbolem komunistycznym.
Zostala przyjeta jeszcze przed rokiem 1989. W Polsce jest masa nauczycieli miernych i marnych, a pozniej mamy skutek w postaci uczniow.

Czas najwyzszy przyszedl, aby miernoty poszukaly sobie nowej pracy.
Zgadzam sie z Wielowieyska, ze trzeba nagradzac profesjonalizm, a wykluczac miernoty. To nie dotyczy tylko edukacji, a kazdej dziedziny pracy, a szczególnie, tez sluzby zdrowia.
    • andrzej369 List do nauczycielki 06.06.08, 23:39
      Znam wielu nauczycieli i musze powiedziec, ze ich lenistwo mnie przeraza.

      Jaki nauczyciel, taki uczen. Czy nasze wladze tego nie dostrzegaja ?
      Pogonic miernoty, nie tylko ze szkol, ale z kazdej dziedziny, ktora ma wplyw na dobro spoleczne i rozwoj ludzkiej swiadomosci.
      Skoro "menel" może być bezrobotnym, to miernota również.
    • sam16 Re: List do nauczycielki 07.06.08, 02:28
      andrzej369 napisał:

      > "Karta Nauczyciela" jest symbolem komunistycznym.
      > Zostala przyjeta jeszcze przed rokiem 1989. W Polsce jest masa nauczycieli mier
      > nych i marnych, a pozniej mamy skutek w postaci uczniow.
      >
      > Czas najwyzszy przyszedl, aby miernoty poszukaly sobie nowej pracy.
      > Zgadzam sie z Wielowieyska, ze trzeba nagradzac profesjonalizm, a wykluczac mie
      > rnoty. To nie dotyczy tylko edukacji, a kazdej dziedziny pracy, a szczególnie,
      > tez sluzby zdrowia.
      Jesli jestes taki wspanialy to idz stan przed klasa trzydziestu nastolatkow i
      pokaz jak powinno sie postepowac z mlodzieza.
      Jesli nie jestes nauczycielem to sie nie wypowiadaj bo nie wiesz o czym mowisz.
      Nie twierdze ze wszyscy nauczyciele sa wspaniali.Jak w kazdym zawodzie sa lepsi
      i gorsi.
      Nie mozna jednak wyrazac sie z pogarda o nauczycielach bo to jeden z
      najwazniejszych zawodow majacych decydujacy wplyw na ksztaltowanie nowych polkolen.
      Karta nauczyciela powstala chyba jeszcze za Gierka.
      Jest to wiec dokument gleboko zakorzeniony w realnym socjalizmie.

      Ciekawe ze obecne prawicowe w wiekszosci zwiazki zawodowe tak kurczowo trzymaja
      sie przepisow powstalych pod przewodnictwem przewodniej sily narodu PZPR.

      Zmienily sie warunki i zmienily sie tez mozliwosci panstwa.
      Oczywiscie zawsze mozna z budzetu ograniczyc wydatki na partie polityczne i
      koscol i wtedy znajda sie pieniadze na dofinansowanie oswiaty.
      Religia jesli jest w szkole powinna byc finansowana prze kosciol bo kosciol nie
      placi podatkow wiec niech to bedzie wklad kosciola do panstwa.
      Dzieje sie natomiast odwrotnie.
      Katecheci biora panstwowe pensje za nauczanie ideologi nie majacej nic wspolnego
      z rzeczywistoscia.
      Ponadto przypuszczam ze ksieza jako pracownicy szkoly tez podlegaja karcie
      nauczyciela czyli komunistycznej ustawie.
      Ciekawe jak to sie ma do walki z komuna?
      Mieszkam w Kanadzie gdzie nauczyciele przcuja jak wszyscy 8 godzin dziennie a w
      wakacje dostaja zasilek dla bezrobotnych.
      Moze zamiast pisac o pogonieniu meneli trzeba popatrzec jak pracuja szkoly w
      innych krajach i spobowac naprawic system a nie pogonic towarzystwo.
      A kto niby ma zastapic obecnie pracujacych nauczycieli?
      Moze zatrudnic nauczycieli po kilkunastodniowym kursie tak jak to mialo miejsce
      w sluzbach wywiadu Macierwicza?

      Dobrze jest najpierw pomyslec a potem pisac.
      • andrzej369 Re: List do nauczycielki 07.06.08, 12:30
        Sam16 !
        Mam wielki szacunek do dobrych nauczycieli, ale nie mam szacunku dla
        wynagradzania na rowni dobrego nauczyciela, z nauczycielem marnym.
        Jezeli jest w klasie 25 dzieci i jeden nauczyciel radzi sobie z
        nimi, drugi nie, swiadczy to nie o dzieciach tylko o nauczycielu,
        ktorego natychmiast bym zwolnil (tego, ktory sobie nie radzi). Osoba
        ktora sobie nie radzi jako nauczyciel, nie musi uczyc, a nawet jest
        to bardzo szkodliwe dla przyszlosci naszych pociech.
        Znam rzeczywistosc polskich szkol, bo jestem tym zainteresowany i
        mieszkam w Polsce. Ty mieszkasz w Kanadzie i znasz rzeczywistosc na
        drugim kontynencie. Swoje wypowiedzi opierasz najprawdopodobniej ze
        slyszenia badz publikacji. Ja opieram swoje wypowiedzi z zetknieciu
        sie osobiscie z rzeczywistoscia polskich szkol. Jestem zwolennikiem,
        aby nauczycieli wynagradzac przynajmniej tak jak lekarza. Dobra
        nauka przyniesie pozytywne efekty w przyszlosci, a zla nauka
        przyniesie efekty negatywne. Jezeli wladze nasze nie dostrzegaja
        problemu szkolnictwa polskiego, to moze oznaczac tylko, ze byli
        ksztalceni przez zlych nauczycieli.

        Nauka powinna byc priorytetem w kazdym spoleczenstwie i pod
        szczegolnym nadzorem profesjonalistow, a nauczyciele dobrze
        wynagradzani, oczywiscie ci dobrzy, a mierni powinni opuscic szkoly
        i to natychmiast. Nie ma w obecnym czasie zadnego problemu, aby
        miernoty zastapic profesjonalistami, nalezy tylko dobrze
        wynagrodzic, i zapewniam, ze skutek bedzie efektywny.
        • sam16 Re: List do nauczycielki 07.06.08, 15:04
          Nie ma prostych rozwiazan i twierdzenie ,ze nie ma zadnego problemu aby miernoty
          zastapic fachowcami zalezy tylko od pieniedzy jest dosyc problematyczne.
          Wysokosc pensji jest niewatpliwie duza zacheta,ktora moze przyciagnac ludzi do
          zawodu.Nie znaczy,ze beda to lepsi nauczyciele bo zeby byc dobrym nauczycielem
          trzeba miec charyzme,kochac dzieci oraz miec do nich szacunek.
          W Kanadzie nauczyciele tez nie sa lepsi niz w Polsce.
          W szkole panuje jednak inna atmosfera.
          Nie ma tego napiecia graniczacego ze strachem jakie czulo sie w Polsce.
          Zmienilismy kilka miejsc zamiszkania kiedy nasze dzieci chodzily do szkoly i
          poznalizmy w ten sposob poziom nauczana w roznych szkolach.
          W kazdej jednak panowala przyjazna atmosfera i dzieci zawsze z ochota do niej szly.
          Jesli chodzi o poziom wiedzy osiagany w szkle polskiej to musze przyznac ze
          Polska jest gora.
          Atmosfera i poziom nauczania to dwa najwazniejsze czynnki majace wplyw na
          szktaltowanie mlodego pokolenia.
          Niemniej jednak wychowanie i ksztalcenie dzieci to przede wszystkim dom.Nie
          mozna wiec calego ciezaru zrzucac na szkole bo dziecko przebywa wicej czasu w
          domu niz w szkole i chociaz z tego zwzgledu dom ma przewage.
          Pisanie o miernotach nauczycielach to jest wlasnie ta polska atmosferka
          pogardy,ktora dzieci wyczuwaja na kazdym kroku i traca szacunek do nauczycieli i
          szkoly jako takiej.

          To nie ogranicza sie tylko do szkoly.Jak mowia statystyki Polak ninawidzi
          drugiego Polaka.
          Szczegolnie ostatnie lata przyczynily sie jeszcze bardziej do podrzania tej
          atmosfery.
          Lustracja,dekomunizacja,zero tolerancji to wszysko wzbudza negatywne emocje.
          Nie wiem jak mozna zyc w kraju gdzie z najwyzszych urzedow panstwowych zieje
          nienaiscia do drugiego czlowieka a usta pelne frazesow o patriotyzmie,milosci
          blizniego i dumie narodowej.
          • ar.co Re: List do nauczycielki 07.06.08, 20:27
            Obawiam się, że nawet jeśli chodzi o ten rzekomo wysoki poziom
            wiedzy osiągany w polskich szkołach, to też jest to już tylko mit.
            Poziom studentów, jacy trafiają obecnie na uczelnie (zwłaszcza jeśli
            chodzi o uczelnie prywatne) jest przerażający - a są to przecież i
            tak ci stosunkowo lepsi spośród uczniów, którzy zdecydowali się na
            studia (co prawda obecnie niemal wszyscy się na nie decydują).
            Jedyne co potrafią - to rozwiązywać testy. Oczywiście pod warunkiem,
            że pytania zadawane są wyłącznie z podanych podręczników. Opanowanie
            wiedzy z jakiegoś zakresu (a nie z jakiegoś konkretnego podręcznika)
            przekracza ich możliwości. Ponieważ nie sądzę, żeby w ciągu
            ostatnich kilku lat nastąpiło nagłe obniżenie poziomu umysłowego
            młodych Polaków, wytłumaczenie jest jedno - w ciągu tych kilku lat
            nastąpił upadek szkoły. Trudno powiedzieć, jaka jest w tym rola
            nauczyciela, skoro jego głównym zadaniem jest obecnie nie nauczenie
            czegokolwiek, a przygotowanie do rozwiązania testu maturalnego.
    • pamada List do nauczycielki 09.06.08, 10:23
      Pozdrawiam....
      Jestem nauczycielką bibliotekarką od 16 lat.
      Nasuwa mi się jeden komentarz : "Ksiądz wini pana, pan księdza, a
      nam wszystkim zewsząd nędza..."
      Fakt, dziś w szkole nie opłaca się dobrze pracować. Należę do grona
      tych, którzy mają pomysły i chęci. Studzi je jednak skutecznie
      dyrekcja, "nie widząca" tych, którzy nic nie robią. Ci zaś, którzy
      czymś się wykarzą mają już to "zapisane w przydziale", czyli robią,
      robią, robią... w zasadzie za darmo - no, jest dodatek motywacyjny
      (mam 160 zł/mieś) i co parę lat nagroda dyrektora na Dzień
      Nauczyciela.
      Ja pracuję 30 godzin tygodniowo, wię nie odbiegam od standardów tak,
      jak przedmiotowcy. Ale serdecznie zapraszam wszystkich
      przemądrzalców wypowiadających się na temat szkoły. Niech przyjdą i
      tylko pooglądają swoje i cudze pociechy w akcji. Pewnie nie uwierzą
      własnym oczom i długo nie zostaną... Ale co się dziwić dziecku,
      skoro na kolejne uwagi w sprawie zachowania syna (7lat) matka z
      rozbrajającą szczerością mówi "teraz już wiem, że dziecka nie można
      traktować jak partnera"...?
      Tak, moi czytelnicy, po Waszych dzieciach bardzo dobrze w szkole
      widać kim i jacy jesteście, co sobą reprezentujecie. Więc
      nabierzcie choć odrobiny respektu (a może i strachu), że ktoś Was
      mimowolnie oceni. No i trochę szanujcie tych, którzy chcą Wam pomóc
      w wychowaniu dzieci.
      Oj, długo by jeszcze pisać, bo i aspektów sprawy wiele... Tyle
      tylko, że skoro ocenia się całość nauczycieli po tych najgorszych,
      to ku lepszemu nie pójdzie. Dlaczego na przykład nikt tak nie
      traktuje lekarzy, choć narażają życie pacjentów, odchodząc od ich
      łóżek?
      Pozdrawiam, przepraszając za może nieco chaotyczny komentarz
      pamada
      • andrzej369 Re: List do nauczycielki 09.06.08, 15:08
        Szanowna Pani !
        Szkola nie jest od wychowywania ani od przechowywania dzieci.
        Szkola ma uczyc i jeszcze raz uczyc ze zrozumieniem.

        Pani wypowiedz ksztaltuje obraz polskiego nauczyciela, ktory nie radzac sobie w nauczaniu dzieci, zwala wine na rodzicow.

        Znam nauczyciela jezyka angielskiego. Nauczyciel zna jezyk na poziomie podstawowym. Uczace sie dzieci przewyzszaja owego nauczyciela. I smiech na lekcji i wielka kpina na przerwach z nauczyciela.
        Kim zatem jest ten nauczyciel jak nie miernota, niesamowicie leniwy w pracy nad doksztalcaniem.

        Czy ktos tam Pania trzyma na sile ?
    • andrzej369 List do nauczycielki 09.06.08, 15:37
      Jest dzisiaj 9 czerwca, moje dzieci maja wystawione oceny. Obecne lekcje nauczania przypominaja zabawe w "kotka i myszke".
      Nie lepiej byloby wprowadzic wczesniejsze wakacje ?
      Byloby lepiej dla dzieci i nauczycieli, którzy obecnie nauczanie maja gleboko gdzies .... , oczywiście nie wszyscy.

      Czy MEN interesuje sie obecnym nauczaniem (czerwiec) ?
      Mysle, ze urzednicy MEN-u maja to tez gleboko gdzies.

      Szkolnictwo polskie jest na poziomie takim, jak widac, a nie takim jak twierdza niektorzy nauczyciele bądź MEN.

      Poziom ksztalcenia zalosny, tego nie da sie ukryc.
      Powiem krotko, gdyby nie rodzice, którzy interesuja sie swoimi pociechami (ok. 10 procent rodzicow), to ze wypuszczane by były same "matoly". To jest fakt, a nie urojenia.
      Najwiekszym bledem w polskiej edukacji, było wprowadzenie religii. Obecnie modlitwy są nawet odmawiane na lekcjach innych niż religia (oczywiscie nie wszedzie, najczesciej w malych miejscowosciach, gdzie proboszcz ma wplyw na wladze szkolne).

      Polskie szkolnictwo - Kabaret przedni.
    • toja3003 Szkoła też jest „fabryką”, której „produktem” 10.06.08, 09:29
      Szkoła też jest „fabryką”, której „produktem” ma być wykształcony i
      wychowany uczeń czy student. Poziom jego wykształcenia i wychowania
      da się mierzyć. Zatem można też oceniać nauczycieli i to trzeba
      robić i uzależniać zarobki nauczyciela od wyników uczniów a nie
      biadolić, że się nie da, że nauczyciele i tak dużo już robią. Pytam
      konkretnie: jaka jest różnica, odnośnie zarobków, między
      nauczycielem, który autentycznie i profesjonalnie wykonuje swój
      zawód a takim, który mówi „drogie dzieci przeczytajcie sobie od
      strony 20 do strony 30 a ja potem sprawdzę”? Otóż twierdzę, że
      różnica jest żadna i to trzeba zmienić. Podobnie na uczelniach.

      Wprowadzić motywację finansową dla nauczycieli, w zależności od
      wyników i od razu się ruszy.

      • andrzej369 Re: Szkoła też jest „fabryką”, której 11.06.08, 16:15
        toja3003 napisał:

        > Szkoła też jest „fabryką”, której „produktem” ma być wy
        > kształcony i
        > wychowany uczeń czy student. Poziom jego wykształcenia i
        wychowania
        > da się mierzyć. Zatem można też oceniać nauczycieli i to trzeba
        > robić i uzależniać zarobki nauczyciela od wyników uczniów a nie
        > biadolić, że się nie da, że nauczyciele i tak dużo już robią.
        Pytam
        > konkretnie: jaka jest różnica, odnośnie zarobków, między
        > nauczycielem, który autentycznie i profesjonalnie wykonuje swój
        > zawód a takim, który mówi „drogie dzieci przeczytajcie sobie od
        > strony 20 do strony 30 a ja potem sprawdzę”? Otóż twierdzę, że
        > różnica jest żadna i to trzeba zmienić. Podobnie na uczelniach.
        >
        > Wprowadzić motywację finansową dla nauczycieli, w zależności od
        > wyników i od razu się ruszy.


        Mala poprawka.
        Nie w zaleznosci od wynikow, bo co sprytniejsi nauczyciele beda
        budowac klasy samych zdolniakow.
        Mam inne rozwiazanie.
        Monitoring nauczania, tak aby kazdy obywatel mial wglad, jak jego
        pociechy sa nauczane. Z monitoringu jasno wyjdzie, ktory dobry,
        ktory do zwolnienia. Skoro przedsiebiorstwa sa monitorowane,
        dlaczego nie mialby byc nauczyciel, w trakcie swojej pracy.
        Wyjdzie wszystko.
        Zgadzasz sie z moim pomyslem ?
        • andrzej369 Re: Szkoła też jest „fabryką”, której 11.06.08, 16:34
          Dziwie sie bardzo, ze na monitoring nauczania naszych przyszlych
          przedstawicieli doroslego spoleczenstwa jeszcze nikt nie wpadl.
          Dodam rowniez, ze tenze monitoring nie jest naruszeniem praw
          czlowieka, ani jego intymnosci. Gdyby tak bylo musielibysmy
          posciagac wszystkie kamery z miejsc publicznych.
          Szkola jest rowniez miejscem publicznym i widze w monitoringu szanse
          na poprawe edukacji naszych pociech. Mozemy byc pierwsi w najlepszym
          nauczaniu na swiecie.
          Daje to pod rozwage MEN.
          Warunek jest jeden, trzeba by sie zastanowic tylko aby bylo to
          zgodne z Ustawa o ochronie danych osobowych.
          W tym dziele moge pomoc, bo widze szanse na rozwoj swiadomosci
          czlowieka.
          • sam16 Re: Szkoła też jest „fabryką”, której 12.06.08, 07:56
            andrzej369 napisał:

            > Dziwie sie bardzo, ze na monitoring nauczania naszych przyszlych
            > przedstawicieli doroslego spoleczenstwa jeszcze nikt nie wpadl.
            > Dodam rowniez, ze tenze monitoring nie jest naruszeniem praw
            > czlowieka, ani jego intymnosci. Gdyby tak bylo musielibysmy
            > posciagac wszystkie kamery z miejsc publicznych.
            > Szkola jest rowniez miejscem publicznym i widze w monitoringu szanse
            > na poprawe edukacji naszych pociech. Mozemy byc pierwsi w najlepszym
            > nauczaniu na swiecie.
            > Daje to pod rozwage MEN.
            > Warunek jest jeden, trzeba by sie zastanowic tylko aby bylo to
            > zgodne z Ustawa o ochronie danych osobowych.
            > W tym dziele moge pomoc, bo widze szanse na rozwoj swiadomosci
            > czlowieka.

            Zglos ten projekt do MEN-nagroda murowana.Gdyby Giertych byl dalej ministram
            moglbys nawet liczyc na stanowistko eksperta.
            Zalozyc wszedzie kamery i na zywo puszczac w telewizji trawm jak ksieza kaza
            dzieciom opisywac stosunki homoseksualne.
            Kazdemu nauczycielowi zamontowac elektroniczny monitor,ktory o kazdej poze dania
            in nocy bedzie przesylal dane oa rychach nauczycieli i nauczycielek.
            Jesli trafi sie na malzenstwo nauczycielskie to bedzie mozna nawet sprawdzic
            ruchy posuwisto-zwrotne.
            Jeszcze raz gratuluje doskonalego posmyslu no i rowniez za chec pomocy przy jego
            realizowaniu.
        • sam16 Re: Szkoła też jest „fabryką”, której 12.06.08, 07:45
          O!- toja na pewno sie z toba zgadza bo ona ma takia sama metnalnosc jak ty.

          Dopiero teraz wiem jakie sa owoce analizowania Rzeczywistosci.
          Zaden pismak nie jest w stanie wpasc na tak ogrinalny,prosty a jednoczesnie
          genialny posmys.
          Niech kazdy obywatem ma prawo wejsc do klasy i jesli mu sie cos nie podoba to za
          szmaty nauczyciele i na bruk.
          Bo przeciez kazdy obwyatel wie lepiej niz nauczyciel jak powinno sie uczyc dzieci.
          • toja3003 zgoda na monitoring, gdzie indziej te systemy dzia 12.06.08, 09:46
            gdzie indziej te systemy działają ale u nas na pewno nie, bo
            mamy „polską specyfikę”, bo „matematyk jest mężem kochanki” i
            decydują „układziki”. Otóż bzdura proszę państwa, trzeba się wziąść
            do roboty a nie biadolić.

            Ja mówię np. o normalnym demokratycznym, tajnym, równym, powszechnym
            i bezpośrednim głosowaniu wszystkich rodziców, po kampanii
            wyborczej, na dyrektora, spośród wielu kandydatów. I co roku
            głosowanie na absolutorium czyli, że może być dalej a po kadencji (4
            lata) nowe wybory. A dyrektor z wyboru powinien mieć porządną kasę
            znacznie więskzą od reszty nauczycieli ale i większą
            odpowiedzialność i z tego być rozliczany.

            Albo inny przykład - jak oceniać naukowców?
            1. Studenci wypełniają ankiety (internet, baza danych) punktowe: od
            1 do 5 punktów za a) aktualność i poziom wiedzy merytorycznej b)
            użyteczność zawodowo-praktyczną c) kulturę osobistą; najlepszych 10%
            naukowców dostaje +10% pensji więcej finansowanej przez 10%
            najgorszych, którzy dostaną minus 10%. Czyli nikt do systemu nie
            dopłaca, jest i kij i marchewka a 80% nic nie zyskuje i nie traci
            finansowo ale boją się żeby nie spaść do 3-ciej ligi i mają
            motywację żeby starać się do 1-szej ligi.
            2. Każdy naukowiec musi wylegitymować się TOEFLEM, czy certyfikatem
            British Council ze znajomości angielskiego, jak ma to jest czysty,
            jak nie ma tego to mu się –10% zabiera i daje +10% tym, którzy
            oprócz angielskiego znają jakiś inny język z ustalonej listy (np.
            francuski, niemiecki, włoski)
            3. Zrobić kadrze egzamin z podstaw PC-ta. Godzinka: napisać i
            odebrać mejla, wydrukować krótkie pismo, wklepać do excela prostacką
            formułkę, streścić w Wordzie banalny artykulik z wikipedii, posłużyć
            się sztyfcikiem USB i powiedzmy wypalić płytkę CD/DVD, wszystko –
            zobaczymy, który z panów profesorów zaliczy.

            Na początek wystarczy. Po odrobieniu tych lekcji za 20 lat dam
            dalsze wskazówki.






            • sam16 Re: zgoda na monitoring, gdzie indziej te systemy 12.06.08, 14:39
              Nigdzie na swiecie nie ma zmiany kadry dyrektorskiej w szkolach po wyborach
              partii rzadzacej.
              Szkola nie jest tuba propagandowa rzadu.
              Szkola ma byc apolityczna i wolna od wszelkiej ideologii w tym rowniez od religii.

              Monitoring to idea Giertycha ktory zrobil w szkole jak sie wydaje wystarczajaco
              duzo zla wiec nie powilaj totalitarnych pomyslow.
              • toja3003 mylisz się sam16, w USA np. 12.06.08, 16:01
                W USA np. rodzice wybierają w szkołach, w demokratycznych wyborach,
                jej dyrektora więc to chyba jest motywacja żeby się starać nie?
                Możliwe jest także włączanie uczniów do oceny nauczycieli wedle
                korczakowskiej zasady „dziecko jest dzieckiem ale we własnych
                problemach i sprawach jest ekspertem”. I znowu – te systemy
                funkcjonują nie tylko na wyższych uczelniach (za granicą).

                A u nas nawet na uniwersytetach toczą się postępowania prawne
                blokujące strony internetowe, które takie oceny zamieszczają, w myśl
                zasady, że „nauczyciel ma zawsze rację i wara rodzicowi czy uczniowi
                od oceny jego postępowania”. A u nas pokutuje socjalistyczne
                myślenie typu „szpital to nie fabryka aut” albo „szkoła to nie
                fabryka aut” albo „teatr to nie fabryka aut”, że niby nie da się
                ocenić efektywności pracy sfery budżetowej. Otóż da się.

                Tylko trzeba to oddać w ręce tych, którzy płacą podatki i tą sferę
                finansują, nie mówiąc o tym, że trzeba tą sferę gdzie się da
                redukować prywatyzacją. Ostanio oglądałem w brytyjskiej TV (BBC
                Prime, była w kablówkach w Polsce ale wycofują bo nie ma chętnych do
                oglądania) jak zmienia się szkoła z tzw. trudnymi uczniami po
                wprowadzeniu amerykańskiej zasady „zero tolerancji”. Lekcje
                wyglądają jak lekcje i nikt nie wkłada nauczycielowi kosza na głowę
                a jak próbuje to n a t y c h m i a s t w szkole zjawia się
                policja, no a u nas to oczywiście też „niemożliwe” a potem to
                dochodzi do samosądów zrozpaczonych obywateli.

                Wprowadzić motywację finansową dla nauczycieli, w zależności od
                wyników i od razu się ruszy. A jak się mierzy poziom wiedzy
                europejską metodą PISA? Bardzo konkretnie prawda?

                Wiem, że to nie proste i że są różne klasy ale w każdym zawodzie
                jest pewne ryzyko: do jakiej firmy trafisz jako pracobiorca, czy
                będziesz miał dobry rejon jako lekarz mający własną praktykę, czy
                wypali twoja strategia biznesu jako przedsiębiorcy itp. Dlaczego
                nauczyciele mieliby być włączeni z systemu wiążącego wyniki z
                zarobkami? Owszem, można trafiać na lepsze i gorsze klasy ale to się
                w czasie będzie wyrównywać.

                To nie jest tak, że drużyna piłkarska ma cały czas pecha, we
                wszystkich meczach. Jak jest dobra to przegra jeden czy drugi mecz a
                resztę wygra i też będzie wysoko. A ja mówię nie o absolutnym wyniku
                klasy tylko o różnicy względnej jaką nauczyciel osiągnął w danym
                okresie. Czyli pomiar poziomu klasy na początku i końcu danego
                okresu porównawczego i to w ramach danego przedmiotu. A więc
                matematyk, który ma matematykę w różnych klasach też nie będzie miał
                tylko jednej słabej klasy z reguły prawda? To wszystko da się
                statystycznie zamodelować. Np. odrzucając wyniki skrajne tzn.
                superzdolnych uczniów najlepszych (i tak się nudzą w szkole a w
                życiu sobie poradzą) i najgorszych (też się nudzą i powinni być np.
                przeniesieni do specjalnej).

                No bo jaką motywację ma nauczyciel żeby uczniowie robili postępy?
                Przecież niezależnie od wyników dostanie te same pieniądze. Jakaś
                premia za mierzalne wyniki powinna być.

                • sam16 Re: mylisz się sam16, w USA np. 13.06.08, 07:26
                  To ty sie mylisz bo ja mieszkam w Ameryce i jestem lepiej zorietowany.
                  Otorz w Ameryce czyli USA i Kanadzie wybirea sie trustees czyli po polsku mezow
                  zaufania ktorzy tworza shool board czyli cialo administracyjne szkol
                  znajdujacych sie na terenie okregu wyborczego.
                  School bard to odpowiednik polskiego kuratorium czy wydzialu oswiaty ,ktory
                  mianuje dyrektorow szkoly.
                  Podobnie jak w Polsce zmieniaja sie kuratorzy czy inspektorzy ale to nie oznacza
                  ze w tym samym czasie nastepuje wymiana dyrektorow.

                  Bylem nauczycielem kilaknascie lat w przed emigracja i znam szkole od podszewki.
                  Nauczyciel ma przewaznie racje (z malymi wyjatkami) bo nauczyciel to osoba ktora
                  ma do zrealizowania odpowiedni program i lepej czy gorzej musi sie z tego wywiazac.
                  To latwo sprawdzic bo przeciez prawie kazdy krok nauczyciela jest udokumentowany.
                  Tzn.jest temat w dzienniku sa notatki w zeszytach uczniow,tematy prac domowych itd.
                  Wynik nauczania zaleza od nauczyciela ale tylko w niewielkim stopniu bo nie ma
                  takiej mozliwosci zeby uczniowi wcisnac do glowy wiedze jesli on sam (uczen)nie
                  bedzie sie staral te wiedze przysowic.
                  Z praktyki wiem ze sa kalasy dobra i zle.
                  Sa klasy w ktorych panuje atmosfera wzajemnego dopingowania sie osiagania
                  dobrych wynikow i sa kalasy w ktorych panuje ignorancja czyli aprobowanie a
                  nawet gloryfikowanie tych ktorzy wszystko olewaja bo to jest co sie wiekszosci
                  podoba albo taki ton nadaja liderzy klasy.

                  W szkole tak jak wszedzie nie ma prostych rozwiazan.
                  Tylko ludziom ktorzy nie znaja sprawy od kulis wszystko sie wydaje proste.

                  W szkole nie mozna sie obijac.Na lekcji nie mozna uciac sobie drzemki.
                  Lepiej czy gorzej musisz byc czynny bo masz do czynienia z zywymi ludzmi ktorch
                  trzeba czyms zajac i w kazdej minucie jestes kontrolowany przez 60 par oczow.
                  Czy istnieje inny zawod tak kontrolowany -nie mysle a ty i andrzej 369
                  wymyslacie jeszcze nowe metody kontroli.
                  Czy ty na swoim stanowisku pracy jestes bez przrwy pod kontrola trzydziestu
                  osob.Nie mysle.
                  Wiec zastanow sie zanim napiszesz bo to co wymyslasz jest smieszne.
                  • toja3003 Owszem, jest tak właśnie jak piszesz czyli jak wid 13.06.08, 09:36
                    Owszem, jest tak właśnie jak piszesz czyli jak widzisz podatnicy
                    (rodzice) mają wpływ na politykę oświatową i to na szczyblu lokalnym
                    a więc mogą także doprowadzić do zmian w konkretnej szkole, nie
                    wyłączając jej dyrekcji czyli skoro tam to działa to dlaczego nie
                    miałoby działać w Polsce? Dodam, że w USA istnieją poważne różnice
                    między poszczegąlnymi rejonami, przykładowo lokalne władze oświatowe
                    mają czasami w swej gestii małą jednoklasową szkołę, a innym razem
                    (np. w Nowym Jorku) prowadzą nauczanie prawie miliona uczniów.
                    Niektóre lokalne władze oświatowe zarządzają jedynie szkołami na
                    poziomie podstawowym, inne kierują szkołami podstawowymi i średnimi
                    równocześnie. Władzom lokalnym podlegają też kolegia środowiskowe
                    (community colleges), oferujące dwuletnie kursy na poziomie pół-
                    wyższym dla absolwentów szkół średnich. Poza tym w poszczególnych
                    stanach funkcjonują zarówno publiczne jak i prywatne szkoły, wyższe
                    (colleges), i uniwersytety. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej mają
                    system oświaty prawdopodobnie najbardziej zróżnicowany,
                    zdecentralizowany, a zarazem dynamiczny; chyba jedyny tego rodzaju
                    na świecie. Rząd Federalny w niewielkim stopniu uczestniczy w
                    tworzeniu polityki oświatowej czy w dotowaniu szkolnictwa.
                    Odpowiedzialność za oświatę spoczywa na rządach stanowych, ale też
                    raczej formalnie, ponieważ i one delegują swoje uprawnienia
                    dotyczące kierowania oświatą na władze lokalne, w tysiącach obwodów
                    oświatowych w konsekwencji w USA istnieje 5O systemów oświaty,
                    których funkcjonowanie zależy głównie od podatników. W tworzeniu
                    polityki oświatowej na szczeblu rządu stanowego uczestniczą wyżsi
                    urzędnicy, sędziowie, stanowe władze oświatowe oraz tysiące
                    społeczności lokalnych. Prócz tego istnieje dość złożony, równoległy
                    system prywatnych placówek oświatowych, zarówno na niższych jak i
                    wyższych poziomach nauki. W stanach Zjednoczonych nie ma centralnej
                    władzy oświatowej. Jest ona podzielona na władze federalne, stanowe
                    i lokalne
                    Szkolnictwo pozostaje pod stała kontrolą rządów stanowych.
                    Ustawodawstwo stanowe jest najwyższą władzą nad szkolnictwem wyższym
                    i niższym. Władze wykonawczą reprezentuje w każdym stanie
                    gubernator, który deleguje część swojej władzy w sprawach
                    oświatowych na instytucje odpowiedzialne za szkolnictwo.
                    Najważniejszą z nich jest ministerstwo oświaty, którym kieruje
                    główny inspektor szkół stanowych W każdym stanie jest ekwiwalent
                    federalnego biura zarządzania i finansów odpowiedzialny za
                    planowanie dochodów i wydatków oraz ogólną działalność oświatową.
                    Stanowe ministerstwo oświaty utrzymuje kontakty z lokalnymi okręgami
                    szkolnymi. W całych stanach jest 15 tysięcy lokalnych okręgów
                    szkolnych, które SA nierówno rozłożone, gdyż niektórych stanach jest
                    ich nawet ponad tysiąc, a w innych niecałe sto. Każdy okręg ma swoją
                    radę oświatową, składającą się z 5-7 członków powołanych przez
                    mieszkańców lub władze. Rady szkolne decydują o wyborze i kadencji
                    okręgowego inspektora szkolnego, który wraz z personelem
                    administracyjnym wykonuje postanowienia rady. Powtarzam zatem
                    jeszcze raz wracając na grunt Polski: jaką motywację ma nauczyciel
                    żeby uczniowie robili postępy? Przecież niezależnie od wyników
                    dostanie te same pieniądze. Jakaś premia za mierzalne wyniki powinna
                    być. I przy tym będę obstawał.

                    Podam prostą propozycję jak oceniać nauczycieli akademickich:
                    1. Studenci wypełniają ankiety (internet, baza danych) punktowe: od
                    1 do 5 punktów za a) aktualność i poziom wiedzy merytorycznej b)
                    użyteczność zawodowo-praktyczną c) kulturę osobistą; najlepszych 10%
                    naukowców dostaje +10% pensji więcej finansowanej przez 10%
                    najgorszych, którzy dostaną minus 10%. Czyli nikt do systemu nie
                    dopłaca, jest i kij i marchewka a 80% nic nie zyskuje i nie traci
                    finansowo ale boją się żeby nie spaść do 3-ciej ligi i mają
                    motywację żeby starać się do 1-szej ligi.
                    2. Każdy naukowiec musi wylegitymować się TOEFLEM, czy certyfikatem
                    British Council ze znajomości angielskiego, jak ma to jest czysty,
                    jak nie ma tego to mu się –10% zabiera i daje +10% tym, którzy
                    oprócz angielskiego znają jakiś inny język z ustalonej listy (np.
                    francuski, niemiecki, włoski)
                    3. Zrobić kadrze egzamin z podstaw PC-ta. Godzinka: napisać i
                    odebrać mejla, wydrukować krótkie pismo, wklepać do excela prostacką
                    formułkę, streścić w Wordzie banalny artykulik z wikipedii, posłużyć
                    się sztyfcikiem USB i powiedzmy wypalić płytkę CD/DVD, wszystko –
                    zobaczymy, który z panów profesorów zaliczy.

                    Na początek wystarczy. Po odrobieniu tych lekcji za 20 lat dam
                    dalsze wskazówki. Ale rozumiem cię, że jako nauczyciel będziesz
                    bronił swojej pozycji na zasadzie "nauczyciel ma zawsze rację i wara
                    od jego oceniania", tyle, że ja chcę decydować na co idą w oówiacie
                    moje podatnicze pieniądze i mam do tego prawo.


                    • sam16 Re: Owszem, jest tak właśnie jak piszesz czyli ja 13.06.08, 13:48
                      Jest tak jak pisze tzn.tuDYREKTOR SZKOLY NIE JEST WYBIERANY W WYBORACH
                      Jesli nie rozumiesz co pisze to przeczytaj jeszcze raz.
                      Poza tym odpowiedz mi na ptytanie czy jestes w pracy tak kontrolowany jak
                      nauczyciel i czy potrzebna jest jeszcze dodatkowa kontrola.

                      Razem z andrzejem 369 macie ubeckie umysly czyli uwazacie ze lekarstwem na
                      wszystko jest zamordyzm.
                      Na szczescie te czasy juz minely razem z komuna i rzadami PiS.
                      • toja3003 twój argument 16.06.08, 09:56
                        "macie ubeckie umysly czyli uwazacie ze lekarstwem na wszystko jest
                        zamordyzm" mnie nie przekonuje.

                        Pytam konkretnie: jaka jest różnica, odnośnie zarobków, między
                        nauczycielem, który autentycznie i profesjonalnie wykonuje swój
                        zawód a takim, który mówi „drogie dzieci przeczytajcie sobie od
                        strony 20 do strony 30 a ja potem sprawdzę”? Otóż twierdzę, że
                        różnica jest żadna i to trzeba zmienić.

                        I kolejna propozycja: ja mówię o normalnym demokratycznym, tajnym,
                        równym, powszechnym i bezpośrednim głosowaniu wszystkich rodziców,
                        po kampanii wyborczej, na dyrektora, spośród wielu kandydatów. I co
                        roku głosowanie na absolutorium czyli, że może być dalej a po
                        kadencji (4 lata) nowe wybory. A ty mówisz, że ktoś coś może (p. USA
                        czy Rady Rodziców w Polsce) jakby już całkiem inaczej nie można
                        było. To jest z słaba motywacja. A dyrektor z wyboru powinien mieć
                        porządną kasę znacznie więskzą od reszty nauczycieli ale i większą
                        odpowiedzialność i z tego być rozliczany.
                        • sam16 Re: twój argument 17.06.08, 05:36
                          Myslalem,ze da sie ciebie troche ucywilizowac ale to prozny wysilek.
                          Jesli jestes taki madry i wszechstronny to zatrudnij sie w szkole za 800zl i
                          zobaczysz jaka bedziesz mial motywacje do pracy.
                          • toja3003 Jeżeli pod pojęciem „cywilizować” rozumiesz przejm 17.06.08, 09:34
                            Jeżeli pod pojęciem „cywilizować” rozumiesz przejmowanie twoich
                            poglądów przez innych jako „jedynie słusznych” to faktycznie jest to
                            próżny wysiłek, bo ja pozostaję przy swoich poglądach. Tyle tylko,
                            że, w przeciwieństwie do ciebie, nie mam ambicji
                            nikogo „cywilizować”. Nie mam też zamiaru pracować za 800 złotych w
                            szkole. Chyba tylko po to żeby po lekcjach zarobić dodatkowo 2800 na
                            korkach, bo tak wielu nauczycieli robi prawda?

                            E tam 50% podwyżki, żądajcie 150% od razu i 100% obniżki cen, a
                            nawet więcej. A tak poważnie: wprowadzić motywację finansową dla
                            nauczycieli, w zależności od wyników i od razu się ruszy. A jak się
                            mierzy poziom wiedzy europejską metodą PISA? Bardzo konkretnie
                            prawda? Wiem, że to nie proste i że są różne klasy ale w każdym
                            zawodzie jest pewne ryzyko: do jakiej firmy trafisz jako
                            pracobiorca, czy będziesz miał dobry rejon jako lekarz mający własną
                            praktykę, czy wypali twoja strategia biznesu jako przedsiębiorcy
                            itp. Dlaczego nauczyciele mieliby być włączeni z systemu wiążącego
                            wyniki z zarobkami? Owszem, można trafiać na lepsze i gorsze klasy
                            ale to się w czasie będzie wyrównywać. To nie jest tak, że drużyna
                            piłkarska ma cały czas pecha, we wszystkich meczach. Jak jest dobra
                            to przegra jeden czy drugi mecz a resztę wygra i też będzie wysoko.
                            A ja mówię nie o absolutnym wyniku klasy tylko o różnicy względnej
                            jaką nauczyciel osiągnął w danym okresie. Czyli pomiar poziomu klasy
                            na początku i końcu danego okresu porównawczego i to w ramach danego
                            przedmiotu. A więc matematyk, który ma matematykę w różnych klasach
                            też nie będzie miał tylko jednej słabej klasy z reguły prawda? To
                            wszystko da się statystycznie zamodelować. Np. odrzucając wyniki
                            skrajne tzn. superzdolnych uczniów najlepszych (i tak się nudzą w
                            szkole a w życiu sobie poradzą) i najgorszych (też się nudzą i
                            powinni być np. przeniesieni do specjalnej). No bo jaką motywację ma
                            nauczyciel żeby uczniowie robili postępy? Przecież niezależnie od
                            wyników dostanie te same pieniądze. Jakaś premia za mierzalne wyniki
                            powinna być.
                            • sam16 Re: Jeżeli pod pojęciem „cywilizować” 17.06.08, 15:06
                              Powtarzasz te same argumenty juz kilka razy.
                              Nie znasz szkoly dlatego twoje pomysly sa nierealne z tego prostego powodu ze
                              nie ma w szkole nikogo kto jest w stanie bawic sie w statystyke i wyliczac kto
                              ma lepsze postepy.

                              Z twoich postow widac,ze masz negatywny stosunek do nauczycieli i widzsz w tym
                              zawodzie samych przekretow ktorzy sie w pracy lenia a potem ciagna kase od
                              rodzicow dajac korepetycje.
                              Ilosc dzieci korzystajacych z korepetycji jest procentowo znikoma jak tez ilosc
                              nauczycieli,ktorzy ich udzielaja.
                              Tak wiec jest to margines,ktory nie ma wplywu na ocene pracy calego srodowiska
                              nauczycielskiego.
                              Twoje uogolnienia sa nieprawdziwe i krzywdzace.

                              Cywilizowani ludzie w dyskusji biora pod uwage racjonalne argumenty
                              interlokutora i jesli sie z nimi nie zgadzaja odpieraja je nowymi.
                              Ty natomiast piszac na roznych watkach podajesz te same argumenty,ktore sa
                              bledne i nic nowego nie wnosza do dyskusji.

    • joorek List do nauczycielki 24.06.08, 15:29
      P. Dominiko. Nie wiem do jakiej grupy mnie Pani zakwalifikuje ale z chęcią
      podam mój rozkład "nieróbstwa":
      - 21 godz. dydaktycznych
      - 10 godz. przygotowanie w/w
      - 4 godz. fakultet
      - 8 godz. przygotow w/w
      - 10 godz. sprawdzanie zadań
      - 2 godz. dyżury nauczycielskie dla uczniów i rodziców
      + konferencje, wywiadówki
      O korepetycja nie pisze bo to mój biznes. Jestem przeciwnikiem Karty, bo 40
      godz. tydzień pracy w szkole spowoduje, że ograniczę swój zawód do rzeczy
      naprawdę ciekawych.
      Będzie Pani łaskawa wyrobić sobie opinie nie opierając się na stereotypach.
Pełna wersja